Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Krajobraz miasta, pejzaż osiedli spod trzepaka
To od chłopaka, muzyka miasta dla dzieciaka
Tempo podwórka i głosy dochodzące z mieszkania
Port 2005 z miejsca, w którym mieszkam
To o koleżkach to o tym, co widzisz naprawdę
To dla małolatów, by znaleźli swoja jazdę
Nie każde nagrania będą dla nich lekiem
Uważaj człowiek jest tylko człowiekiem
Nie raz usłyszysz o tym miejscu sonet
To jest hołd dla miejsca, które jest drugim domem
(To jest hołd dla miejsca, które jest drugim domem)

Prosto z szarych podwórek, gdzie nic nie było proste
Gdzie szansa pójścia w Polskę równa spalonym mostem
Od szczeniaka patrzę na te twarze tak bliskie
Właśnie dla tych wszystkich lecę z kolejnym zapiskiem
Poprzez Polski miasta wszystkie ręce w górze na koncertach
Tylko i wyłącznie dla was wkładam w to 100% serca
Wiara medykamentem, memento przypomina
Nie zapominam - w sercu na zawsze rodzina

To miejsce, ludzie, których nie zapomnę
To miejsce, to 100% moich wspomnień
Drogi, w których od rana tonę
To miejsce nazywamy domem

To miejsce, ludzie, których nie zapomnę
To miejsce, to 100% moich wspomnień
Drogi, w których od rana tonę
To miejsce nazywamy domem

Widocznie miałem stać w miejscu, w którym stoję
Widocznie z miejsca tego miałem toczyć swoje boje
Nowym haustem kolejny dzień witać szczerze
Na okolice patrzeć, w którą od zawsze wierzę
Na ludzi twarze tych goniących za przyszłością
Bo teraźniejszość tyran nie raczy ich radością
Wcale nie powinno być tak oczywiście
Zbyt wielu wierzy, że to miejsce to ich czyściec
(Zbyt wielu wierzy, że to miejsce to ich czyściec)

To, co tu przeżyłem jest moje na zawsze
Dzięki momentom tamtym na życie patrzę
Tak właśnie wam wrzasnę, kiedy się zacznie
Pytania skąd to biorę i czy się teraz boję
To nigdy nie zgaśnie, ma swą historie
Spisaną w pamięci, podaną niczym teorie
Do rak twoich właśnie prywatne baśnie
Na temat szczerych ludzi, z których wielu mi przyklaśnie!

To miejsce, ludzie, których nie zapomnę
To miejsce, to 100% moich wspomnień
Drogi, w których od rana tonę
To miejsce nazywamy domem

To miejsce, ludzie, których nie zapomnę
To miejsce, to 100% moich wspomnień
Drogi, w których od rana tonę
To miejsce nazywamy domem

100% relacja to samo miejsce akcji
To o przyjaźniach, o miejscu tym, na które patrzysz
Prosto z podwórka muzyka przez nieszczelne okna
Słuchawki w uszach, powstaje nowa zwrotka
To o tym, co widze jestem w stanie wyłapać
Muszę stąd wyjechać - mamo nie ma co płakać
Wspominam tych, co byli, uciekli, dokąd?
Najpiękniejszy widok lotników nocą
(Najpiękniejszy widok lotników nocą)

Mam zamiar tu zostać osiąść na stałe
Mam swoja wyspę, małe enklawę
Chroni mnie zawsze no i vice versa
Moje osiedle to moja twierdza
Co musi się stać, że uciekają inni?
Pozostawiając ukochany dom rodzinny
(-Władek
-co?
-Punksy, Skinksy przyjechały i palą tą, marihuaninę,
-łaa pierdolisz,
-noo i mają kozaki na wiązanie,
-olaboga i co teraz,
-dzwonimy po Miuosha.

-halo!
-no Miuosh, Punksy przyjechały,
-Punksy?
-No i Skinksy,
-Skinksy?
-marihuanine kurwy palą,
-marihuaninie?
-no i mają te..,
-kozaki?
-no kozaki,
-u nas na (Chebziu?),
-dobra, już tam lecę,
-ok.)

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To Miuosh – obrońca miast i wsi /2x

(Miuosh)
Spośród wygód, wyskok, przygód uniform
By obronić dobrych a obić złym typom
Dam ci to czego ci nie da policja
Nie da ci kościół, armia i koalicja
Idź tam a ja tam przybędę z nikąd
By obronić ludzkość znaną mi praktyką
To ptak, samolot, to pocisk, niedolot
Jeśli zbiegli z paniką - to Miuosh solo
Jak heros napinam złych stereo
Obronie miasta i zarządze przełom
Jak Zorro ciemnym typom zrobie horror
Obronie wsie no bo wszystko mi wolno
Więc wołaj gdy tylko coś się dzieje
Od czego są super przyjaciele
Więc dzwoń gdy tylko boisz się o coś
Przybędzie Miuosh ze swa mocą

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To Miuosh – obrońca miast i wsi /2x

(-Władek
-co?
-Punksy, Skinksy wróciły i mają te, kije od palanta,
-łooo pierdolisz,
-no i krasule od Marylki przegonili z pola
-olaboga i co teraz?
-dzwonimy po Rahuanego)

Nie ma łusek, sierści, pierza chociaż siedzi w nim zwierzak,
Gdy mentliczek, pentliczek bez względu na wiek
Siemano zbóje cos czuje że tu jest rozgardiasz
Awaria, syf i malaria
Gdy jakiś wariat wejdzie tobie w drogę
Jak na komisariat dzwoń ja ci pomogę
Zrobię mu ogień, hardcore’u powiew
Wytępię w nim wszystko co wrogie
Stał jak świecznik w rzędzie będę
Chronił jak bezpiecznik będę
Napawał się własnym fejmem
Kiedy każdy grzesznik zejdzie
Subtelnie pogłaszczę po główce rapsem
Bezczelnie zdzielę go po dupce klapsem
Rzetelnie przejmę mu każdą synapsę
Na wieczór skończę swą misję ze sznapsem

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To rrr – obrońca miast i wsi

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To Rahu – obrońca miast i wsi.
Ref.
Tańczymy walczyk, z ryja Tadżyk, w sercu Jamajczyk,
Po oczach puszczyk, ostatni neandertalczyk,
Co w puszczy piszczy słyszy, bo słucha liści szumu,
Z dala od wścibskich tłumów... (x2)

Tańczę balans na linach, skacze adrenalina,
Nagina, jak Ostry robię rap po godzinach,
Gram, się nie spinam synu, znam się na minach,
Cała rodzina, znów tańczy na imieninach
Danina dana, badania, stadnina gania,
Paplanina, bania, jebana mania gadania,
Bez udawania bonzów, bez brania leków,
Ćpania molekuł, bitów z CD-ków, bez playbacku,
Bez backupu, bez planu B, bez schematów,
Bez wyssanych z palca tematów, bez VAT-u,
To rapu Manitu gra tu, bez rabatu brachu,
Banda gnu z lasu, wraca z szabasu,
Choć swój nasób, na dwójnasób, na swój sposób,
To bój osłów co chcą w chuj sosu,
A tłum osób, stoi i słucha (ojjj), wniosków nie wysnuwa,
Nawijam dalej jak Roots Manuva
Wiara na blokach czuwa, ciągła harówa,
Głodna lodówa, u was do stówy stówa,
Na trzecim znowu parapetówa, w ryndzie charczy złotówa,
Młody policeman w rolę się wczuwa
Wczuw czuw czuw czuwaj, cześć, czółko, czołem,
Nie mam pojęcia skąd się tu wziąłem, (ojjj)

Ref.
Tańczymy walczyk, z ryja Tadżyk, w sercu Jamajczyk,
Po oczach puszczyk, ostatni neandertalczyk,
Co w puszczy piszczy słyszy, bo słucha liści szumu,
Z dala od wścibskich tłumów... (x2)

Jedni chodzą nażarci, a inni biegają nago,
To pieniądz jest złą zasadą, czysty paradoks,
Prawdomówność bywa wadą, lojalność zdradą,
Wszyscy chuj kładą, prawda leży pod ladą,
Czy jeździsz z kontrabandą, starą białą Ładą,
Czy z fajną Jadzią w jebanym Lambo Gallardo,
To DGE El Dorado, a w duszy mam wielką radość,
Pierdolę ich wielką zazdrość
I znam jedną wielką mądrość, którą Ci powiem,
Znam jedną wielką mądrość, którą Ci powiem,
Znam jedną wielką mądrość, którą tu powiem,
Wiem tylko tyle, ile sam się dowiem!

Ref.
Tańczymy walczyk, z ryja Tadżyk, w sercu Jamajczyk,
Po oczach puszczyk, ostatni neandertalczyk,
Co w puszczy piszczy słyszy, bo słucha liści szumu,
Z dala od wścibskich tłumów... (x4)
tu każdy czegoś pragnie
wizji bycia, życia panem, póki niemoc Cię dopadnie
na przełom i na zbawcę nikt nie czeka w tym mieście,
częściej widać po ludziach przekaz w podtekście.
każdy coś w życiu ukradł,
jak nie ręce, to myśli wędrowały po półkach
zawsze od jutra zmieniamy się na co dzień,
z tych postanowień chuj prysły plany za rogiem.
afera Nikodem - tu masz klucz do zagadki, szyfr
co zainicjował skrót tej relacji, błysk.
w oczach zdradzi tępych, pazerność,
chodź każdy uwierzy, że jest święty za Euro.
od zlecenia by ukraść papier z sejfu i płytę,
przez morderstwo co zesłał bez pretekstu Lucyfer.
łopatę i stypę w cichą noc w Łagiewnikach,
po strzelaninie w hali gdzie już nikt nie oddychał.
jak myślisz, znając chwilę szaleństwa?
postrzelony w bark też byś miał tyle szczęścia.
w imię błogosławieństwa, jeśli znikniesz z powierzchni,
nie możesz raczej liczyć, że się wyrwiesz z rąk śmierci.
a nawet jeśli złapany ponownie,
nie ma szans by ktoś mógł o Twojej twarzy zapomnieć.
przeobrazić ten korner to zbyt trudne tu,
nawet mordy sensacje głodne, chcą powtórki z wydarzeń.
też bym się pozbył dowodów a Ty?
przecież sam byś zamienił ten korowód na zysk.
do przodu dla cyfr, od próśb pożądania,
jeszcze chwila, a gróźb by anioł stróż nie zabraniał.
awantura, dysk, dokumenty co na nich?
jeśli chciały tego nawet prominentnych organy,
dzisiaj poszukiwany - jutro wysrany z gazetą,
sami się okradamy, okładamy maczetą.

Gdybym chciał ukryć płytę lepiej bym nie zrobił,
niż znalezienie miejsca w jednej z sieci handlowych.
setki masz tego w Łodzi, gówno jebane ma zasięg,
by Cię skusić bananem abyś wypierdolił kasę.
najprostszy patent jak liczyć się ze stresem -
wystarczyć dołożyć płytę do płyty w markecie.
ktoś kupi ją przecież w niewiedzy, bez podejrzeń,
i tak może ta płyta trafiła w Twoje ręce

apel do państwa: jeśli przez przypadek weszliście w posiadanie płyty i dokumentów, które porzucił Nikodem R, prosimy o niezwłoczny kontakt pod numer telefonu znajdujący się na płycie. to wszystko na dziś, dziękuje za uwagę.
Słońce krwawe zachodzi, z nim reszta nadziei

Ile to już lat płynie taka filozofia ?
Dotyk anioła złoty taka anegdota.
Uczę się na błędach i czasem łapie kota
ile jeszcze razy dostanę od życia kopa ?
Biegnę dalej, czuję wolność jak antylopa chłopak.
Ja też czasem zrobię tak, coś na opak.
Niejedna wtopa w życiu, ale szukam spokoju
w dobrym nastroju wstając rano myśląc pozytywnie.
lecz czasem nie dam rady złapać za tą dźwignię
również pragnę, uwierz żeby było dobrze
choć nie zawsze to wychodzi chcę myśleć mądrze
nie muszą się niczym przejmować, cudować, rezygnować z czegoś
poświęcić to dla idei tym brakujące ogniwa gdym je zakleił
czasem jestem jak ten pociąg który się wykoleił ,
lecz po upadku wstaje powierzę lepsze jutro. Człowieku.

Zawsze jest nadzieja w nas bo jedno życie, przecież znasz to.
Kochaj wiesz że warto.
Bądź swego serca sumieniem, twojej duszy ukojeniem.
Graj w to ! Wiesz że warto

Pierwsza się rodzisz i ostatnia umierasz
co dzień do działa skrzydła rozpościerasz
wciąż przecierasz szlaki tak od draki do draki
podboje i upadki (nie poddawaj się bez walki)
słyszę w sercu szept i znów wstaję w szramki
anielskich huwców ty wyciągasz mnie z pułapki
wojny samobójców, nie zawsze szczera
pełna złudzeń matko głupców (nawet wyliczysz)
głuk nie zgiełk, zwątpienia wszystkich mówców
z tobą wypiję za wszystkie moje błędy
tobie jestem wdzięczny za wszystkie happy end'y
jesteś ze mną (wiem, wiem) jestem z tobą
dziś niosę twoje światło z twą osobą
słowa jak promienie, beznadziejni poskromieniem
sam wiesz FUshi jak to się dzieje
tylko człowiek, człowiekowi może dać nadzieje.

Zawsze jest nadzieja w nas bo jedno życie, przecież znasz to.
Kochaj wiesz że warto.
Bądź swego serca sumieniem, twojej duszy ukojeniem.
Graj w to ! Wiesz że warto

Ile to już lat Felipe dajemy radę
z małym, średnim, większym życiowym nakładem
z porażkami, sukcesami, ze wszystkim razem
z problemami małego i dużego formatu
korzystaj z życia, to był nasz atut
ile razy słysząc słowo 'mordo poratuj'
choć już się ma z tamtych lat kumpli, wariatów
każdy przecież poszedł swoją życiową drogą
niektórzy dali sobie rade niemal z nikogo
zaczynali od zera, ruszając w pogoń za dobrym życiem
z prostując tym wymogą, które życie nam serwuje
od początku żyjąc gdzieś w jakimś zakątku świata
gdzie los nam wszystko sprawiedliwie spłaca
układając sobie życie ze swoją kobietą
budując ważny fundament twardy jak beton.

Zawsze jest nadzieja w nas bo jedno życie, przecież znasz to.
Kochaj wiesz że warto.
Bądź swego serca sumieniem, twojej duszy ukojeniem.
Graj w to ! Wiesz że warto
Jedziemy! Galopujemy tak przez życie całe (brrrra)
Idziemy po swoje, dla nas bloki są za małe (Ya man!)
Taką drogę wybrałem,(ha!) choć tego nie planowałem
Ślę przekaz specjalnym kanałem, (uuuu) słyszałeś?

Po tylu latach nawija gazda z P do N miasta
Co mi ten rap dał? Na ścianie plazma, na płucach astma
Na koncertach jazda, furgon przez las gna
Cały czas gra prawda, spisana w gwiazdach
Hasła na murach miasta, ksywy na paskach
Kasta na osiemnastkach, rap na szesnastkach
Jedziemy! Sunie Pirelli na dziewiętnastkach
Piszczą jak Farinelli - "Ostatni kastrat"
Kafel do kafla, hustle'uje jak Seff Tha Gaffla
Halsuje przy silnych wiatrach, powiedz kto hajs ma?
Rymmajsta, młodych kotów protoplasta
Rap tata, Dziadzia, rymów dynastia!

Ref x2
Jedziemy! Galopujemy tak przez życie całe (brrrra)
Idziemy po swoje, dla nas bloki są za małe (Ya man!)
Taką drogę wybrałem,(ha!) choć tego nie planowałem
Ślę przekaz specjalnym kanałem, (uuuu) słyszałeś?

Poczekaj chwilę (stój!), wjeżdża dziadzia mobile
To mój przywilej, wiem co gdzie jak i za ile
Mam skille, dlatego ludzie kupują bilet
Na koncert, niekończące się homilie
A te brużdżące szczyle, jątrzące tyle
Spokojnie! Wieczorem są kojące promile
Mam rym-sztylet, szerokie spodnie, w kieszeni kotlet
Okupuje rap hotel, gotuje w kotle
Widzę świat w innym świetle, błyszczy i moknie
Kilometr za kilometrem, w mym oknie
Tworzymy modę, taksuję świat trzecim okiem
Robimy trzodę, Bacardi z lodem, Finlandia z sokiem
Swoje wiem i wiem gdzie jest zarzewie
Siedem wcieleń temu byłem małpą na drzewie
Na co dzień spokojny jakbym wiózł "Pannę Daisy"
Czasami crazy, robię rozpipe jak cyklon Tracy

Ref x4
Jedziemy! Galopujemy tak przez życie całe (brrrra)
Idziemy po swoje, dla nas bloki są za małe (Ya man!)
Taką drogę wybrałem,(ha!) choć tego nie planowałem
Ślę przekaz specjalnym kanałem, (uuuu) słyszałeś?

To opowieść o kolesiach co zasiedlają te bloki
To opowieść o kolesiach co zasiedlają te bloki
To opowieść o kolesiach co zasiedlają te bloki
Te Bloki, te, te, te bloki... x2:

To jest proste, mam bity polskie, mam rymy swojskie
Jak DJ rządzi woskiem, Gural rządzi tym co jest szorstkie
Mam bity polskie, mam rymy swojskie
Jak DJ rządzi woskiem, Gural rządzi tym co jest szorstkie
My rzucamy słowami tak jak szamani kotwami
Plus zawija chwili a po rige nim bumerangami
Kilkanaście lat z przerwami, pauzami sami przeciw wam
I z wami młodości błędami w sercu z nadziejami wciąż
Przejdziemy dużymi dupami, małymi dupami
Odrapanymi blokami salonami całymi miastami
Głośno grali krzyczeli ścianami i samochodami
Dniami i nocami wali w bani
To jest proste mam bity polskie, mam rymy swojskie
Jak DJ rządzi woskiem, Gural rządzi tym co jest szorstkie
Mam bity polskie, mam rymy swojskie
Jak DJ rządzi woskiem, Gural rządzi tym co jest szorstkie
DJ rządzi woskiem, hip-hop robi postęp, to proste
Gural rządzi tym co jest szorstkie
Dobra, ostatni raz człowieku Młody M ostatnie starcie tak człowieku
Chcieli kurwa po szmal, tak, wiesz?

Chodź popatrz co jest grane dookoła
Młody M ide w balet to nie wyobrażalne
Morda,psy nam siędzą na ogonach,
Ty kitraj towar,to nielegalne łapie chwile jak Kodak
Łapie browar nie umiem żyć inaczej
Za lepsze czasy ziom i tak se radzę w temacie
Wiem bracie też chciałbym mieć wakacje
Gdzie mój szmal? Weź pierdole biurokracje
Brutto,netto fundusze emerytalne
My żyjemy tu chwilą,bo tylko one są coś warte
Gdyby tak móc podróżować w czasie
Dawno by mnie tu nie było zmieniłbym każdą porażke
Przełamuje letarg, ostatnie starcie
Brutalizuje przekaz bo wiem,że mam racje
To nasz czas jest nie czekam na owacje
Idziemy tu na max wiesz? Ostatnie starcie

To na wieki Nas połączy
Zimna wódka, grube jointy,
Tu nawijka nas połączy
Zimna wódka, grube jointy,

To ostatnie starcie w magazynku mam ostatni nabój
Mam sobie kurwa strzelić w łep,bo kocham cie na zabój
Czy mam strzelić w powietrze żeby zaczął się bieg? Po hajs
Bo skurwysyny są to zimne jak śnieg
Mają w sercach lód, w głowie milion marzeń
Ciągle czuje głód, czegoś nowego co się wydarzy
Przejdź się w moich butach, słyszałem to tysiąc razy,
I patrz komu ufasz, słyszałem to milon razy
W moich butach możesz się jak w Nike'ach po mieście przeciąć
A w twoich czuje się jak w lakierkach z białą skarpetą
To nie kwestia gustu raczej smaku poczucia
Staje na krawędzi mam mieszane uczucia
Mam zrobić krok do przodu,do tyłu
Albo dopierdol,albo się przyłóż
Stanu pomiędzy nie ma
Mam swoją drogę, stawiam na dobre, wybieram progress,
A ciebie mi nie potrzeba, POW!

To na wieki nas połączy
Zimna wódka, grube jointy,
Tu nawijka nas połączy
Zimna wódka, grube jointy,

Biorę co moje, reszta nie liczy się wcale,
Pewna jest tylko śmierć, podatki, kolejny balet,
Chuj, niczego nie żałuj,
Ostatnie starcie, pamietaj o korzeniach i wykorzystuj szanse,
Kolejny tekst tu mensentis rozkurwia
Dwa zero jeden jeden, synek znów łapię bucha, chodź,
Mam na czym polegać, ja tu robię RAP i pierdole jak i kto mnie ocenia,
Piję i pale, jade grać i na balet,
Żeby dobrze skończyć zimną wódkę, grube jointy,
I sam już nie wiem czy tu lepiej być na zawsze,
Ale co mi zostanie, moge spojrzeć Ci przez ramię,
Piekne panie, kurwa mać, kiedyś byłaś moja,
Teraz myślę o tobie, ale już nie umiem kochać,
Niech ktoś przyjdzie po nas, albo zostaniemy sami,
Wiele rzeczy bym zrobił inaczej, nie przekraczał granic,
Piękne są chwile, tam życiorys swój piszesz,
Ostatni raz Hip-Hop zmienił moje życie.
(Pork)
Możesz zacząć jak DeVito, znikąd po drabinie marzeń,
a skończyć jak Carlito, wykończony wrogim strzałem.
Możesz zacząć z Afrodytą i jej córką na dywanie,
a skończyć z hermafrodytą z tryplem gdzieś w Tijuanie
Można zacząć zmieniać życie w kiblu po barbituranie,
a skończyć jako wirtuoz ringu lub przy fortepianie.
Albo mając wszystko: wpływy, hajs, rodzinę i talent,
skończyć kradnąc zete z wózków gdzieś przy Castoramie!
Można wiele, życie pisze dziennie milion scenariuszy
i powinno się ich inność piętnować i z niej uczyć!
Można wiele, lecz gdy spadasz w dół, raptem usłyszysz ciszę,
tak jak wtedy kiedy spada mydło pod prysznicem!
No bo nie ważne jak zaczynasz, ważne w jakim kończysz stylu,
zabieram cię w podróż rymów do krainy woluminów,
naszych tracków, naszych stylów, lecz na jedno nie odpowiem
Bo sam nie wiem kim będę, kiedy zagra ostatni dzwonek!

Ref.:
Czasami znając drogę nieustannie błądzisz.
Czasami dzielisz ludzi prawdą, by ich łączyć.
Nie zawsze grzech na duszy całe życie ciąży.
Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz... x2

(Szad)
Liczy się nie start, ale meta! Widzicie droga jest daleka.
Można zacząć jak rakieta - dom, kareta, sława, keta...!
A skończyć jak melepeta na waleta i laweta!
Albo zacząć jak kaleka i wystrzelić jak Beretta!
Chyba, że skończysz zanim zaczniesz! Zaczęliśmy nieopatrznie!
Dobrze, że nie w trepanację, powiedziałbym reformację
Konkurencja, demonstracje zalały nas ich reklamacje
Na co my im jednoznacznie popsuliśmy dekoracje!
Kto ma rację, ten ma rację! Trenuję tu melodeklamację!
Bloku szpitalnego pacjent, co wyłącza grawitację!
Rywale, mimo że jeszcze nie kończę, mają w oczach rezygnację!
Ja mam w oczach ,,wypierdalam na wakacje'' - Laga plackiem!
A Wy róbcie nam wykresy! Łapcie babcie za protezy!
Mówi TeJeVe do drezyn - zostaną wam irokezy!
Niech prorocy CyberRzeszy głoszą swe fałszywe tezy...
Chuj w ich krzywe interesy! Jesteśmy jak Smith & Wesson!

Ref.:
Czasami znając drogę nieustannie błądzisz.
Czasami dzielisz ludzi prawdą by ich łączyć.
Nie zawsze grzech na duszy całe życie ciąży.
Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz... x2

(Nullo)
Możesz przegrać wiele bitew, by na końcu wygrać wojnę.
Czasem wystarczy iskra, nie musisz igrać z ogniem.
Czasem wystarczy wytrwać, nie od razu chwytasz formę.
Pytasz skąd wiem? Skąd?! Bo na co dzień mam ten problem!
Nie jestem Jamesem Bondem, choć gdy miałem ręce wolne,
niewiarygodnie działo się miałem płci pięknej hordę.
Niewiarygodne stało się teraz życie biegnie wolniej.
Pytasz skąd wiem? Skąd?! Bo oddałem serce godnej!
Jak tu wiązać koniec z końcem w Polsce?
Życie wbija w dłonie ostre kolce, możesz wybrać opcję ,,stocz się''.
Zapijać w kropce problem browcem, aż po burzy wyjdzie słońce.
Pytasz skąd wiem? Bo nie było mi to obce!
Dlatego nie ważne jak zaczynasz ,jaki start ma twa rodzina.
Czy rap grasz na wyżynach czy czujesz się najgorszy.
Czy zabijasz czas w kantynach, czy przemawiasz jak kardynał.
Gdy nadejdzie kres poczynań liczy się jak skończysz...

Ref.:
Czasami znając drogę nieustannie błądzisz
Czasami dzielisz ludzi prawdą by ich łączyć
Nie zawsze grzech na duszy całe życie ciąży
Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz x2
Droga mamo, powiem ci jedno
Mieszkam w pięknym kraju tu wszyscy się kochają wzajemnie
Daremnie tu szukać czegoś bardzo złego
Nie ma tu rozbojów, zepsucia moralnego
Ludzie są życzliwi, kochają się wzajemnie
Nikt tu nie klnie, nie wyśmiewa się ze mnie
Są tolerancyjni, są wspaniałomyślni, bardzo delikatni i żyją bez zawiści

Ref.: Chcesz opowiem ci bajeczkę x3
Bajka będzie krótka, posłuchaj...

Nie ma tu znieczulicy, tu każdy ci pomoże
W tym kraju jest wspaniale, a w telewizorze brak przemocy
Tylko country muzyka, muzyka klasyczna oraz gimnastyka

Przyjaciół masz wielu - samych prawdziwych
Zawsze oddanych i zawsze uczciwych
Tak jak politycy są tu czyści jak łza
Nie ma bezrobocia i brak tu krat

Ref.

Tu nie ważne jest zupełnie jak ty chodzisz ubrany
Jak uczesany i jak wyuzdany
Bo wszystko jest tu normą, wszystko jest O.K.
Możesz chodzić bezpiecznie po ulicy swej
I nie ważne czy to noc jest czy to za dnia
Nikt cię nie napadnie, nie ma tu zła
Tu ludzie wierzą w Boga, a nie tylko w instytucje
Nie robią sobie świństw, tu nie ma prostytucji
Przemoc nie istnieje, szanuje się dzieci
Słucha się co mówią i kocha bez pamięci
Nie zabija się tu zwierząt, brak zanieczyszczeń
Nie ma tu kłamstwa, nie istnieją także pryszcze i AIDS
Jednym słowem raj na ziemi, brak też innych chorób, brak epidemii
Nie ma segregacji rasowej, seksualnej
Z dnia na dzień jest lepiej i wspanialej

Ref.

Tu nie ma handlu bronią, problemu narkomanii
Alkoholizmu, gangów i mafii
Nie istnieją także (strzał)........
Są wakacje kochani, bez spiny luźno
bawcie się z nami, zanim będzie za późno
to lato z parchami, w górach, nad wodą, w lesie
bawcie się z nami, zanim przyjdzie jesień.
Wakacje kochani, ciepło, bębny dudnią
zacieszajcie z nami, zanim będzie za późno
to lato z parchami, muzyka się niesie
bawcie się z nami, zanim przyjdzie jesień

1. Praży słońce, pot na czole
czas jechać nad wodę
nie zapomnij wziąć krótkich ggagalot
starzy, brzdące, autem cugiem czy na kole
letniskowe pokoje albo pod nanamiot
jak kto woli, co kto lubi,
byle się nie nudził, czubił, rozumu nie zgubił
wszyscy razem tu dziś, górale, hanysy czy kaszubi
psy do budy, nocne kluby, czas na plener gruby
głośnik dudni, chłodzi się wódka w studni
jeden nie pił od stu dni, drugi pije od dwóch dni
wszędzie pełno wrażeń, kolejki przy lolbarze
kawały, komentarze planów i marzeń
miłość i muzyka idą w parze
rano odgłosy natury - wstali gospodarze
potem muzyka z fury i mnóstwo wydarzeń
a wieczorem bal przy ognisku i gitarze

2. Długi rozbieg i wysoki skok
jak zobaczysz taki lot, nie musisz pytać się kto (to)
3oda czapki, ręczniki i klapki
czilujemy nad wodą, jak chcesz to chodź się z nami napić
piwo i grill wiem też to lubi, za te ciepłe dni oddałbym ostatnią stówę
i gdy przyjdzie zima to nie przejmuj się nic
szybko wrócisz do tych chwil, obalając ten bit
wiem, ty też chcesz poczuć ten temat
to lepiej się śpiesz, bo czasu już nie masz
kończy się lato, do zobaczenia za rok
szukaj nas na koncertach, tam odnajdziesz tą moc
szkoda, że lato mamy tylko trzy miesiące,
ale dzięki temu te trzy miesiące są tak gorące
tam gdzie słońce, tam odnajdziesz 3odę, brat
kończy się sezon, lecz nie kończy się świat.

Są wakacje kochani, bez spiny luźno
bawcie się z nami, zanim będzie za późno
to lato z parchami, w górach, nad wodą, w lesie
bawcie się z nami, zanim przyjdzie jesień
wakacje kochani, ciepło, bębny dudnią
zacieszajcie z nami, zanim będzie za późno
to lato z parchami, muzyka się niesie
bawcie się z nami, zanim przyjdzie jesień

3. I'm so fucking happy
przygotowany ręcznik
już Jot przyssany do butelki pierwszy
to cieszy, bo przynajmniej ucichły jego śmiechy
przepych parchów nie zmęczył zanim jeszcze wsiedli
ale jesteśmy
jeszcze się kąpać, bo coś tu śmierdzi
mówiłem nie bierzmy dziewczyn
uu punch pędzi ze sto czterdzieści
i to na wstecznym, cóż
dzień jest na prawdę piękny, it's biutiful
kocham ten luz, we trzech z tyłu
Jot, Metrowy, w środku Bu,
Gruby, Brzuch z przodu, cziluj.

4. Pozwól wskrzeszę urok przerwy remontowej
reset górą urlop o długości rekordowej
cofniecie fest october przy płynności finansowej
jak trzydniowe rapowe święto w Hradec Kralove
choć trzy tygodnie w karcie
weekend za petardę
uchodzi bowiem stanowi unikalną mieszankę.
chwalę namowę i rozkminie
znajdź wypoczynek, gdzie rafy koralowe
to koncerty, no synek
chytom chwile ulotne jak czasy motorynek
mową, czynem parcha, chociał pelerynę(?)
co na żywo w telebimie
oto wesołe miasteczko, ka i parking(?)
razi energiączy jasno, czy ciemno
choć po większość trzeba stać,
czasem się nie da spać, wspominam góry, morze
zapie.dalając nad staw
żadne biuro podróży nie ma w ofercie wakacji
z muzyką prawie za friko, tej mocy integracji.

Są wakacje kochani, bez spiny luźno
bawcie się z nami, zanim będzie za późno
to lato z parchami, w górach, nad wodą, w lesie
bawcie się z nami, zanim przyjdzie jesień
wakacje kochani, ciepło, bębny dudnią
zacieszajcie z nami, zanim będzie za późno
to lato z parchami, muzyka się niesie
bawcie się z nami, zanim przyjdzie jesień

są wakacje, w dodatku parchate
Wszystko przemija, odchodzi w zapomnienie
Możliwe, że te rymy stracą też sens i znaczenie
Czas szybko ucieka i nasz się pewnie skończy
Więc próbuje opowiedzieć o tym co nas wszystkich łączy
Sekundy, minuty, godziny i dni
Bezpowrotnie spod kontroli spierdalają mi
Nie można nic zrobić by ten czas jakoś odzyskać
Nie mogę przestać myśleć, że wskazówka się przemieszcza
Oddala, nie cofa tylko szybko rwie do przodu
Nie mogę się pogodzić z tym uczuciem zawodu
Jakiego? - pytasz, przecież nic się nie dzieje
Czas kradnie nam życie, a ty masz jeszcze nadzieje
Na zdobycie czegokolwiek, na dotarcie do końca
W tak bardzo krótkim czasie jedna chwila cię wyniosła
I to na razie wszystko, tylko żeby to nie prysło
Nie pękło, nie jebło na pół jak ziarenko
Które szybko zasadziłeś i czekasz na profity
Bity są dobre i myśli swobodne
Szybko przelatują, jak ten czas ulatują
Kłują w oczy, do złudzenia są podobne
Jak marzenia, jak pragnienia jak spotkania przygodne
Łagodne jest zjawisko które się właśnie zrodziło
Bez jednego strzału z nikąd wszystkie chmury przepędziło
Ale czas nadal ucieka, kradnie chwile upragnione
Spełnione zostało to co docenione
Ostatecznie jednak nie zostało wyniesione
Pozostało w podziemiu, podzieliło w oka mgnieniu
Na wrogów, sympatyków, sceptyków, zwolenników
Mógłbym tu wyliczać odbiorców bez liku
Lecz na to nie pora i nieodpowiedni czas
Choć chcę wciąż być na topie i nie mówić nigdy pas
To właśnie teraz, w tej odpowiedniej chwili
Zarzucam szybko refren kochani moi mili

Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila

Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila

Na moim narożniku się nadal nic nie zmienia
Choć nie ma mnie tutaj nie ma tu już mego cienia
Czas zapierdala, ale tu jakby się zatrzymał
Choć zniszczona okolica to zachował się klimat
Który jest nie do zniesienia, który nas tu wszystkich trzyma
Nie puszcza, nie pociesza, nie rozpieszcza i nie wzrusza
Nie śmieszy, nie cieszy, nie pomaga nic ulepszyć
Robię co chcę, a że ciebie nie stać nie
To weź to zaakceptuj i puść do przodu mnie
Nie blokuj, nie toruj, nie rozpuszczaj brzydkich plotów
Gotów jestem wszystkiemu stawić czoła
Zapobiec wszystkim sporom narastającym dookoła
To i tak nie powstrzymam nadchodzących zmian
Bo ten czas szybko przemija, coraz mniej już życia mam
I wierzcie mi ludzie nie wytrzymam tego dłużej
Ze straconą każdą chwilą czuję się jeszcze gorzej
I nie mogę nic powiedzieć i nie mogę się dowiedzieć
Czy osiągnę to co chcę, czy może zrobię coś źle
Wypadnę z obiegu i wykończę się
Bo żyję chwilą, nie poddaję się schematom
Katuję wciąż mikrofon, nie zadaje się ze szmatą
I dla was dziś właśnie prezentuję swój styl
Szybko, w pośpiechu, by nie stracić cennych chwil
I nawet jeśli teraz niczego nie dokonam
To wiem, że próbowałem i spokojnie sobie skonam
Więc wychodzę na ulicę, by obwieścić tajemnicę
By przybić z wami piątkę, by wspomóc okolicę
Dzielnicę hmm...ukochaną mą ulicę
Na której się wciąż chowam, którą na co dzień widzę
Pustka dookoła, szarzyzna jebana
Ludzka masa alkoholem wspomagana
Popękane mury, czasu odciśnięte piętno
Piękno, tutaj to pojęcie abstrakcyjne
Tutaj wszystko dookoła jest jakieś kurwa dziwne
Pokręcone, pokrzywione, czarno-białe i matowe
Nie można powiedzieć żeby było to cudowne
Jest jak jest, ale tu się nic nie zmienia
Te same ryje w bramach, takie same wspomnienia
Uniesienia, przeżycia, sytuacje i libacje
Naprawdę mówię prawdę każdy przyzna mi tu rację
Chociaż czas nam ucieka, chociaż czas nam ulatuje
Tutaj nic się nie zmienia, każdy życie swe marnuje

Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila

Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Zakochałem się w słowach i dźwiękach
Nie we fleszach i show-biznesie
Grałem w Mortal Kombat całe dnie ale jednak
Nie nauczył mnie mordować w interesie
Jak zacząłem to nagrywać dla siebie
Tak nagrywam to dla siebie do dziś
Choćbym nie chciał mieć, kurwa, mam sumienie
I to coś jest ważniejsze niż kwit
Mówią mi żebym zmienił podejście
Skurwiele z precyzją chirurga
Przeliczający swoje wiersze i wenę
Na CD którą od nich weźmie ogólniak
Pieprzę to! Nie założy mi knebla na gębę
Label, robiąc ze mnie durnia
Wiecie to! Jakie to ma znaczenie
Która mi to wyda wytwórnia?

[REFREN]

Liczy się: muzyka, miłość, przyjaźń
Życie jest chwilą i mija w trymiga
Zanim się kapniesz bracie
Będzie już czas się zawijać
Wybija bit mi rytm i widzę, gdzie wszyscy biegną
Nie potrzeba willi mi
Bym był szczęśliwy
Serio!

Nasłuchałem się o prawdziwości
Potem paru tych gości zobaczyłem na żywo
Wnioski? Wiesz co tym rządzi?
Pozory. Podaż i popyt i chciwość
Ci najlepsi są często najgorsi
A dzieciaki w nich widzą świętych
Gołębnik pełen jest gołębi pokoju
A do żarcia lecą tylko sępy
Kocham eksperymenty w muzyce
Ale nie jestem doktor Mengele
Kieruję mną to co czuję i nie patrzę na resztę
Co wiecznie chce mówić mi co powinienem
To menele są nie artyści
W tekstach są pewni siebie i zasad
Ale paraliżuje ich już sama myśl
O ocenie jaką spotka ich prasa

[REFREN]

Liczy się: muzyka, miłość, przyjaźń
Życie jest chwilą i mija w trymiga
Zanim się kapniesz bracie
Będzie już czas się zawijać
Wybija bit mi rytm i widzę, gdzie wszyscy biegną
Nie potrzeba willi mi
Bym był szczęśliwy
Serio!

Jest różnica między Tobą a mną
I to co nas różni nosi nazwę ,,lojalność"
Chcieli bardzo bym zmienił front
Poprawiałem ich gdy mylili nazwę z ,,Embargo"
Stałem twardo za marką, stąd
Gdy mówili mi: marnujesz się chłopak
Robiłem wszystko by to logo wypchnąć na front
W zamian dostałem kopa
Kiedy traciłem grunt pod nogami
To był tylko jeden cios więcej
Przeżyłem rozpad związku, operację mamy
Emigrację i chyba depresję
Te parę tysięcy złotych...
Dla mnie to jest tylko symbol
Czegoś co można zrobić patrząc prosto w oczy
Ciach! Robię grubą linią!

[REFREN]

Liczy się: muzyka, miłość, przyjaźń
Życie jest chwilą i mija w trymiga
Zanim się kapniesz bracie
Będzie już czas się zawijać
Wybija bit mi, rytm i widzę gdzie wszyscy biegną
Nie potrzeba willi mi
Bym był szczęśliwy
Serio!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo