Popularne piosenki. Polski Hip Hop

E, brat nie damy się tym pierdolonym kłamstwom
Wolę nie myśleć na co talibowi banknot
Kurwy na baczność, nie ten rząd, nie ta misja
Jeden błąd - spotkam cię, skończysz jak pod okiem pizda
Ziemię tu gryź, bać się będziesz, bo dziś płacz nie zejdzie z tej krwi
I tak nie przejdzie twój krzyk za grube ściany
Dla twoich kompanów pijanych jesteś zerem
gwoździem, końcówy zelówy, wbijanym w aferę
Masz wielkie szczęście, że w mieście, że się nie meczę
Bo bym zlikwidował tu ciebie i gdybym był mafią
Sprawy zakapior, średnia krajowa
Dlatego nie dam się za chuja pensa zmanipulować
To twoja trumna zobacz czarny kolor
Ja widzę w nocy jak przy polowaniu sowa, odbierz wiadomość
Pierdolony jak ZOMO, nie uczyli rodzice
co mówić jak żyć by widzieć wszystko i słyszeć

Ty lepiej się zastanów jaką dali ci ochronę
Siwy bez prawo jazdy, ale ma pistolet
Ja za to mogę polec, bo wierzę w wolność słowa
Nic ci nie zrobię, chociaż mógłbym, bo wierzę w Boga

[x2]
Mam wielu wrogów jak i niejednego zioma
Kieruję się sercem, brat, bo wierzę w Boga
Kilka słów o nas dla naszych zachowań
Kieruję się sercem, brat, bo wierzę w Boga

Mendo wyluzuj, po co chodzić cały w nerwach
Wyglądasz jakbyś tak z Cymańskim w szachy przegrał
Chciałbym do piekła posłać ciebie lecz mam honor
Za konfidentów sztuki żeś ich zesłał ziomom
Ponoć prawda leży zawsze koło gówna
Ponoć sam jarałeś to gówno na studiach z załogą
Mamy świadków, nielubiany, blady, w brylach, mały wynalazku
Wiem dla ciebie za okrutny świat mój
Sprayem wywalę ci w pysk, puchę wbije w udo
Ty odpierdol się od małolatów, póki życie lubią
Bo czas ich podróżą z nudów wpadną na ten patent
By cię porwać za hajs albo obrobić ci chatę
CBA zapomnij, nie drażnię prowokacji
Bo z kwiatami się pojawią cwele, błazny i amanci
Nie wiem jak ty, ale brat mi nie pasuje nic tu
Te kontakty nie dla masty, ej zabiłbym ministrów

Ty lepiej się zastanów jaką dali ci ochronę
Siwy bez prawo jazdy, ale ma pistolet
Ja za to mogę polec, bo wierzę w wolność słowa
Nic ci nie zrobię, chociaż mógłbym, bo wierzę w Boga
To co było już nie wróci więcej
pozostało tylko wspomnienie i zdjęcie
z biegiem czasu chwytam za to częściej
jak każde mniej chwile za którymi tęsknie
i za którymi nie bo przecież też takie były
i jedne i drugie dały mi w życiu lekcje
pamiętasz lewy pierwsze uliczne kodeksie
pierwsze imprezki procenty skręty
wyjścia na scenę zamek było 97
" Było elegancko tego nie zapomnę przecież"
ej a pamiętasz te pierwsze nagrywki
od rana do wieczora u ciebie w piwnicy
i te nie przespane noce spędzone na ulicy
" Pamiętam Cienki za te chwile wielkie dzięki cały czas razem tylko w innym kierunku"
damy sobie rade lewy trzymaj się narazie

Emiś

Nie widzisz mnie, ani ja nie widzę ciebie
nie znasz mnie, ja też nie wiem kim jesteś
może wiele nas dzieli, może wiele nas łączy
mam pytanko? pamiętasz swoje życiowe wartości
ja pamiętam skąd jestem gdzie są moje korzenie
gdzie stawiałem pierwsze kroki
życia porażki uroki
wiem nie wszystkie rozumy są w mej głowie
ale wiem jak żyć bo pamiętam odpowiedz
jestem sobą i pamiętam o tym bo to podstawa
nie jestem aktorem, nie chce innych udawać
i pamiętam też o planach które trzeba zrealizować
konsekwentnie i ambitnie będę cały czas próbował

Ref: Nie zapomnij tego ej, nie zapomnę
Nie zapomnij tego ej, nie zapomnę
Nie zapomnij tego cienki ej, nie zapomnę
Nie zapomnij tego cienki ej, nie zapomnę
2x


Emiś

Nie zapomnę o rodzinie o kobiecie o znajomych
nie zapomnę o wartościach przed życiem mi wpojonych
nie zapomnę o miłości przyjaźni, uczciwości
poświęceniu się dla sprawy pomocy lojalności
nie zapomnę też o bólu o krzywdzie o cierpieniu
każdy uczy się na błędach w dążeniu do celu
nie zapomnę też że w życiu nie ma sprawiedliwości
rzadko idzie co po myśli wszędzie kurewstwo od gości
nie zapomnę by walczyć by się nigdy nie poddawać
taka moja postawa co ty zrobisz twoja sprawa

Cienias

Za oknem pogoda chujowa pada
wspominam dalej beztroskie lata
lata małolata co lata po podwórku
od skąd pamiętam dzieciak pełen buntu
przez młody głupi rozum i wpływ środowiska
zaniedbałem wiele wiele dzisiaj naprawiam
szybka moneta przekręty droga blacha dobra lacha
chlanie lanie w banie ta ej to mnie fascynowało takie życie się marzyło
po jakimś czasie powiedziałem to droga nie tędy
marzyły się koncerty płyty autografy
fani i fanki o to lewe balangi
nie którzy mi mówili daj sobie z tym spokój cienias
rady nie dasz szansy nie masz nawet nie marz ja się śmiałem
wiedziałem że się uda zobacz druga płyta w bloku ukryty cienki polskie wita
Ref. To nie film, to jak miałbyś być sługą i bogiem
nie poradzisz sobie z tym jak z temperatura kobiet
przeszedłem długą drogę, choć wciąż polują mogę
znów ruszyć znów furą w obieg, znów dobierać drogę

PORK:
Kolejny wiraż, potrzebny mi jest rap jak ludziom ogień
czuje to jak enduro, powiew i jak zły urok w tobie
gdzie mam marzenia? dawno za siódmą górą człowiek
powiedz co będzie jak nie zdążysz dobiec w porę?
najpierw pozwoliłeś odejść, nie zawsze jest się górą snobie
leżysz na dnie w rowie, nieco inni z kulą w głowie
ukradłeś studniom wodę, więc masz ponurą spowiedź
miałeś kumpla, lepiej powiedz z którą pobiegł
nie mi, murom powiedz, ja mówię Shure'om co wiem
świat to pod lupą kopiec, mieć trzeba nad dupą głowę
ludzką naturą fobie i nawet jeśli kruszą kopie
mów bowiem nawet lód strawi kiedyś ogień

Ref. To nie film, to jak miałbyś być sługą i bogiem
nie poradzisz sobie z tym jak z temperatura kobiet
przeszedłem długą drogę,choć wciąż polują mogę
znów ruszyć znów furą w obieg, znów dobierać drogę

SZAD:
Chcą szukać dobra tu a to jak szukać Boga w Rio
tu dni jak woda płynął, tańczy na wietrze nylon
to Babilon stoi pokryty formaliną
wkrótce pod lawiną fałszu runie z całą tą drabiną
Dzielę błąkaniną druga z mą kompaniją
Głęboka miłość dla oddzielonych na tych blokach linią.
Na blokach żyją i na blokach miną
Jak te historie napisane dla tych imion
Ja jestem jednym z miłośników tych nośników, buntowników
Co z chodników do głośników niosą deszcz meteorytów
Niszcząc blef stereotypów opisują brud chodników.
Chłód chodników, szum chodników dając wielu grunt w dotyku
W świecie gum, plastiku ekstra figur, ekstaz pigul
Liczy się perfekcja bytu tez masz wybór reszta przygód
W Twoich rękach sam decyduj jaki ten koniec ma tytuł.
Czy wybierasz miejsca trybun czy unosisz ekskalibur.

Ref. To nie film, to jak miałbyś być sługa i Bogiem,
Nie poradzisz sobie z tym jak z temperaturą kobiet,
Przeszedłem długą drogę choć wciąż polują
Mogę ruszyć furą w obieg, znów dobierać drogę.

NULLO:
Możesz grób kopać, prosić o cud Boga wciąż błądząc,
Jest tyle dróg popatrz znów chłopak wybrałeś tą złą,
Jutro brat Twoje problemy się nie skończą,
Jeżeli Ty każdego dnia będziesz odkładać je na konto,
W tej dżungli brak czystych rąk, brat wszyscy chcą brać,
Od nas, w zamian oddadzą zwykły tombak
Moj kumpel nie mial rodzicow czy mial sie poddac?
Ma teraz własną rodzine zdobyl własny MOUNT BLANC
Znałem też typa, wypadek zabrał mu sens dni.
Wierz mi o nic nie pytał gdy pisał list do śmierci.
Dziś to szczęśliwy człowiek bez pretensji,
W głowie wybaczył sobie gdy stał już jedną nogą w grobie.
To nie film z Fondą, to egzamin stąd to życie rani
A my czasami sami sobie wbijamy żądło,
Tu każdy z Nas powinien być Ghost Dog
nie patrzeć na świat brat przez zamknięte okno.
(Hukos)
Miasto nawet daltonistów uczy patrzeć na kolory
Uciekać przed niebieskim i gonić za zielonym
W mieście JP na murach wcale nie znaczy Jan Paweł
Od kiedy HWDP już dawno zapomniane
Ludzie igrają z losem , próbują salto mortale
Spinki do mankietów dobrane pod kolor kajdanek
Nawet nocą mrużysz oczy od wielkomiejskich świateł
Bladopurpurowy blask dają czerwone latarnie
Białostocki red light district, białoruskie dziwki
Na pustyni uczuć to oaza ludzkiej krzywdy
Nad ranem trapi bloki syndrom godziny szóstej
Prawo nie puka dwa razy, drzwi otwiera butem
Szum klozetowej wody, ostatnia poszlaka
Po majątkach dilerów spływających w ubikacjach
Zarób albo giń próbując się nachapać,
Raport z miejsa zbrodni, ta miastomania .

Ref.: (Jarecki)
Chce być przekonany święcie
Że ghetto nie jest miejscem
To stan umysłu, nic wiecej
To miasto zabiera tlen
Ja kocham i przeklinam je . [2x]

(Poszwixxx Fabuła)
Szyby maluje mróz, pierwowzory
Topią pierwsze słońca promienie, bez których umiera miasta koloryt
Zapach pleśni, wilgoć murów, fabryk, starych budynków
Niekiedy nie starcza sił, by wspiąć się na szczyt Olimpu
Gwar miasta, jak stare nagrania
Mijam białostockie ghetto, sporo się zmieniło od czasu powstania
Echo ulic, nierówny rytm koniunktury
Niektóre obrazy, które maluje życie są w stanie znieczulić
O tym, że ludzie odchodzą na zawsze
Przypomina co jakiś czas klepsydra na schodowej klatce
Miasto krezusów za dnia tętni tym rapem
Zasypia czasem, jak małe dziecko w mieście świateł
Świt odkrywa na trawie szron
Na skrzyżowaniu mruga żółte światło ze wszystkich czterech stron
Znów nie mogę zmrużyć oka wsłuchując się w stare nagrania
Od kilku lat jak Ras, zżera mnie miastomania .

Ref.: (Jarecki)
Chce być przekonany święcie
Że getto nie jest miejscem
To stan umysłu, nic wiecej
To miasto zabiera tlen
Ja kocham i przeklinam je . [2x]

3. (Cira FF)
Granatowe płótno oplata horyzonty zmierzchem
Chore powietrze oprowadza mnie po mieście
Dwudziesta trzecia dziesięć, idę z kapturem na myślach
Świat się pod nim chowa, parkowa ławka - przystań
Jasna zieleń, buch, odległa chmura
Słuch skupiony na dźwiękach, znów dosięgam do pióra
Tu raz poczerniał stary i znikł na szarym końcu
Trzydziestoletni synek usypia w maminym kojcu
Drugi wmawia ojcu: „Nie wiem nic o narkomanii”
W rzeczywistości płynie w białym pyle miastomanii
Na nich dwóch przypadł trzeci, prawdziwy złoty dzieciak
Wrażliwy, ale silny, pamiętam co mi powiedział:
„Twórz, bądź jak ten, co narysuje serce,
Łzę w oceanie, cud, obiecane miejsce”
Ja chcę go słuchać, bo kres nas dogania
2 0 11, sprawdź mnie - miastomania .

(Aha .Taa, kolory mienią się w swoich ledwo uchwytnych odcieniach. Przeobrażają się, tlą i umykają, jednak nie jesteśmy tu po to, żeby je złapać. Na bicie, płótnie, ścianie czy kartce . Nawet głos ma swoją barwe . Ta barwa odmalowała tobie te wersy . Łap to ! Tak !)

Ref.: (Jarecki)
Chce być przekonany święcie
Że ghetto nie jest miejscem
To stan umysłu, nic wiecej
To miasto zabiera tlen
Ja kocham i przeklinam je . [2x]
Popatrz jak czas szybko ich zmienił
Dzisiaj sa juz nie do poznania
Troche highlife'u fartem lizneli
Zapomnieli Semper Fidelis
Pytasz skad są? Tez nie pamietam
Znow wyrzekaja sie wlasnych słow
Za nimi jakos mi serce nie krawwi
Popatrz mi w oczy mnie czas zostawił

1. Tam Białystok do konca jestem z nim nadal
To jest niezmienne jak 10 przykazań
Jak w banku pewne od zapowiedzi do czynu
Mozesz trzymać mnie za słowo Ty z kurwy (ty) synu
Lojalnosc szczerosc w sercu prawda w oczach
Lzy jak radosc nigdy na pokaz
Nadal nie chillout surowy klimat
Nie znajdziesz ciepla tam gdzie panuje zima
Syn marnotrawny wraca buduje burze
Nie wystepuje w milczącym chórze
Zbieram burze przetrwam mam charakter brat
Z diabłem pakt nie dmucham pod wiatr
Jestem twoim wrogiem złym przeciwieństwem
Ukrytym wzorem nadal te wersy są chore
Tak poza tym tylko miedzy nami
W kilka życiorysów wpisałem się trzema szóstkami

Ref:
Popatrz jak czas szybko ich zmienił
Dzisiaj sa juz nie do poznania
Troche highlife'u fartem lizneli
Zapomnieli Semper Fidelis
Pytasz skad są? Tez nie pamietam
Znow wyrzekaja sie wlasnych słow
Za nimi jakos mi serce nie krawwi
Popatrz mi w oczy mnie czas zostawił


2. Nadal pierwszy fart nic nie jest wart
Nadal słaby fundament źle wrózy po dach
Na siebie licze ulice znam na tyle
Symbolem podstepu tu nadal jest sztylet
Nadal szukam nocy jak kompas północy
Nadal chcą utopić mnie w łyżce wody
Kazdy z nich na zdrowy rozsądek chory
Nadal ryba psuje się od głowy
Demony przeszłosci nocą przychodzą do mnie
Nadal pamietam o tym żeby zapomnieć
Nadal głosniej zbieram w gardle zew
Chłopaczyna z osiedla nie salonowy lew
Mizogonizm szowinizm w słowach jak blizny
Nadal mozesz zarzucić mi taizmy
Nadal dla judasz liczy sie tylko flota
Garota daj spokój nie na dziwki z Bangkoku
Nadal na bloku szczerze usmiechniety
Slyszałes co wbijam w czyjes resentymenty
Nadal u kresu sił dodaje nurt gniewu
Nadal przy mnie wiatr umiera z braku tlenu

Ref:Popatrz jak czas szybko ich zmienił
Dzisiaj sa juz nie do poznania
Troche highlife'u fartem lizneli
Zapomnieli Semper Fidelis
Pytasz skad są? Tez nie pamietam
Znow wyrzekaja sie wlasnych słow
Za nimi jakos mi serce nie krawwi
Popatrz mi w oczy mnie czas zostawił

3 .Kazda blizna przypomina Mars jest ojczyzna
Nadal krzywdze ludzi gdy ludzie mnie krzywdza
Daleką droge mam jakie to ma znaczenie
Ze w moich butach stopy kaleczą kamienie
Nadal złe nastawienie proste porazka
Zeby trafić do serc wystarczy pióro i kartka
Nadal przyszłosć niepewna ale własna
Nadal na miasta eterze inwazja
Do odpowiedniej tresci odpowiednia forma
Nie przemawiaja do mnie cyrkonie i tombak
Wysokie obroty łapie każdą chwile
Bo zanim umre chce wiedziec po co żyłem
Jestem głosem w ciemnosci pomogly ci słowa?
Dla mnie to dzieciak najwieksza nagroda
Oni pną sie na szczyt mają 5 minut lansu
Ich zadufanie najkrótszą drogą do upadku
Znam swoje miejsce nadal skromnie
Ich żywicieli w dyby na mastaktomnie
Koło wykonało pełny obrót jestem nadal
Nie odwracam sie plecami gdy mój ziomek w opałach

Popatrz jak czas szybko ich zmienił
Dzisiaj sa juz nie do poznania
Troche highlife'u fartem lizneli
Zapomnieli Semper Fidelis
Pytasz skad są? Tez nie pamietam
Znow wyrzekaja sie wlasnych słow
Za nimi jakos mi serce nie krawwi
Popatrz mi w oczy mnie czas zostawił
Ostatnio gdy pisałem, to nie napisałem sporo,
pięćdziesiątka na biurku, miałem w kubku razem z colą,
tak jak przedostatnie solo, dałem z siebie 200 %,
40 to alkohol, reszta nieprzespane noce,
mam ochotę kurwa odejść z miejsca,
spalić wszystkie mosty, wyjść i tu nie mieszkać,
piznąć telefon o chodnik, widzieć go w drobnych częściach,
nie mam miejsca na mapie, gdzie mógłbym wszystko zmienić,
pierdolony hajs jak szmate, wycisnąłem z tych kieszeni,
czas coś zmienić? czy może za późno na zmiany?
wczoraj chciałem się ożenić, miałem kurwa jakieś plany,
dziś już nie mam prócz niż, że nic większych od miedzianych monet,
przecież wiedziałem co robię! gdy rozpierdalałem flote,
brałem te niunie na hotel, kurwy jak miałem ochotę,
miałem w sobie wtedy ogień, one moje jaja na brodze,
i kłamałem tylko Tobie, ale nic już z tym nie zrobię, bo...

REF:
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
to tak jak rzeka z prądem, płynąłem nią bez Ciebie,
wtedy niewiele mogłem, dziś też, lecz mam nadzieję...
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
jako dobry czy ten zły, chcę być głównie dla Ciebie,
i chcę byś była nim, mym całym otoczeniem.

Sukces uczy nas porażki, byśmy mogli go docenić,
niezależnie od obydwu, każdy z nich potrafi zmienić,
nie zapomnę nigdy w życiu, jak mówiłaś, że mnie cenisz,
i że jestem najtroskliwszy i najczulszy na tej ziemi,
zapomniałem o tym, kiedy wychodziłem z nią do klubów,
piłem wódkę tam na umór i stawiałem dla tych szmuli,
które nie stawiały chujów, póki za nie nie zabulisz,
miałem szminkę na koszuli, taką której nie używasz...
a na kurtce czuć perfumy, tych którymi się nie psikasz,
ile znaczy słowo wybacz przy tym co zrobiłem z nami?
potrafiłem łatwo zranić, nie tak łatwo to naprawić,
chciałbym wrócić jako człowiek nie odzwierciedlenie szmaty,
jak się bawić- tylko z Tobą, po całości, nie na raty,
już nie jestem tą osobą, którą poznałaś sprzed laty...
zwykły skurwiel, cham, romantyk,
człowiek przesiąknięty gniewem, ja i moje drugie ja,
jeden człowiek tyle wcieleń,

REF:
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
to tak jak rzeka z prądem, płynąłem nią bez Ciebie,
wtedy niewiele mogłem, dziś też, lecz mam nadzieję...
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
jako dobry czy ten zły, chcę być głównie dla Ciebie,
i chcę byś była nim, mym całym otoczeniem.

Chcę zadzwonić, lub przyjechać, stanąć u progu Twego domu,
spojrzeć prawdzie prosto w oczy, raz zachować się w porządku,
ten jeden raz, jeden, jedyny kotku,
jeśli mogę tak Cię nazwać i dostrzegasz jeszcze szanse?
? nadziei topi w szklance, prawdy w kolejnym kłamstwie,
dorobku w łatwym hajsie, wierności w koleżance,
odpłatnie w agenturach, może byłoby mi łatwiej,
wejść na dach i stać przy chmurach?
trzymać zaciśniętą dłoń, spojrzeć w oczy prosto niebu,
spuścić głowę, potem wzrok, tak jak wodę z krwią do zlewu,
? ? ? ? w której byłbym bez oddechu i nie widzieć już twych łez, nie,
nie słyszeć Twojego śmiechu, z uśmiechem przywitam kres,
w którym jest mi nie do śmiechu.
Oczekuj kiedyś mnie, tam po drugiej stronie brzegu,
bym mógł z Tobą wyrwać się, wbrew całemu otoczeniu.
[Pezet]
Wycieczka po nocnych klubach, stoi sztuka z koleżanką
Letni upał, niezły ubaw, śmigam z pełną coli szklanką
Dalej druga z mocną Warką, obok jeszcze cały karton
Chce wyjść z gadką, ale słucham patrz na tamtych mają auto
Poszła duba, nie warto, gruba małolata bluzga
Zajebiście, kurwa, niezły towar, przydał by się jeszcze browar
Z mózgu woda, chowam się, po co czas marnować, chyba śnię
Tuż obok na schodach słyszę słodki śmiech
Miła osoba, spoko biust, ma seksi usta, trafia w gusta
Bez obaw podbijam, ładna buźka, spox makijaż, mija moment patrzę
Kończę cole zacznę zaraz, twarz jej roześmiana
Wypijemy za nas mała, mam hajs akurat
Umili nas czas Black Curant, spadaj proszę
Dla mnie dzisiaj będzie proszek lub gruda
Chwila, chwila, kumam, spoko mała już mnie nie ma
Ilu miało ją tego wieczoru długo by wymieniać

Ref.:

[Mes]
Ej laleczko czemu to tak miało by być
Że czuła byś wstyd gdybym chciał cię...
Ja robię to tylko po to, bo znam się na klientkach
I lubię na ciebie patrzeć jak jesteś uśmiechnięta x2

[Pezet]
Tydzień później ten sam scenariusz, na posadzce marmur
Fury, cipki, w akwarium rybki
Po kilku chwilach znam już wszystkich i mam tu cycki
To działa na mnie jak valium, jak trzy dni w parku rozrywki
W barku Cin-Cin, Blue Bols, jeden szybki ubot w kuchni
Jedna laska mówi mam dziś urodziny, świeczki zdmuchnij
Barek jest już pusty, ja chciał bym być trzeźwy
Chce dojść do werandy, trochę się rozluźnić i orzeźwić
Przy sangri czuje guczi enwi, to mała z przed tygodnia
Mówi do mnie strzała, fajnie dziś wyglądasz
O co comon zaraz, w tle gdzieś leci Letniak
Skąd ta zmiana, jej podoba się mój dres i metka
Śmierdzi mięta, wiesz jak by tego było mało
Kurwa ma 14 lat, mógłbym kręcić z jej mamą

Ref.

[Mes]
Pole 5-10-15, a 15-20
Różnice 6 lat, nie mogę tego znieść jak
Polują te siksy, klęska jak peksy, Sajgon i Bagdad
Aśka, Zuza, Kaśka, Karolina, Magda
Lubię twoją młodość i ten wczesny seks baby
Lubię twój głos i twój krzyk jak West Krawen
Zejdę na ziemię choć mówiłem tyle razy (co?)
Problemem jest twój wiek, nie to że jesteś byle bazyl
Azyl, jeden wieczór, dwa i dobranoc
Jesteś za młoda jak córka Tonego Soprano
Disco dance, piguły w klubach z koleżanką (co?)
Takie są jak plankton, nie widzisz mnie, widzisz banknot
Siedzę u ciebie, mówię zapnij bluzkę, popraw włosy
Twój stary wcześniej wrócił z pracy
Ej dobra dosyć, rzygasz po jednym piwie
Łatwo cię upić, nie należysz do dziwek
To raczej słaby cień grupis
Wiem lubisz dużą prędkość jak konkord (jak co?)
I lubisz dużo gadać jak słonko jak Max Kolonko
Piętrowe łóżko, twoja siostra śpi na górze
Nie śpię dziś na dole, sprawdzę jakość tych łóżek

Ej laleczko czemu to tak miało by być
Ej laleczko, zmiana
Ej laleczko czemu to tak miało by być
Ej laleczko
Ej laleczko czemu to tak miało by być
Ej laleczko, zmiana
1. Oczy patrzą na to, czego nie chce widzieć dusza,
Uszy chłoną dźwięki, ciało bezwolnie się porusza
Usta powtarzają od dawna słowa bez znaczenia,
Chciałbyś czegoś więcej, to nie istotne pragnienia
Nie musi tak być wiesz sam decydujesz,
Robisz to co chcesz, robisz tak jak to czujesz,
Zmysłami znowu chwytasz wszystkie brednie o życiu,
Postępujesz jak karzą nawet w lustrzanym odbiciu,
Nie widzisz swojej twarzy tylko skrzywień tysiące
Nakazy, zakaz, bariery wciąż rosnące,
Pytam jak to jest być trybem tej maszyny,
Ciągle bać się o to żeby nie stać się innym.
Tak winny czujesz się , że nie pasujesz,
Że jesteś odmienny bo masz serce i czujesz.
Na ile jest możliwe kreują twą prawdziwość,
ludzkie priorytety zawiść, zazdrość i chciwość.

Ref.: Życie daje ci szansę ty nie możesz jej zmarnować,
Obierz właściwy tor, na tym torze musisz zostać.
Wiele lat się czeka żeby znaleźć swoje miejsce,
Wiele lat się szuka miejsca, które da ci to szczęście .x2

2. Płyta nie musi być hitem
Ja nie muszę być Vipem
Rap mój nie będzie mitem
Nie z każdym zgrzeje wite
Niektóre piątki bite
Z szacunkiem, z zaszczytem
Moja płyta jest na półce
mówię o tym z zachwytem
Chciałem, pracowałem, sen się spełnia
nie wszystko się udaje
nie każda noc to pełnia
nie każdy dzień przepełnia optymizmem na przyszłość
twoje życie, twoja sprawa sam kreujesz rzeczywistość
nic nie dzieje się na próżno
każdy ma swoja misje
tylko ty twoja droga
omiń przeciwności wszystkie
tak pokieruj ta machiną
by nie skończyć z pierwszym gwizdkiem
dla tych z dwulicowym pyskiem
byś nie został pośmiewiskiem
nie daj złapać się na napis
ze cos dają tu gratis
zapisujesz swoją kartę
tez mam osobisty zapis
z tego co widzę
co się dzieje dookoła
całkiem inny niż oni
całkiem inna życia szkoła

Ref.: Życie daje ci szansę ty nie możesz jej zmarnować ,
Obierz właściwy tor , na tym torze musisz zostać .
Wiele lat się czeka żeby znaleźć swoje miejsce ,
Wiele lat się szuka miejsca , które da ci to szczęście .x2

3. otoczony zgraja ludzi która wytyka cię palcem
starasz się by nie ponieść klęski w walce
myślisz ze tak to jest i nie zmieni się
pytam czemu nie?
ciągle próbować sens tego życia
odkryć cos w sobie choć nie taki tutaj zwyczaj
zazwyczaj mówią kim być należy
jakie mieć wartości czy tez w co masz uwierzyć
jak przeżyć pytasz zachowując twarz swa
jak wygrać pytasz nie powodzeń całe pasmo
jasno mówię odetnij się od tego
zapomnij na chwile ze jeden błąd i nic z tego
dlaczego masz być taki jak inni
skazany za schemat
wyrok zapadł winny
musisz myśleć trzeźwo wiedzieć swoje na pewno
musisz podchodzić z rezerwa
mięć taktykę pewną

Ref.: Życie dało nam szansę nie mogliśmy jej zmarnować ,
Obraliśmy ten tor , na tym torze chcemy zostać .
Wiele lat czekaliśmy żeby znaleźć swoje miejsce ,
To jest właśnie to miejsce, ono daje nam szczęście x2
Ciągle ktoś miesza. Odpierdala ściemy.
Ktoś przeszkadza robić duże PLNY.
Politycy, urzędy, psy kominiarze DO PIEKŁA!
O tym kurwa marzę.
Jedna działka i leżysz na trzy lata.
Konfident Cię sprzedał pierdolona szmata.
Przyjmij rolę kata. Odbezpiecz gnata.
ZABIJ KURWE. ZABIJ W IMIĘ ZASAD!
W interesy frajer się wpierdala. Jego strata.
Zanim Cię wyrucha daj mu poznać siłę ganta.
DO PIACHU. DO PIACHU FRAJERZE. Nigdy nie wygrasz z ulicy żołnierzem!
Twoją laskę chce przełożyć jakiś kutas. Zajebista dupa tylko ty ją możesz stukać.
Zero litości. Wyrok śmierci. DO PIACHU MATKOJEBCY!

Ref. Zabij wszystkich co na twojej drodze stary. Niech nie unikną kary. Zabij każdą kurwę konfidenta. W imię zasad do piekła.

Ktoś publicznie miesza z gównem twoje imię.
DO PIACHU DO PIACHU! Giń skurwysynie w imię zasad.
Witaj na Powązkach ze światem żywych czas się kurwo rozstać!
DO PIEKŁA wszyscy matkojebcy. Oto słodka chwila pierdolonej zemsty krucjata. Kto przeciwko niech zginie.
Zacznij się modlić pierdolony skurwysynie.
W imię zasad piekło oczekuje. Na mej drodze ciągle same kurwy i chuje.
W mordy im pluje.
Nikomu nie daruje.
Zginie ten kto kurwa zasługuje.
By osiągnąć swój cel musisz zniszczyć wroga. Każdy frajer to twoja przeszkoda.
Zero litości, stary odbezpiecz gnata.
DO PIACHU DO PIACHU!
Do piekła w imię zasad !!

Ref. x2

Zabij. (zabij kurwe w imię zasad)
Dobra, nie ma bum-bang sratatata
Szatan opanował znów ten lunapark
trzeba tłumacza wam tu
próg wyłamanych zamków
nie daje odetchnąć miastu
Powiedz co nas ku temu pcha wciąż?
jak obce nam szczęście i na świat te lekarstwo
masz zmartwień patrol, on w dobie pułapką
To on swoje wydał, bo bagno znów zakończone salwą z ust, zero skruchy
psie prosto w pysk, ni w chuj tu dzielnica Bałuty
Nikt życia nie wróci, nikt czasu nie cofnie
Pierwszy strzał za koszulkę, drugi za konopie
kocham ten kraj, jak Chopin, ziom bez różnicy
W blokach pęka, jak stopień, fuks - to z ulicy
czujesz luz, luz to mój patron
gdy stoję sam przeciw stu, niczym Rambo
Wierzę w cud, tak jak w to państwo
by każdy mógł poczuć szczęście, chociaż raz, bo...

To jest nasze, miłość dla bliskich
To jest nasze, szacunek i instynkt
To jest nasze jak honor, duma, serce
Czyli wiara, której nie spieniężę

To jest nasze, miłość dla bliskich
To jest nasze, szacunek i instynkt
To jest nasze jak honor, duma, serce
Czyli wiara, której nie spieniężę

Temat do stresu
Niemal na wdechu się tu to tamto
czy jak perpetum marnych poetów sto
kres zresetuj, trop, puent velvetu nie ujawnił
głupi jest ten, co szkołę widzi w armii
będąc modnym, jak Kalvin
twierdząc po czym w anarchii
ideał tkwi w idealnych, jak krwi znak
kolejny piórem zygzak płonie zig-zag
klonem filtra, spadająca iskra
Myśli próbuję odzyskać, jak pozycji kilka
w komixie żyć ta chwila by mogła
Szelestem na wznak w rejestrze prawda
Czyli kłamstwo spod korony godła
Sorbony, morda, taką którą rozpoznasz
Stop, odnajdź, jak szukasz święty spokój
idealnie piękny pokój
wannę, dźwięk hip-hopu, sample
nie w tym widoku uparcie
coś znów nerwy szarpie, jak strun srebro
Kennedy kwartet, szum pewno nie zmieni barier
tłum ludzi śmiesznych, jak Hanna-Barbera
A tu kamera, stu kandydatów na biznesmena roku
i kinder ściema, czyli reszty tu niepokój

To jest nasze, miłość dla bliskich
To jest nasze, szacunek i instynkt
To jest nasze jak honor, duma, serce
Czyli wiara, której nie spieniężę

To jest nasze, miłość dla bliskich
To jest nasze, szacunek i instynkt
To jest nasze jak honor, duma, serce
Czyli wiara, której nie spieniężę

Sztuka, jak Tai-Chi, ej, szluga daj mi
Hanki Bielickiej nie oszukasz na podróżach
jak mnie opóźniając orgazmy, to drażni
pierdolone przechwalanie i brak wyobraźni
Jestem normalny, testem formalnym jest tu
farmazon projektów, niby werbalnych
Na miejscu ich sam bym zeskoczył ze skarpy
do dźwięków samby
Wygrany przez Cartrige z głupią miną, jak Garfield
w świecie domkowych balbin
ze sportowych audic, ktoś talent dał mi
więc piszę, terapia zmysłów, słyszę
terapia zysków, styczeń, nie ma jak syf tu
idę i te same pyski na tym samym boisku pobliskim
wyścig, o czym ty mówisz?
to nie licealiści generalnej próby
choć generalnie stówy nikt w portfelu nie ma
jeśli ma portfel, kwestia zubożenia
i co jest szczodre według sumienia?
wiedza w genach wyprzedza schemat
poza miłością nic nie mam
rozumuj, nie z kamienia płynie w nim krew
nie gin-bin, moje życie i rap niczym sexy stringi

To jest nasze, miłość dla bliskich
To jest nasze, szacunek i instynkt
To jest nasze jak honor, duma, serce
Czyli wiara, której nie spieniężę

To jest nasze, miłość dla bliskich
To jest nasze, szacunek i instynkt
To jest nasze jak honor, duma, serce
Czyli wiara, której nie spieniężę
Aha, yo
To o moim życiu człowieku
Dlatego usiądź na chwilę i posłuchaj
Co?

1.
Znalazłem siebie w tym zgiełku prawd
Choć nie raz czułem jak tu stawał w miejscu czas
Nosiłem w sercu nas, Twoją na zdjęciu twarz
Ale dziś to nieważne, bo sens już zgasł
Wciskam gaz, kiedy jadę przez miasto
Słucham muzyki, kiedy nie mogę zasnąć
Nas nie ma już dawno, nie będzie już nigdy
Mam blizny, bo parę chwil pokłuło jak igły
Dziś to tylko parę dni z kalendarza
Do których nie wracamy, no cóż, tak się zdarza
Czujesz ból? No to dzwoń po lekarza
Ja dzisiaj nie czuję nic, a Ciebie to przeraża
To nie było tych nerwów warte
Na szczęście nie mówiłem nigdy 'serwus skalpel'
Jeśli mam coś ciąć, to wspomnienia
Bo to co między nami, dla mnie jest już bez znaczenia

Ref. x2
Znowu czas leczy rany nam
Znowu widzę, że jestem sam
Znowu znajdę klucze do Bram
Ale nie chcę zmian już
Zbyt dobrze znam

2.
Wiesz, mówiłem prawdę nie raz była bolesna
Przez tą moją szczerość wiele osób mnie skreśla
Mam to gdzieś, ja wolę być uczciwy
I nigdy nie pozwolę być podatnym na wpływy
Jestem prawdziwy, gram otwarte karty
I nigdy się nie poddam, jak 300 typów ze Sparty
To co było między nami to są żarty
Nigdy nie byłaś szczera, lepiej spotykaj się z tamtym
To było płytkie, kruche, udawane
No a życie jest szybkie, więc już pozamiatane
To nie było nam pisane, niestety
Dziś nie chcę już dziewczynki, tylko szukam kobiety
Mam dość tandety, zmieniłem gust
Choć dalej lubię zgrabne tyłki i obszerny biust
Ale cenię najbardziej jak dziewczyna ma mózg
Dlatego na mojej liście dziś nie ma Cię już

Ref. x4
Znowu czas leczy rany nam
Znowu widzę, że jestem sam
Znowu znajdę klucze do Bram
Ale nie chcę zmian już
Zbyt dobrze znam
1.Są na schodach chcą nas dopaść,
my twardy krok i mocna stopa jest dobrze.
To wyścig my kontra wszyscy ze wspomnień,
nie gonie myśli z tamtych lat,
wiesz stoje jak wszyscy
pod nad tym wszystkim.
Ale to wraca jak wspomnienia o tych pannach,
dzis nie gadam z zadna z nich,
gardzac tym.Ty
pewnie znasz to jak znamy to my plany
ile miales planow z nimi zwiaznych i
gdzie siegaly plany w trakcie zdrady.
Ty mowisz ze pieprzysz tamtem zwiazek,
lubisz gdy kreci sie pieniazek,
krecisz wiec znam to przez autopsje,
znam to jak randki z panna o ktorej chce zapomniec.
To nie historie jak jeden osiem l, wiec
mozesz miec problem jak ja z ziomkiem,
ktory mi wisi hajs bo bral torbe za moj klip,
zamow browar sobie,
zamow mi sklepy piatke w imie przyszlych planow,
wszystkich planow tych bliskich i obcych.
Dawne historie odzywaja to jest jak powrot do przeszlosci.

2.Jakis czas temu przystalem na oferty ziomka,
i tak to wyglada, ze mam dlugi do splacenia bo dzis dzien,
dzieki wariat, dobra z ciebie morda,
dzieki za pomoc mam to w pamieci.
Chce zarabiac czysty hajs
i ogarnac sie do spensji,
wiem, ze to nie bedzie proste,
bo odzywa we mnie przeszlosc.
Zrobic dobry skok na dobra forse
i tak bije sie z ta mysla,
eskapady nocne,
noca jest prosciej,
ale i tak mozna sie powinac
pomimo tego co sie za mna ciagnie,
mam nadzieje, ze z tego wyrosne.
Pewne rzeczy w glowie czlowiek mam poukladane,
a spojrzenie na pewne sprawy jest nie zawsze takie same.
Nie zostawie tej ktora kiedys zostawilem,
dzis wiem, ze to w jedna strone bilet.
Perspektywy zostaly gdzies w tyle,
zdaje sobie z tego sprawy,
wynikiem czego jest ta nie stabilna krawedz
na ktorej stoje troche sie o siebie boje
paranoje ktorych dzis nie ma
ten ktory nie ma sumienia moze osobowosc zmieniac.
Siemasz

3.Bo to Bóg dal mi dlonie zebym pisal,
i bym pomagal innym.
Dal mi glowe zebym myslal,
tak juz od dawna
na moich ustach jest prawda,
bo chce byc fer wobec tych co sluchaja nagran.
Jestem chorym raperem uzaleznionym od majka,
Hifi Banda na tekstach, zgrydzach i samplach choc,
jest nas garstka to mamy stek wspomnien
dzieki nimi odzywaja dawne historie.
Nigdy nie zapomne swoich korzeni,
nie mam zamiaru ich zmienic,
bo sam wyroslem z tej ziemi.
To opowiesc o miejscach, zdarzeniach i ludziach,
historia w ktorej kazdy z nas bral udzial.
To musialo sie udac,
trzeba pchac to do przodu,
wspolnie wie ten kto wie,
wie to ten kto zrozumie.
Chodz przeszkod wiele osmiele sie sadzic,
stara prawda,
co nie zabije to wzmocni.
Ciag histori dalszy
z kazdym wschodem o jeden dzien starszy,
nasza podroz w poszukiwaniu prawdy,
a potwor probuje nas wrzucic do paszczy
trzymam majka i nie przestane walczyc.
Mamy siebie zeby przetrwac
to nam wystarczy.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo