Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Pamiętam jak dziś 24.11 ta data w moim sercu przenigdy nie zaśnie.
Rozmawiając z tobą myślałem,że to sen, Teraz jesteś mi potrzebna do przetrwania jak tlen,
wiem,że to na ciebie czekałem całe życie ,
nikogo wspanialszego nie znajde w żadnym Micie,
dziękuje za wszystkie spędzone razem chwile,
Przepraszam za wszelkie krzywdy jakie wyżądziłem,
Mam nadzieje że może kiedyś zapomnisz o tym,
a w pamięci twej zostaną tylko i jedynie wzloty,
chciałbym być jedynie z toba reszta nie ma znaczenia, oddałbym za ciebie życie bez zastanowienia.

Ref
Oddaje ci mą duszę, a z nią ma miłość bez granic,
Będe cie na zawsze kochał i nie zmienie zdania za nic
to uczucie we mnie płonie i nigdy nie przestanie
na zawsze w moim sercu
Tylko ty Kochanie!
Oddaje ci mą duszę a z nią ma miłość bez granic,
Będe cie na zawsze kochał i nie zmienie zdania za nic
to uczucie we mnie płonie i nigdy nie przestanie
na zawsze w moim sercu
Tylko ty Kochanie!

Kiedy jesteś przy mnie niczego mi nie trzeba mam wrażenie ze trafiłem do 7mego nieba,
bo tylko dzięki tobie naprawde chce żyć,
Zapomnieć o problemach w euforie się wzbić,
to obłęd sercowy bez porównania z niczym,
kiedy jesteś przy mnie nic innego sie nie liczy,
pragnę jedynie tego by na zawsze tak zostało,
aby wszystko sie udało to jedyne me marzenie
oddałbym co mam za jego spełnienie
Niech raz po mojej stronie stanie przeznaczenie

Ref
Oddaje ci mą duszę a z nią ma miłość bez granic,
Będe cie na zawsze kochał i nie zmienie zdania za nic
to uczucie we mnie płonie i nigdy nie przestanie
na zawsze w moim sercu
Tylko ty Kochanie!
Oddaje ci mą duszę a z nią ma miłość bez granic,
Będe cie na zawsze kochał i nie zmienie zdania za nic
to uczucie we mnie płonie i nigdy nie przestanie
na zawsze w moim sercu
Tylko ty Kochanie!

Za każdym razem gdy sie spotykamy mam wrażenie że me życie jest usłane rożami,
lecz kiedy nadchodzi pora rozstania
pojawia sie ciemność co piękno pochłania,
cały czar pryska , lepszy świat znika,
barwa szarości przez wszystko przenika,
czuję wielką pustke gdy cie przy mnie nie ma,
to nie są złudzenia ani żadna ściema,
tak zawsze sie dzieje bo działasz jak narkotyk,
jak najwspanialszy w świecie środek złoty,
Jedyne lekarstwo na wszystkie cierpienia,
kiedy jestes przy mnie świat na lepsze sie zmienia,
tylko do ciebie należy moje serce,
chiałbym być twym Dżinem lecz nie zmieszcze sie w butelce,
miłość uskrzydla uczy latać za tobą pójde w ogień
lub na koniec świata.

Ref
Oddaje ci mą duszę, a z nią ma miłość bez granic,
Będe cie na zawsze kochał i nie zmienie zdania za nic
to uczucie we mnie płonie i nigdy nie przestanie
na zawsze w moim sercu
Tylko ty Kochanie!
Oddaje ci mą duszę a z nią ma miłość bez granic,
Będe cie na zawsze kochał i nie zmienie zdania za nic
to uczucie we mnie płonie i nigdy nie przestanie
na zawsze w moim sercu
Tylko ty Kochanie!
Musiałem nagrać taki numer
Tak, może to kwestia pogody (raz, dwa, raz, dwa) kto wie
A może kwestia tego, że ludzie z przeszłości spacerują po mojej głowie

W takich chwilach jak ta, słuchając bitów jak ten
Nie mogę oprzeć się pokusie by zrobić wybór scen
Z DVD moich wspomnień
Niby nic zbiór lęków, fobii, ambicji, podniet
Szuflada wypluwa bodźce
Ja idąc po śladach staram się poskładać je
I nie skończę póki smak życia nie będzie tak świeży jak w dniu
W którym pierwszy raz poszedłem na czyjś grób

Znów czuję chłodny cmentarny wiatr
Urwane skrawki modlitw sprzed lat
I spokój, nie rozpacz, raczej pewność
Że spotka to nie tylko moich bliskich, ale wszystkich wokół
Podczas mycia zębów chociażby krew z dziąsła
Prowadzi do kolejnych poszlak
Smakuje tak jak wtedy kiedy pierwszy raz jako szczyl
Dostałem w ryj wielce dziwiąc się tym
Że jesteśmy tak skonstruowani by czuć później
Adrenalina sprowadza ciosy do muśnięć
I tylko słyszę w głowie huk
Gdybym mógł go zsamplować byłaby to najlepsza ze stóp

[x2]
Sięgam do wspomnień, przysięgam, że
Należą do mnie te dobre i te złe
Cokolwiek nastąpi, wiem
Nie mogę od nich na zawsze odbić się

Czuję to smakiem, węchem, dotykiem
Jak kiedy upadasz i naskórek styka się z chodnikiem
Zimny kamień mi kojarzy się ze schadzką
Nie zabierałem dup do kina, klubów a skąd
Umiałem sobie to wyśnić
Spacerowałem z nimi po mieście, czekałem aż je wypiździ
Potem siedząc na murku rozpoczynałem czynność
Którą one nazywały - przytul mnie, tak mi zimno
Lata wcześniej wypatrywałem ich na filmach
Raczej Miami Vice niż Fred i Wilma
Pierwsze pocałunki koleżanki z kolegą
Wpływ Hollywood'u na dzieci Stanu wojennego
Gdybym mógł odnaleźć ją i jej usta
Chyba nazywała się Julia, ale weź to teraz ustal
Odbiłbym smak życia w stu lustrach
I poczuł to odbicie w dłoniach, palcach, opuszkach

[x2]
Sięgam do wspomnień, przysięgam, że
Należą do mnie te dobre i te złe
Cokolwiek nastąpi, wiem
Nie mogę od nich na zawsze odbić się
Gdybym uratował dziecko z płonącego domu
Dostałbym klucze do miasta, czy kody wszystkich domofonów
Wszystkich strzeżonych osiedli, strzeżcie się
Bo obok mieszkają średni, a obok średnich biedni
Nie czuję tego miasta tak jak kiedyś
Wolałem własną brzydotę niż elegancję na kredyt
Ale cioty myślą, że czują
Tu będzie Kreuzberg, a tu nasz Manhattan New York
Dlatego przyjacielu, chcesz poczuć smak tego miasta
Choć na wódkę do jednej ze spelun
High Life zostaw sponsorom dup z małych gmin
My dymamy żony sponsorów i znamy ich PIN
Coś trzeba robić, by życie było pikantne
Może dziary na nie krem Bepanthen co rano
Czuć każdym zmysłem i nie dopuścić by hajs
Przełożył moją kliszę przez kolano

[x2]
Sięgam do wspomnień, przysięgam, że
Należą do mnie te dobre i te złe
Cokolwiek nastąpi, wiem
Nie mogę od nich na zawsze odbić się
Nie zabieram tam ze sobą pensji, twoich pretensji,
tylko te momenty, w których słupek rtęci pękał
Biorę tam najlepsze wersy, moje mp3, sporo płyt,
trochę chwil w pamięci uwiecznionych i na zdjęciach
Kolekcjonuję tam koncerty, wspomnień sterty,
w moim świecie zapisuje je mój wirtualny pendrive
Czuję się tam bezpieczny, jak chcesz to wejdźmy tam razem,
mam tam dużo miejsca, przestrzeń dla marzeń,
miejsce dla szczęścia
Lewituje tu gdzieś w górze mój wirtualny świat, bez wad,
ja w nim w kapturze

Jak dym ze skręta unosi się i kłębi
mój wielki dom, w wielkiej chmurze, wolny i pewny
Wyobraź sobie niezależny świat
niepodległych prawd, gdzie wszystko tworzysz sam
Jeśli masz dosyć Babilonu bram wejdźmy razem tam,
zapraszam żebyś wpadł, brat

Przeprowadzam się na chmurę
coś na kształt tej którą wydmuchujesz
i dobrze się z tym czuję dziś
Wbijam się w jakiś wirtualny tunel,
i daleko odlatuje, to mnie nie kosztuje nic

Przeprowadzam się na chmurę
coś na kształt tej którą wydmuchujesz
i dobrze się z tym czuję dziś
Wbijam się w jakiś wirtualny tunel,
i daleko odlatuje, to mnie nie kosztuje nic

Mam tam całkiem nowe miejsca i całkiem nową przestrzeń,
sam decyduje co tam jest i z kim tam jestem
Część przestrzeni aranżuje pod jazdę na desce
i z ziomkami tam buduje nasz wirtualny skatepark
Przeprowadzam się na chmurę a w tej chmurze mam świat,
który idealnie mi pasuje więc tam mieszkam
Możesz mi nie wierzyć lecz ta chmura leży bardzo blisko
i z każdego miejsca mogę wejść tam szybko
Moja chmura jak planeta K-PAX, ja jak Kevin Spacey
zapraszam cię do miejsca gdzie się wszystko zmieści
Po prostu weźmy co tylko chcemy i przenieśmy się do miejsca nie z tej ziemi, chodź... chodź...

Przeprowadzam się na chmurę
coś na kształt tej którą wydmuchujesz
i dobrze się z tym czuję dziś
Wbijam się w jakiś wirtualny tunel,
i daleko odlatuje, to mnie nie kosztuje nic

Przeprowadzam się na chmurę
coś na kształt tej którą wydmuchujesz
i dobrze się z tym czuję dziś
Wbijam się w jakiś wirtualny tunel,
i daleko odlatuje, to mnie nie kosztuje nic
( Jędker )
Jestem pewien, to jest dla mnie proste: zipowe projekty okażą się owocne, przyjdzie czas, to wtedy odpocznę, na pewno nie spocznę, dopóki nie skończę, tego co zacząłem- synchro z Sokołem, ZIP ekipą. To wszystko przeciw komercyjnym hitom, w które sam nie mogę wierzyć, setki przeżyć, wrażeń czasem mocnych, zdarzeń dziennych, nocnych, niezapomnianych rad pomocnych (Sokół: wszystkich dobrych znajomków). Czekałeś na nielegal, czekaj na następne nagrania ziomków. Jedi z gibon sekcji. Czy kiedyś dojdę do perfekcji? Nad sobą pracuję, z czasem człowiek się hartuje, z czasem... Zamyśliłeś się? To zejdź na ziemię. Jak ziścić życiowe marzenie? Trudne zagadnienie. Losu złota moneta, to nasze istnienie, uświadomienie: czyny w słowa kąszą jak szerszenie, agresywnie, nie lepiej czasem spojrzeć pozytywnie?
refren ( x4 )
Cannabis, whisky, ananas, jeszcze będzie czas by odpoczywać.

( Sokół )
W walce o lepsze jutro czas mija mi. Od narzekania nie wyzdrowiał jeszcze nikt. Załamałeś się - to wykopałeś sobie grób. Chcesz odpoczywać, to nie czekaj tylko coś w tym celu rób, bo powiększysz klub wzruszających ramionami, nie są w stanie pomóc sobie sami, tym bardziej innym. My z ziomkami robimy co się da żeby było lepsze życie. Sprawdź ilu takich co na starcie mają przejebane, jeśli się załamiesz, to tak już zostanie. Moim źródłem życia nawijanie. Do celu dążę, drążę, jestem w coraz lepszym stanie. Chcę dla swoich bliskich szczęścia, pokażę im od czego zaczynałem, lecz na zdjęciach. Widzę wielu, którzy tylko chcą nie mając pojęcia, że fundamenty piekła są na dobrych chęciach. Bez cięcia. Trzymam się zajęcia. Hip hop ze składem zipów. Nie mam klipów z sześciocyfrowym budżetem. Prowadzę swoje życie a nie Bete. Jeszcze nie zwiedziłem wszystkich stron, ale jeszcze mi nie bije dzwon. Nie wierzysz w to, że będzie czas, to pardon - pozamiatane masz.

refren ( x8 )
Ref.
Dobrze że tak się stało
Jestem teraz tutaj z ekipą całą
Dużo różnych spraw
Jakoś przetrwać się udało
WYP3 to nie takie proste
Jakby się zdawało

Trzymać się razem chociaż nieraz są zgrzyty
Zawsze się znajdą wiesz o co chodzi
Można czasem się wkurwić
Nikt nie jest znakomity ani doskonały
Nie ma takiej możliwości
Alkoholowe bale mówi to coś ci
Nerwy wystawione na próbę wytrzymałości
Wolę relaks browar otwierać
Nie myśleć o problemach
Pozytywny klimat wybierać
Wspomnieć o tym co było
I tym co jest teraz
Żyć pełnią życia nie powoli umierać
Jest czas na odmulenie i czas żeby zaszaleć
Cel wieczoru znaleźć zrealizować plany
Załatwić co potrzeba to już znany motyw
Tak jak historia dziesięciu złotych
Nocne akcje w plenerze wybuchowe jak trotyl
Z największą siła zawsze w piątki i soboty
Pamiętaj o tym trzeba wykorzystać szanse
Zrobić wszystko po swojemu pierdolić niuanse
Dążyć do tego żeby się udało
Wtedy możesz powiedzieć dobrze że tak się stało

Ref. x2
Dobrze że tak się stało
Jestem teraz tutaj z ekipą całą
Dużo różnych spraw
Jakoś przetrwać się udało
WYP3 to nie takie proste
Jakby się zdawało

Dobrze stało się moje oko to widziało
Dobrze trzech ludzi w 93 się zakumało
Zarzuć problemy jak wełniany sweter gryzie ciało
Przekonany jestem że się opłacało
Każdy dzień po swojemu układam
Ile razy upadam z własnym sumieniem
To zgadzam nie przegrywa WYP3 force
Stop hip hop sztorc perfekt kombinacja
Ktoś zdzwoni piątki z ręki
Czas uff nie będzie prędki
Spawara na hasz bo będzie miękki
Dzięki codzienne kroki radość
Życia udręki
Tym co z nami współpracują wielkie dzięki
2000 powrót z koncertami jak z tsunami
Klasyka trzech nawija jeden za gramofonami
Koncertowe zwycięstwa a później migrena
WYP3 w klubach na arenach
WYP3 wytagowywane na murach
Będę to robił choć nie jest na to koniunktura
Nie dla mnie platyna i królewska purpura
Miejskie brudne boogie i w klimacie funkie
Na zawsze skreczing cięcie dobry sample i
A za fakt z dysk konkurencją stracę dystans
Do usłyszenia do usłyszenia dzieciaki

Ref. x2
Dobrze że tak się stało
Jestem teraz tutaj z ekipą całą
Dużo różnych spraw
Jakoś przetrwać się udało
WYP3 to nie takie proste
Jakby się zdawało

100 procent hip hop życie nam zaserwowało
Dobrze że tak się stało bo tak się stało
Tysiące skrętów dla nas jeszcze jest za mało
Dobrze że tak się stało bo tak się stało
To rap dla świata w którym żyć nam się udało
Dobrze że tak się stało bo tak się stało
Przez cały czas hałasu zabić się nie dało
Dobrze że tak się stało bo tak się stało
Dobrze że powstały teraz nagrywki czwarte
Dla mnie są ważne nawet jak dla kogoś nic nie warte
Nadchodzi DJ i już stanowimy kwartet
Tak się stało moje słowa są poparte

Ref. x2
Dobrze że tak się stało
Jestem teraz tutaj z ekipą całą
Dużo różnych spraw
Jakoś przetrwać się udało
WYP3 to nie takie proste
Jakby się zdawało
Będę działał po swojemu na zawsze i na wieki
Póki nie spadną powieki ja będę się udzielał
Scenę będę wspierał nauki z niej pobierał
Do sedna spraw docierał lecz nie wywierał presji
Nie niszczył twych koncepcji udzielaj swoich lekcji
Wyzbyłem się obiekcji i otworzyłem oczy
Każdy ma własne ścieżki i co dzień po nich kroczy
Niejeden sen proroczy zniszczony przez codzienność
Stąd ilość płytkim czynom kłótnie wciąż z rodziną
Niejeden człowiek zginął i wielu jeszcze zginie
I widać to na co dzień nie na seansach w kinie
Choć często jest niewinnie konflikt cię nie ominie
Czy działasz tutaj biernie czy działasz tutaj czynnie
Nie każdy tu zasłynie coś przyszło z czasem minie
A czas tak szybko płynie zastanów się nad życiem
Ja często nad tym myślę i nie tonę w zachwycie
Tu chodzi o przebycie tej drogi w szczery sposób
Działać po swojemu jak wiele innych osób
Różne koleje losu nie boje się ich ciosu
Bo słów rozsądku słucham i nie wiem co to skrucha

Ref. 2x
Wbrew wszystkiemu działam po swojemu
Wbrew każdemu działam po swojemu
Wbrew systemu działam po swojemu
Ku ogólnemu zdziwieniu działam po swojemu

Każde życie własną drogą się toczy
Duża ilość przezroczy nawet tego nie odda
Chada się nie podda nie zdradzi swego godła
Choć sytuacja podła niczego tu nie zmieni
Zadziałam po swojemu a wtedy się odmieni
To dla tych co zmęczeni są życia schematami
Dla tych co są starszymi lub są małolatami
To dla tych co są z nami dla ludzi z ambicjami
Dla ziomków którzy mówią że wbrew wszystkiemu przetrwamy
Więc nie bądź załamany zagoisz wszystkie rany
Szacunek miej dla mamy a wtedy wiele zyskasz
Przecież chodzi tu o dobre imię własnego nazwiska
Trzymaj się środowiska którego jesteś pewien
Pomagaj im w potrzebie nie zawsze jest jak w niebie
Cały czas wierze w siebie i w swoje możliwości
Chada ci nie zazdrości w podświadomości gości
Działając po swojemu masz wiele możliwości
Jak charakterny człowiek prawdziwy z krwi i kości
Choć bywają przykrości i wiele rzeczy złości
To działam po swojemu wbrew podłej codzienności

Ref. 2x
Wbrew wszystkiemu działam po swojemu
Wbrew każdemu działam po swojemu
Wbrew systemu działam po swojemu
Ku ogólnemu zdziwieniu działam po swojemu

Co tkwi w moich myślach dobrze to przemyślam
I niczego nie zmyślam to z życia wzięty motyw
A w nim nie tylko dramat i nie same kłopoty
Chcesz zdobyć wyższe loty więc weź się do roboty
Ty pragniesz czuć ten zapach i pragniesz czuć ten dotyk
By rosły wciąż obroty do tego zmierza człowiek
Nie ważne jakim kosztem i czy spędza sen z powiek
Nie zawsze te ambicje wychodzą nam na zdrowie
Intuicja podpowie a może ktoś ci bliski
Chcesz mieć na ręku szelest a nie same odciski
A grunt jest często śliski zrozumiesz wszystko z czasem
Lecz musisz mieć swój styl nie spedalony jak Piasek
Upadł na ludzką rasę kopiując pseudo klasę
Gatunek takich leszczy wciąż liczy naszą prace
Ja w twych oczach nie stracę na zawsze sobą będę
Choć czasy są bezwzględne nie bój się dostać w gębę

Ref. 2x
Wbrew wszystkiemu działam po swojemu
Wbrew każdemu działam po swojemu
Wbrew systemu działam po swojemu
Ku ogólnemu zdziwieniu działam po swojemu
Eldo:
Czasem są chwile, gdy problem jest w każdym kroku
Pięści ściskasz z frustracji
Bezsilne łzy ci płyną z oczy
Są takie momenty, gdy ufa się już tylko Bogu
A wszystko czego chce się, to jakiś na szczęście sposób
Gdy z kolejnych łez atak przychodzi złości
O ścianę niszczysz pięści, miotasz się w bezsilności
Wpada się w problem jak w bagno, w wir nicości
A świat twych zasad prostych już runął
Jak domek z kart
Boże proszę byś problem usunął
Bym lepsze świat zobaczył jutro rano się budząc
Uspokojenie, pomóż znaleźć to, co w sercu drzemie
Co siedzi we mnie, proszę cię o to
Pomóż usunąć mi z duszy kłopot
Panie proszę!
Każdy z nas ma te chwile
Gdy się do ciebie modli Boże
Razem z przyjaciółmi, pomóż
W odwadze przed następnym krokiem pomóż
I daj schronienie jak w rodzinnym domu
I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną
Nawet najtwardsi mają chwile, kiedy potrzebują klęknąć

Ekonom:
Często mam takie chwile jak w najgorszym horrorze
Myślę Boże, czy jeszcze coś gorszego stać się może
Może ty mi pomożesz, gdy świat mój nagle legnie w gruzach
Powiedz, czy mi się uda znaleźć spokój w życia trudach?
Wiem, to kolejna próba, których dużo było w sumie
Chociaż wiem, co robić, jednej rzeczy nie rozumiem
Czemu w ludzi tłumie jest tyle krzywdy?
Czemu tego tyle?
Przecież życie to miał być przywilej, a tutaj takie chwile:
Znowu czujesz ostrze na gardle
Niewyraźna przyszłość widziana w krzywym zwierciadle
Jak statek ma porwane żagle stoi w miejscu
Ja tak samo
Ale wiem ze mogę wygrać partię z góry przegraną
Bo gdy obudzę się rano
Będę miał siłę by walczyć
By ruszyć z miejsca
Na pewno to mi wystarczy
(to mi wystarczy, na pewno to mi wystarczy)

Żółf:
Każdy ma chwile, że by to wszystko jebnął
I patrzy w lustro jak łzy mu ciekną
Ale go nie razi światło
To razi świat, co
Upokarza, uczucia zamraża
Takie sytuacje stwarza
Że masz wszystkiego dosyć
Ile można od życia w serce przyjmować ciosy?
Gdy najlepszy przyjaciel mówi do ciebie-posyp
Pomożesz mu, to zaśmiecisz swoją duszę
Co dzień się uczę
Fałszywki gdzie się nie ruszę
A trwać muszę
W prawach ulicy, co nie są łatwe
Dzisiaj przyjaciel, jutro jego imię dla mnie martwe
A dobry chłopak, wczoraj miał matkę, a dziś jej nie ma
To dla ciebie *****-chłopaku się nie łam
Wiem, że jest ciężko, wiem, że ona jest tylko jedna
I wiem, że każdy ma chwile, że się po cichy żegna
Ale trzeba je przetrwać
Na środku scena, a nawet w rogu
Czekając na lepsze chwile, powierzając się Bogu

Jotuze:
Boże uchowaj mnie, o tak niewiele cię dzisiaj proszę
I uwolnij od bagażu, który na plecach noszę
Z życia dużo już wyniosłem, więc przestań mnie doświadczać
Nie chcę tak do końca walki z problemami staczać
Grzechów było wiele, dobrze wiem, nie jestem święty
Jak każdy napotykam na życiowe zakręty
Miewam czasem chwile, gdy czuję się za bardzo pewny
I takie w których mój rozdział wydaje się zamknięty
Egzystencja bez puenty, może mi się to należy?
Za to, że zbłądziłem i przestałem kiedyś w ciebie wierzyć
Teraz kilka pacierzy, mam nadzieję, że wysłuchasz
Liczę na to, bo właśnie strach do mych drzwi puka
To normalna skrucha, gdy ma się chwile słabości
Pamiętasz jak dążyłem kiedyś do doskonałości?
Pewny swojej mądrości, nie widzący swoich wad
Teraz na usługach tego, który stworzył świat

Ash:
Każdy ma takie chwile, że w duszy deszcz pada
Jedyne co, chciałoby się teraz płakać
Nowy sens nadać, spokój oddechem
Przyspieszone serca bicie, życie na krechę
Tyle chwil w których myślałem, że to koniec
Smutna twarz w dłoniach gdzieś ukryta
Te same myśli, ale inny sens wynika
Kolejny dzień, ten sam wpis do pamiętnika
Przeszłość miga jak migawka flesza
Chce czuć smak życia na swoich ustach
Kolejna kartka, ale ona jest już pusta
Te same dni, tak ja rekurencje w lustrach
Te same sny, chociaż każdy z nich jest inny
Znów spływają tak jak strugi deszczu z rynny
Chcę dopiąć swego, choć czar już dawno prysnął
Nie wiem jak ty, ale ja tu gram o wszystko
Może to wkurzać, kiedy patrzą ci na ręce
Niech sobie patrzą, dla nich lepiej już nie będzie
Każdy ma chwile, że się po cichu modli
I prosi Boga o to, aby się nie upodlić

Ziaja:
Nie ma ideałów na tym świecie
Nikt nie żyje po raz drugi
Każdy stara się iść prosto, ale czasem drogę gubi
Szukając wsparcia, błądzi po życiowych stokach
Przemyślenia chłopaczyny, który dorósł w blokach
Chyba każdy ma chwile, że czasami wątpi
I zastanawia się, czy zawsze dobrze postąpił
Boże daj mi siłę, powiedz mi co mam robić
Jak walczyć z tymi, co w najgorszych chwilach chcą mnie dobić
Z tymi, co chcą szkodzić, z nimi nie pisane jest się godzić
Bo to szlam tego świata, tu chodzi właśnie o to
By być wokół tych, co są cenniejsi niż złoto
Boże zastanawiam się ile mój czas będzie płynął
A gdybym zginął, to opiekuj się moją rodziną
Człowiek stwarza pozory, boi się, że życie przegra
Bo każdy ma chwile, że się po cichu żegna
Jak że niby kurwa miałbym was zawiesc?
czy ktoś w 09 mnie rozjebał ?
tak, prawie co robi roznice a ja
krwawię gdy słysze nominowane postaci do nagrod
nie krytyke krytka nie zasluguje nawet na porządne " awruk "
Powinnas byc ze mną to koń na ktorego stawiam
a media to Troja w ktorą nim wjezdzam by gadac
jestem dumny z każdego słowa mojej zwrotki
i to wyczerpuje track wiec twoja opinia mnie nie dotknie
daj punk rock south nawet kurwa daj drumy
bo najgorsza reakcja to - ee to już znamy
pamietam pot gdy spozniony wbiegasz do szkoły zimą
wiem jak smakuje świeża cipka a jak kiepski chinol
znam wielkomiejskie życie po miescie duzo łaze
mebel pokrywa kurz ten sam Ikei Swarzędz
wiec mam je i marze by jak ten mebel nie stac
dziś cie przytule jutro zerżne jak bestia
nagram moją potem do G funku dam cukru
[co?] zamiast tłuc przez całe zycie
ten sam utwor
rozumiesz?

Ref:
Tylko skine i zostanie proch i pył
nawinalem co popłynie z moich żył
ja obstawiam front ubezpieczaj tył
okupuje front od 03 x2

Serwuje prawde w wersach na temat kobiet
serwuje prawde w wersach na temat blizn
serwuje prawde a gdy nawijam o sobie
w całej Polsce słysze: mysle podobnie jak ty
chodz ze mną ta podroz bedzie niezłą hecą
mało jeszcze wiem o zyciu lecz o muzyce co nie co
jedni miekną pragną tych samych miejsc i brzmień
ich żegnam lincz mnie za to lub mnie za to ceń
mozesz mościć gniazdo [co?] walczyc o tytuły
zyc awansem, słono placic za szczegoly
mozesz mowic : nasze
lub za czesto mowic jej
dla mnie najwaznieszy w zyciu jest przycisk play
mam wrazliwosc na dzwiek
jak inni na meteo
i w tym sek, mojej osłony nie naruszy freon
by mnie zranic nie mow coś tam coś tam Mes
płakałem kiedy umarł Papież i gdy zamkneli Radio Jazz

Ref:
Tylko skine i zostanie proch i pył
nawinalem co popłynie z moich żył
ja obstawiam front ubezpieczaj tył
okupuje front od 03 x2

Nie musze udowadniac ciągle ze potrafie alee
lubie trzymac za morde fonografie
mam uzywany płaszcz ,daleki od trendow
ale flow nigdy nie mialem z second hand'u
i zbije piatke z Pihem, beczke z Pezetem
gralem kiedyś trase z Rychem
od zawsze trzymam z Ciechem
ale ich beefy są yy? ich nie ?
a mi styknie
bilans ktory mam i tak bedzie najsprytniej
najbardziej sprytne? chce bledami sie ustrzec
bo najwiekszy przeciwnik czeka na mnie w lustrze
słucham Zamachu mysle jak przegonic cie Mesie
dlatego yyym..
nie wydam płyty w 010
Weź mic'a na check daj to i zrób to (Ey yo!)
System na max daj to i wrzuć to
Kradniesz mi style to zwróć to
I kup to! Ty kurwo!
Sztuniu to joint, pal to jak Snoop Dogg
Pierdol to co będzie jutro
Bluzka? Weź z siebie to zrzuć to
I zrób to! ! zrób to!

Ulice tego chcą ziomek
V to flow omen
Stąd komentator flow mówi tu: "no comment"
Jesteś grać ze mną skory to ziom sorki
Ale jestem z tych co za flow chore tu chcą forsy
To historie o tym samym co zawsze
Ale na pamięć znasz je bo opowiadam je strasznie
Leszcz mic'a mi da bo nikt nie umie o tych leszczach gadać tak fajnie jak ja
Każdy jebany z traumą muł
Ty on normalnie mentalnie jest downem w chuj
Do tego rapu trzeba ziom boy dojrzeć. Mówisz może?
Jakie może kurwa morze to rozstąpił Mojżesz
Zrób to tak po prostu jak Nike
Kurwa pokaż że Cię stać na bloku na high
Dla mnie ten rap to brać na boku ten hajs
I zostawić parę łajz w szoku dla jaj

Weź mic'a na check daj to i zrób to (Ey yo!)
System na max daj to i wrzuć to
Kradniesz mi style to zwróć to
I kup to! Ty kurwo!
Sztuniu to joint, pal to jak Snoop Dogg
Pierdol to co będzie jutro
Bluzka? Weź z siebie to zrzuć to
I zrób to! ! zrób to!

Twoja dupa potrzebuje tu mężczyzny jak ja
W oczach nie masz takiej iskry jak ja
Nawet jak Nikodema Dyzmę zagrasz
Sztuniu, twój typ to pizdy plagiat
Bo on nie ma tej charyzmy jak ja moje flow czysta magia
Więc chodź ze mną skocz po pracy na piwo
Ja z roboty wracam pod krawatem jak Zkibwoy
Będziesz się czuć jak u boku z Alem Pacino
I zabiorę Cię na loda nie kawę i kino
Ziom płonę jestem bezsilny
Przy mnie kocioł w którym będziesz się smażył jest zimny
Zrób to, wypierdol torbę w nos
Poczuj się jak boss, miej moc
Lepszą niż box i koks
Szydzę jak widzę na blokach ich i jem ich na śniadanie tak jak Cheerios i Chocapic
Fejmy moje jebią tu playboy'em
Synu to jest jebany hit jak Flamboyant

Weź mic'a na check daj to i zrób to (Ey yo!)
System na max daj to i wrzuć to
Kradniesz mi style to zwróć to
I kup to! Ty kurwo!
Sztuniu to joint pal to jak Snoop Dogg
Pierdol to co będzie jutro
Bluzka? Weź z siebie to zrzuć to
I zrób to! ! zrób to! (x2)
Praktik & Mes

[Pezet]
Bywa, że jestem hedonistą i chce mieć to wszystko
Chce mieć to szybko, wszystko albo nic wiesz tak wyszło
Was kurwa nie obchodzi moja przyszłość, ale czas biegnie, mija
Koniec jest blisko, bliżej
Z każdą minutą którą tutaj gnije,
Hip-hop dla mnie to bezpowrotny bilet
Was kurwa nie obchodzi rap no i to czym żyje
Tak jak nie obchodzi was to czy zgine
Nie pytam was co robić mam
Patrz mi w oczy przełknij ślinę
I pomyśl o tym co byś zrobił sam przełknij ślinę
Moje hobby, mój rap, moja pasja, mój świat
Moja praca o tym marzyłem
O tym śniłem, ale nic na siłę
Bo w rapie piękne są tylko chwile
I tyle!Chcesz coś więcej nie ma szans
Tu wszyscy patrzą ci na ręce całyczas
Pieprzę hipokryzję, nigdy się nie sprzedałem
Ale jest tu kilku widzę co stracili ideały
Jest tu kilku, którzą mówią, że komercją gardzą
I suma-sumarum wychodzą z największą gażą
Największą gażą na wódę i na koks
Lepiej mi ją dajcie na fure i na dom ziom
Wiesz, nie miej pretensji yo
Pieprze dancing, ale nie chcę marnej pensji

[Mes]
Zbrodnia nie popłaca komercyjna szczególnie
Ujmę to najkrócej jak umiem
Chuj mnie obchodzi to co wzbudza podziw
I kto się z tym zgodzi dziś, co schodzi dziś
Zbrodnia nie popłaca komercyjna szczególnie
Ujmę to najkrócej jak umiem
Wtórne projekty są na czasie, mnie to nie obchodzi
My tu zostaniemy lata, oni po kilka godzin

[Pezet]
Jak hip-hop idzie do przodu czemu raperzy kłamią
Mówią nie prawdę, słuchaczy hipokryzją karmią
Zasady twarde już odeszły dawno
Kiedyś wam zależało bardziej -dzisiaj nie bardzo
Dzisiaj myślę, że hajs z wami wygrał
I do tej pory jeden gość się do tego przyznał
Tak bardzo długo nie chciałem być drugi
Ale widziałem tych innych, a nie jestem głupi
Nie jestem drugi wiesz -reszta była dużo wcześniej
Lecz nie przyznają się do tego długo jeszcze
Robili biznes kiedy miałem kilka pierwszych chałtór
Wiesz już wtedy robili hajs tu
To były czasy kiedy mi było przykro, że się sprzedaje
Ale na ten temat powiedziałem wszystko co chciałem
Czaisz?yo!W pierwszym kawałku, który tu słyszałeś
Z żalem oglądam tanie moralizatorstwo
I słucham kawałków w stylu przepisałem Wyborczą
Z żalem słucham kawałków w stylu disco polo
Ty weź przestań jaki kurwa kolos
Jest tak dinozaury robią hajs, nowicjusze robią gówno nie rap
I robią hajs dobrym grupom trudno jest grać, a hajs haaa
Takie grupy robią gówno nie szmal
Słuchacze!Czas to zmienić!Czas coś docenić!
To ostatni dobry styl prosto. z podziemi

[Mes]
Zbrodnia nie popłaca komercyjna szczególnie
Ujmę to najkrócej jak umiem
Chuj mnie obchodzi to co wzbudza podziw
I kto się z tym zgodzi dziś, co schodzi dziś
Zbrodnia nie popłaca komercyjna szczególnie
Ujmę to najkrócej jak umiem
Wtórne projekty są na czasie, mnie to nie obchodzi
My tu zostaniemy lata, oni po kilka godzin
[N.A.S.]
Yo skurwysyny wy głupie kutasy
Wy kurwy jebane wy dwa madasy
Poznań Jeżyce wy głupie chuje
Wy głupie kurwy księża burżuje
Poznań Poznań Grunwald i Jeżyce
To dwie najbardziej pojebane dzielnice
Jeżeli tu wejdziesz ty głupi chuju
To musisz wiedzieć że tu kurwa nie żartują
Liroy Liroy ten jebany muthafucka
Może mi skoczyć na snacka – zwierzaka
Ta jego rozjebana kielecka ekipa
...Może szukać gówna na poznańskich śmietnikach...
Jeżeli się pokażesz ty jebana kurwo
Będziesz miał mordę obitą równo
Poznańskie giwery rozpierdolą ci maskę
A kieleckie świnie obciągną ci laskę
Twoja żona – kurwa jest jebaną penerą
Ciągnie chuja wszystkim poznańskim gangsterom
Liroy Liroy muthafuckin MC’s
Za ten pozerski tekst rozpierdolę ci ryj
Poznańskie disco – polo jest bardziej inteligentne
Niż ty głupi chuju i całe Kielce
I nie chodzi mi tutaj o jebaną zazdrość
Żeś sobie płytę z kolegami nagrał
Chodzi mi o to że jesteś pozerem
Jesteś pozerem a nie gangsterem
Z prawdziwym rapem nie masz nic wspólnego
Chyba że black metal jest podobny do reggae
Hardcor’owe gówna gangsterski rap
To dwie odmienne kurwa sprawy
Powiem ci krótko ty głupi chuju
Przebrała się miarka koniec zabawy
Dopadnie cię gangsterski syndykat
Ty jebany chuju ty jebany skurwysynu
Za tę profanację które odpierdalasz
Spotka cię solidna kurwa kara
Spalimy ci chałupę rozjebiemy twoją żonę
Zabijemy ci dziecko i zgwałcimy siorę
Ty głupi głupi i jebany skurwysynu
Naprawdę mnie dziś wkurwiasz i mam dość tego syfu
Słuchaj sobie dalej Beastie Boys i Scooby
Scooby Yabba Doobie kto cię zrobił ty chuju?
Twój ojciec pener twoja matka kurwa
Cała twoja ekipa wpierdala gówna
Nie pierdol mi tutaj o wolności rasowej
Bo i tak ciebie chuju nożem zapierdolę...
[Peja]
Komercja komercja to mnie właśnie irytuje
Bawi się w to Liroy ten p mały chujek
Sprzedaje swoje gówno każdemu i wszędzie
Więc szykuję swój pistolet bo niedługo już tak będzie
Zamierzam to zmienić a gdy zacznę to robić
Nie będzie tłumaczeń już nie zdążysz się obronić
Czy ty myślisz LIroy’u że jesteś może wielki
Że ja jestem twom fanem i że kocham twe piosenki
Niestety tak nie jest a prawda jest taka
Że mam ochotę zmieszać cię z błotem
I całą tę kurwa kielecką hołotę
Liroyek Liroyek kupa gówna mały gnojek
Wszyscy macie wtyki ale ja się nie boję
I co czy nadal czujesz się taki dumny i wielki
Czy śmiejesz się czy wkurwiasz gdy słuchasz tej piosenki
Ta twoja płyta to zwykła gimela
Masz metr dziesięć wzrostu i zgrywasz twardziela
Więc wal się na ryj i dziwka twoja stara
Przy twoich tekstach można ciąć komara
Słuchaj gnoju mnie uważnie
Gówno wciskasz nierozważnie
Że masz fiuta i dwie ręce
Coś tam brzęczysz w swej piosence
Lecz ten pysk niewyszczekany
Już powinien być skopany
Tak tak scyzoryku przecież kosą nas straszysz
Tylko co chuju zrobisz gdy pistolet zobaczysz
Bo Slums Attack to nabojka co się nie pierdoli
Z miejsca położy ganem takich jak ty gnoi
Słuchajcie manele i kieleckie śmiecie
Myślicie MOŻE SOBIE że w rapie panujecie
Wzgórze pedałów i Liroy ten karzeł
Uważajcie skurwysyny ja wam wszystkim pokaże
Tak tak to ja the Muthafuckin Kid
Czy jest ci dupku głupio czy czujesz chociaż wstyd
You playing baby you playing mutha’fed
Ja chuligan z Lecha Poznań rozpierdolę ci łeb
Nie nie nie niedoczekanie
Oberwiesz po ryju ty skurwiały baranie
Pojechałem do Kielc i dymu szukałem
Ale kurwa w środku nocy nic tam nie zdziałałem
Nikogo tam nie było bo scyzoryk to fikcja
Lecz ja jeszcze tutaj wpadnę i przelecę wasze stare
Stanę się waszym nocnym koszmarem
No powiedzcie scyzoryki gdzieście kurwy byli
Kiedy myśmy z kolejarzem w Kielcach rządzili
No powiedzcie scyzoryki gdzieście kurwy byli
Kiedy myśmy z kolejarzem w Kielcach rządzili
Zayka Voytas Radoskoor i inne gówna
Myślicie chyba śmiecie że nikt wam nie dorówna
Ale prawda jest taka i prawda jest jedyna
Że macie mnie przed sobą najlepszego skurwysyna
Przerastam was o wieki wy jebane kaleki
Wasze scooby – dygrish gówna to jakieś śmieszne bełkoty
I co wy na to chuje hardcor'owskie cioty
Yeah muthafucka glade on your ass
Liroy i Kielce co to kurwa jest?
[BILON BPP]
Nie jeden drań z mojego osiedla, to poczciwa gęba ,myśl jedna choć ciemna,
jak się uwolnić z Getta ,jak człowiek ma przetrwać,
nie dać demonom spętać ,pomagać a nie nękać,
Jak brachu jak? ,pytają mnie ziomale ,
90-siąte hip-hop na naszej dzielni stale,
Wszyscy ręce w górę ,jak jedna armia chwały,
od Puławskiej do alej, z emoka dziś na Queens,
nie funkcjonuje dis ,za to jest w mordę liść,
choć inne miejsca ,a te same problemy,
hip-hop ma nas łączyć a nie murami dzielić,
oni by chcieli byś my wszyscy się pocięli,
nie dam tej satysfakcji ,choć mieli by mnie zdzielić,
hip-hop non stop i niech nikt nie zapomina,
kolejną granice z brygadą dziś rozbijam,
z gangiem od DiiL'a od serca nawijam,
patrz i się ucz ,w tym drzemie cała siła,
pamiętasz Klucz? to dzisiaj ta rozkmina,
Koniec ,twój ruch ,ja wjeżdżam już na finał,
jeden świat ,jeden rap ,a ty się ziomal trzymaj !

REF:
Te podwórka te bramy ,wszystko ma historię swoją,
osiedlowa saga ,wciąż tu trwa,
Tu gdzie kryminalny syf ,sprawiedliwości brak,
walcz by wygrywać ,by wygrywać
Hip-hop ma nas łączyć a nie murami dzielić,
Hip hop present again,
osiedlowe akcje ,co można o nich powiedzieć,
trzeba być z nami robić to żeby wiedzieć,

[CORMEGA] (BRAK - NIE DAŁEM RADY WYŁAPAĆ)

REF:
Te podwórka te bramy ,wszystko ma historię swoją,
osiedlowa saga ,wciąż tu trwa,
Tu gdzie kryminalny syf ,sprawiedliwości brak,
walcz by wygrywać ,by wygrywać
Hip-hop ma nas łączyć a nie murami dzielić,
Hip hop present again,
osiedlowe akcje ,co można o nich powiedzieć,
trzeba być z nami robić to żeby wiedzieć,

[WILKU WDZ]
Robię ten rap ,by od siebie dać coś młodym,
gram czysto ,nie chcę niczyjej szkody,
Ziomy na osiedlach sami regulują sprawy,
czasem ,nie zgodnie z prawem ,czasem dla głupiej zabawy,
Kiedyś pod blokiem na ławce cała ekipa,
dziś dzieci ,kłopoty i z pieniędzmi lipa,
ten chla ,tamten ćpa ,znasz te wersy ,pamiętasz?
Tylko głupiec nie chce uczyć się na cudzych błędach,
Te podwórka ,te bramy ,wszystko ma historię swoją,
dziś ze szkła i stali ,choć rany się nie goją,
Pamiętamy dni chwały i nie damy się omamić,
mamy to w genach ,będziesz musiał nas zabić,
Stara dzielnica ,nowe twarze ,styl zostaje,
nie szukaj pomocy i nie łykaj bajek,
starszy człowiek pcha dalej ,swój wózek ze złomem,
nie dał rady ,pożegnał się ze swym domem,
Mokotów w mym sercu i na przed ramieniu,
pozdrawiam ludzi o czystym sumieniu,
Zostawiam po sobie ,te słowa ,mój projekt,
żaden gnojek nie wyciągnie łap po moje.

REF:
Te podwórka te bramy ,wszystko ma historię swoją,
osiedlowa saga ,wciąż tu trwa,
Tu gdzie kryminalny syf ,sprawiedliwości brak,
walcz by wygrywać ,by wygrywać
Hip-hop ma nas łączyć a nie murami dzielić,
Hip hop present again
osiedlowe akcje ,co można o nich powiedzieć,
trzeba być z nami robić to żeby wiedzieć,

Hemp Gru , Braterstwo,
spełniajcie swoje marzenia,
bo chcieć znaczy móc, (ELO)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo