Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Kamil to taka cicha woda.
Tylko baby rwać.
Wierzymy w Ciebie.
Zawiodłeś mnie.
Dzięki za wszystko co robisz.
Przecież pan nie ma żadnych kwalifikacji.
Nie podobam Ci się?
Wczoraj byłam pijana, nic z tego nie bedzie.
Jesteś niesamowity.
Powinieneś się leczyć.
Ja pierdole, ale Ty schudłeś.
Co za obleśny grubas.
Jesteś całym moim światem.
Coś się zepsuło między nami.
Jesteś wyjatkowy.
Jesteś nikim!
Bóg cię kocha.
Bóg cię ukarze,zobaczysz.
Dzięki, jesteś słodki.
Ale z ciebie pierdolony dupek.
Nigdy się nie zmieniaj, ziom.
Kamil, musisz wreszcie dorosnąć.
Ze mną się nie napijesz?
Jak chcesz, ale załatwię ci to, koleś nigdy nie wyda płyty.
Stary, musisz to zobaczyć.
Co ty, kurwa, czytasz?
Nie rozumiesz głupi gnoju, że mi na tobie zależy?
Tak cię załatwimy, że na maturę to ty będziesz już na sankach.
Co ci się stało, ziom?
Skurwysyn wyskoczył z dziewiątego piętra, na dole zahaczył o wejście do klatki, czujesz?
Kocham cię.
Nienawidzę cię.
Fajny koncert, w którym hotelu śpicie?
Opierdalaj go, nie daj mu wstać, kurwa.
Kamil kocha Aśkę, Kamil kocha Aśkę.
Chłopie, te małolaty ciągną lepiej niż tirówki.
Teofilów raj dla świrów.
Spierdalaj stąd.

Kim jesteś?
Przyjacielem.
Ja już mam przyjaciół.
Wiem, że masz. I wiem, że oni bardzo za tobą tęsknią.
Dlaczego mieliby za mną tęsknić? Przecież wszyscy są tutaj.
Droga mamo, powiem ci jedno
Mieszkam w pięknym kraju tu wszyscy się kochają wzajemnie
Daremnie tu szukać czegoś bardzo złego
Nie ma tu rozbojów, zepsucia moralnego
Ludzie są życzliwi, kochają się wzajemnie
Nikt tu nie klnie, nie wyśmiewa się ze mnie
Są tolerancyjni, są wspaniałomyślni, bardzo delikatni i żyją bez zawiści

Ref.: Chcesz opowiem ci bajeczkę x3
Bajka będzie krótka, posłuchaj...

Nie ma tu znieczulicy, tu każdy ci pomoże
W tym kraju jest wspaniale, a w telewizorze brak przemocy
Tylko country muzyka, muzyka klasyczna oraz gimnastyka

Przyjaciół masz wielu - samych prawdziwych
Zawsze oddanych i zawsze uczciwych
Tak jak politycy są tu czyści jak łza
Nie ma bezrobocia i brak tu krat

Ref.

Tu nie ważne jest zupełnie jak ty chodzisz ubrany
Jak uczesany i jak wyuzdany
Bo wszystko jest tu normą, wszystko jest O.K.
Możesz chodzić bezpiecznie po ulicy swej
I nie ważne czy to noc jest czy to za dnia
Nikt cię nie napadnie, nie ma tu zła
Tu ludzie wierzą w Boga, a nie tylko w instytucje
Nie robią sobie świństw, tu nie ma prostytucji
Przemoc nie istnieje, szanuje się dzieci
Słucha się co mówią i kocha bez pamięci
Nie zabija się tu zwierząt, brak zanieczyszczeń
Nie ma tu kłamstwa, nie istnieją także pryszcze i AIDS
Jednym słowem raj na ziemi, brak też innych chorób, brak epidemii
Nie ma segregacji rasowej, seksualnej
Z dnia na dzień jest lepiej i wspanialej

Ref.

Tu nie ma handlu bronią, problemu narkomanii
Alkoholizmu, gangów i mafii
Nie istnieją także (strzał)........
Młody, walczysz z systemem co dzień zasilając budżet
Monopol tytoniowy dodać akcyza na wódce
Już pozbawiony złudzeń na hardkory masz wkrętkę?
Nie nawijaj o tym co zostało nawinięte
Chcesz być taki jak ja, po co tak robisz to bezsens
Chcesz być taki jak ja, to zostanie pominięte
Chcesz być taki jak ja, zrób coś po swojemu, zmień się
Chcesz być taki jak ja, lepiej zmień to na lepsze

Chcesz wybrać drogę? Ja tobie nie pomogę
Zet I Pe załogę, co wybrałem tak dawno temu
24 na dobę trenuj, chcesz być taki jak ja? Stop ZIP stacja
Dla mnie śniadanie, obiad i kolacja
Choć nie zawsze racja, WWO, Zipera i Fundacja niezapomniana
Z rana w lustrze ta sama wygrzana japa
Mój rap, każda strata wychodzi mi na lepsze
Chcesz być taki jak ja? Xeroboje zajebane leszcze
Podrabiają Amerykę, Bóg wie co jeszcze
Pseudorap pomyłką nie do przeoczenia
A ty traktuj słuchacza jak jelenia
Który nic nie czai, profesjonalizmu i dobrych obyczaji
A kiedyś cię dopadnie, dokładnie, jakiś psycho-fan
Chcesz być taki jak ja?

Nigdy nie będziesz taki jak ja, nigdy nie będziesz mną
Musiałbyś przeżyć to co ja, być gdzie ja, myśleć tak
Nosić znak marki ZIP Skład, robić rap trochę lat (a jak!)
Tego ci brak, psujesz to jak mak, heroina i krak psują świat jak kat
Żaden psubrat nas nie podrobi, nie wytropi naszej drogi
Już myślałeś o mnie w czasie przeszłym?
Byłeś pewny, ze twe rządy nadeszły?
Ja nie rządzę, bo nie mam takich potrzeb
Dotrze do młodych raz, a dobrze i znikam
A WWO wciąż w głośnikach, nagrane, ciach, klasyka
W moją prywatność nie wnikaj, buda
Chcesz być taki jak ja? To ci się nie uda
Tak, to ja skradłem to czego pragną wszyscy
Milionom MCs nagle pozamykało pyski
Thomass się zachował jak przebiegły lis
Odebrał sprytnie jak dumę odbiera dobry diss
Flow tych pięciu MCs, co zniewala jak kobiety
O dużych biustach, a volume na full ustaw,
W ŁDZ sprawa jest jasna
My władamy tym biznesem jak chińska Ming dynastia
Grupa championów, królowie mikrofonów
Styl własny a nie według prostego szablonu

Obóz!
Yo frajerzy tu Spinache, trzecie oko
Zajebałem wam hip-hop, wciągnijcie za to koko
Chuje muje każdy z was rymuje
Ja swym flowem sprawiam, że każda niunia szczytuje
Mój każdy bit producentów rujnuje
Jestem rough, jestem soft, jestem joł - czujesz
Jest DeDoTe, O.S.T.R. i Oxy
Thomass i ja, rapowy kick-boxing
Wchodzę na podium i każdy fake leży
Na zawsze to mamy - Eudezet pionierzy

Kto to ma, kto z tym zwiał - Eudezet pionierzy,
Wprowadzamy wrogów w szał - Eudezet pionierzy,
Czyja fruwa tu forsa - Eudezet Allstars (Eudezet Allstars)
Kto to ma, kto z tym zwiał - Eudezet pionierzy,
Wprowadzamy wrogów w szał - Eudezet pionierzy,
Czyja fruwa tu forsa - Eudezet Allstars (Eudezet Allstars)

Kradnę hip-hop po to by wszystkim pokazać zyski
Fake MCs zamknąć pyski, zimny prysznic
Koniec bliski masz rapu eskortę
Pały ślepną na mój widok tak jak Stevie Wonder
Trzymaj formę, rozcinając bólu bliznę
Miało iść w biznes a poszło w pizdę
Czas zapłaty, gdy po każdym koncercie
Pot z jaj mi zlizują małolaty
Więc kotku daj mi tą rozkosz, o więcej poproś
Pierdolę ziemskich MC, mój styl to kosmos
Ustaw ostrość, to smak stylu esencji
Dla mnie hardkor, DwarazyWu to jest seventy
No co jest panienki? Jak chcecie mnie pokonać,
Gdy zamiast mikrofonów trzymacie fiuty w dłoniach?
Świata ironia mówisz Ostry kiedyś pęknie
Prędzej klękniesz realizując preferencje

Kto to ma, kto z tym zwiał - Eudezet pionierzy,
Wprowadzamy wrogów w szał - Eudezet pionierzy,
Czyja fruwa tu forsa - Eudezet Allstars (Eudezet Allstars)
Kto to ma, kto z tym zwiał - Eudezet pionierzy,
Wprowadzamy wrogów w szał - Eudezet pionierzy,
Czyja fruwa tu forsa - Eudezet Allstars (Eudezet Allstars)

Jeśli ukradniemy coś to tylko w wielkim stylu
Stara szkoła z ŁDZ wreszcie na winylu
Słuchasz łódzkiego creme de la creme wodzirejów wszystkich scen
Zgarnęliśmy wam sprzed nosa hiphopowy patent
Konsternacja w środowisku, brak z muzyki wiktu
Ale co was mocniej rusza, brak wam tego poczucia
To jak rządzić całą noc na hiphopowym balu
To jak pieprzyć się z dziewczyną na milionie dolarów
Eudezet Allstars laski, bounce, gramofon start
Czy czujesz ten vibe?

Wszyscy wstali oniemiali bo DeDoTe pojawił się na sali
Nic was nie ocali i dobrze o tym wiecie
Bo jestem tu z powrotem jak Jordan na parkiecie
Witaj w świecie rymów, dymu i ginu
Rap gry, rap stylu, podkładów z winylu
To imprezowe fazki, wszyscy w górę łapy,
Trzęsą tyłkiem laski, na znak Dużego Taty
Płoną baty bo na majku rymów docent
Manhattan w domu, hip-hopu sto procent
Jeśli wiesz, o co chodzi i joint Twój płonie
To podnieś w górę swoje dłonie

Kto to ma, kto z tym zwiał - Eudezet pionierzy,
Wprowadzamy wrogów w szał - Eudezet pionierzy,
Czyja fruwa tu forsa - Eudezet Allstars (Eudezet Allstars)
Kto to ma, kto z tym zwiał - Eudezet pionierzy,
Wprowadzamy wrogów w szał - Eudezet pionierzy,
Czyja fruwa tu forsa - Eudezet Allstars (Eudezet Allstars)
Aha, yo
To o moim życiu człowieku
Dlatego usiądź na chwilę i posłuchaj
Co?

1.
Znalazłem siebie w tym zgiełku prawd
Choć nie raz czułem jak tu stawał w miejscu czas
Nosiłem w sercu nas, Twoją na zdjęciu twarz
Ale dziś to nieważne, bo sens już zgasł
Wciskam gaz, kiedy jadę przez miasto
Słucham muzyki, kiedy nie mogę zasnąć
Nas nie ma już dawno, nie będzie już nigdy
Mam blizny, bo parę chwil pokłuło jak igły
Dziś to tylko parę dni z kalendarza
Do których nie wracamy, no cóż, tak się zdarza
Czujesz ból? No to dzwoń po lekarza
Ja dzisiaj nie czuję nic, a Ciebie to przeraża
To nie było tych nerwów warte
Na szczęście nie mówiłem nigdy 'serwus skalpel'
Jeśli mam coś ciąć, to wspomnienia
Bo to co między nami, dla mnie jest już bez znaczenia

Ref. x2
Znowu czas leczy rany nam
Znowu widzę, że jestem sam
Znowu znajdę klucze do Bram
Ale nie chcę zmian już
Zbyt dobrze znam

2.
Wiesz, mówiłem prawdę nie raz była bolesna
Przez tą moją szczerość wiele osób mnie skreśla
Mam to gdzieś, ja wolę być uczciwy
I nigdy nie pozwolę być podatnym na wpływy
Jestem prawdziwy, gram otwarte karty
I nigdy się nie poddam, jak 300 typów ze Sparty
To co było między nami to są żarty
Nigdy nie byłaś szczera, lepiej spotykaj się z tamtym
To było płytkie, kruche, udawane
No a życie jest szybkie, więc już pozamiatane
To nie było nam pisane, niestety
Dziś nie chcę już dziewczynki, tylko szukam kobiety
Mam dość tandety, zmieniłem gust
Choć dalej lubię zgrabne tyłki i obszerny biust
Ale cenię najbardziej jak dziewczyna ma mózg
Dlatego na mojej liście dziś nie ma Cię już

Ref. x4
Znowu czas leczy rany nam
Znowu widzę, że jestem sam
Znowu znajdę klucze do Bram
Ale nie chcę zmian już
Zbyt dobrze znam
Szad
Mały zodiakalny Wodnik
Od małolata pod nim dziurawy chodnik
Czego nie robił żeby zabić szare tło dni
Pamiętam ciągłe przeprowadzki
I szczeniacki honor
Godziny bezczynności, suche bity w głośnik mono
Ojciec zadawał setki pytań
A ja ściema całkowita niczym szuler - obcykany numer
Co miałem mówić? - tato?
Ja i kumple przemierzaliśmy dżunglę jak bezdomne kundle
Pamiętam sklepowe kradzieże
Strach lub obciach, ciach i po paznokciach
I co z tego że w oczy piach?
Skoro na niego głuchy ja
Jak Jan Sebastian Bach
Setki spraw nieważnych jak dla ślepego na murze graf
Pamiętam - akcja kryminał, ciuchy oryginał
Sprzedaż prosto z bagażnika, tranzakcja i finał
Nowy kapitał kieszeń witał
Pytał ojciec, pytała matka
A ja na klatkach, otrzymam świadka nastolatka
O przypadkach opowiadanie
Talent - licencja na liryczne zabijanie.

Ref.
Licencja na zabijanie
Zabijanie
Licencja na zabijanie
Licencja na zabijanie
Zabijanie
Licencja na zabijanie.

(Pork)
Jesienią wczesną urodzony pod presją - ZSRR agresją
Minęło dzieciństwo, ty lat 15
Slalomem po za domem nie zawsze w pionie
Święcąc przed starymi oczyma jak supernova
Po czym znikałem jak holenderski towar
Mawiali że młodość przemija jak Atlantyda
Że króla najłatwiej pieniądz zabija
Jak srebne kule wampira
Pytali - synu skąd ta tequila
Mija w milczeniu chwila
Skończysz za kratą
Błąd tato - Pork jako amator
Nadal mam to, znikam jak fantom
I z gracją plan
To jak kantor
Zmienia się cena jak data
Zmienia się sposób myślenia
Następne lata a w tam doświadczenia
Lodowate jak lodowce Antarktydy
Wydobywałem z nich korzyści jak Saudyjskie szyby ropę
I tym tropem potem poznałem młodego Sobotę
Od niego pierwsze podkłady złote
A teraz stoję jak totem
Na bazie własnych preferencji
Urodzeni mordercy na licencji, na licencji.

Ref.
Licencja na zabijanie
Zabijanie
Licencja na zabijanie
Licencja na zabijanie
Zabijanie
Licencja na zabijanie
Licencja na zabijanie
Zabijanie
Licencja na zabijanie
Zabijanie
Licencja na zabijanie
Dlaczego dawni przyjaciele dzisiaj są tak obcy mi ?
obcy chcą mi podać rękę i składają propsy mi
myślą, że jestem mocny lecz ja też mam gorsze dni
widzisz tak samo jak Ty, też czasem wylewam łzy
noc (noc) nie daje snu i znów wracają wspomnienia
z chwil których nie ma już
życie pędzi, świat się zmienia i
wiem, że jestem puzzlem
w układance zwanej ziemia
i choć mogę zyskać w chuj
mam też wiele do stracenia (stój)
byłem zwykłym nastolatkiem
to nie było proste i łatwe
szkoła, dom i sport
i ten rap tu przyszedł raptem, nagle
zeszyty w kratkę wiesz (wiesz), pogoda w kratkę
zajawka przerosła pasję i to kurwa było faktem
z każdym kolejnym paktem, mocno wierzę w te znamiona
gdy muzyka każdej nocy tutaj bierze mnie w ramiona
rap (rap) ? stał się obsesja, więc kiedy patrzę
w przeszłość nie mów mi, że było ciężko
wiem, że jesteś zawiedziona
zostałem sam i miałem plan jak stać się lepszy
rap zamieniłem w życie a życie zamieniam w teksty
ludzie zmieniają twarze, naprawdę ziomuś wierz mi
dzisiaj wszyscy gonią gaże a uczucia gdzieś odeszły

Ref.
To życie pędzi pośród gwiazd
ucieka nam czas pokaż na co Cię stać
nie pytaj mnie co to strach
leć po swoje niczym ptak
proszę przestań się bać i zauważ ten fakt
że nosisz brat jedną twarz
pomimo wielu zmian, wielu zadanych ran
ja jestem taki sam (jestem taki sam)
dlatego kiedy gram, mam tylko jeden plan
bo jestem taki sam (jestem taki sam)

Czułem, że mam talent i pisałem stale
ktoś to usłyszał i puścił dalej
dał mi szanse i dał mi wiarę
i dziś robię to na szeroką skalę
chciałem zdobyć szczyt, w końcu wygrać
muzyka, sport musiałem wybrać
to było trudne i było złudne
ale dziś nie żałuję, wiesz muszę przyznać
dziękuje rodzicom bo byli przy mnie
dali mi wsparcie bardzo silne
i chodź są dumni, to czuję problem
bo w głębi duszy wiem, że ich zawiodłem
to mnie boli, kuję w serce
i chociaż nie chce to czuję więcej
wiem, że czas mi ucieka przez ręce
dlatego zostawiam wszystko i pędzę
wiem co to smak rozstania
wiem, że ten brak pochłania
może dlatego tylu z was się z tym utożsamia
ja nie szukam prostych słów (słów)
choć szukam prostych dróg (dróg)
i zanim spadnę na bruk
na oknach życia pozbędę się smug (smug)
nie jeden wróg kryje się tutaj
w głębi duszy, a ja nie jestem ufny
to ma chyba swoje plusy
czas pędzi na zegarkach, trochę szybciej niż normalnie
ktoś kontroluję nas tak jak czas to nie jest fajne

Ref.
To życie pędzi pośród gwiazd
ucieka nam czas pokaż na co Cię stać
nie pytaj mnie co to strach
leć po swoje niczym ptak
proszę przestań się bać i zauważ ten fakt
że nosisz brat jedną twarz
pomimo wielu zmian, wielu zadanych ran
ja jestem taki sam (jestem taki sam)
dlatego kiedy gram mam tylko jeden plan
bo jestem taki sam (jestem taki sam)

Życie pędzi, czujesz to ?
ten czas ucieka a Ty brat, potrzebujesz go
nie bądź tłem, tylko użyj znów rozumu
nie zakładaj maski tłumu, tylko pokaż swą naturę ziom
wchodzę na górę z grą, podobno jestem kimś
lecz noszę skórę tą, którą mam już nie od dziś
mówią z nadzieją pisz, pomimo wielu zmian
ja jestem ciągle taki sam, wiesz ?
taki sam
Niby teren prywatny, a pchają się z buciorami
Od kąd elektrycy stali się prezydentami
Każdy chce mieć tu monopol i stać na szczycie
Lecą w chuja, nie widzicie?
Nagłówki gazet krzyczą o aferach
Ministrach, magnatach, narkotykowych kartelach
Co, (może) sponsorują domy dziecka
A odpiszą je jak nowego Leksa
Billboardy, giganty na skrzyżowaniach
Ankiety, telegówna, ulotki w bramach
Kolagenowe usta telewizji tak cie porobią (synku)
Że już w nocy ci się przyśni laska z Hastlera
Wrzgórze Bentleya
I złotem od kruka
I co zrobisz teraz?
Szczęście z plastiku twoim celem
Przez tą machinę sam szykujesz sobie cele
Ten cały biznes z ciebie się śmieje
W końcu przestaniesz wierzyć swoim snom
Wu, wu, wu, myśli com
Tego adresu im nie oddawaj bo to jest teren prywatny
Bo to jest teren prywatny

Tak a propo, to jest monopol
Siedzących wysoko
Piętra ich siedzib kłaniają się obłokom
Dwoma palcami sterują tysiącami
To co dziś zapragną, jutro już należy do nich
Wielcy masoni, Sylwio Berlusconi
Politycy, mafiozi, kto im zagrozi?
Jeden umiera a dziesięciu się rodzi
Z pazernym rozumem przejąć fortunę
I przejść tajfunem po ziemi
Lecą do kieszeni
Bogactwo, tereny, korporacje, koncerny (koncerny)
Obszar działania coraz bardziej obszerny
A na nim mizerny
I stąd miliony wpadających w letarg
To jest przetarg na cały ziemski glob
Powiedz im stop, a zostaniesz intruzem
Przysypią cię gruzem twego własnego domu
Będziesz do zgonu zwykłym konsumentem
Jeden na sto szykuje sobie pętle
Z braku pieniędzy one są niezbędne
Ten świat jest płatny (czemu?)
Bo to jest teren prywatny
Bo to jest teren prywatny

Przeniesiona z tekturowej planszy
Zabawa w hotelowej branży
Tak dzieciaki się niańczy
Żeby je szybko przyzwyczaić
Żeby tańczyć na stołku
Trzeba się zaczaić
Zaczyna się zakupy od tańszych
Zgarniając obszary nie dając innym szansy
Rzuca rzutem ustawioną szóstką
Pozostali też chcą, niestety uschną
Usną mimo swoich szczerych chęci
Spójrz no, pusto już wszyscy są wycięci
Tak prosperuje monopol, proste dróżki
Przeciętniaki mogą zbierać puszki
Urodzona szlachta popycha swoje wózki
Premiery Bózki i ich uzdolnione córeczki
Aktorki, piosenkarki, modelki, każda gładka
Każda lepsza niż sąsiadka
Bo ojciec albo matka w elitarnym kręgu
Gdzie szaraki już nie mają wstępu, zasięgu
Bo tamci trzymają wszystko w ręku
Przeczytaj napis, to jest teren prywatny
To jest teren prywatny
Peja
Te lubieżne gesty rutynowanych ladacznic
zaborcze dłonie lubieżne usta odważnie patrzysz
wiesz że się załapiesz błogosławisz ten cud
podziwiasz te obfitość apetycznych miękkich ud
*****enie w podniebienie to widać po jej ruchach
zauważasz sprężystość bezwstydnie aktywnego brzucha
Bóg ją nieźle wyposażył chociaż w głowie ma pustkę
to nadrabia te braki kręcąc bezczelnym dupskiem
oto mój trueschool erotycznych impulsów
prowadzi do upadku tej co wyląduje w łóżku
ona juz cała w spazmach namiętna niczym Aspazja
no to bach jazda zaproszenie do tańca
jesteś z głupią dupą pewnie będziesz ją porabiał
ale jeśli jesteś z mądrą to tym głupim odmawiaj
Green Hotel Novotel Mars czy Sheraton
spotkania z niejedną zaklęcia jak hator hator

ref-K8
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem

Peja
One zrobią ziomek wszystko żeby dostać sie za scenę
pozakulisowe życie za to płacą każdą cenę
własną dupa godnością własną głupotą
przecież są właśnie po to, głupoty plotą
chcą do garderoby na after chcą na hotel
chcą byś mieszał je z błotem traktował najpodlej
weźmie naraz dwa do buzi każdego obsłuży luzik
nawet gdy ci sie znudzi wychodząc zawsze cie zbudzi
ty musisz czaić bazę czy aby cie nie okradnie
nie bądź pijanym frajerem któremu wypłatę capnie
w twoje łaski sie wkradnie pojedzie za tobą wszędzie
będzie na każdym koncercie przed i po nim wierne psisko
*****one *****isko jak świat stare zjawisko
koncertowe piździsko zwane potocznie grupizdką
z wyglądu Raquel Welch z bajery Irvine Welsh
chciałbyś cos takiego mieć?
rzecz gustu dla wielu śmieć

ref-K8
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem

Peja
Ty czego chcesz ode mnie czym chcesz mnie skusić
przecież nie masz *****apilu jak go nie ma Kinga Rusin
znów sie ślini na mój widok kolejna głupia pizda
sika w gacie jak Grażyna Torbicka na widok Stinga
ruszaj sie dziewczyno nie jestem Tedem Bandim
i wymienię te znaczące spojrzenia na trasie z Gandim
pozdrowienia dla bandy stronie od hulanych zadym
choć paliłem duże zady jak te Patrycji Kazadi
znów sie posuwa zbyt daleko głupie dziewczę
dziwi sie bladzi ślini po cichu zebrze
i chociaż nie podobna do żadnej dziewczyny Bonda
to nadal czule obciąga szczęśliwa niczym łagodna
rutynowana lalka myśli ze jest __ bomba
skończysz jak tytułowa sali z kawałka Diamonda
może twe życiowe credo to daj mu być co dnia
szanuj sie dziewczyno jeśli chcesz by choć spoglądał

ref-K8
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem

Peja
Niezłe z ciebie ziółko ty wokoło siejesz zło
masz tyle wspólnego z miłością co Karmelove
ona zużyta do cna tylko ćpa i sie pcha
kiepska niczym Sharon Stone w nagim instynkcie 2
lubi patrzeć pod słońce pizda z życia korzystać
jak na bezludnej plaży piękna Barbara Brylska
byś życia nie spędziła wyłącznie na make upach
dyskotekach chłopakach życiowa klapa
ja pozdrawiam dziewczyny które mają na czym siedzieć
dobrze wiecie ze zaplecze nie jest odpowiednim miejscem
śmierdzi kurestwem to dziewczę bezsens
chcesz ciągnąć kreskę? potańczyć jeszcze?
patrzę z przymrużeniem oka na modę na rozwiązłość
choć jarało mnie to mocno jak reklamy rajstop pończoch
pewnie każdy tak ma wchodzi do interesów
szybko przywykniesz do toplesów __cesów

ref-K8
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem
Trzeba się oszczędzać, nie masz pojęcia
Ile mam do stracenia i ile do wyjęcia
To nie piosenka w stylu tych z reklam
Rzuć w to pilotem albo kopnij w ekran
Kopsnij 5 zeta, zbieram na Lexa
I 5g roślin lubie się rozerwać
Polej Jacka z colą, butla pękła
Miałem oszczędzać a szperam w skarpetkach.

Pieniądze, problemy, czegoś tu mam za mało
Tylko chce sie utrzymać, a nie lecieć na całość
Myślisz, że to dużo? Ja myślę, że nie
Weź opłać te rachunki, żeby zostało co jeść
Pieniądze, problemy, ja też je mam
Dlatego pisze teksty, potem je gram
Jak gram, narazie gram niewiele
Więc wyobraź sobie ziomek moje zadłużenie

Trzeba oszczędzać, trzeba, trzeba, trzeba x4

Ciężko o siano co dopiero je oszczędzać
Zadłużenie rośnie, hajs topnieje w rękach
Człowiek by się napił, weź przestań
Robota jest, nie chca placic, klapa w miecha
Ciężko o siano, gdy na zwrot podatku czekasz
I szukasz pochowanych drobnych po skarpetach
Człowiek by się napił, weź przestań
Socjal jest słaby, bo to Polska nie Szwecja
Daj browara

Nie noszę węża w kieszeni zapomnij
Kupiłbym album Dilli, ale nie stać mnie na pączki
Pieniądze, pieniążki, rosnące możliwości
Wolę te grube, bo nie lubię nosić drobnych
Oddawaj swoje oszczędności
Robię projekt z Rakiem, potrzebujemy grubej forsy
Lepiej bądź hojny, pakuj nesseser
Bo Had Hades lubi mieć pełną kieszeń

Trzeba oszczędzać, trzeba, trzeba, trzeba x4

Nie chcę, nie muszę, za to chętnie pokruszę
Żyj oszczędnie to może pożyjesz dłużej
No nieźle, Raczej bez zakłóceń
Had też bezbłędnie super, weź się uczesz
Jak jesteś grzeczny uczeń, znasz algebrę
To przelicz mój budżet i ile mam na rękę
Smutne, bo z rapu nie ma dużo więcej
A sukces to nie przejebać pensji bo koncercie

Ziomek, skarbówka do mnie stęka
Że PIT 36 nie zgadza się w papierkach
Plus woda, plus prąd, plus moja lekka ręka
Znów wychodzi minus, moje kurwa RH
A krew się pompuje, powietrzem sie oddycha
Jak za darmo tu jest, to chyba tylko lipa
Jak czegoś potrzebujesz, to ziomek zając kica
Też sie o to martwię, taka matematyka.

Trzeba oszczędzać, trzeba, trzeba, trzeba
SLU, Aspiratio Crew aha, Całkiem Nowe Oblicze Giganci na bicie ta

Peja:
Gdy dorwie cię debil z nożem, to proszę oddaj mu portfel,
bo on za siebie nie może, zrobi krzywdę na głodzie.
Wzrasta wśród przemocy młodzież w szkole i na podwórku,
w domu masz kata tatusia i wujków wporzo, ratunku!
Patol próbował do skutku, by wybić ci dziecko z głowy,
i człowieczeństwo odbierze, ma plan na ciebie gotowy.
Ty złowrogi gest robisz, spojrzenie zły które karci,
ty się znów martwisz bo pałę wystawi ci pani z matmy.
Idziesz do szatni z frustracji, tniesz nożem kieszenie w kurtkach,
zabierasz kasę dzieciakom z tego lepszego podwórka.
Nowa komórka się przyda, jebać to wypad i chyba,
znów będziesz rzygał tak bywa, życie kurewskie jak Rycha!
I ciężko wzdychasz, zaciskasz zębiska, by łez nie ronić,
ze złości cały czerwony, sam nie wiesz co żeś narobił.
Jesteś gotowy do wyjścia, choćby za 10 minut,
pakujesz mandżur i witasz, ten gigant to wolność synu !

Ref:
Jeśli pragniesz odnieść sukces, powiem wszystko w twoich rękach,
chociaż wczoraj na gigancie z kacem gorszym niż morderca.
My dziś wychodzimy z getta jako ludzie sukcesu,
o tym jak spełniać marzenia, wejść na stałe do biznesu.
To gigant, gigant - stara, nowa generacja,
a więc wiwat, wiwat - SLW, RPS, sprawdź nas!
Gigant, gigant to zabójcza kombinacja,
stary wyga, wyga oraz młody wilk na majkach!

Peja:
Jak nowojorskie giganty, masz szansę stać się kimś wielkim,
jak młodzi gracze na giełdzie, co kiedyś wkładali szelki.
Jak Gordon Gekko na Wall Street, chcesz mieć królestwo,
pamiętam, że w 2 części miał kiepsko, ziomeczkom nie skąp,
masz gest, to postaw ten obiad, wypad nad morze lub balet,
masz ze 40 par butów, jedne niech weźmie Marek,
Jak w karnawale się toczy twe życie, los się odwrócił,
bo odszedł z ulicy Franek, a pan Kimono powrócił!
Będę się smucił, gdy ludzi z mojej ekipy los ogra,
zamiast sukcesów, pieniądza, na kontach, da im zasiłek.
Będą po kosztach ogarniać tematy po życia schyłek,
zatrudnieni jak Syzyf, tyrają, na nic wysiłek.
I nieźle zryłem ci beret, czy chcesz być berek,
i gonić za szczęściem, które o krok, wciąż wyprzedza, by dobić.
Jesteś zmęczony i straty chciałbyś odrobić od ręki,
i toczysz tę grę o wszystko, za wsparcie dzięki ziomeczki!
Czekałem wieki na chwile podobną do tej, odżyłem,
sukcesów głodny jak biedak, co chory przyjmuje kire.
Gigant obrasta w siłę, o której nawet nie śniłeś,
pamiętaj możesz być mocny, nie tylko w gębie i tyle!

Ref:
Jeśli pragniesz odnieść sukces, powiem wszystko w twoich rękach,
chociaż wczoraj na gigancie z kacem gorszym niż morderca.
My dziś wychodzimy z getta jako ludzie sukcesu,
o tym jak spełniać marzenia, wejść na stałe do biznesu.
To gigant, gigant - stara, nowa generacja,
a więc wiwat, wiwat - SLW, RPS, sprawdź nas!
Gigant, gigant to zabójcza kombinacja,
stary wyga, wyga oraz młody wilk na majkach!

Śliwa:
To miał być ostatni kielon, a było jeszcze ich kilka,
nazajutrz łeb kwadratowy, klinujesz ból, sącząc drinka.
Wstajesz z wyra na raty, odczuwasz straty w kieszeniach,
4 dzień przegięcia pały, mówiłeś że to pozmieniasz.
Wciąż do chwały daleko. nie będziesz gigantem chłopcze,
znam te stany, gdy mocniej pikawa bombie po goudzie.
A kariera w tym sporcie to samobójcza wyprawa,
Ja ogarnąłem się w porę, w powietrzu nie jedna łapa.
Dziś mikrofon, nie flacha, choć do drugiego też ciągnie,
znacznie wolę być gigantem, niż do wypicia ziomkiem.
Znów nad kartką usiądę i udowodnię wam wszystkim,
że stać mnie na wiele więcej, niż na butelkę tej whisky!
Za mną gigantyczne kace, wyruszam na trasę,
wiem czekają słuchacze, ponownie do dechy laczek.
Aspiratio Crew, SLU, giganci na bicie,
w życiu jak i w muzyce, to Całkiem Nowe Oblicze!

Ref:
Jeśli pragniesz odnieść sukces, powiem wszystko w twoich rękach,
chociaż wczoraj na gigancie z kacem gorszym niż morderca.
My dziś wychodzimy z getta jako ludzie sukcesu,
o tym jak spełniać marzenia, wejść na stałe do biznesu.
To gigant, gigant - stara, nowa generacja,
a więc wiwat, wiwat - SLW, RPS, sprawdź nas!
Gigant, gigant to zabójcza kombinacja,
stary wyga, wyga oraz młody wilk na majkach!
Krajobraz miasta, pejzaż osiedli spod trzepaka
To od chłopaka, muzyka miasta dla dzieciaka
Tempo podwórka i głosy dochodzące z mieszkania
Port 2005 z miejsca, w którym mieszkam
To o koleżkach to o tym, co widzisz naprawdę
To dla małolatów, by znaleźli swoja jazdę
Nie każde nagrania będą dla nich lekiem
Uważaj człowiek jest tylko człowiekiem
Nie raz usłyszysz o tym miejscu sonet
To jest hołd dla miejsca, które jest drugim domem
(To jest hołd dla miejsca, które jest drugim domem)

Prosto z szarych podwórek, gdzie nic nie było proste
Gdzie szansa pójścia w Polskę równa spalonym mostem
Od szczeniaka patrzę na te twarze tak bliskie
Właśnie dla tych wszystkich lecę z kolejnym zapiskiem
Poprzez Polski miasta wszystkie ręce w górze na koncertach
Tylko i wyłącznie dla was wkładam w to 100% serca
Wiara medykamentem, memento przypomina
Nie zapominam - w sercu na zawsze rodzina

To miejsce, ludzie, których nie zapomnę
To miejsce, to 100% moich wspomnień
Drogi, w których od rana tonę
To miejsce nazywamy domem

To miejsce, ludzie, których nie zapomnę
To miejsce, to 100% moich wspomnień
Drogi, w których od rana tonę
To miejsce nazywamy domem

Widocznie miałem stać w miejscu, w którym stoję
Widocznie z miejsca tego miałem toczyć swoje boje
Nowym haustem kolejny dzień witać szczerze
Na okolice patrzeć, w którą od zawsze wierzę
Na ludzi twarze tych goniących za przyszłością
Bo teraźniejszość tyran nie raczy ich radością
Wcale nie powinno być tak oczywiście
Zbyt wielu wierzy, że to miejsce to ich czyściec
(Zbyt wielu wierzy, że to miejsce to ich czyściec)

To, co tu przeżyłem jest moje na zawsze
Dzięki momentom tamtym na życie patrzę
Tak właśnie wam wrzasnę, kiedy się zacznie
Pytania skąd to biorę i czy się teraz boję
To nigdy nie zgaśnie, ma swą historie
Spisaną w pamięci, podaną niczym teorie
Do rak twoich właśnie prywatne baśnie
Na temat szczerych ludzi, z których wielu mi przyklaśnie!

To miejsce, ludzie, których nie zapomnę
To miejsce, to 100% moich wspomnień
Drogi, w których od rana tonę
To miejsce nazywamy domem

To miejsce, ludzie, których nie zapomnę
To miejsce, to 100% moich wspomnień
Drogi, w których od rana tonę
To miejsce nazywamy domem

100% relacja to samo miejsce akcji
To o przyjaźniach, o miejscu tym, na które patrzysz
Prosto z podwórka muzyka przez nieszczelne okna
Słuchawki w uszach, powstaje nowa zwrotka
To o tym, co widze jestem w stanie wyłapać
Muszę stąd wyjechać - mamo nie ma co płakać
Wspominam tych, co byli, uciekli, dokąd?
Najpiękniejszy widok lotników nocą
(Najpiękniejszy widok lotników nocą)

Mam zamiar tu zostać osiąść na stałe
Mam swoja wyspę, małe enklawę
Chroni mnie zawsze no i vice versa
Moje osiedle to moja twierdza
Co musi się stać, że uciekają inni?
Pozostawiając ukochany dom rodzinny
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo