Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jedno jest życie jesteś raz na tym świecie
Sprawdź Jeden Osiem
Grupę, którą prawda niesie
Pamiętaj dobre chwile i wyrzuć złe momenty
Cały czas przed siebie omijając zakręty
Tylko ty i te kilka lat, które jest przed tobą
Twardo stoisz na nogach wchodzisz z uniesioną głową
Przegrywasz wiele razy, lecz tak to ustawione
po to się urodziłem żeby stać tu z mikrofonem
wykorzystam każdą szansę aby spełnić swe marzenia
mało czasu pozostało wszystko tak szybko się zmienia
nie oglądaj się za siebie to co było przeminęło
jeszcze wiele przed tobą jeszcze nic się nie zaczęło
jeszcze wiele lat przed nami zobaczymy jak to będzie
przecież życia nie spędzę cały czas na kolędzie
wiele rzeczy spróbowałem jeszcze więcej chce spróbować
w walce z życia problemami głowy ja nie będę chować
jestem jednym z tych chłopaków którzy mają swe zasady
postaw na nas a nie przegrasz zamykamy już zakłady
czasem są takie dni że już widzisz własną zgubę
dzień za dniem cię pogrąża i wystawia cię na próbę
do góry podnieś ręce i powiedz kto jest lepszy
przeżyj życie swe dobrze bo tak łatwo wszystko spieprzyć
szukaj swego życia celu i miej przyjaciół wielu
oni zawsze ci pomogą jechać właściwą drogą.

Raz tylko na tym świecie jesteś
Więc przeżyj życie swoje jak tylko zechcesz
Idź do przodu i nie oglądaj się za siebie
Bo nie patrząc za siebie dalej dojedziesz.

Teraz widzisz ze bez sensu jest czekanie
Wciąż mówienie, co ma się stać to się stanie
Swoich łez po raz kolejny wylewanie
Tak uparcie wciąż na nowo próbowanie
To wszystko teraz kończy się
To wszystko teraz przestaje męczyć mnie
Bo wiem, że w końcu trafie w takie miejsce
W miejscu tym będę zupełnie sam i padnie pytanie
Jakie wspomnienie mam
Nie chce wtedy ściemniać, wymyślać, kombinować
Nie chce wtedy ubierać w piękne słowa
Chce wykrzyczeć prawdę nic po kątach nie chować
Że chciałem tylko żyć a nie wegetować
Było tyle momentów, w których czułem się szczęśliwy
W tym miejscu jak w niebie szary człowiek poczciwy
I prosiłem na kolanach niech to nie kończy się
Ale było inaczej znów rozczarowało mnie
Teraz wracam do przeszłości odradzam się na nowo
Czekam, co przyniesie życie walcząc z uniesioną głową
Dostałem szansę i nie mogę jej zmarnować
Ciągle szukać sensu życia karty losu znów tasować
Myśleć o tym czy wszystko uda się czy wyjdę na prostą
Czy pogrążą mnie
Nie chce bać się ciszy, którą wokół siebie mam
Nie chce bać się myśli, wśród których jestem sam
Nie chce wciąż marnować czasu na marzenia niespełnione
Chce zachłysnąć się życiem moja pięść na mikrofonie.

Raz tylko na tym świecie jesteś
Więc przeżyj życie swoje jak tylko zechcesz
Idź do przodu i nie oglądaj się za siebie
Bo nie patrząc za siebie dalej dojedziesz.
Lubisz te prawdziwe kawałki o prawdzie, co ?
Ta, aha
Warszawo! Powstań!
Polsko! Powstań!
Jedziemy ! Wielkie Joł człowieku !

Jesteśmy Nimi, upadłymi aniołami
Co szwendają się między tymi klubami, nocami
Napędzani alkoholem i tym wszystkim
Idziemy szlakami, które sami wytyczyliśmy
Świat nieczystych kobiet, nieczystych pokus
Jak myślisz po co przyszli tu ci ludzie wokół
Rozejrzyj się, sam to oceń, popatrz na nich
Myśl co chcesz, nie zabraniaj im się bawić
Jesteśmy upadłymi aniołami, prawda
Dla których Warszawa czasami bywa brutalna
Ale mamy skrzydła, możemy lecieć
Witam Was w moim świecie

Ref:
Gruby bit, kluby i dupy w nich
Kluby, kluby, gruby bit, kluby i dupy w nich x4

Ile to lat zapierdalam, po lokalach ?
Ile lat ta gorzała się lała,co ?
Ile razy byłem najebany jak ta lala?
I skąd my to znamy co? To wspólna sprawa
Tacy ludzie są co znam ich a nie znam ich imion
Wiesz o czym mówię, sam znasz to skądinąd
Wszędzie płyną, jak tylko rozwiną żagle
Swoje skrzydła, płyną anioły upadłe
To nasze piekło z całym tym all-inclusive
Kluby pełne gorzały, popękały od muzy
W środku pełno ludzi, przyszli tutaj sami
Są tacy sami, są upadłymi aniołami

Ta, jesteśmy aniołami
Czasem musimy upaść, żeby potem wstać
Jesteśmy upadłymi aniołami, tak ?

Ref:
Gruby bit, kluby i dupy w nich
Kluby, kluby, gruby bit, kluby i dupy w nich x4

Niech żyje bal, niech się leje alk
I niech się dzieje co chce i upadamy tak
Potem musimy wstać i nagrywamy rap
I dołączamy do wygranych, witam w WWA
Widzisz żyję tak, żyję tak z płyty na płytę
Potem biorę te bity, nagrywam to co przeżyte
I dobrze mi w tym, mam się dobrze man
Puść sobie ten track i baw się dobrze sam
Wielu życzy nam potknięć istotnie
Wielu krzyczy, że popełniamy zbrodnie
Padamy ofiarami samo destrukcji
Jesteśmy upadłymi aniołami głupcy

Ref:
Gruby bit, kluby i dupy w nich
Kluby, kluby, gruby bit, kluby i dupy w nich x8
V N M
Ziom, bo jak spytasz mnie o moje skillsy - nie powiem nic
A jak spytasz swoich idoli - oni zrobią to za mnie
V!

Hejty tu pieprzą wciąż
Ale stary, powiedz mi, czego oni chcą
Mówią coś na mnie, że ja nie jadę tu fajnie, nie
Ja ich sam nie poprawię, ej, oni zrobią to za mnie, wiem
x2

Dziesiątki tysięcy wiedzą, że flow tu ma Elbląg piękny
Mówią ,,VNM, rób swoje, kolo, pierdol hejty"
Nie pierdolę, tylko bekę mam
Przecież kogoś z Polski musi słuchać, więc jadąc mnie - siebie jedzie sam
Patrz, gdy nie ma kamer, mikrofonow, szczerze
Sokół dla mnie tak jak starszy brat, bez pokoju zwierzeń
Nagrałem ,,Jestem Swój" - wysłał mi SMSa:
,,Pe Er O Es Te O, VNM jesteś tu!"
A pierwszym idolem w Polsce moim Włodi był
Pamięta, jak w Refresh-u do niego podbił młody szczyl
Liczyłem, że się dogra, on kulturę kocha
Okazało się, że kupił ,,Niuskul" w Serum u Erosa,
z Erosem freestyle, u mnie na m2
Mówił, że słuchał ,,Róży Betonu" na repeacie jak pętla
Piona Ero! Pezet- sztama dla Ciebie,
ustawiałeś kiedyś opis mojego tracka na GG

Hejty tu pieprzą wciąż
Ale stary, powiedz mi, czego oni chcą
Mówią coś na mnie, że ja nie jadę tu fajnie, nie
Ja ich sam nie poprawię, ej, oni zrobią to za mnie, wiem
x2

Peja proposwał mnie w wywiadzie i na tracku, choć nie spotkał mnie
Nie znałem Tedego na Kometach, ale poznał mnie
Świat jest mały, jak na imprezach w WWA
Pozdro Kosi, Juras, zawsze widzę w klubach was!
Dzwoni Gural, mówi: ,,Dawaj pociśniemy wreszcie,
Robimy Kolor Purpury; mów, kogo bierzemy jeszcze!"
Mówię: ,,Fokusa! Jedziemy na czoło peletonu,
czekaj, właśnie idzie, zaraz dam Ci go do telefonu!"
Zbieg okoliczności - czytałem Bukowskiego
I zadzwonił Typ, który też kuma wczutę jego.
Mówi: ,,Robimy track, ,,Dumny Jak Paw""
Wiedział do kogo podbić, ej, musztardowy zróbmy gas,ta
Jak on kiedyś, w Miazdze, z Pe I Ha
PIHu, szkoda, że w Poznaniu wtedy minął kielich nas
Ale nie minął, gdy stawiał Pyskaty skurwiel
I jeszcze tu zanim zrobiliśmy fantastyczną czwórkę

Hejty tu pieprzą wciąż
Ale stary, powiedz mi, czego oni chcą
Mówią coś na mnie, że ja nie jadę tu fajnie, nie
Ja ich sam nie poprawię, ej, oni zrobią to za mnie, wiem
x2

Spotkałem O.S.T.R.ego w Giżycku, miał za chwilę wejśc na
scenę, od ostatniej gadki minęło 6 lat
On wtedy mnie wybrał voodoo, fejmu to dało mi tu
Dzisiaj ciągle jestem jednym z jego młodych faworytów
Eldo mówił też, że dobrze rymy lepię tu
A zanim rapowałem słuchałem "Grammatik - EP +"
Uczyłem się z niej rapu, dzisiaj spłacam długi,
Ale na bibach i tak od niego kabacę szlugi!
Mój debiut masterował Noon
I cicho liczył na to, że po moich trackach posypią się głowy tu.
Ponoć zabrakło mu tego, dał mi wczutę w głowę
Mam nadzieję, że to znajdzie jak posłucha ,,Supernove"
I nie pytam się: ,,Gdzie jest Eis?", bo wiem gdzie!
Dał mi tą pochodnię, ten flejm przejmę - to pewne
Zapamiętaj, kiedy łączę rym tu z bitem
"VNM"! Naucz się wymawiać tych trzech liter...

Hejty tu pieprzą wciąż
Ale stary, powiedz mi, czego oni chcą
Mówią coś na mnie, że ja nie jadę tu fajnie, nie
Ja ich sam nie poprawię, ej, oni zrobią to za mnie, wiem
x2

Aha! Ta!
V N M! E:DKT!
To jest polski rap ziom.
Wiesz co jest najlepsze?
Oni wszyscy są starsi ode mnie.
Dokładnie tak. Spłaciłem swoje długi skurwysynu.
RSPHT. V N M! Dokładnie tak.
Skoro skorumpowani bez skrupułów mogą zabić
*****, daj mi karabin, jestem już sfrustrowany
tak jak Konami, że fani Pro Evo są piratami
ekran krwawi tuzami, bo ten kraj trawi nienawiść
Tak, jak El Zarkawi chcę zabić, krawędŹ dotykam stopami
obłęd pod powiekami, schowany w czerni Bandamy
to jak Mos Def New Danger
jak się jarasz płytami, spust klamy ściska palcami
Za każdy pusty slogan z ust twych Glocka nacisnę spust
ty skonaj, święta wojna, święta krowa
Huk narzędzie w rękach Boga i flaga biało-czerwona
lecz do połowy spuszczona, bo to żałoba narodowa
Ta, bo ten Pan we mnie dojrzał
żeby małego pojmać, porwać, gardło przestrzelić
Zdobędziesz fame, polski Sejm, jego 50 cent
Hukos bojownik idei, morderca elit
Pod kataną mam klamkę, ostrze moich oskarżeń
ty padniesz jak Olof Palme, krew na asfalcie, palancie
Namierzyłem twój biurowiec, naprzeciwko wieżowiec
Jedenastopiętrowiec, tam się na dachu położę
jak Leon Zawodowiec, jeden strzał, poznam odpowiedŹ
jak to patrzeć na świat poprzez dziurę w twojej głowie
Ta, panie prezydencie, uważaj, ta, jeszcze dziś to zrobię

[x2]
Ej, pan prezydent, ja dzisiaj zabiję go
bo pan prezydent w tym kraju to całe zło
jest głową państwa, więc jest wszystkiemu winien
Tak więc panie prezydent oglądaj się za siebie

Kordon niebieskich aniołów dba o m*****ność narodu
to pała przeciwko słowu, linią oporu jest rozum
zmienili w nazwie przedrostek, pałę na Tonfę
Polonezy na Hondę, Nysa, Volksvagen transporter
Została m*****ność, czyli Stalina oddech
Z oddali orient na Moskwę, kondomy grzechem - nonsens
Ale popieraj patologię, pokolenie dzieci głodne wyrośnie, zrobi rewoltę
Bo młodzi chcą mieć dzieci, lecz ich na nie nie stać
młodzi chcą się żenić, lecz nie mają mieszkań
A ja przemawiam do ślepca, czas immunitet odebrać
Zabiję prezydenta

[x2]
Ej, pan prezydent, ja dzisiaj zabiję go
bo pan prezydent w tym kraju to całe zło
jest głową państwa, więc jest wszystkiemu winien
Tak więc panie prezydent oglądaj się za siebie

Bo ten kraj jest jak kurara nie Guarana Light
bo nie pozwala nam zarabiać, chyba, że w dolarach jest hajs
Ziemia obiecana z Stanach, s*****laj
bo władza nikomu nie daje szans, ta, niestety
Chcesz wygonić z kraju młodych, Anglia da nam zarobić
Tu zostaną puste domu, puste szkoły, zapełnione kościoły
To PRL-u sieroty, ojciec dyrektor z ambony naucza, co mają robić
Młodzi *****ą wybory, obetnij im stypendia
głupich łatwiej popędzać, o chleb poproszą na klęczkach
Pamiętaj, ja się nie opamiętam, postanowiłem - zabiję prezydenta

[x2]
Ej, pan prezydent, ja dzisiaj zabiję go
bo pan prezydent w tym kraju to całe zło
jest głową państwa, więc jest wszystkiemu winien
Tak więc panie prezydent oglądaj się za siebie
- Kris, Wiśnia
- Wiśnia, Kris
- O co dbamy?
- O pestiż
- Tak jest, o prestiż czym chcemy się cieszyć?
- Prestiżem
- Właśnie czym
- Ski skład, Acetoholix
- Oborniki Poznań

[Kris]
Czym, prestiżem we własnym rewirze
Jak najbardziej i wyżej, w obcych też
Wiesz, ale dupy nikt nie liże
Szczujesz to pogryzę
Polecam analizę
Taką od dechy do dechy
Wewnętrzne cechy
Tak a nie inaczej
Nie rozumiesz, to tłumacze
Chcemy go zdobyć, Kris i Wiśniowy
Stuprocentowy autentyk
Hej, droga wiedzie tędy
Przez autorytet, nowy nabytek
Zdobywany siłą, rozumem i bitem
Niezbyt pokorni, do wszystkiego zdolni
Lepiej nie kantuj jak nie lubisz awantur
Naszego desantu, rymy i na zamku
I bez żadnej dywersji
(daj wiarę tej sugestii)
My w każdej kwestii nie tylko jako MC
Dbamy o prestiż

Ref.: To rap, rap to z brudnych ulic i podwórek
Dociera do ciebie czy tego nie czujesz (tego nie czujesz)
To mówi tylko ten co widzi własny sen
I drogę do spełnienia, choć nie każdy to docenia x2

[Wiśniowy]
Nie wszystko jest złotem co się świeci
Tak mówią starzy ludowi poeci
Tych oni tak mówi, chociaż złoto lubi
Każdy chce mieć więcej i to ludzi gubi
Długi bez pokrycia, odebrane życia
Coraz więcej chcica, żeby dotknąć szczytu
W swoim krótkim życiu, chociaż raz na moment
Oto ludzi omen, żeby móc odpocząć
Żeby móc rozpocząć całkiem nowe życie
Wszyscy to widzicie w swoim szarym bycie
Lepiej każdy chce mieć, więcej każdy chce mieć
Szybciej każdy chce mieć, choć celu nie widać
Życia ci zabraknie, każdy tylko łaknie
Na ludzkości bagnie zapominasz o tym
Co stanowi filar bytu na tej ziemi
Każdy tylko ceni, żeby nic nie stracić
Biedni i bogaci jak Peja dwa światy
Ja wybrałem mój i do tego chuj
Pomóc chcesz czy szkodzić, skubać czy dołożyć
Że jestem za młody, żeby sobie radzić
Przestań mi tu kadzić, nie umiesz poradzić
Zyski za to dzielić, gotówkę se przelicz
Ja do domu wrócę, tam mam swoją twierdzę
I ludzi za których zagram o wszystko
Dziwi cię zjawisko, sercu memu blisko
Leży cały Wilson, tu poznałem wszystko
Miłość, przyjaźń, zdradę, pierwszą dobrą rade
Ale tu nie utknę, życie mam za krótkie
Korzeni nie utnę, zawsze tu powrócę
Jak do mistrza uczeń, ta, zawsze tu powrócę
Jak do mistrza uczeń, jak do mistrza uczeń (ha)

Ref.

[Kris]
Mam tam jakiś koncept, jadę na koncert
Z publiką się łącze

[Wiśniowy]
Z wielką dumą kończę
Bo daje z siebie wszystko
Cenisz to zjawisko?

[Kris]
Ja o nie walczę, stale i uparcie
W literę W złączone cztery palce

[Wiśniowy]
Co to oznacza
WLKP dziś wraca
Niewiernych karci

[Kris]
A jeśli nami gardzisz
To swoim przekonaniem tylko nas utwardzisz

[Wiśniowy]
W postanowieniu słuchaj jeleniu
W moim myśleniu nie znajdziesz luki

[Kris]
Przejrzyj te druki
Ja liczę je na sztuki
Liryka od niedawna
(poczekaj jeszcze trochę)
A będzie wytrawna

[Wiśniowy]
Jak białe wina
Czekaj jeszcze chwila
A zrzednie ci mina
Kiedy zobaczysz co to dla nasz znaczy

[Kris]
Pełne poświęcenie w studiu i na scenie
Zupełnie oddani bez żadnych granic
Rap fanatycy

[Wiśniowy]
Ty klipy liczysz
Kiedy nas słyszysz zalega cisza
Wiśnie i Krisa rozgryźć być chciał?

[Kris]
To twój samobójczy strzał
Ciebie nie będzie, a ja będę trwał
Bo każdy z nas widzi, bo każdy z nas widzi
Drogę do spełnienia choć nie każdy to docenia
Jedna Nas kochają drudzy nienawidzą, Często nas nie znając oceniają po tym Co widzą,
My to uliczni poeci, artyści, bandyci , dzieci,
Ulicy odlanej w betonie róży, kwiaty zła,
Diamenty, Szmaragdy, perły , kryształy,karaty aaa ,
To słowa zostawią na nich ślady jak stygmaty sprawdź ,
Piszemy o tym co na co dzień spotykamy TU ,
O tym te zwrotki , ta krew , i pot które wylewamy tu ,
Zwarci gotowi do walki młodzi zdeterminowani, zdemoralizowani ,
chuligani dla nich zamilcz jesteśmy wybrańcami, rewolucjonistami
Ci co z nami na lewo i prawo i sprawiedliwość wymierzamy sami
Twarda prawda codzienności prosa(bo) jak pisze wiersze to sąsiad wpierdala prozac
Wchodzę na bit by zabić nienawiść i zawiść nabij karabin rapu zabij krawii
Przecież tu Nie krew wylewam lecz atrament
ja tu zawsze byłem jestem artystą na amen

Ref.
Przez Jednych okrzyknięci artystami
Przez drugich nazywani bandytami zamilcz zamilcz
Nasi Fani Fani
To dla Nich Dla Nich
ten podwórkowy Hardcore gramy gramy
Przez Jednych okrzyknięci artystami
Przez drugich nazywani bandytami zamilcz zamilcz
Nasi Fani Fani
To dla Nich Dla Nich
ten podwórkowy Hardcore gramy gramy

Jedni nas kochają, drudzy nienawidzą ,
Czysto nas nie znając oceniają po tym co widzą,
Szydzą , drwią , Pierdolą głupoty
My to wariaci , pielgrzymi życia, talenty bez floty
Te Sztywne podmioty ponoszą łysy , szary dres
Stary dres jeden chuj czy frajer czy łysy pies
Od Dziecka Gniew w nas to Wojownicy z Wyboru
SBcka krew w was stado starych bachorów
Nie pierdol że nie mamy tu prawa tu oddychać
Błazny dla których słowa Rydzyka są ideą życia
Według nich jestem bandytą złodziejem, raczej
miejscowym buddystą artystą koneserem
i gdy robie bit społeczniaków to męczy niesamowicie
Ściska bania od rana (sub bass na ciezkim bicie)
Jedni nas nie trawią inni szanują oceniają z góry
przybijają piątkę albo prowokują

Ref.
Przez Jednych okrzyknięci artystami
Przez drugich nazywani bandytami zamilcz zamilcz
Nasi Fani Fani
To dla Nich Dla Nich
ten podwórkowy Hardcore gramy gramy
Przez Jednych okrzyknięci artystami
Przez drugich nazywani bandytami zamilcz zamilcz
Nasi Fani Fani
To dla Nich Dla Nich
ten podwórkowy Hardcore gramy gramy

Jedni nas kochają drudzy nienawidzą
Często nas nie znając oceniają po tym co widzą,
Co epizod winią nas za pasję i pracę
Ich skryte marzenia to żebym spoglądał za kratek (ej)
Karmione Podwórka rapem
A NIEKTÓRYCH WKURWIA TO
Kiedy patrze w moje oczy
sieją bzdury Furia zło
gdzie kto ? czemu co ?
Drugi blok to samo
Nienawidzą kochają
Rap uzależnia jak KETANOL
Dla których gramy już ( już )
Nas nie powstrzymają
Niech to Grają , Słuchają Ulice
Jedni mają za bandyte
Banite liter z bitem zbitych w całość
jak się budzą w nocy jedyne co budzą - żałość
Jedni desze i jeszcze
po co płakać nad losem
Krytyke kusze proszę
Jak Proszek iii nosem
Wnoszę w świeżość w grę
Nosze w Żyłach krew
BeeSTeOKaA Fabuła Luka NoN

TO podwórkowy hardkor
Tą grę Tworzą łzy
Tu nic nie przychodzi łatwo
Ulica drugą matką
To rewiry gdzie nikt nie zapuszcza się
z Pełną sakwą

podwórkowy hardkor
Spowiadam się przed Bogiem
Hej z długopisem kartką
Dla tych co zbyt wiele pragną
Nie wiedzą żę bogactwo jak bagno
ma spadek zasadzkom
Ciężko harowałem na to By żyło mi się lepiej
te nie przespane noce setki wyrzeczen pamiętaj
zdrowia ci nie zwróci hajsu pełna kieszeń
Dbaj o dobre imię Tego nikt ci nie odbierze
Zostaw beton i asfalt,
zamiast miasta muzę nastaw.
Natrzyj nią uszy, jest jak balsam dla duszy,
Inhaluj woń duszy w książkach co chcą cię uczyć.
Otrzyj przetrzyj czymś miękkim, pięknym obrazem przeszłym,
gdy byliśmy dziećmi, zanim przyszedł wiek klęski.
Wyjdź myślami za osiedle, bo nam myśl niech szybciej biegnie,
i ucieknie przed zamknięciem między klatką, a jej wejściem.
Schody brudu, stopnie kurzu, idee tu zrodzone,
pośród bólu, modlitw, umów dały wątłym tą chorobę.
Domy o podkrążonych oknach i chorej cerze,
mruczą cicho swą melodię, choć nie słychać jej w eterze,
a dźwięk zacięty uparcie, jakby obrażony,
gdyby chciały mówić mogłyby powiedzieć swą historię:
pomarszczone oblicza, których tynk już nie odmładza,
popękane ściany życia, bruzdy na starych obrazach,
zapadnięte skronie dachów, gdzie strych chowa dla dzieciaków,
trochę skarbów trochę strachu kryją płacz w skrzydłach ptaków.
Fundamenty z artretyzmem pewno przez zimną piwnicę,
głaszczą trawnik, depczą chwasty, gdy wiatr zamiata ulice.
Leżą korony dumnie z tych butelek co zbite,
no bo dziś walczysz z jutrem o to co nie zdobyte.

Trzeba zdusić, to co w nas zniewala nas,
Trzeba zdusić, to co w nas zniewala nas,
Trzeba zdusić, to co w nas zniewala nas,
Zdejmij klapki z umysłu open your mind!
Trzeba zdusić, to co w nas zniewala nas,
Trzeba zdusić, to co w nas zniewala nas,
Trzeba zdusić, to co w nas zniewala nas,
Zdejmij klapki z umysłu, open your mind.

Noc jak wdowa po dniu,
w żałobie snuje się szukając snu.
Myśli chodzą zgubione ścieżką śladów swoich stóp.
Nudny krajobraz ulic i obcych domów mdli,
zabierz mnie stąd, bo schnę, mam skrzepy zamiast krwi.
Stoję na brzegu cudzych inspiracji na mą miarę,
na jednej nodze wygłodzony myślą szukam ziaren.
A talent? Wszak talent to nie lemniskata,
skomle jak zbity pies udając atak.
Gdzie wyobraźnia moja, ta z młodych lat bujna?
Gdzie ta wrażliwość tkliwa niczym szósty zmysł czujna
Czemu gramoli się jak muchy, czepia sprzętu,
przyjmuje wszystko bez słów, bez sentymentów?
Patrzę przez okno trupio na brzeg mojej łysiny ,
po parapecie wolno przechadzają się godziny,
i żart i cisza bez radości i smutku,
a myśli się snują jak chorzy w szpitalnym ogródku.
Czy to koniec? Podsłuchuję i czekam,
aż podejdzie pod drzwi ksiądz nie ma śmierci lekarz
Bez wyjścia stan Flat Line na ekranie,
to migotanie komór, komórek szarych ustanie.
Podłączcie defibrylator, bo szczeznę marny
ten impuls niech wzbudzi rytm kiedyś normalny.
Powrócą do żywych te pogubione w rzeczywistości,
Chęć do życia, natchnienie i radość z codzienności,
jest znowu granica i więzienia umysłu,
odblokuj się by wyjść poza smutny cudzysłów.

Trzeba zdusić, to co w nas zniewala nas,
Trzeba zdusić, to co w nas zniewala nas,
Trzeba zdusić, to co w nas zniewala nas,
Zdejmij klapki z umysłu, open your mind!
Trzeba zdusić to co w nas zniewala nas,
Trzeba zdusić to co w nas zniewala nas,
Trzeba zdusić to co w nas zniewala nas,
Zdejmij klapki z umysłu, open your mind,

Odblokuj się...
Odblokuj się...
Odblokuj się...
Odblokuj się...
Odblokuj się...
Odblokuj się...
Odblokuj się...
Odblokuj się...
Dziś mogę ci dać, dziś mogę ci dać
Dobra, dobra, dobra, dziś mogę dać ci inny flow

Dziś mogę ci dać dopracowane braggadacio flow
Forteca beat, ale nie Kocioł-cioł
To młody Joter beat southside ciął
WWA, Toruń trzęsą grą
Chcesz rozkręcić turnus na dissy?
Możemy zacząć już dzisiaj
I patrz jak kilku durniów skończy w kostnicy
Skąd mam pozycje, słyszałeś mój nie jeden kick diss
Ale do wygranej przyczynia się to
Że moje życie jest o wiele bliżej ludzi niż PiS
Sygnał średnio mnie budzi, prędzej huk armat i kawa
Nie ćpam od lat, nie odbija mi warszawska palma
Nie wydaję hajsu na kremy, żele, kurwa nie o tym marzę
Bo kiedy mam ochotę na nawilżenie japy Bella Ragazza siada mi na twarzy
Mój wóz psuje się czasem, rachunki zatykają skrzynkę, wiesz?
Ale to nie powód bym miał nie nazywać się tak dumnym pimpem, wiesz czemu?
Bo nie mam długów, czekam aż one mają długi u mnie
Lubią je spłacać, świadczyć swe usługi u mnie
Bo mam łagodną powierzchowność, twarz dość pogodną
I dlatego łatwiej tracą poczucie czasu, pytają kiedy znalazły się pod kołdrą

[x2]
Mój flow do twych drzwi
Dostarczam wam mój nowy flow żeby odmulić ciebie, ciebie, ciebie i ją
Twój tron jeszcze śpi
Ty obudź ich, bo młody Typ, Adaś z southside flow [?]

Z polskim rapem jest jak z cipką niezbyt świeżej dziwki
Może mieć fajne stringi, ale pod nimi przykra niespodzianka stinky pinky
Mają miękkie serca i miękkie tyłki, zero konfliktów, zero rozgrywki
To jest dobre dla gry, na chuj te rozkminki
Jak jestem wkurwiony to piszę linijki,
wypełniam 101 Compendium
Walczyłem o swoje kiedy większość z was walczyła o stypendium
Dzięki temu mogę nazwać się cwaniakiem, mam brudny hajs
Ale cisza o tym, to nie moja droga krzyżowa life
Robiłem to i robię, pierdolę wasz odbiór
Świat stoi otworem, ładuję w ten otwór
Jestem drobnym willcem ale styl mam potwór
WWA, Moko i czytam pierwowzór
Mój człowiek to kończy dzieło
Mój człowiek ma flow jak kameleon
Mes to Ten Typ, Ciech to Ten Cham
Możesz wybrać kogoś innego dziwko jeśli gustujesz w impotentach

[x2]
Mój flow do twych drzwi
Puk-puk-puk pukam, otwórz je
To WWA, nowy Mes i Ciech
Twój tron jeszcze śpi
Zróbcie hałas pach, pach, pach
Jakby palił się dach, dach

Zmieniam kobiety jak rękawiczki
Więc flow wypadałoby nie wiem, jak kurtki?
Tak mam, nie interesuje mnie chór przytakiwaczy
Choćby nawet wygrywał mi chórki
Co jest podziemie?
Nie trzeba wam beef'ów, trzeba deadlineu (co jest podziemie?)
X kawałków do dnia Y sprawdzi twoją wydajność
Ciech, Małolat, Pjus, Stasiak, Blef powydawali płyty
Ze mną to minimum 6 powodów by uwiarygodnić ten przytyk
Bo to był każdy jeden głodny rapu łysy skurwiel kiedyś
Nie narzekał w sieci, musiał swoją drogę do studia przebyć

[x2]
Mój flow do twych drzwi
Dostarczam wam mój nowy flow żeby odmulić ciebie, i ciebie, i ciebie i ją
Twój tron jeszcze śpi
Ty obudź ich, bo młody Typ, Adach z southside flow i hetera beat

alkopoligamia.com, mamy już rok
Podobno są przestrzenie miedzy nami
urojone, ujarane me kochanie
przestrzenie pokonam 25 tramwajem
uruchamiam pozaziemskie przyciąganie ciał
przyciąganie ciał
przyciąganie ciał
przyciąganie ciał
przyciąganie ciał

Chciałem dostrzec jak najszybciej
lecz te układy scalone
kradną moja niesformatowana miłość
gdzieś tam w sieci mikroprocesorów
gdzieś tam w przestrzeniach nie poznane
gubią cały sens
gubią cały sens

Podobno są przestrzenie miedzy nami.....

Jadę, jadę
jestem gnojem,co nie może się doczekać
wyciągam portfel
kasuje bilet
nie ,nie ,nie to nie jest miłość
to wyczuwalne ,namacalne pod palcami
przyciąganie ciał
Takie porno dla egzaltowanych dam
Superelaks 2001
Sprawdź to człowieku
Onar I Ośka
Jeden strzał dla wszystkich ludzi których znam
Jeden strzał, to jest właśnie jeden strzał

[Selma]
Jeden strzał

[Onar]
Dla was jeden strzał
Dla was jedna beczka
Przecież każdy z nas w tym samym miejscu mieszka
Tu są nasze korzenie
To w nas drzemie
Płonące pokolenie
Jak na chodniku wieczorami rzucane cienie
Cię to jebie
Proszę bardzo
Mój rap, moje teksty, moje słowa są prawdą
Niech wszyscy zgadną co mam na myśli
Po co tu przyszli
Czy mój plan się ziści
Korzyści jak każdy
Chce mieć mnóstwo
Tylko rap, jeden strzał, rap to bóstwo
Nie oszustwo
Nikogo nie chce oszukać
Do ilu drzwi będę pukać
Jak długo szczęścia szukać
Może ono znajdzie mnie samo
Jeden strzał dla was
Co mi i wam życie dało
Przykrości nie mało
Ale również mnóstwo radości
Niejeden raz uśmiech na mej twarzy gościł
A za chwilę zmieniał się w obraz twarzy pełnej smutku
Jeden strzał będę zawsze miał dla was i tak do skutku
Zawsze, bo gdy patrzę w przeszłość
Widzę nas
Śmiech, bankiet
Ale także jak nam nie szło
Porażki, wpływ ognistej wody
Kłótnie, niezgody
I niepowodzenia, wiele marzeń
Jeden strzał za spełnione już marzenia
Za osiągnięte rzeczy i za rzeczy już zdobyte
Wielki strzał dla was na tej płycie
Bo jesteście gites

Ref.: x2
Jeden strzał, je, je, jeden strzał
To dla wszystkich ludzi których znam
Jedna miłość tylko dla wybranych
Przecież my najlepiej się znamy

[Onar]
Jeden strzał specjalnie dla was
Sentyment chłopaki, bo niejedna przeżyta zabawa
Niejeden wypad w niejedno miejsce
Oby takich super petlaży było więcej
Niejedno zejście, ale to już skutek uboczny
Wielki strzał dla rąk pomocnych
Dla osób które miały czas mnie wysłuchać
Które potrafiły ścisnąć rękę i powiedzieć coś do ucha
Coś co pomogło, podniosło na duchu
Pomogło w podjęciu konkretnych ruchów
Dzięki, nigdy tego nie zapomnę, na zawsze w pamięci
Ważny był efekt, a nie tylko szczere chęci
Niejeden ględził
Pierdolił, że gdyby nie to, że gdyby nie tamto
Człowieku, ja bardzo dobrze znam to
Już nie ufam blantom i koleszkom poznanym przed 5 minutami
Jeden strzał dla tych z którymi się naprawdę dobrze znamy
Przebywamy, pijemy, rozmawiamy i śmiejemy
Wielki strzał dla was
My się znamy, my to wiemy
Bez ściemy
Tak jak było
Już paru ściemnionych
Niby koleżka, niby blisko mieszka, niby telefony, niby umówiony
A potrafił wystawić
Nie umiesz spojrzeć prawdzie w oczy
Wiem że łatwo radzić
Jeszcze łatwiej zranić, wkurwić, zawieść
Nie mów że taki jest świat
Uważaj i nie rzucaj słów na wiatr

Ref. x4

[Selma]
Jeden strzał x2
Jeden, jeden strzał
Jeden strzał, strzał
Jeden strzał x3
Jeden, jeden strzał
Jeden strzał, strzał
Jeden strzał
Drużyna mistrzów tak tak
Drużyna mistrzów
Jak zaczynasz dzień brat?

Wojtek Sokół Firma x2

(Bosski)
Jestem mistrzem, kiedy robię znów kolejny ruch,
Możesz uczyć się ode mnie, albo jak błazen na mnie pluć,
Nie trudź się tym, obudź się, uszanuj i nie marudź,
Możesz mistrzem być jak ja, albo wbijać w trumnę gwóźdź .
Powiedz mi co wolisz rano wstać i na siłownie,
czy budzonym być przez pawia który Ci rozrywa mordę,
Powiedz mi co lepsze siódme poty fizyczne,
czy po koksie spod skrzydła aromaty toksyczne.
Trening sportu daje siłę jakoś stajesz się pogodnym,
Trening picia uczy sikać bez rozpinania spodni,
Możesz stać na podium,wtedy wiesz jak wielki jesteś,
ludzi mieć szacunek za to,superlatywy w gazecie.
Możesz także iść na całość pod monopolowym sklepem,
lecz nie zawsze Cię zaskoczą elokwentnym epitetem,
Śmieję się z tych wszystkich wielkich znawców sportu,
Piwo przegląd sportowy i paczka papierosów.
Nie ma tu recepty musisz znaleźć sam sposób,
by nawyki swe odrzucić i umacniać swój kręgosłup,
Wielu nie ma wstydu jaka mądrość jaka klasa,
po treningu w adidasach,odpalają Malborasa.

Ref. (Bosski)
Ej Powiedz mi jak kolejny dzień swego życia tu zaczynasz,
Czy zamuła wchodzi w cień a siła woli wiedzie prymat,
Determinacji dres wycina w pień złej myśli grymas,
tak działa endorfina, stresu depresji finał.
Ej Powiedz mi czemu masa smutku znowu Cię ugina
Nie warto poddać się Do skutku walcz i się nie spinaj,
Wyluzuj myśli swe,poruszaj się, używki wstrzymaj,
To jak zaczynasz dzień determinuje twoja siła.

(Sokół)
Wole nie zamulać,weź coś rób tu od rana.
Dobrze jak do działań, praca mózgu dodana.
To nie true school nie banał. Nie przewózka nie bragga.
To nie pół stówy pustych słów,wiesz o co kaman.
To pięć groszy od kogoś to ten chleb już oszamał.
Nie interesuje Cię to wypierdalaj.
Nie startuje tu w zawodach żadnych na rapera roku.
Paru ćwoków już dawno spotkała kara tera w szoku.
Napisy końcowe przeoczyli w bramie koło bloku.
Życie skarci lamusów no i złamie obiboków.
Ja też przesiedziałem życia część gdzieś na ławce
więc wiem że powstanie z niej wcale nie jest łatwe.
Najpierw odstaw Red Bulla, którego pijesz z rana
papierosa, po którego sięgasz też nie zapalaj
Już nie jeden kozak robi teraz grzecznie na garach
działaj póki waha się tu jeszcze ta szala.

Ref. (Bosski)
Ej Powiedz mi jak kolejny dzień swego życia tu zaczynasz,
Czy zamuła wchodzi w cień a siła woli wiedzie prymat,
Determinacji dres wycina w pień złej myśli grymas,
tak działa endorfina, stresu depresji finał.
Ej Powiedz mi czemu masa smutku znowu Cię ugina
Nie warto poddać się Do skutku walcz i się nie spinaj,
Wyluzuj myśli swe,poruszaj się, używki wstrzymaj,
To jak zaczynasz dzień determinuje twoja siła.
Ziom odpocznij od wyroczni, od konopi od łokci
nie pasuje coś ci? odpocznij
Od gości, od złości, od ostrych, od oschłych
Odpocznij, to nie twój pościg, odpocznij
Podpowiada głos mi od chłosty do wzniosłych chwil
Odpocznij, ja przecież muszę żyć
odtąd dotąd, życie mam jedno, odpocznij
Dopnij swego twierdząc
to co bez zmian w zamian przypadku, który sugeruje ekran
od lat dwóch niekończąca opowieść ta o akcentach
rozłożonych na bębnach, odpocznij, to twój czas jest
Jazz lat 80. nigdy nie zaśnie
Odpocznij, ci wyjaśnię całą ideę
włóż CD na ampli, daj max
i jedziem dziś nasz jest świat
rap przejął schedę

Oldschool, technics'y, mikrofon, MC
odpocznij ziom, bo zwariujesz w tym tempie
świadectwem tego, że czas liczą w zylach
Jest stres, a ja mam jazz w wolnych chwilach

Oldschool, technics'y, mikrofon, MC
odpocznij ziom, bo zwariujesz w tym tempie
świadectwem tego, że czas liczą w zylach
Jest stres, a ja mam jazz w wolnych chwilach
Werbalny odpływ tonalnych odkryć
ostatni to styl lat 70.
Od Moskwy po Nowy Jork i sam Brooklyn
(Funky, blues, jazz, soul) - cannabi na ustnik
Na płytach nestor, Bajor jak Astor
na głowie afro, na plecach patron
Reggae comandor jak [?]
Nie mów mi, że to kłamstwo
Gna o to laptop, a nie dyskotekowe światło
progów bogactwo, spróbuj co miasto potrafi
lekarstwo jak Ibuprom, to hasło
Nie lubisz rzuć to, żyje się raz a i tak zbyt krótko
co możesz zrobić dzisiaj, spoko zrób jutro
Nie ja rozliczam ci za to biurko
mówili ci, że jest twoją jedyną furtką by opuścić podwórko
Cóż życie nie jest laurką
Obraz ludzi na przystankach, w szarych bankach
[?] nie zna zegarka, tak jak na żartach
dobra zwolnij, zero teorii, disco parkiet
nisko bar gdzie, barman sprzedaje ganje

To jazz w wolnych chwilach, mam cię
To jazz w wolnych chwilach, mam cię
To jazz w wolnych chwilach, mam cię
To jazz w wolnych chwilach, mam cię

Oldschool, technics'y, mikrofon, MC
odpocznij ziom, bo zwariujesz w tym tempie
świadectwem tego, że czas liczą w zylach
Jest stres, a ja mam jazz w wolnych chwilach

Oldschool, technics'y, mikrofon, MC
odpocznij ziom, bo zwariujesz w tym tempie
świadectwem tego, że czas liczą w zylach
Jest stres, a ja mam jazz w wolnych chwilach
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo