Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Pierdolony zero piąty
Pierdolony zero piąty

Pierdolony zero piąty, uwolniłem się od klątwy
Rok wybitnie podły, podsumuję go - był wątły
Kłopotliwy zero piąty, to skurwysyn był okropny
Wyjątkowo wredny, podły, jak to dobrze, że się skończył

Pierdolony zero piąty, uwolniłem się od klątwy
Rok wybitnie podły, podsumuję go - był wątły
Kłopotliwy zero piąty, to skurwysyn był okropny
Wyjątkowo wredny, podły, jak to dobrze, że się skończył

Styczeń - ja już piszę, to początek - ledwo dyszę
Nasz klip przerywa ciszę, na dobre przyjęcie liczę
Singiel to różnice przedstawione przez krytykę
Ja dopijam likier, chuj w tę i w politykę
Jakie życie taki rap, a to życie jest kurewskie
W Będzinie dziewiątego wspieram Wielką Orkiestrę
Znów przester nie przestój, z płytą N'te przesunięcie
A to już piętnasty i w Poznaniu pierdolnięcie
Jakoś będzie jak ten backstage na zamku po koncercie
I nagle tak zły news, że aż w gardle staje serce
Bo Junikowski cmentarz, to nie jest fajne miejsce
Brak mi słów Grucha, może tam ci lepiej będzie
Luty - mroźny [?] a nam tu nieznana nuda
Czy zakupić coś się uda, jeden chuj dostał z buta
Pierdolony, tu raz z pabialginą, to nie Luta
Chuj nie diler, zwykły brudas, wita cię berliński kuda
Że nic nie stało się udam? nie ma takiej możliwości
Wracam z odrapanym ryjem i sporym zapasem złości
Marzec - siedemnasty - urodziny mego brata
Moja ex kontra next, a ja jestem w tarapatach
Co zrobić? melanż - innego nie mam pomysłu
Od tych wspólnych ich spotkań łapię pomieszanie zmysłów
Kwiecień - zaczynamy trasę, coraz lepiej idzie z czasem
Maj - jest wypasem, choć klip raczej nie wypał
Reprezentuje biedę, ja znam się na tych klipach
Płyta, broni się sama jakbyś o to człowiek pytał
Dalej w kraj jedziemy, jest Tarnów wcześniej Przemyśl
Takich imprez jak najwięcej, dla tych miast respekcik szczery
Czerwiec - kilka imprez, tych do rana ja nie zliczę
Hajs nadal koszę, hajs nadal liczę
W koszalińskim klubie pustki, za to Śląsk wita nas mocno
Burza, która kończy koncert - za to sorry Jaworzno
Aż tak źle to nie jest, w pub'ie każdy dziś się śmieje
Gruby melanż z DJ'em, zapytasz co się dzieje?
To medal dla Posnani stał się faktem mam nadzieję
Że w sezonie '06 to nie kpina, będzie finał

Pierdolony zero piąty, uwolniłem się od klątwy
Rok wybitnie podły, podsumuję go - był wątły
Kłopotliwy zero piąty, to skurwysyn był okropny
Wyjątkowo wredny, podły, jak to dobrze, że się skończył
[tylko teksty.tk]
Pierdolony zero piąty, uwolniłem się od klątwy
Rok wybitnie podły, podsumuję go - był wątły
Kłopotliwy zero piąty, to skurwysyn był okropny
Wyjątkowo wredny, podły, jak to dobrze, że się skończył

Lipiec - to Heineken, niezła luta, koncert Snoopa
W.Y.P. 3 Filip, bywam i loopa
Na kwadrat rano z buta, o suchym ryju wracam
Ten kawałek [?] w oczekiwaniu na kaca
Bang-bang w przedpokoju, poprawienie nastroju
Potem browar, Mazury, koncert, chwila spokoju
I znów Jastrzębia Góra, low rider, rap, skóra
Weno, tej akurat Zbychu nas odwiedza - hurra
Sierpień - wakacje, bo roboty nie ma żadnej
Ja zaczynam go melanżem i tak skończę go, poważnie
Nikomu z nas do śmiechu, tu znów dramat, afera
Frajer w tirze nam zabiera młodego i MacGyver'a
I co teraz? przecież jutro miał być melanż pod Palmą
A ta kurwa co ich walnął zbiegł z miejsca wypadku
Wrzesień - mym miesiącem, kilka scenicznych szarży
Jeden z długo pamiętanych londyńskich melanży
Wcześniej siedemnasty, kończę jebane 29
Melanż kameralny, coś jak ziemi trzęsienie
I znów te chore media, chcą zajrzeć w mój życiorys
Przysrał się o "Głuchą noc" niejaki Stan Borys
W październiku - rozpusta, gala EMA, pulsar
Znów najebka tłusta, na nogach nie mogę ustać
Już wykończony prawie przez after, DJ w pub'ie
Wstaję z wyciągu, by przywitać się z Komarem
W chuj czarnuch na powietrzu, więc napijmy się wódki
Znów czas jest na zabawę i pierdolić wszystkie smutki
Czas wejść do studia, druga strefa drugim domem
Kilkanaście tracków, każdy z nich będzie przebojem
Listopad - ruszam z kopa, podbój, rap, pizga stopa
Nową płytę czas obwąchać, spodoba ci się chłopak
Czasem zastanawiam się, czy to kiedyś się zmieni
I nie wierzę ci Pudyś, że jesteśmy skończeni
Jedna czwarta coś tam gada, chciała pogrążyć gnoja
Zwykła pizda Latkowska na rozkładówce Playboy'a
Grudzień - świąt nie lubię, a sylwester to jak wyrok
Bez balu na te święta, by się jakoś obyło
Najgłośniej na Jesiennej, bardzo gruby był balecik
Kolędy, koks i wóda, jeszcze nieraz tak odleci
Czas to gówno przepić w Nowy Rok wchodzę na bani
'06 skurwysynu spróbuj nastrój mi poprawić

Pierdolony zero piąty, uwolniłem się od klątwy
Rok wybitnie podły, podsumuję go - był wątły
Kłopotliwy zero piąty, to skurwysyn był okropny
Wyjątkowo wredny, podły, jak to dobrze, że się skończył

Pierdolony zero piąty, uwolniłem się od klątwy
Rok wybitnie podły, podsumuję go - był wątły
Kłopotliwy zero piąty, to skurwysyn był okropny
Wyjątkowo wredny, podły, jak to dobrze, że się skończył
Ta w nowy sposób załatwiasz między nami konflikty
Stare zasady to przeszłości relikty
Nigdy nie skończy się mój pościg, bo rosną moje siły
Może to zazdrość i zawiść nas poróżniły
Pozorne stosy złota cię oślepiły, trędowate twarze
Kiedyś kupowałeś kasety teraz po klatkach mażesz
Że to co robię mija się z celem, że przez muzykę widzą mnie wodzirejem
Gdzieś tam w ślepej uliczce kiedyś usłyszysz mój oddech
Chciałeś mojej klęski zdrajco obyś zdechł
Oby nie fart i pech do końca dni po twoich śladach
Podążało za tobą po życia autostradach
To nie w podkładach nie w tekstach szukasz kto jest winnym
Ty zwyczajnie po prostu chcesz być kim innym
Prowokacje, jak mogę unikam bez powodzenia
To znowu je napotykam z czego to wynika
Odpowiedź z głupoty niestety
Prowokujesz chociaż nie znasz istoty działania
To jest właśnie nasz sposób wyrażania poglądów
Na prowokatorów działa wręcz jak porażenie prądem
Prawda razi jak bardzo, nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić
Wytwór twojej bujnej wyobraźni to kłamstwo które najbardziej drażni
Chcesz się zbłaźnić i na co ci to
W tym momencie tylko tak mogę się wyrazić
Do tych którzy prowokują humor psują
Niechybnie na czarną listę się wpisują
Za plecami coś knują, co nie trzeba sugerują
Sami siebie oszukują co najwyżej
Od tego jak najdalej przy swoich jak najbliżej
W tej gonitwie biorę udział w bitwie zawsze w imię zasad
Gdzie każda prowokacja jest jak cios poniżej pasa
Jak przez Felipe tak i przeze mnie obrana trasa w życiu naucza
Wiadomo perypetii nie wyklucza nie prowokuj

Ref.
Więc zastanów się dwa razy nim zasiejesz ferment
Nie prowokuj 99 Mor w.a Ewenement

Wozisz się trafi kosa na kamień
Miech na rozsądek zamień swoim prowokowaniem zrobisz że
Krzywda ci się stanie zawsze masz rozwiązanie
Walka albo uciekanie
Uczucia dumy nikt ci mieć nie zabroni
Jak posiadania białej broni
Typa jak ty spotkasz, za szelestem w pogoni
Tak samo wkurwiona twarz i nerwica dłoni krzyczy
Prowokujesz walczysz albo jesteś leszczem
Pogorszysz tym jeszcze pozycję w swoim mieście
Ukrywasz się i każdy krok kolejny
Coraz bardziej chwiejny jak ten stan beznadziejny zlikwidować
Wyjść zanim będziesz prowokować
Może kolejny wpierdol da ci do myślenia
Będziesz silniejszy albo wciąż są urojenia
Na temat się wożenia być najlepszym niemożliwe
Dla takich życie jest złośliwe okrutnie mściwe
Nie mów hop zanim nie przeskoczysz
Sprawdź trop zanim z drogi zboczysz
Nie możesz się nie zmoczyć wchodząc do wody
Jakie są powody dzieciaki rzucają sobie pod nogi kłody
To wpływ mody na twardy styl bycia jest nie do ukrycia
Że najbardziej się wozi i najgłośniej grozi ten kto najmniej może zaszkodzić
Jak powiedział Skoku życie jest jak kurwa bo daje dupy
Na każdym kroku w ciągłym zdarzeń natłoku
Zawsze będzie ktoś kto jest ci solą w oku niech wie
Tłumoku nie prowokuj czasem lepiej jest mieć święty spokój
I co i nie dać się podjudzić bo po co ręce brudzić
Prowokatorzy zawsze będą skorzy
Kłopotów ci przysporzyć w ukrytym celu świnie ci podłożyć
Skurwysyny sprzedawczyki i policyjne wtyki
Przez nich kultywowane te haniebne praktyki
Postępy techniki napawające odrazą
Prędzej czy później i tak się narażą
To kwestia czasu, a czas rany leczy na własnym ostrzu się skaleczy pewne
Nieraz sprowokowany bo za bardzo najebany bądź czujny
Bo trzy czwarte społeczeństwa to Judasze i kaftany
Żaden typ szemrany nie jak jakiś dzielnicowy
Co myśli że jest cwany nie daj się wkręcić na policyjne kruczki
Będzie miał nauczkę ten kto chce nauczki

Ref. x2
Magia w gestach jak mentor,
Idąc przez ubogich sektor,
Człowieczeństwo mierząc w uczuciach,
Pośród znawców, nikt tu nie chce oklasków.
Dosyć sprzedawców nam
Oddanych kłamstwu na rzecz naszej kultury - wara.
Wiem, życie uczy kłamać,
Lecz zasad tych nie zdoła złamać żaden typ.
Serce w muzyce naszych płyt tkwi.
Dla jednych źli, lecz nigdy bez podstaw.
Nie twoje zostaw, ja z siebie daję wszystko;
Gardło na halls'ach, w sercu boże igrzysko.
Temu nie sprostasz, robiąc z dupy widowisko.
Prawda w hip hopie jak w ręku poker,
Chuj, mnie magister blokers, prosty jestem,
Oddaję to, co sam wchłaniam z powietrzem.
Weź te lejce gościu, refleks,
Widzisz nie jeden lepszy, cwańszy.
Myślisz, że tak jak on nam zagra, każdy z nas zatańczy.
Dla śmierdzieli jak hattrick,
Czas pokuty, pióro na bok,
Zrobię wam z mózgu liryczne tornado
Za sensacje w stylu "bravo", chuj nie respekt.
Nie jestem perfekt, lecz uczciwie tyram na pensję,
Wszystko tak, by umysł mój nie był kalectwem.

To nie jest tak, że dla nich robimy coś dobrze.
Modny jest rap, oni widzą w tym pieniądze.
To nie jest tak, że dla nich my jesteśmy spoko.
Bo dla nich rap, jest powiązany z forsą.

To nie jest tak, że dla nich robimy coś dobrze.
Modny jest rap, oni widzą w tym pieniądze.
To nie jest tak, że dla nich my jesteśmy spoko.
Bo dla nich rap, jest powiązany z forsą.

Za tym co mówię - zawsze stanę,
Za tym co myślę - zawsze stanę,
Za tym w co wierzę - zawsze stanę,
Nie jestem klownem, ej wiem, co jest grane!

Za tym co mówię - zawsze stanę,
Za tym co myślę - zawsze stanę,
Za tym w co wierzę - zawsze stanę,
Smród kolejnych debat nad jakością produktu!

W oczy przyjaźń i wychwalanie kunsztu.
Rusz tu tyłek i zobacz jak ja żyję.
Poznaj wzór snów, których to nigdy nie spełniłem na podwórku.
Nic na siłę, w hip hopie wolność widzę,
A ty co chcesz? Ja zagram koncert, a ty zgarniesz pieniądze.
Nie ma lekko, koszta netto,
A ty za swoją bierność, chcesz wszystko zagarnąć ręką,
Zapoznaj się najpierw z prelekcją. Żaden reżyser
Nie pojmie świata, który spisuje długopisem;
Strach wyjść na ulicę, ale bum jest niejeden,
Lecz za modą pójdzie,
Zamiast pyta jak u mnie, tylko ile sprzedałeś?
Kiedy teledysk? Bo nie widziałem,
Jak było kiedyś, już zapomniałeś, franco,
Do ciebie hajs przemawia, czy jest elegancko,
Ja na czczo, do studia, do południa, potem relaks,
W tym moja miłość, życie, dla ciebie to kariera.
To nie tak, że dam się, jadąc na twoim kłamstwie,
Jesteśmy tu od zawsze, tylko kochają nas bardziej.
Za co? Za hip hop! Czemu? Bo modny!
Bum minie - ty zginiesz, ja zostanę u szczytu formy.

To nie jest tak, że dla nich robimy coś dobrze.
Modny jest rap, oni widzą w tym pieniądze.
To nie jest tak, że dla nich my jesteśmy spoko.
Bo dla nich rap, jest powiązany z forsą.

To nie jest tak, że dla nich robimy cos dobrze.
Modny jest rap, oni widzą w tym pieniądze.
To nie jest tak, że dla nich my jesteśmy spoko.
Bo dla nich rap, jest powiązany z forsą.
W końcu trzymasz mój materiał w dłoni i masz w nim życie.
Będziesz pamięciówy wystrzelał po nim tak jak po byłej.
Mam 21 wiosen, Jopel, a w sercu zimę.
W żyłach płynie breja z błotem, bo krew spiły ulice.
Za Jagiełłę na banknocie i 3 cyfry nad krzyżem.
Choć nie jeżdżę samochodem to i tak tankuję sporo.
Pizgam bro jak wersy co dzień, wieczorem jest wódka z colą.
Tak jak alkoholik solo walę highter z koniakówek.
Moja eks pizneła focha, bo traktuję ją jak kurwę.
Była nawet fajna foka, ale wisiał jej hamburger.
Dała zmacać się dla chłopa, dzisiaj chce mieć ze mną przyjaźń.
Wolę pionę zbić dla wroga niż czesać to co zabiła.
W rymach, całą prawdę kiram, bo mam dar władania słowem.
Choć nie zawsze się opyla, to i tak to kurwa zrobię.
Nie wiem na co czekasz ziomek, puść ten syf w swoim iPodzie.
Próbujesz w tym prawdy dociec? Ja też jestem na głodzie.

Będę pisał o miłości jak będę zakochany.
Będę pisał o wierności jak nie będę zdradzany.
Będę rzucał kurwami dopóki mnie to wkurwia.
Prawda przede wszystkim, tylko prawda kurwa.
Więc nie rób z siebie durnia, nie szukaj w tym Trueskul'u.
Wsadzam Ci chuja w usta rapem szczerym do bólu.
Nie mam skrupułów, więc nie próbuj mnie odchamić.
Podążaj za tą prawdą za mną w ten ląd nieznany...

W miejscu gdzie mieszkałem dawniej, bloki jak katakumby.
Patrzę na schody na klatce i co? I jestem dumny.
Choć z tych schodów zrzucał matkę ojciec mój jak robił burdy.
Skrzynka na listy w dziurki pod spisem lokatorów.
Co pamięta czasy Gierka, prośby składane Bogu.
Mam od serca kilku ziomów, reszta chce się pucować.
Bo nasz rap wciąż zwiększa zasięg jeśli fejmem jest nagroda.
To za słowa wolę papier bo co mi z takiego fejmu?
Szukasz mnie na naszej klasie, szmul zmiętoli chuja w ręku.
Nie zaskarbisz sobie skarbie miejsca w sercu samą cipką.
Wkurwiasz mnie gdy na poważnie pytasz mnie czy śpiewam hip hop.
Jestem tym artystą, który wkłada w to serce.
Jestem tym artystą, nie chcę być nikim więcej.
I mam w sobie tą werwę, do Verby mi daleko.
Choć o uczuciach kreślę rap poniekąd...

Będę pisał o miłości jak będę zakochany.
Będę pisał o wierności jak nie będę zdradzany.
Będę rzucał kurwami dopóki mnie to wkurwia.
Prawda przede wszystkim, tylko prawda kurwa.
Więc nie rób z siebie durnia, nie szukaj w tym Trueskul'u.
Wsadzam Ci chuja w usta rapem szczerym do bólu.
Nie mam skrupułów, więc nie próbuj mnie odchamić.
Podążaj za tą prawdą za mną w ten ląd nieznany...
(Wężu):
Powiedz mi czego chcesz
Albo chodź to Ci pokaże
Ulice miasta spowite nocnym mirażem
Tu nadal łażę, gdzieś z otwartym browarem
Za muzykę, za ludzi, za to że tutaj zostałem
Piszę...
Nocą ulica żyje, dobrze wiem skąd jestem
Choć opowiem Ci gdzie idę
Widzę...
Jak wiele zmienia się wkoło nas
Żyję więc spełniam sen ludzi śpiących gdzieś w domach
Dźwięk miliona miejsc
Nie oszczędza gry
Czuje street
Od chwili gdy, mijam drzwi
Miejski krzyk latarni, błysk spowity pejzażem
Nocnych chwil wtedy inne są twarze
Zapach nie spełnionych marzeń, syreny echo
Po tysiącu eskapad nadal witam się ze strefą
Nie daje rady detoks, nie daje rady nic
Uzależniony od ulic, muszę tam być!

Ref(x2) :
Obrazy na murach, pokruszona farba
Znałem tego typa, co targował rap gra
Gościa dawno nie ma, została nostalgia
Zapach mokrych ulic i ta diabelska magia

Melancholia wieczoru, zaraz potem karnawał
Nocny gniew frustracja, snuda walki Ty skwara
Ktoś ucieka ja wracam, jak bumerang lunatyk
Na tą jałową ziemię na której rosną kwiaty

(Głowa):
Bo też pamiętam chwile gdy serce mocniej bije
Jadę z ziomem przez miasto patrzę przez szybę
Mijamy kamienice, przed nią twarze rozmyte
Ludzi co doznali krzywd i nie pieściło ich życie
Muszę być tam... Opowiedzieć im historie
Tu szept zmienia się w krzyk co myślą podobnie
W labiryncie ulic, instynkt gra główną rolę
Kto stracił go na moment, posłał pech w swoją stronę
Dalej za rogiem na sygnale psy z protokołem
Chcą udowadniać siłę aby zyskać renomę
Błyszczą miliony monet kontrast z biedą i głodem
Ludzie nie widzą wnętrza, tylko co masz na sobie
Muszę być tam... Bo znieczulenie jest masowe
I nie umywam rąk, daje pomocne dłonie
Gonie życie po drodze gdzie czas zostawia blizny
Wyjdź i popatrz brat, miasto nie śpi nigdy!

Ref(x4) :
Obrazy na murach, pokruszona farba
Znałem tego typa, co targował rap gra
Gościa dawno nie ma, została nostalgia
Zapach mokrych ulic i ta diabelska magia

Melancholia wieczoru, zaraz potem karnawał
Nocny gniew frustracja, snuda walki Ty skwara
Ktoś ucieka ja wracam, jak bumerang lunatyk
Na tą jałową ziemię na której rosną kwiaty...
[x2]
Trzeba mieć jaja, jak Super Saiyan, a ja je mam
Właściwie ma je moja faja, a ja stawkę podwajam
Ty masz zajawkę, masz rap grę - spierdalaj
Ja piszę jak jest i to podpalam

Jest napisane, gdzie mają chodzić, co mają mówić
Co mają robić by w sobie Boga zbudzić
Co ja mam zrobić? nie lubię ludzi, wiem o co chodzi
Nie lubię godzić się na coś co mi nie podchodzi
Nie lubię nudzić, mam w dupie i mnie nie obchodzi
Co mówią ludzie o mojej dupie i o bozi
Wiem co wychodzi mi, to samo co ci nie
I kiedy mówię A, barany mówią...
I nawet jeśli jedna na dwie owce czegoś chce
To chce sprzeciwić się, a to jest głupie
Bo nawet jeśli jedna w grupie chce sprzeciwić się
To wilk i tak ją zje i ma to w dupie
Siedzę na ławce, bawię się telefonem
I zaraz przyjdzie ziomek, zapierdolimy się gibonem
I dzwoni dzwonek i słyszę go w słuchawce
I myślę - kurwa mogę uważać się za znawcę
Kolejna seria o ustawce na ławce, o trawce i zajawce
Może czas myśleć czego w życiu ja chcę?
Może czas słuchać siebie, nie ziomów na klatce?
Może czas zrobić coś, nie czekać aż się zachce?
Jest przejebane, jak ludzie mają nasrane
A jeszcze bardziej wkurwia mnie, że mówią to w membranę
Prawdą stają się słowa, które są wydrukowane
Bezpardonowa walka o przetrwanie, sterowane
Bo jesz to co jest, czytasz to co masz czytać
Wciąż nic nie chytasz, pytasz po to, by pytać
Chuj mnie to boli, ziom, skończ pierdolić
Chuj mnie to boli, tylko skończ (skończ)

[x2]
Trzeba mieć jaja, jak Super Saiyan, a ja je mam
Właściwie ma je moja faja, a ja stawkę podwajam
Ty masz zajawkę, masz rap grę - spierdalaj
Ja piszę jak jest i to podpalam

Jest przejebane, jak ludzie mają najebane
To, że mam dojść zostanie wykrzyczane, będę chamem
Powiem to wprost, masz coś? to idź już stąd zanim wstanę
Jak jesteś gość to wyproś się i całuj klamę
Mam w sobie złość, masz w nosie kość? mam w sobie ranę
To jest to coś, za co postawiłbym pod ścianę
Nie znają, szyją i mają pouszywane
Tak to jest jak ktoś ma coś niepoukładane
Chuj z wami, ulicami na uszach noszę ból
I z wami tymi ulicami muszę, bosh
Serio, wystarczy, że mam to w telewizorze
Tam, to pomiędzy debilami w stereo, w kolorze możesz
Stul pysk suko - mówię to pustym dupom
Mówię to im i udupom
I chuj z tym, to nie ma nic ze sztuką
Mój styl mówi - stul pysk, nie gadaj głupot
Jest przejebane, jak ludzie mają najebane
Co siedzi w głowach? słowa wciąż te same, powtarzane
Puste jak browar szósty, siódmy, ósmy, zdanie - znam je
Znam je na pamięć, mam je zapisane, pojebaniec
Mam tego dość, masz w głowie coś? masz swoje zdanie?
Ktoś daj ci głos? masz ci los, proś o wysłuchanie
Bo pierdolisz, jak stary alkoholik
Ja słucham i mnie boli, bo nie wierzę, że można aż tak pierdolić

[x2]
Jesteś głupi
Na Wyspach mówią - stupid
Za oceanem mówią - stupid
Więc stul pysk suko, żeby się nie wygłupić

[x2]
Trzeba mieć jaja, jak Super Saiyan, a ja je mam
Właściwie ma je moja faja, a ja stawkę podwajam
Ty masz zajawkę, masz rap grę - spierdalaj
Ja piszę jak jest i to podpalam
Ref. [x2]
Jeszcze jedno dilowanie rąk nie brudzi
Dzięki wszystkim za towar który nigdy się nie nudzi

Jeszcze jedno dilowanie rąk nie brudzi
Jest wśród ludzi, taki który ma swoje zajęcie
Są tacy którzy chcieliby mu zrobić zdjęcie
Skazać na zamknięcie uważaj myślą o przynęcie
Podstawią pionka, który cię sprzeda
Z tarapatów wyjść się nie da
Pójdziesz w zapomnienie, a dla niego medal
To pierwsza rada skromnego MC
Który z dilerami w zgodzie żyć chce
Całkowicie, popiera ich pracę
świeci przykładem jak na meczu race
Natomiast druga sugestia to już całkiem inna kwestia
W tym momencie głos mam ja raz dwa sprawdź Włoda
Nie sprzedawaj gramów ostro ściemnionych
Na bywcach zobacz, ludzi spragnionych
Czasem u ciebie nieźle zadłużonych
Co z tą prawilnością nie bądź pomylony

Ref. [x2]

Czasem flota jest a czasem floty nie ma
Wtedy wchodzi w grę opodatkowana ściema
Bierzesz a jak nie to pij strzałę siema
Wśród moich ludzi jest takie słowo elo
Ten kawałek dedykuję wszystkim moim przyjacielom i dilerom
Którzy znają się na rzeczy
Jesteś chory zdołowany diler zawsze cię podleczy
Nikt nie zaprzeczy że trzeba go szanować
Bo to on w ciężkiej chwili zawsze może poratować
Co z tego że trzeba pecelować
Na zajebisty siuwaks nie ma co żałować
Włodi i Tomi dwa nastukane asy
Gęby nam się śmieją bo wpadło trochę kasy
Pierwsze co zrobię uzupełnię zapasy
Oraza dziś nie było ale Fiolet się pokazał
Skręciłem zapaliłem tak jak Pan Bóg przykazał
Potem słowa do ziomka, w oparach ze skrętów by uważał
Na co - na wszystkich konfidentów
Na kurewską rasę przyczajonych agentów
Pozdrawiam wszystkich zielonych konsumentów

Ref. [x2]

Trzecia rada dla tych co kupują towar
Na podwórku piją browar tych co dostali dar
Układania wykręconych słów w chmar
Ich zajawki są z podwórkowej ławki
I zakupionej od dilera trawki
Pamiętaj zawsze jest warto poczęstować
No bo po co jest towar po kiermanach chować
Takie zachowanie może spowodować
Złe wibracje ogólną frustrację
Zawsze musisz dbać o własną reputację
Więc, nabij fifkę i puść ją w obieg
Niech zapali każdy człowiek
Poczuje ciężar swoich powiek
Potem odwróci się to w twoją stronę
Wszystkie nabitki zostaną zwrócone
Kiedy psy będą pytać czyj to jest koleżka
Jak się nazywa i gdzie mieszka
To jest pestka skłamać mówiąc nie wiem o co chodzi
Za takš postawę diler cię wynagrodzi
Bo jak go zamkną to komu to zaszkodzi
Diler też człowiek tak jak każdy inny
Na sali sądowej padnie winny lub niewinny
Bierny i czynny w tym co dla nas robi
Swoją ciężką pracą warszawski hip-hop zdobi
Na tym zarobi po to jest w interesie
Co niektóry jest tylko w społecznym marginesie
Żyjąc w ciągłym stresie posłuchaj tych słów
Za twoje zdrowie jeszcze jeden wielki buch
Jeszcze jeden wielki buch wielki buch
Jeszcze jeden buch jeszcze jeden buch

Ref. [x9].
Powiem Ci na czym się kon-cen-truje
Składam rymy i kon-cer-tuje
Zazwyczaj cały dzień jest ostra jazda
Bo rapowa branża jest jak każda
Zmienny sinus, raz plus, raz minus
Raz przód, raz tył, raz luz, raz przymus
Chciałbym choć na kolka minut zrobić off
Zrobić skok, chyba muszę zaraz zrobić to
Gdy życie kręci się w kółko jak winyl
Ja wybieram ofertę last minute
I opuszczam bloki, opuszczam kraj,
Aniele już mam więc nie musze haj! haj!
Mam tą naj naj – ten słodki kajdan,
I to jest dla mnie frajda
Ja i moja ferajna pod palma
I niech nie szukają nas bo nie znajdą!

Ref.: Ta noc jest naszą nocą, bo pod palmą!
Ta noc jest naszą nocą, bo pod palma!
To nie czas by stąpać po ziemi twardo!
Ta noc jest naszą nocą bo pod palmą!

Nie wszystko można kupić, bo nie wszystko ma cenę,
Ale ja chcę ten hotel z basenem
Chcę kupić coś ładnego swojej pannie
I bawić się do 3 w nocy, co najmniej
Właśnie teraz, właśnie taras
Hałas, Tabb znowu komuś nalał
Polej jeszcze trochę..... Okej!
To nasz ulubiony Johny Walker.
W głowę walnął, ktoś coś palnął
Pardon, jest parno, pod palmą
Ja i moja panna i z tuzin,
Moich ludzi, dla wszystkich all inclusive.

Ref. : Ta noc jest......

Pod palmą, krzycz na całe gardło
pod palmą, możesz leżeć albo
tańczyć, albo robić co zechcesz,
to nasz czas, bierz z niego co najlepsze
bierz bo nareszcie masz wolne,
a logo liniowca jest paszportem
zapraszam na okręt, statek wolny
i nie wchodzi w grę spadek formy,
sztorm mamy dziś tylko w głowie,
na resztę jestem odporny, bowiem
ta noc jest nocą bezkarną,
warto wpaść na imprezę pod palmą.
Taak ... ostatni raz nagrywaliśmy w 2000 roku ... hy
Vienio z Pelem zrobił 3 Autentyki, Pelson Senstytiw,
Ja zrobiłem 3 solówki ... tak ... a Wilku z Bilonem Hem Gru, Klucz,
a teraz jest ten projekt, dobra patrz to było tak. Elo .. he

Na starym dworcu od domu daleko,
zmarzniętą ręką wyjmuje teleflon.
To numer Vienia ... Co tam ziom Ema !
to juz 6 rok jak Molesty nie ma.
Rap pozmieniał się przez te lata trochę,
przynajmniej kilku typów nie musi już latać z prochem.
Te same mordy z fochem siedzą w radiach,
to jest dobry czas żeby razem coś nagrać.
To jest tekst koleżko dla tych którzy koniec mi wieszczą,
my robimy swoje oni tylko pieprzą
Wciąż o tym samym,
chuj mnie obchodzi czym jesteś najebany.
Pierdol co masz na metkach, dla kogo ten spektakl
nie musze być typem z Getta by wiedzieć jak to przetrwać.
Wchodzę to studia nagrywam ten projekt
z kumplami z czasów jak byłem jeszcze gnojem.

To styl warszawskich ulic, Ten projekt
... Skandal, pamiętasz kto Cię wychował ... Ten projekt
Znów jesteśmy razem, Ten projekt
Molesta jeden Joint z 4 torebek !

Pierwsze dwa bity były Fusa
nagraliśmy Ty wiesz, że i można było ruszać
na trasy Reeboka, Ty weź mi pokaż,
Ty weź się zastanów kto ma więcej fanów.
Tu nie ma szpanu i jebania o bzdurach,
chociaż kręcą biznes, słuchają rapu w furach.
Drugi bit akurat przypasił do Powrotu
pisałem tą zwrotkę, Liban płoną od nalotów.
Pamiętam też Mazury, Girzycko
Tysiące ludzi wie, że ten dzień jest blisko.
To nie wszystko, chcą Molesty z powrotem
Sory, że tak wyszło, Ty masz coś ? Idź stąd !
Dalej pamiętam, kto był przy mnie
Jak Wiedziałem, że tak będzie było pierwszym singlem.
Pamiętam pierwsze szwindle, nie mieliśmy nic,
i tak nas wykręcili o tym jest i tak miało być !

To styl warszawskich ulic, Ten projekt
... Skandal, pamiętasz kto Cię wychował ... Ten projekt
Znów jesteśmy razem, Ten projekt
Molesta jeden Joint z 4 torebek !

Niezłe dwa bity zrobił Teken
na jednym z nich featuring odbije się echem.
Pamiętam matki z uśmiechem słowa "Nie przejmuj się żadnym śmieciem"
i tak napisałem wroga, bo zawsze znajda się jakieś szuje
niby podaje Ci rękę ale i tak to czujesz.
Dalej ze Szczurem zrobiliśmy pare sztosów,
ten dzieciak składa bity w zajebisty sposób !
Są tu wolne myśli, są słowa poważne,
są suche fakty, które depczą wyobraźnię
są Erio Village, jest Dies Tychy
jest dobry styl dla tego bez kichy !
Dzieciak na miasto zarzuca nasz T-shirt
Co Ty założyłeś ?! Takich słów nie słyszę.
Dlatego ja wciąż piszę, mam na to jazdę
a Ty Nigdy Nie Mów Nigdy ! Jasne ?

To styl warszawskich ulic, Ten projekt
... Skandal, pamiętasz kto Cię wychował ... Ten projekt
Znów jesteśmy razem, Ten projekt
Molesta jeden Joint z 4 torebek !
Wszystko przyjdzie z czasem. Zdobędziemy to co powinno być nasze.

1. Zdobędziemy to co nasze.
Wszystko przyjdzie z czasem,
Choć często pragnienia gaszę bo nie zawsze idą z cierpliwością w parze.
A w życiu bardzo bolą niespełnione nadzieje.
Gdy coś masz a czas z przed nosa Ci to zwieje.
Nic się nie dzieje bez powodu
Na co dzień w to wierzę
to Napędza do życia jak w płucach powietrze
chwile ciężże chwile lżejsze a wszystkie trzeba przetrwać
a w końcu przyjdą lepsze dni by te gorsze przegnać.
Adaś brat pamiętał jak myślałem o tym żeby Ci się ułożyło
Bóg wysłuchał te prośby
z Czasem wszystko poukładał i odnalazłeś szczęście
Możesz zawsze na mnie liczyć do końca tak będzie
Dziś co dzień myślę o rodzinie którą mam daleko
Znów czekam na to szczęście które miałem jako dziecko
Nasza czwórka w komplecie i nasz specyficzny klimat
Głos mamy, śmiech taty, żarty z siostrą
Szczęście jak na filmach
Kochani rodzice żyjcie tam spokojnie w górach (w górach)
Niech krzyż na Giewoncie zawsze nad wami czuwa.
Dla siostry dużo serca miej wiele radości z Kajtka
Kochaj go tak mocno jak nas kocha mama
Pozdrów też Bogdana niech sie waszej trójce wiedzie
i Choć dziś nie gadamy często o was myślę wiecie?
Wszystkim dobrym ludziom życzę także dużo szczęścia
Choćby nie wiadomo co każda droga jest do przejścia (dokładnie)
Na razie się żegnam idę w swoją stronę
Wszystko przyjdzie z czasem na tym
na tym zwrotki koniec

Ref.
Wszystko przyjdzie z czasem. Zdobędziemy to co powinno być nasze.

2. Z czasem osiągnąłem to co założyłem
Mam dzisiaj to o co walczyłem
chodź nie przyszło łatwo trochę zdrowia kosztowało
Czas pokazał widocznie tak być miało
Zdobyłem zawód, skończyłem studia
Robie to co kocham - rap sport każdego dnia
Po dzień dzisiejszy w moim sercu gra muzyka
Często teoria inna niż praktyka
Samo nie przyszło tak z reguły bywa
Kto sumiennie pracuje w końcu wygrywa
Wiesz chłopak wszystko przyjdzie z czasem
Lecz przez ten czas zdarzeń jeszcze masę
Pieniądz potrzebny żeby żyć godnie
Wielu nie potrafi o tym mówić swobodnie
Jeszcze go zdobędę i będę żył jak trzeba
Tyle do zdobycia zanim pochłonie nas gleba
Dziesięciu przesłucha a jeden zrozumie
Bezimienni nie rozpoznawalni w tłumie
Uważaj byś za swoje błędy nie musiał płacić
Bo to co masz dziś w jednej chwili możesz stracić (a jak)

Ref.
Wszystko przyjdzie z czasem. Zdobędziemy to co powinno być nasze.
x2
Jeden, jeden, jeden

Żyj tak jak by to miał być, twój ostatni dzień
Bo wystarczy jedno słowo, ruch czy gest
I nagle wszystko skończy się
Żyj tak jak by to miał być, twój ostatni dzień
Bo wystarczy jedno słowo, ruch czy gest

Kiedy po raz ostatni widziałem się z bratem, tego roku
Szacunek, dzień pierwszy wrześniową datę, ostatnie pożegnanie
Impreza na gliwickiej, wokół osoby przyszły dalsze i bliskie
Myślę w tym momencie ile razy mogło się coś zdarzyć
Teraz o chłopaku można już tylko pomarzyć
Niedziela siedemnasta, Kokot, Mały, Laska, Gorol, akcja
Tania libacja, dzień pierwszy po wakacjach
Trzy dwieście ***** trakcja po fakcie racja
Kolejna lekcja, nie jest tak jakby wylał gencjał
Chwilę za dużo, nie sprawdzam co gwiazdy wróżą
Spadł deszczyk aj, my tu mamy fight z burzą

I nagle wszystko skończy się

Popatrz, biegnie młody człowiek
Znika w czarnej bramie i nie wraca
Pochłania go chwila, chce żyć jak rówieśnicy
Udowodnić, że potrafi i, że czasu nie traci, że się nie zagapi
Mija miesiąc już za póŹno, cierpią bliscy
Zgasło światło, nie oślepi pewnych swego
Zadumanych kasą wypchanych
Którzy z góry oceniali ile wart jest człowiek
Który ulicą się syci
Oni chcieli i wiedzieli, że cię czarna ręka chwyci
Często pozostawiasz samą osobę kochaną
Wlewasz w gardło procentowe zboże
A czas twoją delikatność i uczucia orze
Gdzie nie włożę ręki tam zobaczę
Zdjęcie szczęśliwej osoby, związek piękny
A co teraz? krzyki, lęki, ukrywasz swoją twarz
Chowasz w bramach miasta, unikasz wrogów
Modlisz się, by żaden z nich nie przekroczył twoich progów
Masa spłat, jesteś wartościowym człowiekiem
Lecz człowiekiem który nie rozdaje kart

Żyj tak jak by to miał być, twój ostatni dzień
Bo wystarczy jedno słowo, ruch czy gest
I nagle wszystko skończy się
Żyj tak jak by to miał być, twój ostatni dzień
Bo wystarczy jedno słowo, ruch czy gest

Za sukces stówka, główka na karku
Mała wskazówka nie ta w zegarku
Cele znane, detale zamazane pod maską, wraz z porażką brane
Do serca z precyzją strzelca, wyborowego trafia, akcje rozkręca
Do ostatniego walcz tchu, zmierz tempo pulsu, znajdŹ wytyczne kursu
Świadome stawki, zna sens charówki
Wie, co do poprawki, a co do lufki z kim i gdzie
A z kim nie, tak trzymaj się, znajdzie się haczyk
Uważajcie na cichych słuchaczy, sprzedawaczyk
Mam na myśli, to się sprawdzi, co się przyśni
Jeden zły ruch i budzisz się na dnie
To nie serial jak w telewizyjnym szkle

Co jest? umarł równy koleś w mieście
Jeszcze wczoraj go widziałem na kasie
Liczył dochody, odszedł czy miał szanse?
Wszyscy się łudzili, ale nie każdy z groszem żyć potrafi
Rzuca linki, oczy mruży w jednej chwili
W taki sposób odpowiada, już nie czuje, już nie będzie męczył głód
Jeden z wielu nie zobaczy jaki słońca piękny będzie wschód

Hej ty tam z drugiej strony dam dami dami
Myślisz, że masz wszystko kontrole między nogami
Twój malowany obraz może zostać nie dokończony
Przyjdzie na świat dziecko i co?
Patologii zasmakuje z pierwszym spojrzeniem nieświadome, zmaganie
Zastanów się młoda matko, nie bij
Spokojnie odpowiedz na błaganie
Prośba dziecka to żądanie
niespokojnie spoglądam w kalendarz
Ręce wkładam w puste kieszenie
Czekam uważnie, śledzę ruchy
Wiem, że rynek nie ma skruchy
Błąd mój i po wszystkim
Nie spłacę długów, nie pomogę bliskim
Oczy matki zapełnią się łzami
Nasza przyszłość w Polskę wraz z płytami
Nie osiągnę celu znajdę się za kratami
Czasem myślę co będzie z tymi którzy wierzyli
Którzy oddali kilka lat dla moich słów dla limitowanej chwili
Od 92 do 2002 w podziemiu
Czas się wynurzyć, uświadomić młodemu pokoleniu
Życie to jeden wielki test

Żyj tak jak by to miał być, twój ostatni dzień
Bo wystarczy jedno słowo, ruch czy gest
I nagle wszystko skończy się
Żyj tak jak by to miał być, twój ostatni dzień
Bo wystarczy jedno słowo, ruch czy gest
Ref.
Mnie nie interere co ciebie interere,
i lepiej żebyś nie interere zbyt wiele,
Mnie nie interere co ciebie interere,
i lepiej żebyś nie interere zbyt wiele.

Nastaw uszy i posłuchaj, nie rób zamieszania,
chcesz wiedzieć więcej? Jedna dobra rada,
nie pytaj co za dużo to szkodzi, na nic pieprzona ciekawość.
Tylko się nie udław.

(Diox)
Bum bum bum bum znów wracam z mikrofonem,
nie wpadłem by mnie kochał tłum czy po koronę,
za plecami szum, ziom mam wypierdolone,
dlatego zabieraj kram z napisem twoje to moje,
moje będzie moje i to jest postanowione,
ty skończ wreszcie kurwa zachowywać się jak psy,
musisz wszystko wiedzieć, nie starcza ci ziomek,
może zanieś CV do działu info w BBC,
ja wole bisisi, płynę jak misisi, Sean Penn,
to nie misi i jebać twoje dissy ty,
to leci z vivy czy radia nie ma znaczenia,
bo emisji cykl nie ma nic do procesów tworzenia,
mnie nie interere kto ile ma tu w kieszeniach,
kto jedzie a kto idzie z buta po swoje marzenia,
nie wnikam, i tobie doradzam bo robisz wioskę,
i lepiej się nie wpierdalaj miedzy wódkę a zakąskę.

Ref.
Mnie nie interere co ciebie interere,
i lepiej żebyś nie interere zbyt wiele,
Mnie nie interere co ciebie interere,
i lepiej żebyś nie interere zbyt wiele.

nastaw uszy i posłuchaj, nie rób zamieszania,
chcesz wiedzieć więcej? jedna dobra rada,
nie pytaj co za dużo to szkodzi, na nic pieprzona ciekawość.
tylko się nie udław.

(Rak Raczej)
Nie moja sprawa to nie wtykam nosa,
klops na jaźwe mordo, strzącham papierosa,
trzymaj swój full control bo po co nam jest kosa,
lepiej zostaw to kolombo póki jeszcze nie jest ostra,
bo te tematy niektórych nie dotyczą,
i kij w dupę tym którzy na tym języki ćwiczą,
tu nie śpi licho, nie ma takiej opcji,
na raz dwa trzy na komendę spocznij,
to mój interes to ciii do tego wykropkuj, pomiń,
wara od mojego, robię to samo co mnie ty jak to ja,
się podnoszę rano gram, się nie wczuwam czy mało mam,
koleżko proszę nie bądź pałą, masz coś do mnie,
bierz to idź do reszty gdzie się srają,
mam swoje metody, drogi i problemy,
a jak moje bębny grają to nie twoje p-e-l-n-y

Ref.
Mnie nie interere co ciebie interere,
i lepiej zebyś nie interere zbyt wiele,
Mnie nie interere co ciebie interere,
i lepiej zebyś nie interere zbyt wiele.

nastaw uszy i posłuchaj, nie rób zamieszania,
chcesz wiedzieć wiecej? jedna dobra rada,
nie pytaj co za dużo to szkodzi, na nic piepszona ciekawość.
tylko sie nie udław.

(O.S.T.R)
Na chuj mi twoje zdanie to nie słowa zazdroszczą,
ja wiem ze do prawdy to masz nosa Pinokio,
nie interere mnie co mówi internet to grzebie,
że swój intelekt co dzień lepiej to zobacz i ogłoś,
nie gadaj mi kto komu winien bo wstyd,
wyglądasz sam jakbyś zamienił sobie imię na zysk,
życie na plik ekipę na blicht, mówił już Green,
nie ma szans na gwarancje jak widniejesz w nim ty,
nie wpierdalam się tam gdzie mnie nie chcą,
po co mam mówić więcej niż sam chce oszcercom,
bo karte (???) czytaj stara gwardia,
i nie wkurwiaj że wiesz co znaczy dla nas prawda,
nie obchodzi mnie kto widzi siebie na tronie,
koronę mam na zębie Nową Erę na głowie,
to my po sam koniec do ostatnich sekund,
a po co? i czemu? to się nie interesuj.

Ref.
Mnie nie interere co ciebie interere,
i lepiej zebyś nie interere zbyt wiele,
Mnie nie interere co ciebie interere,
i lepiej zebyś nie interere zbyt wiele.

nastaw uszy i posłuchaj, nie rób zamieszania,
chcesz wiedzieć wiecej? jedna dobra rada,
nie pytaj co za dużo to szkodzi, na nic piepszona ciekawość.
tylko sie nie udław.

(Hades)
Nie interesi mnie czy kupisz to czy nie,
ten skład ogłuszy cie zamin zdąrzysz odwrócić łeb,
wataha wilków spierdala każdy pies,
weź nie filmuj co ty nagle taki szpieg,
lepiej press play ale nie elvis presley,
podkręć to głośniej podjade jak bentley,
pod pętle, pod mostem, pod klubem,
pod wieżowcem, przestań sie pytać,
czy lubie być hip-hopowcem,
ja to kocham jak marley gandzie,
jak matka dziecko, jak ojciec matke,
a ciebie niech to intererere najmniej,
raperem można być raz, wiec trzeba mówić prawde,
czuje sie z tym najnormalniej w świecie,
nie jestem tu przypadkiem tyle możesz wiedzieć,
pewnie mógłbyś o nas pisać książki,
ale na każdej płycie, życie juz pisało o tym zwrotki.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo