Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Już możesz odejść
Mogę być
Może to ja
Może ty
Ktoś ma styl
Ktoś ma syf
Obojętnie czy jest git
Możesz pękać jak szyba, kiedy się pojawia rysa
Możesz stać jak tur, jak słup co typ na nim dziś zatrzymał jeepa
Mogę stracić
Mogę mieć
Możesz olać mnie lub chcieć
Ktoś ma coś, co ty masz gdzieś
Na przyjście i na wyjście "cześć"
Nie obchodzi mnie twój fart i pech
I czy znasz ten dźwięk wciąganych ściech
Mam stan jakbym przeżył sam cały świata żal
I szczęście.. jest tak obojętne
Jest jakoś tak..(obojętnie)
Wciąż jest tak..(obojętnie)
Często jest tak...(obojętnie)
Wciąż tak..(obojętnie)

Już..
Możesz umrzeć, mogę żyć
Mogę wszystko, WWO Zip
Znów modelki wyraz gęby
Jak miecz syrenki tępy
Masz wdzięki, mam względy
Tak bardzo obojętny
Ten świat jest absurdalny
Pigułki gwałtu, panny
Bez nerki w środku wanny
W lodzie je zostawił złodziej
Handel organami w modzie
To dzieje się tu na co dzień
Mam dość i niedosyt,
Mam dzień w środku nocy,
Wiem... patrzysz na mnie lecz mnie nie widzą
Te całkiem puste oczy..

Patrzysz tak.. (obojętnie)
Wciąż jest tak.. (obojętnie)
Wciąż jest tak.. (obojętnie)

Mijam cie i widzę ze ty patrzysz na mnie obojętnie...
Patrze prosto w oczy i tak jakby Cię nie było

Mijam cie i widzę ze ty patrzysz na mnie obojętnie...
Patrze prosto w oczy i tak jakby Cię nie było (obojętnie)

Mijam cie i widzę ze ty patrzysz na mnie obojętnie... (obojętnie)
Mijam cie i widzę ze ty patrzysz na mnie obojętnie... (obojętnie)
Niby teren prywatny, a pchają się z buciorami
Od kąd elektrycy stali się prezydentami
Każdy chce mieć tu monopol i stać na szczycie
Lecą w chuja, nie widzicie?
Nagłówki gazet krzyczą o aferach
Ministrach, magnatach, narkotykowych kartelach
Co, (może) sponsorują domy dziecka
A odpiszą je jak nowego Leksa
Billboardy, giganty na skrzyżowaniach
Ankiety, telegówna, ulotki w bramach
Kolagenowe usta telewizji tak cie porobią (synku)
Że już w nocy ci się przyśni laska z Hastlera
Wrzgórze Bentleya
I złotem od kruka
I co zrobisz teraz?
Szczęście z plastiku twoim celem
Przez tą machinę sam szykujesz sobie cele
Ten cały biznes z ciebie się śmieje
W końcu przestaniesz wierzyć swoim snom
Wu, wu, wu, myśli com
Tego adresu im nie oddawaj bo to jest teren prywatny
Bo to jest teren prywatny

Tak a propo, to jest monopol
Siedzących wysoko
Piętra ich siedzib kłaniają się obłokom
Dwoma palcami sterują tysiącami
To co dziś zapragną, jutro już należy do nich
Wielcy masoni, Sylwio Berlusconi
Politycy, mafiozi, kto im zagrozi?
Jeden umiera a dziesięciu się rodzi
Z pazernym rozumem przejąć fortunę
I przejść tajfunem po ziemi
Lecą do kieszeni
Bogactwo, tereny, korporacje, koncerny (koncerny)
Obszar działania coraz bardziej obszerny
A na nim mizerny
I stąd miliony wpadających w letarg
To jest przetarg na cały ziemski glob
Powiedz im stop, a zostaniesz intruzem
Przysypią cię gruzem twego własnego domu
Będziesz do zgonu zwykłym konsumentem
Jeden na sto szykuje sobie pętle
Z braku pieniędzy one są niezbędne
Ten świat jest płatny (czemu?)
Bo to jest teren prywatny
Bo to jest teren prywatny

Przeniesiona z tekturowej planszy
Zabawa w hotelowej branży
Tak dzieciaki się niańczy
Żeby je szybko przyzwyczaić
Żeby tańczyć na stołku
Trzeba się zaczaić
Zaczyna się zakupy od tańszych
Zgarniając obszary nie dając innym szansy
Rzuca rzutem ustawioną szóstką
Pozostali też chcą, niestety uschną
Usną mimo swoich szczerych chęci
Spójrz no, pusto już wszyscy są wycięci
Tak prosperuje monopol, proste dróżki
Przeciętniaki mogą zbierać puszki
Urodzona szlachta popycha swoje wózki
Premiery Bózki i ich uzdolnione córeczki
Aktorki, piosenkarki, modelki, każda gładka
Każda lepsza niż sąsiadka
Bo ojciec albo matka w elitarnym kręgu
Gdzie szaraki już nie mają wstępu, zasięgu
Bo tamci trzymają wszystko w ręku
Przeczytaj napis, to jest teren prywatny
To jest teren prywatny
Powiedz jak tu się nie wkurwić kiedy tylu chuji wkoło
Kiedy władza tego kraju przypomina zoo
Jak tu się nie wkurwić kiedy syf jest na ulicy
Kiedy do mych drzwi pukają komornicy
Powiedz jak walczyć mam ze swoim gniewem
Nie wiem, kiedy rąk w kieszeniach mam 2007
Jak tu się nie wkurwić kiedy Tepsa leci w chuja
I znowu buja, buja, ludzi buja
Powiedz jak nie stracić panowania, kiedy tyle wkoło biedy
Kiedy trąbi wciąż za ciebie z tyłu jakiś kretyn
Kiedy masz załatwić znowu coś w urzędzie
Kiedy słyszysz w telewizji - lata znów nie będzie
Będzie padać i będzie chujnia
Jak tu się nie wkurwić kiedy w domu znowu kłótnia
Powiedz jak mam się nie wkurwić kiedy znów rachunków 2001
Może ty wiesz, bo ja nie wiem

Jak tu się nie wkurwić mam kiedy widzę to wkoło
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy widzę to wkoło
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy widzę to wkoło
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy widzę to wkoło

Jak tu się nie wkurwić kiedy znowu tracę pracę
Kiedy znowu muszę spać na schodowej klatce
Kiedy zdradza cię przyjaciel twój najlepszy
Kiedy słuchasz wkoło leszczy, każdy z nich pierdoły pieprzy
Kiedy kasy znowu nie ma, kiedy w telewizji ściema
Kiedy gdzieś spierdala wena
Jak tu się nie wkurwić kiedy dzieci zabiją dzieci
Kiedy radio Maryja znowu bredzi
Jak nie reagować mam kiedy życie jest na kredyt
Kiedy musisz zapierdalać na trzy zmiany
Żeby go spłacić i żeby nie stracić domu w jednej chwili
Jak tu się nie wkurwić mam kiedy jestem znowu sam
Kiedy opłat w tym tygodniu znowu setki mam łooł
I powiedz jak tu się nie wkurwiać ciągle
Próbuje to zmienić, ale jakoś nie mogę
Aha, yo
To o moim życiu człowieku
Dlatego usiądź na chwilę i posłuchaj
Co?

1.
Znalazłem siebie w tym zgiełku prawd
Choć nie raz czułem jak tu stawał w miejscu czas
Nosiłem w sercu nas, Twoją na zdjęciu twarz
Ale dziś to nieważne, bo sens już zgasł
Wciskam gaz, kiedy jadę przez miasto
Słucham muzyki, kiedy nie mogę zasnąć
Nas nie ma już dawno, nie będzie już nigdy
Mam blizny, bo parę chwil pokłuło jak igły
Dziś to tylko parę dni z kalendarza
Do których nie wracamy, no cóż, tak się zdarza
Czujesz ból? No to dzwoń po lekarza
Ja dzisiaj nie czuję nic, a Ciebie to przeraża
To nie było tych nerwów warte
Na szczęście nie mówiłem nigdy 'serwus skalpel'
Jeśli mam coś ciąć, to wspomnienia
Bo to co między nami, dla mnie jest już bez znaczenia

Ref. x2
Znowu czas leczy rany nam
Znowu widzę, że jestem sam
Znowu znajdę klucze do Bram
Ale nie chcę zmian już
Zbyt dobrze znam

2.
Wiesz, mówiłem prawdę nie raz była bolesna
Przez tą moją szczerość wiele osób mnie skreśla
Mam to gdzieś, ja wolę być uczciwy
I nigdy nie pozwolę być podatnym na wpływy
Jestem prawdziwy, gram otwarte karty
I nigdy się nie poddam, jak 300 typów ze Sparty
To co było między nami to są żarty
Nigdy nie byłaś szczera, lepiej spotykaj się z tamtym
To było płytkie, kruche, udawane
No a życie jest szybkie, więc już pozamiatane
To nie było nam pisane, niestety
Dziś nie chcę już dziewczynki, tylko szukam kobiety
Mam dość tandety, zmieniłem gust
Choć dalej lubię zgrabne tyłki i obszerny biust
Ale cenię najbardziej jak dziewczyna ma mózg
Dlatego na mojej liście dziś nie ma Cię już

Ref. x4
Znowu czas leczy rany nam
Znowu widzę, że jestem sam
Znowu znajdę klucze do Bram
Ale nie chcę zmian już
Zbyt dobrze znam
Jeszcze raz, jeszcze raz...
Wchodzę do ogrodu aby zebrać plony
Codzienne kombinacje ciągły brak kabony
Jestem stracony nie raczej wykręcony
Nie bądź zdziwiony reakcja trzy sześć zero
Jak atak do obrony elo elo zaskoczony
Zjedz skręta w potrzebie się zakręcam
Przechodzę ludzkie pojęcia zapamiętaj
Że nielegal to styl mego życia
Również uliczny syf nigdy tego nie zrozumiesz
Czy umiesz być sprytny ja spryty być muszę
Mieć otwarte oczy i jak kryształ czystą dusze
Bezpośrednio do celu jak ruskie katusze
Podnieś dupę rusz się z miejsca
Pieniądz to morderca
Jak lód zimne serca sędziów on wyrok potwierdza
Szyderca skazuje nie mrużąc oka
Gdy wybije godzina zmięknie marsowa mina
Robiąc zło tylko do zła przyczynia się
Zrozum to matko która traci syna że
Łzy twe idą dziś na marne
Myśli czarne owocują złym ziarnem
Nie zawsze fajnie jest lecz czy trzeba
Jak kawałek chleba wystarczy dobre słowo
Wilku dla leszczy znaczy bardzo surowo
Pan Bóg dotyka wszystkich jednakowo
Nowe słońce Hemp Gru zakazany owoc
Próbują mój syf i mówią że jest wporzo(wporzo)
WDZ nadaje następny poziom elo

Ref.
Masz uszy lecz nie słyszysz
Masz oczy lecz nie widzisz
Ja mówię lecz Ty prawdy się wstydzisz
Bliźnich się brzydzisz
Z Świętości wciąż szydzisz
Nie posiądziesz zrozumienia bo go nienawidzisz
Słowo wiedza ziarno które nigdy nie umiera
W naszych umysłach klucz który wszystkie drzwi otwiera
Dziś(dziś) na rozstaju dróg znów wybierasz
Rozumiesz to czy do Ciebie to nie dociera

Chwytaj dzień bo piękne chwile szybko giną
Przyjrzyj się manekinom co nieświadomie zło czynią
Którzy zwykłych ludzi obarczają winą swą
Prawdziwa miłość nie jest grą zrozum to(zrozum to)
I zapamiętaj te dźwięki
Poznanie jest w zasięgu ręki
Mój rap Ci w tym pomaga
Więc uwaga bracia i siostry
Ulica to me miejsce więc rachunek jest prosty
WDZ ziom jak brzytwa ostry
Syf bez litości jak czas zap*****la
Jeszcze nic nie rozumiesz
To wyp******aj To wyp******aj To wyp******aj

Ref. Masz uszy lecz nie słyszysz...

Elo ziom zbudujmy naszym dzieciom lepszy dom
Bezpieczniejszy niż schron
Wyrwać się z bestii szpon
Otwórz umysł jak dłoń i zrozum to
Zrozum to dziewczyno zanim zostaniesz matką
To nie serial tu nie jest tak łatwo
Gdy życie jest zagadką każdy dzień jest pułapką
Dzieciaku Ty znasz to i mimo woli grasz w to
Pod nogi patrz bo wróg chce twej zguby
Świat jest chory choć cierpieć nikt nie lubi
Ja znoszę jego próby z podniesionym czołem
Ulica da Ci prawdziwą życia szkołę
Ocknij się przestań tkwić w błędnym kole
Nie ważne kogo grasz Bóg zna twą twarz i role
Każdy ma swoją dole i dole swoją klepie
Wole się nastukać Rubens wie najlepiej
Nie znajdziesz tego w sklepie tego nigdzie nie kupisz
To zdrowy rozum system chce Cię ogłupić
Kłamstwem upić skazić jak świat
Potem wyrzucić
Przestań smucić nie bądź ślepy jak kret
NS Ewenement HG
Obudź się, ee

Ref.
Masz uszy lecz nie słyszysz
Masz oczy lecz nie widzisz
Ja mówię lecz Ty prawdy się wstydzisz
Bliźnich się brzydzisz
Z Świętości wciąż szydzisz
Nie posiądziesz zrozumienia bo go nienawidzisz
Słowo wiedza ziarno które nigdy nie umiera
W naszych umysłach klucz który wszystkie drzwi otwiera
Dziś(dziś) na rozstaju dróg znów wybierasz
Rozumiesz to czy do Ciebie to nie dociera
Zapomnij co słyszałeś o Mezo
Zapomnij co czytałeś o Mezo
Zapomnij co myślałeś o Mezo
Jesteś tak dobry jak twój ostatni sezon!

Dreamliner - dziewiąty rejs
Dziewiąty raz dla Poznania jak z „dziewiątką" Reiss
Dziewiąty raz dla Polski jak z „dziewiątką" Lewandowski
Niszczę mury, buduje mosty
Robię to dla siebie i Ciebie, płyta numer dziewięć
Konsekwentnie od roku dziewięć-siedem
Historia jak od pucybuta co ma jazdę własną
Do heretyka skazanego na stos
Mejger, minął twój hey-day, minął twój pay-day
Czas zwijać żagle, wołać Mayday!
Tak naprawdę nikt nie może mnie skrzywdzić
Bo mam wciąż pasję, która mnie może uskrzydlić
A ciosy które przyjmowałem na gardę
Chwile, gdy rywal posyłał mnie na parter
Tylko dodały mi sił - naprawdę
Tworzę historię tak jak Bonaparte

Dreamliner to nowy znak Mezo,
To nowy tag Mezo, to nowy rap Mezo
Nie mów fuck Mezo, nie mów łak Mezo
Nie mów że chciałbyś widzieć wrak Mezo
Mija sezon i odczuwasz brak Mezo
Mija sezon i masz nowy track Mezo
Bo nikt nie potrafi zrobić tego jak Mezo
to jest fach Mezo, od tylu lat Mezo
Poczuj flow -- i ten rezon
Poczuj go -- w ten sezon
Kto tworzy nowy ład Mezo, tak Mezo
Posłuchaj rad Mezo, nie ma nikogo nad Mezo

Moje rymy - duże stężenie dopaminy i serotoniny
Mezo styl -- zero doliny
Pozytywna krucjata, przepłynąłem całą Polskę i pół świata
i znów latam
Raz dla mas, a raz kameralnie
Dreamliner -- skieruj kamerę na mnie
Wali bas, Werbel bije jednostajnie,
Wprowadza w trans, czujecie się nierealnie
Nie wiem czy to normalne, czy to moralne
Czy to legalne, czy to medialne
Chcę byś poczuł się skrajnie fajnie
gdy słyszysz to w knajpie, luz niech Cię ogarnie
Nie zwalniamy tempa, Cel-Pal - trzask
Z daleka słychać tylko oponentów wrzask
Bo mamy ambicję by sięgać gwiazd
To nasz wjazd! Gramy! Dreamliner -- sprawdź!
Młody, walczysz z systemem co dzień zasilając budżet
Monopol tytoniowy dodać akcyza na wódce
Już pozbawiony złudzeń na hardkory masz wkrętkę?
Nie nawijaj o tym co zostało nawinięte
Chcesz być taki jak ja, po co tak robisz to bezsens
Chcesz być taki jak ja, to zostanie pominięte
Chcesz być taki jak ja, zrób coś po swojemu, zmień się
Chcesz być taki jak ja, lepiej zmień to na lepsze

Chcesz wybrać drogę? Ja tobie nie pomogę
Zet I Pe załogę, co wybrałem tak dawno temu
24 na dobę trenuj, chcesz być taki jak ja? Stop ZIP stacja
Dla mnie śniadanie, obiad i kolacja
Choć nie zawsze racja, WWO, Zipera i Fundacja niezapomniana
Z rana w lustrze ta sama wygrzana japa
Mój rap, każda strata wychodzi mi na lepsze
Chcesz być taki jak ja? Xeroboje zajebane leszcze
Podrabiają Amerykę, Bóg wie co jeszcze
Pseudorap pomyłką nie do przeoczenia
A ty traktuj słuchacza jak jelenia
Który nic nie czai, profesjonalizmu i dobrych obyczaji
A kiedyś cię dopadnie, dokładnie, jakiś psycho-fan
Chcesz być taki jak ja?

Nigdy nie będziesz taki jak ja, nigdy nie będziesz mną
Musiałbyś przeżyć to co ja, być gdzie ja, myśleć tak
Nosić znak marki ZIP Skład, robić rap trochę lat (a jak!)
Tego ci brak, psujesz to jak mak, heroina i krak psują świat jak kat
Żaden psubrat nas nie podrobi, nie wytropi naszej drogi
Już myślałeś o mnie w czasie przeszłym?
Byłeś pewny, ze twe rządy nadeszły?
Ja nie rządzę, bo nie mam takich potrzeb
Dotrze do młodych raz, a dobrze i znikam
A WWO wciąż w głośnikach, nagrane, ciach, klasyka
W moją prywatność nie wnikaj, buda
Chcesz być taki jak ja? To ci się nie uda
Dlaczego dawni przyjaciele dzisiaj są tak obcy mi ?
obcy chcą mi podać rękę i składają propsy mi
myślą, że jestem mocny lecz ja też mam gorsze dni
widzisz tak samo jak Ty, też czasem wylewam łzy
noc (noc) nie daje snu i znów wracają wspomnienia
z chwil których nie ma już
życie pędzi, świat się zmienia i
wiem, że jestem puzzlem
w układance zwanej ziemia
i choć mogę zyskać w chuj
mam też wiele do stracenia (stój)
byłem zwykłym nastolatkiem
to nie było proste i łatwe
szkoła, dom i sport
i ten rap tu przyszedł raptem, nagle
zeszyty w kratkę wiesz (wiesz), pogoda w kratkę
zajawka przerosła pasję i to kurwa było faktem
z każdym kolejnym paktem, mocno wierzę w te znamiona
gdy muzyka każdej nocy tutaj bierze mnie w ramiona
rap (rap) ? stał się obsesja, więc kiedy patrzę
w przeszłość nie mów mi, że było ciężko
wiem, że jesteś zawiedziona
zostałem sam i miałem plan jak stać się lepszy
rap zamieniłem w życie a życie zamieniam w teksty
ludzie zmieniają twarze, naprawdę ziomuś wierz mi
dzisiaj wszyscy gonią gaże a uczucia gdzieś odeszły

Ref.
To życie pędzi pośród gwiazd
ucieka nam czas pokaż na co Cię stać
nie pytaj mnie co to strach
leć po swoje niczym ptak
proszę przestań się bać i zauważ ten fakt
że nosisz brat jedną twarz
pomimo wielu zmian, wielu zadanych ran
ja jestem taki sam (jestem taki sam)
dlatego kiedy gram, mam tylko jeden plan
bo jestem taki sam (jestem taki sam)

Czułem, że mam talent i pisałem stale
ktoś to usłyszał i puścił dalej
dał mi szanse i dał mi wiarę
i dziś robię to na szeroką skalę
chciałem zdobyć szczyt, w końcu wygrać
muzyka, sport musiałem wybrać
to było trudne i było złudne
ale dziś nie żałuję, wiesz muszę przyznać
dziękuje rodzicom bo byli przy mnie
dali mi wsparcie bardzo silne
i chodź są dumni, to czuję problem
bo w głębi duszy wiem, że ich zawiodłem
to mnie boli, kuję w serce
i chociaż nie chce to czuję więcej
wiem, że czas mi ucieka przez ręce
dlatego zostawiam wszystko i pędzę
wiem co to smak rozstania
wiem, że ten brak pochłania
może dlatego tylu z was się z tym utożsamia
ja nie szukam prostych słów (słów)
choć szukam prostych dróg (dróg)
i zanim spadnę na bruk
na oknach życia pozbędę się smug (smug)
nie jeden wróg kryje się tutaj
w głębi duszy, a ja nie jestem ufny
to ma chyba swoje plusy
czas pędzi na zegarkach, trochę szybciej niż normalnie
ktoś kontroluję nas tak jak czas to nie jest fajne

Ref.
To życie pędzi pośród gwiazd
ucieka nam czas pokaż na co Cię stać
nie pytaj mnie co to strach
leć po swoje niczym ptak
proszę przestań się bać i zauważ ten fakt
że nosisz brat jedną twarz
pomimo wielu zmian, wielu zadanych ran
ja jestem taki sam (jestem taki sam)
dlatego kiedy gram mam tylko jeden plan
bo jestem taki sam (jestem taki sam)

Życie pędzi, czujesz to ?
ten czas ucieka a Ty brat, potrzebujesz go
nie bądź tłem, tylko użyj znów rozumu
nie zakładaj maski tłumu, tylko pokaż swą naturę ziom
wchodzę na górę z grą, podobno jestem kimś
lecz noszę skórę tą, którą mam już nie od dziś
mówią z nadzieją pisz, pomimo wielu zmian
ja jestem ciągle taki sam, wiesz ?
taki sam
Słońce krwawe zachodzi, z nim reszta nadziei

Ile to już lat płynie taka filozofia ?
Dotyk anioła złoty taka anegdota.
Uczę się na błędach i czasem łapie kota
ile jeszcze razy dostanę od życia kopa ?
Biegnę dalej, czuję wolność jak antylopa chłopak.
Ja też czasem zrobię tak, coś na opak.
Niejedna wtopa w życiu, ale szukam spokoju
w dobrym nastroju wstając rano myśląc pozytywnie.
lecz czasem nie dam rady złapać za tą dźwignię
również pragnę, uwierz żeby było dobrze
choć nie zawsze to wychodzi chcę myśleć mądrze
nie muszą się niczym przejmować, cudować, rezygnować z czegoś
poświęcić to dla idei tym brakujące ogniwa gdym je zakleił
czasem jestem jak ten pociąg który się wykoleił ,
lecz po upadku wstaje powierzę lepsze jutro. Człowieku.

Zawsze jest nadzieja w nas bo jedno życie, przecież znasz to.
Kochaj wiesz że warto.
Bądź swego serca sumieniem, twojej duszy ukojeniem.
Graj w to ! Wiesz że warto

Pierwsza się rodzisz i ostatnia umierasz
co dzień do działa skrzydła rozpościerasz
wciąż przecierasz szlaki tak od draki do draki
podboje i upadki (nie poddawaj się bez walki)
słyszę w sercu szept i znów wstaję w szramki
anielskich huwców ty wyciągasz mnie z pułapki
wojny samobójców, nie zawsze szczera
pełna złudzeń matko głupców (nawet wyliczysz)
głuk nie zgiełk, zwątpienia wszystkich mówców
z tobą wypiję za wszystkie moje błędy
tobie jestem wdzięczny za wszystkie happy end'y
jesteś ze mną (wiem, wiem) jestem z tobą
dziś niosę twoje światło z twą osobą
słowa jak promienie, beznadziejni poskromieniem
sam wiesz FUshi jak to się dzieje
tylko człowiek, człowiekowi może dać nadzieje.

Zawsze jest nadzieja w nas bo jedno życie, przecież znasz to.
Kochaj wiesz że warto.
Bądź swego serca sumieniem, twojej duszy ukojeniem.
Graj w to ! Wiesz że warto

Ile to już lat Felipe dajemy radę
z małym, średnim, większym życiowym nakładem
z porażkami, sukcesami, ze wszystkim razem
z problemami małego i dużego formatu
korzystaj z życia, to był nasz atut
ile razy słysząc słowo 'mordo poratuj'
choć już się ma z tamtych lat kumpli, wariatów
każdy przecież poszedł swoją życiową drogą
niektórzy dali sobie rade niemal z nikogo
zaczynali od zera, ruszając w pogoń za dobrym życiem
z prostując tym wymogą, które życie nam serwuje
od początku żyjąc gdzieś w jakimś zakątku świata
gdzie los nam wszystko sprawiedliwie spłaca
układając sobie życie ze swoją kobietą
budując ważny fundament twardy jak beton.

Zawsze jest nadzieja w nas bo jedno życie, przecież znasz to.
Kochaj wiesz że warto.
Bądź swego serca sumieniem, twojej duszy ukojeniem.
Graj w to ! Wiesz że warto
(-Władek
-co?
-Punksy, Skinksy przyjechały i palą tą, marihuaninę,
-łaa pierdolisz,
-noo i mają kozaki na wiązanie,
-olaboga i co teraz,
-dzwonimy po Miuosha.

-halo!
-no Miuosh, Punksy przyjechały,
-Punksy?
-No i Skinksy,
-Skinksy?
-marihuanine kurwy palą,
-marihuaninie?
-no i mają te..,
-kozaki?
-no kozaki,
-u nas na (Chebziu?),
-dobra, już tam lecę,
-ok.)

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To Miuosh – obrońca miast i wsi /2x

(Miuosh)
Spośród wygód, wyskok, przygód uniform
By obronić dobrych a obić złym typom
Dam ci to czego ci nie da policja
Nie da ci kościół, armia i koalicja
Idź tam a ja tam przybędę z nikąd
By obronić ludzkość znaną mi praktyką
To ptak, samolot, to pocisk, niedolot
Jeśli zbiegli z paniką - to Miuosh solo
Jak heros napinam złych stereo
Obronie miasta i zarządze przełom
Jak Zorro ciemnym typom zrobie horror
Obronie wsie no bo wszystko mi wolno
Więc wołaj gdy tylko coś się dzieje
Od czego są super przyjaciele
Więc dzwoń gdy tylko boisz się o coś
Przybędzie Miuosh ze swa mocą

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To Miuosh – obrońca miast i wsi /2x

(-Władek
-co?
-Punksy, Skinksy wróciły i mają te, kije od palanta,
-łooo pierdolisz,
-no i krasule od Marylki przegonili z pola
-olaboga i co teraz?
-dzwonimy po Rahuanego)

Nie ma łusek, sierści, pierza chociaż siedzi w nim zwierzak,
Gdy mentliczek, pentliczek bez względu na wiek
Siemano zbóje cos czuje że tu jest rozgardiasz
Awaria, syf i malaria
Gdy jakiś wariat wejdzie tobie w drogę
Jak na komisariat dzwoń ja ci pomogę
Zrobię mu ogień, hardcore’u powiew
Wytępię w nim wszystko co wrogie
Stał jak świecznik w rzędzie będę
Chronił jak bezpiecznik będę
Napawał się własnym fejmem
Kiedy każdy grzesznik zejdzie
Subtelnie pogłaszczę po główce rapsem
Bezczelnie zdzielę go po dupce klapsem
Rzetelnie przejmę mu każdą synapsę
Na wieczór skończę swą misję ze sznapsem

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To rrr – obrońca miast i wsi

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To Rahu – obrońca miast i wsi.
Po co i dlaczego
ten tego no i tamten tamtego
no i ny ny y y nie zaspany
zamotasupłany
niesamowiarygodnie ujeupierdukurwielony
zapodawany na wynos mózg mam
bełkota gada gadam
i zajadam i nabijam i odpadam
i ha ha ha ha a o co chodzi co chodzi
kogo to obchodzi
dochodzi godzina i budzi ludzi
wodzi nas czas za nos, nie szkodzi
wchodzi... i nie wychodzi
jestem na łodzi podwodzi
nic mnie nie nudzi
budzi się we mnie ludzik
stworek obserwatorek
on odkorkowuje korek
korka wpadamy do wirek
cały cyrek
to worek z z zabawkami
bawi się nimi, tymi moimi myślami
do góry nogami a tu sami swoi
więc niczego się nie boi i broi
a smok stoi
i czeka na człowieka który ciągnie na machu
idę do Ciebie brachu...
yhy, yhy, jestem tutaj wszelakie takowy zataj
i razem ze mną lataj
pa ta ta ta ta ta taj
dzisiaj na smoku z fokusem
kłusem
otul się głosem
mierz czas papierosem
lub zimnym psim nosem
nic pod przymusem
wszystko nonsensem
razem z fokusem...
Hemp Gru uderza jak z nieba grom
Na ten syf czekał niejeden ziom
To dla tych którzy wciąż pytają o nowe produkcje
Dla tych którzy ze mną pracowali na ten sukces
Co przyniesie jutro dowiem się już wkrótce
Budzisz się po wódce nie chcesz patrzyć w lustro
Na stole flacha pusta tak jak w bani pusto
Włóż to wyjdź na zewnątrz zobacz jak jest ślicznie
Wilk toksyczny niebezpieczny psychicznie
Ze skrętem klasycznie na zielonej diecie
Pozostaję człowiekiem w tym zatrutym świecie
Źle cię zrozumieją okrzykną prowodyrem
To cena którą płacę za prawdę ot tyle
Na szczęście chroni mnie opatrzność boża
Chcą mnie kontrolować lecz ja jestem poza
Naturalny chaj a nie żaden prozak
Na zawsze JLB
W moim sercu loża honorowa
Dla mych ludzi HG prawdziwe słowa
Czaisz temat za mną ekstraklasa
Trzymam prymat czujesz klimat
Oto sztuka nasza
Szanuj lub odejdź rapu cała masa
CHWDP dziwko ssij WDZ zaprasza

Właśnie tak
Hemp Gru joint WWO

Ref. x2
Wilku Wilku jest poza kontrolą
Bilon Bilon jest poza kontrolą
Sokół Sokół jest poza kontrolą
Hemp Gru joint w twoim oku solą

[tylko teksty.tk]

Nadszedł koniec tej zbiorowej hipnozy
Wokoło bandy ćpunów
Desperaci wpierdalają psychotropy
Przy bramie żul od rana dłubie kipie
Myśli jak tu wykręcić na kolejny likier
Ta świruje cnotę jest porządna
Masz flotę żądna
Zawijasz na hotel i za chwilę wraca
Do swojego gacha
Brud nuda i obłuda splazowana macha
Syf sfiksowana bania
W świecie gdzie rząd walczy o stołki
Ślizga się na ludzkiej krzywdzie
Rzuca tu śmiga
I będzie wciąż się migać
Aż chce się rzygać
Rzeczywistość groza
Jestem w środku a także i poza
Poza prawem wciąż poza kontrolą
Hemp Gru joint jest w twoim oku solą

Ref. x2
Wilku Wilku jest poza kontrolą
Bilon Bilon jest poza kontrolą
Sokół Sokół jest poza kontrolą
Hemp Gru joint w twoim oku solą

Największy syf to dać sobą sterować
Wiele rzeczy może cię kontrolować
Monitoring na ulicach
Badania na komisjach
Wódka szlugi oraz towar spokojna głowa
Jestem poza kontrolą bo sam się umiem opanować
Mowa niepodległy chłopak
Choć iluzją jest wolność stuprocentowa
Bo zawsze mogę być więźniem własnego słowa
Połowa ludzi dookoła to statyści
Wypełniają przestrzeń nie posiadają myśli
Myślą to co pomyśleć powinni
Oni boją się że ktoś przemyśli ich pomysły
Jestem poza tym komicznym układem
Dam radę ty wiesz co na to kładę
Wilku Bilon elo przybijamy grabę
Naturalnie i naprawdę na zawsze
Uzależnienie i kontrolą cudzą kocham
Mocno w dupę
Jednym ruchem zmieciemy dziadostwo
Na oriencie na gapę prosto
WWO HG elo Prosto
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo