Popularne piosenki. Polski Hip Hop

ej, ej, ej, a oni mówią, ej,
biały murzyn, mówi na mnie Beniaminie,
bo sygnuje twarzą to co robi hajs kuzynie,
co po minie widzisz, gdy mnie widzisz,
jak idę, ja wychodzę na przekór, inni na wazelinie,
ci co mnie znają wiedzą co i jak czynie,
inni pierdolą, że jestem im coś winien,
a gdy gram na koncertach oni na mandolinie,
gdy robię rap oni coś o jego kryptonimie
pierdole ich, nie orzekam moich winien,
bo wiem czyj czas będzie, czyj czas minie
więc spójrz na niebo, ej
i zobacz czy nie spada bomba w dół tak jak w Hiroszimie,
nadchodzi ten moment, powiedz swojej dziewczynie,
że jak puszkę Pandory otworzę skrzynie,
powiem "Halo?" i jak w Halloween,
nie ja będę tym najgorszym, który nigdy nie ginie.

Ref.
Jestem rapu Beduinem, skurwysynie,
mam słów sterty nasączonych w benzynie,
mam patenty i mam to znane imię,
nadchodzę znowu, gotowy czy nie,

Jestem rapu Beduinem, skurwysynie,
mam słów sterty nasączonych w benzynie,
mam patenty i mam to znane imię,
nadchodzę znowu, gotowy czy nie.

Bo ja mówię jak jest, poszerzam horyzontów zakres,
jak magnes przyciągający nie fałsz, lecz prawdę,
tam gdzie nie gra Doda, ale gra Wagner,
tworzę klasykę, między edenem a bagnem,
super stylu padre, trzymam gardę
i wykładam na stół moją kartę tu,
przedstawiając wieloosobową kadrę,
w odcieniach szarości wyznaczających barwę,
pustynie przemierzam tak jak wielbłąd z garbem,
na plecach historię mam swą, która jest moim skarbem,
od teraźniejszości aż po czasy trafne, każdy dzień kradnę,
kiedy czujesz, że upadnę,
tymczasem wybrać samotność, niż życie zdatne,
żeby w pogoni za światem czuć swoją karmę,
mam aż to i tylko to nim padnę
i wiem jedno, nie zamienię tego za skarby żadne.

Ref.
Jestem rapu Beduinem, skurwysynie,
mam słów sterty nasączonych w benzynie,
mam patenty i mam to znane imię,
nadchodzę znowu, gotowy czy nie,

Jestem rapu Beduinem, skurwysynie,
mam słów sterty nasączonych w benzynie,
mam patenty i mam to znane imię,
nadchodzę znowu, gotowy czy nie,

Jestem rapu Beduinem, skurwysynie,
mam słów sterty nasączonych w benzynie,
mam patenty i mam to znane imię,
nadchodzę znowu, gotowy czy nie,

Jestem rapu Beduinem, skurwysynie,
mam słów sterty nasączonych w benzynie,
mam patenty i mam to znane imię,
nadchodzę znowu, gotowy czy nie.
W nastrojowym blasku świec, oglądam fotografię,
stare fotografię, swoja rodzinną biografie.
Pamięcią sięgam najdalej jak tylko potrafię,
dzieciństwo łapię.
Świat powitałem pod koniec października
w Krakowskim szpitalu na ulicy Kopernika,
byłem owocem miłości mojej mamy pielęgniarki i ojca muzyka.
Przedszkole nr. 1, tam gdzie lokomotywa, prawdziwa,
do dzisiaj pot z niej spływa.
Nasza rodzina szczęśliwa, mama cudownie troskliwa,
tak, miłość wygrywa.
Potem szkoła podstawowa nr. 123
z centrum do podgórza, które kocham do dziś.
Łyżwy, ochraniacze, kask i hokejowy kij,
na Krakowie szlifowałem styl.

Ref. Matka, ojciec oni nauczyli mnie.
Matka, ojciec pokazali co to grzech.
Matka, ojciec teraz nie mam już ich.
Matka, ojciec nauczyli mnie jak żyć.

Pierwsza komunia u Św. Floriana
pamiętam moja mama była ślicznie ubrana.
Podwójnie szczęśliwa i taka roześmiana,
bo w tym czasie świat powitał mój brat.
Moja pierwsza miłość, szkolne dyskoteki,
ślepe przekonanie że trwać będzie na wieki.
Motorynka, na niej z kumplami wypady do fortów,
testowanie klubowych i sportów.
Życie kolorowe, całkiem zdrowe,
15 Liceum i doświadczenia całkiem nowe.
Pierwsza gitara z niej dźwięki ostre, hardcorowe.
Dom kultury, sala prób na Kurdwanowie.
Moje marzenia o własnej płycie, sławie, teledyskach
zamykałem oczy i widziałem to z bliska.
Nigdy nie wierzyli we mnie kumple z blokowiska,
nauczyciele mówili "To fikcja".

Ref. Matka, ojciec oni nauczyli mnie.
Matka, ojciec pokazali co to grzech.
Matka, ojciec teraz nie mam już ich.
Matka, ojciec nauczyli mnie jak żyć.

Wreszcie moja pierwsza płyta i kontrakt z EMI
Imię me KaRRamba wtedy każdy z was poznał.
Byłem dumny, razem ze mną dumna była mama
mimo że chora to roześmiana.
Dwa lata później, chwile smutkiem owiane.
Bezlitosny rak wykończył moją mamę.
Ból nieopisany i do Boga wielki żal.
Dzisiaj moja mama zamieszkuje raj.
Kolejne płyty, koncerty i sukcesy,
czasami wielka radość, czasami stresy.
W październikową noc cios nieoczekiwany,
mój ojciec dołącza do mamy.
W nastrojowym blasku świec siedzę i wspominam.
Wiem że szczęśliwą była moja rodzina.
Dlatego taki klimat muszę stworzyć
dla mojej żony i dla naszego syna.

Ref. Matka, ojciec oni nauczyli mnie.
Matka, ojciec pokazali co to grzech.
Matka, ojciec teraz nie mam już ich.
Matka, ojciec nauczyli mnie jak żyć.
Matka, ojciec x4
Literat
Wszystko chwilą jakbyś znał tych w aparacie
Jesteś dorosły, więc sam sobie radź
Na błędach nabierasz doświadczenia
Kolejny wschód słońca, i znów się coś zmienia
Nie potrzebuję cienia, by ukryć swe pragnienia
Martwić się tym co było (po co?) tak, to nic nie zmienia
Tak dużo, a jednak mało czasu
Za razem, pełnym gazem przez życie toniesz w jego toni
Pomysł za pomysłem goni
Coś w głowie świta
Życie ciągle przed oczami wita, ciągle znika, ciągle gdzieś ucieka
Płynie tak, jak rzeka
Narzekać każdy potrafi
Nigdy nie wiesz, kiedy szansa znowu ci się trafi
Kiedy szansa znowu ci się trafi. Aha...

Po co tracić czas
Stać w miejscu jak głaz
Bezużytecznie, przecież nie będziesz żyć wiecznie

Po co tracić czas
Stać w miejscu jak głaz
Po co wiernym być, o sukcesie tylko śnić?

MC Falograf
Musisz stać twardo przy swoich ruchach
Nie łam się, nie zawsze będziesz lądować na poduchach
To wszystko zależy od bojowości twego ducha
Nie przejmuj się, tylko mnie posłuchaj
Marzysz o kasie, teledyskach, ładnych dupach
Nie dla psa kiełbasa, ty tylko o łatwych łupach
Tu praca się liczy
Kiedyś leżałeś na niewygodnej pryczy
Teraz stać cię na łóżko wodne
Nie osiągniesz sukcesu, jeśli to dla ciebie tylko modne
To musi z ciebie wypływać
Musisz to lubić i na nowo odkrywać
Lubić to tak jakbyś patrzył w lustrzane odbicie
To niedobrze jak wypowiadam życzeń mnóstwo zamaskowanych skrycie
Lampka, kłamstwo się świeci na pulpicie (pip, pip)
Na gorącym uczynku oszukam skrycie
Byłeś diamentem, skończyłeś na dolomicie
Gdzie propagują takich cech nabycie.
Aaa... nie mam pojęcia, nie jestem leniem, zawsze do przodu
Nieodłącznie ze swym korzeniem
Ciągle w pogoni za swoim cieniem
Osiągać sukcesy, zadowolony własnym mieniem
Pić o lepszym jutrze ze spokojnym sumieniem
Złudzeniem kończy się wiele inwestycji
Trzeba dotrwać do końca tej edycji
No i nie zmieniając swej pozycji
Nie tracić czasu na niszczenie opozycji

Po co tracić czas
Stać w miejscu jak głaz
Bezużytecznie, przecież nie będziesz żyć wiecznie

Po co tracić czas
Stać w miejscu jak głaz
Po co wiernym być, o sukcesie tylko śnić?

Fokus
Nie marnuję czasu na głupoty
Nie marnuję czasu na odloty
Uwierz, poznasz mnie po tym
Nie marnuję czasu na kombinowanie floty
Tak, jak nie marnuję czasu na nie wpadanie w kłopoty
No co ty? Ej, MC na mikrofonie
Nie marnuję czasu na sprawy palące, kiedy każda płonie
Nie marnuję czasu, gdy kłopoty siedzą na smoczym ogonie
Nie marnuję czasu
Koniec z rymowaniem
Każda na znormalizowanie czasu pracy
A nie, nieustające się opierdalanie
Znasz to, po prostu
Nie mam czasu na nie
Mam własne zdanie w temacie "czasu planowanie"
Nie marnuję czasu na rozwiązywanie spraw
Chyba, że w snach, kolorach koralowych, brat
Nie marnuję czasu na wysłuchiwanie braw
Stojąc w galerii sław, jak holenderski stuff
eFOKa, nie marnuje czasu dziś w obłokach
Nie marnuję czasu i w ogóle wszystko OKa
Nie marnuję czasu w poszukiwaniu Sherlocka
Do zagadkowej sprawy, znikam, jak czas na blokach

Po co tracić czas
Stać w miejscu jak głaz
Bezużytecznie, przecież nie będziesz żyć wiecznie

Po co tracić czas
Stać w miejscu jak głaz
Po co wiernym być, o sukcesie tylko śnić?
Taak ... ostatni raz nagrywaliśmy w 2000 roku ... hy
Vienio z Pelem zrobił 3 Autentyki, Pelson Senstytiw,
Ja zrobiłem 3 solówki ... tak ... a Wilku z Bilonem Hem Gru, Klucz,
a teraz jest ten projekt, dobra patrz to było tak. Elo .. he

Na starym dworcu od domu daleko,
zmarzniętą ręką wyjmuje teleflon.
To numer Vienia ... Co tam ziom Ema !
to juz 6 rok jak Molesty nie ma.
Rap pozmieniał się przez te lata trochę,
przynajmniej kilku typów nie musi już latać z prochem.
Te same mordy z fochem siedzą w radiach,
to jest dobry czas żeby razem coś nagrać.
To jest tekst koleżko dla tych którzy koniec mi wieszczą,
my robimy swoje oni tylko pieprzą
Wciąż o tym samym,
chuj mnie obchodzi czym jesteś najebany.
Pierdol co masz na metkach, dla kogo ten spektakl
nie musze być typem z Getta by wiedzieć jak to przetrwać.
Wchodzę to studia nagrywam ten projekt
z kumplami z czasów jak byłem jeszcze gnojem.

To styl warszawskich ulic, Ten projekt
... Skandal, pamiętasz kto Cię wychował ... Ten projekt
Znów jesteśmy razem, Ten projekt
Molesta jeden Joint z 4 torebek !

Pierwsze dwa bity były Fusa
nagraliśmy Ty wiesz, że i można było ruszać
na trasy Reeboka, Ty weź mi pokaż,
Ty weź się zastanów kto ma więcej fanów.
Tu nie ma szpanu i jebania o bzdurach,
chociaż kręcą biznes, słuchają rapu w furach.
Drugi bit akurat przypasił do Powrotu
pisałem tą zwrotkę, Liban płoną od nalotów.
Pamiętam też Mazury, Girzycko
Tysiące ludzi wie, że ten dzień jest blisko.
To nie wszystko, chcą Molesty z powrotem
Sory, że tak wyszło, Ty masz coś ? Idź stąd !
Dalej pamiętam, kto był przy mnie
Jak Wiedziałem, że tak będzie było pierwszym singlem.
Pamiętam pierwsze szwindle, nie mieliśmy nic,
i tak nas wykręcili o tym jest i tak miało być !

To styl warszawskich ulic, Ten projekt
... Skandal, pamiętasz kto Cię wychował ... Ten projekt
Znów jesteśmy razem, Ten projekt
Molesta jeden Joint z 4 torebek !

Niezłe dwa bity zrobił Teken
na jednym z nich featuring odbije się echem.
Pamiętam matki z uśmiechem słowa "Nie przejmuj się żadnym śmieciem"
i tak napisałem wroga, bo zawsze znajda się jakieś szuje
niby podaje Ci rękę ale i tak to czujesz.
Dalej ze Szczurem zrobiliśmy pare sztosów,
ten dzieciak składa bity w zajebisty sposób !
Są tu wolne myśli, są słowa poważne,
są suche fakty, które depczą wyobraźnię
są Erio Village, jest Dies Tychy
jest dobry styl dla tego bez kichy !
Dzieciak na miasto zarzuca nasz T-shirt
Co Ty założyłeś ?! Takich słów nie słyszę.
Dlatego ja wciąż piszę, mam na to jazdę
a Ty Nigdy Nie Mów Nigdy ! Jasne ?

To styl warszawskich ulic, Ten projekt
... Skandal, pamiętasz kto Cię wychował ... Ten projekt
Znów jesteśmy razem, Ten projekt
Molesta jeden Joint z 4 torebek !
(Chada)
Są tacy którym z zasady ręki nie podaje,
C.H.A.D.A i PiH szanujemy się nawzajem,
Oni to Oni a My to My,
Dwulicowych skurwysynów jebać tak samo jak psy,
Ja znam zasady gry i nie dbam o opinię,
Ty zgiń, jeśli przerwałeś zaufania linię,
marny raperze weź się stad zawijaj,
ja mówię szczerze teraz twój czas mija,
każdy farmazon łykasz tak jak spermę,
jebać tych co za plecami sieją ferment,
nie nie nie nie zostaniemy przyjaciółmi,
P... P... P... PiH to mój wspólnik,
My wciąż na scenie a obsrańców to boli,
tylko zwycięstwo może dziś nas zadowolić,
to jest ten styl pełen bólu pełen złości,
środkowy palec ziomuś zawsze w gotowości.

ref (4x)
Mówisz ze w domu masz wielki dramat,
a tego gówna słucha nawet moja mama ej

(PiH)
Przynoszę dramat jestem jak ból który nie mija,
we wrogów wbijam... pies im mordę lizał,
mówią,miłość jest ślepa a ich życie to suka,
nie jeden z nich kocha tą kurwę przejdę po nich butach,
nie puszczaj pary,chociaż przed oczami dramat,
jesteś silny? na tyle na ile pozwalam,
nieśmiertelny rap ,nigdy nie zginę,
jestem z pokolenia które piło jodynę,
najgorszy sen się spełnia,wiedziałeś że wrócę,
jadę po tobie na tracku jak po burej suce,
prawdo odporni? tu nic nie jest na niby,
ty jesteś jak cyrkonia,wyglądasz jak prawdziwy,
walczysz o hast powietrza,domysłów potop,
Białystok,w twoją twarz jak chloroform,
ty swój dzień gonisz bolesna choć szczere,
życie to nie komiks tu nie będziesz bohaterem,
na przeciw ciebie,wychodzi ode mnie znowu,
dramat czysta prawda, w siedmiu gramach ołowiu,
wybiła godzina,wskazówki mówią popatrz,
to już nie zegarek to bomba zegarowa.

ref (4x)
Mówisz ze w domu masz wielki dramat,
a tego gówna słucha nawet moja mama ej

(Chada)
Z frajerami kosa z przyjaciółmi sztama,
C.H.A.D.A i PiH dziś wam serwujemy dramat,
to jest ten styl w który wkładamy serce,
twoja matka o ten syf pewnie ma do nas pretensje,
poszło w osiedle,ten rap na wagę złota,
podkręć to głośniej jeśli jesteś swój chłopak,
wjeżdżam na scenę, może ziomuś wpadniesz,
daje ten rap,nikt nas z tego nie okradnie.

(Pih)
To rap moje realia,
skrzepów betonu dotknij,
te utwory żyją bez radiowej promocji,
amatorka przed snem może ssać nam pałę,
codziennie o tej samej porze maja happy hour,
mówisz że w domu masz wielki dramat,
przed lustrem zakładasz swojej starej ubrania,
muzyka miasta,przy niej gaśnie każda kurwa,
zepnij włosy,zabierz buty na koturnach.
Ehe ehe ehe ooo
To grandpapa L Nino
Robię melanż więc wpadaj ziom
Ogarnij to, w to trzeba wbijać się koniecznie

Ehe ehe ehe ooo
To grandpapa rapa L Nino
Robię melanż więc zrozum to
Ta noc jest za krótka na sen, to pewne

Przywitaj się ze świrem ponownie
To są klimaty brudne, południowo-wschodnie
Zamknij japę, ciii nie szczekaj
To stara szkoła, wiesz co cię czeka
Jest dopiero dziesiąta, czasu mam wiele
Mój plan nie jest prosty tak jak audiotele
Chcę bawić się z nią, upić się z nim
W końcu pieprzyć się z nią, tak przez całą noc aha

Taak, to jest ten oldschoolowy tata
Ciągle pije bimber, w kółko słucha rapa
Pan ma farta w życiu, kochana
Masz farta
Ej, jesteś tu sama?
Co?

Popatrz kochanie, tatuś jest tu (tu!)
Chcesz się zabawić, to powiedz mu (mu!)
Kręci cię temat, to podejdź tu
Jestem tu ja i jest moje cru, aha
To do ciebie to nie czas by iść spać
Long ? a potem pokaż
Na co cię stać, co chcesz mi dać
W co lubisz grać, zacznij go ssać

Ehe ehe ehe ooo
To grandpapa L Nino
Robię melanż więc wpadaj ziom
Ogarnij to, w to trzeba wbijać się koniecznie

Ehe ehe ehe ooo
To grandpapa rapa L Nino
Robię melanż, więc zrozum to
Ta noc jest za krótka na sen, to pewne

Funku full music
Pełen luzik
Out budzik
Dziś mi się nie nudzi
Z kartki są, elegancki mam balet
Baw się, szalej, za wale bale nalej
Dawaj dalej, jak robale
Nadlew ciepła to przyczynek piekła
Ze szkła, symbol bonanzie
Wszystko w zasadzie jest na pokładzie
Nawet ten funk jest w gard opium
Śmigaj luz na miękkim podwoziu
Słyszysz mój głos, to nie żarty
Jest zdarty przez ostre party
Nie każdy zna mnie, czyli Radka
W klubach, baletach czy na prywatkach
To nie zagadka, czy jakaś plotka
Że można mnie spotkać na odpiętych wrotkach
O tak o nas teraz mowa
Nie wierzysz na słowa?
Przyjdź i sama zobacz

Zobacz sprawdź to, sprawdź to
To imprezy której penetruje całe miasto
I weź dwie, weź dwie!
Weź dwie koleżanki, podwieź mi koniecznie
To ja, to ja
Ja jestem tu po to by ci podać to wiesz, ej
Jestem tu po to by ci teraz to podbić
Pojebany styl, południowo-wschodni!

Ehe ehe ehe ooo
To grandpapa L Nino
Robię melanż więc wpadaj ziom
Ogarnij to, w to trzeba wbijać się koniecznie

Ehe ehe ehe ooo
To grandpapa rapa L Nino
Robię melanż więc zrozum to
Ta noc jest za krótka na sen, to pewne

Teraz każda babka mówi „Trzęś!”
Teraz każdy koleś krzyczy „Tyłkiem!”
Teraz każda babka mówi „Trzęś!”
Teraz każdy koleś krzyczy „Tyłkiem!”
Trzęś (trzęś!)
Tyłkiem (tyłkiem!)
Trzęś (trzęś!)
Tyłkiem (tyłkiem!)
Trzęś (trzęś!)
Tyłkiem (tyłkiem!)
Trzęś (trzęś!)
Tyłkiem (tyłkiem!)

Teraz trzęś tym tyłkiem, tak trzęś
Do samego rana nim kręć
Bukkake Warriorz z nami są tu
Tak, daj mi to teraz
Daj mi Scooby Doo Ya
Tak ten funky styl babki buja
Kiedy słyszą ten funk
Kiedy mocniej bije im serce
Robi im się mokro (aah), proszą o więcej

Ehe ehe ehe ooo
To grandpapa L Nino
Robię melanż więc wpadaj ziom
Ogarnij to, w to trzeba wbijać się koniecznie

Ehe ehe ehe ooo
To grandpapa rapa L Nino
Robię melanż więc zrozum to
Ta noc jest za krótka na sen, to pewne

Trzęś tyłkiem
[Emiila]
Jeśli miałabym zacząć jutro od nowa
wolę skończyć dziś wszystko bez słowa
wiem,że nie mam czego żałować
jeśli mam to nie chcę się o tym nigdy przekonać
radość życia poprawiam drugą setką.
to co mnie kręci to duża prędkość
pewnie przechylę kolejną zresztą
jak mam się wykończyć to przed 30

bo Tu nie czeka na mnie nic,nie czeka na mnie nikt
I Już wiem,że mogę isć,wiem
Bo tu nie czeka na mnie nic , nie czeka na mnie nikt
I Już wiem,że mogę isć,wiem

[Lilu]
Czas przestać obiecywać ,że może od jutra
Jak chcesz wiedzieć co u mnie to dolej do kufla
Jeśli chcesz ze mną potem gdzieś ukraść moment
To może być wódka z lodem
Nie czytam życiorysów wolę tworzyć swój
więc żyję każdy moment w jakości Q
Nie będę pościć bo nie byłabym Lilu
A jak mam się wykończyć to w wielkim stylu
Wyszłam na plus więc mogę przestać dodawać
Nie jestem biznesmenem ale wiesz co się zgadza
Resztę daj za nas na stół

Bo Tu nie czeka na mnie nic,nie czeka na mnie nikt,
I Już wiem,że mogę iść,wiem-wiem,że mogę iść stąd
tu nie czeka na mnie nic , nie czeka na mnie nikt
I Już wiem,że mogę iść,wiem,że mogę iść stąd

Mieć do czego wracać i mieć dokąd iść
Całe życie skracam drogi, liczę dni
Pójdę dalej może , coś mnie czeka tam
Oddam to co mam, mam nowy plan

Iść stąd Iść stąd
Iść stąd
Wiem ,że mogę iść stąd
Iść stąd,wiem,że mogę iść stąd

Bo tu nie czeka na mnie nic
Nie czeka na mnie nikt
I już wiem,że mogę iść
Bo tu nie czeka na mnie nic
Nie czeka na mnie nikt
I już wiem,że mogę iść
I już wiem,że mogę iść stąd
Magia w gestach jak mentor,
Idąc przez ubogich sektor,
Człowieczeństwo mierząc w uczuciach,
Pośród znawców, nikt tu nie chce oklasków.
Dosyć sprzedawców nam
Oddanych kłamstwu na rzecz naszej kultury - wara.
Wiem, życie uczy kłamać,
Lecz zasad tych nie zdoła złamać żaden typ.
Serce w muzyce naszych płyt tkwi.
Dla jednych źli, lecz nigdy bez podstaw.
Nie twoje zostaw, ja z siebie daję wszystko;
Gardło na halls'ach, w sercu boże igrzysko.
Temu nie sprostasz, robiąc z dupy widowisko.
Prawda w hip hopie jak w ręku poker,
Chuj, mnie magister blokers, prosty jestem,
Oddaję to, co sam wchłaniam z powietrzem.
Weź te lejce gościu, refleks,
Widzisz nie jeden lepszy, cwańszy.
Myślisz, że tak jak on nam zagra, każdy z nas zatańczy.
Dla śmierdzieli jak hattrick,
Czas pokuty, pióro na bok,
Zrobię wam z mózgu liryczne tornado
Za sensacje w stylu "bravo", chuj nie respekt.
Nie jestem perfekt, lecz uczciwie tyram na pensję,
Wszystko tak, by umysł mój nie był kalectwem.

To nie jest tak, że dla nich robimy coś dobrze.
Modny jest rap, oni widzą w tym pieniądze.
To nie jest tak, że dla nich my jesteśmy spoko.
Bo dla nich rap, jest powiązany z forsą.

To nie jest tak, że dla nich robimy coś dobrze.
Modny jest rap, oni widzą w tym pieniądze.
To nie jest tak, że dla nich my jesteśmy spoko.
Bo dla nich rap, jest powiązany z forsą.

Za tym co mówię - zawsze stanę,
Za tym co myślę - zawsze stanę,
Za tym w co wierzę - zawsze stanę,
Nie jestem klownem, ej wiem, co jest grane!

Za tym co mówię - zawsze stanę,
Za tym co myślę - zawsze stanę,
Za tym w co wierzę - zawsze stanę,
Smród kolejnych debat nad jakością produktu!

W oczy przyjaźń i wychwalanie kunsztu.
Rusz tu tyłek i zobacz jak ja żyję.
Poznaj wzór snów, których to nigdy nie spełniłem na podwórku.
Nic na siłę, w hip hopie wolność widzę,
A ty co chcesz? Ja zagram koncert, a ty zgarniesz pieniądze.
Nie ma lekko, koszta netto,
A ty za swoją bierność, chcesz wszystko zagarnąć ręką,
Zapoznaj się najpierw z prelekcją. Żaden reżyser
Nie pojmie świata, który spisuje długopisem;
Strach wyjść na ulicę, ale bum jest niejeden,
Lecz za modą pójdzie,
Zamiast pyta jak u mnie, tylko ile sprzedałeś?
Kiedy teledysk? Bo nie widziałem,
Jak było kiedyś, już zapomniałeś, franco,
Do ciebie hajs przemawia, czy jest elegancko,
Ja na czczo, do studia, do południa, potem relaks,
W tym moja miłość, życie, dla ciebie to kariera.
To nie tak, że dam się, jadąc na twoim kłamstwie,
Jesteśmy tu od zawsze, tylko kochają nas bardziej.
Za co? Za hip hop! Czemu? Bo modny!
Bum minie - ty zginiesz, ja zostanę u szczytu formy.

To nie jest tak, że dla nich robimy coś dobrze.
Modny jest rap, oni widzą w tym pieniądze.
To nie jest tak, że dla nich my jesteśmy spoko.
Bo dla nich rap, jest powiązany z forsą.

To nie jest tak, że dla nich robimy cos dobrze.
Modny jest rap, oni widzą w tym pieniądze.
To nie jest tak, że dla nich my jesteśmy spoko.
Bo dla nich rap, jest powiązany z forsą.
Ty Feel-X wiesz o co biega, gdy płonie Garcia Vega! x3

Siema, siema, siema, siema Gural, jak leci?
Spoko mam zdrowe dzieci,
Duchy są ze mną, słońce nade mną świeci,
Kopię norę jak krecik, kulam swój kabarecik,
A w telewizji, wciąż jacyś dziwni faceci,
Stań na momencik, poczuj - Ziemia się kręci,
Wokół własnej osi, wokół gwiazdy pędzi,
A ta wiruje wokół galaktyki,
O Boże dokąd tak gnam?
A może daj nam trochę muzyki,
Szalony rajd trasą, wyścig po wyniki,
Gdzie gnamy, żeby być kimś,
Gnamy by nie być nikim,
Gnamy by gnać, niby na migi, niby, niby, niby tak,
Nigdy nie schodzimy z naszej drogi, no bo niby jak?
Gramy by grać, tego nie wiesz już też,
Pytał z budki sufler jak na imię tej grze,
Miliardy istnień, każde ścieżkę swą ma,
Choć wszyscy idą razem, to każdy idzie sam.

Ref.
Tak, poczuj - Ziemia się kręci,
Wokół... własnej osi,
Wokół gwiazdy pędzi,
Zasłuchani w muzie, jedziemy na luzie
Poczuj - Ziemia się kręci,
Wokół... własnej osi,
wokół gwiazdy pędzi,
A ta wiruje wokół galaktyki,
O Boże dokąd tak gnam,
A może daj nam trochę muzyki

Oto kres drogi, mufloń albo giń,
Choć to Myslovitz, ja jak Zakopower bosonogi,
Pójdę, daleko ujdę, bo wierzę w prawdę nie w bujdę
Wyjmuję strzałę, nabijam trójkę,
Bo szyję krój ten razem z moimi duchami,
A liście szeleszczą pod moimi nogami,
Bo ludzie- koty chodzą własnymi drogami,
Suszu fani, w buszu znani,
Każdy z nich ma pary uszu za plecami,
Wyluzowani, blues nie zna granic,
Zasłuchani w muzie, jedziemy na luzie,
Logo na bluzie mam własne,
Choć mieszkanie mam ciasne,
To ta flaga wciąż powiewa nad miastem,
Pan szesnastek, czwórek i ósemek,
Wychwalam swoją ziemię i pierdolę ściemę,
I nawet kiedy będę sam, nie będzie ze mną nikogo,
Będę szedł swoją drogą...

Własnymi drogami pójdę daleko, pójdę, bo...
Własnymi drogami pójdę daleko,
Pójdę, bo wierzę w prawdę nie w...
Własnymi drogami pójdę daleko, pójdę, bo...
Własnymi drogami... suszu fani,
[Sło... Sło...] Słońce nade mną świeci... mam zdrowe dzieci

I nawet kiedy będę sam, nawet kiedy będę sam, nawet kiedy będę sam
Nawet kiedy będę sam, nawet kiedy będę sam, nawet kiedy będę sam
Nawet kiedy będę sam, nawet kiedy będę sam, nawet kiedy będę sam
Nawet kiedy będę sam, nawet kiedy będę sam, nawet kiedy będę sam
zwykle jestem optymistą , pełnym wiary w przyszlosc
odnalezc dobre strony chce nawet jesli cos nie wyszlo tak po mojej mysli, umarlo
a zdaza sie z samej gory spasc na dno
jestem optymista , wiem, to pewne
jedna z tych rzeczy we mnie, ktore sa niezmienne
bo cala reszta jest kwestia podejscia
az nadchodzi dzien, kiedy wszystko sie miesza, wiesz
widzialem ja tylko kilka sekund, tam, stala niewinna, taka warta grzechu
sam juz nie wiedzialem czy mam podejsc do niej
czulem krew sie gotuje , az twarz cala plonie
myslalem, snem jest, a jednak byla prawda
caly klub kobiet, dla niej konkurencja marna
jedna z tych co w moment mysli kradna
zniewalaja wzrok, juz nie uciekniesz w strone zadna

krec mnie, krec mnie, zakrec tym co najlepsze masz kochanie
krec mnie, krec mnie, dobrze wiesz jak to krecic masz
krec mnie, krec mnie, zakrec tym co najlepsze masz kochanie
krec mnie, krec mnie, dobrze wiesz jak to krecic masz

zaczela krecic krecic, ruchem bioder necic
plonie caly swiat, az w termometrach braknie rteci
plone caly ja, ogarnia cialo czesc po czesci
pozadania zar, okielznac go, zacisnac piesci
kreci, kreci, wie jak mnie zachecic
idealna tak, kazdym calem ciala neci
na krawedzi, czuje , stoje na krawedzi
jeden krok i raz na zawsze wzrok uwiezi
uczuc deszcz, goracy deszcz, ulewa
zmoknac chce, tym razem chowac sie nie trzeba
kusi mnie, podchodze, aniol prosto z nieba
kruszy serce tak jak by to byla kreda
dotknij, dotknij, wyszeptala patrzac w oczy
skosztuj mnie , dla Ciebie morze mam rozkoszy
choc ten jeden raz, zatancz ze mna , tak
raz zrozumiesz, ze caly swiat to ja

krec mnie, krec mnie, zakrec tym co najlepsze masz kochanie
krec mnie, krec mnie, dobrze wiesz jak to krecic masz
krec mnie, krec mnie, zakrec tym co najlepsze masz kochanie
krec mnie, krec mnie, dobrze wiesz jak to krecic masz

krec mnie, krec mnie, zakrec tym co najlepsze masz kochanie
krec mnie, krec mnie, dobrze wiesz jak to krecic masz
krec mnie, krec mnie, zakrec tym co najlepsze masz kochanie
krec mnie, krec mnie, dobrze wiesz jak to krecic masz
(Od odległych gwiazd...)
Od odległych gwiazd, przez dżungle Afryki po las Syberii,
Od wielkich miast do Europy peryferii,
Z orbity planety widzę świateł miast mrowie,
To z czasów, gdy ogień zsyłali nam bogowie,
To z epoki snu, którą czują stare szeptunki,
Zanim w Lascaux zrobili naskalne malunki,
Sprzed ery samochodów, wielkiego głodu,
Sprzed wielkiej biblijnej wody i lądolodu,
To sprzed czasu wielkich budów, wędrówki ludów,
Jeszcze zanim przyszli mesjasze, spece od cudów,
Zanim święte spisali księgi, zanim pisać umieli,
Zanim poznali prawdę i zapomnieli,
Zanim było nas sześć miliardów, zanim było nas stu,
Zanim powiedzieliśmy „chodź tu!" dzikiemu psu,
I nie mieliśmy skór, ognia ani narzędzi,
Ale mieliśmy szczere chęci, szczere chęci…
Szczere chęci…

To było zanim powstał „Totem” nie było przedtem, teraz i potem,
Człowiek latał umysłem, nie samolotem,
Świat skuty lodem, świat pustynnym rozgrzany żarem,
Co jest tam dalej? Jak uchylić kotarę?
Jak zerwać samsarę, ciągle goni zegarek,
Ciągle w garści wróbel, a na dachu kanarek,
Diabłu ogarek, a Bogu świeczkę wciąż palą,
Najpierw wieżę Babel zbudują, potem obalą.
Licząc na łaskę, a nie na chłostę, słuchając Hłaskę,
Nic nie jest proste, chcą mieć Ayahuascę
Aby zrobić postęp i uzyskać dostęp do źródeł,
Skąpany blaskiem, zakładam maskę, gdy mówię,
Gdy walczył Ahura Mazda i Angra Mainju
Czas jest teraz, a miejsce jest tu.
Zanim zeszliśmy z drzew, zanim wyszliśmy z wody,
Kiedy Ziemia i niebo odbyły gody.
życie to nie towar,
chodź są ludzie którzy chcą Cie kupić, to nie towar
jesteś warty więcej, i nie musisz się chować,
ani być w TV by być kimś, prowadź, Boże prowadź.

nie oglądam wiadomości, to nie jest życie dla nas,
moje życie to me zwrotki a nie wszechobecny dramat,
a widzę wciąż jak ziomki te zmieniają jak dama,
stajnia stając się jak pionki, wierzą w to co im dałaś,
spójrz człowiekowi w oczy i poczuj co mówi dusza,
patrze w kineskopy chodź nic mnie tam już nie rusza,
przestałem szukać na zewnątrz złego wirusa,
znalazłem wejście do wewnątrz i dzisiaj jestem tutaj,
zabiłaś we mnie wrażliwość, płaciłem za to cenę,
pokazałaś mi wszystko czego robić nie powinienem,
miałem się bać tego, ciało i tak zgnije,
wznoszę się nad ego, wbijam jej kła w szyje,
spijam jej krew nagle, jak wampir mam sile,
cofam się bardziej miedzy planetarnym mam bilet,
łapę wiatr w żagle, jestem górą jak abstynent,
staje się tu dinozaurem, pterodaktylem,
latam po kanałach, mentalnym tunelem czuje to,
zaczynam swój świat naprawiać, nadzieje mam ze zbuduje go,
nie patrze w szklany kineskop ale ten pod powiekami ziom,
bo to jedyne co, może nas z cudzych wybawić rąk.

x2
życie to nie towar,
chodź są ludzie którzy chcą Cie kupić, to nie towar
jesteś warty więcej, i nie musisz się chować,
ani być w TV by być kimś, prowadź, Boże prowadź.

nie jestem tu dla nich, dla nikogo pisze sam program,
który chce oglądać oczami tuż obok was co dnia,
żadna z ich prawd morda, nie powie jak mam to grać,
bo co jakiś czas mam znak z nieba jak piktogram,
nie mam pilota w ręce, jestem nim sam dla siebie,
nie chce oglądać wiecznie życia, a nie żyć wcale,
znać cudzy świat bezbłędnie, by nas przykryły cienie,
mój świat jest fundamentem, reszta na dalszym planie,
tylko gdy czuje miłość w sobie, mogę dać ją innym,
a ty zabijasz ten płomień który i tak ledwo iskrzy,
zapominasz o tym co dobre kiedy widzisz zyski,
pytasz jak żyć prościej, nie pytaj telewizji,
popatrz na ptaki chwile, ziemie, góry niebo,
te owady na roślinie, kwiaty, strumyk drzewo,
nikt oprócz ludzi nie pyta płacząc po co istnieją,
jak można żyjąc szukać życia, gubić radość z niego,
chodź jesteś jego częścią, sam dokonujesz zmian,
chodź mówisz ze jest ciężko, nie muszę myśleć tak,
i może myślisz ze myśląc tak problem będzie trwać,
ale widzisz to co chcesz widzieć, i tak odbierzesz świat,
wyłączam tv teraz i idę pocieszyć się tym,
ze jestem tu i teraz, robię to co chce robić dziś,
tu wiele jak atmosfera, zmienia mnie na maszyn opis,
gdzie nie jeden marzy o tym, spróbuj rozważyć to,

x2
życie to nie towar,
chodź są ludzie którzy chcą Cie kupić, to nie towar
jesteś warty więcej, i nie musisz się chować,
ani być w TV by być kimś, prowadź, Boże prowadź.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo