Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jeden strzał w policję
Pojmany został brat do świata zza krat
Cały magazynek wypal w gadzi zad
Nie zabijesz więzi, która trwała od lat / x2

Ulica nadała mi kierunek
Bruk wyznaczył mi tempo
Ja i paru gości z niewyparzoną gębą
Cieszą się z wolności
Jadą mendom
Od lat oświetlamy was jak przejść przez życie
Z najmniejszą skalą odjebanych lat
Od lat braterstwo, komercje[?]
Z ulicą pakt, rozumiesz
Hardcorowy rap
Czy Ci ciężko?
Od lat na ziomka mówię brat
Od lat firma wie jedno
Na szacunek musisz zapracować, nie zapłacić
Nie popierdol se w głowie
Bo możesz więcej stracić niż zyskasz
Przewalisz bratnią duszę
Chuj ci do pyska
To jest sprawa oczywista
Tematyka braterstwa niech dociera w wasze strony
Temat jest poważny jak kościelne dzwony
Wariaci!
Kocham was jak swych rodzonych braci.

Na osiedlach jeszcze więcej moli w żółtych stanikach
Jak zawsze, ja kruchy[?], ja robactwa unikam
Uważaj kiedy przypał
Stosuj zawsze uniki
Bo kozłami ofiarnymi przewidują statystyki
Mają wyniki, mają wykjrywalność
Brat się powalił
Teraz liczy na lojalność
Sala sądowa
Oskarżonych ława.
Visa-vi prokurator, magister i prawa
Na gruby wyrok sędziego namawia
Ty będziesz cierpiał
Jemu będą bić brawa
Wsparcie dla brata
I słowa otuchy
Hardcore nie przerwie sie
Jebać policyjne grupy
Ziomuś za kratami czeka na Twą pomoc
On by zrobił to dla ciebie
Przecież to wiadomo
Ryzykownie działasz
Zobacz straty, zyski
Powalają cie
Cierpisz ty i twoi bliscy
Jak znajdą twe odciski
Jaka będzie twa postawa?
Dla brata bądź bratem
Nigdy nie udawaj!

Jeden strzał w policję
Pojmany został brat do świata zza krat
Cały magazynek wypal w gadzi zad
Nie zabijesz więzi, która trwała od lat / x2

Teraz dla tych, którzy niedaleko od wolności
Tygrys, libo, pleksa, mur pare metrów wysokości
Prawdziwe kłamstwa dla wymiaru sprawiedliwości
Prawdziwa prawda niezłamana tym znawcom lojalności
Z bardzo gęstych dymu chmór
Nie pierdolimy bzdór
Przeciwko zgrai rur
Dobrych chłopaków chór
To dla tych, których mur od wolności oddziela
W takiej sytuacji mam niejednego przyjaciela
Niezbyt wygodna jest więzienna cela
Mam nadzieje, że ta nuta pokrzepia i rozwesela
Zaplanuj zarobek
A nie tylko planuj melanż
Żeby coś na dłuższą metę było z tego kotła teraz
Bo Polska jest krajem takim a nie innym
Jak psy kogoś kręcą to z góry jest winny
Siedzą w kryminale ci co nic nie zrobili
Ostatnio po 9 latach chłopaka uniewinnili
Psy nas mieją jakbyśmy kogoś zabili
Zycie jest cenne
Jednak nikt mną nie steruje
Tworze hip-hop tak jak chcę
Myślą, mową całym życie JP!!

Legnica. Kraków. Gdzie się tam spotyka 4 nasza płyta
Szacunek do ziomala nie zanika
słucha mnei hardcore publika
Wiedzą o co chodzi
Następny małolat z grubej sprawy z fajką do góry podniesioną wychodzi
Nikogo nie dał
Dla niego złoty medal
Mi to pasuje na brata i ziomka
Dalej rapuje
Firma

Jeden strzał w policję
Pojmany został brat do świata zza krat
Cały magazynek wypal w gadzi zad
Nie zabijesz więzi, która trwała od lat / x2

Pamiętam od lat
O niczym mój brat
Ja za nim jak cień
Niejeden odpadł
Pamiętam od lat mówią mi
'Małolat tanie szmaty zostaw, jak trzeba to się postaw'
Od lat niebezpieczny świat
Niepodołasz? Zostaw
Tu nie jestem. Pada
życie jest czasem jak kat
Dlatego niejeden dobry chłopakk wygląda zza krat

Brat dla brata bratem a nie katem
Ziomuś pamiętaj
Egzamin ulicy z życia konsekwentnie ziomie znaj
Brak zasad
Dokoła pojebany mamy kraj
Twardą postawą swą sytuację polepszaj
Brat bratu bratem
Tego uczyła nas ulica
Brat zawsze za bratem
A jebana policja
Szacunek i honor
Wtedy solidna twoja firma
Tak jak ty na niego liczysz musi na ciebie twój brat
1.(Miuosh)
Znowu godzinę przed wschodem, jakoś godzinę od domu
Z dala od moich rodzin, wśród ziejących alko ziomów
Podaję, bier gdzie haj jest wśród rąk i mikrofonów
Z garścią pogiętych banknotów i brudnych żetonów
Bez gardła, bez głosu z awersją do niskich tonów
To larma pogłosu no i organizatorów
Śmierdzący, spocony, zniszczony, styrany
Po trzech dniach lipnego żarcia, grania i bani
Mam dość, jestem wyczerpany już do granic
A złość jak dreszcz opływa mnie falami
Pod dom choć coraz bliżej z kilometrami
To naprawdę chyba wciąż się mijamy

Ref. (Bob One)
Daleko od domu, jestem sam
Choć wokół ludzie, których znam, ej
Wśród drinów i ziomów
Czekam na to gdy znów jutro będę tam, ja wiem, ja wiem
Daleko od domu, jestem sam
Choć wokół ludzie, których znam, ej
Wśród drinów i ziomów
Czekam na to gdy znów jutro będę tam, tak jest

2.(Miuosh)
Znowu zasypiam w hotelach, a rano budzę się w piekle
Nie chcę witać dnia, który wieczorem znowu przeklnę
Kiedyś zmierzałem do szczęścia dziś nie wiem sam gdzie biegnę
Bo niebo jest już chyba zbyt odległe
Nie raz już chciałem tym pierdolnąć choć wiem, że nie da rady
Choć wiem, że mi nie wolno chciałbym z tego się ograbić
Złapać to coś w środku, to coś w sobie zabić
Bo ile razy w końcu można powietrzem się dławić
Na wskroś przeszywają mnie zmęczenia dreszcze
Ten ktoś nie wiem ile czekać będzie jeszcze
Bo choć kolorowe staje się powietrze
To zwiększa się pomiędzy nami przestrzeń

Ref. (Bob One)
Daleko od domu, jestem sam
Choć wokół ludzie, których znam, ej
Wśród drinów i ziomów
Czekam na to gdy znów jutro będę tam, ja wiem, ja wiem
Daleko od domu, jestem sam
Choć wokół ludzie, których znam, ej
Wśród drinów i ziomów
Czekam na to gdy znów jutro będę tam, tak jest
RAH & FO]

Pstrokate dźwięki w słuch,
ręki ruch, myśli trucht
Hallo ??
Tak witam cię mów,
Bez pustych słów
nawijasz men, nie owijasz
i czyjaż to sprawka że podbijasz
mi wyjaw ?

[Witam cię serdecznie
Słyszałem ostatnio twój jakiś jeden kawałek,
Wiesz tak sobie pomyślałem
Czy też dasz mi posłuchać Twe pozostałe?]

Przypuszczałem że to o tyle szumu
Z rozumu to zgumuj
Kawałki sumuj słuchając albumu

[No właśnie a ja bym taki jeden z chęcią wydał u siebie]

Bez przegięć!
Tłumacze, siedzę tu czas tracę
Prace własnym tempem suną facet
Rozpatrzę twój wniosek raczej
i być może się odezwę, zobaczę

[Mam kontrakt dam wam z hajsem kontakt
poprzez transfer gotówki na konta]

Wole spontan + rozsądek
Nadążasz ?
To ty nasrasz a kto to posprząta??

[RAH & FO] x2

Podpisz ten papier ziomek
Szrajbnij tu i tu i tu załatwione
W moment przydomek twój uświadomię
Witam w rap biznes zone

[RAH]

Ten jeden podpis da ci siłę, moc,
to o czym śniłeś wszystko o czym marzyłeś
Tu masz kawkę przeleć jeszcze raz wzrokiem
strzel parawkę, jak czkawkę złap dawkę
Luksusu - bez przymusu, bez minusów
Tak zwą swą kasę krezusów
[Uff]
Cała ta słodycz to podchody
Jak młodych złowić, kupić, ogłupić bez sody
Zdupić w nich ich wyzwalanie tych
naturalnych synergii muzyczno-wokalnych
Bez negacji trywialnych
Weź owy tajny kurs pozostania wydajnym

[RAH & FO] x2

Podpisz ten papier ziomek
Szrajbnij tu i tu i tu załatwione
W moment przydomek twój uświadomię
Witam w rap biznes zone

[FO]

Płać many płać many many płać
Zarobiłeś na mnie to cię stać teraz płać [płać]
Ja nie będę płakać że dla ciebie jestem nikim [nikim]
Poszczuję prawnikiem to wyszło z matematyki
[Ej] Patrz komu ufasz!!
Są sprawy których nie wie słuchacz
Musisz grać niczym gracz
Przy czym nie dać się oszukać
[Słyszysz?]
To nauka na uszach
Masz na zimne dmuchać
Sparz się raz posłuchasz nas
to nie podpucha
[Wytnij załóż z pieniędzy okulary 3D na ryj]
Produkcja, promocja, dystrybucja - 3 wymiary
[raz]
Znasz ceny znasz ceny cen
ściemy cen, ceny ściem
Jak znasz ściemy to się ceń
[dwa]
Znasz ludzi w mediach, [nie?? To tragedia]
Jak poznasz to szanuj ich pracę jednak
[3D] DDD przybij wielkie pięć
W końcu zawsze dzwoń może obejdzie się bez spięć

[RAH & FO] x2

Sprzedaj mu kawałek nieba
Nieba nie weźmie ciebie mu potrzeba
Jak grać, trwać nie dać się wyjebać
Czego się po nim spodziewać..
[ Poszwixxx ]
Płacząca kukła i pseudo Jigolo,
Błyszczą na parkiecie to ich podrywu monolog,
Mogą nie trawić nas, ganić pełną gębą,
Sęk w tym, że jego sztuka kocha szlifować raperom berło,
Masz talent mała, innym go brak,
Przy Tobie nie tylko ja, nawet Wojewódzki byłby na tak,
Ochłoń, weź głęboki oddech, wzrokiem zwab,
Bez wciuty dziś na pustaki leci nie jeden schab.
Akrobatki, którym inteligencji brak,
Arystokratki, które nie widzą w sobie wad,
Naiwne małolatki, dodające sobie lat,
Pseudo mulatki, sexi solara, pała na start.
Typ z góry wali "pokaż cycki" ,
Na pierwszy rzut oka ciało akrobatki foto typ celdycki.
Oral czy pozycja na muzykanta?
Gdy ona gra na fujarce, typ z nut odpala blanta.
Typowy przykład, bawi damka
W ustach którego komplementy to czysta sztampa.
Ona i tak zrobi szpagat, uda z lizakiem wapma,
Mimo że koleżka nie przypomina Donalda Trumpa.

[ Refren ]
Tu każda z pozoru to gwiazda wieczoru,
Ciekawe co by było gdybyś zobaczył ją na trzeźwo,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Zainwestuj w gumę i nie wkładaj chuja w ciemno.
Każda z pozoru to gwiazda wieczoru
I każda gotowa jest wypolerować tobie berło,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Tu nie jedna na pewno chciałaby żebyś ją zerżnął.

[ Bezczel ]
Blachary, skarbony, naciąganie złotówy,
Śmiało ssie i dolary świnią wary na widok stówy, ziom,
Tak poza tym to na bank cnota, wiesz co ją kręci?
Martwi prezydenci na banknotach.
Zagraj va banque chłopak, cycki i pina colada,
Popatrz, rozjebała się jak żaba, co tam.
Tadek kończy w Dolce Gabbana,
A w Dojcze Kabana zatoce skubana,
Mamońcem kochana,Gram koncert do rana,
Dziś sączę szampana, ona w kącie schowana na kolanach, naćpana banana robi,
Mała dama dzisiaj zgubi i masz, kumpli na twarz,
Mówisz i masz, dziwka ma duży staż.
Wystawny biust, makijaż, pod okiem limona,
Jak na mój gust na pewno zupa była za słona,
Dobija się na backstage, nie ma mowy,
Nie zabieramy ze sobą lachonów trzecioligowych

[ Refren ]
Tu każda z pozoru to gwiazda wieczoru,
Ciekawe co by było gdybyś zobaczył ją na trzeźwo,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Zainwestuj w gumę i nie wkładaj chuja w ciemno.
Każda z pozoru to gwiazda wieczoru
I każda gotowa jest wypolerować tobie berło,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Tu nie jedna na pewno chciałaby żebyś ją zerżnął.

[ Ciech ]
Lalki do pałki, feeling,
Lubią to migdałki gili-gili,
Freestyle'ówki od kosy to kotleta,
Ciągnie parówki kobieta habeta.
Patrz tu w klubie, sam pisze się plan.
Idzie z chłopakiem, na smyczy pan.
Ona obczaja, cmoka, coś nuci.
Krzyknij "dziwka" patrz jak się odwróci.
(Eee) szmaty śluzem ujebane nogi,
(Niee) ślimaki chcą sera na pierogi,
(Tee) zużyte siksy włączają sperat,
Proszę cię siostro szanuj swój zgierat.
Nie zakładaj czerwonej sukienki,
Mokre jak cipka syrenki
Od kwiatka do kwiatka, od Władka do Tadka,
Wpadka - młoda matka.

[ Refren ]
Tu każda z pozoru to gwiazda wieczoru,
Ciekawe co by było gdybyś zobaczył ją na trzeźwo,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Zainwestuj w gumę i nie wkładaj chuja w ciemno.
Każda z pozoru to gwiazda wieczoru
I każda gotowa jest wypolerować tobie berło,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Tu nie jedna na pewno chciałaby żebyś ją zerżnął.
Gdzie te barany, co twierdzą, że mówię o tym samym?
Chuje, miód macie w uszach jak te w dupie banany
Chłam i tandeta w bani, czy ta scena jest chora?
(Ty pozwól mi ją zabić) jej już nie ma od wczoraj
(Nic tu po nas) nasz (nasz) jest (jest) rap (rap)
Mam ja, chcesz ten czas na te słowa
I bit, co łamie kark, ziomek, zobacz
Mówią, że jestem brzydki, a żonie się podobam
(Gdybym zaufał ludziom) z niczym bym nie został
Ja robię to dla siebie, z tych przyczyn mam flow, brat

Czy to Polska czy amerykański sen?
(Motherfuck you, man) tylko akcent nie ten
Ej 50 Cent, jesteś gangster? daj ognia
Póki cię nie zawoła z okna siostra na obiad
(Jaka prawda jest podła) nie ma dla bloków króla
A te pięćdziesiąt centów lata nam wokół chuja
Jak gouda i dzięgi, ja wolę trzymać duży format jak AZ
Po moich oczach widać jointa i ten styl
Zoki, mój rap i masz lot na sam Księżyc
Możesz zostać tu, wierz mi

Nigdy nie powiem ci, że jestem najlepszy
Wolę to udowadniać z każdym wersem na pętli
Jeśli twierdzisz, że tak znaczy, że coś jest w tym
Choć wiedzę określa tutaj, co beton myśli
Pochodzę z Bałut, bracie, miejsca, gdzie
Wszyscy znają stres, bo to na cyfrach krew
Nie chcemy żyć jak leszcz, ja wolę być, nie mieć
Nie jestem rzeczą, by tu przybyć, ziomek, z Chin po cash
Znów pada dziś ten deszcz, choć to nie Dublin
To boży gniew czy droga prosto do prawdy?
Potrzebny ponton czy pampersy dla gwiazdy?
Nieistotne, jeśli kurwa chce sławy sobie zmoknie
To tylko farsa, wiem, że przez te ciawy branża pęknie
Prawdziwy hip-hop dla nich niczym szarża we mgle
Brat, życzę odwagi jak chcesz sam tak pierdzieć
Ja mam rap jak serce
Honor, duma, szacunek - kodeks znasz ten
Czy to miasto jest tobą czy ty jesteś tym miastem?
To zbyt piękne by bać się, nasze szczęście lekarstwem
Próżny, chciwy, zawistny - tego wiem, że nie znajdziesz
Chcesz ode mnie wszystko? Umiesz tylko liczyć, ale jak dam Ci wszystko, sam zostanę z niczym
Chcesz: Jeep’y Porche Mercedesy Land Rovery, chcesz willi basenów i terenów zieleni
To się nie zmieni, będziesz chciała jeszcze więcej, ciuchy torebki buty biżuterię
Codziennie coś innego, inne lądowanie, Londyn Paryż kolacja w Mediolanie
Tak już zostanie, będę od spełniania zachcianek, od zbierania zażaleń
Podwożenia Twoich koleżanek nad ranem, dopóki nie znudzisz się spaniem
Znowu zakupy, kup to i to proszę kochanie, zrób to i to proszę kochanie
Ale zapomnij o tym wszystkim przed startem, to czego chcesz jest nic nie warte
Bo tak naprawdę to ja wiem czego pragniesz

(I know what to give you)
Wiem co Ci dać czego Ci potrzeba
Ty myślisz ja odpowiadam
nim spytasz…
Je c'est qu'est-ce que toi vous
(I know what to give you)
( x 2)

Wiem co Ci dać czego Ci potrzeba, wiem po co nagram ten numer, w sumie
Nie pierwsze o tym ale umiem zrobić to tak by nie sprzedać Ci kawałka nieba
Takie komplementa subtelne jak pal z drewna, nie dają wrażeń, to stal nierdzewna
Nie Swarzędz, jesteś tu by pomarzyć mógł taki jak ja o takiej jak Ty
Mam szyje jak Magda Mołek i styl a jak Ty, pije, sram na szkołę i słynę z prawdy
Więc teoretycznie to inne planety, ale prawda że prawda boli to też fetysz
Ja nie przypadkiem wiem co dać Ci to cos o czym nie powiesz babci!
Nie możesz zwietrzyć ten dramat mama, temat tabu tych dragów wiesz sama aaaa
Ja odbijam od tematu przestępstw,znam Tony’ego może on se pójdzie kreske
Szkoda, znam Cie od kilku piw już, nie mam teraz ale „I know what to give you”

(I know what to give you)
Wiem co Ci dać czego Ci potrzeba
Ty myślisz ja odpowiadam
nim spytasz…
Je c'est qu'est-ce que toi vous
(I know what to give you)
( x 2)

Otrzyj łzy proszę, zapomnij o tym byłym, chodź ze mną, pomogę jeśli nie masz siły
Ukoję nerwy, chcesz śmiać się, cieszyć życiem, blask Twoich oczu będzie dla mnie zaszczytem
Co jest za szczytem góry Twoich marzeń, pragniesz czułości bezpieczeństwa i wrażeń
Albo kilku mądrych słów dziś nad ranem, jesteś sama? Ja też widzę w nas pare
Być blisko ja i Ty, tego szybko chce tak, masz chłopaka? To teraz masz faceta
Chcesz mnie ocenić? poznaj mnie z mamą, matki moich ex też nadal mnie chwalą
Wciąż ufają, znają każdą zaletę i słabość, choć słyszały córki jęczące ohh Karol
Pius to potrafi, jestem Twoją drugą duszą, w jednym Romeo, Bruce Willis i Too $hort.

(I know what to give you)
Wiem co Ci dać czego Ci potrzeba
Ty myślisz ja odpowiadam
nim spytasz…
Je c'est qu'est-ce que toi vous
(I know what to give you)
( x 2)

Tak, Kochanie to specjalnie dla Ciebie
Ja wiem czego pragniesz
1.Są na schodach chcą nas dopaść,
my twardy krok i mocna stopa jest dobrze.
To wyścig my kontra wszyscy ze wspomnień,
nie gonie myśli z tamtych lat,
wiesz stoje jak wszyscy
pod nad tym wszystkim.
Ale to wraca jak wspomnienia o tych pannach,
dzis nie gadam z zadna z nich,
gardzac tym.Ty
pewnie znasz to jak znamy to my plany
ile miales planow z nimi zwiaznych i
gdzie siegaly plany w trakcie zdrady.
Ty mowisz ze pieprzysz tamtem zwiazek,
lubisz gdy kreci sie pieniazek,
krecisz wiec znam to przez autopsje,
znam to jak randki z panna o ktorej chce zapomniec.
To nie historie jak jeden osiem l, wiec
mozesz miec problem jak ja z ziomkiem,
ktory mi wisi hajs bo bral torbe za moj klip,
zamow browar sobie,
zamow mi sklepy piatke w imie przyszlych planow,
wszystkich planow tych bliskich i obcych.
Dawne historie odzywaja to jest jak powrot do przeszlosci.

2.Jakis czas temu przystalem na oferty ziomka,
i tak to wyglada, ze mam dlugi do splacenia bo dzis dzien,
dzieki wariat, dobra z ciebie morda,
dzieki za pomoc mam to w pamieci.
Chce zarabiac czysty hajs
i ogarnac sie do spensji,
wiem, ze to nie bedzie proste,
bo odzywa we mnie przeszlosc.
Zrobic dobry skok na dobra forse
i tak bije sie z ta mysla,
eskapady nocne,
noca jest prosciej,
ale i tak mozna sie powinac
pomimo tego co sie za mna ciagnie,
mam nadzieje, ze z tego wyrosne.
Pewne rzeczy w glowie czlowiek mam poukladane,
a spojrzenie na pewne sprawy jest nie zawsze takie same.
Nie zostawie tej ktora kiedys zostawilem,
dzis wiem, ze to w jedna strone bilet.
Perspektywy zostaly gdzies w tyle,
zdaje sobie z tego sprawy,
wynikiem czego jest ta nie stabilna krawedz
na ktorej stoje troche sie o siebie boje
paranoje ktorych dzis nie ma
ten ktory nie ma sumienia moze osobowosc zmieniac.
Siemasz

3.Bo to Bóg dal mi dlonie zebym pisal,
i bym pomagal innym.
Dal mi glowe zebym myslal,
tak juz od dawna
na moich ustach jest prawda,
bo chce byc fer wobec tych co sluchaja nagran.
Jestem chorym raperem uzaleznionym od majka,
Hifi Banda na tekstach, zgrydzach i samplach choc,
jest nas garstka to mamy stek wspomnien
dzieki nimi odzywaja dawne historie.
Nigdy nie zapomne swoich korzeni,
nie mam zamiaru ich zmienic,
bo sam wyroslem z tej ziemi.
To opowiesc o miejscach, zdarzeniach i ludziach,
historia w ktorej kazdy z nas bral udzial.
To musialo sie udac,
trzeba pchac to do przodu,
wspolnie wie ten kto wie,
wie to ten kto zrozumie.
Chodz przeszkod wiele osmiele sie sadzic,
stara prawda,
co nie zabije to wzmocni.
Ciag histori dalszy
z kazdym wschodem o jeden dzien starszy,
nasza podroz w poszukiwaniu prawdy,
a potwor probuje nas wrzucic do paszczy
trzymam majka i nie przestane walczyc.
Mamy siebie zeby przetrwac
to nam wystarczy.
Te lata kiedy każda dupa chciała wyglądać jak Cher,
a typy nakładały nawet na jądra żel, znikły jak PGR,
czy to fart? Pewnie nie.
Nie chcę mieć tego na myśli jeśli to budzi gniew.
I cztery wersy wstecz, PGR zastąp hip-hop'em,
dodaj do tego ZUS i ten kredyt na procent.
Bo ten blask w tej epoce tych co obrastają złotem,
chyba ważny jest dla dziwek co w nogach mają procent,
z resztą sam oceń jak widzisz lubię szydzić,
dużo wymagam od siebie by się syn mnie nie wstydził.
Na chuj pchać się do Vivy, niczym baby na pogrzeb,
pierdole telewizję, bo to dla nich za mądre.
Jeśli w tym widzisz postęp to cię szajs błogosławił,
a więc może taką sławę jak i hajs sobie wsadzić.
Brak granic równowagi, wszędzie lateks i plastik,
i to pierdolone chamstwo naszej generacji.

Ref.
Kim ty jesteś? Lepiej prawdę mi powiedz.
Gdzie masz serce? Razem z hajsem w kondomie.
Gdzie jest sens w tej, całej modzie na kurwy?
Zamknij japę, to jest koniec destrukcji.

Pamiętasz te dziewczyny, były słodkie jak miód,
dziś to materialistki, co chcą Porsche i chuj.
Plastikowy świat pełen plastikowych Barbie,
pop-kultura dzieciaków gównem plastikowym karmi.
Pamiętasz tamte laski, trwałe wielkie jak afro
Electro, funk boogie i rap, sercem i pasją,
dziś stoją na baczność, jeśli nie ma co wciągnąć,
czy w ogóle istnieje w waszych marzeniach wolność.
Moje wrażenia non-stop odbiegają od wzorców,
a ludzie spierdalają, niczym zając od wniosków,
uciekają z rozsądku, czy głupoty, nie mój problem,
jeśli sam chcesz być taki lepiej nic nie mów, proste.
Bliźniemu oszczędź tej tandety,
bo zginiesz przez pieprzoną anoreksję
apetyt w amfetaminie, żyjąc w plastikowym kinie.
Pop-plastikowych mediów płynie
gumowa rozgrywka o dochody klientów
ubodzy z abonentu, Ty, a zyski
z reklam za ten plastik i dwa złote,
by Cię wtrącili do piekła.
Bycie trendy jest ekstra, co się spinasz i sadzisz?
Jak masz w mózgu silikon, z dupy szpinak na twarzy.

Ref.
Kim ty jesteś? Lepiej prawdę mi powiedz.
Gdzie masz serce? Razem z hajsem w kondomie.
Gdzie jest sens w tej, całej modzie na kurwy?
Zamknij japę, to jest koniec destrukcji.
Brat im światła zgasną
My wierzymy w rap
Puki sił nam starcza
Gra wciąż żyje w nas

Im światła zgasną
My wierzymy w rap
Puki sił nam starcza
Gra wciąż żyje w nas

(Wężu)
Nie mam fanów w necie na internetowych forach,
Mam ziomów przy browarach i jointach w domach,
Mam fanki w klubach lód, soki kurant,
Mam atmosferę którą sale rozbuja,
Mam fant od życia to fart zazwyczaj,
Wbrew temu co ktoś pisał sympatie na dzielnicach,
Znam fant w głośnikach masz dowód bez zaprzeczeń,
Swobodnie lecę to petarda dziesięć,
Niech ????? cię niesie pierdolnięty taj talib
Życie mogę oddać w myśl zasad zgrai,
Tu patentami znów zasypujemy miasto,
Kolejna płyta pozwoli mi spokojnie zasnąć,
Pierdole zazdrość ja nie patrze na innych,
Odpowiedzialność ponoszę za nagrane hymny,
Znów jestem winny temu że masz to na uszach,
Trzecia płyta w drodze człowieku ty słuchaj.

Brat im światła zgasną
My wierzymy w rap
Puki sił nam starcza
Gra wciąż żyje w nas

Im światła zgasną
My wierzymy w rap
Puki sił nam starcza
Gra wciąż żyje w nas

(Głowa)
Jaki fach taki fant tak od lat gram va bank,
Ile zysków i strat kto dał kan a kto wpadł,
Kto miał plan a kto zbladł nie podołał wymogom,
To PMM logo wrzucam blokom i spoko,
Mierze wysoko z Wężem na przeciw nobom
Chcesz zarabiać skurwysynu za rogiem weź zrób te logo,
Gdy wszystkie środki zawiodą plan mam nowy na biegu,
Kto nie określił reguł niech tu nie szuka kolegów,
Jadę dalej huj kładę na żale szmal będzie szmalem,
I albo masz dystans albo ci środkowy palec,
Się wbijam na balet tu za pomne o problemach,
Od jebany jak za milion dolców mówię siema,
Dla frajerów migrena nie mogą znieść dżentelmena,
Bo mam klasę i styl i ????? której potrzebuje scena,
I nie pierdol mi dzieciak że nie wiesz o czym nawijam,
To moja czwarta płyta jak nie słyszałeś to wyjazd.!
Ref.
Tańczymy walczyk, z ryja Tadżyk, w sercu Jamajczyk,
Po oczach puszczyk, ostatni neandertalczyk,
Co w puszczy piszczy słyszy, bo słucha liści szumu,
Z dala od wścibskich tłumów... (x2)

Tańczę balans na linach, skacze adrenalina,
Nagina, jak Ostry robię rap po godzinach,
Gram, się nie spinam synu, znam się na minach,
Cała rodzina, znów tańczy na imieninach
Danina dana, badania, stadnina gania,
Paplanina, bania, jebana mania gadania,
Bez udawania bonzów, bez brania leków,
Ćpania molekuł, bitów z CD-ków, bez playbacku,
Bez backupu, bez planu B, bez schematów,
Bez wyssanych z palca tematów, bez VAT-u,
To rapu Manitu gra tu, bez rabatu brachu,
Banda gnu z lasu, wraca z szabasu,
Choć swój nasób, na dwójnasób, na swój sposób,
To bój osłów co chcą w chuj sosu,
A tłum osób, stoi i słucha (ojjj), wniosków nie wysnuwa,
Nawijam dalej jak Roots Manuva
Wiara na blokach czuwa, ciągła harówa,
Głodna lodówa, u was do stówy stówa,
Na trzecim znowu parapetówa, w ryndzie charczy złotówa,
Młody policeman w rolę się wczuwa
Wczuw czuw czuw czuwaj, cześć, czółko, czołem,
Nie mam pojęcia skąd się tu wziąłem, (ojjj)

Ref.
Tańczymy walczyk, z ryja Tadżyk, w sercu Jamajczyk,
Po oczach puszczyk, ostatni neandertalczyk,
Co w puszczy piszczy słyszy, bo słucha liści szumu,
Z dala od wścibskich tłumów... (x2)

Jedni chodzą nażarci, a inni biegają nago,
To pieniądz jest złą zasadą, czysty paradoks,
Prawdomówność bywa wadą, lojalność zdradą,
Wszyscy chuj kładą, prawda leży pod ladą,
Czy jeździsz z kontrabandą, starą białą Ładą,
Czy z fajną Jadzią w jebanym Lambo Gallardo,
To DGE El Dorado, a w duszy mam wielką radość,
Pierdolę ich wielką zazdrość
I znam jedną wielką mądrość, którą Ci powiem,
Znam jedną wielką mądrość, którą Ci powiem,
Znam jedną wielką mądrość, którą tu powiem,
Wiem tylko tyle, ile sam się dowiem!

Ref.
Tańczymy walczyk, z ryja Tadżyk, w sercu Jamajczyk,
Po oczach puszczyk, ostatni neandertalczyk,
Co w puszczy piszczy słyszy, bo słucha liści szumu,
Z dala od wścibskich tłumów... (x4)
Sprzedałeś wszystko co kocham kurwo, sprzedałeś wszystko
Oddałeś taniec, graffiti, rap, kulturę Hip-Hop
To mówię ja, Kafar, 37, Dixon
Nigdy nie pozwolę, byś robił z nas pośmiewisko
Nie chcę promocji dissami, bo nie o to tu chodziło
Gdy jako małolat oddawałem rapu miłość
Ty chcesz hitów, platyny, świata na kolanach?
Ja chcę być, szyć nici, jak równy z nim rozmawiać
Nowa płyta WWO? Już nie mogę się doczekać
Lansy, baunsy, dyliżansy znów zamienisz na osiedla?
Powiedz jakie hajsy robią rzecz z człowieka
Powiedz głośno jedną rzecz, która cię rozgrzesza
Tysiące zatrutych głów przez tysiące słów
Przez stek twoich kłamstw i bez pokrycia bzdur
W moim ręku klamka, ty idziesz pod mur
Bania pęka w pół, ale gdzie się podział mózg?

Zamiast robić rap znów nam piorą mózgi
Tłumaczą swą zdradę, my i tak widzimy skutki
Facebook'owe dissy i marne podpruwki
Tylko żeby pchać dzieciakom bluzy i koszulki
Bawełna to tylko jest dodatek
Jeśli kochasz rap, jesteś przesiąknięty rapem
Rejon za rejonem i miasto za miastem
Wiesz jak dalej idzie państwo za państwem
Idole gimnazjum ostro dzisiaj w modzie
Wiesz, że twój przyjaciel przewraca się w grobie
Po tym jak oddałeś swoje wersy Dodzie
Po tym jak sprzedałeś rap nic ci już nie powiem
Wersy, te zwroty to dla młodej Polski
Bombing, graffiti, piszcie nowe zwrotki
Tańczcie na matach i cuting winyli
Od teraz dla rapu do ostatniej chwili
Po co i dlaczego
ten tego no i tamten tamtego
no i ny ny y y nie zaspany
zamotasupłany
niesamowiarygodnie ujeupierdukurwielony
zapodawany na wynos mózg mam
bełkota gada gadam
i zajadam i nabijam i odpadam
i ha ha ha ha a o co chodzi co chodzi
kogo to obchodzi
dochodzi godzina i budzi ludzi
wodzi nas czas za nos, nie szkodzi
wchodzi... i nie wychodzi
jestem na łodzi podwodzi
nic mnie nie nudzi
budzi się we mnie ludzik
stworek obserwatorek
on odkorkowuje korek
korka wpadamy do wirek
cały cyrek
to worek z z zabawkami
bawi się nimi, tymi moimi myślami
do góry nogami a tu sami swoi
więc niczego się nie boi i broi
a smok stoi
i czeka na człowieka który ciągnie na machu
idę do Ciebie brachu...
yhy, yhy, jestem tutaj wszelakie takowy zataj
i razem ze mną lataj
pa ta ta ta ta ta taj
dzisiaj na smoku z fokusem
kłusem
otul się głosem
mierz czas papierosem
lub zimnym psim nosem
nic pod przymusem
wszystko nonsensem
razem z fokusem...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo