Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Teraz nie Gib-Giobon tylko drin bom bom
KNT i Borixon, PIH i Borixon

Ref.: To była podróż na kilka fur
W rejony ciepłych beskidzkich gór
RRX Desant słychać cały chór
Wiosenny upał piekł jak na ranie sól

Tym co zostali w mieście śmignął ból
Pech Flahaha do ha prezesów trzech
W gardłach wóda, na twarzach śmiech
W przerwach dobijał nas zielony Lech
Ustrojski pegaz, tam była nas słychać
Gorące dziewczęta, każdy chciał dotykać
Siemasz, jestem Borys, chcesz popykać
Ze składem Flachaha i Ha
Bez przerwy, bo przerwy u nas brak
Konkretny cel - zapełniać rymem track
Trafiał w bity, tak jak trafia szlak
By mnie trafił, jak bym się dziś nie napił
Nie jeden z nas na nie jedną górę trafił
Na niej stał i na świat się gapił
Ale wiesz co, miałem kontakt z tobą
Bo zabrałem DPS-a i mikrofon

Ref. x2
never be remember
your words your life will fade away
so try to take this
if the were mean to be your life

your school around you
try to control they every step
it seems so crazy
destiny will always find it's glad
i know life hurts sometime
but it hurts more when is gone
to day the sky falls on your head
feels like a stacks in your chest

now I guees nothing will stop you
to take life in your hands
maybe you will find your way out
maybe now you understand x2

everyone's against you
you thing i promise you
dreaming life and nothing less
every situation cools our promise left
not everyone is worrying you
everyone wants to be one
its take so much more
what we fight is our world
i know it sounds crazy
please just listen to this words
you and me are just a love
so be prepared to stand to fight

now I guees nothing will stop you
to take life in your hands
maybe you will find your way out
maybe now you understand x2
Upojeniem obezwładniasz mnie
ukojenie jak na ogień deszcz
dajesz mi wiesz mmm

Upojenie przyjemność której pragniesz
moment chwila ulotna życia fragment
mistyczne obcowanie z absolutem
pożądanie które stało się Twoim łupem
otwarte na oścież niebiańska brama
długo oczekiwana nie znana nirwana
zresztą nikt nie potrafi tak rzeźbić słów
żeby jedno z nas miał kreślić uf
stan nie wystarczy słowo radości
to szał radości euforia eldorado arkadia
która nas ogarnia i działa
tylko sobie zwierzamy się ze swego ciała

Ref.
Upojeniem obezwładniasz mnie
ukojenie jak na ogień deszcz
dajesz mi wiesz mmm
upojeniem skrępowałeś mnie
daj mi ukojenie jak na ogień deszcz
dałeś mi wiesz ooo
upojeniem obezwładniasz mnie
co znaczy wiem
tylko przy Tobie wiem

Ukojenie przychodzi zaraz potem
jeszcze przed chwilą serce waliło jak młotem
teraz oddech zwalnia spokój ogarnia zmysły
obraz staje się coraz bardziej mglisty
jak byś lewitowała lekko frywolnie
jak byś medytował wolno spokojnie
bez ruch zastępuje wieczną pogoń
zawieszony w czasie czujesz tylko błogość równą bogom marzenie się spełnia
ukojenie naszą miłość uzupełnia
oświeca nas upiększa jak filozofia
możesz
to poczuć tylko z tą którą kochasz

Ona Ciebie "Ciebie"
ile pożądania mam tylko Tobie chcę ją dać
upojone ciało drży
gdy patrzysz na moją nagość chcę ją dać Tobie
wyznaj mi wszystkie rządze swoje
wyznaj mi czego pragniesz
powiedź wprost czego chcesz
a dam Ci wszystko co chcesz ukojenie mmm

Ref.
Upojeniem obezwładniasz mnie
ukojenie jak na ogień deszcz
dajesz mi wiesz mmm
upojeniem skrępowałeś mnie
daj mi ukojenie jak na ogień deszcz
dałeś mi wiesz ooo
upojeniem obezwładniasz mnie
co znaczy wiem
tylko przy Tobie wiem

Opalam się w gorących promieniach upojenia
odpoczywam w chłodzie cienia ukojenia
jedno i drugie razem na przemian
wspomnienia które nigdy nie pójdą na przemiał
to nie ważne czy to magia czy chemia
nie jeden omieniał ze zdumienia
bo nie miał tego wcześniej
a tu niemal jednocześnie doznaje to czego
nie wyobrażał sobie nawet we śnie
co przenika całkowicie do głębi
nie zmienia się wyrzut sumienia co gnębi
maksymalne napięcie i absolutne odprężenie
upojenie i ukojenie
Ja przy użyciu mic'a przedstawię ci syf ulic
Weź odpal sobie skręta, polecam się znieczulić
Widzę ziomka w koszuli na sprawę idzie brachu
Bo tu dramat się kryje za cyframi sygnatur
Rozsądek krzyczy 'ratuj', lecz pomoc nie nadchodzi
Podpytaj o to kurwa dzieciaków z biednych rodzin
Wiesz o co chodzi ziomuś, wiesz ziomuś co jest cięte
Najchętniej to jak Hukos skończyłbym z prezydentem
Ziomek siedzi ze skrętem i jak zarobić pyta
Dillerka na ten moment, jedyne co mu świta
Ja ciągle na tych bitach z okruchami perspektyw
Kreślę kartki do pudła, bo ziomka mi powlekli
Chujoza się wyświetlił, na sprawie jebnął szpagat
Uważaj z kim się trzymasz, co komu opowiadasz
Dla Ciebie znowu Chada, ulica to pochwala
Dla dobrych ziomków w celach dziś przy 14stu calach

Ref. x2
Gdzieś za rogiem pewnie czyha (ulica)
Rozstaj dróg śmierci i życia (teraz tak)
To czy zostaniesz z niczym (weź posłuchaj)
Czy będziesz spokojnie oddychać (co)

Koleżko, weź uważaj jak dzwonisz do dillera
Telefon na podsłuchu, miejscówki na kamerach
Też tego nie popieram, pierdolę taki klimat
Za jakiś czas tu będzie brat druga Argentyna
Koleżko się zatrzymaj, ulica wznosi lament
Dotyczy to dzieciaków co przesadzają z ćpaniem
Tu mamy przejebane, psy zniweczyły plany
Ziomek weź się ogarnij, wciąż na cenzurowanym
My dbamy o układy i przestrzegamy reguł
Już dość mam tych awantur i wylanego gniewu
To życie według Chady, co dalej będzie nie wiem
Weź trzymaj za mnie kciuki gdy ja trzymam za Ciebie
Wiesz jakoś się wygrzebiesz, ja zawsze mówię z fartem
Te prochy i alkohol to dzieciak chuja warte
Kup zaraz nowy starter i wymień swój telefon
Jak ziomuś od tygodnia w słuchawce słyszysz echo

Ref. x2
Gdzieś za rogiem pewnie czyha (ulica)
Rozstaj dróg śmierci i życia (teraz tak)
To czy zostaniesz z niczym (weź posłuchaj)
Czy będziesz spokojnie oddychać (co)

Tu nie książki lecz bratku alkohol znika z półek
Wiem jak ciężko jest zamknąć rozdział pod tym tytułem
Pieprzę taką regułę, nie chce wisieć na kresce
My z jebaną policją wciąż na wojennej ścieżce
Nikt nie odda za bezcen tych fantów, które przyniósł
Tak naucza ulica swych niepokornych synów
Już obrałem azymut, teraz zaciskam pięści
Ciężko zorganizować tu splot najlepszych wieści
Od narodzin do śmierci tubylcy walą brudzia
Nie ogarniają życia, ale biorą w nim udział
"coś tam' sprzedałeś życia część
Dzisiaj jesteś tu dlatego że nie stac cię na śmierć
Takim to mówię cześć, ich krzywda mnie nie boli
Masz talent do zjebania wszystkiego mimo woli
To syf pieprzonych ulic, ja żyję tutaj człowiek
Pomimo, że z każdego kąta powiewa chłodem

Ref. x2
Gdzieś za rogiem pewnie czyha (ulica)
Rozstaj dróg śmierci i życia (teraz tak)
To czy zostaniesz z niczym (weź posłuchaj)
Czy będziesz spokojnie oddychać (co)
To nie była miłość, jak w "Przeminęło z Wiatrem",
Ty miałaś duży biust, a ja miałem sałatę.
Impreza u chłopaków, potem wziąłem cię na chatę.
Wtedy nie wiedziałem, że pierdolę zwykłą szmatę.

O 8:00 na rynku - knajpa, impra no i poszło,
Nowa sytuacja - wydawała się być prostą.
Szkoła, potem rynek, a wieczorem czas dla ciebie,
Tak ładnie pierdoliłaś, że jest ci jak w niebie.
Moim kumplom ciekła ślina na widok twojej dupy,
Przyspieszał puls i sztywniały fiuty!
Rozumem nie grzeszyłaś, za to nadrabiałaś ciałem,
Jedno jest pewne, nigdy Cię nie kochałem!
Na wierną sukę ostro Cie tresowałem,
Jak prywatną prostytutkę, tak cię traktowałem
Miałem rację, bo byłaś głupią dupą.
Głupią, pierdoloną i niewyżytą suką!

Pocałuj mnie w dupę, jak gówno poczuj się,
Bo ze wszystkich sił ja dzisiaj pierdolę cię!
Teraz upijam się i robię to co chcę,
Mam zajebistą kobietę, reszta pierdoli mnie!

Zadymy, interesy, policja i problemy,
Do wyjaśnienia sprawy miałem zniknąć, bez ściemy.
Zerwać kontakty na góra dwa miesiące,
Poczekać aż ciśnienie zacznie być malejące.

Wróciłem. "Vatos Locos" powitanie,
Chłopaki pamiętali o Whiskaczu i szampanie.
Kurewsko było miło, dla chłopaków uznanie.
Dziękówa za przyjęcie i za zajebiste panie.
Nazajutrz się meldujesz, witasz fałszywymi łzami,
Pierdolisz, że tęskniłaś za wspólnymi chwilami,
Zapomniałaś o jednym - nie tańczysz z frajerem,
Więc gówno Ci pomoże udawanie szczerej!
Chłopaki mi donieśli o twoich krzywych ruchach,
Zła kobieta z Ciebie, głupia pierdolona suka!
I nie ma zmiłuj, dlatego bujaj się mała.
I tak mi się znudziłaś, a więc – wypierdalaj!

Pocałuj mnie w dupę, jak gówno poczuj się,
Bo ze wszystkich sił ja dzisiaj pierdolę cię!
Teraz upijam się i robię to co chcę,
Mam zajebistą kobietę, reszta pierdoli mnie!

Dzień po dniu, wciąż Telefon napierdala,
Zbyt głupia by zrozumieć, co to znaczy wypierdalaj!
Aż zjawia się twój stary - koleś całkiem wporzo,
Nic do niego nie mam, ale to ci nie pomoże.
Stary zgęszcza mi temat, że najadłaś się tabletek
Że w jego zestawie brakuje kilku żyletek
I, że poszłaś w pizdu, nie wie gdzie, mówię – rynek,
Bo to magiczne miejsce, dla głupich blondynek.
Zabrakło odwagi aby podciąć sobie żyły,
Jedynie tabletki zajebiście Cię zmuliły
Toksykologia, psychiatra i spierdalaj!
Poczuj się jak gówno i trzymaj sie z dala.
To nie była miłość jak w "Przeminęło z Wiatrem",
A więc stary uważaj, co bierzesz na chatę,
Lepiej każdą laskę z góry traktuj jak szmatę,
One nie kochają Ciebie, tylko Twoją sałatę.

Pocałuj mnie w dupę, jak gówno poczuj się,
Bo ze wszystkich sił ja dzisiaj pierdolę cię!
Teraz upijam się i robię to co chcę,
Mam zajebistą kobietę, reszta pierdoli mnie!

Do you wanna fuck, babe?
Do you wanna fuck, tonight?
Do you wanna fuck, babe?
Do you wanna fuck, tonight?
Do you wanna fuck, babe?
Do you wanna fuck, tonight?
Do you wanna fuck, babe?
Do you wanna fuck…?
[Bonus RPK]
Elo wita BGU jestem z RPK załogi,
swój dla swoich, swoim nie rzucam pod nogi,
pierdolonej kłody, żadne kurwa rogi,
wiesz o co chodzi, nikt się złoty nie urodził.
Ale kurewstwa nie lubię, się nie gubię, wiem co mówię,
jeśli masz dobrego ziomka, szanuj jego, jego dupę,
jak zrozumiesz tą naukę wtedy będziesz elegancki,
jak nie to cię pogonię, pajacu zgadnij.
Kto ma teraz rację, ja czy ty,
postępowaniem złym tylko wyłapiesz na kły,
w dymce mgły, kłęby, młyn, leci z tym,
to na razie, spierdalaj w swoją mańkę bochomasie.
Sram na świnie które myślą tylko o kutasie,
o kasie i nic nie kumają w tym przekazie,
szanuję kobiety co szanują same siebie,
to właśnie doceniam u was najbardziej.

Ref.2x
Wiem kto jest kim ty się nie dziw,
mówię o tym co w głowie mi siedzi,
zapoznaj rym co zamiata kurewstwo,
to słowa szczere ode mnie koleżko.

[Miku]
Umarł król, nikt nie znalazł tronu,
MDM, Kafar, Bonus, orient na kameleonów,
full kondonów, gra oskarowe role,
myślą że to film, każdy chce być gwiazdorem.
My wiemy kto jest kim, bez ściemy dobry dill,
Śląsk, Warszawa, podwórkowy styl, piona,
shoot a coop to kill nie tylko na cugach,
wiesz kto umarł, nie wiesz gdzie jest zguba.
Sprawa druga, ten rap to nie podróba,
co w głowie mi siedzi do majka wypluwam,
ty się nie dziw że Ciemna Strefa cię pożera,
Silesia rebela, dobrych wariatów wspiera.
Pełno dobrych chłopaków na ulicach złych,
MDM, RPK, Dix, razem przez ten syf,
zawsze warto być człowiekiem chodź tak łatwo zejść na psy,
my wiemy kto jest kim, ale czy wiesz ty?

Ref.2x
Wiem kto jest kim ty się nie dziw,
mówię o tym co w głowie mi siedzi,
zapoznaj rym co zamiata kurewstwo,
to słowa szczere ode mnie koleżko.

[Mara]
Dziś już wiem kto jest kim chociaż to pojąłem z czasem,
nikt nie jest ideałem, każdy nosi w sobie skazę,
chociaż niektórzy tak wielką że czuję odrazę,
fałszywi przyjaciele takich ludzi ci odradzę.
Ściemnione przyjaźnie na potrzeby nagrywania,
kto fałszywe głosi zdania, z czasem wyjdzie brud do prania,
inna poryta bania, ujebała sobie w planach,
ciągłe ludzi oczerniania dla oklaskiwania.
Przez swoich przydupasów i tych co chuja wiedzą,
marne szyfrowane disy, trochę mi tu śmierdzi nędzą,
zawiść ludzka nie zna granic nawet wrogom źle nie życzę,
każdy ma na co zasłużył tak weryfikuje życie.
Wychowani na błędach, MDM, Ciemna Strefa,
sekcja Silesia, my nie popadamy w letarg,
wciąż buja styl gula i z tego jestem dumny,
Bonus, Kafar, Miku, Mara, to dla kurew gwóźdź do trumny.

Ref.2x
Wiem kto jest kim ty się nie dziw,
mówię o tym co w głowie mi siedzi,
zapoznaj rym co zamiata kurewstwo,
to słowa szczere ode mnie koleżko.

[Kafar Dix37]
Dziś wiem kto jest kim, kto stoi u mojego boku,
kosztowało mnie to parę chwil i skasowanych telefonów,
wiedz że progu waszych domów mój but nie przekroczy,
chyba że przyjdę po was którejś warszawskiej nocy.
Ty pierdolony zdrajco czy mogłeś wtedy zasnąć,
gdy z kłamstwem na ustach szedłeś przez miasto,
sprzedałeś ziomka, straciłeś wartość,
pewnych spraw kurwo nie cofnie banknot.
Nadeszła burza i przyjaźni maszty,
gdy szalejąc tu zło wrogo łamała jak zapałki,
ale dzięki niej w koło pospadały maski,
i w oczach niektórych zaświeciły się hajsy.
To ostatnie wersy dla tych którzy pomogli,
dla tych których kroki w moją stronę poszły,
jednego bądźcie pewni, Kafar nie zapomni,
toast za wasze życie, pozostańcie zdrowi.
1. Peja:
Nie da się zaprzeczyć też robiłem złe rzeczy,
zachowywać się jak kretyn, zdarzyło się niestety
na cały świat złorzeczyć, gadać od rzeczy.
Nie potrafiąc się cieszyć potem, wstydzić się, peszyć
chociaż ludzką rzeczą grzeszyć, budzisz się gdy jest za późno
Gdy starania szły na marne gdy kłopotów znów mnóstwo.
Burdy pijackie, kłamstwa i cudzołóstwo
by ponownie odchorować zapatrzony w nowe bóstwo
oto konsekwencje życia bez przemyśleń na luźno,
oto co się będzie działo gdy już będzie za późno.
Źle oceniasz sytuacje to popłyniesz raczej szybko,
sam się krzywdzisz w zatraceniu, nazajutrz będzie Ci przykro
i wnet wyprzesz te refleksje mając do bliskich pretensje.
Skupiony na używkach i przypadkowym seksie,
dziś wieczór całkiem nieźle, uczta bogów na Olimpie,
dziś sto procent masz rozrywkę, jutro tonąc chwycisz brzytwę,
bierzesz udział w tej gonitwie, zastanawiasz się czy warto?
Znów na kacu roztrzęsiony, sam na sam z poranna ćwiartką,
bez wsparcia ojcze, matko za jakie grzechy cierpieć,
muszę ja, śmiertelnik w tym uzależnień piekle.

Ref. Kali:
Podaj mi dłoń, jeśli jesteś przy mnie,
sam w noce i dnie na dnie bezczynnie.
Nie mam siły już tak żyć,
w objęciach mroku gnić.
Podam Ci dłoń, kiedy będziesz przy mnie,
bo też byłem tam, moje sumienie winne.
Pomogę Ci z tego wyjść,
przestań śnić, zacznij żyć.

2, Peja
Przekraczając wszelkie normy, nie stosujesz ograniczeń.
Jak wypiję to krzyczę jak nie kirzę mam kurwice,
życie to nie koncert życzeń, jeśli gra pod twe dyktando,
miej świadomość że uczyni to, niezmiernie rzadko.
Wpadka za wpadką, człowiek uwierz, nie warto
przez utratę kontroli minąć się z życiową prawdą.
Czujesz, aż nadto ten niekorzystny bilans,
notujesz więcej strat niż zysków, to zabija.
Dostaniesz świra prędzej czy później, to pewne,
nie odzyskasz dawnego życia bo już poległeś.
Szczebel za szczeblem się pniesz, taka kariera
pod tytułem "Upadek, z którego się nie pozbierasz".
Zacząć od zera, wiem przeraża cię ten temat,
w walce o lepsze życie w czasie, gdy głód doskwiera
ty skup się lepiej tera, bo do szczęścia ci potrzebne siły
do pracy nad sobą by się wyrwać z uzależnień.
Czy to hazard, seks, miękkie bądź zdrów nie stań się fejkiem,
zapijanie wódą prochy, nie wygrają z twoim lękiem.
Chcesz by ściema górę wzięła, miałeś obrać drogę inną,
przestań się zatracać w końcu uznaj swą bezsilność

Ref. Kali
Podaj mi dłoń, jeśli jesteś przy mnie,
sam w noce i dnie na dnie bezczynnie.
Nie mam siły już tak żyć,
w objęciach mroku gnić.
Podam Ci dłoń, kiedy będziesz przy mnie,
bo też byłem tam, moje sumienie winne.
Pomogę Ci z tego wyjść,
przestań śnić, zacznij żyć.

3. Peja:
Czasy niewinności mamy dawno już za sobą,
dziś kolejne słowo, o tym że możesz na nowo wystartować,
wiedzę zdobądź, bilans sporządź, przestań krzywdzić
siebie bliskich co przetrwali pośród czystki.
Jeśli chcą wybaczą, wszystkich ran nie zabliźnisz,
podejmiesz dialog, już osiągasz korzyści.
Byli kumple i kieliszki teraz jestem sam lecz wszyscy
w czasie gdy ex-kompani, tak upadku swego bliscy.
Ja nie kreślę z listy ziomków, których znam połowę życia,
ale skreślać marzenia na to nie dam przyzwolenia.
Szans na przebudzenie nie masz, nie chcesz określić swych potrzeb,
postępujesz nierozsądnie, a myślisz że robisz mądrze,
a ja Cię Boże proszę, chcę byś ludzi mych ocalił,
gdybym wcześniej Cię chwalił też bym całkiem nie nawalił.
Ludzką rzeczą zbłądzić z błędów, wyprowadzić boską,
konsekwencja to mistrzostwo, nie chcę w życiu cierpieć, ot co.

Ref. Kali:
Podaj mi dłoń, jeśli jesteś przy mnie,
sam w noce i dnie na dnie bezczynnie.
Nie mam siły już tak żyć,
w objęciach mroku gnić.
Podam Ci dłoń, kiedy będziesz przy mnie,
bo też byłem tam, moje sumienie winne.
Pomogę Ci z tego wyjść,
przestań śnić, zacznij żyć.
Drużyna A i W L K P
Nie mówimy co masz robić jeśli sam wiesz czego chcesz
Oto info dla kumatych braci, sióstr i dla ich matek
Ludzi, konfiskatek dla tych z domów i zza kratek
My nie tani macho co hip-hopu się uhaczą
I dla dziwek bez dowodu podrabiają bragadaccio
[?] rymy nie robimy swoim stylem nie chełpimy
Chcesz charyzmy? to się dorób chociaż blizny
Wypijemy, pogadamy my nie pójdziemy ci w tany
Jak te trąby nam zagrają - sam się jebnij! - [?]
Jak ten wygłodniały husky dorwę gardło i bez łaski
Tym co ciągną wózki w grozie będziesz robił tylko laski
Nasz trzech i pies od serca my z nim razem
To nie tylko duchy w tekstach, ale ciało z tym przekazem
Idzie w Polskę całą wielką naszą Wielkopolskę
Max za słuchaczy, kielon za łamaczy
Utartych opinii to nie Nestle Cini-Minis, ale życia czarna kawa
Dla ciebie zabawa, dla mnie noce i dnie zdeterminowane troską
O rodzinę, moich bliskich, o dziewczyny o ich wszystkich
Mój rap dla nich, dla mnie i dla ciebie
O lepsze jutro prośba zawsze prosto, nie na glebie
Wernikal na życie, by cię nie wziął od [?]
Wiadomości od świadomych powiedz, że rozumiesz

....Tylko narratorem, bez żadnej kopii...
...Całymi dniami ja jestem tylko narratorem...
Drużyna A! narratorem

Trinken, hulanken zabezpiecza flankę wbija w ciebie chuja
I podnosi swoją rangę, poznaj moją bandę
Bo to hip-hop prawa stróże wypaleni niczym żużel
Wytrwamy najdłużej, widzisz na posturze
Kuta gwiazda ze srebra, luta miasta nie przegra
Ty uważaj byś nie przebrał miarka jest jedna
Walka z nami jest wredna i z posiłkami których nie brak
Nadchodzi odsiecz dla świadomych ja ją poślę
Dla ogłupionych ostrze i ostrze dla tych co wyniośle
Bit biją na oślep - nie masz nic ośle
Jak cykory przez cały życiorys mówią sorry
Kiedy ryj mają opluty szykujcie swoje dupy
Świadomość i my, świadomość świata, świat brutalny, a nie miły
Świadomość kruchości, bo dla Boga jesteśmy jak pyły
Krew z krwi, żyła z żyły, z matek które nas rodziły
Ci od koksu idą do boksu, wy od błędów, my od wniosków
Wy dla trendu, my po prostu, umiemy to robimy
Rozumiemy więc uczymy głupszych
Łaknąc prawdziwego rapu niczym insuliny cukrzyk
Usłysz tu krzyk grubszy i donośny jak te trąby - w podkładzie
Jak bomby - to kładzie w promieniu 200 mil proste rządzi ten styl
Na kolana i łeb schyl z pokorą Desperado
Nic nie zdziałasz tutaj szpadą bądź tego świadom

Ref:

Świadomości od świadomych świadomy swej wartości
Świadomości dla rozwoju twojej świadomości x4

Pięć Dwa Dębiec Hans
Wyjazd dla was przyjaźń i rap przyjedź i sprawdź
Twarde więzy więzi więźniów własnych przekonań
Własnych dokonań świadomych wyborów torów
Umysł wolny od chorób chcesz to się z tym zmierz
Masz siły to mnie porób, to mnie porób
I każdy więzień uzależnień niech to weźmie do siebie
Niech się przejmie, przemyśli, życie to wyścig nienawiści
Po to by ziścić to co wyśnisz my tu staliśmy
A wy gdzie wtedy byliście?
My tu zostaniemy, a wy już poznikaliście
Każdy walczy, choć czasem sił nie starczy
Osłabiasz się sam to tym bardziej, los takich karci
I wierz mi tu nie chodzi tylko o silę mięśni
Umysł musi być trzeźwy niech nie śpi, a czuwa
Nie budź demonów, bo czeka cię próba i zguba
Jak ci się nie uda wyjść cało, wyj śmiało
Teraz będzie bolało
Lepiej zapobiec pomyśleć w trakcie niż dobiec po fakcie
Kolejny wychył i jest po wszystkim my tu byliśmy
My tu jesteśmy, śpieszmy z pomocą dla reszty
Nieśmy przekaz, grzeszmy, bierzmy to co nasze
To nie przestroga to metoda na wroga, taaa
Z Bogiem lub mimo Boga (z Bogiem lub mimo Boga)
Uruchom mózg, pociągnij spust, puść z ust słów
Raporty płyną przez aorty dzielnic
Dziennik mój manifest muzyczny tak jak protest uliczny
Krzyczy z konkretnych przyczyn
(Pięć Dwa) krzyczy z konkretnych przyczyn

Tysiące plakatów pelery w ogniu tarapatów
W kałuży płaczu wypełnia się ich fatum
Spójrz jak lecą na dół berła, trony świętych świętokratów
To jest wielkopolska liga katów jeszcze dzikszy, szybszy Polski zachód
Herosi wykąpani w Styksie, a my teraz kryj się, dziw się, wstydź się
Czekaj na me przyjście gdy za karę wezmę twoją rybcię - żywcem
Smok śpi on nie śni V I P chcę
Ja jego mam dla dam jestem jak Adam dla Ew
Zrywam owoc bogom, wrogom przekazując grzech
Prosto z poznańskich stref żebym nie był tobie wbrew
Mów do mnie szef (szef) mów do mnie szef (szef)
Posłuchaj mnie bądź świadom tej sceny, bądź świadom i przemyśl
Żyjemy po różnych stronach sceny, a na scenie różne trendy
Z puentą i bez puenty, fakty, wiadomości, baśnie, legendy
Chciałeś buntu - ubrałeś hardcorowy mundur
Nie płyń tam gdzie nie masz gruntu, ja też mam ścięty fundusz
W rymach łatwo jest łkać i płakać, sprzedać to i grać
Odwrotnie niż natrafiamy

Ref:

Świadomości od świadomych świadomy swej wartości
Świadomości dla rozwoju twojej świadomości x4
Od początku muszę tego słuchać?
Ta, musisz.
Dobra, niech tak będzie...
Muszę tego słuchać.
Ja tego muszę słuchać!

[Magik]
Gdybam gdyby to nie było na niby x2
Gdyby, gdyby to nie było na niby
Gdyby świat cały
Obrósł w niebieskie migdały
Gdyby Magik był doskonały
Gdyby podziały gdzieś się podziały
Gdyby ryby głos też miały
Kaktusy na dłoniach by wyrastały
Gdyby po Ziemi stąpały ideały
Biały byłby czarny
A czarny biały
Indywidualnie na życzenie upały
Wciąż smakowały te same specjały
Minerały każdej skały
Szlachetne jak kryształy
A wszystkie kabały
To tylko kawały
Gdyby czyn był godny chwały

[Fokus]
Gdyby Fokus nie był tak zarozumiały
Gdyby wrony nie krakały
Gdyby kozy nie skakały
Gdyby tak psy nie gryzły
Koty nie drapały
A komary nie wkurwiały
Gdyby dyskojeby tak się nie rzucały
Gdyby równiejsze z równymi równać chciały
Gdyby nowe hip- hopowe kluby powstawały
Gdyby foki w klubach tych dupami wywijały
A ekipy rymowały
A się nie napierdalały
Gdyby składy tak jak mówią reprezentowały
Gdyby z pióra słowa dosłowne spływały
Gdyby w Gie O Pe zwykłe deszcze padały
Gdyby szyby i kominy mnie nie otaczały
A kraina Niby-Niby
Gdyby kromki spadały odwrotnie
Gdyby przerzutnie pociągały mnie okropnie
Gdyby rymy się składały wielokrotnie
Gdyby hip- hopowe głowy dostawały stopnie
A stopnie wystawiane by nie były pochopnie
Gdyby u mnie na oknie stały
Kwiaty paproci i niebieskie migdały
Gdyby ich cechy się uzupełniały

[Rahim]
Gdyby cudowne sny się sprawdzały
Gdyby Rahim zbierał pochwały
Gdyby problemy zmieniały się w banały
Gdyby z wszystkich treści morały wypływały
Gdyby partnerki partnerów swych kochały
Gdyby oczy nie płakały
A usta się wciąż śmiały
Gdyby powracały piękne chwile
I trwały
Gdyby lepsze czasy nastały
Gdyby kawki nie padały
Gdyby pały nie ścigały
Gdyby składy hip- hop grały
Przy tym nie dawały chały
Gdyby gazy nie wybuchały
A pożary nie wyniszczały
Gdyby wody nie zalewały
Kataklizmy nie istniały
Gdyby bratnie dusze się wspierały
I sobie ufały
Gdyby rymy tylko na wolno powstawały
Gdyby farby nie zaciekały
I na murze nie matowiały
Gdyby wielkie nominały
Każdą kieszeń oblężały
Na plakatach by widniały
Pfk inicjały
No a konfesjonały
By innowierców pochłaniały
Gdyby wszelkie bariery pozanikały
Gdyby żadne serduszka nie pękały
Gdyby kary winnych spotykały
Gdyby każdy był wyrozumiały
Trzymaj gardę mam dla ciebie pogardę
Twoje dragi twarde, nasze słowa twarde
Zobaczymy co jest więcej warte

Podoba mi się to, co panowie mówią mi się podoba
Chodźmy bo będzie na nas jeszcze

[Kris]
Patrzę jak siedzisz, twój wzrok mocno zamglony
Twój umysł uwięziony w deszczach chemii wyniszczony
Robisz to by być zauważonym, za swojego postrzeganym
Masz coś z tego, że jesteś rozjebany jak atomu cząsteczka
Połknięta tabletka tak wyciągnięta zawleczka od granatu
Silna wola to atut najmocniejszy
Na dzień dzisiejszy i na świat teraźniejszy
Wątpię czy problem na haju lżejszy
Ale mózg mniejszy o kilka komórek
To go uzależnia szybciej niż jazda w formule
Szukasz czegoś, co zabawę ułatwia
Każdy czymś się załatwia, nie mówię, że potępiam
Bo sam w alkoholu się zagłębiam
Ale nie bez przerwy, nie muszę
Nie puszczają mi nerwy
Bo trzeba parę dni postoju na zmianę nastroju
Nie widzisz, że cofasz się w rozwoju

[Liber]
Do szkoły zmagając z kumplami na zebrania
Nie wezmą to reszta ich pogania brakiem swego zdania
Dzieciaki z podstawowych klas nie piją wódki
Wolą kwas, potem chodzą zakręceni
I śmieją się z nas dziadków
Będą śmiały się w twarz grupy dziesięciolatków
Że gramy w piłkę, że chodzimy na ryby na siłke
Oni widzą tylko melanż, normalność to dla nich feta
Nie powie rymem stary asceta
Zbierają walute, bo przyjedzie lekarz
Odebrany lek, źle, odebrany przekaz
Potem wlecze się kaleka, udaje człowieka
Hip-hopowa płytoteka, hip-hopowa dragonteka
Otwarta całą dobę, ruchoma apteka
A za nią w kolejkach młode grupy, tak podobne
Głodne tego co jest monotonne
Dlatego są dragi, nie raz ci uwagi nie zwrócę
Uważaj bo jeszcze tu wrócę
Wejdziesz w drogę to na glebę cię rzucę
A na razie cię podsunę po rade
Nie otwieraj się o przesadę

Ref.:
Trzymaj gardę mam dla ciebie pogardę
Twoje dragi twarde, nasze pięści twarde
Zobaczymy co jest więcej warte (zobaczymy, zobaczymy)
Zapewniam cię, twoje szanse marne (marne, marne)
Trzymaj gardę mam dla ciebie pogardę
Twoje dragi twarde, nasze słowa twarde
Zobaczymy co jest więcej warte (zobaczymy, zobaczymy)
Zapewniam cię, twoje szanse marne

[Liber]
Nie czuje się od nikogo lepszy
Ale gdy patrzę na stado tych wieprzy
Zrobię jeden wyjątek
Leje na was wrzątek (aaa)
Śmigus-dyngus
Jak wygląda początek, potrzebujesz dopingu?
Nudzisz się przy tanim winku?
Ekstaza, ekstazyna do tego zapalniczka i benzyna
Stare portfele wciąż przycina (kurwa)
Codzienna rutyna, jego zarobek
O niczym stale nie wie, bo jest snobek
Synalek opuścił żłobek
Wszedł na swoją drogę
Usłyszał produkcj hip-hopowe
Zrozumiał, że dragi są zdrowe
Że należy zgolić głowę
Syndromy typowe, jednakowe
Dla was ćpuny jeden prosty dwa sierpowe
Wiem, że odebrało wam mowę
Ale mówię prawdę, więc trzymaj gardę
Trzymaj gardę, trzymaj gardę

[Kris]
Wiele osób tak się kręci
Skałka z lekkości i nie chęci
To proste, umysłowi impotenci
Za lat kilka klasa śmieci
Nie bądź zaskoczony, gdy przeze mnie osaczony
Za wygłupy zostaniesz skarcony
Ja o prawdę walczę
Jeśli nie wystarczę to znajdę wsparcie
Dywizji natarcie
Zawsze są poszkodowani
Zaatakowani bo za cwani
Twardzi wirują jak naćpani
Później głowa na dół
Wiesz, nie zawsze mogę walnąć dla przykładu
Nie znamy układów gdy na plecy patrzysz
Dla nas jesteś nikim jeśli sam nic nie znaczysz
Nic nie znaczysz, nic nie znaczysz (to dla ciebie)

Ref. x2

Niektórzy ludzie nie znają granic
Nie znają granic i dlatego je przekroczą
Przyjdzie pora na to, bądźmy cierpliwi

Ref.
możesz spalić milion zdjęć
o mnie myśleć to co chcesz
ja i tak będę każdym snem
chcesz czy nie... będę tam
zamknij wszystkie drzwi na klucz
we śnie swym...wyrzuć nas
nasze zdjęcie okrył kurz
lecz to coś...wciąż tętni w nas

nie zapomnisz tych dni
tego nie zatrze czas
wszystko powróci gdy
noc znów pokryje świat
możesz udawać ze...nie ma już nas
ja powrócę we śnie
razem zobaczysz nas

możesz odejść jeśli chcesz
ja powrócę w myślach twych
podjąć próby, zniszczyć to
lecz ten czas, przypomną sny

jeśli nawet kiedyś los
coś odmieni w życiu twym
ja powrócę z pierwsza łzą
bo w myślach twych będziemy my

nie zapomnisz tych dni tego nie zatrze czas
wszystko powróci gdy
noc znów pokryje świat
możesz udawać ze...nie ma już nas
ja powrócę we śnie
razem zobaczysz nas *3
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo