Popularne piosenki. Polski Hip Hop

(-Władek
-co?
-Punksy, Skinksy przyjechały i palą tą, marihuaninę,
-łaa pierdolisz,
-noo i mają kozaki na wiązanie,
-olaboga i co teraz,
-dzwonimy po Miuosha.

-halo!
-no Miuosh, Punksy przyjechały,
-Punksy?
-No i Skinksy,
-Skinksy?
-marihuanine kurwy palą,
-marihuaninie?
-no i mają te..,
-kozaki?
-no kozaki,
-u nas na (Chebziu?),
-dobra, już tam lecę,
-ok.)

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To Miuosh – obrońca miast i wsi /2x

(Miuosh)
Spośród wygód, wyskok, przygód uniform
By obronić dobrych a obić złym typom
Dam ci to czego ci nie da policja
Nie da ci kościół, armia i koalicja
Idź tam a ja tam przybędę z nikąd
By obronić ludzkość znaną mi praktyką
To ptak, samolot, to pocisk, niedolot
Jeśli zbiegli z paniką - to Miuosh solo
Jak heros napinam złych stereo
Obronie miasta i zarządze przełom
Jak Zorro ciemnym typom zrobie horror
Obronie wsie no bo wszystko mi wolno
Więc wołaj gdy tylko coś się dzieje
Od czego są super przyjaciele
Więc dzwoń gdy tylko boisz się o coś
Przybędzie Miuosh ze swa mocą

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To Miuosh – obrońca miast i wsi /2x

(-Władek
-co?
-Punksy, Skinksy wróciły i mają te, kije od palanta,
-łooo pierdolisz,
-no i krasule od Marylki przegonili z pola
-olaboga i co teraz?
-dzwonimy po Rahuanego)

Nie ma łusek, sierści, pierza chociaż siedzi w nim zwierzak,
Gdy mentliczek, pentliczek bez względu na wiek
Siemano zbóje cos czuje że tu jest rozgardiasz
Awaria, syf i malaria
Gdy jakiś wariat wejdzie tobie w drogę
Jak na komisariat dzwoń ja ci pomogę
Zrobię mu ogień, hardcore’u powiew
Wytępię w nim wszystko co wrogie
Stał jak świecznik w rzędzie będę
Chronił jak bezpiecznik będę
Napawał się własnym fejmem
Kiedy każdy grzesznik zejdzie
Subtelnie pogłaszczę po główce rapsem
Bezczelnie zdzielę go po dupce klapsem
Rzetelnie przejmę mu każdą synapsę
Na wieczór skończę swą misję ze sznapsem

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To rrr – obrońca miast i wsi

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To Rahu – obrońca miast i wsi.
Słońce krwawe zachodzi, z nim reszta nadziei

Ile to już lat płynie taka filozofia ?
Dotyk anioła złoty taka anegdota.
Uczę się na błędach i czasem łapie kota
ile jeszcze razy dostanę od życia kopa ?
Biegnę dalej, czuję wolność jak antylopa chłopak.
Ja też czasem zrobię tak, coś na opak.
Niejedna wtopa w życiu, ale szukam spokoju
w dobrym nastroju wstając rano myśląc pozytywnie.
lecz czasem nie dam rady złapać za tą dźwignię
również pragnę, uwierz żeby było dobrze
choć nie zawsze to wychodzi chcę myśleć mądrze
nie muszą się niczym przejmować, cudować, rezygnować z czegoś
poświęcić to dla idei tym brakujące ogniwa gdym je zakleił
czasem jestem jak ten pociąg który się wykoleił ,
lecz po upadku wstaje powierzę lepsze jutro. Człowieku.

Zawsze jest nadzieja w nas bo jedno życie, przecież znasz to.
Kochaj wiesz że warto.
Bądź swego serca sumieniem, twojej duszy ukojeniem.
Graj w to ! Wiesz że warto

Pierwsza się rodzisz i ostatnia umierasz
co dzień do działa skrzydła rozpościerasz
wciąż przecierasz szlaki tak od draki do draki
podboje i upadki (nie poddawaj się bez walki)
słyszę w sercu szept i znów wstaję w szramki
anielskich huwców ty wyciągasz mnie z pułapki
wojny samobójców, nie zawsze szczera
pełna złudzeń matko głupców (nawet wyliczysz)
głuk nie zgiełk, zwątpienia wszystkich mówców
z tobą wypiję za wszystkie moje błędy
tobie jestem wdzięczny za wszystkie happy end'y
jesteś ze mną (wiem, wiem) jestem z tobą
dziś niosę twoje światło z twą osobą
słowa jak promienie, beznadziejni poskromieniem
sam wiesz FUshi jak to się dzieje
tylko człowiek, człowiekowi może dać nadzieje.

Zawsze jest nadzieja w nas bo jedno życie, przecież znasz to.
Kochaj wiesz że warto.
Bądź swego serca sumieniem, twojej duszy ukojeniem.
Graj w to ! Wiesz że warto

Ile to już lat Felipe dajemy radę
z małym, średnim, większym życiowym nakładem
z porażkami, sukcesami, ze wszystkim razem
z problemami małego i dużego formatu
korzystaj z życia, to był nasz atut
ile razy słysząc słowo 'mordo poratuj'
choć już się ma z tamtych lat kumpli, wariatów
każdy przecież poszedł swoją życiową drogą
niektórzy dali sobie rade niemal z nikogo
zaczynali od zera, ruszając w pogoń za dobrym życiem
z prostując tym wymogą, które życie nam serwuje
od początku żyjąc gdzieś w jakimś zakątku świata
gdzie los nam wszystko sprawiedliwie spłaca
układając sobie życie ze swoją kobietą
budując ważny fundament twardy jak beton.

Zawsze jest nadzieja w nas bo jedno życie, przecież znasz to.
Kochaj wiesz że warto.
Bądź swego serca sumieniem, twojej duszy ukojeniem.
Graj w to ! Wiesz że warto
Droga droga do celu jest.
Ja wierzę, że dojdę, dojdę tam gdzie chcę,
że przejdę mgłę, pokonam to co złe.
Wierze, że uda to mi się i Tobie też. [x2]

Zapisane stosy kartek, nie przespanych nocy.
Kupa czasu, poświęcenia, żeby wszystko było dobrze,
wyszło tak jak się marzyło, żeby wypaliło,
żeby wszystko na ostatni guzik dopięte było.
Ja wiem, chciałoby się, żeby wszystko ładnie szybko wyszło,
lecz nikomu niestety na łatwiznę żyć nie przyszło.
Do celu droga droga, uważaj jak idziesz.
To przestroga ode mnie teraz, nie od wroga.
Życzę Ci jak najlepiej, wszystkiego najlepszego,
żeby Ci się powiodło, tak jak dumę dało godło.
Żebyś zapracował sobie na miękkie siodło.
Lecz do tego potrzebne jest pierwsze, jak do łódki wiosło.
Ty to co robisz, mówisz jesteś z tego dumny,
lecz nie możesz liczyć na to, że cały świat wsadzi
Cię do złotej trumny, że będą szalały tłumy.
Los bywa złudny, uświadamiam ci to.
Dojście do celu to nie woda przez sito.
Dźwigam ciężar życia, no bo los dał mi to.
Lepiej jest za wczasu targać pod górę kamień,
niż go później byś miał targać życie całe.
Zobacz wielu bez celu żyje. Perspektyw zero mają.
Nie widzą szans dla siebie żadnych.
Wpadnie w trans chcąc zapomnieć o problemach choć
na kwadrans i tak w kółko jak zegar, od samego rana.
Wciąż przed oczami ich fatamorgana, to dramat.
Powiększająca się ta karawana.
Z winy losu? Z winy siebie, że tak żyją?
Ja nie wiem. Jednego jestem pewien.
To nie dla Ciebie miejsce, to nie dla Ciebie miejsce...

Droga droga do celu jest.
Ja wierzę, że dojdę, dojdę tam gdzie chcę,
że przejdę mgłę, pokonam to co złe.
Wierze, że uda to mi się i Tobie też. [x2]

Wszystko kosztuje w życiu, nic za friko.
Nawet hajs na dziko zdobyć nie łatwo.
Tylko słaby gasi światło, wpada w paszcze diabła.
Nie chęć do życia go zjadła, zdmuchła jak z drzewa liść.
Silny chce iść, coś osiągnąć, być kimś.
Raz dla siebie, dwa dla kogoś - to dla Ciebie.
Musisz mieć świadomość, że nie raz się możesz potknąć,
ognia dotknąć, lecz nie przerywaj drogi, bo do
celu droga jest droga i zazwyczaj długa.
Coraz bliżej poddanej to każda następna luka.
W cierpliwość uzbrojony musisz być,
wierzyć w siebie. Raz coś nie wyjdzie,
nie można się załamać, to moja zasada,
w życiu mój zakaz i dla Ciebie ten przekaz.
Cienias to liryczny lekarz.
Ci co nie słyszą to ty im to przekaż, że jak raz coś nie wyjdzie,
nie można na tym poprzestać, tylko próbować wciąż,
Do celu dąż, bo przecież nie ma ograniczonych ruchów,
tak jak nie ma duchów w nocy które straszą.
Ty myślisz że na otwór mi dwie A4 starczą,
w tym jedna na brudno? Gówno!
Trzydzieści, to jest za mało dla mnie dla Ciebie za dużo
o dwadzieścia osiem. Bardziej sie przyłóż,
pomyśl, a zobaczysz postęp,a zobaczysz postęp,
bo na wszystko trzeba czasu. Twardej chęci,
szczerej pracy, bo nic nie przyjdzie samo,
nikt nie przyniesie na tacy. I powiem na koniec tekstu,
no bo już starczy. To jest twoje życie i jak
chcesz to tak nim steruj, lecz wiedz jedno,
droga droga jest do celu, droga droga jest do celu...

Droga droga do celu jest.
Ja wierzę, że dojdę, dojdę tam gdzie chcę,
że przejdę mgłę, pokonam to co złe.
Wierze, że uda to mi się i Tobie też. [x3]
Hemp Gru uderza jak z nieba grom
Na ten syf czekał niejeden ziom
To dla tych którzy wciąż pytają o nowe produkcje
Dla tych którzy ze mną pracowali na ten sukces
Co przyniesie jutro dowiem się już wkrótce
Budzisz się po wódce nie chcesz patrzyć w lustro
Na stole flacha pusta tak jak w bani pusto
Włóż to wyjdź na zewnątrz zobacz jak jest ślicznie
Wilk toksyczny niebezpieczny psychicznie
Ze skrętem klasycznie na zielonej diecie
Pozostaję człowiekiem w tym zatrutym świecie
Źle cię zrozumieją okrzykną prowodyrem
To cena którą płacę za prawdę ot tyle
Na szczęście chroni mnie opatrzność boża
Chcą mnie kontrolować lecz ja jestem poza
Naturalny chaj a nie żaden prozak
Na zawsze JLB
W moim sercu loża honorowa
Dla mych ludzi HG prawdziwe słowa
Czaisz temat za mną ekstraklasa
Trzymam prymat czujesz klimat
Oto sztuka nasza
Szanuj lub odejdź rapu cała masa
CHWDP dziwko ssij WDZ zaprasza

Właśnie tak
Hemp Gru joint WWO

Ref. x2
Wilku Wilku jest poza kontrolą
Bilon Bilon jest poza kontrolą
Sokół Sokół jest poza kontrolą
Hemp Gru joint w twoim oku solą

[tylko teksty.tk]

Nadszedł koniec tej zbiorowej hipnozy
Wokoło bandy ćpunów
Desperaci wpierdalają psychotropy
Przy bramie żul od rana dłubie kipie
Myśli jak tu wykręcić na kolejny likier
Ta świruje cnotę jest porządna
Masz flotę żądna
Zawijasz na hotel i za chwilę wraca
Do swojego gacha
Brud nuda i obłuda splazowana macha
Syf sfiksowana bania
W świecie gdzie rząd walczy o stołki
Ślizga się na ludzkiej krzywdzie
Rzuca tu śmiga
I będzie wciąż się migać
Aż chce się rzygać
Rzeczywistość groza
Jestem w środku a także i poza
Poza prawem wciąż poza kontrolą
Hemp Gru joint jest w twoim oku solą

Ref. x2
Wilku Wilku jest poza kontrolą
Bilon Bilon jest poza kontrolą
Sokół Sokół jest poza kontrolą
Hemp Gru joint w twoim oku solą

Największy syf to dać sobą sterować
Wiele rzeczy może cię kontrolować
Monitoring na ulicach
Badania na komisjach
Wódka szlugi oraz towar spokojna głowa
Jestem poza kontrolą bo sam się umiem opanować
Mowa niepodległy chłopak
Choć iluzją jest wolność stuprocentowa
Bo zawsze mogę być więźniem własnego słowa
Połowa ludzi dookoła to statyści
Wypełniają przestrzeń nie posiadają myśli
Myślą to co pomyśleć powinni
Oni boją się że ktoś przemyśli ich pomysły
Jestem poza tym komicznym układem
Dam radę ty wiesz co na to kładę
Wilku Bilon elo przybijamy grabę
Naturalnie i naprawdę na zawsze
Uzależnienie i kontrolą cudzą kocham
Mocno w dupę
Jednym ruchem zmieciemy dziadostwo
Na oriencie na gapę prosto
WWO HG elo Prosto
Ref. x2
Chłopak, nie łam się
Bo wszystko może być ukryte właśnie w tej jednej szansie
Więc żyć pełnią życia, albo na dystansie
Młody jestem, szarość życia tłamszę

1.
Czekam na swoją szansę
A życie różnie się układa tak jak karty w pasjansie
Dlatego na baczności mam się
Młody jestem, szarość życia tłamszę
Rozkminiam co jest prawdą a co fałszem
Intuicja prowadzi, radzi z czego mam korzystać
Kiedy sobie odpuścić, ryzykiem nie zawsze zyskam
Po prostu racjonalista, wiem kto jest ile dla mnie wart
Życie zapierdala szybciej niż hart
Mogę mówić, że mam fart, rodzinę swoją, niezły start
Nie dla wszystkich niestety sprzyjający układ kart
Chłopak, nie łam się
Bo wszystko może być ukryte właśnie w tej jednej szansie
Całe życie na dystansie
Od bogactwa i luksusu na ujemnym bilansie
Trwając w prawdzie, a nie w kłamstwie sam kowalem swego losu
Staram się jak mogę by unikać kłopotów
By w końcu dojść do głosu, udowodnić wartość Feno (Tak!)
Wierze w chłopaków, bo może oni świat zmienią na lepsze
Cel to wykorzystać szanse, resztę pieprzę
Iść do przodu, lecz w podziemiu tak jak w metrze
Gdy sukcesy wietrzę, a będę trwał przy swoim
Nie jeden chłopak żyje i w cierpliwość się zbroi
Potrzebny chwyt jak w troi i życiowy fortel
Wykorzystać szansę i osiągnąć swój cel
Wykorzystać szansę i osiągnąć swój cel

Ref.
Chłopak, nie łam się
Bo wszystko może być ukryte właśnie w tej jednej szansie
Więc żyć pełnią życia, albo na dystansie
Młody jestem, szarość życia tłamszę

2.
Ciągle ciężko z pieniądzem, tak to życie się toczy
To wielki problem, spójrz prawdzie w oczy
Widzisz, nie da się go przeskoczyć
Co pozostaje z dachu bloku skoczyć (Nie!)
Kto się poddaje ten przegrywa
Dlatego łapię każdą szansę
Żeby całe życie nie zapierdalać dyliżansem
Każdy krok do przodu jest dla mnie awansem
Na typów z pod monopolu patrzę z dystansem
Czerwonoskórzy, którzy nie mają przyszłości
Póki mam możliwości to się łapię
Kiedy tylko jest opcja hajsu się nachapię
Żeby mieć go w ręku trzeba głową pokręcić
Bo na szóstę w lotka do usranej śmierci można czekać
Kto tak robi żal mi tego człowieka
I choć czas ciągle ucieka to Stefci nie zwleka
A dla tych, którzy myślą tak samo jak ja piona epeka

Ref.
Chłopak, nie łam się
Bo wszystko może być ukryte właśnie w tej jednej szansie
Więc żyć pełnią życia, albo na dystansie
Młody jestem, szarość życia tłamszę

3.
Słyszysz, to fenomenowy numer w miasto śle
Mam dosyć gadania, że i tak nie jest źle
Bo wiem, że mogę wszystko na lepsze zmienić
I wiem, że są ludzie co potrafią to docenić
Doświadczeniem z nimi chcę się podzielić
Co dzień z zajebistą sztuką tarzać się w pościeli
Nie którzy już pojęli, że życie stwarza szanse
Więc żyć pełnią życia albo na dystansie
Podejmowania decyzji bez przemyślenia
Czasem są przeliczenia, to banda życia znana tej
Ale tak żyje od małolata, moje miejsce to cień tego świata
Nie którzy mają mnie za wariata
Ale nie opadła krata, mam szansę, chcę ją wykorzystać
Bo wiem, że mogę zyskać i mogę też stracić
Ale chyba warto w doświadczenie się wzbogacić
Zarabiają tylko kumaci lub przewidują ruchy
Gówno prawda, życie sieka z partyzanta tak jak duchy
Jesteś głuchy jeśli o tym nie słyszałeś
O czym myślałeś ?
Kiedy szansę miałeś na to żeby uchronić się przed aluminiową kratą
Brązowa, zawaliłeś swoje życie
Teraz będzie tylko gorzej, a ty toniesz w zachwycie
Nie słyszałeś podziękowań, to usłyszysz je na płycie
Bo jestem sobą, nie ważne co o mnie myślicie
Za swoją rodzinę oddał bym swoje życie
A ten kawałek dedykuje jak to komu micie

Ref.
Chłopak, nie łam się
Bo wszystko może być ukryte właśnie w tej jednej szansie
Więc żyć pełnią życia, albo na dystansie
Młody jestem, szarość życia tłamszę
1.W przeciwieństwie do syfu zakompleksionych raperów
Wjeżdżam pewnie na bit i płynę po nim bez problemu
Stoję sam na brzegu morza rapowego ścierwa
Robię czystki jak ostatnia zdrowa nerka
Jestem z osiedla, czystej krwi reprezentant
Zasady tego miejsca mam wpisane w genach
Więc nie mów o korzeniach, bo jestem jednym z nich
Nawadniam je słowami jak pierdolony Nil
Plan wykonany, zapewniam ciągłość rodu
Oddany bezgranicznie do samego grobu
Uważaj na ruchy, bo życie ludzi zmienia
Mogę być niebezpieczny w sytuacjach zagrożenia
Bo moja rodzina numer jeden ponad wszystko
A czarne serca ja eliminuję szybko
Stałeś się jednym z nich, przykro, że tak wyszło
Rozliczaj swoje gówno, ja z nadzieją patrzę w przyszłość

Ref; Dobrych ludzi w moim życiu mniej z każdym dniem
Czarnym sercom na mej drodze odcinam tlen
Jedna miłość leży w gruzach, tak, to pewne
Kiedy spytasz czy pamiętam cię, odpowiem "nie"
Dobrych ludzi w moim życiu mniej z każdym dniem
Czarnym sercom na mej drodze odcinam tlen
Jedna miłość leży w gruzach, tak, to pewne
Kiedy spytasz czy pamiętam cię, odpowiem "nie"

2.Niezmiennie do pewnych spraw podchodzę jednakowo
Dzisiaj mogę powiedzieć, że sytuację mam klarowną
Wiem kto jest ze mną, a który stoi obok
I trzyma kciuki żebym gdzieś się kurwa potknął
To nie jest tak, że nie rozumiem twych poczynań
Pewnie, można się wkurwić, gdy całe życie przegrywasz
Ja nie życzę tobie źle, nie życzę dobrze
Dzisiaj znaczysz dla mnie tyle co wczoraj spłukany klocek
Zmieniłem podejście, zmienili je ludzie
Niektóre zachowania wywołują we mnie furię
Nie jestem durniem i w porę wyhamuję
A ty nie sprawdzaj tego kiedy nerwy wyładuję

Ref; Dobrych ludzi w moim życiu mniej z każdym dniem
Czarnym sercom na mej drodze odcinam tlen
Jedna miłość leży w gruzach, tak, to pewne
Kiedy spytasz czy pamiętam cię, odpowiem "nie"
Dobrych ludzi w moim życiu mniej z każdym dniem
Czarnym sercom na mej drodze odcinam tlen
Jedna miłość leży w gruzach, tak, to pewne
Kiedy spytasz czy pamiętam cię, odpowiem "nie"

3.Jeśli nie ma o czym gadać, to nie szukam tematu
Szczerze bez uśmiechu i bez pucy chłopaku
Może przypadkiem gdzieś kiedyś pogadamy
Mam numer do ciebie wpisany jako nieznany
I wyprzedzę twoje myśli, nie wpadam w paranoję
Piszę to na luzie i psychicznie mocno stoję
Odrzucam egoistów i przyjaźnie dla korzyści
Życie to nie biznes, a koledzy to nie dziwki

To czarne serca, które żyją wśród nas
Czerpią przyjemność z tego, że robią kwas
Wychodzę im naprzeciw nie dając szans
To czarne serca, które żyją wśród nas

Ref; Dobrych ludzi w moim życiu mniej z każdym dniem
Czarnym sercom na mej drodze odcinam tlen
Jedna miłość leży w gruzach, tak, to pewne
Kiedy spytasz czy pamiętam cię, odpowiem "nie"
Dobrych ludzi w moim życiu mniej z każdym dniem
Czarnym sercom na mej drodze odcinam tlen
Jedna miłość leży w gruzach, tak, to pewne
Kiedy spytasz czy pamiętam cię, odpowiem "nie"
Po co i dlaczego
ten tego no i tamten tamtego
no i ny ny y y nie zaspany
zamotasupłany
niesamowiarygodnie ujeupierdukurwielony
zapodawany na wynos mózg mam
bełkota gada gadam
i zajadam i nabijam i odpadam
i ha ha ha ha a o co chodzi co chodzi
kogo to obchodzi
dochodzi godzina i budzi ludzi
wodzi nas czas za nos, nie szkodzi
wchodzi... i nie wychodzi
jestem na łodzi podwodzi
nic mnie nie nudzi
budzi się we mnie ludzik
stworek obserwatorek
on odkorkowuje korek
korka wpadamy do wirek
cały cyrek
to worek z z zabawkami
bawi się nimi, tymi moimi myślami
do góry nogami a tu sami swoi
więc niczego się nie boi i broi
a smok stoi
i czeka na człowieka który ciągnie na machu
idę do Ciebie brachu...
yhy, yhy, jestem tutaj wszelakie takowy zataj
i razem ze mną lataj
pa ta ta ta ta ta taj
dzisiaj na smoku z fokusem
kłusem
otul się głosem
mierz czas papierosem
lub zimnym psim nosem
nic pod przymusem
wszystko nonsensem
razem z fokusem...
Zapomnij co słyszałeś o Mezo
Zapomnij co czytałeś o Mezo
Zapomnij co myślałeś o Mezo
Jesteś tak dobry jak twój ostatni sezon!

Dreamliner - dziewiąty rejs
Dziewiąty raz dla Poznania jak z „dziewiątką" Reiss
Dziewiąty raz dla Polski jak z „dziewiątką" Lewandowski
Niszczę mury, buduje mosty
Robię to dla siebie i Ciebie, płyta numer dziewięć
Konsekwentnie od roku dziewięć-siedem
Historia jak od pucybuta co ma jazdę własną
Do heretyka skazanego na stos
Mejger, minął twój hey-day, minął twój pay-day
Czas zwijać żagle, wołać Mayday!
Tak naprawdę nikt nie może mnie skrzywdzić
Bo mam wciąż pasję, która mnie może uskrzydlić
A ciosy które przyjmowałem na gardę
Chwile, gdy rywal posyłał mnie na parter
Tylko dodały mi sił - naprawdę
Tworzę historię tak jak Bonaparte

Dreamliner to nowy znak Mezo,
To nowy tag Mezo, to nowy rap Mezo
Nie mów fuck Mezo, nie mów łak Mezo
Nie mów że chciałbyś widzieć wrak Mezo
Mija sezon i odczuwasz brak Mezo
Mija sezon i masz nowy track Mezo
Bo nikt nie potrafi zrobić tego jak Mezo
to jest fach Mezo, od tylu lat Mezo
Poczuj flow -- i ten rezon
Poczuj go -- w ten sezon
Kto tworzy nowy ład Mezo, tak Mezo
Posłuchaj rad Mezo, nie ma nikogo nad Mezo

Moje rymy - duże stężenie dopaminy i serotoniny
Mezo styl -- zero doliny
Pozytywna krucjata, przepłynąłem całą Polskę i pół świata
i znów latam
Raz dla mas, a raz kameralnie
Dreamliner -- skieruj kamerę na mnie
Wali bas, Werbel bije jednostajnie,
Wprowadza w trans, czujecie się nierealnie
Nie wiem czy to normalne, czy to moralne
Czy to legalne, czy to medialne
Chcę byś poczuł się skrajnie fajnie
gdy słyszysz to w knajpie, luz niech Cię ogarnie
Nie zwalniamy tempa, Cel-Pal - trzask
Z daleka słychać tylko oponentów wrzask
Bo mamy ambicję by sięgać gwiazd
To nasz wjazd! Gramy! Dreamliner -- sprawdź!
C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak pierdolnie
Nie przejdzie bokiem - uderzy centralnie

C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak pierdolnie
Z ulicy prosto
To jest biały dom, przyjmij to do wiadomości

Myślałem, że hip-hop zginął, z bluntami się spalił
Choć jestem jedynakiem dla mnie bratem był tu Ali
Bo nie ma takiej skali ziombel
Co nie pozwoli mi poruszać się tu na fali swobodnie
Wiesz myślę jak Zeus i jak Zeus mieszkam
Gdzie pies cię nie ochroni a zrobi to koleżka
Gdzie zarobić nie wiesz jak
Ja też nie wiem, wybacz
Chciałbym przy pracy powtarzać, że jestem jej pewien a nie chyba
To nie hajs koka cadillac Puff Daddy czy Lil Kim
Czy konkurs kto komu większe przyklei cycki
Lepiej pokaż silikon a zaśpiewa ktoś inny
Ten świat tak stworzony żeby każdy mógł w nim być
Mieć miejsce, to przez ten system
Parafinę mam jak Heltah Skeltah i żyć chcę
Mi powiedz lepiej, wychowany na Artifax
Musi słuchać, że Justin to najlepszy rap
K jego mać, ja nie dam wiary ziomek
Bo na mnie nie działają żadne czary w Pomatonie
Brat uwierzyć w koniec to marzenie czy pomysł
I tak w końcu pierdolnie prosto w Ziemię meteoryt

C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak pierdolnie
Nie przejdzie bokiem - uderzy centralnie


C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak pierdolnie
Z ulicy prosto
To jest biały dom, przyjmij to do wiadomości

Ten deszczach warszawski spada na miasta
Z ŁDZ to ZDN ziomuś sprawdzaj
z zielonego miasta konkret jazda
na Kodex peryferii jak K.A.S.T.A.
Słowa prawdy jak spowiedŹ
tu jest ten moment wykorzystam go po maksach
płynąc na bicie White House jak na lab Cabin, farsa
Żaden fall start, rap z serducha jak Hemp Gru
dla kurew co ukradły hip-hop brak sentymentu
poezja dŹwięku, Projektanci, O.S.T.R.
Nie ma miejsca, jak dom dla moich ludzi tu jestem
te światła miast dla nas świecą najjaśniej
jej blask co ogarnie wszystkie dzielnie w tym państwie
Nikt tu bezkarnie nie przewiezie się przez rejon
szukaj mnie na projektach, w klubach z pełną platerą
pełne lebero prezentuje ta ekipa
Jak BC damy klasyka, podkręć bas na głośnikach
Na legalu jak Peja, cuty Twistera
nawinąć konkretnie nie potrzeba bengera
to jak Zipera druga strona medalu
To historie z sąsiedztwa, które znasz od lat paru
rap po części dla szmalu po pierwsze z pasji
i nikt mi nie nawinie, że woli finansowy zastrzyk
hipokryzję tłamsi dając realny obraz
maksymalnie czysty towar, kielony pod dna

C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak pierdolnie
Nie przejdzie bokiem - uderzy centralnie

C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak pierdolnie
Z ulicy prosto
White House i wszystko jest jasne
(Mez Mez...Mez do bitu dobitnie, mezokracja…Mez Mez…Mezo Mezo…Mez do bitu dobitnie. Czas rozpocząć nowy sezon… Mez do bitu dobitnie, mezokracja…Mez Mez…Mezo Mezo…Mez do bitu dobitnie. Czas rozpocząć nowy sezon…)

1. Zapraszam na okręt, to jak jazda na oklep. Słabi odpadają szybko, popadają w obłęd. Kto tu stanowi porządek, daję rymy porządne? Kto atakuje lirycznym żądłem? Mezokracja – głos, który dociera do Twych uszu. Mezokracja – władza, która nie zna przymusu. Mezo- ezoteryczny przekaz pełen energii. Daję Tobie (co?) ogień dział artylerii. Z grodu Przemysława krwawa wyprawa. Dla dobra rap narodu, łak MC’es exodus. Stylem, rymem ostrym jak sztylet. Nie byle jakim, łaki, wypruję z was flaki jak laleczka Chucky. Radykał, jak Chuck Digi, publiczny wróg. Wrzucę Was do paki jak braci Dalton, Lucky Look. Nie potrafisz to się wycisz, oponentom daję wycisk, Veni, Vidi, Vinci.

Ref: Mezokracja! Ja tu tworze ustrój, cały świat mam u stóp.
Mezokracja! Siłę mózgu przeciwstawiam sile muskuł. /x2

(Mezo Mezo, czas rozpocząć nowy sezon…)

2. Wstań! Masz dziś wiele do zrobienia. Chcę przekazać Ci tą energię, której nie masz. To, czego nie kupisz za złotówki czy euro. To, co stanowy najdroższy klejnot. Wokół pełno energii. Rymy, które leczą. Zjawiska, które wszelkim prawą przeczą. Przemów własnym głosem. Kieruj własnym losem. (Ej!) Odkryj w sobie ukryte moce. Rzeczywistość jak ocet, potrafi dopiec. Ja trzymam kurs, aby nie zatonąć jak Kursk. Od lat pod jedną banderą Lajner, Eros, Herkules, Mez, skuteczny jak Patrick Klaivert. Punchlinem niszczony każdy outsider. Każdy looser, słowem dopasowanym jak puzel. Szerząc Mezo Styl i mierząc coraz wyżej, i będąc coraz bliżej, coraz więcej widzę.

Ref: Mezokracja! Ja tu tworze ustrój, cały świat mam u stóp.
Mezokracja! Siłę mózgu przeciwstawiam sile muskuł. /x2

(Mez do bitu dobitnie…)

3. Mez tu jest i już wiesz, co jest grane. Nie zamkniesz tego w schemat, to obraz bez ramek. To nie ma być nudne, jak mecz bez bramek. To ma pobudzać i wśród kiepskich siać zamęt. Tych naprędce klonowanych MC, których jak słucham, to myślę o drzemce. Bawicie mnie do łez, jak Louis de Funès. Dziś się okaże, kto tak naprawdę jest fitnes. Zobacz jak Mez to robi, liryczny aerobik. Hip-hop’owe rodeo, chwytam byka za rogi. Gimnastyka języka, ekwilibrystyka. (Flo!) Skuteczność Tore Andre Flo. Piona z undergorundem, rap-handel, jestem ponad tym. Pracuje przepona, rymowy automat. To nie truschool, to mój ustrój Mezokracja. Mój styl, mój azyl, moja pasja. Gracias!

Ref: Mezokracja! Ja tu tworze ustrój, cały świat mam u stóp.
Mezokracja! Siłę mózgu przeciwstawiam sile muskuł. /x4
Ciągle ktoś miesza. Odpierdala ściemy.
Ktoś przeszkadza robić duże PLNY.
Politycy, urzędy, psy kominiarze DO PIEKŁA!
O tym kurwa marzę.
Jedna działka i leżysz na trzy lata.
Konfident Cię sprzedał pierdolona szmata.
Przyjmij rolę kata. Odbezpiecz gnata.
ZABIJ KURWE. ZABIJ W IMIĘ ZASAD!
W interesy frajer się wpierdala. Jego strata.
Zanim Cię wyrucha daj mu poznać siłę ganta.
DO PIACHU. DO PIACHU FRAJERZE. Nigdy nie wygrasz z ulicy żołnierzem!
Twoją laskę chce przełożyć jakiś kutas. Zajebista dupa tylko ty ją możesz stukać.
Zero litości. Wyrok śmierci. DO PIACHU MATKOJEBCY!

Ref. Zabij wszystkich co na twojej drodze stary. Niech nie unikną kary. Zabij każdą kurwę konfidenta. W imię zasad do piekła.

Ktoś publicznie miesza z gównem twoje imię.
DO PIACHU DO PIACHU! Giń skurwysynie w imię zasad.
Witaj na Powązkach ze światem żywych czas się kurwo rozstać!
DO PIEKŁA wszyscy matkojebcy. Oto słodka chwila pierdolonej zemsty krucjata. Kto przeciwko niech zginie.
Zacznij się modlić pierdolony skurwysynie.
W imię zasad piekło oczekuje. Na mej drodze ciągle same kurwy i chuje.
W mordy im pluje.
Nikomu nie daruje.
Zginie ten kto kurwa zasługuje.
By osiągnąć swój cel musisz zniszczyć wroga. Każdy frajer to twoja przeszkoda.
Zero litości, stary odbezpiecz gnata.
DO PIACHU DO PIACHU!
Do piekła w imię zasad !!

Ref. x2

Zabij. (zabij kurwe w imię zasad)
Tak bardzo chciałbym Cię nie kochać, tak bardzo
bo wtedy by mnie tu dziś nie było
Lecz zawładnęłaś moim sercem i wyobraźnią
I pod naporem okno na piętrze puściło
Czuję się jakby mi się śniło to wszystko i pewnie o tym śniłem nie raz
Dziś pod osłoną nocy powoli pędzę do Ciebie księżniczko
By w końcu Cię wyzwolić od zła
Choć nie mam złotej zbroi, jestem Twoim rycerzem
Na jedno Twoje skinienie jestem gotowy od tak
swe życie złożyć w ofierze, gdy jakiś drań zechce,
aby w Twoje piękne oczy wkradł się strach
Trzask tych starych schodów pod stopą rozchodzi się po domu jak wybuch
On schodzi sprawdzić co to, iglica tańczy ze spłonką
łap blask skurwysynu!

Mój ukochany, uwierz mi, dla mnie możesz być i spłukany, i zły
Nieważne, będę zawsze tu, gdzie Ty
Bo zobaczyłam twoje sny przez uchylone drzwi
I dziś możesz pewien być, że choćby podzieliły nas i setki mil
I choćby cały świat Ci się rozpadł w pył
Możesz zaufać mi, rozumiem Cię jak nikt

Pamiętasz, jak pisałaś mi, że to nie wyjdzie, heh
Nigdy nie porzuciłem marzeń, dziś jesteś przy mnie, bo nigdy nie zwątpiłem
Walczyłem za nas dwoje, byśmy mogli być razem
Pisałem Ci, że żyję tylko dla Ciebie
Dziś gładzę Twoje dłonie gładkie jak aksamit
I chłonę Twój głos w każdym słowie, choć krzyczysz wciąż, gdy się wciąż docieramy
Czy on by zabił dla Ciebie, jak ja? Nigdy! Na pewno nie
On nie był Ciebie wart, wysysał Ci energię jak wampir
Sam pchał się na pewną śmierć
Kochanie, nie bój się, nie skrzywdzi Cię nigdy więcej
Choć dobrze wiem po syrenie za oknem, że na tym świecie tylko my rozumiemy siebie
A wszystko, co piękne jest cholernie ulotne

Mój ukochany, uwierz mi, dla mnie możesz być i spłukany, i zły
Nieważne, będę zawsze tu, gdzie Ty
Bo zobaczyłam twoje sny przez uchylone drzwi
I dziś możesz pewien być, że choćby podzieliły nas i setki mil
I choćby cały świat Ci się rozpadł w pył
Możesz zaufać mi, rozumiem Cię jak nikt

Na pamięć znam każdą linie od ucha do ust
Zęby jak białe lilie, wargi jak płatki róż
Przy prawej brwi ciągle masz małą bliznę po ospie, którą przeszłaś w dzieciństwie
Gładzę policzek i przechylam lekko głowę Ci
Włosy pachną jaśminem jak tamten list
Lecz teraz mi się lepią do dłoni, lepkie od krwi z Twojej skroni
Gdybym tylko mógł to bym to zrobił inaczej
Lecz pękało mi serce gdy patrzyłem jak płaczesz
Przejrzałem wszystkie Twoje z gazet zdjęcia
Gdy zjawił się ten facet, Ty się stałaś smutniejsza
Dlaczego teraz było Ci go żal?
Ja bez mrugnięcia bym Ci wszystko dał - nawet życie
Słyszę wrzask gdy przesuwa Cię bliżej
Zostaw ją i rzuć broń bo będę strzelał świrze!

Mój ukochany, uwierz mi dla mnie możesz być i spłukany, i zły
Nieważne, będę zawsze tu gdzie Ty
Bo zobaczyłam twoje sny przez uchylone drzwi
I dziś możesz pewien być, że choćby podzieliły nas i setki mil
I choćby cały świat Ci się rozpadł w pył
Możesz zaufać mi, rozumiem Cię jak nikt
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo