Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[Włodi]
Opowieść, ta ma początek ale
Trwa, nie chce zakończyć się wcale
Oceniasz ją - powiększ skalę
To jest osobista hip-hopu interpretacja
Klima korporacja ze mną
Nie ważna sytuacja
Refleksje
Podchodzę do nich poważnie
Pisząc teksty postępuję rozważnie
Nie wywyższam się widać to wyraźnie
Bo nawijam dla odbierających w dobrym systemie
To co w tych gównianych tekstach drzemie
Dla zagubionych oświecenie
Dla mnie odprężenie
Często stąpam po cienkim lodzie
Jak Jezus chodził po wodzie
Ale staram się być w przodzie
Wystarczy jakiś bit, wystarczy jakiś mach
Nie żyje się jak w snach
Poziom THC sprawdź po oczach
Gandzia pokazała mi drogę
Powiedziała "Zaufaj mi, ja Ci pomogę jak zło będzie chciał podstawić Ci drogę"
I tak zrobiłem beż żadnego wahania
Zaczął się i trwa czas Molestowania (Molestowania)

Ref. x2
Po upadku potrafię wstać
Zebrać ludzi i dalej grać
Pokonać każdą przeszkodę
Żyć po swojemu i pierdolić modę

Jedną z dróg jaką ja wybrałem
Jest hip ha-o-pe ze swoi aresnałem
A ja sam nie wiem kim się stałem
Bo teraz tworzę, kiedyś tylko słuchałem
I będę się tym szczycić ponieważ tylko na to mogę liczyć
Tylko w tym mogę się zasłużyć
Pozwól na chwilę w dymie się zanużyć
Bo to co słyszysz to rapowe gówno
Nie chcesz tego, trudno
Jeśli tak, licz się z pracą żmudną
Na pewno dam sobie radę bez ciebie
Nawet zamknięty o wodzie i chlebie
Będę pisał o życiu, radości i gniewie
Nie próbuj mi pszeszkodzić w dążeniu do celu
Takich jak ty było już tutaj wielu
Za plecami szydzących, mówiących "przyjacielu"
Wiesz kto ja jestem?
Molestak mistyczny
Mój talent jest dziedziczny
Tekst prosty i logiczny
W zrozumieniu szybki jak statek kosmiczny
Bo mój światopogląd jest realistyczny
W tym słowie pisanym nie znajdziesz kłamstwa
Raczej wulgaryzmy i trochę chamstwa
Ale inaczej nie umiem się komunikować
Musiałbym się chyba gdzie indziej wychować
W żadnym wypadku nie chcę prowokować
Ale swojej gadki nie umiem kontrolować
Przed sądem przecież nie uda mi się schować
Tak, (po u...) i co teraz

Ref. x2
Po upadku potrafię wstać
Zebrać ludzi i dalej grać
Pokonać każdą przeszkodę
Żyć po swojemu i pierdolić modę

Dały się we znaki te skurwiałe media
Ich wiedza o hip-hopie to czysta komedia (hehehe)
Artykuły, programy - treść to tragedia
Bo każdy myśli, że jest od ciebie lepszy
Włodi jest czujny i podstęp wywęszy
Opcje, odpierdol się od moich wierszy
Choć liczna MC w Polsce jest nie mała
Mało jest tych twardych jak skała
Co drugi to xeroboj albo zwykła pała
Właśnie teraz okazja jest doskonała
Żeby bitwa w końcu się rozegrała
Pamiętaj Włodi i Klima to jedność cała

Ref.

Po upadku potrafię wstać
Zebrać siły i dalej grać
Pokonać każdą przeszkodę
Żyć po swojemu i pierdolić modę
Tak, Młody M . Ee, Ciężki Pieniądz .
Właśnie tak, Siła Charakteru .

Nie ma lekkich dróg po ciężki pieniądz
Chodź, bierz go, poznaj co tu rodzi przemoc, oo !
Z wiekiem jest tak, że jak patrzysz w niebo
Rzadziej widzisz błękit, raczej jest szare jak beton
Mylą prochy z Vegetą na blokach - papiery, za nie są dożywocia
Ciężki pieniądz i ciężka robota
A luksus plami, uzależnia i wciąga mocniej niż koka
Popatrz do okoła, jedni w kółku, inni na detoksach
Biorę co los da i robie tak od lat
Hajs na ostro miesza w głowach
Dupy z urody robią towar, pieniądze na sponsorach
Świat jest okrutny młodziak, to kurestwo czy głupota
Wciąga szybka mamona, bo kogo tu obchodzą ZUS-y
Znowy piję do dna z puchy
Jutro idzie kolejna zwrotka, w ludzi kolejny kompakt,
Gdzie moja forsa, oo ! Wciąż widze kontras .

Ref.:
To cięzki pieniądz
Walcz, walcz o niego !
To ciężki pieniądz
Walcz, walcz o niego !
To ciężki pieniądz
Walcz, walcz o niego !
Walcz o niego !
Walcz o niego ! [2x]

Wychodze na ulice, widze zmęczone twarze od rana
Bizness robi z nas kumpli, brak interesu oddala
Niesie się fama, kto ile znalazł nie poznasz po ubraniach
Dzieciaki noszą się ponad, choć boją się zarabiać
A one mają coraz większe wymagania
Leje się piana, rodzi się zdrada, musisz uważać ziomek
Łatwo stracić ciężko zarobione
Kurwy, wóda, automaty i przygody z prochem
Tamci pierdolą drobne, nie biorą monet
A ja słysze ciągle: "Trzeba jakoś żyć, bierz cokolwiek"
Wątpie, barman lej mi Jack'a z lodem
Jutro odrobie, bo chcę się kurwa dobrze czuć przez moment
I wznoszę znów kielonek za lepsze jutro
Za przekonania warto płacić grubo i żyć krótko
Więc płace stówa, choć wiem, że będzie trudno
Miłość odchodzi ale bez pieniędzy nie trwa długo .

Ref.:
To cięzki pieniądz
Walcz, walcz o niego !
To ciężki pieniądz
Walcz, walcz o niego !
To ciężki pieniądz
Walcz, walcz o niego !
Walcz o niego !
Walcz o niego ! [2x]
(Głowa):
Obudziłem się dzisiaj miałem piękny sen
Scena, mikrofony, DJ, tłum zabierał tlen

O złych rzeczach zapomnę, dobrze być formie
Dla moich ludzi w Polsce, na świecie, gdziekolwiek

Mam równowagę ducha, w czynach fart mi sprzyja
Bit, studio, kabina dziś daje mi chill out

Muzyka którą kocham, z nią mam wszystko
Mój świat, mój hip-hop plany na przyszłość

Oddycham pełnią życia choć sama nie daje spać
Rap, hulana, stres, ile dróg tyle prawd
Pamiętasz wide style, pożyczony sprzęt
Pod Pleciugą (teatr lalek w Szczecinie) dżem, gra eSeNUZet
Breakdance na ulicach, graffiti na murach
Szum starej płyty granej gdzieś w tamtych klubach
Hip-hop nie umarł, jestem jego synem
Jak nawinął Biggie, tylko niebo jest limitem

(Wężu) :
Mam jeden powód by iść nadal tą drogą prosto
Wypie*doliłem wszystkie stare graty przez okno
I chociaż ludzie mokną, dziś ten dzień jest piękny
Bo wszędzie gdzie jestem niosę ze sobą te dźwięki
Mam jeden powód by żyć i to nadal mnie prowadzi
To ta muzyka i styl który wszedł mi już w nawyk
Zabieram braci by ten czas nie przeminął
Idziemy razem gdzieś tam poza horyzont
Dziś mogę przysiąść że to wszystko ma sens
Czuje to całym sercem i człowiek czego tu więcej chcieć
Chce biec, chce żyć, chce trwać, chce rozumieć
Chce czuć, chce być, chce grać, chciał bym unieść
Ten stan co we mnie dreszcze wywołuje
I chce zabrać tam tysiące polskich podwórek
Niczego nie żałuje, wiesz, jeden mam powód
Jestem PMM, spokojnie wracam do domu
Raz, dwa, trzy, wypadasz z gry
kto dziś opuści nas, czy ja czy ty? [x2]

Życie to bilet w jedną stronę, autostrada do śmierci
dobre prawa plus gorycz, stos pytań bez odpowiedzi
upada człowiek w oceanach przepowiedni
miłość i wiara , bez których nie ma egzystencji
chwila wachania, zgarnąć czarne marzenia
czy czarne ubrania i ogarnąć pojęcie
to wyliczanka, nieobliczalna i wiedz że
tak wielu już dopadła, ciebie też kiedyś dosięgnie

Raz, dwa, trzy, wypadasz z gry
kto dziś opuści nas, czy ja czy ty? [x2]

każda godzina zbiera swoje żniwa, a ten świat to maszyna
której nie powstrzymasz od setek lat
w naszych żyłach zabójcy jak czas, ogromna siła
nieskazitelna jak wiatr, jak skała trwała
blady świt dookoła, tylko ty, ja i ona
blady świt, może ostatni ten widok nim skonam
życie tonie w mig, życie jest chwilą
zapada wyrok, pss, palcem pstryk, mnie tam nie było

Raz, dwa, trzy, wypadasz z gry
kto dziś opuści nas, czy ja czy ty? [x2]
I tak to osiągnę

[Jędker]
Wbrew tym, którzy w nas nie wierzyli
Wbrew zawisłym kurwom czy liczyli
Tym co chcieliby nas kontrolować w tej chwili
Nie ma znaczenia zdanie debili

[Rytmus]
Halo, elo Jędker chcesz to po mnie piękna kwencjonara, oraz fama track oryginalnie ja
ja tych Sokół co raz kwadrat, skandal nie bez pochybności hardcore tu na Alabame
Są jak Milan Baros 100 % floty i pociechy bez problemu bez kłopoty.. ponętny wcip bo to nie są anegdoty ja majkam jak oblaze do sztafety

[Włodi]
... i tak to osiągnę
Usiądę na pustyni i o wszystkim zapomnę
o miastach, trudach, ściemnionych epizodach
Muszę tam być, nic ująć, nic dodać

Ref.(po francusku)

Póki nie zabraknie wiary, siły nam
I i i idę do przodu z dala od fam

[Sokół]
Nie mam ambicji, aby być najbogatszym
Nie mam potrzeby, by ktoś z zazdrością patrzył
I tak osiągnę to na czym mi zależy
Jebać stres, mniej nerwowych przeżyć

[Włodi]
I tak się stąd wyrwę
Domek piętro Emoka ma wille też
osiągnę ten stan - to jak zemsta
Przeszłości nie ma, skręt, poezja i siesta

[Jędker]
Jak Bóg da, osiągnę szczęście, spokój
Trójka małych szkrabów śmigających wokół
Trójka BMW, ale żona na zakupy
Chcę żyć - to normalne, uśmiechnięty, nie za trudny

[Sokół]
Tak naprawdę to zależy ode mnie
Czy będę się ścigał, czy spokojnie odetchnę
Mam nadzieję, że osiągnę to, za czym tęsknię
Spokój ducha i bez stresu wewnętrznie

ref.
Póki nie zabraknie wiary, siły nam
I-i-i-idę do przodu z dala od fam fam fam fam ...
Siemasz, wjeżdżam na bit, a ty jak się bawisz?
A ja jestem tym gościem, który rozbija tu klawisz.
Nie ma opcji w stylu ene due rike fake,
Od prawej do lewej, jeśli jesteś wariatem.
Od lewej do prawej, jeśli kumasz ten patent,
A melanż sam już popłynie jak pierdolony statek.
Pierwszy drink, drugi drink, trzeci flakon wow,
Najpierw dżin, później dżin, śpiewa balkon yo.
I tak od prawej do lewej tak hula cały dancefloor,
One się kleją do nich jak znaczek z kopertą.
Od lewej do prawej i powtórka z rozrywki,
Ręce cwaniacko w kieszeniach, a nie w górze zapalniczka.
Wciągasz białe buty, świeży bag i nowy T-shirt,
Sam chyba najlepiej wiesz, po co żeś tu przyszed.,
Powiedz skąd jesteś i jaki masz plan,
I znów od prawej do lewej, a one zrobią wow.

2x Od prawej do lewej, od lewej do prawej
Reprezentuj siebie, swój blok i ubranie
Sprawdź gdzie masz krok i w jakim jesteś stanie
I od prawej do lewej, od lewej do prawej

Jej tłusty tyłek, buja się od prawej do lewej,
Buja się buja się, że ten klub chyba rozjebie.
Od prawej, do prawej ciągle buja się tyłek,
Chcesz ją dmuchać, będziesz jak wśród dmuchanych piłek.
I tak od prawej do lewej ktoś w kiblu czyści lustra,
Od lewej do prawej one, malują usta.
Od prawej do lewej one, malują usta,
A dupy, jak to dupy chcą do dwunastej ustać.
W powietrzu skurwysyństwo plus alkohol czujesz chemię,
Od lewej do prawej u didżeja hula fearday.
Zróbcie miejsce z deka, bo to klasyk ej,
Ręce w górze, łączą dwie strony sali jak klej.
Ruszcie od prawej do lewej, jeśli słyszysz ten benger,
Bo już od prawej do prawej barman leje Ci kolejkę.
Prawa-lewa, lewa-prawa, góra-dół,
Tak ziomy obcinają je i robią uuu..

2x Od prawej do lewej, od lewej do prawej
Reprezentuj siebie, swój blok i ubranie
Sprawdź gdzie masz krok i w jakim jesteś stanie
I od prawej do lewej, od lewej do prawej
Nie bój się dot-dotknij gdzie chcesz

Która miauczy, chciałaś *****o pomarańczy
Myślisz zagram, on zatańczy, motyw z braniem do paszczy
Przyświeci i leci, myśli zbajerzy, podnieci
A my jak małe dzieci ***** będziemy się cieszyć
Mam być muchą na ten lep, na wodzy trzymać ster
Ja *****ę twój grzech, jedna miłość więc fair
Bez afer, kompleksów, czasów wyszumienia, poszło
Bycie sprawną jednostką, do konkretów przejść ostro
W nieskończoność powtarzam, nie chcę być na twe usługi
Bo mimo wszystko wiem, że każdy lubi bugi

Ej Syku wiesz, ja lubię to też
Ale nie jak ten cieć kumpel Scooby Doo
To zależy jak leży, czy ona lubi czy się jeszcze w tańcu gubi
Zależy jak na mnie patrzy i co do mnie mówi
Seksapil jej broń skuteczna, uroda jak karabin bajeczna
Nie ważne, że małolat ważne, że jest grzeczna
To nie ten typ profesjonalny, ten problem w zasięgu globalnym
TrzeŹwym okiem niewidzialny, wiesz o czym mówię?
To damski świat materialny - z jego początkiem płci pięknej zagłada
Ostrzegam, uwaga - materialna *****a, dla niej ***** jak używka
Uczucie to tylko przykrywka, partnerstwo to jej osobista gra
Nie będziesz mnie mieć póki nie zdobędę ja
Co rozgryzłem cię - zdziwiona, rozczochrana twoja
Miłość jest ślepa - niestety nie moja

Mam swą Mona Lisę chociaż nadal pożądany
W czasach hobla i Any radują mnie te stany
Lecz pamiętam gdy niechciany, bez pozycji, odrzucany
Za wysokie progi, dotknij, uśmiech błogi
Może przy*****i rogi, nie pobrudŹ mi podłogi
Nie masz po co tam wchodzić, tyle znaczysz bez kasy
Taki typ kurewskiej rasy, marzą ci się rarytasy
Mówisz takie zaskoczenie to swoiste rozliczenie
Wiesz co we mnie drzemie wciąż podnosisz mi ciśnienie
Teraz studio, nagrania, całonocne zmagania
Dotknij gdzie chcesz strata nieodżałowana
Ty wykręcasz mokre majtki, bo ty teraz nie chciana
Dotknij gdzie chcesz, na mnie patrzysz i nakłaniasz
Konkretnie podjarana niewyimaginowana
Ja nie Carlos Santana, ale krew w żyłach zawrzała
Bo Princessa by mnie chciała to nie ego czas lewania
Ja widzę te starania cała podekscytowana
I poznaję po wzroku, że swędzi cię w kroku
Mrowienie o zmroku w ekstatycznym amoku
Marzysz o wyjściu z mroków a spotykasz się z odmową
Aż tak bardzo o tym marzysz bym potraktował cię przedmiotowo
Na podłożu *****ualnym wiem, że bardzo byś chciała
Która pod ***** brała, testowała i sprawdzała
Nieważna stercząca pała i to żeś zadziałała
Dawno żeś nie próbowała z tego ulu miodu lała
Fantastyczne wdzianka randka w ciemno w ciemno randka
Urodzona nimfomanka od kolacji do śniadanka
Panienka z okienka bardzo pragnie *****nka
I tak się porobiło powszechna rywalizacja
Syki wie, że dla dupy jestem znacząca atrakcja
Która bardziej znacząca, która podniecająca
Która lepiej pachnąca, która bezwstydnie świecąca?
Patrz, się porobiło atmosfera dziś gorąca
Mam być psem na kobiety lepsza opcja spizgująca

Jak zawsze oficial ceniąca, opcja w ciężkim dymie tonąca
Gorąca atmosfera sprzyjająca, uwierz bez czopów mówię co lubię
Związek, lalusie i te ***** sprawy, sama dobrze wiesz
Kochana nie bój się dotknij gdzie chcesz
Wskutek dotyku ogarnia mnie dreszcz
Ty się nie spiesz, wszystko powoli
Dobrze wiesz gdzie mnie boli, musisz temu zaradzić
Musisz rękę tam wsadzić, aaa, ulżyło mi
teraz wyciągnij sik oburącz trzymaj mój kij
Nie próbuj mnie gryŹć, bo strzelę spoconym przez ryj
Tak, jak muszę jestem perwera, od tamtej gierki nie robię za frajera
Dla ciebie zbędne, ekstra, bajera, twoja wartość torebki z papiera
Twoim celem moja kariera, niedoczekanie żadna bambera
Żadna *****a mnie nie sponiewiera

Nie bój się, dot-dotknij gdzie chcesz

[x4]
Żadna *****a, żadna bambera
dotknij gdzie chcesz, mnie nie sponiewierasz

A jeszcze jedno...

Nie bój się dot-dotknij gdzie chcesz
Bo ten przekaz, nie dla was,
tylko dla tych co jarają cały czas!
Nie koka, nie hera, nie kwas...
Wystarczy mały buch... ( więc )

Ref. Kali

Jeden buch z fajki wodnej odmula,
więc zaprzestań papierosy palić!
Czemu nie chcesz jarać skuna z fajki?
Oj widzę , że twe oczy nazbyt są wytrzeszczone!
Jeden buch z fajki wodnej odmula,
więc zaprzestań papierosy palić!
Czemu nie chcesz jarać skuna z fajki?

Kali:

Siemasz kwiatuszku prezentujesz sie konkretnie...
Shiva, shiva, pachniesz ponętnie.
Zajme sie tobą chętnie trochę ciebie życiem tętnie!
Chłonę cię skrzętnie, potrzebuję permanentnie!
W kreacji OCB robisz grubą furorę!
Towarzystwo twe więzieniem karane!
Kto cię spróbował raz nie przejdzie obok obojętnie!
Nie ma takiej siły by nam palić zabronili,
my te topy wciąż kruszymy tak od wielu lat!
Powiedz im by, odbili by nam palić nie bronili,
swego ducha tym karmimy w bongu ganja a nie crack!
Więc jaraj... Jaraj ... Ja- ja- ja- jaraj!

Ref. Kali i Mercedresu:

Jeden buch z fajki wodnej odmula,
więc zaprzestań papierosy palić!
Czemu nie chcesz jarać skuna z fajki?
Oj widzę , że twe oczy nazbyt są wytrzeszczone!
Jeden buch z fajki wodnej odmula,
więc zaprzestań papierosy palić!
Czemu nie chcesz jarać skuna z fajki?

Mercedresu:

Witaj znów skarbie twoj czar z nóg mnie powala,
tobą się karmię, ty spać mi pozwalasz!
Zaczynam z tobą dzień jak cien za mną jestes wszędzie!
Nim księżyc wzejdzie spalimy się zupełnie!
Jaram sie tobą i wzajemnie od lat jaram cię,
z ziemi powstałaś, a znów w popiól obrócisz się!
Raz spróbowałem i nie przejdę już obok obojętnie, nie ,nie!

Ref. Mercedresu:

Jeden buch z fajki wodnej odmula,
więc zaprzestań papierosy palić!
Czemu nie chcesz jarać skuna z fajki?
Oj widzę , że twe oczy nazbyt są wytrzeszczone!
Jeden buch z fajki wodnej odmula,
więc zaprzestań papierosy palić!
Czemu nie chcesz jarać skuna z fajki?

Mercedresu:

Wiec jaraj... Jaraj... Ja-ja-ja-jaraj...,ooooo jaraj!
Nie ma takiej siły by nam palić zabronili
my te topy wciąż kruszymy tak od wielu lat!

Kali:

Powiedz im by odbili, by nam palić nie bronili
swego ducha tym karmimy w bongu ganja a nie crack!

Kali i Mercedresu:

Bo ten przekaz, nie dla was,
tylko dla tych co jarają cały czas!
Nie koka, nie hera, nie kwas...
Wystarczy maly buch!
(Pih)
Aha
Dokładnie
Pe I Ha Hukos
Ballada o nas samych
To morduje na ulicach
Ej

(Hukos)
Ja spotykam ich dwa razy w roku pracują w Warszawie
Pseudo-ziomy ze szkoły, farciarze z pierwszych ławek
Spotykam ich w klubach, sakramentalne pytanie
'Hukos czym się zajmujesz?' - Zajmuję się rapem
Liznęli w dupę stolicę, patrzą z politowaniem,
Jeszcze zmyję ten uśmiech na ich zarobionej japie
Sukces to hemoroidy od stołków w korporacjach
I gdy przez 12 godzin w jaja uwiera Cię garniak
Kiedyś młodzi gniewni, niedługo starzy wkurwieni
Bunt kończy się w momencie gdy bierzemy kredyt
25 letnie laski, kres emancypacji, tyka zegar biologiczny
Niedoszłe młode matki, szukają na siłę ojca swoich dzieci
Czy żyjemy tylko po to by powielić geny?
Choć opowiem Ci bajkę o straconej niewinności
Gdzie sex jest narzędziem rozliczania przeszłości

Ref. x2
Już nigdy Cobain nie doprowadzi do Nirvany
Tu gdzie żyjemy, tu gdzie umieramy
Jesteśmy różni, choć często tacy sami
To Ballada O mnie, o Tobie i o nas samych

(Pih)
Czas nas zahartował, nikt z nas nie boi się prawdy
Nie muszę dożyć starych lat by być sentymentalny
Dziś spisuję tamte czasy i lekko drży mi ręka
To jak spotkanie z eks, która nie była Ci obojętna
Pamiętasz ruch z tych piwnic, wiesz wysokość kolan
Dziś taki widok mają stamtąd ludzie zza okien w blokach
I muszę w to uwierzyć bo widzę ich twarze
Sam wiem czym jest kompromis w strefie marzeń
Od ojca usłyszałem, nie mów głupot lepiej milcz
Popełnisz kilka błędów, będziesz wiedział jak masz żyć
Więc słono przypłaciłem parę niepotrzebnych kursów
Życie to jazda ale z nogą na hamulcu
Wiesz, że mam racje, wystarczy podejdziesz do lustra
Dziś masz muchy w nosie i może gówno w ustach
Czas ludzi zmienia i radzę kopnij się w czoło
I schowaj ten pistolet naładowany wodą

Ref. x2
Już nigdy Cobain nie doprowadzi do Nirvany
Tu gdzie żyjemy, tu gdzie umieramy
Jesteśmy ludźmi, choć często tacy sami
To Ballada O mnie, o Tobie i o nas samych

(Hukos)
Puste doświadczenia, niczego mnie nie nauczyły
Dalej chodzę tylko z nożem na strzelaniny
Jeśli nigdy nie chlałeś jak psychopata przez dziewczynę
To znaczy nigdy z żadną tak na prawdę nie byłeś
Snuff to schron, bibułka, moja kochanka depresja
Wejdź napij się wina, usnę na Twoich rękach
Jeszcze kurwą od wiatru popękają usta
Obliżą się na mój widok, jak tylko Bóg da
Choćbyś drapał do krwi płaty martwego naskórka
Nie pozbędziesz się blizn, głęboko w sobie ich poszukaj
Los obchodzi się brutalnie z Marzycielami
To nie czas wielkich idei, to czas drobnych ciułaczy
Umazane błotem pióra anielskich skrzydeł
Kompromis tępi marzenia - wita dorosłe życie
Musisz kopnąć w dupę świat by Twój płacz był słyszany
To ballada o Mnie, o Tobie i o nas samych

Ref. x2
Już nigdy Cobain nie doprowadzi do Nirvany
Tu gdzie żyjemy, tu gdzie umieramy
Jesteśmy ludźmi, choć często tacy sami
To Ballada O mnie, o Tobie i o nas samych
[Hukos]
Tylko niebo jest granicą dla nas nie pokładą w trumnę
To nie stukot kroków śmierci, to stukanie w klawiaturę
Mamo, zamknij drzwi, kreślę krzyż, to długa droga
Biorę kilku kumpli, dobre buty, suchy prowiant
To nasza wojna brat więc kiedy odniosę ranę
Podnieś mnie, otrzep mundur i weź pod ramię
W spieczone usta kropla wody, pójdźmy tam razem
Pola bitew są brunatne, bo wsiąka w nie krew przegranych
Wątrobiane plamy, kurze łatki pod oczami
Kiedy ten czas nadejdzie, powspominamy
Na razie z nich nienawiści zbudujmy łuk triumfalny
Niebieskie ptaki lecą ponad złote tarasy
Przyjaciół liczę na palcach, osiem miejsc na dłoniach
Środkowe dawno zajęte, nie zapomnę o wrogach
Zatrutym piórem biografię piszą z nami nie byli
Droga od dziecka do mężczyzny, skurwysyny

Ref.4x
I pamiętaj eeej, gdziekolwiek byś szedł
Żeby wziąć ze sobą kumpla albo dwóch czy trzech

[Bezczel]
Od kiedy pamiętam zawsze miałem zioma nawet dwóch czy trzech
Razem przez życie całe z dumą szliśmy wzdłuż i wszerz
I mów co chcesz dziś co drugi już ma rodzinę
I mało czasu na to by się spotkać na godzinę
W hołdzie wszystkim bliskim w Anglii, Stanach, Polsce
Pamiętam jak za małolata mieliśmy w planach forsę
Codzienność przerysowana, wyimaginowana, fatamorgana
Dla nas dramat, niespodziewana zmiana na gorsze
Często wracamy myślami ze łzami w oczach
Do czasu gdy byliśmy szczylami z marzeniami, popatrz
Chłopaku spełniamy te plany nie bujamy w obłokach
Od czasu do czasu się spotykamy i wspominamy, kto
Borykamy się z problemami zawieszeni w próżni wraz
Ze wzrostem różnic nas, nie poróżnił czas
W obliczu różnych spraw jeden za drugiego w ogień
Skakał, bo taka nasz natura człowiek

Ref.4x
I pamiętaj eeej, gdziekolwiek byś szedł
Żeby wziąć ze sobą kumpla albo dwóch czy trzech

[Ede]
W życiu nie ma spacji, podróż lat, miesięcy, nocy
Nie nastawisz nawigacji, pieprzysz gwiazdę północy
Sam toczysz głaz, oczy nie widzą pomocy, przypał
Jeszcze zabij ojca raz, to przykład kompleksu Edypa
To nasza wojna witam, przeciwnicy giną, finał
Dwadzieścia siedem lat, świat jak ta i wodzima
Na drodze spotkasz skurwysyna, niejednego wroga
Ale razem mamy moc i siłę jak supernova
Czasem miga sonar, trzęsie grunt aż kurwa mać
Aż się odechciewa jeść, aż się odechciewa spać
Mały pigalak ale nikt nie daje wszyscy biorą
Kumpli dwóch czy trzech reszta piszę ci nekrolog
Chyba solo co, nie ma szans tu na tej ziemi
To jak horrorcore, żywcem zjedzą cię te hieny
Maszerujemy wąskimi torami życia
I pamiętaj ej dla nas niebo to granica

Ref.4x
I pamiętaj eeej, gdziekolwiek byś szedł
Żeby wziąć ze sobą kumpla albo dwóch czy trzech

Pamiętaj skąd jesteś i gdziekolwiek byś szedł
Pamiętaj żeby wziąć ze sobą kumpla albo dwóch czy trzech
Pamiętaj, dwóch czy trzech
Pamiętaj, wziąć, wziąć ze sobą kumpla albo dwóch czy trzech
Ratatata... Dziadzia charata rymy rohatyną,
to jest Baal z grubą zwierzyną z grubą rozkminą,
te rymy miną, te mury runą, te runy grzmią,
płoną łuną, te dupy drżą, chmury fruną.
I ryje północ, tu każdy młokos pije z dumą,
weź się nie unoś, tu wszystkie wierzby o tym szumią,
tu krąży pieniądz, tu księżyc jeszcze nowy miesiąc,
chłopaki szyją co umieją, wiatry wieją,
a w PDG jo, wciąż gna z nadzieją w lepsze jutro,
żydzi stąd wieją, z tą epopeją brną na brudno,
myśli szaleją, te mury kryją wiele bólu,
jak kameleon wtopiony kurwa w wyścig szczurów,
jak akordeon, nagrywam mixtape ku pokrzepieniu,
dziś z Mathaleo, wysyłam miłość siedząc w cieniu,
gramy w stereo, błyszczeć jak neon naszym celem,
niech zrozumieją, że to tych plemion, to nie eden.

Ref. x2
Ten świat jest nasz, odsłoń twarz,
pora spojrzeć prawdzie w oczy,
szansę masz, teraz jest czas, żeby się zjednoczyć,
jesteś jednym z miliona, takich jak ty co raz więcej,
więc krzycz i wyrzuć w górę ręce.

Robię wokół siebie chlew, mam na to zlew...
Już taki ze mnie oblech, ty masz z tym problem? To dobrze,
chuj ci w mordę, tym co jest dla ludzi dobre,
robimy kontrę, mówi Dj Dziadzior hombre,
ja ciągnę wątek i znów jest piątek, nowy początek,
robię porządek, ten styl parzy, jak wrzątek,
każdy zakątek, każde osiedle, każdy przylądek,
oddycha rapem, to jak rzeź niewiniątek,
rymy palące, parzące czystym gorącem,
ostrożnie wrzące, wiążące znów koniec z końcem,
ponaglające, niepokojące, piękno - pieniądze,
brat bratu wilkiem, chociaż pod tym samym słońcem żyją,
wsiadaj na kuter, zatop jego, siebie i swój smutek,
gniew - przyczyna, rap to skutek, jadę z mym PDG skrótem,
wszyscy krzyczą super, gdy puszczam rymy w eter,
a ty masz tylko swój komputer i swój sweter.

Ref. x2
Ten świat jest nasz, odsłoń twarz,
pora spojrzeć prawdzie w oczy,
szansę masz, teraz jest czas, żeby się zjednoczyć,
jesteś jednym z miliona, takich jak ty co raz więcej,
więc krzycz i wyrzuć w górę ręce.

Noszę to w sercu dla innowierców i dla ulic,
to o tym miejscu, kto tu jest król, kto jest królik,
kto się zamulił, kto ugiął kark i kto umilkł,
kto się zagubił, kto znalazł drogę, na nią wrócił,
kto się nawrócił, kto zwątpił, kto się przewrócił,
kto upadł, wstał i cieszy się choć się smucił,
kto krzyczał ale ucichł, kto własną duszę zbałamucił,
kto to czuje niech ręce w górę wyrzuci.

Ref. x4
Ten świat jest nasz, odsłoń twarz,
pora spojrzeć prawdzie w oczy,
szansę masz, teraz jest czas, żeby się zjednoczyć,
jesteś jednym z miliona, takich jak ty co raz więcej,
więc krzycz i wyrzuć w górę ręce.
Życzę Ci byś zawsze potrafił śnić
I byś żył pełną piersią
Byś się dobrze bawił – ale by przeważała trzeźwość
I z drugą połówką byś wkrótce tworzył jedność
By nie brakło funduszu i nie od jego blasku nie oślepnąć
Byś dobro miał w duchu rozwijał się zdobywał mądrość
By nie była rozmyta widzenia ostrość
Jak po narkotykach
I by szczera była ta serdeczność z którą wielu Cię wita
Byś dobrze zrozumiał przeszłość
Byś nie musiał nigdy brzytwy się chwytać
Lecz pomocnej dłoni byś się nie wybrzydzał
Byś talentu nie trwonił i horyzont widział
Głupoty unikał
Życzę Ci by szczęśliwa szanowała Ciebie Twa rodzina
Byś miał córkę byś miał syna
O bliskich nie zapominał
I byś kiedyś zabrał ich na taki wyjazd
Na którym nie znajdzie was żadne zło żadna krzywda
A gdyby co z dwojga złego byś to mniejsze umiał wybrać
I uczciwie żyć chciał
A na koniec Bartku życzę Ci choć trochę fartu
Życzę Ci choć trochę fartu …
Życzę Ci choć trochę fartu …

Z całego serca życzę wszystkiego naj
Byś czerpał siłę z każdego dnia
Potrafił kochać płakać i śnić
Być człowiekiem do końca swych dni

Czego Ci życzę ?
Życzę Ci wszystkiego dobrego
Żebyś korzystał z życia i umiejętnie je przeżył
Żebyś wierzył w tą miłość którą nosisz w sobie
Byś nadal umiał ją okazać tej drugiej osobie
Byś wytrwał w tym uczuciu do tej wyjątkowej
Żebyś pamiętał o tym żeby nigdy się nie zmienić
Abyś szanował swą rodzinę i najbliższe otoczenie
By dom w którym mieszkacie był waszym schronieniem
Byś nie stracił współczucia na cierpienia innych
Byś ufał ludziom ale nie był naiwny
Byś doświadczył w życiu jak najmniej rzeczy przykrych
Byś wybaczał błędy ale swoje też dostrzegał
A to co w Tobie złe jak najszybciej zmieniał
I w talent który rozwijasz nie powątpiewał
Nie staraj się być idealny bo taki nie będziesz
Pamiętaj że materialne szczęście to pojęcie względne
Dostrzegaj rzeczy piękne i słuchaj co mówi serce
Spełniaj marzenia ale nigdy czyimś kosztem
Uwierz że to co trudne kiedyś prostsze będzie
Czego Ci życzyć jeszcze ?
Już w sumie nie wiem
Życzę Ci tego i
Życzę Miexon wszystkiego dobrego elo

Z całego serca życzę wszystkiego naj
Byś czerpał siłę z każdego dnia
Potrafił kochać płakać i śnić
Być człowiekiem do końca swych dni

Życzę Ci żebyś nigdy nie stracił zapału
Bądź cierpliwy idź do przodu pomału
Żyj pełnią życia wśród życzliwych ludzi
Szanuj przyjaciół nie pozwól im się zgubić
Bo na tym świecie wszystko jest możliwe
Żyj z godnością dbaj o rodzinę
I oby nigdy nie zaznała biedy
Życzę Ci żebyś zawsze był szczery
Spełnij to znajdź kobietę tylko dobrą
Niech się sprawdzi każde Twoje słowo
I pamiętaj że nikt nie jest nieomylny
Nie trać wiary bądź silny
Wiem to za sobą niesie masę wyrzeczeń
Życzę Ci tego bo szczerze w Ciebie wierzę
Naucz się cieszyć z małych rzeczy
Walcz ze słabością przestań się spieszyć
Powstrzymaj złość bądź świadom prawdy
Bo przed nią czoła uchyli każdy
Okaż się godny drugiej osoby
Bądź zawsze sobą – bądź zdrowy
Ja nadal ufam że Ci się uda
Wszystkiego najlepszego
To dla Ciebie Kuba !
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo