Popularne piosenki. Polski Hip Hop

2008..Ziomuś, witam cię serdecznie tego pięknego dnia
Dzisiaj pokaże ci miejsca, pokaże ci ludzi, których kocham..

Polski rap kocham blade kolory i metafory
ja kocham prosty mocny rap co barw sie nie boi
kocham fanki chce czuc ten funk w tym co chce robic
kocham dobry tekst i jazz step w saysonic
kocham jak publika unosi w góre ręce
kocham to w dziewczynach jak są nieprzystępne
kocham bawic sie dzwiękiem i efekt tej pracy
gdy stoje na scenie miotając w niej kolejne frazy
kocham poranki kiedy budzi mnie słońce
kocham czytać, choć kiedys w ogóle nie czytałem książek
kocham na oślep jesli kocham w ogóle
kocham Polskę choć czasem wątpie, sam wiesz jak tu jest
kocham usiąść z browcem przy ziomach
i słuchac najlepszych rapowych płyt w samochodach
i w klubach i w domach mam taką jazde
kocham słuchać ich po przebudzeniu i zanim zasę

Ref: 2x
Jeżeli masz to coś w co kochasz w co wierzysz
to podnieś swoje ręce od zaraz
nikt nie da szansy ci by drugi raz to przeżyć
a słońce dzisiaj świeci tu dla nas

Kocham graffiti i komiksy z dzieciństwa
i to jak jesteśmy podpici i jedziemy freestyle
kocham nagrywać, kocham pisać kawałki
i kocham siłę jaką beatbox zyskuje przez majki
kocham zmiany, bo nie nawidze stac w miejscu
i będąc nastukanym kocham grać pół nocy w tenchu
i kocham brzmienie żywych bębnów i pętle z breków
i swoje korzenie jak vademecum
i filmy z rick'ami na decu jak flipy ze schodów,
i z tego co pamiętam to od zawsze kocham humor sitcomów, ziomuś
jeszcze kocham szczerość zamiast niedopowiedzeń i udawania,
kocham refreny oparte na cut'ach z klasyki,
i chociaż kocham winyl to toleruje cd,
jak słyszysz kocham słowa na bicie,
kocham wolny styl, kocham sny, kocham życie

Ref: 2x
jeżeli masz to coś co kochasz, w co wierzysz,
to podnieś swoje ręce od zaraz,
nikt nie da szansy ci by drugi raz to przeżyć,
a słońce dzisiaj świeci tu dla nas

kocham tą płyte chociaż ty możesz nienawidzić jej,
kocham swoją dziewczyne chociaż bywa tak, że wkurza mnie,
kocham to osiedle złe do szpiku,
gdzie zostawiłem jedynke na chodniku,
kocham to miasto choć to miraż,
to tu straciłem kilku ziomków a przez kilku w końcu uwierzyłem w przyjaźń,
kocham się szwędać po ulicach w nocy,
tylko ja i muzyka i dzielnica co umie przymykać oczy,
kocham to ostre żarcie,
choć rozwala mi brzuch i sieje spustoszenie w gardle,
i sprite jest pragnieniem a cola spritem jak dla mnie,
bo chlam ją litrami i pewnie dałbym rade wychlać całą wanne,
mam pare ukochanych płyt, nie skumasz kilku,
i tak jak pare płyt mam pare filmów,
mam jazde na kręcenie klipów i jazdy na robienie fotek,
bo kocham dziś i chce je zachować na potem

Ref: 2x
jeżeli masz to coś co kochasz, w co wierzysz,
to podnieś swoje ręce od zaraz,
nikt nie da szansy ci by drugi raz to przeżyć,
a słońce dzisiaj świeci tu dla nas
[Ry23]
Ry operuje głosem ta jak delfinfyn butlonosem,
idę za ciosem by toczyć walkę z chaosem,
by móc sterować swym losem,
a wrzystko to co mam tu wyniuchałem nosem.
Każdego dnia upadam i się podnoszę,
każdego dnia rodzę się na nowo i znowu zamieniam się w proszek,
każdego dnia pierdolę tego co para się donosem,
każdego dnia rozsiewam słowa od tatr po pomorze.
Joł mówi Ry z pedoen z kreską,
czyli z kraju który w godle ma orzełka z resztką,
często dzień mi mija jak parę sekund,
w tym chorym mieśćie które wciąż poszukuje leku.
To szczegół bo takich jak ja jest na pęczki,
z tą różnicą że połowa na rym wrzuca ręcznik,
poddają się bo ktoś musi być zwycięzscą,
każdego dnia moja victoria przyjąć klęską.

Ref.2x
Każdy dzień mija tak jak wszystko czego żal ci tracić,
każdego dnia możesz zuborzeć albo się wzbogacić,
każdego dnia masz prawo mówić o tym co cię boli,
każdego dnia lecz nie każdy dzień na to pozwoli.

[Szad]
Trzysta szejdziesiąt pięć dni w roku, pracuję, świt w bloku,
wstaję świt, zmoroku rytm kroków,
niesie się chem w okół po kondygnacjach,
ja daję bit w okół i skupiam się na kombinacjach.
Trzyma mnie grawitacja, dobra filtracja,
i satysfakcja że rap ich wzmacnia jak medytacja,
ty ale mam też takie dni kiedy nie wierzę w nic,
i zadowoliłbym się smakiem krwi.
Mam takie dni że czuję się wrakiem i,
wkurwiają mnie w rapie ci łak mc zabierz ich,
i mam też takie dni że czuję się czakiem diss,
majkelri, daj ten bit i zamieniam patent w list.
Nie zabronisz mi jak zachce to się wdrapie na szczyt,
nie zabronisz mi bo sprawy bracie za daleko zaszły,
tu nie każdy dzień jest każdy ale każdy dzień jest ważny,
czas brać to w swoje ręcę a nie czas by chować twarz i.

Ref.2x
Każdy dzień mija tak jak wszystko czego żal ci tracić,
każdego dnia możesz zuborzeć albo się wzbogacić,
każdego dnia masz prawo mówić o tym co cię boli,
każdego dnia lecz nie każdy dzień na to pozwoli.
[Pezet]
Cała ulica błyszczała uśmiechem tego typa
W krzykach ostrych jak papryka brzmiała jego chrypa
Szwędał się po klitach, zrzęda z twarzą cynika
Typ o złotych zębach, żebrak, nocny żeglarz życia
Witał mój dzień dziś, mówił nie każdy przypał ujdzie ci
Melanże lubił, swój cień gubił, złotem zgrzytał mi
Jak głupi żyjesz dopóki nikt nie ściga cię za długi
Przy mnie ostatni hajs wydał na szlugi
Mówił te same dni, te same sny
Cokolwiek robisz ten sam syf, te same drogi
Ulicy pupil, dobry człowiek, reszta do dupy
Szczęścia nie kupisz, gdy kłopoty piętrzą się po sufit
Mówił z warszawskim ojcem chrzestnym masz do czynienia
Serce kolcem przeszył, głodem przymierał, wielki rekin
Nieraz gonił kawałek chleba po miejskich kiblach biegał
A kiedyś hajs, dziwki, koks i Chivas Regal.
Szybki prąd go porwał jak torwal śliski nielegal
Życie to myśli regał, sny o tym czego się nie ma
Mówił nic się nie zmienia, patrzył z pod tych samych powiek
Kręci się ziemia, pozwól, że coś ci opowiem
Pozwól, ten rajski ogród zaczął się gdy skończyłem liceum
Życie jak w baśni, dążyłem do celu
Jeden z bandy frajerów, który chciał zostać poetą
I zadarł z prawa literą w pogoni za monetą
Kara i terror bo w szkołach nie znalazłem spokoju
Zacząłem szukać tego snu gdzie indziej smaku hardcoru
Pieprzyć indeks, przemyca mara kabzynt
Bo przecież widzę ile świat już w tym znalazł kabzy
Idę, ten sam dzień, ten sam sen błogosławi Allach
Mój spokój zgubił się, świat zatruł jak Currara mnie
Wiara, byłem gangsterem na szczytach wojny
Teraz mam życie szczere, mam spokój i jestem wolny

Ref.:

Ten sam dzień, ten sam sen
Ten sam dzień, ten sam sen
Te same dni tak jak rekurencje w lustrach
Te same sny, chociaż każdy z nich jest inny
Te same dni tak jak rekurencje w lustrach
Te same sny

[Ash]
Może ten dzień jest po to by dać mi nadzieję na to
Że widząc siebie w lustrze opisuję prawdą wszystko
Może da nadzieję na tą rzeczywistość
Zwariowało życie, chociaż ja chce jeszcze błysnąć może
Może ten dzień jest po to by nie było gorzej
By kolejny czarny malowany był w kolorze
Tylko cień i zorze w parze z akapitem masz
I miliony liter gdzieś tam deszcz bębni o szybę, ja to słyszę
Gdzieś za ścianą w czyichś krokach
Świat się kręci tak jak winyl na 33 obrotach
Tylko stara droga, którą zawsze mijam
Te same sny, te same dni co dzień się przewija przez me życie
Patrzę na to tak jak patrzę, a wy jak patrzycie
Wyobraźni jest hamulcem życia marzyciel
Nie jestem sam, znajdę się tam wśród setek liter
Ktoś mówił mi te same sny przecież co dzień śnicie
Ja o świcie chce budzić się z ułożonym życiem to wiem
Z porządkiem w głowie, wzrokiem z pod pewnych powiek
Wtedy powiem szczerze warta była praca
Te same sny, te same łzy, mam do kogo wracać
Chce świat obracać siedząc na jego szczycie
Puszczać w ruch to wszystko jak na winylowej płycie
To odbicie każdego dnia kiedy wstanie ranek
Zobaczę, że dzień jest źródłem wielu niespodzianek

Ref.

-Nie bo ja nie będę umiał tego zrobić, no ale wiesz
-No to po co to robimy
-Myślałem, żeby jakiś efekt nałożyć kurwa
-Efekt?
-Taki wiesz, naczy
-Efekt dziada
-Ja nie wiem
-Tak nałożymy efekt dziada kurwa
-Kurwa
-Rewelacja po prostu, sam to wymyśliłeś?
-Cicho...
-Zesrałem się kurwa, gu, tu miałem wejść
-Dobrze
-Tu miałem wejść, ale zapomniałem, że trzeba wejść
Zastanawiałeś się czasem co mówisz i piszesz?
Słowo ot tak rzucone może zrobić innym krzywdę
Odpowiedzialność której nie bierzesz do głowy
Ja pytam ty pomyśl ja jestem tego świadomym
Przez te lata nauczyłem się szacunku i pokory
By żyć godnie niepotrzebnie nie pakować się w kłopoty
Jednak wciąż zdarzają się odstępstwa od reguły
Bo ktoś czegoś nie rozumie jazda to porusza tłumy
Tyle razy spotykałem się z takimi postawami
Zero szacunku ignorancja tak po prostu dla zabawy
Wielu czuje się przez to królami tego świata
Dla mnie to idiotyzm i nic nie więcej do dodania
Inny chce wojny zlokalizuj mnie w Warszawie
I przestań prowadzić batalię przez Neostradę
Wiem że tak jest łatwiej w ukryciu bez konsekwencji
Jednak kiedyś taki pan-nikt poczuje smak klęski

Czasem myślę gdzie jest kres tej ludzkiej głupoty
Budować na niewiedzy coś zajebisty motyw
Często spotykam się z takim podejściem
Muzyka to zabawa wy robicie z niej coś więcej
To kolejna płyta dowód na to że można
Bardzo szybko zamknąć usta i wątpliwości rozwiać
Niezmiennie od lat z precyzją olewając presję
Zawsze wracamy tam gdzie jest nasze miejsce
Kolejne zapisane kartki non-stop ten sam proces
Wciąż wierzymy że nastąpi kiedyś progres
Wszystko poświęć głowa mówi podświadomie
Wchodzimy w tryby tej maszyny znów brudzimy dłonie
Mimo tego że krytyka spotyka nas stale
To psy szczekają a karawana jedzie dalej
Słońce krwawe zachodzi, z nim reszta nadziei

Ile to już lat płynie taka filozofia ?
Dotyk anioła złoty taka anegdota.
Uczę się na błędach i czasem łapie kota
ile jeszcze razy dostanę od życia kopa ?
Biegnę dalej, czuję wolność jak antylopa chłopak.
Ja też czasem zrobię tak, coś na opak.
Niejedna wtopa w życiu, ale szukam spokoju
w dobrym nastroju wstając rano myśląc pozytywnie.
lecz czasem nie dam rady złapać za tą dźwignię
również pragnę, uwierz żeby było dobrze
choć nie zawsze to wychodzi chcę myśleć mądrze
nie muszą się niczym przejmować, cudować, rezygnować z czegoś
poświęcić to dla idei tym brakujące ogniwa gdym je zakleił
czasem jestem jak ten pociąg który się wykoleił ,
lecz po upadku wstaje powierzę lepsze jutro. Człowieku.

Zawsze jest nadzieja w nas bo jedno życie, przecież znasz to.
Kochaj wiesz że warto.
Bądź swego serca sumieniem, twojej duszy ukojeniem.
Graj w to ! Wiesz że warto

Pierwsza się rodzisz i ostatnia umierasz
co dzień do działa skrzydła rozpościerasz
wciąż przecierasz szlaki tak od draki do draki
podboje i upadki (nie poddawaj się bez walki)
słyszę w sercu szept i znów wstaję w szramki
anielskich huwców ty wyciągasz mnie z pułapki
wojny samobójców, nie zawsze szczera
pełna złudzeń matko głupców (nawet wyliczysz)
głuk nie zgiełk, zwątpienia wszystkich mówców
z tobą wypiję za wszystkie moje błędy
tobie jestem wdzięczny za wszystkie happy end'y
jesteś ze mną (wiem, wiem) jestem z tobą
dziś niosę twoje światło z twą osobą
słowa jak promienie, beznadziejni poskromieniem
sam wiesz FUshi jak to się dzieje
tylko człowiek, człowiekowi może dać nadzieje.

Zawsze jest nadzieja w nas bo jedno życie, przecież znasz to.
Kochaj wiesz że warto.
Bądź swego serca sumieniem, twojej duszy ukojeniem.
Graj w to ! Wiesz że warto

Ile to już lat Felipe dajemy radę
z małym, średnim, większym życiowym nakładem
z porażkami, sukcesami, ze wszystkim razem
z problemami małego i dużego formatu
korzystaj z życia, to był nasz atut
ile razy słysząc słowo 'mordo poratuj'
choć już się ma z tamtych lat kumpli, wariatów
każdy przecież poszedł swoją życiową drogą
niektórzy dali sobie rade niemal z nikogo
zaczynali od zera, ruszając w pogoń za dobrym życiem
z prostując tym wymogą, które życie nam serwuje
od początku żyjąc gdzieś w jakimś zakątku świata
gdzie los nam wszystko sprawiedliwie spłaca
układając sobie życie ze swoją kobietą
budując ważny fundament twardy jak beton.

Zawsze jest nadzieja w nas bo jedno życie, przecież znasz to.
Kochaj wiesz że warto.
Bądź swego serca sumieniem, twojej duszy ukojeniem.
Graj w to ! Wiesz że warto
Jest tu Szpadyzor, Jest tu Szpadyzor, Jest tu Szpadyzor,
SzpaSzpaSzpadyzor. 2x

[Ramona23]

Mówi RY, z krainy którą na codzień zwiemy domem,
możemy (my), otworzyć ten dom naszych rymów łomem,
widzę łzy, a to dla Ciebie chyba zły omen,
do tej gry, potrzebny niewiarygodny flow i fenomen (ej),
w moment, zasypuję was czymś czego nie mozecie opisac,
a mimo tego chcecie tego, jak wyjścia na bissa,
to jest coś, do czego się wraca jak do misia (z dymem),
myślisz ze przerwę, chyba nie lałeś dzisiaj synek,
nie przerwanie do przodu, to ta gadka która wymaga kodów,
jak ciepła wóda lodu
jak polski rap zachodu
jak bierni swoich Bogów
jak nie wierni pokus
jak imprezownie basu
jak dzikie zwierzęta lasu
jazda bez pasów, tak to robimy w Pyrlandii,
Szpadyzor crew, bardziej chory niż rodzina Bandy,
Jak Bamb,i ciagle przyśpieszam i zwalniam,
to Poznań, bardziej tajemnicza kraina niż Narnia

Ref.
To jest Szpadyzor Crew,
Ty też Szpadyzorz tu,
[Ej], [Ej] Szpadyzorz z nami [Ej],
Szpadyzorz ze Szpadyzorami

To jest Szpadyzor Crew,
Ty też Szpadyzorz tu,
[Ej], [Ej], [Ej], Szpadyzorz z nami [Ej],
Szpadyzorz ze Szpadyzorami

[GURAL]

Jestem, jestem, jestem mister Gibons, mister Kręciwons,
waże sobie piwo, z P do N na żywo,
moja baśń to tysiąc, plus jedna noc,
mam moc, tak jak star wars Yoda,
bo nagroda jest tu, nie na Antypodach,
I nic dodać, Baca dobrze goda,
gazda a nie gwiazda, jak Jane Fonda,
mam te słowa, legendarne jak Dj Honda,
kolego, chuj Ci do tego, mam rymów sporo,
technikę chorą, nie zdrowa, maskę jak Zorro,
Dziadziorro, co gadką robi terroro-horror
witam rymem fight borrow, buon giorno,
jadę swoją drogą, bajerą niepokorną,
późną porą, furą niepozorną,
brat, rap nam wolno, lubię pierdolnąć,
zamiast kawę..(kark ugiąć, usiąść, wodę golnąć)

Ref.
To jest Szpadyzor Crew,
Ty też Szpadyzorz tu,
[Ej], [Ej] Szpadyzorz z nami [Ej],
Szpadyzorz ze Szpadyzorami

To jest Szpadyzor Crew,
Ty też Szpadyzorz tu,
[Ej], [Ej], [Ej], Szpadyzorz z nami [Ej],
Szpadyzorz ze Szpadyzorami

Rafi:

Siły w rymach, tyle ile ma na starcie Concord,
taki klimat, tylko wtedy gdy na blacie bongoo (nie lubisz mnie..)
Gdy słuchasz, czujesz dyskomfort,
Mi to wisi, tak jak dzieciakowi przy czapce pompon
Jadę z pompą, rymem napompowanym jak ponton,
Robieniem combo, takie jak teka taekwondo,
Leigh Back'owe flow, choć czasem ostre jak żądło,
będzie je słychać stąd do Toronto słonko,
bo montowanie słów, pod bit jestem fachurą,
mój chwyt, za pióro i mogę rzucić na Ciebie urok,
jak wiedźma z Blef, uciekaj jak usłyszysz szmer,
to pod skórą, sparaliżuje Tobie każdy nerw,
to ten super R, z RR Brygady,
potrzyj swoją sziszę, a wyskoczę Ci z niej jak Alladyn,
Będzie nie wąsko i tak gorąco, że ściany przepocą się jak po Pro Evolution pady

Ref.
To jest Szpadyzor Crew,
Ty też Szpadyzorz tu,
[Ej], [Ej] Szpadyzorz z nami [Ej],
Szpadyzorz ze Szpadyzorami

To jest Szpadyzor Crew,
Ty też Szpadyzorz tu,
[Ej], [Ej], [Ej], Szpadyzorz z nami [Ej],
Szpadyzorz ze Szpadyzorami
Mam dryg do gry, drybluję jak Totti
Waleczny jak Szkoci, sprawdź to, co Ci szkodzi?
Podziw wzbudzam kolejną bramką
Biegnę flanką, jak Blanco
Szeroko jak na Camp Nou
Publika krzyczy "gola" na całe gardło
Strzelam jak Gianfranco Zola, jak Saviola
Drybling jak Ginola, skuteczność Andy Cole'a
Twoje błędy karcę jak Nicola Ventola
Zwodzę, rywali po drodze mijam
Jestem długowieczny jak Roger Milla
Jak Milan stosuję ostre catenaccio
Bragadoccio znane tylko prawdziwym graczom
Koszę jak Hajto z Kłosem
Biegnę rajdem, crossem, strzelam jak Klose
Sztuczki techniczne? Owszem
Bieg, na piętkę, do tyłu, strzał, bramka
Przy mnie jesteś jak trampkarz

Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Kto to? Mezo, Pan Duże Pe
Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Czas dokonać pewnych zmian w tej grze

Powiedz gdzie dwóch takich jak my znajdziesz
Groźni jak w ataku Patrick Kluivert
I Lajner rajdem jak Quaresma
Damy Ci frajdę, nawet jeśli nas nie znasz
Wierz nam. Gramy tak jak Chievo Verona
Bo dobrze wiemy, że każdego da się pokonać
Obrona leży, piłka trzepocze w siatce
Nie boję się uderzyć, kończę kolejną akcję
Wykorzystuję sytuacje jak Alan Shearer
Mam grację, defensywę zostawiam w tyle
Jak Robert Pires wrzucam świetne crossy
Prosisz o zmianę, bo masz mnie dosyć
Losy tego spotkania chyba są przesądzone
Wiesz już o kim mówią Irae Campeone
Za mikrofonem jak pod bramką Inzaghi
Lepiej uważaj - te dragi mogą zabić

Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Kto to? Mezo, Pan Duże Pe
Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Czas dokonać pewnych zmian w tej grze

Druga runda jak Dunga, podbijam Mundial
Wznoszę Puchar Świata, zachwycam jak Nakata
Mój atak to kataklizm dla obrońców
Chcesz zrobić wślizg, weź się odsuń
Trafiam celnie jak Loko, kiwam jak Okoń
Twój występ jest wtopą, szukaj szczęścia w Intertoto
Ja w Champions League gram w finale z Realem
Talent jak Giggs, wirtuoz sportowych aren
Boski styl, którego nikt wcześniej nie widział
Szybki i błyskotliwy jak Caniggia
Wpadam bezkarnie w pole karne przeciwnika
Sprytnie, bezszelestnie jak Babangida
Jak Dida bronię, w obronie jak Nesta
Nie strasz mnie, nie straszna mi presja
Nie groź mi, chcesz zwycięstwa - przestań
Jesteś słabszy niż Liechtenstein

Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Kto to? Mezo, Pan Duże Pe
Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Czas dokonać pewnych zmian w tej grze

Gram jak Choaki, pokazuję wasze braki
Dlatego wielu ludzi lubi nasze traki
Poza tym na bitwie chętnie sprawię Ci dżihad
Trafiam do celu jak powolny Kahveci Nihad
Znajdę Warzycha, albo Mario Jardel
Zawsze drogę do Twej bramki znajdę
Graj więc, ale stracisz kolejne gole
Bo gram jak w powietrzu Jan Koller, ole!
To jest ten atak, który rzadko pudłuje
Pan Duże Pe oraz Mezo - czujesz?
Wielu kopiuje, ale wiesz, że to nie to
To klasyczny duet jak Romario - Bebeto
Jak El - Depo, Makaay i Diego Tristan
Siejemy popłoch od gwizdka do gwizdka
Duże Pe mistrz, jak Colo-Colo w Chile
Niesie mnie polot musisz to pojąc - tyle

Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Kto to? Mezo, Pan Duże Pe
Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Czas dokonać pewnych zmian w tej grze
Ciesz się życiem, ciesz, ciesz, ciesz się życiem
Rutynę ćwiczycie? spójrz na siebie, szkoda mi cię
Ciesz się życiem, ciesz, ciesz, bo jest tylko jedno
Nasze słowa, szczera prawda, wiemy to na pewno

[WoŹny]
Powierzchnia lustrzana, na niej postać mi znana
Zastanawiam się jaka przyszłość jest mi pisana
Czy potoczy się szczęśliwie, czy założę rodzinę
Czy w pogoni za pieniądzem popadnę w rutynę
Jak na razie na koncie wiele chwil szczęśliwych
Chociaż nigdy nie zapomnę tych momentów zdradliwych
Wszystkich ludzi fałszywych trzymanych w oddali
Pozdrowienia dla przyjaciół, którzy ze mną zostali
Są dni przynoszące szczęścia chwile
Oby takich pod dostatkiem, żeby żyło się milej
Robię tak, by omijać tarapaty
Wolę cieszyć się życiem, z chłopakami chłonąć baty
WZI i WoŹny jeden cel sobie stawia
Doskonalić słowa, które do was wymawia
Ciesz się życiem, ciesz, ciesz, bo jest tylko jedno
Moje słowa, szczera prawda i to wiem na pewno

[Ekonom]
Tyle spraw wokół mnie, a ja stoję w środku świata
Obok zmęczeni ludzie pracujący długie lata
Wielka dla nich strata, zatracają swe wartości
Obojętni na świat, w ich oczach nie ma już radości (nie ma)
Za pieniądzem poszli z wyboru i z konieczności
Kariera, myśli, że jest przed nim, ale złą drogę wybiera
I nic nie dociera, taki człowiek w ciągłej walce
Obudzi się, okaże się, że jest już starcem
Dzień ucieka przez palce, a on samotnie siedząc w kinie
Ogląda swe życie, które i tak go ominie
Wciąż popadając w rutynę traci wszystko, a szkoda
Bo w moim życiu każdy dzień to jest przygoda
To wspaniała nagroda, jeszcze raz to zaznaczę
Chociaż jeden dzień jest wypełniony śmiechem, drugi płaczem
Zawsze na to baczę (tak) szukam szczęścia w każdej chwili
Jak wy tego nie znacie musicie się wysilić
Zrobić sumienia biling, zastanowić się nad sobą
Bo moim zdaniem życie jest wielką nagrodą
Szczerej radości dobą, a przynajmniej tak chciałbym je widzieć
Chłopak nie łam się, przecież zawsze jakoś idzie
Lepiej żyć w dumie, a nie w wstydzie, to przecież proste
Mam swoje wartości, bo do tego dorosłem
Dzisiaj potrzebny jest postęp, uczucia dobra w życia męce
Chłopaki bierzcie swój świat w swoje ręce

Ciesz się życiem, ciesz, ciesz, ciesz się życiem
Rutynę ćwiczycie? spójrz na siebie, szkoda mi cię
Ciesz się życiem, ciesz, ciesz, bo jest tylko jedno
Nasze słowa, szczera prawda, wiemy to na pewno

[Hao]
Uśmiechasz się skrycie, wstydzisz się tego?
Nienawidzisz tego, że coś sprawia ci przyjemność
Widzisz czyjeś szczęście, ból czujesz w oczach
Cofając się lat kilka, widzisz, miało być na opak
Chłopak małoletni kiedyś siódma godzina
Gdzie pobudką zaczynasz, szkoła, spanie, rutyna
Smutna mina, chociaż po latach pracy
Dochapał się kołaczy, co? biedę klepie
Brak szerzy roznostkach, każdy wie to najlepiej
Żal mi cię, nie wiesz co daje nam życie
Przy byle okazji czuję się znakomicie
Choćby dobra pogoda jak zimna woda daje efekt
Rano wstając sił dodając, wiarę dając
Lecz wszystko nie jestem pesymistą tylko optymistą
Tylko dzięki temu radość jest blisko
Podzięki każdemu wszystkim znajomym pyskom
Podzięki WoŹnemu za to, że obok mnie krzyczy
Dla Miexona, że mogę dalej swój styl ćwiczyć
Fenomen dzięki za nagrywkę, którą robię
I dzięki dla kobiet, ciesz się, ciesz, ciesz się, ciesz

[Żółf]
To zachowanie psa zwraca na siebie uwagę
Z czego się śmiejesz, bo nie zasługujesz na powagę (proste)
Stoję z nim oko w oko i lachę na niego kładę
Bo on dobrze wie co znaczy nasze ChWDP
I nic zrobić nie może, to piękna chwila
Mój Boże o więcej takich chwil proszę ciebie, proszę
Bo od ciebie mogę je mieć, tego jestem pewien
A powiedz co ciebie cieszy, ładna pogoda?
Bo do pracy milsza droga i na spacer
A mnie jarają na meczu Legii race
Właśnie to mnie grzeje
Jak prosto w twarz wrogowi się śmieje
Bo on leży, przegrał, a jeszcze w to nie wierzy
To najbardziej cieszy (tak) i jeszcze piękna chwila
Gdy dziewczyna się peszy, czas umila
Z nią rozmowa, słodkie słowa, ty to kapisz
A nie zauważasz czego w puencie na roboczy afisz
Urodzajny w profity, a duchowo siły tracisz
Więc zauważ może w końcu czego kosztem się bogacisz

Ciesz się życiem, ciesz, ciesz, ciesz się życiem
Rutynę ćwiczycie? spójrz na siebie, szkoda mi cię
Ciesz się życiem, ciesz, ciesz, bo jest tylko jedno
Nasze słowa, szczera prawda, wiemy to na pewno

Ciesz się życiem, ciesz, ciesz, ciesz się życiem
Rutynę ćwiczycie? spójrz na siebie, szkoda mi cię
Ciesz się życiem, ciesz, ciesz, bo jest tylko jedno
Nasze słowa, szczera prawda, wiemy to na pewno
Nie za kasą i seksem chociaż żyję w wielkim mieście
Mam otwarty umysł o tym się dzisiaj dowiecie
Że możliwości sporo, nawet wstecz pamiętam lekcje
W czasach życia na kreskę hołd oddaje dziś męce
W kulturowym tyglu w wielkim świecie przeciw wojnie
Choć często nie spokojne sytuacje, czy to pojmiesz?
Pokazuje w jaki sposób, można coś co chce się, osiągnąć
Na kolejny level wspiąć się znaczy poziom
To ziom znaczy to, że możesz wszystko
Jak na czwórce Decksa, wiem odrobię pierwszy milion
Bo mam mentalność zimną, dusza wojownicza sprawia
Że buduje i naprawiam, gdy spierdolę sprawę działam
Gdy grunt zbadany badam ja i SLU ponownie
Bez zbędnych obsunięć jestem pewny, nie to mnie
Pieprzyć te kamery, te kariery chcę mieć wiedzę
Chcesz bierz profity, jesteś próżny - się przejedziesz

Ref. Pokonując granice własnej wytrzymałości
Wznosisz się na wyżyny własnych umiejętności
Bo to życie oferuje nam dziś wiele możliwości
A ty łap los w swoje ręce nadal bądź Duchowo Mocny

Żaden filozof zwykły czubek co ma zapał
Nie czas umrzeć na zawał, nerwowego życia nadmiar
Bierność to banał ja wybieram szereg działań
Podejmuję każde z wyzwań, więcej robię niż gadam
Chce miłości od brata, od siostry, każda strata
Boli tak mocno jak z kuszy przebita klata
Bo miłość to ból tak ja nawijał Ja Rule
Ta, nie będę żul, bo nawet gdy w rapie król
Potrzebuje tego życia, tego nie chce dziś kreować
Własny świat reprezentować, pełen dumnych postaw zobacz
Posłuchaj słyszysz, będziesz miał co komentować
Pokonuje bariery, których tak się boisz pognać
Zdążyłeś mnie poznać do bólu szczery jak zawsze
Pragnę być wolny, kochany i wiem że stać mnie
Na życie które jeszcze będzie cudne zacznę
Podejmować wysiłki przez to będzie kozackie

Ref. Pokonując granice własnej wytrzymałości
Wznosisz się na wyżyny własnych umiejętności
Bo to życie oferuje nam dziś wiele możliwości
A ty łap los w swoje ręce nadal bądź Duchowo Mocny

Nie kurewskie lecz piękne nikt nie skminił refrenu
Tendencje do narzekań, tak wielu obywatelów
Wyjeżdżają za chlebem by uzyskać marny status
Bycia w Polsce jednym z tych statystycznych szaraków
Na Jeżycach syf, nie inaczej na Brooklinie
Takie same możliwości, czyżby? Niech rozkminie
To jest o łamaniu granic kawałek, ucz się pilnie
Świat należy do nas, nie do ludzkich pomyłek
Chwytaj dzień brat, znajdź tu na życie chwile
Nie jak systemowy robot, nie poczujesz, że żyjesz
Wiem trzeba zapierdalać, lecz uważam to nie wszystko
By coś Ci w życiu wyszło, walcz! Zdobądź godną przyszłość
Traktowany marginalnie, mam być zgredem, czuć się nikim?
Dla mnie nie możliwa taka sytuacja, Rych jak Wiking
Chce stanowić przykład, że wciąż można walczyć wierzysz?
Żądny nowych wyzwań czas by siły sprzymierzyć

Ref. Pokonując granice własnej wytrzymałości
Wznosisz się na wyżyny własnych umiejętności
Bo to życie oferuje nam dziś wiele możliwości
A ty łap los w swoje ręce nadal bądź Duchowo Mocny x2
Bum, grzmot i błyskawica
Porządki na ulicach
Początki burzy i podróży życia
Stoję na środku placu cały brudny od grzechu
Zaczyna siąpić, nie mogę wątpić, człowieku
Zmaga się wiatr, znajduję twarz
Pierwsza kropla ląduje na obliczu, oblicze to Polska
Niemrawy rząd, jak i skąd zabrać tupolewa
Degrengolada, wicher, pada, polska ulwa
Wyrodna matka, zabawa dzieckiem jak lalką
Znudzona rzuci w kąt, odpadnie główka, matko
Faszyzujący ciul, nie Polak, narodowiec
Bananem w murzyna, jaka drużyna, jaki sportowiec
Rozdarcie bibli, samozapłon w telewizji
Karetki dla wybranych i prowizje od prowizji
Nie jestem mesjaszem by brać to na siebie, wiesz?
Jestem Polakiem ze stada, niech pada deszcz

Polska ulewa – moknie naziol, moknie lewak
Moknie rząd, moknie ksiądz, moknie pedał
Moknie antifa, moknie twój ulubiony raper
Mokniesz ty, moknę ja, co rzuca krople na papier
Polska ulwa – moknie naziol, moknie lewak
Moknie każdy blok, mokną drzewa
Moknie antifa, moknie twój ulubiony raper
Mokniesz ty, moknę ja, co rzuca krople na papier

Bum, grzmot i błyskawica
Porządki na ulicach
Parlamentarny dom płynie dzisiaj
Nie Platformy i PIS-u,
Ptwornych lisów wobec pokornych widzów
Upiorny biskup niech odda pobory w pizdu
Oporny fiskus, ogromy zysku, niech im stanie w pysku
Graffiti na systemowym obelisku
Kultura polityczna to wyświechtany frazes
Tylko się przekrzykują, negują i plują jadem
Niech pada kwaśny deszcz na księży pedofili
Satany za sutanną, co się nawzajem kryli
I oberwanie chmury na pijanych oprawców
Domowych katów, co potrafili wszytko zatruć
Niech topią się we łzach, co poniżają starców
Odbiorą nagrodę - siarkę na piekielnym krańcu
Zostanie suchy ten, co cicho ubolewa, jeden ze stada
Niech pada polska ulewa

Polska ulewa – moknie naziol, moknie lewak
Moknie rząd, moknie ksiądz, moknie pedał
Moknie antifa, moknie twój ulubiony raper
Mokniesz ty, moknę ja, co rzuca krople na papier
Polska ulwa – moknie naziol, moknie lewak
Moknie każdy blok, mokną drzewa
Moknie antifa, moknie twój ulubiony raper
Mokniesz ty, moknę ja, co rzuca krople na papier

Ostatnie osiem kropel leci na moje serce
Niech obmyje grzechy minie przepych zostanie miejsce na
Kwiat nadziei niech chwasty Utracjusza
Co marzy o lataniu a nie da rady się ruszać
Jak umiesz pływać nie bój się wypaść za burtę
Żeby rzeka miłości niosła cię ze swoim nurtem
Ty podnieś ręce w górę (krzycz) Kochamy Polskę
Kończę burze, oczy mróże, wychodzi słońce

Polska ulewa – moknie naziol, moknie lewak
Moknie rząd, moknie ksiądz, moknie pedał
Moknie antifa, moknie twój ulubiony raper
Mokniesz ty, moknę ja, co rzuca krople na papier
Polska ulwa – moknie naziol, moknie lewak
Moknie każdy blok, mokną drzewa
Moknie antifa, moknie twój ulubiony raper
Mokniesz ty, moknę ja, co rzuca krople na papier
Tede.
Czasem czujemy się z Sir Michem jak Blues Brothers,
Butelka z winem, paczka fajek, nas dwóch z rapem,
Kolejna noc zerwana, robimy rap do rana,
Jak na kogo nie ma liczyć, rap to może na nas,
Czasami myślę, że to film, te parę chwil to piękne,
Ale to nie film, nie pytaj mnie w czym tkwi sekret,
Po prostu jestem w tym bo jak Ty w to wszedłem i
Jestem nim choć byłem kimś innym przedtem,
Niektórzy mówią, że ta postać którą gram to król,
O tym nie mówmy, gram tu jedną z głównych ról,
I dalej róbmy, to właśnie po znów my tu,
To główny nurt i to już nie jest potok słów, już.

Ref.
Nam zdaję się, że tu chodzi o życia sens
a to tylko jest ładny film, jeszcze jedna reklama Malboro

Wdowa.
Jeszcze jedna, jeszcze jedna, o,o,o
Nie wiem, po co mi fryzjer i stylistka na klipach,
Potem mówią mi w klubach, że kogoś przypominam,
Odbicie w Twoich oczach, jest inne niż to z lustra,
Powiedz mi, które kochasz, odpowiem ale urwał,
Nie jestem marudna, chimer nie miewam wielu.
Lubię sushi ale zjem coś z orlenu też,
Jak zgasisz mnie, nie wyjdę na pięcie z jakimś fochem,
Bo zgaśnie mi napięcie nie raz RWE Stoen
Sms z orange znowu mnie ponagla,
W sobotę i we wtorek był trochę grany hi life,
Każda moja fanka, chcę zgrywać w szpilach divę,
Ja zasuwam w trampkach i przebieram się w t-shirt i
Nigdy nie napiszę, czegoś co nie jest prawdą,
Choć tylko w pewnym sensie bywa mi czasem łatwo,
Ten film dobrze oglądać, gdy możesz zmienić kanał,
Ale główni bohaterzy muszą przeżyć po reklamach.

Ref.

Tede.
Jak rozleję kieliszek czerwonego wina,
Czasem bywa, wtedy mam czerwony dywan,
To chyba wszystko na ten temat z mojej strony,
Czasem bywam, lecz wolę nagrywać niż salony,
Wiem to nie jest film jak nie zrywam filmu,
Nie jestem w tym dla głupich min i rankingów,
Ja tu jestem dla bitów nie dla plebiscytów,
Reprezentuję zwykłych typów wśród celebrytów,
Ja tu piszę zwrotki, Ty chyba w to nie wątpisz,
Ja nagrywam zwrotki, które Ty możesz podbić,
Bo też cholera jak to film to Ty też w nim wystąpisz,
Ale wiesz to dla nas życia sens te zwrotki.

Ref.

Eldo.
Jeszcze jedno, ten film to do utraty tchu bieg do sedna,
Palę fajki a finisz to płytki grunt, płytki sen, płytki oddech
Późną nocą i nie dla was ale dla mnie bo wierzę, że warto po coś,
Bić się, pragnąć lub serce karmiąc, idź precz karmo sam napiszę swój scenario,
Rap gra, jestem w klasie dyplomowej i chcę iść dalej,
Jak ktoś wciąż mi zawraca głowę,
Zarobiony jestem, Ty myśl o tym do woli,
Mam fakty i ludzi a pieniądze nie grają roli,
Mam siebie i to jest mój wróg najwierniejszy,
Kiedy przegram, nie wiem, może uda się zwyciężyć,
Tic tac - jak u Ciebie wciąż ucieka
I nie mówi przepraszam, kiedy przez palce przecieka cóż,
Będę ostatnim, który zacznie marudzić, sen na jawie, wolność,
Ja nie chcę się obudzić.

Ref.

Tede.
Jedna szesnastka, dwa razy refren, znowu jestem,
To bez sens, robić coś jak Ci się nie chcę,
Znam takich kilku, co ja mówię znam ich więcej,
Nie chcą wyjść z tego filmu, choć to nie dla nich miejsce,
Ja jestem mc i czuję to serce, jeśli występuję w filmie to nie ja go kręcę,
Jak się kończy ujęcie nie idę do kampera,
Idę na bibę, wiesz kto ma kampery teraz,
Życie rapera, to nie jest życie w wyższych sferach,
To życie w zeszycie, życie w tych literach,
Gdy nas źle odbierasz, to tylko My, lecz gdzie indziej,
Wspinamy się na szczyt, może komuś z nas wyjdzie.

(...) - słowa, których nie rozumiałem.
Kiedy mamy tutaj na balet chęć
Pukamy do drzwi, a Ty dajesz nam wejść
Weź do nas dzwoń jeśli balet masz zły
Bo nie rozkręci nikt tego lepiej niż my
Kiedy wchodzimy do Ciebie no to polewamy wszystkim
Pijane dziewczyny znowu pokazują cycki
Popijamy whisky, ktoś wypala gram
A jak polewasz im no to polej też nam

Kocham melanże takie jak ten
Wiesz jesteśmy młodzi, więc po co nam sen?
Po co nam stres ej? Po co nam tlen?
My żyjemy w nocy, a odsypiamy w dzień
Lubimy ten stan, kiedy leje się alko
A najebany typ znowu rzyga przez balkon
Ja idę ze szklanką, wszyscy inni tańczą
A któraś z tych dziewczyn będzie moją wybranką
Cenię kontrasty, bo życie jest krótkie
Daj gorące dziewczyny i lodowatą wódkę
Postaw ją na stół, po czym odpal tą nutkę
Następnie zapal jointa i pożegnaj ze smutkiem
Pytam gdzie jest puls, może gdzieś się chowa
Albo razem z Kedim pobiegli po browar
Nie moja w tym głowa, bo to nie moja chata
A co do mojej chaty to nie chce mi się wracać
Typ wyrwał pannę ładną, bez kitu
Więc pyta lokatora o sypialnię rodziców
Najpierw zagadał, a następnie ją upił
Potem biegł na stację wiadomo co kupić
My pijemy dalej ty nalej, nalej, nalej i doskonale wiem
Że zrobi się niebywale, o tym ten kawałek
I nie miej mnie za chama, bo przecież są wakacje
I będziemy pić do rana, mała

Kiedy mamy tutaj na balet chęć
Pukamy do drzwi, a Ty dajesz nam wejść
Weź do nas dzwoń jeśli balet masz zły
Bo nie rozkręci nikt tego lepiej niż my
Kiedy wchodzimy do Ciebie no to polewamy wszystkim
Pijane dziewczyny znowu pokazują cycki
Popijamy whisky, ktoś wypala gram
A jak polewasz im no to polej też nam

Wiesz w domu płonie joint, na dworze płonie grill
Ogólnie rzecz biorąc to jest totalny chill
Kocham ten styl, tak jak smak tych chwil
Choć wielu nie pamiętam przez urwany film, gina goni drin
Do rana jeszcze długo, bo patrzę na zegarek, mamy dopiero drugą
Będziemy dalej pić, tutaj wszyscy to lubią
Wpadł Krzychu z Magdą i wiem, że będzie grubo
Wiesz jakiś typ ma agresor i chce bić tu
Lecz jedyna sztuka walki tutaj to wudżitsu
Znam paru mistrzów w tej dyscyplinie
Wariat i rogus, każdy z nich grubo płynie
Jak masz na imię? Znowu się jej pytam
I widzę po jej minie, że chyba jest lekki przypał
Jesteś jakaś spięta, przecież to nie stypa
Weź się wyluzuj, bo inaczej będzie lipa
Gdzie moja ekipa? Siedzi tu przy stole
Słyszę głos Łukasza jak krzyczy "młody polej"
Obok widzę Olę jak siedzi zawiedziona
Bo w kiblu jej chłopak własnie zalicza zgona
Ewa jest wkurzona, lecz łagodzi ją drink
Prosze nie bądź zła, tylko chodź tu i pij
Mam taki styl i nie bierz mnie za chama
Bo przecież są wakacje i będziemy pić do rana, mała

Kiedy mamy tutaj na balet chęć
Pukamy do drzwi, a Ty dajesz nam wejść
Weź do nas dzwoń jeśli balet masz zły
Bo nie rozkręci nikt tego lepiej niż my
Kiedy wchodzimy do Ciebie no to polewamy wszystkim
Pijane dziewczyny znowu pokazują cycki
Popijamy whisky, ktoś wypala gram
A jak polewasz im no to polej też nam

A teraz pij ! (heeeej!)
Korzystaj z chwil (heeeej!)
Pokaż swój styl, zasady gry
A niech sąsiedzi walą, walą, walą do drzwi. / 2x
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo