Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Internacjonalny prosty, ale nie banalny rap
Na bitach stawiamy mosty, płynie przekaz dla Ciebie brat
Nieważne czy to Frankfurt, Londyn, Katowice
Niechaj kroczy z nami fart, dzięki niemu dalej piszę
To te same ulice, wszędzie policyjne suki
Ale tutaj możesz się powalić za drobne złotówki
Nie ma co wbić do lufki, więc co Ci z coffe shopu
Jak nie masz nawet jedno centówki, ani na bilet do domu
Patologia gdzieniegdzie nad wyraz chora
Im większe pieniądze, tym u władzy większa sfora
Dla jednych koran, dla drugich prawda ulicznego rapu
Daje wiarę w życie, ukazuje jego atut
Piona chłopaku jeśli w sercu masz zasady,
Kontrolujesz swoją mowę i nadajesz jej obłady
W każdym miejscu globu, zarobiony czy w nędzy
Zważaj na to co gadasz, bo Ci ktoś upierdoli język

To ten sam bruk, to ten sam brud, to ten sam głód
Nawijamy o tym teraz, tu
To ten sam głód, to ten sam trud, to ten sam świat
Nieważne po jakiemu, mówmy sobię brat
[x2]

Jest jeden bóg, jeden bruk, jeden huk suk
Jednemu, wiele prób, pod nogami zamiótł grunt, cóż
Taka decyzja, powód golizna, na szybko wizja, oczy zawita
Zarobić szybko, i szybko znikać, jednak jedzą tu do dzisiaj
Jeden ból, Funt wyprowadził go na puls
Dzięki mu, jedzą tu, dzielnic nie zakłóca znów
Z drugiej strony, lepsza ta Polska, gdzie ma rodzinę, którą tak kocha
Tam rodzina, huta nowa, tam gdzie prawilna jest załoga
Kłopotów jest brud, by na stałe wrócić mógł
Ściskasz nurt, w sercu ból
Ojczyzna, tęskni się mu, uff!
Polska ta wola, taka ta dola, nie ma co gadać, warto ryzykować
Kasę kołować, mądrze inwestować, by móc później się plażować
To ten sam bruk, to ten sam brud, to ten sam chłód
W kraju, za granicą, profesja na full
Nie daj sobię wciskać słów, prawda leży w ich odcieniach
Nie zrozumiesz systemu, co Cie wali po kieszeniach
obudziłem się w jednorazowym domu
z jednorazową Tobą u swego boku
i nie wiem po huj Ci dałem ten jednorazowy numer telefonu
miałem nie dawać go nikomu!
jednorazowa myśl uderzyła mi do głowy,
że sam jestem tylko raz jednorazowy
świat, jak chusteczka,
smarkasz, gnieciesz i wypieprzasz
jak granat, z którego poszła juz zawleczka!
to wszystko działa tylko raz
nie płacz!
wytrzyj twarz, dziewczyno
to jednorazowa miłość,
jeśli jestes starej daty, możesz nie zrozumieć.
to jak buty do trumien, z papierową podeszwą.
jednorazowy kubek kawy i idę na zawnątrz
jednorazowy moment który idzie w przeszłość
jednorazowa Ty, jednorazowo ja
jednorazowy świat jednorazowa gra
jednorazowo budzę się przy Tobie i zasypiam,
to element jednorazowego życia
jak numerek na poczcie, dla Ciebie dziś wymyślam
jednorazowe imie, tak jak jednodniowa ksywka
niejeden raz to życie zdusić figla może
pierwszy i ostatni raz ja od Ciebie wychodze
przechodze przez ulice , widzę na dłoniach twój brokat
w głowie wciąż słyszę jednorazowe kocham,
kocham, kocham, kocham, kocham ...

ref.
to tak, tak ten jedyny raz
to tak, tak, tak to byłam ja
poszukując swego miejsca,
gdzie byc może znajdę fragment szczęścia
tak, tak pomyliłam czas
przez chwilę wierząc w nas
too wszystko miałam wiedzieć
teraz jaka jestem, wcale nie wiem

w jednorazowej scenerii,
bez żadnych zbędnych fanaberii
bez histerii,
tylko raz, chodź, dzisiaj masz swój czas
bądź mą jednorazową narzeczoną
bon-ton zostaw za sobą
bądź nią, do czasu jak świece spłoną
to jednorazowa rozmowa, obca osoba
której słowa przemijają szkoda (szkoda)
myśli zostają, reszta znika
czekaj, czekaj Gosia? czy Dominika?
nie! nie wnikam to tylko raz
więc co to za różnica...
tylko raz! to wszystko jednorazowe zjawisko
wszystko czysto, hermetycznie
w kit , że niby jest ślicznie
taki mit, nie? (nie)
plastycznie formowany sztuciec
lecz spryt polega na tym, by go zużyć
i móc uciec, to nie głupie nie? (nie)
lecz jakie to ma przełożenie?
wszystko jest jednorazowe,
jednorazowe spojrzenie,
w którym smutek jest, proszący o przebaczenie
za to, że jednorazowe, co jest to traci znaczenie

ref.
tak, tak ten jedyny raz
tak, tak, tak to byłam ja
poszukując swego miejsca,
gdzie byc może znajdę fragment szczęścia
tak, tak pomyliłam czas
przez chwilę wierząc w nas
too wszystko miałam wiedzieć
teraz jaka jestem, wcale nie wiem

a może spotkasz mnie,
co jednorazowe jest,
przeznaczeniem naszym stanie się
rzeczywistość łaskawa będzie.
Więc choć widzę swoją twarz
ze wstydem skrytą w dłoniach
nawet chcę żyć z przekonaniem
że co robię jest poszukiwaniem
poszukiwaniem ....
poszukiwaniem,
Ciebie siebie, Ciebie siebie, Ciebie siebie ,NAS
(o tak to było)
Nie wiedziałeś? To już wiesz
Kto tu wpierdala tę grę,
Lepiej zapamiętaj mnie,
Jestem bestią!

Be do I do eS do Zet
Z Be do De do Gie tobie
Zrobi z mózgu pierdoloną sieczkę lekko!

Nie wiedziałeś? To już wiesz
Kto tu wpierdala tę grę,
Lepiej zapamiętaj mnie,
Jestem bestią!

Be do I do eS do Zet
Z Be do De do Gie tobie
Zrobi z mózgu pierdoloną sieczkę

Nic, co nieludzkie, nie jest obce mi, jestem bestią.
Happy birthday to you – Marilyn Manson.
Rap gra rodzi mnie w bólach, za wielki, by móc się przepchnąć.
Happy birthday to me – cesarskie cięcie od wewnątrz.
Nie pierdolę się, lecz to nie forma celibatu.
Wyskakuję z torta, który chcieli dzielić.
Chcieli z rapu zrobić przemysł?
Przeliczyli się, nie liczyli się ze mną.
Piłka jest już poza grą – homerun, baseball.
Dopiero teraz czaisz, co to znaczy mieć jebnięcie.
Kupujesz płytę? Nowy state of mind weź w prezencie.
Ten styl nie jest rewelacyjny, jest rewolucyjny.
Wiem, że jesteś smutny, skończ nagrywać, ty, nie dołuj innych.
Uśmiech Baraki nie schodzi mi z japy, gdy sala krzyczy "wykoś ich!"
Przepraszam, znam tylko jeden cios – fatality.
Mam garba od pchania syfu, wyskoczysz – przypłacisz drogo.
Posłuchaj, komu biję w dzwon – Bisz Quasimodo.

Nie wiedziałeś? To już wiesz
Kto tu wpierdala tę grę,
Lepiej zapamiętaj mnie,
Jestem bestią!

Be do I do eS do Zet
Z Be do De do Gie tobie
Zrobi z mózgu pierdoloną sieczkę lekko!

Nie wiedziałeś? To już wiesz
Kto tu wpierdala tę grę,
Lepiej zapamiętaj mnie,
Jestem bestią!

Be do I do eS do Zet
Z Be do De do Gie tobie
Zrobi z mózgu pierdoloną sieczkę

Hania urządziła mały bal, świetnie.
Przepyszny melanż, propsuję – Hannibal Lecter.
Wypruwam flaki tylko po to, by dawać wam serce.
Podam pomocną dłoń każdemu – na salaterce.
Mówią, że mam nierówno pod sufitem,
Postój chwilę, muszę poukładać ciała.
Worków tyle idzie mi na tydzień, nie liczę już ile poszło na to.
Jak każdy zdrowy facet lubię ostro zapiąć.
Grube ryby mediów nie chcą mojej obecności.
To wszystko przez niewinne hobby – kolekcjoner ości.
Robię, co mi się podoba – to cię ziomek złości.
Doceń małe przyjemności, zjedź na ręcznym, przestań pościć.
Muka, wezmę drzwi na buta, nie zapukam.
Jedno spojrzenie powie wszystko – Buka.
Rzeka, przed którą stoję to Rubikon – przejdę przez nią.
Wyssany ze szpiku, kości rzucone – jestem bestią!
Sprzedał kogoś raz , pewnie rozjebie się znowu
Uraz taki ma to opiekuńczym w pogotowiu
narobił się kwas i narobił tobie smrodu
niepotrzebnie brany na kradzieże samochodów
wiedział że to zrobi wsiadając do radiowozu
myślał o swej dupie , ale nie o twoim zdrowiu
taki z niego był jebany kurwa łobuz
łobuzie , łobuzie dostaniesz kija w buzie
są też takie kurwy które dają wciąż na mordę
to tak jak by ci podłożył gdzieś ukrytą bombę
bombę zegarową , skończysz po niej marnie
a ta kurwa dalej wozi się tutaj bezkarnie
popatrz teraz kurwo co tu mówi moja zwrotka
teraz ci wyjaśnię co Cię za kurestwo spotka
może Cię przygarnie za granicą twoja ciotka
tobie wielki chuj do dupy a nie wybita łękotka.

Jebać konfidenta , ta postawa jest przeklęta
jebany pupilek menta.
Jebać konfidenta , zdradziła ruda nadęta
twój honor powitał cmentarz
Jebać konfidenta , ta postawa jest przeklęta
jebany pupilek menta.
Jebać konfidenta , zdradziła ruda nadęta
twój honor powitał cmentarz

Jebać konfidenta innymi słowy pedał
co się rozjebał , na policji łeb sprzedał
ramie w ramie z tobą biegał , i co popatrz kto jest straszny
zrobiły psy w głowie przemian tak się kończą kurwa żarty
teraz sanki nie narty , wyrok nie party
zorientuj się w porę nim kogoś przyjmiesz do swej bandy
trzymaj tu łyk prawdy , dla kurestwa goryczy
za zdradę , zemstą zapłać, będą na psach milczyć

Uważaj na kurwy które poszły na układ z mundurem
by ratować swoją dupę , zmienili się w konfiturę
po chuj pchałeś się na fuchę , wiedziałeś o konsekwencjach
tym nieprzemyślanym ruchem z pulasów dałeś do pieca
przez ten przejaw kurestwa , nie ma już dla ciebie miejsca
odbijasz na zawszę , to nie odwracalna kwestia
nie wymażesz tych wydarzeń , wiesz o tym że czeka zemsta
jaka jeszcze się okaże , ale na pewno bolesna , ta .

Jebać konfidenta , ta postawa jest przeklęta
jebany pupilek menta.
Jebać konfidenta , zdradziła ruda nadęta
twój honor powitał cmentarz
Jebać konfidenta , ta postawa jest przeklęta
jebany pupilek menta.
Jebać konfidenta , zdradziła ruda nadęta
twój honor powitał cmentarz

Tak na psach to Cię dupa będzie swędzieć
powiesz co gdzie jak , żeby nie iść siedzieć
teraz cała dzielnia z tobą jedzie , tego bądź pewien
znalazłeś sobie ziomków pod numerem 997
on nie żyje już , a ty zważaj na to ziomuś
choć wiele pokus , pamiętaj nie mów nic nikomu
prosty wybór ulicy atrybut , sprawa honoru
tu jebany ten co sprzedał , przegrał , zboczył z toru

Jeśli odetniecie wstęp ścierwu na rewiry
to już nie doniosą na nikogo te zdziry
oprócz tego wszędzie kotów od zajebania
szkoda że większość do pierwszego zatrzymania
więc jak nie poznasz konsekwencją własnych wyborów
siądź lepiej na dupie i zostań grzeczny w domu
wtedy zeznaniami krzywdy nie zrobisz nikomu
ominą cię skutki , utraty honoru.
Ref.
Na Europy peryferiach świat mówi hiphop
Killaz Group, yo, mówi hiphop
KASTA Skład mówi hiphop, mówi hiphop
Zulu nation mówi hiphop
Na Europy peryferiach świat mówi hiphop
DonGuralEsko mówi hiphop
Killaz Group, synu, mówi hiphop
KASTA Skład mówi hiphop.

//DonGuralEsko//
Mam swoją dumę
Teraz sam a nie z tłumem
Praca nad albumem
Wre z winylowym szumem w tle
Ja to umiem i to rozumiem
Kum kumowi kumem - rozsiewam to jak dżumę
Mam klimat na zadumę
Jak Mocek ma bumę
Jak Qlop ma pumę
Nie siłą lecz rozumem
Zajmuję swoją niszę, fyrtel, dziuplę, lukę
Uliczną tworzę sztukę, dla stworzonych naukę
Nie jestem królem Mamelukiem
A ten wers nie jest banialukiem
Czarną owcą, białym krukiem
Chyba kumasz Bazę?
Sieję rym jak zarazę
Dla słabych MC's paraliżującym gazem
Zarazem dla kumatych drogowskazem
Z nimi razem w betonie jak robaki pod włazem
U nielicznych wzbudzam ekstazę
I tym razem u licznych odrazę tym ulicznym obrazem
Nie ślicznym bochomazem
Bit z przekazem
Wyraz za wyrazem
Nie kumasz - zarzuć szazes
Razem z grunwaldzkim Killazem
Przybijam pionę
K do G Corleone
I jego kawaleria, miejska arteria
Podziemna energia wielka jak Syberia.

Ref.
Na Europy peryferiach świat mówi hiphop
Killaz Group, yo, mówi hiphop
KASTA Skład mówi hiphop, mówi hiphop
Zulu nation mówi hiphop
Na Europy peryferiach świat mówi hiphop
DonGuralEsko mówi hiphop
Killaz Group, synu, mówi hiphop
KASTA Skład mówi hiphop.

//Wall-E//
W naszym obozie jedność
Pytasz skąd taka pewność?
Codzienność, ulica, pokrewieństwo, zależność
Rymowanie, szacunek, i bezpośredność
Pomoc - wspólne motanie co noc
Na trzeźwo, albo też na fazie
Naturalnie czasami trzeba sobie dać po razie
WNB - spotkania wieczorami na Bazie
Konfederacja Absolwentów nie znana na razie
Wkrótce usłyszysz o Dolnośląskiej zarazie
Wyraz po wyrazie nie wiem nic o zakazie
Wyraz po wyrazie nie wiem nic o zakazie
Wyraz po wyrazie ja nie wiem nic
To nie mój obowiązek zawód ani zabawa
Rymowanie jest jak poranna zaprawa
Nie zajawka, codzienność jak papieros i kawa
Podstawa, potrzebna jak obrazom oprawa
Prezydentowi obstawa, na stole zastawa
Inaczej być nie może, inaczej być nie ma prawa
Rymem kieruje obawa, nie pieniądze i sława
A brawa - to już inna jest sprawa
Nie chcę tam gdzie salony
Wolę tam gdzie murawa
Gdzie trawa - taka moja postawa
Moje miasto - Wrocław
Wrocław - moja enklawa
Nie chcę tam gdzie Wars i gdzie Sawa
Odrę wolę - tam mnie spotkasz gdy smole
Między blokami nie chcę bo beton pierdolę
Od kiedy pamiętam ryczę w jakimś zespole
KASTA Skład - z wyboru rymu robole
Bluzgać ich nie pozwolę
Bo taką wybrali dolę, koleś
Taką wybrali dolę
Ej, ej, ej.

Ref.
Na Europy peryferiach świat mówi hiphop
Killaz Group, yo, mówi hiphop
KASTA Skład mówi hiphop, mówi hiphop
Zulu nation mówi hiphop
Na Europy peryferiach świat mówi hiphop
DonGuralEsko mówi hiphop
Killaz Group, synu, mówi hiphop
KASTA Skład mówi hiphop.
Z kwiatka na kwiatek przeskoczyła obca szybka,
w pewną sylwestrową noc, taka była z niej dziwka,
ten drugi miał samochód stała prace gość zadbany,
a ten porzucony jeleń nie miał nic był przegrany,
na nic mu się zdały prośby o następną szansę,
znajomość z jego kumplem była dla niej awansem,
do byłego z dystansem, do obecnego z romansem,
zapinana po cichaczu w samochodzie za miastem,
jaka była? Porządna, według siebie rozsądna,
po koledżu bardzo zdolna i niesłychanie skromna z wyjebaną jedynką, która imitował wosk,
kiedyś zrobiłem z nią kos i patrzyłem jak się wozi,
nie chciałem se zaszkodzić, więc trzymałem tez jej stronę,
do momentu, gdy spostrzegłem jej apetyt na mamonę,
ona miała to po matce, po każdej nowej schadzce,
przezywała każdy bankiet, to ze była na randce,
zarzekała się, że kocha i że dba o reputację,
tylko facet jej się znudził tak jakby zalazł się w pułapce,
na łeb spadły jego akcje, bo pojawił się ten nowy,
miał stragan, warzywniaka dużo pił był odlotowy, i samochód Miał nowy,
w Mesiu teraz się rucha,
bo i tak ten, z którym była rozbił swego malucha,
coś podpatrzył podsłuchał, i pogodził się z faktem,
i nawet z tym koleżka, co puściła go kantem,
w pewną noc sylwestrową zaczyna robić się niezdrowo,
już się obaj pożegnali ze swoja drugą połową,
a ona? Już tu nie mieszka, parę razy przyjechała
z tym typkiem od malucha się na nowo spotykała, no i jak się zachowała?
Standardowo dupy dała [..]
On to dorobkiewicz tylko z tobą mi jak w niebie gdybyś miał tyle, co on
nie odeszłaby od ciebie,
i na ślubnym kobiercu przysięgała zapylona nie wiedziała, przez kogo
jedno zdążyła wyskrobać za pieniądze pożyczone od domniemanego sprawcy
nie mogła se pozwolić na nieprzemyślaną akcje całe życie wakacje,
znów idzie na kurwa mać,
wszystko dałby jej gawliński a ja tylko chujem w twarz

Ref. O sobie nic nie powiem, kto ma wiedzieć to wie, po dziś dzień żałuję, że zobaczyłem cię 4x

On wybrał, chciał tej zmiany,
swoją panną przyjarany, restauracje szampany,
chociaż źle sytuowany,
to snuł szerokie plany zawsze razem będziemy,
i razem zamieszkamy przecież jest nam tak dobrze,
było, do momentu, kiedy ona nie zaszła w ciąże
a chciała jeszcze w życiu se poszaleć małolata,
zawsze radą służył tata, to jego kochana córka, dobry dom hajs komórka,
i jak najlepsze studia, jej ekipa raczej nudna, ćpanie fety i techniaki za to jej nowy chłopak
chodził z nią na randki te śniadania do łóżka,
które co dzień jej serwował wszystkim imponował chłopak z nizin społecznych
dzielnic niebezpiecznych takich elit wróg odwieczny, który postanowił, że od dzisiaj zwiąże się z księżniczką, niezbyt śliczną nieważne,
miłość to uczucie ślepe wtedy tylko ja wiedziałem że przy niej zaliczy glebę,
wystawiony na próby widać że mu zależało
zdobył wykształcenie którego większość nie miało
Posada u Teścia dach nad głową i koryto,
zalegalizuj związek z naszą córą i to wszycho,
żeby wstydu nie było taka młoda i bez ślubu
a mały dzieciak w brzuchu co powiemy na salonach?
Gdy ktoś spyta zawoła
trzeba przecież twarz zachować
kto ma wiedzieć to wie kto ma wiedzieć to wie
Czar prysnął jeszcze szybciej niż się tego spodziewałem
rozpieszczona, młoda mama nie potrafi się odnaleźć
przy dziecku jak za karę dla fochu i z żalem
że jej życiowy wybranek nie spełnił jej zachcianek vu le vu na to miał szlaban w chacie podnosił się raban za nią stanęła rodzinka więc odchodził potem wracał
presja argumenty wszystko dla dobra małego
kiedyś nie wytrzymał tego odbił i to najdłużej
ja myślałem że się wkurzę gdy w rękawy nam płakała że nie chciała kochała
jak to zmienić nie wiedziała nie poprawny w jej mniemaniu
na jej utrzymaniu
przy każdym spotkaniu
wszczynał awantury
ten jego brak kultury gdy z przyjacielem w żartach powiedziała że ma farta że wszystkiego jest warta
pod przykrywką aerobik na kawkę z frajerem chodzi w czasie gdy on zapierdalał
kolejną część nadgodzin to kolejny konflikt rodzin chłopak daje se z nią spokój zmarnowanych lat pięć wolny track po tym wyroku wraca syn marnotrawny
stare śmieci rodzina odnawianie znajomości które zniszczyła dziewczyna
to co lubi zaczyna o czym piszę życie chłonie
sąd przyjebał alimenty będzie płacił na tym koniec

Ref. O sobie nic nie powiem, kto ma wiedzieć to wie, po dziś dzień żałuję, że zobaczyłem cię 4x
Ref.
Spojrzenia, spojrzenia, spojrzenia na nas są,
Spojrzenia, spojrzenia, spojrzenia na nas są.

1.
Tak po prostu człowieku, co masz kurwa zamordować?
Aha, a, a.
Złowrogie spojrzenia skupione na nas,
jak skuty w kajdanach, zamknięty w suce,
wiozą na komendę dwie mordy wredne,
ufa upałów widok znosić muszę.
Wyciągają mnie, to samo robią z moim ziomkiem,
chcę mu nawinąć, ale w żebrach czuję tonfę.
W pokoju przesłuchań, w oczy światło, musztra,
czuję wzrok zza weneckiego lustra.
Nie jeden zakręt życia, dwa pochodzenie,
bo młodo odchodzić powinno z bloków pokolenie,
trzy za prawdę, cztery niesubordynacje,
wulgarny jestem, więc oni mają rację.
Tracę przytomność, wiesz to nie blef,
rzucą mnie wodą, słyszę ich śmiech.
Moje słowa, wersje to zbrodnia, przestępstwo,
wloką mnie do celi jak na elektryczne krzesło.
Widzę przyjaciela też nie mówi nic,
poza słowami: „żyj” i „pozwól żyć”.

Ref.
Spojrzenia, spojrzenia, spojrzenia na nas są,
Spojrzenia, spojrzenia, spojrzenia na nas są,
… na nas są…

2.
Patrzysz na mnie, zobacz, ej patrzysz na mnie,
jakbym ci zabił matkę i ojca co najmniej,
właśnie to tak wygląda.
Robię rap to jak najcięższa zbrodnia,
patrz ty, tutaj różnimy się w poglądach.
Ty byś zakuł mnie w kajdany najchętniej,
najchętniej w ogóle to byś zamknął mi gębę,
gratuluję pomysłu, lecz tak nie będzie,
bo zobacz, do kurwy nędzy nasz rap jest wszędzie,
o nas słychać to ta muzyka jest, jak powietrze,
ty wiesz, że to miasto nią oddycha.
Bez nas byłaby lipa i tyle, a ty się patrzysz,
coś pieprzysz pod nosem, się gapisz,
wytykasz zwady nam, a nic nie potrafisz,
sam jesteś jak, zresztą mówić nic nie chcę.
Ostatnim wersem, sprawię, żebyś znikł, poza słowami: „człowieku żyj i pozwól żyć”.

Ref.
Spojrzenia, spojrzenia, spojrzenia na nas są,
Spojrzenia, spojrzenia, spojrzenia na nas są.

3.
Posłuchaj tego, to jest tak, dokładnie tak.
Patrzę, widzę, jak pies idzie, znasz mnie,
znasz tekst to o tym, że nienawidzić łatwiej
niż normalnie być, niż współczuć,
niż współgrać, niż kurwa nerwa.
Bo co mam laba, ty patrzysz, gdzie przerwa
na Fugla to się wkurwiaj, bądź zawistny,
jak te wszystkie inne pizdy.
Mnie znasz? A że w rapie siedzi to przekreślasz.
Co ty? Robię, bo modne, bo jest popyt,
to ty myślisz tak o tym, a my jesteśmy tu lata,
swoje gramy, mamy zdanie o takich, jak ty,
mamy swoich ludzi, jak ty,
mamy wrogów, jak ty,
mamy, ale wrogów bez powodu,
jak ty to bez sensu jakby,
jak PeIHa, gram w otwarte karty,
jak nikt z was mam powód, żeby to napisać.
Pewnie ci, co o nich piszę,
nie pomyślą, że to o nich, nie.
Pewnie ci, co o nich myślą, pytasz: „Kto to?”.
Przecież wiesz, wkurwieni, bo z tej samej ziemi,
ale inni jedzą chleb, pierdoleni.

Ref.
Spojrzenia, spojrzenia, spojrzenia na nas są,
Spojrzenia, spojrzenia, spojrzenia na nas są
… na nas są…
Historia się powtarza, znowu sięgam po dwa piwa,
ale na tym się nie kończy raczej dopiero zaczyna, Młody M nawija, czas szybko mija,
coraz bardziej chcę stabilizacji, takie życie mnie dobija,
mam dosyć tych samych okolic, alkoholi, tych samych problemów, bo idą te same zwrotki
powiedz co mam zrobić jak masz pomysł,
zrobię na pewno kotku, przecież wiemy jestem perłą,
rap pytają mnie czemu non profit, pytają Ci co nie kupują płyt hehe.
A koty kilka maili jakieś propsy,
gadka nie wóda, nosy tylko browar na klatkach,
tak, nie mam hajsu na koks, z resztą pieprzyć to ziom,
póki co nie mam hajsu na sprzęt studio, to zawsze cieszyło tych co mnie nie lubią,
ale to wkrótce zmartwi tych co mnie nie lubią,
bo mam moc jakby to był mój pierwszy joint, mam moc, styl, dryg, flow,
Kaszpir zrobił bit zawsze pierwszy sort, Mensentis sukinsynu dudnimy wciąż,
mówią ooo Młodziak to się zmienił, jak się zmienił jestem tam gdzie byłem wtedy,
co Ciebie nie ma obok masz z tym problemy,
podpowiem Ci zdefiniuj słowo 'koledzy'
ja mam swoich żołnierzy z nimi ramię w ramię, jak Tomiko,
się pali joint ze swoją kliką zawsze,
mam czyste sumienie, liczę na beatyfikację
oni głębokie podziemie, a każdy robi za gwiazdę,
Kroniką wbiłem się na stałe choć gram prawie dekadę,
zrobiłem to sam choć po zwiastunie wiesz z kim trzymam sztamę,
to nie przypadek to angaż sto procent,
nikt mi nie powie Młody dzięki mnie tu doszedł,
mój rap to komentarz zawsze przychodził mi lekko, to Kronika życia synu,
tych co idą pełną piersią,
żyjemy pod presją nie ma co ukrywać, dlatego dziś co drugi to pieprzony bajkopisarz,
trochę zryta psycha, serce całe w bliznach,
mówiłem o tym na płytach, my tylko chcemy wygrać,
dziękuję Bogu pozwolił mi w tym życiu pisać,
hate'ing, krytyka trzymamy to na dystans, to emocje, to wszystko naprawdę,
to nie jest rok życia, w rok to to spisałem,
uderzam z materiałem ziom weź to sprawdź to,
dziękóweczka dla tych co pomogli to ogarnąć, dzięki za pomoc, cenię to bardzo,
umiem być wdzięczny daj tylko znać ziom,
gramy wciąż z pasją i jak wspomniałem to nie koniec,
Młody M 2008 tak.
W nałogu brał napój bogów, ruszał na połów, jak co dzień,
Po drodze maskował wstyd, czuł się podle, najgorzej,
Choć był na głodzie, nie wiedział, co czyni, gdy nie zażywał,
Tych uciech życia przeżywał, frustrację, nerwowy bywał,
Kiedy to przerwał zrozumiał, że długa droga jest przed nim,
Bo zawieszony pomiędzy światami zwalczał swe lęki,
Udręki życia na kacu i powroty do picia,
On tego nie chciał, ulica wykańcza, wciąż zakotwiczał,
To złe przeżycia sprawiły, że dosyć miał tej rozwałki,
Rozpadał się na kawałki, "co będzie później?" - się martwił,
Chciał wejść do szatni - uparty, zmienić barwy na stałe,
Lecz drzwi tak trudno otworzyć, a on chciał zagrać w finale,
Nie chciał umierać, zrozumiał, gdy o śmierć otarł się, nie bał,
Miał farta za przyjaciela i wiarę, której nie sprzedał,
Choć nie dojebał, to kilku go porzuciło, przypuszczam,
Że dzięki zmianie mógł dostrzec w niejednym ziomku oszusta.

Samotność to taka straszna trwoga,
Powiedz, gdzie są wszyscy, z którymi spędziłem niejeden rok?
Ziomek, nagle wyobraziłem sobie że,
Że nie ma Ciebie i Boga,
I wszystkich tych, co odeszli nim nastał zmrok.

Pić w samotności, nie trzeźwieć, obserwowałem ten bezsens,
Weź zajeb kreskę to przejdzie, a później to jakoś będzie,
Miał żyć w obłędzie do końca, cierpieć, odpaść w nieznane,
Na śmierć skazany zaocznie, choć szczęście było pisane,
Jak dać se rady w tym świecie, już go nie pytam, bo wstałem,
Zbyt młody jestem człowieku, żeby napisać testament,
Być może chcieli by czytać, "czy coś odpalił?" - kurewstwo,
Niektórzy czuli się lepsi, obcując z tą moją klęską,
Walczę o swoje, a pojeb będzie źle życzył, znam to,
Jak gnojek co nic nie kuma, a dziary ma już jak bandzior,
Luz mam, jak Gandzior, odpowiem - "dziś jestem innym człowiekiem",
Gdy nasze drogi się przetną, nawet nie spojrzę na Ciebie,
Trzeźwy, samotny po stokroć, o wiele lepiej niż schlanym,
Z bandą pseudo ziomali, co byli przy mnie, jak grzałem,
Nie zawrzałem ze złości, sam piwo ważył, więc wypił,
Nie przychodź do mnie w potrzebie, nikt Cię tu nie usłyszy.

Samotność to taka straszna trwoga,
Powiedz, gdzie są wszyscy, z którymi spędziłem niejeden rok?
Ziomek, nagle wyobraziłem sobie że,
Że nie ma Ciebie i Boga,
I wszystkich tych, co odeszli nim nastał zmrok.
Buka:
Ej chłopaku, słyszałeś "opowieści z miasta Fatum" ?!
to o Mc co rozpieprzył świat do rtęci ultimatum,
ku pamięci do tematu, typ powiesił się na trzecim,
pierdolony nosferatu, ktoś go znowu wskrzesił,

Gościu miał expressive, na bakier z samym sobą,
jebany rottweiler i rekin jebany Vader z Yodą,
poustawiane teksty, nie poukładany z głową,
miał poustawiane wersy, nie poukładaną młodość,

Słowo, psycho na bani a to mic to mikrofon,
poka mi dynamit, ochłoń,
nie skumali go wygnali, bo to wali pod prąd,
lukamy, outro nie wali tu głupotami na off road,

Ups! ty a nie mówiłem wraca killer, ćpaj to jak morfinę z winem,
siubidułap kokainę, check it out, kiedy to płynę nawinę na bank,
style zawinę nawinę na skunk, w rymie na minie,
nie minie minimum dominium _ o fuck__

Ref.

Rahim:
Wraca monster,
zrobię Ci ponownie roller
coaster,
nie możesz zapomnieć o mnie,
proste,
znowu zwiastuje postęp,
ten rap infekuje,
znowu atakuje znowu tu jest

Buka:
monster,
i zrobię Ci ponownie roller
coaster,
i nie możesz zapomnieć o mnie,
proste,
znowu zwiastuje postęp,
ten rap infekuje,
znowu atakuje znowu tu jest

Rahim:
Guten abend z tej strony Dr Rahimsteinn,
einz - żywy klasyk jak Bajm
zwei - odjechany jak loomit czy daim,
drei - świeży jak grime,

Tamten eksperyment uznajmy za fiasko,
miał być las rąk, a jest płasko, panie znawco,
skończ kłapać paszczą, bo dzięki maskom i niesnaskom,
stajesz nad przepaścią,

Tyle głosów szepcze weź się ogarnij,
nie kąsaj ręki, która Cie karmi,
zostaw swe leki, przestań się martwić,
słyszysz jedynie knowanie wrogiej armii,

Oh My God, Oh My Darling,
czemu każdy scenariusz jest czarny,
nieudany prototyp pop kulturalny,
wkład elitarny, a marny efekt - defekt,

Czas na sequel - druga próba,
pierwsza to gruba chluba belzebuba,
druga wersja będzie długa, chuda,
i zakręcona jak śruba u czuba.

ref. Buka:

Wraca monster,
i zrobię Ci ponownie roller
coaster,
i nie możesz zapomnieć o mnie,
proste,
znowu zwiastuje postęp,
ten rap infekuje,
znowu atakuje znowu tu jest

Rahim:
monster,
zrobię Ci ponownie roller
coaster,
nie możesz zapomnieć o mnie,
proste,
znowu zwiastuje postęp,
ten rap infekuje,
znowu atakuje znowu tu jest

Buka:
Gdybym mógł być supermanem jeden dzień,
rozjebałbym scenę, płomieniem jak flame, spojrzeniem,
a fame to nie wiem, Ty weź mnie blame za level,
gdy jadę air jak MJ forever numer wiem wiem: jeden.

Meen,
tempera, dopiero tera napiera,
dociera cholera, co kokietera? Ty jaka komera,
gdzie ta kamera, ją sponiewieram,
opera rapera new era nacieram tera tu jak te rererere ran.

Meen,
od zera do zera do trzech,
frajerom nie otwieram, opieram się nie raz Twój pech,
teraz doskwiera Ci lęk zamiera bariera afera jak fake,
zabiera dźwięk to atmosfera zapiera Ci dech,

wydech, ja stworzyłem monstera,
jadę jak na speedzie, po halucynogenach na przełaj,
widzę, kopara się zgięła, tylko się nie przeraź,
to dopiero początek jest tego czego się nie spodziewasz.
[Włodi]
Opowieść, ta ma początek ale
Trwa, nie chce zakończyć się wcale
Oceniasz ją - powiększ skalę
To jest osobista hip-hopu interpretacja
Klima korporacja ze mną
Nie ważna sytuacja
Refleksje
Podchodzę do nich poważnie
Pisząc teksty postępuję rozważnie
Nie wywyższam się widać to wyraźnie
Bo nawijam dla odbierających w dobrym systemie
To co w tych gównianych tekstach drzemie
Dla zagubionych oświecenie
Dla mnie odprężenie
Często stąpam po cienkim lodzie
Jak Jezus chodził po wodzie
Ale staram się być w przodzie
Wystarczy jakiś bit, wystarczy jakiś mach
Nie żyje się jak w snach
Poziom THC sprawdź po oczach
Gandzia pokazała mi drogę
Powiedziała "Zaufaj mi, ja Ci pomogę jak zło będzie chciał podstawić Ci drogę"
I tak zrobiłem beż żadnego wahania
Zaczął się i trwa czas Molestowania (Molestowania)

Ref. x2
Po upadku potrafię wstać
Zebrać ludzi i dalej grać
Pokonać każdą przeszkodę
Żyć po swojemu i pierdolić modę

Jedną z dróg jaką ja wybrałem
Jest hip ha-o-pe ze swoi aresnałem
A ja sam nie wiem kim się stałem
Bo teraz tworzę, kiedyś tylko słuchałem
I będę się tym szczycić ponieważ tylko na to mogę liczyć
Tylko w tym mogę się zasłużyć
Pozwól na chwilę w dymie się zanużyć
Bo to co słyszysz to rapowe gówno
Nie chcesz tego, trudno
Jeśli tak, licz się z pracą żmudną
Na pewno dam sobie radę bez ciebie
Nawet zamknięty o wodzie i chlebie
Będę pisał o życiu, radości i gniewie
Nie próbuj mi pszeszkodzić w dążeniu do celu
Takich jak ty było już tutaj wielu
Za plecami szydzących, mówiących "przyjacielu"
Wiesz kto ja jestem?
Molestak mistyczny
Mój talent jest dziedziczny
Tekst prosty i logiczny
W zrozumieniu szybki jak statek kosmiczny
Bo mój światopogląd jest realistyczny
W tym słowie pisanym nie znajdziesz kłamstwa
Raczej wulgaryzmy i trochę chamstwa
Ale inaczej nie umiem się komunikować
Musiałbym się chyba gdzie indziej wychować
W żadnym wypadku nie chcę prowokować
Ale swojej gadki nie umiem kontrolować
Przed sądem przecież nie uda mi się schować
Tak, (po u...) i co teraz

Ref. x2
Po upadku potrafię wstać
Zebrać ludzi i dalej grać
Pokonać każdą przeszkodę
Żyć po swojemu i pierdolić modę

Dały się we znaki te skurwiałe media
Ich wiedza o hip-hopie to czysta komedia (hehehe)
Artykuły, programy - treść to tragedia
Bo każdy myśli, że jest od ciebie lepszy
Włodi jest czujny i podstęp wywęszy
Opcje, odpierdol się od moich wierszy
Choć liczna MC w Polsce jest nie mała
Mało jest tych twardych jak skała
Co drugi to xeroboj albo zwykła pała
Właśnie teraz okazja jest doskonała
Żeby bitwa w końcu się rozegrała
Pamiętaj Włodi i Klima to jedność cała

Ref.

Po upadku potrafię wstać
Zebrać siły i dalej grać
Pokonać każdą przeszkodę
Żyć po swojemu i pierdolić modę
Prawdziwy hip--hop człowieku wykluwa się na dnie serca
like drop the beat and put your hands up
to cię podkręca jak trzaski wosku blancior o 6 rano
jak Pęku i Radoskór nagrywki i brechty halo?
halo kolego dawaj temat
nawinę nowinę bez steru na minę gdzie rap jest a gdzie go nie ma
to nie wytapetowane topowe dupy dopadane na potupajach
nie mega wypady na Copa Cabanę , Kanary i na Bahamas
jeszcze nie, ha! ale planuję podbić świat
Panama, bataty na katamaranach i fotę na potem brat
zapadaj na battle do bitu tematy, bo to do kumatych freestyle
buczenia, wiwaty, punche, follow up'y, mush up'y i rapy z bliska
"sky is the limit.."
siły ciułaj, żeby to wygrać ziom
obudź się wstawaj, wiem, że jesteś gotów
gdzie ludzie i zajawa, tam szukaj hip-hopu

ref:
To Tu - znajdziesz hip-hop, styl, smak, technikę i szybkość
To Tu - odnajdziesz wiarę, jedną miłość, odwagę i talent
To Tu - znajdziesz osiedle, sztamy i kosy, cynki i brednie
To Tu - i nigdzie indziej, hip-hop tętni i czeka kiedy przyjdziesz

Prawdziwy hip-hop człowieku wykluwa się na dnie duszy
jak Salt n' Pepa stale pchaj ten temat , push it
zjadam pozestwo, jak Silvio kozy pod espresso
maestro ma niestrawność i będzie rzygać treścią
potagowane wagony nagony na chromy, kolory, szablony, murale
mamona na keny, panele i jamy, writerzy, bomberzy wandale
dekady na dekach, płytoteka, dj'e na czele tu są
dlatego nie czekaj, podpinaj jacka, chiki-yo!
aftery, befory, afery i spory , amory do woli i sex
nabory do politykierstwa? pff nie
"sky is the limit.."
siły ciułaj, żeby to wygrać ziom
obudź się wstawaj, wiem, że jesteś gotów
gdzie ludzie i zajawa, tam szukaj hip-hopu
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo