Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref.
Dobrze że tak się stało
Jestem teraz tutaj z ekipą całą
Dużo różnych spraw
Jakoś przetrwać się udało
WYP3 to nie takie proste
Jakby się zdawało

Trzymać się razem chociaż nieraz są zgrzyty
Zawsze się znajdą wiesz o co chodzi
Można czasem się wkurwić
Nikt nie jest znakomity ani doskonały
Nie ma takiej możliwości
Alkoholowe bale mówi to coś ci
Nerwy wystawione na próbę wytrzymałości
Wolę relaks browar otwierać
Nie myśleć o problemach
Pozytywny klimat wybierać
Wspomnieć o tym co było
I tym co jest teraz
Żyć pełnią życia nie powoli umierać
Jest czas na odmulenie i czas żeby zaszaleć
Cel wieczoru znaleźć zrealizować plany
Załatwić co potrzeba to już znany motyw
Tak jak historia dziesięciu złotych
Nocne akcje w plenerze wybuchowe jak trotyl
Z największą siła zawsze w piątki i soboty
Pamiętaj o tym trzeba wykorzystać szanse
Zrobić wszystko po swojemu pierdolić niuanse
Dążyć do tego żeby się udało
Wtedy możesz powiedzieć dobrze że tak się stało

Ref. x2
Dobrze że tak się stało
Jestem teraz tutaj z ekipą całą
Dużo różnych spraw
Jakoś przetrwać się udało
WYP3 to nie takie proste
Jakby się zdawało

Dobrze stało się moje oko to widziało
Dobrze trzech ludzi w 93 się zakumało
Zarzuć problemy jak wełniany sweter gryzie ciało
Przekonany jestem że się opłacało
Każdy dzień po swojemu układam
Ile razy upadam z własnym sumieniem
To zgadzam nie przegrywa WYP3 force
Stop hip hop sztorc perfekt kombinacja
Ktoś zdzwoni piątki z ręki
Czas uff nie będzie prędki
Spawara na hasz bo będzie miękki
Dzięki codzienne kroki radość
Życia udręki
Tym co z nami współpracują wielkie dzięki
2000 powrót z koncertami jak z tsunami
Klasyka trzech nawija jeden za gramofonami
Koncertowe zwycięstwa a później migrena
WYP3 w klubach na arenach
WYP3 wytagowywane na murach
Będę to robił choć nie jest na to koniunktura
Nie dla mnie platyna i królewska purpura
Miejskie brudne boogie i w klimacie funkie
Na zawsze skreczing cięcie dobry sample i
A za fakt z dysk konkurencją stracę dystans
Do usłyszenia do usłyszenia dzieciaki

Ref. x2
Dobrze że tak się stało
Jestem teraz tutaj z ekipą całą
Dużo różnych spraw
Jakoś przetrwać się udało
WYP3 to nie takie proste
Jakby się zdawało

100 procent hip hop życie nam zaserwowało
Dobrze że tak się stało bo tak się stało
Tysiące skrętów dla nas jeszcze jest za mało
Dobrze że tak się stało bo tak się stało
To rap dla świata w którym żyć nam się udało
Dobrze że tak się stało bo tak się stało
Przez cały czas hałasu zabić się nie dało
Dobrze że tak się stało bo tak się stało
Dobrze że powstały teraz nagrywki czwarte
Dla mnie są ważne nawet jak dla kogoś nic nie warte
Nadchodzi DJ i już stanowimy kwartet
Tak się stało moje słowa są poparte

Ref. x2
Dobrze że tak się stało
Jestem teraz tutaj z ekipą całą
Dużo różnych spraw
Jakoś przetrwać się udało
WYP3 to nie takie proste
Jakby się zdawało
Bibułka
Skrócić
Filterek
Tytoń
Starczy
Stan? - Stabilny
Ciśnienie? - Rośnie
Inhalator w pogotowiu - już przygotowany
Tracimy go - może bongo
Podwójna dawka thc, zaaplikować szybko
Ogień
W porządku
Wraca
Mamy go - wrócił
Mamy go - mamy go
Musiałem nagrać taki numer
Tak, może to kwestia pogody (raz, dwa, raz, dwa) kto wie
A może kwestia tego, że ludzie z przeszłości spacerują po mojej głowie

W takich chwilach jak ta, słuchając bitów jak ten
Nie mogę oprzeć się pokusie by zrobić wybór scen
Z DVD moich wspomnień
Niby nic zbiór lęków, fobii, ambicji, podniet
Szuflada wypluwa bodźce
Ja idąc po śladach staram się poskładać je
I nie skończę póki smak życia nie będzie tak świeży jak w dniu
W którym pierwszy raz poszedłem na czyjś grób

Znów czuję chłodny cmentarny wiatr
Urwane skrawki modlitw sprzed lat
I spokój, nie rozpacz, raczej pewność
Że spotka to nie tylko moich bliskich, ale wszystkich wokół
Podczas mycia zębów chociażby krew z dziąsła
Prowadzi do kolejnych poszlak
Smakuje tak jak wtedy kiedy pierwszy raz jako szczyl
Dostałem w ryj wielce dziwiąc się tym
Że jesteśmy tak skonstruowani by czuć później
Adrenalina sprowadza ciosy do muśnięć
I tylko słyszę w głowie huk
Gdybym mógł go zsamplować byłaby to najlepsza ze stóp

[x2]
Sięgam do wspomnień, przysięgam, że
Należą do mnie te dobre i te złe
Cokolwiek nastąpi, wiem
Nie mogę od nich na zawsze odbić się

Czuję to smakiem, węchem, dotykiem
Jak kiedy upadasz i naskórek styka się z chodnikiem
Zimny kamień mi kojarzy się ze schadzką
Nie zabierałem dup do kina, klubów a skąd
Umiałem sobie to wyśnić
Spacerowałem z nimi po mieście, czekałem aż je wypiździ
Potem siedząc na murku rozpoczynałem czynność
Którą one nazywały - przytul mnie, tak mi zimno
Lata wcześniej wypatrywałem ich na filmach
Raczej Miami Vice niż Fred i Wilma
Pierwsze pocałunki koleżanki z kolegą
Wpływ Hollywood'u na dzieci Stanu wojennego
Gdybym mógł odnaleźć ją i jej usta
Chyba nazywała się Julia, ale weź to teraz ustal
Odbiłbym smak życia w stu lustrach
I poczuł to odbicie w dłoniach, palcach, opuszkach

[x2]
Sięgam do wspomnień, przysięgam, że
Należą do mnie te dobre i te złe
Cokolwiek nastąpi, wiem
Nie mogę od nich na zawsze odbić się
Gdybym uratował dziecko z płonącego domu
Dostałbym klucze do miasta, czy kody wszystkich domofonów
Wszystkich strzeżonych osiedli, strzeżcie się
Bo obok mieszkają średni, a obok średnich biedni
Nie czuję tego miasta tak jak kiedyś
Wolałem własną brzydotę niż elegancję na kredyt
Ale cioty myślą, że czują
Tu będzie Kreuzberg, a tu nasz Manhattan New York
Dlatego przyjacielu, chcesz poczuć smak tego miasta
Choć na wódkę do jednej ze spelun
High Life zostaw sponsorom dup z małych gmin
My dymamy żony sponsorów i znamy ich PIN
Coś trzeba robić, by życie było pikantne
Może dziary na nie krem Bepanthen co rano
Czuć każdym zmysłem i nie dopuścić by hajs
Przełożył moją kliszę przez kolano

[x2]
Sięgam do wspomnień, przysięgam, że
Należą do mnie te dobre i te złe
Cokolwiek nastąpi, wiem
Nie mogę od nich na zawsze odbić się
Słyszałem o takich miejscach,
słyszałem o takich ludziach,
słyszałem o takich miejscach, gdzie,
słyszałem o takich ludziach, co.
mhm.

[Paluch]
Dzisiaj miałem sen, chciałbym zatrzymać go w pamięci,
był dobry jak seks z miłości nie dla pieniędzy,
widziałem bólu kres i życie w świecie bez nędzy, (bez),
tam każdy dzień miał sens, czułem że mam zdrowe nerwy, (wreszcie).
Szczęście bez przerwy, idealna równowaga,
tęsknota była chwilą bo każdy szczęśliwe wracał, (żywy),
jeśli ktoś wierzył to żył według wiary zasad,
bez fanatyków , tych pozujących na mesjasza. (mhm)
Każde dzieciństwo to najlepszych wspomnień pasmo,
z rodziną blisko, ich przyszłość rysowana jasno,
wszystkie dzieci miały dom z dala od domu dziecka,
bezpieczny jak schron, bez patologii piekła, (bez).
Ludzie byli ludźmi bez rasowych podziałów,
w jednym języku mogli mówić, stanowili jeden naród,
bez polityki granic, i bez kursów walut,
a twoja przyszłość nie leżała w rękach banku, (nie).

Ref.
Słyszałem o takich miejscach gdzie,
ludzie nie mają wrogów bo łączy ich jeden cel,
słyszałem o tych ludziach co,
niezależnie od miejsc wszędzie odnajdą dom.
Słyszałem o takich miejscach gdzie,
pod bezkres ciągnie się niebo ,rajskie noce i dnie,
słyszałem o tych ludziach co,
gdzie oni są, gdzie oni są, gdzie oni są.

[Paluch]
Wczuj się, poczuj tą ulgę, nie musisz walczyć,
bo dziś twój bliźni jest jak pies i co drugi warczy,
nie musisz błyszczeć i mieć najlepszej pracy,
nie musisz krzyczeć żeby ktoś cię w końcu zauważył.
Masz to, miłość i wierność idą razem,
wtedy masz wszystko ziom, furę, chatę i plazmę,
full opcja, pełen pakiet i duchową nawigację,
zamykasz oczy, lecisz, zawsze masz najlepszą trasę, (ehe).
Nie ma wyścigu, każdy ma gdzie indziej metę,
a równy start, likwiduje konkurencję,
to tylko sen, to nie istnieje w naszym świecie,
w środku nocy budzę się i przez chwilę jest lepiej.
Chcę wrócić tam gdzie upadki są zawsze miękkie,
ludzie uczą się na błędach i są mądrzejsi z wiekiem,
słyszałem o tych miejscach, nikt nie wie jak tam dolecieć,
słyszałem o tych ludziach, chyba żyją w innym świecie.

Ref.2x
Słyszałem o takich miejscach gdzie,
ludzie nie mają wrogów bo łączy ich jeden cel,
słyszałem o tych ludziach co,
niezależnie od miejsc wszędzie odnajdą dom.
Słyszałem o takich miejscach gdzie,
pod bezkres ciągnie się niebo ,rajskie noce i dnie,
słyszałem o tych ludziach co,
gdzie oni są, gdzie oni są, gdzie oni są.
CHADA:
Jestem tutaj od lat, weź posłuchaj mnie ziomuś
Robię czystkę w tej grze, na wzór świętych z Bostonu
Czy Ty też tak to czujesz?
Powiedziałem jej tak, teraz kurwa żałuję
Mleko już się rozlało, nie szukaj we mnie świadka
Masz tu rap zaufania, co się niesie po klatkach
Nie mów mi co mam mówić, nie mów mi co mam myśleć
Ja tu gram pierwsze skrzypce, w tym jebanym przemyśle
Z dala od jakichś dziwek, trudno jest mi zrozumieć
sens ich marnych nagrywek, gadasz coś za plecami,
Dla mnie to żadna krzywda, ale kurwa pamiętaj,
że się ze mną nie igra, piszesz Chada przegrywa,
Odnajduję w tym siłę, pokazuję dziś Polsce, jak się
bardzo myliłeś, teraz lamusy cisza, prawdą z ludźmi się dziele
Kurwa, jak po mojemu, nie proszę o zbyt wiele

Ref.
To nie sejmowe wotum, to zaufania rap
Dla jebanego rządu, jest jak parszywy rak
Bronimy swych poglądów, zwątpienia tu brak
Tak było od początku, odkąd przyszedł na świat
Odkąd pamiętam brat robię dla ulicy
Wcześniej robiłem hajs, teraz robię liryki
Kładę na bity bolesną szczerość ściero
Tutaj Sobota, Chada, masz sprawdź to dzieło

CHADA:
Jestem pewien krytyki, kibicuję złodziejom
Jesteś z tych, którzy pewnie tego nie zrozumieją
Dla mnie złodziej brzmi dumnie, dobre słowo i serce
Za tym wszystkim po prostu kryję się nieco więcej
Ramię sprawiedliwości, węszy tutaj od rana
Nawija Tomasz Chada, dla sądu syn Bogdana
Teraz brzmi to ponuro, tego to jestem pewien
Kiedy słyszysz tę wersy, pewnie robisz pod siebie
Jeszcze wszystko przed Tobą, jeszcze bracie wyskoczysz
No bo w końcu na Boga, ile może wiać w oczy
Trzymasz kukiełkę Chady, no i wbijasz w nią szpilkę
Chcesz mi płacić za ciszę, ale ja nie zamilknę
Co się mażesz jak dziecko, nie przeproszę tu za nic
Te słowa to konieczność, ciągle nie spuszczam z tonu
Weź tego nie kwestionuj, masz tu rap zaufania
Wszystko dla Ciebie ziomuś

Ref.
To nie sejmowe wotum, to zaufania rap
Dla jebanego rządu, jest jak parszywy rak
Bronimy swych poglądów, zwątpienia tu brak
Tak było od początku, odkąd przyszedł na świat
Odkąd pamiętam brat robię dla ulicy
Wcześniej robiłem hajs, teraz robię liryki
Kładę na bity bolesną szczerość ściero
Tutaj Sobota, Chada, masz sprawdź to dzieło

CHADA:
Teraz gorsza część Chady, mówi ci idź do diabła
Masz tu pieprzoną pieśń, o podrzynaniu gardła
Moja wiara wypadła, kiedyś z szóstego piętra
Chciałbyś więcej szczegółów, lecz nie wiele pamiętam,
Weź nikomu nie ufaj, podpowiada rozsądek, no i słusznie,
bo potem kurwy straszą Cię sądem, przejebałem majątek
Ale to mnie nie boli, bardziej w sidłach niewoli
Niż w złotej aureoli, balet wyszedł mi bokiem
Biorę głęboki oddech, nie podchodzę do okien
Mam z tym pieprzony problem, chciałbym Cię nie pamiętać
Droga szczęścia nie tędy, zanim kurwa coś powiesz, wypluj wybite zęby
Teraz słowa dokończą, to co zaczęły czyny
Przecież kurwa nie mówię, że nie jestem bez winy
Z ciężkim sercem nawijam, o tym że z nami koniec
A, myślałem że zawsze staniesz po mojej stronię

Ref.
To nie sejmowe wotum, to zaufania rap
Dla jebanego rządu, jest jak parszywy rak
Bronimy swych poglądów, zwątpienia tu brak
Tak było od początku, odkąd przyszedł na świat
Odkąd pamiętam brat robię dla ulicy
Wcześniej robiłem hajs, teraz robię liryki
Kładę na bity bolesną szczerość ściero
Tutaj Sobota, Chada, masz sprawdź to dzieło
Budzi się przy niej, patrzy na nią jak na cudo
Czuje, że żyje, walczy, dzisiaj wraca późno
Ma w sobie siłę, twardy. Taka praca, trudno
Nieznakomite karty, gra taką nierówną
Zmęczony wraca nocnym, pragnie ciepłej kąpieli
Poniżony przyjął chłosty, chce do miękkiej pościeli
Skarcony chłopak, prosty, w sobie wiele nadziei
Zmuszony ciąć koszty, dostatek celem idei
Myśli, że w domu odpocznie, w ramionach swej ukochanej
Położą się na sofie, w kółko problemy te same
Ona wita go fochem, eksploduje krzyk
Zaczyna mieszać go z błotem, powstrzymuje łzy

- Jesteś beznadziejny. Zero, taka podłogowa szmata
Kolejny czuje niemoc, jeszcze ta chujowa praca
Żaden z Ciebie mężczyzna, w końcu sobie to uświadom, pizda
Jesteś żenadą, wracaj tam gdzie twoje stado

Ref.
Każdy dzień, rodzi w nich nowy ból
Setki niechcianych słów, tych odegranych ról, ten ból
Każdy dzień, rodzi w nich nowy ból
Setki niechcianych słów, tych odegranych ról, ten ból

- Zamknij dziób, głupia szmato, co ty takiego robisz?
Umiesz kłapać jadaczką, focha kolejnego stroisz

- Posłuchaj frajerze, całe życie się rozczulasz

- To szmato przez Ciebie, bo cały czas mnie zamulasz
To co zrobię złe, każdy kurwa mój ruch
Ty to największy śmieć, jesteś pusta wśród suk

-Zabije Cię gnoju! Muaaaa

Teraz nie będzie spokoju, wpadła w szał
W jego stronę leci talerz, atakuje go pięściami
Na ustach toczy pianę, pruje skórę paznokciami
On próbuje bronić się, ma pozdzieraną twarz
Na podłogę kapie krew, usłyszano wrzask
Nie wytrzymał już, ponieważ przekroczyła granicę
W serce wbiła nóż, pięść uderzyła w policzek
Ona upada na glebę, jej głowa uderza o nią
Uczucie bycia w niebie, miesza się z patologią

Ref.
Każdy dzień, rodzi w nich nowy ból
Setki niechcianych słów, tych odegranych ról, ten ból
Każdy dzień, rodzi w nich nowy ból
Setki niechcianych słów, tych odegranych ról, ten ból

Ona leży na ziemi, płacze, zalała się łzami
On wierzy, że się nie zmieni raczej, poniżała za nic
Nie mogą ciągle żyć z tymi wrzaskami
W końcu trzeba przeciąć nić, on trzaska drzwiami
Na dworze szklana pogoda płynące maskuje łzy
Boże, po co ta przeszkoda?! Codziennie czuję wstyd
Ona widzi we mnie wroga, podłym gestem rani
Ja tak bardzo ją kocham, przecież nie jestem ze stali
Butelka w jego dłoni to nie żadne antidotum
Ukochana dzwoni, "Wracaj skarbie do domu"
On odrzuca rozmowę, jednak postanowił powstać
Obiera drogę, zmierza tam gdzie przytrafił się koszmar
Ona rzuca się w ramiona, zdejmuje jego spodnie
Cała płonie, rozpalona, siada na niego wygodnie
Robią to na podłodze, pieprzą się jak zwierzęta
Ona krzyczy - dochodzę
Rano ta sama gehenna

Ref.
Każdy dzień, rodzi w nich nowy ból
Setki niechcianych słów, tych odegranych ról, ten ból.
Każdy dzień, rodzi w nich nowy ból
Setki niechcianych słów, tych odegranych ról, ten ból.
Zamknij oczy...
Dziś zamknę oczy, policzę do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzę je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycę bez trudu
Bo życie to największe ze wszystkich cudów

1. [Buka]
Spójrz na ptaki, jak szybują ponad nami
Chłonąc błękit tego świata, niebieski aksamit
Spójrz na kwiaty. Każda szata ich tętni barwami
Każdy organizm to mapa i plany ze szczegółami
Spójrz na promienie światła pomiędzy liściami
Wzbij spojrzenie nad asfalt między drzew koronami
Każda z korzeni wyrasta, aby trwać nad nami
Na straży stać nam, za nic zapamiętywać czas nam
Spójrz na oceany i plaże w piaskach
I morza wodospady, i kolaże nocy w gwiazdach
Spójrz na obrazy miasta, potem na szczyty gór,
Monumentalna prawda ich krzyczy znad chmur
Spójrz na srebrny puch, płatki śniegu w przestrzeni
Niczym diamenty dusz tych zaklętych z bieli
Spójrz na wielki cud, jakim jesteśmy tu
I nawet setki słów go nie określi, no cóż!

Ref.
Dziś zamknę oczy, policzę do dziesięciu.
Pstryczek, nim otworzę je, życie nabierze sensu i
Kolory tęczy znów chwycę bez trudu,
bo życie to największe ze wszystkich cudów.

Dziś zamknij oczy, policz do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzysz je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycisz bez trudu
bo życie to największe ze wszystkich cudów

Zamknij oczy...

2. [Buka]
Spójrz na dziecka śmiech, jego pierwsze kroki
Pierwszy wdech powietrza, przedbiegi, przygody
Czas mrozi się w dźwiękach werbli trwogi,
Ale drogi do szczęścia to kręte schody
Jednak zdobi je odwieczna głębia wymowy
Tego, co nie może przejść nam z serca do głowy
Aby zdobyć po kolei w częściach pejzaż zgody
Namalowany przez wszechświat bez pędzla w dłoni
Zamknij oczy i pomyśl o nim, nieważne symbole
Czy naprawdę jest możliwe, by był wymyślony?
Czy naprawdę wszystko jest przypadkiem losowym?
Nie sądzę. Sposoby, by odnaleźć prawdę, są w Tobie
Jak linie papilarne, unikalna każda z sekund
I nakarmię nimi garści, póki starczy oddechu
I nawet, gdybym nigdy miał nie zrozumieć sensu
Dziś ja dziękuję za ten dar, bo to coś więcej

Ref.
Dziś zamknę oczy, policzę do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzę je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycę bez trudu
bo życie to największe ze wszystkich cudów

Dziś zamknij oczy, policz do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzysz je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycisz bez trudu
bo życie to największe ze wszystkich cudów

3. [Skor]
Podnieś wzrok, poczuj ciepło promieni
Zanurz się w głębi złocistej jesieni
W śniegu bieli poczuj chłód przemijania
Nim przebiśniegi oznajmią swój zamiar
I świat zmieni się w zieleni barwach
Składając ziemi pocałunek na wargach
Na losu kartach znów spiszemy strofy
Sumując nasze dokonania i głupoty
A uczuć dotyk znów przyniesie uśmiech
Karmiąc nas tym, co ludzkie, aż w końcu uśnie
By wrócić później i zachwycić sercem
Balans na równoważni 'smutek' i 'szczęście'
Nie trzeba więcej, tylko ufaj nadziei
Nie trzeba więcej, tylko pamiętaj o nas
Przeciw wszystkiemu, co ciągle nas dzieli
Przeciw wszystkiemu, co chce nas pokonać

Ref.
Dziś zamknę oczy, policzę do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzę je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycę bez trudu
bo życie to największe ze wszystkich cudów

Dziś zamknij oczy, policz do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzysz je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycisz bez trudu
bo życie to największe ze wszystkich cudów
Nie zabieram tam ze sobą pensji, twoich pretensji,
tylko te momenty, w których słupek rtęci pękał
Biorę tam najlepsze wersy, moje mp3, sporo płyt,
trochę chwil w pamięci uwiecznionych i na zdjęciach
Kolekcjonuję tam koncerty, wspomnień sterty,
w moim świecie zapisuje je mój wirtualny pendrive
Czuję się tam bezpieczny, jak chcesz to wejdźmy tam razem,
mam tam dużo miejsca, przestrzeń dla marzeń,
miejsce dla szczęścia
Lewituje tu gdzieś w górze mój wirtualny świat, bez wad,
ja w nim w kapturze

Jak dym ze skręta unosi się i kłębi
mój wielki dom, w wielkiej chmurze, wolny i pewny
Wyobraź sobie niezależny świat
niepodległych prawd, gdzie wszystko tworzysz sam
Jeśli masz dosyć Babilonu bram wejdźmy razem tam,
zapraszam żebyś wpadł, brat

Przeprowadzam się na chmurę
coś na kształt tej którą wydmuchujesz
i dobrze się z tym czuję dziś
Wbijam się w jakiś wirtualny tunel,
i daleko odlatuje, to mnie nie kosztuje nic

Przeprowadzam się na chmurę
coś na kształt tej którą wydmuchujesz
i dobrze się z tym czuję dziś
Wbijam się w jakiś wirtualny tunel,
i daleko odlatuje, to mnie nie kosztuje nic

Mam tam całkiem nowe miejsca i całkiem nową przestrzeń,
sam decyduje co tam jest i z kim tam jestem
Część przestrzeni aranżuje pod jazdę na desce
i z ziomkami tam buduje nasz wirtualny skatepark
Przeprowadzam się na chmurę a w tej chmurze mam świat,
który idealnie mi pasuje więc tam mieszkam
Możesz mi nie wierzyć lecz ta chmura leży bardzo blisko
i z każdego miejsca mogę wejść tam szybko
Moja chmura jak planeta K-PAX, ja jak Kevin Spacey
zapraszam cię do miejsca gdzie się wszystko zmieści
Po prostu weźmy co tylko chcemy i przenieśmy się do miejsca nie z tej ziemi, chodź... chodź...

Przeprowadzam się na chmurę
coś na kształt tej którą wydmuchujesz
i dobrze się z tym czuję dziś
Wbijam się w jakiś wirtualny tunel,
i daleko odlatuje, to mnie nie kosztuje nic

Przeprowadzam się na chmurę
coś na kształt tej którą wydmuchujesz
i dobrze się z tym czuję dziś
Wbijam się w jakiś wirtualny tunel,
i daleko odlatuje, to mnie nie kosztuje nic
Będę działał po swojemu na zawsze i na wieki
Póki nie spadną powieki ja będę się udzielał
Scenę będę wspierał nauki z niej pobierał
Do sedna spraw docierał lecz nie wywierał presji
Nie niszczył twych koncepcji udzielaj swoich lekcji
Wyzbyłem się obiekcji i otworzyłem oczy
Każdy ma własne ścieżki i co dzień po nich kroczy
Niejeden sen proroczy zniszczony przez codzienność
Stąd ilość płytkim czynom kłótnie wciąż z rodziną
Niejeden człowiek zginął i wielu jeszcze zginie
I widać to na co dzień nie na seansach w kinie
Choć często jest niewinnie konflikt cię nie ominie
Czy działasz tutaj biernie czy działasz tutaj czynnie
Nie każdy tu zasłynie coś przyszło z czasem minie
A czas tak szybko płynie zastanów się nad życiem
Ja często nad tym myślę i nie tonę w zachwycie
Tu chodzi o przebycie tej drogi w szczery sposób
Działać po swojemu jak wiele innych osób
Różne koleje losu nie boje się ich ciosu
Bo słów rozsądku słucham i nie wiem co to skrucha

Ref. 2x
Wbrew wszystkiemu działam po swojemu
Wbrew każdemu działam po swojemu
Wbrew systemu działam po swojemu
Ku ogólnemu zdziwieniu działam po swojemu

Każde życie własną drogą się toczy
Duża ilość przezroczy nawet tego nie odda
Chada się nie podda nie zdradzi swego godła
Choć sytuacja podła niczego tu nie zmieni
Zadziałam po swojemu a wtedy się odmieni
To dla tych co zmęczeni są życia schematami
Dla tych co są starszymi lub są małolatami
To dla tych co są z nami dla ludzi z ambicjami
Dla ziomków którzy mówią że wbrew wszystkiemu przetrwamy
Więc nie bądź załamany zagoisz wszystkie rany
Szacunek miej dla mamy a wtedy wiele zyskasz
Przecież chodzi tu o dobre imię własnego nazwiska
Trzymaj się środowiska którego jesteś pewien
Pomagaj im w potrzebie nie zawsze jest jak w niebie
Cały czas wierze w siebie i w swoje możliwości
Chada ci nie zazdrości w podświadomości gości
Działając po swojemu masz wiele możliwości
Jak charakterny człowiek prawdziwy z krwi i kości
Choć bywają przykrości i wiele rzeczy złości
To działam po swojemu wbrew podłej codzienności

Ref. 2x
Wbrew wszystkiemu działam po swojemu
Wbrew każdemu działam po swojemu
Wbrew systemu działam po swojemu
Ku ogólnemu zdziwieniu działam po swojemu

Co tkwi w moich myślach dobrze to przemyślam
I niczego nie zmyślam to z życia wzięty motyw
A w nim nie tylko dramat i nie same kłopoty
Chcesz zdobyć wyższe loty więc weź się do roboty
Ty pragniesz czuć ten zapach i pragniesz czuć ten dotyk
By rosły wciąż obroty do tego zmierza człowiek
Nie ważne jakim kosztem i czy spędza sen z powiek
Nie zawsze te ambicje wychodzą nam na zdrowie
Intuicja podpowie a może ktoś ci bliski
Chcesz mieć na ręku szelest a nie same odciski
A grunt jest często śliski zrozumiesz wszystko z czasem
Lecz musisz mieć swój styl nie spedalony jak Piasek
Upadł na ludzką rasę kopiując pseudo klasę
Gatunek takich leszczy wciąż liczy naszą prace
Ja w twych oczach nie stracę na zawsze sobą będę
Choć czasy są bezwzględne nie bój się dostać w gębę

Ref. 2x
Wbrew wszystkiemu działam po swojemu
Wbrew każdemu działam po swojemu
Wbrew systemu działam po swojemu
Ku ogólnemu zdziwieniu działam po swojemu
Praktik & Mes

[Pezet]
Bywa, że jestem hedonistą i chce mieć to wszystko
Chce mieć to szybko, wszystko albo nic wiesz tak wyszło
Was kurwa nie obchodzi moja przyszłość, ale czas biegnie, mija
Koniec jest blisko, bliżej
Z każdą minutą którą tutaj gnije,
Hip-hop dla mnie to bezpowrotny bilet
Was kurwa nie obchodzi rap no i to czym żyje
Tak jak nie obchodzi was to czy zgine
Nie pytam was co robić mam
Patrz mi w oczy przełknij ślinę
I pomyśl o tym co byś zrobił sam przełknij ślinę
Moje hobby, mój rap, moja pasja, mój świat
Moja praca o tym marzyłem
O tym śniłem, ale nic na siłę
Bo w rapie piękne są tylko chwile
I tyle!Chcesz coś więcej nie ma szans
Tu wszyscy patrzą ci na ręce całyczas
Pieprzę hipokryzję, nigdy się nie sprzedałem
Ale jest tu kilku widzę co stracili ideały
Jest tu kilku, którzą mówią, że komercją gardzą
I suma-sumarum wychodzą z największą gażą
Największą gażą na wódę i na koks
Lepiej mi ją dajcie na fure i na dom ziom
Wiesz, nie miej pretensji yo
Pieprze dancing, ale nie chcę marnej pensji

[Mes]
Zbrodnia nie popłaca komercyjna szczególnie
Ujmę to najkrócej jak umiem
Chuj mnie obchodzi to co wzbudza podziw
I kto się z tym zgodzi dziś, co schodzi dziś
Zbrodnia nie popłaca komercyjna szczególnie
Ujmę to najkrócej jak umiem
Wtórne projekty są na czasie, mnie to nie obchodzi
My tu zostaniemy lata, oni po kilka godzin

[Pezet]
Jak hip-hop idzie do przodu czemu raperzy kłamią
Mówią nie prawdę, słuchaczy hipokryzją karmią
Zasady twarde już odeszły dawno
Kiedyś wam zależało bardziej -dzisiaj nie bardzo
Dzisiaj myślę, że hajs z wami wygrał
I do tej pory jeden gość się do tego przyznał
Tak bardzo długo nie chciałem być drugi
Ale widziałem tych innych, a nie jestem głupi
Nie jestem drugi wiesz -reszta była dużo wcześniej
Lecz nie przyznają się do tego długo jeszcze
Robili biznes kiedy miałem kilka pierwszych chałtór
Wiesz już wtedy robili hajs tu
To były czasy kiedy mi było przykro, że się sprzedaje
Ale na ten temat powiedziałem wszystko co chciałem
Czaisz?yo!W pierwszym kawałku, który tu słyszałeś
Z żalem oglądam tanie moralizatorstwo
I słucham kawałków w stylu przepisałem Wyborczą
Z żalem słucham kawałków w stylu disco polo
Ty weź przestań jaki kurwa kolos
Jest tak dinozaury robią hajs, nowicjusze robią gówno nie rap
I robią hajs dobrym grupom trudno jest grać, a hajs haaa
Takie grupy robią gówno nie szmal
Słuchacze!Czas to zmienić!Czas coś docenić!
To ostatni dobry styl prosto. z podziemi

[Mes]
Zbrodnia nie popłaca komercyjna szczególnie
Ujmę to najkrócej jak umiem
Chuj mnie obchodzi to co wzbudza podziw
I kto się z tym zgodzi dziś, co schodzi dziś
Zbrodnia nie popłaca komercyjna szczególnie
Ujmę to najkrócej jak umiem
Wtórne projekty są na czasie, mnie to nie obchodzi
My tu zostaniemy lata, oni po kilka godzin
Weź mic'a na check daj to i zrób to (Ey yo!)
System na max daj to i wrzuć to
Kradniesz mi style to zwróć to
I kup to! Ty kurwo!
Sztuniu to joint, pal to jak Snoop Dogg
Pierdol to co będzie jutro
Bluzka? Weź z siebie to zrzuć to
I zrób to! ! zrób to!

Ulice tego chcą ziomek
V to flow omen
Stąd komentator flow mówi tu: "no comment"
Jesteś grać ze mną skory to ziom sorki
Ale jestem z tych co za flow chore tu chcą forsy
To historie o tym samym co zawsze
Ale na pamięć znasz je bo opowiadam je strasznie
Leszcz mic'a mi da bo nikt nie umie o tych leszczach gadać tak fajnie jak ja
Każdy jebany z traumą muł
Ty on normalnie mentalnie jest downem w chuj
Do tego rapu trzeba ziom boy dojrzeć. Mówisz może?
Jakie może kurwa morze to rozstąpił Mojżesz
Zrób to tak po prostu jak Nike
Kurwa pokaż że Cię stać na bloku na high
Dla mnie ten rap to brać na boku ten hajs
I zostawić parę łajz w szoku dla jaj

Weź mic'a na check daj to i zrób to (Ey yo!)
System na max daj to i wrzuć to
Kradniesz mi style to zwróć to
I kup to! Ty kurwo!
Sztuniu to joint, pal to jak Snoop Dogg
Pierdol to co będzie jutro
Bluzka? Weź z siebie to zrzuć to
I zrób to! ! zrób to!

Twoja dupa potrzebuje tu mężczyzny jak ja
W oczach nie masz takiej iskry jak ja
Nawet jak Nikodema Dyzmę zagrasz
Sztuniu, twój typ to pizdy plagiat
Bo on nie ma tej charyzmy jak ja moje flow czysta magia
Więc chodź ze mną skocz po pracy na piwo
Ja z roboty wracam pod krawatem jak Zkibwoy
Będziesz się czuć jak u boku z Alem Pacino
I zabiorę Cię na loda nie kawę i kino
Ziom płonę jestem bezsilny
Przy mnie kocioł w którym będziesz się smażył jest zimny
Zrób to, wypierdol torbę w nos
Poczuj się jak boss, miej moc
Lepszą niż box i koks
Szydzę jak widzę na blokach ich i jem ich na śniadanie tak jak Cheerios i Chocapic
Fejmy moje jebią tu playboy'em
Synu to jest jebany hit jak Flamboyant

Weź mic'a na check daj to i zrób to (Ey yo!)
System na max daj to i wrzuć to
Kradniesz mi style to zwróć to
I kup to! Ty kurwo!
Sztuniu to joint pal to jak Snoop Dogg
Pierdol to co będzie jutro
Bluzka? Weź z siebie to zrzuć to
I zrób to! ! zrób to! (x2)
Pod plebanie bernardyna
podjechała limuzyna
z limuzyny ktoś wysiada i tak ksiedzu sie spowiada

Prosze ksiedza Bernardyna
całowałem sie z dziewczyną
''Ależ chłopcze to wesoło
całowałeś dziewcze w czoło''

Troszke niżej troche nizej
prosze ksiedza Bernardyna
"ależ chłopcze to rozpusta
całowałeś dziewcze w usta''

Troszke niżej troche nizej
prosze ksiedza Bernardyna
''ależ chłopcze nie przeżyje
całowałeś dziewcze w szyje''

Troszke niżej troche nizej
prosze ksiedza Bernardyna
''ależ chłopcze ty masz gust
całowałeś dziewcze w biust ''

Troszke niżej troche nizej
prosze ksiedza Bernardyna
''ależ chłopcze to występek
całowałeś dziewczę w pepek''

Troszke niżej troche nizej
prosze ksiedza Bernardyna
''ależ chłopcze to obłuda
całowałes dziewcze w uda''

Troszke wyżej troche wyzej
prosze ksiedza Bernardyna
''ależ chłopcze ty masz tupet
całowałes dziewcze w ... pupe "

Nie z tej strony nie z tej strony
prosze ksiedza Bernardyna
''ależ chłopcze ja cie gwizdne
całowałeś dziewcze w ...... pępek? szyje?

lalalalallaalalalalalalalalalalalalalalalalalala
ależ mnie jezor boli
lalalalalalala
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo