Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Gdzie te barany, co twierdzą, że mówię o tym samym?
Chuje, miód macie w uszach jak te w dupie banany
Chłam i tandeta w bani, czy ta scena jest chora?
(Ty pozwól mi ją zabić) jej już nie ma od wczoraj
(Nic tu po nas) nasz (nasz) jest (jest) rap (rap)
Mam ja, chcesz ten czas na te słowa
I bit, co łamie kark, ziomek, zobacz
Mówią, że jestem brzydki, a żonie się podobam
(Gdybym zaufał ludziom) z niczym bym nie został
Ja robię to dla siebie, z tych przyczyn mam flow, brat

Czy to Polska czy amerykański sen?
(Motherfuck you, man) tylko akcent nie ten
Ej 50 Cent, jesteś gangster? daj ognia
Póki cię nie zawoła z okna siostra na obiad
(Jaka prawda jest podła) nie ma dla bloków króla
A te pięćdziesiąt centów lata nam wokół chuja
Jak gouda i dzięgi, ja wolę trzymać duży format jak AZ
Po moich oczach widać jointa i ten styl
Zoki, mój rap i masz lot na sam Księżyc
Możesz zostać tu, wierz mi

Nigdy nie powiem ci, że jestem najlepszy
Wolę to udowadniać z każdym wersem na pętli
Jeśli twierdzisz, że tak znaczy, że coś jest w tym
Choć wiedzę określa tutaj, co beton myśli
Pochodzę z Bałut, bracie, miejsca, gdzie
Wszyscy znają stres, bo to na cyfrach krew
Nie chcemy żyć jak leszcz, ja wolę być, nie mieć
Nie jestem rzeczą, by tu przybyć, ziomek, z Chin po cash
Znów pada dziś ten deszcz, choć to nie Dublin
To boży gniew czy droga prosto do prawdy?
Potrzebny ponton czy pampersy dla gwiazdy?
Nieistotne, jeśli kurwa chce sławy sobie zmoknie
To tylko farsa, wiem, że przez te ciawy branża pęknie
Prawdziwy hip-hop dla nich niczym szarża we mgle
Brat, życzę odwagi jak chcesz sam tak pierdzieć
Ja mam rap jak serce
Honor, duma, szacunek - kodeks znasz ten
Czy to miasto jest tobą czy ty jesteś tym miastem?
To zbyt piękne by bać się, nasze szczęście lekarstwem
Próżny, chciwy, zawistny - tego wiem, że nie znajdziesz
(Mez Mez...Mez do bitu dobitnie, mezokracja…Mez Mez…Mezo Mezo…Mez do bitu dobitnie. Czas rozpocząć nowy sezon… Mez do bitu dobitnie, mezokracja…Mez Mez…Mezo Mezo…Mez do bitu dobitnie. Czas rozpocząć nowy sezon…)

1. Zapraszam na okręt, to jak jazda na oklep. Słabi odpadają szybko, popadają w obłęd. Kto tu stanowi porządek, daję rymy porządne? Kto atakuje lirycznym żądłem? Mezokracja – głos, który dociera do Twych uszu. Mezokracja – władza, która nie zna przymusu. Mezo- ezoteryczny przekaz pełen energii. Daję Tobie (co?) ogień dział artylerii. Z grodu Przemysława krwawa wyprawa. Dla dobra rap narodu, łak MC’es exodus. Stylem, rymem ostrym jak sztylet. Nie byle jakim, łaki, wypruję z was flaki jak laleczka Chucky. Radykał, jak Chuck Digi, publiczny wróg. Wrzucę Was do paki jak braci Dalton, Lucky Look. Nie potrafisz to się wycisz, oponentom daję wycisk, Veni, Vidi, Vinci.

Ref: Mezokracja! Ja tu tworze ustrój, cały świat mam u stóp.
Mezokracja! Siłę mózgu przeciwstawiam sile muskuł. /x2

(Mezo Mezo, czas rozpocząć nowy sezon…)

2. Wstań! Masz dziś wiele do zrobienia. Chcę przekazać Ci tą energię, której nie masz. To, czego nie kupisz za złotówki czy euro. To, co stanowy najdroższy klejnot. Wokół pełno energii. Rymy, które leczą. Zjawiska, które wszelkim prawą przeczą. Przemów własnym głosem. Kieruj własnym losem. (Ej!) Odkryj w sobie ukryte moce. Rzeczywistość jak ocet, potrafi dopiec. Ja trzymam kurs, aby nie zatonąć jak Kursk. Od lat pod jedną banderą Lajner, Eros, Herkules, Mez, skuteczny jak Patrick Klaivert. Punchlinem niszczony każdy outsider. Każdy looser, słowem dopasowanym jak puzel. Szerząc Mezo Styl i mierząc coraz wyżej, i będąc coraz bliżej, coraz więcej widzę.

Ref: Mezokracja! Ja tu tworze ustrój, cały świat mam u stóp.
Mezokracja! Siłę mózgu przeciwstawiam sile muskuł. /x2

(Mez do bitu dobitnie…)

3. Mez tu jest i już wiesz, co jest grane. Nie zamkniesz tego w schemat, to obraz bez ramek. To nie ma być nudne, jak mecz bez bramek. To ma pobudzać i wśród kiepskich siać zamęt. Tych naprędce klonowanych MC, których jak słucham, to myślę o drzemce. Bawicie mnie do łez, jak Louis de Funès. Dziś się okaże, kto tak naprawdę jest fitnes. Zobacz jak Mez to robi, liryczny aerobik. Hip-hop’owe rodeo, chwytam byka za rogi. Gimnastyka języka, ekwilibrystyka. (Flo!) Skuteczność Tore Andre Flo. Piona z undergorundem, rap-handel, jestem ponad tym. Pracuje przepona, rymowy automat. To nie truschool, to mój ustrój Mezokracja. Mój styl, mój azyl, moja pasja. Gracias!

Ref: Mezokracja! Ja tu tworze ustrój, cały świat mam u stóp.
Mezokracja! Siłę mózgu przeciwstawiam sile muskuł. /x4
Czuję jak dym z papierosa szczypie mnie w oczy
A żar się jeszcze tli żeby zamienić się w popiół
Przypominam sobie sny o pięknej przyszłości,
do której wszystkie drzwi są zamknięte już bezpowrotnie
Lód w mojej krwi rani moje żyły
i czuję chłód kolejnych dni, które pewnie jeszcze przeżyję.
Znów tylko ból zaciska mi pętle na szyi
I nie rozumiem słów, którymi mówią do mnie inni.
Ich pragnień, ich gestów, ich wyrazów ich twarzy
Ich prawdy, ich szczęścia i chyba nawet ich marzeń.
Weź mnie za rękę i zaprowadź na krawędź
I stój tam ze mną, aż się zmęczę i spadnę
Prowadź gdzie chcesz jestem gotów na cokolwiek
Możesz mnie mieć więc mnie weź nie martw się o mnie
Za darmo możesz mnie zachować lub zapomnieć
Bierz co chcesz z czymkolwiek będzie Ci wygodnie.
Wypluwam krew otwartą raną w moim sercu
Nie chce umierać a samotność jest mordercą
Chce się tanio sprzedać i móc utkwić w Twoim szczęściu
Nic mi nie potrzeba zabierz mnie wszystko jedno gdzie

Ref.
Chciałbym z Tobą pójść lecz nie umiem stawiać kroków
Nie pamiętam już jak mam czytać z Twoich oczu
Nie potrafię wypowiadać słów i w milczeniu
odgaduje co mógł znaczyć ruch Twoich źrenic
Chciałbym z Tobą pójść lecz nie umiem stawiać kroków
Nie pamiętam już jak mam czytać z Twoich oczu
Nie potrafię wypowiadać słów i na pewno
Nie odgadnę czy chcesz ze mną pójść przez szaleństwo

Całkiem ciemno, a na ścianie tańczą cienie
Jest mi wszystko jedno a stoimy tak blisko siebie
I gdy tańczysz ze mną Odnoszę złudne wrażenie,
Że koszmary gdzieś odejdą, nie dasz mi zejść na ziemie.
Sam nie wiem jak nisko już upadłem
Nie zadaje pytań, lubię kiedy patrzysz na mnie
Milczę, jakby ktoś trzymał zimny nóż na moim gardle
I choć chłód mnie przenika, to wszystko jest nieważne
Nic nie słyszę chociaż mówią do mnie
Moja dusza krzyczy próbując sobie przypomnieć
Kiedy czułem tak jak oni i mogłem czuć się z tym dobrze
I czy naprawdę czułem i czy faktycznie mogłem
Już nie wiem co jest dla mnie dobre i czy jestem sobą
Moje myśli są chore tylu ludzi nie jest obok
Pójdę gdzie chcesz byle jaka drogą wiesz
Zabierz mnie gdzieś gdzie jest zawsze ciepło i błogo.

Nie ma we mnie strachu jestem spokojny
bo nie mogę nic stracić i niczego udowodnić
spadam w dół, lecę i czuje że jestem wolny
To nic nie kosztuje zabierz mnie wszystko jedno gdzie.
Jeden jest kraj, jeden raj, jeden azyl,
niemożliwy do zdobycia, jak to, by przebiec Paryż w godzinę,
Nie wiem stary czy przepłyniesz Atlantyk, na tratwie,
mając trawkę, zapalże te blanty, za ten hajs,
co straciły napadnięte banki,
niepotrzebnie patrzysz w przeszłość,
zajrzyj w wewnątrz, nas tu pełno,
wystarczy milion euro, by rozpętać piekło,
milion ekstra, pierdnąć nie zdążysz,
chodzisz na głosowania i chuj,
kogo co sądzi taki jak Ty,
chcesz ten milion, walczyć zacznij,
masz ich w garści, ziom, jest na odwrót,
za milion, jaki milion? - stawkę podwój,
jak chcesz świata podbój, masz zapłatę, w końcu,
od kata do obrońców ideałów, których brakło,
milion euro, milion powodów by być kłamcą,
milion przyczyn po to się trafia tylko raz, ziom,
milion euro, milion na wejście, by grać w to,
[milion, milion...]

Ref.x2
Jeden Milion[Ej!] to dziś szczęśliwy numer
Jeden Milion[Chcę!] czy tego nie rozumiesz,
Jeden Milion[Ej!] jeden milion euro,
pomyśl, ile kosztuje ta przyjemność

Jaki wytwór wyobraźni nazwałbyś z nieba miastem?
Miejsce, gdzie za milion niejeden sprzeda matkę,
bieda tak chce jeśli nie ma chleba w gardle,
nie ma przebacz, diable, teraz era hajsem zaszczuta,
w tym teatrze, gdzie los fałszuje bluesa,
nikt nie klaszcze, tutaj każdy czeka na milion,
chcesz prawdy ziomek ej, nie ma jak żyć z nią,
w hipokryzji, w której to ludzie sami siebie krzywdzą,
marzenia - to billboard, S klasa, willa, basen,
realia to zjazd windą do Fiata z kilohaszem,
by mieć milion i chuj, że co tydzień inny patent,
by mieć swoją miłość, co liże, ale kasę,
co kocha, ale papier (tatku, zobacz co potrafię),
z takim masztem na chacie,
lexus kreśli tu przyszłość kasy z jachtem nie macie,
bucu nie z tych to wyjdź stąd, taką chciałbyś?,
przecież jest taka jak Ty, odstawmy zło ziomek,
od rana tylko daj mi i daj mi i daj mi i daj mi,
to tylko milion, tylko milion, jednak milion,
za który nie jeden milion przegrał...

Ref.x4
Jeden Milion[Ej!] to dziś szczęśliwy numer
Jeden Milion[Chcę!] czy tego nie rozumiesz,
Jeden Milion[Ej!] jeden milion euro,
pomyśl, ile kosztuje ta przyjemność
Stary, kiedyś wstałem rano spocony jak bawół w dżungli,
Ty, powiedz Tarzanom, że mają chujowych kumpli,
Energii mało - jak w kuchni u cyganów z wioski,
Jak by tu biegało stado fanów Skłodowskiej.

Dobra, idę się wykąpię, dziś na kompie pierwsza zmiana,
Rozpinam rozporek - Ej stary, chyba nalałem na szatana.
Co Ty gadasz ziom, ej, nie przesadzaj, frustrat,
Co? Kurwa, chyba gadam do lustra.

I może bym ogarnął akcje, gdyby nie to krzesło,
Zerkające na mnie bacznie niczym te kasjerki w Tesco,
Dobra, bez sensu jest to, nie no, granice przekraczam,
Pierdolę to - serio - dzwonię do Skacza. (halo)

Oni mówią mi - Skacz, cześć, polecam tabletki
Apap to lajt, fakt, lepiej klepie Strepsils,
Jak nie wiesz co ci jest, gdy jebie ci do reszty,
To zajeb sobie LSD i połóż się na jezdni.

Ref.:
Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Co ja mam robić jak ta komoda chce mnie pobić? (jak to?)
Nie wierzę w Boga - no to co on tutaj robi? (fuck, no)
Nie wierzę nowym faktom i nie wierzę też tobie (ziom)
Jesteś więcej niż jeden, czy w jednej osobie? (yyy)

Nie wiem co ja tu robię, przecież miałem być w pracy
Do tego gratulacje, znów nie mam kasy na akcje - telefon,
Apropo metro - nie wiem czy ją poznajesz,
Ale to cipsko wróciło, żeby nie sprzedać mi fajek!

Chyba mi odbiło, jak wirażce w barze po świni,
I może świnię urażę w tej chwili, ale poważnie,
Mam fazę na zaprzęg do klinik, jak finisz na zawsze - kminisz?
Jak tak, to fakt, zapowiada nam porażkę.

Oni mówią mi - Skacz, cześć, nie przejmuj się tym,
Weź zapal trawkę i zajeb cztery sety,
Zamorduj dwie kobiety i powiedz - niestety,
Albo udawaj koleś i wkręcaj, że to nie Ty.

Ref.:
Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Miejsce - psychiatryk, akcja - korytarz.
Gościu był jak nieudana terapia Frankensteina na hobbitach,
I zapytał się mnie, nie, czy mienie me muzyka,
Ja odbijam, nie menie, nie będę w ściemę wnikał,

I tak witam się po trochu, z każdym na przypał,
W rogu typ dostaje zastrzyk, na typa z boku patrzy,
Biovital łyka, chyba chwyta go czkawka,
Drugi typ się porzygał, bo myślał, że goni go kaftan.

Ekstrema jak w Alpach, wczówka,
Typy na kroplówkach jak na lianach,
Kurwa, gdyby nie ta pielęgniarka durna,
Gdyby mnie na barana wzięła, na barana
Albert, nie teraz, cholera, spadaj - dociera?
Odpadaj, dawaj materac, rozbieraj, badaj skurwiela.

Czasami tam wpadam - siema, pokój 003.

Ref.:
Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!

Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,
Łykanie lekarstw i stare pielęgniarki,
Urwane klamki, zawiązane kaftany,
Pokój 003 - zapraszamy!
To jest ten Towar dzieciak,Białystok Białystok

To jest to,z pierwszego sortu towar wieeem
Chcesz nas wypróbować - dalej podaj
To jest to,z pierwszego sortu towar wieeem
Chcesz nas wypróbować - dalej podaj
Dalej podaj

Siedzi w Tobie jak dusza,na glebie zgłusza
Co Cię do tego zmusza?Miejska susza
Ziomka rap tak jak betom wsiąka wode
Już nie jesteś powodem
Nie ma ratunku
Dawka rapu,jak wpuszczenie w gre troche tunku
Uzależnia,teraz startuj to Twoja bierznia
Dzielnica,wycieka z niej muzyka jak z drzewa żywica
Jak krew z serca,jak abserca
Stuletnia bomba,z klasą merca
W obiegu bez noclegu,bez regół jak taran
z wiatrem jak tata-mara nad nami fala
Bitów,rymów,skreczy pusza w obieg - działa
Funkcje leczy,nie znam innych rzeczy
Jest to procent w krwi,bierz to
podaj dalej,przegra ten kto śpi

To jest to,z pierwszego sortu towar wieeem
Chcesz nas wypróbować - dalej podaj
To jest to,z pierwszego sortu towar wieeem
Chcesz nas wypróbować - dalej podaj
Dalej podaj

Siema fryciarze,spuścicie nosy na kwinte
czarnuchom,rap wyrwę z korzeniami puść to sprintem
W obieg na jednej nóżce jak Kunta-Kinte
Wyrucham wez bez żalu całkiem sam jak Eweline Flinte
Niespodzianka kinder
Inter inter predium dycha
zabieram chleb dla konika na biegunach
zdechnie z głodu,nie wróci jak komuna
z drogi śledzie,jedzie Tuna
Zrobie blow
Mam ze sobą super skuna
Na bramce,rap poprzeczke rozpierdole na kanguna
Jeden zero DWA stuna
Wyrwę dzieci nawet z czołga,powróciła czarna wołga
Panie kupła cegłe,ja jestem motorolka
Flip,wybiłem trochę szyb
Teraz wciskasz kit,koniec wielkich płyt
Bloki zgniotę jak flipsy,
MC spuszczę z dynki na komiksy
Diamentowy kolczyk,zabieraj swoje klipsy
To nie rap,dla siksy spod pixy
Z Twoich 16stek to robi się remixy
Mój rym nie znają,biegnie kanio wyrzucić sofiksy

To jest to,z pierwszego sortu towar wieeem
Chcesz nas wypróbować - dalej podaj
To jest to,z pierwszego sortu towar wieeem
Chcesz nas wypróbować - dalej podaj
Dalej podaj

To nie dla dzieci ani kobiet w ciąży jest rap
w obiegu jak lód 4 8 6
Mikrofonu test,raz dwa - Ty tego nie chcesz
Te słowa niosą bóle mocniej rozdzierają serce
Ty mi tu nie pierdol ej masz nawijkę marną
Twój strach przed czystą kartką większy niż przed kalką
Mam przestań nawijać,przestać ranić
Powinieneś wiedzieć,strzelam żeby zabić
Nigdy ramie w ramie,Ty i awantury - luzuj
W dupie Ci się popoporzewracało tchurzu
Mój rap w obiegu,teraz słuchaj mistrzu
Na codzień jesteś ten na czyjejś tylko w teledysku
Twój przydupas,nie wyprowadzaj go z błędu
on się łudzi że mnie kąsa
A,nie ma zębów szczerból
Wykręca mu dłoń,broń przykładam do skroni
Nie kozacz,powiedz popilowi to co mi mówiłeś o nim
Niezła się z was zrobiła parka chomo
Płacz spędzi jak łódź na łeb,dla kanarka zoko
Rap w obiegu,Twoje płuca znów zdechną
Każdy mój lot pe jest w krwi jak dziecko
Nie Twój język,awaryjnych wyjść,niedomówień
A do Z to co myślę,mówię
Rap w obiegu w biegu moje myśli zryte masz
Odłącz od ust dzieciak zajeb tą płytę

To jest to,z pierwszego sortu towar wieeem
Chcesz nas wypróbować - dalej podaj
To jest to,z pierwszego sortu towar wieeem
Chcesz nas wypróbować - dalej podaj
Dalej podaj
Powiedz jak tu się nie wkurwić kiedy tylu chuji wkoło
Kiedy władza tego kraju przypomina zoo
Jak tu się nie wkurwić kiedy syf jest na ulicy
Kiedy do mych drzwi pukają komornicy
Powiedz jak walczyć mam ze swoim gniewem
Nie wiem, kiedy rąk w kieszeniach mam 2007
Jak tu się nie wkurwić kiedy Tepsa leci w chuja
I znowu buja, buja, ludzi buja
Powiedz jak nie stracić panowania, kiedy tyle wkoło biedy
Kiedy trąbi wciąż za ciebie z tyłu jakiś kretyn
Kiedy masz załatwić znowu coś w urzędzie
Kiedy słyszysz w telewizji - lata znów nie będzie
Będzie padać i będzie chujnia
Jak tu się nie wkurwić kiedy w domu znowu kłótnia
Powiedz jak mam się nie wkurwić kiedy znów rachunków 2001
Może ty wiesz, bo ja nie wiem

Jak tu się nie wkurwić mam kiedy widzę to wkoło
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy widzę to wkoło
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy widzę to wkoło
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy widzę to wkoło

Jak tu się nie wkurwić kiedy znowu tracę pracę
Kiedy znowu muszę spać na schodowej klatce
Kiedy zdradza cię przyjaciel twój najlepszy
Kiedy słuchasz wkoło leszczy, każdy z nich pierdoły pieprzy
Kiedy kasy znowu nie ma, kiedy w telewizji ściema
Kiedy gdzieś spierdala wena
Jak tu się nie wkurwić kiedy dzieci zabiją dzieci
Kiedy radio Maryja znowu bredzi
Jak nie reagować mam kiedy życie jest na kredyt
Kiedy musisz zapierdalać na trzy zmiany
Żeby go spłacić i żeby nie stracić domu w jednej chwili
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy jestem znowu sam
Kiedy opłat w tym tygodniu znowu setki mam łooł
I powiedz jak tu się nie wkurwiać ciągle
Próbuje to zmienić, ale jakoś nie mogę
Cichy cichy krzyk, łzy kapią na podłogę
spuszczona twarz w korytarzu jak nad grobem,
rozmowa z Bogiem (Proszę Boże weź mi pomóż)
bez efektu kolejna rozbita butelka budzi tu ze snu,
nie trudno psychikę zepsuć młody umysł ma to zło
znieczulić tych penerskich ulic, tu w tych miastach
pełno domów gdzie do tragedii dochodzi często,
agresja, stres, nerwy, strach bez przerwy, azyl nie
spokoju do buntu i męki te ciągłe lęki spocone
dłonie te brane leki rozum kaleki na wieki w
nim pozostanie nie każdy tu ma siłę i wiarę że
to zabije zdobyte blizny to dziś czas ich nie
zmyje pozostaną na zawsze do końca w psychice.

Złem złem jest złe używanie dobra gdzie w
tych czasach każda rada dobra, byłem Cienias
widziałem te drzwi nie domknięte, biedę ludzi
na przystankach, dworcach gdzie tu matki
wiary nie widziały w swoich chłopcach, córki
już od małolata starsze towarzystwo, picie
potem brama brama brama weź zaciągnij
się w ten rejon mowa do tych co się śmieją
ja to tylko przybliżam gdzie tu bieda, zaniedbanie,
gdzie tu spokój, ślubowanie, penerski rejon z
penerskiego domu trwa penerski opis złego domu,
czarne charaktery ale tak odmiennej barwy druga
strona to te dobre, zawsze miałem to co chciałem,
tylko od sprzęgania z nosa poszło sporo farby, zawsze
brałem to co chciałem opis złego domu.
( Ta opis złego domu, Nic mi nie dałeś rozumiesz,
nic mi nie dałeś gniję w tym domu, normalnie
gniję, rozkładać zaraz się będę rozumiesz ?).

REF:
Domy co raczej nie pozbędą się złej renomy,
tu większa miłość do wódki niż do żony,
kolej rzeczy budowane będą schrony. [2x]

Tylko potępienie, ciągle głupie uwagi brak
normalnej rozmowy zero zalet same wady
wytykane nawet przy kimś tak od małego
wpajane, że się jest nikim, że nie ma się
przyszłości to z czasem buduje się w człowieku
niskie poczucie wartości, dzisiaj to jest
dziecko kiedyś będzie dorosły i to co wyniesie
z domu przekaże to pewnie dalej ulica,
środowisko jeszcze dodam tutaj swoje, i
zacznie się to, o co ja się tutaj boję nie
ma idealnych rodzin, domów bez grzechu
ci co nie zaznali tej miłości nie mieli żadnych
wzorców i dziś widać odbity wzrok zły po ojcu.

Szczęście, choroba, nędza zobacz jaką w
ludziach zmianę czyni tylko w którą stronę ?
Znów oglądam tu te fakty matka z synem dom
opieki, pana domu za pijaństwo, bicie wsadzili
za kratki, chwilę później trzy dzieciaki trzy
dziesiony nawet nóż nie szczędzili dziś nikogo
no i cóż odwiedziny w izbie dziecka pokój bez
zapachu róż, podjęta decyzja sądzą prokurator
mówi jak dorosłych więcej już nie zbłądzą,
nie ma co z tym walczyć co jedynie leczyć
wesprzeć te domy, wesprzeć tych ludzi co utraci
nie pozbędą się tej złej renomy zły człowiek złe domy.

(Zły człowiek złe domy, zły człowiek złe domy,
zły człowiek złe domy, zły człowiek złe domy,
zły człowiek złe domy, zły człowiek złe domy,
zły człowiek złe domy, zły człowiek złe domy)

REF:
Domy co raczej nie pozbędą się złej renomy,
tu większa miłość do wódki niż do żony,
kolej rzeczy budowane będą schrony. [4x]

(Zobacz jak pięknie, zobacz jak jest świetnie
na świecie a ja tutaj siedzę w tym syfie siedzę,
syf wież aż się do domu nie chce wejść).
Zapomnij co słyszałeś o Mezo
Zapomnij co czytałeś o Mezo
Zapomnij co myślałeś o Mezo
Jesteś tak dobry jak twój ostatni sezon!

Dreamliner - dziewiąty rejs
Dziewiąty raz dla Poznania jak z „dziewiątką" Reiss
Dziewiąty raz dla Polski jak z „dziewiątką" Lewandowski
Niszczę mury, buduje mosty
Robię to dla siebie i Ciebie, płyta numer dziewięć
Konsekwentnie od roku dziewięć-siedem
Historia jak od pucybuta co ma jazdę własną
Do heretyka skazanego na stos
Mejger, minął twój hey-day, minął twój pay-day
Czas zwijać żagle, wołać Mayday!
Tak naprawdę nikt nie może mnie skrzywdzić
Bo mam wciąż pasję, która mnie może uskrzydlić
A ciosy które przyjmowałem na gardę
Chwile, gdy rywal posyłał mnie na parter
Tylko dodały mi sił - naprawdę
Tworzę historię tak jak Bonaparte

Dreamliner to nowy znak Mezo,
To nowy tag Mezo, to nowy rap Mezo
Nie mów fuck Mezo, nie mów łak Mezo
Nie mów że chciałbyś widzieć wrak Mezo
Mija sezon i odczuwasz brak Mezo
Mija sezon i masz nowy track Mezo
Bo nikt nie potrafi zrobić tego jak Mezo
to jest fach Mezo, od tylu lat Mezo
Poczuj flow -- i ten rezon
Poczuj go -- w ten sezon
Kto tworzy nowy ład Mezo, tak Mezo
Posłuchaj rad Mezo, nie ma nikogo nad Mezo

Moje rymy - duże stężenie dopaminy i serotoniny
Mezo styl -- zero doliny
Pozytywna krucjata, przepłynąłem całą Polskę i pół świata
i znów latam
Raz dla mas, a raz kameralnie
Dreamliner -- skieruj kamerę na mnie
Wali bas, Werbel bije jednostajnie,
Wprowadza w trans, czujecie się nierealnie
Nie wiem czy to normalne, czy to moralne
Czy to legalne, czy to medialne
Chcę byś poczuł się skrajnie fajnie
gdy słyszysz to w knajpie, luz niech Cię ogarnie
Nie zwalniamy tempa, Cel-Pal - trzask
Z daleka słychać tylko oponentów wrzask
Bo mamy ambicję by sięgać gwiazd
To nasz wjazd! Gramy! Dreamliner -- sprawdź!
Hemp Gru uderza jak z nieba grom
Na ten syf czekał niejeden ziom
To dla tych którzy wciąż pytają o nowe produkcje
Dla tych którzy ze mną pracowali na ten sukces
Co przyniesie jutro dowiem się już wkrótce
Budzisz się po wódce nie chcesz patrzyć w lustro
Na stole flacha pusta tak jak w bani pusto
Włóż to wyjdź na zewnątrz zobacz jak jest ślicznie
Wilk toksyczny niebezpieczny psychicznie
Ze skrętem klasycznie na zielonej diecie
Pozostaję człowiekiem w tym zatrutym świecie
Źle cię zrozumieją okrzykną prowodyrem
To cena którą płacę za prawdę ot tyle
Na szczęście chroni mnie opatrzność boża
Chcą mnie kontrolować lecz ja jestem poza
Naturalny chaj a nie żaden prozak
Na zawsze JLB
W moim sercu loża honorowa
Dla mych ludzi HG prawdziwe słowa
Czaisz temat za mną ekstraklasa
Trzymam prymat czujesz klimat
Oto sztuka nasza
Szanuj lub odejdź rapu cała masa
CHWDP dziwko ssij WDZ zaprasza

Właśnie tak
Hemp Gru joint WWO

Ref. x2
Wilku Wilku jest poza kontrolą
Bilon Bilon jest poza kontrolą
Sokół Sokół jest poza kontrolą
Hemp Gru joint w twoim oku solą

[tylko teksty.tk]

Nadszedł koniec tej zbiorowej hipnozy
Wokoło bandy ćpunów
Desperaci wpierdalają psychotropy
Przy bramie żul od rana dłubie kipie
Myśli jak tu wykręcić na kolejny likier
Ta świruje cnotę jest porządna
Masz flotę żądna
Zawijasz na hotel i za chwilę wraca
Do swojego gacha
Brud nuda i obłuda splazowana macha
Syf sfiksowana bania
W świecie gdzie rząd walczy o stołki
Ślizga się na ludzkiej krzywdzie
Rzuca tu śmiga
I będzie wciąż się migać
Aż chce się rzygać
Rzeczywistość groza
Jestem w środku a także i poza
Poza prawem wciąż poza kontrolą
Hemp Gru joint jest w twoim oku solą

Ref. x2
Wilku Wilku jest poza kontrolą
Bilon Bilon jest poza kontrolą
Sokół Sokół jest poza kontrolą
Hemp Gru joint w twoim oku solą

Największy syf to dać sobą sterować
Wiele rzeczy może cię kontrolować
Monitoring na ulicach
Badania na komisjach
Wódka szlugi oraz towar spokojna głowa
Jestem poza kontrolą bo sam się umiem opanować
Mowa niepodległy chłopak
Choć iluzją jest wolność stuprocentowa
Bo zawsze mogę być więźniem własnego słowa
Połowa ludzi dookoła to statyści
Wypełniają przestrzeń nie posiadają myśli
Myślą to co pomyśleć powinni
Oni boją się że ktoś przemyśli ich pomysły
Jestem poza tym komicznym układem
Dam radę ty wiesz co na to kładę
Wilku Bilon elo przybijamy grabę
Naturalnie i naprawdę na zawsze
Uzależnienie i kontrolą cudzą kocham
Mocno w dupę
Jednym ruchem zmieciemy dziadostwo
Na oriencie na gapę prosto
WWO HG elo Prosto
1.(Miuosh)
Znowu godzinę przed wschodem, jakoś godzinę od domu
Z dala od moich rodzin, wśród ziejących alko ziomów
Podaję, bier gdzie haj jest wśród rąk i mikrofonów
Z garścią pogiętych banknotów i brudnych żetonów
Bez gardła, bez głosu z awersją do niskich tonów
To larma pogłosu no i organizatorów
Śmierdzący, spocony, zniszczony, styrany
Po trzech dniach lipnego żarcia, grania i bani
Mam dość, jestem wyczerpany już do granic
A złość jak dreszcz opływa mnie falami
Pod dom choć coraz bliżej z kilometrami
To naprawdę chyba wciąż się mijamy

Ref. (Bob One)
Daleko od domu, jestem sam
Choć wokół ludzie, których znam, ej
Wśród drinów i ziomów
Czekam na to gdy znów jutro będę tam, ja wiem, ja wiem
Daleko od domu, jestem sam
Choć wokół ludzie, których znam, ej
Wśród drinów i ziomów
Czekam na to gdy znów jutro będę tam, tak jest

2.(Miuosh)
Znowu zasypiam w hotelach, a rano budzę się w piekle
Nie chcę witać dnia, który wieczorem znowu przeklnę
Kiedyś zmierzałem do szczęścia dziś nie wiem sam gdzie biegnę
Bo niebo jest już chyba zbyt odległe
Nie raz już chciałem tym pierdolnąć choć wiem, że nie da rady
Choć wiem, że mi nie wolno chciałbym z tego się ograbić
Złapać to coś w środku, to coś w sobie zabić
Bo ile razy w końcu można powietrzem się dławić
Na wskroś przeszywają mnie zmęczenia dreszcze
Ten ktoś nie wiem ile czekać będzie jeszcze
Bo choć kolorowe staje się powietrze
To zwiększa się pomiędzy nami przestrzeń

Ref. (Bob One)
Daleko od domu, jestem sam
Choć wokół ludzie, których znam, ej
Wśród drinów i ziomów
Czekam na to gdy znów jutro będę tam, ja wiem, ja wiem
Daleko od domu, jestem sam
Choć wokół ludzie, których znam, ej
Wśród drinów i ziomów
Czekam na to gdy znów jutro będę tam, tak jest
wieży tekst yo,sprawdź to,możesz sprawdzić,w ziemi może leżyć
właśnie tak ha-ha-ha-hawajskie ko-ko-ko-koszule
sprawdź mnie,zobacz teraz

1.Krew,pot i łzy dziś zostawiam na potem,
mam flote i woże się jak jakiś Globetrotter
świnie już w stringach lecz ja wole je z sottem
weź poczuj mój hawajski rap kotek
branża aż kluczy od plotek,daj spokój
rap z tych zwrotek to kurwa lans pokór
nie bądź w szoku,że to tyle pokus
Twoja sztuka gdy nas słucha ma już mokro w kroku
debiut roku mam w kieszeni,proste
chcesz to zmienić to masz problem chłopcze
prosze otwórz do mnie ogień jak do piha
ja robie rap Ty spierdalaj na dichard
dzisiaj w hawajskiej lecz wciąż na blokach
sukom zostawiam moją spermę na lokach
weź zdejmij ten obcisły podkoszulek chłopak
wyglądasz w nim jak Staszek Sojka w rajstopach
Pyskaty ja Cię kocham,tak jasne
dupy kleją się do tych koszul jak kastet
nie ważne czy lans czy bronks na ławce
w hawajskiej koszuli dziś śmigam zawsze,kurewko

Ile dałbym aby mieć ze dwie
jedną w pasy drugą w palmy tego chce
nie myśleć o tym już
robić gruby hajs i mieć kilka stów tak już
poprostu zapamiętaj
ile sztuk dziś przed nami klęka wiesz
też tego chcesz
weź synek włóż hawajską koszule

2.Nie stoisz jak drzazga suchy czy jak wieprz gruby
wiesz że najlepiej Ci w hawajskiej koszuli
przeszła,nie jedna jak my,nie rock jest w modzie
dla chłopaczyn z miasta,wyłącznie odzież
w Twoim samochodzie (acha)nasza muzyka
czujesz flow na bitach,dzieciak nie masz pytań
gi-digit-digit-gitara witam WWa i Pe do Es do Te do O do Ka tak czytaj
masz po nas w roku,lepiej w to uwierz
zaczep trzymaj w kroku,z oczu otrzep łupież
i nie mów mi tłuku,że podobną masz w szafie
bo masz tu krzywe nogi kiedy sięgasz po papier
hawajkę zrzucam - każda już wymięka
Co też szesunie - co nosisz mnie na rękach
Twój Skarb od dzisiaj do mnie mówi Skarbie
nogi na kwadransach ma przed Tobą wiąże na kokarde
nie masz stylu jak my,nas kochają małolaty
żeby lepiej wyglądać zakładasz siostry push-up'y
gacie po tacie,relaksy na raty
na starcie były macie,pyskat(y)

Ile dałbym aby mieć ze dwie
jedną w pasy drugą w palmy tego chce
nie myśleć o tym już
robić gruby hajs i mieć kilka stów tak już
poprostu zapamiętaj
ile sztuk dziś przed nami klęka wiesz
też tego chcesz
weź synek włóż hawajską koszule

3.Synek,nie ma opcji żebyś wbił się na nasz balet
mówiłem nie pożyczaj podkoszulek od starej
hawajski T-Shirt,drugi guzik-opcja
Twoja sztuka chce mężczyznę nie chłopca
Ona mdleeeeeje,kiedy wie,że ma mnie spotkać
Jak mnie widzi pada jak wygrana w toto-lotka
do ziooooomka,w hawajskiej koszuli woli się przytulić
później wraca,żeby to powtórzy
marzysz by wbić się w hawajkę i kajdan
pod blokiem beta a nie fiat panda patrz na lans
nasze fifty i stół przy palmach
chcesz być jak doktor chyba doktor Alba
Hawajska koszula - w końcu drewniana
wnuk się zapyta zgredzie kim jest mój tato
w tym samym czasie Ty założysz swoje palto
a młoda nam miło odpowie : "było fajne lato"

Ile dałbym aby mieć ze dwie
jedną w pasy drugą w palmy tego chce
nie myśleć o tym już
robić gruby hajs i mieć kilka stów tak już
poprostu zapamiętaj
ile sztuk dziś przed nami klęka wiesz
też tego chcesz
weź synek włóż hawajską koszule
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo