Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Idę po wertepach obranego traktu,
Jam bałagan, czy to ten świat jako labirynt faktów,
Aktu-alnie wijący się szybciej od taśm i kompaktów,
Tłów wygina się jak plastik od obłędu,
Gimnastyk pędu czynów i słów,
Uwikłany w swego DNA ramy,
Unoszę się w kłębach wspomnień i snów...

Może to wszystko jest iluzoryczną watą,
A to co złe za dobre opłatą,
300 metrów z dzielnicy baśniowego lasu zgasło jak lato,
Na rzecz bytu ciasnego jak atom,
Niepewnego jak sojusz NATO,
Nie martw się kochanie,
Nie martw się tato,
Dam rade jakem eluce, L.U.C,
Moc jest ze mną wie to imperator,
Ja parapsychogenerator,
Z rozbabraną brodą

Mam wiarę jak Frodo,
Wiem to dopiero pierwsza kwarta,
Los wycina nam kołki jak dowcipny tartak,
Muzyka to podarta karta czasem gry nie warta,
Ale moja karta od serca i od zera...
Jedyna karta...

W plastelinowym swetrze,
Pieprze nieprzytomnie,
Idę tak skromnie ale wiekopomnie,
Ciężko ciągnąć po nierównym gruncie wózek tak słodkich wspomnień...

Zostawiam je więc na czas remontu,
Idę w bałaganie transformacji,
Oj, czystych kątów,
Idę mimo rządzącego mną nie mojego rządu,
Który łata dziury ostatnim kłębem naszych nerwów

Idę, więc biegnę nawet kiedy śpię,
Bywa lepiej niż w niebie bywa jak we mgle,
Nie wyjaśnię tego skąd mam te dziewięć pięt,
Nie wiem już co na jawie wieje,
Co dzieje się we śnie,
Zajebiście,
Śnieg przebiśnieg zieleń złote liście,
Śnieg przebiśnieg zieleń złote liście,
Śnieg przebiśnieg zieleń złote liście,
A wokół ciągle śnieg zieleń wiśnie,
I oczywiście znowu najdłużej deszcze i spadające liście,
Wybacz mi, że soczyście wylewam się jak spam,
Wybacz mi, ale mam...

Remont na arteriach mego życia
Remont na arteriach mego życia
Remont na arteriach mego życia
Remont na arteriach mego życia

Remont na arteriach mego życia
Remont na arteriach mego życia
Remont na arteriach mego życia
Remont na arteriach mego życia
Ref. Kiedy wchodzę do domu i w oczy twe patrzę zawsze odnajduje w nich zrozumienie zawsze odnajduje w nich wybaczenie nigdy na nic tego nie zamienię mamo. To dla Ciebie proste ale jakże ważne słowa bądź zawsze zdrowa zawsze uśmiechnięta i zawsze szczęśliwa tak jak zawsze jesteś troskliwa. To dla ciebie mamo!

Nadszedł taki dzień że dla ciebie mamo kilka słów z muzyka dla ciebie powstało, lecz to za mało by wyrazić wdzięczność cała po wielu latach skumulowaną twoimi problemami są moje problemy, to ty się martwisz co na obiad zjemy. Tolerujemy siebie nawzajem chociaż często w domu na noc nie zostaje, mówisz ze traktuje dom jak hotel i mógłbym w nim posprzątać trochę. Że w kategorii melanż dostane oskara za to wszystko pan bóg mnie pokara. Elo! Mama nie mam nic do ukrycia, odpocznij ja sprzątnę talerze do zmycia mój sposób bycia raczej chaotyczny znów przyszedł rachunek telefoniczny minęło kilka lat nie widziałem bliskich dziwie ci się mamo jak ty trwasz w tym wszystkim serdeczne życzenia na dzień kobiet i matki. Jadę na koncert dzięki za kanapki

Ref. Kiedy wchodzę do domu i w oczy twe patrzę zawsze odnajduje w nich zrozumienie zawsze odnajduje w nich wybaczenie nigdy na nic tego nie zamienię mamo. To dla Ciebie proste ale jakże ważne słowa bądź zawsze zdrowa zawsze uśmiechnięta i zawsze szczęśliwa tak jak zawsze jesteś troskliwa. To dla ciebie mamo!

Jak dobrze widzieć cię codziennie rano kochana mamo u mnie wciąż to samo wciąż wyjazdy, koncerty i nagrywki zielone używki i jest sens rozgrywki ale gdzieś miedzy tym wszystkim twoje cieple słowa dla mnie świętość ze w życiu najważniejsza jest zawziętość w działaniach konsekwentność miałaś racje teraz to wiem KO CHAM że z każdym dniem coraz mocniej tak jak mocno wierze w twoje słowa wiara siłe da mi kiedy przyjdzie walczyć z codziennymi problemami wiem ze czasami rożne głupie rzeczy miałem w głowie ty to rozumiałaś za wszystkie wartości, które zawsze mi wpajałaś za to jak mnie wychowałaś za to ze mnie zawsze wspierałaś dziś mowie dziękuje jeszcze raz dziękuje będzie lepiej obiecuje jak plany z chłopakami do końca zrealizuje tym czasem wpierajmy się na wzajem ja postaram się przyrzekam by każdy dzień w roku był 26 majem.

Ref.: Kiedy wchodzę do domu i w oczy twe patrzę zawsze odnajduje w nich zrozumienie zawsze odnajduje w nich wybaczenie nigdy na nic tego nie zamienię mamo. To dla Ciebie proste ale jakże ważne słowa bądź zawsze zdrowa zawsze uśmiechnięta i zawsze szczęśliwa tak jak zawsze jesteś troskliwa. To dla ciebie mamo! /*2
tylko powiedz mi czemu żyję człowiek z dnia na dzień
to mój film jak u Lyncha w "Zaginionej Autostradzie"
przez Neostradę uwięzieni przed biurkiem
ten cyber przemysł nie mówi przestrzeni co ludzkie
możesz krzyczeć, jak jebnę klawiaturą to literki wbiją Ci się w potylice
o.s.t.r. sprawdź różnicę
mówią ostatnia szansa, albo prędkość moich myśli przekracza terabajta
trzymaj fason jeśli chcesz zdobyć cel
nie ma nic gorszego niż syf, który to tu wydarzył się
ty nie rób ze mnie króla, ostry nie Jackie Stuart
wole styl jak nastula wybacz superman umarł
pójdę nawet o kulach po prawdę jak znasz ją
choć jak chodzi o prawdę i tak każdy zna własną
jeśli mózg masz jak bp łączę się z nim przez Wi-fi
nie pierdol bo głupoty twej znam wiele przyczyn
co z łaską czy zasługujemy na nią
gdy nie wielu ma prawo by odlecieć jak anioł
już opanował amok cyber osiedla wszystkie
a gdyby tak im rano wyjąć wtyczkę

x2
mózg to wolność, wolność to siła, siła to wolność, wolność to mózg
mózg to wolność, wolność to siła, siła to wolność, żebyś ty też tak mógł

koniec bredni, tematów z Wikipedii
ja wolę gdy autobahn mnie prowadzi na Berlin
z Berlina do Antwerpii
z Antwerpii do Hagi
daj kopa, noc zostawić, można je wszystkie zostawić tu
wymiana winyli wschód zachód wschód
to oddech co zabili smród łaków znów
w chuj znaków cóż, my z tym na bieżąco
dobrze, że znam tą drogę bo spierdolił się tomtom
za płytami reich, po samplach Premiera
choć jak tu słyszą polski patrzą jak na złodzieja
masz tu w nas ta idea wciąż szperać, sprawdzać
no to raz jak Nivea się wcieram w antykwariat
pierdol to łączę ja w związku z tą sprawą
jestem świrem co wosk ten pochłania jak makaron
nie dla mnie tarot bo znam swoją przyszłość
to nie rockman z gitarą, a gramofonową igłą
nawet jeśli Bóg da mi dumnie spocząć
jebać media do nieba wezmę z sobą gramofon
po to świat Cię uwięził na tym krześle przed kompem
bym ja mógł się rozwijać gdy ty śmierdzisz stolcem
już opanował amok cyber osiedla wszystkie
a gdyby tak im rano wyjąć wtyczkę

x2
mózg to wolność, wolność to siła, siła to wolność, wolność to mózg
mózg to wolność, wolność to siła, siła to wolność, żebyś ty też tak mógł
Pod plebanie bernardyna
podjechała limuzyna
z limuzyny ktoś wysiada i tak ksiedzu sie spowiada

Prosze ksiedza Bernardyna
całowałem sie z dziewczyną
''Ależ chłopcze to wesoło
całowałeś dziewcze w czoło''

Troszke niżej troche nizej
prosze ksiedza Bernardyna
"ależ chłopcze to rozpusta
całowałeś dziewcze w usta''

Troszke niżej troche nizej
prosze ksiedza Bernardyna
''ależ chłopcze nie przeżyje
całowałeś dziewcze w szyje''

Troszke niżej troche nizej
prosze ksiedza Bernardyna
''ależ chłopcze ty masz gust
całowałeś dziewcze w biust ''

Troszke niżej troche nizej
prosze ksiedza Bernardyna
''ależ chłopcze to występek
całowałeś dziewczę w pepek''

Troszke niżej troche nizej
prosze ksiedza Bernardyna
''ależ chłopcze to obłuda
całowałes dziewcze w uda''

Troszke wyżej troche wyzej
prosze ksiedza Bernardyna
''ależ chłopcze ty masz tupet
całowałes dziewcze w ... pupe "

Nie z tej strony nie z tej strony
prosze ksiedza Bernardyna
''ależ chłopcze ja cie gwizdne
całowałeś dziewcze w ...... pępek? szyje?

lalalalallaalalalalalalalalalalalalalalalalalala
ależ mnie jezor boli
lalalalalalala
Czuję się, jakbym spadał, rozpaczliwie łapiąc myśli
One nie dają mi gruntu, jeźdźcy apokalipsy
Moje zmysły w hipnozie uśpione
Głuchoniemy, skamieniały, ślepo patrzę na podłogę, ziomek
Muszę wyjść stąd, ściany i postacie teraz są dla mnie zbyt blisko
Chcę popierdolić wszystko
Zniknąć, prysnąć, ulotnić jak kamfora
Ale muszę dumnie żyć tu, gdzie Sodoma i Gomora
Na chwilę chowam emocji ile zdołam,
By wybrać butelkę do góry głowa, trzy słowa
Twarz znajoma kładąc resztę, chyba widzi, że mam doła
Nie potwierdzam tego gestem, ból wycieka w oczodołach
Czuję, że konam, choć z ran krew nie broczy
Czemu ciągle oddycham, chociaż świat się dla mnie skończył?
Nie da mi ukojenia promyk słońca tego dnia
Nie da mi ukojenia światło księżyca tej nocy

Czuję, że już nie ma sensu,
Już nie ma o co walczyć
Niesiony przez goryczy smak powracam na tarczy
Wiem, co to znaczy już
I czemu tak się dzieje
Że ktoś znika z tego świata na własne życzenie
Muszę przestać, otrząsnąć, opamiętać
Pędzę przed siebie
Obłęd mierzony w kilometrach
Butelka coraz bardziej lekka
Na dodatek mnie dobija z radio nostalgiczna piosenka

Przed sobą klękam
I nie umiem się już podnieść
Ile razy można,
Ile razy można przyjąć ciosy godnie?
To ostatni raz
To ostatnia łza
To ostatnie "do widzenia"...
Bo dla mnie nic nie ma już
Czuję mrok, to dom zabłąkanych dusz
Serce jak nóż
Głęboko wbite to, co kochałem najbardziej
Ta rana sie nie goi, tylko boli jeszcze bardziej

To ostatni raz, do góry głowa
To ostatnia łza, do góry głowa
Wiem co to znaczy już
To ostatnie "do widzenia"
Ahhh
Witam Kochani
Ten Typ Mes
Zaplątałem się trochę w swetrze
Posłuchajcie mnie
nagrywam drugą płytę w domu
więc trzeba było z niego wyjść, ok?
Powiem wam coś...

My nie pijemy na butelki, pijemy na półki
Na wypadek wszelki nosimy piersiówki
Ja mam swoje dziwne jazdy ale oprócz nich
też parę wspólnych cech z moimi ludźmi
Na ślubie boisz się że żonka miała z którymś z nas epizod
a my pytamy ją: „jak tam z intercyzą?”
Bywa, że w naszych lodówkach jadalny jest tylko szron
ale jesteśmy schludni, alkopoligamia.com
nasze kobiety Cię zgaszą jeśli je zaczepisz
bo czytały nieco więcej niż horoskop i przepis
kiedy się opierdalamy nie oczekujemy nagród
niemodnie, w mediach ludzie na tym robią w chuj hajsu
Ci nie są warci naszego pawia
szacunek budzi nie to co przyjmujesz a czego odmawiasz
nie imponują nam pieniądze więc weź o nich nie mów
wolimy wiedzieć co myślisz i czemu

Bo my, tępimy głupotę każdego dnia
my, większość zwrotek zaczynam od ja
teraz my, nie Sekielski i Morozowski
Ten to nie ciuchy Lacoste a dupy płyty i jadłospis
my, tępimy głupotę każdego dnia
słyszysz my, większość zwrotek zaczynam od ja
teraz my, z dala od plastikowych dziwek
liczymy że niegłupie poglądy też są zaraźliwe

Daj mi chwile bym wziął wdech
liczę moich ludzi, liczę dalej niż do trzech
lubimy wąskie cipki, szerokie horyzonty
jak w TV trafi się miś, nikt nie wyłączy
dla Ciebie Kuba W. dla nas był Mann i Materna
po używane książki do szkół szliśmy na kiermasz
Gigi szkolił jak podrywać chamskim flirtem
Tsubasa z przed telewizora wyganiał na piłkę
taaa, mogliśmy wyrosnąć na popaprańców
bo to już inna WWA niż Warszawa Powstańców
nie bronimy miasta, już tylko dusze
w walce z nijakością mało kto z życiem uszedł
więzy, gusta, slang, prasa i to co pijesz
nie czekamy biernie aż to się rozmyje
słyszysz „Volt”, myślisz piwo, może taniec
dla nas to autor płyt które znamy na pamięć

Bo my, tępimy głupotę każdego dnia
my, większość zwrotek zaczynam od ja
teraz my, nie Sekielski i Morozowski
Ten to nie ciuchy Lacoste a dupy płyty i jadłospis
my, tępimy głupotę każdego dnia
my, większość zwrotek zaczynam od ja
teraz my, z dala od plastikowych dziwek
liczymy że niegłupie poglądy też są zaraźliwe

Diss mówi Ci to coś? Beef mówi Ci to coś?
A Frezze, kurwa wiesz jak rapował ten gość?
Kto o nim pamięta? My! Bo był najlepszy
i chociaż go nie znałem daje mu te cztery wersy
Bo my mierzymy sukces nieco inna miarą
Czy decyzje dadzą Ci wstyd czy chwałę na starość
My to nie bunt, bunt nie chce rozwiązań
My im stwarzamy grunt, grunt solidny jak stary Ślązak

My nie wchodzimy na Pudla
Nie wierzymy we wszystko co wyskoczy z Googla
CKM ma fajne dupy, ale nas nie śmieszy
Gajos i Frycz są jak De Niro i Pesci

My nie wchodzimy na Pudla
Nie wierzymy we wszystko co wyskoczy z Googla
CKM ma fajne dupy, ale nas nie śmieszy
Gajos i Frycz są jak De Niro i Pesci dla nas słyszysz
Mam już Ją 5 lat i choć pieprze czas, to liczą nam go dni i
wiem, że mam ich mniej fakt, ale Jej mam wiecej HA!
i tylko to jest ważne, tylko to się liczy,
ja naiwny chciałem muzyką leczyć umysly pfff
jej dotyk, po tym poznać, co ważne jest, o tym napiszę jak będe miał jeszcze siłę by tworzyć
ostatnie będą słowa, ostatnie moje, przekonasz się o tym
jak zrozumiesz te dwa wersy oki.
teraz żyję życiem, a nie bawię się w głupoty
nie wiem co jutro czeka bo żaden ze mnie synoptyk
nie oceniam życia, nie zasługuje na noty
choć ono mnie ocenia, często we mnie wątpi
to wszystko to hobby, bez żadnej przyszłości
i jakbym skończył pewnie wielu zapomni

REFREN
Dziś mam priorytety i mam co chciałem mieć
dziś stoję w tym miejscu gdzie już nie poddam się
nie pytam już o nic, bo już to wszystko wiem
i nikt już nie każe, bym w nieskończoność biegł.

Kocham jej uśmiech, jej wielkie serce oddaje jej ten tekst w skromnej podzięce nie będę ukrywał czasami wątpiłem w przyjazny los, ktory przyniesie mi chwilę ze jeszcze może sie znaleźć coś w sercu co będzie się śmiało z mego intelektu najlepsze w tym jest że to jeszcze nie koniec ze w sumie bez endu, przyjdź i weź sie poczęstuj moim humorem, tym moim szczęściem które wylatuje prosto z tych kilku wersów zamiast kwiatow dam ci garść kilkoherzow tylko tyle mam, ale kto nie robi błędów chyba juz wiesz pewnie nie sądzisz że cokolwiek innego przysłania mi oczy to chyba wystarczy, powiem tyle co Bóg złączył niech inny, nikt nie rozłączy

REFREN
Dziś mam priorytety i mam co chciałem mieć
dziś stoję w tym miejscu gdzie już nie poddam się
nie pytam już o nic, bo już to wszystko wiem
i nikt już nie każe, bym w nieskończoność biegł.

To niemożliwe to jeszcze nie koniec pisze tekst jakby sam Bóg dal mi pomysł proste 3 zwrotki, i tyle emocji żadne banknoty nie kupią takiej miłości wiesz że dam ci to, co raz tylko dać można nie jestem don kichot, nie muszę nic udowadniać nie muszę nic kazać, nie musimy nic robić to nie dzwięk samotności jak śpiewał myslowitz czyny same się rodzą, same tworzą historię tu w bólach nic się nie rodzi, to takie proste daj mi tylko następny dzień, bym mógł spokojnie dać ci się i dobrze wiem, co ważne jest, priorytety same układają się wszystko inne to tylko prosty zbieg, okoliczności to dobry wiek, na to by zrobić to co chcę to co my chcemy!

REFREN
Dziś mam priorytety i mam co chciałem mieć
dziś stoję w tym miejscu gdzie już nie poddam się
nie pytam już o nic, bo już to wszystko wiem
i nikt już nie każe, bym w nieskończoność biegł.
[Jędker, Jaźwa]
Sł. Jędker, Jaźwa

-Kurwa, wiesz co mam dosyć tej roboty. Wyłączam to.
Jaźwa, włącz telewizor.

"Warszawa, Łódź, Gdańsk, Szczecin, Wrocław, Kraków, Poznań"

-Czekaj, czekaj....

" Wiadomość z ostatniej chwili. W wielu miastach Polski doszło do zamieszek. Ludzie wychodzą na ulicę.
Powiedzmy sobie szczerze, to rewolucja!"

-Ty, o co chodzi, patrz..
-Ty, co jest?
-Ty Jedi to się dzieje naprawdę...
-Dawaj Jaźwa wyłączam to, wychodzimy stąd!
-Ty to jest kurwa rewolucja, na ulicę! Dawaj, dawaj.....
Tu, gdzie kryminalny syf, witam cię przyjacielu
Tu życie wciąż płynie od apelu do apelu
Przeliteruj ZK, potem napisz do matki
Jesteś kot, to z pewnością trafisz do izolatki
Społeczeństwo by chciało, żebym został stracony
Jestem kurwa skazany, ale nie potępiony
Anioł Stróż się zagapił, ktoś napisał anonim
Teraz kreślę te kartki, bo nie mogę zadzwonić
Nigdy jak ten niewolnik, nie zamierzam stać w cieniu
W sumie wolny to pozostanę nawet w więzieniu
Mówi Chada, ten typek, który dźwiga to brzemię
Już od dziecka po brzegi wypełniony wkurwieniem
Nie jest bratku, jak w domu, choć powietrze to samo
Ale musisz tym trwać, bo cię kurwa skazano
Szósta rano ten dzwonek i pobudka na apel
Jest jak jest, gad otwiera klapę i krzyczy ,,Spacer’’

Ja wciąż oddycham, na życie mam apetyt
Powietrze tu nie pachnie mi zapachem kobiety
Poczuj ten klimat, to skurwiały kryminał
Tu czas przeważnie liczysz w latach nie w godzinach x2

Do góry głowa, będzie dobrze ziomek
Najgorzej mają ci z biletem w jedną stronę
Wyobraź sobie, że nie wszystko stracone
Nadejdzie jeszcze czas i usłyszysz ten dzwonek
Zegarek śpi, w miejscu stoją wskazówki
Jedyne zdjęcie z tych wakacji, zdjęcie do celówki
Każdy dzień jak poniedziałek, dawno rzucone kości
To czas by podsumować życie na wolności
Na burcie, po prawicy, mam nagą ligę mistrzyń
Sam powiedz, ile dał byś chociaż za jakiś striptiz
Widzę wokoło ten ból na ludzkich twarzach
A listy znaczą więcej, niż sobie wyobrażasz
Poznałem w życiu ból, wiem jak smakuje karcer
Zamiast patrzeć przez mur, lepiej patrzeć przez palce (przez palce)
Przelicz zyski i straty, zanim cień na to życie rzucą stalowe kraty

Ja wciąż oddycham, na życie mam apetyt
Powietrze tu nie pachnie mi zapachem kobiety
Poczuj ten klimat, to skurwiały kryminał
Tu czas przeważnie liczysz w latach nie w godzinach x2

Tutaj marzenia płoną i zostaje sam popiół
Na wieki wieków amen, szacunek do tych bloków
Teraz siedzisz w tej celi, no i błądzisz myślami
To dla wszystkich złodziei z grubymi wyrokami
Chwile nie są tu miłe, ale trzymaj się ziomuś
Wśród lamperii, tak bladych jak te kwiaty tytoniu
Gdybym wiedział, co będzie, to bym wtedy się cofnął
Dziś różaniec mi mówi żebym w końcu się ocknął
Własne echo znów słyszę, gorzka robi się ślina
Jak po prochach, co dają ten eteryczny klimat
Znowu liczyć zaczynam, nie zrozumiesz mnie bracie
Masz tu słowa kreślone przy tym drewnianym blacie
Już zamknięty z wyboru, który bluzga wersami
Ciągle z życiem skłócony i skuty kajdanami
Ja tu z wami człowieku wciąż z tą samą nadzieją
Tu marzenia, choć pachną z czasem szybko wietrzeją

Ja wciąż oddycham, na życie mam apetyt
Powietrze tu nie pachnie mi zapachem kobiety
Poczuj ten klimat, to skurwiały kryminał
Tu czas przeważnie liczysz w latach nie w godzinach x2
Mam werwę wejdę
Na perwer przejdę
Click-speak nie przerwe
Śle dane jak serwer
Zjem cie jak konserwę
Prostym manewrem
W ramach T.R.B.
Wznowie rezerwę
Rozerwę na strzępy
W te pędy
Zapędy
Następnych
Błędnych rycerzy tępych
Szał ciał, łał
Zetrę na miał, ształ
Na terytorium
Mych mózgów krematorium, dym!
Straho laboratorium
Mej duszy sanatorium
Mych smutków prosektorium
Słowo dla audytorium
Patrz ale nie dotykaj
Dotykaj ale nie smakuj
Smakuj ale nie połykaj
Polskiego rapu
Poznaj gro tekstów kontekstów
Moc podtekstów
Pokahontaz podestu
Rozpoznaj flow który jest tu
Yo, bez protestu
Testuj - bo nie stój

Ta ra ram tam tam ta ra ram
Ta ra ram tam tam tam tam
Ta ra ram tam tam ta ra ram
Ta ra ram tam tam, yo!

Wstrząs dla mas (wstrząs dla mas)
Raz po raz (raz po raz)
Nadszedł czas.. (nadszedł czas)
Pokahontaz
Wstrząs dla mas (wstrząs dla mas)
Jeszcze raz (jeszcze raz)
Po ka hon taz x2

Nie wiadomo co
Nie wiadomo gdzie
Nie wiadomo kiedy
A do tego nie wiadomo po co i dlaczego
Chyba tylko po to
Żeby te kobiety
Wtedy gdy
Wchodzi bit
One w mig
Na parkiety, to jest tak
Przyjmij takt
To fakt
Kto tu jest eMCe
A kto tu jest łach
Powiedz jak
Można tak bez wysiłku
Palić hajs, palić, bijać po tyłku
Patrz ale nie dotykaj
Dotykaj ale nie smakuj
Smakuj ale nie połykaj
Boski napój, ej!
BejBe
Zapukam ale nie wejdę
Jeżeli Cie zechce dziewczę to Cie podejdę
Polecę na famie
Ona nie kłamie
Albo nie
Zdejmę ubranie
Połóż swoje na nie
Albo nie
W planie mam Hiszpanie
Sam nie polecę, albo nie
Posłucham Cie
Po godzinie dowiem się
Czy Cie chce
Nad czy pod
FokuSmok
Z anty podlotem
Lot z afrodytą
Potem pod i finito, yo!
Rozpoznaj flow które jest tu
I nie stój, inwestuj
Flow, manifestuj, yo!
Rozpoznaj flow które jest tu
I nie stój, inwestuj
Flow, manifestuj, yo!

Ta ra ram tam tam ta ra ram
Ta ra ram tam tam tam tam
Ta ra ram tam tam ta ra ram
Ta ra ram tam tam

Wstrząs dla mas (wstrząs dla mas)
Raz po raz (raz po raz)
Nadszedł czas.. (nadszedł czas)
Pokahontaz
Wstrząs dla mas (wstrząs dla mas)
Jeszcze raz (jeszcze raz)
Po ka hon taz x2
[Zajka]
Wiele historii, których tak różny finał
Ilu których znam pójdzie jeszcze na przemiał
Alternatywy jeden z drugim nie miał
Z założonymi rękami na cud nie będzie czekał
Ten co uszedł cało i ten co się wjebał
Co za to grozi doskonale wiedział bo
Nie ma pracy, wszystkie zajęte wakaty
Życie nie każdemu rozdało dobre karty
Niestety, niestety wypełniasz od totka blankiety
O aferze w rządzie piszą gazety
Trzeba kupić na obiad, kolację i śniadanie
Opłacić telefon, TV i mieszkanie
I niewiele hajsu ci na życie zostanie
Dlatego wielu bierze się za worów opylanie
Nikt nie wiedział co później się stanie
Prochy, piguły, czekolada i jaranie
Trzy mordy, które może kochać tylko matka
I chłopak zapierdala do radioli w kajdankach
Smutna kołysanka, gra huśtawka
Ciągle ktoś podejmuje grę, wysoka stawka
Smutny finał w scenografii z betonowych bloków
Kolejna twarz znika i tak mija rok po roku
A i tak mija rok po rok (co, co) jesteś w szoku?

Ref.:
Wiele historii, których tak różny finał
Wiele historii, których tak różny finał
Wiele historii, których tak różny finał
Wiele historii, których tak różny finał

[Wojtas]
To już wiesz, rodziny sobie nie wybierasz
Jesteś jej ogniwem i w niej się docierasz
Zaczynasz od zera, czas płynie bez przerwy
Rodzina da ci miłość, albo zepsuje nerwy
Nerwice, nerwy, kolejny neurotyk
Nie jeden małolat poczuł dotyk tego
Gdy musiał patrzeć na pysk pijanego taty
Lekarz dla spokoju przepisał obiaty
Ale nie przepisał recepty jak ma żyć
W końcu nerwy puściły, musiał zgreda zbić
Obić pysk, ale to nic nie zmieniło
Na drugi dzień znowu widział zapite ryło
Myślisz, że tak nie było, że oparłem to na kicie
Ilu jest skurwieli co zatruwają życie
Najebani terroryści swych własnych mieszkań
Takim nie wystarczy powiedzieć weź przestań
Biała omamy, agresja, majaki
Wiesz co ci powiem, ty nie bądź taki
Nie staraj się pozostać typem skurwysyna
Wiele historii, których różny jest finał

Ref. (2x)

[Borixon]
Wiele historii, których różny jest finał
Nie wszystkie pamiętam, wszystko zapominam
Może to i dobrze, mówię co na język rzuci ślina
Mam podstawy, moje podstawy to rodzina
Ta historia z mojej płyty była prawdziwa
Tak bywa, prawda moją głową kiwa
Wiesz prawda kole i tak ją powiem chcesz czy nie chcesz
Zębów kurwa nie szczerz fałszu
Borixon nie raz na jointach, nie raz na rauszu
Życie, życie masz mordę, musisz ją wykarmić
Życie, życie dzieciaki bloków i raperzy fajni
Samochody a w nich kurwy tajni
Hajsu głodni, hajsu nie masz, hajsu daj mi, daj mi, ta

Ref. (2x)
aha, aha
Adam Peter Production
Ten Typ Mes raping
fajne pianinko ale co jest ? co to jest ?
rok 2000? nagrywam swoje pierwsze demo ?
nie, nie ...
my idziemy tylko do przodu
nigdy wstecz !
bo chcemy poszerzać horyzonty naszych słuchaczy
a nie utrzymywać status quo

szukam miłości lecz jedyne co znajduje
to nowa okazja by wymienić parę dwójek
szukam drogowskazu, chcę krzyknąć
by ktoś mnie zaznaczył i przeciągnął myszką
może krzyż moją duszę nakarmi i odchowa
ale jedyny krzyż, który mnie uleczył to ten służby zdrowia
leż młody, kroplóweczka i popraw pościel
nie prościej było zostać w domu? (nie prościej?)
szukam sztuki, (po co?) by dała mi w kość
starzy artyści widzieli zbyt wiele młodzi przeżyli nie dość
gdy nie mam opinii, każdy ma opinie
nie znam się na rzeźbie, znam słabo na filmie
(szukam) lecz rozwiązaniu nie po drodze ze sztuką
wrażliwość mam wybiórczą, a ta wybrała ucho
szukam pokoju, by znaleźć ledwo rozejm,
a może już znalazłem i nie potrzebnie tak chodzę

szukam, a chciałbym rzec znalazłem
pukam do drzwi, te odwdzięczają się drzazgą
ubierasz myśli w słowa, a ciało we frak
lecz wszystko wokół dalej woła "coś jest nie tak"

szukam, a chciałbym rzec znalazłem
pukam do drzwi, te odwdzięczają się drzazgą
ubierasz myśli w słowa, a ciało we frak
lecz wszystko wokół dalej woła "coś jest nie tak"

coś jest nie tak...
coś jest nie tak...
coś jest nie tak...
coś jest nie tak...

widok mam na te kaszlące kominy
Warszawskie TwinTowers obok siebie jak szyny
patrze na nie z dziesiątego piętra
nade mną niebo jak laptop, a mój blok jak pendrive
wyglądam rozwiązań a supłam nowe węzły
czy to tylko dziś, czy tak od paru miesięcy
szukam kobiet, to wpadają sami kumple
a gdy potrzeba kumpli jest tylko flacha w lodówce
szukam poczucia dumy, znajduje poczucie winy
nie zmieni go płyta złota, drewniana ani winyl
jestem gotowy zadać pytania wagi ciężkiej
lecz, odpowiedzi tak na prawdę nie chcę
wiem czego chce ego i czego chce kutas
lecz nie wiele więcej wiem, po za tym więc szukam (więc szukam)

szukam, a chciałbym rzec znalazłem
pukam do drzwi, te odwdzięczają się drzazgą
ubierasz myśli w słowa, a ciało we frak
lecz wszystko wokół dalej woła "coś jest nie tak"

szukam, a chciałbym rzec znalazłem
pukam do drzwi, te odwdzięczają się drzazgą
ubierasz myśli w słowa, a ciało we frak
lecz wszystko wokół dalej woła "coś jest nie tak"

coś jest nie tak...
coś jest nie tak...
coś jest nie tak...
coś jest nie tak...

czy jestem tylko rozczarowany, czy już jestem marudą
z przekrwionym okiem, czerwonym nosem jak rudolf
dzieci uchodźcy z Czeczeni i Wietnamu
się zintegrujmy wypuśćcie na miasto córki i ich mamy
szukam inspiracji, masz? pożycz jedną
tylko nie mów, żeby ją pojąć muszę mieć pracę i dziecko
płynę a Ty nie próbuj być mi Bismarckiem
bez Boga w sercu, baby w domu, legitymacji partii
sławnych rozwiązań, daj mi jeszcze parę książek
bo od chlania i rżnięcia raczej nie zdołam zmądrzeć
szukam, a dróg jest więcej niż tuzin
nie pogubiłem się wciąż najważniejsza jest ...
MUSIC
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo