Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Chcesz zmienić świat? brat chcieli nie tacy
Chojracy, a niejeden z nich poszedł po jasyr
Chcesz dużo kasy? więcej niż by inni mieli
Ale gdyby inni chcieli śpiewałbyś jak Farinelli
To dobre chęci czy też może dobry skręcik?
Coś podpowiada - jednak może się poszczęścić
Obierz swą drogę, wybierz dobrą załogę
I płyń z Bogiem, jedno co powiedzieć mogę
Znajdziesz mnie tam gdzieś na kursie do mej Mekki
Muzykę ćpam, bo to narkotyk, ale lekki
Nie mam marzeń nad wyrost, girą po ziemi stąpam
Param pam, pam pirą, a ten rap to mój kompan
Nie zapominam co to znaczy reprezentuj
Starczy momentu, a nie utrzymam swego w ręku
Walczę o cel swój z różnym rezultatem
Jestem na swoim miejscu, jadę z tym tematem

Mijają lata, a ja pykam z bata
Rap wymiatam, nie uginam się jak rattan
Param się tworzeniem, jaram się dobrym brzmieniem
Sarkam na niemyślenie, wszak to jest więzienie
Ściągam bucha skurwysyna do płuc a jak
To jak start Kuzaja, rozpoczynam nowy najazd
Przyswajam wersy, strofy, zwrotki, teksty
Sort i sport niezgorszy, składa się na ten styl
Własny label mam, to Inna-My-Twórnia
Za długo SP wkurwia robiąc ze mnie durnia
Nie chcę czegoś co nie żre, pieprzę całą resztę
Radzę sobie nieźle, jestem swoim mestre
Wiesz jak jest, nie ma bogów cudzych u mnie
Mówię to dumnie, jestem sam potrójnie
Cokolwiek zdziałam będzie na sumieniu moim
Abra D.A.B. Ostatni Poziom Kontroli
Ref.: [Fu]
To tabu, to temat zakazany
To nie dla nie kumatych ani nie dla wydyganych
To rany, które się goją, przetrwają ci co bólu się boją

[Pono]
To tabu z gradu słów, zółw za nagrany znów (ów)
W dowód zipów wartości, gotów?
To dowód odpowiedzialności za los kilku osób
To znak odporności na przeciwności losu
Fakt (fakt) to fakt głosu z bitem
Tabu kojarzy ci się z Zipem
Jestem rad, lecz Zip nie jest mitem
To tabu, to strefa cienia
To twe odbicie w lustrze tylko, że krótsze pole widzenia
Masz do czynienia z końcem, który odliczasz od początku
Jesteś w szoku i to jest w porządku według istniejących praw
Tak, według poglądów fal start, lecz nadszedł czas
By raz zaryzykować, by nie chować gniewu, by się wyładować
Tak, właśnie tak poznajesz tabu, kultura rapu cię uświadamia
Tabu to nie nagrania, teledyski przede wszystkim
To bliski ci znajomy, to sam ty tyle, że z ciemnej strony

Ref.

[Pono]
W rzeczywistości żyjesz mówisz to przekleństwo
Poznajesz prawdę mówisz, że niewiedza to błogosławieństwo
Tak naprawdę to męstwo się liczy, odwaga
Jak życie ćwiczy, a prawda przyjdzie sama
Póki co bałagan na strychu, stragan przed oczami
Jak po kielichu do świtu melanż
Raz wygrałeś, licz na rewanż
Nie ma przebacz, nie lekceważ tabu
I tak przegrasz, nie zwyciężysz śladu, którym jest herezja
Antidotum to miejska poezja, kwestia miejsca
Interpretacji bez gwarancji co do racji
Świat kombinacji, brak tolerancji wad wszystkich nie ukryję
Bo żyje jako człowiek i jako człowiek zginę
Na tabu winę zwalasz, na minę wpierdalasz
Trzymasz się z dala, to strach, to tabu ciach

Ref. x2

[Jędker]
To tabu, poznajesz mój głos
O mały włos mógłbyś go już nie posłuchać
Tabu, zależy kto i czego próbuje się doszukać
Do każdych drzwi mogą zastukać
Życie zatruwać by oszukać
Czemu ktoś, sam decyduj
W kwestii tego tematu sam najlepiej
Wiesz co jest dla ciebie tabu
Przećwicz szybko, otwórz oczy, spójrz na mury
Dwa i w łeb wu odtrutka na szczury
Inaczej muka za muką i błędem
Bo może być wiele ciśnień tabu
Mało czasu, tak wiele przemyśleń
Zet I Pe znak w tle, w pamięci O.N.F.R.
Czy Powszedni Chleb, tabu teraz sens amper

[Pono]
To rany, to wytykany strach przed nieznanym jak krach
Z góry uznany za przegrany, to strach przed ewentualnym błędem
Strach przed tym co będzie, strach przed niewiadomą
Tabu zostaniesz ciemną stroną
Jak Zip, Pono, Zip grono, Zip Skład to nasz świat
Żyjemy po swojemu dzięki czemu Pono, Fu, Koro, WWO
I jeszcze sporo pro gra o honor, program twój horror
To tabu!

Ref. x2
RAH::
Pe A Ka Te O eF O eN I Ka A /x2

FOKUSMOK::
Je D D den, D D dwa
Próba MIC’a, OK.
To ja F O Ka, ze squadu PFK
Do podkładu gadam, lirycznie nie podupadam
Składam, obojętnie jakie imię temu nadam
Władam i zakładam, że ci nic do tego
Od tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego szóstego
Dlatego, ja i mikrofon mamy coś wspólnego
Dlatego słuchasz zajebistego południowego
K do C S K C E, nikt tego nie ściszy
W tym wypadku polegaj na mnie jak na Zawiszy
Dla każdego prawdziwego, który to usłyszy
Inni mi zwisają jak firanki z karniszy
W ciszy, jestem blaskiem w ciemności słowami
Zawsze obok ciebie przemieszczam się walkman’ami
Zawsze razem z tobą, ja i skład na problemami
Rozkładamy skrzydła przyjebani realiami
Postrzegani, jak ostatni Mohikanin
PFK weterani sparingu z rymami
Obijani w Ha I Pe Ha O Pe jak w aksamit
PFK zajebani, jak ściany tagami
Katalizatorami, THC jak dynamit
załatwiasz sprawę z chłopakami przed komputerami
to dla nich: pokój z wami i z wolnostylowcami
pokój dla tych biegających za końcówkami
pokój z tancerzami i ich kontuzjami
pokój z dziewczynami, zajmującymi się tymi sprawami
pokój z zajebistymi organizatorami, pokój z wami,
na zawsze pokój z wami

RAH::
kooperacja na mocy paktu, mocy płynącej z kontaktu
aaaaa
kooperacja na mocy paktu, mocy płynącej z kontaktu

RAH::
trzy znane portrety, trzy rymów komplety
wkomponowane w bity poprzez domowe pecety
same konkrety, lecące epitety
nie jak komety, wokół planety,
„ja to ja”, „gdyby”, „priorytety” , pierwsze wałki na materiał
kasety, w rękach florety
liryczne szermierki
rymo-dymo-bito-klety-gierki
spotkanie pierwsze, od czasów R-ki
te wiersze, potrzebne do życia jak nerki
bo ta muzyka jest nieuleczalna
a każda postać indywidualna
połączona paktem przy dźwiękach z głośnika
to razem do kupy zwie się Paktofonika
Rah pod Magika i Fokusa eskortą
Ku odległym portom
Nie do zdobycia fortom
Oddani psychicznym komfortom
Kiedy to, w tym wielkim odstępie na występie
Wtedy kilka słów na wstępie
Przy do MIC’a dostępie
Na trzeźwo, czy na hempie bez wyjątku
wszystko w porządku, nigdy nie tracąc rozsądku
sss spontaniczne akcje od samego początku
sss specyficzne melorecytacje pełne wątków
umm muzyczne penetracje różnych zakątków

FOKUSMOK::

P F K ponad podziałami aaaa

MAG::
PFK to mój squad, bezpieczny jak gnat
Sztywny jak bat 3 2 1 0
To dopiero start squadu, który głową rozbija mury
Po czym jest jeszcze w stanie prowadzić za kółkiem fury
Magik, Fokus, Rah to squad co się leni
Zieleni że pomyśleć strach, że nawiedzeni jak Fatima
I natchnieni niczym Martin Luter
Jak to był sen, to ja jestem Freddie Kruger
To podejście drugie z kropeczką nad i
To zagranie drugie do ostatniej kropli krwi,
Którą piiiiję jak wampir, poznaj Draculę..
Przy czym jak Al Bundy trzymam się za kule,
To pingle, gogle, guuuule i w ogóle
Filip, Psychotata wita cię czule
i wszystkich tych, co od dawna już czekali
aż mali PFK dowali jak Mohamed Ali
iii póki idę, nadziewasz się jak na dzidę
chłopaka dla niektórych jak Zulus Czaka
rzeczywistość jest taka, wiesz jak?
czosnek ee gostek.. te, to chyba proste
i daje nurka, tutaj, wodna kurka
a wsparciem mym Salvadora podpórka
tu ubolewa Ewa, daj dwa jabłka z drzewa
bo na widok jednego Mag - Adam ziewa
i jadę do góry wyżej niż na dziewiąte w windzie..
a zażalenia proszę kierować gdzie indziej,
bo od tego jest sromotny kierownik do spraw nieistotnych
ja zajmuję się Hip-Hop’em zawrotnym
lepiej się orientuj, kontaktuj, nie konszachtuj,
PFK jest na mocy paktu tu
PFK jest na mocy paktu tu
PFK jest na mocy paktu tu
PFK jest na mocy paktu tu
PFK jest na mocy paktu tu
I tak mnie nie zmienisz, i tak mnie nie uciszysz
A więc pytam - po co się dusisz, jak nie musisz?
Nie podoba ci się to jak żyję, co robię
To weź odwróć głowę, przestań komentować
To ja, moje życie, moja pasja, moja droga
I nie interesuje mnie czy ci się to podoba
Co? chcesz mi przeszkodzić w tym? raz, dwa, trzy znikaj
Bo ja nie zniknę stąd na pewno, uwierz
Już dziesięć lat, z tego dwa lata na scenie
Pięćdziesiąt dziewięć koncertów na demie
Bez żadnych wbitek, dobre recenzje
I co miałbym odejść sobie stąd, ot tak?
Posłuchaj chłopak, to niemożliwe
To lata pracy, ćwiczeń aby wyjść na głębszą wodę
Wiesz, pierdolę modę na dissy, na wpisy na necie
Ciecie zamknijcie gęby
Anonimowe śmiecie, po co się kryjecie?
Jebane ecie pecie, pisze - nie lubię cię
Wiecie co wam powiem wy raperzy od krytyki?
Od chwili na chwilę, nie lubię was i tyle
Kolorowe sny, kiedy czytam co piszesz
Ile słuchasz tej muzyki? rok, dwa, trzy lata?
To słuchaj, ale nie krytykuj nas ty mały chuju
Z w porządku ludźmi tylko pijemy wódę
A wszystkim frajerom mówimy ChWWD, ChWWD

I tak mnie nie, nie zmienisz
I tak mnie nie uciszysz
Więc skończ, bo ja nie skończę
No co nie słyszysz? nie czaisz? nie kminisz?
No to powtarzam - chcesz finisz?
To zamknij japę, papę
Pierwszy na mnie nie licz
[tylko tekstyhh.pl]
To jest o i dla tych co nie mają
Za grosz pojęcia o rapie, a nam jadą
Pajace związani z tą samą co my ulicą
My nie jesteśmy inni - tacy sami jak wy
To samo pijemy, jemy, wiemy, mamy plany
Bramy, rodziny, o tym samym gadamy
Tak, w to samo życie gramy, czasem chamy
Dbamy o swe imię, zarabiamy money
Za to co kochamy przebijamy sztamy z każdym
Nie tylko co z nami, nie tylko co z nami
WBU, Syn Tej Ziemi, Green Team, Memento
Deep bez dygresji i reszta naszych ludzi
Nigdy nie wyciągniesz nas z tego tańca
Tak jak nie założysz nam na mordy kagańca

No to dobra, koniec ekspertyzy, czas na proces
Ofensywa niezależnych, protest
Sztuczne twarze same wokół, wiara zbędna
Kolęda zawsze kiedy potrzeba
Kiedy się zmienia punkt widzenia
Sporo tego (sporo), spory kurz
Cóż plaster sam nie leczy
Takie jakie jest bierz, potem chwyta mróz
Już, już odebrany prawy sierp
Cierp [?] głowa
Gadka młoda, młodych sposób na poparcie
Co wyrocznia boli w TV?
Już mnie to nie dziwi, napisz CV
Ładny refren, potem huk w tłum
Kreska postawiona przez podziemie
Czarne punkty, białe krzyże
Co? co? tam gdzie mówi pieniądz
Prawda często milczy, nasłuchał się rapu
Krzyczy - masz tu od nas na to hip-hopolo z ulicy
Teraz widzisz tylko jeden patent
Nachapać się, nachapać pochwał
Zatem przestroga - słuchaj całych płyt
Później pisz na forum bzdury
Za i przeciw ilu z was?
Młodych takich po raz który, co?

I tak mnie nie, nie zmienisz
I tak mnie nie uciszysz
Więc skończ, bo ja nie skończę
No co nie słyszysz? nie czaisz? nie kminisz?
No to powtarzam - chcesz finisz?
To zamknij japę, papę
Pierwszy na mnie nie licz
Mam złożoną osobowość,
jak wielu szukam swej drogi
Wielu co rzucało kłody
Myślało ze o nie połami nogi
Jestem uparty, nie tak łatwo mnie złamać
Mam swój mikrokosmos
Jak w kawałku Gurala
Unikalna w swej prostocie jednostka
Dla wielu aspołeczny
Z wyglądu niebezpieczny
Z charakteru egocentryk
Świadomy swoich wad
Nigdy ich nie kryłem
A to co przeżyłem
Dla wielu jest jak złoty strzał w żyłę
Niosę nowinę
I to nie dobra nowina
Niosę prawdę
A prawda jest brudna i zimna
Nie do przyjęcia dla tak wielu ludzi
Dawno już przestałem wierzyć
Że da się ich wybudzić
Zostawiam za sobą zagubionych tej ziemi
Nauczony akceptować to czego nie da się zmienić
Pluję przez ramię
Wypluwam ten cały bród
Smoła z puc , ślina , kurz , wymieszany z prawdą tusz.

Przemierzam świat
Obserwuje ludzi
Opisuję to co widzę , umysłem nie potrafię objąć
Jak to jest brat ? Nie chcą się obudzić
Żywe kukły , zbyt leniwi by coś osiągnąć.

Jestem uparty i daleki od dawania rad
Żyję już 30 lat ale przeraża mnie świat
Złożoność ludzkiej psychiki i ogrom bólu
Każdy chce być liderem w pieprzonym wyścigu szczurów
Jak karaluchy , pchają się wszędzie po wszystko
Poddają się , padają , jeśli raz im nie wyszło
Gdzie bym był dzisiaj gdybym myślał jak oni ?
Pędzą i pędzą jakby chcieli śmierć dogonić

Przemierzam świat
Obserwuje ludzi
Opisuję to co widzę , umysłem nie potrafię objąć
Jak to jest brat ? Nie chcą się obudzić
Żywe kukły , zbyt leniwi by coś osiągnąć.
Codziennie jadę przez miasto
Przez szybę patrze na tych ludzi wszystkich
Na całą rzeczywistość, której jestem bliski
Na otoczenie, które do myślenia zmusza
Słuchawki w uszach, włączam play i teraz słucham
Jadę, słowa dudnią zmiksowane z podkładem
Przedstawiają wartości i myśli, które są przekazem
Daje radę, jestem sobą, daje słowo
Myślę głową, hi-hat wystukuje nogą
To Fenomen logo, jestem z nim, on jest we mnie
Jadę dalej, a tempo dyktuje już werbel

Ref.
Znam to, to muzyka jak esperanto
W sobie mam to, to nie zginie jak fantom
Dzięki wam to, dzięki sobie fenomenada
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać- x2

Kolejne przystanki, wciąż jadę, wciąż patrzę
I myślę sobie, że może kiedyś było łatwiej
Muzyka na taśmie mówi bym o tym pomyślał
Przeszłość szanuj, ale to przyszłość jest bliższa
Wiara najwyższa w to, że będzie lepiej 100 procent
Weź to doceń, ja zarywam noce
Chce, żebyś usłyszał mojej pracy owoce
Związane z hip-hopem, z tą muzyką przekaz niosę

Ref.
Znam to, to muzyka jak esperanto
W sobie mam to, to nie zginie jak fantom
Dzięki wam to, dzięki sobie fenomenada
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać- x2

Widzisz tak się składa, że to moje życie własne
Jedno jedyne, które mam na zawsze
Więc nikt mi nie powie co mam robić właśnie
Fenomen świeci, będzie świecił jeszcze jaśniej
Słyszysz to, wszystko słyszysz co mówię ciągle
Raperem nie zostaniesz przez szerokie spodnie
Usiądź wygodnie, posłuchaj słów, które napisałem
Nie sprzedaj swojej dupy razem z materiałem

Ref.
Znam to, to muzyka jak esperanto
W sobie mam to, to nie zginie jak fantom
Dzięki wam to, dzięki sobie fenomenada
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać- x2

Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać
Mam o czym mówić, tak mam o czym gadać
Póki co jesteś moją imaginacją
Ucieleśnij się, nadejdzie jasność
Lubię jak wszyscy patrzą z zazdrością
Kiedy razem bastion budujemy zęby ostrzą fiasko
Zrobię wszystko, by nie spotkało nas to
Przyszłością jesteś, grzejesz mnie jak webasto
Ty masz to coś, soczysta tak jak mango
Nigdy nie mam Cię dość
Uczucie wyższe rangą niż Robin Hood i Marion
Ty nie dajesz w kość, jaram się Tobą jak palacze Holandią
Czuję wolność zawsze, kozacko co dzień inaczej
Nieważne czy zakładasz szpilki, czy kapcie
KC nawet bardziej, Ty i ja miłosny kartel
Nie potrzebny mi harem tak jak Bonnie i Clyde
Tworzymy parę, w przeciwieństwie do nich będziemy dalej żyć
Bez Ciebie czuję Saharę, daj mi pić
Nie powiem do Ciebie stupid bitch
Nawet za karę tam gdzie Ty nie patrzę na zegarek
Jesteś kobiecości wulkanem
Każdy typ opuszcza koparę
Nic a nic nie obchodzi mnie ich zdanie
Pełna ciepła, nie masz serca jak kamień
Choć już nieraz myślałem, że to Ty
To jeszcze Cię nie spotkałem

Ref.
Taaak wiem, że to Ty
Jesteś nim, jesteś nią, jedyny
W swoim rodzaju tylko z Tobą chcę żyć
Z Tobą chcę być, kochać jak dziś
Na zawsze, budzić się każdego rana
Obok Ciebie, w niebie nie jestem sama
Ty masz to coś, czego nie ma nikt inny
Dlatego chcę z Tobą być

Figura najlepsza, skóra najgładsza
Choć nie jesteś moja pierwsza, to chyba już ostatnia
Jesteś powodem dla którego nie chcę sam spać
I myślę o Tobie jak o mojej muzie
A gdy we dwoje na luzie zmieniaj się w wampa kotku
Kocham to i chcę więcej i dłużej
I w związku z tym daj miękkiego sampla
Zrobię soundtrack do związku nieulotnego jak z blanta dym
Ja i Ty marzenie każde zmieńmy w czyn
Nieważne co mówią, uczucia wiodą prym
Ufaj mi, ufam Tobie
Choć słuchasz bełkot jak za mocno się zrobię
Za cenę wszelką chcę łzom zapobiec
Nie chcę być ich powodem, chcę berło, tron, wygodę
Dla mojej królowej, jak inaczej być może
Skoro co dzień mam Ciebie w sercu i w głowie

Ref.
Taaak wiem, że to Ty
Jesteś nim, jesteś nią, jedyny
W swoim rodzaju tylko z Tobą chcę żyć
Z Tobą chcę być, kochać jak dziś
Na zawsze, budzić się każdego rana
Obok Ciebie, w niebie nie jestem sama
Ty masz to coś, czego nie ma nikt inny
Dlatego chcę z Tobą być

Chcę być z Tobą, z Tobą żyć, z troskami walczyć
Z Tobą pod kołdrą tańczyć jak małpy Bonobo
Wiem Bałtyk twych słonych łez wylany
Przez głupie kłótnie i stres, którym przesiąkamy
Wiesz, że jestem, gdy mnie nie ma wykonuję plany
Dla nas highlife by mieć hajs na Bahamy
Byśmy mogli spełnić swe najśmielsze sny
Ja i Ty, a pod nami świata szczyt
Wiem jest zbyt wiele akcji, których spryt nie załatwi
Dlatego Ty i moja mama wciąż się o mnie martwi
Na Hi-Fi żołnierz JWP mafii
Dla Ciebie tak jak tylko on potrafi
Szaleję na punkcie - twe ciało i intelekt
Masz w ciele boskość, a w charakterze każdy ma feler
Wiele przed nami, właśnie żyję po to słonko
By do Ciebie wracać każdą nocą
Mam przed oczami foto, na nim Twój uśmiech
Zawsze mnie wspiera w drodze po sukces
Wyjeżdżam dziś, lecz jutro wrócę kiciu
Twój miś,
P.S Nadajesz sens memu życiu!

Ref.
Taaak wiem, że to Ty
Jesteś nim, jesteś nią, jedyny
W swoim rodzaju tylko z Tobą chcę żyć
Z Tobą chcę być, kochać jak dziś
Na zawsze, budzić się każdego rana
Obok Ciebie, w niebie nie jestem sama
Ty masz to coś, czego nie ma nikt inny
Dlatego chcę z Tobą być
1. To co miałeś,
To co żyło w Tobie,
Lecz zagubiło swój sens..Od tak..
Bo wszystko to ogarnęło też innych gdzieś,
Więc niby ty to ja a ja to ty.
Bo każdy wie, że to nie trwa wiecznie,
Ja nie chcę byc taki jak ty.

Ref. Powiedz jak mam ufać sobie,
Kiedy sens życia umarł w Tobie..
Powiedz jak mam ufać sobie,
Kiedy sens życia umarł w Tobie..

2. Idziesz dalej,
Czasem biegniesz w zyciu,
Łapiesz chwile by dotknąć je.
Twe mysli chca byś uciekł daleko stad
Lecz śledzi cie twój własny strach.
A słyszysz ten szept a w tobie cisza
Ja chce inaczej wiec tu..

Ref. Powiedz jak mam ufać sobie,
Kiedy sens życia umarł w Tobie..
Powiedz jak mam ufać sobie,
Kiedy sens życia umarł w Tobie.. 2X

W Tobie... W Tobie... W Tobie...
Rap nas wybrał, ty jego nie dotykaj
Rap unikat, tak jest dzisiaj,
Tak niewiele potrzeba nam do życia,
Freestyle, beat mi daj, głową kiwaj,
Wciąż pamiętaj kto był tu przed tobą,
No no, nie zapominam, wszystko pod kontrolą,
Medium, Kajman, my jesteśmy sobą,
Wiesz już, magia to muzyka i słowo

[Medium]
Nie jestem Jay-Z co ma torbę pieniędzy,
Wierz mi, nie chcę być bogiem tej sceny,
Precz z tym, ok, wiesz, nie jestem Mos Def,
Ale mądrze podejść zwrotkę to jest obowiązek,
Proste? Skumaj, nie jestem Chali 2na,
By palić skuna jak 2Pac, nie muszę palić w trupa
Nie mieszkam w NY, choć zrobię tu sajgon,
Nie jestem jak Nas choć kocham to miasto,
Buckshot? Ziom, wiem co to styl,
Nie jestem PMD, Pimp C, żadnym z nich,
Rakim, T, Black Thought czy Xzibit,
Każdy z nich ma coś czym się szczyci,
Nie jestem Wu-Tang, ale lubię uciec wehikułem,
Nie jestem szamanem choć szanuję Manuve,
Nie jestem Grave Diggaz, ale grzebię w martwych płytach,
Nie jestem jak Common, jestem, jestem sobą.

[Kajman]
Nie jestem Tede choć piszę w notesie,
Nie jestem HST jak Kapelmajster wiedz że także mam swoją Silesie
Nie jestem Pezetem, nie Małolatem oraz Mesem,
Nie jestem Eldoką choć być samplował mnie na LP
Nie jestem Sobotą, nie Sagem, Głową ani Wężem,
Chociaż też chcę zgarnąć pęgę, na 100% w to wejdę,
Nie jestem Kosim, Fosterem, Erosem też nie,
Choć jak oni czuję się wrogiem publicznym numer 1,
Nie jestem Frankiem Kimonem, Ponem, Sokołem,
Chociaż w aucie ziomek, brałem na bajer wielokrotnie,
Nie jestem jak Eis, gdzie jest? Dalej nie wiem,
Nie jestem jak Red, z francuskiego leżę,
Nie jestem jak PIH, ale w sedno umiem trafić,
Jak Pyskaty mam punchline'y, które ci wyprują flaki,
Nie jestem Molestą mimo, że też robię skandal,
To Kajman, kolejny sezon, wersja unikalna

Rap nas wybrał, ty jego nie dotykaj
Rap unikat, tak jest dzisiaj,
Tak niewiele potrzeba nam do życia,
Freestyle, beat mi daj, głową kiwaj,
Wciąż pamiętaj kto był tu przed tobą,
No no, nie zapominam, wszystko pod kontrolą,
Medium, Kajman, my jesteśmy sobą,
Wiesz już, magia to muzyka i słowo

[Medium]
Nie jestem Roots, ale mam blues i korzenie,
Kurz i energię plus puls i rap wiedzę,
Nie jestem Mad Skillz, ale mam szalone skillsy,
Immortal Technique, nieśmiertelne zeszyty,
Nie jestem Gift od Gab, ale mam dar,
Nie jestem MF Doom, mam dumę, twarz,
Nie jestem Dre, nie obiecuję ludziom cudów,
Nie jestem Fines, ale mam finezję, spróbuj,
Nie jestem Diamond D, to nie są pretensje,
Bo wreszcie gram o szczyt i obcuję z diamentem,
Nie jestem Lil' Waynem, 50'im ani Rick Rossem,
Tak szczerze to pierzę ich sławę jak tą modę,
Nie jestem AZ, ale dam ci alfabet,
Nie jestem Mobb Deep, ani nawet Keith Murray,
Dasz wiarę? Jestem dowodem jak Evidence,
Ty wieszczu z pomnika, to Medium, unikat

[Kajman]
Nie jestem Waldemarem chociaż mam mieszkanie pod 13,
Guralem też nie bardzo, ale dalej jaram się Kastą,
Mam swoje miasto jak Warszafski Deszcz,
Jak Tabasko O.S.T.R. nie jestem nimi też,
Nie jestem jak K44 dAb i Joka,
Chociaż jak WYP3 i Jajonasz gram po polsku ziomal,
Nie jestem jak Mor W.A., ale to dla tych słuchaczy,
Onar też ma inne fazy od lat, musisz to sprawdzić,
Fenomen? Nie, choć wykorzystuję szansy,
Jak Fisz, Emade nad chodnikiem mnie nie znajdziesz,
Ziomek, jak Miodu raczej śpiewać nie potrafię,
Jak Magik i Fokus bogiem także się nie czuję, amen,
Liroyem mnie nie nazwiesz, choć Scyzoryka dostałem
jako gnojek i oszalałem, człowiek dasz wiarę,
Dzisiaj trzymam sztamę z Poznaniem,
Jak Rychu mam wyjebane, na zawsze sobą zostanę

Rap nas wybrał, ty jego nie dotykaj
Rap unikat, tak jest dzisiaj,
Tak niewiele potrzeba nam do życia,
Freestyle, beat mi daj, głową kiwaj,
Wciąż pamiętaj kto był tu przed tobą,
No no, nie zapominam, wszystko pod kontrolą,
Medium, Kajman, my jesteśmy sobą,
Wiesz już, magia to muzyka i słowo
Ychy, Ychy uwaga cytuje- "jestem Karramba , urodziłem się w najgorszej dzielnicy Krakowa podgrodzie jako młody człowiek byłem chuliganinem" taaaa " i zażywałem narkotyki, ale z tego wyrosłem " hyhyhyhy dobre albo inne bzdury "Karramba to nowa twarz w Polskim Deansie gra ostrego często wulgarnego Rappaa , naprawdę ma na imię Maciek" w sumie też na W . Jego hahahaha " piosenki są znakomite do zabawy radosnego podrygiwania i uśmiechania się przystojnych dziewczyn" no proszę albo to "jak rozpoczynaliście swoją raperską działalność zapytaliśmy lidera ...
Gazety kłamią nic nowego nie odkryłem do twojego mózgu zapinają kit , mit plotka rozchodzi się po świecie wcale tak nie powiedziałem jak było w gazecie napisane czy ty jesteś narkomanem pyta matka sąsiadka nie wiem co się dzieje pokazują mi gazetę ze wstydu czerwienieję i maże by cię dorwać pismaku . Karramba to nie zespół to po prostu moja ksywa dzielnica w której mieszkam Podgórze się nazywa , nie jestem ćpunem i nigdy nim nie byłem , mówi się chuliganem, a nie chuliganinem nie jestem kobietą i nie jestem liderem, nie śpiewam piosenek, bo jestem raperem jeszcze wiele innych bzdur piszą o mnie niestety kłamstwo i fałsz takie są gazety.
Czasami muszę się przejść, po prostu
Zejść gdzieś z trasy
Wejść tam, gdzie mnie jeszcze nie było
Na wczasy pójść, puścić play
Uwolnić się od wszystkich myśli
Ej, sklecić je przede wszystkim
To instynkt, mam kilka bliskich mi miejsc
I chodzę tam sam kiedy wyruszam na rejs
To jakby balsam, bal samotnych serc
To walc i salsa, sala balowa ma sto wejść
Original sound zaproszonych do tańca
W te strony mógłbym policzyć na palcach
Stęskniony chwil, kiedy na mieście chill-out mam
Każda chwila mija miliony lat nam
Wbijam tam, nawywijam wam i cya
Zabijam czas, czuję jasno, przemijam
Omijam miasto, idę tam, gdzie mnie nie ma
Nie ma mnie, zastąp mnie na ten temat
Wchodzę w betonowy las, oddalam się od was
Mam teraz czas, spokojnie opadam do dna
Jedna z tras, pod powierzchnią setki gwiazd
Swobodna transformacja w głaz
Jak z okna widok mam tu idąc
Podwodna miłość i dom, freedome
Górnolotna jak gaz i jeszcze raz
Jak z Atlantydą się wynurzam
Słońce i burza, z końcem się rozchmurza
Świat odbity w kałużach, zauważ
Na uszach muza porusza odnóża
Wyruszam, w podróżach czas się wydłuża
Właśnie duża kropla spada
Jeszcze mży deszczem, dreszcze
Eskapada ta trwa nadal, zapadam w stan
Opowiadam o tym co badam
Ta kropla wody nadal opada
Zbieram dowody, spadam za nią do wody
Sam się nagradzam koroną z wody
W formie nagrody świat odpowiada mi

[x2]
S do P do A do C do E do R
Nie bój się tych kilku kropel

[x2]
H do I do P do H do O do P
Masz hi-hat, werbel i stopę

Złapię te kilka kropel...

Złapię te kilka kropel
Może to dobrze mi zrobi
Gdy wszystko wychodzi bokiem
Świat staje się tylko widokiem z okien
Złapię te kilka kropel
Muszę natychmiast gdzieś pociec
Muszę, bo tu się uduszę
Wyruszę, pomimo tego, że zmoknę
Złapię te kilka kropel
A martwić będę się potem
Teraz już nic mnie nie trapi
Jestem myślami w Saint Tropez
Złapię te kilka kropel
Nie straszny mi ten groch z nieba
Idę przywitać się z mrokiem
Krótki spacer, krótko i na temat

[x2]
S do P do A do C do E do R
Nie bój się tych kilku kropel

[x2]
H do I do P do H do O do P
Masz hi-hat, werbel i stopę

Przechadzam po bezkresie, moknę
Lecz to zupełnie nie ważne
Pusto, żaden głos się nie niesie
Słychać tylko szum wiatru i szeleszczące gałęzie

Złapię te kilka kropel

I tak się przechadzam po bezczasie
Czasu ni ma, czas się mnie nie ima
Ale klimat, czas stracił zasięg
I nic tu się kupy nie trzyma
W duszy falował spokój, wokół zadyma
W sercu ogień, dookoła zima
Ej, yo tu Mr Frenchman i HiFi Banda
Cały czas
Hahaha, ej dzieciak, to my
Nie bój się, nie bój się
Będzie lepiej...

[Mr Frenchman]
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić

[Mr Frenchman]
Łap tego loopa i bierz go do serca,
Bo to Ty jesteś tego bitu spadkobierca
MC misyjny, niegdyś innowierca
Postanowił pomóc Tobie w tych kilku wersach
Miłość, wzajemny szacun i pokój
Przyjaźń wysyłam do waszych bloków
Nie mogę się przyglądać i stać ciągle z boku
Więc daruję Ci ten bit mały ziomku
Pamiętaj, szanuj matkę i ojca swego
Bo bez nich na pewno nie słuchałbyś tego
Pamiętaj, że w życiu jest też klika rzeczy,
Bez których człowiek by pewnie nie przeżył
Pamiętaj, kiedyś to Ty będziesz wybierał kto ma rządzić
W naszym kraju, nie ma co błądzić
Pamiętaj o swoich korzeniach i historii
Bo to Ty jesteś nadzieją na tej łodzi

[Mr Frenchman]
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić

[Hades]
Nie bój się, nie jest źle, nowy dzień wstanie rano
I Ty też, tyle że tym razem nie daj za wygraną
Trzeba chcieć by siłę mieć jak lew, więc śmiało
Zaciskaj pięść cokolwiek by się nie działo
Odrzuć lęk, na tym polega dojrzałość
Stestuj słabość, z małych rzeczy czerp dużą radość
Dbaj o tożsamość, nie mniej niż o siano
Lepiej latać z pustym łbem czy z pustą kiermaną man?
Nie bądź gamoń i znajdź swoją pasję
Ale podejdź do niej z wiarą, że będzie już na zawsze
Twardsze przetrwają, wyginą słabsze
To normalne, ważne po której stronie Ty się znajdziesz
Myśl poważnie, kłopotom śmiej się w twarz
To ważne, trzeba mieć do życia dystans
Zwłaszcza, gdy przyciąga nas jak magnes do dna
Warto przełknąć porażkę i wstać

[Mr Frenchman]
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić

[Diox]
Ej dzieciak, nie peniaj, idź i spełniaj marzenia
Tyle dróg wciąż czeka, jeden Bóg wie gdzie teraz
Ty sam wybierasz, możesz iść albo czekać
Ale jak zostaniesz w miejscu nie masz praw do narzekań
Rozumiesz? Dlatego wykorzystaj moment
I znajdź swoją przystań, cykaj fotki Nikonem
Ja na przykład wywołuję klisze mikrofonem
Na przykład, bo każdy idzie w swoją stronę
Jest wiele dróg, Ty idź swoją drogą
Nie daj satysfakcji wrogom
Kiedy idziesz po cel
Najważniejsze być fair
Przy okazji być sobą
I nie tracisz nadziei kiedy wszystko bierze w łeb
Nie bój się, musisz zaryzykować
Nie bój się, nie ma co liczyć na cud
Nie bój się, najwyższy czas wystartować
Nie bój się, Ty tylko tak dotkniesz chmur

[Mr Frenchman]
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić
Ej dzieciak, nie bój się, będzie lepiej
Uwierz mi, ten tune jest dla Ciebie na te dni
Kiedy pada, kiedy pustka ciągle Ci się śni
Kiedy w Twoim sercu iskra przestała się tlić
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo