Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Powiedz jak tu się nie wkurwić kiedy tylu chuji wkoło
Kiedy władza tego kraju przypomina zoo
Jak tu się nie wkurwić kiedy syf jest na ulicy
Kiedy do mych drzwi pukają komornicy
Powiedz jak walczyć mam ze swoim gniewem
Nie wiem, kiedy rąk w kieszeniach mam 2007
Jak tu się nie wkurwić kiedy Tepsa leci w chuja
I znowu buja, buja, ludzi buja
Powiedz jak nie stracić panowania, kiedy tyle wkoło biedy
Kiedy trąbi wciąż za ciebie z tyłu jakiś kretyn
Kiedy masz załatwić znowu coś w urzędzie
Kiedy słyszysz w telewizji - lata znów nie będzie
Będzie padać i będzie chujnia
Jak tu się nie wkurwić kiedy w domu znowu kłótnia
Powiedz jak mam się nie wkurwić kiedy znów rachunków 2001
Może ty wiesz, bo ja nie wiem

Jak tu się nie wkurwić mam kiedy widzę to wkoło
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy widzę to wkoło
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy widzę to wkoło
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy widzę to wkoło

Jak tu się nie wkurwić kiedy znowu tracę pracę
Kiedy znowu muszę spać na schodowej klatce
Kiedy zdradza cię przyjaciel twój najlepszy
Kiedy słuchasz wkoło leszczy, każdy z nich pierdoły pieprzy
Kiedy kasy znowu nie ma, kiedy w telewizji ściema
Kiedy gdzieś spierdala wena
Jak tu się nie wkurwić kiedy dzieci zabiją dzieci
Kiedy radio Maryja znowu bredzi
Jak nie reagować mam kiedy życie jest na kredyt
Kiedy musisz zapierdalać na trzy zmiany
Żeby go spłacić i żeby nie stracić domu w jednej chwili
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy jestem znowu sam
Kiedy opłat w tym tygodniu znowu setki mam łooł
I powiedz jak tu się nie wkurwiać ciągle
Próbuje to zmienić, ale jakoś nie mogę
Ostatnio gdy pisałem, to nie napisałem sporo,
pięćdziesiątka na biurku, miałem w kubku razem z colą,
tak jak przedostatnie solo, dałem z siebie 200 %,
40 to alkohol, reszta nieprzespane noce,
mam ochotę kurwa odejść z miejsca,
spalić wszystkie mosty, wyjść i tu nie mieszkać,
piznąć telefon o chodnik, widzieć go w drobnych częściach,
nie mam miejsca na mapie, gdzie mógłbym wszystko zmienić,
pierdolony hajs jak szmate, wycisnąłem z tych kieszeni,
czas coś zmienić? czy może za późno na zmiany?
wczoraj chciałem się ożenić, miałem kurwa jakieś plany,
dziś już nie mam prócz niż, że nic większych od miedzianych monet,
przecież wiedziałem co robię! gdy rozpierdalałem flote,
brałem te niunie na hotel, kurwy jak miałem ochotę,
miałem w sobie wtedy ogień, one moje jaja na brodze,
i kłamałem tylko Tobie, ale nic już z tym nie zrobię, bo...

REF:
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
to tak jak rzeka z prądem, płynąłem nią bez Ciebie,
wtedy niewiele mogłem, dziś też, lecz mam nadzieję...
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
jako dobry czy ten zły, chcę być głównie dla Ciebie,
i chcę byś była nim, mym całym otoczeniem.

Sukces uczy nas porażki, byśmy mogli go docenić,
niezależnie od obydwu, każdy z nich potrafi zmienić,
nie zapomnę nigdy w życiu, jak mówiłaś, że mnie cenisz,
i że jestem najtroskliwszy i najczulszy na tej ziemi,
zapomniałem o tym, kiedy wychodziłem z nią do klubów,
piłem wódkę tam na umór i stawiałem dla tych szmuli,
które nie stawiały chujów, póki za nie nie zabulisz,
miałem szminkę na koszuli, taką której nie używasz...
a na kurtce czuć perfumy, tych którymi się nie psikasz,
ile znaczy słowo wybacz przy tym co zrobiłem z nami?
potrafiłem łatwo zranić, nie tak łatwo to naprawić,
chciałbym wrócić jako człowiek nie odzwierciedlenie szmaty,
jak się bawić- tylko z Tobą, po całości, nie na raty,
już nie jestem tą osobą, którą poznałaś sprzed laty...
zwykły skurwiel, cham, romantyk,
człowiek przesiąknięty gniewem, ja i moje drugie ja,
jeden człowiek tyle wcieleń,

REF:
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
to tak jak rzeka z prądem, płynąłem nią bez Ciebie,
wtedy niewiele mogłem, dziś też, lecz mam nadzieję...
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
jako dobry czy ten zły, chcę być głównie dla Ciebie,
i chcę byś była nim, mym całym otoczeniem.

Chcę zadzwonić, lub przyjechać, stanąć u progu Twego domu,
spojrzeć prawdzie prosto w oczy, raz zachować się w porządku,
ten jeden raz, jeden, jedyny kotku,
jeśli mogę tak Cię nazwać i dostrzegasz jeszcze szanse?
? nadziei topi w szklance, prawdy w kolejnym kłamstwie,
dorobku w łatwym hajsie, wierności w koleżance,
odpłatnie w agenturach, może byłoby mi łatwiej,
wejść na dach i stać przy chmurach?
trzymać zaciśniętą dłoń, spojrzeć w oczy prosto niebu,
spuścić głowę, potem wzrok, tak jak wodę z krwią do zlewu,
? ? ? ? w której byłbym bez oddechu i nie widzieć już twych łez, nie,
nie słyszeć Twojego śmiechu, z uśmiechem przywitam kres,
w którym jest mi nie do śmiechu.
Oczekuj kiedyś mnie, tam po drugiej stronie brzegu,
bym mógł z Tobą wyrwać się, wbrew całemu otoczeniu.
Przestań się chować i wyłaź ze skorupy
Pokaż za co Cię można kochać, pokaż pazury
Nie zbędziesz mnie byle czym gdy nawiniesz
Uzewnętrznisz się albo zginiesz
Musisz być prawdziwy jak chcesz robić hip hop
Nigdy nic na niby bo zostaniesz pizdą
Co chwila smutnej prawdy doświadczając,
Że wszyscy lecą w chuja no i w chuju wszystko mają.
Opowiedz o czymś co leży Ci na sercu
Niczego nie ukrywaj, przyznaj się do własnych błędów
Przeproś rodzinę lub się oświadcz
Odgadnij taką prawdę, której nikt nigdy nie odgadł.
Chcę zobaczyć jak napierdalasz
Łapy w górę, cała sala, bum, bęc, ?, nara
Potem wywiady i aparaty, flesze
A Ty o sobie mówisz, ale mówisz tylko szczerze.

Ty, ja, inne życie, inny świat
Przyjaźń, miłość, rozstania, tęsknota
Zdrada, ból, gniew łzy i nienawiść
I to, co może sprawić, żeby mogły się pojawić

Myśli, słowa, wspomnienia i marzenia
Plany, ambicje, sny, przemyślenia
Ty, my, ja i cały świat wielki
Abradab, ExtraVertik

'To nie jest proste' - to takie fajne hasło
Albo 'życie jest ciężkie' lepiej na to postaw
Bo ludzie się zechcą z Tobą identyfikować
Przecież bliższy im będzie biedak, niż jakiś bogacz
I Ty nie chwal się niczym, no chyba, że dupami zyskasz
Szacunek ludzi, których nazywasz ziomami
A te, które są z Tobą nie będą tam przypadkiem
Jeśli od czasu do czasu hycniesz zacną serenadkę.
Nie zapominaj o siłowni bracie, okularach
I o dziarach na wypiętej klacie
Żeby na wszystkich plotkach mógł Cię spotkać
Ten kogo interesuje Twoja postać
I by mógł jeszcze postawić Ci jakiś wymóg, żądanie,dać Ci radę lub zadać pytanie
Potem pochwalić, albo potępić,
Przecież nie żyjesz
Jeśli nie istniejesz w necie

Ty, ja, inne życie, inny świat
Przyjaźń, miłość, rozstania, tęsknota
Zdrada, ból, gniew łzy i nienawiść
I to, co może sprawić, żeby mogły się pojawić

Myśli, słowa, wspomnienia i marzenia
Plany, ambicje, sny, przemyślenia
Ty, my, ja i cały świat wielki
Abradab, ExtraVertik

/Wystarczyło dzieciaku, żebym zrobił jeszcze jeden krok i już by Ci nie było! Czy mamusia Ci nie powiedziała, że nie wolno wychodzić z domu, dopóki nie przejdę?!/
Chcecie Bragadacio, jak Roberto Baggio kiwam z gracją,
Moją ładną, składną akcją jara się cały stadion
Zaraz padną gole, strzał jak Ole Gunar Solskjer
Zdobywam pole, tak to się robi u nas, w Wielkopolsce
Dla rywali co grali nieczysto czerwone kartki,
Ja zgarniam wszystko, jak Christo Stoichow zdobędę hattrick
Boisko dla mnie, bo iskrą talentu błyszczę,
Bożyszcze tłumu, tumult wzmaga się gry strzelam
Jak Jay Jay Okocha, strach w Twoich oczach,
W Twoich ustach bluzgi, ja na ustach wszystkich
Wyzywasz mnie od chui, a ja mijam cię jak Rui Costa,
Technika boska, dla przeciwnika istny koszmar
Pierwszy z listy jak Leyton Hewitt, serwis pełen energii,
Kolejny raz, as, jak Sampras
Mez bez gaf, zbieram porcję braw jak Steffi Graf,
Powieś buty na kołku, ja zwycięski schodzę z kortu

Rap jest moim hobby, a nie musem, Mez z animuszem,
Życzę Ci być robił to, w czym jesteś dobry
Bez wsparcia lobby, oby Ci się udało
Obyś zdobył coś w życiu, tego Ci życzę

Nie raz chciałem być taki luzak, tylko muza,
Szukałem guza, moje plany legły w gruzach
Dziś rana zagoiła się, oto blizna,
Słabościom mówię won, zdecydowanie jak Otto von Bismarck
Polityka twarda wobec siebie i innych,
Biorę co mi było dane, nie chcę daniem być jak indyk
Bez tego marzeń nie spełniłbym nawet w ćwierci,
Zaciskam pięści, wybieram wojnę jak Winston Churchill
Wolne wybory, jestem za tym, nic poza tym,
Aktywne życie pełne inicjatyw
Wybrałeś ewakuację, nie żal się, nie masz podstaw,
Mezostan, opanuje przemysł jak Mostostal
Hip-hop to skarb, to pasja, to bicie serca szybsze,
To moja branka, to złota bramka w dogrywce
Do gry chcę wejść bo jestem dobry w te klocki
Zaiste, chcę zaistnieć, zmienię system jak Lew Trocki

Rap jest moim hobby, a nie musem, Mez z animuszem,
Życzę Ci być robił to, w czym jesteś dobry
Bez wsparcia lobby, oby Ci się udało
Obyś zdobył coś w życiu, tego Ci życzę

Mez bez kompleksów wchodzę z ten biznes,
Mez - ja na scenie chcę być jak bestia
Gra orkiestra, moje teksty to nie poezja,
Raczej proza, ale bez jaj, rymów bezmiar
Bez zmian od tylu lat, konsekwentnie jak Gangstarr,
Niedawno nikt nas nie znał, słuchała tego garstka
Teraz nastał czas, by posłuchały miasta,
To dopiero namiastka, nastaw się pozytywnie na nas
Pojedziemy ostro jak Vader, słabi wołają Mayday,
Mejger, hiphopowy self made man
Te przechwałki ze szczyptą smykałki mają power,
Zaskakuje mocnym strzałem jak Franz Beckenbauer
Niektórzy mówią, że jestem niezły,
Niektórzy na pytanie lubisz Meza, odpowiadają niezbyt
O zbyt moich płyt jednak zbyt martwić się nie muszę,
Bo rap jest moim hobby a nie musem

Rap jest moim hobby, a nie musem, Mez z animuszem,
Życzę Ci być robił to, w czym jesteś dobry
Bez wsparcia lobby, oby Ci się udało
Obyś zdobył coś w życiu, tego Ci życzę
Gorący drut i na ustach miód
Prokreacji cud , kłamie tu jak z nut
Żebyś chciała znów, Zobaczyć księżyca wschód
południowych wzgórz Gdzie nie sięga mróz
, Co najwyżej ciepły chłód Gładkość Twoich ud
Mówi do mnie już „Jestem cała Twoja ”
Oto podróż moja Jak u Juliusza Werna
Wycieczka przygód pełna Do wnętrza ziemi
Po niej wszystko się zmieni Zapraszam w krainę
cieni
Gdzie Ty gorąca Krążysz wokół mnie
Tak jak ziemia w okuł słońca Cała taka pachnąca
Całym jestestwem chcąca Pokaz co masz
, chujem w twarz ,Tą zabawę znasz
Otwórz się dla mnie Ja się Tobą zajmę
Tak jak nikt inny Nigdy nie zapomnisz
Nawet w grobie se przypomnisz
Jak ze mną było Wiecznością staje się to co było
chwilą
Zbieram plony , zapachem Twoim odurzony
Chcę Cię mieć z każdej strony Cały plan
przerobiony
Twoim ciałem ukojony Wyruszam w nowe strony
Podbić świat nie skończony
może bym Cię chciał ale chuj jeden wie Kto Cię
cipo miał
Pragniesz to powtórzyć Czas się zaczyna dłużyć
Musisz to powtórzyć
Bo w uczuciach się pogubisz
Mówisz ze nawet mnie lubisz
Mam dla Ciebie się trudzić
Bo Ty dasz mi tyle szczęścia Więcej niż inne
zajęcia
Chociaż jesteś tak przyziemna Mam dla Ciebie się
zmienić Bo nie będą Cię cenić
Wybacz kotku Lecz jak dla Mnie jest w porządku
Pod ważności względem jesteś 3 w rzędzie
Nie martw się jakoś to będzie
Przecież pragniesz czuć mnie wszędzie
Zadzwoń do mnie ja przybędę i pragnienia Twoje
spełnię ...

ref. Dębiec zapraszamy dymamy młode damy
dębiec zapraszamy tak a łazarz pozdrawiamy
łazarz zapraszamy ruchamy ładne mamy
łazarz zapraszamy dębiec pozdrawiamy
hans i wiśnia razem gramy
pozdrawiamy damy które znamy
centrum pozdrawiamy tych których my kumamy

Jest piękna kiedy klęka
jej miękka ręka sięga po cukierka
stękaj słodko grzeczna kotko
głaskając ocierając sie mlaskając i ssajać
francja elegancja chwyty poniżej pasa
jak w zapasach wjazd w nogi i sprowadzic do
podłogi
świnki bez szminki minki
grzecznej dziewczynki
to spojrzenie gdy z oddaniem zajęta zadaniem
w parterze spogląda w góre w oczy szczerze to
mnie bierze
świntuch wymiękka pęka jak guma
bo on ma ptaszka Wacka a ja mam chuja
Chuj mu moja duma skóra na chuju sie buja buja
wtedy kiedy czuje tą woń wyciągając tą dłoń
Gdy czuje prąd w prąciu napięcie w naplecie
Houston mamy problem musimy dalej lecieć
Ja taguje chujem i rysuje wzory jezykiem na piwie
Zapoznam Cie z tym trickiem tak jak z narkotykiem
Nie mów że nie dasz musisz tylko sie nie bać
Aż zbliżysz sie do nieba tak mocno że aż
zaspiewasz
Gdy obejmiesz mnie udami to udami sie czasami
Kamasutra w stopniu ....zaawansowanym :D
Omińmy to wciskanie picu sranie w banie przy
księżycu
Mówisz że musisz pokochać .. po co potem szlochać
Lepiej sie spotykać pododtykać
na to przystać i korzystać tera jak starzysta
Sytuacja oczywista wiśta wio Wiśnia z tą a ja z
znią
Zróbmy to Rosa też już tu jest
Bierze dwie z IFC
Idźmy pieprzyć sie i co byłoby źle ??
no niee :D
Jakby było gładko łatwo i przyjemnie
Gdybyś Ty kobieto rozumiała to co drzemie wemnie
Wszystko by stykło gdybyś poddała sie instynktą
One nigdy nie znikną i gdy opory umilkną
To one głośno krzykną
Taa

A ja tam będe i zdobęde
Jeszcze tu wróce i zbałamuce
A ja tam będe i zdobęde
Jeszcze tu wróce i zbałamuce

ref. Dębiec zapraszamy ...
C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak pierdolnie
Nie przejdzie bokiem - uderzy centralnie

C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak pierdolnie
Z ulicy prosto
To jest biały dom, przyjmij to do wiadomości

Myślałem, że hip-hop zginął, z bluntami się spalił
Choć jestem jedynakiem dla mnie bratem był tu Ali
Bo nie ma takiej skali ziombel
Co nie pozwoli mi poruszać się tu na fali swobodnie
Wiesz myślę jak Zeus i jak Zeus mieszkam
Gdzie pies cię nie ochroni a zrobi to koleżka
Gdzie zarobić nie wiesz jak
Ja też nie wiem, wybacz
Chciałbym przy pracy powtarzać, że jestem jej pewien a nie chyba
To nie hajs koka cadillac Puff Daddy czy Lil Kim
Czy konkurs kto komu większe przyklei cycki
Lepiej pokaż silikon a zaśpiewa ktoś inny
Ten świat tak stworzony żeby każdy mógł w nim być
Mieć miejsce, to przez ten system
Parafinę mam jak Heltah Skeltah i żyć chcę
Mi powiedz lepiej, wychowany na Artifax
Musi słuchać, że Justin to najlepszy rap
K jego mać, ja nie dam wiary ziomek
Bo na mnie nie działają żadne czary w Pomatonie
Brat uwierzyć w koniec to marzenie czy pomysł
I tak w końcu pierdolnie prosto w Ziemię meteoryt

C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak pierdolnie
Nie przejdzie bokiem - uderzy centralnie


C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak pierdolnie
Z ulicy prosto
To jest biały dom, przyjmij to do wiadomości

Ten deszczach warszawski spada na miasta
Z ŁDZ to ZDN ziomuś sprawdzaj
z zielonego miasta konkret jazda
na Kodex peryferii jak K.A.S.T.A.
Słowa prawdy jak spowiedŹ
tu jest ten moment wykorzystam go po maksach
płynąc na bicie White House jak na lab Cabin, farsa
Żaden fall start, rap z serducha jak Hemp Gru
dla kurew co ukradły hip-hop brak sentymentu
poezja dŹwięku, Projektanci, O.S.T.R.
Nie ma miejsca, jak dom dla moich ludzi tu jestem
te światła miast dla nas świecą najjaśniej
jej blask co ogarnie wszystkie dzielnie w tym państwie
Nikt tu bezkarnie nie przewiezie się przez rejon
szukaj mnie na projektach, w klubach z pełną platerą
pełne lebero prezentuje ta ekipa
Jak BC damy klasyka, podkręć bas na głośnikach
Na legalu jak Peja, cuty Twistera
nawinąć konkretnie nie potrzeba bengera
to jak Zipera druga strona medalu
To historie z sąsiedztwa, które znasz od lat paru
rap po części dla szmalu po pierwsze z pasji
i nikt mi nie nawinie, że woli finansowy zastrzyk
hipokryzję tłamsi dając realny obraz
maksymalnie czysty towar, kielony pod dna

C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak pierdolnie
Nie przejdzie bokiem - uderzy centralnie

C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak pierdolnie
Z ulicy prosto
White House i wszystko jest jasne
[Poszwixxx]
Dobro i zło nas na co dzień otacza
jedno pod postacią Jezusa, drugie pod postacią Judasza
chore zasady, które zabijają w człowieku piękno
najgorsza w nich nie jest nienawiść lecz obojętność

[Konradziwo]
Nie ważne, w którą religię wierzysz, a Bóg jest jeden
nie popełniaj grzechów głównych, których jest siedem
wraz z twym pogrzebem etap na ziemi się zakończył
aniołowie Cię poszukują listem gończym

[Bezczel]
Na podstawie słów swych przez Boga będę sądzony
i na podstawie słów tych mogę zostać potępiony
bo tylko Bóg może mnie sądzić, nie mają prawa psy
zawsze mów psom, że nic nie wiesz, nie Twoja sprawa [pssss]

[Ede]
Witaj na wojnie pełną parą walą tu pociski,
pierdol dar[?] gwiazdy kłamią, szanuj rodzinę i bliskich,
swoją miarą nie mierz wszystkich, halo, grunt to dobrze błądzić,
najsilniejsi wytrwają tu, tylko Bóg może nas sądzić

[Refren]

Tylko Bóg może nas sądzić, wiesz mi
spieszmy się mu hołdować choć jesteśmy grzeszni
każdą z dróg przejdź sam, życia nie prześpij
nie śpij, nie skreślaj Boga, Bóg Cię nie skreśli
za tych, co są tu, za tych którzy odeszli
zaciśnijmy pięści, ręce w górę podnieśmy
przyjdzie dzień sądu, się ucieleśni nam
Tylko Bóg może nas sądzić, wiesz mi

[Konradziwo]
Zawsze w porządku musisz szczery być, okazać wierność swoim bliskim,
oddanie, przywiązanie, nie najważniejsze są zyski,
to przede wszystkim, poukładaj swój tok myślenia
na luzie bez ciśnienia, ruszaj drogą ocalenia

[Bezczel]
Dla ziomków bądź w porządku, płodź potomków, ucz ich tego
od początku w końcu koniec końców wróć do tego
to klucz do ego Twego własnego, dlatego żyjesz
według sztywnych zasad, kolego wiesz do czego pije

[Ede]
Ile masz ? Zważ. ile dasz kobiecie ?
choćbyś vice versa od niej co dzień spuszczał w toalecie
to zachowaj twarz, bądź mężczyzną, chroń ją całym sercem
w sobie zostaw duszę, tajną broń na niezdobytą twierdze

[Poszwixxx]
Gdy jakaś kurwa wpierdala się z butami do Twego życia
Synek prowokuje bez szacunku obraża rodzinę, zobacz
Na farmazonie chcieliby prawdę budować
Takie rury z góry na wstępie trzeba eliminować !

[Refren]

Tylko Bóg może nas sądzić, wiesz mi
spieszmy się mu hołdować choć jesteśmy grzeszni
każdą z dróg przejdź sam, życia nie prześpij
nie śpij, nie skreślaj Boga, Bóg Cię nie skreśli
za tych, co są tu, za tych którzy odeszli
zaciśnijmy pięści, ręce w górę podnieśmy
przyjdzie dzień sądu, się ucieleśni nam
Tylko Bóg może nas sądzić, wiesz mi

[Ede]
Tu dzień Cie budzi, męczy miasto, noc nie daje zasnąć,
gdy co drugi cel to fiaska, każdy plan umiera z pasją,
na 100% masz tu moc, mus to z losem walka wręcz,
w życiu musisz robić coś, rzuć emocje, walcz jak lew

[Poszwixxx]
Żyć tak jak wszyscy, czy wbrew społecznej opinii,
stanąć na jej gruncie, czy zawisnąć nad nimi,
łamiąc je, czy przestrzegać ich, żyjemy w takich czasach,
że ktoś nie ma zasad nie znaczy, że żyję bez zasad

[Konradziwo]
Doceniaj w życiu to co osiągnąłeś do tej pory,
od drobiazgów do wielkich rzeczy, zostaw w tyle spory,
trochę pokory okaż, gdy taka potrzeba zajdzie,
nadchodzi moment, w którym musisz stawić czoła prawdzie

[Bezczel]
Głupota nie czyni złym, za to złość czyni głupim,
pamiętaj zawsze o tym, że wartości nie kupisz,
miłości, przyjaźni, dobrego imienia, honoru,
wiem, że czasami z pozoru nie ma wyboru, tak

[Refren]

Tylko Bóg może nas sądzić, wiesz mi
spieszmy się mu hołdować choć jesteśmy grzeszni
każdą z dróg przejdź sam, życia nie prześpij
nie śpij, nie skreślaj Boga, Bóg Cię nie skreśli
za tych, co są tu, za tych którzy odeszli
zaciśnijmy pięści, ręce w górę podnieśmy
przyjdzie dzień sądu, się ucieleśni nam
Tylko Bóg może nas sądzić, wiesz mi
1. Chada
Miał 28 lat, żył w bólu i niewoli
To wszystko szybko wymknęło mu się spod kontroli
Zaczął od miękkich, jak większość rówieśników
Lecz niestety to nie poskromiło jego apetytu
Spróbował twardych, koleżka go zaszczepił
Już po czasie płynął z nurtem bardzo zgubnej rzeki
Miał również problem, ojca alkoholika
To jego obwiniał za pobyty na odwykach
Wciąż szedł po swoje, nie słyszał, że się śmieją
Miał problem z ludźmi z miasta, z utraconą nadzieją
Nie miał odwagi marzyć, wybrał wysoki blok
Zwątpienie nie opuszczało go niemal na krok
Miał tego dość, w niebo skierował oczy
Ona tam była i kazała mu skoczyć
Zrobił ten krok, już dawno chciał się zabić
Tego nie da się naprawić

2. Hades
Miała wtedy 13 lat, w klasie uczyła się najlepiej
Same piątki z prac odrabianych na parapecie
Rodziców nie było stać na biurko, żyła na diecie
Starszy brat kradł, młodszy patrzył jak ojciec szcza pod siebie
Czuła strach, była samotna w pełnym domu, w domu zła
W jakim domu, raczej kurwa w jednym pokoju
I tak dziękowała Bogu za każdy dzień
W głębi serca chciała żeby jak najszybciej skończył się
Całe wakacje przesiedziała z młodszym bratem
Mama harowała na drugim etacie żeby mieć na spłatę
"Czemu ryczysz gnoju, spójrz ja nie płaczę
Świat jest piękny, świeci słońce" tak mówiła mu za każdym razem
Przyszedł wrzesień, nowa szkoła, nowe twarze
Nowe korytarze, gimnazjum i nowy wir wydarzeń
Parę nowych koleżanek, te wymalowane lale
Śmiały się, że jest pierdolonym brzydalem
Pluły do kanapek i pisały na ścianie, że robi lachę
Wołały do niej "brudasie", jakim kurwa prawem?
Tym razem zamiast być w szkole, leży na torach i krwawi
Umiera sama, ale tego nie da się naprawić

3. Z.B.U.K.U
Historia jak setki innych, pewnej dziewczynki
Właśnie chowała na ogródku zabawki do skrzynki
Tata smarował gwinty, mama jak zwykle w kuchni
Jeszcze nie wiedziała, że nie zobaczy już córki
Tuż obok furtki, stał szanowny sąsiad
Patrzył na małą Kasię, i kręcił cwel swego wąsa
I wszedł kurwa do środka, i nikt nie wie dlaczego
Ten pierdolony sąsiad dopuścił się najgorszego
Od lat był ojca kolegą, widział już Kasię nie raz
I nie raz pewnie myślał jakby się do niej dobierał
I co mi powiesz teraz? Że nadal świat jest piękny?
Jak stare chłopy gwałcą kurwa kilkuletnie dzieci
Nieważne jak rym leci ziom, wsłuchaj się w przekaz
Sam powiesiłbym z chęcią tą kurwę, a nie człowieka
Powiedz na co teraz matka czekać ma, ojciec się zabił
Niestety - tego nie da się naprawić
(Nowator)
Chciałbym zabrać Cię gdzieś, z dala od problemów
Chciałbym zabrać Cię gdzieś, tylko już nic nie mów
Zatęsknisz jeszcze raz, gdzie dotknąć można gwiazd
Kraina szczęścia w nas, tylko Ty i ja.

(Mezo)
Poznałem Cię gdy byłem chyba jeszcze w undergrandzie
I chciałem udowodnić Ci jaki jestem twardziel
I jechałem 100% po bandzie
I byłem Twój tak że już nie można było bardziej
I chciałbym podziękować Ci za te wszystkie lata
Choć czasem zachowywałem się jak psychopata
I choć obiecywałem Ci codzienny Manhattan
To żyliśmy niemal w barakach
Na moich barkach jest Twoje szczęście, dam radę
Choć często tracę nerwy taką mam wadę
To nigdy nie odpuszczę taką mam zasadę
I daj mi jeszcze rok będę miał posadę
I zabiorę Cię stąd z dala od problemów
I zabiorę Cię stąd z dala od systemu
I będzie znów tak jak kilka lat temu
Tylko zaufaj mi i już nic mów.

(Nowator)
Chciałbym zabrać Cię gdzieś, z dala od problemów
Chciałbym zabrać Cię gdzieś, tylko już nic nie mów
Zatęsknisz jeszcze raz, gdzie dotknąć można gwiazd
Kraina szczęścia w nas, tylko Ty i ja.

(Mezo)
Kochałem Ciebie, lecz kochałem tez wolność
I przekraczałem granice, których przekroczyć nie wolno
I mieliśmy problemy, których inni nie pojmą
I zawsze kończyło się to między nami wojną
Mam dość kłótni nasz żywot jest zbyt krótki
Dość kłótni, przestańmy być już smutni
Dość kłótni, byliśmy dla siebie okrutni
I wiem jak złe potrafią być tego skutki
To wszystko tak długo zbierało się we mnie
I teraz wierzę że każdy z nas przez to przebrnie
Tyle rzeczy stało się niepotrzebnie
Dlatego dziś patrzymy na siebie niepewnie
Przebacz mi biorę wszystko na siebie
Zacznijmy na nowo, przestańmy żyć gniewem
Czy nam się uda tego nie jestem pewien
Ale od dziś stawiam już tylko na Ciebie.

(Nowator)
Chciałbym zabrać Cię gdzieś, z dala od problemów
Chciałbym zabrać Cię gdzieś, tylko już nic nie mów
Zatęsknisz jeszcze raz, gdzie dotknąć można gwiazd
Kraina szczęścia w nas, tylko Ty i ja.
Nie odwracaj się jak przeszłość cię ściga
Spokojne to możesz mieć tętno na rybach
Wiesz co nas spina i ile w nas agresji
Żyć z tym po sam finał przez brak konsekwencji
Rodzice wpajali nam wiedzę z doświadczeń
Choć ulice zdradziły już sumienie z bogactwem
Nie mam siły by krzyczeć, że zamienię ten świat w sen
Gdy troski uderzają w nas strumieniem jak w akwen
Nie odwracaj się, bo czas tak nie zrobi
Jego tempa nie przewidzi nawet w nas brat jasnowidz
Prawda boli tutaj wszystkich, to konkret
Choć z tych wszystkich to się uda tylko nielicznym zapomnieć
Problem rodzi problem, niemoc rodzi niemoc
Niejeden serce w ofierze złożył PLN'om
Przyznaj się, bo każdy toczy wojnę z sumieniem
Przez sumienie czasem strach spojrzeć za siebie

[x8]
Nie odwracaj się

Nie odwracaj się, zbyt daleko to zaszło
A ten pech dzisiaj nie da twoim powiekom zasnąć
Jedni wiedzą, że wartość charakteru to mózg
Jeśli twierdzisz inaczej to zoperuj nas tu
Wobec afer, pomówień jak na cmentarz się spieszysz
Nie odwracaj się, ale pamiętaj swe grzechy
Tylko oszczerca leczy swoje sumienie fikcją
Wybacz, że tych dróg nie odmienię tu ci
Bo każdy ma swojego diabła, wiem
I dlatego odczuwamy gdy jest prawda lęk
Ile warta więź z szatanem ty powiedz
Czy warto stać w piekle z gadem przy głowie
Nie odwracaj się, bo zastrzelę jak psa
A płaczu będzie więcej niż w kościele na mszach
Gdy problemem jest hajs, życie sprawdza, wiem
Dlatego jeszcze raz nie odwracaj się

[x8]
Nie odwracaj się

(Nikodemowi R. udało się zmienić miejsce ukrycia na pobliski park gdzie chciał przeczekać całe zamieszanie aż do nocy i wtedy chciał się przedostać do własnego mieszkania, gdzie czekała na niego żona z dziećmi, wszyscy w pełnej gotowości do szybkiego wyjazdu z kraju, plan Nikodema wydawał się rozsądny, gdyby nie brak cierpliwości podejrzanego prawdopodobnie do dziś nie dowiedzielibyśmy się o tej sprawie, Nikodem R. zamiast spokojnie wyczekiwać odpowiedniego momentu na ucieczkę podjął zbędne ryzyko, które doprowadziło go prawie do klęski)
Trochę życia na osiedlu...
Rychu P., Pe solo

1.
Ten klasyczny syf mnie nastraja pozytywnie
Dzień zaczynam fantastycznie, przy muzyce, co nie milknie
Zaczynam pisać tekst, bit jak A Tribe Called Quest
Złota era Hip-Hopu - dla nich w hołdzie ten wers
Czym Hip-Hop jest? Może tym, co robi Rychu?
Po części też, wciąż pracuję nad techniką
To jednak wciąż odpływam, kiedy słyszę ojców stylu
Na MC, na CD a najlepiej na winylu
Nie daj sobie wmówić - polski rap jest najważniejszy
Nie wierz w to, że Polski raper ma najlepsze flow i teksty
Weź zapytaj wszystkich, co reprezentują niby ten styl
99% nic nie kuma, ziomek, precz z tym!
Kolejne preteksty, by poruszyć trudny temat
Czym Hip-Hop jest? To kultura, a nie ściema
Nie mam za grosz szacunku dla człowieka, który kłamie
Że jak ja zna ten Hip-Hop - ty skłamałeś? Masz przesrane!

Na hiphopowym haju dzieciaki wyrastają
Czym dzisiaj jest, powiem śmiało - ja to Hip-Hop!
eRAPe to ja, '89, przyszedł Hip-Hop
Hip-Hop to kultura, co przy życiu nas trzyma!

Siedzę w domu, przesłuchałem wszystkie płyty
Mówię tylko o tych w tym tygodniu nabytych
Rap gra całym życiem, nie dla taniego efektu
Posiadam wiedzę, a nie wiedzy kompendium
Przepowiadam jak medium - Hip-Hop przetrwa, nie umrze!
Szczerze w to wierzę i wiem to, ty ucz się
Pracuj na sukces, uczciwie, skup się
Talent szlifuj, że będziesz w czołówce
I na nikogo nie licz, się nie łudź, nie rozkminiaj
Polski rap '09 - bardzo wredna dyscyplina
Komercyjne ściemy niszczy konkurencji świnia
Jak ciemna strona mocy Skywalkera Anakina
Masz fart, to zaczynaj, nie oglądaj się za siebie
Nagraj coś od serca, zanim je napełnisz gniewem
Zanim wyklną cię, nie wiesz? Za co? Ja też nie wiem!
Tym czasem rób co należy, jak Łuki z pizzą jedziesz!

Hip-Hop to kultura, to jeden z elementów
eRAPe to ja, powiem śmiało - ja to Hip-Hop!
Czym dzisiaj jest ten Hip-Hop, który rządził
To rap od Rycha Peji

Kolejna bezsenna noc, bezowocną ją nie nazwę
Mam długopis, kartkę, parę uszu, bit w słuchawce
Nim zacznę, jeszcze sprawdzę, czy mam dobrą motywację
Czy serce w każdym takcie wewnątrz biję na poważnie
Ten, co popada w niełaskę znacznie częściej niż Iksiński
Statystyczny Polak, który gubi się w tym wszystkim
Przekonany o słuszności swoich działań, znów wyruszam
Muzyczna podróż życia, do niczego was nie zmuszam
Siebie tym bardziej, bo taką opcją gardzę
Tu nie ma nic na siłę, więc nawijam, zanim zaśniesz
To moje miasto nocą, mój rap i bit w słuchawce
I tak psują nam to wszystko co niektóre zasrańce
Ja przejmuję się tym bardziej, że w to wierzę od dzieciaka
Żyję w kraju, gdzie dzieciaki wychowują się na łakach
I drę z takich łacha, bo nie można tu inaczej
A ja kocham ten Hip-Hop, wiem, kto wróg, a kto przyjaciel
Co to był za czas, kiedy Slick Rick grzał puszkę
Zaczynałem w to wchodzić - wódę się łoiło duszkiem
I po tylu latach już wiem, gdzie zasrana barykada
A ty - fałszywy rap! Chcesz tak gadać? Weź spierdalaj!
Jeden jest kraj, jeden raj, jeden azyl,
niemożliwy do zdobycia, jak to, by przebiec Paryż w godzinę,
Nie wiem stary czy przepłyniesz Atlantyk, na tratwie,
mając trawkę, zapalże te blanty, za ten hajs,
co straciły napadnięte banki,
niepotrzebnie patrzysz w przeszłość,
zajrzyj w wewnątrz, nas tu pełno,
wystarczy milion euro, by rozpętać piekło,
milion ekstra, pierdnąć nie zdążysz,
chodzisz na głosowania i chuj,
kogo co sądzi taki jak Ty,
chcesz ten milion, walczyć zacznij,
masz ich w garści, ziom, jest na odwrót,
za milion, jaki milion? - stawkę podwój,
jak chcesz świata podbój, masz zapłatę, w końcu,
od kata do obrońców ideałów, których brakło,
milion euro, milion powodów by być kłamcą,
milion przyczyn po to się trafia tylko raz, ziom,
milion euro, milion na wejście, by grać w to,
[milion, milion...]

Ref.x2
Jeden Milion[Ej!] to dziś szczęśliwy numer
Jeden Milion[Chcę!] czy tego nie rozumiesz,
Jeden Milion[Ej!] jeden milion euro,
pomyśl, ile kosztuje ta przyjemność

Jaki wytwór wyobraźni nazwałbyś z nieba miastem?
Miejsce, gdzie za milion niejeden sprzeda matkę,
bieda tak chce jeśli nie ma chleba w gardle,
nie ma przebacz, diable, teraz era hajsem zaszczuta,
w tym teatrze, gdzie los fałszuje bluesa,
nikt nie klaszcze, tutaj każdy czeka na milion,
chcesz prawdy ziomek ej, nie ma jak żyć z nią,
w hipokryzji, w której to ludzie sami siebie krzywdzą,
marzenia - to billboard, S klasa, willa, basen,
realia to zjazd windą do Fiata z kilohaszem,
by mieć milion i chuj, że co tydzień inny patent,
by mieć swoją miłość, co liże, ale kasę,
co kocha, ale papier (tatku, zobacz co potrafię),
z takim masztem na chacie,
lexus kreśli tu przyszłość kasy z jachtem nie macie,
bucu nie z tych to wyjdź stąd, taką chciałbyś?,
przecież jest taka jak Ty, odstawmy zło ziomek,
od rana tylko daj mi i daj mi i daj mi i daj mi,
to tylko milion, tylko milion, jednak milion,
za który nie jeden milion przegrał...

Ref.x4
Jeden Milion[Ej!] to dziś szczęśliwy numer
Jeden Milion[Chcę!] czy tego nie rozumiesz,
Jeden Milion[Ej!] jeden milion euro,
pomyśl, ile kosztuje ta przyjemność
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo