Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Tu gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
sport, koleżeństwo i boiskowy terror.
Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
Rugby Posnania, bez ściemy kolego. (x2)

Znów rusza nowy sezon, to wydarzenie zacne,
podziwiać każdą akcję, na boisku przy Słowiańskiej
2 razy po 40 bez ściemy na maxa,
w gre nie wchodzi remis, a tym bardziej porażka.
Niesie się doping z okupowanych ławek,
w przerwie możesz wyskoczyć na gientom lub po browarek.
Tu wspierają Posnanie ludzie związani z tą grą,
Rugby z Poznania trzyma poziom, wiemy to!
Zwalczyć ten stres, co zapiera dech w piersiach,
ja obstawiam, że to pewniak, pamiętaj chcemy zwycięstwa!
Spisali się na medal, rok po roku, dwa brązy,
każdy do upragnionego złota w tej drużynie dąży.
Chłopaki mają serce do gry, zapał ogromny!
Ofiarna szarża, nie wypada być skromnym.
Zgrana ekipa, na boisku i poza nim,
Rygbiści Posnani na mieście znani.
Wkładają serce w tą grę, to najważniejsze,
jak to by kibiców na meczach było więcej.

Tu gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
sport, koleżeństwo i boiskowy terror.
Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
Rugby Posnania, bez ściemy kolego.(x2)

Poprawić formę, by ponad normę wykonać plan,
bez sponsora, związkowej kasy ten chłopak gra.
On zwycięstwa ten smak zna, porażki tez poznał,
dla niego to smak życia, który ma słodko-gorzki posmak.
Tak jest zmiennie od lat, w walce o ligowy prymat,
trener w nowym sezonie musi, zespół w ryzach utrzymać.
Jeden za wszystkich, tak każdy mecz się zaczyna,
gdy naraz cała drużyna powtarza słowa Domina,
który gdy kończył karierę, miał imponujący bilans
i przekazał kapitańską opaskę Pawłowi, trzymaj!
Z wami drużyna wytrzyma pieprzoną presję,
każde potknięcie potraktujcie jak lekcję.
Na nic pretensję do sekcji, mieliśmy szczęście,
śledzić co raz częściej dokonania zwycięskie.
Wiele uznania Posnania z Poznania grania,
z jajowatą piłą, co wariuje tak często,
wbita między dwa słupki wysoko ponad poprzeczką,
Kolejny kop drop gol no i zwycięstwo.

Tu gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
sport, koleżeństwo i boiskowy terror.
Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
Rugby Posnania, bez ściemy kolego.(x2)

I choć nie ma z tego forsy, nie zabrakło ambicji,
by po pracy zapierdalać na treningu, oni wszyscy
nie stracili motywacji potrafili dalej grać,
Nawet gdyby na play offy nie mieli już żadnych szans.
Rugby męska gra, kontuzyjny sport, przestań!
Prowadzi do kalectwa, tak twierdzisz znaczy wymiękasz.
Atmosfera napięta, przed spotkaniem sam zgadnij,
jak kapitan motywuje zespół nim wyjdą z szatni.
Znów będzie ostra jazda, nie zabraknie dramaturgii,
Spięcie na murawie, nie obejdzie się bez bójki.
Takie są skutki, gdy stronniczy sędzia przegnie,
byś nie tracił chłopaku tego co najcenniejsze!
Wygra duch walki, to najważniejsze,
zaciśnij zęby, pokaż ze stać go na więcej.
Jestem średnim kibicem, lecz patrzę i co widzę?
To mój ziom Dj Decks dziś gra też w ekstralidze!

Tu gdzie jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
sport, koleżeństwo i boiskowy terror.
Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego,
Rugby Posnania, bez ściemy kolego.(x2)
(Chada)
Są tacy którym z zasady ręki nie podaje,
C.H.A.D.A i PiH szanujemy się nawzajem,
Oni to Oni a My to My,
Dwulicowych skurwysynów jebać tak samo jak psy,
Ja znam zasady gry i nie dbam o opinię,
Ty zgiń, jeśli przerwałeś zaufania linię,
marny raperze weź się stad zawijaj,
ja mówię szczerze teraz twój czas mija,
każdy farmazon łykasz tak jak spermę,
jebać tych co za plecami sieją ferment,
nie nie nie nie zostaniemy przyjaciółmi,
P... P... P... PiH to mój wspólnik,
My wciąż na scenie a obsrańców to boli,
tylko zwycięstwo może dziś nas zadowolić,
to jest ten styl pełen bólu pełen złości,
środkowy palec ziomuś zawsze w gotowości.

ref (4x)
Mówisz ze w domu masz wielki dramat,
a tego gówna słucha nawet moja mama ej

(PiH)
Przynoszę dramat jestem jak ból który nie mija,
we wrogów wbijam... pies im mordę lizał,
mówią,miłość jest ślepa a ich życie to suka,
nie jeden z nich kocha tą kurwę przejdę po nich butach,
nie puszczaj pary,chociaż przed oczami dramat,
jesteś silny? na tyle na ile pozwalam,
nieśmiertelny rap ,nigdy nie zginę,
jestem z pokolenia które piło jodynę,
najgorszy sen się spełnia,wiedziałeś że wrócę,
jadę po tobie na tracku jak po burej suce,
prawdo odporni? tu nic nie jest na niby,
ty jesteś jak cyrkonia,wyglądasz jak prawdziwy,
walczysz o hast powietrza,domysłów potop,
Białystok,w twoją twarz jak chloroform,
ty swój dzień gonisz bolesna choć szczere,
życie to nie komiks tu nie będziesz bohaterem,
na przeciw ciebie,wychodzi ode mnie znowu,
dramat czysta prawda, w siedmiu gramach ołowiu,
wybiła godzina,wskazówki mówią popatrz,
to już nie zegarek to bomba zegarowa.

ref (4x)
Mówisz ze w domu masz wielki dramat,
a tego gówna słucha nawet moja mama ej

(Chada)
Z frajerami kosa z przyjaciółmi sztama,
C.H.A.D.A i PiH dziś wam serwujemy dramat,
to jest ten styl w który wkładamy serce,
twoja matka o ten syf pewnie ma do nas pretensje,
poszło w osiedle,ten rap na wagę złota,
podkręć to głośniej jeśli jesteś swój chłopak,
wjeżdżam na scenę, może ziomuś wpadniesz,
daje ten rap,nikt nas z tego nie okradnie.

(Pih)
To rap moje realia,
skrzepów betonu dotknij,
te utwory żyją bez radiowej promocji,
amatorka przed snem może ssać nam pałę,
codziennie o tej samej porze maja happy hour,
mówisz że w domu masz wielki dramat,
przed lustrem zakładasz swojej starej ubrania,
muzyka miasta,przy niej gaśnie każda kurwa,
zepnij włosy,zabierz buty na koturnach.
Co będzie z naszym krajem wie tylko jeden Bóg...

Wszędzie gdzie nie spojrzę, widzę pierdolony wyzysk
pod tym samym sklepem, ta sama brygada kryzys.
Ofiary PRL'u, jak tu żyć w kapitaliźmie,
który nie daje szans ludziom cierpiącym za ojczyznę ?
Nie ma tu równości, klasa oparta na krzywdzie,
tu gdzie każdy jest nędzarzem, a polityk ma to w piździe.
Szczerze nie wierzę w drugą Irlandię premierze
bo wybrałem na zasadzie mniejszego zła przecież.
Ci ludzie których mijam na chodnikach, spotykam
grzebiących po śmietnikach, czy to już ta Ameryka?
Czasu wielkiego kryzysu łatwo skarżyć was rządzących,
ile jeszcze będę słuchał o wysiłkach bezowocnych?
Zasiłkach śmierć wzbudzających, rozpaczy samotnych matek
cierpiących niedostatek, dzieciak przenika w półświatek
Zapierdala skrótem, bo nie wierzy w cuda panie
bo jeśli nie ukradnie to niczego nie dostanie.
I na próżne wychowanie że nie godzi się tak robić
dzieciak z pokolenia X nie ma szans dzisiaj zarobić
Narasta frustracja, przestępczość wzrasta
potem wina spada na nas, za prawdę o tych miastach.
Mój komentarz rzecz jasna, to zapalnik pod tę bombę
Którą ty razem z rządem formowałeś panie pośle.
Nic sie nie zmieniło, powiedz na co mamy czekać ?
Wiesz czym jest drakońska dieta - spytaj bezdomnego człeka.
Znów podwyżki na lekach, student pracy dziś nie znajdzie
chłopak jedzie na zmywak, a dziewczyna gna po bandzie
obciągając ci w hotelu, opłaconych złych podatków
już mam dosyć tego gówna, patrzeć na tę Polskę bratku.

Ref:
Komuna, kapitalizm - wiemy nie ma co się żalić
ile żeśmy zbudowali, ile z tego nam zabrali
ile sprzedali, sprzeniewierzyli,
w imię własnych wartości naszym kosztem syfilis
Panie widzisz i nie grzmisz, gdzie zapomoga ?
Brak szans na przeżycie dla dzieci gorszego Boga
Nie o taką Polskę każdy z nas walczył - zobacz
Nikogo nie obchodzi twój los, czas wegetować

Zapalam świecę, łapie odpowiedni nastrój
by napisać ten track po to byś miał dobry nastuk
lata wstecz przy ogarku, Rychu tworzy w hołdzie miastu
bez prądu, akustycznie gotów świat zdobywać masztu.
Reminescencyjny klimat, nie wyolbrzymiam
nic nie ubarwiam, rap nie padlina
którą wtedy żem się żywił, gotów na śmierć jak Biggy
przeżyłem to cie dziwi? Nie miałem nic do tracenia
było mi wszystko jedno, nie to co teraz
osiągnąłem znacznie więcej niż chciałem dziś mam dylemat
czy należy mi się życie o jakim mogłem śnić,
ja powracam do tych dni w których nie znaczyłem nic.
Zupełnie nic dla takich gostków jak ty,
teraz zajeżdzają witę bo nie wiedzą czym jest wstyd
Miałem beznadziejny byt, lecz ma wiara nie ustała,
za dzieciaka mnie ratował jeszcze krasnal Hałabała.
Chwilę później była chała, złego życia pochwała
bez szans na lepsze jutro, nie ustawałem w działaniach
bójki pod sklepem, tu każdy klepał biedę
dzieliśmy się ochłapem a nie rzadko też kotletem.
Czech umiał metę i eda, była bieda
lecz klimat tego życia do dziś został w naszych sercach
dziś stać mnie na merca, chcesz nazywaj komercja
Wciąż reprezentuje biedę a ty dupku się nie zesraj

Ref:
Komuna, kapitalizm - wiemy nie ma co się żalić
ile żeśmy zbudowali, ile z tego nam zabrali
ile sprzedali, sprzeniewierzyli,
w imię własnych wartości naszym kosztem syfilis
Panie widzisz i nie grzmisz, gdzie zapomoga ?
Brak szans na przeżycie dla dzieci gorszego Boga
Nie o taką Polskę każdy z nas walczył - zobacz
Nikogo nie obchodzi twój los, czas wegetować
Numer jeden za mikrofonem, teraz sprawdź, sprawdź, sprawdź
Numer jeden za mikrofonem, teraz sprawdź, sprawdź, sprawdź
Numer jeden za mikrofonem, liryczna maszyna, yo, yo, teraz sprawdź,
sprawdź, sprawdź.

Liryczna maszyna znowu podcina
Ścina skurwysynów jak gilotyna
Rymem gorącym jak Sudan
Celnym jak strzała Robin Hooda
A do tego szybkim jak barakuda
Wali w łeb jak wóda
Gadka ma nie chuda
Cuda za mikrofonem jak młody Budda
Rym wpada w ucho
Rym wywołuje udar
Rym po wielu trudach wkręca jak haju gruda
Gural - ten typ z PDG Kliki
Najbardziej chore gówno na wschód od Missisipi
To ibidibi hiphop wciąż mnie dziwi
PDG wciąż prawdziwi choć to rzadkie jak ptak kiwi
I nielegalne jak koka z Boliwii
Gural robi rymy jak bity robi Hiwi
Rymy obsceniczne jak pat Heti Mivis
Choć wielu się krzywi, wielu urazy żywi
Naprawdę ślepi jak z Stevi
Wonder mini
Bombę spuszczam na nich
PDG Kartel - rym bez granic
Rym bez granic.

Wiesz kim jestem?
Jestem tym typem co wychwala swą ekipę
Tym typem co sieje flow jak grypę
Tym typem, słuch wytęż
Z betonowym hitem wypierdalam solową płytę
Tym typem co pizga rymy nieodkryte
I ten typ kładzie nacisk na technikę
Tym typem, nie VIPem
Rym z bitem
Uliczny komitet, beczki zbite
Tym typem ze spasionym klipem
Co wypełnia bit słowem jak wdowiec stypę
Tym typem, synu, co nawija realnie
Myśli nielegalnie, napierdala oficjalnie
Tym typem co pizga wers za wersem
Pierdoli komercje, budzi kontrowersje
To mowa hardcorowa, forma pierszoosobowa
Gadka bezkompromisowa
Muzyka nocy jak sowa
O dużej mocy jak dobry towar
Prawdziwe słowa - czujesz?
Już buja głowa
Ze mną ludzie wolni
Rymerzy zdolni, niby niepozorni
Szermierze wyborni, niepokorni
Zkitrani jak w korze kornik
Rycerze PDG komandorii
Pokłady rymów głębsze niż tonie Morii
Pisarze rozdziałów betonowych historii.

Ref.
Jestem hardcorowym typem, mam hardcorowy styl
Do hardcorowych bitów gram hardcorowy rym
Hardcorowym typem, mam hardcorowy styl
Do hardcorowych bitów gram hardcorowy rym. (2x)

DonGuraEsko w oficjalnej wersji
Hardcorowy MC, mistrz słów prezencji
Bez referencji, bez konkurencji
Pasuje w bit jak ulał, jak starty rafleksit
Rozpierdalam jak atak epilepsji
Kolejny odcinek hardcorowych rekolekcji
Bez komercji, bez dziwek z agencji
To nie reklamy pepsi
Ani "Świat według Kiepskich"
Witam w mojej sekcji
Nie udzielam lekcji
Tłuste rymy doprowadzam do perfekcji
Skurwysyny mają wuchtę obiekcji
Dobrych rad i pretensji - pocałujcie mnie w dupę
Mam tupet, mam rezon, mam dziga kombinezon
Gram hiphop nie trezor, inauguruje sezon
Sram na wasz biznes, sram na te układy
Nie dacie rady powstrzymać mej intifady
Eskapady, estakady z estrady
Rymów kanonadyjak film do paniszady
Rymy nie od parady
Nie rytmy lambady
PDG zasady stare jak baobaby
Stopa, werbel, cykady
Czas rozpocząć obrady
Gural i kuzyni jak zbójcy Alibaby.

Numer jeden za mikrofonem, teraz sprawdź, sprawdź, sprawdź.

Ref.
Jestem hardcorowym typem, mam hardcorowy styl
Do hardcorowych bitów gram hardcorowy rym
Hardcorowym typem, mam hardcorowy styl
Do hardcorowych bitów gram hardcorowy rym. (2x)

Numer jeden za mikrofonem, teraz sprawdź, sprawdź, sprawdź.
Numer jeden za mikrofonem, teraz sprawdź.
Ref.:
Zrozum - świat to mój plac zabaw
Coś mnie wyciąga z domu i każe go poznawać
Jednym wystarcza to, co jest, a drudzy są odkrywcami
Ja, gdy stawiam krok, czuję się czasami, jak Tony Halik

Zwrotka 1:
Teraz już jak przez mgłę
Pamiętam ,,Pieprz i wanilię"
Niedzielę przy TVP i typa, co zwiedzał Indie
Byłem szczylem i oknem na świat
Był dla mnie ten szklany ekran
Ale to wszystko, co zobaczyłem
Trwale się wbiło w mój mały wszechświat
Pamiętam te jedne wagary
Uciekłem z niemieckiego sam
Poliki mi prawie zamarzły
Stary, tego zimowego dnia
Za parę lat zrył mi łeb
Tomb Raider, a po nim GTA
Chyba już wtedy wiedziałem
Że nie chce być draniem
A szwędać się gdzie się da

Ref.:
Zrozum - świat to mój plac zabaw.
Coś mnie wyciąga z domu i każe go poznawać
Jednym wystarcza to, co jest, a drudzy są odkrywcami
Ja, gdy stawiam krok, czuję się czasami, jak Tony Halik

Zwrotka 2:
Trochę podrosłem i nie wylewałem za kołnierz nic
Jak każdy ziomek chlałem na ośce co piątek
Lecz potem musiałem gdzieś iść
W Holandii się schlałem żubrówką
Której nie znoszę, serio
I pierwszej nocy przeszedłem
Nawet nie wiedząc najgorsze getto
W Szwecji pożarłem się ciężko z dzisiejszą ex
Było piąta rano
Z godzinę po tym miałem już kilka
Zdjęć wschodu słońca nad przystanią
Tego wciąż było mi mało
Ktoś woli leżak i basen
Ja wolę dnie spędzać
Szwędając się i poznając glob
Niekoniecznie z kompasem

Ref.:
Zrozum - świat to mój plac zabaw
Coś mnie wyciąga z domu i każe go poznawać
Jednym wystarcza to, co jest, a drudzy są odkrywcami
Ja, gdy stawiam krok, czuję się czasami, jak Tony Halik

Zwrotka 3:
Dziś mi minęło niejedno
I wierz mi, że wiele - na szczęście
W tym na pewno chlanie i latanie
W tym stanie nocą, po mieście
Ale wciąż możesz spotkać mnie tu
Gdzieś ze słuchawkami w uszach
Wiesz, moja samotnia to żywe
Google Earth, tryb Zeusa
Nie rusza mnie na backstage'ach wóda
Wolę na drugi dzień uderzyć z buta
I zobaczyć, jak tutaj jest
Tutaj, gdzie słuchasz mnie
I wiem, że mam swoich ludzi
I tutaj i hen daleko od Polski
Od Norwegii przez Anglię, i Chiny, i Francję
I chcę z nimi przybić piątki

Ref.:
Zrozum - świat to mój plac zabaw
Coś mnie wyciąga z domu i każe go poznawać
Jednym wystarcza to, co jest, a drudzy są odkrywcami
Ja, gdy stawiam krok, czuję się czasami, jak Tony Halik
Kotku, schowaj swe pazurki
Nie chcesz chyba mnie podrapać
Wiesz przecież, że nie mam złych intencji
Kiedy chcę ciebie za ogon złapać
Są powody do mruczenia
A ja mam taki powód, ja mam takie coś
Więc po co ta złość
To jest to, co tygryski lubią najbardziej
To jest to, dzięki czemu kotki mruczą najgłośniej
Nie musisz się bać, nic ci się nie stanie
To jest tylko rajskie mleczko, specjalne wydanie
Podejdź jeszcze bliżej, klęknij na kolanie, moje kochanie
Jedyny sposób na jego uzyskanie to ssanie
Ja wiem, że lubisz takie zabawianie
Tylko czasem bardziej lubisz bawić się przekomarzaniem
Tak oznacza nie, nie oznacza tak
Sensu brak, wszystko na wspak
Jedyne co się nie zmieniło: nadal czuję twój zapach i twój smak
Kto się czubi ten się lubi
A co jeszcze kotek lubi?
Może buzi, buzi, może podrapać za uszkiem
Pogładzić paluszkiem, i nazwać "Koteczkiem"
Albo poczęstować koktajlem Malibu z Coca-Colą, albo z mleczkiem
A może opowiedzieć ci bajeczkę
Za siedmioma górami, za siedmioma dolinami, rzekami, lasami
Była sobie przepiękna kraina, powietrze czyste tak jak kokaina
Delikatny powiew wiatru jak muśnięcie twoich ust
Słońce gorące tak jak w Kalifornii
Lecz mnie nie rozgrzewa jak twoje pośladki i twój biust
Błyskawicznie tak jak naciśnięty spust
Jest jezioro, a tuż nad nim biały domek
A w tym domku ty razem ze mną
Przy mnie poczujesz, że żyjesz
Ze mną poczujesz się potrzebną.

Ref. x4
Chyba widziałem kotka
Co by kotek chciał?
Pierwsza i druga zwrotka
Kici, kici miał

Chyba widziałem kotka, a nie, to ta idiotka
Która myśli, że jest tak cudowna
Tak seksowna, zmysłowa, ponętna
A jedyne co sprawia, że ma takie duże powodzenie
To to, że zawsze jest chętna
I co dziwisz się bracie
Powiedz kto na widok laski która ściąga gacie
Za przejażdżkę samochodem, puści to mimochodem
Ładne nogi, uśmiechnięta minka i czerwona szminka
Kiedyś trochę zbyt śmiała dziewczynka
Teraz sex bomba blondynka
Z tym, że włosy farbowane, rzęsy sztuczne a paznokcie przyklejane
I 5 mm tynku na porytej po ospie przebytej twarzy
Mimo to wszystkim się marzy, "Chociaż jedna noooc"
Ale niestety ona jest luksusowa, tak jak diamentowa kolia
Lub limuzyna rządowa, w głowie tylko bumy
Drogie perfumy, podrabiane szampany
Wina i koronkowa bielizna, zawsze niezbyt skąpa
By pozostały ukryte rozstępy na dupie i na piersiach blizna
Życie usłane różami, zabawami, prezentami
Wciąż nowymi facetami, zużytymi prezerwatywami
Jeszcze szczęście i sielanka, jak wyjęta z życia bajka
Jak księżniczka uwięziona gdzieś daleko stąd
7 mórz i 7 lasów, 7 gór i 7 rzek
Dzieli ją jak 7 grzechów głównych od piękności
A gdy patrzy w lustro widzi tylko cień kobiecości

Ref. x4
Chyba widziałem kotka
Co by kotek chciał?
Pierwsza i druga zwrotka
Kici, kici miał

Daj mi tę noc, tę jedną noc [daj mi]
Daj mi tę noc [kotku], tę jedną noc [taaa]
Daj mi tę noc, tę jedną noc [dawaj]
Daj mi tę noc [taaak], tę jedną noc
[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może nie koniecznie?]
[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego?]

Szkoda, że nie potrafię śpiewać,
a szarpać nerwy.
Wybacz Ci nie pokażę nieba jak tarcza z Nebry,
nie znam algebry, nie liczę tu fanów,
nie zmienię swego ja niczym Albert Camus.
Tu zawsze po śniadaniu świeże loopowanie bębnów,
nie znam się na perkusji, lecz zaufałem sercu,
nie należę do mędrców, nie posiadam charyzmy,
tak i by gadać w tym miejscu i okradać naiwnych.
Z dala od willi drzwi pod blokiem otwieram,
choć jeszcze nie mam okien z widokiem na ocean.
Nie chcę umierać, z tą świadomością, że jedyne co widziałem to ten blok ziom
Nie ufam fachowcom, choć też się nie znam panie
nie ufam im, bo mówią mi to zbyt skomplikowanie,
to kit z oparkowaniem, zamiast wiedzy talentu,
ciągłe spekulowanie,
kosztem ziemi i sprzętu.
Nie chcę mieć władzy chamskiej popularności,
choć wszystko może się wydarzyć, nie znam się na promocji,
nie potrafię skakać,
nie potrafię leczyć,
nie potrafię tańczyć,
a cieszę się z małych rzeczy.

Ref:
Chciałbym powiedzieć, że nie wierzę w proroctwa,
franki, dolary, funty, euro na kontach,
to nie Armani, a retro po kosztach,
nie zabronię Ci marzyć,
bo ja tu tylko sprzątam!

[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może nie koniecznie?]

Wybacz Ostry to nie ten, co kocha szkołę
też nie jestem piękny, niczym Sophia Loren,
ej zobacz ziomek! To Rap od biedy, bo nie stać mnie nawet na Dodę,
czy majtki Celine Dion, zresztą Dody bym nie chciał,
po co mi pierdolnięta głupia jak z buta podeszwa,
przestań,
moje życie prywatne, to nie biznes i forsa,
nie to co mieć wydziabane na piździe "Radosław".
Nie jestem gwiazdą jak Brodka "Brodawa" nie jęczę jak ta baba,
nie przestrzegam przepisów na autostradach,
nie chcę udawać, że śmiesznie nad kubkiem,
w odróżnieniu od Wojewódzkiego ja nie jestem dupkiem!
Nie mam zamiaru kłamać gnido jak ty,
nie chcę by MTV zrobiło mój klip co lansi.
Nie chodzę na party,
W Rap nie jestem trendy, nie lubię gwiazd,
i pieprzę złote zęby!
To nie domek na prerii, a Bałuty i Polska,
jesteś niepewny tu możesz w jape dostać,
chuj mnie Piotrowska te puby i knajpy,
nie chodzę po klubach nie mam zabawy jak Ty,
nie chcę się skarżyć, czy innym przeczyć,
nie jestem fajny, a cieszę się z małych rzeczy.

[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]

Ref:
Chciałbym powiedzieć, że nie wierzę w proroctwa,
franki, dolary, funty, euro na kontach,
to nie Armani, a retro po kosztach,
nie zabronię Ci marzyć,
bo ja tu tylko sprzątam!

[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może nie koniecznie?]
[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może nie koniecznie?]
Mam wiele powodów żeby ciągle iść do przodu
trzy z nich witam od progu gdy wracam do domu i
uwierz mi ziomuś nie mogę spuszczać z tonu bo
przyzwyczajone do pewnego poziomu są
Jesteś mą energią ją biorę na serio wciąż
doskonaląc wraz z nią swą umiejętność
artykulacji myśli przy mikrofonach jestem w domach
nie na salonach widzisz ziomal
kiedy rap to me dziedzictwo ja z nim związałem przyszłość i
idę przez życie mając go za wytyczną wierz mi
Że gdybym mógł cofnąć czas jakąś metodą
poszedłbym drugi raz tą samą drogą
a mówią że w życiu chodzi o nią właśnie nie
aby złapać tylko gonić coś jest ważne i
jeśli pragniesz to w końcu będziesz miał to
jak zwał to idę swą drogą teraz sprawdź to!

Ref:
Nie urodziłem się by przeżyć swe dni w blokach
Ja chcę mieć lokal jak cała Europa
Dają mi kopa że płacę tym co kocham popatrz
My mamy królów na banknotach x2

Minął już czas gdy raperzy mieli kompleks ja sądzę wiele pomogły im w tym pieniądze ja sam mam problem gdy pytają mnie o zawód
jestem artystą żyjącym z rapu i swego czasu
był popularny wśród dzieciaków przyniosła chorych
po paru latach media ogłosiły koniec mody
to nie tragedia ale naturalna kolej rzeczy
dla mnie ten POP tylko HIP HOP kaleczył
to środowisko hermetyczne jest i już
chcesz robić disco jesteś pizdą lepiej wrzuć na luz
choć promowany jest szacunek tolerancja
nie będziesz szanowany gdy sam utniesz sobie jajca
a jakby co chętnie to za ciebie zrobią
pojadą Cię na forum, anonimowo
bronią jest słowo gdy czas na konfrontacje i Abradab 2010 sprawdź mnie!

Ref:
Nie urodziłem się by przeżyć swe dni w blokach
Ja chcę mieć lokal jak cała Europa
Dają mi kopa że płacę tym co kocham popatrz
My mamy królów na banknotach x2

To jest kultura która żyje na murach
u nas co chwila awantura bo taka jest natura
masz swoją klikę i jesteś zawodnikiem
cóż naucz się lepiej przyjmować krytykę tu
nienawiść jest niejednemu w oku solą
zamiast się bawić rapem pierdolić wolą
machnęło ręką wielu, wielu odpadło
a kilku wariatów chętnie odda za to gardło
to nie są Stany to nie Bronx czy Brooklyn
tutaj do kłótni nie wyciągamy spluw i
tu nie mamy niewolników wśród swoich przodków
lecz robimy rap tak jak oni od początku
wiesz tu gramofony a z czasem i serato
włącz mikrofony ziomy pochodzą z Kato
co powiesz na to czy rap dla Ciebie stał się
jak zwał cię ja jestem MC teraz sprawdź mnie.

Ref:
Nie urodziłem się by przeżyć swe dni w blokach
Ja chcę mieć lokal jak cała Europa
Dają mi kopa że płacę tym co kocham popatrz
My mamy królów na banknotach x4
Daj mi tą chwilę dziś
chociaż chwilę bym powstał
gdybym mógł życie bym za tą chwile oddał
muzyka od lat dziś mam ten przywilej
dostęp do bitów i najlepszych nawijek
poświęć na to chwilę nadchodzi moment
na który całe życie swe pracuje człowiek
O.S.T.R. i koniec P.M.M. i powiedz
kto jak nie my do tego doprowadził ziomek
Wężu kojarz z bokiem nagrajmy te sample
znów jestem w Łodzi nagrywam i tańczę
pro pro a jakże more flow w tej rap grze
ekipa w kadrze rap rytm i sample
daj mi ten bit daj uwierzyć w chwilę
chcę dziś usłyszeć echo braw za muzykę
zagrajmy koncert ekipa rap gry
P.M.M. O.S.T.R. poszukujemy prawdy

Jeśli w domu masz kurwę co cię zdradza
wypierdol ją za drzwi tylko ziomek doradzam
w sumie mnie nie przeszkadza
ale jak to wygląda jak miłość twego życia
wisi lapsom na jądrach
jak chcesz to zaryzykuj
ja znam jednego głąba
co partnerek szukał na zbiorniku
kiego chuja przy pliku pewnie bije Niemca
i taki z niego playboy jak ze mnie morderca
ty mi nie pierdol bo zawsze wiem co streszczam
posiadam flavour bogactwem treść w tych wierszach
choć dla nas piekło tym miastem jest od dziecka
płynie to tempo przez kratkę wprost do mieszkań
prosto z serca ci obiecuje dotrwam do końca
i jebać czy to będzie kurwa zwrotka miesiąca
nie za kontrakt czy konta palisz jointa lub browar
a w tym pojebanym świecie nawet zbrodnia to towar

Daj gorący ja L.A. zimny jak N.Y.
Pulsujący jak South Side i ze mną w to graj
podatny na high Głowa fanatyk balang
i z ostrym Ł.D.Z. zapach skuna czas zapić[?]
życie biorę na barki rap hula na hasmik [?]
scena studio hajsy mam to wszystko w garści
i niech się farci dziś jutro w ogóle
bit daj i nie mule zagram w to jak czuje
ponad tym szybujesz
wiem ze mnie zrozumiesz
ulice napędzam nowym stylem na albumie
i niech to płynie płynnie przy mnie i nie milknie
to słychać z blinkiem bo opijemy[?] single
wszystko udźwignę rap daje mi powód
deszcz meteorytów jak dziś pamiętam ziomuś
szczeciński rodowód poezja hip hopu
Ł.D.Z. Bałuty tutaj czuje się jak w domu
Nie wierz na słowo, a dociekaj kto ma rację
Wątpliwości krusz jak pistacje
Pierwszy głos często nadaje tonację
Daj go, czy usłyszysz chór i owacje?

Masz oczy patrz więc, bo się szybko zmienia
Tyle ludzi a każdy ma coś do powiedzenia
Tematy, tematy o tym, tamtym, do znudzenia
Opinie, opinie Ty wyrażaj i oceniaj cały czas

Choć wiesz, że nie pomogą najpiękniejsze słowa,
Gdy je mówisz wrogom i zjesz własny ogon,
Gdy będziesz w zgodzie z sobą
Co słowo odbijam ja ten świat kolorowo

Yo, bo ja mom tako energia
Smażę się we skwarze jak na frytki ziemniak
Działam na wyobraźnię jak na wilkołaka pełnia
Nie ściemniam, czas sobie i Wam rapem uprzyjemniam

Nasłuch na grad słów kiedy jadę z bitem
Wkurwiam się gdy typy robią na tych bitach lipę
Ja tu jestem po to żeby kmiotom robić stypę
Ekipę mam swoją, chopy są niepospolite

I Ty wiesz to, albo się dowiesz
Jak wiele mocy jest zawarte w mowie
I co zdziała słowem kiedy nim włada człowiek
Jak ogień, może zwrócić się przeciwko Tobie

To wiem na bank, sam mam ich w zanadrzu wiele
Kumuluję słowa, jestem ich kolekcjonerem
Ustawiam je w rządek, którego jestem premierem
Mam cele, ewidentnie mam też swą manierę

Znam triki, techniki, znam również fortele
Będziesz w szoku jakbyś opium jarał co niedzielę
Hokus pokus nie wierz oku, słuchaj co się dzieje
Proszę o niewiele jak biedni tudzież menele

Mam tu odpowiedni śpiewnik, który tyje beret
Wstrzyknij sobie w żyłki to jak narkomani herę
Przyjmij w lot to nie to samo, lot jak na Seszele
I to wciska w fotele ale portfel nie szczupleje

Ja złapię Cię na chacie tak jak akwizytor sknerę
I skubnę Cię okrutnie, zostaną same menele
Dodrapię się do tapet jak usłyszę choćby szelest
AbradAb stoi za sterem i zwrotka poszła w cholerę
I Ty wiesz to
[ Poszwixxx ]
Płacząca kukła i pseudo Jigolo,
Błyszczą na parkiecie to ich podrywu monolog,
Mogą nie trawić nas, ganić pełną gębą,
Sęk w tym, że jego sztuka kocha szlifować raperom berło,
Masz talent mała, innym go brak,
Przy Tobie nie tylko ja, nawet Wojewódzki byłby na tak,
Ochłoń, weź głęboki oddech, wzrokiem zwab,
Bez wciuty dziś na pustaki leci nie jeden schab.
Akrobatki, którym inteligencji brak,
Arystokratki, które nie widzą w sobie wad,
Naiwne małolatki, dodające sobie lat,
Pseudo mulatki, sexi solara, pała na start.
Typ z góry wali "pokaż cycki" ,
Na pierwszy rzut oka ciało akrobatki foto typ celdycki.
Oral czy pozycja na muzykanta?
Gdy ona gra na fujarce, typ z nut odpala blanta.
Typowy przykład, bawi damka
W ustach którego komplementy to czysta sztampa.
Ona i tak zrobi szpagat, uda z lizakiem wapma,
Mimo że koleżka nie przypomina Donalda Trumpa.

[ Refren ]
Tu każda z pozoru to gwiazda wieczoru,
Ciekawe co by było gdybyś zobaczył ją na trzeźwo,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Zainwestuj w gumę i nie wkładaj chuja w ciemno.
Każda z pozoru to gwiazda wieczoru
I każda gotowa jest wypolerować tobie berło,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Tu nie jedna na pewno chciałaby żebyś ją zerżnął.

[ Bezczel ]
Blachary, skarbony, naciąganie złotówy,
Śmiało ssie i dolary świnią wary na widok stówy, ziom,
Tak poza tym to na bank cnota, wiesz co ją kręci?
Martwi prezydenci na banknotach.
Zagraj va banque chłopak, cycki i pina colada,
Popatrz, rozjebała się jak żaba, co tam.
Tadek kończy w Dolce Gabbana,
A w Dojcze Kabana zatoce skubana,
Mamońcem kochana,Gram koncert do rana,
Dziś sączę szampana, ona w kącie schowana na kolanach, naćpana banana robi,
Mała dama dzisiaj zgubi i masz, kumpli na twarz,
Mówisz i masz, dziwka ma duży staż.
Wystawny biust, makijaż, pod okiem limona,
Jak na mój gust na pewno zupa była za słona,
Dobija się na backstage, nie ma mowy,
Nie zabieramy ze sobą lachonów trzecioligowych

[ Refren ]
Tu każda z pozoru to gwiazda wieczoru,
Ciekawe co by było gdybyś zobaczył ją na trzeźwo,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Zainwestuj w gumę i nie wkładaj chuja w ciemno.
Każda z pozoru to gwiazda wieczoru
I każda gotowa jest wypolerować tobie berło,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Tu nie jedna na pewno chciałaby żebyś ją zerżnął.

[ Ciech ]
Lalki do pałki, feeling,
Lubią to migdałki gili-gili,
Freestyle'ówki od kosy to kotleta,
Ciągnie parówki kobieta habeta.
Patrz tu w klubie, sam pisze się plan.
Idzie z chłopakiem, na smyczy pan.
Ona obczaja, cmoka, coś nuci.
Krzyknij "dziwka" patrz jak się odwróci.
(Eee) szmaty śluzem ujebane nogi,
(Niee) ślimaki chcą sera na pierogi,
(Tee) zużyte siksy włączają sperat,
Proszę cię siostro szanuj swój zgierat.
Nie zakładaj czerwonej sukienki,
Mokre jak cipka syrenki
Od kwiatka do kwiatka, od Władka do Tadka,
Wpadka - młoda matka.

[ Refren ]
Tu każda z pozoru to gwiazda wieczoru,
Ciekawe co by było gdybyś zobaczył ją na trzeźwo,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Zainwestuj w gumę i nie wkładaj chuja w ciemno.
Każda z pozoru to gwiazda wieczoru
I każda gotowa jest wypolerować tobie berło,
Strzeż się chorób, wenerów, hardcorów,
Tu nie jedna na pewno chciałaby żebyś ją zerżnął.
Nie wiem czy tak Cię mogę nazwać dziś mój drogi przyjacielu
czy to nazwa aktualna dla Ciebie w świecie bez reguł
ostatnie kilka lat minęło jak kilka sekund
dryfowałem po mieliźnie morza cierpienia i stresu
nie mam do Ciebie adresu, kładę słowa na pętle
tak będzie łatwiej, bit wyostrzył wspomnienia mętne
widzę Ciebie jak przez mgłe, czy to Twojej twarzy rysy
czy na pewno się znaliśmy, czuję chłód, tracę zmysły
gęste myśli giną zadeptane w tłumie
a ciała słów leżą w mogile bez trumien
emocje skrępowane sznurem palą ostatniego szluga
stoją posępnie mod murem, leci ołowiana ulga
dziś po nocy przyjdzie noc i do mych drzwi zapuka
zostanie ze mną na dłużej, mieszka w psychiki zaułkach
będzie moim kompanem do ostatniej flaszki na półkach
wygra ze słońcem nad ranem, dzień utopi w deszczu strugach.

Ref.
Gdybym potrafił, cofnąłbym się w czasie
dzisiaj samotnie wódką rozżalenie gaszę
znałem Twoją wartość, nie wiedziałem, że Cię stracę
słyszysz mnie? To spowiedź, zdrowie wasze.
x2

Nareszcie spotykam Cię znowu i to nie jest przypadek
już wiedziałem gdzie jesteś, czekałem na to spotkanie
wiem, niewykonalne będzie żeby nadrobić ten czas
niech to nie pójdzie na marne, proszę Cię nie skreślaj nas
chcę Ci tyle powiedzieć, wódka napędza słowotok
żenujący monolog, jakbym rozmawiał sam z sobą
nie chcesz się otworzyć? Wypijmy za lepszy żywot
naszych kobiet miłość, wierność i dzieci lepszą przyszłość
w takich czasach żyć nam przyszło, przyjmij przeprosiny
nie było sądu bez wyroku, czuję się winny
dziś wszystko dla rodziny często kosztem przyjaźni
jeśli mogę proszę powiedz jak mam Ci za to odpłacić
mieliśmy życie w garści, wspólnie walczyliśmy z wrogiem
kochałem Cię jak brata między prawdą a Bogiem
przepraszam, że mnie nie było kiedy walczyłeś z nałogiem
dziękuję za spowiedź, zostawiam wieniec i płomień.

Ref.
Gdybym potrafił, cofnąłbym się w czasie
dzisiaj samotnie wódką rozżalenie gaszę
znałem Twoją wartość, nie wiedziałem, że Cię stracę
słyszysz mnie? To spowiedź, zdrowie wasze.
x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo