Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Nie musisz być bogaty żeby mieć wszystko,

nie jeden juz poważnie zapętlony,

nie musisz być biedny żeby nie mieć nic,

nie umiesz szczęścia zauważyć spójrz na ludzi chodzi o nich.

Tej ekipie nie potrzeba złota dla otuchy.

Zamiast świecić wole wykonywać ruchy,
mieć coś czego nie da się zdjąć,
mieć moc nawet doły sam sądź,
błogosławiony bądź jak rozwijasz ducha,
do okoła wszyscy tylko hajs chcą naruchać.
Słuchaj, ja sam do ducha drzwi wciąż tylko pukam,
wciąż nie mam czasu żeby w wiatr się wsłuchać
Jak ta kapucha zdominowała świat, jest wszędzie spadek, vat, pensja, podatek
ludzie zamiast ubrań chcą na sobie nosić szmalec,
chuj w krój obwińmy sie wielkim dolarem,
moim bliskim nie potrzeba złota by być silnym,
jestem normalny, czyli dla wielu inny.
Po tamtej stronie nie będzie depozytu,
ciężko będzie temu który pojmie to dopiero na finiszu,
mistrzu, przecież ja też chce pieniędzy, lecz w swojej równowadze do duchowej wiedzy
w tym świecie bez obu tych rzeczy ciężko przeżyć,
hajs łatwo sprzeniewieżyc a duszę spieniężyć.

Nie musisz być bogaty żeby mieć wszystko,

nie jeden juz poważnie zapętlony,

nie musisz być biedny żeby nie mieć nic,

nie umiesz szczęścia zauważyć, spójrz na ludzi chodzi o nich.
Czasem w życiu podejmując szybką decyzję
Nie zważając na jej zdradliwe konsekwencje
Masz do siebie po fakcie póŹniej pretensje
Nie wiesz czy to jest słuszne, walisz tą lekcję
Sam nie wiem, czy jestem na tyle silny
Żeby za wszystkie swoje błędy czuć się winny
Czasem mogę polegać tylko na sobie
Czasami pokutować dzień zamknięty ciepłymi łzami
Zaciśnięte pięści, radość, szczególnie bliscy
Są w moim sercu bezgranicznie chyba wszyscy
Bo potęga słowa tkwi w tym co robię
Urodzeni, by istnieć w moim sercu w cudzysłowie
Rodzina majestat życia to chińskie przysłowie
Chroń wszystkich, bądŹ bliski dla bliskich
Wystaw dłoń, bądŹ jak tarcza, trzymaj pociski
Chroń mnie Boże, Aniele pomóż moim bliskim

[x2]
Wiele jeszcze przed nami, pokonuję drogę
O ile więcej za nami, tego nie powiem

Takie momenty jak ten, budzą wspomnienia, budzą sen
Budzą zmysł, spowolnienia przywołują tamten dzień
Świat się zmienia, tak jak pragnienia zmienia chęć samospełnienia
Oprócz zdjęć pozostały wspomnienia
Stare dzieje, z których czasem człowiek się śmieje
To co z czasem przeminęło czasem wspomnienie przywieje
Tak jak przeszłość, ilu najbliższych z nią odeszło
Co ci będę mówił, przecież sam najlepiej wiesz to

Przychodzą, odchodzą, umierają i się rodzą
Dzięki Bogu są i jest pięknie jak nie zawodzą
To się zdarza, czasem człowiek się naraża
Wiara uczy wybaczać, po pierwsze o rodzinę zadbać
Po drugie przyjaŹni nie definiuję
Najszczerszą przyjaŹń się czuje (ja to czuję)
Nie oszukuję i mówię, nie uszczęśliwisz wszystkich
Przede wszystkim bądŹ bliski dla bliskich

[x2]
Wiele jeszcze przed nami, pokonuję drogę
O ile więcej za nami, tego nie powiem

Miałem sen, że jestem w za*****istym świecie
Miałem wszystko czego chcę, jeśli mnie rozumiecie
Permanentny zachód słońca, kobiety jak marzenie
Kolory, wyraziste odcienie i nasycenie
Wszystko za friko, gratis i tylko dla mnie
Było ciepło, fajnie, palma przy palmie
Błękitne, miękkie fale na fioletowym tle
A małe, białe kraby chodziły bokiem gdzieś
Pomarańczowe ptaki latały parami
Adriana Lima i Gisele nago z owocami
Cały kalendarz Pirelli uśmiechnięty do mnie mile
Serce mi stanęło, spocony się obudziłem
Bo zrozumiałem jaki byłem tam samotny
A bez was bliskich taki raj jest nieistotny
Wolę z wami w szarym tym betonie być
Razem odnajdziemy plażę żeby lepiej żyć

[x2]
Wiele jeszcze przed nami, pokonuję drogę
O ile więcej za nami, tego nie powiem

Mam to na co zasłużyłem, wiem o tym
To wiele dla mnie znaczy
Wyrządziłem komuś krzywdę - niech Bóg mi wybaczy
Chronię to co zostało, by reszty nie stracić
Dla rodziny i dla bliskich
Dla wszystkich tych co grają główne role w moim życiu
To szacunek, miłość, wiele tych słów
Wiele jeszcze przed nami, a ty bądŹ zdrów

[x4]
Wiele jeszcze przed nami, pokonuję drogę
O ile więcej za nami, tego nie powiem
Wjeżdża ten bit i wiesz już co się święci.
Jak pierdolony kac, zapadam ci w pamięci.
Jak to się kręci, to wszystko dzięki Bogu.
Ten fak z pewnością irytuje moich wrogów.
Byle do przodu, mam powód by napisać,
że cała ta wasza krytyka, po prostu mi zwisa.
Chada powrócił i znów nawija Ziomek,
to antidotum na te kurestwo za mikrofonem.
Nie składam broni, wychodzę w waszą stronę
najlepszy styl, noszę tu dumnie jak koronę!
I nie mów co mam mówić - i tak cię nie posłucham.
To słownik w którym nie występuje słowo skrucha .
Powiedz mi coś czego nie wiem i zadedykuj Ziomkom
mam wersy pisane dla tych ulic grubą czcionką,
Jak nie wiesz co jest cięte to wróć do Procederu.
Ten syf to kwintesencja mego charakteru.

Ref.
Wracam do gry, zaklinam się na Boga,
tu nie ma opowieści o drogich samochodach.
Dziś przychodzę do ciebie i przynoszę złe wieści,
wciąż nawijam ten rap o niepokornej treści.
Wracam do gry, zaklinam się na Boga,
tu nie ma opowieści o drogich samochodach.
Dziś przychodzę do ciebie i przynoszę złe wieści,
nie zawaham się brat kiedy przyjdzie się zemścić.

Mogę zginąć dla idei, zabij mnie za HIP-HOP.
Takim jak ty skurwysynom , wychodzę na przeciwko.
Gaszę światło nadziei, daję chwilę zwątpienia.
Ziomuś wracam do gry, nie mam nic do stracenia.
Tu niewiele się zmienia - wciąż to samo na blokach.
Gorzka wódka, rozboje, już nie wspomnę o prochach!
Patrzę sercem dzieciaku, ciągle idę na skróty.
Marny raper, dobremu cały czas czyści buty!
W przeciwieństwie do ciebie, sam piszę te szesnastki,
lepiej rzuć ten mikrofon i przyklęknij do laski!
Pieprzę wasze oklaski, masz tu rap bez skrupułów.
Nie pamiętam już dzieciak jak to jest żyć bez bólu.
Nie oszukasz oszusta, pewnie teraz się złościsz,
Masz tu syf który pieprzy wszystkie te uprzejmości.
Znów ku twojej rozpaczy - jutro wbijam do studia,
nagrać rap który pewnie znowu z gównem cię zrówna.

Ref...
Wracam do gry, zaklinam się na Boga,
tu nie ma opowieści o drogich samochodach.
Dziś przychodzę do ciebie i przynoszę złe wieści,
wciąż nawijam ten rap o niepokornej treści.
Wracam do gry, zaklinam się na Boga,
tu nie ma opowieści o drogich samochodach.
Dziś przychodzę do ciebie i przynoszę złe wieści,
nie zawaham się brat kiedy przyjdzie się zemścić.

Bogaty zasób pochlebstw raczej się nie przyda,
gdy słyszę ten wasz chłam - po prostu chce się rzygać (bleee xd).
Te nędzne wersy nie robią tu wrażenia,
bardzo przykro mi lecz lądujecie w przedział zapomnienia!
Co ty możesz o mnie wiedzieć!? Pieprzę twoje zdanie!
Nie ma sprawy - mogę pierwszy podnieść i rzucić kamień!
A ty chłopak orientuj i nie zadaj ze szmatą,
której dziecko co tydzień innemu mówi - Tato!
Ciągle szczerze, dosadnie - a ty znowu bezradny.
Włączasz START i już wiesz że to ta chwila prawdy.
Jakie szczyty show-biznesu,nie dla mnie taki pułap.
Wciąż pamiętam o zasadach, układach i regułach.
Już nie jeden się pogrążył - wbił sobie samobója.
Do ilu bramek grasz? No powiedz mi do chuja!
Bóg już dawno zdecydował, wciąż żyję i oddycham
I nie ma granic mój szacunek którym darzę Piha!!!

Ref...
Wracam do gry, zaklinam się na Boga,
tu nie ma opowieści o drogich samochodach.
Dziś przychodzę do ciebie i przynoszę złe wieści,
wciąż nawijam ten rap o niepokornej treści.
Wracam do gry, zaklinam się na Boga,
tu nie ma opowieści o drogich samochodach.
Dziś przychodzę do ciebie i przynoszę złe wieści,
nie zawaham się brat kiedy przyjdzie się zemścić.
Gdy wypluwam z siebie słowa znika bon ton
Kali F.I.R.M.A. a nie Sean Paul
Zapnij pasy bo latam wyżej niż Concorde
Dla prawdziwych wita , dla łaków homonto
By odnaleźć mnie człowieku zbędny Tom Tom
Jak nie łapiesz tego rytmu to się ciąg Son
To uliczna partykuła, spod wkurwionego pióra
Szanuje mnie ulica, gardzi tym prokuratura
Kolejna chmura, wznoszę się na wyższy pułap
Kolejny postulat, z myślą nie o tronie króla
Gruba pula w gula temu co mu to nie hula
Nie jednego ura bura krocze zdobi się kula
Taki nie zakuma słów które na tych bitach turlam
Pasuje tu jak ulał jak do Bradzkiej Turnau.

Ref.
Kali, Kali, Kali, Kali, Kali, Kali
Tak ten co na non stopie pali, pali
Nie prowadzę po pijaku płynę na dymu fali
Lolek się tli
Kali, Kali, Kali, Kali, Kali, Kali
Tak ten co nie poda ręki policji
Nie ma, nie ma, nie ma, nie ma takiej siły
Do końca mych dni

Ja nie robię tej muzyki dla kiwki
Nie dla hajsu, sławy i głupiej dziwki
Palę lolki, nie wodorosty z fifki
I mam wyjebane na podejrzane używki.
Jadę na relaksie bez przypinki
Ale tam gdzie gram płoną budynki
Moje słowa w furach, na ustach i na murach
Jestem tutaj będę bratku nie zamulam
Masz tu rap co wygina kraty w murach
Dobrych chłopaków leczy a kreatury uczula
Nie do zatrzymania kula dla tego ciula
Co mu matula nie wytłumaczyła że na honor się nie lula
Kumasz ten przekaz nie dla wszystkich
Styl unikalny jak mych palców odciski

Ref.
Kali, Kali, Kali, Kali, Kali, Kali
Tak ten co na non stopie pali, pali
Nie prowadzę po pijaku płynę na dymu fali
Lolek się tli
Kali, Kali, Kali, Kali, Kali, Kali
Tak ten co nie poda ręki policji
Nie ma, nie ma, nie ma, nie ma takiej siły
Do końca mych dni
Dziś jestem twój, pozwolę byś mnie uwiodła
masz super styl, podobnie biust i biodra
w tych nowych spodniach prezentujesz się bosko
jak chcesz, kolejnym razem zrobimy to z twoją siostrą
chociaż na co dzień prowadzasz się z tamtym leszczem
gdy tylko jestem obok, traktujesz go, jak powietrze
znów mnie zapraszasz, ja sprzeciwów nie zgłaszam
i wiem, że nikt nikogo nie będzie z rana przepraszać
cieszmy się chwilą, chodźmy do łóżka
wiem, że nie jesteś tą, co z byle kim się puszcza
pierdolmy sen, ta noc należy do nas
tych kilka drinków i tylko ja i ona
jesteś słodka, jak snickers, błyszczysz dowcipem
dziś z przyjemnością wyliżę twoją .........
jutro zapewne się złapiesz z tamtym pedałem
i dobrze, bo ja nie chcę dziewczyno nic, co na stałe

Ref.
Nie pokocham Cię, nie zaproszę na kolację
weź wybij sobie z głowy wspólne wakacje
pewnie się wściekasz na całą sytuację
lecz w razie, jakby co wiesz, w której mieszkam klatce / x2

Wyglądasz ślicznie, gdy oblizujesz usta
dziś nasze cyfry, to dziewiątka i szóstka
swym wyuzdaniem trafiłaś w moje gusta
i całe szczęście skarbie nie jesteś jakiś pustak
usiądź wygodnie i weź się mną poczęstuj
zbędne czułości po prostu są nie na miejscu
dla Ciebie Chada, Ty myślisz o mnie non-stop
nie słuchasz wcale tego, co mówi Ci twój horoskop
jutro zapewne oblejesz ciężki egzamin
w zamian za seans za zamkniętymi drzwiami
bez zahamowań, bo w końcu nikt nie widzi
wkładam tam dłoń i wiem, że się nie wstydzisz
w pokoju my, w głośnikach moi bracia
Ty milczysz, lecz czujesz, że gotuje Ci się w gaciach
Taki już jestem, to leży w mojej naturze
więc zapamiętaj proszę, że nie chcę nic, co na dłużej

Ref.
Nie pokocham Cię, nie zaproszę na kolację
weź wybij sobie z głowy wspólne wakacje
pewnie się wściekasz na całą sytuację
lecz w razie, jakby co wiesz, w której mieszkam klatce / x2

Ty mówisz "Chada", ja wiem, co masz na myśli
pragniesz czułości, dostajesz zimny prysznic
znam mowę ciała, chcesz żebym Cię przeleciał
rozłóż więc nogi na za piętnaście trzecia
wszystko ze smakiem, więc nie mów dzięki
po prostu weź przyklęknij i użyj ust i ręki
zamykasz oczy, ja rozpętuję burzę
tylko pamiętaj, że nie chcę nic na dłużej
i jeszcze raz na serio to traktuję
Ty zawsze możesz wpaść pozmagać się z mym chujem
jak oczekujesz wyznań, jesteś w tym dobra
weź podejdź bliżej i zrealizuj program
nie lubię słowa "nie", lecz zapach twego ciała
już taki jestem, a co sobie myślałaś?
teraz chodź bliżej i pocałuj mnie tutaj
po tym, co widzę wnoszę, że jesteś mocno zepsuta

Ref.
Nie pokocham Cię, nie zaproszę na kolację
weź wybij sobie z głowy wspólne wakacje
pewnie się wściekasz na całą sytuację
lecz w razie, jakby co wiesz, w której mieszkam klatce / x2
To będzie długi numer z tajemniczym gościem w refrenie
Posłuchaj, jak masz siedzieć na końcu w ostatniej ławce
I drapać się w jajko pod blatem to wciśnij stop od razu
To jest długi numer, posłuchaj od początku do końca

Jestem raperem, lecz mam również rolę słuchacza
I martwię się, kiedy mój głośnik w gównie ciągle się macza
Patrzę na nich, widzę VIVE, TVN, TVN
Czasem lepsze klipy ma Ewa Bem
Jest ich tylu, że chętnie zmieliłbym ich jak rzeźnik
Ale wytnę gładko jak chirurg
Ej kurwa ilu was jeszcze jak powiedział Juzek
Macie rap za dziwkę, ja przeciwnie mam ją za muzę
Znają Yakuzę, ja też znam i nie z Jokohamy
Kwadratowe rymy koło poczty spoko zamysł
Pokochamy wszystko, Łona złożył reklamację
I miał rację, to na korzyść deklamację
Podobny do dekla pacjent, patrz w ekran
Gracie's, twój wers cios pod żebra rapie
Massey czytam wspak yessaM
Więc ochrzczę cię w tej grze, sam dawno chrzest mam
Jak wyglądasz, skąd się pseudo-gangster urwał
Fajne ciuchy, idź z nimi na Sunset Boulevard
Kurwa, trzy złote to jest twój tele-budżet
Są Vanilla Ice'y, gdzie jest polski LL Cool J

Jak słyszę różnych typów, różnych koleżków
Dzieci, kobiety, wszyscy chcą też tu
Grać w tą grę i to jest mój zarzut (słyszysz?)
Bo ja tu trenuję, a oni nie mają stażu

Buduję swoje imperium jak Rzym, jak lud Aten
Powoli z precyzją, nie jestem frustratem
Jestem Tym Typem, wymyśliłem to, mam patent
A oni piszą Ten Typ Premier, Ten Typ Papież
Kseroboje, sram na nich póki nie przeczytam
Że dziś fajnie wygląda ta typiara seniorita
I tak dalej jakbym dziwkę wkładał łokciem
Drą japę to jest znowu braggadociem
To tylko prawda, kick out Ten Typ oto kim jest
Rap jak na życie, każdy ma swoją opinię
Ukryty w tekście krzyk, poufny jak tajny PIN
Fajny raper zdarza się rzadziej niż fajny skill
I nie mówię o pionierach tymi słowy raperach
Mówię o frędzlach, którzy chcą korony już teraz
Młode typki dużo bardziej niż ja młodsze
Dużo bardziej chciwe chcą już na szczyt dotrzeć

Jak słyszę różnych typów, różnych koleżków
Dzieci, kobiety, wszyscy chcą też tu
Grać w tą grę i to jest mój zarzut
Bo ja tu trenuję, a oni nie mają stażu
Jeszcze jest kilku takich, których wpierdolę al dente
Wyprzedzę jak Bentley, zrobię rap World Trade Center
Jestem gentelman, spraw osobistych nie ruszam tu
Chcę tylko dupków posąg niszczyć
Ktoś mi wisi hajs, są kurwa potworni
Powiedziałem i w furii rozjebałem odbiornik
Nie jestem odporny na klipy typu te miasto
To jest dobry żart, ale prawdziwe te fiasko
Zaskocz mnie czymś pozytywnym, ten wyższy
Ten niższy, zawijaj grzywkę, idź się przystrzyc
Strefa - w kurwę pizdę oryginalna nazwa
Orbitalna miazga idzie w japę, oj raz, dwa, trzy
Trzeci dupek gorszy Ali Agca
Używa chujowych zwrotów typu słowo tapczan
Ej, z nim nagrał kawałek na pierwszym Long Play'u
Heidi How taki miał tytuł i co beju
Rymy, słuchaj Pezeta, Pono, albo Peję
Bo to co cię pogrąża to te onomatopeje
Karetka io io plus sraczu kał
Jaki dźwięk notujesz po tym wersie graczu, au?
To tyle ciepłych słów na wczesną jesień
Nie każdy MC jest przecież 10 na 10
Ja na pewno nie, 7-ka jeszcze mnie nie doceni
Bo ja przynajmniej wiem, że mistrza uczyni trening

Aha, 2-4 za jednym zamachem
Zrób to tak, Ten Typ Mes, 2002
Zakładam kaptur, choć nie lubię bluz z kapturem
Wchodzę do fury, choć nie bulę za tą furę
Potem wychodzę z niej i patrzę na to miasto
To jest nasz dzień, taki jest nasz dzień, sprawdź to...

Wiem, że ten dzień jest moim dniem ze snu

Ty wiesz co mam do powiedzenia, kiedy mówię ci (mówię ci)
Ja mam to w sobie, czego ty nie możesz teraz mieć (nie możesz mieć)
W tej chwili właśnie otwierasz przede mną swoje drzwi (swoje drzwi)
Wraz z tymi wersami nadchodzą lepsze dni (nasze dni)

Ty wiesz co mam do powiedzenia, kiedy mówię ci (mówię ci)
Ja mam to w sobie, czego ty nie możesz teraz mieć (nie możesz mieć)
W tej chwili właśnie otwierasz przede mną swoje drzwi (swoje drzwi)
Wraz z tymi wersami nadchodzą lepsze dni (nasze dni)

Nasze dni gdzieś zapisane w gwiazdach
Nasze życie, nasza droga, nasza pasja
Armagedonu termin wyznacza ktoś po raz kolejny
Przeżyliśmy ich kilka, o tym już wiemy
Wiemy, wiemy na czym stoją nasze stopy
Większość wyjechała do zachodniej Europy
Szukać lepszych dni, lepszej perspektywy
Ten świat pełen pokus, nie jest na niby
Co by było gdyby wszystko można mieć od razu
Chciałbym mieć od razu zarys takiego obrazu
Chciałbym nasze dni zaliczyć do najlepszych dni na świecie
To są nasze dni, to są nasze dni przecież
Wychodzę przed dom i widzę swój ogród
A w nim swoje drzewa, które sadziłem tu
I po krótkiej chwili wykonuję obrót
I już wiem, że ten dzień jest moim dniem ze snu

Ty wiesz co mam do powiedzenia, kiedy mówię ci (mówię ci)
Ja mam to w sobie, czego ty nie możesz teraz mieć (nie możesz mieć)
W tej chwili właśnie otwierasz przede mną swoje drzwi (swoje drzwi)
Wraz z tymi wersami nadchodzą lepsze dni (nasze dni)
[tylko tekstyhh.pl]
Ty wiesz co mam do powiedzenia, kiedy mówię ci (mówię ci)
Ja mam to w sobie, czego ty nie możesz teraz mieć (nie możesz mieć)
W tej chwili właśnie otwierasz przede mną swoje drzwi (swoje drzwi)
Wraz z tymi wersami nadchodzą lepsze dni (nasze dni)

Zakładam kaptur, choć nie lubię bluz z kapturem
Wchodzę do fury, choć nie bulę za tą furę
Potem wychodzę z niej i patrzę na to miasto
To jest nasz dzień, taki jest nasz dzień, sprawdź to
Jem śniadanie, które może być kolacją
Dla reszty może być nawet późną kolacją
Moje oczy są nawigacją w tym mieście
W którym trzeba liczyć się z każdą sytuacją
To są nasze dni, każdy z nich ma swoją wartość
Nasze dni, nie mamy czasu na zazdrość
Mamy czas na lepszą jakość, z nią jedziemy do przodu
Obserwując te ulice z okien samochodów
To są nasze dni, nasze chwile ukochane
Dla mnie nie są takie same, to jest nam dane
Tą są nasze dni, z których zbieramy piękne chwile
To są nasze dni, tyle, tyle

Ty wiesz co mam do powiedzenia, kiedy mówię ci (mówię ci)
Ja mam to w sobie, czego ty nie możesz teraz mieć (nie możesz mieć)
W tej chwili właśnie otwierasz przede mną swoje drzwi (swoje drzwi)
Wraz z tymi wersami nadchodzą lepsze dni (nasze dni)

Ty wiesz co mam do powiedzenia, kiedy mówię ci (mówię ci)
Ja mam to w sobie, czego ty nie możesz teraz mieć (nie możesz mieć)
W tej chwili właśnie otwierasz przede mną swoje drzwi (swoje drzwi)
Wraz z tymi wersami nadchodzą lepsze dni (nasze dni)
( Jędker )
Jestem pewien, to jest dla mnie proste: zipowe projekty okażą się owocne, przyjdzie czas, to wtedy odpocznę, na pewno nie spocznę, dopóki nie skończę, tego co zacząłem- synchro z Sokołem, ZIP ekipą. To wszystko przeciw komercyjnym hitom, w które sam nie mogę wierzyć, setki przeżyć, wrażeń czasem mocnych, zdarzeń dziennych, nocnych, niezapomnianych rad pomocnych (Sokół: wszystkich dobrych znajomków). Czekałeś na nielegal, czekaj na następne nagrania ziomków. Jedi z gibon sekcji. Czy kiedyś dojdę do perfekcji? Nad sobą pracuję, z czasem człowiek się hartuje, z czasem... Zamyśliłeś się? To zejdź na ziemię. Jak ziścić życiowe marzenie? Trudne zagadnienie. Losu złota moneta, to nasze istnienie, uświadomienie: czyny w słowa kąszą jak szerszenie, agresywnie, nie lepiej czasem spojrzeć pozytywnie?
refren ( x4 )
Cannabis, whisky, ananas, jeszcze będzie czas by odpoczywać.

( Sokół )
W walce o lepsze jutro czas mija mi. Od narzekania nie wyzdrowiał jeszcze nikt. Załamałeś się - to wykopałeś sobie grób. Chcesz odpoczywać, to nie czekaj tylko coś w tym celu rób, bo powiększysz klub wzruszających ramionami, nie są w stanie pomóc sobie sami, tym bardziej innym. My z ziomkami robimy co się da żeby było lepsze życie. Sprawdź ilu takich co na starcie mają przejebane, jeśli się załamiesz, to tak już zostanie. Moim źródłem życia nawijanie. Do celu dążę, drążę, jestem w coraz lepszym stanie. Chcę dla swoich bliskich szczęścia, pokażę im od czego zaczynałem, lecz na zdjęciach. Widzę wielu, którzy tylko chcą nie mając pojęcia, że fundamenty piekła są na dobrych chęciach. Bez cięcia. Trzymam się zajęcia. Hip hop ze składem zipów. Nie mam klipów z sześciocyfrowym budżetem. Prowadzę swoje życie a nie Bete. Jeszcze nie zwiedziłem wszystkich stron, ale jeszcze mi nie bije dzwon. Nie wierzysz w to, że będzie czas, to pardon - pozamiatane masz.

refren ( x8 )
Sprawdź - dla ziomów nawijał Lerku
Pezet, Stasiak, Pjus, Junoumi
Ajron na bicie, to jest życie
Sprawdź to, to jest to
Junoumi, dla ziomów only
Ej, dla tych ziomów najlepszych - sprawdź nas
Ej, szary beton pieprzyć - sprawdź to

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

To miasto niszczy mnie, zatruwa mnie jak strychnina
Szybki sex, plączą myśli się jak wiklina
Za niski serw, rzeczywistość ścina jak Agassi
Mój śliski dres, adidasy, siła w nas jak w Kadafim
Chwila, kryminał ten nadział nas na widelec
Raz - naszą ideę, dwa - świat zaczął by bieleć
Gdyby nie to, że za lekko gram w to
Byłbym dziś stąd daleko już dawno
Wiesz, patrzyłbym gdzieś na Pacyfik lub tańczył na Haiti
Wiem, że patrzysz w moje oczy, widzisz w nich pacyfki?
To ten sam rap, to samo życie i wciąż ten sam sezon
A wolałbym, by płonął joint dziś w San Pedro, yo
To beton szary wiem, że to nie to stary
Patronat portali, płyta - żaden rekord stary
Chce się stąd wyrwać, pieprzyć szary beton
Viva Las Vegas, hey mummy, neony świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Czarna muzyka ja trzymam srebrny mikrofon
A białą ręką piszę wersy jak nikt dotąd
Chwyć myśl z tych tekstów jak Ariadny nić złotą
A ja szybko jak foton wezmę cię ku wyższym lotom
Tam gdzie blokom koloru nie dodaje tylko siding
Życie to kolor slajdu dobry smak jak sam bit
Wciąż te same dni, Ursynów [?] Saint-Denis
Spełniamy sny kolorem bijąc szary styl
Ruszamy w rytm rapu pieprząc ten beton
Za szare twarze myśli ten tekst jest wendetą
To zimny prysznic atak koloru fergią
Ej yo, palimy szarość lepiej niż inferno

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, bunt kolejne pokolenie
Teraz hip-hop jest receptą, rock'n'roll już nie jest
Czas pokolorować swój świat każdy swoją kredką
Ja z mikrofonem zrobię Sajgon, Meksyk albo Vietkong
Czas zwalczyć nudę, walczyć z szarością i brudem
Wiem to przychodzi z trudem lepiej liczyć się z cudem
Tak jest łatwiej - iść przez życie bez zmartwień
Zimą okupować klatkę, a w lato na ławce
Delektowanie się piwem - Tyskie, Lech albo Żywiec
W życiu gdzie świat rozrywek jest brakującym ogniwem
Mało odwagi, ten świat nas stłumił nie zabił
Musimy sobie poradzić, sami na siebie skazani
Rap jest naszą bronią, to nasza duma i honor
To nadaje kolor codziennym horrorom
To on w naszych sercach zajmuje miejsce pierwsze
To miejskie szczęście, szary beton pieprzę

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton
Tło się kręci, pędzi a ja siedzę
Pozostaje dzieckiem, mimo że mam magistra wiedzę,
Karuzelę życia przyjmuję jak rece...
...pty farmaceuta w aptece...ramiczne rymy klecę
Ale dziś nie pędzę, jak Azja mędze...
...nas emce ELUCE nie dla mas na dyskotece,
Pokręcony jak precel
Na fortuny huśtawce, czytam życia ABC,
Robię z myśli latawce,
Po falowanej losu rzece, bujam się jak po trawce,
Żuczki syneczku i tak jak one mam kiece w słoneczku,
Jak deutche emeryci na polskim stateczku, koteczku,
Jestem nie łatwy do popicia lecz nie zapomniany jak picie w woreczku,
to ze szkolnych kioseczków, koteczku koteczku,
Przyznać Ci muszę, że życie to okruszek, więc ssij go, ale po troszeczku, i nasyć duszy brzuszek
Jak żołądeczek po jajeczku.. jak żołądeczek po jajeczku.

Bananynanynananananannn... I widzę widzę..
Banany na twarzy, żadnych warzyw, niech życie nie waży się nikogo poparzyć,
Banany na twarzy, żadnych warzyw, jeśli coś nas parzy to piaseczek na plaży,
Banany na twarzy, żadnych warzyw, chce widzieć jak w oczkach szczęście się żarzy,
Banany na twarzy, żadnych warzyw, niech życie nie waży się nikogo poparzyć,
Banany na twarzy, żadnych warzyw, jeśli coś nas parzy to piaseczek na plaży,
Banany na twarzy, żadnych warzyw, chce widzieć jak w oczkach szczęście się żarzy,

Bananynanananananan (szczęście się żarzy).... oto ja, ELUCE, mnie nie policzą żadne krótkie kilometry, nurty to tylko nitki z których wyszywam wam swetry, milutkie co? no raczej no raczej no raczej

Daaajmy se, trochę czasu na le...
...niwego susa, muzyka to ma pokusa
Tu zamienię Ci mózg w arbuza
Jestem stylu prze...
...gubem jak guma, Ikarusa
Czule zarzucamy wami jak szus do szusa
Puszyście se, szusujemy na szosach sosu be...
...szamelowego cytrusa
Miesza, Kołysze kusa
basu doza,
zmysłów rozkoszy pożar
to sadu zapach i mimoza szumu morza
To Witu do nosa
zapach Przewietrzony Se sam Sunę po świtu brzozach.
Boże tak dobrze mi tu,
czuje lot bitu,
rymuję w rozkoszy ferworze. Fajka hobbitów
ponad wszystkim jak zorza.

Czy może zorze?
Dziś założę się, że sam zarządzam, gdzie szybuję jak orzeł.
Tworzę bezdroże.
Nic mi, ani ja nikomu nie grożę,
Na karuzeli życia tylko wożę się w humorze,
z dala od meldunków.
Style mieszam jak koktajle z trunków.
Oto ja, L.U.C, niepoliczalny w żadnym rachunku
- słucham muzyki, a nie gatunków.

Banany na twarzy, żadnych warzyw, niech życie nie waży się nikogo poparzyć,
Banany na twarzy, żadnych warzyw, jeśli coś nas parzy to piaseczek na plaży,
Banany na twarzy, żadnych warzyw, chce widzieć jak w oczkach szczęście się żarzy,
Banany na twarzy, żadnych warzyw, niech życie nie waży się nikogo poparzyć,
Banany na twarzy, żadnych warzyw, jeśli coś nas parzy to piaseczek na plaży,
Banany na twarzy, żadnych warzyw, chce widzieć jak w oczkach szczęście się żarzy,
Ref.: [Fu]:
Popełniasz ryzyko konflikt z prawem
Nie kończąca się wojna w drodze z twoim wrogiem
Powiedz, czy przemoc jest twoim własnym Bogiem? x2

[Jędker]: Coś wisi w powietrzu, coś się święci
Żyjąc parę lat na krawędzi poznałem świat
Kiedyś jarałem się wszystkim, teraz wiem nie jest tego wart
Z czasem to zobaczyłem, punkt widzenia zmieniłem raz na zawsze
Przemyślałem co jest dla mnie ważne, to nie horror i nie wszystko jest tak straszne
A zresztą nieważne, dbaj o to, żebyś w razie co miał się gdzie ukryć
Niejedna wesz będzie chciała cię ugryźć. Jak pokonasz strach
Nie popadniesz w depresje, obsesje, pokonasz opresję?
Może na własny dom i wielką posesję z super modelką
Zajebistą bryką zdążysz się załapać
Podjąć ryzyko po to, żeby się nachapać?
Zawsze mogli mnie złapać, nie ma co krakać, czemu to powtarzam?
Moje myśli w tekstówach wyrażam bo to prawda i mam do tego prawo, może zakażam?
Podjąłeś ryzyko? Później zajmiesz się zabawą. Ex aequo Incydente ZIP...

[Młodszy Biały]:
Czyli co? Rozważ, że ryzyko to nie noc w wygodnym wyrze
Lecz ważne te eskapady po re śródmieście p. INCD, zaryzykuj, a może się uda
Czegoś mało, co się stało? Czy mam wierzyć w cuda? Czy nie?
Ryzykanci, to powszednio znane, nie zostało zapomniane słowo wcześniej dane
Ekipa i koleżki oddane -dla mnie klucz do wygranej
Kolejne rozdanie kart ryzyka niewidzialne i to styka, a co czyha?
Nie wiem i nie chcę wiedzieć. To twoja sprawa jaki życie bieg ci nada
Czy zostajesz, czy odpadasz? Zaryzykuj, bo los nieznany
Przyszłość obraz rozmazanych farb, życia rozrzuconych kart, dat, sytuacji

[Jędker]:
Zastanawiasz się czy podjąć?
Odwieczne pytanie, każdy odpowiada sam, stan niepewności skąd to znam?
Nie będąc klubów stałym bywalcem, raz za bardzo nastukany by ruszyć palcem
Raz choć zlany potem musiałem dopiąć swego, zaspokoić wkurwione ego
Nie będąc kleptomanem. Wiesz w ogóle co jest grane? Ryzyko

Ref.: [Fu]:
Popełniasz ryzyko konflikt z prawem
Nie kończąca się wojna w drodze z twoim wrogiem
Powiedz, czy przemoc jest twoim własnym Bogiem? x2

[Sokół]:
Zawsze do stracenia coś masz -twarz, ile dasz
Żeby mieć święty spokój? Weź się uspokój, nasz projekt w toku
Mamy co stracić, chociaż nie bogaci,
Żaden celnik nie zatrzyma tych szczerych słów, nikt
Dwóch młody B. Widzę że ryzyko powszednieje
Maleje stawka, adrenaliny dawka, czy dorośleję?
Już tak nie jest jak na ustawkach kilka lat wstecz
Ryzyko -normalna rzecz, nie ma co się jarać
Przeciwnie wręcz, myśleć zwinnie i ograniczyć starać
A dla sportu? Ten typ ryzyka to kompletnie inna sprawa (elo)
Szacunek dla was ryzykanci hobbyści i stara rada -lepiej ryzykować dla korzyści (dla korzyści...)

Ref.: [Fu]:
Popełniasz ryzyko konflikt z prawem
Nie kończąca się wojna w drodze z twoim wrogiem
Powiedz, czy przemoc jest twoim własnym Bogiem? x2
Nie raz chcę być najlepszy, nie wiem czemu, ale mam tak
Zbyt dumny z bycia MC - to już pierdolony standard
Chwytam za długopis, wiem, do rana się wyrobię
Przeleję na papier, to co chodzi po głowie
A ty żyj swoją ideą, bądź silny jak Heros
Nie życzę ci tragedii, a'la Amoros Perros
Chcę coś ludziom przekazać, moje życie jak hazard
Stawiam na jedną kartę, często innych przerażam
Z rozumu korzystam, nie, że jestem, łap dystans
Do siebie, do świata, czasem potrafię go złapać
Czas ostudzić emocje, wrócił do pracy zapał
Odpowiedni rytm złapał jak ślicznotkę za tyłek
Przecież żadna z tych debilek nie czekałaby z obiadem
Żaden z ich dotyków nie jest przesycony żarem
Żadne z tych spojrzeń nie wyraża uczucia
Troski, współczucia, przestań spokój zakłócać
Wokół taka cisza, że słychać bijący sikor
Włącza się film pod tytułem Charlie Cykor
Z myślą o rozwoju, nie z myślą o złocie
I procentach na koncie, tak zrobi zwykłe prącie
Dla tych nieprzyjaznych zdrowym zwrotem odważnym
Jestem poważny aż nadto, więc sprawdźmy

...Trwały klik, DJ Decks, trudny dzieciak już tu jest...

Trzy zwrotki, litery, SLU, to bycie szczerym
Na bok afery, ulice, wyższe sfery
SLU dobrze wiemy, kto w tej grze od początku
To dla ludzi seria wątków, mówię wam - wszystko w porządku

Wiem często jest tragicznie, krytycznie, hektycznie
Niepoprawny politycznie, za to poprawny lirycznie
SLU słyszeliście? na bank nie przestaniecie
Jak my, dobrze wiecie, jest si na skład w komplecie

Być wielki, jestem! chcesz definicji wielkości?
Patrząc na sukcesy innych, do których samemu dążysz
Bez zawiści, normalnie, się nie wpierdalać nachalnie
Tam gdzie mnie nie chcą, być wciąż na swoim miejscu
Ze swoją orkiestrą i to chyba wszystko
Ja wolę mój rap z mej ulicy towarzystwo
A ty uhahany stoisz na sądowej sali
Wymachujesz kajdankami, nie znasz życia z kłopotami
To brak dobrego smaku, przemyśl chłopaku
Nawet, jeśli to klik, jest to pełne niesmaku
Proste buraku, nie dam wyprzeć się z rynku
Na rzecz pedalskich składów, ugrzecznionych maminsynków
Rap na maxi singlu, ty na okładce Bravo
W promocji dorzuć commer do szmatławca z balladą
I klawo, zarżnij rynek, wrzuć za free te wypociny
Jesteś słaby, więc tani i to są kurwa kpiny
Mówisz - jestem prosty, na rap nie mam wyłączności
Jednak wymagam tego czegoś - autentyczności
Tego dynamizmu, co wybucha tej jakości
Przekazu fachowego, tego brzmienia, surowości
Ty tego nie masz, przy mnie znowu się kurczysz
To ja Rychu Peja, prawdziwek, naturszczyk
To dla bandytów, dla żuli, dla ulic
Dla ludzi, dla dziwek, ich płatnych rozrywek
Tu gdzie spojrzenia krzywe i przyjazne uśmiechy
To dla ulic mego miasta w którym rozliczamy grzechy

Psie jeb się ty co knujesz na przeciwko
beznamiętna dziwko wypierdalaj ino szybko
do mnie sie nie zblizaj! chcesz kopac dół pode mną?
sam cie w nim zakopie, dziwko! badz tego pewną
to jedno.. sie przysadzisz jest wpierdol
chlopaki w gotowości me wariaty są ze mną!
to tempo zbyt szybkie juz nie jeden sie wykonczył
to po drugie jak list gończy nie da ci szybkiego spocznij
w przekazie prosciej wolnym byc żyć po swojemu
w świecie pozbawionym reguł zadbac o kazdy szczegół
by nie stracić czujności ktoś tu towar chcial ochrzcić
jesli masz znajomości, więc se przytnie kalkuluje
do okoła same szuje, śmiecie, dziwki, huje
zmień swego dilera kiedy ten cie oszukuje
ten świat dawno zszedl na psy wszystko to jest bez sensu
jak brac koke z dziewczyną i nie uprawiać z nią seksu
co dzień narażony jestem na złośliwe plotki
przez te glupie idiotki - ze toksyczny, że słodki
z życiem sie przeprosić pożegnac cały syf
odbić od tych, dla których nic nie znaczysz
nie zatęsknisz za nimi, spróbuj a zobaczysz
nie zatęsknisz za nimi, spróbuj a zobaczysz
to różnica znacząca niech wszystkie kurwy zamilkną
jeśli zadasz sie z dziwką te znajomość skończ szybko!
jesteś bandziorem szanuj wrogów w tym mieście
z psami nie wchodz w układy w przypał ponieś konsekwencje
nawet gdy rodzinie twej łzy do oczu sie cisną
przenigdy nie współpracuj z pierdoloną policją!

Sławny bardziej ważny doceniony mam zdolności
podziemne znajomości z przeszłości teraźniejszości
poprowadzą w konsekwencji do sukcesów przyszłości
po stokroć mądzejszy bogatszy duchowo mocny
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo