Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Betonowy las, hajs chce go mieć, chce
żyć jak król nie jak śmieć, to mój cel
jak niektórych celem ćwierć
ja mam satysfakcje, oni mają śmierć i to pewną
na pewno wiercą sobie dziurę w charakterze
zwykle staje się frajerem ten kto brauna bierze
rozkmiń se to ziom mówię Tobie szczerze
do celu idę i się nigdy nie sfrajerze
mam ambicje nie spierdolę tego rapu
zawsze będę robił rap dla dobrych chłopaków
mimo że lamusy chciałyby wymazać prawdę
do celu będę szedł trzymając zasady twarde
ulicy styl, jestem reprezentantem
pierdole tego co się brata z policjantem
Bonus RPK wciąż zaprzyjaźniony z blantem
myślę, że to co robię nie pójdzie na marne

Tu nie wchodzi w grę zapał słomiany chłopie
dawno określony cel, pasja jest motorem
robię to jak chce, choć ma szary odcień
hardcorowy rap za prawdziwość doceń
oceń go jak chcesz przecież własny gust posiadasz
siła drzemie w bani wkurwionego dzieciaka
obserwuje świat i na wersy to przekładam
badam rzeczywistość która mnie otacza
odnalazłem cel w tym, że o tym opowiadam
chce dotrzeć do ludzi ich serca poruszyć
przy ożyciu muzy do myślenia zmusić
łatwy pieniądz kusi jak chce dodać ci otuchy
bo chce tak jak Ty trafić w cel bez puchy
kurwy nigdy nie przestaną w tym przeszkadzać
losu nie chce kosić nie chce dać się złapać
lecz sam wiesz jak jest więc ostrożnie trzeba działać

Patrz brat jak dążymy do celu
pomagamy sobie wzajemnie bo jest nas wielu
kierujemy się ku przeznaczeniu i trwamy w wierze
jesteśmy blisko sukcesu wiec się z nim zmierzę
to nie fantastyka, to wiersze prawdziwe
za płytą płyta ja się w ogóle nie dziwie
zajawka numer jeden od kołyski aż po grób
AK 47 na mikrofonie znów
do celu dążę, dążę permanentnie
rap z ulicą wiąże co zwiększa napięcie
szarą rzeczywistość opisuje codziennie
tak jak co dnia doskonale me zajęcie
rap, rap, rap zajawka od lat
prawdziwe pojęcie, na pewno Ty to znasz
przyszłość niepewną ma twarz lecz dążymy do celu
po swojemu nie zawsze wyjdziesz na plus przyjacielu

Wciąż do celu mimo, że nieraz nie po drodze znów
bezsenne noce w bani kocioł jak po koce
oglądam wiadomości wiesz, nic nowego
dzisiejszy dzień, powtórka z poprzedniego
głód oraz wojny, rożne państwa różne akcje
rożne postacie, rożne życia komplikacje
tym tnij jak strzała ile los ci pozwala
to młode pokolenie, uderzeniowa fala
kolejny projekt a projektów ponad kilo
nawijanych tekstów napisanych przed chwilą
celem prawda rap prosto z serducha
znowu kiwasz głowa przy tej nucie łapiąc bucha
to nie selen, na którego drodze cwele
tutaj lepszy ten, który lepszą ma bajere
kwintesencja prawdy, proste rap kontakty
sztywny pnp czysty rap czyste fakty.
Przyrzeknij dziś, daj słowo proszę
Daj słowo mi, abym nie mógł zapomnieć
Daj słowo tak jak wtedy na osiedlach
Daj mi SH, tak na poważnie, jak poważnie braliśmy ten świat
Ten świat tak zwanych, tych zasad niepisanych
w które przyszło nam tak wierzyć
W imię, których zaciskaliśmy pięści
To były chęci by zmienić tamten czas na lepszy
zaufać sobie bezgranicznie
Taki autentyk, i plus te bloki
które widziały wtedy tamto, że zawsze bandą
beztrosko naprzód, nie pod czyjeś dyktando
Zawsze z prawdą, będąc pewnym, że warto
a to podwórko, przysięgam w sobie coś miało
I ci, co myśleli tak samo
to byli nasi, to ci, o których mówiło się - znam ich, znam ich
Znali o życiu teksty, bo były dla nich
znali, bo byli przy tym, bez kitu
bo tylko prawda tutaj się liczy
słyszysz, słyszysz, dziś sobie obojętni wszyscy
ani to obcy ani bliscy, bez kitu
a tamta prawda dzisiaj jest niczym
Czy przyjaŹń, między niektórymi, taka sama jest dziś? wątpię, wątpię
inaczej mówi się na trzeŹwo, a inaczej po koksie, proste
Kilka lat więcej u niektórych nie czyni zmian w myśleniu w ogóle
Bo, po co komu postęp? nie pytaj mnie ja nie odpowiem
mam swoje życie w nim swój cel
Ty też miej, dlatego z Bogiem
a przyjdzie czas by jeszcze raz spotkać się na tym osiedlu razem
Więc życzmy sobie jak najlepiej, adieu tym czasem

Przypomnij sobie, jakie miałeś plany, co do kogo
Wtedy była młodość, wszystko proste, przejrzyste
razem przez życie, razem w ukrycie, razem a tak
pamiętam to jak wczoraj, choć minęły lata
Wielu z nas już nie ma, ci, co są nie są razem
dom, praca, rodzina i browarek wspólny czasem
Była też miłość życia wtedy, dziś już jest inna
to inne życie, inne problemy, nie jesteś winna
Będę szczery - przyznam, dziś pusto pod klatkami
sami swoi, swoi sami, już rozstali się z blokami, prawie
W rap się bawię wciąż, choć inaczej z deka
od fałszywych z daleka, które przez czas się ujawniły
Nowe siły zyskuję, od prawdziwych, rodziny
czas wciąż nam ucieka, lecz my w miejscu nie stoimy
Co było minęło, będzie lepsze, nowe
wiesz, że jedno się nie zmienia wciąż nagrywam i nawijam szczerze

Wtedy wszystko kręciło się wokół muzyki
Na bloku paru chłopaków, jedyny temat - rymy, bity
Osiedlowy luz, znów koncerty i płyty
to był temat, wiesz, ale wszystko się zmienia
Bo już nie wrócisz czasu, który minął
byliśmy wszyscy dużo młodsi, w różne rzeczy się wierzyło
Płynął dalej czas, rysował doświadczenia drogę
wtedy była siła w nas, w nas wtedy był ten ogień
W pogoni za szczęściem, z marzeniami w głowie
grupa małolatów, na osiedlu, zwykły dzień, jak co dzień
Mieliśmy więcej wiary w ten świat, to wam powiem
Jeden drugiemu jak brat, dziś to przypominam sobie
Dzisiaj, tylko mogę o tym pisać
bo każdy wybrał inną drogę, w inną stronę poszedł życia
Nie słyszałeś o nas nic? nie wiesz, co słychać?
Fenomen, Outsider - kolejna płyta
Jest tu Szpadyzor, Jest tu Szpadyzor, Jest tu Szpadyzor,
SzpaSzpaSzpadyzor. 2x

[Ramona23]

Mówi RY, z krainy którą na codzień zwiemy domem,
możemy (my), otworzyć ten dom naszych rymów łomem,
widzę łzy, a to dla Ciebie chyba zły omen,
do tej gry, potrzebny niewiarygodny flow i fenomen (ej),
w moment, zasypuję was czymś czego nie mozecie opisac,
a mimo tego chcecie tego, jak wyjścia na bissa,
to jest coś, do czego się wraca jak do misia (z dymem),
myślisz ze przerwę, chyba nie lałeś dzisiaj synek,
nie przerwanie do przodu, to ta gadka która wymaga kodów,
jak ciepła wóda lodu
jak polski rap zachodu
jak bierni swoich Bogów
jak nie wierni pokus
jak imprezownie basu
jak dzikie zwierzęta lasu
jazda bez pasów, tak to robimy w Pyrlandii,
Szpadyzor crew, bardziej chory niż rodzina Bandy,
Jak Bamb,i ciagle przyśpieszam i zwalniam,
to Poznań, bardziej tajemnicza kraina niż Narnia

Ref.
To jest Szpadyzor Crew,
Ty też Szpadyzorz tu,
[Ej], [Ej] Szpadyzorz z nami [Ej],
Szpadyzorz ze Szpadyzorami

To jest Szpadyzor Crew,
Ty też Szpadyzorz tu,
[Ej], [Ej], [Ej], Szpadyzorz z nami [Ej],
Szpadyzorz ze Szpadyzorami

[GURAL]

Jestem, jestem, jestem mister Gibons, mister Kręciwons,
waże sobie piwo, z P do N na żywo,
moja baśń to tysiąc, plus jedna noc,
mam moc, tak jak star wars Yoda,
bo nagroda jest tu, nie na Antypodach,
I nic dodać, Baca dobrze goda,
gazda a nie gwiazda, jak Jane Fonda,
mam te słowa, legendarne jak Dj Honda,
kolego, chuj Ci do tego, mam rymów sporo,
technikę chorą, nie zdrowa, maskę jak Zorro,
Dziadziorro, co gadką robi terroro-horror
witam rymem fight borrow, buon giorno,
jadę swoją drogą, bajerą niepokorną,
późną porą, furą niepozorną,
brat, rap nam wolno, lubię pierdolnąć,
zamiast kawę..(kark ugiąć, usiąść, wodę golnąć)

Ref.
To jest Szpadyzor Crew,
Ty też Szpadyzorz tu,
[Ej], [Ej] Szpadyzorz z nami [Ej],
Szpadyzorz ze Szpadyzorami

To jest Szpadyzor Crew,
Ty też Szpadyzorz tu,
[Ej], [Ej], [Ej], Szpadyzorz z nami [Ej],
Szpadyzorz ze Szpadyzorami

Rafi:

Siły w rymach, tyle ile ma na starcie Concord,
taki klimat, tylko wtedy gdy na blacie bongoo (nie lubisz mnie..)
Gdy słuchasz, czujesz dyskomfort,
Mi to wisi, tak jak dzieciakowi przy czapce pompon
Jadę z pompą, rymem napompowanym jak ponton,
Robieniem combo, takie jak teka taekwondo,
Leigh Back'owe flow, choć czasem ostre jak żądło,
będzie je słychać stąd do Toronto słonko,
bo montowanie słów, pod bit jestem fachurą,
mój chwyt, za pióro i mogę rzucić na Ciebie urok,
jak wiedźma z Blef, uciekaj jak usłyszysz szmer,
to pod skórą, sparaliżuje Tobie każdy nerw,
to ten super R, z RR Brygady,
potrzyj swoją sziszę, a wyskoczę Ci z niej jak Alladyn,
Będzie nie wąsko i tak gorąco, że ściany przepocą się jak po Pro Evolution pady

Ref.
To jest Szpadyzor Crew,
Ty też Szpadyzorz tu,
[Ej], [Ej] Szpadyzorz z nami [Ej],
Szpadyzorz ze Szpadyzorami

To jest Szpadyzor Crew,
Ty też Szpadyzorz tu,
[Ej], [Ej], [Ej], Szpadyzorz z nami [Ej],
Szpadyzorz ze Szpadyzorami
Mam dryg do gry, drybluję jak Totti
Waleczny jak Szkoci, sprawdź to, co Ci szkodzi?
Podziw wzbudzam kolejną bramką
Biegnę flanką, jak Blanco
Szeroko jak na Camp Nou
Publika krzyczy "gola" na całe gardło
Strzelam jak Gianfranco Zola, jak Saviola
Drybling jak Ginola, skuteczność Andy Cole'a
Twoje błędy karcę jak Nicola Ventola
Zwodzę, rywali po drodze mijam
Jestem długowieczny jak Roger Milla
Jak Milan stosuję ostre catenaccio
Bragadoccio znane tylko prawdziwym graczom
Koszę jak Hajto z Kłosem
Biegnę rajdem, crossem, strzelam jak Klose
Sztuczki techniczne? Owszem
Bieg, na piętkę, do tyłu, strzał, bramka
Przy mnie jesteś jak trampkarz

Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Kto to? Mezo, Pan Duże Pe
Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Czas dokonać pewnych zmian w tej grze

Powiedz gdzie dwóch takich jak my znajdziesz
Groźni jak w ataku Patrick Kluivert
I Lajner rajdem jak Quaresma
Damy Ci frajdę, nawet jeśli nas nie znasz
Wierz nam. Gramy tak jak Chievo Verona
Bo dobrze wiemy, że każdego da się pokonać
Obrona leży, piłka trzepocze w siatce
Nie boję się uderzyć, kończę kolejną akcję
Wykorzystuję sytuacje jak Alan Shearer
Mam grację, defensywę zostawiam w tyle
Jak Robert Pires wrzucam świetne crossy
Prosisz o zmianę, bo masz mnie dosyć
Losy tego spotkania chyba są przesądzone
Wiesz już o kim mówią Irae Campeone
Za mikrofonem jak pod bramką Inzaghi
Lepiej uważaj - te dragi mogą zabić

Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Kto to? Mezo, Pan Duże Pe
Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Czas dokonać pewnych zmian w tej grze

Druga runda jak Dunga, podbijam Mundial
Wznoszę Puchar Świata, zachwycam jak Nakata
Mój atak to kataklizm dla obrońców
Chcesz zrobić wślizg, weź się odsuń
Trafiam celnie jak Loko, kiwam jak Okoń
Twój występ jest wtopą, szukaj szczęścia w Intertoto
Ja w Champions League gram w finale z Realem
Talent jak Giggs, wirtuoz sportowych aren
Boski styl, którego nikt wcześniej nie widział
Szybki i błyskotliwy jak Caniggia
Wpadam bezkarnie w pole karne przeciwnika
Sprytnie, bezszelestnie jak Babangida
Jak Dida bronię, w obronie jak Nesta
Nie strasz mnie, nie straszna mi presja
Nie groź mi, chcesz zwycięstwa - przestań
Jesteś słabszy niż Liechtenstein

Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Kto to? Mezo, Pan Duże Pe
Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Czas dokonać pewnych zmian w tej grze

Gram jak Choaki, pokazuję wasze braki
Dlatego wielu ludzi lubi nasze traki
Poza tym na bitwie chętnie sprawię Ci dżihad
Trafiam do celu jak powolny Kahveci Nihad
Znajdę Warzycha, albo Mario Jardel
Zawsze drogę do Twej bramki znajdę
Graj więc, ale stracisz kolejne gole
Bo gram jak w powietrzu Jan Koller, ole!
To jest ten atak, który rzadko pudłuje
Pan Duże Pe oraz Mezo - czujesz?
Wielu kopiuje, ale wiesz, że to nie to
To klasyczny duet jak Romario - Bebeto
Jak El - Depo, Makaay i Diego Tristan
Siejemy popłoch od gwizdka do gwizdka
Duże Pe mistrz, jak Colo-Colo w Chile
Niesie mnie polot musisz to pojąc - tyle

Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Kto to? Mezo, Pan Duże Pe
Piłka jest jedna, a bramki są dwie
Czas dokonać pewnych zmian w tej grze
Dobra, ostatni raz człowieku Młody M ostatnie starcie tak człowieku
Chcieli kurwa po szmal, tak, wiesz?

Chodź popatrz co jest grane dookoła
Młody M ide w balet to nie wyobrażalne
Morda,psy nam siędzą na ogonach,
Ty kitraj towar,to nielegalne łapie chwile jak Kodak
Łapie browar nie umiem żyć inaczej
Za lepsze czasy ziom i tak se radzę w temacie
Wiem bracie też chciałbym mieć wakacje
Gdzie mój szmal? Weź pierdole biurokracje
Brutto,netto fundusze emerytalne
My żyjemy tu chwilą,bo tylko one są coś warte
Gdyby tak móc podróżować w czasie
Dawno by mnie tu nie było zmieniłbym każdą porażke
Przełamuje letarg, ostatnie starcie
Brutalizuje przekaz bo wiem,że mam racje
To nasz czas jest nie czekam na owacje
Idziemy tu na max wiesz? Ostatnie starcie

To na wieki Nas połączy
Zimna wódka, grube jointy,
Tu nawijka nas połączy
Zimna wódka, grube jointy,

To ostatnie starcie w magazynku mam ostatni nabój
Mam sobie kurwa strzelić w łep,bo kocham cie na zabój
Czy mam strzelić w powietrze żeby zaczął się bieg? Po hajs
Bo skurwysyny są to zimne jak śnieg
Mają w sercach lód, w głowie milion marzeń
Ciągle czuje głód, czegoś nowego co się wydarzy
Przejdź się w moich butach, słyszałem to tysiąc razy,
I patrz komu ufasz, słyszałem to milon razy
W moich butach możesz się jak w Nike'ach po mieście przeciąć
A w twoich czuje się jak w lakierkach z białą skarpetą
To nie kwestia gustu raczej smaku poczucia
Staje na krawędzi mam mieszane uczucia
Mam zrobić krok do przodu,do tyłu
Albo dopierdol,albo się przyłóż
Stanu pomiędzy nie ma
Mam swoją drogę, stawiam na dobre, wybieram progress,
A ciebie mi nie potrzeba, POW!

To na wieki nas połączy
Zimna wódka, grube jointy,
Tu nawijka nas połączy
Zimna wódka, grube jointy,

Biorę co moje, reszta nie liczy się wcale,
Pewna jest tylko śmierć, podatki, kolejny balet,
Chuj, niczego nie żałuj,
Ostatnie starcie, pamietaj o korzeniach i wykorzystuj szanse,
Kolejny tekst tu mensentis rozkurwia
Dwa zero jeden jeden, synek znów łapię bucha, chodź,
Mam na czym polegać, ja tu robię RAP i pierdole jak i kto mnie ocenia,
Piję i pale, jade grać i na balet,
Żeby dobrze skończyć zimną wódkę, grube jointy,
I sam już nie wiem czy tu lepiej być na zawsze,
Ale co mi zostanie, moge spojrzeć Ci przez ramię,
Piekne panie, kurwa mać, kiedyś byłaś moja,
Teraz myślę o tobie, ale już nie umiem kochać,
Niech ktoś przyjdzie po nas, albo zostaniemy sami,
Wiele rzeczy bym zrobił inaczej, nie przekraczał granic,
Piękne są chwile, tam życiorys swój piszesz,
Ostatni raz Hip-Hop zmienił moje życie.
2008..Ziomuś, witam cię serdecznie tego pięknego dnia
Dzisiaj pokaże ci miejsca, pokaże ci ludzi, których kocham..

Polski rap kocham blade kolory i metafory
ja kocham prosty mocny rap co barw sie nie boi
kocham fanki chce czuc ten funk w tym co chce robic
kocham dobry tekst i jazz step w saysonic
kocham jak publika unosi w góre ręce
kocham to w dziewczynach jak są nieprzystępne
kocham bawic sie dzwiękiem i efekt tej pracy
gdy stoje na scenie miotając w niej kolejne frazy
kocham poranki kiedy budzi mnie słońce
kocham czytać, choć kiedys w ogóle nie czytałem książek
kocham na oślep jesli kocham w ogóle
kocham Polskę choć czasem wątpie, sam wiesz jak tu jest
kocham usiąść z browcem przy ziomach
i słuchac najlepszych rapowych płyt w samochodach
i w klubach i w domach mam taką jazde
kocham słuchać ich po przebudzeniu i zanim zasę

Ref: 2x
Jeżeli masz to coś w co kochasz w co wierzysz
to podnieś swoje ręce od zaraz
nikt nie da szansy ci by drugi raz to przeżyć
a słońce dzisiaj świeci tu dla nas

Kocham graffiti i komiksy z dzieciństwa
i to jak jesteśmy podpici i jedziemy freestyle
kocham nagrywać, kocham pisać kawałki
i kocham siłę jaką beatbox zyskuje przez majki
kocham zmiany, bo nie nawidze stac w miejscu
i będąc nastukanym kocham grać pół nocy w tenchu
i kocham brzmienie żywych bębnów i pętle z breków
i swoje korzenie jak vademecum
i filmy z rick'ami na decu jak flipy ze schodów,
i z tego co pamiętam to od zawsze kocham humor sitcomów, ziomuś
jeszcze kocham szczerość zamiast niedopowiedzeń i udawania,
kocham refreny oparte na cut'ach z klasyki,
i chociaż kocham winyl to toleruje cd,
jak słyszysz kocham słowa na bicie,
kocham wolny styl, kocham sny, kocham życie

Ref: 2x
jeżeli masz to coś co kochasz, w co wierzysz,
to podnieś swoje ręce od zaraz,
nikt nie da szansy ci by drugi raz to przeżyć,
a słońce dzisiaj świeci tu dla nas

kocham tą płyte chociaż ty możesz nienawidzić jej,
kocham swoją dziewczyne chociaż bywa tak, że wkurza mnie,
kocham to osiedle złe do szpiku,
gdzie zostawiłem jedynke na chodniku,
kocham to miasto choć to miraż,
to tu straciłem kilku ziomków a przez kilku w końcu uwierzyłem w przyjaźń,
kocham się szwędać po ulicach w nocy,
tylko ja i muzyka i dzielnica co umie przymykać oczy,
kocham to ostre żarcie,
choć rozwala mi brzuch i sieje spustoszenie w gardle,
i sprite jest pragnieniem a cola spritem jak dla mnie,
bo chlam ją litrami i pewnie dałbym rade wychlać całą wanne,
mam pare ukochanych płyt, nie skumasz kilku,
i tak jak pare płyt mam pare filmów,
mam jazde na kręcenie klipów i jazdy na robienie fotek,
bo kocham dziś i chce je zachować na potem

Ref: 2x
jeżeli masz to coś co kochasz, w co wierzysz,
to podnieś swoje ręce od zaraz,
nikt nie da szansy ci by drugi raz to przeżyć,
a słońce dzisiaj świeci tu dla nas
Idę przez miasto jak przez pole bitwy
Tu nienawiść i zazdrość tną wszystkich jak brzytwy
Tu wzajemny szacunek jest tylko pozorny
A ślady wojny dojrzysz gdy spojrzysz na mordy
Tu wszystkie chwyty są dozwolone
Ten wyścig szczurów nigdy się nie skończy bo jest w obrotowym kole
Na szczęście przechodzę przez pole minowe
I już widać mój dom, na ulicy przyjaźń
Wchodzę na górę i otwieram lokum
W środku są Koras i Sokół - pokój

Przekraczam próg i witam się z ziomkami
Tu żaden wróg nie usiądzie między nami
I tu nikomu nie muszę patrzeć na ręce
Nikt nie wbije mi noża w plecy, tym bardziej w serce
Wiem, że chronią nas grube mury przyjaźni
I wierzę, że Jezus mieszka między braćmi
Ty też, jeśli chcesz możesz tu wejść
Usiąść z nimi przy stole, jednak zapamiętaj, że
Jak nie wchodzisz w brudnych butach na czystą podłogę
Tak by wejść do pokoju zostaw całe zło za progiem

To pokój z widokiem na wojnę jest
Jeżeli chcesz możesz przyjść to do mnie
Tu przyjaźń, spokój i szacunek jest
Pozwól, że ci uświadomię
Tu drzwi są zawsze otwarte, ale adres
Znają osoby naprawdę zaufania warte
Z natury dobre i godne
To dla nich jest pokój z widokiem na wojnę

To pomieszczenie, w którym wykluczam zagrożenie
Tu spokój i szacunek to nie złudzenie
Tu nie ma potrzeby walczyć o mienie, więc z orężem tu nie przyłaź
Tym pomieszczeniem jest pokój i przyjaźń
Nie jest tak wszędzie, mamy stąd widok na wojnę
Tam nie ma skrupułów, nic nie jest bezinteresowne
Ludzie nie znają granic, bo tak jest im wygodnie
Zawiść, gwałt, premedytacja, zbrodnie
To gołym okiem widać, od tego chce się rzygać
Jest jedna zasada - brak zasad, chwytasz?
Jeśli tak, jeśli chcesz możesz tu wejść, ale bez gniewu
Warunek, trzymać się reguł, które są w obiegu
Stąd dobrze widać ten syf, co jest na zewnątrz
Ale tu od tego można odetchnąć
Bez wrogów, szczerze, godnie i spokojnie
To właśnie jest pokój w widokiem na wojnę

To pokój z widokiem na wojnę jest
Jeżeli chcesz możesz przyjść to do mnie
Tu przyjaźń, spokój i szacunek jest
Pozwól, że ci uświadomię
Tu drzwi są zawsze otwarte, ale adres
Znają osoby naprawdę zaufania warte
Z natury dobre i godne
To dla nich jest pokój z widokiem na wojnę

Po tym pokoju nie rozglądam się nerwowo
Poczucie bezpieczeństwa mam tu całodobowo
Nikt nikogo nie testuje i nie sprawdza
Nikt nie próbuje nikomu nic udowadniać
Jest nas tu trzech, ale może być nas więcej
Wszystko zależy od ciebie, chyba, że nie chcesz
Żyć w pokoju nami, sam decyduj bracie
My tylko zapraszamy, to wy wybieracie
Gdy wychodzę z pokoju zakładam pancerz
Na zewnątrz nie ma spokoju w ciągłej walce
Ludzie nie lubią się nawzajem choć to dziwne
Lubują się w tym, by innym robić krzywdę
To żadna nowość jest dla mnie, znam ten syf
Ale mam go dość, chciałbym normalnie tu żyć
Więc jeśli wejdzie tu gość, będzie spokojnie i szczerze
Mamy stąd widok na wojnę gdzie trzeba nosić pancerze
Czasami żeby tam wyjść mnie życie zmusza
Na zewnątrz muszę chronić duszę i uczucia
Nie czuję strachu i pytam tylko w spokoju
Jaka by była ludzkość i jak by żyła w pokoju

To pokój z widokiem na wojnę jest
Jeżeli chcesz możesz przyjść to do mnie
Tu przyjaźń, spokój i szacunek jest
Pozwól, że ci uświadomię
Tu drzwi są zawsze otwarte, ale adres
Znają osoby naprawdę zaufania warte
Z natury dobre i godne
To dla nich jest pokój z widokiem na wojnę

To, z widokiem na wojnę
Chodź, przyjdź tu do mnie
To, szacunek
Chodź, to ci uświadomię
Kiedy mamy tutaj na balet chęć
Pukamy do drzwi, a Ty dajesz nam wejść
Weź do nas dzwoń jeśli balet masz zły
Bo nie rozkręci nikt tego lepiej niż my
Kiedy wchodzimy do Ciebie no to polewamy wszystkim
Pijane dziewczyny znowu pokazują cycki
Popijamy whisky, ktoś wypala gram
A jak polewasz im no to polej też nam

Kocham melanże takie jak ten
Wiesz jesteśmy młodzi, więc po co nam sen?
Po co nam stres ej? Po co nam tlen?
My żyjemy w nocy, a odsypiamy w dzień
Lubimy ten stan, kiedy leje się alko
A najebany typ znowu rzyga przez balkon
Ja idę ze szklanką, wszyscy inni tańczą
A któraś z tych dziewczyn będzie moją wybranką
Cenię kontrasty, bo życie jest krótkie
Daj gorące dziewczyny i lodowatą wódkę
Postaw ją na stół, po czym odpal tą nutkę
Następnie zapal jointa i pożegnaj ze smutkiem
Pytam gdzie jest puls, może gdzieś się chowa
Albo razem z Kedim pobiegli po browar
Nie moja w tym głowa, bo to nie moja chata
A co do mojej chaty to nie chce mi się wracać
Typ wyrwał pannę ładną, bez kitu
Więc pyta lokatora o sypialnię rodziców
Najpierw zagadał, a następnie ją upił
Potem biegł na stację wiadomo co kupić
My pijemy dalej ty nalej, nalej, nalej i doskonale wiem
Że zrobi się niebywale, o tym ten kawałek
I nie miej mnie za chama, bo przecież są wakacje
I będziemy pić do rana, mała

Kiedy mamy tutaj na balet chęć
Pukamy do drzwi, a Ty dajesz nam wejść
Weź do nas dzwoń jeśli balet masz zły
Bo nie rozkręci nikt tego lepiej niż my
Kiedy wchodzimy do Ciebie no to polewamy wszystkim
Pijane dziewczyny znowu pokazują cycki
Popijamy whisky, ktoś wypala gram
A jak polewasz im no to polej też nam

Wiesz w domu płonie joint, na dworze płonie grill
Ogólnie rzecz biorąc to jest totalny chill
Kocham ten styl, tak jak smak tych chwil
Choć wielu nie pamiętam przez urwany film, gina goni drin
Do rana jeszcze długo, bo patrzę na zegarek, mamy dopiero drugą
Będziemy dalej pić, tutaj wszyscy to lubią
Wpadł Krzychu z Magdą i wiem, że będzie grubo
Wiesz jakiś typ ma agresor i chce bić tu
Lecz jedyna sztuka walki tutaj to wudżitsu
Znam paru mistrzów w tej dyscyplinie
Wariat i rogus, każdy z nich grubo płynie
Jak masz na imię? Znowu się jej pytam
I widzę po jej minie, że chyba jest lekki przypał
Jesteś jakaś spięta, przecież to nie stypa
Weź się wyluzuj, bo inaczej będzie lipa
Gdzie moja ekipa? Siedzi tu przy stole
Słyszę głos Łukasza jak krzyczy "młody polej"
Obok widzę Olę jak siedzi zawiedziona
Bo w kiblu jej chłopak własnie zalicza zgona
Ewa jest wkurzona, lecz łagodzi ją drink
Prosze nie bądź zła, tylko chodź tu i pij
Mam taki styl i nie bierz mnie za chama
Bo przecież są wakacje i będziemy pić do rana, mała

Kiedy mamy tutaj na balet chęć
Pukamy do drzwi, a Ty dajesz nam wejść
Weź do nas dzwoń jeśli balet masz zły
Bo nie rozkręci nikt tego lepiej niż my
Kiedy wchodzimy do Ciebie no to polewamy wszystkim
Pijane dziewczyny znowu pokazują cycki
Popijamy whisky, ktoś wypala gram
A jak polewasz im no to polej też nam

A teraz pij ! (heeeej!)
Korzystaj z chwil (heeeej!)
Pokaż swój styl, zasady gry
A niech sąsiedzi walą, walą, walą do drzwi. / 2x
letletletletlet lollipop x4

Ref:
Kochanie przecież znasz (znasz, znasz)
Co znaczy lollipop (lollipop, lollipop)
delektuje cie ten smak
o tym kolejny jest track
właśnie tak lollipop (lollipop, lollipop) x2

1.
Chodź tutaj bliżej pokaż mi jak liżesz
języczkiem dotykasz całego jeszcze wyżej
robisz mu rewizję trzymając go w ustach
słodki lollipop skarbie i uśmiechnięta buźka
widzę - grasz w pierwszej lidze
przez takie kobiety jak ty to czasami się wstydzę
miliony zbliżeń kiedy masz go w rękach
moja panienka i lollipop wymięka
wiesz jak jest kiedy mam ten Kesh bejbe
nowator - bling bling de on el ef laybel
poczekaj, tylko zdejmę folię z tego chupa - chupsa
i letletletlet lollipop
(w twoich ustach)

Ref:
Kochanie przecież znasz... x2

2.
Kiedy ma zły humor skarbie spróbuj lollipop
kiedy na dworzu upalnie spróbuj lollipop
kiedy nuda wieje wokol spróbuj lollipop
właśnie tak lollipop lollipop

Chodź tutaj bliżej pokaż mi jak liżesz
języczkiem dotykasz całego jeszcze wyżej
robisz mu rewizję trzymając go w ustach
słodki lollipop skarbie i uśmiechnięta buźka

Hola hola masz szpile i koła
przez takie panny jak ty oszalał by nawet Pisonar
coca cola i whisky - nadeszła pora
polizałaś już lizaka no to
(w telefonie)

Ref:
Kochanie przecież znasz..

lelelelelelelele lollipop x4

Ref:
Kochanie przecież znasz... x2
Pytasz, jak być pro pośród amatorów z branży?
Przede wszystkim być poważnym, robić swoje, nie z każdym,
Chcesz szacunku to się szanuj, nie kumasz to się zastanów,
Czemu ludzie krzywo patrzą na te krzywe ruchy, mało?
Potwierdzam, że się nie sprzedam, jak mój niejeden kolega,
Gdyby miało tak być, już byś dawno o tym wiedział,
Dzisiaj nie piję i miewam lepsze poranki,
Od tych, co wieczór witają lejąc płyny do szklanki,
Wóda, dragi, kochanki, by życie miało tę barwę,
Coś jak traumatyczny seks pięknej Monici Del Carmen,
I trwałem w syfie bezkarnie, pozbawiony refleksji,
Tłumacząc słabe strony, losami największych,
Niektórzy wcześnie odeszli, nie zrozumiani przez ludzkość,
Wolę żyć i pracować na szacunek za twórczość,
Którą cytują wybiórczo ignoranci, niech tak będzie,
Lecz kumatych słuchaczy, tych więcej z dobrym podejściem.

Odzyskamy hip-hop jak swego czasu OSTRy,
Pamięć o pionierach, to dla Was bracia i siostry,
Reprezentujemy hip-hop jak Kool Herc, Bambaataa,
Jak w dziewięć trzy Tupac, tak po dzień dziś Slums Attack,
Promujemy hip-hop niczym Heavy D w zaświatach,
Rap atak trwa już lata, czas liczony w dekadach,
Jak Dj Premier w cutach, jak 600V na bitach,
Nieśmiertelna kultura, hip-hop, nasza muzyka.

Zabaw się tą melodią, która kusi jak Joss Stone,
Albo częstuj cyjankali, z koncertu zrób Jonestown,
RPS, przedsiębiorczo, rozsądnie zarządzam forsą,
Choć życzył śmierci nie jeden pierdolony Charles Bronson,
Zaczynał na cudzych loopach i z czasem wyszła mu luta,
Choć nieraz upadł, raz umarł i zmartwychwstał jak Tupac,
Choć tylko Dyjak naprawdę śmierć zrobił w chuja i wrócił,
Bo przeznaczenie oszukał, oto przykład dla ludzi,
Że można w końcu się zbudzić i zrzucić jarzmo, zajarzyć,
By się odważyć tak żyć, jak marzył niejeden z braci,
Ty chciałbyś złych ludzi zgładzić, jak Radko Mladić, no pięknie,
A żyłka na dupsku pękła od napinania z hejterstwem,
Nikt nie jest perfect, więc wypierdalaj Hołdys,
Już nie wrócisz do muzyki, jak do goudy, jestem podły?
Swoje odczekałem, gdy szczekałeś na mnie w mediach,
Pomyślałem przyjdzie czas, dziś mam okazję Cię zjechać,
Kopnąć leżącego człeka to w Twoim stylu wyskok,
Lubisz mieszać ludzi z błotem, gdy mają kłopoty, pizdo,
A więc poczuj, jak to jest, gdy ludzie chcą Twojej krwi,
Teraz zapłać, choć nie ma miejsca na Twe babskie łzy.

Odzyskamy hip-hop jak swego czasu OSTRy,
Pamięć o pionierach, to dla Was bracia i siostry,
Reprezentujemy hip-hop jak Kool Herc, Bambaataa,
Jak w dziewięć trzy Tupac, tak po dzień dziś Slums Attack,
Promujemy hip-hop niczym Heavy D w zaświatach,
Rap atak trwa już lata, czas liczony w dekadach,
Jak Dj Premier w cutach, jak 600V na bitach,
Nieśmiertelna kultura, hip-hop, nasza muzyka.
Z definicji Pener taki jestem, się nie zmienię
Takie mam korzenie, nie wyplenisz tego ze mnie
Nawet gdy spod igły nówka funkiel, wypas loopach
To masz przed sobą lumpa, który wiele razy upadł
I u nas rządził 2Pac, kiedy żył i gdy już odszedł
Świat nie będzie taki sam, nic nie jest kurwa proste
Dziś wylewam ku pamięci trunek, który tak go kręcił
Za tych co nie mogą tutaj my i nigdy święci
P, P do N i kreska - Pener mieszka
W wielu ludzkich sercach dla Penerów to wersja
Bo P ważna kwestia, oryginalny Pener, przestań
Niech na drzewo spieprza ten co chce nam tu namieszać
Nie wnikaj w nasze sprawy, to świat rozbitych rodzin
Pobitych i na głodzie, życie w nędzy, w tym smrodzie
Strasznej niewygodzie, o suchym ryju, walka
By mieć włożyć co do garnka, to o chleba kawałkach
I odchodzi moja matka, '89 przyszedł hip-hop
I wiedziałem, że to przełom jest na prawdę i, że z fikcją
Chuj będzie miał wspólnego dla gry coś wartościowego
Prawdziwy jak Sermon, oni mieli mnie za zero
Gram na nosie tym ofermom, co nie rozumieli tego
Że z rapu czarnego będzie można kiedyś wyżyć
Oni wciąż chcieli mnie widzieć, że się zmagam jak ten Syzyf
Oni wciąż chcieli mnie widzieć, że się zmagam jak ten Syzyf

[x4]
Definicja, definicja, definicja Pener
Z definicji, z definicji, z definicji Pener

Te dziewczyny tu plotkują, że całuję je obłędnie
A kolesie na mój temat wygadują różne brednie
Ja wiem, że było biednie i, że teraz mam komedię
Ale czas, gdy życie piękne był zawsze, bo to pewne
To my Penery, wszyscy razem się trzymamy
Bariery pokonamy i dlatego radę damy
Trzymamy się razem z jednym słusznym przekazem
Ulica nas nie karze, na niej łajdacy, łgarze
Żargon, tatuaże, rozpijana gouda w barze
Amsterdamem się usmażę, a skurwielom wyjście wskażę
Źle się wyrażę, jeśli trzeba to odszczekam
Dla człowieka wsza człowiekiem i nie czas by tu narzekać
Tylko na ten towar czekać, który pizga mocno w czachę
Jakbyś bro wyłapał blachę, mach za machem na tym bicie
Dalej jadę, a podkładem będzie dla mnie rytm ulicy
Na ulicy ten rap ćwiczy i kolejny wyczyn
Proste, że nie z niczym penerskiego miasta chwila
Dla młodego moment ciszy, tak wystarczy jedna chwila

[x4]
Definicja, definicja, definicja Pener
Z definicji, z definicji, z definicji Pener

Niech Pener, mocny Pener, to ten zarobiony Pener
Wyłoży ci monetę, gdy pod sklepem masz wegetę
A ten Pener kopsnie bletę i zajarasz nie tandetę
I odlete, mam tu betę i pierdolę twoją fetę
Bo mój rap puszczam w eter, a ludzie na przytupie
Rozkminiają teksty na przemian mądre, głupie
Pener oka nie wyłupie, bo swój zawsze pozna swego
Pener to Pener z definicji i dlatego
To miasto Penerami wypełnione jest po brzegi
I dlatego na bujanie wszyscy tu podkozaczeni
Pener Penera doceni i nie ważny jest tu szczebel
Czy ten Pener to żul, czy jest dobrym biznesmenem
Bo każdy zna swą cenę, Pener tutaj to synonim
Słowa obywatel, a szaraków Pener goni
Od szaraków Pener stroni, którzy w chuj nie są życiowi
Bo ich słownik to na żywca z telenowel są dialogi
Więc kieruję już swe kroki tam gdzie świat mój jest szeroki
Pener za wysokie progi? nieprawda, że ubogi?
To nie ważne, Boże drogi miej Penerów nas w opiece
A ja wiem, że nie odlecę, jestem Pener, dobrze wiecie

[x4]
Definicja, definicja, definicja Pener
Z definicji, z definicji, z definicji Pener
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo