Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Mam wrażenie, że pochodzę z ekipy pirate gang
Wypadanie z wałów to mój fach żaden fart
Wiem co chcesz powiedzieć - Rychu Peja odleciał
Rychu to ćpun, alkoholik, kobieciarz
Życia tandeciarz, bo marnuje każdą szansę
Bo spokojnie na to kurewskie życie patrzę
I albo w to polecisz, albo się wyleczysz
W czasie, gdy się naprawiam z niepowodzeń się mych cieszysz
Więc napijmy sie wódki, nasza wódko pozwól żyć
Życie to nie z klipów peace, ludzie piją by żyć
Z życiem nie walczyć, z problemami się nie zmagać
Życie naprawiać i niszczyć jak łamaga
Trzeba mieć charakter, jak nie to gleba, parter
Podnieś się i z fartem podążaj dziś ku szczęściu
Uszanuj to czym ludzie obdarzają cię, to piękne
Podziękuj bez napięć, wrzuć na luz, bo z dumy pękniesz

Chcesz mnie zrozumieć? spróbuj wsłuchać się w me teksty
Ja wszystko przewidziałem na albumie poprzednim
Jeszcze wcześniej na NOJI, ja to brałem na poważnie
CD numer jeden, utwór jedenaście

Do psów nigdy nie grzałem, więc nie będę jak 50
Dla mnie południowy bronx, Fat Joe, respect dla kliki
I kolorowe drinki choćby z kum kum alpaga
I tak się tu zmaga każdy drań, to jest odwaga
Umieć okazać słabość, dawać swym ludziom radość
Przebudzić się i w całość poukładać, bez zdania żalić
Coś zniszczyć, rozwalić, pozdro dla wandali
Bohater skandali, tu się nie ma czym chwalić
Istnieją dwie opcje - piach lub więzienna krata
Optymizmem nie napawa przepowiednia wariata
Trzeba chcieć naprawić to co psuja tu zbroiła
Dopóki jest co, dopóki jest siła
Albo kiła, mogiła, mistrz czarnych scenariuszy
Na łbie swym kopie, kruszy, zamiast do przodu ruszyć
Życie pierdol się, jak Sobota tak powiem
Szaleństwo bowiem ja od zawsze mam w głowie

Chcesz mnie zrozumieć? spróbuj wsłuchać się w me teksty
Ja wszystko przewidziałem na albumie poprzednim
Jeszcze wcześniej na NOJI, ja to brałem na poważnie
CD numer jeden, utwór jedenaście

Ja cały czas biegnę, cały czas zmagam się z czasem
Boję się, że stracę najlepsze lata życia
Wciąż myśląc co jest ważne, a co wcale nie zachwyca
Bo co niby osiągam, co dostałem od życia?
Przerażam sam siebie, moje otoczenie, znam je
Mam to penerskie znamię, od dziecka jestem chamem
Spytaj czy przestanę, takiej gwarancji ci nie dam
Bo życiowa meta niewidoczna, na start czekam...

Chcesz mnie zrozumieć? spróbuj wsłuchać się w me teksty
Ja wszystko przewidziałem na albumie poprzednim
Jeszcze wcześniej na NOJI, ja to brałem na poważnie
CD numer jeden, utwór jedenaście
Daj mi tą chwilę dziś
chociaż chwilę bym powstał
gdybym mógł życie bym za tą chwile oddał
muzyka od lat dziś mam ten przywilej
dostęp do bitów i najlepszych nawijek
poświęć na to chwilę nadchodzi moment
na który całe życie swe pracuje człowiek
O.S.T.R. i koniec P.M.M. i powiedz
kto jak nie my do tego doprowadził ziomek
Wężu kojarz z bokiem nagrajmy te sample
znów jestem w Łodzi nagrywam i tańczę
pro pro a jakże more flow w tej rap grze
ekipa w kadrze rap rytm i sample
daj mi ten bit daj uwierzyć w chwilę
chcę dziś usłyszeć echo braw za muzykę
zagrajmy koncert ekipa rap gry
P.M.M. O.S.T.R. poszukujemy prawdy

Jeśli w domu masz kurwę co cię zdradza
wypierdol ją za drzwi tylko ziomek doradzam
w sumie mnie nie przeszkadza
ale jak to wygląda jak miłość twego życia
wisi lapsom na jądrach
jak chcesz to zaryzykuj
ja znam jednego głąba
co partnerek szukał na zbiorniku
kiego chuja przy pliku pewnie bije Niemca
i taki z niego playboy jak ze mnie morderca
ty mi nie pierdol bo zawsze wiem co streszczam
posiadam flavour bogactwem treść w tych wierszach
choć dla nas piekło tym miastem jest od dziecka
płynie to tempo przez kratkę wprost do mieszkań
prosto z serca ci obiecuje dotrwam do końca
i jebać czy to będzie kurwa zwrotka miesiąca
nie za kontrakt czy konta palisz jointa lub browar
a w tym pojebanym świecie nawet zbrodnia to towar

Daj gorący ja L.A. zimny jak N.Y.
Pulsujący jak South Side i ze mną w to graj
podatny na high Głowa fanatyk balang
i z ostrym Ł.D.Z. zapach skuna czas zapić[?]
życie biorę na barki rap hula na hasmik [?]
scena studio hajsy mam to wszystko w garści
i niech się farci dziś jutro w ogóle
bit daj i nie mule zagram w to jak czuje
ponad tym szybujesz
wiem ze mnie zrozumiesz
ulice napędzam nowym stylem na albumie
i niech to płynie płynnie przy mnie i nie milknie
to słychać z blinkiem bo opijemy[?] single
wszystko udźwignę rap daje mi powód
deszcz meteorytów jak dziś pamiętam ziomuś
szczeciński rodowód poezja hip hopu
Ł.D.Z. Bałuty tutaj czuje się jak w domu
W chuj banknotów, może przyjaciel u boku,
awantury po zmroku czy, czy spokój,
głupa pali rodem z agentury, których nie jest mało,
czy na wieki wieków z jedną i tą samą oddaną,
ekstremalne życie na cienkiej linii, sen czy jawa,
dreszcze na plecach, noc, dzień Warszawa,
nienawidzisz albo kochasz chcesz spróbować to spróbuj,
niektórym imponuje lanie się po mordach za barwy klubu,
mi imponuje nagrany kompakt,
dźwięki producentów, które lecą z mego kompa,
mi imponuje to ziom, że dajesz radę,
choć to co masz na plecach na nie ma uwagę,
bądź, bądź taki dalej bądź taka dalej chcesz,
idź po to dalej, idź po to dalej,
bierz, to co Ci dane imponujesz mi jak wiesz, że nie musisz być zły jak Siedem Łez.

co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak?
Wysoki lot, już niejeden poleciał stąd.

co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak?
Wysoki lot, już niejeden poleciał stąd.

Patrz na horyzoncie Młody M z jointem w mordzie,
każdy radzi tu jak może wiesz po której jestem stronie,
wóda, szkło, cienki portfel kurwa ziom to już koniec,
cycki, dupy, usta, dłonie, kilka z nich mam w telefonie,
nie daj Boże, ziomek, nie bierz z tego przykładu,
ja zagubiłem duszę, ale mam łeb na karku,
wiesz co mi imponuje jak pomagasz bratu,
każdy wali wódę, nie każdy usłyszy ratuj,
imponuje Ci zło, bunt, wiem o tym
jesteśmy podobni nigdy, nie mieliśmy grubej forsy,
feta, kwasy, dropsy, wóda, jointy, nosy
to świat prawdziwych mężczyzn, schowaj zaćpane oczy
ja golę włosy i jestem bliżej Boga,
chłopie to coś więcej niż tylko łysa głowatu chodzi o charakter,
nigdy o puste słowa, to jest Młody M, więc powiedz mi chłopak..

co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak?
Wysoki lot, już niejeden poleciał stąd.

co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak?
Wysoki lot, już niejeden poleciał stąd.
On stoi w korytarzu tuż przy drzwiach nieruchomo
i patrzy w mrok i to taki mrok w którym myśli toną
wiek trudno zgadnąć ale trudno też pominąć,
że ma łeb, na którym siwizna przegrywa z łysiną
wiele nie zabrał pół walizki może
widać że jeździ tym pociągiem od dawna i zawsze o tej porze
zawsze na tej trasie zawsze wsiada z tyłu
żeby stanąć w korytarzu w takim samym stylu
jakby tutaj przyrósł
pewnie wraca od córki co intelekt ma z genów
bo wyjechała z domu na studia już wiele lat temu
i żyje w wielkim mieście właśnie wyszła za mąż
on jest dumny z niej ale wciąż tęskni za nią
i teraz tory do pustego domu go wiodą
mieszka z żoną
ale nie gadają ze sobą
i mrok za oknem jakby jeszcze się umacniał
on gasi szluga i wysiada to jego stacja

Obejrzyj ze mną parę zdjęć może cię porwie to
pośpieszne połączenie skądkolwiek dokądkolwiek bądź
nocny pociąg pełen ludzi i duchów
jestem bliżej nich łapię ich w lot bo łapię ich ruchu 2x

Szósty wagon za Warsem kawałek
ona siedzi tuż przy drzwiach w pustym przedziale
czemu przy drzwiach może chce się przesiąść nie wiem
ma pięćdziesiąt lat ale wygląda na pięćdziesiąt siedem
niewiele życia w tej przestrzeni
bo ona patrzy w pustkę nieobecnym wzrokiem nieruchomych źrenic
była tu obecna widać ślady
ale teraz jej nie ma cofnęła się w czasie o cztery dekady
żeby tym razem zebrać się w sobie
i odwrócić to wybrać niewybraną wtedy drogę
by uciec wyobraźnią w płodną wizję
i choćby w myślach podjąć niepodjęte decyzje
trwa to chwilę po czym wraca tu na swoją bazę
gdzie córka rzadko dzwoni a mąż jest obcy chociaż żyją razem
nie ma dokąd wracać mimo wszystko
ona zbiera się i wychodzi z małą walizką

Obejrzyj ze mną parę zdjęć może cię porwie to
pośpieszne połączenie skądkolwiek dokądkolwiek bądź
nocny pociąg pełen ludzi i duchów
jestem bliżej nich łapię ich w lot bo łapię ich ruchu 2x

Za oknem taki mrok że za gradło chwyta
ale ona nie patrzy przez okno ma co czytać
a nawet gdyby nie miała to mrok by jej nie znalazł zbyt łatwo
bo ona gdzie nie spojrzy widzi światło
to wygodny przedział ekspres
przed nią jazda przyszłość
a przeszłość za nią barwna niedorzecznie
i mało co jej mąci ten jasny spokój
może tylko pusty wzrok ojca raz na pół roku
może matka i cały ten jej niezgrabny taniec
gdy snuje się niepotrzebna nikomu przez puste mieszkanie
widzi ich rzadko zbyt rzadko może
zresztą czasu nie ma żeby myśleć bo zaraz dworzec
trzy pary torów wiodą w mrok bez celu
trzy pociągi a w nich trzy przedziały w śroku troje pasażerów
choćbyś się wytężał tor zmieniał szynom
nie pojadą razem mogą się najwyżej minąć

Obejrzyj ze mną parę zdjęć może cię porwie to
pośpieszne połączenie skądkolwiek dokądkolwiek bądź
nocny pociąg pełen ludzi i duchów
jestem bliżej nich łapię ich w lot bo łapię ich ruchu 2x
Tak żyjemy tresowani jak bullteriery,
strażnicy, zakazy, radiowozy, kamery,
szkieły, billboardy, afery, wyższe sfery.
Życie mija na wyścigu do kariery,
w telewizji wciąż pasza mydlanej opery.
Gwałty, giwery, świat krwawy jak krwawa Mary.
Sukces, poker, same kiery,
sterydy i big prochy, Landrovery,
yo, świat riwiery zburzyły buldożery,
dziecko Rosemary, żelbetonowe chimery.
Obłuda na czele kłamstw tyraliery,
na progu trzeciej fali, nowej ery,
kapie pot szczery, żeby utrzymać M4,
na drzwiach inicjały 4 litery,
wypadły wam z rąk stery, do cholery,
zapomnieliście kim byliście,
jak żyliście,
jak wygląda świat rzeczywiście.
Nie macie czasu mieszkańcy betonowego lasu,
mieszkańcy betonowego lasu.

Ref.
Zachodni wiatr wieje przez betonowe knieje,
pieniądz to ułuda, a władza nie istnieje,
na miasto deszcz leje, ciągle mam nadzieje,
czy zmierzcha, czy dnieje wieje zachodni wiatr.
Zachodni wiatr wieje przez betonowe knieje,
pieniądz to ułuda, a władza nie istnieje,
na miasto deszcz leje, ciągle mam nadzieje,
czy zmierzcha, czy dnieje wieje zachodni wiatr.

Dla jednych las jest super, innych kopie po dupie.
Jak opanować życia sztukę, nie być żywym trupem.
Żyjesz w stresie, czas zmiany niesie,
wieje, w betonowym lesie
pełnym niebezpieczeństw gonisz forsę,
wspominasz czasy nienajgorsze,
wpierdalasz dorsze z puszki, a miało być tak dobrze.
Białe Porsche, chata z porchem
w wersji lepszej, stała praca, niezła płaca
w wersji gorszej, a tu nic, siana nic.
Odzysk u drzwi, to dopiero dwa dni,
a już w kurwę są źli, byli miłosierni,
dali nowy termin, zapierdalaj jak termit,
bo masz problem, kiedyś mały dziś wielki -
skąd wykitrać dzięgi.

Ref.
Zachodni wiatr wieje przez betonowe knieje,
pieniądz to ułuda, a władza nie istnieje,
na miasto deszcz leje, ciągle mam nadzieje,
czy zmierzcha, czy dnieje wieje zachodni wiatr.
Zachodni wiatr wieje przez betonowe knieje,
pieniądz to ułuda, a władza nie istnieje,
na miasto deszcz leje, ciągle mam nadzieje,
czy zmierzcha, czy dnieje wieje zachodni wiatr.

Podąż za mną w mrok z grunwaldzkim Mefisto,
wejdź ze mną w mrowisko, a zobaczysz to wszystko -
betonowe uroczysko
pełne zagubionych, tych poszukujących
i tych odnalezionych
nadziei promyk zostaw za sobą, podąż mą drogą
pośród tych co zawrócić nie mogą
ich los karze srogo, karze egzystencją,
codzienności pięścią. Wierzą, że są częścią
planu jak stado baranów, koszmar jak z Wietnamu.
To tutaj, tutaj działa szatan,
lewiatan przypuszcza pierwszy atak, w kamuflażu szatan,
jak w tokijskim metrze Ałumata,
a ja anioł stróż czuwa nade mną,
betonowy kurz jest gehenną
dla jednych, dla innych rajem, oliwnym gajem,
gdy wejdziesz między wrony to wroną się też stajesz,
to betonowy areszt, ponimiajesz, świat poznajesz,
do walki stajesz, z kim się zadajesz, takim się stajesz,
skurwysynu. Ja i moi ludzie P.D.G. samuraje
tworzą sagę pełną prawdy nie bajek,
przesiąknięty tym szarym krajem,
ściany bloków jak Himalaje górują nad placów dolinami,
arterii kanionami, przecznic parowami, ulic wąwozami.
Kiwamy głowami do bitu, do bitu.

Ref.
Zachodni wiatr wieje przez betonowe knieje,
pieniądz to ułuda, a władza nie istnieje,
na miasto deszcz leje, ciągle mam nadzieje,
czy zmierzcha, czy dnieje wieje zachodni wiatr.
Zachodni wiatr wieje przez betonowe knieje,
pieniądz to ułuda, a władza nie istnieje,
na miasto deszcz leje, ciągle mam nadzieje,
czy zmierzcha, czy dnieje wieje zachodni wiatr.
Przygotuj się dobrze bo wychodzę znowu na ring
By się teraz zmierzyć z tobą
Stoczę dziś walkę także z samym sobą
Proste - mano-a-mano
Naga prawda bracie
Jeden na jeden bardzo dobrze znacie to uczucie
Ten stan mojej świadomości
Wszystkie twoje błędy to przejaw twej słabości
Jak jebane tornado nadciągam znowu tu
Tat tadada ruszam do ataku
Lewa prawa, lewa
Nadeszła ta chwila nadszedł właściwy czas
To jest ta chwila nadszedł właściwy czas
To jest ten moment tylko jeden z nas
Może wygrać tę grę
Ułożyć puzzle do końca nie masz już odwrotu
Więc przestań wołać ojca na pomoc, nikt ci już nie pomoże tu
Nie może ci pomóc nawet twoje kung fu
Bo to jest ta chwila to miejsce i czas !

Ref.
To jest ta chwila to miejsce i czas
Tylko jeden może wygrać tylko jeden z nas
To jest ta chwila yo miejsce i czas

Tylko jeden wygra, jeden z nas

Runda ii
Runda druga nie będzie zbyt długa
Bowiem powiedzenie mówi
- "znajdzie ten kto szuka" - mnie
Gdzie nie spojrzysz tam ja, szybszy od asa
Mocniejszy niż 102 - rudy
Tak to sędzia daje znak, znowu ciebie liczą
Znów leżysz na wznak - na macie
Znam cię wiem o czym teraz marzysz
Lecz to nigdy się nie zdarzy, poznaję to po twarzy - twej
Hej misia bela, misia kasia konfacela, misia a misia b
Powiedz skurwysynu - czy boisz się ?! -
Kiedy stoję tu, patrzę w twoją twarz
Powiem ci że masz mało, bardzo mało masz do powiedzenia - aż
Zastanawiam się czy to dziwne czy ciekawe?
Czy zdajesz sobie sprawę, że wygrywam tę zabawę ?!!!!!

Ref.
To jest ta chwila to miejsce i czas
Tylko jeden może wygrać tylko jeden z nas
To jest ta chwila yo miejsce i czas
Tylko jeden wygra, jeden z nas

Runda iii
Gong wybija rundę trzecią - czyli numero tres
Trzy jak trzy życzenia
Czas na test właśnie teraz jest
To właśnie ta chwila
Wyglądasz po dwóch rundach
Tak jakby tequila sponsorem twym była
Albo z tobą coś nie tak, nogi znowu ci się plączą
Znów sędzia daje znak, atak przeprowadzam znowu
Biegnę w twoją stronę
Próbujesz złapać liny
Pamiętaj nigdy one nie dadzą ci schronienia
Nie ochronią nigdy cię przede mną
Nintendo kup sobie lepiej dziś
Pobaw się tym w domu
To dla ciebie zdrowsze niż to co robisz tu - co to kurwa jest ?!
Knock out - oblałeś test
Tak jest ten test to początek twojej walki z życiem, to zaczątek
Długiej bitwy która toczy się w nas
Właściwa chwila, miejsce i czas

Ref.
To jest ta chwila to miejsce i czas
Tylko jeden może wygrać tylko jeden z nas
To jest ta chwila yo miejsce i czas
Tylko jeden wygra, jeden z nas
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam

Do kawy na ławie zapodawana śmietana
Od-d-d-dana cześc gość upada na kolana
Treść wydobywana na sześć
Wieść sie niesie kolesie
Gadają do rana jak znieść H-I-P-H-O-P Z G-O-P
Niepohamowana fala zawiści
Stary chuj ci w dupę a niech cię sczyści
Indywidualiści ze śląska to specjaliści
Specjalizacja wąska nawiązka to korzyści
Tyle ile gałązka ma liści KC ma MC
Siedzą w tym jak zęby w szczęce i są zajebiści

Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Ref.
Uuu... 4 ściany
Tu rozmawiam ze zmarłych duchami
Diabelski rodowód ma to abecadło
One zbliżają się do mnie, zaciskają jak imadło
Uuu... 4 ściany
Na nich moich myśli aktogramy
To jest jak nóż i gardło
One zbliżają się do mnie, zaciskają jak imadło

1.
Sztywny gorset tego świata krępuje płód
Matki krwawe łono owija kolczasty drut
Podróż serpentyną słów w krainie nostalgii
Paleta mistrza, gdzie słowa są jak barwy
Pióro jak brzytwa na twoich sutkach suko
Scena, obraz jak spod pędzla Saturno Butto
Nie mieszaj Piha z wódką, jak nie jesteś silny
Uważaj! Bo wyhuśtasz się na pięciolinii
Ja nazywam to plastyką, ty tylko rapem
Oko w oko z chorą psychiką, nożem do cięcia tapet
Krwawa łaźnia, kat instrumenty stroi
Luka Rocco Magnotta obsługuje nasz stolik
Szpikulec do lodu w dłoni, chirurga talent
Magiera po prawicy, bit skrojony jest na miarę
Optyka na życie, pieprzony efekt halo
Kartka jest jak lustro, w niej widzę swą doskonałość

2.
Wiesz, że sypiam z kartką, czuję ją dłonią
W jednym łóżku miłosny trójkąt z nią i moją żoną
Wersy jak tworzywo, ja, czempion perwersji
Metoda Braille'a, jak zimna glina lepią się do ręki
Siedzę jak w pieprzonej celi, bo w tych ścianach
W tej skorupie jest tyle rozczarowania
To jest jak klatka, loch, moja głowa
Tu konam, nie znajdę nigdy zbawienia w tych urojeniach
Znów diabeł się dobija, do drzwi mojej jaźni puka
Ten skurwysyn wie dokładnie, gdzie mnie szukać
Nieraz tu byłem, znam ten karcer
Powstrzymuję się przed płaczem, bo nie chciałbym żyć inaczej
Jestem jak wampir uwięziony przez światło
Krwi w stalówce nie może zabraknąć
Transmisja na żywo, gdy kreślę zdania juchą
Po chwili milczenie, somnambuliczny stupor

3.
Od bloku odrywa się pokój, wokół kosmos
Z góry widzę przeznaczenie - człowieka samotność
Treść rozpiera czaszkę...14-0-8
Przegrasz tu życie w noc bez zegarków i okien
Wsłuchuję się w głos ludzi, którzy tu byli
Śmiech, radość, płacz, ich krzyki
Czułem ich ciepło, za dłoń trzymałem
To głosy ludzi, których kiedyś spotkałem
Dożywocie, są na zawsze tu, za karę
Nocy zasłona, która jest dla nich jak areszt
Czarnych wdów harem tka mi szaty z mory
Choćbym chciał, nie wydostanę się z chorej głowy
W twoje przerażone oczy wbijam pistoletem zszywki
Tych ran nie złapiesz nawet grubymi nićmi
Cisza bezludnej wyspy, spotkaj się z Pihem
Tu poję cię rozpuszczalnikiem, ćwiartuję na brykiet
Pójdźmy dziś wieczorem do Knajpy Upadłych Morderców,
Wypaliła się naiwność, nie gadajmy o szczęściu.
Weźmy stolik w kącie sali, będziemy na swoim miejscu,
Tacy jak my już nie siadają w przejściu.
W tej knajpie nie gra orkiestra, wszystko jest inne,
Piwo pachnie dzieciństwem, a czas biegnie tu szybciej.
Biegnie czas na miłość, gdy w oczach tylko zaraza,
Jej definicja postać iksa w naszych równaniach.
Ja i Ty wiemy już, ten świat nie działa,
piękne dusze są zamknięte, w brzydkich ciałach.
Nie wskazujmy innych, zżółkłym od papierosów palcem,
historię piszą zwycięzcy, tak było zawsze.
Trzeba czasu by zrozumieć, bardzo lubię milczeć z Tobą,
oni z byt wielką wartość nadają słowom.
Jedno co wiemy na pewno, to są dwie strony lustra,
W knajpie upadłych morderców doczekamy jutra.
przekonaj się na własne oczy jak świat zmienia
cel osiągamy z nim, tak starzeje się ziemia
jak i my, Ci ludzie uwierz mi na słowo
ponoć zło mamy we krwi, ty puknij się w czoło
nie my pierwsi, dane nam panie mniemanie o sobie
dłużej nie pogadamy w tym stanie nie kłamie
tego nie lubię, ludzie wydali na zgubie w sumie rozsądek
uwierz mi pali to dumę czujesz ten swąd gdzieś
złota nie my mordercy wyobraźni, każdy błąd to do żył
adrenaliny zastrzyk, żeby być, żeby iść, żeby istnieć
ludzie jak liście, chłoną pic razem z wodą w modlitwie
o swój honor, ambicje, wyjścia nie ma na pewno
to wiadomość dla istnień, którą świat zmienia w terror
to do złych jak kasyno, De niro i zbrodnia
najlepiej oblej się benzyną, po czym poproś o ognia
to nie film

to nie film, ale fobia - forma wyrażania strachu
zło mamy we krwi, krew w sercach rodaków
każdy zły, od dziecka też mam pretensji zasób
przez kwit nie wkurwienie jej dni bez rozmachu
spryt motywuję zawiść, jak potrzebna sonda
twój sąsiad co tak spokojnie wygląda
by zabił, czy ty wiesz co to żal
kiedy mówisz swemu dziecku, jak chcesz spełnić sny to idź kraść
zło mówi nam, gestami twarzy, zdaniami
kiedy wyrazy wybrane
pozostawiają w nas ranę
umiemy ranić się sami
urojeniami obrazy
tworzymy w bani bez granic
oddani sami dla sprawy
czasem ludzie wykształceni to prości egoiści
ilu z nas zadaję rany zwykle z miłości bliskim
ludzie i stress, możesz mnie pobić wiem
że bitem wbije ten tekst tobie do głowy przez krew
chcę aby w genach, zapisany kodem kodeks
koniec z gołosłowiem, złem zawartym w problemach
ty powiedz kim jesteś, albo siedź cicho dalej
żeby iść ćwiczę talent, żeby żyć, idę stale
to nie film
Wiesz kto ma ogień, nie podchodź dalej, stój
Wiesz kto ma ogień, paliwa jest full
Wiesz kto ma ogień, ręce w górze trzyma tłum
2002 PiH'u solo, pocisz się, że *****

Wiesz kto ma ogień, nie podchodź dalej, stój
Wiesz kto ma ogień, paliwa jest full
Wiesz kto ma ogień, ręce w górze trzyma tłum
2002 PiH'u solo gorące, że *****

Boisz się alarmów, P.I.H. solo album
15 sekund przed końcem będziesz w*****lał valium
Pokazać co mam, gorące, że *****, sprawdź mnie
Czwarty wers, oddaj cześć, jak halie selasie
Myśli stoją w ogniu, stłumić się ich nie da
Wersy jak owoce zatrutego drzewa

Spróbuj zerwać, stoisz w nerwach
Trzymasz swego *****a w zębach
Taką twarz jak twoja widzę w boys-bandach
Liczę tylko na siebie, zabijam się dla cyfry
Za każdym razem tandecie daje zimny prysznic
2RX nadal górą
Wyciskam tym razem, lekko odbijamy jak enduro
Pod stopami roztopiony asfalt
Kalejdoskop świateł, panorama konkret miasta
Jedziesz ze mną, hazard, czyją trzymasz stronę?
Co ma spłonąć nie utonie, pytasz kto ma ogień

Wiesz kto ma ogień, nie podchodź dalej, stój
Wiesz kto ma ogień, paliwa jest full
Wiesz kto ma ogień, ręce w górze trzyma tłum
2002 PiH'u solo, pocisz się, że *****

Wiesz kto ma ogień, nie podchodź dalej, stój
Wiesz kto ma ogień, paliwa jest full
Wiesz kto ma ogień, ręce w górze trzyma tłum
2002 PiH'u solo gorące, że *****

Nawet nie wiesz kiedy słuchasz zwrotek mego ghostwritingu
Krzyżowy ogień wersów, *****y zamiast przecinków
Jeden P.I.H. na koncie ogień featuringów
Nowy materiał w masteringu
Wkrótce WWW, od za*****nia linków
Bezsenne miasto reprezentowane na ringu
Krew się gotuje, płonie jak spirytus
Słowa zaciskają pętle, mutują jak wirus
Rzeczywistość chce zapisu
Podmuch, rap roz*****la jak jujitsu
Ognia się wystrzegaj, chcesz to zgasić, brak ci tchu
Zamknij oczy, wdychaj, zabiorę cię podczas snu
Teraz, teraz twój spokój szybko z dymem poszedł
A *****iłeś oczami, spuszczałeś się nosem
Powietrze przesiąknięte, odcięte drogi z powrotem
Wyjścia zamknięte, pytasz skąd jest ogień

Wiesz kto ma ogień, nie podchodź dalej, stój
Wiesz kto ma ogień, paliwa jest full
Wiesz kto ma ogień, ręce w górze trzyma tłum
2002 PiH'u solo, pocisz się, że *****

Wiesz kto ma ogień, nie podchodź dalej, stój
Wiesz kto ma ogień, paliwa jest full
Wiesz kto ma ogień, ręce w górze trzyma tłum
2002 PiH'u solo gorące, że *****

W ogniu osiedli, klubów, ulic, dzielnic
Ludzi operujących tych dla nich znanym kodem
Zsynchronizowane czasy, każde miasto spłonie
Jedno po drugim w reakcji łańcuchowej
Tam gdzie dym tam jest ogień
Poparzenia, omdlenia na koncertach trzeci stopień
Non-stop trawi, jest co raz bliżej
Twardo bez kompromisu *****ony dizel
Dotknij płytę, widzisz PiH'a z VIP'em?
Dziury na backstage'u rozpalone, wykapany Bejrut
Czerpią ze źródła gdzie nie ma szajsu
Tak zwane wkładki friko bez hajsu
Spalone żywcem przez siły wyższe
Wiedzą kto gdzie w czym jest tutaj mistrzem
Kto ma formułę, kto ma metodę
Niech dziury wiedzą, że P ma ogień

Wiesz kto ma ogień, nie podchodź dalej, stój
Wiesz kto ma ogień, paliwa jest full
Wiesz kto ma ogień, ręce w górze trzyma tłum
2002 PiH'u solo, pocisz się, że *****

Wiesz kto ma ogień, nie podchodź dalej, stój
Wiesz kto ma ogień, paliwa jest full
Wiesz kto ma ogień, ręce w górze trzyma tłum
2002 PiH'u solo gorące, że *****
MŁODY M :
Jestem Młody M, rozumiesz mnie, gram o zwycięstwo,
Tu nie ma lekko, chodź, pokaże ci, jak jest ziom,
Dzieciaki poznają piekło, bo albo bagno jest kolebką,
Albo ten syf nie pozwolił im odetchnąć,
Ej! Ja chce mieć swoje księstwo tu,
Bo kocham tę ziemię, jak berło Tuska,
Mamy serio null chłopaku,
To dlatego ciągnie wiara na zachód,
Tylu rodaków nie ma nadal kwadratu.
Chodź, napijmy się za świat bez granic,
Za nasze plany, abyśmy się realizowali.
Tak, to o tych ksywach, których nie ma na gali,
Prawdziwy rap na sali, płynie bas między osiedlami,
A z nim nienawiść i mamy się czym pochwalić,
Mówi się o beef'ach, agresji, zakładach karnych.
Krajobraz szary w nim nasz surrealizm,
Leży ciężki pieniądz, nie każdy może go uradzić.

Ref.
Życie to gonitwa,
Swoją prędkością podcina nam skrzydła,
A ja wiem, że możemy wygrać,
Bo my mamy moc i pokonamy zło.

Życie to gonitwa,
Tak łatwo tu wmanewrować się w sidła,
A ja wiem, że możemy wygrać,
Bo my mamy moc i pokonamy zło.

CHADA :
Teraz tak.
Ja wygrywam, gdy gram, w końcu gram, żeby wygrać,
Każdy dzień sprawia, że nabieram wiatru w skrzydła,
Tyyy teraz przyznasz mi rację,
Jeden raz jakimś fartem w szkole wygrałeś w kapsle.
Wiesz, w sumie tak jednym słowem,
Zagrać ze mną, to jak by w szachy grać z Kasparowem,
Pierdole fiasko, witam się z dobrą passą,
Zbieram słowa uznania, gdy wychodzę na miasto.
Gram, żeby wygrać, idę o zakład,
Że jak nagrasz swoją płytę, to w śmietniku skończy nakład.
Wiesz, jestem ponad tym,
Już za sobą mam te szare dni spod znaku odsiadki.
Gram, żeby wygrać i nie myślę o stratach,
Już dawno zamiecione pod dywan te chude lata.
Zostaje w grze, do szczęścia mam powody,
Ty marzysz, by zasilić choćby ławkę rezerwowych.

Ref.
Życie to gonitwa,
Swoją prędkością podcina nam skrzydła,
A ja wiem, że możemy wygrać,
Bo my mamy moc i pokonamy zło.

Życie to gonitwa,
Tak łatwo tu wmanewrować się w sidła,
A ja wiem, że możemy wygrać,
Bo my mamy moc i pokonamy zło.

RASTAMANIEK :
Nie musimy mieć fortun, tankować drogich trunków,
By poczuć spokój, a w nim poczucie triumfu,
Czuję zapach bloków, które krzyczą ratunku,
Mimo, że z betonu, to tutaj brakuje gruntu.
Zagryzę wargę, mimo, że padłem,
Wstanę na nogi i znowu ruszę na walkę,
Choć to nie łatwe, bo życie twarde,
Pokazuje, że z góry można zlecieć na parter.

MŁODY M :
Taaa, czasem trawi żółć od wewnątrz,
Panie wybacz kolejne bluźnierstwo,
Wiem, wszyscy mają ciężko,
Więc wychodzę na ulice prostą ścieżką.
Gorsze dni, kiedy lśni butli denko,
Gorsze dni jutro miną, ja wiem.
Chodź, pokaż mi sprawiedliwość społeczną,
Jest tylko piwo i skręt ziom,
Wiem, żyjesz tak samo koleżko.
Pieprzyć syf, pieprzyć tych, których pociąga większość.
Buntownicy na wieczność!

Oooo!
My tylko chcemy wygrać!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo