Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Panowie Panie pozwólcie, że przedstawię
Pan ef- hrabia miód, cud unikat jak numer pesel
Szanowne Panie mówią: "zestarzałeś się jak mój domowy pecet"
A oto moje dossier
więc wiesz już skąd ten pośpiech
tak pracuje "pi ar"
Filar co biznes w garści trzyma
Wiwat wiwat pan Ef
A nie Marcinkiewicz premier
Ja to wieczne dziecko, leciutkie jak piórko, jak balon nasiąkniety helem
Pan Ef - ale nie z MARILLON
jeden na milion płonie Bastylion
Gdzieś w centruma Warszawy
Duże dziecko co taki ma nawyk
Ze strzela serią skojarzń jak karabin
Kiedyś w zerówce mały cwany łobuz
Co mówi przepraszam gdy narobi smrodu
A nioe prymusik ani synek mamusi
Nie Omnibusik co kabluje donosi
By wśród grona belferów zdobyć podziw
Dziś dzieciaki witają się w zerówce: "elo ziomek"
Chcą być raperami siedzieć non stop na ławce gdzieś przed domem
Bladzi od ekranów jak trupy
Nasiąknięci sensacją jak ekranu pupil
Non stop cała dobę jak TVN24
A tam świat elit krwawy jak merry
Świat inwektyw
Jak Rutkowski detektyw
Podupada na zdrowiu
Czy to ja nic nie rozumiem, czy oni zwariowali
Czy ja jestem dziecko , a oni tak dojrzali

Mamy granaty w ustach co mogą nam wypalić
Powiedźcie ludzie jesteście gotowi?
Zimne nerwy a serca jak prodiż?
Duże dzieciaki mali chuligani?
Granaty w ustach mogą nam wypalić?

Ogromny tornister z Piotrusiem Panem
Kluski lane
Serca z marcepanem
Mycie zębów upierdliwe jak remament
Gumy turbo to był na to patent
"halo halo" prze łoki toki
Skoki przez kozła, pierwsze kapsle
Wyścig Pokoju na wersalce
Sentymenty takie tam
Baczki z saletry odpalam sam
To ja pan wieczny dzieciak
Z plecakiem większym niż
Worek w ręku dziś
Świat duplo kidilendów
A nie pana Tiki Taka i Pewexów
Tęczowy Muzik Box to był obciach
Beastie Boys, Sonic Youth naszywki na kostkach
Kostki to plecaki
Bestselier na rynku jak polski hydraulik
Popatrz na te gadające głowy
Skowyt, lanie wody, kłody pod nogi
Ja wolę Kidilendy
Sentymenty gorące jak prodiż
Nie czytam gazet nie oglądam telewizji
Jak tam spojrze przez ramie to nie mogę się nadziwić
Czy to ja nic nie rozumiem czy oni zwariowali

W ustach mamy granaty co moga nam wypalić
Powiedźcie ludzie jesteście gotowi?
Zimne nerwy a serca jak prodiż?
Duże dzieciaki mali chuligani?
Granaty w ustach mogą nam wypalić?

Pan wieczny duży dzieciak
Z tornistrem na plecach
Dzieciaki krzyczą za mną
"ej wyrośniety ciulu co sie tak podniecasz"
Kickflipy 180, nose slajdy na ławkach
Bez prawa do koloru
Co wiązało ręce jak bezpieczeństwa kaftan
Pierwszy kolorowy telewizor Sanyo
"Zachwile dalszy ciąg programu", "Cudowne lata", "Strachy na lachy"
Z deskorolką pod pachą mały człowiek, chudy jak patyk
Proszę tu nie jeździć bo hałas jak na produkcyjnej hali
Oni maja paragrafy
A my mamy granaty w gębie, które moga nam wypalić
Szemrane typy co chcą czyścić nam morale
Znowu wmawiać, że kolorowe znacze szare
Dzielić nas jak nikt dotąd
Leczyć swe kompleksy ja mam tego potąd

Czy to ja nic nie rozumiem czy oni zwariowali
A my mamy granaty w ustach które mogą nam wypalić
Powiedźcie ludzie jesteście gotowi?
Zimne nerwy a serca jak prodiż?
Duże dzieciaki mali chuligani?
Granaty w ustach mogą nam wypalić?
Sprzedałeś wszystko co kocham kurwo, sprzedałeś wszystko
Oddałeś taniec, graffiti, rap, kulturę Hip-Hop
To mówię ja, Kafar, 37, Dixon
Nigdy nie pozwolę, byś robił z nas pośmiewisko
Nie chcę promocji dissami, bo nie o to tu chodziło
Gdy jako małolat oddawałem rapu miłość
Ty chcesz hitów, platyny, świata na kolanach?
Ja chcę być, szyć nici, jak równy z nim rozmawiać
Nowa płyta WWO? Już nie mogę się doczekać
Lansy, baunsy, dyliżansy znów zamienisz na osiedla?
Powiedz jakie hajsy robią rzecz z człowieka
Powiedz głośno jedną rzecz, która cię rozgrzesza
Tysiące zatrutych głów przez tysiące słów
Przez stek twoich kłamstw i bez pokrycia bzdur
W moim ręku klamka, ty idziesz pod mur
Bania pęka w pół, ale gdzie się podział mózg?

Zamiast robić rap znów nam piorą mózgi
Tłumaczą swą zdradę, my i tak widzimy skutki
Facebook'owe dissy i marne podpruwki
Tylko żeby pchać dzieciakom bluzy i koszulki
Bawełna to tylko jest dodatek
Jeśli kochasz rap, jesteś przesiąknięty rapem
Rejon za rejonem i miasto za miastem
Wiesz jak dalej idzie państwo za państwem
Idole gimnazjum ostro dzisiaj w modzie
Wiesz, że twój przyjaciel przewraca się w grobie
Po tym jak oddałeś swoje wersy Dodzie
Po tym jak sprzedałeś rap nic ci już nie powiem
Wersy, te zwroty to dla młodej Polski
Bombing, graffiti, piszcie nowe zwrotki
Tańczcie na matach i cuting winyli
Od teraz dla rapu do ostatniej chwili
[x4]
Miasto, miasto nocą

Jeden coś mów, a dwa nie mów nic
Milcz jeśli dostałeś ten sam cynk
Za oknem szklana pogoda, na śmierć się zaklubować
Ziomki ze mną tora, tora, tora
Opuszczam łez padół
Jadę tam gdzie jest w ***** laskojadów
Nasze twarze loco baby
Za to bez pedalstwa, sztucznej biżuterii
W klubach na melanżach widzisz nieraz
Dumny pewny krok Johhnego Walkera

Siema witam wszystkie kluby
Dzisiaj w nocy brudne miejskie muki
CBŚ podszyci niepokojem
Puści w pysk hajsu nie wydałem Robert
Cipki rozpalone jak na suficie sto watt
Kocham to ziomek na śmierć się zaklubować

Pierwsza nad ranem pełen klub
Do szóstej nad ranem pełen klub
Kilku ziomów ze mną, parę fajnych sztuk
Lerua refren wrzuć

[x2]
Miasto, miasto nocą

Klub gorący blaszany dach
Kobiety, w ich oczach miłość, strach
Alkohol ziomek proszę ochłoń
Kolumbia do rana Tony Montana
Lans zawsze mamy we krwi
Hajs, nie masz to prześpij
Tańcz, nikt nie jest trzeźwy
Nie ma tu miejsca dla żadnej lesby
Zaklubować się na śmierć
Powtórz to na śmierć aż zgaśniesz, czujesz to?
Ja MyNieMy co złego nie my
Dziś wyjątkowo największe zło
Będziesz mi jadła z ręki
Usta jak dwie wisienki
Ej masz tu przełknij
Zamykamy budzik, zapnij pasy, słyszysz?
To dla rajdowców Mitsubishi

[x4]
Miasto, miasto nocą

Wiesz dziewczyno, że przyszedłem tu sam
Wykorzystaj chwilę i przede mną tańcz
Nie stój, nie stój, *****u, *****u
Bez słów, bez słów dasz mi dziś
Jak on nie odejdzie ciśnienie nie przejdzie
Jak z oczu nie zejdzie na twarz spadnie mu liść

Acha, rozumiesz?
PiH, Białystok
Szycha, Lerua
Dzieciak nie jest lajtowo
Zaklubować się na śmierć

[x2]
Miasto, miasto nocą
Stary, kiedyś wstałem rano spocony jak bawół w dżungli,
Ty, powiedz Tarzanom, że mają chujowych kumpli,
Energii mało - jak w kuchni u cyganów z wioski,
Jak by tu biegało stado fanów Skłodowskiej.

Dobra, idę się wykąpię, dziś na kompie pierwsza zmiana,
Rozpinam rozporek - Ej stary, chyba nalałem na szatana.
Co Ty gadasz ziom, ej, nie przesadzaj, frustrat,
Co? Kurwa, chyba gadam do lustra.

I może bym ogarnął akcje, gdyby nie to krzesło,
Zerkające na mnie bacznie niczym te kasjerki w Tesco,
Dobra, bez sensu jest to, nie no, granice przekraczam,
Pierdolę to - serio - dzwonię do Skacza. (halo)

Oni mówią mi - Skacz, cześć, polecam tabletki
Apap to lajt, fakt, lepiej klepie Strepsils,
Jak nie wiesz co ci jest, gdy jebie ci do reszty,
To zajeb sobie LSD i połóż się na jezdni.

Ref.:
Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Co ja mam robić jak ta komoda chce mnie pobić? (jak to?)
Nie wierzę w Boga - no to co on tutaj robi? (fuck, no)
Nie wierzę nowym faktom i nie wierzę też tobie (ziom)
Jesteś więcej niż jeden, czy w jednej osobie? (yyy)

Nie wiem co ja tu robię, przecież miałem być w pracy
Do tego gratulacje, znów nie mam kasy na akcje - telefon,
Apropo metro - nie wiem czy ją poznajesz,
Ale to cipsko wróciło, żeby nie sprzedać mi fajek!

Chyba mi odbiło, jak wirażce w barze po świni,
I może świnię urażę w tej chwili, ale poważnie,
Mam fazę na zaprzęg do klinik, jak finisz na zawsze - kminisz?
Jak tak, to fakt, zapowiada nam porażkę.

Oni mówią mi - Skacz, cześć, nie przejmuj się tym,
Weź zapal trawkę i zajeb cztery sety,
Zamorduj dwie kobiety i powiedz - niestety,
Albo udawaj koleś i wkręcaj, że to nie Ty.

Ref.:
Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Miejsce - psychiatryk, akcja - korytarz.
Gościu był jak nieudana terapia Frankensteina na hobbitach,
I zapytał się mnie, nie, czy mienie me muzyka,
Ja odbijam, nie menie, nie będę w ściemę wnikał,

I tak witam się po trochu, z każdym na przypał,
W rogu typ dostaje zastrzyk, na typa z boku patrzy,
Biovital łyka, chyba chwyta go czkawka,
Drugi typ się porzygał, bo myślał, że goni go kaftan.

Ekstrema jak w Alpach, wczówka,
Typy na kroplówkach jak na lianach,
Kurwa, gdyby nie ta pielęgniarka durna,
Gdyby mnie na barana wzięła, na barana
Albert, nie teraz, cholera, spadaj - dociera?
Odpadaj, dawaj materac, rozbieraj, badaj skurwiela.

Czasami tam wpadam - siema, pokój 003.

Ref.:
Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!
Czuję jak dym z papierosa szczypie mnie w oczy
A żar się jeszcze tli żeby zamienić się w popiół
Przypominam sobie sny o pięknej przyszłości,
do której wszystkie drzwi są zamknięte już bezpowrotnie
Lód w mojej krwi rani moje żyły
i czuję chłód kolejnych dni, które pewnie jeszcze przeżyję.
Znów tylko ból zaciska mi pętle na szyi
I nie rozumiem słów, którymi mówią do mnie inni.
Ich pragnień, ich gestów, ich wyrazów ich twarzy
Ich prawdy, ich szczęścia i chyba nawet ich marzeń.
Weź mnie za rękę i zaprowadź na krawędź
I stój tam ze mną, aż się zmęczę i spadnę
Prowadź gdzie chcesz jestem gotów na cokolwiek
Możesz mnie mieć więc mnie weź nie martw się o mnie
Za darmo możesz mnie zachować lub zapomnieć
Bierz co chcesz z czymkolwiek będzie Ci wygodnie.
Wypluwam krew otwartą raną w moim sercu
Nie chce umierać a samotność jest mordercą
Chce się tanio sprzedać i móc utkwić w Twoim szczęściu
Nic mi nie potrzeba zabierz mnie wszystko jedno gdzie

Ref.
Chciałbym z Tobą pójść lecz nie umiem stawiać kroków
Nie pamiętam już jak mam czytać z Twoich oczu
Nie potrafię wypowiadać słów i w milczeniu
odgaduje co mógł znaczyć ruch Twoich źrenic
Chciałbym z Tobą pójść lecz nie umiem stawiać kroków
Nie pamiętam już jak mam czytać z Twoich oczu
Nie potrafię wypowiadać słów i na pewno
Nie odgadnę czy chcesz ze mną pójść przez szaleństwo

Całkiem ciemno, a na ścianie tańczą cienie
Jest mi wszystko jedno a stoimy tak blisko siebie
I gdy tańczysz ze mną Odnoszę złudne wrażenie,
Że koszmary gdzieś odejdą, nie dasz mi zejść na ziemie.
Sam nie wiem jak nisko już upadłem
Nie zadaje pytań, lubię kiedy patrzysz na mnie
Milczę, jakby ktoś trzymał zimny nóż na moim gardle
I choć chłód mnie przenika, to wszystko jest nieważne
Nic nie słyszę chociaż mówią do mnie
Moja dusza krzyczy próbując sobie przypomnieć
Kiedy czułem tak jak oni i mogłem czuć się z tym dobrze
I czy naprawdę czułem i czy faktycznie mogłem
Już nie wiem co jest dla mnie dobre i czy jestem sobą
Moje myśli są chore tylu ludzi nie jest obok
Pójdę gdzie chcesz byle jaka drogą wiesz
Zabierz mnie gdzieś gdzie jest zawsze ciepło i błogo.

Nie ma we mnie strachu jestem spokojny
bo nie mogę nic stracić i niczego udowodnić
spadam w dół, lecę i czuje że jestem wolny
To nic nie kosztuje zabierz mnie wszystko jedno gdzie.
1) Kiedyś zapomniał o nas Bóg-niedopatrzenie
minął rok minął tak
dziś już nic nie zmienię
kiedyś Ty kiedyś ja
jedna całość, jeden świat
w jeden oddech cisza zamieniała nasze dwa
nagle czas zatrzymał się by los mógł nam ukraść
wieczność przyrzeczoną nie było jutra
umarły plany, wszystko to co było piękne
umarła miłość w jednej chwili niepojęte
zniknęło szczęście a może nigdy go nie było
być może mnie i Ciebie nigdy nic nie łączyło
nie wiem nie ważne dziś już nie pamiętam
albo udaje tylko twardy chłopak co nie pęka
i nowym dźwiękiem, wersem to oddalam
znów robię swoje
przeszłość zagłuszam lekiem hałas
z dala od wspomnień
to recepta by zapomnieć
czas raz na zawsze zdusił między nami płomień

Ref.) Wierzyłem tak, wierzyłem że znalazłem szczęście
lecz tylko w snach tuliłem Cię w nich nasze miejsce
na zawsze już obudzę się nie zasnę więcej
nigdy wiem nie zdarzyła się miłość nam

2) W tamtych oczach widziałem smutek, anielski spokój
głucha cisza wokół mnie i tylko ona pusty pokój
tylko ona, setki rozsypanych zdjęć
Dwie postacie, miłość tylko to liczyło się
wtedy wierzyła bardzo, myślała to jest napisane
obłędna miłość jak sen na jawie
przyszłość, która pozostała planem
zły podmuch losu zniszczył wszystko rozsypane
uciekły gdzieś, nie wróci już nigdy
pamięta jak odchodzi, wszystkie marzenia prysły
modliła się by to był tylko sen
gdy otworzy oczy wszystko ułoży się
lecz los nie miał ich w swoich planach
setki zdjęć wokół niej, ona pozostała sama
pozostały marzenia, tysiące wspomnień
cudowne chwile o których dziś musi zapomnieć

Ref.) Wierzyłem tak, wierzyłem że znalazłem szczęście
lecz tylko w snach tuliłem Cię w nich nasze miejsce
na zawsze już obudzę się nie zasnę więcej
nigdy wiem nie zdarzyła się miłość nam

3) Czas mnie zmienił wiara w miłość mi obrzydła
sam na ziemi przykre ale muszę przyznać
czas mnie zmienił w jednej chwili podciął skrzydła
kradnąc jutro przekuł serce niczym igła
wiem, rozumiem, kocham proszę dumnie
wracaj, tęsknię, żyć bez Ciebie już nie umiem
Ty na zawsze dobrze wiesz przecież znasz mnie
Nic nie ważne bo ramionach Twoich zasnę
zgasło wszystko, blady świt odebrał przyszłość
jednym ruchem fikcję zmienił w rzeczywistość
zabrał wszystko z naszych marzeń nic nie wyszło
bez pamięci na tym świecie żyć mi przyszło
lepiej tak na żadną już tak nie popatrzę
dobrze wiem raz obudzony już nie zasnę
tylko sen w nim pozostaniesz już na zawszę
pierwszy dzień dzisiaj na nowo wszystko zacznę

Ref.) Wierzyłem tak, wierzyłem że znalazłem szczęście
lecz tylko w snach tuliłem Cię w nich nasze miejsce
na zawsze już obudzę się nie zasnę więcej
nigdy wiem nie zdarzyła się miłość nam
[Wężu]

Z życia soundtrack, znajdziesz nas na tych samplach.

W panczlajnach esencja na taktach.

Rymu nacja jak ZiP na faktach.

***** wbij w lipę my z przepychem na kompaktach

W waszych klubach, na ławkach w waszych miastach

podążam za tym jak za zapachem gandzi rasta,

raz dwa i na odsłuchach ten rap gram,

patrz jak podążam tam gdzie rapgra.

Tak trwam w miejscach gdzie bas gra,

nie zmienię podejścia bo od lat tak gram

niczym tratwa to powrót do domu ułatwia,

muzyka ziomów klasyka Szczecin miasta.

To mistyka, głowa to chwyta jak ja dźwięk w was przenikam

i to ma motywacja.

Inspiracja w bitach gra kolejna płyta,

Ty znajdziesz nas tam gdzie gra ta muzyka.



[Ref:]

Idę tam,idę tam gdzie ta muzyka gra,

tylko tam, gdzie ta muzyka gra,

będę tam, gdzie ta muzyka gra,

znajdziesz nas...

Tylko tam, tylko tam gdzie ta muzyka gra,

idę tam gdzie ta muzyka gra,

będę tam gdzie ta muzyka gra,

znajdziesz nas...



[Głowa]

Muzyka gra, chata tętni dźwiękiem

delektuję się pięknem sampel, stopa, werbel

uzależniony jestem i to na grubo

z każdą minutą wena wpływa do bani na długo.

Melanż zakrapiam w suto,

uzależniony jestem od wersów, studia

trenuj przed każdym koncertem

niech to nie będzie brechtem dla laików co nie czają,

że ten rap to coś więcej niż hajs, flatera, amok.

Wciąż mi mało, zmieniam CD-eków zestaw

to mój prywatny Zion oryginałów kolekcja.

Tutaj, gdzie mieszkam rap jest jedyną odskocznią

by nie zwariować w kraju gdzie wszystko w biznes poszło.

Dobrze konkretnie ostro ochraniamy godło

muzykę mamy we krwi stoją z płonącą pochodnią

chcesz nas rozliczać mordo?

to iście ciężkie, puki stąpam po ziemi muzykę znajdziesz we mnie.



[Ref:]

Idę tam,idę tam gdzie ta muzyka gra,

tylko tam, gdzie ta muzyka gra,

będę tam, gdzie ta muzyka gra,

znajdziesz nas...

Tylko tam, tylko tam gdzie ta muzyka gra,

idę tam gdzie ta muzyka gra,

będę tam gdzie ta muzyka gra,

znajdziesz nas...
Popatrz jak czas szybko ich zmienił
Dzisiaj sa juz nie do poznania
Troche highlife'u fartem lizneli
Zapomnieli Semper Fidelis
Pytasz skad są? Tez nie pamietam
Znow wyrzekaja sie wlasnych słow
Za nimi jakos mi serce nie krawwi
Popatrz mi w oczy mnie czas zostawił

1. Tam Białystok do konca jestem z nim nadal
To jest niezmienne jak 10 przykazań
Jak w banku pewne od zapowiedzi do czynu
Mozesz trzymać mnie za słowo Ty z kurwy (ty) synu
Lojalnosc szczerosc w sercu prawda w oczach
Lzy jak radosc nigdy na pokaz
Nadal nie chillout surowy klimat
Nie znajdziesz ciepla tam gdzie panuje zima
Syn marnotrawny wraca buduje burze
Nie wystepuje w milczącym chórze
Zbieram burze przetrwam mam charakter brat
Z diabłem pakt nie dmucham pod wiatr
Jestem twoim wrogiem złym przeciwieństwem
Ukrytym wzorem nadal te wersy są chore
Tak poza tym tylko miedzy nami
W kilka życiorysów wpisałem się trzema szóstkami

Ref:
Popatrz jak czas szybko ich zmienił
Dzisiaj sa juz nie do poznania
Troche highlife'u fartem lizneli
Zapomnieli Semper Fidelis
Pytasz skad są? Tez nie pamietam
Znow wyrzekaja sie wlasnych słow
Za nimi jakos mi serce nie krawwi
Popatrz mi w oczy mnie czas zostawił


2. Nadal pierwszy fart nic nie jest wart
Nadal słaby fundament źle wrózy po dach
Na siebie licze ulice znam na tyle
Symbolem podstepu tu nadal jest sztylet
Nadal szukam nocy jak kompas północy
Nadal chcą utopić mnie w łyżce wody
Kazdy z nich na zdrowy rozsądek chory
Nadal ryba psuje się od głowy
Demony przeszłosci nocą przychodzą do mnie
Nadal pamietam o tym żeby zapomnieć
Nadal głosniej zbieram w gardle zew
Chłopaczyna z osiedla nie salonowy lew
Mizogonizm szowinizm w słowach jak blizny
Nadal mozesz zarzucić mi taizmy
Nadal dla judasz liczy sie tylko flota
Garota daj spokój nie na dziwki z Bangkoku
Nadal na bloku szczerze usmiechniety
Slyszałes co wbijam w czyjes resentymenty
Nadal u kresu sił dodaje nurt gniewu
Nadal przy mnie wiatr umiera z braku tlenu

Ref:Popatrz jak czas szybko ich zmienił
Dzisiaj sa juz nie do poznania
Troche highlife'u fartem lizneli
Zapomnieli Semper Fidelis
Pytasz skad są? Tez nie pamietam
Znow wyrzekaja sie wlasnych słow
Za nimi jakos mi serce nie krawwi
Popatrz mi w oczy mnie czas zostawił

3 .Kazda blizna przypomina Mars jest ojczyzna
Nadal krzywdze ludzi gdy ludzie mnie krzywdza
Daleką droge mam jakie to ma znaczenie
Ze w moich butach stopy kaleczą kamienie
Nadal złe nastawienie proste porazka
Zeby trafić do serc wystarczy pióro i kartka
Nadal przyszłosć niepewna ale własna
Nadal na miasta eterze inwazja
Do odpowiedniej tresci odpowiednia forma
Nie przemawiaja do mnie cyrkonie i tombak
Wysokie obroty łapie każdą chwile
Bo zanim umre chce wiedziec po co żyłem
Jestem głosem w ciemnosci pomogly ci słowa?
Dla mnie to dzieciak najwieksza nagroda
Oni pną sie na szczyt mają 5 minut lansu
Ich zadufanie najkrótszą drogą do upadku
Znam swoje miejsce nadal skromnie
Ich żywicieli w dyby na mastaktomnie
Koło wykonało pełny obrót jestem nadal
Nie odwracam sie plecami gdy mój ziomek w opałach

Popatrz jak czas szybko ich zmienił
Dzisiaj sa juz nie do poznania
Troche highlife'u fartem lizneli
Zapomnieli Semper Fidelis
Pytasz skad są? Tez nie pamietam
Znow wyrzekaja sie wlasnych słow
Za nimi jakos mi serce nie krawwi
Popatrz mi w oczy mnie czas zostawił
Kamil to taka cicha woda.
Tylko baby rwać.
Wierzymy w Ciebie.
Zawiodłeś mnie.
Dzięki za wszystko co robisz.
Przecież pan nie ma żadnych kwalifikacji.
Nie podobam Ci się?
Wczoraj byłam pijana, nic z tego nie bedzie.
Jesteś niesamowity.
Powinieneś się leczyć.
Ja pierdole, ale Ty schudłeś.
Co za obleśny grubas.
Jesteś całym moim światem.
Coś się zepsuło między nami.
Jesteś wyjatkowy.
Jesteś nikim!
Bóg cię kocha.
Bóg cię ukarze,zobaczysz.
Dzięki, jesteś słodki.
Ale z ciebie pierdolony dupek.
Nigdy się nie zmieniaj, ziom.
Kamil, musisz wreszcie dorosnąć.
Ze mną się nie napijesz?
Jak chcesz, ale załatwię ci to, koleś nigdy nie wyda płyty.
Stary, musisz to zobaczyć.
Co ty, kurwa, czytasz?
Nie rozumiesz głupi gnoju, że mi na tobie zależy?
Tak cię załatwimy, że na maturę to ty będziesz już na sankach.
Co ci się stało, ziom?
Skurwysyn wyskoczył z dziewiątego piętra, na dole zahaczył o wejście do klatki, czujesz?
Kocham cię.
Nienawidzę cię.
Fajny koncert, w którym hotelu śpicie?
Opierdalaj go, nie daj mu wstać, kurwa.
Kamil kocha Aśkę, Kamil kocha Aśkę.
Chłopie, te małolaty ciągną lepiej niż tirówki.
Teofilów raj dla świrów.
Spierdalaj stąd.

Kim jesteś?
Przyjacielem.
Ja już mam przyjaciół.
Wiem, że masz. I wiem, że oni bardzo za tobą tęsknią.
Dlaczego mieliby za mną tęsknić? Przecież wszyscy są tutaj.
Chcesz ode mnie wszystko? Umiesz tylko liczyć, ale jak dam Ci wszystko, sam zostanę z niczym
Chcesz: Jeep’y Porche Mercedesy Land Rovery, chcesz willi basenów i terenów zieleni
To się nie zmieni, będziesz chciała jeszcze więcej, ciuchy torebki buty biżuterię
Codziennie coś innego, inne lądowanie, Londyn Paryż kolacja w Mediolanie
Tak już zostanie, będę od spełniania zachcianek, od zbierania zażaleń
Podwożenia Twoich koleżanek nad ranem, dopóki nie znudzisz się spaniem
Znowu zakupy, kup to i to proszę kochanie, zrób to i to proszę kochanie
Ale zapomnij o tym wszystkim przed startem, to czego chcesz jest nic nie warte
Bo tak naprawdę to ja wiem czego pragniesz

(I know what to give you)
Wiem co Ci dać czego Ci potrzeba
Ty myślisz ja odpowiadam
nim spytasz…
Je c'est qu'est-ce que toi vous
(I know what to give you)
( x 2)

Wiem co Ci dać czego Ci potrzeba, wiem po co nagram ten numer, w sumie
Nie pierwsze o tym ale umiem zrobić to tak by nie sprzedać Ci kawałka nieba
Takie komplementa subtelne jak pal z drewna, nie dają wrażeń, to stal nierdzewna
Nie Swarzędz, jesteś tu by pomarzyć mógł taki jak ja o takiej jak Ty
Mam szyje jak Magda Mołek i styl a jak Ty, pije, sram na szkołę i słynę z prawdy
Więc teoretycznie to inne planety, ale prawda że prawda boli to też fetysz
Ja nie przypadkiem wiem co dać Ci to cos o czym nie powiesz babci!
Nie możesz zwietrzyć ten dramat mama, temat tabu tych dragów wiesz sama aaaa
Ja odbijam od tematu przestępstw,znam Tony’ego może on se pójdzie kreske
Szkoda, znam Cie od kilku piw już, nie mam teraz ale „I know what to give you”

(I know what to give you)
Wiem co Ci dać czego Ci potrzeba
Ty myślisz ja odpowiadam
nim spytasz…
Je c'est qu'est-ce que toi vous
(I know what to give you)
( x 2)

Otrzyj łzy proszę, zapomnij o tym byłym, chodź ze mną, pomogę jeśli nie masz siły
Ukoję nerwy, chcesz śmiać się, cieszyć życiem, blask Twoich oczu będzie dla mnie zaszczytem
Co jest za szczytem góry Twoich marzeń, pragniesz czułości bezpieczeństwa i wrażeń
Albo kilku mądrych słów dziś nad ranem, jesteś sama? Ja też widzę w nas pare
Być blisko ja i Ty, tego szybko chce tak, masz chłopaka? To teraz masz faceta
Chcesz mnie ocenić? poznaj mnie z mamą, matki moich ex też nadal mnie chwalą
Wciąż ufają, znają każdą zaletę i słabość, choć słyszały córki jęczące ohh Karol
Pius to potrafi, jestem Twoją drugą duszą, w jednym Romeo, Bruce Willis i Too $hort.

(I know what to give you)
Wiem co Ci dać czego Ci potrzeba
Ty myślisz ja odpowiadam
nim spytasz…
Je c'est qu'est-ce que toi vous
(I know what to give you)
( x 2)

Tak, Kochanie to specjalnie dla Ciebie
Ja wiem czego pragniesz
coś mówiłeś?
- a nic, nic nie mówiłem, siedzę po prostu i myślę...
- ale coś ci jest, nie...?

O, czuję się źle, wiem,
że od Was dziś nie chciałem nic,
jestem gdzieś
lecz nie szukaj mnie bo nie chcę dalej żyć.
Tu jest gdzieś kres, wstyd
mnie stale gryzł i talent prysł.
Jak mam egzystować? Od małego już się
bałem żyć, jak się przystosować,
iść do pracy, zapomnieć o innych sposobach.
Polska przypomni Ci o biurokracji,
o tych bliskich osobach,
które wiesz, że możesz stracić.
Jeśli w tych wszystkich słowach nie ma nic
bo gorzej płacisz to nie chcę żyć,
nie chcę być tu, ukryty w mieście
krzyk, w mieście blichtru coraz większe nic,
więcej syfu, wiesz, już nie
rozumiem nic, jużnic nie kumam,
już nie umiem żyć, nie umiem być,
już nie umiem czuwać, już nie umiem nic,
wiesz, czuję się jak idiota.
Już nie umiem gnić w tym społeczeństwie,
w którym żyje Europa, chcę to co umiesz
Ty, wiesz, Ty umiesz kochać,
ja umiem unieść się na szczyt i uśmiech kryć
i już nie cofać ich, wiem, widziałem wiele,
zbyt wiele może i nie chcę
widzieć więcej a mam widzieć więcej, Boże,
musze mieć serce w głowie, mówią,
lecz czy mówią prawdę?
Nie wiem co to rozsądek,
tylko emocje mówią prawdę dla mnie,
wczoraj byłem szczęśliwy, odpukać, dziś nie
chcę kolejny raz sam siebie oszukać,
dziś tylko ten list i nic więcej dla
Was, tylko ten bit,
pomóżcie mi się znaleźć, błagam...
Peja
Te lubieżne gesty rutynowanych ladacznic
zaborcze dłonie lubieżne usta odważnie patrzysz
wiesz że się załapiesz błogosławisz ten cud
podziwiasz te obfitość apetycznych miękkich ud
*****enie w podniebienie to widać po jej ruchach
zauważasz sprężystość bezwstydnie aktywnego brzucha
Bóg ją nieźle wyposażył chociaż w głowie ma pustkę
to nadrabia te braki kręcąc bezczelnym dupskiem
oto mój trueschool erotycznych impulsów
prowadzi do upadku tej co wyląduje w łóżku
ona juz cała w spazmach namiętna niczym Aspazja
no to bach jazda zaproszenie do tańca
jesteś z głupią dupą pewnie będziesz ją porabiał
ale jeśli jesteś z mądrą to tym głupim odmawiaj
Green Hotel Novotel Mars czy Sheraton
spotkania z niejedną zaklęcia jak hator hator

ref-K8
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem

Peja
One zrobią ziomek wszystko żeby dostać sie za scenę
pozakulisowe życie za to płacą każdą cenę
własną dupa godnością własną głupotą
przecież są właśnie po to, głupoty plotą
chcą do garderoby na after chcą na hotel
chcą byś mieszał je z błotem traktował najpodlej
weźmie naraz dwa do buzi każdego obsłuży luzik
nawet gdy ci sie znudzi wychodząc zawsze cie zbudzi
ty musisz czaić bazę czy aby cie nie okradnie
nie bądź pijanym frajerem któremu wypłatę capnie
w twoje łaski sie wkradnie pojedzie za tobą wszędzie
będzie na każdym koncercie przed i po nim wierne psisko
*****one *****isko jak świat stare zjawisko
koncertowe piździsko zwane potocznie grupizdką
z wyglądu Raquel Welch z bajery Irvine Welsh
chciałbyś cos takiego mieć?
rzecz gustu dla wielu śmieć

ref-K8
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem

Peja
Ty czego chcesz ode mnie czym chcesz mnie skusić
przecież nie masz *****apilu jak go nie ma Kinga Rusin
znów sie ślini na mój widok kolejna głupia pizda
sika w gacie jak Grażyna Torbicka na widok Stinga
ruszaj sie dziewczyno nie jestem Tedem Bandim
i wymienię te znaczące spojrzenia na trasie z Gandim
pozdrowienia dla bandy stronie od hulanych zadym
choć paliłem duże zady jak te Patrycji Kazadi
znów sie posuwa zbyt daleko głupie dziewczę
dziwi sie bladzi ślini po cichu zebrze
i chociaż nie podobna do żadnej dziewczyny Bonda
to nadal czule obciąga szczęśliwa niczym łagodna
rutynowana lalka myśli ze jest __ bomba
skończysz jak tytułowa sali z kawałka Diamonda
może twe życiowe credo to daj mu być co dnia
szanuj sie dziewczyno jeśli chcesz by choć spoglądał

ref-K8
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem

Peja
Niezłe z ciebie ziółko ty wokoło siejesz zło
masz tyle wspólnego z miłością co Karmelove
ona zużyta do cna tylko ćpa i sie pcha
kiepska niczym Sharon Stone w nagim instynkcie 2
lubi patrzeć pod słońce pizda z życia korzystać
jak na bezludnej plaży piękna Barbara Brylska
byś życia nie spędziła wyłącznie na make upach
dyskotekach chłopakach życiowa klapa
ja pozdrawiam dziewczyny które mają na czym siedzieć
dobrze wiecie ze zaplecze nie jest odpowiednim miejscem
śmierdzi kurestwem to dziewczę bezsens
chcesz ciągnąć kreskę? potańczyć jeszcze?
patrzę z przymrużeniem oka na modę na rozwiązłość
choć jarało mnie to mocno jak reklamy rajstop pończoch
pewnie każdy tak ma wchodzi do interesów
szybko przywykniesz do toplesów __cesów

ref-K8
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo