Popularne piosenki. Polski Hip Hop

1. Chada
Ziomuś, dranie tak mają i w tym tkwi cały sęk
Nie wiedzą co to lęk, życie biorą na węch
W jednym ręku kieliszek, w drugim pieprzony skręt
Ej, dziewczyno, o Boże, ale ty to masz wdzięk
Chodź do mnie na gang bang to przetrzepię ci futro
Ty naprawdę myślałaś, że odezwę się jutro?
Nie pisz mi sms-ów, że ci tęskno i smutno
Bo mam w chuju to wszystko i odpalam dziś z wódką
Widzę cię jak przez mgłę. W sumie, i nic poza tym
Próżno szukać tu ładów z wersów Desideraty
Znowu dzwoni Kudłaty
W tle słyszę, że tam ćpają
Utwierdza w przekonaniu, że dranie to tak mają
Na okrętkę to samo, ciągle alkohol w ustach
Nadużycia, skandale, no i te cudzołóstwa
Powinienem z tym skończyć, ale weź i mnie namów
Ten sztos to nieodłączna część życiowego planu

Ref. B.R.O
Widzisz, dranie tak mają, brat
Czy chodzi tu o życie, czy tu chodzi o rap
I choć przeciwko nam może być cały świat
Strach i ogłada – widzisz, tego nam brak. x2

2. Hukos
Ej, mamo. Przypał. Niosę łzy, a nie radość
Dranie tak mają, wita flaszka pita rano
Pół litra. Chciałaś prawnika, co zarabia siano (sorry)
Masz typa. Zryta psycha. Wątpliwa moralność
Lubię upić się na Himilsbacha i Maklaka
Drogę do domu zgubić, po paru dniach wracać
Tak często fizjologia wygrywa z człowieczeństwem
Nie kłam, że lubisz tańczyć, w klubach myślisz o seksie
Dziewczyny wolą róż, brąz zostawią dla ćpunów
Zabawy na Piesiewicza, ślepota od świateł klubów
Tu chłopaki nie płaczą, czasem za nich płacze wódka
Gada się o polityce, o biznesach i o dupach
Pieprzyć głupie maniury, podróby Louis Vuitton
Na kacu przenoszę góry, choć mogę kurwić na los
Z reguły nie ma kultury, gdy w kluby idziemy sztos
Kurwy niech patrzą z góry, z natury taki nasz lot

Ref. B.R.O
Widzisz, dranie tak mają, brat
Czy chodzi tu o życie, czy tu chodzi o rap
I choć przeciwko nam może być cały świat
Strach i ogłada – widzisz, tego nam brak. x2

3. Sitek
Okej, chcieli mnie na track, mieli moje dwa, cztery miałem sam
Widzieli mnie w LuckyDice, więc jestem, jestem
Sztuki chcą mnie znać, i póki lecę jak grad
Do buzi jedynie brać możesz, hejter, hejter
Nie wiem, to jak ty masz wpojone
Ja wcześniej miałem nic, więc ten koniec, bo dziś robię swoje
I już podjąłem tą decyzję : nie wracam
Wiem, że to egoistyczne, przepraszam
Mam poprzestawiane, kocham marihuanę
I kiedy wchodzę w bit, bit, robię to jak dranie
Więc nie mów mi, z kim powinienem trzymać
Jak mówią „koko”, to nie chodzi o Chanel, skminiłaś?
I nie wiem, po co do mnie dzwonisz, jak mnie znasz, nie odbieram
Moja duma to skurwiel, a to dostałem w genach
I nie oceniaj mnie, nawet nie jesteś ode mnie
Zrobię to na cały kraj, Ty się wczuwaj w osiedle

Ref. B.R.O
Widzisz, dranie tak mają, brat.
Czy chodzi tu o życie, czy tu chodzi o rap.
I choć przeciwko nam może być cały świat.
Strach i ogłada – widzisz, tego nam brak. x2

4. B.R.O
Robię to na pohybel tym, którzy kopią mi powoli grób
Szukają sensacji, bo od dawna im nie stoi fiut
Ja tu zostanę, nawet jak mi nie pozwoli lud
Mówisz: „Jestem gwiazdą”. A co to, kurwa, Hollywood?
I co Cię boli znów? To, że w metropolii już
Znają moją ksywkę, bo zdążyłem rozpierdolić? Cóż
Daj mi uzbroić w tusz, długopis to dla mnie nóż
W rapie jestem draniem, co cię zdmucha jak pieprzony kurz
Dam Ci miliony róż, w postaci szalonych słów
Dranie grają rap i zgarniają za to plony, znów
Nie szukamy łatwych dróg, drogi te szukają nas
Prawda płynie z naszych ust i to zawsze prosto w twarz
Twarz? My mamy tylko jedną
I nie szukamy drugiej, bo w tym to całe sedno tkwi
Powiem jeszcze jedno ci, jak kasa cię kręci
Że przyjaźń to dla nas sprawa życia i śmierci

Ref. B.R.O
Widzisz, dranie tak mają, brat
Czy chodzi tu o życie, czy tu chodzi o rap
I choć przeciwko nam może być cały świat
Strach i ogłada – widzisz, tego nam brak. x2
Kolejny raz zamiast iść, stoisz w miejscu synu,
Za kilka lat nie będziesz miał swoich pięciu minut.
Nie widząc sensu bytu, powiesz: „Nie miałem szczęścia w życiu."
To nie ślepy los, bo miałeś w rękach wybór...
x2

Pork:
Dlaczego Ja, a nie On?- Zatęsknił do czeskich swobód.
Kajdanki, radiowóz i niebieski kogut.
Przed chwilą rozstał się z ziomem, z tych co rzuca setki worków,
A On jest tylko pionem, robi kiepski obrót.
Dlaczego On, A Nie Ja?- pomyślał przez wycie syren,
Widząc srebrno-niebieską Kie i incydent.
Fuks jak chuj- z plecakiem sortu, motor, pełna pizda.
Raptem- poślizg, pisk opon, ciemność i strach!

Nullo:
Dlaczego On, A Nie Ja?! Zerknął w lusterko Vento,
Za nim Bmką jechał gówniarz nówką, lux siódemką.
Z modelką, na którą wydaje kasę lekką ręką,
Więc przyhamował lekko czterdziestolatek z rentą.
Dlaczego Ja, a nie On?! Poślizg i pisk opon,
Pełno policji, krwi obok, Bmka, motor.
Nadjeżdża Erka, lecz nie ma po co...
Twarz chowa w rękach kolo co wyprzedzał gablotą.

Szad:
Dlaczego On, A Nie Ja? To dla nas Pan miał plan.
Kochałem ją! Stawiałem dom. Mieliśmy w żaglach wiatr.
Mówiłem jej, że kiedy zaśnie zbuduję Tadż Mahal
To była Famme Fatale w roli na palmę w Cannes!
Zagrajmy w Prawda – Fałsz... Ja tylko w Prawdę gram!
A później grał nam marsz i tu zostałem sam.
Jak w środku Chinatown – rażą mnie światła lamp.
Ona to „Pani eM" – najbardziej czarna z dam.

Kolejny raz zamiast iść, stoisz w miejscu synu,
Za kilka lat nie będziesz miał swoich pięciu minut.
Nie widząc sensu bytu, powiesz: „Nie miałem szczęścia w życiu."
To nie ślepy los, bo miałeś w rękach wybór...
x2

Szad:
Przyjaźniły się od dziecka... To był duet zła i grzeczna.
Namówiła drugą pierwsza, bo wizja była bajeczna,
Ameryka Południowa – przelot, pobyt – droga mleczna.
W zamian zwieść do domu towar – tyle, co mała walizeczka.
Dzień powrotu, stres i hałas, strach, panika – patrzą na nas!
Dźwięk odlotów, więc i wiara... Grzeczna przeszła, u złej znalazł.
I choć była tego iskrą, bardziej chyba egoistką.
Grzeczna miała niebo blisko – ma kolumbijskie boisko.

Nullo:
Dlaczego Ona, a nie Ja?! Zmierzyła ją z pogardą,
Gdy wrzucała banknot, łzy płynęły twardo
Na karton z napisem „jestem narkomanką",
Świadoma mogła być jak ona, lecz wybrała hardcore
Dlaczego Ja, a nie Ona?- Monar, zaciążona.
Mijała ją wczoraj, dziś trzyma wyniki krwi w dłoniach.
Nick „Monia", zdziwiona, HIV zakażona,
Lecz dalej lubi klik, klik, klik bez kondoma.

Pork:
Dlaczego Ona, a nie Ja?- mogła mu z palca ssać,
Więcej niż matka dać, a tamta bladź?!
Cóż, Monikę każdy zna, umawia tu się na sex spotkanie,
A ten brylant to jedyna prawdziwa rzecz na niej.
Lecz zamiast frustracji- emocjonalna hibernacja.
Miesiąc później w swej pracy, w stacji krwiodawstwa,
Ubrana w kitel Monikę widzi z wynikiem pozytywnym,
Dziękując Bogu, że jest kim jest nie kimś innym!

Kolejny raz zamiast iść, stoisz w miejscu synu,
Za kilka lat nie będziesz miał swoich pięciu minut.
Nie widząc sensu bytu, powiesz: „Nie miałem szczęścia w życiu."
To nie ślepy los, bo miałeś w rękach wybór!
x2
Nie mam siły, by wstać,
nie mam siły, by iść.
Nie mam siły, by grać,
nie mam siły, by żyć.
Eksploduje mój mózg,
atakuje mnie chłód.
Zasypuje rój gróz,
to rujnuje mnie znów,
ale nagle w żagle łapię ciepły wiatr,
znów pragnę, naprawdę widzę piękny świat.
Kiedy na rękach mam córkę IVE i Pauli,
wtedy wiem, że to Pan szczęście prawdziwe dał mi.
Pamiętam chwile, kiedy dopadał głód,
kiedy łapał za but, wtedy szlochał ten czub.
Tylko Juras podał dłoń, bracie, kocham Cię!
Dawid eksplodował, bo za długo szlochał, wiesz?

Ref.
Tyle chwil, które w nas są - one rodzą ból,
Te dni, które czas wziął, nie powrócą już.

Po każdej, największej burzy, ten promień musi wyjść.
On mówi nam "w stronę słońca idź", "w stronę słońca idź".

Juras zdjął mi kaganiec, Sokół spuścił ze smyczy.
Aura flow, super samiec nie wypuści zdobyczy, słyszysz?
To ten ćpun, jego bunt opanował Was
zanim tłum, zanim bum wylądował w snach.
Tulę mamę, mama dumna, płynie łza.
Wychowała dama chama, mama siłę ma.
Upadam, żeby powstać, wstaję, żeby biec.
Biegnę, żeby wygrać, Ty też!
Siostrzyczko, ciężko wychowywać samej córkę.
Mała księżniczko, wujek kocha Maję pszczółkę.
Kobiety zostawiały, one zdradzały mnie,
niestety rujnowały i się chowały w cień.

Ref.
Tyle chwil, które w nas są - one rodzą ból,
Te dni, które czas wziął, nie powrócą już.

Po każdej, największej burzy, ten promień musi wyjść.
On mówi nam "w stronę słońca idź", "w stronę słońca idź".

3. Kilka lat wstecz, nawet na mnie byś nie splunął.
Byłem nikim, szedłem, oczywiście z dumą,
bo czułem, że mam w głowie, w sobie, to coś,
bo poczułem, że ja zrobię Tobie kłopot.
Zraniony, skreślony, pokazał wam jaja,
odrodzony, uwolniony, pokonał Van Damme’a.
Wierzyliśmy w siebie, razem ze mną Eska,
zmieniliśmy scenę, jadę w ciemno gdzieś tam.
Dokąd? Nie wiem, ale wierzę przyjacielu,
że ten pociąg, ten jeden, nas zawiezie do celu.
To dla braci i sióstr sercem z wami,
niech nas prowadzi Bóg, nasze serce krwawi.

Ref.
Tyle chwil, które w nas są - one rodzą ból,
Te dni, które czas wziął, nie powrócą już.

Po każdej, największej burzy, ten promień musi wyjść.
On mówi nam "w stronę słońca idź", "w stronę słońca idź".
Ref. To nie film, to jak miałbyś być sługą i bogiem
nie poradzisz sobie z tym jak z temperatura kobiet
przeszedłem długą drogę, choć wciąż polują mogę
znów ruszyć znów furą w obieg, znów dobierać drogę

PORK:
Kolejny wiraż, potrzebny mi jest rap jak ludziom ogień
czuje to jak enduro, powiew i jak zły urok w tobie
gdzie mam marzenia? dawno za siódmą górą człowiek
powiedz co będzie jak nie zdążysz dobiec w porę?
najpierw pozwoliłeś odejść, nie zawsze jest się górą snobie
leżysz na dnie w rowie, nieco inni z kulą w głowie
ukradłeś studniom wodę, więc masz ponurą spowiedź
miałeś kumpla, lepiej powiedz z którą pobiegł
nie mi, murom powiedz, ja mówię Shure'om co wiem
świat to pod lupą kopiec, mieć trzeba nad dupą głowę
ludzką naturą fobie i nawet jeśli kruszą kopie
mów bowiem nawet lód strawi kiedyś ogień

Ref. To nie film, to jak miałbyś być sługą i bogiem
nie poradzisz sobie z tym jak z temperatura kobiet
przeszedłem długą drogę,choć wciąż polują mogę
znów ruszyć znów furą w obieg, znów dobierać drogę

SZAD:
Chcą szukać dobra tu a to jak szukać Boga w Rio
tu dni jak woda płynął, tańczy na wietrze nylon
to Babilon stoi pokryty formaliną
wkrótce pod lawiną fałszu runie z całą tą drabiną
Dzielę błąkaniną druga z mą kompaniją
Głęboka miłość dla oddzielonych na tych blokach linią.
Na blokach żyją i na blokach miną
Jak te historie napisane dla tych imion
Ja jestem jednym z miłośników tych nośników, buntowników
Co z chodników do głośników niosą deszcz meteorytów
Niszcząc blef stereotypów opisują brud chodników.
Chłód chodników, szum chodników dając wielu grunt w dotyku
W świecie gum, plastiku ekstra figur, ekstaz pigul
Liczy się perfekcja bytu tez masz wybór reszta przygód
W Twoich rękach sam decyduj jaki ten koniec ma tytuł.
Czy wybierasz miejsca trybun czy unosisz ekskalibur.

Ref. To nie film, to jak miałbyś być sługa i Bogiem,
Nie poradzisz sobie z tym jak z temperaturą kobiet,
Przeszedłem długą drogę choć wciąż polują
Mogę ruszyć furą w obieg, znów dobierać drogę.

NULLO:
Możesz grób kopać, prosić o cud Boga wciąż błądząc,
Jest tyle dróg popatrz znów chłopak wybrałeś tą złą,
Jutro brat Twoje problemy się nie skończą,
Jeżeli Ty każdego dnia będziesz odkładać je na konto,
W tej dżungli brak czystych rąk, brat wszyscy chcą brać,
Od nas, w zamian oddadzą zwykły tombak
Moj kumpel nie mial rodzicow czy mial sie poddac?
Ma teraz własną rodzine zdobyl własny MOUNT BLANC
Znałem też typa, wypadek zabrał mu sens dni.
Wierz mi o nic nie pytał gdy pisał list do śmierci.
Dziś to szczęśliwy człowiek bez pretensji,
W głowie wybaczył sobie gdy stał już jedną nogą w grobie.
To nie film z Fondą, to egzamin stąd to życie rani
A my czasami sami sobie wbijamy żądło,
Tu każdy z Nas powinien być Ghost Dog
nie patrzeć na świat brat przez zamknięte okno.
Co będzie z naszym krajem wie tylko jeden Bóg...

Wszędzie gdzie nie spojrzę, widzę pierdolony wyzysk
pod tym samym sklepem, ta sama brygada kryzys.
Ofiary PRL'u, jak tu żyć w kapitaliźmie,
który nie daje szans ludziom cierpiącym za ojczyznę ?
Nie ma tu równości, klasa oparta na krzywdzie,
tu gdzie każdy jest nędzarzem, a polityk ma to w piździe.
Szczerze nie wierzę w drugą Irlandię premierze
bo wybrałem na zasadzie mniejszego zła przecież.
Ci ludzie których mijam na chodnikach, spotykam
grzebiących po śmietnikach, czy to już ta Ameryka?
Czasu wielkiego kryzysu łatwo skarżyć was rządzących,
ile jeszcze będę słuchał o wysiłkach bezowocnych?
Zasiłkach śmierć wzbudzających, rozpaczy samotnych matek
cierpiących niedostatek, dzieciak przenika w półświatek
Zapierdala skrótem, bo nie wierzy w cuda panie
bo jeśli nie ukradnie to niczego nie dostanie.
I na próżne wychowanie że nie godzi się tak robić
dzieciak z pokolenia X nie ma szans dzisiaj zarobić
Narasta frustracja, przestępczość wzrasta
potem wina spada na nas, za prawdę o tych miastach.
Mój komentarz rzecz jasna, to zapalnik pod tę bombę
Którą ty razem z rządem formowałeś panie pośle.
Nic sie nie zmieniło, powiedz na co mamy czekać ?
Wiesz czym jest drakońska dieta - spytaj bezdomnego człeka.
Znów podwyżki na lekach, student pracy dziś nie znajdzie
chłopak jedzie na zmywak, a dziewczyna gna po bandzie
obciągając ci w hotelu, opłaconych złych podatków
już mam dosyć tego gówna, patrzeć na tę Polskę bratku.

Ref:
Komuna, kapitalizm - wiemy nie ma co się żalić
ile żeśmy zbudowali, ile z tego nam zabrali
ile sprzedali, sprzeniewierzyli,
w imię własnych wartości naszym kosztem syfilis
Panie widzisz i nie grzmisz, gdzie zapomoga ?
Brak szans na przeżycie dla dzieci gorszego Boga
Nie o taką Polskę każdy z nas walczył - zobacz
Nikogo nie obchodzi twój los, czas wegetować

Zapalam świecę, łapie odpowiedni nastrój
by napisać ten track po to byś miał dobry nastuk
lata wstecz przy ogarku, Rychu tworzy w hołdzie miastu
bez prądu, akustycznie gotów świat zdobywać masztu.
Reminescencyjny klimat, nie wyolbrzymiam
nic nie ubarwiam, rap nie padlina
którą wtedy żem się żywił, gotów na śmierć jak Biggy
przeżyłem to cie dziwi? Nie miałem nic do tracenia
było mi wszystko jedno, nie to co teraz
osiągnąłem znacznie więcej niż chciałem dziś mam dylemat
czy należy mi się życie o jakim mogłem śnić,
ja powracam do tych dni w których nie znaczyłem nic.
Zupełnie nic dla takich gostków jak ty,
teraz zajeżdzają witę bo nie wiedzą czym jest wstyd
Miałem beznadziejny byt, lecz ma wiara nie ustała,
za dzieciaka mnie ratował jeszcze krasnal Hałabała.
Chwilę później była chała, złego życia pochwała
bez szans na lepsze jutro, nie ustawałem w działaniach
bójki pod sklepem, tu każdy klepał biedę
dzieliśmy się ochłapem a nie rzadko też kotletem.
Czech umiał metę i eda, była bieda
lecz klimat tego życia do dziś został w naszych sercach
dziś stać mnie na merca, chcesz nazywaj komercja
Wciąż reprezentuje biedę a ty dupku się nie zesraj

Ref:
Komuna, kapitalizm - wiemy nie ma co się żalić
ile żeśmy zbudowali, ile z tego nam zabrali
ile sprzedali, sprzeniewierzyli,
w imię własnych wartości naszym kosztem syfilis
Panie widzisz i nie grzmisz, gdzie zapomoga ?
Brak szans na przeżycie dla dzieci gorszego Boga
Nie o taką Polskę każdy z nas walczył - zobacz
Nikogo nie obchodzi twój los, czas wegetować
1.Są na schodach chcą nas dopaść,
my twardy krok i mocna stopa jest dobrze.
To wyścig my kontra wszyscy ze wspomnień,
nie gonie myśli z tamtych lat,
wiesz stoje jak wszyscy
pod nad tym wszystkim.
Ale to wraca jak wspomnienia o tych pannach,
dzis nie gadam z zadna z nich,
gardzac tym.Ty
pewnie znasz to jak znamy to my plany
ile miales planow z nimi zwiaznych i
gdzie siegaly plany w trakcie zdrady.
Ty mowisz ze pieprzysz tamtem zwiazek,
lubisz gdy kreci sie pieniazek,
krecisz wiec znam to przez autopsje,
znam to jak randki z panna o ktorej chce zapomniec.
To nie historie jak jeden osiem l, wiec
mozesz miec problem jak ja z ziomkiem,
ktory mi wisi hajs bo bral torbe za moj klip,
zamow browar sobie,
zamow mi sklepy piatke w imie przyszlych planow,
wszystkich planow tych bliskich i obcych.
Dawne historie odzywaja to jest jak powrot do przeszlosci.

2.Jakis czas temu przystalem na oferty ziomka,
i tak to wyglada, ze mam dlugi do splacenia bo dzis dzien,
dzieki wariat, dobra z ciebie morda,
dzieki za pomoc mam to w pamieci.
Chce zarabiac czysty hajs
i ogarnac sie do spensji,
wiem, ze to nie bedzie proste,
bo odzywa we mnie przeszlosc.
Zrobic dobry skok na dobra forse
i tak bije sie z ta mysla,
eskapady nocne,
noca jest prosciej,
ale i tak mozna sie powinac
pomimo tego co sie za mna ciagnie,
mam nadzieje, ze z tego wyrosne.
Pewne rzeczy w glowie czlowiek mam poukladane,
a spojrzenie na pewne sprawy jest nie zawsze takie same.
Nie zostawie tej ktora kiedys zostawilem,
dzis wiem, ze to w jedna strone bilet.
Perspektywy zostaly gdzies w tyle,
zdaje sobie z tego sprawy,
wynikiem czego jest ta nie stabilna krawedz
na ktorej stoje troche sie o siebie boje
paranoje ktorych dzis nie ma
ten ktory nie ma sumienia moze osobowosc zmieniac.
Siemasz

3.Bo to Bóg dal mi dlonie zebym pisal,
i bym pomagal innym.
Dal mi glowe zebym myslal,
tak juz od dawna
na moich ustach jest prawda,
bo chce byc fer wobec tych co sluchaja nagran.
Jestem chorym raperem uzaleznionym od majka,
Hifi Banda na tekstach, zgrydzach i samplach choc,
jest nas garstka to mamy stek wspomnien
dzieki nimi odzywaja dawne historie.
Nigdy nie zapomne swoich korzeni,
nie mam zamiaru ich zmienic,
bo sam wyroslem z tej ziemi.
To opowiesc o miejscach, zdarzeniach i ludziach,
historia w ktorej kazdy z nas bral udzial.
To musialo sie udac,
trzeba pchac to do przodu,
wspolnie wie ten kto wie,
wie to ten kto zrozumie.
Chodz przeszkod wiele osmiele sie sadzic,
stara prawda,
co nie zabije to wzmocni.
Ciag histori dalszy
z kazdym wschodem o jeden dzien starszy,
nasza podroz w poszukiwaniu prawdy,
a potwor probuje nas wrzucic do paszczy
trzymam majka i nie przestane walczyc.
Mamy siebie zeby przetrwac
to nam wystarczy.
Yo, yo.

Moje rymy są w chuj błyskotliwe,
chcę mieć własny burdel i w chuj dziwek,
niektórych w chuj zdziwię, zrobię gnój po pierwszym piwie,
mam w chuj wierszy w głowie, tak to robię,
wiesz co jest grane, wiesz że rym we mnie kipi,
indiańce spierdalają do Tipi, wiruje CD, robię czikiblau,
jakbym był bogobojem, o 12 w południe stoje,
z bandą popaprańców, lśni łańcuch w słońcu,
masz to na języka końcu, mam tego dużo, mam tego wiele,
dziś z Shellerem nawijamy pod bit w niedzielę,
to Ci skurwiele, niż niewiele wolę wuchtę,
mam własny styl, bo pierdole rymu juchte,
i zobacz co się dzieje, jest rap są DJ'e,
gramy epopeję, jebać beznadzieję,
ja właśnie wyszedłem z chaty,
a pod chatą stały fajne dziewczyny, robimy rymy,
robimy nimi zadymy, lubimy dymy i płyny, lubimy ze śliny liny,
to słów mix na styk to nasz styl, sąsiedzi dzwonią na psy,
gram rym bo znam się na tym,
gram rym dla tych kumatych,
słów mix na styk to nasz styl, sąsiedzi dzwonią na psy,
gram rym bo znam się na tym,
gram rym dla tych kumatych,
Jak być człowiekiem w czasach mas medii kłamstew?
gdy TV swym doradztwem psuje kolorów pastel
masz papkę pop plus Warkę Strong
utarte to stop, pass fosfor i gdzie reklama
gdzie portugalski banan - to cel przesłania
rzecz wyimaginowania rzeczywistych impulsów
komercyjnego kunsztu, okazywania kultur
jak być człowiekiem?
gdy w przedziale 5-10
rządzi, seks, rock'n'roll
jak Red Hot Chili Peper
ŁDZ, kod styli w eter pcha się
płynie rap tam gdzie da się
tak jak DJ Maciek
etap po etapie
tu rządzi szkoła, papier
chyba że się nie załapiesz
co o niczym nie świadczy
świat podliczy pułapki
kto mądrzejszy okaże się jak będziemy starsi
to nie pieprzone „Wybacz mi”
jestem świadomy następstw
jak alley-oop i Basket
tak Pan Bóg i ja gdzieś w otchłani rozmów
odbywamy swoją ostatnią podróż
gdyż wiem że ten gość będąc zwykłą materią
kiedyś zrozumie że to wszystko dzieje się na serio

Jak być człowiekiem to nie strzał w totolotku
pieniądze to potwór dla nieświadomych kosztów
tego jak być człowiekiem nie kupisz w aptece
w tym nie pomoże lolek ani zimny Heineken

Jak być człowiekiem to nie strzał w totolotku
pieniądze to potwór dla nieświadomych kosztów
tego jak być człowiekiem nie kupisz w aptece
w tym nie pomoże lolek ani zimny Heineken

Komórka Sony a w niej pierdolone wrony
o tym co i jak gdzie dymią w mesach jak komin
by ich szlag dobił nie mówię o znajomych
tylko o tych co przed koncertem zwykli tylko dzwonić
składając ofertę na listę zaproszonych
szukając w człowieczeństwie praw, już zatraconych spraw
tu dla łakomych multum
to klasyk jak Trilok Kurtu
dla fanów Fruitloops’ów
jak być człowiekiem
jakim człowiekiem jestem
odczuwam tą presje
gdy w nocy nie śpię
uwięziony na krześle
słowo za słowem kreślę
jak życie ma pretensje czasem klęczę
dłonie złożone w amen
nie jestem McManaman'em
częściej popełniam błędy
częściej ręce plamię
przepraszam, mi wybacz
tylko się staram nie obrywać
jak być człowiekiem
alternatywa dziurawa jak sweter
tak los z dumą telepie
tak los z dumą telepie, (aha)
tak los z dumą telepie...
Aha, pokój dla wszystkich prawdziwych

Jak być człowiekiem to nie strzał w totolotku
pieniądze to potwór dla nieświadomych kosztów
tego jak być człowiekiem nie kupisz w aptece
w tym nie pomoże lolek ani zimny Heineken

Jak być człowiekiem to nie strzał w totolotku
pieniądze to potwór dla nieświadomych kosztów
tego jak być człowiekiem nie kupisz w aptece
w tym nie pomoże lolek ani zimny Heineken

Coś kraj ten szpetny
sępów setki więc nakładem niewielkim
nawijam jak Dell i Dj G, wiesz
jak Gustawson w rozrywce katastrof
wódzia, sok, tabasko
nie ufaj promocyjnym kapslom
reklamowym klapsom
gdzie gwiazdor to lapsior
co całe życie marszcząc wydrę
zagrał w filmie o tamponach, pizdę
dobrze myślę? - coś tu nie tak
normalność tkwi w płytotekach
istny syf jak PKP
nie tak źle jest
bywało gorzej
Wie ten, co nosił pseudo-zagraniczną odzież
będąc realistą w modzie zobaczysz
jak wspak telezarys - to koniec
i jego odczuwalną bliskość w maratonie
to nie zaszczyt być turystą amatorem
wybitnie nie jeden cham śledził
ziemi nie ni stąd ni zowąd
lojalnością wyższą niż owoc
naukowych mistrzostw - słowo
jak być człowiekiem - czas sekundy liczy
cel to być sobą i nie zostać z niczym

Dokładnie, pozdrowienia dla wszystkich tych
co chcą pracować nad własnym życiem, dla
wszystkich tych co uważają się za ludzi,
pokój, jedna miłość...
1. Oczy patrzą na to, czego nie chce widzieć dusza,
Uszy chłoną dźwięki, ciało bezwolnie się porusza
Usta powtarzają od dawna słowa bez znaczenia,
Chciałbyś czegoś więcej, to nie istotne pragnienia
Nie musi tak być wiesz sam decydujesz,
Robisz to co chcesz, robisz tak jak to czujesz,
Zmysłami znowu chwytasz wszystkie brednie o życiu,
Postępujesz jak karzą nawet w lustrzanym odbiciu,
Nie widzisz swojej twarzy tylko skrzywień tysiące
Nakazy, zakaz, bariery wciąż rosnące,
Pytam jak to jest być trybem tej maszyny,
Ciągle bać się o to żeby nie stać się innym.
Tak winny czujesz się , że nie pasujesz,
Że jesteś odmienny bo masz serce i czujesz.
Na ile jest możliwe kreują twą prawdziwość,
ludzkie priorytety zawiść, zazdrość i chciwość.

Ref.: Życie daje ci szansę ty nie możesz jej zmarnować,
Obierz właściwy tor, na tym torze musisz zostać.
Wiele lat się czeka żeby znaleźć swoje miejsce,
Wiele lat się szuka miejsca, które da ci to szczęście .x2

2. Płyta nie musi być hitem
Ja nie muszę być Vipem
Rap mój nie będzie mitem
Nie z każdym zgrzeje wite
Niektóre piątki bite
Z szacunkiem, z zaszczytem
Moja płyta jest na półce
mówię o tym z zachwytem
Chciałem, pracowałem, sen się spełnia
nie wszystko się udaje
nie każda noc to pełnia
nie każdy dzień przepełnia optymizmem na przyszłość
twoje życie, twoja sprawa sam kreujesz rzeczywistość
nic nie dzieje się na próżno
każdy ma swoja misje
tylko ty twoja droga
omiń przeciwności wszystkie
tak pokieruj ta machiną
by nie skończyć z pierwszym gwizdkiem
dla tych z dwulicowym pyskiem
byś nie został pośmiewiskiem
nie daj złapać się na napis
ze cos dają tu gratis
zapisujesz swoją kartę
tez mam osobisty zapis
z tego co widzę
co się dzieje dookoła
całkiem inny niż oni
całkiem inna życia szkoła

Ref.: Życie daje ci szansę ty nie możesz jej zmarnować ,
Obierz właściwy tor , na tym torze musisz zostać .
Wiele lat się czeka żeby znaleźć swoje miejsce ,
Wiele lat się szuka miejsca , które da ci to szczęście .x2

3. otoczony zgraja ludzi która wytyka cię palcem
starasz się by nie ponieść klęski w walce
myślisz ze tak to jest i nie zmieni się
pytam czemu nie?
ciągle próbować sens tego życia
odkryć cos w sobie choć nie taki tutaj zwyczaj
zazwyczaj mówią kim być należy
jakie mieć wartości czy tez w co masz uwierzyć
jak przeżyć pytasz zachowując twarz swa
jak wygrać pytasz nie powodzeń całe pasmo
jasno mówię odetnij się od tego
zapomnij na chwile ze jeden błąd i nic z tego
dlaczego masz być taki jak inni
skazany za schemat
wyrok zapadł winny
musisz myśleć trzeźwo wiedzieć swoje na pewno
musisz podchodzić z rezerwa
mięć taktykę pewną

Ref.: Życie dało nam szansę nie mogliśmy jej zmarnować ,
Obraliśmy ten tor , na tym torze chcemy zostać .
Wiele lat czekaliśmy żeby znaleźć swoje miejsce ,
To jest właśnie to miejsce, ono daje nam szczęście x2
Włóż mikrofon, bo nawijam, historia się zaczyna
w napięciu trzyma jak pieprzony kryminał
tyle epizodów - nie!
dzień z pozoru jak każdy inny
zła wiadomość nagle
wszyscy bezsilni
ja pamiętam, jeszcze dziś
nas - nigdy, nigdy
nigdy nie złamie choroba, nie zabraknie zdrowia
miejsce nasze - nigdy w grobach
tydzień jak jedna doba
zabawa w Boga
160 przez centrum w sześciu jednym wozem
zwinięty baton, biały wciągający
asfalt rozstępował się jak Czerwone Morze
czym byliśmy? linią na monitorze
to miało nas w garści, nikt nie dostrzegł przepaści
szybciej, więcej - krok po kroku do zapaści
ziom na ziemi, niewidzialna dłoń żywa w gardle, na ustach piana, lustrzana sala bez wyjścia w imadle
lekcja, którą będę pamiętał
nigdy nie mów nigdy, wyda świadomość puenta
obraz jak padam na ciernie życia, krwawię
coś pęka we mnie, kompromis w sprawie marzeń
nie jestem z cukru, się nie rozpuszczę, lecz ciąży presja śladu, który jest zbyt świeży żeby go zadeptać
czas biegnie naprzód, błądząc po krętych drogach
nigdy nie sądziłem, że spokój może ratować
położyło mnie od nowa, fundament jest solidny
znam tą melodię - nigdy nie mów nigdy!

ref.
Nigdy nie mów nigdy - zapomnij o tych słowach
przyjdzie czas, będziesz ich żałował
nasze wersy w waszych domach
przekaz ze słonecznego stoku i Grochowa } x2

Tu chodzi o dystans...

Nigdy nie mów nigdy!
bo nie wiesz co cię spotka,
tu zemsta jest słodka,a prawda jest gorzka, lecz mimo to
ja przełykam tego proszka
ciągle cię słucham i wciąż słyszę 'nigdy'
ty lepiej milcz, twoje obietnice zbrzydły
tracę przyjaciela, bo hera go zabiera
zamiast wybrać dom; wybierałeś cela
dałeś walkovera, a śmiałeś się z.. (?)
teraz już wiem kto kogo rozlicza
kolejny mach ze spływającej kropli - to kolejny krok w stronę parszywej utopii
mówiłeś - 'nigdy' - lecz się oszukałeś
choć się zarzekałeś, wiemy, że kłamałeś
dziś słowo dawałeś, jutro je łamałeś
w całej tej bajce prawdę ukrywałeś

Nigdy nie mów nigdy, bo nie wiesz co cię spotka
to o tobie zwrotka, płyniesz tym kanałem
nieraz dzieciaku dłoń ci podawałem
ja cię szanowałem i będę cię żałować, jeśli tak nie jest - z błędu mnie wyprowadź

ref.
Nigdy nie mów nigdy - zapomnij o tych słowach!
przyjdzie czas, będziesz ich żałował... } x2

NIGDY NIE MÓW NIGDY!
Ostatnio gdy pisałem, to nie napisałem sporo,
pięćdziesiątka na biurku, miałem w kubku razem z colą,
tak jak przedostatnie solo, dałem z siebie 200 %,
40 to alkohol, reszta nieprzespane noce,
mam ochotę kurwa odejść z miejsca,
spalić wszystkie mosty, wyjść i tu nie mieszkać,
piznąć telefon o chodnik, widzieć go w drobnych częściach,
nie mam miejsca na mapie, gdzie mógłbym wszystko zmienić,
pierdolony hajs jak szmate, wycisnąłem z tych kieszeni,
czas coś zmienić? czy może za późno na zmiany?
wczoraj chciałem się ożenić, miałem kurwa jakieś plany,
dziś już nie mam prócz niż, że nic większych od miedzianych monet,
przecież wiedziałem co robię! gdy rozpierdalałem flote,
brałem te niunie na hotel, kurwy jak miałem ochotę,
miałem w sobie wtedy ogień, one moje jaja na brodze,
i kłamałem tylko Tobie, ale nic już z tym nie zrobię, bo...

REF:
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
to tak jak rzeka z prądem, płynąłem nią bez Ciebie,
wtedy niewiele mogłem, dziś też, lecz mam nadzieję...
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
jako dobry czy ten zły, chcę być głównie dla Ciebie,
i chcę byś była nim, mym całym otoczeniem.

Sukces uczy nas porażki, byśmy mogli go docenić,
niezależnie od obydwu, każdy z nich potrafi zmienić,
nie zapomnę nigdy w życiu, jak mówiłaś, że mnie cenisz,
i że jestem najtroskliwszy i najczulszy na tej ziemi,
zapomniałem o tym, kiedy wychodziłem z nią do klubów,
piłem wódkę tam na umór i stawiałem dla tych szmuli,
które nie stawiały chujów, póki za nie nie zabulisz,
miałem szminkę na koszuli, taką której nie używasz...
a na kurtce czuć perfumy, tych którymi się nie psikasz,
ile znaczy słowo wybacz przy tym co zrobiłem z nami?
potrafiłem łatwo zranić, nie tak łatwo to naprawić,
chciałbym wrócić jako człowiek nie odzwierciedlenie szmaty,
jak się bawić- tylko z Tobą, po całości, nie na raty,
już nie jestem tą osobą, którą poznałaś sprzed laty...
zwykły skurwiel, cham, romantyk,
człowiek przesiąknięty gniewem, ja i moje drugie ja,
jeden człowiek tyle wcieleń,

REF:
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
to tak jak rzeka z prądem, płynąłem nią bez Ciebie,
wtedy niewiele mogłem, dziś też, lecz mam nadzieję...
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
jako dobry czy ten zły, chcę być głównie dla Ciebie,
i chcę byś była nim, mym całym otoczeniem.

Chcę zadzwonić, lub przyjechać, stanąć u progu Twego domu,
spojrzeć prawdzie prosto w oczy, raz zachować się w porządku,
ten jeden raz, jeden, jedyny kotku,
jeśli mogę tak Cię nazwać i dostrzegasz jeszcze szanse?
? nadziei topi w szklance, prawdy w kolejnym kłamstwie,
dorobku w łatwym hajsie, wierności w koleżance,
odpłatnie w agenturach, może byłoby mi łatwiej,
wejść na dach i stać przy chmurach?
trzymać zaciśniętą dłoń, spojrzeć w oczy prosto niebu,
spuścić głowę, potem wzrok, tak jak wodę z krwią do zlewu,
? ? ? ? w której byłbym bez oddechu i nie widzieć już twych łez, nie,
nie słyszeć Twojego śmiechu, z uśmiechem przywitam kres,
w którym jest mi nie do śmiechu.
Oczekuj kiedyś mnie, tam po drugiej stronie brzegu,
bym mógł z Tobą wyrwać się, wbrew całemu otoczeniu.
Lilu:
O o o o o o
O o o o o o
Wiem, że kiedyś tam dotrzemy,
tam skąd widać świat po horyzont.
Wiem, że kiedyś przyjdzie wszystko
to co dotąd zdążyliśmy sobie przysiąc.
Szansa jedna, jedno życie
trzeba je do końca wykorzystać.
Uwierz mi ja wiem, że kiedyś nam się uda,
uda się nam wszystko

Skąd wiem, że to nie jest dobry początek
to co zwykłam już nazywać końcem
trzeba nadal stawiać krok za krokiem,
żeby dokąś dotrzeć.
Nic nie przychodzi nikomu od ręki
zapamiętaj, że wystarczy wierzyć czego żadne ręce nie dosięgły dostaniesz Ty...

ref.
Wierze że będzie jeszcze taki dzień kiedyś,
kiedy życie spłaci zaufania kredyt
bo prawdziwy wojownik nie unika mocnych wrażeń
i siłę czerpie nie z sukcesów a z porażek /x3

Dizkret:
Ej Dizkret yo Lilu 2005
Ej co jest Lilu nawet jak masz tony stylu
to musisz coś więcej mieć i to jest przymus.
Masz rymów tonę i ćwiczysz całe noce,
miej głowę na karku wciąż i twarde łokcie
i pociesz się tym, że nie jesteś sama,
i docenianych graczy kilku, ta rap gra ma
a tak w ramach przypominania wam co to
Dizkret powtórzy jeszcze raz jak masz kłopot.
Dizkret Dis i to trzeba pamiętać
to do Hejterów zawsze się uśmiecham na zdjęciach.
Nie mogę znieść tego to show jak Jay Leno
najpierw wyluzuj trochę jak gadać chcesz ze mną.
Bardziej ufam bębnom niż waszym trendom.
Są tacy za którymi wciąż pędzą dzieciaki,
ja nie jestem taki, choć długo gram rap,.
nie ma fanów, mam ludzi którzy czują jak ja aha...

oo oo oo...

Wiem, że kiedyś tam dotrzemy,
tam skąd widać świat po horyzont.
Wiem, że kiedyś przyjdzie wszystko
to co dotąd zdążyliśmy sobie przysiąc.
Szansa jedna, jedno życie
trzeba je do końca wykorzystać
uwierz mi ja wiem, że kiedyś nam się uda,
uda się nam wszystko...

o o o o ...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo