Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Boom! Shaka-laka Karramba Rap You ded mathafucker - Karramba is here!

1. Ja jestem Karramba Happy raper z Krakowa o sobie samym chce powiedzieć wam dwa słowa . Mam dwadzieścia parę lat trochę już przeżyłem jedną nogą w grobie nie jeden raz byłem .Mieszkam w Podgórzu i tu się wychowałem. Razem z kumplami trochę życia poznałem. Swoją ksywę otrzymałem od kumpla z ulicy Karramba, Karramba ! na swojej dzielnicy nowojorskie kapele tego zawsze słuchałem Biohazard tych kolesi zawsze szanowałem. Swoją bródkę nosze odkąd rosnąć mi zaczęła tylko raz musiałem zgolić gdy za męża mnie pojęła kobieta bez serce by rok później mnie zostawić tak bardzo cierpiałem próbowałem się zabić ale mniejsza z tym wszystkim rządzi kasa tak została nauczona cała ludzka rasa.

2. Karramba ! Karramba !! ponawijam jeszcze trochę mam swoje zasady gardzę każdym jednym prochem polityka w ogóle mnie nie interesuje zachłanność kleru bardzo mnie denerwuje. W klubie K.S Cracowia grać w hokeja próbowałem później w harcorowym klubie na wiośle naginałem raperskie klimaty ostatecznie mnie złapały założyłem "Brooklyn" wraz z M.C goolarym zakaz grania koncertów na terenie Krakowa przestał istnieć Brooklyn za niecenzuralne słowa więc zacząłem rapować w dencowej kapeli project 96 pewnie wszyscy słyszeli aż nadeszła ta chwila na którą długo czekałem zupełnie przypadkowo ekstra ludzi poznałem Star Maker tak to o nich teraz mówię dzięki nim rapuje, rapuje tak jak lubię .

3. Więc posłuchaj przyjacielu, posłuchaj mojej rady zawsze miej swój honor, miej swoje zasady, miej ambicje i miej swój życiowy cel, a swoim wrogom prosto w twarz się śmiej, bo ja sam o tym przekonałem się więc posłuchaj przyjacielu, posłuchaj mnie ja wiem, że nie jest łatwo ale gdy postarasz się to dojdziesz do celu spełnią się marzenia twe !!!
[Vixen]
Jestem tu kimś, bo czuje się pewnie gdy wchodzi bit, yo
To pismo, serce, nazywaj to rapu biblią
Bierz to, co płynie z wewnątrz i gra w tempo
Włącz play to usłyszysz ‘Hello’, jak w Play Station
Pnę się w górę jak rtęć, mam to w naturze sam wiesz
Jestem tu królem, bo zyskałem szacunek za grę
Wyczuwam wszystko jak pies
Słabych dziś truje mój wers
Buduję przyszłość swoją jakby zdać maturę na 5
Jak jestem na bicie zanika każdy mój kompleks
Wchodzi bit i mam popływ jakbym jechał na koksie
Weź rozkmiń te zwrotki, to flow, to łamie kości
Moje ciepło topi lody, przygotuj się na odwilż
Muszę nauczyć się sporo ale stale się zmieniam
Zawsze walczę o honor a przy tym spełniam marzenia
Doskonale swój rap, nie jestem wcale dziś na medal
Bo widzenie swych wad to jedna z zalet, których nie masz!

Ref.
Przyszedłem znikąd, Ty! Możesz nie znać mnie
Ale, to czysty hip-hop, czas zmienić grę
Przyszedłem znikąd, ej! A jak znałeś mnie wcześniej
Znaczy, że kochasz ten hip-hop i jara Cię podziemie.
Przyszedłem znikąd, Ty! Możesz nie znać mnie
Ale, to czysty hip-hop, czas zmienić grę
Przyszedłem znikąd, ej! A jak znałeś mnie wcześniej
Znaczy, że kochasz ten hip-hop i jara Cię podziemie.

[Młodziak]
Jak zaczynałem byłem sam, nie było wsparcia
Bity, sprzęty, mixy, mikrofon i kartka
Od tylu lat nie opuszcza zajawka
Jeden ziom odbił, a dzisiaj myśli żeby wracać
Nikt mi nic nie dał, wypracowałem to
Moje miejsce w wielkiej stolicy ziom
Spadłem jak bomba, sens życia, w trzech słowach
Bity plus wokal, nie musisz mnie kochać
Mają żal, bo nasyciłem scenę
A chcieli by być dziś gdzie ja jestem
Chcieli by móc mieć moje miejsce
To wielka praca a nie wielkie koneksje
Rap nas łączy od Krakowa do Gdańska
Piję browar z ziomami, znowu tu wracam
Jak masz mój kompakt to akcja jest poważna
To Młody M, dziś numer jeden na majkach!

Ref.
Przyszedłem znikąd, Ty! Możesz nie znać mnie
Ale, to czysty hip-hop, czas zmienić grę
Przyszedłem znikąd, ej! A jak znałeś mnie wcześniej
Znaczy, że kochasz ten hip-hop i jara Cię podziemie.
Przyszedłem znikąd, Ty! Możesz nie znać mnie
Ale, to czysty hip-hop, czas zmienić grę
Przyszedłem znikąd, ej! A jak znałeś mnie wcześniej
Znaczy, że kochasz ten hip-hop i jara Cię podziemie.

[Vixen]
Ziom, gdy ja nawijam to Ty stajesz się pajacem
A gdy podnoszę wzrok one patrzą jak w obrazek
Twój bajer to parter, gdy mój to poddasze
Lepiej zacznij szukać pozytywnych stron z przegranej
To rewolucja, choć mnie żadne techno nie łapie
Twarde jak teflon, słowa na papier, święte jak papież
Ranie Was jak zostanie z piękna po latach wrażeń,
Gdy ona zrywa przez telefon i mówi, że traci zasięg
Gdy Ty palisz z fify, ja nagrywam płyty
Jestem tajemniczy, bo mam własne chwyty
W rapie robię backflipy’y, a Ty umiesz tylko indy
Sławni alchemicy, ty próbujesz, lecz nie widzisz
Ze mną nie wygrasz, jak z alkoholem na bibach
Ostry jak brzytwa, zarzynam, czujesz? Idą żniwa
Żaden rywal nie wytrwa, łowię głowy jak rybak
Jestem tu z powołania, rozpoczynam pontyfikat

Ref.
Przyszedłem znikąd, Ty! Możesz nie znać mnie
Ale, to czysty hip-hop, czas zmienić grę
Przyszedłem znikąd, ej! A jak znałeś mnie wcześniej
Znaczy, że kochasz ten hip-hop i jara Cię podziemie.
Przyszedłem znikąd, Ty! Możesz nie znać mnie
Ale, to czysty hip-hop, czas zmienić grę
Przyszedłem znikąd, ej! A jak znałeś mnie wcześniej
Znaczy, że kochasz ten hip-hop i jara Cię podziemie.
To nie złudzenia
To chora rzeczywistość
Znów przesyła pozdrowienia
Dają do myślenia proste słowa
Czysta prawda w nich ukryta
Takie życie taka płyta
A zrozumieniem wszczyta
Tam gdzie źródło wiedzy a w nim
Życiodajna woda
Gorzkich chwil osłoda
Na życiowych schodach
Spragnionych sił kona
Przywróci wiarę może skróci cierpienia
To moment ukojenia
Chwila zapomnienia
W nim materialny rap
Niszczy pokolenia
To zły znak czas reakcji
Ewenement w takiej sytuacji
Kiedy może nie być Happy end'u
Bo za wiele błędów zło kusi
Takie życie tak być musi
Na co czekasz
Szybko idź to przekaz
Po co głupio pytasz komu
Wszystkim a w szczególności bliskim
Jak tańczysz to uważaj
Bo życiowy parkiet bywa śliski

Takie życie ziomek
Nie ustająca próba
Walcz o pozycje a zachować się ją uda
Pozorna nuda
Dla dzieciaków to zguba największa
Po dragi sięga i świat swój upiększa
Zajrzyj do wnętrza
Przepaść się powiększa
Rzeczywistość staje się coraz cięższa
Wilku zwycięża bo wiara moją mocą
Takie życie ludzie przychodzą i odchodzą
Wszyscy umrzeć muszą
Ci którzy się rodzą
Mimo woli bardzo boli
Gdy najbliżsi zawodzą
Po co z drogi schodzą przez siebie wyznaczonej
Takie życie ziomek chcesz siedz w psiarni pierdolonej
Nie wszystko stracone
Nadzieję jeszcze mam
Ja tu a ty tam
Enest nigdy sam
PG z nimi gram
Elo Pelson mnie zna
Tak takie życie ziomek musi się przyjąć
Takim jakim jest nie da się go minąć
Z porażki trza wyjąć nauczkę na przyszłość
Nie zawsze wygrywasz
Niestety tak wyszło
Zachowaj czystość
W kontakcie ze stoczoną myślą
Takie życie nie wszyscy tak myślą

Ref.: Takie życie na co dzień widać
Elo Elo Elo może Ci się przydać
Ewenement słychać że wiedzą jak jest życie
Słowo i jego lustrzane odbicie
Ulice ulice pełne czystych faktów
Desperackich aktów
Zerwanych paktów
Życie takie
Takie życie niestety
Z przodu wady
A gdzieś z tyłu zalety

Takie nieszczęście ktoś odszedł kogo znałem
Tuż obok w klatce się wychowałem
Tą samą piłkę kopałem z nim
W pamięci wszystkie wspólne chwile
Nawet cześć siema tylko
O nieobecnych mówić się nie zwykło
Wszystkim jest przykro
Co się stało
Matka płacze bo straciła syna
Czas rozpaczy tak jak seans się zaczyna
Pół roku pewnie minie nim dojdzie do siebie
Widziałem jak rzuca na grób syna glebę
Widziałem tez na pogrzebie
Jego kolegę
Wszyscy w oczach stała się tragedia
Głos o to nie dba
Serce to co innego
Żal serca matczynego w smutku pogrążonego
Takie życie wierze że Bóg tak chciał
Nie da się odwrócić nerwowy szał
Z bezsilności przeznaczenie jest na litości
Takie życie pokazuje znamienicie
Trzeba dalej brnąć na zły los klnąć
W garść się wziąć
Ta sytuacja ugniata me uczucia
Prawda to niepowtarzalna jazda
Jak pierwsza kokaina po stracie rodzina
Odchodzi goić rany
Czas pomoże goić rany
Takie życie czas pomoże goić rany

Ref. x3
O, Młody M znów idzie kotku
Ten co ma tysiące ksywek kotku
Wiesz, ze znam ulice
Wiem, bo wiem, ze znasz kronikę
Tak, tak się żyje tutaj
Kręć to głośniej, odpal, łap dym w płuca
Łap dym w płuca
Tak jakby miało nie być jutra
Mało się zmienia
Co mogę powiedzieć
Mam lepsze bity i wokal w refrenie
Wielu woli nasze dobre brzmienie
Wielu zatrzymało się na ‘97
My nadal chcemy mieć więcej
Chodź nadal jak pije to nie chce trzeźwieć
Siła charakteru zweryfikuje resztę
Wkurwiamy ich jak wcześniej

Ref:
Raz trzymam takt przy celu
Dwa siła charakteru
Paść a nie puścić sterów,
Dwójka siła charakteru

O, czego chcesz ode mnie
Ja już wiem jak będzie
Mamy wąską przestrzeń
Taa, czuje to codziennie
Nie patrz mi na ręce
Tylko chce żyć lepiej
Wiesz, nie różnimy się zbytnio
Idziemy po swoje tylko z inną używką
Ej, w sumie słabo wyszło, dusza to nie związek
Nie wymienisz na inną
Jest tyle dup dających szybko
I tyle ran ile uczuć było pomyłką
Młody M, dziwko otwieram czystą
Zdrowie morda za lepszą przyszłość
Jak pisze to nie jest kurwa populizm
Jak pije to, bo się lubię znieczulić
Jak żyje to tak by nie oszczędzać skóry
Jak zginę to ze wspomnieniami z tych ulic

Ref:
Raz trzymam takt przy celu
Dwa siła charakteru
Paść a nie puścić sterów,
Dwójka siła charakteru
Chcą prawdy, sztandary nosić chociaż wcale im nie chodzi o prawdę,
chcesz prawdy? Ich prawda mi wchodzi na gardę.
Prawdę powiedziawszy prawda ich stoi w gardle
znamy się przecież, wiemy jak jest na prawdę
Stając do walki z prawdą dostaliby harpów kilka,
bo prawda kole im w oczy jak Artur Szpilka
Prawdę mówiąc ich prawdę doprawdy trudno nazwać
jedne co przychodzi do głowy to gówno prawda
Co prawda to prawda. Bywa niestrawna
Dosadna jawna niepoprawna prawda
W czarnych barwach brudna prawda, sprawdzaj
Brutalna jak żadna inna nieprawdaż?
Bywa okrutna i w twarz się śmieje, fałsz
Nie różni się od niej niczym oprócz tego, że nią nie jest
Ja pierdole, koleś nie bądź tępy,
Prawda kole w aureole świętym.

Oni chcą prawdę nieść, choć nie mają wogóle nic,
Wspólnego z nią, sprzedają na wodę pic.
My znamy prawdę, całą prawdę o nich,
Oni wiedzą, że od prawdy nie da się uchronić x2

Już dekadę tak jadę dawno obrałem drogę
puszczam prawdę w obieg to jest to co ja robię
dzielę dobre od złego, słowo po słowie
jak nie czaisz dlaczego, kolego nic tu po tobie.
Prawdę co wali w pysk nie głaska po głowie
Prawdę jak dwa sierpowe i roundhouse na wątrobę
Prawdę w rapu kwestii i teksty życiowe
zawsze mówię jak jest i tak do deski grobowej
Leszcze game over, Bezczel chce coś nagrać
Wielu złapie kula, ale taka jest prawda
Częściej nerwy targa, niż nas uspokaja
jednym wiarę odbiera, innym siły podwaja
prawda już wyszła na jaw, sam wiesz, że jesteś faja
broniłbyś swego zdania, gdybyś jeszcze miał jaja
Ludziom głupoty wpajasz, nikt o nic nie pyta
jesteś cipa, się pytam gdzie jest twoja ekipa?

Oni chcą prawdę nieść, choć nie mają wogóle nic,
Wspólnego z nią, sprzedają na wodę pic.
My znamy prawdę, całą prawdę o nich,
Oni wiedzą, że od prawdy nie da się uchronić .

Ty Cirson, wiesz co kurwa?
Ta szmola jebana rzuciła mnie tu wczoraj kurwa,
w tango poszedłem, ty taki melanż że piździec kurwa,
Telefon wypierdoliłem i huj i poszedłem,ty.
Ty człowieku byłem wczoraj na balecie
na konkrecie polecieliśmy, wiesz?
jacyś kolesie na fecie na parapecie ćpali,
kurwa ja z nimi też.
Potem jeden z nich mi nie przypasił,
trzeba ugasić dym, że mam świra,
kolano [beenm pum bam], aaa co ja będę ci tłumaczył Cira.
Typ potem zrywa do sałaty, prawie jedziemy na bajzel
Jakieś dupeczki coś tego [haa] zawsze coś się znajdzie tu,
skręcimy Skłodowską, wyskoczę do kiosku, zrobimy postój,
kupię fajki i tyle.
Wracam na tylne siedzenie walimy po dropsie i pijemy tequilę
Chwile potem wysiadka,zjadka,klaps znowy wysiadka,czaisz nie ?
Tak dupeczki, miałem beczki, wiesz mi Cirson jak we śnie,
Z burdelu do taksówy , typ miał obsówe, to nie płacimy w ogóle, rozumiesz?
Dochodzi czwarta, wracamy na farta, za darmo kurwa w sumie.
Ty, a ty co nic nie mówisz, Cira ,ścinasz i tylko się uśmiechasz?
Wczoraj dałem po bandzie z alko kurwa i polecielim po ściechach.
Bo to ciekawe co mówisz, po pierwsze byłeś w innym miejscu,
zmieniłeś status w ustawieniach, zdradził cię facebook.
Mogę tu umrzeć za ten rap, za ten hip-hop, za rytm ten
I choć sama śmierć w sobie jest pomyłką w zamyśle
Pojmując statystycznie, kto nas zechce uleczyć?
W rękach karty życia trzymam, tylko niepotrzebne skreślić
To powietrze mnie męczy, układ w mieście pajęczyn
Każdy problem, żyjąc z ludźmi to w projekcie się piętrzy
Ten stres i zaniedbanie powodują nerwy
Gdy budzę się nad ranem, czuję się niepotrzebny
Nie chcę skończyć jak kołek, czy w garniturze Hołek
Bo największe sukcesy to się odnosi pod stołem
Lolek na drogę, kop w dupę na zachętę
Czy zdążę wszystko nagrać, jeśli wkrótce odejdę
Te pretensje nie do mnie, nie wymięknę jak Always
Bo nawet gdy zwariuję, to nie wepchniesz mnie w kołnierz
Żyć oszczędnie, spokojnie, tak mnie nauczono w domu
Trzymając mic'a w dłoni walczę tu o honor ziomów
Za słowo do grobu, tu wiara w każdy wers
Bo szacunek ma do prawdy tylko ten co patrzy wstecz
Ten rap zamroził rtęć, jak i krew w twoich żyłach
Jeśli nie wiesz ile znaczy dla życia łakomych chwila

Sekundy do końca, wszystko tu traci kontrast
Przy stole się pytam czy to już ostatni obiad
Czy prowokacji korba i nieudany żart
Za te noce nieprzespane i wyuzdany skarb
To pochłania i co mam tak odejść tu bez pożegnania?
W kraju hipokrytów życie nie potrafi kłamać
Biorę ten bagaż, jak każdy w wyobraźni
Staram się te sprawy poukładać
W cierpliwość wyposażam każdy zmysł
Jeśli miałbym tu zniknąć to doprawdy nie dziś
Oddam wszystko by żyć, reagować na światło
Chłonąć planety cykl z ziemi i czerpać bogactwo
Dużo nie chcę, usiądź, wiem, że tu powietrze
Nie najświeższe, rozluźnij swoje mięśnie
Nieznane mi zaklęcie na stres, ale mam kwiaty
Co wyrównają straty, bo ważne, że jest pięknie
Nie muszę być bogaty i nie będę
Chyba, że szczęście odpłaci za ten pręgierz
Stać w kolejce do nieba, ta prawda zbyt okrutna
Mogę stać w tej kolejce i nie doczekać jutra
My mamy bagi i nike'i jak Spike Lee jesteśmy braćmi
Choć nie łączy nas znak krwi, to po prostu w nas tkwi
Biali jak Brother Ali, czarni cali jak Ice-T
Spalamy na popiół te mic'i tak jak Jedi Mind Tricks
Tysiące kultur i wyznań, ściągam mundur i broń
Nie ważna jest religia, nie czuję buntu hip-hop w tej kwestii
Jesteśmy MC's nie ważne jaka skóra
Nullo Stara Piaskowa Góra, Trzeci Wymiar, Noo, ahh

A yo big mug, the kid bug, he loves street smartz
Flip any amount my hands are on like trampoline stars
Cheap cars pull up, jumping out with mask on
Stash gone, no reach? getting left with 2 cast arms

Product stays fresh in them glass jars
Dudes ain't hustling right? good reason to snatch yours
Staying on point and looking sharp like them cat claws
Tracks, be the place I eat (w)raps like snack bars

They say hip-hop is lost, could never find it's way
Al last ballot of the bullet, like Malcolm I serenade
Corner ciphers, basements, cellars, and block parties
Music was the outlet, others they chased poonany
Went from devils music to marketing corporate rhapsody
EA Sports commercials jingles come from Embass Canvancy
Penetrate his larynx, while my clutch remains unplugged

I po co kolo sapiesz? nie ważny kolor w rapie
Podobno jesteś homo sapiens, widzę, że sporo łapiesz
Ważny mikrofon, papier i słowo w rapie
Być sobą w rapie, mieć swoją magię nie fotografie
Możesz się jarać grą, albo nam zabrać tron
Możesz też złapać trop i możesz złapać pion
I pewnie możesz złamać kod, a potem złapać lot
A nie możesz złapać flow, jak zakrakać wron

Sheisty bombardment, black cops, re-con department
Is what gets called in, modern men blazin racism, saving face
Missing the case, religious crazy states
Manipulate candidates, go poly with ticks through hip-hop
We express, discuss from mistrust
Passed on by dick jocks, we're bound to lick shots
Noo Age sound we spit hot, ripping the blocks to shreads
Shocking heads with sicker styles
Than you would get from lead, nigga

Dla ciebie liczy się skóra i czy nosi długie srebro szyja
Nie kupuję tego gówna jak wielbłąd cygar
Po co się spinasz? życie to nie bitwa w Termopilach
Przyda się endorfina modna dziś jak splendor w Chinach
Nie zajedziesz na tym flow gringo, dalej niż w bok windą
Jak widzę glob nad nim rąk milion to hip-hop
Tu nie ważne są różnice, granice, kolor skóry
To prywatny koncert życzeń rap manufaktury

Racist is everywhere in cultural estates
No matter the place feeble minds breed hate
where was it written and who wrote the knowledge?
From what time frame? and from where'd they call it?
From a time of open minds kill all the hearsay
Only thing that matters is what we do here today
Weak have to swim firm stands on land
Struggles everywhere, but not in here man

I'm a MC, blaze mics despite the media
That's loke stereotypes so whenever I write
Words in the from of a rhyme put the meaning behind
Each line, each time on stage I'm blessed
Trzeci Wymiar Nato put that ass to the test
See the world is a mess so imma rep hip-hop till there ain't nuttin
Left right back at it the tounge flips automatic
Loose status if u dealin with us
Reprezent, reprezent, reprezentuj Bałuty x8
Nie ważne czy siedzisz na ławce, czy kradniesz,
Łapiesz okazje czy spać chcesz,
Przez rap ten rozpoznasz moją lokalizacje,
Reprezentuj Bałuty jak masz dumę,
Reprezentuj jak pijesz czy częstujesz skunem,
I nawet gdy odfruniesz, to dalej reprezentuj,
Chuj mnie czy masz domek czy pochodzisz z projektu,
Czym jeździsz, gdzie robisz, ile masz z tego Geldu,
Co ruchasz, jak jesz, ile oblałeś semestrów,
Reprezentuj co w sercu, Bałuty na zawsze,
Obojętne czy napierdalasz market czy żabkę,
Szanuj swoja Matkę i swoje pochodzenie,
Nie ważne czy grasz Rap czy ciągniesz furę z Niemiec,
Z natury to się dzieje, w sekundę,
Nasze życie więc reprezentuj je dumnie,

Ref.:
Reprezent, reprezent, reprezentuj Bałuty x8

Nie wiem czy teraz jesteś w Londynie czy w Pradze,
Czy kosisz gruby hajs czy znów zmieniłeś pracę,
Nie wiem ile masz lat i jaki jest twój wyuczony zawód,
Wiem tylko, że jak ja pochodzisz z Bałut,
Ma w sobie życie dzięki nam,
Wiec gdzie by Cię nie poniosło w świat,
Brat gdzie byś nie był,
Bałucki styl trwa dopóki chodzimy po ziemi,
Jedni stąd jeżdżą na koncerty, drudzy jeżdżą do tynki,
Mijamy te same potagowane budynki,
I niby nic w tym nie ma, ale to nasza ziemia,
Chociaż domu się nie wybiera,
Nie ma miejsca, jak to?
I nawet jak wspomnienia się zatrą,
Pamiętaj gdzie twój dom, twoja oś, twoje miasto,
Brat bo, nie ważne ile masz na koncie,
Gdzie żyjesz, co pijesz, Bałuty reprezentuj godnie

Ref.:
Reprezent, reprezent, reprezentuj Bałuty x8

Gdziekolwiek nie jestem, wiem co słychać na mieście,
Zawsze tu byłem i będą z tym miejscem,
Związany, takie mam plany, bo znam te ściany,
Wszystko zrobię dla nich, taki mam nawyk,
Jesteś ciekawy, odwiedź Bałucki rynek,
Reprezentuj siebie bo bez tego zginiesz,
Jak ciepło w zimie, jak noc w kokainie,
Twój czas przeminie, znikniesz na zawsze,
Wiesz, ja widzę w życiu rzeczy ciekawsze,
Słupy na bramce, plus jajowatą piłkę,
Park promienisty co graniczy z boiskiem,
Pijaki pobliskie, łódzkie wolę Tyskie,
Pijamy te wszystkie, ja te same twarze,
Browar po browarze aż się kurwa zwałę,
Wiesz olewam władze, nie tylko w tym mieście,
Reprezentuj Bałuty gdziekolwiek nie jesteś
Hustlerski system obczajam,
bo bywa w moich zwyczajach,
pamiętam czasy gdy na ławce mogłeś jointa zajarać,
to wtedy zgraja ta była napędem mojego życia,
to CZZK za zakrętem, panoszę się po chodnikach,
tu pierwszy telefon klikam, ustwaka, chłopaki znikam,
za kilkanaście minut z zaworem z powrotem zawitam,
uwaga psy na ulicach to tu orient się liczy,
pierdoli mnie to i znikam gdzieś przy bocznej ulicy,
tam patrol miejskiej policji jakiegoś pijaka ćwiczy,
spokojnie mijam ich mimo pełnych kieszeni liści,
odbieram chajs i po wszystkim, ferajna ciśnie na balet,
wakacje freestyle od tłok i przejmujemy salę,
robimy wódę i zamęt, bij dzide, rozstaw wokale,
kielony colą napełnij i jej i jej więcej nalej,
poznałem za małolata, miałem zadatki na klase,
dziś nadal rap mam we krwi chociaż zmieniły się czasy.

Ref. x2
Uważaj na siebie ziomuś gdy nocą wychodzisz z domu,
nie daj się złapać patrolom i z dala bądż od pogromu
nie każdy chajs jest wartego by się narażać na streecie,
weź trzymaj rękę na pulsie i orient miej na to liczę.

Nocne szlaki przez dzielnice, tu gdzieś za rogiem afera,
ulica świadkiem wydarzeń, wychodzę chajsy pozbieram,
odpale brona w plenerach, ogarnę kilka tematów,
dam rap z grubego pułapu, pozdrowie z boja wariatów,
za parę chwil na deptaku przetnę kolejną przecznice,
licho tu nie śpi za rogiem orient na farta nie liczę,
tu w bramie ktoś zaczął krzyczeć,
torebka poszła gdzieś w obieg,
za taki numer frajerze w końcu rozliczysz się z Bogiem,
telefon dzwoni, odbieram, ziomuś za gośkę nie mogę,
ustawka sztywna na zegar, fura zajeżdża mi drogę,
patrzę że swoi i wsiadam podwieście mnie na Kaliny,
odbiorę skreche twistera, daj łyka brakuje śliny,
gadka o niczym się klei w sumie się znamy od dawna,
kiedyś koks, teraz trawka, to nie hydro - zagadka,
pod nogami na plecak, pytam więcej niż paczka,
mówi że grubo więcej i wszystko podziałka,
fura wjeżdża na światła, w moment japa mu zbladła,
z tyłu psy, w furze jazz i kierowca bez prawka,
pomysł przydałby się ale klamka zapadła,
każdy z nas pali flanka krótka piłka, radiowóz,
wracam nawijam do ziomka,
weź plik banknotów przygotuj,
wyciąga portfel na premię,
pyta 600 stów będzie stykać,
skorumpowany skurwysyn nie daliśmy się wykiwać.

Ref. x2
Uważaj na siebie ziomuś gdy nocą wychodzisz z domu,
nie daj się złapać patrolom i z dala bądż od pogromu
nie każdy chajs jest wartego by się narażać na streecie,
weź trzymaj rękę na pulsie i orient miej na to liczę.
To drewnianej małpy rock jest tej ej
to drewnianej małpy rock ej ej
to drewnianej małpy rock jest tej ej
to drewnienej małpy rock ej
To drewnianej małpy rock jest tej ej
to drewnianej małpy rock ej ej
to drewnianej małpy rock jest tej ej
to drewnienej małpy rock tej tej

Niebądz błaznem Góral zbiera na plazme
Dziś każdy sarkazmem robi kabze na tym
ja znam sie na tym
znam tematy
rap dla kumatych
wzloty i maty
wojny i blaty
ptaki i katy
zyski i straty
bronki i baty
kluby i chaty
Ci starsi i małolaty
to te klimaty
i to te katy unikaty
dla tych co mają swoje światy
co mają własne jazdy
jak każdy co ma styl własny
radźmy
w nocy jak ćmy,
błyszczmy aż dostaną zaćmy,
sens jest jasny i
sens jest prosty ty
jesteś żałosny gdy
jesteś zazdrosny i
nieczyni wiosny jedna jaskółka
rymów w chu* mam
miotam nimi jak katapulta
Góral i spółka
drżą membrany w furach
w tubach i na półkach
ciebie to wkurwia
"powiedz ciebie to wkurwia??"

To drewnianej małpy rock jest tej ej
to drewnianej małpy rock ej ej
to drewnianej małpy rock jest tej ej
to drewnienej małpy rock tej tej
To drewnianej małpy rock jest tej ej
to drewnianej małpy rock ej ej
to drewnianej małpy rock jest tej ej
to drewnienej małpy rock tej tej

ja będe błyszczał,
będe pizgał
pod ton piździał
będe tańczył na babilonu zgliszczach
jedni widzą we mnie miszcza
inni nienawidzą tak jak generał kiszcza
""prawdy""
prawdziwy dla gry,
ja robie tak rym
ostry jak wóda bez zagrych
jak ból podagry
jak pudło wiagry
My tu to nagrywamy,
realizujemy plany
SZMAL!!!
zbieramy na te wypasione miniwany
mamy w dyni plany
jak gdyby nic gramy
pizgamy nimi jak minigany
spalamy kilogramy
czy to nie hany hany
i co mamy damy
nie tylko dla many many
włączaj organy
mamy ciulu ululany rap gramy
chamy
swój wózek pchamy
biją tamtamy
gdy rozpoczynamy tany synu!
P D G kiartem K.A.S.T.A
kuzynów sprawdź mnie

To drewnianej małpy rock jest tej ej
to drewnianej małpy rock ej ej
to drewnianej małpy rock jest tej ej
to drewnienej małpy rock tej tej
To drewnianej małpy rock jest tej ej
to drewnianej małpy rock ej ej
to drewnianej małpy rock jest tej ej
to drewnienej małpy rock tej tej

podobno
ejo podobno
ejo podobno
a słyszałem
a mówi sie
ejo podobno
a chodzą słuchy
podobno
podobno
o tyle i ile
podobno
ejo podobno
podobno to podobno tamto
sprawdź to i sprawdź tamto

Siemacie mówi Góral z P D G ferajny
podobno mam niezłe rymy i panczalajny
dodajmy że flow mam fajny
choć czasami zbyt jednostajny podobno
Widziałem wielki świat, patrzyłem mu prosto w oczy
Kochanie zrób mi kolacje, gdy wrócę z kolejnej wojny
Ten świat podobno zna dziesięć miliardów imion Boga
Od targania z życiem, linie papilarne zatarte na dłoniach
Wszyscy jesteśmy Chrystusami, krzyż postawię w kącie
Za oknem krzyczy miasto, ja chce zapomnieć,
kochanie przytul się do mnie,
perfekcyjni kochankowie i pościel pachnąca potem
Ja to żołnierz ej ty opatrzysz moje rany
Pazury miasta na ciele, zostawiają ślady
Zapach trawki, smak wolności nieznośnie słodkie powietrze
Doskonale znam z autopsji dobrze, że jesteś
Oni mówią na mnie Hukos, powiedz po swojemu
Między snuffami, między nami, kod dostępu
Niech ta planeta krzyczy, my chwilę pomilczymy
Nocna lampka, nie gaś światła, chcę Cię widzieć

Chcę siedzieć na dachu świata, oblizywać palce
Skubać mięso homara, w Twoje oczy patrzeć
Miłość - Nienawiść, cienka granica
Nie wiem co przyniesie jutro, ważne to z Tobą, dzisiaj

Chcę siedzieć na dachu świata, oblizywać palce
Skubać mięso homara, w Twoje oczy patrzeć
Miłość - Nienawiść, cienka granica
Nie wiem co przyniesie jutro, ważne to z Tobą, dzisiaj

Nasze wierze samotności z kości słoniowej
Tylko kto na starość na kawę wstawi nam wodę?
Wierzymy w miłość, potem tylko w moc pieniądza
Z biegiem czasu nawet miłość nie jest bezinteresowna
Nie zakochaj się w kurwie. tak łatwo powiedzieć
(a co?) Gdy jest kurwą a ty o tym nawet nie wiesz?
Panny nie lecą na hajs ... ej no coś ty
One kochają tych gości przepitych od goudy
Nie imponują jej pieniądze, więc weź ją do sklepu
Ona pierdoli, co myślisz i czemu
Rano robisz jajecznice, jakiejś bezimiennej suce
Krępująca cisza, wisząca nad herbaty kubkiem
W hotelowym pokoju pod numerem trzynastym
Sączę wspomnienia z colą z kryształowej szklanki
Ich imiona z przeszłości spacerują po mej głowie
To te chwile gdy w radiu wszystkie piosenki są o Tobie.

Chce siedzieć pić wódkę, zagryzać ogórkiem
Na ławce z kumplem nie myśleć o jutrze
Miłość - Nienawiść, cienka granica
Nie wiem co przyniesie jutro, pierdole co było dzisiaj

Chce siedzieć pić wódkę, zagryzać ogórkiem
Na ławce z kumplem nie myśleć o jutrze
Miłość - Nienawiść, cienka granica
Nie wiem co przyniesie jutro, pierdole co było dzisiaj
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo