Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Niech będzie królem ten kto co chce nim być ej, yo
Bliższy ciału podkoszulek, niż królewskie berło
Niech mu klaszcze jego grono i się przed nim kaje
Bo kiedy ja wchodzę to gronostaje
To nie ważne ile kto zarabia potem z tego co ma
Ale jaką babkom robi jazdę, jaki jest dla zioma
Czy jest klatką jego dom i żona
Czy poświęca życie szlafrokowi, klapkom, dziatkom, skonam
Nie doczekasz się szacunku, wierz mi
Postępując samemu bez pomyślunku jeśli
Masz styl konwersacji jak po trunku leśnik
I spodziewasz się tolerancji
Nie śnij, nie kpij, nie klnij
Bo nie warto, jak musisz popuść sobie
Ja stawiam na hardcore i zarabiam na swej głowie
Kwotę podpowiem to aniołek garbaty
Tematy dla kumatych, a ciulatych na straty

A ty chcesz być bogaty? super, a może duchem
Ustne przekazy, kto u władzy ten jest dupek
Droga do celu dla tak wielu jest zbyt stroma
Nie powiesz chyba, że przeszkodzi ci byle Roman?
Rozumisz, musisz nieść własny krzyż
Bo nie uciągnie pusty łeb grubej dupy wzwyż, yo
Szkoda słów na to co jest oczywiste
Abra D.A.B. living la vida zajebiste

Łyczka dziekciu na chlebciu

Kamień, procę, celne oko proszę daj mi
Ci niepozbierani są mi dziś goliatami
Dach się pali, trzymam z muszkieterami
Atos, Portos są wygodne, nie uwiera Aramis
Menciu poświęć się zajęciu
Czytaj książki, rób pompki, bierz lekcje trąbki
Potknij się i powstań, nie wątpij w moc zdań
I poślij rachunek swojej wytrzymałości
Najprościej oprzeć wszystko na optyce
Ktoś widzi popcorn, a ja widzę kukurydzę
Chowam czego się wstydzę, ukocham i wyszydzę
W której gram lidze, w to niech się bawią kibice
Mam rękawice, które grzeją, ale nie mnie
To bezpośrednie, nie mniej jest mi przyjemnie
Koniec głupotom i kwotom do zapłaty
Teraz milczenie to złoto

A ty chcesz być bogaty? super, a może duchem
Ustne przekazy, kto u władzy ten jest dupek
Droga do celu dla tak wielu jest zbyt stroma
Nie powiesz chyba, że przeszkodzi ci byle Roman?
Rozumisz, musisz nieść własny krzyż
Bo nie uciągnie pusty łeb grubej dupy wzwyż, yo
Szkoda słów na to co jest oczywiste
Abra D.A.B. living la vida zajebiste
Chcesz zmienić świat? brat chcieli nie tacy
Chojracy, a niejeden z nich poszedł po jasyr
Chcesz dużo kasy? więcej niż by inni mieli
Ale gdyby inni chcieli śpiewałbyś jak Farinelli
To dobre chęci czy też może dobry skręcik?
Coś podpowiada - jednak może się poszczęścić
Obierz swą drogę, wybierz dobrą załogę
I płyń z Bogiem, jedno co powiedzieć mogę
Znajdziesz mnie tam gdzieś na kursie do mej Mekki
Muzykę ćpam, bo to narkotyk, ale lekki
Nie mam marzeń nad wyrost, girą po ziemi stąpam
Param pam, pam pirą, a ten rap to mój kompan
Nie zapominam co to znaczy reprezentuj
Starczy momentu, a nie utrzymam swego w ręku
Walczę o cel swój z różnym rezultatem
Jestem na swoim miejscu, jadę z tym tematem

Mijają lata, a ja pykam z bata
Rap wymiatam, nie uginam się jak rattan
Param się tworzeniem, jaram się dobrym brzmieniem
Sarkam na niemyślenie, wszak to jest więzienie
Ściągam bucha skurwysyna do płuc a jak
To jak start Kuzaja, rozpoczynam nowy najazd
Przyswajam wersy, strofy, zwrotki, teksty
Sort i sport niezgorszy, składa się na ten styl
Własny label mam, to Inna-My-Twórnia
Za długo SP wkurwia robiąc ze mnie durnia
Nie chcę czegoś co nie żre, pieprzę całą resztę
Radzę sobie nieźle, jestem swoim mestre
Wiesz jak jest, nie ma bogów cudzych u mnie
Mówię to dumnie, jestem sam potrójnie
Cokolwiek zdziałam będzie na sumieniu moim
Abra D.A.B. Ostatni Poziom Kontroli
Projekt solowy Slums Attack czas odnowy
Nigdy przemijania taktycznego wycofania
WLZT kto to wie, ktokolwiek wie
FKPT mego rymu masa chce
Czy chcesz tego czy nie, grono ludzi słucha mnie
Nigdy innego wiesz kochają mnie
To nie próba mikrofonu ani kwestia sezonu
Oczekujesz mego zgonu gdzieś w domu po kryjomu
Nie potrafisz zrozumieć moich słów i mego tonu
Nie mam mocy atomu ani wielkiej siły gromu
Ale powiem tobie jedno, stary wyga w samo sedno
Nie pierwszoroczniak na poziomie słabo średnio
Tylko jedno uderzenie decyduje w dużej mierze
W pojedynku o wygraną więc uważaj gdy uderzę
Do trzech razy sztuka więc po trzecie czas zapukać
Po demówce codzienności pogruchotane twoje kości
Już na dobre czas zagościć w odsłonie numer 3
Co nie lubisz tych produkcji, słuchasz tego jesteś zły

Ofermo jedna, durniu ty to nieładnie wyzywać
Dobra dobra ja też mógłbym na ciebie wygadywać a tego nie robię

[x2]
Wytyczne, liryczne założenia taktyczne
Faktyczne, komiczne przestrogi tematyczne

Taki już jestem patrzę na wszystko krytycznie
A kto nie patrzy, każdy kto chce prawy doszukuje się
W moim, twoim co nieznane intryguje, fascynuje albo śmieszy
ignorujesz swoje naprzód wyprowadzasz
Nawet myśli nie dopuścisz, że ktoś lepszy jest w te klocki
Żal ci dupę ściska wyższej szkoły gadka czysta
Bo życiowa i uliczna, jesteś frajer no to pryskaj
Znikaj, szans nie daję tobie wielkich
Zapnij pasy, zapnij szelki
Ciężka jazda jest na maska tir morderca
Będzie kraksa tolerancja owszem zdarza się posłuchać
I polubić jedną na dziesięć produkcji
A samokrytyki Sykuś ma najwięcej styki żadne, oskarżenia przesadne
Słowa dosadne układy bardzo ładne i stabilne
Do 300 kilometrów zjawimy się w silę
Chcesz Gangsta Rapa w realnej oprawie przyjedŹ na West
Do światełka na zabawę, zabawę
Robić się nie chce składam ręce w podzięce za to, że mogę
Że robię jeszcze więcej, że mogę komuś pomóc
Chociaż jestem w udręce, rozerwane moje serce
Przez 3 lata może więcej obserwacji nie wakacji z pewnością
Nie lustracji ten komentarz daje sumę mych spostrzeżeń
Czy mam rację nie rymuję jak Seamon nie nazywaj mnie ofermą
Ja Peja w samo sedno to praw***** słowa
Wiesz co od dawna się przymierzam w '99 rok wymierzam
Precyzyjne ciosy atak z lutą jak cios kosy
Krytycy pogubią włosy jak na "Misiu" wiesz film o czym
W tym nie ma abstrakcji, wytyczne bez rewelacji
Nie chce wzbudzać sensacji, założenia pełne racji
Wschodnie czy zachodnie żyje i z pewnością nie zgaśnie
To normalne są klimaty na ulicy życie właśnie się zaczyna
O tej porze toczy się życie na dworze
Opowiadam co się dzieje w nieciekawym kolorze
Świat przedstawiam taki akurat jest dla nas i dla wszystkich
Którzy wiedzą co się dzieje, zabić szarą rzeczywistość
Siwym dymem masz nadzieję te odbicia chcesz coś z życia wciąż pod prąd
Nic do ukrycia ciągła pogoń za pieniądzem
Zmusza do ryzyka i to nie show z nagrodami
Dla umysłu gimnastyka ile trzeba się namęczyć żeby mieć
Na wygody życia na rozrywki i muzykę w TV debil męczy
W weekend w roz*****nym disco party
Wlazywkarze tańczą żarty wykreowane standardy
Wszystko to jest gówno warte, gówno warte
To wszystko przeminie, hip-hop żyć będzie wiecznie
Założenia i wytyczne nie przepadną sami wiecie, sami wiecie, sami wiecie

[x2]
Wytyczne, liryczne założenia taktyczne
Faktyczne, komiczne przestrogi tematyczne
Setki powodów, by nienawidzić znowu
upaść, wstać, iść do przodu
lub przedwcześnie iść do grobu
jeszcze nie śpi powód, siedzę kreśli znowu
w końcu jestem gotów, nie da zliczyć się powodów
dla których wątpiłem i dalej wątpię
dlaczego żyję i czy koniec jest początkiem
to co ma siłę i to wszystko co jest wątłe
dlaczego piję ? i dlaczego z tym nie skończę
powodów są tysiące, też jestem nałogowcem
jak co trzeci z tej ziemi, powody nie są proste
a skutków nie zatrzemy i przemyśl
rozważ wszystkie za i przeciw, żadne z nich to nie banał
porażka i chwała, miłość, uczucia i chwała
przesadzam, albo czuje niedosyt
mam powody by nie myśleć tak jak inni
indywidualnie, z tego powodu silny
po mimo wad, czyńmy tak by innym nie było gorzej
aniżeli nam, niby to ten sam człowiek
ze zmianą w oczach bliskich nad tym się nie rozwodzę
ten temat jest śliski, czystki
porobiłem w swych szeregach, dlaczego mam polegać
skoro powodów nie ma i nie mam
dla Ciebie lub bez Ciebie kręci się Ziemia
dzień się budzi, noc umiera a ludzie wokół
zamiast dawać, chcą zabierać chcesz tego powód
bez odwrotu, słowa powiedziane ranią
kawałek po kawałku, tworzymy spójną całość
powodów jest nie mało, ku temu przy czym
przeszłość to jedna z przyczyn by w końcu się rozliczyć
wyciszyć się, odejść gdzieś, zapaść w sen
by w końcu się obudzić i przywitać nowy dzień
na spotkanie ze złem zawsze zabieraj dobro
dla jednych jesteś tłem, a dla innych odskocznią
podobno, miłość to uczucie ślepe
przeżyłem to tak mocno, że też mogę tak powiedzieć
nie chce wiedzieć co by było jeśli
będzie dobrze albo źle powodów ku temu są setki
Paluch
(Na otarcie łez
Na - otar - cie - łez tej! )

Odciśnięta dłoń na zmrożonej butelce
To dzisiaj pierwszy kielon, więc trzęsą mi się ręce
Weszło gładko proszę jeszcze po kropelce
Po czwartym dziękuję, dzisiaj nie wleję już więcej
Ja lubie sie najebać ale życie ogarnięte mam
Mnożę i dodaje zyski napierdala - lam.
Obecną pozycję osiągnąłem sam
i chuj mnie obchodzi co dziś pierdoli jakiś dzban
ze stadem moich lwów zajmuję pierwsze miejsce
Hieny czują głód, czekając w kolejce
ode mnie dla nich chłód i pod stołem trochę resztek
zawsze w przód o jeden ruch, pozdrawiam konkurencję
wyjmuję z pleców nóż, zapraszam na audiencję
masz bukiet czarnych róż i ze strachem całuj pierścień
zgarnąłęś parę stów, przez zachowanie niegrzeczne
a na otarcie łez papier ścierny tobie wręczę

Spokojnie to tylko rap,(AHA...)
spokojnie to tylko refren (Właśnie tak)
grasz znaczoną talią kart (Na Otarcie Łez)
a na otarcie łez masz cegłę (B.O.R)
Spokojnie to tylko rap, (Syntetyczna Mafia)
spokojnie to tylko refren
grasz znaczoną talią kart (Dla wszystkich skurwysynów)
a na otarcie łez masz cegłę

Paluch
Zdmuchuję kurz z waszych gierek, jesteście nadzy jak dziewice
wskrzeszam B.O.R, wychodzimy na ulicę
Poznański Dżihad, dla niewiernych mamy krzyże
podziemia centrala wysyła w świat wytyczne
pustoszeją osiedla, bit odbija się od ścian
wybiła godzina otwieram z rymami kran
wypełniam przepowiednie, którą ogłosiłem wam
zapraszam do zabawy twoje życie to jest fant
przejmuję władzę, już nie potraficie kłamać
wszyscy mówią to co myślą, zmienia się porządek świata
pogrążony w transie jak najarany szaman
na rękach trzymam syna, następcę i wychowanka
Watykan mówi prawdę, podupada wiara
wszyscy łączą się w cierpieniu patrząc w niebo na kolanach
otwiera się na nowo rana gojona przez lata
a na otarcie łez został beton i asfalt

Spokojnie to tylko rap,(B.O.R)
spokojnie to tylko refren(Wychodzimy na ulice)
grasz znaczoną talią kart, (Ma???)
a na otarcie łez masz cegłę (Buu)
Spokojnie to tylko rap, (Biuro Ochrony Rapu)
spokojnie to tylko refren (Syntetyczna Mafia)
grasz znaczoną talią kart, a na otarcie łez masz cegłę

Lukasyno
Na nic puste słowa skoro chwiejesz się na wietrze
rzeka płynie dalej, płynie tam dokąd zechce
przyjaźń dla zysku, miłość dla pieniędzy
los pluje prosto w twarz nie ostatni raz nie pierwszy
jeśli idziesz za iluzją, tak jak ona zniknie, wierz mi
wszystkich pieprzysz, ja w oczach Boga chce być lepszy
tylko dla najlepszych, syntetyczna mafia
nie jestem kaznodzieją, a do serc ludzi trafiam,
Bóg dał nam talent by wspierać tych co cierpią
nie jestem ulubieńcem tłumów, najsilniejsi ze mną
chcesz budzić szacunek, dbaj o swe wartości
dziś na topie pusty rap, dla tych cip nie mam litości,
nie musisz mnie lubić, ale nie wchodź mi w drogę
szepczesz za plecami, lecz nie chcesz być mi wrogiem
sława kiedyś minie, czy zachowasz dobre imię ?
15 lat w grze , koneksja wciąż rośnie w siłę

Spokojnie to tylko rap (Lukasyno)
nie dla każdego jest tu miejsce (Czas wendety)
mogę być Ci niczym brat (NoN Koneksji)
lecz na tych bitach zostaw serce (Syntetyczna Mafia)
spokojnie to tylko gra (Na Otarcie Łez)
nie dla każdego jest tu miejsce (Białystok Poznań)
grasz znaczoną talią kart (NoN... NoN)
Uważaj patrzę Ci na ręce.
Ref.: Już beze mnie , bo mnie nie ma
Już beze mnie Matka Ziemia
Już beze mnie, bez znaczenia
Już beze mnie x2

I.
Nie odczuwam strachu, nie wiem co to gniew
Krzyk zamieniam w szept, lecz to nie gra roli
Nie zadaję bólu, mnie też już nic nie boli,
Nie żywię awersji, tylko ta obsesja
Nie śpij!- słyszysz ludzki głos,
Który mimo wszystko znosił ciężar trosk
Dziś na zawsze już opuszczam gniazdo os
Ostatni oddech mój, Ty zawsze przy mnie stój,
Obawy o spokój, miejsca wiecznego spoczynku,
Pamięć Twoja o mnie, nie żyj skromnie,
Otrzyj z twarzy łzy, ja i Ty to krew z krwi,
Przekazuję Ci, gdy przed snem składasz ręce,
Pamiętaj żeby mieć czyste serce,
Nie kłamać innych, a co ważniejsze- nie okłamywać samego siebie,
Kiedy będziesz w potrzebie, bez słów mów do mnie,
Nie zapomnij, ja nie zapomnę!
Co czyni nas ludźmi, obudźmy się!
Zostaw waśnie! Przecież znasz mnie!
Nienawiść niech zaśnie na zawsze!
Są rzeczy wobec których to wszystko jest niczym,
Urzeczywistniam myśli, Twoje sumienie krzyczy!
Widząc zło, choć wiesz co, są sprawy, z którymi trzeba się pogodzić!
Dziękuję Tobie, że mogłem się urodzić, bo pamiętam nie tylko gorzkie doznania,
Dziękuję za miłość, przyjaźń bez zakłamania, po mnie nie płaczcie! Żyjcie, się bawcie!
Takim jakim byłem mnie zapamiętajcie!

Ref.: Już beze mnie , bo mnie nie ma
Już beze mnie Matka Ziemia
Już beze mnie, bez znaczenia
Już beze mnie x2

II.
Opowieść życia już do końca się zbliża,
Nic już nie pamiętam oprócz znaku Krzyża, zapadła cisza,
Cisza bez granic, tego co przeżyłem nie zamieniłbym na nic,
Uśmiech zaginął gdzieś zalany łzami, nieszczęście krąży wciąż pomiędzy nami,
Teraz się żegnam, Ty tego nie zmienisz, śmierć zbiera żniwo tu na naszej Ziemi,
Dziś mnie, jutro Ciebie to dotyczy, czas zapomnienia w ciepłym świetle zniczy,
Ziarno goryczy już zapuszcza korzenie i przyszedł czas opuścić Matkę Ziemię!
Widzę cierpienie, słyszę płacz w oddali, dziś zapomniany niegdyś na fali,
Gdy głośno płaczę, Ty już nie słyszysz, to chwila ciszy tnie życia nić,
To już jest koniec , nie masz już nic

Ref.: Już beze mnie , bo mnie nie ma
Już beze mnie Matka Ziemia
Już beze mnie, bez znaczenia
Już beze mnie x2

III.
Słońce gaśnie, zapada mrok,
Szelest przewracanych kartek, zmęczony wzrok,
Ilu jest takich ubogo urodzonych, trwogą naznaczonych?
Ale przez twór *** ocalonych, w zmartwieniach nie osamotnionych,
Garstką szczerości otoczonych, będących gdzieś indziej ale nie uśpionych,
Patrzących na twarze postaci bardziej doświadczonych,
Tylko nieliczni, ogarnięci przez szaleństwo,
Goryczy dar, poezja rap, to jest moje przekleństwo
To weszło w krwiobieg, pozostawiam to po sobie,
Uczucia krwi potok, zamiast szczerych słów- krwotok,
Przed oczami motłoch, coś co dla , niektórych tylko udręka,
Wiesz, to ten los co spoczywa w naszych rękach,
Mój głos niczego się nie lęka! Mówię co czuję! O tym na co okiem zerkam!
Strach przed niewiadomą- to życia udręka!
Znów stres daje o sobie znać! Mnóstwo różnych myśli, nie mogę spać!
Przychodzą do mnie! Staram się kilka spamiętać, resztę zapomnieć!
Czas gra na zwłokę! Obrałem drogę! Wiara powodem, że ciągle mogę wszystko odwrócić, że to co robię, będzie podziw wśród ludzi budzić!
I mimo, że od pragnień się roi, nie będę więcej się łudzić!
Rap rany goi! Doceniać oddech! Przez całe życie trzeba się uczyć, być sobą, nie zwątpić, nie przegrać! Te słowa na wypadek, gdybym nie zdążył się pożegnać, ale dziś to tylko słowa!
Będę żyć wiecznie! Pamiętaj! Bez obaw!
Molesta 95 96
Wreszcie nadeszła nasza kolej 97 jesteśmy nasza produkcja
Zawsze się nas pytają kim naprawdę jesteśmy
Chcesz się dowiedzieć
Jesteśmy tylko wkurwionymi dzieciakami
I tak już zostanie
Cały czas Proceder
To przekaz dla prawdziwych nie szukamy słuchacza
Rozumiesz to dzieciaku prawdziwe słowa
Zapamiętaj to
Ja, SLU, właśnie tu, jest tu...
Z buteleczką (hehe), jedną małą buteleczką, ta...

Ref.:
Dziś wyjdziesz ze mną, bo dziś mi wszystko jedno
Wiem to na pewno, ta noc - od życia wpierdol
Dziś wyjdziesz ze mną i nie spytasz o kierunek
Tej nocnej wyprawy zabić strach, samotność, smutek...
Dziś wyjdziesz ze mną, nikt nie spyta mnie czy wrócę,
Dziś wyjdziesz ze mną, to czas pijackich wzruszeń...
Dziś wyjdziesz ze mną, mam gdzieś rzekomy sprzeciw,
Dziś wyjdziesz ze mną, będzie si, jakoś zleci.

Dziś wieczór zimno ciemno, wszystko mi jedno
Kierunek lokal, w którym serwują piekło.
To krystaliczna ciecz w przezroczystym szkle
To jedna z tych piękności, której nie rzucę-e
Bo w tej grze, reguły, zasady są niezmienne,
Jak dziewczyny piękne, chętne, uśmiechnięte.
Na szyi mam już pętle, opcja samobójstwo, zacisk
Napić się tak, żeby dziś wszystko stracić.
I nie chodzi tu o forsę, tylko o życie całe
Na pohybel wszystkim o tym jak przegiąć pałę.
Drinki doskonałe i szemrane towarzycho
Pij szybko i na czysto, żeby szybko znieczuliło.
By serce mocniej biło, byś się ziomuś czuł jak w domu,
Z kim i gdzie nie mów nikomu, odrobina rap-hardcoru.
Nie mam powodów by truć lecz wiem na pewno
Że z tej speluny to ty dziś wyjdziesz ze mną.

Ref.:
Dziś wyjdziesz ze mną, bo dziś mi wszystko jedno
Wiem to na pewno, ta noc - od życia wpierdol
Dziś wyjdziesz ze mną i nie spytasz o kierunek
Tej nocnej wyprawy zabić strach, samotność, smutek...
Dziś wyjdziesz ze mną, nikt nie spyta mnie czy wrócę,
Dziś wyjdziesz ze mną, to czas pijackich wzruszeń...
Dziś wyjdziesz ze mną, mam gdzieś rzekomy sprzeciw,
Dziś wyjdziesz ze mną, będzie si, jakoś zleci.

Na kumpla ci się nie nadam bo na bank wkurwiam twą żonę
Jestem tylko Ryśkiem a nie Scottim MCKeltonem.
W środku cały płonę, już pozbawiony złudzeń
Żyję tak jak chce i nie próbuj mnie zrozumieć.
Bo sens życia tu jest, w klubowym zgiełku źródeł
Oto moje Genesis - wiem ty tego nie kupujesz.
Nic nie kapujesz, byś się musiał tak wychować
Sam przygotować do startu w życie popatrz.
Dziś chce się uratować, mam ten sposób niezawodny,
Złoty środek cudowny, styl życia gnoja godny.
Cierpię choć pogodny, bo świadomy że tu wróci
Ze zdwojoną mocą zniszczy, zdołuje, zasmuci.
Pierdole to bo tu dziś tylko na własny rachunek
Z tą zacną hołotą bez pardonu się skatuje.
Ty czujesz bluesa wujek? - Jestem na bluesa skazany
Ja gram tego bluesa, artysta szanowany,
Przez łachy uwielbiany, król życia dziś nachlany
Styl życia gnoja pod niebiosa wychwalany.
Przez diabła opętany, ta, wiem to na pewno
Że postawie ci jednego a potem wyjdziesz ze mną.

Ref:
Dziś wyjdziesz ze mną, bo dziś mi wszystko jedno
Wiem to na pewno, ta noc - od życia wpierdol
Dziś wyjdziesz ze mną i nie spytasz o kierunek
Tej nocnej wyprawy zabić strach, samotność, smutek...
Dziś wyjdziesz ze mną, nikt nie spyta mnie czy wrócę,
Dziś wyjdziesz ze mną, to czas pijackich wzruszeń...
Dziś wyjdziesz ze mną, mam gdzieś rzekomy sprzeciw,
Dziś wyjdziesz ze mną, będzie si, jakoś zleci.

Słodka Ginger, pokaż pizdę, będąc na dnie chcę tak myśleć,
Zapaskudzę czyściec, raz i drugi znów nie wyjdzie.
Augiaszowy syf w mojej duszy - masz tak myśleć
Bo gówno o mnie wiesz wiec podsuwam ci te wizje.
I się do Ciebie mizdrze, tak naprawdę Tobą gardzę,
Podkreślam z sarkazmem ze ujrzałem w tobie gwiazdę
A ty zgarniesz to ze stołu, potem wszystkie ślady zatrzesz
I na temat mego życia stawisz mi kazanie ważne.
To barowy czmyk, kilka dzisiejszych przemyśleń
Frajer powie: mam to w piździe, ja mam w huju - i tak myślę.
Licz Rysieńku na tych, którzy chcą ci pomoc być w grze,
Licz Rysieńku na tych, którzy mają swe ambicje,
Będąc czuły na swą krzywdę wiem, że sam dziś stąd nie wyjdę
Nie próbuj mnie na przyjaźń brać, pod chuj - to strasznie lipne.
W szarej strudze dymu, z drinkiem w dłoni ja tu tworzę
W pracy coraz gorzej - raz na wozie, raz pod wozem.
Nie powiem: O mój Boże! - Choć ten Bóg darował talent,
Już za piętnaście trzecia, piszę, mam serwetki skrawek
Sam w tym jak palec i z tym mi doskonale
Już do końca od początku - SLU Gang - ja to chwalę.
Zamieniam to w kawałek, dumnie celebruję balet
Tu życie me pochwalę i przysłucham się tym bębnom.
I zanim skończą grać, ja wiem, że wyjdziesz ze mną,
Ta, ja w kieszeni z mą butelką...

Ref:
Dziś wyjdziesz ze mną, bo dziś mi wszystko jedno
Wiem to na pewno, ta noc - od życia wpierdol
Dziś wyjdziesz ze mną i nie spytasz o kierunek
Tej nocnej wyprawy zabić strach, samotność, smutek...
Dziś wyjdziesz ze mną, nikt nie spyta mnie czy wrócę,
Dziś wyjdziesz ze mną, to czas pijackich wzruszeń...
Dziś wyjdziesz ze mną, mam gdzieś rzekomy sprzeciw,
Dziś wyjdziesz ze mną, będzie si, jakoś zleci.

Pijmy póki źle, więc pijmy, żeby pić...
Za te dziewczyny...
Za te dziewczyny...
Za te dziewczyny pij, co kochać będą mnie,
Za te dziewczyny pij, co mówią o mnie źle...
Onyx:
[Fredro Starr]
Ugh, yeah word up word up
Ugh-huh.Ugh-huh
Yeah yeah
Word Up
Yo, it's one for the struggle
Two for the pain
Three for the niggas with bullets in their brains
Word Up braat
O.N.Y.X and Slums Attack
Yo, yo

Ayo, the first time I got to Poland
I saw the guys patrolling blocks emotional cold as same
As the as the blocks in ocean
Blockler was just ready to took a look on the niggas in the wrong way
Several hours come out to be a long way
Long days turned out into shorter nights, because all my life I have to fight
In order to escape from self-suicide
Gats up, to the sky, burned on the hip
Hollow tips for the politics
Niggas better learn quick
Real recognize real
Hip-Hop, respect that, salute
Eyes red, ready to shoot
Bulletproof, the mic buff
My Nike boots, are shopped off
Slums Attack, guns react
With automatics cause an ave
I'm making back up
Sixteens in the clip
Sixteens when I spit
Sixteens in the whip
I'm for the trouble
Two for the pain
Three for the niggas with bullets in their brains

Ref.:
Dziewięćdziesiąte lata, odległe miejsca, on słucha!
Oni wykonują, łączy ich hip-hop sztuka.
On drapie płyty, próbuje tworzyć, igły zdziera!
Hip hop elementy, każdy z nich z nich pożera show!
Koncerty, teledyski, bariera marzeń.
Ludzie z pasją doprowadzają do tych zdarzeń.
Tworzą historie, O.N.Y.X, TEWU, SLU, wspólny projekt.

Peja:
Rozpoznaj combo z la bomby, nagrany jakiś czas temu.
Colabo SLU, ONYX, człowieku nic złego nie mów.
Kilka lat temu pamiętam, z Darkiem lot przez Atlantyk,
ten pierwszy raz miałem ciarki, spełniam marzenia z braćmi.
Ten pierwszy wylot do stanów, widok wieżowców projecty.
Zamurowało pięć dzielnic, oto wizyt efekty.
Tworzę historię, powiedzmy, mamy dziś dużo szczęścia,
od dziecka słuchałem rapu, chciałem ten rap napieprzać.
Dziś wspólnie z braćmi na scenie, złączeni porozumieniem.
Rap stał się naszym tłumaczem, rap to me przeznaczenie.
A Bacdafucup natchnieniem, do życia grałem pirata,
93 ważna data, wtedy powstał Slums Attack.
W walkmanie bez przerwy latał Fredro i Sticky,
ciężkie czasy dla kliki, chodziłem zły i przybity.
Dzisiaj profity i hity, nagrania dają nam kopa.
Zapamiętaj to chłopak, sen możesz zrealizować!

Ref.:
Dziewięćdziesiąte lata, odległe miejsca, on słucha!
Oni wykonują, łączy ich hip-hop sztuka.
On drapie płyty, próbuje tworzyć, igły zdziera!
Hip hop elementy, każdy z nich z nich pożera show!
Koncerty, teledyski, bariera marzeń.
Ludzie z pasją doprowadzają do tych zdarzeń.
Tworzą historie, O.N.Y.X, "Slam" SLU, wspólny projekt.

[Sticky Fingaz]
I murder, I murder, I murdering on the beat
Now turn the lights so everybody see
I'm not to be, not to be, not to be fuck with!
One time you figured it out, it's too late bitch!
I shoot rappers up, ha-ptfu spit them out!
I got the choppers in waiting boy, don't let me send them out!
So many guns that I'm own, that I can't read them out!
Trust me dog, you don't wanna my name in your mouth!
I'm dot on their foes, they have dot on their clothes
You nothing but 0s, you gonna be fuckin' exposed!
Got the whole crowd tryna to see me up on their toes!
You get swish G's out, i'm leaving nothing but holes!
I'm man in depress with,one hand on a Dessert
In the land of desperate, I'm the man you shouldn't mess with!
I'm live for war, you die in peace
And when it comes to Sticky Fingaz nigga is zajebisty!

Tewu:
To historia, brak granic, to, to Colabo!
Ocean, zderzenie, fali rymów, Colabo!
Ziemia, powietrze, pióro Colabo!
Nuty, szacunek, one love, Colabo!
To historia, brak granic, to, to Colabo!
Ocean, zderzenie, fali rymów, Colabo!
Ziemia, powietrze, pióro Colabo!
Nuty, szacunek, Hip Hop, Colabo!
[Scratche]
Ejj to nie jest tak, że ja widzę tylko świat, który rani
Że to wszytsko nie ma sensu
Że nie wygramy
Każdy człowiek, co sie rodzi
Musi z góry być skazany na porażkę?
Wybacz inaczej na świat patrzę
To tacy jak ty, sami znawcy
Mówicie o tym życiu kolorowym
Doskonale znając fakty
Mącicie w głowach a zobacz sobie przecież
Dla ilu ludzi nasze słowa okazały być się lekiem
Ilu pomogły na prostą wyjść
Stać się dobrym
Tym o których mówisz
Tylko ludzie drugiej kategorii
Cieszymy się życiem choć mówimy o problemach
Znamy cele szczęścia, potrafimy je doceniać

Ref: x2
Doceniamy to co mamy, kim jesteśmy
To co gramy ,to na szcęście być wciąż lepszym
Iść do góry, pieprzyć smutek zbędny
Świat lepszy jest w zasięgu ręki
Więc oczy przetrzyj

[Żółf]
Nie jest tak, tak nie jest
Nie wiesz a plotę siejesz
Nawijam o tym co się dzieje
nie jest dobrze to się nie śmieje
Trafi to, że dla niektorych ten rap to zbawienie
Codzień, jak rozmowa z Bogiem
Każdy się podnieść może
Trzymać głowę godnie
Mącisz, robiąc dobrze
Każdy chce żyć zacząć
Być znaczy mieć, być za co
Cieszę sie tym co mam i tym, że mogę
pomóc komuś, komukolwiek
z innego domu,swoim słowem
Co chcesz to mów
Ja swoje zawsze powiem komuś (komuś..)

Ref. x2

[Ziaja]
To jest nasz rap, nasza rzeczywitość
Nasz swiat, nasza przyszłość
Którą chcemy mieć jak najlepszą
Problemy zewsząd dotykają nas tak samo
Więc dlaczego ludzie myślą
Że te teksty nic nie dają
Nic nie wznoszą, nic nie zmienią
Powiedz, ilu staje potem w końcu na właściwej drodze
Ilu traci sens życia
zamiast isć pada na schody
Mając tyle do zdobycia
I będą jeszcze młodym
Pomyśl zanim powiesz coś o nas, o nich
Słysząc slowa nie widząć wyciągnietej dłoni
To nic, najłatwiej tak jak ty stać z boku
Lecz pamiętaj dla niektórych nasz rap to antidotum

Ref. x2
Ej, yo tu Mr Frenchman i HiFi Banda
Cały czas
Hahaha, ej dzieciak, to my
Nie bój się, nie bój się
Będzie lepiej...

[Mr Frenchman]
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić

[Mr Frenchman]
Łap tego loopa i bierz go do serca,
Bo to Ty jesteś tego bitu spadkobierca
MC misyjny, niegdyś innowierca
Postanowił pomóc Tobie w tych kilku wersach
Miłość, wzajemny szacun i pokój
Przyjaźń wysyłam do waszych bloków
Nie mogę się przyglądać i stać ciągle z boku
Więc daruję Ci ten bit mały ziomku
Pamiętaj, szanuj matkę i ojca swego
Bo bez nich na pewno nie słuchałbyś tego
Pamiętaj, że w życiu jest też klika rzeczy,
Bez których człowiek by pewnie nie przeżył
Pamiętaj, kiedyś to Ty będziesz wybierał kto ma rządzić
W naszym kraju, nie ma co błądzić
Pamiętaj o swoich korzeniach i historii
Bo to Ty jesteś nadzieją na tej łodzi

[Mr Frenchman]
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić

[Hades]
Nie bój się, nie jest źle, nowy dzień wstanie rano
I Ty też, tyle że tym razem nie daj za wygraną
Trzeba chcieć by siłę mieć jak lew, więc śmiało
Zaciskaj pięść cokolwiek by się nie działo
Odrzuć lęk, na tym polega dojrzałość
Stestuj słabość, z małych rzeczy czerp dużą radość
Dbaj o tożsamość, nie mniej niż o siano
Lepiej latać z pustym łbem czy z pustą kiermaną man?
Nie bądź gamoń i znajdź swoją pasję
Ale podejdź do niej z wiarą, że będzie już na zawsze
Twardsze przetrwają, wyginą słabsze
To normalne, ważne po której stronie Ty się znajdziesz
Myśl poważnie, kłopotom śmiej się w twarz
To ważne, trzeba mieć do życia dystans
Zwłaszcza, gdy przyciąga nas jak magnes do dna
Warto przełknąć porażkę i wstać

[Mr Frenchman]
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić

[Diox]
Ej dzieciak, nie peniaj, idź i spełniaj marzenia
Tyle dróg wciąż czeka, jeden Bóg wie gdzie teraz
Ty sam wybierasz, możesz iść albo czekać
Ale jak zostaniesz w miejscu nie masz praw do narzekań
Rozumiesz? Dlatego wykorzystaj moment
I znajdź swoją przystań, cykaj fotki Nikonem
Ja na przykład wywołuję klisze mikrofonem
Na przykład, bo każdy idzie w swoją stronę
Jest wiele dróg, Ty idź swoją drogą
Nie daj satysfakcji wrogom
Kiedy idziesz po cel
Najważniejsze być fair
Przy okazji być sobą
I nie tracisz nadziei kiedy wszystko bierze w łeb
Nie bój się, musisz zaryzykować
Nie bój się, nie ma co liczyć na cud
Nie bój się, najwyższy czas wystartować
Nie bój się, Ty tylko tak dotkniesz chmur

[Mr Frenchman]
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić
Ty weź uważaj, to wciąga, na nic nie zważaj,
Który się ociąga na drodze ze szpitala do cmentarza,
Zaraza to pieniądz, który rządzi ziemią,
Zaraża sto plemion swą złą alchemią.

Ty weź uważaj, to wciąga, na nic nie zważaj,
Który się ociąga na drodze ze szpitala do cmentarza,
Zaraza to pieniądz, który rządzi ziemią,
Zaraża sto plemion alchemią złą.

Mówią tam na blokach mieszka demon,
Od tych mieszkań stronią, są przesiąknięte złą wonią,
Jak gdyby złą wolą są taki budynki,
Będzię w nich śmierdziało, choćby nawet skuli tynki.
Mówią o nich szeptem, żartem albo wcale,
Co tam się wydarzyło – to nie mieści się w pale.
Dwudziesty pierwszy wiek, lecz niech ci się nie wydaje,
Długo zalegają w rubryce wynajem,
Starym zwyczajem mają własne powody, własne metody,
Nie igraj z ogniem człowieku młody,
Nawet Cyryl i Metody mieli problem z tym gównem,
Już nie wczoraj, a jeszcze przed jutrem.
Niektórzy młodzi, głupi idą w bardzo złą stronę,
Myślą – życie to film, tak jak Lśnienie z Nicolsonem.
Ze starymi prawidłami nieroztropnie się kłócić,
Zapominają, że to do nich wróci (to do nich wróci).

Ty weź uważaj, to wciąga, na nic nie zważaj,
Który się ociąga na drodze ze szpitala do cmentarza,
Zaraza to pieniądz, który rządzi ziemią,
Zaraża sto plemion swą złą alchemią.

Ty weź uważaj, to wciąga, na nic nie zważaj,
Który się ociąga na drodze ze szpitala do cmentarza,
Zaraza to pieniądz, który rządzi ziemią,
Zaraża sto plemion alchemią złą.

Wiesz co? Sam się dowiesz, snuję w gadce opowieść,
Podobno jest chłodno na całej klatce schodowej,
Powietrze morowe, zatęchłe i kwaśne w smaku,
Choć ciągle tam wietrzą i wietrzą i wietrzą.
Nawet starzy śledczy mają z nimi kłopot,
Mówią, że wpadli w popłoch, usłyszeli skrzydeł łopot.
Piekelny łomot, chciało się wrzasnąć „Na pomoc!”,
Co potem się zdarzyło, nie do końca jest wiadomo.
Wtedy zło głębokie przybiera formy cielesne. W aktach-
zbrodnia w afekcie, ze szczególnym okrucieństwem.
Kim jestem? Liści szelestem, który szedł przez drogi.
Oczy przylepiam do gwiazd, a nogi do podłogi.
Spinam ostrogi, lubisz takie mroczne zakamarki ?
Tacy jak ty to albo tchórze, albo niedowiarki.
Składają podarki tej przeciwnej stronie.
Co potem? (co potem?) ???, gdy przychodzi po nie (przychodzi po nie).

Ty weź uważaj, to wciąga, na nic nie zważaj,
Który się ociąga na drodze ze szpitala do cmentarza,
Zaraza to pieniądz, który rządzi ziemią,
Zaraża sto plemion swą złą alchemią. x3

Ty weź uważaj, to wciąga, na nic nie zważaj,
Który się ociąga na drodze ze szpitala do cmentarza,
Zaraza to pieniądz, który rządzi ziemią,
Zaraża sto plemion alchemią złą.

Mówią tam na blokach mieszka demon,
Mowią tam na blokach, tak mówią tam. x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo