Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref. Wypij ze mną za nudny świat, wypij ze mna za brudny rap.
Nim powiedzą że wódy brak co? Wypij ze mną bo wiem że ty lubisz chlać. [x2]

1. Czuje oddech miasta i ocen diabła mam przed sobą trzy setki choć to nie sparta.
To nie prawda że to nie wzmacnia podaj danta, wódke nam polej w szklankach pani barman.
I nie bój że gości zarzyga ladę tu sie wódkę zagryza Esperalem więc drina nalej.
Po takich dawkach po których znika pamięć z żalem na drugi dzien nie masz pytań wcale.
..[?].. to męka dla polskich raperów tutaj po prostu pijesz a nie rozwijasz przemuł .
Swoje drzwi swoje kroki na które weszli dalej będziesz szukał goudy wśród serów.
podaj mi pełna szklankę ..[?].. tak głeboko że utopił byś marzannę dziś.
Spije męki emef w tej knajpie a ty zrobiłbys wszystko by na tej najpierw być.

Ref. Wypij ze mną za nudny świat, wypij ze mna za brudny rap.
Nim powiedzą że wódy brak co? Wypij ze mną bo wiem że ty lubisz chlać. [x2]

2. Wjeżdzam tu na bibkę piwem zalewam jest tak wiesz sam że czasami trzeba se dać.
Kielona wrzucam na palnik, scena, publika zagrzewa do walki ema i flow wjeżdza w rytm.
Mam styl mam wejb i albumy i nic nie mów mi to nie gówniarski melanż jak bez cenzury.
My lubimy się najebać ! Gleba o 5 rano w trasie teraz gram koncert wy słuchacie.
W bibie ment SZR gracie każdy z was sie najebie nie wróci na chatę.
Rapem napędzam to sprzęt i domyślam się że dobrze wiesz co jest pięść.
Jeśli nie to weź ściągnij to płyte z netu tą którą wydałem rok temu człowieku !
[Pele]
Właśnie tu i w tej chwili
Trzy czwarte tequili
Razem z tymi co zawsze z nami byli
Vienio Pele 3
Czyste Tchnienie z pierwszej ręki
Wersy i dźwięki na szeroką skalę
Dziś kruszę i palę za tych co wytrwale
Niosą światło nadzieję i wiarę
Tam gdzie życie szare
Gdzie marzenia z braku środków
Umierają już w zarodku
To jest nasza jedyna droga by wydostać się z impasu
Dla tego od iks czasu robimy w całej Polsce sporo hałasu
I tak ma być brat
Teraz prawdziwy rap
Ogląda cały świat

[Vienio]
Dzięki wsparciu nasz zapał nie topnieje
Losu koleje następny etap
Z podwórka trzepak jest na to symbolem
Z takim to mozołem Vienio dalej buduj
Elo dla ludu wśród płyt i sprzętu
Wszystkich koleżków Ewenementu
Szczęścia fragmentów wspólnie szukamy
Wyrytych w tekstach które nagrywamy

Ref. x2
To dla moich ludzi to co słyszysz mam
Prosto z serca rytm i puls ja tobie dam
Dodam do tego jedną prawdę którą znam
Żyj zawsze tak abyś nigdy nie został sam

[Mercedresu]
To dla moich ludzi gdziekolwiek są
Gdziekolwiek by nie byli, gdziekolwiek nie będą
To dla wszystkich z daleka i dla wszystkich stąd
Tych co już ich nie ma i tych co dopiero będą ze mną
Nie starczy tchu, żeby wszystkich wymieniać naraz
Nie starczy słów, żeby wszystkim podziękować teraz
Nie starczy buch, żeby wszystkich ujarać naraz
Wystarczy tylko to kim jesteś doceniać

[Vienio]
Tony uznania dla publiki koniecznie
Na ulicach jest coraz niebezpieczniej
Normy społeczne nas nie dotyczą
Nie zawiodę tych którzy na mnie liczą
Dołączam ten album do rap menu
Pamiętaj nie zawsze jest pełno w kieszeni
Nie po to jesteśmy mózgiem obdarzeni
By godność swą na drobne zamienić
Ty mi pomożesz i ja ci pomogę
Raźniej będzie walczyło się z wrogiem
Bo czasy srogie ja dam lek na
Zmęczoną duszę Ewenement Select A

[Pele]
Jeśli jesteś z nami
Podnieś ręce dotknij chmur
Razem przebijemy głową każdy mur
To co martwe zamienimy w żywe
Wczorajsze plany jutro staną się prawdziwe
Tymczasem wysyłam elo w formie dedykacji
Dla wszystkich tych co chwilowo w izolacji
Dla tych co na emigracji żywot wiodą
Nigdy nie dajmy satysfakcji naszym wrogom
Dla tych którzy widzą dokąd iść
Bo pamiętają gdzie swe korzenie mają
Tym co wspierają nas gdy jesteśmy na scenie na żywo
Elo ViP Ewenement ogniwo

Ref. x2
To dla moich ludzi to co słyszysz mam
Prosto z serca rytm i puls ja tobie dam
Dodam do tego jedną prawdę którą znam
Żyj zawsze tak abyś nigdy nie został sam
Znowu mocny rap, nowy rap, stare sprawy, nowy wipe
Potrzebuje jeden majk, o tylko jeden majk, co
Swoje gram, chociaż nie dawali szans
Mówili "bez szans" ja dziś mówię "dobry wieczór" wam, co
To mój świat, witam cię wódą i chlebem
W nim Młody M, znowu wchodzimy na scenę
Z tym, daj mi tylko rym, więcej mi nie trzeba
Niosę przekaz, choć to nie tak, że autostradą do nieba
To życie w ciągłym biegu, gdzie często nie ma reguł
Chcesz mnie nie lubić, nie lub, nie obejrzę się jak Orfeusz
W pełnym pędzie pomimo hejtów, charakternie idę bez lęku
Biel, czerwień w moim sercu, swoim wiernie wśród innowierców
Tu wartość muszę często udowadniać, wierz mi
Osiedlowe sporty leczą stresy
Już tacy jesteśmy, wyłącz jak masz geścik
Sam nie jesteś lepszy, ja przynajmniej piję ze swojej butelki, co

Choć przed nami tyle starć, piętno swe odciska czas
Idę bez lęku, co jeszcze mogłoby by mi się stać
Tu nikt nie żyje jak w snach, możesz ufać tylko raz
Zgubionego sensu nie znajdziesz tam, gdzie żyje fałsz
/x2

Kolejna płyta od M, nowa kronika twój tlen
Ja dziś witam swój sen, kto na bitach już wiesz
Moi ludzie tańczą, świat wokoło tańczy
Idziemy na całość, wrócę z tarczą lub na tarczy
To kolejny raz jak nie wiem co będzie dalej
W sercu mam wiarę, choć boję się czy dam radę
Ale dupy nie sprzedaje i zapierdalam ku chwale
Bo to pieprzony rajd od betonu po pałace
To stan świadomości, nikt nie robi tego tak jak ja
Moi goście to potwierdzają to udzielając mi wsparcia
Jeśli wierzysz w to też nie mogę nie dać wiary
Nadal mam pusty portfel, ale dumnie się nie poddaje
Nie wiem jak będzie dalej, czy ta płyta coś zmieni
Wiem, tylko dałem prosto z serca dobre wersy
I dziękówa za wsparcie, jeśli masz to w orginale
Ku chwale za Izabelin, Stargard i Warszawę

Choć przed nami tyle starć, piętno swe odciska czas
Idę bez lęku, co jeszcze mogłoby by mi się stać
Tu nikt nie żyje jak w snach, możesz ufać tylko raz
Zgubionego sensu nie znajdziesz tam, gdzie żyje fałsz
/x2

Możesz wierzyć lub nie...
Znów wchodzę do studia...
By osiągnąć cel...
Idąc do przodu wyznaczoną drogą...
Do sukcesu dąż, dąż....
Mamy jeszcze przecież tyle do zdobycia...
[ WALDEMAR KASTA ]

Wiesz o co chodzi, wiesz o co chodzi Yo!

Yo! Wiesz o co chodzi ?
Możesz mi to wynagrodzić,
lecz nie możesz mi zagrozić zioom
budowałem to przybywam by zebrać plon,
powracam by odebrać tron a ty?
Czas nastał cziki blaaauu! Waldemar Kasta,
ze mną don zachodnich stron i flooo
Gdy Matheo nadaje ton ta narkotyczna woń broni skroń
Cziki blauu! Padł strzał, jak zwał tak zwał,
ta muzyka co w głośnikach mieć bym się bał
Owszem nie zaszkodzi, wiem że słuchają młodzi,
pamiętaj nie musisz w to dalej wchodzić.
Ale jedziesz dalej, jeśli jesteś ze mną
płacisz szmalem, rap ten nie na daremną
Jeśli mnie szanujesz kupujesz kolejny tom
www kasta matheo com

Wiesz, wiesz, wiesz o co chodzi Yo!....
Wiesz, wiesz, wiesz o co chodzi Bo!....

[ MATHEO ]

A ja mam swój rodowód muflonów korowód,
ruszył znowu pomyśl z jakiego powodu,
By bękarty sceny, łamacze kodów,
przez tylu przeklęty ciągle jedziemy do przodu,
Pomału opanowujemy kraj, jak lód z lądolodów
a ty lepiej sobie to zakoduj dziwko
Albo bądź jednym z wrogów, stoją tam w rogu
i szykują się by rzucić się ze schodów
Gdy robimy krok inni próbują dotrzymać nam kroku
patrząc na nas a nie na to co wokół
My odkrywamy teren, po czym każdy po nim biega
zobacz w końcu na czym różnica polega
Urządzają polowanie na swoje 5 minut wiesz,
nasze 5 minut było będzie i jest (i jest)
Wiesz o co chodzi Yo!
sam wiesz to zresztą jeśli wiesz czym jest rap
to się nie gap tylko tego loopa łap

Wiesz, wiesz, wiesz o co chodzi Yo!....
Wiesz, wiesz, wiesz o co chodzi Bo!....

GURAL

Lepiej swój zbieraj fajans
robią rap kaci najazd
i jest ich więcej niz braci Wayans
Siedzę w studiu na krześle,
jak marynarz na bocianim gnieździe
i nareszcie jest nie zle (a ty, a ty)
póki nie jest za późno nasz nowy mixtape kup ziom
skąd on tą vixe znów wziął(wiesz o co chodzi yo)
Słyszysz, słyszysz?
nie jesteś pimp jestes pimpuś
lepiej se idź już, albo ten bit puść (bo bo)
bo w tym bicie jest czeluść, nie lubisz nas?
nie lub, to bez sensu i bez celu skurwielu(bo ja)
krytykę pieprzę równo,
wciąż robie lepsze gówno bo wierze w lepsze jutro
I do roboty wplatam flow porowaty, zdarty,
sporo warty glos chropowaty
I każdy kolo marny ...
I kolo chaty wale marlboro blanty i co?
Raz, dwa, trzy, wypadasz z gry
kto dziś opuści nas, czy ja czy ty? [x2]

Życie to bilet w jedną stronę, autostrada do śmierci
dobre prawa plus gorycz, stos pytań bez odpowiedzi
upada człowiek w oceanach przepowiedni
miłość i wiara , bez których nie ma egzystencji
chwila wachania, zgarnąć czarne marzenia
czy czarne ubrania i ogarnąć pojęcie
to wyliczanka, nieobliczalna i wiedz że
tak wielu już dopadła, ciebie też kiedyś dosięgnie

Raz, dwa, trzy, wypadasz z gry
kto dziś opuści nas, czy ja czy ty? [x2]

każda godzina zbiera swoje żniwa, a ten świat to maszyna
której nie powstrzymasz od setek lat
w naszych żyłach zabójcy jak czas, ogromna siła
nieskazitelna jak wiatr, jak skała trwała
blady świt dookoła, tylko ty, ja i ona
blady świt, może ostatni ten widok nim skonam
życie tonie w mig, życie jest chwilą
zapada wyrok, pss, palcem pstryk, mnie tam nie było

Raz, dwa, trzy, wypadasz z gry
kto dziś opuści nas, czy ja czy ty? [x2]
B.R.O :
Tak wielu mówi o nas źle
lecz niewielu o nas wie
niewiele siedzimy w grze
lecz cele gonimy gdzie
interes to główny cel
zajawka ląduje w tle
wielu ma to w planach lecz
dla nas to odwrotna rzecz
rzecz jasna pierdolę hasła
pochodzę z miasta gdzie w duszy rap gra
działa jak viagra od setek nagrań
chcieli to zabrać nie dać do radia
hip-hop nie pop i moda na rock
jest tu od dawna , płynę po kablach
mój rap gra tu akurat , mój świat to ta muzyka
twój świat to klawiatura
w komentarzach blaski , wrzaski, awantura
i znowu kolejna bzdura , którą pisze jakiś burak
po co ta zawiść , pytam
jak to naprawić , pytam
przestaję mnie to bawić już kiedy to czytam
ja pozostanę wielki przez rap ten tu na tych blokach
ty jesteś wielki tylko kiedy wciskasz Caps- Locka.

ref.
Te argumenty przez prawdę podzielmy
więc weź trzymaj gardę , bo cios będzie celny
nawet jak umrę będę na twojej dzielni
bo przez tą muzykę jesteśmy nieśmiertelni. x2

Sulin :
Zostawię po sobie emocję na zwrotkach
nawet jak mnie wsadzą do środka ziemi
bez klamki od środka
bo sukces rodzi wrogów i rodzi Bogów
sprawia , że są srodzy stylu
i bogowie z przodu i zrozum , że tyle raperów
strzela z dupy , a gdy dojdą tu gdzie ja
to Polska wyjdzie z grupy
a połowa nie zostawi nic po sobie
goniąc za kwitę nie zostawię nic
prócz kartek i pięciu liter których dałem
na bicie nie zabierzesz mi rapu z
dzieciaka z przed lat została na zabój
zaszczepiona ta zajawka przednia
bo nie zostanie nie co więcej niż ości
raper co hejter zostawi po sobie tylko kurwa Shift i Enter
zostawię więcej niż wy i chuj wam w dumę
tych co chcieli niegdyś , potem gubiąc kły z rozumem
w sumie nie jestem wielki a spierdalam im młodość
lecz nawet po mojej śmierci będziesz mały jak Frodo.

ref.
te argumenty przez prawdę podzielmy
więc weź trzymaj gardę , bo cios będzie celny
nawet jak umrę będę na twojej dzielni
bo przez tą muzykę jesteśmy nieśmiertelni x2

B.R.O :
Kiedy odejdę a cmentarz mnie spotka
i będę musiał wtedy poznać trumnę od środka
to tylko ciało w którym będzie nie mało
bo na krążkach wciąż będzie można mnie spotkać
zostanę tam i nie będę sam , póki mnie słuchasz to trwam
ten rap bez zmian , taki mam plan
a gdzie ten twój komentarz , czy w ogóle
będzie ktoś o nim pamiętał ?
raczej nie ! wchodzę z rapem w grę
ty szukaj wiele znaczeń w tle
kto jest graczem men
a kto płacze , że gram w to inaczej
i czekam na wypłatę hę
wiesz , robię to z serca i mam potencjał
widocznie reszta to umysłowa impotencja
nie widzę miejsca bo szczęka opada
w pełni , my zostaniemy w wersach , dźwiękach , nieśmiertelni

ref.
te argumenty przez prawdę podzielmy
więc weź trzymaj gardę , bo cios będzie celny
nawet jak umrę będę na twojej dzielni
bo przez tą muzykę jesteśmy nieśmiertelni x2
Nie wiem jak to jest, ale może zrozumiem w końcu
Życia uczę się stale by pojąć wiedzę ojców
Co mi wiedzieć dane to wiem nie od tak po prostu
Po naukę idę dalej taka kolej losu

Siwers jeszcze młokos chcący wiedzę posiąść
Jak stary wyga nie jak stary osioł
To się przyda, chwila widać wszystko szeroko
Chyba nic nie pociąga tak jak zakazany owoc
Świata ciekawy wszystkiego musi dotknąć
Szczególnie tego, co mu sprawia rozkosz
Zajarany był jakąś foczką
Co miała parę cycków i cipkę mokrą
Poszła w pizdu, uważniej patrzy odtąd
Na to ile ma umysłów i serca na fali egoizmu
Miłość to morderca, na sentymenty nie ma tutaj miejsca
To już wie wniebowzięty zapalił kiedyś skręta
I najarał się, ale nie znalazł w nim szczęścia
Testował towar cięższy parę razy jak cała reszta
Chciał być fajniejszy, lecz zobaczył, że to mocniej wkręca
Pozostał bierny, to dla niego była lekcja

Nie wiem jak to jest, ale może zrozumiem w końcu
Życia uczę się stale by pojąć wiedzę ojców
Co mi wiedzieć dane to wiem nie od tak po prostu
Po naukę idę dalej taka kolej losu

Ero życie to nauka, dobra dupa to sztuka
Jak nie chcesz gejów pukać to se musisz jej poszukać
Piwko to jest napój, chcesz se wypić to pracuj
Nie ma pracy kombinuj, gdy robisz ruchy, się pilnuj
Pieniądz to nie wszystko, jak miłość to nie z dziwką
Jak biją walcz jak zwierz, jak dają szybko bierz
Jak nie wiesz to się dowiedz, wpierw pomyśl potem powiedz
Jak masz sekret to niech ci zostanie w głowie
Zwycięstwo dobre, porażka złe
Co niezdrowe najsmaczniejsze - słodycz, alko, THC
Popyt równa się podaż, złoty nie znaczy kozak
Kontrola jak niewola, znaczy, że masz być poza
I mógłbym tak do zajebanej śmierci
Uczysz się sam na błędach odkąd nie karmią cię z piersi
Musisz robić swoje, po prostu sobą być
Nie wszedłeś na mikrofon by kogoś uczyć jak żyć

Nie wiem jak to jest, ale może zrozumiem w końcu
Życia uczę się stale by pojąć wiedzę ojców
Co mi wiedzieć dane to wiem nie od tak po prostu
Po naukę idę dalej taka kolej losu

Dzisiaj mam swój rozum, czegokolwiek nie powiecie
Człowiek na tym świecie, większość to tylko pozór
Póki plecę swoje zwroty po swojemu
Nie mam zamoty nie każcie jemu, bo nie ma ochoty
Słuchać pierdół, odwiedzać chujowych obrzędów
I łykać masowych lekarstw w zamian czeka
Na niego info z Bielan, Ochoty i TGK
Chodź są upadki, są i wzloty, i wtedy eureka
Nie być głupim, uczyć się dnie i noce
W rozumie drzemią moce, o których nigdy nie śniłeś
Choć byś był filozofem, Łysol prawdy tropem
Synu jesteś między młotem a kowadłem
Jeśli nie wiesz nic lub rozumy wszystkie zjadłeś
Jesteś bystry, masz ikrę, znasz ten stryk, masz dryg
Twoją elokwencję zauważy każdy
a najwięcej mnie nauczą tylko moje własne jazdy

Nie wiem jak to jest, ale może zrozumiem w końcu
Życia uczę się stale by pojąć wiedzę ojców
Co mi wiedzieć dane to wiem nie od tak po prostu
Po naukę idę dalej taka kolej losu
(Pih)
Aha
Dokładnie
Pe I Ha Hukos
Ballada o nas samych
To morduje na ulicach
Ej

(Hukos)
Ja spotykam ich dwa razy w roku pracują w Warszawie
Pseudo-ziomy ze szkoły, farciarze z pierwszych ławek
Spotykam ich w klubach, sakramentalne pytanie
'Hukos czym się zajmujesz?' - Zajmuję się rapem
Liznęli w dupę stolicę, patrzą z politowaniem,
Jeszcze zmyję ten uśmiech na ich zarobionej japie
Sukces to hemoroidy od stołków w korporacjach
I gdy przez 12 godzin w jaja uwiera Cię garniak
Kiedyś młodzi gniewni, niedługo starzy wkurwieni
Bunt kończy się w momencie gdy bierzemy kredyt
25 letnie laski, kres emancypacji, tyka zegar biologiczny
Niedoszłe młode matki, szukają na siłę ojca swoich dzieci
Czy żyjemy tylko po to by powielić geny?
Choć opowiem Ci bajkę o straconej niewinności
Gdzie sex jest narzędziem rozliczania przeszłości

Ref. x2
Już nigdy Cobain nie doprowadzi do Nirvany
Tu gdzie żyjemy, tu gdzie umieramy
Jesteśmy różni, choć często tacy sami
To Ballada O mnie, o Tobie i o nas samych

(Pih)
Czas nas zahartował, nikt z nas nie boi się prawdy
Nie muszę dożyć starych lat by być sentymentalny
Dziś spisuję tamte czasy i lekko drży mi ręka
To jak spotkanie z eks, która nie była Ci obojętna
Pamiętasz ruch z tych piwnic, wiesz wysokość kolan
Dziś taki widok mają stamtąd ludzie zza okien w blokach
I muszę w to uwierzyć bo widzę ich twarze
Sam wiem czym jest kompromis w strefie marzeń
Od ojca usłyszałem, nie mów głupot lepiej milcz
Popełnisz kilka błędów, będziesz wiedział jak masz żyć
Więc słono przypłaciłem parę niepotrzebnych kursów
Życie to jazda ale z nogą na hamulcu
Wiesz, że mam racje, wystarczy podejdziesz do lustra
Dziś masz muchy w nosie i może gówno w ustach
Czas ludzi zmienia i radzę kopnij się w czoło
I schowaj ten pistolet naładowany wodą

Ref. x2
Już nigdy Cobain nie doprowadzi do Nirvany
Tu gdzie żyjemy, tu gdzie umieramy
Jesteśmy ludźmi, choć często tacy sami
To Ballada O mnie, o Tobie i o nas samych

(Hukos)
Puste doświadczenia, niczego mnie nie nauczyły
Dalej chodzę tylko z nożem na strzelaniny
Jeśli nigdy nie chlałeś jak psychopata przez dziewczynę
To znaczy nigdy z żadną tak na prawdę nie byłeś
Snuff to schron, bibułka, moja kochanka depresja
Wejdź napij się wina, usnę na Twoich rękach
Jeszcze kurwą od wiatru popękają usta
Obliżą się na mój widok, jak tylko Bóg da
Choćbyś drapał do krwi płaty martwego naskórka
Nie pozbędziesz się blizn, głęboko w sobie ich poszukaj
Los obchodzi się brutalnie z Marzycielami
To nie czas wielkich idei, to czas drobnych ciułaczy
Umazane błotem pióra anielskich skrzydeł
Kompromis tępi marzenia - wita dorosłe życie
Musisz kopnąć w dupę świat by Twój płacz był słyszany
To ballada o Mnie, o Tobie i o nas samych

Ref. x2
Już nigdy Cobain nie doprowadzi do Nirvany
Tu gdzie żyjemy, tu gdzie umieramy
Jesteśmy ludźmi, choć często tacy sami
To Ballada O mnie, o Tobie i o nas samych
Ref. x2
Proszę, nie mów mi o rapie bo go znam doskonale
Dziś idę swoim szlakiem no i mam to co chciałem
Wiem o co gram no i dam Ci mój talent
Ja doszedłem tutaj sam, więc sam pójdę dalej!

Proszę nie mów mi o rapie jeśli nie wiesz o nim nic
Bo nie łapie że na papier płynie prawda z naszych żyć
Czasem czuje klasę, czasem pierdolony wstyd
Kiedy słyszę, jak na tanim popie ktoś zarobił feat
wtedy łapię doła ten bit to stara szkoła,
jak nikt ja dziś podołam by znikł syf dookoła
Mam plik? Jaki plik, o czym mówisz tu chłopaku?
Jedyne PLNY teraz trzymam na wieszaku
Nie pytaj co mam z rapu, spytaj co rap ma ze mnie?
Na scenie dzieciaków jak ja nie ma codziennie
Nie wchodzę tu daremnie, wnoszę tonę ambicji
i lecą biustonosze, więc złap żonę za cycki
Masz mode na zyski? To kawa praca szlugi
Jebani pesymiści tu wolą spłacać długi
Marna płaca gubi i nikt tego nie lubi
Wiec gonie swe marzenia z życia wycierając smugi.

Ref. x2
Proszę, nie mów mi o rapie bo go znam doskonale
Dziś idę swoim szlakiem no i mam to co chciałem
Wiem o co gram no i dam Ci mój talent
Ja doszedłem tutaj sam, więc sam pójdę dalej!

Proszę nie mów mi o rapie, rap sam mówi o sobie
Mam plan by zamknąć japę, bo gram jak zawodowiec
Mogą Ci powiedzieć, że chlam jak nałogowiec
Czy to się mija z prawdą, Ty sam sobie odpowiedz!
Zycie to twierdza, wiem co jest priorytetem
Stać mnie by porwać serca, choć nie stać na [???]
Dzisiaj mam kobietę, pierdole tępe suki
Nawet jeśli moje ziomy mówią że to piękne sztuki,
Ja nie jestem głupi, za hajs nikt mnie nie kupi
Lepszy prawdziwy fan niż parę tysięcy groupies
Skumasz jak się skupisz, i zdołasz to docenić
Czy ideą jest jebanie systemu, czy chęć go zmienić
Weź to sobie przemyśl, czyj rap tu kruszy skały
Bo ja należę do tych, którzy mają ideały
I wiem że jestem śmiały mimo młodego wieku
Nigdy nie tracę wiary która drzemie tu w człowieku!

Ref. x2
Proszę, nie mów mi o rapie bo go znam doskonale
Dziś idę swoim szlakiem no i mam to co chciałem
Wiem o co gram no i dam Ci mój talent
Ja doszedłem tutaj sam, więc sam pójdę dalej!
Niesłychanie, nie oczekiwanie
Panowie, panie zmysłowe granie
Przesłanie tworzy z Firmy klan
Byki nastawione na track'owanie
Na nic czekanie, pierdolnij w banię
To zadanie jest wskazane
Dziś w programie na to pytanie
Majstra mistrza Firmy przesłanie

Wjeżdżam do klubu już od progu widzę wiele pań
Lecz policji sekcja i selekcja chce zniszczyć wieczoru plan
Podobno ze mnie cham, bo razem z Firmą na policję sram
A weź spierdalaj pan, bo tego DJ'a co gra znam
Wymowne kilka zdań, toruje drogę by nawiedzić bar
Po drodze widzę Boski Roman kręci jakąś porno star
Zgasł jej czar, gdy na jej bluzce znalazł się browar
Więc jeśli siedzisz, wstań, z całych sił śpiewaj to kilka łatwych zdań

Kto nadupcza szalone dźwięki - track, trackmajster
Czy czujesz klimat tej piosenki, to trackmajster
I kto gra dalej, gdy inni zmiękli - track, trackmajster
Więc nie podchodź do DJ'ki, bo gra trackmajster

Jeden ruch lewej ręki
Sprawia, że wszystkie sztuki chcą się bawić
Więc czemu nie chcesz, czemu nie chcesz tańczyć
Oj dobrze widzę, twoje nogi rytmem poruszone
Jeden ruch prawej ręki
Sprawia, że już wszystkie sztuki chcą się...
Kurwa miałem iść zajarać z fajki
Lecz poczekam, aby z całą salą krzyczeć wersy

[x2]
Kto nadupcza szalone dźwięki - track, trackmajster
Czy czujesz klimat tej piosenki, to trackmajster
I kto gra dalej, gdy inni zmiękli - track, trackmajster
Więc nie podchodź do DJ'ki, bo gra trackmajster
jestem Rocco dla niektórych debiutant
Na mojego fiuta dziwki mówią mutant
Mój rozmiar dłuta to klasyczna ósemka
a jak Rocco rucha to nie wymięka
Nie musi być piękna, byle była chętna
Do mojego pręta zawsze coś się przypęta
Kiedy jest wypięta, wie, że będzie dęta
Rocco reprezentant, guma mi nie pęka
Lubię kiedy stęka, lubię kiedy jęczy
I lubię jak na chuju Durex Play brzęczy
Wie, że będę męczył, lubi takich mężczyzn
A ja lubię jak przede mną klęczy, szieeea
Rucham bez pieniędzy, rucham wszystko gratis
Dziwki z Grona, z odlotów i z sympatii
Znam tabuny lasek, wiedzą, że mam klasę
Dlatego jak rucham dziwki to nie płacę

[x2]
Jesteś taka piękna, wierz mi
Jesteś tak namiętna jak się śni
Więc do roboty dalej się bierzmy
I pieprzmy się, pieprzmy, pieprzmy się

Mam na imię Jacek, mówią na mnie Staszek
Doktorat z ruchania zrobiłem kutasem
Jadę znowu w trasę, nie starczy doktorat
Muszę kutasem zrobić profesora
Bez głupich skojarzeń i żadnych podtekstów
Jestem heterykiem, miłośnikiem seksu
Jestem koneserem, jestem entuzjastą
a chuj w cipę wchodzi jak nóż w masło
Lubię jak jest ciasno, jak masz mokre kapsko
Lubię cię wychlastać po twarzy moją laską
Jak ci w gardle zaschło to ja ci nawilżę
Ty trochę pojęczysz ja trochę pomilczę
Potem ja pojęczę, ty trochę postękasz
Strzelę palcami i przede mną klękasz
Jestem jak piosenkarz znany z telewizji
Ty jesteś tancerka ja jestem w komisji

[x2]
Jesteś taka piękna, wierz mi
Jesteś tak namiętna jak się śni
Więc do roboty dalej się bierzmy
I pieprzmy się, pieprzmy, pieprzmy się
[tylko tekstyhh.pl]
Wypięte pośladki i kończą się gatki
Zerwanie pończoch i przejście do wkładki
Dojrzałe babki i małolatki
Dziewice, mylfy i młode matki
Znam kilka trików i parę sztuczek
Mam coś dla staruszek i coś dla ich wnuczek
Wyjmuję tłuczek i tłukę to mięso
Bo zawsze dupę wyczuje mój sensor
Na twarzy grymas, ile wytrzymasz?
Jesteś dziewczyna co się lubi dymać
Ja jestem świnia i jestem sprośny
To fakt więc podymać się chodźmy
A teraz kończmy już ten kawałek
W tym czasie pałę dwa razy podałem
To niebywałe a jednak możliwe
Mam jakość i słabość do dziwek

[x2]
Jesteś taka piękna, wierz mi
Jesteś tak namiętna jak się śni
Więc do roboty dalej się bierzmy
I pieprzmy się, pieprzmy, pieprzmy się
Włodi

Zwykły gniew to mój motyw i kpie z głupoty
ale dziś nie o tym
dziś chce poczuć dotyk
tego co doje komfort mojej psychice
ty mówisz że nie wolno ja kocham te ulice
kocham to miasto jego klimat trzymam
i nie zapominam co daje mi kopa
rozjebka total wchodzimy na mikrofon
kontakt z ludźmi którzy przyszli po to
to usmiech córki kiedy wracam z trasy
to miłość kobieta której nie brak klasy
rap tu na osiedlach gril te sprawy
widok Warszawy nocą od strony Pragi
tu nówki skoki z łyżwą błyszczą
na tych systemach nie jedno mi wyszło
to smak chwili smak Holandii
pęka filis turlany na udach kubanki

To jest ukłon w strone ludzi dzięki którym
gest w strone wszystkich chwil
dzięki którym
świat da się lubić śwait świat da się lubić X2

Pelson

Raz poszedłem z nią do parku
wiesz potrenować jogę
ja skręciłem ona posmarowała miodem
słońce spływało za bloki
pachniało jaśminem
tak trwaliśmy stres kojąc winem
i zniknęły gdzieś problemy i lęki
bez granic pochłaniał nas wielki błękit
nic więcej mi nie trzeba poprostu się przytul
tak trwaliśmy gdzieś daleko od tego syfu
w polski hip hop odzyskałem wiarę
kiedy Szczurek przyniusł bity to dostałem ciarek
siedzieliśmy na zapleczu w Hemp Szopie
dziś usmiecham się słysząc tamte wersy po blokiem
ostatnio jadłem obiad z matką
powiedziała że się cieszy że nie stoję już po klatką
że przeszedłem od słów do czynów
cztery słowa:"JESTEM Z CIEBIE DUMNA SYNU"

To jest ukłon w strone ludzi dzięki którym
gest w strone wszystkich chwil
dzięki którym
świat da się lubić śwait świat da się lubić X2

Vienio

Jeśli mówisz świat on da się lubić
a gdy on mówi pozwól mu przemówić
wciąż go niszczymy a on łaskawie
w obawie o nas chce nas przekonać
że to my sami tworzymy swój problem
zapominając często co dobre
zmęczeni sobą głupotą innych
nie szukaj winnych ciesz sie tym co masz
wtedy pokonasz myśli pognite
możliwości są nie spożyte
będąc pod wpływem całego tego syfu
dodaj swemu zyciu trochę kolrytu
szkoda przecież pobytu na planecie ziemi
by to co trwałe w pył zamienić
orientuj się bo łatwo się zgubić
świat jest dla tych którzy chcą go lubić

To jest ukłon w strone ludzi dzięki którym
gest w strone wszystkich chwil
dzięki którym
świat da się lubić śwait świat da się lubić X2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo