Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref.
Uuu... 4 ściany
Tu rozmawiam ze zmarłych duchami
Diabelski rodowód ma to abecadło
One zbliżają się do mnie, zaciskają jak imadło
Uuu... 4 ściany
Na nich moich myśli aktogramy
To jest jak nóż i gardło
One zbliżają się do mnie, zaciskają jak imadło

1.
Sztywny gorset tego świata krępuje płód
Matki krwawe łono owija kolczasty drut
Podróż serpentyną słów w krainie nostalgii
Paleta mistrza, gdzie słowa są jak barwy
Pióro jak brzytwa na twoich sutkach suko
Scena, obraz jak spod pędzla Saturno Butto
Nie mieszaj Piha z wódką, jak nie jesteś silny
Uważaj! Bo wyhuśtasz się na pięciolinii
Ja nazywam to plastyką, ty tylko rapem
Oko w oko z chorą psychiką, nożem do cięcia tapet
Krwawa łaźnia, kat instrumenty stroi
Luka Rocco Magnotta obsługuje nasz stolik
Szpikulec do lodu w dłoni, chirurga talent
Magiera po prawicy, bit skrojony jest na miarę
Optyka na życie, pieprzony efekt halo
Kartka jest jak lustro, w niej widzę swą doskonałość

2.
Wiesz, że sypiam z kartką, czuję ją dłonią
W jednym łóżku miłosny trójkąt z nią i moją żoną
Wersy jak tworzywo, ja, czempion perwersji
Metoda Braille'a, jak zimna glina lepią się do ręki
Siedzę jak w pieprzonej celi, bo w tych ścianach
W tej skorupie jest tyle rozczarowania
To jest jak klatka, loch, moja głowa
Tu konam, nie znajdę nigdy zbawienia w tych urojeniach
Znów diabeł się dobija, do drzwi mojej jaźni puka
Ten skurwysyn wie dokładnie, gdzie mnie szukać
Nieraz tu byłem, znam ten karcer
Powstrzymuję się przed płaczem, bo nie chciałbym żyć inaczej
Jestem jak wampir uwięziony przez światło
Krwi w stalówce nie może zabraknąć
Transmisja na żywo, gdy kreślę zdania juchą
Po chwili milczenie, somnambuliczny stupor

3.
Od bloku odrywa się pokój, wokół kosmos
Z góry widzę przeznaczenie - człowieka samotność
Treść rozpiera czaszkę...14-0-8
Przegrasz tu życie w noc bez zegarków i okien
Wsłuchuję się w głos ludzi, którzy tu byli
Śmiech, radość, płacz, ich krzyki
Czułem ich ciepło, za dłoń trzymałem
To głosy ludzi, których kiedyś spotkałem
Dożywocie, są na zawsze tu, za karę
Nocy zasłona, która jest dla nich jak areszt
Czarnych wdów harem tka mi szaty z mory
Choćbym chciał, nie wydostanę się z chorej głowy
W twoje przerażone oczy wbijam pistoletem zszywki
Tych ran nie złapiesz nawet grubymi nićmi
Cisza bezludnej wyspy, spotkaj się z Pihem
Tu poję cię rozpuszczalnikiem, ćwiartuję na brykiet
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam

Do kawy na ławie zapodawana śmietana
Od-d-d-dana cześc gość upada na kolana
Treść wydobywana na sześć
Wieść sie niesie kolesie
Gadają do rana jak znieść H-I-P-H-O-P Z G-O-P
Niepohamowana fala zawiści
Stary chuj ci w dupę a niech cię sczyści
Indywidualiści ze śląska to specjaliści
Specjalizacja wąska nawiązka to korzyści
Tyle ile gałązka ma liści KC ma MC
Siedzą w tym jak zęby w szczęce i są zajebiści

Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Stawiam sprawę jak kawę na ławę że fenomenalnie miotam
Ref. Synku jestem w budynku na innym levelu...
Synku jestem w budynku na innym levelu...
Synku jestem w budynku na innym levelu...
Na innym levelu... Synku jestem w budynku... Synku... [x2 ]

W tym co robię człowieku, doprowadzę ich do szału,
W przyszłym roku człowieku zgarnę jeszcze więcej szmalu,
Słuchasz wokalu co kosi hajs jak na giełdzie,
masz o tym pojęcie? Byłeś na moim koncercie?
Mam pierdolnięcie. Taki kop ma niewielu,
doprawdy paru, w sumie chyba nikt przyjacielu.
Urodzony w PRL-u, lecz znam zasady rynku,
Synku jestem w budynku na innym levelu.
Noszę kapelusz, oni głuchy beret z antenką,
Sięgają po proce, ja po Berettę ręką,
Teren to ten tron odejdę stąd,
wiem to, z gotówką, a nie cholerną rentą,
Chcesz to oddychaj atmosferą skiśniętą,
Z dupą spiętą i krtanią przyciśniętą,
Wiem to, przewiduje to co będzie potem,
Nauczymy ten kraj jak się robi robotę.

Ref. Synku jestem w budynku na innym levelu...
Synku jestem w budynku na innym levelu...
Synku jestem w budynku na innym levelu...
Na innym levelu... Synku jestem w budynku... Synku... [x2 ]

No bo każdy by chciał na hop i mieć tyle wyników,
Bez wyścigu szczurów i bez dealu narkotyków,
Bez lypsztyku, dyktatu, łaków, pojebów,
bez długów, tanich szlugów i pseudokolegów,
bez biegu, a nawet truchtu, drenażu mózgu,
życie to true school, zwolnię pośredników dwustu,
Przytulę na tym fanów dwieście tysięcy,
W chuj satysfakcji plus trochę pieniędzy,
Do przodu z planem, z wiarą i z rodziną,
Na pohybel skurwysynom, pluje w tył czarną śliną,
I robię promo, co robię wszystkim jest wiadomo,
Choć nie ubliżam słabszym jak ci kryptohomo,
Stój nieruchomo, gdy jedzie Dziadzi kawalkada,
Kiedy gadam i gadam każdy do syta się najada.
I na koniec rada, nigdy nie mów "nie dam rady".
Pamiętaj! Ty też możesz pójść w moje ślady.

Ref. Synku jestem w budynku na innym levelu...
Synku jestem w budynku na innym levelu...
Synku jestem w budynku na innym levelu...
Na innym levelu... Synku jestem w budynku... Synku... [x2 ]

Mówią Gural jest pojebany, Gural jest inny,
Gural ma plany, Gural otwiera firmy,
wszyscy go kochali, a on im spłatał figla,
miał jak pseudo prawilniak bazgrolić po kiblach,
Akurat, Gural to furiat, Gural to burak,
nie dba o nikogo, chleje i koks fura,
kupił dom w górach, kupił kwadrat w Poznaniu,
Teraz skupia się na pierdoleniu i wąchaniu.
Spokojnie, w sumie kurwa możesz mnie nie lubić,
Tak jak ja nie lubię ludzi, którzy mówią by mówić,
Jak coś robię to to robię, a nie wyobrażam sobie,
Jak coś robię to to robię, albo tego nie robie wcale,
Albo tego nie robię wcale, albo tego nie robię wcale,
Albo tego nie robię wcale, nie robię wcale, synku.

Ref. Synku jestem w budynku na innym levelu...
Synku jestem w budynku na innym levelu...
Synku jestem w budynku na innym levelu...
Na innym levelu... Synku jestem w budynku... Synku... [x2 ]

[Matheo:]
Jeśli chcesz mieć więcej niż masz hajsu - bierz go!
Więcej hajsu - bierz go!
Więcej hajsu - bierz go! [x2]
To gra w bity a kto to graffiti
Kto obala mity i kto je tworzy?
W domu po kryjomu lub na dworze.
W srebrze i kolorze.
Jest tylko jeden teren gdzie znajdziesz drugie SPC.
RW razem więcej, uważaj dopadną cię.
Chcesz to sprawdzić? Zapytam cię jeszcze raz.
Chcesz się zbłaźnić?
Nie podchodź bo po co? Ma to co tak mocno przewyższa cię.
Okazać potem się. Przy tobie jeszcze większe, jeszcze potężniejsze.
Jeszcze silniejsze, jeszcze piękniejsze, sztuka!
Której nikt nie oszuka. Ty i ty i ty.
Nie dla ciebie mity, odejdź z tej gry.
Bo pies jest zły, już szczerzy kły.
Trzyma parta nad wartą, z pogardą warczy kiedy patrzy na partaczy,
Którym nigdy nie wybaczy. Wiesz co to znaczy?
Wiesz, wiesz co to znaczy.

Ref.
Kto się tym bawi, a kto tym żyje.
Kto za dużo pali, a kto za dużo pije.
Kto hardcore’owo z zacięciem ponad skale.
A kto chujowo z przegięciem odpierdala chałę.
Kto to zaczyna, kto w tym od lat.
Kto brat dla brata, kto szmata wśród szmat.

Chłopaki z farbami do ścian przyssani.
Obstawka i bombing wszystko między nami.
Między poznania ścianami wypad na yard zasłuchani w swe oddechy.
Aby tylko zdążyć szybkich trampków użyć.
Ej chłopaki, zaczynam się nudzić
W nocnym chłodzie słychać tylko ulicy tętno.
Teraz gdzie indziej. Szybciej, szybciej biegną.
Tu taki, tam outline a tu jakieś srebro.
To w centrum jest hardcore, kurwa istne piekło.
Teraz solna, aleje święty Marcin i punkt zero.
Z chłopakami z RW pod jedną banderą.
Od bramy do bramy, tak to się zaczyna.
Łącząca nas więź jak stalowa lina.
Wszystkich razem nas trzyma.
Bo to wszystko, bo to wszystko
Kat do kata, palę bata i wymiatam.

Ref.
Kto się tym bawi, a kto tym żyje.
Kto za dużo pali, a kto za dużo pije.
Kto hardcore’owo z zacięciem ponad skale.
A kto chujowo z przegięciem odpierdala chałę.
Kto to zaczyna, kto w tym od lat.
Kto brat dla brata, kto szmata wśród szmat.
Wiesz miałem kiedyś sen z forsą
a w nim biegłem naćpany jak Ben Johnson
Z gorączka minus 40, czego oczy nie widzą
na to w sercu brak chęci
od bogactwa dzieli jak plexi,
plebskiej krainy posesji
od apartamentów koneksji, konsumentów progresji
abonentów, powiedz mi - ten biały Lexus - czyj jest ?
Na znak protestu z niego nie wyjdę
Lexus zamienia się w windę
Pomiędzy drugim trzecim, konieczne skurwy,
pech i na dodatek wypadł Lech mi i stłukł się
myślę kurwa bluzganie mi przynosi ulgę,
znaczy że jestem chamem rusz mnie.
Miałem sen w którym byłem kimś jak szejk z jachtem
wyposażonym w saune basen laske, walnie czasem łaske.
Daj mnie tatek kabze, fajnie jak ten nazwę
Wenon kopsaj wenon, ojca pieniądz to znak.
Armageddon działa od lat w barwach jak kameleon
Za tym stoi Herod pewniak, raz za twe zdrowie
dwa byś nie przegrał, aha..
Miałem sen ...Ziomek miałem sen..Wiesz miałem sen....

Bez orientacji ziomek zginiesz tu jak tlen
Od prowokacji w stronę prostych słów,
mam sen co leczy każdą ranę
Dzień za dniem, prawdziwy hip hop Panie
Więc sprawdź dźwięk : tikitikitikita , akijakija
Myśl swą zawijam, płonie świat
to finał czego nie widać, czego nie słychać uczeń.
To smród stóp frajerów co znów próbują uciec.
Przed typem, słupem oczy stają na raz,
zaraz ta jedna dominuje jak szarańcz
A ten mit to gówno prawda
Mam tak jak sam zagram
Znaczy rozegram partie,
potęga w asfalcie tkwi
Sie nie martwie, złym daje fangę w pysk
Ot co , Bałuty non-stop, zawsze na ostro
Dzwoń po kolegów, to gong co w promieniu kilku kilometrów
Jeśli kłamiesz to rozedrze dres twój
Stestuj kto tu jest, progres mój smakuje
jak przekrój z bibułek, kto jest tutaj królem ?
Na pewno nie ja, prosty raport złodzieja
Znasz to, wole mózg swój otwierać
na mentalność bo kruszcu bariera wyucza bezkarność
Już tu to widać, jedna miłość dla braci
to zawsze się przyda, ziomek tak właśnie gra pierwsza liga.
Miałem Sen.. Ziomek miałem sen.... Wiesz miałem sen
Miałem sen w którym dzień w dzień był jeden ten sam sen
to był mój sen, taki miałem sen...
przekonaj się na własne oczy jak świat zmienia
cel osiągamy z nim, tak starzeje się ziemia
jak i my, Ci ludzie uwierz mi na słowo
ponoć zło mamy we krwi, ty puknij się w czoło
nie my pierwsi, dane nam panie mniemanie o sobie
dłużej nie pogadamy w tym stanie nie kłamie
tego nie lubię, ludzie wydali na zgubie w sumie rozsądek
uwierz mi pali to dumę czujesz ten swąd gdzieś
złota nie my mordercy wyobraźni, każdy błąd to do żył
adrenaliny zastrzyk, żeby być, żeby iść, żeby istnieć
ludzie jak liście, chłoną pic razem z wodą w modlitwie
o swój honor, ambicje, wyjścia nie ma na pewno
to wiadomość dla istnień, którą świat zmienia w terror
to do złych jak kasyno, De niro i zbrodnia
najlepiej oblej się benzyną, po czym poproś o ognia
to nie film

to nie film, ale fobia - forma wyrażania strachu
zło mamy we krwi, krew w sercach rodaków
każdy zły, od dziecka też mam pretensji zasób
przez kwit nie wkurwienie jej dni bez rozmachu
spryt motywuję zawiść, jak potrzebna sonda
twój sąsiad co tak spokojnie wygląda
by zabił, czy ty wiesz co to żal
kiedy mówisz swemu dziecku, jak chcesz spełnić sny to idź kraść
zło mówi nam, gestami twarzy, zdaniami
kiedy wyrazy wybrane
pozostawiają w nas ranę
umiemy ranić się sami
urojeniami obrazy
tworzymy w bani bez granic
oddani sami dla sprawy
czasem ludzie wykształceni to prości egoiści
ilu z nas zadaję rany zwykle z miłości bliskim
ludzie i stress, możesz mnie pobić wiem
że bitem wbije ten tekst tobie do głowy przez krew
chcę aby w genach, zapisany kodem kodeks
koniec z gołosłowiem, złem zawartym w problemach
ty powiedz kim jesteś, albo siedź cicho dalej
żeby iść ćwiczę talent, żeby żyć, idę stale
to nie film
W chuj banknotów, może przyjaciel u boku,
awantury po zmroku czy, czy spokój,
głupa pali rodem z agentury, których nie jest mało,
czy na wieki wieków z jedną i tą samą oddaną,
ekstremalne życie na cienkiej linii, sen czy jawa,
dreszcze na plecach, noc, dzień Warszawa,
nienawidzisz albo kochasz chcesz spróbować to spróbuj,
niektórym imponuje lanie się po mordach za barwy klubu,
mi imponuje nagrany kompakt,
dźwięki producentów, które lecą z mego kompa,
mi imponuje to ziom, że dajesz radę,
choć to co masz na plecach na nie ma uwagę,
bądź, bądź taki dalej bądź taka dalej chcesz,
idź po to dalej, idź po to dalej,
bierz, to co Ci dane imponujesz mi jak wiesz, że nie musisz być zły jak Siedem Łez.

co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak?
Wysoki lot, już niejeden poleciał stąd.

co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak?
Wysoki lot, już niejeden poleciał stąd.

Patrz na horyzoncie Młody M z jointem w mordzie,
każdy radzi tu jak może wiesz po której jestem stronie,
wóda, szkło, cienki portfel kurwa ziom to już koniec,
cycki, dupy, usta, dłonie, kilka z nich mam w telefonie,
nie daj Boże, ziomek, nie bierz z tego przykładu,
ja zagubiłem duszę, ale mam łeb na karku,
wiesz co mi imponuje jak pomagasz bratu,
każdy wali wódę, nie każdy usłyszy ratuj,
imponuje Ci zło, bunt, wiem o tym
jesteśmy podobni nigdy, nie mieliśmy grubej forsy,
feta, kwasy, dropsy, wóda, jointy, nosy
to świat prawdziwych mężczyzn, schowaj zaćpane oczy
ja golę włosy i jestem bliżej Boga,
chłopie to coś więcej niż tylko łysa głowatu chodzi o charakter,
nigdy o puste słowa, to jest Młody M, więc powiedz mi chłopak..

co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak?
Wysoki lot, już niejeden poleciał stąd.

co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak?
Wysoki lot, już niejeden poleciał stąd.
Hans:
Nie wierzę w nic już chyba,
pływam pomiędzy słowami i chwytam
pojedyncze z nich
aby utkać odpowiedzi na kilka milionów pytań
znikam, zatapiając się w myślach
by słuchać, co mówi mi cisza,
a ona mówi mi:
"Uważaj byś w hałasie się nie zgubił"
i czasem ma mi za złe że wiarę swoją zjadłem
i spadłem z wieży Babel ze zdartym gardłem
od krzyków odbitych od płyt chodników
opadając w przestrzeń z każdym tekstem
pełnym ideałów, których tutaj już nikt nie chce, wierzcie
obok ciszy leży spokój i zza zasłony mroku
obserwuje z boku jak się gubię w każdym kroku,
ma dystans tam, gdzie ja lecę jak wystrzał
mówi: "zwolnij, przestań gonić myśli na chwilę,
ta najważniejsza sama do ciebie przypłynie"
i widzę jak spokojnie coś do mnie ciągnie
czuję jak w tym tonę i wiara znów płonie,
to jedyne, co jest nieskończone
(...to jedyne co...to jedyne co...)

ref.
I believe in love... I beelieve in love...
Bellissimo, mon amour (4x)

Deep:
Odpłynąłem białą łodzią w wzburzone fale jeziora,
od samotności brzegów niewartego nic wczoraj
i stawiać czoło wiatrom i stać na wachcie,
wciągać biały żagiel, sterować i kochać w trakcie,
tęsknić, gdy brak Cię,
stać jak bohater na dziobie
w imię naszych marzeń, dla trzepotu twoich powiek
spojrzenia twoich oczu, co z dumą nie mówią nic,
lecz patrzą na mnie, to wystarczy mi by żyć
i chronić ten płomień w naszych splecionych dłoniach
to ciepło, co świeci jak lampion nadziei
to ciepło, co świeci jak lampion nadziei
nawet, gdy czasem mniej nas łączy niż dzieli,
w tej złości, kiedy nie można poskromić gniewu
przebacz, wierzę w nas więc i Ty nic się nie bój,
i podejdź spokojnie jak anioł do mnie,
zapomnij, nie chowajmy w sobie złych wspomnień
lepiej zbudować pomnik w zdrowiu
i płynąć wspólnie za horyzont po grób
daj Bóg bym mógł spocząć u twych nóg, u,
na starość ukołyszesz mnie do wiecznego snu

ref.
I believe in love, I beelieve in love..
Bellissimo, mon amour (4x)
[x2]
Kiedy ja opuszczę ten świat
Kiedy ja opuszczę ten świat
Kiedy ja opuszczę ten świat
Oby ślady moich stóp były nadal tu

Myślę o śmierci wtedy czuję się gorzej
Te myśli, wierz mi, sprawiają, że wciąż tworzę
Jesteś tam Boże, czyśmy tu sami?
Niebo w kolorze stali groźnie milczy z oddali
Boję się nieraz, że wszystko co jest
To tylko tu i teraz, to tylko lud i ziemia
To tylko bród skąpany w grzechach i trud skopany w mękach
Duch w nas umiera, jedyny bóg to pieniądz
I nawet w świątyniach oddają cześć jemu
A rzeźby milczą nie wiedzieć czemu
Niech krzyczą, bo milcząc nie dadzą rady temu
Wciąż wiszą tam i widzą, jesteś to przemów
To wszystko martwe symbole jak każde
Zimne pomniki pod które dla publiki
prominenci polityki napełniają wieńcami kwietniki
Wszystko w blasku fleszy i przed obiektywem
Wszystko dla poklasku, cieszyć lud swym narodowym zrywem
Kiedy masz wiarę wszystko to ułatwienie
Gdy ramię w ramię razem idziesz po rozgrzeszenie
Lecz kiedy wątpisz i chcesz pod prąd iść nie tam gdzie tłumy
Wygrywasz walkę, bo otwierasz swój umysł
Sieję w sercach niepewność, sączę sceptycyzm w umysły
Miejsce zajmuje względność, skoro wątpisz to myślisz
Zostawię ślad choćby taki tylko
Że ten rap otworzy usta i umysły tym co milczą

[x2]
Kiedy ja opuszczę ten świat
Kiedy ja opuszczę ten świat
Kiedy ja opuszczę ten świat
Oby ślady moich stóp były nadal tu

Nie ma nic prócz niesmaku po mendach
namacalnych blizn po błędach
schizofrenii myśli
nienawiści i miłości bliźnich
hipochondrii w genach
wejdę w tych nędzników zacny poczet
którzy rozlewali szansę, potem wypijali ocet
to wiem na 100% mam rodzinę, dla której bym zginął
nie jestem młokosem
dzięki niej ten czas dawno przeminął
szedłem, jak mówiło idź
wcześniej się nie liczyło nic
pusty heroizm, tylko egoizm
chciałem to wszystkim wpoić
teraz dobrem zło zwyciężam i przemierzam stepy w męce
w progi wiecznego królestwa idę z rozkrwawionym sercem
niosę list na kartce
ludziom złu wiernym jak matce
niosę nie dla bram zbawiennych
tylko dla nikczemnych
nie mam nic prócz testamentu wierszy
w ogień za nie pójdę pierwszy
do nieba po bruku taki koniec logika mi wieszczy
lecz póki żyję, żyję po to by umilić sobie tutaj pobyt
nie schylać głowy, pieniądz zdobyć, zabrać przemocą mu dobrobyt
romantyczne wzloty są dla głupców, życie da im w dupę
altruistą być w tym świecie to jak być żyjącym trupem
musisz być świadom, że zranią cię zdradą by uciekać
choćbyś był święty wredne kundle zawsze będą szczekać
kiedy przyjdzie po mnie ten zegarmistrz światła purpurowy
stanę dumnie jak na apel zmarłych zwarty i gotowy
chwycę dłoń co jest mi światem
jeszcze raz w oczy popatrzę
i odejdę, nie wiem gdzie, na zawsze

[x2]
Kiedy ja opuszczę ten świat
Kiedy ja opuszczę ten świat
Kiedy ja opuszczę ten świat
Oby ślady moich stóp były nadal tu
Przygotuj się dobrze bo wychodzę znowu na ring
By się teraz zmierzyć z tobą
Stoczę dziś walkę także z samym sobą
Proste - mano-a-mano
Naga prawda bracie
Jeden na jeden bardzo dobrze znacie to uczucie
Ten stan mojej świadomości
Wszystkie twoje błędy to przejaw twej słabości
Jak jebane tornado nadciągam znowu tu
Tat tadada ruszam do ataku
Lewa prawa, lewa
Nadeszła ta chwila nadszedł właściwy czas
To jest ta chwila nadszedł właściwy czas
To jest ten moment tylko jeden z nas
Może wygrać tę grę
Ułożyć puzzle do końca nie masz już odwrotu
Więc przestań wołać ojca na pomoc, nikt ci już nie pomoże tu
Nie może ci pomóc nawet twoje kung fu
Bo to jest ta chwila to miejsce i czas !

Ref.
To jest ta chwila to miejsce i czas
Tylko jeden może wygrać tylko jeden z nas
To jest ta chwila yo miejsce i czas

Tylko jeden wygra, jeden z nas

Runda ii
Runda druga nie będzie zbyt długa
Bowiem powiedzenie mówi
- "znajdzie ten kto szuka" - mnie
Gdzie nie spojrzysz tam ja, szybszy od asa
Mocniejszy niż 102 - rudy
Tak to sędzia daje znak, znowu ciebie liczą
Znów leżysz na wznak - na macie
Znam cię wiem o czym teraz marzysz
Lecz to nigdy się nie zdarzy, poznaję to po twarzy - twej
Hej misia bela, misia kasia konfacela, misia a misia b
Powiedz skurwysynu - czy boisz się ?! -
Kiedy stoję tu, patrzę w twoją twarz
Powiem ci że masz mało, bardzo mało masz do powiedzenia - aż
Zastanawiam się czy to dziwne czy ciekawe?
Czy zdajesz sobie sprawę, że wygrywam tę zabawę ?!!!!!

Ref.
To jest ta chwila to miejsce i czas
Tylko jeden może wygrać tylko jeden z nas
To jest ta chwila yo miejsce i czas
Tylko jeden wygra, jeden z nas

Runda iii
Gong wybija rundę trzecią - czyli numero tres
Trzy jak trzy życzenia
Czas na test właśnie teraz jest
To właśnie ta chwila
Wyglądasz po dwóch rundach
Tak jakby tequila sponsorem twym była
Albo z tobą coś nie tak, nogi znowu ci się plączą
Znów sędzia daje znak, atak przeprowadzam znowu
Biegnę w twoją stronę
Próbujesz złapać liny
Pamiętaj nigdy one nie dadzą ci schronienia
Nie ochronią nigdy cię przede mną
Nintendo kup sobie lepiej dziś
Pobaw się tym w domu
To dla ciebie zdrowsze niż to co robisz tu - co to kurwa jest ?!
Knock out - oblałeś test
Tak jest ten test to początek twojej walki z życiem, to zaczątek
Długiej bitwy która toczy się w nas
Właściwa chwila, miejsce i czas

Ref.
To jest ta chwila to miejsce i czas
Tylko jeden może wygrać tylko jeden z nas
To jest ta chwila yo miejsce i czas
Tylko jeden wygra, jeden z nas
Jest 2005 ja siedzę w UK na kompie i piszę ale nie meila
Bo pusta kieszeń i butelka a chcę być jak Jay Nas
Bo kieszeń jak butelka jest lepsza kiedy pełna
Nie powiem Ci ziom stąd bujaj się, wiej na
Wyspy, tam Polski sen chuja się spełnia
Mi po to by cofnąć czas nie dałbym pensa
Muzyka na CD „Where Have You Been” piękna
Pamiętasz ta na pętlach, Denvera na przesterach
Kto nie pamięta niech szpera na serwerach
Bo ta płyta jest szczera, choć czeku nie da
Dziś jest next era, ten flow da mi ten cash teraz
Moi fani, to dla nich te litery z krtani
Mikrofon - zawsze byłem szczery na nim
I w tym niech nie porównują mnie oni do nikogo
Bo mogą mi, wiesz co mi oni mogą
Z Anglii przywiozłem rap, kasę, czy
Kaca na bank, dziś zarabiam nie tylko na palenie i jin
Już przestali się pytać „ej Tomek where have you been”

Ref.
Części mojego życia to wpaliło mi w bit
I nie raz mam wrażenie, że to wszystko śniło się mi
To sprawia że moje serce jak nitro mi płonie
Za każdym razem kiedy wezmę ten mikrofon w dłonie (x2)

Z UK wracam do Elbląga, nagli czas by z ziomkami
Jak z sąsiadami napić się ostatni raz
Jadę do WWA chwycić za stery i zaczynam pisać
Ostatnie 834, z Boxim nagrywaliśmy to w GDA
Va bank studio, nie za friko za ten jebany szmal, trudno
Kiedy za to płace becel i lecę,
to czuje się jak nos który właśnie kupił fete na mecie [dokładnie]
zanim wyszło to CeDe na necie odszedłem,
bo jeden typ był cwelem i śmieciem
piona Boxi, sztama, robiliśmy rap jak granat
dla każdego naszego fana
poszedłem dalej w swoją stronę
przez „Where Have You Been” poznałem się z Robsonem
zapragnęliśmy dać sukom do pieca
i wtedy stanąłem za mikrofonem w studiu „Forteca”

ref.
Części mojego życia to wpaliło mi w bit
I nie raz mam wrażenie, że to wszystko śniło się mi
To sprawia że moje serce jak nitro mi płonie
Za każdym razem kiedy wezmę ten mikrofon w dłonie (x2)

2007 „Fortece” o litość Mikrofon co dzień błagał mnie
Kto wtedy wpadał do studia za łeb łapał się
hype z netu spory, do techniki byłem mega skory
I mega chory na te metafory,
o rapie za cash marze, chuja na sen kładę
na szlaku po czek jadę, w końcu wyszło NSPC
w polskim rapie to precedens, w necie
z ręki do ręki jak sms lecę
floty nie mam, marzenia te są z dupy już
czemu zrobiła mnie w chuja ta suka znów
mikrofon-kurwa oddałem płuca mu
więc po „centymetrze” myślałem, ze już nie wrocę tu
ale nie mogłem spać, proszę cię osiem lat ma iść się jebać?
Jeszcze rozpierdole patrz, mic za cztery klocki stał wtedy w Fortecy
Pisałem zwrotki, i siedziałem tam po cztery nocki
Rok pracy weź szampan tu wlej mi
Pierwszy klip „kambek jak Dżejzi” daje Fejm mi
„zrób to” rozpierdala na drobne
Grają to w furach twoi idole kiedy jadą na koncert
Po tylu latach grania rapu na bloku
Prosto Mixtape 600V i VNM Sokół
Reszta dzieje się teraz na antenie
Mikrofon zmienił moje życie, V N M

Ref.
Części mojego życia to wpaliło mi w bit
I nie raz mam wrażenie, że to wszystko śniło się mi
To sprawia że moje serce jak nitro mi płonie
Za każdym razem kiedy wezmę ten mikrofon w dłonie (x2)
MŁODY M :
Jestem Młody M, rozumiesz mnie, gram o zwycięstwo,
Tu nie ma lekko, chodź, pokaże ci, jak jest ziom,
Dzieciaki poznają piekło, bo albo bagno jest kolebką,
Albo ten syf nie pozwolił im odetchnąć,
Ej! Ja chce mieć swoje księstwo tu,
Bo kocham tę ziemię, jak berło Tuska,
Mamy serio null chłopaku,
To dlatego ciągnie wiara na zachód,
Tylu rodaków nie ma nadal kwadratu.
Chodź, napijmy się za świat bez granic,
Za nasze plany, abyśmy się realizowali.
Tak, to o tych ksywach, których nie ma na gali,
Prawdziwy rap na sali, płynie bas między osiedlami,
A z nim nienawiść i mamy się czym pochwalić,
Mówi się o beef'ach, agresji, zakładach karnych.
Krajobraz szary w nim nasz surrealizm,
Leży ciężki pieniądz, nie każdy może go uradzić.

Ref.
Życie to gonitwa,
Swoją prędkością podcina nam skrzydła,
A ja wiem, że możemy wygrać,
Bo my mamy moc i pokonamy zło.

Życie to gonitwa,
Tak łatwo tu wmanewrować się w sidła,
A ja wiem, że możemy wygrać,
Bo my mamy moc i pokonamy zło.

CHADA :
Teraz tak.
Ja wygrywam, gdy gram, w końcu gram, żeby wygrać,
Każdy dzień sprawia, że nabieram wiatru w skrzydła,
Tyyy teraz przyznasz mi rację,
Jeden raz jakimś fartem w szkole wygrałeś w kapsle.
Wiesz, w sumie tak jednym słowem,
Zagrać ze mną, to jak by w szachy grać z Kasparowem,
Pierdole fiasko, witam się z dobrą passą,
Zbieram słowa uznania, gdy wychodzę na miasto.
Gram, żeby wygrać, idę o zakład,
Że jak nagrasz swoją płytę, to w śmietniku skończy nakład.
Wiesz, jestem ponad tym,
Już za sobą mam te szare dni spod znaku odsiadki.
Gram, żeby wygrać i nie myślę o stratach,
Już dawno zamiecione pod dywan te chude lata.
Zostaje w grze, do szczęścia mam powody,
Ty marzysz, by zasilić choćby ławkę rezerwowych.

Ref.
Życie to gonitwa,
Swoją prędkością podcina nam skrzydła,
A ja wiem, że możemy wygrać,
Bo my mamy moc i pokonamy zło.

Życie to gonitwa,
Tak łatwo tu wmanewrować się w sidła,
A ja wiem, że możemy wygrać,
Bo my mamy moc i pokonamy zło.

RASTAMANIEK :
Nie musimy mieć fortun, tankować drogich trunków,
By poczuć spokój, a w nim poczucie triumfu,
Czuję zapach bloków, które krzyczą ratunku,
Mimo, że z betonu, to tutaj brakuje gruntu.
Zagryzę wargę, mimo, że padłem,
Wstanę na nogi i znowu ruszę na walkę,
Choć to nie łatwe, bo życie twarde,
Pokazuje, że z góry można zlecieć na parter.

MŁODY M :
Taaa, czasem trawi żółć od wewnątrz,
Panie wybacz kolejne bluźnierstwo,
Wiem, wszyscy mają ciężko,
Więc wychodzę na ulice prostą ścieżką.
Gorsze dni, kiedy lśni butli denko,
Gorsze dni jutro miną, ja wiem.
Chodź, pokaż mi sprawiedliwość społeczną,
Jest tylko piwo i skręt ziom,
Wiem, żyjesz tak samo koleżko.
Pieprzyć syf, pieprzyć tych, których pociąga większość.
Buntownicy na wieczność!

Oooo!
My tylko chcemy wygrać!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo