Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Hałas, który kocham to ha ha
Myślę już i żyję z ym siedemnaście lat
Tak zawsze mnie nakręca,
sklania do myślenia
całe życie zmienia
Jest niedobrze, to puszczam ce de
i słysze jak z głośnika
płynie do mych uszu zajebista muzyka
*** albo *** klasyka
to jest właśnie życie, to właśnie jest muzyka,
którą kocham!
Wypiekam ją i smażę
czasem też podaję przyprawioną na parzę.
Tak stary to własnie ja
człowiek, który słucha muzy ha ha

Ref.
Czego? Co? Że jak? Ha ha
tego właśnie słucham stary ha ha
Czego? Co? Że jak? Ha ha
To włsnie kocham stary ha ha/ 2x

Ja słucham ha ha, tworzę ha ha
z roku na rok coraz lepiej
poznaje Arkana tego stylu
coraz więcej rozumiem
ciagle się uczę, tworzę dzwięki i rymuje
to jest jak choroba! jak rak!
złośliwy, nie da sie wyleczyć, nie da już nigdy!
Oo! Co pan powie? Hip ha o pe
miesza młodym ludziom w głowie?
Taak zgadzam się z panem
kiedy nas zatrybi - stary już masz przejebane
Bo to sie tak zaczyna:
pierwszy bit, pierwszy rym i właściwy klimat!

Ref.
Czego? Co? Że jak? Ha ha
tego właśnie słucham stary ha ha
Czego? Co? Że jak? Ha ha
To włsnie kocham stary ha ha/ 2x

A wracając do tematu, do meritum sprawy
a warto to ciagnąć, bo temat jest ciekawy
To hip ha o pe albo prosciej ha ha
nie wiem co dla Ciebie znaczą te słowa dwa
ale dla mnie to wolność!
zero barier jakichkolwiek
stary to nie czary ani mary to styl wolny!
więc spierdalaj
kiedy mówisz znasz zasady!
stary to nie szachy! ***
dla mnie nie ma tu wyrazu "nie"
każdy robi to co chce,
na tym to polega!
Szacunek dla wszystkich co przy mikrofonie
DJ oraz dla tych którzy klaszczą w dłonie na raz!
Tak widze to ja,
Szakal, który kocha ha ha
Tak własnie tak widze to ja,
Tyle dla mnie znaczy mu...

Ref.
Czego? Co? Że jak? Ha ha
tego właśnie słucham stary ha ha
Czego? Co? Że jak? Ha ha
To włsnie kocham stary ha ha/ 2x
Daj mi do reki ten mikrofon prawdziwy!!...hehehe
Jak forma Deus?
No zajebiście forma
Dobra jedziemy dawaj ten mikrofon...
Witam serdecznie w Fusznika świecie
weź na Fu! muzy przeciek majki lubi FU
dobrej muzy przeciek noon stop...sie rozwijam
w studio Schron na ulicy studio Prosto na
zajebistych koncertach na Be....(???)
zipskładowych melanżach tak było i tak będzie!

Ref:
Ja nie kończę bo jeszcze chce więcej,gdy
nawijam to patrz mi na ręce sam sobie jestem
innym mc OoOo daj mi mikrofon

Daj mi do reki mikrofon niech się dzieje co chce
a ja wciąż rozwijam nawijką swą.Na plecach
MaSS (?) są trenuje od małolata jak (?)
spytaj mego brata jak było w starych czasach
co sie robiło co sie odpierdalało jak sie rapu słuchało
Skąd sie płyty załatwiało pierwsze kroki w rytmie
rap stawiało co to jest teraz to chyba jest za mało
w porównaniu do tego co było wtedy gdy wykrztusił
z siebie nawijkę dla pożytecznej potrzeby i dalej,
żeby ruszyć z koksem. Nagrać pierwsze gotowce ustawić mikrofon więcej góry majki zrób więcej basu więcej hałasu w głowie cały słuch zasłupiał,jeszcze parę zipów parę osób to jest sposób by wydobyć z siebie cala prawdę esencję głosu i ciosu dodał pikantnego sosu do hiphopowy rym fusznika kosze ich i dalej biec i dalej idę pod słońce slow tysiące dalej szponce mam swój plan nigdy nie błądzę choć rachunki coraz większe. Grzywny rosnące życie drogie lecz kuszące kiedyś byliśmy brzdące a teraz w rapie sztuki wyrywające (?) pachnące oszałamiające w hh nagonce ja dalej sadze ze będzie dobrze w hh nagonce ja dalej sadze ze będzie dobrze ze będzie dobrze...

Daj mi do reki ten mikrofon prawdziwy rapowy
krok tak jak klon ludzi ze wszystkich stron zbiorę
w porę nasz hh jest jak miasto wieczorem. Cały czas
jednym tonem DeuS prosto ze śródmieścia. Piękna
ma dzielnica tak jak uroda niewieścia, bo (?)
mikrofonem śródmieścia ziemi pozwól ze wytłumaczę
jeśli wciąż nie czujesz chemii ulice kamienice chowają
swe tajemnice.W bitach biceps który pomaga utrzymać Ci ciężar pamiętaj na hardcorze musisz tu zawsze zwyciężać. Życia testach wyniosę pod chlapie(?) wypije cala krew łakiem (?) tak jak restart.
Rapsodia x2 dla każdego przechodnia w mym reku
mikrofon zdany sie zawsze prawie jak w ognia jak
zodiak w czytanym przeznaczenia krzyczy miasto:
POZNAJ PRAWDĘ BIEDĘ PRZYGLĄDAJĄC SIE
ALABASTROM!...

Co ja widzę składają rymy ulice składają
rymy dzielnice masz kłopoty chodź do mnie
na mownice reprezentuje 51kamienicę dalej hh
ćwiczę chodź lata liczę sprawy zasadnicze to
premie wydawnicze procenty sa kosmiczne my (?)
optyczne kwoty symboliczne budżety krytyczne
opóźnienia tragiczne lecz dobrze radzę (?) jak (?)
pierdolenie systemu żyj z własnym nakładem.Nie dać sie żywcem jak Osama Bin Laden przecież to (?) żaden z własnym nakładem. Masz w reku towar niebezpieczny, lecz skuteczny. Odejmę gwarancje hologram pożyteczny mojemu sercu bliski powiem tobie profesjonalizm przede wszystkim zaprzeczasz
suwerenności sugerujesz ze sie plujesz ze złości ze tobie nie wyszło ze frekwencje kurwa mialeś nisko
a przecież dałeś z siebie bardzo tak bardzo wszystko
a przecież mogłeś być tak bardzo blisko blisko ELO!

Jak nawinął Włodi mikrofon to narzędzie
jak zaprzeczysz temu jesteś kurwa w wielkim
błędzie. Słuchaj tego chłopak przekaz z pierwszej
reki. Zaciśnij szczęki nie mów do mnie dzięki. Lecz
wypij po fachu napiździają kolumny na śródmiejskim
dachu. Chcesz poruszać głową w rytm to ruszaj
nie rób obciachu.Wszyscy kumają jazdę na
warszawskim deptaku u góry chmara gołębi na dole
chmara dzieciaków. Pozdrawiam północ południe
śródmiejskich wariatów, biznesmenów, inwestorów
z tych samych klimatów gaz do dechy i ruszam
"Bit to przestrzeń, po której sie poruszam"!
Po koncercie chcesz nas zabrać na wódkę
Twoja dziewczyna z uśmiechem unosi miniówkę
Chłopaczyna chce z nami wysmażyć lufkę
Ochrona klubu chce sobie zrobić zdjęciówkę
Dwie turystki pokazują cycki
Na których mają już markerem grube tagi wszystkich
Koleżka z boczary podbija, że pozdrawia człowiek
Z którym ciężkie miechy, ten gibał w Tarnowie
Zdziwiony podchodzi gość w koszulce z orłem w koronie
Którego znowu ktoś wkręcił, że ze mną gadał na Gronie
Nie mam Grona chłopaczyno i nigdy nie miałem
Więc pogoń tą pałę co podszywa się pode mnie stale

Na zaplecze idziemy dalej przez salę
Kiedy wchodzimy tam widzę after jak w karnawale
Zadzwonić do dziewczyny chciałem, że zaraz jadę
Ale na*****la bit i na*****ne wokale
Więc wychodzę przed klub, żeby coś było słychać
Ktoś przekopał koleżkę, leży i ledwo oddycha
Psy dyskutują z właścicielem lokalu
Kolejne jadą na sygnale, nie słyszę nawet sygnału
Dobra trudno, napiszę jej SMS'a
Deszczu zawija samar, ale się ktoś na nim wiesza
Podchodzą w kółko pytają co z tamtą, co u tamtego
Zadzwoń na informację jak jesteś ciekaw kolego
Pomału tracę cierpliwość, chcę wracać już do Warszawy
Gościu mnie bierze na litość, że jechał tu aż z Iławy
Ktoś chce kolejne zdjęcie, ja już nie mam nastroju
Naćpany ktoś mówi coś z prędkością naboju
Mam dość, chcę odpocząć, mam wy*****ne
I tak na końcu będzie, że to ja jestem chamem
Bo z nikim nie piłem wódki i nie zajarałem
Ale nie jestem twój, jestem swój i tak zostanie

Jestem swój, dla ciebie jest ta muzyka
Od***** się od mojego życia
Jestem swój, nie twój, żyję tu dla siebie
Nikt w prywatne życie mi się nie w*****ie
Jestem swój, weź się do tego przyzwyczaj
Od***** się od mojego życia
Jestem swój i ***** tutaj jest do odkrycia
Od***** się od mojego życia

Idę do pracy na kacu max, udała się najba
Stoję na pasach, patrzę jak s*****la mi tramwaj
Deszcz pada, co za żenada
Na łeb kapie, a w japie sucho jak Newada
Biorę taxę, nie chce moknąć dalej
Cierp chce pogadać, ale dziś może mnie cmoknąć w pałę
Klnie na pogodę, czeka kiedy coś powiem
A mówię tylko jak Mes i Blef - aha
I otwieram te drzwi, wchodzę do pracy jak Public Enemy
Wśród ubranych jak Kennedy
Ziomek mówi, że się znów spóźniam i *****
Była dobra zabawa, mówię, ty lepiej popraw krawat
Siedzę na kompie, łeb na*****la
Mówię nie, idę po czwartą kawę zaraz
A każdy czegoś chce ode mnie, to sieć chamów
Dzwonią do mnie z Dubaju, Anglii, Amsterdamu
Wy*****laj, proszę, dla mnie co drugi typ
To dziś z robotą śmiga jakby coś tarał nosem
Ale dobra, jest piąta, wychodzę
Marzę by w busie nikogo nie spotkać po drodze
*****, tylko nie ona, nie rozumiem
Nie chodzę już z nią na studia, myśli, że obchodzi mnie co u niej
Pyta - co u ciebie? masz już funclub?
Ja w głowie liczę pozostałe siedem przystanków
I wysiadam, wchodzę do domu
Żeby nie było tam alkoholu, Boże dopomóż
Niunia wyjmuje wino, mówi - zagramy w scrabble
Jedyne słowo jakie kiedyś bym ułożył to upadłem
Kochanie proszę, powiem ci coś
Na dziś wrażeń w mojej głowie już dość
Jeszcze dzwoni Ciemny, wpadaj stary, jest niezły gnój
Ale dziś jestem niczyj, jestem swój

Jestem swój, dziś mnie o nic nie pytaj
Od***** się od mojego zrycia
Jestem swój, nie twój, dziś zdycham dla siebie
Nikt na skacowany łeb mi się nie w*****ie
Jestem swój, dziś się do tego przyzwyczaj
Od***** się od mojego zrycia
Jestem swój i ***** tutaj jest do odkrycia
Od***** się od mojego zrycia
Każdego roku i miesiąca i tygodnia i codziennie
W noce i we dnie - wolne i powszednie
Łapiąc przelotną myśl co przez okno
Wpada, by mnie dotknąć swą mocą przewrotną
Po chodnikach chodzą sami bezimienni
Czy chcą unikać tego, czemu zawsze byli wierni?
Choć nie widać jej i nie świeci jak fosfor
To prawda się wyda, wie o tym Pinokio
Ja nie zapomnę strof, ale czy ktoś zapamięta
Dla mnie rzecz święta, me życie to ta pętla
Widziałem sam jak niejeden z was płakał
Gdy Bóg brał Polaka co stał jak Barbakan
Bo ten co daje życie ile daje też śmierć
Na to patrzyłem, jakże mógłbym tego nie chcieć
Nie pomyślałem że tak bliski jest istotnie
Ten temat śliski jak mokre stopnie
Nie zauważam nic, póki nie minie bezpowrotnie
Pamięć postarza mnie i w końcu swego dopnie
Czy się narażam kiedy wyrażam fakt ten
Że każdemu zdarza się być ignorantem
To układnie wersów, gier słów i konkluzji
Jeden [?] drugiemu tylko bluźni
Co będzie później wie Sprawiedliwy
Wszystko zależy od perspektywy
Gdy płonie mały ognik to nikt go nie gasi
By zyskać wiele musisz czasem trochę stracić
Nie tylko brać lecz trwać też z innymi
Dodać wystarczy, że i szczęście ma swój limit
Nikt nie zna godziny i tak później czy prędzej
Życie, nie ty wybierze ci następcę
Więc niech pamięta serce, a przypomina słowo
O tych którzy byli tu przed tobą
Siemano dziwki co jest z wami kurwa mać ?
jeszcze nie obrosły cipki chcą się za kutasa brać

co za czasy 2011 ej ej ej kurwa !!!

trzepiesz się za hajs lubisz hajs masz przelicz
nawija jak Beyonce obcykana jak Kays
tania imitacja Angeli Jolie
chcesz dać jej uczucie ona w nominałach goni wała
choć byś miała temperament Sandry Hayek
nie dam się oszukać wiem że nie za darmo dajesz
potem zarobiony frajer co cię wozi na zakupy
będzie woził do póty do puki nastawiasz mu dupy
strawiony i wypluty w doświadczenia utył
bo za brakło mu waluty na twoje nowe buty
aaa sam był głupi jak but z lewej nogi
myślał że se kupi twoją dupę co zrobił ?
skończył w szpitalu dla pierdolniętych
i skończył bez szmalu bo jest pierdolnięty

aaa

ilu tępych oszukanych przez sixe
sępy jelenie osły tumany to przykre

bo to co je podnieca to się nazywa kasa
to czasem też jest beta lub "mesiek" s klasa

bo to co mnie podnieca to czasem też jest sex
a sex plus dobra fura to ich priorytet jest

21 wiek kurwa co za czasy fatalny
niedługo będą miały na cipach kasy fiskalne
chcą faceta raczej alfa niż romeo
i dobrze by było gdyby woził się alfa romeo
może ssać od taty kesh słać jej kwiaty też
dać jej wszystko na co stać cię po za tym wiesz
że ona lubi twoją buźkę gogusia
kocha cię za to że ją wozisz wózkiem tatusia
masz 21 lat i za łóżkiem pornusa
ale co byś zrobił gdybyś zdjąć jej bluzkę musiał
trzepiesz kapucyna leżysz w łóżku z parówą
ona posypaną miłość wciąga 200 złotówą
nie masz gustu na grubo chcesz gwiazdę roku
bo ma ten fokus w oku jest gościnna w kroku
ma pokus siedem w okół siebie daj se spokój nie wiesz
lepiej się złórzyć niż zardzewieć proste
Witam, mam 23 lata, nie ważne jak mam na imię i nazwisko
wszyscy od zawsze mówią na mnie Hukos, i niech tak zostanie
niech od teraz będzie ważne tylko to co chcę powiedzieć
bo ta produkcja to mój głos, całej tej przestrzeni
która mnie otacza, to jest mój światopogląd
moje doświadczenia, i moje przeżycia
ta płyta jest moim małym wkładem, w to co tak bardzo kocham
a to co potocznie ludzie nazywają Hip Hopem
tak, dedykuje ją wszystkim moim bliskim, którymi mogę nazwać
moimi braćmi i moimi siostrami
wiecie co, od zawsze chciałem mówić to co siedzi mi w głowie
i dawać to ludziom
na pierwszej płycie Panoramy Paru Faktów, urodziłem się jako raper
na tej produkcji, uczę się chodzić
i słuchając jej zastanówcie się chociaż przez chwilę
co będzie jak ten typ w końcu nauczy się latać
a do tego dążę, dobra jeszcze raz witam was wszystkich
Hukos, Ostrze moich oskarżeń, Zaczynamy

Witam, Hukos na bitach
witam, z tego nośnika,
witam, to moja płyta
witam, o nic nie pytaj
Witam, Hukos na bitach
witam, z tego nośnika,
witam to moja płyta
kawał mego życia x2

Witam, na wschodzie od granicy
na zachód od słońca,
z tej perspektywy wszystko inaczej wygląda
witam, w mariażu kultur, stolicy buntu
na ulicach masz klimaty a'la You got me, Rootsów
witam, wśród moich ludzi co bronią honoru ulic
zamiast broni i kuli w sercu pokłady dumy
witam, bigotów wspomnień z pomników odlanych w brązie
chociaż ta rewolucja zdążyła o nich zapomnieć
witam, małych ludzi ale pełnych wielkiej wiary
dla was pokłon i szacunek bo nie boją się marzyć
witam, martwe dusze teraz wleje w nich nadzieje
jeszcze będzie nas więcej, a świat należy do Ciebie
witam, moich wrogów, znowu kurwom dam powód
na te tematy do blogów, jak dla was drugi po bogu
witam bandytów mikrofonów, oldschoolowców, trueschoolowców
i niech reszta się dziwi, nasz świat odlany z wosku
witam moich braci, no i witam moje siostry
bądźmy perłami w korownie, w łonie wolnej Polski

Witam, Hukos na bitach
witam, z tego nośnika,
witam, to moja płyta
witam, o nic nie pytaj
Witam, Hukos na bitach
witam, z tego nośnika,
witam to moja płyta
kawał mego życia x2
Naser:
Mam te kody dostępu , wpadam w centrum zamętu ,
jak Dark Man nie czuje lęku mam dar człowieku
i power dla mnie mury są z tektur metrów parę
dzieli mnie od marzeń odległych Niegdyś jak Neptun
. Nie czaisz Moich tekstów wracaj do lektur
po suszy nadchodzi czas deszczu i burzy
. Ty wiesz ze mam wersy niczym kody dostępu
trafiam jak piorun w drzewo pod którym chciałeś się ukryć.
Zmieniam Cluby rap wypalony jak cegła
Vixen i Naser masz tu trzeźwy materiał
. Nie wypał z deka ostatnie lata ale nie spałem
wracam teraz zapan brat z bratem
.Ideał ze mnie żaden raczej idealista
opisać nie opisane to moja chora ambicja
, otwieramy bramy kody dostępu zgodnie z planem
trafiając w moje łapy delektuj sie tym rapem .
Ref:
Mamy Co Chcieliśmy x 2
Trzeba wierzyc nie kumasz moich tekstów to wracaj do lektur
KODY Dostępu !!
Vixen:
Doszedłem tutaj z buta szybko jak Hayabusa
Pedze jak Kuzaj kumam bo mam dobry pułap
Tępa Kula kulam słowa jestem jak pioruny w chmurach ,
Włączam sygnał jak ambulans by mnie było słychać kumasz ?!
Dostałem swoje cyfry otwieram nimi drzwi
w które wchodzą tylko Vip'y Jestem Nim !
Daje wam tlen jak nikt gdy dzis wchodzę na Street !
Mam promien jak Nikt ! Daje Płomień mój Styl !!
Mam Formę przekształcam sie jak transformers
by skakać coraz wyżej jak skate border
, rozwijam wrodzony talent jak Harry Potter
Rozdaje Bank słów jak hajs totolotek!
Wbijam Cie w fotel gdy przyśpieszam (adrenalina)
wbijam kod dostępu długi jak limuzyna
Ty sie topisz jak cyna w słowach bez pokrycia
To pranie mózgu co cie złamie jak Titanica !!
Ref
Massey:
Full eksperymentuj się orientuj z zakrętu zamętu antidotum kody dostępu
Skrętów masa nie wygasa pomysłów lista
Naciskam , tu pizgam na pizgach i nie na wyspach
Tylko swoje cały czas napieram
napieram nadzieram nadzieram napieram napieram
teraz oryginalny styl bezcera
nie raz słysze "Hujowy rap " Wolał bym usłyszeć cisze
Dyszec nie zamierzam odświeżam pamięć
Wiem co jest grane Zbadane opisane zesłane z góry
słuchają mury kaptury szczury łapią łapią ten Vocal
mam kody dostępu do rapu to Nokaut !
Mam Liryczny wpierdol niczym bejsbol na kolanie
nagranie przesłanie zbadanie granie odkrywanie rapu
mam szyf cyfer dzieli sie pół na pół
dla ziomków znajomków i nie dobrych chłopaków !!
Widzę idealny świat w moich snach, ty go nie znasz
Bo wokół bezwład, jak go widzieć bez wad
Gonię po miejscach w poszukiwaniu szczęścia
Nie widzę spięcia w zaciśniętych pięściach
Droga jest kręta, lecz jeśli masz potencjał
Pokonasz ciężar i będziesz zwyciężać
Musisz pamiętać, że klęska to lekcja
A męska decyzja to iść, a nie deptać
Nie lubię szeptać, bo szept rodzi plotki
Więc zamiast niej wolę tworzyć tekst zwrotki
Nie stawiaj stopni za błędy z przeszłości
Bo każdy popełnił tu ich wielkie ilości
Nie rzucaj kośćmi, bo los nie gra czysto
Da Ci zabłysnąć, byś mógł upaść nisko
Ja kocham hip-hop, bo jest przy mnie blisko
Znalazłem w nim swoje niebo, to wszystko

Nawet jeśli już bardzo Ci czegoś brak
Musisz wiedzieć, że niebo to własny świat
Twoje życie na zawsze zostawi ślad
Moje niebo to rap, moje niebo to rap

Nawet jeśli już bardzo Ci czegoś brak
Musisz wiedzieć, że niebo to własny świat
Twoje życie na zawsze zostawi ślad
Moje niebo to rap, moje niebo to rap

Widzę idealny świat, lecz nierealny tak, że
Nawet jeśli pragnę, to nigdy go nie znajdę
Proszę o szansę każdego dnia i mam cel
Przyciągać jak magnes, ludzi co znają prawdę
Rozkładam żagle, fale są dla mnie żadne
Bo z wiatrem popłynę jeszcze dalej niż rap ten
Słuchaj uważne, mów to co każe serce
I nie zadawaj pytań, jak nie chcesz wiedzieć więcej
Nie patrz na ręce, patrz za horyzont
By móc dojrzeć miejsce, gdzie inni nie idą
Bądź jak ogniwo z prawdą nierozerwani
Pokaż tym co nie widzą, że twój świat nie ma granic
Przestań ranić ludzi, co maja plany
Bo mimo wielu różnic jesteśmy tacy sami
Tylko wygrani nigdy się nie poddali
Ciągle szukają drogi i nie stracili wiary

Nawet jeśli już bardzo Ci czegoś brak
Musisz wiedzieć, że niebo to własny świat
Twoje życie na zawsze zostawi ślad
Moje niebo to rap, moje niebo to rap

Nawet jeśli już bardzo Ci czegoś brak
Musisz wiedzieć, że niebo to własny świat
Twoje życie na zawsze zostawi ślad
Moje niebo to rap, moje niebo to rap

Oho, wiesz, joł
To niebo dla mnie, dla Ciebie też
To niebo dla mnie, dla Ciebie wiesz
To niebo dla mnie, dla Ciebie też
To niebo dla mnie, dla Ciebie wiesz
To niebo dla mnie, dla Ciebie też
To niebo dla mnie, dla Ciebie wiesz
To niebo dla mnie, dla Ciebie też
Pieniądze to pojęcie względne dziś
Bez nich przez życie raczej każdemu ciężko iść
One ułatwiają egzystencję przecież
Zamiast płakać w tramwaju wolę płakać w mercedesie
Trzeba zachować ten dystans do pieniądza
Przestań na innych ludzi z góry spoglądać
Zapomniałeś śmietnikowcu skąd się wywodzisz
Teraz hajs lans już pajacu się wozisz
Ludzi nie poznajesz znów franka palisz
Wyjebane masz na tych, którzy Ci pomagali
Liczy się co w Twojej głowie, a nie co masz na sobie
Na równi powinien traktować się każdy człowiek
Pieniądze nie są celem, lecz tylko środkiem
Zrozumiesz to, kiedy w życiu się w końcu potkniesz
Mania zarabiania to ta kurewska żądza
Płaszczyć się tak poniżać dla pieniądza

Hajs hajs hajs światem rządzi
Hajs hajs hajs nie jeden zbłądził
Hajs hajs hajs jest wśród nas
Wokół tego obraca się cały ten świat... //x2

Chciało by się powiedzieć że najważniejsze jest zdrowie
Lecz nie mając hajsu, nie powie Ci tak żaden człowiek
Świat się zakręcił niesamowicie
Wyszła z mody miłość i przeciętne życie
Balety, hajs za hajs, najlepsze dziwki
Priorytety ludzi bez wartości ponad wszystkim
Wciąż myślisz, że hajs to nie jest szczęście
Ci, co mają go dużo, chcą mieć go jeszcze więcej
Brudzą swoje ręce, godność i sumienie
Brną w to dalej, napychając swoje portfele
Być synem piekarza, żadna przyszłość
Inni mieli dzianych starych, finansowo im pykło
Hajs dzieli ludzi, różni wszystkich
Jego brak na psychice zostawia trwałe odciski
Nie jeden splamił swoje dobre imię
Zostawiając problemy i długi swojej rodzinie

Hajs hajs hajs światem rządzi
Hajs hajs hajs nie jeden zbłądził
Hajs hajs hajs jest wśród nas
Wokół tego obraca się cały ten świat... //x2

Szmal zarobiony, wyśniony, wuchta mamony
Wciąż o nim marzą me ziomy
Nie mając żadnych szans zdobyć nawet tych paru złotych
Raport z ulic biedoty oraz ich reprezentant, który już nie chodzi głodny
Po krótce - szmal ważny jest, przyznam, mieć go trzeba
By żyć dobrze w tym kraju, spać spokojnie, się nie bać
Zdobyć swój kawał chleba, lecz nie za wszelką cenę
Sprzedasz brata jak Judasz, by przez chwile mieć lepiej
Musisz wiedzieć to cepie, że taki pieniążek śmierdzi
Widok pętaków mierdzi, dla nich hajs najważniejszy
Świat burżujów i dziwek z wyższych sfer, tych rozrywek
Wyruchają Cię dla zer, a Ty dalej klep bidę
Ale za to z mądrością, chociaż w podartych spodniach
Nie obdarty z godności jak fałszywi, brat poznaj
Smak satysfakcji, jeśli chcesz sobą pozostać
Zapamiętaj, że nie wszystko na tym świecie kupić można
Bezimienni, Bezimienni trzy
Verba Veritatis cały czas Silesia rebela
dobre chłopaki, piona, piona, piona
jedziem jedziem jedziem

Podjąłem ryzyko i znam konsekwencje
od lat z bombatyką mam swoje miejsce
tu kręcę i żyje tu skręcam i pije
non stop na oriencie piona dobre ryje
osiedlowe familije gdzie rękę myje ręka
przyjaźni nie przecięta wstęga to potęga
nauczyła mnie ulica gdzie slow granica
a ludzie pokazali co to słowa bez pokrycia
to tak jak w rapie ściemniasz kurwo to wyłapiesz
jak robisz z mordy dupę to gówno masz na japie
bezimienni pacierz to rap na rejonach
tylu bezimiennych ilu chłopców na stadionach (piona)
dobra marka, sprawdź typów w kominiarkach
bezimiennych banda ty brat trzymaj farta
Ryjek, Ostry, Mara piona piona piona
bezimiennych rap rap rap na rejonach.

Każda jedna akcja ma swoje skutki
tak boli łeb od nadmiaru wódki
każde jedno słowo ma odbicie w życiu twoim
każdy zły czyn z powrotem się podwoi
a w życiu jak to w życiu od fałszywych kurw się roi
kogoś poniżyłeś przy okazji on Cię zgnoi (pamiętaj)
stara prawda taka, podkopując innych
prędzej czy później wpadniesz do podkopów innych
a nasz rap kumasz akcje i czyż nie jest taki
jeden psycho drugi anty ale kłócą się dzieciaki
tu sąd będzie jeden z drugim ci hejterzy co nam jadą
się wpisujesz ciebie boli nas nie rusza wiec uświadom
akcja akcja ma liryczna konsekwencja tak jak parzysz herbatę
i wyciskasz z niej esencje, w trybie ludzi zaufanych nie bądź czarna owcą
prędzej czy później będziesz im osoba obcą
to tak jak wypływać na szerokie wody
zawsze będzie ktoś hamował doczepiając kłody
mimo iż przyjmiesz wszystko na swa klatę
spróbują i tak, zrobić z ciebie szmatę.

Walnij w ścianę ona odda to nie żadna nowość
to nie skomplikowane jak jakaś rachunkowość
akcja jest przyczyna reakcja konsekwencja
ludzie robią potem myślą, a na końcu z żalu jęczą
nie musiałem być Newtonem żeby na ulicy zczaić
że wejdziesz komuś w odcisk to ci będzie chciał odpłacić
w dobrej ekipie biegałem na dobrego wyrosłem
w BT nie jedna wiosnę piona nie z jednym gościem

Szanowałem innych mnie tez szanowali
tak zostało aż do dziś nic układu nie zawali
Mara mnie nazwali nie dam splamić swojej ksywy
choć zawistni wyrastają jak po deszczu grzyby
coś ci wyjdzie chcą to zabrać już taka kolej rzeczy,
że niektórych kole w oczy ze u ciebie dobrze leci
nikomu źle nie życzę, bo to do człowieka wraca
a nie jeden pajac chciałby plany poprzewracać
Bezimiennych rap elegancko poziom trzyma
3 płyta a nie finał frajersko puszczam gina
żaden super glina tu tego nie wyśledzi
to sercem w podziemiu siedzi wciąż razem jak sąsiedzi
czy osobno 10 liter podpisani bezimienni
Piona Miku składzior BT ulicznym zasadom wierni
ulicznym zasadom wierni, zawsze!
Lepszy towar niż na Jamajce ziom
Jaki stuff, masakra człowieku, dzwoń do Paxona
Ej dzwoń do Paxona

- Halo, Paxon?
- Ta
- Mamy taki stuff, że nie uwierzysz ziom
- Ej dobra, to wpadamy do Bardachy, w końcu są bakacje

Pełen chill, z nieba się leje żar.
Gorący jak grill unosi się ganji czar.
Piękniejszy od lilij, my żyjemy dla tych chwil.
Jaramy z naszymi ziomami aż do utraty sił.
Pełen chill, z nieba się leje żar.
Gorący jak grill unosi się ganji czar.
Piękniejszy od lilij, my żyjemy dla tych chwil.
Jaramy z naszymi ziomami aż do utraty sił.

To są bakacje, bucha bierze tu każdy pacjent, owacje
Ziomy odbierają na moim paśmie, masz mnie
Kiedy blanty wprowadzają baśnie - czuję wyraźnie man
Nie ma mnie z wami, kiedy bucha nie wezmę rano
Poznałeś mnie, więc poznałeś moją tożsamość
I nie będę normalny, gdy nie wezmę bucha w płuco
Ja będę sobą, kiedy ziomy to pokruszą

Kiedy odpalam blanta mija mi chandra
Tworzę ten soundtrack lajt man, dymi się z majka
Wrocławska Jamajka, po parkach baka fajka
Oczy na zapałkach, pełne płuco na bakacjach
Spokojnie jak ambient dalej palę gandę
Mam bandę, co rapsy robi nienagannie
Nie na handel, nienachalnie, macha walnę
Zapodam koleżce, niech spokojnie się sztachnie

Rozkrusz to teraz, zroluj i zapal
To chillout nie spina, kolumbijski katar
Tyle słońca nareszcie, kręci się mini bat
My rządzimy na mieście jak Pablo Escobar
Mała podwijaj kiecę, lecę, zawijam lole jak precel
Fazy hycel, smaży się sznycel
Kiedy znikają ulice nie męczę się tylko
Kręcę i krzyczę: zmieńmy w tęczę te szare ulice!

Pełen chill, z nieba się leje żar.
Gorący jak grill unosi się ganji czar.
Piękniejszy od lilij, my żyjemy dla tych chwil.
Jaramy z naszymi ziomami aż do utraty sił.
Pełen chill, z nieba się leje żar.
Gorący jak grill unosi się ganji czar.
Piękniejszy od lilij, my żyjemy dla tych chwil.
Jaramy z naszymi ziomami aż do utraty sił.

Na dworze upał, Ty weź się z nami upal
Nie wal głupa, krusz to w palcach, bo to gruda krucha
Każdy ma uśmiech od ucha do ucha, tu każdy sztacha bucha
To tłusty ciur, nie żadna podpierducha
Posłuchaj ziom, nie zapomnij o bletach
Stuff pokitrany po kiermanach i skarpetach
Pełna peta, już na starcie nie wiem gdzie jest meta
Ze wzrokiem kreta cieszę mordę, jak na kabaretach
Ej! W płucach kat morderca, rym prosto z serca
Zobacz co nas napędza: bity kozackie Dziada jak S klasa Merca
To NDK na bakacjach i Wice Wersa

Jaraj, jaraj, jaraj, albo spierdalaj
Na każdym letnim festiwalu psów cała fala
Pozbyli się gunów i są przebrani za fanów
A Ty patrz na swe kroki i omijaj wyroki
To bakacje Wice Wersa, NDK
Ziomy mają dobre topy, palę z nimi i ja
Cały rok bakamy potem tune'y nagrywamy
A w bakacje na grubo się opierdalamy

Zaszczyciło słońce na horyzoncie
Dajcie mi bonga i skręćcie po joincie
Wygodnie usiądźcie w Bardachy porcie
Chcę widzieć uśmiech na każdej mordzie
Bo to są bakacje, więc czas na biwak
Chłopaki mają ciur i siedzą na skrzynkach piwa
Pogoda na kozaku podobna do bidżiffa
Słuchaj tego chłopaku, bo bania sama się kiwa

Pełen chill, z nieba się leje żar.
Gorący jak grill unosi się ganji czar.
Piękniejszy od lilij, my żyjemy dla tych chwil.
Jaramy z naszymi ziomami aż do utraty sił.
Pełen chill, z nieba się leje żar.
Gorący jak grill unosi się ganji czar.
Piękniejszy od lilij, my żyjemy dla tych chwil.
Jaramy z naszymi ziomami aż do utraty sił.
Doniu:
Nie mogę mówić że źle,
nie mogę kłamać ze pnę się po kablach,
bo trudno przeżyć ten kolejny dzień,
gdy strach knebluje nam uszy, usta, oczy
jak iloczyn zasłyszanych plotek i prawd,
gówno wiesz nawet jeśli z tobą traumy dzień,
zmienię to wszystko dziś będzie dobry dzień
dym wypuszczam w tlen
wbiega na kłot do moich płuc
wstaje z kolan nie pytam o kurs i znów
nawet jeśli erka wiezie moją siostrę na SOR
piętro niżej z nerwów rzygam jak kot i tracę flow
wiem, że za rok odbuduje to eee...
może wczoraj go minąłem ale dziś będzie dobry dzień

Ref.
To był dobry dzień,
znów widzę ludzki śmiech,
dla tych chwil warto żyć ooo...
To był dobry dzień,
bez żadnych ludzkich spięć,
dla tych chwil warto żyć.

DKA:
Cieszę się oddechem, nim Bóg postawi kreskę.
To dobry dzień, w którym mogę sobie jeszcze,
pozwolić na to by gasić słońce deszczem,
a każdy mój tekst nazwać ot tak wierszem.
Wreszcie nie chcę więcej, bo jest już dobrze,
byłbym idiotą gdybym chciał wszystko na perfekt.
Nie mogę powiedzieć, że złapałem życie w kleszcze,
choć mam je pod kontrolą wydaje się być lżejsze.
To po pierwsze, nie wątpię, że jestem tutaj po coś,
po drugie wiem, że jak dzieciak ulegam emocjom.
Ale jestem teraz tu i wyszedłem na prostą
to dobry dzień, żeby w końcu wejść w dorosłość.
To dobry dzień żeby podać rękę komuś,
jak nie wiesz komu to znajdź i kogoś polub.
Wczoraj żółtodziób, a dzisiaj już weteran
to był dobry dzień od wschodu słońca, aż do teraz.

Ref.(x6)
To był dobry dzień,
znów widzę ludzki śmiech,
dla tych chwil warto żyć ooo...
To był dobry dzień,
bez żadnych ludzkich spięć,
dla tych chwil warto żyć.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo