Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Młody eM, sprawdź.
Ten świat nie zachwyca, patrz po ulicach, nie ma miłości - łzy na policzkach, co? warto było spierdolić tyle jedną chwilą? Słuchaj, nigdy nie miałem złych intencji, ale ranią mnie, i ja muszę też ich. A bagaż coraz cięższy, mam mdłości od tej rekty, ludzie lubią patrzeć na ręce, chcą myśleć, żyć za Ciebie, wielu w to brnie nie orientując się co tu się dzieje, możecie żyć i nic nie przeżyć, albo zginąć dla tych przeżyć, to wszystko od nas zależy, nie bój się mocno uderzyć, nienawiść, ludzką zawiść, chcą Cię zgnoić i zostawić, nie ma lekko widzę piekło, Panie dodaj mi odwagi, jedna setka, druga setka świat przyśpiesza mi go w rękach, nie ma lekko widzę piekło, Panie nie możemy przestać!

Nam nie dał nikt nic, zaufaj mi! Musimy być silni, ze wszystkich sił, wokół nie przychylni, jeden ruch zły wystarczy im, wystarczy im!

Nam nie dał nikt nic, zaufaj mi! Musimy być silni, ze wszystkich sił, wokół nie przychylni, jeden ruch zły wystarczy im, wystarczy im!

Nie dadzą nam rady, nigdy, jedyne co mam to łzy i blizny, kolejne dni wciąż nie mam nic, zaciskam pysk, sram to, mam coś co każe iść mi, choć byśmy mieli paść, to idźmy, dobrze wiesz że się nie cofnę, dobrze wiesz, że gram aż skończę. Gdyby nawet przyszedł wielki krach, gdyby nie było co jeść, gdzie spać, gdyby przyszedł czas na płacz, pamiętaj musisz trwać, ja błądzę ciągle ziombel, pamiętam chwile gorzkie, pamiętam chwile dobre, te wszystkie panny słodkie, taa te wszystkie panny słodkie i w ogóle nie jedną historię, te złe i dobre ziombel. Patrzę dziś na to z perspektywy, nie dziwi mnie to co widzisz, złośliwi nie dają realizować ambicji!

Nam nie dał nikt nic, zaufaj mi! Musimy być silni, ze wszystkich sił, wokół nie przychylni, jeden ruch zły wystarczy im, wystarczy im!

Nam nie dał nikt nic, zaufaj mi! Musimy być silni, ze wszystkich sił, wokół nie przychylni, jeden ruch zły wystarczy im, wystarczy im!
Ref.
To mnie bawi bawi wciąż
Jestem zakochany w chuj w tym
Tu mamy mamy coś
Co naprawia nasze smu-tki!
Łapie dobry puuuls
I zarażam nim kum-pli
Daje to na fuuull
A my się napijemy wódki!!!

Daje Wam ten Vixtape 3, a ja jestem Vixen Beatz
Od zawsze niszczę kicz, bo lubię myśleć w tym
Nie jestem z tych, co chcieliby tylko błyszczeć by
Niunie chciały piszczeć, jakby wbijać im w pizde kij

Daje Wam czysty styl, słyszysz jak idzie to lekko
Nadchodzi przyszły mistrz, z pasją szczerą jak dziecko
Mimo, że tu trochę ciasno, rodzi się nowe bóstwo
Tamci są ciency jakby ich facet rodził przez dupsko

Nie siadam Ci to trudno, nie to jest najważniejsze
Oddaje się uczuciom i daje je swej kobiecie
Przy niej moje miejsce, najważniejsze na świecie
Nie ważne gdzie teraz jestem, bo dobrze wiem gdzie będę

Tooo! słychać jak alarm, gdy gubisz się w tłumie
Jestem jak gwiazda polarna, wskazuje jeden kierunek
Podobnie jak moja pasja, wpływa na mój wizerunek
Już od dawna, tak to robię, bo to zajebiście czuje

Ref.
To mnie bawi bawi wciąż
Jestem zakochany w chuj w tym
Tu mamy mamy coś
Co naprawia nasze smu-tki!
Łapie dobry puuuls
I zarażam nim kum-pli
Daje to na fuuull
A my się napijemy wódki!!!

Związałem się z tym na supeł, nie myśl jak głupiec
Spale tych co power czują tylko w grupie
Taki klakier jest kimś tylko gdy są blisko kumple
Jesteś hustler dziś, a jutro kij Ci w dupe

Nie robię szopki gdy wchodzę i chuj wie kogo z siebie
Bo to mi nie po drodze, mam mózg i obok cele
Choć bunt jest wciąż we mnie, to Bóg myje mi ręce
Mam klucz, otworzę twierdzę, gdy czas mój nadejdzie

Nie spieszę się nigdzie, przecież jestem jeszcze młody
Ty wiesz że tym zyje, a jak nie sam to pomyśl
Po co robić czegoś tyle, jak to daje wciąż w kość mi
Skończył bym gdybym pisał bez przyjemności...

Już dawno, wciągnęło mnie bagno rozkmiń
Choć kradną mi wnioski i pragną wolności
Te ziomki co kurwa tu płaczą przez trądzik
Są rządni władzy, ale przewracam im pionki

Ref.
To mnie bawi bawi wciąż
Jestem zakochany w chuj w tym
Tu mamy mamy coś
Co naprawia nasze smu-tki!
Łapie dobry puuuls
I zarażam nim kum-pli
Daje to na fuuull
A my się napijemy wódki!!!
Nastaw mi moje radio, by leciał jazz, hip-hop, funky
FM 666 interes mam w tym
przester, seks jest play jedziem kochanki
stereo dolby siedzę lala avanti
radio coś na wzór różowych landryn Aiwa
w radiu Ashanti czuć klimat Kajman
to zapach z gniazdka ziom nie miej złudzeń
abstrakt to hajs na tego typu niunie, uwierz
starczy Durex, no dwa, no paczka
o Durexach najwięcej to powie ci Salsa
to spowiedzi hasła, nastaw pokrętła
wszystkich RMF powinni wsadzić do pierdla
eeef eem daj na tuner boombox, dziś czuje ból bo
nic w radiu na wieczór z dobrą kurwą
opcja CD open z Earth, Wind And Fire tematem popchnę
chodź zapalimy konopie, odjedziemy jak bobslej
ja buziaka ci poślę, a ty przygotujesz pościel

Prezentuje perwer, unimil nam projekcję
Nastaw radio by leciał ten klimat, SES 666 zaczynaj
lód, wódka, cytryna to skojarz i wspomnij
co było, co będzie, a co mogło się odbyć

Nastaw mi moje radio by leciało co zwykle
Teofilów destyl już wiesz kto ma ikrę
I najgorętsze teksty, seks i setki
najlepszych z najlepszych, nie pierdol o sobie nie mówię
dedykowane gwiazdom bo czuję że mam flow,
formułę i czas, bo pokonuję sam to bagno
tu co dnia w roli przechodnia
w tych samych blokowiskach historia
pokój na piętrze,z boku łazienkę
spokój na bletce, protokół w teczce
i rozrywane serce przez gorące dwudziestki
plus trzy kolory, biel, czerwony, niebieski
przez trzy nic nie zdziałasz, znaczy że są lepsi
pierwszy miesiąc

Kingsajz dla niej minutą rok jest
proroctwem dla tych wielkich i tłustych
tych co nocami ślą esemesy na Suczki
tych co reaguje na słowa 'zrób mi'
to o nich i dla nich, jestem okrutny,
siemasz Kościuszki, choć w gratis formie,
płacisz ziombel, nie bądź frajer to proste
nawiń na bajer podstęp, jutro ją zostawisz
chodzi tylko o pieniądze i o to gdzie się bawisz
czym jeździsz ziom, mówię nawiń

w klubie fullcaping tych z serii WC
syf tępi trupem, zawsze możesz uciec
nabij lufę, ziom życie nie bajka
FM 666 no to narciarz
Wyyydłuuuż Dooobęęę,
Wydłuż Dobę jakimś sposobem
P. R. O. S. Z. E. C. I. E.
proszę cię sklonuj mnie
x2
[FO]

Od rana na biegu, uwaga na każdy ważny szczegół,
Ej, mam niepoważnych kolegów, wiesz
każdy z nich chcesz czy nie chcesz pomaga,
jeszcze raz błagam, nie pomieszczę tych zadań,
chwila moment - oddech niech ochłonę ziomek,
pośpiech, zamęt, nawet za mikrofonem,
obłęd, obłąkany układ planet,
zamęt - zwany huraganem, [płonę!]
cyklon, tajfun, „weź wylajtuj” mówię sobie,
poukładaj wszystkie fobie w głowie,
od poniedziałku puszczam to w obieg w jednym kawałku,
Człowiek sam powiedz, zawodowiec na majku [aj!]
skumaj, wczoraj umarł - dzisiaj obaj do fight’u
doba jak guma, zobacz po monsunach,
pogoda u nas, suma gigabajtów,
Więc weź im to wytłumacz, że jedna miłość
plus jakby to było gdyby dwóch nas było ?
[Fokus z ust mi to wyjął jak ustnik ]
Miło się piło ale na kartkach pustki...

x2
Wyyydłuuuż Dooobęęę,
Wydłuż Dobę jakimś sposobem
P. R. O. S. Z. E. C. I. E.
proszę cię sklonuj mnie

[RAH]

Ej, przyjrzyj się uważnie walorom,
odpowiadającym swym pierwowzorom,
nadaj im formę, kształt oraz kolor,
Powstanie drugi Rahimolog-us
cóż - dwoje [dwoje] troje [troje]
może czworo [może czworo] lub też pięcioro [pięcioro],
trza mnie skoro spraw sporo,
każdą porą, piździ czy gorąc,
przyjmę z pokorą, nie ma zlituj się [horror!],
Biorąc pod uwagę terminarz,
który przez www.pokahontaz.com otrzymasz,
gdy ty kimasz - ja tonę w czynach,
gdy ja kimam - ty swój dzień zaczynasz,
Wymarsz po tym gdy dzień dobry dniu powiem,
spod kołdry fru zrobię, spędzę sen z powiek,
Choć grymas na buzi bo czas się obudzić,
nie ma co się łudzić, znów trza się trudzić,
Wraz z poniedziałkiem wycięty i spięty jak śmiałkiem,
pochłonięty całkiem [całkiem]
czas na podziałkę spraw na solidne oraz miałkie
[mam do tego smykałkę]
Nawet ma lejdi, mówi ‘sklonuj się bejbi’,
byś mógł być tam, a tu drugi taki sam,
Zdeterminowany w grze jak McGrady,
już slim jak Shady, dobra tyle weź to save’nij,

[bardzo dobrze, dla mnie bomba]
x2

Wyyydłuuuż Dooobęęę,
Wydłuż Dobę jakimś sposobem
P. R. O. S. Z. E. C. I. E.
proszę cię sklonuj mnie
Jeszcze masz na ustach... Krew...

ref.
Wiem jak jest, ty też tak masz
Twoje drugie ja, drugie serce, druga twarz
Tam gdzie wszystko lepi się od krwi, cuchnie mordem
Rozdwojenie jaźni, autoportret

Na najwyższym z pięter piętrze
Pełnym pajęczyn czasu strychu
Jest pewne sekretne, wilgotne miejsce
Trzymam tam swój gniew zawekowany w słoiku
Powietrze przeklęte, tu wszystko co mętne
Ciężki osad pokrywa dno
Jak masz niepewne ręce to nie dotykaj
Niepewne ręce stłuką to szkło
To słodka tajemnica mojego istnienia
Niebezpieczna dla mnie i dla otoczenia
To piętno Kaina, które czuję w lewym ręku
Ślad nienarodzonego brata, fetus in fetu
Ta mroczna strona tam gdzie bicie serca
Choćby nie wiem ile jadła wiecznie czuje głód zwycięstwa
Nocny pasażer, o którym nikt nic nie wie
Poza zasięgiem wzroku, tam gdzie żyją cienie
Nieraz krew mnie zaleje, on się pojawia
Trupy wrogów jak worki piasku już leżą na wałach
Wyłazi spod łóżka, szydzi z moich modlitw
Jak pod pręgierzem wtedy nie umiem się modlić
też jest pasterzem, z drobną różnicą- wiesz
On swoje owce prowadzi na rzeź
I kiedy umrę on umrze razem ze mną
Jak bracie syjamscy ja i on to jedno

W głowie obsesje, nagie tancerki
Migreny, gorączka, śmiech hieny, lęki
Nie Słońce a Księżyc, nie dobro a zło
Pod jego obecność chaos i mrok
Podróż do zła korzeni, do wnętrza trzewi
Gdzie fala strachu jest czarna jak niebyt
Gdzie paranoja jest gęsta jak sadza
Czy też to słyszysz jak coś chodzi po ścianach
Przejmuje kontrolę i to wystarcza
Ktoś trzyma się krawędzi, ja depczę po palcach
Idę przed siebie, nie patrzę pod nogi
Przede mną panteon martwych bogów i bogiń
Na co dzień się skrywa wśród ludzi po domach
I atakuje nocą jak Łomiarz
Cokolwiek się zdarzy jesteśmy rodziną
Na zawsze związani tą pępowiną

Zapamiętaj to jak dobra i zła ręka
Jedna kogoś ratuje, druga naciska na spust
Prawa zawsze karmi, głaszcze kobiety biust
Gdy lewa wpycha w ciało po rękojeść nóż
Stoisz na rogatkach i czy już wiesz
Co w tym jest a co nie jest warte łez
Dystans między wami? Przecież nikt cię nie zmuszał
Tylko jucha szumi, szumi, szumi w uszach
Najwierniejszy z przyjaciół, który zna tą grę
Nie jest tu na dobre, jest zawsze na złe
Nazywasz to różnie i bierzesz leki
Lecz spokój nie zakrada się pod twoje powieki
Kiedy nadchodzi, już nie odpoczniesz
Bolą cię włosy, to zrywa paznokcie
Życie zjada życie, w tobie tylko pustka
To on zwilża twoją krwią swoje usta
1.(Miuosh)
Znowu godzinę przed wschodem, jakoś godzinę od domu
Z dala od moich rodzin, wśród ziejących alko ziomów
Podaję, bier gdzie haj jest wśród rąk i mikrofonów
Z garścią pogiętych banknotów i brudnych żetonów
Bez gardła, bez głosu z awersją do niskich tonów
To larma pogłosu no i organizatorów
Śmierdzący, spocony, zniszczony, styrany
Po trzech dniach lipnego żarcia, grania i bani
Mam dość, jestem wyczerpany już do granic
A złość jak dreszcz opływa mnie falami
Pod dom choć coraz bliżej z kilometrami
To naprawdę chyba wciąż się mijamy

Ref. (Bob One)
Daleko od domu, jestem sam
Choć wokół ludzie, których znam, ej
Wśród drinów i ziomów
Czekam na to gdy znów jutro będę tam, ja wiem, ja wiem
Daleko od domu, jestem sam
Choć wokół ludzie, których znam, ej
Wśród drinów i ziomów
Czekam na to gdy znów jutro będę tam, tak jest

2.(Miuosh)
Znowu zasypiam w hotelach, a rano budzę się w piekle
Nie chcę witać dnia, który wieczorem znowu przeklnę
Kiedyś zmierzałem do szczęścia dziś nie wiem sam gdzie biegnę
Bo niebo jest już chyba zbyt odległe
Nie raz już chciałem tym pierdolnąć choć wiem, że nie da rady
Choć wiem, że mi nie wolno chciałbym z tego się ograbić
Złapać to coś w środku, to coś w sobie zabić
Bo ile razy w końcu można powietrzem się dławić
Na wskroś przeszywają mnie zmęczenia dreszcze
Ten ktoś nie wiem ile czekać będzie jeszcze
Bo choć kolorowe staje się powietrze
To zwiększa się pomiędzy nami przestrzeń

Ref. (Bob One)
Daleko od domu, jestem sam
Choć wokół ludzie, których znam, ej
Wśród drinów i ziomów
Czekam na to gdy znów jutro będę tam, ja wiem, ja wiem
Daleko od domu, jestem sam
Choć wokół ludzie, których znam, ej
Wśród drinów i ziomów
Czekam na to gdy znów jutro będę tam, tak jest
Ilu pochłoniętych złem pieniądza?
Dla ilu jesteś tylko odbiciem słońca?
Cieniem na chodniku w tej kuli, w tłumie ludzi
Gdzie co drugi pozbawiony ludzkich odruchów jak zwierzę
Gdzie brak sumienia i wyrzutów, zimna krew, puste serce, milczenie
To czasy, gdzie człowiek przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie

Ja się śmieję, teraz bawię, a w tej chwili gdzieś daleko
Komuś kruszy się dobytek, umiera dziecko
Choć mnie to nie dotyczy, ale dotyka
Bo nie jestem obojętny na cierpienie świata życia
Umiem wczuć się w sytuację człowieka bez wyjścia
Cały czas bawi nas to co zakazane
Zło dziś jest piękne i kusi jak oszlifowany diament
Lecz mając serce i sumienie powiedz czemu czasem zamieniamy je w milczenie
Co? skąd w nas tyle złości i samouwielbienia?
Przymykamy oczy na nie nasze sprawy
Dopóki nam się krzywda nie dzieje to bez obawy
Trwa entuzjazm zabawy, entuzjazm zabawy
Zapatrzeni w te wystawy ręką dotykamy szyby
Chcielibyśmy wszystko w zamian nic nie dając innym
Czemu dziś bycie wrażliwym oznacza bycie słabym?
Nieszanowanym, człowiek przyjął to myślenie
Nie zastanawiając się w ogóle nad tym
Bo chce być ponad tym tak jak cała reszta
Nie doszukując się sensu i prawdy tak jak w tekstach
Ja nie należę do tych co o nic się nie martwią
Nie mam tak jak oni w dupie tego co jest za mną
Zawsze kiedy mijam bezdomnego pod ścianą
Ten widok widzi serce, budzi się smutek we mnie
Też wkurwienie jak patrzę na przechodnia co przechodzi
Obojętnie obok tego, bo to nie tyka jego
Jeszcze uśmiech na twarzy jakby, kurwa, było z czego
Dlaczego ludzie dziś są jak te zwierzęta
Nie zauważając jak ktoś obok nich klęka
Wszyscy biegną przed siebie w poszukiwaniu szczęścia
Depcząc innym po rękach aby tylko mieć dla siebie
A reszcie dać resztki tak jak psu w michę
To już stało się normalne w tych chorych czasach
Gdzie walka o swe czyste dłonie stała się jedną z głównych zasad
Aby lepiej żyć, aby przetrwać

Ilu pochłoniętych złem pieniądza?
Dla ilu jesteś tylko odbiciem słońca?
Cieniem na chodniku w tej kuli, w tłumie ludzi
Gdzie co drugi pozbawiony ludzkich odruchów jak zwierzę
Gdzie brak sumienia i wyrzutów, zimna krew, puste serce, milczenie
To czasy, gdzie człowiek przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie

Ludzka obojętność na skraju wyczerpania
Tak jak ci ludzie w krajach trzeciego świata
Elita znaczy władza, ludzie przestali wierzyć
W te polityczne kłamstwa, w te polityczne hasła
W tą polityczną mafię, już nie ma litości
W pogoni za chlebem ludzie zepsuci są do szpiku kości
I to nie tylko ludzie, którzy od małego nie są nauczeni wrażliwości
I basta, tu z biedy nikt nie wyrasta, zobacz, bunt narasta
Kręci się moneta na ulicach miasta
Światła nocą pokazują obraz, którego nie ma za dnia
To obraz przepełniony śmiechem diabła
Widać coraz więcej znieczulicy, wielcy mi katolicy
Jeden drugiego tu najchętniej trzymałby na smyczy
Obok swego tronu, tronu
Dziś ryzykiem stało się nawet wyjście z własnego domu
Co się dziś się liczy, to co się dzisiaj liczy
Tego się nie zatrzyma, chyba, że tu ura-tu-je cud nas
Umarł autorytet, nie ma już go wśród nas, to Jan Paweł II
Który potrafił wybaczyć niedoszłemu zabójcy
A my nie potrafimy nawet leżącemu na ziemi podać tej ręki
Niestety

[x2]
Ilu pochłoniętych złem pieniądza?
Dla ilu jesteś tylko odbiciem słońca?
Cieniem na chodniku w tej kuli, w tłumie ludzi
Gdzie co drugi pozbawiony ludzkich odruchów jak zwierzę
Gdzie brak sumienia i wyrzutów, zimna krew, puste serce, milczenie
To czasy, gdzie człowiek przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie
coś mówiłeś?
- a nic, nic nie mówiłem, siedzę po prostu i myślę...
- ale coś ci jest, nie...?

O, czuję się źle, wiem,
że od Was dziś nie chciałem nic,
jestem gdzieś
lecz nie szukaj mnie bo nie chcę dalej żyć.
Tu jest gdzieś kres, wstyd
mnie stale gryzł i talent prysł.
Jak mam egzystować? Od małego już się
bałem żyć, jak się przystosować,
iść do pracy, zapomnieć o innych sposobach.
Polska przypomni Ci o biurokracji,
o tych bliskich osobach,
które wiesz, że możesz stracić.
Jeśli w tych wszystkich słowach nie ma nic
bo gorzej płacisz to nie chcę żyć,
nie chcę być tu, ukryty w mieście
krzyk, w mieście blichtru coraz większe nic,
więcej syfu, wiesz, już nie
rozumiem nic, jużnic nie kumam,
już nie umiem żyć, nie umiem być,
już nie umiem czuwać, już nie umiem nic,
wiesz, czuję się jak idiota.
Już nie umiem gnić w tym społeczeństwie,
w którym żyje Europa, chcę to co umiesz
Ty, wiesz, Ty umiesz kochać,
ja umiem unieść się na szczyt i uśmiech kryć
i już nie cofać ich, wiem, widziałem wiele,
zbyt wiele może i nie chcę
widzieć więcej a mam widzieć więcej, Boże,
musze mieć serce w głowie, mówią,
lecz czy mówią prawdę?
Nie wiem co to rozsądek,
tylko emocje mówią prawdę dla mnie,
wczoraj byłem szczęśliwy, odpukać, dziś nie
chcę kolejny raz sam siebie oszukać,
dziś tylko ten list i nic więcej dla
Was, tylko ten bit,
pomóżcie mi się znaleźć, błagam...
Chcesz ode mnie wszystko? Umiesz tylko liczyć, ale jak dam Ci wszystko, sam zostanę z niczym
Chcesz: Jeep’y Porche Mercedesy Land Rovery, chcesz willi basenów i terenów zieleni
To się nie zmieni, będziesz chciała jeszcze więcej, ciuchy torebki buty biżuterię
Codziennie coś innego, inne lądowanie, Londyn Paryż kolacja w Mediolanie
Tak już zostanie, będę od spełniania zachcianek, od zbierania zażaleń
Podwożenia Twoich koleżanek nad ranem, dopóki nie znudzisz się spaniem
Znowu zakupy, kup to i to proszę kochanie, zrób to i to proszę kochanie
Ale zapomnij o tym wszystkim przed startem, to czego chcesz jest nic nie warte
Bo tak naprawdę to ja wiem czego pragniesz

(I know what to give you)
Wiem co Ci dać czego Ci potrzeba
Ty myślisz ja odpowiadam
nim spytasz…
Je c'est qu'est-ce que toi vous
(I know what to give you)
( x 2)

Wiem co Ci dać czego Ci potrzeba, wiem po co nagram ten numer, w sumie
Nie pierwsze o tym ale umiem zrobić to tak by nie sprzedać Ci kawałka nieba
Takie komplementa subtelne jak pal z drewna, nie dają wrażeń, to stal nierdzewna
Nie Swarzędz, jesteś tu by pomarzyć mógł taki jak ja o takiej jak Ty
Mam szyje jak Magda Mołek i styl a jak Ty, pije, sram na szkołę i słynę z prawdy
Więc teoretycznie to inne planety, ale prawda że prawda boli to też fetysz
Ja nie przypadkiem wiem co dać Ci to cos o czym nie powiesz babci!
Nie możesz zwietrzyć ten dramat mama, temat tabu tych dragów wiesz sama aaaa
Ja odbijam od tematu przestępstw,znam Tony’ego może on se pójdzie kreske
Szkoda, znam Cie od kilku piw już, nie mam teraz ale „I know what to give you”

(I know what to give you)
Wiem co Ci dać czego Ci potrzeba
Ty myślisz ja odpowiadam
nim spytasz…
Je c'est qu'est-ce que toi vous
(I know what to give you)
( x 2)

Otrzyj łzy proszę, zapomnij o tym byłym, chodź ze mną, pomogę jeśli nie masz siły
Ukoję nerwy, chcesz śmiać się, cieszyć życiem, blask Twoich oczu będzie dla mnie zaszczytem
Co jest za szczytem góry Twoich marzeń, pragniesz czułości bezpieczeństwa i wrażeń
Albo kilku mądrych słów dziś nad ranem, jesteś sama? Ja też widzę w nas pare
Być blisko ja i Ty, tego szybko chce tak, masz chłopaka? To teraz masz faceta
Chcesz mnie ocenić? poznaj mnie z mamą, matki moich ex też nadal mnie chwalą
Wciąż ufają, znają każdą zaletę i słabość, choć słyszały córki jęczące ohh Karol
Pius to potrafi, jestem Twoją drugą duszą, w jednym Romeo, Bruce Willis i Too $hort.

(I know what to give you)
Wiem co Ci dać czego Ci potrzeba
Ty myślisz ja odpowiadam
nim spytasz…
Je c'est qu'est-ce que toi vous
(I know what to give you)
( x 2)

Tak, Kochanie to specjalnie dla Ciebie
Ja wiem czego pragniesz
Dlaczego dawni przyjaciele dzisiaj są tak obcy mi ?
obcy chcą mi podać rękę i składają propsy mi
myślą, że jestem mocny lecz ja też mam gorsze dni
widzisz tak samo jak Ty, też czasem wylewam łzy
noc (noc) nie daje snu i znów wracają wspomnienia
z chwil których nie ma już
życie pędzi, świat się zmienia i
wiem, że jestem puzzlem
w układance zwanej ziemia
i choć mogę zyskać w chuj
mam też wiele do stracenia (stój)
byłem zwykłym nastolatkiem
to nie było proste i łatwe
szkoła, dom i sport
i ten rap tu przyszedł raptem, nagle
zeszyty w kratkę wiesz (wiesz), pogoda w kratkę
zajawka przerosła pasję i to kurwa było faktem
z każdym kolejnym paktem, mocno wierzę w te znamiona
gdy muzyka każdej nocy tutaj bierze mnie w ramiona
rap (rap) ? stał się obsesja, więc kiedy patrzę
w przeszłość nie mów mi, że było ciężko
wiem, że jesteś zawiedziona
zostałem sam i miałem plan jak stać się lepszy
rap zamieniłem w życie a życie zamieniam w teksty
ludzie zmieniają twarze, naprawdę ziomuś wierz mi
dzisiaj wszyscy gonią gaże a uczucia gdzieś odeszły

Ref.
To życie pędzi pośród gwiazd
ucieka nam czas pokaż na co Cię stać
nie pytaj mnie co to strach
leć po swoje niczym ptak
proszę przestań się bać i zauważ ten fakt
że nosisz brat jedną twarz
pomimo wielu zmian, wielu zadanych ran
ja jestem taki sam (jestem taki sam)
dlatego kiedy gram, mam tylko jeden plan
bo jestem taki sam (jestem taki sam)

Czułem, że mam talent i pisałem stale
ktoś to usłyszał i puścił dalej
dał mi szanse i dał mi wiarę
i dziś robię to na szeroką skalę
chciałem zdobyć szczyt, w końcu wygrać
muzyka, sport musiałem wybrać
to było trudne i było złudne
ale dziś nie żałuję, wiesz muszę przyznać
dziękuje rodzicom bo byli przy mnie
dali mi wsparcie bardzo silne
i chodź są dumni, to czuję problem
bo w głębi duszy wiem, że ich zawiodłem
to mnie boli, kuję w serce
i chociaż nie chce to czuję więcej
wiem, że czas mi ucieka przez ręce
dlatego zostawiam wszystko i pędzę
wiem co to smak rozstania
wiem, że ten brak pochłania
może dlatego tylu z was się z tym utożsamia
ja nie szukam prostych słów (słów)
choć szukam prostych dróg (dróg)
i zanim spadnę na bruk
na oknach życia pozbędę się smug (smug)
nie jeden wróg kryje się tutaj
w głębi duszy, a ja nie jestem ufny
to ma chyba swoje plusy
czas pędzi na zegarkach, trochę szybciej niż normalnie
ktoś kontroluję nas tak jak czas to nie jest fajne

Ref.
To życie pędzi pośród gwiazd
ucieka nam czas pokaż na co Cię stać
nie pytaj mnie co to strach
leć po swoje niczym ptak
proszę przestań się bać i zauważ ten fakt
że nosisz brat jedną twarz
pomimo wielu zmian, wielu zadanych ran
ja jestem taki sam (jestem taki sam)
dlatego kiedy gram mam tylko jeden plan
bo jestem taki sam (jestem taki sam)

Życie pędzi, czujesz to ?
ten czas ucieka a Ty brat, potrzebujesz go
nie bądź tłem, tylko użyj znów rozumu
nie zakładaj maski tłumu, tylko pokaż swą naturę ziom
wchodzę na górę z grą, podobno jestem kimś
lecz noszę skórę tą, którą mam już nie od dziś
mówią z nadzieją pisz, pomimo wielu zmian
ja jestem ciągle taki sam, wiesz ?
taki sam
Stary, kiedyś wstałem rano spocony jak bawół w dżungli,
Ty, powiedz Tarzanom, że mają chujowych kumpli,
Energii mało - jak w kuchni u cyganów z wioski,
Jak by tu biegało stado fanów Skłodowskiej.

Dobra, idę się wykąpię, dziś na kompie pierwsza zmiana,
Rozpinam rozporek - Ej stary, chyba nalałem na szatana.
Co Ty gadasz ziom, ej, nie przesadzaj, frustrat,
Co? Kurwa, chyba gadam do lustra.

I może bym ogarnął akcje, gdyby nie to krzesło,
Zerkające na mnie bacznie niczym te kasjerki w Tesco,
Dobra, bez sensu jest to, nie no, granice przekraczam,
Pierdolę to - serio - dzwonię do Skacza. (halo)

Oni mówią mi - Skacz, cześć, polecam tabletki
Apap to lajt, fakt, lepiej klepie Strepsils,
Jak nie wiesz co ci jest, gdy jebie ci do reszty,
To zajeb sobie LSD i połóż się na jezdni.

Ref.:
Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Co ja mam robić jak ta komoda chce mnie pobić? (jak to?)
Nie wierzę w Boga - no to co on tutaj robi? (fuck, no)
Nie wierzę nowym faktom i nie wierzę też tobie (ziom)
Jesteś więcej niż jeden, czy w jednej osobie? (yyy)

Nie wiem co ja tu robię, przecież miałem być w pracy
Do tego gratulacje, znów nie mam kasy na akcje - telefon,
Apropo metro - nie wiem czy ją poznajesz,
Ale to cipsko wróciło, żeby nie sprzedać mi fajek!

Chyba mi odbiło, jak wirażce w barze po świni,
I może świnię urażę w tej chwili, ale poważnie,
Mam fazę na zaprzęg do klinik, jak finisz na zawsze - kminisz?
Jak tak, to fakt, zapowiada nam porażkę.

Oni mówią mi - Skacz, cześć, nie przejmuj się tym,
Weź zapal trawkę i zajeb cztery sety,
Zamorduj dwie kobiety i powiedz - niestety,
Albo udawaj koleś i wkręcaj, że to nie Ty.

Ref.:
Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Miejsce - psychiatryk, akcja - korytarz.
Gościu był jak nieudana terapia Frankensteina na hobbitach,
I zapytał się mnie, nie, czy mienie me muzyka,
Ja odbijam, nie menie, nie będę w ściemę wnikał,

I tak witam się po trochu, z każdym na przypał,
W rogu typ dostaje zastrzyk, na typa z boku patrzy,
Biovital łyka, chyba chwyta go czkawka,
Drugi typ się porzygał, bo myślał, że goni go kaftan.

Ekstrema jak w Alpach, wczówka,
Typy na kroplówkach jak na lianach,
Kurwa, gdyby nie ta pielęgniarka durna,
Gdyby mnie na barana wzięła, na barana
Albert, nie teraz, cholera, spadaj - dociera?
Odpadaj, dawaj materac, rozbieraj, badaj skurwiela.

Czasami tam wpadam - siema, pokój 003.

Ref.:
Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!
[Pezet]
Wycieczka po nocnych klubach, stoi sztuka z koleżanką
Letni upał, niezły ubaw, śmigam z pełną coli szklanką
Dalej druga z mocną Warką, obok jeszcze cały karton
Chce wyjść z gadką, ale słucham patrz na tamtych mają auto
Poszła duba, nie warto, gruba małolata bluzga
Zajebiście, kurwa, niezły towar, przydał by się jeszcze browar
Z mózgu woda, chowam się, po co czas marnować, chyba śnię
Tuż obok na schodach słyszę słodki śmiech
Miła osoba, spoko biust, ma seksi usta, trafia w gusta
Bez obaw podbijam, ładna buźka, spox makijaż, mija moment patrzę
Kończę cole zacznę zaraz, twarz jej roześmiana
Wypijemy za nas mała, mam hajs akurat
Umili nas czas Black Curant, spadaj proszę
Dla mnie dzisiaj będzie proszek lub gruda
Chwila, chwila, kumam, spoko mała już mnie nie ma
Ilu miało ją tego wieczoru długo by wymieniać

Ref.:

[Mes]
Ej laleczko czemu to tak miało by być
Że czuła byś wstyd gdybym chciał cię...
Ja robię to tylko po to, bo znam się na klientkach
I lubię na ciebie patrzeć jak jesteś uśmiechnięta x2

[Pezet]
Tydzień później ten sam scenariusz, na posadzce marmur
Fury, cipki, w akwarium rybki
Po kilku chwilach znam już wszystkich i mam tu cycki
To działa na mnie jak valium, jak trzy dni w parku rozrywki
W barku Cin-Cin, Blue Bols, jeden szybki ubot w kuchni
Jedna laska mówi mam dziś urodziny, świeczki zdmuchnij
Barek jest już pusty, ja chciał bym być trzeźwy
Chce dojść do werandy, trochę się rozluźnić i orzeźwić
Przy sangri czuje guczi enwi, to mała z przed tygodnia
Mówi do mnie strzała, fajnie dziś wyglądasz
O co comon zaraz, w tle gdzieś leci Letniak
Skąd ta zmiana, jej podoba się mój dres i metka
Śmierdzi mięta, wiesz jak by tego było mało
Kurwa ma 14 lat, mógłbym kręcić z jej mamą

Ref.

[Mes]
Pole 5-10-15, a 15-20
Różnice 6 lat, nie mogę tego znieść jak
Polują te siksy, klęska jak peksy, Sajgon i Bagdad
Aśka, Zuza, Kaśka, Karolina, Magda
Lubię twoją młodość i ten wczesny seks baby
Lubię twój głos i twój krzyk jak West Krawen
Zejdę na ziemię choć mówiłem tyle razy (co?)
Problemem jest twój wiek, nie to że jesteś byle bazyl
Azyl, jeden wieczór, dwa i dobranoc
Jesteś za młoda jak córka Tonego Soprano
Disco dance, piguły w klubach z koleżanką (co?)
Takie są jak plankton, nie widzisz mnie, widzisz banknot
Siedzę u ciebie, mówię zapnij bluzkę, popraw włosy
Twój stary wcześniej wrócił z pracy
Ej dobra dosyć, rzygasz po jednym piwie
Łatwo cię upić, nie należysz do dziwek
To raczej słaby cień grupis
Wiem lubisz dużą prędkość jak konkord (jak co?)
I lubisz dużo gadać jak słonko jak Max Kolonko
Piętrowe łóżko, twoja siostra śpi na górze
Nie śpię dziś na dole, sprawdzę jakość tych łóżek

Ej laleczko czemu to tak miało by być
Ej laleczko, zmiana
Ej laleczko czemu to tak miało by być
Ej laleczko
Ej laleczko czemu to tak miało by być
Ej laleczko, zmiana
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo