Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Zobacz, co zrobili z tym hip-hopowym biznesem
Ostatnio się najebałem i powiedziałem o tym tak

Siemano, reguły gry...

Raperzy z górnej półki pracują jak pszczółki
I zakładają jakieś przejebane spółki
Zjadły jaskółki je, kolejny Lech
Gural dalej bit je, to jest jak to widzę, sprawdź to
Oni nie kupują nic, nie kupują nic
Pierdolą, wolą kopiowany pic
I co? więcej płyt sprzedaje się nawet w Pradze
Skurwysynu miej to kurwa na uwadze, co?
Zbliża się gwiazdka, to jest ten max style
Jestem master mic'a, sprawnie znikam
To ta tekchnika, która wnika w polski rap
W polski biznes, wszyscy poszli na łatwiznę
Trzy półki, na drugiej półce jest dziwne gówno
Sprzedają jakieś pierdolone hip-hopolowe gówno
Opierdalają rap o miłości
A ludzie prości mają to w gotowości
Na swych głośnikach gdy zamiatają swoją kuchnię
Yo, możesz to puścić nawet druchnie
Harcerzom, ci co nie wierzą dalej w to nie wierzą
I patrzą, sprawdź co jest za miedzą
Za miedzą jest trzecia półka
Która nie sprzedaje nic
Bo pierdolą w telewizji pic
A wielu młodych MC nie może zrobić nic z tym
I to jest niby ten hip-hop zajebisty?
To jest niby kurwa ten najlepszy rynek?
Weź, kurwa, zabierz to synek
To jest rodzynek w cieście
Najlepszy w mieście, weźcie to zanieście
Na swoje osiedle, ja władam rymem biegle
Sprawdź to, ze mną jest Chada tutaj dziś
To nie wypada mówić tak na bit
Chuj mnie to obchodzi, jesteśmy młodzi
Nadchodzi ten tłusty styl
Na tłusty bit, sprawdź ten tłusty syf
Ziom odpocznij od wyroczni, od konopi od łokci
nie pasuje coś ci? odpocznij
Od gości, od złości, od ostrych, od oschłych
Odpocznij, to nie twój pościg, odpocznij
Podpowiada głos mi od chłosty do wzniosłych chwil
Odpocznij, ja przecież muszę żyć
odtąd dotąd, życie mam jedno, odpocznij
Dopnij swego twierdząc
to co bez zmian w zamian przypadku, który sugeruje ekran
od lat dwóch niekończąca opowieść ta o akcentach
rozłożonych na bębnach, odpocznij, to twój czas jest
Jazz lat 80. nigdy nie zaśnie
Odpocznij, ci wyjaśnię całą ideę
włóż CD na ampli, daj max
i jedziem dziś nasz jest świat
rap przejął schedę

Oldschool, technics'y, mikrofon, MC
odpocznij ziom, bo zwariujesz w tym tempie
świadectwem tego, że czas liczą w zylach
Jest stres, a ja mam jazz w wolnych chwilach

Oldschool, technics'y, mikrofon, MC
odpocznij ziom, bo zwariujesz w tym tempie
świadectwem tego, że czas liczą w zylach
Jest stres, a ja mam jazz w wolnych chwilach
Werbalny odpływ tonalnych odkryć
ostatni to styl lat 70.
Od Moskwy po Nowy Jork i sam Brooklyn
(Funky, blues, jazz, soul) - cannabi na ustnik
Na płytach nestor, Bajor jak Astor
na głowie afro, na plecach patron
Reggae comandor jak [?]
Nie mów mi, że to kłamstwo
Gna o to laptop, a nie dyskotekowe światło
progów bogactwo, spróbuj co miasto potrafi
lekarstwo jak Ibuprom, to hasło
Nie lubisz rzuć to, żyje się raz a i tak zbyt krótko
co możesz zrobić dzisiaj, spoko zrób jutro
Nie ja rozliczam ci za to biurko
mówili ci, że jest twoją jedyną furtką by opuścić podwórko
Cóż życie nie jest laurką
Obraz ludzi na przystankach, w szarych bankach
[?] nie zna zegarka, tak jak na żartach
dobra zwolnij, zero teorii, disco parkiet
nisko bar gdzie, barman sprzedaje ganje

To jazz w wolnych chwilach, mam cię
To jazz w wolnych chwilach, mam cię
To jazz w wolnych chwilach, mam cię
To jazz w wolnych chwilach, mam cię

Oldschool, technics'y, mikrofon, MC
odpocznij ziom, bo zwariujesz w tym tempie
świadectwem tego, że czas liczą w zylach
Jest stres, a ja mam jazz w wolnych chwilach

Oldschool, technics'y, mikrofon, MC
odpocznij ziom, bo zwariujesz w tym tempie
świadectwem tego, że czas liczą w zylach
Jest stres, a ja mam jazz w wolnych chwilach
Onar i O$ka, od lat tu jestem od lat
Czujesz? 2001 superelaks, sprawdź, aha

Od lat tu jestem od lat, od lat pierwszorzędny rap
Od lat tu jestem od lat mój jest świat

Od lat tu jestem od lat, od lat pierwszorzędny rap
Od lat tu jestem od lat mój jest świat

Kontra leginsy, od lat bagi nie ma sprawy
Różne flagi, kto mi taką frajdę sprawił?
Różni ludzie, tylko szczerość, szczery rap
Nie jadący na obłudzie, jesteś sobą ujdziesz
Albo ktoś cię wytknie palcem, uczestnictwo w ciągłej walce
Oryginalność - zapomnij, jesteś jak odbity na kalce
Za nic cię nie karcę, tylko mnie nie komentuj
Mój rap to dla ciebie coś na styl odmętu
Prosta muzyczka, parę bębenków
Kurwa czaisz? rap to styl mojego życia
Nie dlatego, że jest na fali, niektórzy ze mnie się śmiali
Czaisz? mnie to wali! komentowali, do myślenia dali
Rynek gównem swym zalali, a ja nic nie muszę
I tak do myślenia zaraz cię zmuszę, grudy nie kruszę
Rap opanował moją duszę, róbcie hałas ja to ruszę
O tak, od lat jesteśmy nad Osiem Jeden, działa jak kat
... mój jest świat, twój i wszystkich zaangażowanych
Słuchaj nas, bo mamy plany, może jestem pojebany
Może jestem, to od ciebie? Tak uważasz? Mnie to jebie

Od lat tu jestem od lat, od lat pierwszorzędny rap
Od lat tu jestem od lat mój jest świat

Od lat tu jestem od lat, od lat pierwszorzędny rap
Od lat tu jestem od lat mój jest świat

Od lat bagi, XL dresy, walisz stresy
Rap załatwia moje interesy, rap biznesy
Nagrywanie płyt, rozliczenie, dogrywanie skreczy
Kupowany bit i git czapka na łeb, przyszerokie spodnie
Od lat właśnie w nich jest mi kurwa najwygodniej
Właśnie tak i walą mnie wasze oceny
Rap to moje życie, w łóżku, wannie
Na wyjeździe i ze sceny rap grać będziemy
Mimo wszystkim przeciwnościom losu
Ja zawsze będę miał swój sposób
Mimo lokalnych bosów to cały czas ja
To nie trwa rok, dwa, to życiowa pasja
Rapowe hasła, których większość nie rozumie
Mamy swój styl, mamy swój slang, uwierz, nim mówię
I wy go wcale nie rozumiecie
Nie rozumieją go dyskotekowcy, lovelasy
I inne śmiecie, wy nie wiecie co to rap, za łeb się łap
Śmigaj na swe bale dalej, ale podstawowe teksty nagrywaj, nalej
Nie przesadzam wcale ja was po prostu walę
Nie ufam chale i pięknie wypucowanym lakierkowcom
Moje życie to rap dlatego może jestem czarną owcą
Dlatego może jestem czarną owcą
Dlatego może jestem czarną owcą

Od lat tu jestem od lat, od lat pierwszorzędny rap
Od lat tu jestem od lat mój jest świat

Od lat tu jestem od lat, od lat pierwszorzędny rap
Od lat tu jestem od lat mój jest świat

Mój jest świat i to nie od dzisiaj, kto to słyszał?
Ten rap ma tempo zaraz będziesz dyszał
Za chwilę cisza, zaraz, zaraz, jeszcze raz powtarzam
Róbcie hałas! Róbcie hałas! To jest dla was w stu procentach
Rap to historia najpiękniejsza mimo minusów jakie ze sobą niesie
Dajesz z siebie wszystko, a i tak pusta kieszeń
Wyjazdy na których nie raz tracę głos
Powrót pociągiem rano na zrzucie taki nasz los (taki nasz los)
Czekanie na dworcach po parę godzin
Deszcz zaczyna proces, ścina zimno, bo mokre nogi
Przemięknięte buty, obrzygane poczekalnie
Zero hajsu już w kieszeni, czy tak jest fajnie?
W tym momencie duży zapytania znak
Dlaczego tu jestem od lat? Dlaczego rap stanowi dla mnie wszystko co mam?
Czy chcę żeby ten numer latał na bibach po domach?
Czy chcę żeby panny na mój widok mogły wzdychać?
Nie! (nie! nie! nie!) dla mnie wszystkim jest muzyka

Od lat tu jestem od lat, od lat pierwszorzędny rap
Od lat tu jestem od lat mój jest świat

Od lat tu jestem od lat, od lat pierwszorzędny rap
Od lat tu jestem od lat mój jest świat

Od lat tu jestem od lat, od lat pierwszorzędny rap
Od lat tu jestem od lat mój jest świat

Od lat tu jestem od lat, od lat pierwszorzędny rap
Od lat tu jestem od lat mój jest świat
Superelaks 2001
Sprawdź to człowieku
Onar I Ośka
Jeden strzał dla wszystkich ludzi których znam
Jeden strzał, to jest właśnie jeden strzał

[Selma]
Jeden strzał

[Onar]
Dla was jeden strzał
Dla was jedna beczka
Przecież każdy z nas w tym samym miejscu mieszka
Tu są nasze korzenie
To w nas drzemie
Płonące pokolenie
Jak na chodniku wieczorami rzucane cienie
Cię to jebie
Proszę bardzo
Mój rap, moje teksty, moje słowa są prawdą
Niech wszyscy zgadną co mam na myśli
Po co tu przyszli
Czy mój plan się ziści
Korzyści jak każdy
Chce mieć mnóstwo
Tylko rap, jeden strzał, rap to bóstwo
Nie oszustwo
Nikogo nie chce oszukać
Do ilu drzwi będę pukać
Jak długo szczęścia szukać
Może ono znajdzie mnie samo
Jeden strzał dla was
Co mi i wam życie dało
Przykrości nie mało
Ale również mnóstwo radości
Niejeden raz uśmiech na mej twarzy gościł
A za chwilę zmieniał się w obraz twarzy pełnej smutku
Jeden strzał będę zawsze miał dla was i tak do skutku
Zawsze, bo gdy patrzę w przeszłość
Widzę nas
Śmiech, bankiet
Ale także jak nam nie szło
Porażki, wpływ ognistej wody
Kłótnie, niezgody
I niepowodzenia, wiele marzeń
Jeden strzał za spełnione już marzenia
Za osiągnięte rzeczy i za rzeczy już zdobyte
Wielki strzał dla was na tej płycie
Bo jesteście gites

Ref.: x2
Jeden strzał, je, je, jeden strzał
To dla wszystkich ludzi których znam
Jedna miłość tylko dla wybranych
Przecież my najlepiej się znamy

[Onar]
Jeden strzał specjalnie dla was
Sentyment chłopaki, bo niejedna przeżyta zabawa
Niejeden wypad w niejedno miejsce
Oby takich super petlaży było więcej
Niejedno zejście, ale to już skutek uboczny
Wielki strzał dla rąk pomocnych
Dla osób które miały czas mnie wysłuchać
Które potrafiły ścisnąć rękę i powiedzieć coś do ucha
Coś co pomogło, podniosło na duchu
Pomogło w podjęciu konkretnych ruchów
Dzięki, nigdy tego nie zapomnę, na zawsze w pamięci
Ważny był efekt, a nie tylko szczere chęci
Niejeden ględził
Pierdolił, że gdyby nie to, że gdyby nie tamto
Człowieku, ja bardzo dobrze znam to
Już nie ufam blantom i koleszkom poznanym przed 5 minutami
Jeden strzał dla tych z którymi się naprawdę dobrze znamy
Przebywamy, pijemy, rozmawiamy i śmiejemy
Wielki strzał dla was
My się znamy, my to wiemy
Bez ściemy
Tak jak było
Już paru ściemnionych
Niby koleżka, niby blisko mieszka, niby telefony, niby umówiony
A potrafił wystawić
Nie umiesz spojrzeć prawdzie w oczy
Wiem że łatwo radzić
Jeszcze łatwiej zranić, wkurwić, zawieść
Nie mów że taki jest świat
Uważaj i nie rzucaj słów na wiatr

Ref. x4

[Selma]
Jeden strzał x2
Jeden, jeden strzał
Jeden strzał, strzał
Jeden strzał x3
Jeden, jeden strzał
Jeden strzał, strzał
Jeden strzał
(Głos dziecka): Hej mamo jedziemy po zioło?
Jedziemy po zioło NiKC-mobilem,
O juz na miejscu będziemy za chwilę,
Ale diler uciekł, gonimy za debilem,
Ten ziomek po prostu wie co jest grane,
Jak go dorwiemy będzie miał przeje....e,
Jednym słowem zabierzemy mu tofane.
Ten pedzi jak Holowczyc, prawie 140,
Wąskimi uliczkami, ludziom w głowach sie nie
miesci,
Za czym oni tak pędza, za czym oni tak gnaja,
Ktoś wydziera japę, że jedziemy za tofaną!
I juz wszyscy zrozumieli, ze to NiKC,
A to ci co za stuff nigdy nie płacą,
A diler juz zwatpił, lub zabrakło mu wach,
Ziomale się śmieją, ze narobił w nachy,
Wracamy na dzielnie z całkiem niezłym łupem,
Lecz jesteśmy gonieni jakimś policyjnym trupem,
I znowu gaz do dechy, 140 na liczniku,
Tego dnia mielismy jeszcze przygód bez liku!
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy!
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy!
Bo ja tam nie lubię, kiedy zioło się spóźnia,
Każda godzina bez zioła jest próżna,
Lecz jeśli trzeba już po nie pojechać,
Nikt się nie leni, bo nie ma na co czekać!
Bo kiedy wszyscy razem jedziemy po zioło,
Jest całkiem pozytywnie i jest całkiem wesoło,
Wokół widzę, że ludzie też się cieszą,
Kogoś zastrzelą, kogoś powieszą.
Jedziemy po zioło, jest zajebiście,
Walą do przodu, każdy do przodu ciśnie,
Wszystko jak zawsze jest dobrze ustawione,
Zioło! Czeka człowiek tuż przed domem,
Wszyscy wiemy, że chwilę trzeba postać,
Każdy daje flotę by się z nią rozstać,
Ciśniemy szczęśliwi, już z ziołem w kieszeni,
Zaraz będziemy jarać nic tego nie zmieni,
Siadam na lokacji na miejscówce ulicznej,
Czuć zioło w powietrzu jest całkiem sympatycznie,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy po zioło,
Jedziemy!
Ziomki, ziomki po zioło zapier....y,
Diler liczy kasę, nigdy nie daje plamy,
Teren dobrze znamy, frajerów wylukamy
Wpierdol zapewniamy, twarde zasady mamy
Lecz fura juz gotowa, wsiadam do borewicza!
Jadę ku..a z ziomkmi, obok fajna picza
Jaram skręty (...) alufele, bo jade do
(...) bije się o to ziele
Zapas się już skończył, a ja ku..a jarać muszę
Jak nie zapalę to ku..a się uduszę
Utajem się uduszę, czaszka z boku koleżka
BGR Eni KC Elo, Peeska
Ze mną cała reszta , peerek i ściąga waszka
Mówi do mnie "po sychelu czaszka'
Jaka to piękna chwila jak zawsze jest wesoło
Razem z ziomkami zapier...y po zioło
Wracamy z tofana,
Wracamy z tofana,
Wracamy z tofana,
Uwalimy się,
Wracamy z tofana,
Wracamy z tofana,
Wracamy z tofana,
Strejtyjamy się.
Po koncercie chcesz nas zabrać na wódkę
Twoja dziewczyna z uśmiechem unosi miniówkę
Chłopaczyna chce z nami wysmażyć lufkę
Ochrona klubu chce sobie zrobić zdjęciówkę
Dwie turystki pokazują cycki
Na których mają już markerem grube tagi wszystkich
Koleżka z boczary podbija, że pozdrawia człowiek
Z którym ciężkie miechy, ten gibał w Tarnowie
Zdziwiony podchodzi gość w koszulce z orłem w koronie
Którego znowu ktoś wkręcił, że ze mną gadał na Gronie
Nie mam Grona chłopaczyno i nigdy nie miałem
Więc pogoń tą pałę co podszywa się pode mnie stale

Na zaplecze idziemy dalej przez salę
Kiedy wchodzimy tam widzę after jak w karnawale
Zadzwonić do dziewczyny chciałem, że zaraz jadę
Ale na*****la bit i na*****ne wokale
Więc wychodzę przed klub, żeby coś było słychać
Ktoś przekopał koleżkę, leży i ledwo oddycha
Psy dyskutują z właścicielem lokalu
Kolejne jadą na sygnale, nie słyszę nawet sygnału
Dobra trudno, napiszę jej SMS'a
Deszczu zawija samar, ale się ktoś na nim wiesza
Podchodzą w kółko pytają co z tamtą, co u tamtego
Zadzwoń na informację jak jesteś ciekaw kolego
Pomału tracę cierpliwość, chcę wracać już do Warszawy
Gościu mnie bierze na litość, że jechał tu aż z Iławy
Ktoś chce kolejne zdjęcie, ja już nie mam nastroju
Naćpany ktoś mówi coś z prędkością naboju
Mam dość, chcę odpocząć, mam wy*****ne
I tak na końcu będzie, że to ja jestem chamem
Bo z nikim nie piłem wódki i nie zajarałem
Ale nie jestem twój, jestem swój i tak zostanie

Jestem swój, dla ciebie jest ta muzyka
Od***** się od mojego życia
Jestem swój, nie twój, żyję tu dla siebie
Nikt w prywatne życie mi się nie w*****ie
Jestem swój, weź się do tego przyzwyczaj
Od***** się od mojego życia
Jestem swój i ***** tutaj jest do odkrycia
Od***** się od mojego życia

Idę do pracy na kacu max, udała się najba
Stoję na pasach, patrzę jak s*****la mi tramwaj
Deszcz pada, co za żenada
Na łeb kapie, a w japie sucho jak Newada
Biorę taxę, nie chce moknąć dalej
Cierp chce pogadać, ale dziś może mnie cmoknąć w pałę
Klnie na pogodę, czeka kiedy coś powiem
A mówię tylko jak Mes i Blef - aha
I otwieram te drzwi, wchodzę do pracy jak Public Enemy
Wśród ubranych jak Kennedy
Ziomek mówi, że się znów spóźniam i *****
Była dobra zabawa, mówię, ty lepiej popraw krawat
Siedzę na kompie, łeb na*****la
Mówię nie, idę po czwartą kawę zaraz
A każdy czegoś chce ode mnie, to sieć chamów
Dzwonią do mnie z Dubaju, Anglii, Amsterdamu
Wy*****laj, proszę, dla mnie co drugi typ
To dziś z robotą śmiga jakby coś tarał nosem
Ale dobra, jest piąta, wychodzę
Marzę by w busie nikogo nie spotkać po drodze
*****, tylko nie ona, nie rozumiem
Nie chodzę już z nią na studia, myśli, że obchodzi mnie co u niej
Pyta - co u ciebie? masz już funclub?
Ja w głowie liczę pozostałe siedem przystanków
I wysiadam, wchodzę do domu
Żeby nie było tam alkoholu, Boże dopomóż
Niunia wyjmuje wino, mówi - zagramy w scrabble
Jedyne słowo jakie kiedyś bym ułożył to upadłem
Kochanie proszę, powiem ci coś
Na dziś wrażeń w mojej głowie już dość
Jeszcze dzwoni Ciemny, wpadaj stary, jest niezły gnój
Ale dziś jestem niczyj, jestem swój

Jestem swój, dziś mnie o nic nie pytaj
Od***** się od mojego zrycia
Jestem swój, nie twój, dziś zdycham dla siebie
Nikt na skacowany łeb mi się nie w*****ie
Jestem swój, dziś się do tego przyzwyczaj
Od***** się od mojego zrycia
Jestem swój i ***** tutaj jest do odkrycia
Od***** się od mojego zrycia
Ref.x2
Znasz mnie, chyba nie, jestem P.D.G,
śnię życia sen, dzień za dniem tu w betonie,
w Babilonie, gdzie ego w bilonie tonie,
pulsują skronie, słowo płynie po nieboskłonie

Kroczę P.D.G drogą
na pohybel moim wrogom
już nie raz przypłaciłem to drogo
i z kimś i bez nikogo
chcą mojego upadku ale nic zrobić mi nie mogą
składają hołd fałszywym bogom
plugawym nałogom
kultywują za mamoną pogoń
a Gural z załogą
tańczy P.D.G pogo
na tarczy P.D.G logo
marsz przed pożogą
wciąż noga za nogą
jesteś taki szybki? to weź mnie dogoń
życie takich każe srogo
wciąż tragedii mnogo
jadę braga
jak trwa saga
nie chcę ginąć młodo jak wielu teraz
nie mam nic do stracenia, tej drogi się nie wybiera
i się nie zmienia
coś w środku mi mówi- Gural coraz lepiej rapuj
pierdol tych cwaniaków
przyczajonych do ataku
świat na haku i pod kluczem
licz na siebie, całe życie się tego uczę

Ref.x2
Znasz mnie, chyba nie, jestem P.D.G,
śnię życia sen, dzień za dniem tu w betonie,
w Babilonie, gdzie ego w bilonie tonie,
pulsują skronie, słowo płynie po nieboskłonie

Myślisz że wydanie płyty solo jest dla mnie awansem?
synu wciąż napierdalam, heavy lance
wciąż jestem Guralem nie Robinem Williamsem
a wokół mnie wciąż, szary betonowy skansen
wykorzystuję szanse
gram se, radę dam se
tu w dżungli życie nie jest romansem
ja w niej jestem szympansem
no i ja w niej gram w grę z dystansem
słabych MC's, Gural posyła do piachu
z północy na południe ze wschodu na zachód
ja na tajniachu
mój mikrofon źródłem strachu
jak dla władz dostawy krzaków
gdzieś z Górnego Karabachu
władca mikrofonu
w czołówce peletonu
wśród ulic Babilonu
P.D.G poligonu
miarowo do przodu
niczym ramię gramofonu
młody człowiek z betonu
na szyi błysk medalionu
K do G, każdy wie skąd do Mogadiszu
że P.D.G twardsze jest niż pomnik ze spiszu
naelektryzowany od flexfida do butów
zdeterminowany tak jak walka kogutów

Ref.x2
Znasz mnie, chyba nie, jestem P.D.G,
śnię życia sen, dzień za dniem tu w betonie,
w Babilonie, gdzie ego w bilonie tonie,
pulsują skronie, słowo płynie po nieboskłonie
Rozpoczynam rytuał.
Mikrofon i styropian to jest mój konfesjonał, grzechy będę lał. Muzyka pośrednikiem.
Po pierwsze: nie jestem ascetą, jestem ascetoholikiem, szatan kusi mnie pieniędzy plikiem.
Po drugie: walka ze zwierzęcym nawykiem nie da zgasić się odwykiem.
Jak lustracja za politykiem chodzi się dłużej, nie daje oka zmrużyć,
A spokój burzy, wprost kłuje w plecy jak grot.
Ja nie ukrywam- że od ideałów się odrywam, zła zażywam,
Nie podszywam się pod świętych, (wiem) nie dorastam im do pięty,
Liber- człowiek podatny na błędy.
A którędy podążam? Nieistotne czy za szybko czy też nie nadążam.
Tutaj jedno jest pewne- zbyt małym się obciążam krzyżem.
I kolejna rzecz nie najem się ryżem.
Jeszcze jedno- żeby stało się zadość: złość agresja to też słabość,
Która bardzo często powoduje radość. Wiem co grozi za to.
Wieczne lato niebezpiecznie upalne, dla grzesznika warunki są fatalne
I co poradzę na to? W łeb sobie nie palnę.
Żyć i nie grzeszyć to jest mało realne. Życie bez przyprawy.
Będę dążył do poprawy ale nadal łamiąc niektóre ustawy, zasady będę naginał.
A jaki będzie finał to wie tylko wszechmogący.
Często się chwieję ale jestem wierzący. Miej to Boże na względzie.
Słowa mojej wypowiedzi, mej lirycznej spowiedzi.
To zarys grzechu, który we mnie siedzi.

Przyznaję nie jestem aniołkiem, nie żyję przez słomkę, (nie, nie).
Pełnymi chaustami, zagrabiam je rękami łapczywie gdy sam motłok.
Kaleczę się ostro lecz czuję się bosko.
Wiele już sknociłem, było wróciłem, niejedem boski plan.
Raz jestem jak ham, innym razem szastam jak mongolski chan.
Myślę i wyznaczam kolejnej rozpusty plan.
Kasa, kobiety, zaufanie przepierdalam, horyzontu końca drogi dostrzec się nie staram.
Mały krok (mały krok), i już po drugiej stronie.
Prowokacja, kradzież, cios taki ze mnie mały gnojek.
Zawieść rodziców to moja dyscyplina. W innych kategoriach też jestem na wyżynach.
Małe zamówienie, ręce idą w ruch, potem procenty i uspokojony duch.
Boję się i jedna, druga kreska do kreski,
Bóg w tej konfrontacji powali na deski. Nie ma ucieczki to nie waga lekka.
W końcu Ave na murze mej ostaniej wyjebki. Wykraczam i wracam koło się zamyka.
Ascetoholika żywot przeklęty na wieki. Teraz krok miarowy, a może być kaleki.
Mniej czerni więcej bieli ja przymknę powieki wtedy spokojnie, bo rozdarte sumnienie
Z aniołami umówione na wspólne palenie. Teraz dziękczynienie potem znowu grzech.
Nawet na górze nie obejdę się bez uciech.

Zajmuję miejsce w długiej kolejce oczyszczających swoje serce- tu grzechy potwierdzę
Okażę skruchę. I tak jebnę chuchem za następnym ruchem. Wybacz nie umiem być pastuchem,
I dać się poniżać. Zaczynam ubliżać wszystkim. Zło się zbliża to jego przebłyski,
W oczach iskry, nie na długo czysty, znowu poszczuty, okrwawione ręce i buty.
Przychodzą wyrzuty, jestem zatruty, jak te odtruty, ludzie bez pokuty, póki nie klęknę,
Wtedy wiem że pęknę jak zapora przed żywioł naporem znam pokorę.
Nie chcę być wzorem do naśladowania. Moje teksty to nie kazania. Ja uświadamiam.
Nie chcę nic w zamian. Klucz to powiązania. Kierunek powołania jaki mój jest?
W jakiej pozycji mnie stawia? To test. Każdy się obawia. Sam zarabia. Sam się obarczasz
Sam sobie bólu dostarczasz i jescze się burzysz. Będziesz miał na co zasłużysz.
Będziesz tam stał czy stchórzysz? Idąc na łatwiznę, stracisz charyzmę.
Zarobisz bliznę na twarz jak Al Capone. Moje oczy zwrócone w inną stronę.
Słabości wrodzone przezwyciężone na spowiedzi.
Dawno temu jakieś kilkanaście lat,
Pierwszy usłyszany rap jakoś tak w ucho wpadł,
W głowie siadł i pozostał w sercu,
Gra w nim do dziś dużo nadał sensu myśli kontekstów,
Przekaz w postaci tekstów bitów i rymów,
Życie w postaci testu i wielu przygód,
Wyciągane wnioski to atrybut,
Chociaż nieraz wkurwienia wybuch wysoki puls,
Nieraz stoicki spokój i pełen luz,
Tak na przemian zakręcony los nasze przeznaczenie zmienia,
Pomaga mu czas i gruntowne przemyślenia,
Nie do zapomnienia wspomnienia,
Zostawiły rysę ona ulokowana jest na psychice,
W praktyce opartej na technice do skutku nabywania,
W szkole zwanej życie potrzebnej do przetrwania.

Ref:
Dawno temu ta muzyka opętała moją dusze,
Dzięki temu robię to co lubię,
Robię to co kocham dostałem dar od Boga,
Swego losu kowal dobry chłopak na błędach wychowany,
Na dwóch dzielnicach Wola Bielany,
Hip hop ulica mego życia styl obrany,
Do podziemia głos dla podziemia hołd oddany,
Dla moich ludzi jest ten rap dedykowany.

2)
Musiałem pojąc wiele spraw by to zrozumieć,
Szacunkiem do życia bo żyć trzeba umieć,
Wkurwiony dzieciak mój tok myślenia,
Prosty i jasny podziemie wysoko cenie,
Pierdole gwiazdy z tym się nie zmienię,
W tym temacie wszystko nielegalne brzmienie,
Dla mnie prawdziwy hip hop,
Muzyka uczyniła mnie artystą ulica pokazała rzeczywistość,
Aż w końcu stanąłem przed wyborem,
Robić to co chce lub kontynuować szkołę,
Kombinować sos wykonywać własny cel,
Technikum bez matury w szkole został tylko cień kilku wspomnień,
Ale wiem co robię mam w miarę poukładane w głowie,
I wiarę że to co chce osiągnę,
Że wartości prowadzą moją nogę w dobrą stronę,
WWA Bonus RPK przy mikrofonie.

Ref: x2
Dawno temu ta muzyka opętała moją dusze,
Dzięki temu robię to co lubię,
Robię to co kocham dostałem dar od Boga,
Swego losu kowal dobry chłopak na błędach wychowany,
Na dwóch dzielnicach Wola Bielany,
Hip hop ulica mego życia styl obrany,
Do podziemia głos dla podziemia hołd oddany,
Dla moich ludzi jest ten rap dedykowany.
We call it cutting. It isn't exactly that. To me it goes much deeper. Cutting implies separating something. It really should be called assembling. [...] is assembling something to create a home, to create an idea.

Do, do You
That's a time
To feel like making dreams come true
Oh, baby

Love,
Do You love (x6)
Do You
[x2]

Oh, baby (x2)

Love,
Do You love (x6)
Do You
[x2]

Oh, baby (x2)
We call it cutting

Love,
Do You love (x3)
[x6]

That's a time (x3)
We call it cutting
That's a time, that's a time....

Oh, baby. Oh, baby.
Znów na koncert w teren ruszamy pełną parą
całą chmarą banda buja całą salą
któryś tam tańczy z jakąś lalą
a noon zalicza slalom
bo już chyba wlał nie więcej w galon

mało
Dziewięć luf
mało
Dziesięć luf
mało
dzisiaj pęknie chyba z siedem stów

jedna lala prosi bym ją zabrał na noc
jestem zrobiony jak ta lala
dziesięć luf mało

Kurwa!! Nie chce myśleć co będzie rano
yo lala błyszczysz jak Co mi odpierdala

Mamo: śpiewam i tańczę jak palant
wóda-bar
wóda-bar
parkiet-gitara

jeszcze lufę jeszcze flaszkę jeszcze musze
patrzę na nią Jeszcze drinka jeszcze kufel

miga strobo już nie jestem sobą
patrzę znowu pezet noon- gościu z głową-skąd ze znowu

od melanży do melanży
tutaj tak każdy
wódka tekla w tej branży
druga setka tekla jest zawsze
kurwa przestań mieliśmy być poważni

mija piętnaście minut
poszło piętnaście drinów
siedzę przy barze i patrzę jak się zacznie wyginać
jezu ale wtedy zacznę wywijać
wóda-bar
wóda-bar
parkiet-tekila

patrzę pije noon robi postępy
do chodzenia już używa nóg i jednej ręki
myślę: jeszcze z siedem luf i jestem miękki
jeszcze? Już jestemi wydam wszystkie tęgi
patrzę wracam wzrokiem na panienki
któryś tam w pobliżu już odpieprza dirty dancing
kiedy pije i widzę ją czuje ze jestem wielki
ale nie wstaje moje nogi są jak żelki

wóda- bar
parkiet- nie odpada
pewnie już wygląda jak bym chlał tutaj od rana

siedzę patrzę idzie do mnie tamta lala
i wiesz ta lala to jest moja panna

od melanży do melanży
tutaj tak każdy
wódka tekla w tej branży
druga setka tekla jest zawsze
kurwa przestań mieliśmy być pozwani

od melanży do melanży
tutaj tak każdy
wódka tekla w tej branży
druga setka tekla jest zawsze
kurwa przestań mieliśmy być poważni
V N M
Ziom, bo jak spytasz mnie o moje skillsy - nie powiem nic
A jak spytasz swoich idoli - oni zrobią to za mnie
V!

Hejty tu pieprzą wciąż
Ale stary, powiedz mi, czego oni chcą
Mówią coś na mnie, że ja nie jadę tu fajnie, nie
Ja ich sam nie poprawię, ej, oni zrobią to za mnie, wiem
x2

Dziesiątki tysięcy wiedzą, że flow tu ma Elbląg piękny
Mówią ,,VNM, rób swoje, kolo, pierdol hejty"
Nie pierdolę, tylko bekę mam
Przecież kogoś z Polski musi słuchać, więc jadąc mnie - siebie jedzie sam
Patrz, gdy nie ma kamer, mikrofonow, szczerze
Sokół dla mnie tak jak starszy brat, bez pokoju zwierzeń
Nagrałem ,,Jestem Swój" - wysłał mi SMSa:
,,Pe Er O Es Te O, VNM jesteś tu!"
A pierwszym idolem w Polsce moim Włodi był
Pamięta, jak w Refresh-u do niego podbił młody szczyl
Liczyłem, że się dogra, on kulturę kocha
Okazało się, że kupił ,,Niuskul" w Serum u Erosa,
z Erosem freestyle, u mnie na m2
Mówił, że słuchał ,,Róży Betonu" na repeacie jak pętla
Piona Ero! Pezet- sztama dla Ciebie,
ustawiałeś kiedyś opis mojego tracka na GG

Hejty tu pieprzą wciąż
Ale stary, powiedz mi, czego oni chcą
Mówią coś na mnie, że ja nie jadę tu fajnie, nie
Ja ich sam nie poprawię, ej, oni zrobią to za mnie, wiem
x2

Peja proposwał mnie w wywiadzie i na tracku, choć nie spotkał mnie
Nie znałem Tedego na Kometach, ale poznał mnie
Świat jest mały, jak na imprezach w WWA
Pozdro Kosi, Juras, zawsze widzę w klubach was!
Dzwoni Gural, mówi: ,,Dawaj pociśniemy wreszcie,
Robimy Kolor Purpury; mów, kogo bierzemy jeszcze!"
Mówię: ,,Fokusa! Jedziemy na czoło peletonu,
czekaj, właśnie idzie, zaraz dam Ci go do telefonu!"
Zbieg okoliczności - czytałem Bukowskiego
I zadzwonił Typ, który też kuma wczutę jego.
Mówi: ,,Robimy track, ,,Dumny Jak Paw""
Wiedział do kogo podbić, ej, musztardowy zróbmy gas,ta
Jak on kiedyś, w Miazdze, z Pe I Ha
PIHu, szkoda, że w Poznaniu wtedy minął kielich nas
Ale nie minął, gdy stawiał Pyskaty skurwiel
I jeszcze tu zanim zrobiliśmy fantastyczną czwórkę

Hejty tu pieprzą wciąż
Ale stary, powiedz mi, czego oni chcą
Mówią coś na mnie, że ja nie jadę tu fajnie, nie
Ja ich sam nie poprawię, ej, oni zrobią to za mnie, wiem
x2

Spotkałem O.S.T.R.ego w Giżycku, miał za chwilę wejśc na
scenę, od ostatniej gadki minęło 6 lat
On wtedy mnie wybrał voodoo, fejmu to dało mi tu
Dzisiaj ciągle jestem jednym z jego młodych faworytów
Eldo mówił też, że dobrze rymy lepię tu
A zanim rapowałem słuchałem "Grammatik - EP +"
Uczyłem się z niej rapu, dzisiaj spłacam długi,
Ale na bibach i tak od niego kabacę szlugi!
Mój debiut masterował Noon
I cicho liczył na to, że po moich trackach posypią się głowy tu.
Ponoć zabrakło mu tego, dał mi wczutę w głowę
Mam nadzieję, że to znajdzie jak posłucha ,,Supernove"
I nie pytam się: ,,Gdzie jest Eis?", bo wiem gdzie!
Dał mi tą pochodnię, ten flejm przejmę - to pewne
Zapamiętaj, kiedy łączę rym tu z bitem
"VNM"! Naucz się wymawiać tych trzech liter...

Hejty tu pieprzą wciąż
Ale stary, powiedz mi, czego oni chcą
Mówią coś na mnie, że ja nie jadę tu fajnie, nie
Ja ich sam nie poprawię, ej, oni zrobią to za mnie, wiem
x2

Aha! Ta!
V N M! E:DKT!
To jest polski rap ziom.
Wiesz co jest najlepsze?
Oni wszyscy są starsi ode mnie.
Dokładnie tak. Spłaciłem swoje długi skurwysynu.
RSPHT. V N M! Dokładnie tak.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo