Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Szukamy Słońca na Ziemi,
Joł, Szukamy Słońca na Ziemi,
Szukamy Słońca na Ziemi,
Joł, Vixen ! Rozpalić tłum, joł joł.

Ref. Szukamy słońca na ziemi a nie nad nami,
szukamy słońca na ziemi,
tak samo ja jak i ty chcemy coś zmienić, wszyscy na coś czekamy !
Szukamy słońca na ziemi a nie nad nami,
szukamy słońca na ziemi,
to moje światło którym można się dzielić, bo trzeba nam więcej promieni!

To teraźniejszość buduje przyszłość bez pytań,
a wdzięczność utworzy piękno na kompromisach,
tu trzeźwość może odmulić jak w mordę pizda,
chociaż żeby się obudzić, mówią że trzeba się wyspać,
jarasz się wczoraj, nie czujesz dzisiaj,
ale to sprawa twoja jak się rozliczasz,
wszystkiego na raz nie będę chwytał bo chce oddychać,
z resztą nie mam ośmiu rąk i co ja, ośmiornica,
świecimy światłem co źródło ma wewnątrz nas,
pisze swą bajkę bo półmrok nie daje mi spać,
taką mam karmę grać - w kółko upadać by wstać.
Mam czystą kartkę budząc się rano jak ptak,
gdzie twój sen nie nauczyłem się przegrywać,
gram w tą grę póki mogę się się odkrywać,
wgłębiam się w marzenia szyte na wymiar,
spełniam je, jakbym miał lampę Aladyna.

Ref. Szukamy słońca na ziemi a nie nad nami,
szukamy słońca na ziemi,
tak samo ja jak i ty chcemy coś zmienić, wszyscy na coś czekamy !
Szukamy słońca na ziemi a nie nad nami,
szukamy słońca na ziemi,
to moje światło którym można się dzielić, bo trzeba nam więcej promieni!

Pojawiam się jak magik by błyszczeć jak brokat,
nie musisz mnie sadzić bo wyrosnołem z błota,
zapuszczam się z wami tam gdzie nie stała stopa,
mam fuksa chłopak, czasem jakbym trafiał w totka.
Czuje miłości stan, co się nie mieści w głowie,
to jest jak ciągły haj bez bletki bez komet,
tym co pomogli nam, jesteśmy wdzięczni ziomek,
dzięki za propsy wam, dzięki za promocje,
dzięki za komentarze, te złe i te dobre,
że wierzycie w mój progres ze zwrotki na zwrotkę,
widzimy się nie długo, chciałbym pogadać jeszcze,
do zobaczenia wkrótce w twoim mieście, podnosimy ręce,
rozświetlamy cienie, odwracam świat jakbym
przebiegunował ziemię, siła rośnie w nas, wynoszę track ponad zegar,
bo nasze serca i rap zawsze świecą jak w Vegas.

Ref. Szukamy słońca na ziemi a nie nad nami,
szukamy słońca na ziemi,
tak samo ja jak i ty chcemy coś zmienić, wszyscy na coś czekamy !
Szukamy słońca na ziemi a nie nad nami,
szukamy słońca na ziemi,
to moje światło którym można się dzielić, bo trzeba nam więcej promieni!
To moje życie, to mój rap, mój ból
Ale jadę z tym, w tych, co się śmieją wbijam *****
Tu brud i syf, nie trzeba kurew, nie trzeba szuj
Dla tych podwórek umarł król, niech żyje król
Tych, co łapie gul, *****ć ich
Oni myślą, że nam ***** spada z nieba kwit
Jadę z tym, ale też mam chwile, że bym to rzucił
Nie stwarzam pozorów, że jest git, kiedy jest do dupy

Jedziesz przed siebie, bo tak wypada
Życie jak sport tego wymaga
Jedziesz z tym *****, niech twa garda nie opada
Jeden głupi błąd i nagle wypadasz
Podnoś się szybko i jedziesz z tym dalej
Kto zamula frana ten w tyle zostaje
Nikogo nie stać na takie opóŹnienia
IdŹ za ciosem mistrzu, dasz radę, bez wątpienia

Jedziesz
Jedziesz, jedziesz

Jedziesz, ej, nie ma, co się o*****lać
W realiach czas nie pozwala żeby z czymkolwiek nawalać
Trzeba działać, drążyć, krążyć tak żeby nie zbłądzić
Jedziesz, jedziesz (jedziesz) tak żeby na czas zdążyć
To wymogi naszych czasów, wiesz, nie ma nic od razu
Lecz nie pasuj dalej jedziesz, bo inaczej zawiedziesz
Przecież wiesz (wiesz), że nie jesteś sam
Jedziesz dalej, dalej jedziesz, przecież radę sobie dasz

Jedziesz ziomeczku i bez względu na zyski
Chcesz być elegancki dla wszystkich
Tych, co sobie na to zasłużyli, są w porządku
A dla swoich uczciwi nie chciwi
Jedziesz z *****ą jak zobaczysz konfidenta
Śmiecia trzeba gonić, niech go każdy zapamięta
Żeby póŹniej mógł z nim jechać bez żadnych oporów
Ważne w życiu by nie sprzedać, a nie trzymać się pozorów

Jedziesz
Jedziesz, jedziesz

Niepozorna ekipa sięga szczytu a nie dna
Duże, duże kataklizmy, ale ona nadal trwa
Na poziomie ziomie, na poziomie ziomie zarabia
Do przodu konkretnie działa, działa, działa elita
Twa energia - w żaglach wiatr, twoja siła to twój skarb
Twój charakter to twój brat versus po*****ny świat
Dużo do zrobienia jest a bardzo mało czasu
WeŹ do przodu ostro jak napchany tabasco

Rozterki, zwątpienie lepiej zostaw dla leszczy
Jeśli chcesz być coraz lepszy zaciśnij pieści
Wierz mi, jedyne granice są w twojej głowie
Więc ***** paranoje i pamiętaj przysłowie
Im więcej potu na treningu tym mniej krwi na ringu
Tak, ten rap formą dopingu
Jeśli czegoś bardzo chcesz to to zdobędziesz
Masz tylko jedno życie, więc dawaj jedziesz

Jedziesz
Jedziesz, jedziesz
Jedziesz

Jeszcze raz, Kaczy z wami, Popek, Firma
Jedziesz dzieciaku, jedziesz

Ciśniesz, jedziesz (jedziesz) dodaj gazu
Nie stój, rusz się, szkoda czasu
Bo odpada z gry ten co się zamula
Niestety cel rodzi się w bólach
Nie błądzi ten co szuka
Finezja to jest sztuka
Wysoki pułap opanowania, bandera Prosto
Pobudza do działania
IdŹ wygrywaj, walcz, trzymaj swego zdania

WeŹ te słowa jeszcze raz do siebie (dawaj jedziesz)
Jeśli czegoś bardzo chcesz to daleko zajedziesz
Bierz to życie takim jakim jest (dawaj jedziesz)
Ja uczynię tak samo, nic mnie od tego nie odwiedzie
Jesteś z nami to jesteś z nami daleko w przedzie
Jedziem z *****mi co chciałyby o nas za dużo wiedzieć
Przecież my wciąż wzbogacamy się o nową wiedzę
Dawaj jedziesz, cóż więcej mogę jeszcze powiedzieć?

Jedziesz
Zabijasz mnie słowem silniejszym jeszcze gestem
zabijasz mówisz musze to jest dla ciebie testem
nie wystarczy satysfakcji z tego ze po prostu jesteś
więc nie dajesz jej innym no bo ty taki nie jesteś
Taki towar jesteś świeży jak ciepłe bułeczki
jak ten granat w biznesie niebezpieczny bez zawleczki
kumulujesz w sobie wielkie auto uwielbienie
myślisz jestem wielki choć wiesz to tylko marzenie
a ja jadę na koncert grzeje przed tobą publikę
co nie podasz mi ręki bo co bo jesteś vipem
dowcipem raczej a nie wielkim mitem sceny
już nie tworzysz stylu teraz przeliczasz peeleny
pozmieniało się i to nie tylko w twojej głowie
pozmieniało się bardzo w twoim samplu bicie słowie
Teraz mowie prawdę mowie kim dla mnie jesteś
jestem szczery do bólu bo teraz robię ci stres test.

Powiem kim dla mnie jesteś (powiem)
jesteś tylko wspomnieniem
Jedną krótką chwilą,
I tak potem odchodzisz w zapomnienie...

Bronisz mi używać słów które są twoim patentem
nie ma sprawy stworze nowe obejdę się i nie wymięknę
Mówisz słuchajcie mnie bo mowie szczerą prawdę
tłoczę wyjebane płyty no a profity z tego rządne
Robisz hity klubowe pokazujesz ze nie pękasz
teraz zagram ci hita orzeźwi cię aż będziesz stękał
świeżego jak mięta konkretnego jak esencja
teraz tobie obiecuje będziesz zawsze go pamiętał
Pozdrowienia i szacunek starej szkole rapu
tylko oni tak nieliczni podali rękę nam chłopaku
mało jest tych prawdziwych wielu pozoruje fakty
wielu zamiast talentu postawiło na kontakty
Kiedyś tego nie było inni szlaki przecierali
nie potrzebne były plecy wystarczyło być na fali
tworzyć przekaz prawdziwy bez promocji teledysków
bez układów tam na górze tłumu ziomów na boisku.

Powiem kim dla mnie jesteś (powiem)
jesteś tylko wspomnieniem
Jedną krótką chwilą,
I tak potem odchodzisz w zapomnienie...

Pogrążony w bezsensie protoplasto swego stylu
ja pamiętam bardzo dobrze jak mówiło to już tylu
Obserwujesz mnie wiesz że rap to moja Mekka
wielu stoi tuż za rogiem w cieniu na swą szansę czeka
o czym myślisz chłopak kiedy w tłumie głów nie stoisz
piszesz nowe teksty czy przeliczasz bo się boisz
wiesz ze koniec nadejdzie nie wiesz jednak że niedługo
kiedy skończy się popyt z kontem pełnym pójdziesz w długą
Kolorowe pisemka typu idź stąd weź spierdalaj
ile za to płacą idzie przelew czy już fala
co nie pójdzie po kosztach a co z przekazem prawdziwym
zapomniałeś w czym rzeźbisz przyszedł czas żebyś się zdziwił
że nie jesteś twardym raczej śmiesznym biznesmenem
czym dla ciebie jest hip hop bo na pewno nie jest tlenem
wspomnieniem niedługo będzie i się przekonasz
twój koniec nadchodzi zresztą już lirycznie konasz

Powiem kim dla mnie jesteś (powiem)
jesteś tylko wspomnieniem
Jedną krótką chwilą,
I tak potem odchodzisz w zapomnienie...
1. Rodzi się, oddycha, żyje, je i pije
Jak każda istota ta w której dusza się kryję
Rozwija się i rozmnaża, cykl ten się powtarza
Co z ziemi powstało do ziemi spowrotem powraca
Wszyscy jeteśmy ze światła, wszyscy go potrzebujemy
Ze światła wyrasta życie które pielęgnujemy
Każda żywa istota ma potrzeby żeby przeżyć
Można olać to, a może sobie pomożemy
Razem raźniej, po prostu przypatrz się uważnie
Jak żywa istota rozwija się na Twoich oczach
Bezbronna tak jak Ty kiedy byłeś jeszcze dzieckiem
Też szukałeś ochorny w ramionach przed niebezpieczeństwem
Teraz ja sam jestem opiekunem istoty
Wspieram ją całym sercem zawsze kiedy ma kłopoty
Teraz ja jestem oparciem na którym polega
I zawsze gdy mam okazję starannie ją podlewam

Ref:
Spójrz, jak to wszystko tutaj żyję
We wszystkim co żyje tutaj też dusza się kryję
Spójrz, jak tu życie się rozwija
Lepiej się rozwijać niż się nawzajem zabijać.
Spójrz, jak tu wszystko reaguje
To wszystko reaguje na to co kto tutaj czuje
Spójrz i to życię też pokochaj
Bo właśnie to życie to jest ta istota.

2. Żyje, reaguję jak każdy z nas czuję
Próbuję tu przetrwać jak każdy z osiedla
Jak dzieciak także z otoczenia chłonie wszystko
Też nie bez znaczenia jest dla niego środowisko
Tak jak ja też nie przetrwa tutaj bez powietrza
Tak jak ja tutaj mieszka, ma prawo do tego miejsca
Mój koleżka z parapetu jest zawsze tam gdzie trzeba
Tak ja mi i jemu też potrzeba błękitnego nieba
Czuję jak jest coś z nim nie tak
Jak dzieciak cierpi w milczeniu
Daję do zrozumienia, że wisi coś w otoczeniu
Wtedy jest jak mój opiekun, przewodnik po przyrodzie
Mówi mi to tak jak dziecku, tak żyjemy w symbiozie
Dbam o niego, a on mnie, tak sobie pomagamy
Pochalmy to mamy tematy, sobie pogadamy
mamy wspólne korzenia z pod ziemia, a więc za tem
Jak matką jest ziemia to kwiatek jest moim bratem.

Ref:
...

3. Widzi, rozwija się przyjaciel z parapetu
Żywa istota to prowokator uśmiechu
Czeka na mnie zawsze wiernie w przedpokoju
Zawsze gdy go zobaczę jestem już w dobrym nastroju
Żywa istota, mój przyjaciel z taboretu
Wierny kompan i strażnik rodzinnych sekretów
Jest niemym świadkiem z życia w pełni i kłopotach
To kwiatek co jest mi bratem i tu jest istota
Kiedy poznam że coś nie tak się z nim dzieję
Podleję go i już kropla powoduję, że się śmieję
To istota która czai i tak jakby krwawi
Też potrafi się bawić, zawsze w melanżu siedzi z nami
Choć jest troche nadymione, zapomnę o zasłonie
To dobrze nam tu razem, nikt nie stoi tu w wazonie
Wszystko z ziemi tu wyrasta, rozwija się wybitnie
I od nas zależy to czy twe życie tu rozkwitnie.

I już mnie nie obchodzi co było wcześniej
Nowe wersy kreślę nigdy się mnie uwstecznię
Idę z duchem czasu łapczywie wciągam powietrze
Do płuc by móc potem je wydychać wersem
Moja nawijka do nich to pomyłka nie kumają cyngla co leci na winklach,
A moja muzyka będzie na językach wiedzą, że popycham tą scenę wciąż
Do przodu nie kumają rozwoju
Jestem tu po to ziomuś by narobić trochę gnoju
I znów nich spinają dupy pseudo trueschoole
Trzymam w dłoni amulet znowu scenę odmulę
Dla wielu is too late, ale nie dla moich ludzi
Oni zawsze stoją ze mną czas już się obudzić
Musicie w końcu przyznać i uznać to, że jestem
Przegraliście z kretesem, bo ja nadal tu jestem
Po mimo waszych starań smakuję życie w wersach
I kocham ten smak, bo ten smak to smak zwycięstwa
Nigdy nie dbałem o to co powiedzą inni
Jak sądzili, że się zmienię byli po prostu naiwni
Chcieli mnie uniewinnić pokonałem te schody
"Podejrzany o Rap" winny, za mocne dowody
Wrzucony na głębokie wody nie miałem łatwo
Gardziłem ratunkową tratwą i tak nie poszedłem na dno
Pierdole robić coś co teraz jest modne
Ubrany w niewygodną prawdę i tak mi jest wygodnie.
Ref. x2
Nade mną nieba bezkres,
wokół mnie szary bezsens
powiedz co to za miejsce, gdzie tu sens jest.
Ciągle prędzej i prędzej,
czas to pieniądz, a pieniądz to sensej.
Jak jest gorąco ma być goręcej,
jeśli jest dużo to ma być więcej tej.
Nie po to ręce mam by żyć w męce.
Istnieję nie pędzę - w życia sensie.

Wiesz to czego zmierzam? Do etosu rycerza.
Nigdy nie śpiewam góralu czy ci nie żal,
nie lubię tych co polują na grubego zwierza,
stronię od tych co z diabłem mają przymierza.
Hip-hop się rozszerza, wieje jak wichura,
miejska architektura.
Tu rządzi prawo szczura
rymów armatura i bitów aparatura.
Betonowe Lasy - Gural - leśny samuraj.
Dni płyną jeden za drugim jak kreda i jura,
lecą jeden przed drugim jak Saturn i Uran.
Akurat tak się składa, że rymów kanonada zaklęta w rymach,
spada jak lawina i ma P.D.G. rodzina, synu, jej się trzymam,
wspinam się po finał jak Kukuczka na linach,
jak na macie dżudoka, jak karate Shotokan,
wokół miejski poligon jak Kubie Świń Zatoka.
Szampan, koka, wypizdrzona powłoka,
świat agresywny jak Ptaki Hitchcocka.
Słów opoka w miasta korzeni sokach,
znasz wroga to go pokaż spojrzeniem trzeciego oka.

Ref. x2
Nade mną nieba bezkres,
wokół mnie szary bezsens
powiedz co to za miejsce, gdzie tu sens jest.
Ciągle prędzej i prędzej,
czas to pieniądz, a pieniądz to sensej.
Jak jest gorąco ma być goręcej,
jeśli jest dużo to ma być więcej tej.
Nie po to ręce mam by żyć w męce.
Istnieję nie pędzę - w życia sensie.

Swoją drogą idę, nie jestem betonowym androidem,
doceniam każdy wdech, celebruję każdy wydech,
każdy dzień, każdą noc, każde uderzenie bitu.
Przebłysk nadziei w kopcu termitów.
Każdy powie w magii bo betonowe sarkofagi
dają znaki, a ty tego nie widzisz
to Gural i bit jak Geralt i Ciri,
pierdol kult pieniądza to harakiri.
Nigdy nie jest w sam raz, Babilon podzielił czas,
sekundy na tarczy depczą na gaz,
sekundy gonią minuty, minuty godziny,
dymią kominy, rośnie poczucie winy,
dalej płynę choć wody mętne,
dalej biegnę choć szlaki kręte,
prawa nie pojęte, masy pochłonięte tym co ponętne.
Babilon upadnie to ewidentne.

Ref. x2
Nade mną nieba bezkres,
wokół mnie szary bezsens
powiedz co to za miejsce, gdzie tu sens jest.
Ciągle prędzej i prędzej,
czas to pieniądz, a pieniądz to sensej.
Jak jest gorąco ma być goręcej,
jeśli jest dużo to ma być więcej tej.
Nie po to ręce mam by żyć w męce.
Istnieję nie pędzę - w życia sensie.
On nikomu nie zawinił, nie zadzierał z gangsterami
Nie był alkoholikiem, nie szprycował się dragami
Był jednym z najlepszych na uniwersytecie
Żył między nami w naszym chorym świecie
Student matematyki brutalnie zamordowany
Roztrzaskana czaszka bejsbolami
Przez dwóch małoletnich skurwysynów
Na pewno świadomych swojego czynu
To było w Krakowie, w mojej dzielnicy
Podgórze – w niebezpiecznej okolicy
A gdzie była policja – nasi stróże prawa
Patrol uliczny, przecież zmrok zapada
Pewnie dwie ulice dalej nieubłaganie
Wciskali komuś mandat za złe parkowanie

Jeden, dziewięć, dziewięć, pięć - Warszawa
Niewinny chłopak ofiarą strzałów pada
Przyjechał do stolicy zrealizować marzenia
Zamaskowany pojeb bez zastanowienia
Zastrzelił chłopaka, bo był świadkiem napadu
Na głupi kantor, czy naprawdę było warto?
Bo czy był jakiś sens odbierać mu życie
Zastanówcie się, co wy kurwa robicie?

Wystrzelajcie się nawzajem, roztrzaskajcie sobie łby
Pierdoleni PsYhOpAcI, dlaczego my?
Dlaczego nie możemy żyć spokojnie?
Strach wyjść na ulice jak na jakiejś wojnie
A policje tak naprawdę to gówno obchodzi
Coraz częściej mordercami są ludzie młodzi
Ale jaki policja przykład im daje
Kiedy na przesłuchaniu koleś kulką w łeb dostaje
Od pijanego policjanta

Ocknijcie się wszyscy, przejrzyjcie na oczy
Powiedzcie jak mogliśmy tak bardzo się stoczyć
Czy nikogo nie męczy jego własne sumienie
Totalna znieczulica na ludzkie cierpienie
Jak mawia Liroy – sztuką jest żyć
A prawdziwym arcydziełem – żyć i nie zejść na psy
To mądra myśl, bardzo mądre słowa
Niech każdy z nas je w pamięci zachowa
Pomyśl o tym, nim pociągniesz za spust

Wystrzelajcie się nawzajem, roztrzaskajcie sobie łby
Pierdoleni PsYhOpAcI, dlaczego my?
Dlaczego nie możemy żyć spokojnie?
Strach wyjść na ulice jak na jakiejś wojnie
A policje tak naprawdę to gówno obchodzi
Coraz częściej mordercami są ludzie młodzi
Ale jaki policja przykład im daje
Kiedy na przesłuchaniu koleś kulką w łeb dostaje
Od pijanego policjanta
1. Czarny Furiat
Moja maska, furiat piętnem charakteru
Chcą mnie sprawdzać, stoję na linii celu
Było ich wielu, śmiałków nie brakuje
Sekundy gryzą jak rekin co krew czuje

Na moją furią nie ma rozgrzeszenia
To dar, czysty dar od boga zniszczenia
Póki co wciąż żyję, kocha matka ziema
Wyrodnego syna, stąpam po szkle

Już wybrałem wilczy bilet w tej grze
Ludzie zrobią wszystko by przeżyć
Ja też, lepiej na słowo mi wierzyć
By uderzyć, wcale nie podnoszę pięści

Kilka wersów jak zabójcze szepty
Niszczą wroga zanim wezmę łyk życia
Igrzyska śmierci, aplauz, serc bicia
Gdzieś pośród nich twardo moje lica

Ref:
Najważniejsza rzecz to przetrwanie
Tak pozostanie już
Twoja czujność śpi
Muszę przetrwać
Nawet najgorsze dni
W najgorszą suszę skąpy los zmuszę
Nie bądź zdziwniony
Źle nie skończysz
Umiejętność przetrwania
Motywuje nas do działania

2. Tede
Ludzie zrobią wszystko, żeby przeżyć, wierzysz?
Chęć życia to największy reżim jest
Widzę rzeczy, obserwuje świat wokół mnie
Czy ktoś komuś może pomóc? Nie

Wiesz, nigdy nie jest źle bo ty żyjesz
Spodziewaj się ślepoty czyjejś
Kołem fortuny źle potoczyłeś
Życie kopie tyłek, ta po to się żyję, ta

Ktoś walczy z kimś, żeby żyć musi
Ja nie chcę być na miejscu tych ludzi
Mam w sercu pokorę wobec życia
Zanim trafię w czarny worek nie będę wisiał

Jedyne pętle te z tępem na bębnach
Następne z dostępem do sedna
Spraw bym był lepszy, wiem jednak
Nie wszystko dzieje się przez nas

Ref:
Najważniejsza rzecz to przetrwanie
Tak pozostanie już
Twoja czujność śpi
Muszę przetrwać
Nawet najgorsze dni
W najgorszą suszę skąpy los zmuszę
Nie bądź zdziwniony
Źle nie skończysz
Umiejętność przetrwania
Motywuje nas do działania

3. Czarny Furiat
Świat za oknem maluje krwawą kreską
Wspólne jutro, ludzkości jest groteską
Kocham moje dziecko, bez niego umieram
Tłumacze mu zasady, naocznie tu i teraz

Ono wie, że Egipt jest piękny
Wie także jak Egipt jest biedny
I ludzie bez butów nie chodzą jak Wojtek Cejrowski
Nie ma globalnej wioski

Bogaci mają własną wizję globu
Jadą do przodu, w większości po trupach
Kłamstwo to sztuka tym bardziej w imię Ojca i Ducha
Posłuchaj, poszukaj resztek

Człowieczeństwa głód w walce z nim kolejna klęska do zwycięstwa
Milionom wystarczy zjeść
Za jeden kęs zrobią dosłownie wszystko
Nic nie mogę zmienić, a patrzeć przykro

Ref:
Najważniejsza rzecz to przetrwanie
Tak pozostanie już
Twoja czujność śpi
Muszę przetrwać
Nawet najgorsze dni
W najgorszą suszę skąpy los zmuszę
Nie bądź zdziwniony
Źle nie skończysz
Umiejętność przetrwania
Motywuje nas do działania
1. Popatrz chłopak w lustro, chciałbyś być jak bóstwo.
Odpierdolony, mieć te fury, szklane domy.
Świat poukładany, w jedną całość dany.
Każdy błąd z przeszłości z życiorysu wymazany.
Wiele mógłbyś zmienić lub to co masz docenić.
Wiesz, nie wyprzesz się korzeni, choć byś się zmienił,
ale nie zmieniasz tu nic, to Cię przytłacza,
szarość codziennego dnia, w kółko wciąż przetaczasz
i błędne koło zataczasz, na dno się staczasz.
Chcesz na mordzie zaciesz, potrzebne Ci pieniądze - kradzież -
to nie jest wyjście, myślisz - może wyjdzie -
nie myśląc o bliskich krzywdzie i o łzach matki.
Co to mało takich? Historia zna takie przypadki.
Niejeden, nie drugi patrzył na swój świat zza kratki.
Teraz Ty, patrząc w lustro, chcesz popełnić głupstwo.
Chcesz wjechać na ostro? Przemyśl bracie, siostro.

2. We dwójkę sam na sam, przed oczami twarz znajoma, brat.
Wiem, że ją znam, lecz nie potrafię rozpoznać,
gdy się przyglądam jest coraz bardziej obca.
Jednak wiem, że wiele razy była mi pomocna.
Do cna wypłukana z uczuć owca zagubiona,
dość ma już złości, ktoś przez nią kona.
Chodź i dorośnij, chodź a się przekonasz,
sam masz swój rozum, zrozum zabij potwora.
Ta postać chora, stoi przede mną wiecznie,
chociaż jej nie ma i tak przed nią nie ucieknę
i brodzę w tym piekle, w jej oczach to widzę,
namacalne zła odbicia, z którego dziś szydzę.
Opanuj strach, zamknij oczy, on nie wróci,
jeśli tylko na tym co w Twym sercu się skupisz,
Musisz jedynie, widząc tą złą część siebie,
przyrzec, że na dnie duszy gdzieś ją pogrzebiesz.

3. Łatwo mówić jest - bądź kim chcesz, rób co chcesz -
to proste, owszem, wszyscy gadacie, wszyscy bardzo mądrze,
ale to nie takie proste wszystko jest, jak się wydaje,
nie jeden nie może ruszyć się w miejscu zostaje,
los szansę daje raz dotknąć gwiazd i przestaje,
popatrz w swoje oczy, a teraz tam,
w którą stronę kroczysz, idąc sam,
świat nie jest taki prosty, widzisz brat?
Jak łatwo Cię zaskoczyć, bo los jak talia kart.
Chciałbyś mieć fart, chciałbyś wygrywać tu na każdym kroku,
Chciałbyś robić swoje rapy i mieć święty spokój,
Chciałbyś nie mieć wrogów, mieć przyjaciół stu,
wrogów masz, bo masz charakter, przyjaciół masz może dwóch,
ale to plus w tych czasach, nie patrz czy się opłaca,
staraj się być pomocnym, to zawsze wraca,
wierz mi na słowo, błagam, wierz mi na słowo,
przecież jesteś moją drugą połową!
Musisz ujrzeć światło to nie zmienia nic,
że się rzucasz jak spłoszony koń.
Musisz ujrzeć światło pomożemy Ci
nic nie wskórasz na sprawdzoną broń.
Pochodnie w dłoń, w dłoń niech Cię szlag
skoro nie chcesz być jak reszta skurwielu.
Płoń, płoń z resztek zła,
ogień cię oczyści z miejsca, blow!

Ludzki mózg to złożony mechanizm
i może nawet musi się czasami zepsuć.
Ja wierzę, że czujecie się jak zakochani,
lecz czas was wyprowadzić z błędu.
Mój przyjacielu, bo to grzech przebrzydły,
a ty próbujesz zasiać zło między nami.
Myślisz, że takie małe dwa ziarnka piasku
na dnie klepsydry wywrócą ją do góry nogami?
Macie plakaty, protesty i marsze,
za dużo wam daliśmy wolności.
Wszystko przez nasze serca na oścież otwarte,
jak zawsze ludzie plują w twarz miłości.
A nam nie wolno zwątpić
nawet gdy w oczy nam bezdenne piekło spojrzy.
Musimy cię z ciemności wydobyć
choćby przez elektrowstrząsy.

Musisz ujrzeć światło to nie zmienia nic,
że się rzucasz jak spłoszony koń.
Musisz ujrzeć światło pomożemy Ci
nic nie wskórasz na sprawdzoną broń.
Pochodnie w dłoń, w dłoń niech Cię szlag
skoro nie chcesz być jak reszta skurwielu.
Płoń, płoń z resztek zła,
ogień cię oczyści z miejsca, blow!

Ludzki mózg to złożony mechanizm
i może nawet musi się czasami zepsuć.
Zawsze byliście tutaj mile widziani,
lecz dziś chcecie kapci gospodarzy przy wejściu.
Mój przyjacielu tak nie może być.
Z czynów twych dokładnie wynika,
że pobłądziłeś gdzieś na ścieżkę grzechu
po drodze z uniwersytetu do akademika.
Już nie pamiętasz umowy daliśmy Ci fory
w ramach pomocnej dłoni w potrzebie,
a ty dziś szukasz tu żony?
Miałeś zrobić dyplomy i wracać do siebie.
O nie nie nie nie coś ewidentnie ci percepcje mąci,
lecz ludzi tu nie dadzą Ci pobłądzić w chmurach.
Nie zdziw się kiedy pewnej nocy
przyjdą pod twój dom w białych kapturach

Musisz ujrzeć światło to nie zmienia nic,
że się rzucasz jak spłoszony koń.
Musisz ujrzeć światło pomożemy Ci
nic nie wskórasz na sprawdzoną broń.
Pochodnie w dłoń, w dłoń niech Cię szlag
skoro nie chcesz być jak reszta skurwielu.
Płoń, płoń z resztek zła,
ogień cię oczyści z miejsca, blow!

Ludzki mózg to złożony mechanizm
i może nawet musi się czasami zepsuć.
Już nie wystarcza Ci, że jesteś czytany
ciut za głęboko szukasz inspiracji do tekstów.
Mój przyjacielu powiem szczerze Ci
droga grzechu bywa grząska,
bo jak to mówią ten kto mniej wie lepiej śpi
i nie widzi jak z pod łóżka mu wychodzą monstra.
Ciekawość zabiła kota mój drogi bracie
i nie wierz w to, że satysfakcja daje drugie życie.
Nie jesteś pewien kto i co w pokoju sprząta
nie wtykaj swego nosa między drzwi i futryny.
Masz dziś pozycje tylko dzięki nam,
a ty wyciągasz syf i brudy.
My zawsze wierzyliśmy w ciebie w końcu uwierz w nas
albo klik klik błysk z lufy.

Musisz ujrzeć światło to nie zmienia nic,
że się rzucasz jak spłoszony koń.
Musisz ujrzeć światło pomożemy Ci
nic nie wskórasz na sprawdzoną broń.
Pochodnie w dłoń, w dłoń niech Cię szlag
skoro nie chcesz być jak reszta skurwielu.
Płoń, płoń z resztek zła,
ogień cię oczyści z miejsca, blow!
W chuj banknotów, może przyjaciel u boku,
awantury po zmroku czy, czy spokój,
głupa pali rodem z agentury, których nie jest mało,
czy na wieki wieków z jedną i tą samą oddaną,
ekstremalne życie na cienkiej linii, sen czy jawa,
dreszcze na plecach, noc, dzień Warszawa,
nienawidzisz albo kochasz chcesz spróbować to spróbuj,
niektórym imponuje lanie się po mordach za barwy klubu,
mi imponuje nagrany kompakt,
dźwięki producentów, które lecą z mego kompa,
mi imponuje to ziom, że dajesz radę,
choć to co masz na plecach na nie ma uwagę,
bądź, bądź taki dalej bądź taka dalej chcesz,
idź po to dalej, idź po to dalej,
bierz, to co Ci dane imponujesz mi jak wiesz, że nie musisz być zły jak Siedem Łez.

co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak?
Wysoki lot, już niejeden poleciał stąd.

co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak?
Wysoki lot, już niejeden poleciał stąd.

Patrz na horyzoncie Młody M z jointem w mordzie,
każdy radzi tu jak może wiesz po której jestem stronie,
wóda, szkło, cienki portfel kurwa ziom to już koniec,
cycki, dupy, usta, dłonie, kilka z nich mam w telefonie,
nie daj Boże, ziomek, nie bierz z tego przykładu,
ja zagubiłem duszę, ale mam łeb na karku,
wiesz co mi imponuje jak pomagasz bratu,
każdy wali wódę, nie każdy usłyszy ratuj,
imponuje Ci zło, bunt, wiem o tym
jesteśmy podobni nigdy, nie mieliśmy grubej forsy,
feta, kwasy, dropsy, wóda, jointy, nosy
to świat prawdziwych mężczyzn, schowaj zaćpane oczy
ja golę włosy i jestem bliżej Boga,
chłopie to coś więcej niż tylko łysa głowatu chodzi o charakter,
nigdy o puste słowa, to jest Młody M, więc powiedz mi chłopak..

co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak?
Wysoki lot, już niejeden poleciał stąd.

co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak? (dzieciak)
co, co Ci imponuje, dzieciak?
Wysoki lot, już niejeden poleciał stąd.
Siemasz skarbie, 5 minut gdy gasną światła.
Wtopieni w siebie, choć czasem wszystKo nas przerasta .
Mamy to coś, czego nie można zniszczyć
To setki pięknych chwil w świecie tak pełnym nienawiści.
To coś wyryte w naszych zaciśniętych dłoniach
To dla nas, to o nas z życia kolejna strona.
Akompaniament myśli, a wiatr uderza o szybę,
To jest to coś, coś co nie może być fałszywe.
To ma być szczere, ma być prawdziwe,
Musi iskrzyć ma być odsKocznią,
Bo życie to jest wielKi wyścig.
Ma angażować nie może być obojętne,
Musi dawać nam siłę i to jest własnie w tym pięKne .
Bez przesłodzonych słów uczucie ma być oczywiste,
Kilka minut z nią i moge spoKojnie pomyśleć .
Moge zapomnieć, przerwać na chwilę tą jazdę,
5 minut wstaje świat, to co jest taK ważne.
Ty dobrze wiesz czasem jest słodKa czasem słona,
A myślimy o tym, to wszystko tętni w naszych domach .
To jest odsłona, tego co my wszyscy wiemy
Czasem to wielkie szczęście wiedz, że bywają problemy
Wiesz to rozumiesz jeśli jesteś przy tym blisKo,
5 minut w żółtym świecie, na ten temat już wszystko.

To ma być tu i tam numer jeden po prostu pierwsze.
To ma przemawiać i w bez sensie być sensem.
To ma być przemyślane przez to ma przemawiać pewność.
To 5 minut tego co chcemy zamienić na wieczność.
To ma być tu i tam numer jeden po prostu pierwsze.
to ma przemawiać i w bez sensie być sensem.
To ma być przemyślane przez to ma przemawiać pewność.
To 5 minut tego co chcemy zamienić na wieczność.

Dajesz sto procent, wymagaj stu procent dla siebie,
5 minut dla mnie i 5 minut jest dla Ciebie.
To płynie swoim torem, minuty zmienia w godziny,
To jest to coś, o czym Ty i ja myślimy.
Mamy to wszystko i wiemy, którą drogą kroczyć.
Realistyczny sen gdy zamykają sie nam oczy.
Zakodowany obraz dla nas dzień miesza się z nocą.
Dobrze wiesz, że to to (to co tkwi w nas głęboko).
To ma wybaczać ma być oparciem w trydnych chwilach
To ma być wszystkim sekunda, minuta, godzina.
Czy tydzień, czy miesiąc, czy rok to ma być trwałe.
Ma być naszą przestrzenią wszystko to, to fundament.
To ma być moje, to ma być Twoje taK to czuje,
Jeśli ma byc inczej to się nie angażuje.
Ma byc poważne, szczera gra w otwarte karty,
Ma być zimą na wietrze z boku zostawiamy żarty.
(Nie ważny pieniądz) w tych sprawach nigdy sie nie liczy.
5 minut uniesienia słychać je nawet w ciszy

To ma być przemyślane, przez to ma przemawiać pewność.
To 5 minut tego, co chcemy zamienić w wieczność.
To ma być tu i tam numer jeden, po prostu pierwsze.
To ma przemawiać i w bez sensie być sensem.
To ma być przemyślane, przez to ma przemawiać pewność.
To 5 minut tego, co chcemy zamienić na wieczność.
To ma być tu i tam numer jeden, po prostu pierwsze.
To ma przemawiać i w bez sensie być sensem.
To ma być przemyślane, przez to ma przemawiać pewność.
To 5 minut tego,co chcemy zamienić na wieczność.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo