Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Braga 30
Ey yo
Fuck

G R U to moje Pueblo
Zrobię ci wlew yo przez wenflon
To nie blef ziom muflon szczerym osiedlom
Ci co oczy mydlą znów się poślizgną
Bo nie są sobą tylko są swą podobizną
Radio padło dziwko lepiej idź stad
Jestem MC a ty z miską jak Sean Kingston
Co się tak błysko jak disco z remizy
Jestem blisko wieszcze twym zyskom kryzys
Robisz słuchowisko syf jak Rydzyk
blokowiskom wtaczam rym jak Syzyf
Z mozołem nie wiem kurwa sam skąd się wziąłem
Od kiedy pamiętam ryczę z jakimś zespołem tej
Wpadłem na to gdy stałem pod Społem tej
Potem padłem i spałem pod stołem tej
A potem wstałem z mozołem tej
I znów wróciłem braga 30 a nie mówiłem

Ref.:
Licho nie śpi znowu weszli ludzie leśni
Betonowa rumba Braga 30
Dobrze jest ci? Jak spisz uważnie sen śnij
Betonowa rumba Braga 30 x2

To jest P do N z kreska wiesz jak jest yo dziecko
Mister Donguralesko polski hip-hop The best of
Przyszedłem tutaj z koleżką co jeździliśmy eską
jak jarałeś się pierwsza Molestą
Nie było wtedy jeszcze Tesco i wogle było ciężko
A ja byłem jak król pierwszy Mieszko dziś pije zdróweczko
Na blokach jestem jak Perepeczko, flow rymował Andrzej Mleczko
Wejdź do klubu wytęż ucho tu patrz
płonie klub płonie dach płonie twoja dupa
A ci zalani w trupa tez są z nami
Jest boruta barmani sterroryzowani
Po dziesiątym strzale są z nami
Wyluzowani tak trwamy
Za barami zakamuflowani (licho licho nie śpi)

Ref.:
Licho nie śpi znowu weszli ludzie leśni
Betonowa rumba Braga 30
Dobrze jest ci? Jak spisz uważnie sen śnij
Betonowa rumba brat Braga 30 x2

Chcieliby żebyś miał mniej niż zero
Bądź Kojiro bądź superhero
Wciąż gram w grę jak De Niro
Mam butle nitro z nią przemierzam Five borrow
Mam rymów sporo płyną mózgową korą
Wieczorową porą jak brunet
Noc to jest mój instrument
Wolne słowo tworzy mój wizerunek
Mam pozytywny ładunek
Rażę piorunem boy
Nadaje scenie kierunek
Tworze własny gatunek
A mój flow ma 100 tyś kiloton oj
Możesz mi mówić mister magic boy ahoj
To dla wszystkich mam
Dzięki wam wiem ze nie jestem sam
Na myśl o tym się uśmiecham jak James Brown
Kręcę ten kram na osiedlach bez zmian
Rymów bez miar a ja ciągle ten sam
Chociaż inny bez dwóch zdań
To mój plan a G R U to mój świat

Ref.:
Licho nie śpi znowu weszli ludzie leśni
Betonowa rumba Braga 30
Dobrze jest ci? Jak spisz uważnie sen śnij
Betonowa rumba brat Braga 30 x2

Mam… mam.. dla ciebie komunikat
Robie sieczkę podwyższam poprzeczkę
Mam dla ciebie komunikat
Gram w to gówno jak brudny Harry
Mam dla ciebie komunikat
To nie rap to jest czarnoksięstwo
A ja jestem – rapu hymnem nie raz rymem w piosence prze ,prze przerywam cisze
Ostatnio gdy pisałem, to nie napisałem sporo,
pięćdziesiątka na biurku, miałem w kubku razem z colą,
tak jak przedostatnie solo, dałem z siebie 200 %,
40 to alkohol, reszta nieprzespane noce,
mam ochotę kurwa odejść z miejsca,
spalić wszystkie mosty, wyjść i tu nie mieszkać,
piznąć telefon o chodnik, widzieć go w drobnych częściach,
nie mam miejsca na mapie, gdzie mógłbym wszystko zmienić,
pierdolony hajs jak szmate, wycisnąłem z tych kieszeni,
czas coś zmienić? czy może za późno na zmiany?
wczoraj chciałem się ożenić, miałem kurwa jakieś plany,
dziś już nie mam prócz niż, że nic większych od miedzianych monet,
przecież wiedziałem co robię! gdy rozpierdalałem flote,
brałem te niunie na hotel, kurwy jak miałem ochotę,
miałem w sobie wtedy ogień, one moje jaja na brodze,
i kłamałem tylko Tobie, ale nic już z tym nie zrobię, bo...

REF:
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
to tak jak rzeka z prądem, płynąłem nią bez Ciebie,
wtedy niewiele mogłem, dziś też, lecz mam nadzieję...
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
jako dobry czy ten zły, chcę być głównie dla Ciebie,
i chcę byś była nim, mym całym otoczeniem.

Sukces uczy nas porażki, byśmy mogli go docenić,
niezależnie od obydwu, każdy z nich potrafi zmienić,
nie zapomnę nigdy w życiu, jak mówiłaś, że mnie cenisz,
i że jestem najtroskliwszy i najczulszy na tej ziemi,
zapomniałem o tym, kiedy wychodziłem z nią do klubów,
piłem wódkę tam na umór i stawiałem dla tych szmuli,
które nie stawiały chujów, póki za nie nie zabulisz,
miałem szminkę na koszuli, taką której nie używasz...
a na kurtce czuć perfumy, tych którymi się nie psikasz,
ile znaczy słowo wybacz przy tym co zrobiłem z nami?
potrafiłem łatwo zranić, nie tak łatwo to naprawić,
chciałbym wrócić jako człowiek nie odzwierciedlenie szmaty,
jak się bawić- tylko z Tobą, po całości, nie na raty,
już nie jestem tą osobą, którą poznałaś sprzed laty...
zwykły skurwiel, cham, romantyk,
człowiek przesiąknięty gniewem, ja i moje drugie ja,
jeden człowiek tyle wcieleń,

REF:
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
to tak jak rzeka z prądem, płynąłem nią bez Ciebie,
wtedy niewiele mogłem, dziś też, lecz mam nadzieję...
niewiele mogę, sam się nie zmienię,
niewiele mogę, wciąga mnie otoczenie,
jako dobry czy ten zły, chcę być głównie dla Ciebie,
i chcę byś była nim, mym całym otoczeniem.

Chcę zadzwonić, lub przyjechać, stanąć u progu Twego domu,
spojrzeć prawdzie prosto w oczy, raz zachować się w porządku,
ten jeden raz, jeden, jedyny kotku,
jeśli mogę tak Cię nazwać i dostrzegasz jeszcze szanse?
? nadziei topi w szklance, prawdy w kolejnym kłamstwie,
dorobku w łatwym hajsie, wierności w koleżance,
odpłatnie w agenturach, może byłoby mi łatwiej,
wejść na dach i stać przy chmurach?
trzymać zaciśniętą dłoń, spojrzeć w oczy prosto niebu,
spuścić głowę, potem wzrok, tak jak wodę z krwią do zlewu,
? ? ? ? w której byłbym bez oddechu i nie widzieć już twych łez, nie,
nie słyszeć Twojego śmiechu, z uśmiechem przywitam kres,
w którym jest mi nie do śmiechu.
Oczekuj kiedyś mnie, tam po drugiej stronie brzegu,
bym mógł z Tobą wyrwać się, wbrew całemu otoczeniu.
dachy, bloki, klatki
ławki, murki, parki
włamy, burdy, bójki
szychy, koksy, szczurki
buchy, kreski, gramy
mamy *****i, damy
grupy, szajki, gangi
pięści, kosy, klamki

wyroki, sądy, kraty
swoi, obcy, *****y
mikrofony, płyty, rapy
skrecze, tagi, grafy
prewencja i tajniaki
kajdanki i odznaki
pościgi i ucieczki
młodzi, szybcy, wściekli
piraki, okta, skargi
szybkie akcje, wpadki
boiska i podwórka
dwie wieże, wizytówka
monitoring i patrole
przeszukania i kontrole
nagrywki i melanże
przegrane i rewanże
codziennie na to patrzę
tekst i fakty idą w parze
to co dzieje się wokół mnie
w tym tekście pokażę
w tej grupie nikt się nie wywyższa
tutaj każdy równy
robię rap z moimi ludŹmi
i z tego jestem dumny

[x2]
To jest wokół mnie
to osiedle moje
znam to dobrze już
tego się nie boję
Możesz tutaj przyjść
lecz nie podnoś głosu
zamiast prężyć się
lepiej się dostosuj

Gural i Paluch
ziomalu pomału
wszyscy do szalup
wchodzę na saloon
pomału, więc zróbcie salut
PDG naród *****ielu
nie lubisz nie lub
wiesz, że jest nas tutaj paru
kilku nas tu, jest nas wielu
w*****lam się na bit
weŹ nabij cannabis, zapij, zawiń
gniew w sobie zabij
witaj na terapii w Abudżabi
nad Piątkowem chmury ganji
monitoring tym nie gardzi
w telewizji płoną auta znów we Francji
My robimy to tak
robimy to tak długo
a my robimy to tak
robimy to tak grubo
my robimy to tak
mamy te grube przeloty
korzenny dotyk
ciężki motyw
PDG ludzie koty
tu ławki, bramy, bloki, krzyki
kroki, skręty, sprzęty, szepty
słów potoki, znów obłoki
płyną, płyną zwrotki
z Nokii dŹwięki
stuki, puki, brzdęki
sztuki, jęki
każdy to gówno kupi od ręki
biba póki pękli

[x2]
To jest wokół mnie
to osiedle moje
znam to dobrze już
tego się nie boję
Możesz tutaj przyjść
lecz nie podnoś głosu
zamiast prężyć się
lepiej się dostosuj
[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może nie koniecznie?]
[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego?]

Szkoda, że nie potrafię śpiewać,
a szarpać nerwy.
Wybacz Ci nie pokażę nieba jak tarcza z Nebry,
nie znam algebry, nie liczę tu fanów,
nie zmienię swego ja niczym Albert Camus.
Tu zawsze po śniadaniu świeże loopowanie bębnów,
nie znam się na perkusji, lecz zaufałem sercu,
nie należę do mędrców, nie posiadam charyzmy,
tak i by gadać w tym miejscu i okradać naiwnych.
Z dala od willi drzwi pod blokiem otwieram,
choć jeszcze nie mam okien z widokiem na ocean.
Nie chcę umierać, z tą świadomością, że jedyne co widziałem to ten blok ziom
Nie ufam fachowcom, choć też się nie znam panie
nie ufam im, bo mówią mi to zbyt skomplikowanie,
to kit z oparkowaniem, zamiast wiedzy talentu,
ciągłe spekulowanie,
kosztem ziemi i sprzętu.
Nie chcę mieć władzy chamskiej popularności,
choć wszystko może się wydarzyć, nie znam się na promocji,
nie potrafię skakać,
nie potrafię leczyć,
nie potrafię tańczyć,
a cieszę się z małych rzeczy.

Ref:
Chciałbym powiedzieć, że nie wierzę w proroctwa,
franki, dolary, funty, euro na kontach,
to nie Armani, a retro po kosztach,
nie zabronię Ci marzyć,
bo ja tu tylko sprzątam!

[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może nie koniecznie?]

Wybacz Ostry to nie ten, co kocha szkołę
też nie jestem piękny, niczym Sophia Loren,
ej zobacz ziomek! To Rap od biedy, bo nie stać mnie nawet na Dodę,
czy majtki Celine Dion, zresztą Dody bym nie chciał,
po co mi pierdolnięta głupia jak z buta podeszwa,
przestań,
moje życie prywatne, to nie biznes i forsa,
nie to co mieć wydziabane na piździe "Radosław".
Nie jestem gwiazdą jak Brodka "Brodawa" nie jęczę jak ta baba,
nie przestrzegam przepisów na autostradach,
nie chcę udawać, że śmiesznie nad kubkiem,
w odróżnieniu od Wojewódzkiego ja nie jestem dupkiem!
Nie mam zamiaru kłamać gnido jak ty,
nie chcę by MTV zrobiło mój klip co lansi.
Nie chodzę na party,
W Rap nie jestem trendy, nie lubię gwiazd,
i pieprzę złote zęby!
To nie domek na prerii, a Bałuty i Polska,
jesteś niepewny tu możesz w jape dostać,
chuj mnie Piotrowska te puby i knajpy,
nie chodzę po klubach nie mam zabawy jak Ty,
nie chcę się skarżyć, czy innym przeczyć,
nie jestem fajny, a cieszę się z małych rzeczy.

[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]

Ref:
Chciałbym powiedzieć, że nie wierzę w proroctwa,
franki, dolary, funty, euro na kontach,
to nie Armani, a retro po kosztach,
nie zabronię Ci marzyć,
bo ja tu tylko sprzątam!

[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może nie koniecznie?]
[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może nie koniecznie?]
Włóż mikrofon, bo nawijam, historia się zaczyna
w napięciu trzyma jak pieprzony kryminał
tyle epizodów - nie!
dzień z pozoru jak każdy inny
zła wiadomość nagle
wszyscy bezsilni
ja pamiętam, jeszcze dziś
nas - nigdy, nigdy
nigdy nie złamie choroba, nie zabraknie zdrowia
miejsce nasze - nigdy w grobach
tydzień jak jedna doba
zabawa w Boga
160 przez centrum w sześciu jednym wozem
zwinięty baton, biały wciągający
asfalt rozstępował się jak Czerwone Morze
czym byliśmy? linią na monitorze
to miało nas w garści, nikt nie dostrzegł przepaści
szybciej, więcej - krok po kroku do zapaści
ziom na ziemi, niewidzialna dłoń żywa w gardle, na ustach piana, lustrzana sala bez wyjścia w imadle
lekcja, którą będę pamiętał
nigdy nie mów nigdy, wyda świadomość puenta
obraz jak padam na ciernie życia, krwawię
coś pęka we mnie, kompromis w sprawie marzeń
nie jestem z cukru, się nie rozpuszczę, lecz ciąży presja śladu, który jest zbyt świeży żeby go zadeptać
czas biegnie naprzód, błądząc po krętych drogach
nigdy nie sądziłem, że spokój może ratować
położyło mnie od nowa, fundament jest solidny
znam tą melodię - nigdy nie mów nigdy!

ref.
Nigdy nie mów nigdy - zapomnij o tych słowach
przyjdzie czas, będziesz ich żałował
nasze wersy w waszych domach
przekaz ze słonecznego stoku i Grochowa } x2

Tu chodzi o dystans...

Nigdy nie mów nigdy!
bo nie wiesz co cię spotka,
tu zemsta jest słodka,a prawda jest gorzka, lecz mimo to
ja przełykam tego proszka
ciągle cię słucham i wciąż słyszę 'nigdy'
ty lepiej milcz, twoje obietnice zbrzydły
tracę przyjaciela, bo hera go zabiera
zamiast wybrać dom; wybierałeś cela
dałeś walkovera, a śmiałeś się z.. (?)
teraz już wiem kto kogo rozlicza
kolejny mach ze spływającej kropli - to kolejny krok w stronę parszywej utopii
mówiłeś - 'nigdy' - lecz się oszukałeś
choć się zarzekałeś, wiemy, że kłamałeś
dziś słowo dawałeś, jutro je łamałeś
w całej tej bajce prawdę ukrywałeś

Nigdy nie mów nigdy, bo nie wiesz co cię spotka
to o tobie zwrotka, płyniesz tym kanałem
nieraz dzieciaku dłoń ci podawałem
ja cię szanowałem i będę cię żałować, jeśli tak nie jest - z błędu mnie wyprowadź

ref.
Nigdy nie mów nigdy - zapomnij o tych słowach!
przyjdzie czas, będziesz ich żałował... } x2

NIGDY NIE MÓW NIGDY!
Tu gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
sport, koleżeństwo i boiskowy terror.
Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
Rugby Posnania, bez ściemy kolego. (x2)

Znów rusza nowy sezon, to wydarzenie zacne,
podziwiać każdą akcję, na boisku przy Słowiańskiej
2 razy po 40 bez ściemy na maxa,
w gre nie wchodzi remis, a tym bardziej porażka.
Niesie się doping z okupowanych ławek,
w przerwie możesz wyskoczyć na gientom lub po browarek.
Tu wspierają Posnanie ludzie związani z tą grą,
Rugby z Poznania trzyma poziom, wiemy to!
Zwalczyć ten stres, co zapiera dech w piersiach,
ja obstawiam, że to pewniak, pamiętaj chcemy zwycięstwa!
Spisali się na medal, rok po roku, dwa brązy,
każdy do upragnionego złota w tej drużynie dąży.
Chłopaki mają serce do gry, zapał ogromny!
Ofiarna szarża, nie wypada być skromnym.
Zgrana ekipa, na boisku i poza nim,
Rygbiści Posnani na mieście znani.
Wkładają serce w tą grę, to najważniejsze,
jak to by kibiców na meczach było więcej.

Tu gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
sport, koleżeństwo i boiskowy terror.
Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
Rugby Posnania, bez ściemy kolego.(x2)

Poprawić formę, by ponad normę wykonać plan,
bez sponsora, związkowej kasy ten chłopak gra.
On zwycięstwa ten smak zna, porażki tez poznał,
dla niego to smak życia, który ma słodko-gorzki posmak.
Tak jest zmiennie od lat, w walce o ligowy prymat,
trener w nowym sezonie musi, zespół w ryzach utrzymać.
Jeden za wszystkich, tak każdy mecz się zaczyna,
gdy naraz cała drużyna powtarza słowa Domina,
który gdy kończył karierę, miał imponujący bilans
i przekazał kapitańską opaskę Pawłowi, trzymaj!
Z wami drużyna wytrzyma pieprzoną presję,
każde potknięcie potraktujcie jak lekcję.
Na nic pretensję do sekcji, mieliśmy szczęście,
śledzić co raz częściej dokonania zwycięskie.
Wiele uznania Posnania z Poznania grania,
z jajowatą piłą, co wariuje tak często,
wbita między dwa słupki wysoko ponad poprzeczką,
Kolejny kop drop gol no i zwycięstwo.

Tu gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
sport, koleżeństwo i boiskowy terror.
Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
Rugby Posnania, bez ściemy kolego.(x2)

I choć nie ma z tego forsy, nie zabrakło ambicji,
by po pracy zapierdalać na treningu, oni wszyscy
nie stracili motywacji potrafili dalej grać,
Nawet gdyby na play offy nie mieli już żadnych szans.
Rugby męska gra, kontuzyjny sport, przestań!
Prowadzi do kalectwa, tak twierdzisz znaczy wymiękasz.
Atmosfera napięta, przed spotkaniem sam zgadnij,
jak kapitan motywuje zespół nim wyjdą z szatni.
Znów będzie ostra jazda, nie zabraknie dramaturgii,
Spięcie na murawie, nie obejdzie się bez bójki.
Takie są skutki, gdy stronniczy sędzia przegnie,
byś nie tracił chłopaku tego co najcenniejsze!
Wygra duch walki, to najważniejsze,
zaciśnij zęby, pokaż ze stać go na więcej.
Jestem średnim kibicem, lecz patrzę i co widzę?
To mój ziom Dj Decks dziś gra też w ekstralidze!

Tu gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
sport, koleżeństwo i boiskowy terror.
Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
Rugby Posnania, bez ściemy kolego.(x2)
1. Chada
Miał 28 lat, żył w bólu i niewoli
To wszystko szybko wymknęło mu się spod kontroli
Zaczął od miękkich, jak większość rówieśników
Lecz niestety to nie poskromiło jego apetytu
Spróbował twardych, koleżka go zaszczepił
Już po czasie płynął z nurtem bardzo zgubnej rzeki
Miał również problem, ojca alkoholika
To jego obwiniał za pobyty na odwykach
Wciąż szedł po swoje, nie słyszał, że się śmieją
Miał problem z ludźmi z miasta, z utraconą nadzieją
Nie miał odwagi marzyć, wybrał wysoki blok
Zwątpienie nie opuszczało go niemal na krok
Miał tego dość, w niebo skierował oczy
Ona tam była i kazała mu skoczyć
Zrobił ten krok, już dawno chciał się zabić
Tego nie da się naprawić

2. Hades
Miała wtedy 13 lat, w klasie uczyła się najlepiej
Same piątki z prac odrabianych na parapecie
Rodziców nie było stać na biurko, żyła na diecie
Starszy brat kradł, młodszy patrzył jak ojciec szcza pod siebie
Czuła strach, była samotna w pełnym domu, w domu zła
W jakim domu, raczej kurwa w jednym pokoju
I tak dziękowała Bogu za każdy dzień
W głębi serca chciała żeby jak najszybciej skończył się
Całe wakacje przesiedziała z młodszym bratem
Mama harowała na drugim etacie żeby mieć na spłatę
"Czemu ryczysz gnoju, spójrz ja nie płaczę
Świat jest piękny, świeci słońce" tak mówiła mu za każdym razem
Przyszedł wrzesień, nowa szkoła, nowe twarze
Nowe korytarze, gimnazjum i nowy wir wydarzeń
Parę nowych koleżanek, te wymalowane lale
Śmiały się, że jest pierdolonym brzydalem
Pluły do kanapek i pisały na ścianie, że robi lachę
Wołały do niej "brudasie", jakim kurwa prawem?
Tym razem zamiast być w szkole, leży na torach i krwawi
Umiera sama, ale tego nie da się naprawić

3. Z.B.U.K.U
Historia jak setki innych, pewnej dziewczynki
Właśnie chowała na ogródku zabawki do skrzynki
Tata smarował gwinty, mama jak zwykle w kuchni
Jeszcze nie wiedziała, że nie zobaczy już córki
Tuż obok furtki, stał szanowny sąsiad
Patrzył na małą Kasię, i kręcił cwel swego wąsa
I wszedł kurwa do środka, i nikt nie wie dlaczego
Ten pierdolony sąsiad dopuścił się najgorszego
Od lat był ojca kolegą, widział już Kasię nie raz
I nie raz pewnie myślał jakby się do niej dobierał
I co mi powiesz teraz? Że nadal świat jest piękny?
Jak stare chłopy gwałcą kurwa kilkuletnie dzieci
Nieważne jak rym leci ziom, wsłuchaj się w przekaz
Sam powiesiłbym z chęcią tą kurwę, a nie człowieka
Powiedz na co teraz matka czekać ma, ojciec się zabił
Niestety - tego nie da się naprawić
1. A na ulicy tak się zdarzało
przechodzień krzyczy: Leży martwe ciało!
Że serce bije, nie wierzy nikt,
lecz Stefan żyje i rusza się wciąż - pomóżcie mu!
Wszyscy krzyczą razem: Stefan! Stefan! Stefan!

Stefan znów nie ma na chleb,
nie zaspokoił swych potrzeb,
Stefan znów nie ma, Stefan znów nie ma!
Pomóż mu, Panie był miał na śniadanie,

czy jakoś tak...

2. Śmierdzieć zaczęło, Syf się roznosi
Przechodnia Zgięło, wszystkich wykosił
Leżoł nocami i Leżoł za dnia
Bo to jest ballada o tym jak ciało Stefana, sie rozkładaa!
Wszyscy krzyczą razem: Stefan! Stefan! Stefan!

Stefan znów nie ma na chleb,
nie zaspokoił swych potrzeb,
Stefan nie żyje, o! i se gnije
Dziś nie ma mocnych,

Oj co za pech
Że w ten sposób zdechł...
To nałóg, to pasja, ma racja, styl, akcja
Syf jak prowokacja niech odbije od nas, basta
Z mego miasta dla tych ludzi towar, który się nie nudzi
Więc przestań się łudzić, że już o mnie nie usłyszysz
To rap z siłą przebicia nie do pobicia
W rapie tym mam kibica to ulica, to klub
Zawistnym knebel w dziób, za mych ludzi wielki buch
Lufa wytrawnego trunku co rozgrzeje twój brzuch
I kto jest tu? tę odpowiedź znasz od dawna
W chuj rap petarda z SLU gangu wariat
I rzeczywistość twarda, w tekstach te suche relacje
Które wiernego słuchacza wprowadzą dzisiaj w akcję
Rap moją religią, na jej tle wojny nie będzie
To jednak uprzedzam przypierdolę swoją kwestię
Ryja wydrę na tracku aż się posra
Ten co na freestyle'u nie potrafi mi sprostać

To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie

P do N i kreska, oto biznes i domieszka
Właśnie tutaj mieszkam, grać rap to dla mnie pestka
Po siedemnastej mamy transfer za miastem
Bagaż nielegalny? to dla mnie bułka z masłem
Czuję się z tym dobrze i żebym tylko mógł
Rozpierdolić wszystkich kiepskich jak solowo Big Shoot
Jak gorąco, wszystkie cioty sie marszczą
Czy żal mi skurwysynów? człowieku nie bardzo
Dobrym stylem wciąż gardzą więc pierdolę ich, proste
Z rapem wyrosłem, lecz z rapu nie wyrosnę
Rap narkotykiem, ja od tego nie odwykłem
Ćpaj to zanim zniknę i zanim ty znikniesz
Miasto huczy od plotek, a ja nie dementuję
Bo życia nie żałuję, na drzewo spadać szuje

To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie

Trzecia szesnastka na szesnastkach nie flaszka
Chromowane felgi, to zwycięstwo nie porażka
Daj, daj mi to, jak Branigan The Carlito
Mam swe zasady, na trackach zasad ślady
Proste układy znane nam od wielu lat
Mam swój świat pełen wad, pełen zalet i strat
Rapowy fach, z którym wjeżdżam na piedestał
Ty żebyś się nie zesrał masz połamane krzesła
I nie jest wszystko jebnąć azjatycką piękność
Hip-hop honeys z nimi cierpieć na bezsenność
To daje pewność, rap, poczucie bezpieczeństwa
Nawet, gdy na trackach tych skurwieli wszystkich besztam
Rap z nim od dziecka, a komercja zdradziecka
Niech z mej ulicy spieprza, ty nie znajdziesz tu szczęścia
Bieda nieciekawa? wegetacja? ja znam to
Rozpierdolę wszystkich kiepskich jak Tim Dog rozjebał Compton

[x2]
To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
Numer jeden za mikrofonem, teraz sprawdź, sprawdź, sprawdź
Numer jeden za mikrofonem, teraz sprawdź, sprawdź, sprawdź
Numer jeden za mikrofonem, liryczna maszyna, yo, yo, teraz sprawdź,
sprawdź, sprawdź.

Liryczna maszyna znowu podcina
Ścina skurwysynów jak gilotyna
Rymem gorącym jak Sudan
Celnym jak strzała Robin Hooda
A do tego szybkim jak barakuda
Wali w łeb jak wóda
Gadka ma nie chuda
Cuda za mikrofonem jak młody Budda
Rym wpada w ucho
Rym wywołuje udar
Rym po wielu trudach wkręca jak haju gruda
Gural - ten typ z PDG Kliki
Najbardziej chore gówno na wschód od Missisipi
To ibidibi hiphop wciąż mnie dziwi
PDG wciąż prawdziwi choć to rzadkie jak ptak kiwi
I nielegalne jak koka z Boliwii
Gural robi rymy jak bity robi Hiwi
Rymy obsceniczne jak pat Heti Mivis
Choć wielu się krzywi, wielu urazy żywi
Naprawdę ślepi jak z Stevi
Wonder mini
Bombę spuszczam na nich
PDG Kartel - rym bez granic
Rym bez granic.

Wiesz kim jestem?
Jestem tym typem co wychwala swą ekipę
Tym typem co sieje flow jak grypę
Tym typem, słuch wytęż
Z betonowym hitem wypierdalam solową płytę
Tym typem co pizga rymy nieodkryte
I ten typ kładzie nacisk na technikę
Tym typem, nie VIPem
Rym z bitem
Uliczny komitet, beczki zbite
Tym typem ze spasionym klipem
Co wypełnia bit słowem jak wdowiec stypę
Tym typem, synu, co nawija realnie
Myśli nielegalnie, napierdala oficjalnie
Tym typem co pizga wers za wersem
Pierdoli komercje, budzi kontrowersje
To mowa hardcorowa, forma pierszoosobowa
Gadka bezkompromisowa
Muzyka nocy jak sowa
O dużej mocy jak dobry towar
Prawdziwe słowa - czujesz?
Już buja głowa
Ze mną ludzie wolni
Rymerzy zdolni, niby niepozorni
Szermierze wyborni, niepokorni
Zkitrani jak w korze kornik
Rycerze PDG komandorii
Pokłady rymów głębsze niż tonie Morii
Pisarze rozdziałów betonowych historii.

Ref.
Jestem hardcorowym typem, mam hardcorowy styl
Do hardcorowych bitów gram hardcorowy rym
Hardcorowym typem, mam hardcorowy styl
Do hardcorowych bitów gram hardcorowy rym. (2x)

DonGuraEsko w oficjalnej wersji
Hardcorowy MC, mistrz słów prezencji
Bez referencji, bez konkurencji
Pasuje w bit jak ulał, jak starty rafleksit
Rozpierdalam jak atak epilepsji
Kolejny odcinek hardcorowych rekolekcji
Bez komercji, bez dziwek z agencji
To nie reklamy pepsi
Ani "Świat według Kiepskich"
Witam w mojej sekcji
Nie udzielam lekcji
Tłuste rymy doprowadzam do perfekcji
Skurwysyny mają wuchtę obiekcji
Dobrych rad i pretensji - pocałujcie mnie w dupę
Mam tupet, mam rezon, mam dziga kombinezon
Gram hiphop nie trezor, inauguruje sezon
Sram na wasz biznes, sram na te układy
Nie dacie rady powstrzymać mej intifady
Eskapady, estakady z estrady
Rymów kanonadyjak film do paniszady
Rymy nie od parady
Nie rytmy lambady
PDG zasady stare jak baobaby
Stopa, werbel, cykady
Czas rozpocząć obrady
Gural i kuzyni jak zbójcy Alibaby.

Numer jeden za mikrofonem, teraz sprawdź, sprawdź, sprawdź.

Ref.
Jestem hardcorowym typem, mam hardcorowy styl
Do hardcorowych bitów gram hardcorowy rym
Hardcorowym typem, mam hardcorowy styl
Do hardcorowych bitów gram hardcorowy rym. (2x)

Numer jeden za mikrofonem, teraz sprawdź, sprawdź, sprawdź.
Numer jeden za mikrofonem, teraz sprawdź.
Diox :
Oni mówią że za dużo pije i pale.
Mówią że umrę jak będę żył tak dalej.
To paradoks, może to nawet pojebane
że najłatwiej się zgubić gdzie najtrudniej się odnaleźć .
Każdy wzlot powoduje upadek,
ale nie każdy krok generuje zmianę.
Tu gdzie każdy błąd transformuję w karę
daje naukę lub w kość, łamiąc swoją zasadę.
Słyszysz co mówię ? Czy nic nie słyszałeś ?
Słyszysz ? Rozumiesz ? Czy tylko słyszałeś ?
Wiesz ocb, Kebs puść ten kawałek

(Hades) : ''Przesłuchałeś tylko raz to nie słuchałeś wcale''

Niezarobiony sos łatwiej się wydaje
niż ostatni grosz który trzymasz w łapie.
Moneta dwie strony ma,
świat dwie twarze.
Myśl pozytywnie, nie pozwól sobie oszaleć.

"Ty idź swoją drogą ... "

"Chcesz być kimś ? Bądź sobą."

"Pierdol to, gdy ktoś ma jakieś żale"

"Pieprz zdanie ogółu, miej swoje zdanie"

"Ty myśl pozytywnie, nawet wtedy kiedy jest przejebane"

Pozytywnie .. Koras, Diox, DJ Kebs - Prosto Mixtape.

Koras :
Zawsze możesz zrobić dobrą minę,
ale chuj z taką miną jeśli to nie jest prawdziwe.
W trakcie się okaże że idziesz po szynie,
zaprogramowany przez kogoś bolidem.
Czas potrafi goić rany i kaleczyć,
jad zabija, ale również leczy.
Brak perspektyw może sprawić że uwierzysz
tak że odbijesz się i polecisz.
Patrz na osiedla i ludzi z pretensją,
ilu z nich ma takie możliwości jak Ty.
Narzekanie kojarzę z umysłową impotencją,
założone ręce czekając na lepsze dni .
Czasem żeby coś zbudować, trzeba zburzyć,
lepiej zimną krew zachować niż się puszyć.
Szanse łatwo zmarnować, ale jak się nie ruszysz
by zaryzykować możesz ją przepuścić.
Raz dwa trzy cztery pięć

Lubię mieć kontrolę a to jej ostatni poziom bastion
Teraz moja kolej ja spełniam swoją rolę z pasją
Biorę się za to dziarsko koleś na bok żarty
Na stole karty rozkręcam na pięć czwartych party
Zawołaj Yo jeśli dobrze jedzie płynie
Chłopaki to wią efekty są gdy się nawinie przy niej
Łapię wibrację miasta ono przewodzi mi jak Pascal
Do celu czy fiaska jazda raz dwa
Patrz jak toczy się saga tak jak z gór lawina
Magia to podwalina sprawdza i przypomina trzymaj klimat
To czyni mocnym tuczy jak koksy nie spocznę
Widocznie się muszę przekonać naocznie
Jak skończy się dzień bo jak się zaczął to ja wiem brat
Rapowa menażeria wyznaczyła kryteria ten serial wciąż trwa
Leczy jak Polfa rany z bombard atrament
Nie używajmy innej amunicji sami a my omijamy łukiem
To co trzyma ludzi w formie w sztampie
Cenię naukę czasem spokojnie czasem z hukiem
Skrajnie w obu przypadkach ciśnienie wzrasta
Aż ta imitacja precz poszła zmiana tez zaszła
Wiesz kto to ten tu? Chłopaku! de A be z Baku Baku
potąd patentów tematów nie odczuwam braku
Strachu gdy horyzont głów i od cholery więcej rapu
Brachu na siebie ty mów a swoje rób lub rachuj na cud
Klub raz dwa trzy cztery pięć
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo