Popularne piosenki. Polski Hip Hop

1. Ciągle ktoś miesza,odpierdala ściemy
Ktoś przeszkadza rodzić duże PLN'y politycy
Urzędy,psy,kominiarze - do piekła o tym kurwa marzę !
Jedna działka i leżysz na trzy lata
Konfident cię sprzedał pierdolona szmata
Przyjmij role kata,odbezpiecz Gnata
Zabij kurwę,zabij w imię zasad!
W interesy frajer się wpierdala jego strata
Zanim cię wyrucha daj mu poznać siłę gnata
Do Piachu , Do Piachu Frajerze!!
Nigdy nie wygrasz z ulicy żołnierzem
Twoją laskę chce przełożyć jakiś kutas
zajebista dupa tylko ty ją możesz stukać,
Zero litości wyrok śmierci,
Do piachu Matkojebcy!

Ref. Zabij wszystkich co na twojej drodze stary - niech nie unikną kary | Zabij, zabij każdą kurwę konfidenta w imię zasad do piekła

2. Ktoś publicznie miesza z gównem twoje imię
Do Piachu ! Do Piachu !
Giń skurwysynie w imię zasad ,
Witaj na Powązkach ze światem żywych
Czas się kurwo rozstać, do piekła
Wszyscy Matkojebcy
Oto słodka chwila pierdolonej zemsty krucjata
Kto przeciwko niech zginie,
Zacznij się modlić pierdolony skurwysynie.
W imię zasad piekło oczekuje
Na mej drodze ciągle same kurwy i chuje
W mordy im pluje nikomu nie daruje,
Zginie ten kto kurwa zasługuje
By osiągnąć swój cel musisz zniszczyć wroga,
Każdy frajer to twoja przeszkoda, zero litości stary odbezpiecz gnata
Do Piachu ! do Piachu ! do Piekła W Imię Zasad

Ref. Zabij wszystkich co na twojej drodze stary - niech nie unikną kary | Zabij, zabij każdą kurwę konfidenta w imię zasad do piekła
To energia energia ukryty szept
to energia energia ukryty szept x4

Tak to czuje frustruje mnie ta życia branża
Znikam stąd wyłączam się od tego bagna
Moja silna osobowość teraz jest bezradna
Telefon milczy jakieś cyfry na ekranie kompa
Teraz z kompa do kompa spontan wspomnij dalej lata
Czasem chcę stąd zniknąć z tego mego świata
Nie liczę teraz czasu mam z nim mały zatarg
Nie liczę czasu przeszedł mnie teraz lekki dreszcz
Słyszę płacz dziecka na zewnątrz pada deszcz
Ja czuwam na ??
Za oknem zmierzch atakują mnie myśli
Jak dobry pomysł na tekst
Staram się być dobrej myśli kumasz to lecz.

To energia energia Ukryty szept
To energia energia ukryty szept x4

Jestem wolny i rozpierdala mnie duma
Tamten rozdział mego życia już dawno umarł
To jest mój spokój moja życiowa energia
Mój świat moje życie to ogromna bakteria
Patrząc na swoje życie wiem że jest lepiej
Przejść przez trudne chwile tak to najlepiej
Pracuje nad spokojem ducha to uwielbiam
Częstotliwość moich myśli teraz mnie pogłębia
Spokój ducha optymizm to silna komercja
Koncentracja moich myśli cała kwintesencja
Staram się w tym całym życia bałaganie posprzątać
Poukładać sobie tak żeby się nie zaplątać.

To energia energia ukryty szept
To energia energia ukryty szept x4

Jestem tym gościem co wkurwia twoją ambicje
Jestem tym gościem co burzy wszelkie definicje
Jestem tym gościem co ma swój świat i zasady
Jesteś ze mną przejdź na moje arkady. x2
Niesłychanie, nie oczekiwanie
Panowie, panie zmysłowe granie
Przesłanie tworzy z Firmy klan
Byki nastawione na track'owanie
Na nic czekanie, pierdolnij w banię
To zadanie jest wskazane
Dziś w programie na to pytanie
Majstra mistrza Firmy przesłanie

Wjeżdżam do klubu już od progu widzę wiele pań
Lecz policji sekcja i selekcja chce zniszczyć wieczoru plan
Podobno ze mnie cham, bo razem z Firmą na policję sram
A weź spierdalaj pan, bo tego DJ'a co gra znam
Wymowne kilka zdań, toruje drogę by nawiedzić bar
Po drodze widzę Boski Roman kręci jakąś porno star
Zgasł jej czar, gdy na jej bluzce znalazł się browar
Więc jeśli siedzisz, wstań, z całych sił śpiewaj to kilka łatwych zdań

Kto nadupcza szalone dźwięki - track, trackmajster
Czy czujesz klimat tej piosenki, to trackmajster
I kto gra dalej, gdy inni zmiękli - track, trackmajster
Więc nie podchodź do DJ'ki, bo gra trackmajster

Jeden ruch lewej ręki
Sprawia, że wszystkie sztuki chcą się bawić
Więc czemu nie chcesz, czemu nie chcesz tańczyć
Oj dobrze widzę, twoje nogi rytmem poruszone
Jeden ruch prawej ręki
Sprawia, że już wszystkie sztuki chcą się...
Kurwa miałem iść zajarać z fajki
Lecz poczekam, aby z całą salą krzyczeć wersy

[x2]
Kto nadupcza szalone dźwięki - track, trackmajster
Czy czujesz klimat tej piosenki, to trackmajster
I kto gra dalej, gdy inni zmiękli - track, trackmajster
Więc nie podchodź do DJ'ki, bo gra trackmajster
Brahu:
Mamy ten flow sukinsynu
i kilogramy rymów
styl który chcą kopiować od nas (od nas)
skurwysynu wiecznie w oparach dymu
cały klub pije z nami dziś do dna
jeśli jesteście z nami zawsze kiedy tu gramy
nie ma lipy koncercina będzie godna
odpalamy dynamit jak jebane tsunami
konkret styl ziom po tym nas poznasz (poznasz)

Peja:
Siemanko brachu mam od ciebie nowy szajs tu
tego bitu nie powstydził by się nawet sam Ice Cube
ta muza w hołdzie miastu które nigdy nie zasypia
możesz żyć tu na maksa możesz wyć z bólu zdychać
masz tu zawodnika co na bicie mocnym bryka
i usłyszysz to w głośnikach weterana zdarta grdyka
bo na nogach twardo stoję sztywne kolana
ty nie bój się kochana dziś jest lajt żadna tam drama
i bal do białego rana tyś jest piękna a ja bestia
a ci ludzie komentują niech gadają im to nie w smak
ja nie zamierzam przestać to rap stylowego gnojka
i znów będzie nagonka jak na nonter...???
jesteś zawisłym hejterem co chce wykręcić aferę
rychu z brachem i shellerem zajebiemy ci w ten beret
ten rap bestseller pożegnałem swa karierę czasy gry
freestyle`owałem razem z Mezo i Liberem

Brahu:
Mamy ten flow sukinsynu
i kilogramy rymów
styl który chcą kopiować od nas (od nas)
skurwysynu wiecznie w oparach dymu
cały klub pije z nami dziś do dna
jeśli jesteście z nami zawsze kiedy tu gramy
nie ma lipy koncercina będzie godna
odpalamy dynamit jak jebane tsunami
konkret styl ziom po tym nas poznasz (poznasz)

Shellerini:
Wszystko na serio nigdy nie chciałem być jak większość
człowiek zaczyna żyć gdy przestaje męczyć przeszłość
zwykła codzienność, a każdy wers w hołdzie miastu (tak jest)
do ostatniej kropli inkaustu w grze sunę na przód to nas dwóch
paręset słów prawdy dla tej garstki na street' cie gdzie każdy
wilkiem patrzy bo to nas dwóch żyjących pod naciskiem
a to co mamy to nasz rap i ukochane fyrtle jak bitrayle
to bólu szczery o bzdurach nie myśl w góre kielich
wciąż uczę się jak przeżyć od początku va bank
z miłości do tej gry wciąż widzę sens w tym choć
czasem w duszy mainstream jak Showbiz i A.G.
na pełną skale mam tą pewność w tym co robię mam talent
jak DJ Red Alert tworzymy własną historię by nie zapomnieć
wciąż w klasycznej formie

Brahu:
Mamy ten flow sukinsynu
i kilogramy rymów
styl który chcą kopiować od nas (od nas)
skurwysynu wiecznie w oparach dymu
cały klub pije z nami dziś do dna
jeśli jesteście z nami zawsze kiedy tu gramy
nie ma lipy koncercina będzie godna
odpalamy dynamit jak jebane tsunami
konkret styl ziom po tym nas poznasz (poznasz)

Peja:
bo wszyscy nawijają zaczynałem w 93
ze na kasetowym sprzęcie nagrywali
pierwsza z płyt chcesz ukraść mój bit
jak madonna Bomb Squad'owi ja spakuje cie
w bagażnik jak pomonta orderowi
bo nie dam się ogłupić nie jestem małym dzieckiem
ty dla mnie nie istniejesz jak Rodowicz bez Osieckiej
nie ma pokora ryś przekora czas hardcora
wyciśniemy z bitu blaszka co się dla cienia się konaj
pseudo gangsterze możesz sobie ze mnie kpić
ja nie mam na sowich rekach niewinnie przelanej krwi
Rychu P, Shellerini mamy swa ekipę zbirów która obroni
się lepiej niż biedaki w Carandiru nie wszedłem w rap
przypadkiem jak w terror Urlike Mainhoff
to dla poznańskich ulic które rzadko są bajka
znam od podszewki nędze wiedz nawijam to czym prędzej
bo znam swoja dzielnice tak jak Sean Connery twierdze

Brahu:
Mamy ten flow sukinsynu
i kilogramy rymów
styl który chcą kopiować od nas
skurwysynu wiecznie w oparach dymu
cały klub pije z nami dziś do dna
jeśli jesteście z nami zawsze kiedy tu gramy
nie ma lipy koncercina będzie godna
odpalamy dynamit jak jebane tsunami
konkret styl ziom po tym nas poznać
To były piękne dni, nadal są takie same, gdy szum na podkładach wypełnia moją membranę
moi ludzie stoją murem za mną jak stali
bez względu czy jestem pod czy na fali,
bez względu na to jak drgną kursy walut
wiem która z nich jest damą mojego balu
w każdym calu nadal pracuje nad szczegółem
i gnam do finału bo tylko tyle umiem
nie zmieni tego koniunktura rynku synku
by nadal mówić mądrze nie używamy przysłów
pamiętam dobrze młodzieńczy bunt
najważniejsze dokąd prowadzi nas każda z dróg
młodzieńczy hip hop z czasów wódki blanta
kontra zajawka kompakt życiowa szansa,
wracam do czasów gdy grały pierwsze bębny
które żyją w nas nadal możesz być pewny.

Trwają te dni, kiedy od początku usłyszałem serce, które dał mi bit
wtedy mniej wiedziałem, jeszcze nie myślałem, że chce we mnie żyć
teraz jestem pewien że to nie był sen
bo nie przestaje bić, nie przestaje bić.

Pierwszy bit usłyszałem jeszcze będąc w błonie mamy
no i tak mi już zostało bit serca jest mi znany
to on powoduje ze nie tracę swój azymut
bo serce to prawda a mikrofon atrybut
Dzisiaj po prostu w sobie mam, flow
który płynie w naszych żyłach do dziś trwa i ciągle gra
Zapętliłem się porządnie i teraz mam
tylko w głowie jeden schemat na rap, sprawdź
Słucham stare woski a szczególnie te z polski
jak coś wpadnie do ucha to tnę i całe nocki
taka jest zajawka, która trwa już od lat
taki jest mój hip hop, brat
Brudne brzmienie, lekkie trzaski, prawdziwy flow bez maski
to jest klasyk, a nie błysk na majki
przejrzysty przekaz dla przyszłej generacji
Mister Frenchman dla hi fi operacji.

Trwają te dni, kiedy od początku usłyszałem serce, które dał mi bit
wtedy mniej wiedziałem, jeszcze nie myślałem, że chce we mnie żyć
teraz jestem pewien że to nie był sen
bo nie przestaje bić, nie przestaje bić.

Wracam do dni które wciąż są żywe
nadal mam we krwi klimat pierwszych nagrywek
rap z zajawki , nigdy na siłę
przegrywane taśmy szlifowały nam skille
stoję na centralnym kupuje bilet
potem jadę w dal żebyś mógł też to usłyszeć
gaszę jointa w puszcze po taurynie
i wiem ze tylko hip hop dodaje mi skrzydeł,
czuje, że żyje, pisze by być bliżej,
już w podstawówce lubiłem bazgrać w zeszycie,
urodziłem się żeby krzyczeć,
kocham muzykę, marketingu nienawidzę,
kapitalizm tworzy mnie niewolnikiem,
a ja dzień za dniem walczę o wolność jak Tybet.
Ten sam sen a ja wciąż mam siłe,
jeszcze będzie czas na odpoczynek.

Trwają te dni, kiedy od początku usłyszałem serce, które dał mi bit
wtedy mniej wiedziałem, jeszcze nie myślałem, że chce we mnie żyć
teraz jestem pewien że to nie był sen
bo nie przestaje bić, nie przestaje bić.
[Bilon]
Chroń mnie mój Panie, bo z frontu dziś nie wracam
Zostaję walczyć u boku mego brata
To w imię zasad i naszej wizji świata
Co było powiedziane, niech w czyny się obraca
Co dajesz wraca, jak mówi stara prawda
lepiej mieć garba niż czuć czym jest pogarda
Przyszłość czarna, fałszywych karta marna
Świadomy wybór to ja i moja banda
Od wielu lat jeden niesiemy sztandar
Moim orężem jest moc zwykłego majka
Za kłamstwa w rapie jest rozłupana bańka
To taka niespodzianka i kończy się zajawka
Jak pała realista dziś kocha go remiza
A nienawidzi ławka
Z dala od łajna, na linii pewnym krokiem
W tę i z powrotem
Zobacz jak kwitną bzy, jak świeci słońce
Jak pięknie jest być kimś - to ja i ty
Właśnie na froncie tym
Dzięki Ci panie, że jesteś światłem mym
Uniwersalny żołnierz o mokotowskiej krwi, elo!

[Refren]
Wciąż na linii frontu przyszło tak nam żyć
Ostra amunicja kaliber Hemp Gru 3
Podnoszę broń, przeładowuję rym
Przeklęte dni, dla tych, którzy sieją kit

[Wilku]
Na pierwszej linii z własnego wyboru
Nie od dziś prują się chujozy z frajerskiego forum
Zawsze im serwuję dawkę czarnego humoru
Wolą pop papkę zamiast polskiego hardcoru
Trudno, my i tak zrobimy swoje
Robimy rap, a nas kserują gnoje
To jest wojna, mamy prawdziwe naboje
Przez głupotę zginiesz jak ostatni pojeb
Co jest? Ktoś kanapki ci zabierał?
Ten kto sieje wiatr, burzę będzie zbierał
Mówił o tym Bilon, ja powtórzę jeszcze nie raz
Diil gang to moi ludzie, których zawsze będę wspierał
Na milion osób setki ziomów, garść przyjaciół
Szlifuj styl, na szacunek zapracuj
Nie, nie udawaj kogoś kim nie jesteś, nie pajacuj
Odpuść sobie i nie marnuj mego czasu
Określ się, po której stronie stoisz barykady
Czy chcesz być wrogiem, czy chcesz być z nami?
Zdrady i dezercji nie wytłumaczysz niczym
Na takich leszczy czeka wyrok ulicy

[Refren]
Wciąż na linii frontu przyszło tak nam żyć
Ostra amunicja, kaliber Hemp Gru 3
Podnoszę broń, przeładowuję rym
Przeklęte dni, dla tych, którzy sieją kit

[Paluch]
Na życiowej linii frontu stoimy ramię w ramię
Każdy równy stopniem, doświadczeniem, arsenałem
Łzy przy narodzinach podpisały przysięgę
Dzisiaj każdą z nich mieszam z atramentem
Takie czasy, życie bólem przesiąknięte
Tylko zjednoczeni sprawimy, że będzie pięknie
Na równi z życiem cenne - bratnie dusze
Na nim się nie zawiodę, sam nigdy go nie opuszczę
Jesteście razem to nad resztą masz przewagę
Na linii frontu często w nierównej walce
Czy to system, czy zawistni kumple
Jeden wróg, jeden Bóg i myślenie wspólne
Niesiemy słowo które ma jednoczyć świat
Bo dla rozwoju brat, podziały to rak
I oby nie zabrakło wiary w dążeniu po swoje
JLB, HG, Paluch - otwieramy trylogię

[Refren]
Wciąż na linii frontu przyszło tak nam żyć
Ostra amunicja kaliber Hemp Gru 3
Podnoszę broń, przeładowuję rym
Przeklęte dni dla tych którzy sieją kit
1. To co napiszę w tym kawałku to brednie
Siedzę tu od kilku godzin i czuje że jestem
naprawde zepsuty bo myślę o wódce na lodzie,
Biorę butelkę wódki i znów podrażniam zepsute zmysły.
Jest wcześnie rano, chyba 10 ale nie myśle o tym już
Dziś jestem sam tu, nie ma tu ziomków, koksu, szmul
Jest tylko ja i ona i ten kawałek który męczy mnie fchuj.
Dziś wieczorem ja i mikrofon w Polsce gdzieś daleko stąd.
Jadę tam z doborowom ekipą ale czuje że jestem sam.
Znowu dotykam dna i ciągle czekam na jebany hajs,
I chyba tracę nad tym konstrole bo jak patrze wstecz to nienawidze kobiet.
Nienawidze ziomek, biorę butelkę odkręcam korek i chyba się naćpam,
Nałoże dres, włączę muzyke i pojade samochodem.
Dziś jestem sam tu nie ma tu ze mną żadnych szmul.
Wiem że czekasz i siedzisz tam ale dzisiaj jestem sam.
Wlewam do szklanki resztke wódki, jestem pijany i stoję tak w kuchni.
Próbuję odczytać kartke od matki, chyba przypala się krupnik.

Ref. Dziś jestem sam tu, nie ma tu ziomków, koksu, szmul. 2x

2. Wchodzę po długich schodach hotelu i mam pierdolone Deja Vu
Dziś w nocy jestem tutaj na siłę i znowu jestem sam.
W barze na dole spotkałem Tequile, troche minęło od zeszłego lata.
W sumie gadaliśmy tylko chwilę ale znów zrobiła mi z głowy kibel.
Dziś jestem sam tu, nie ma tu ziomków, koksu, szmul, jest tylko
ja i ona i ten kawałek który męczy mnie fchuj.
Dzisiaj zaraz ja i mikrofon, dobra ekipa z planem.
I choć chce mi sie rzygać, chce mi sie znów napić, otwieram oczy i jestem sam.
Pierdolony pozerski kram, mój apartament świeci jak neon.
Powiedz mi prawdę kochasz mnie czy czujesz się tak samo jak ja?
Wydzwaniam dwa zero zero, zamawiam kilka butelek i włączam obce stereo
I patrze jak tańczysz i myślę że chyba jest coś nie tak.
Dziś jestem sam tu, nie ma tu ze mną żadnych szmul.
Łączę dwa duże uszka w sypialni, ląduję w nich i jestem sam
Moja ekipa jest gdzieś na dole , wiruje mi i staje na stole
Podkładasz mi nogę i spadam w dół.

Ref. Dziś jestem sam tu, nie ma tu ziomków, koksu, szmul. 2x
Brree
To DGE ha!
Shelma Shellerini, ha!
Donaataan..
Spróbuj odnaleźć spokój wokół,
(słyszysz mocne bębny?)
spróbuj odnaleźć spokój...

[donGURALesko]
Gram dla wnuków moich wnuków
przekaz jak unikać wnyków i długów
dybuków i złych duchów.
Samozwańczych królów,
śmiać się do rozpuku.
Prawdy nie zmyjesz jak smoły z nubuku
strzelam z ust łuku słowem co ma dusze ukłuć
człowiek nie posiada ziemi, Gutenberg nie wymyślił druku
bar w natłoku i salw huku
w miast blasku niesiemy rap miastu
rymów stuff chwastów co pali majki jak stuff rastuj
mamony trans bastuj przerywa mas zastój
niosę blask na kasku niczym Sztygar (chociaż)
nie rucham dziwek (chociaż) nie pale cygar
Strzyga zła też nie raz u mnie była
że nie ma szans wykminiła jestem jak wiedźmin
żyłem na krawędzi świat w tunelu pędził
Wierz mi demon tylko czeka by Cie skreślić
weź idź po rozum do głowy po rade do duchów
usiądź odetchnij ściągnij parę buchów
unikaj złych duchów fałszywych proroków
jak sprawce okupów.
Trudno znaleźć w bloku.

Refren:
Wstań i idź: znaki na niebie powiedzą którędy Ci
wstać i gdy wybiją święte bębny bit
wstań i idź: budują prawdę zrębny mit
wstań i idź: choć trudno znaleźć drogę.

Wstań i idź: znaki na niebie powiedzą którędy Ci
wstać i gdy wybiją święte bębny bit
wstań i idź: budują prawdę zrębny mit
wstań i idź :choć trudno znaleźć drogę.

[Shellerini]
Wstać i iść, żyć łapać dni piąć się w górę
Dusze ulep zanim padniesz jak ten dureń
nic nie muszę tylko prawdę umieć unieść
jak tu wszystkim rap pomaga jak amulet
spójrz prawdzie w oczy ona kłamca usta zamknie
wybrałem swoją drogę zanim życie wybrało za mnie.
I dziś na bank wiem jaki mam cel
Każdy wers pozostawia krater to ja bombardier mam,
swoja gwardię New Ere na łbie i te świadomość ,że
znienawidzisz mnie jeszcze bardziej.
Świecą latarnie na ścianach, tańczą cienie
podziemnie reprezentuję Siebie i Swój teren, scenę.
To nieodłączny element tej gry to nie zmieniony herb i
Poznańskie Ejbry dziś płoną sprzęty hejty trują żółcią
Chuj w to mój rap to w stronę fanów ukłon
To parzy jak ukrop jeśli nie wiesz jak to chwycić
Mam detonator a na nim czerwony przycisk.
Chcesz z Nami beef'u - synu możesz się przeliczyć.
Ty mówisz scena, ja mówię veni vidi vici.

Ref:
Wstań i idź: znaki na niebie powiedzą którędy ci
wstać i gdy wybiją święte bębny bit
wstań i idź: budują prawdę zrębny mit
wstań i idź: choć trudno znaleźć drogę.

Wstań i idź: znaki na niebie powiedzą którędy ci
wstać i gdy wybiją święte bębny bit
wstań i idź: budują prawdę zrębny mit
wstań i idź: choć trudno znaleźć drogę.

[donGURALesko]
Trudno znaleźć spokój, trudno znaleźć wokół
cokolwiek w tym motłochu, gdzie tłoczą krew Bogów.
Trudno znaleźć spokój, trudno znaleźć wokół
cokolwiek w tym motłochu trudno znaleźć tak.
Trudno znaleźć spokój, trudno znaleźć wokół
cokolwiek w tym molochu gdzie trudno tak tak.
Trudno znaleźć spokój, trudno znaleźć wokół
cokolwiek...tak trudno to znaleźć w bloku.

Wstań i idź.
Ja składam się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem
Jedna mówi chce stąd wyjść druga mówi ja zostaje
Wiem że to jest męczące nie tylko dla mnie lecz dla tych, którzy ze mną przebywają
Mówią "nie mogę znieść tych twoich humorów i zmian" - pewnie racje mają
Bo we mnie jest orkiestra która grać razem nie daje rady
Jedna część zadowolona przyjmuje z pokorą wszystkie zmiany
Druga na to: pieprzę, ja nienadążam wysiadam
Czasami więc zdarza się że nie wiem czego chce
Jedna część mówi jest tak dobrze druga jest tak źle
Tyle sprzecznych myśli by czas pozszywać i wyciąć to co złe niczym chirurg wycina wyrostek
Patrzę czasami na moje dłonie lewa młoda jakby wiecznie wypoczęta
Prawa pomarszczona, spocona i wiecznie napięta
Jak sytuacje w których wychodzi zlość bo wygrywa z tą drugą stroną
Wypowiadam wtedy słowa które bolą...

Ona mówi usiądź wygodnie ja polepie i zlepie w jedną część
Tu muszę naderwać tu muszę zszyć byś mógł we mnie odtąd żyć x2

Więc jestem jeden czy jest nas dwóch
Rozmawiam ze sobą siedząc na kanapie i nie ma nici porozumienia
Już wiem dlaczego moja twarz tak szybko się zmenia
Jest nas dwóch dwoje czy troje
Bo niczym w kalendarzu daty tak szybko zmieniają się moje nastroje
Ty pytasz: co jest? co jest?
A trzeba mnie złożyć od nowa część po części jak klocki
Pozszywać do kupy bo na razie chce zarzucić nogi na stół
I nie robić nic i tylko czekać aż ta druga część przyniesie mi zakupy
Lecz nie mogę rozerwać się choćbym bardzo chciał jedna część chce leżeć druga namawiabym wstał
Jedna chce spać a druga robi wszystko bym nocy się bał
Ktoś mi mówi wczoraj że widział mnie w mieście jak gadam sam do siebie
Ja odpowiadam że wypuszczam z gęby różne odgłosy
Najpierw mowię idę tam a później nie nie idę
Ja mam dosyć...

Ona mówi usiądź wygodnie ja polepie i zlepie w jedną część
Tu muszę naderwać tu muszę zszyć byś mógł we mnie odtąd żyć x2

Tyle sprzecznych zdań przeczących sobie nawzajem
Wypowiadam w tak krótkim czasie
Nie dowiesz się co myśle przyglądając się mej mimice ona nie zdradzi nic nie nie zdradzi nic
Jest mnie dwóch może trzech tylko ty możesz temu zaradzić
Poukładaj mnie kawałek po kawałeczku poukładaj mnie proszę
Bo taki podzielony na części jestem zupełnie do niczego poskładaj tak jak dziecko składa klocki lego
Jeden do drugiego drugi do trzeciego, a wtedy usiąde wygodnie w fotelu zakładając nogi na stół
I polepiony solidnie by nigdy nie było takiej siły która znów pozdzieli mnie na pół
Będę się czuł jak nowonarodzony jak z zarzutów oczyszczony sam z sobą pogodzony
Stanę przed Tobą o tak od dołu do góry przez Ciebie polepiony
Ja się nie zmienię więc poukładaj mnie a ja zapuszczę w tobie korzenie
Z powrotem na wali wita Was Boski Roman, radio H.W.D.P, 61 MHz,
Każdy z nas był kiedyś małym chłopcem.
Grube numery się działy, wspomnienia pozostały.
Teraz dla Was po tych klubach...

Przypomnij sobie bąbel wszystkie akcje dobre,
Wspólna zajawka związana z hh,
Za małolata, tu robiło się akcje na wariata.
(?) hardcore, a Ty dziwny jak szatan.
Coraz częściej nie było mnie na chacie na obiadach,
Nie mogłem iść bo jarałem bata, a ma mama jest kumata.
Pamiętam najlepsze lata kiedy za małolata, wtedy wszystko na wariata.
Numery takie, że aż koniec świata.
Jest miejsce i data, Legnica. 90-te lata,
I o tym się będzie opowiadać normalnie,
Mam przeczucie na dzieciarnie żyjącą bezkarnie.
Nic się nie stanie jak się głupstwo palnie.
No fajnie. Te czasy minęły jednak nieodwracalnie.
Naturalnie do kilkunastu lat bezkarnie, teraz mniej zabawnie.
Było? Minęło. Już nie będzie jak dawniej.
Ale od zawsze rzeczy te poprawne nie poprawnie.
Teraz widzę te rzeczy, które są ciężko strawne.
Co Ty robisz? Swoje! Od małolata do dziś twardo na nogach stoję.
(?) rywali. Nie mówię "o jej"
Spójrz ma młode lata moje. Każdego brata dźwięki, swoje sobie przypomnę.
Ziomków których poznałem nigdy nie zapomnę.
To nie były dzieci sukcesu, małolaci z marginesu uzależnieni od stresu...

Kiedy byłem małym chłopcem nie wiedziałem,
Że w przyszłości będą takie opcje.
Bo zmieniłem pewne proporcje, jestem melanżowcem
Kocham rap, wiem czego chcę.
x2

(?) był niejeden sprzeciw, lecz stawałem na przeciw.
Pytanie co będziemy robić gdy skończymy być dziećmi.
Ej Małolat! - Co jest?
Gdzie Ci których razem z Tobą gonili sąsiedzi?
Gdzie Ci z którymi pierwszy raz żeś coś sklecił ?
Gdzie Ci którym jakoś leci?
Wiem tylko, że chłopaki siedzi i czeka na czas odwiedzin.
Gdzie Ci?!
Przed oczyma mam przebłyski z dzieciństwa.
Jest ich długa lista, starzy kumple od współzawodnictwa.
Kumple z którymi kombinowałem gdy byłem małoletnim kurduplem.
(?) nie zagrał by żaden dubler. Z***y, zaspokajanie potrzeby.
Zrywy, wpływy. Nie było 'Co by było gdyby?'
Zwykły szczeniak tak jak kiedyś niby.
Mniejsze zagrożenia, wrażliwy na niepowodzenia,
których było trochę, mimo to nie grałem fochem.
Rodzinna kłótnia kończyła się cichym szlochem.
Jeszcze szanuj rodziców, harowali dla Ciebie na bochen.
Kiedyś było więcej rzeczy sprawiających mi radochę.
Nie do po*******a (?)
W wieku lat kilkunastu pierwsze rymy na stół.
Bo to, to samotnie (?)
Bo rap to dla mnie przyszłości zwiastun.

Kiedy byłem małym chłopcem nie wiedziałem,
Że w przyszłości będą takie opcje.
Bo zmieniłem pewne proporcje, jestem melanżowcem
Kocham rap, wiem czego chcę.
x2

Szkołę z daleka omijałem, z lekcji się zrywałem.
Nie zdałem. Robiłem co chciałem.
Na wagarach kilku dobrych chłopaków poznałem.
Z nimi dorastałem, z nimi w piłkę grałem.
Z nimi ostro nie raz nawywijałem.
Teraz z niektórymi z nich do dzisiaj (?)
Każdego z nich szanuję, mam jak brata.
warczę za Małolata.
W miarę czy minęły lata, rozum z ulicą mnie zeswatał.
Z bratem zbratał i Bogu dzięki za to,
że do dzisiaj z ekipą kumatą, życzę powodzenia wszystkim dobrym małolatom.

Kiedy byłem małym chłopcem nie wiedziałem,
Że w przyszłości będą takie opcje.
Bo zmieniłem pewne proporcje, jestem melanżowcem
Kocham rap, wiem czego chcę.
x2
1. [Flow]
We śnie unosisz brew,
A dziś nawet twój oddech budzi we mnie gniew.
Przekręcasz się na lewy bok,
Ja chcę głośnego miasta, chcę czuć zgiełk, tłok.
Przez sen mruczysz, kochanie.
Ja mam w głowie demony i złe wychowanie.
Kładziesz się na plecach, zasłaniasz tatuaże, ja chcę
Pić z nieznajomym w jakimś obskurnym barze.
Miałam w sercu drozda, dziś mam wściekłego psa.
Zostawię cię i będę broić,
Potem powiem – to nie byłam ja.

Ref. [Flow]
Czasem wpadam w szał (wpadam w szał)
Robię coś, potem mi żal (potem mi żal)
Czasem śnię takie sny (śnię takie sny)
Budzę się, jest mi wstyd.
Zostawić cię
Zostawić cię
Zostawić cię

2. [Pezet]
Od browarów i fajek znów rozsadza mi głowę.
Mam dosyć ludzi, którzy mówią co mam robić.
Nie wychodzi nam i znów wychodzę sam,
Dobrze znam ten stan, uderzam twarzą o podłogę, gdy
Wracam, ona śpi, ja nie mogę zmrużyć oka.
Pieprzony dżin w mej krwi znów się zakochał.
Znów mną rządzą żądze, sądzę, że nie koka,
Choć nie pamiętałbym, gdybym ją wciągnął dziś do nosa.
Tak jak teraz dym z papierosa, gdy
Wracam, ona śpi, ja mam dosyć.
Chcę jej powiedzieć, że w nocy odwiedza mnie
Stan, który dobrze znam i że już nie obiecam jej, że
Będzie wciąż dobrze tak między nami, jak
Gdy wychodzę dać porwać się przez tsunami, na
Mieście z chłopakami mamy brudne myśli.
Nasz wzrok za dupami pędzi między stolikami, jak
Nad Afganistanem manewrujące pociski, ta,
A gdy jest już po wszystkim
I budzę się, i łudzę się, że uda się nie myśleć mi,
Ale kiedy śnię, to, co mi się śni jest moim drugim ja, więc
Nie lubię dnia i chcę wrócić tam, gdzie
Świat nie będzie czysty.

Ref. [Flow]
Czasem wpadam w szał (wpadam w szał)
Robię coś, potem mi żal (potem mi żal)
Czasem śnię takie sny (śnię takie sny)
Budzę się, jest mi wstyd.
Zostawić cię
Zostawić cię
Zostawić cię
Nasz Klik jest gotowy jak sportowiec na zawody
Tyle czasu na treningi przeznaczenie bez swobody
Lat, miesięcy, dni, godzin, minut, sekund tych
Jesteś jak my ja to Ty - Ty to ja cały skład, cały świat
Super zajebisty brat, extra równa super wymiar
Wszystkim znana ta zadyma, nikt nie zmusza, nikt nie trzyma
Nikt nie szydzi, nikt nie zrzyna - zadyma, jedna wielka rodzina
Więzy krwi, wspólne łzy, jedna miłość, jeden typ
Jeden czyn, jeden rym, jeden podmuch, jeden styl
To ogla anymaniak trudna dzieciak, skurwysyn
Czarny koń, lub outsider zawodowo jak street fighter
Nie mam pierwszego gona chociaż nie źle walę w matę
Bo ulicznym stylem wielu frajerów pobiłem
Wygrywałem przed czasem chociaż nie raz się męczyłem
Zdobyłem kilkanaście tytułów i medali
Teraz pora by o Kliku wszyscy opowiadali
Słuchali, oceniali w rytm bitu się bujali
Puszczali to w kółko bawili razem z nami
Jak na balu pojebani lub na desce z dresiarzami
Nie pomyl nas czasami bo różnica między nami - gramy
Wschodnie czy zachodnie rusza
Kartonowe wytłoczki mają cały syf wygłuszać
Mocne sonika to gówno Cię zatyka nie porażam i makro
To nie moja taktyka zazdrościsz ASER'a wyrywam sampera
To kalsyka mistrzów a nie jakaś pozera czy ściema
Zrozum i poczuj nas tu nie ma, nas tu nie ma
Nas tu nie ma, nas tu nie ma, nas tu nie ma
No to kto atakuje, dlaczego się kotłuje?
Dlaczego nowe brzmienie Twoje ucho wciąż katuje?
Jeden klik, jeden trik czy oblicza łącze w mig
Poznań żyje, tętno bije, nikt nie strzela, nikt nie ginie
Trudny dzieciak i Slums Attack w Kliku jak w rodzinie

Którzy mówią to przeminie, jestem pewien, że nie zginie
I to prędzej przebije, mnie zabije tej liczby nie omine
132 - tak liczę w wersach zgine, z ciężkiej gatki słynę
Trudny dzieciak PC Park mixem me życie owinę
Że im flagę rozwinę, życie z braćmi przepłynę
Tam gdzie trzeba, podłożę rymu minę
Całe życie z betonu to ubieranka
A teraz ludzie mówią demoralizująca przebieranka
Osobowości ściema niczym dolców bańka
Ma pani mózg a ja polska ani ruska bańka w stańkach
Szukasz sensacji Południowe Centrum Park
Do zgonna ekipa tej samej oblamacji
Kupa śmiechu i muzycznej akcji
Nie wyginiemy nigdy, dobrze wiesz, że nie masz racji
Ulicznym słowem władam znów społecznej rywalizacji

[Mientha]
Ciągłym metalizacji, Południowo Centralny
Targany, zielenią osłaniany, z góry Meff przesłany
Siłą ognia jestem wspierany dzień fifla glow
I Sykuś, Syk, Syk, prosty uliczny Lutawhuiklik
Zjednoczony Poznań, tyle zobowiązań
Doznań ulicznych powiązań - jak kto woli
PCP jak kto chce, nie mów nie tylko nabij kane
I chuj i będzie Lutawhui, Lutawhuii
To ja Meffi Mientha jestem podzielony 132
Podwojony, płomieniem rozpalony i nie ugaszony
Tak jak mój i brat - synek fiflak anymaniak [anymaniak]

Pytasz kto to? Senne Oko WRE
Maniakalni debiutanci liściem złączeni
Od nienawiści do jednej miłości jedna klika
Wierna nie zmienna ekipa
Uliczna mowa niczym brudna robota
Południowe Centrum Park - opactwem bata
Harcerza Wargameju nie ważne o cene
Szarego człowieka bluzgają ściemą
Moja mata wasza strata
Najlepszą obrona - Atak!
Mówi brata, kilka osób jeden cel
Anymaniak, Peja PWE prawdziwej sceny z przekazem
Zmieniamy dzielnice jedziemy obrazem
132 wypełnia krąg w moim składzie
Z dnia na dzień kto z kim przystaję
Ten powinien zostaje i zapodaje
Reprezentuje, piszę w postaci tekstu ujmuję
Kilk ten moim drugim odbiciem
PC Parkowym obliczem
I moje miasto złą sławą owiane
Zgodnie ze zwyczajem
Robie do dobrej gry złą minę
Kolejny człowiek za mną z świata - nazywaj godzinę

Jak będzie trzeba rzekę przepłyne
Rozpędzam z czarnych chmur kurtynę
Blask otacza tą rodzinę, ze mną żyję, ze mną zginie
Odkrywając nieznane odnajduje gdzie jest szukane i zapomniane
Lamzas odbicie lustrzane, przesłane przez sen
Tak to te, outblank pwn tu jest
I co i jestem, przez korzenie po sam kwiat
Decks, Peja, PC Park my zmieniamy innym świat
Prawdy fakt dużo wart, wschodnie czy zachodnie wciska start
Poznańskie granie na pierwszym planie
Chcesz czy nie tak też zostanie
Poznań Rataje, kto z kim przystaje raz nacji dostaje
132 toną wszystkie blaski
Dla potrzeby zmieniam i wybieram aski
Korekcja zdarzenia obla albo wynik podwojenia
Crazy anymaniak w PC Parku
Na zawsze do końca istnienia
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo