Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Eldo:
Czasem są chwile, gdy problem jest w każdym kroku
Pięści ściskasz z frustracji
Bezsilne łzy ci płyną z oczy
Są takie momenty, gdy ufa się już tylko Bogu
A wszystko czego chce się, to jakiś na szczęście sposób
Gdy z kolejnych łez atak przychodzi złości
O ścianę niszczysz pięści, miotasz się w bezsilności
Wpada się w problem jak w bagno, w wir nicości
A świat twych zasad prostych już runął
Jak domek z kart
Boże proszę byś problem usunął
Bym lepsze świat zobaczył jutro rano się budząc
Uspokojenie, pomóż znaleźć to, co w sercu drzemie
Co siedzi we mnie, proszę cię o to
Pomóż usunąć mi z duszy kłopot
Panie proszę!
Każdy z nas ma te chwile
Gdy się do ciebie modli Boże
Razem z przyjaciółmi, pomóż
W odwadze przed następnym krokiem pomóż
I daj schronienie jak w rodzinnym domu
I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną
Nawet najtwardsi mają chwile, kiedy potrzebują klęknąć

Ekonom:
Często mam takie chwile jak w najgorszym horrorze
Myślę Boże, czy jeszcze coś gorszego stać się może
Może ty mi pomożesz, gdy świat mój nagle legnie w gruzach
Powiedz, czy mi się uda znaleźć spokój w życia trudach?
Wiem, to kolejna próba, których dużo było w sumie
Chociaż wiem, co robić, jednej rzeczy nie rozumiem
Czemu w ludzi tłumie jest tyle krzywdy?
Czemu tego tyle?
Przecież życie to miał być przywilej, a tutaj takie chwile:
Znowu czujesz ostrze na gardle
Niewyraźna przyszłość widziana w krzywym zwierciadle
Jak statek ma porwane żagle stoi w miejscu
Ja tak samo
Ale wiem ze mogę wygrać partię z góry przegraną
Bo gdy obudzę się rano
Będę miał siłę by walczyć
By ruszyć z miejsca
Na pewno to mi wystarczy
(to mi wystarczy, na pewno to mi wystarczy)

Żółf:
Każdy ma chwile, że by to wszystko jebnął
I patrzy w lustro jak łzy mu ciekną
Ale go nie razi światło
To razi świat, co
Upokarza, uczucia zamraża
Takie sytuacje stwarza
Że masz wszystkiego dosyć
Ile można od życia w serce przyjmować ciosy?
Gdy najlepszy przyjaciel mówi do ciebie-posyp
Pomożesz mu, to zaśmiecisz swoją duszę
Co dzień się uczę
Fałszywki gdzie się nie ruszę
A trwać muszę
W prawach ulicy, co nie są łatwe
Dzisiaj przyjaciel, jutro jego imię dla mnie martwe
A dobry chłopak, wczoraj miał matkę, a dziś jej nie ma
To dla ciebie *****-chłopaku się nie łam
Wiem, że jest ciężko, wiem, że ona jest tylko jedna
I wiem, że każdy ma chwile, że się po cichy żegna
Ale trzeba je przetrwać
Na środku scena, a nawet w rogu
Czekając na lepsze chwile, powierzając się Bogu

Jotuze:
Boże uchowaj mnie, o tak niewiele cię dzisiaj proszę
I uwolnij od bagażu, który na plecach noszę
Z życia dużo już wyniosłem, więc przestań mnie doświadczać
Nie chcę tak do końca walki z problemami staczać
Grzechów było wiele, dobrze wiem, nie jestem święty
Jak każdy napotykam na życiowe zakręty
Miewam czasem chwile, gdy czuję się za bardzo pewny
I takie w których mój rozdział wydaje się zamknięty
Egzystencja bez puenty, może mi się to należy?
Za to, że zbłądziłem i przestałem kiedyś w ciebie wierzyć
Teraz kilka pacierzy, mam nadzieję, że wysłuchasz
Liczę na to, bo właśnie strach do mych drzwi puka
To normalna skrucha, gdy ma się chwile słabości
Pamiętasz jak dążyłem kiedyś do doskonałości?
Pewny swojej mądrości, nie widzący swoich wad
Teraz na usługach tego, który stworzył świat

Ash:
Każdy ma takie chwile, że w duszy deszcz pada
Jedyne co, chciałoby się teraz płakać
Nowy sens nadać, spokój oddechem
Przyspieszone serca bicie, życie na krechę
Tyle chwil w których myślałem, że to koniec
Smutna twarz w dłoniach gdzieś ukryta
Te same myśli, ale inny sens wynika
Kolejny dzień, ten sam wpis do pamiętnika
Przeszłość miga jak migawka flesza
Chce czuć smak życia na swoich ustach
Kolejna kartka, ale ona jest już pusta
Te same dni, tak ja rekurencje w lustrach
Te same sny, chociaż każdy z nich jest inny
Znów spływają tak jak strugi deszczu z rynny
Chcę dopiąć swego, choć czar już dawno prysnął
Nie wiem jak ty, ale ja tu gram o wszystko
Może to wkurzać, kiedy patrzą ci na ręce
Niech sobie patrzą, dla nich lepiej już nie będzie
Każdy ma chwile, że się po cichu modli
I prosi Boga o to, aby się nie upodlić

Ziaja:
Nie ma ideałów na tym świecie
Nikt nie żyje po raz drugi
Każdy stara się iść prosto, ale czasem drogę gubi
Szukając wsparcia, błądzi po życiowych stokach
Przemyślenia chłopaczyny, który dorósł w blokach
Chyba każdy ma chwile, że czasami wątpi
I zastanawia się, czy zawsze dobrze postąpił
Boże daj mi siłę, powiedz mi co mam robić
Jak walczyć z tymi, co w najgorszych chwilach chcą mnie dobić
Z tymi, co chcą szkodzić, z nimi nie pisane jest się godzić
Bo to szlam tego świata, tu chodzi właśnie o to
By być wokół tych, co są cenniejsi niż złoto
Boże zastanawiam się ile mój czas będzie płynął
A gdybym zginął, to opiekuj się moją rodziną
Człowiek stwarza pozory, boi się, że życie przegra
Bo każdy ma chwile, że się po cichu żegna
Daj Bity...
Posłuchaj ...
Aha

To jest jak ten oldschoolowy reality show Polsatu,
moja biografia to też, walka dwóch światów
rap gra to mój atut pusty stół
nagram to bo irytuje mnie widok samego blatu
sięgam do lodówki tam pół wódki się mrozi,
a w sklepie słyszałem - "Ten Typ Mes się wozi.."
odwróciłem się i mówię mu "Powtórz to..."
i nic nie słyszę bo powiedział to dla sportu bo,
Zawiść wyniósł z domu otóż to
i wtedy coś mówi mi "Mes odpuść to.."
co taki śmieć może myśleć kiedy widzi Typa
bo to co widzi opiera się na stereotypach
wyjmuję stówkę, mam nową parę spodni
reszta musi mi starczyć na parę tygodni
mam go zbesztać? Bo myśli ze naprawdę mam sporo?
Przestań, on nie wie ze mam spodnie od moro

Ref.x2
Biorę to co moje, mogę bo nie boję się krzyknąć
Na tych co chcą blokować moją przyszłość,
Tylko prawdą naprawiam to co fałszem zepsute

Same mylne interpretacje i błędne wnioski,
Skurwysyny nie zaglądają w mój jadłospis,
Ale w tych kwestiach nie mam farta,
Widzą mnie jak wychodzę z restauracji raz na kwartał
co mogą wiedzieć o rachunkach i komornym,
Pierdolone darmozjady myślą to potworny
są odporni na zmiany, sam powiedz,
Wkurwia mnie taki bardziej nawet niż bananowiec
bo, robią z siebie honorowych patriotów
ale to matki, wyciągają ich z kłopotów,
Uliczne przechwałki to jak słaby freestyle,
nawet tu liczne przewałki robią to na pół gwizdka
a ja, robię z pięć lat w tym muzycznym światku,
I mam świadków a to, to nie dzieło przypadku,
dziś piję z tymi, dla których hardcore to nie bębny
ulica czy studio, czas będzie Ci potrzebny
[tylko teksty.tk]

Ref.x2
Biorę to co moje, mogę bo nie boję się krzyknąć
Na tych co chcą blokować moją przyszłość,
Tylko prawdą naprawiam to co fałszem zepsute

To na ulicy masz grać incognito,
W studiu masz błyszczeć a nie być zwykłą cipą
Bo podziemie to przejściowy etap
Możesz przejść go w wielkim stylu
Lub na zawsze tam przepaść
Pamiętam to CUB wydzwonił Mesa,
ze szczęścia na rozdanie matur poszedłem w dresach
ten ortalion zdobyty dzięki wersom
to były, pierwsze profity dzięki wersom
Nagranym na sprzęcie który budził rozpacz,
Wiedziałem, że mnie nie znudzi to i, że nie mogę odpaść
I kiedy liczę blizny które mam od ciosów
I wciąż żyję, myślę, że znam już sposób
Na połączenie muzyki i tego że tak piję,
Nagrywam, omijam izbę przyjęć ta.. Aha..

Ten Typ Mes...

Ref.x2
Biorę to co moje, mogę bo nie boję się krzyknąć
Na tych co chcą blokować moją przyszłość,
Tylko prawdą naprawiam to co fałszem zepsute
Nieważne ile ja lat mam
I jakie imię dane mi ziomek
Nieważny kolor skóry czy czapka
Nieważne tu też skąd pochodzę
Proszę cię Boże, ty mi pomożesz
Odgadnąć, co schowane w nas
Wiem, wobec zagrożeń to, kiedy mogę
Lubię też sobie zajarać hasz
Poczekaj zgasł
Dzięki ci ziomek za ten kilometr
Na którym taśma wydziela czas
Dzięki ci człowiek za to, że w moment
Można tu zmienić w ironię świat
Dzięki ci za to, że żyję, robię
W tym, co tu kocham Panie jak nikt
Dzięki ci za to, że imię twoje daje mi wiarę
A nie ten syf, nie tylko dziś
Dzięki ci za nas, dzięki ci za rap
Dziękuję za to, że mogę tu być
Żyć i się starać

Niektórzy ludzie mnie nienawidzą
a podają rękę kiedy z naprzeciwka idą
Reprezentuję żywioł, kanabinol, siebie, osiedle
by w końcu tu z rodziną żywot był jaki zechce
I dobrze wiem, matka mówiła mi - synu haruj
Wydałem siedem płyt, ziom w końcu stać mnie tu na Subaru
Wiesz nie dostałem darów, trzymam się z dala ekranu
i wszystko na kredycie tydzień w tydzień się weź zastanów
To jest życie, masz ofertę - wykręć numer, je zamów
jeśli kochasz życie, zamów życia milion kilogramów
To jedno na sto miasto, tu czuje zazdrość, sprawdź to
gdy gasną światła ktoś mi rysuje auto, znam go
Jest trupem, żadnej bajery nie kupię, skrót za skrótem
z tej dżungli trudno uciec, to prawa jak hazard
Bóg tu jest jako krupier, los sie powtarza, zagraża
nam serią tu wykluczeń, niektórzy ludzie
mi mają za złe, że po dwóch godzinach koncertu
nie chce im dać swej czapki z daszkiem
Nie licz na łaskę, nikt tego nie rozumie
że jeden kocha plastik, a ja hip-hop kulturę

[x2]
Some people are made of plastic
You know some people are made of wood

Niektórzy ludzie nie mogą znieść
że radzę sobie w życiu
Samemu zarabiając na chleb, wiem
Nie podoba się jak ubrany dziś człowiek jest
też nie ma co myśleć o tym, to psuje tlen
gdzie poruszam się, ej
Nie ma mowy żeby od tego uwolnił się trend
kiedy inni wyładowują na tobie gniew, stres
To tylko miasto gdzie każdy każdemu wytyka banknot
To jest pułapką, niektórzy nienawidzą mnie
bo tak wypadło znam to, każdy tu święty
Fani, co swych wybranych mają skitranych w MP3
To sępy, chuj z nimi, poklepywanie po plecach
Nie wykarmij rodziny, kpiny, pozwól wyleje to na vinyl
Czyny, jak idę z nimi kminisz drzwiami tylnymi
bo wszystko co ma, oddałem taśmę, znasz mnie
Hip-hop to moje życie, życie na cutach w Vestaxie
Z miastem zjednoczony w najniższych warstwach
Daj to na maxa brat, nie ma się czego bać
Pan jest z nami za każdym razem
gdy na tekst odpalam siuwaxa wariat
możesz nie lubić muzyki, jaka tu jest, ej
lecz zamknij mordę o mnie, bo nie wiesz, kim jestem

[x2]
Some people are made of plastic
You know some people are made of wood
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uaaa gdzie są kurwa pieniądze
Uuuaaaaaa
Mówią w tekstach Ten Typ to ekstrawertyk
Analizuje przyszłość pierdolnięty
Trywializuje przyszłość, a talenty
Trwoni jak hajs za którym wcale nie goni
Ta, biorę pod uwagę wiele wariantów
Odkąd w moim życiu nie ma awantur
To chociaż wcale nie muszę
Przewiduję autobiograficzne scenariusze
Za 3 lata w grze jestem co najmniej laufrem
Ale finansowo, no cóż nie całkiem
Finansowo bardziej pionkiem
I mam zrobić kawałek, który cały jest dzwonkiem
Z początku odmawiam, ale czyja to wina
Mam dwie córki, w drodze syna
Robię ten numer, dogaduję się z Nokią
Proponują mi wyjazd do Tokio, spoko
Lecę tam by płacić alimenty
W końcu moje dzieci mają kilku ojców
Ale dwie matki wykonały jeden manewr
Opłaciły sędziego na spółę, mam przejebane
W Japonii jara mnie uległość niewiast
Gejsze umieją zabrać mnie do nieba
Gram do kotleta polonijny old-school
Mówią hey MC, zarapuj coś po polsku

Żyję z dnia na dzień, wszystko jest wielką loterią
Na moim grobie napiszą - żył pół żartem/pił serio

Słyszałem, mogę kupić lepsze jutro
Ale nie traktuję jutra jakby było kurwą
Więc bezdzietnie żyję, nagrywam
Piję, obsrywam ten wyścig, jest świetnie
Pewnego dnia trafiam na bazar porażek
Tam gdzie nie chadzam, a jednak ważę
Za i przeciw i choć nikt mi nie kazał
Zaczynam wkręcać się w hazard
Wygrywam raz, drugi i chcę jeszcze
Drinki i typy osłabiają percepcję
I mówię wszystkim, że to moje hobby
Przyjaciele doradzają idź na odwyk
I popadam w długi, choć nigdy ich nie miałem
Rzeczywistość coraz cięższa się staje
I kiedy jestem już tak bliski upadku
Rozbijam jednego dnia 5 banków
Patrzę w górę, mówię Boże za co
Mają mnie za oszusta, ale i tak mi płacą
Wznoszę ręce do nieba, modlę się w podzięce
Nagle słyszę z dołu - chcesz więcej?

Żyję z dnia na dzień, wszystko jest wielką loterią
Na moim grobie napiszą - żył pół żartem/pił serio

Alternatywa jeszcze jedna
Moja płynność finansowa jest dość pewna
Mam to w dupie podobnie jak dziś
I nagle słyszę dzwonek do drzwi
"Znam twoje wersy na pamięć"
Jak na początek dziwne zdanie
Zdjęła okulary i nie mówi nic
Mam kaca, ale, o kurwa to Charlize
4 lata szlifowała moją mowę ojczystą
Bała się, że nie uwierzę, powiem "wyjdź stąd"
Przyleciała tu wczoraj, przecieram oczy
"Wiedziałam, że to może cię zaskoczyć"
Wchodzi i zostaje na noc
Leży obok mnie, to nie był sen myślę rano
Przenosimy się do wielkiej willi pod miastem
Jesteśmy razem, kochałem ją zawsze
Po dwóch latach dalej nie myślę o zdradzie
Często odwiedza nas mój stary przyjaciel
Często jeszcze widzę nasze zdjęcia w prasie
"Charlize Theron i Mes wciąż razem"
Nie sądziłem, że ma schizofrenię
Kiedy nagrałem ich razem u mnie w basenie
Mój człowiek wyłapał cios, upadł na beton
Ja wyjdę z końcem 2033

Żyłem z dnia na dzień, to wszystko było wielką loterią
Wygrawerowali mi w marmurze - żył pół żartem/pił serio
Kiedyś było inaczej (ta), teraz jest inaczej
Kiedyś było inaczej (ta), kielecki park
Ludzie, których w tym momencie jest mi brak
Właśnie tak jest, a miało być tak pięknie
To dla przyjaciół za którymi tęsknie
Właśnie w tym sęk jest
Co tam się dzieje nie jest mi obojętne
Cała moja rodzina i wrogie mordy wstrętne
Miłość do ludzi, których tam zostawiłem
Z czasem bez was żyć się nauczyłem, no
Liryczny sentyment dopóki nie brak mi głosu
To dla was wszystkich, bliskich mi osób
Do przodu kurwa, krok za krokiem równam
Słuchaj to prawda, nie fałszywe gówna, ta

Refren:

A miało być tak pięknie
To dla wszystkich ludzi za którymi tęsknię
A miało być tak pięknie x2

Jak każdego roku u wszystkich tradycyjna
U mnie całkiem inna opowieść wigilijna
Za małolata połączony złotym krążkiem
Co po tym zostało, tylko łzy gorzkie (resztki
żalu)
A mówili nie martw się ziomalu
Kilka dni przed tym dniem zostałem sam jak paluch
Nie cofnę czasu, choć bym bardzo chciał
Co dla mnie przeznaczone było Bóg dał
Słyszałem jak matka mówi nie igraj z ogniem
Na miłość jest za wcześnie, nie dostaniesz jej
od niej
Nie słuchałem rad, choć robiło się chłodniej
Wtedy szybko płyną czas, teraz płynie wolniej
Na sali sądowej każdy kantem patrzył
Tacy młodzi, myśleliśmy, że jesteście starsi
Strzelali do mnie wzrokiem jak do tarczy
Nie będę więcej mówił (nie) już wystarczy

Powtózyć refren (2 razy)

Kiedyś było inaczej, teraz jest inaczej
Paluch:
Kochać i szanować nie musisz nic pierdol resztę na siebie licz,
Jak chcesz to napisz na życie diss
Ale nie płacz jak przegrasz ten beef
Jak chcesz to zmień się jak i pisz
Bądź kim chcesz jak się nie lubisz
Pamiętaj ziomków nie kupisz,
Zostaniesz sam jak z innych kipsz
Jak chcesz to ubierz mundur,
Idź pracuj na komendę
Nie zdziw się jak od ziomków dostaniesz Prosto na twarz flegme
Nic nie musisz więc za plecami pierdol brednie
Konsekwencje mogą boleć jak wbijane w oczy ciernie
Ty nie musisz nic więc nie szanuj ludzi
Pokaz jaki jesteś skurwiel i że masz życiowy luzik
Możesz już się nie obudzić chociaż napierdala budzik
Za późno na odwet sam się w swojej roli dusisz
Ty nie musisz nic więc sam rozwiąż swój problem
Jesteś narzędziem w ich rękach, bo jesteś kurwa młotkiem
Te wersy są proste więc do głowy mają dotrzeć
Rozpierdalam kajdany z mętalnej niewoli wyrosłem tej

Ref: 2x
Nie musisz nic
Ty rób co chcesz
I tak skończysz tak jak na to zasługujesz
Jak chcesz to grzesz
Nie chcesz spokojnie leż
To twoje życie siły na zamiary mierz

Kali:
Nie chcesz pić to nie pij
Nie chcesz jarać nie pal bo nie musisz nic
Nie daj się podkręcać bo najebany to nie zdziałasz nic
Cię pomielą pod celą stopklatka martwy życia bit
Zrozum że nie warto pierdol to bo to na wode pic
A idź w pizdu jak nie kumasz chłopaku nic
Niektórzy w letargu do końca swych dni tak będą śnić
Nie łapię cię za ramię ale wale ci z liścia na pysk
Ja się nacierpiałem nie idź w moje ślady zacznij żyć
Niech twe serce będzie jak kompas niech cię prowadzi idź
Nie daj sobą pomiatać nie daj sobie nigdy wmówić
Nie łam się dziewczyno niech twe oczy przestaną się szklić
Co się irytuje synek chyba pora by stąd iść
Skończ pierdolić że masz gorzej i że nie potrafisz nic
Niech te słowa do celu prowadzą jak ariadny nić
Pokoloruj swoje życie od nas w prezencie masz szkic
Nie musisz dziękować za nic bo przecież nie musisz nic

Ref: 2x
Nie musisz nic
Ty rób co chcesz
I tak skończysz tak jak na to zasługujesz
Jak chcesz to grzesz
Nie chcesz spokojnie leż
To twoje życie siły na zamiary mierz

Kali:
Ja nic nie muszę robię to co chce
Ja nic nie muszę robię to co chce
Ja nic nie muszę robię to co chce
Ty też kombinuj tak by nie znaleźć się na dnie
Ja nic nie muszę robię to co chce
Jestem sobą zawsze czy to noce czy to dnie

Ref: 2x
Nie musisz nic
Ty rób co chcesz
I tak skończysz tak jak na to zasługujesz
Jak chcesz to grzesz
Nie chcesz spokojnie leż
To twoje życie siły na zamiary mierz

Kali:
Ra pa pa pa pam Paluch Syntetyczna Mafia ejjj
Ra pa pa pa pam pam Kali Ganja Mafia ejjj
Ra pa pa pa pam Paluch Syntetyczna Mafia ejjj
Ra pa pa pa pam pam Kali Ganja Mafia ejjj
Ra pa pa pa pam Paluch Syntetyczna Mafia ejjj
Ra pa pa pa pam pam Kali Ganja Mafia ejjj
Ra pa pa pa pam Paluch Syntetyczna Mafia ejjj
Ra pa pa pa pam pam Kali Ganja Mafia ejjj
O cześć, czuje stres, prosty tekst jak sms mam ostry wers, kiedy wchodzę na bit a po chwili wiesz robię to jak nikt. To żaden hit kiedy mam ten styl wiec daje słabym bo czujesz rytm nowa droga coś jak nowy byt bo moja mowa to też prosty trick. Kiedy wchodzę na bit mam skill i mogę ich zabić, proste wiem to tlen jak syf który niesie słońce i wstaje na niebie jak nowy dzień dobry sen daje dobre myśli, dobry dzień daje chłodne whisky niech każdy hejter zamknie pyski odpali mnie, a nie teledyski.

Yyyy uuu głęboki wdech na powietrze póki mogę nawijam i zgniatam resztę łaków zabijam i spijam krew. Wiesz wbijam wersy gniotę pod ziemię po raz pierwszy wchodzę na scenę, jesteś lepszy dawaj ocenie składaj teksty szybciej ode mnie. Znów trzęsie się okolica, bo to wersy pełne energii tu nie dogoni w bolidzie Kubica, to po prostu taka leksyka, weź się do tego przyzwyczaj, polityka na bitach, bierz to i znikaj, tego chce ta ulica. Zobacz kto hula jak pula jest duża i kto nie zamula jak huja i wkurza niech szuja magula wielkości arbuza, ja olewam szczura, bo jara mnie muza.
Pora stopić plastik - podaj zapałki
To dla jednych zaszczyt a resztę to zmartwi.
Usiądźmy, skręćmy, porozmawiajmy
I odpalmy w sobie te płomienie prawdy
Bo taki sam jest każdy, biały i czarny, z Anglii, Senegalu, Peru czy Zambii.
Kraj jest nie ważny, wymieńmy się poglądami
To dam nam więcej niż jebana nienawiść.
Plastik roztapia się pod wpływem ciepła, trafia nas w serca najczystsza energia
To mieszka gdzieś w naszych myślach głęboko, ukryte pod plastikową powłoką.
Nie pytaj kto to, zapytaj co myśli
Bo równy wcale nie znaczy że identyczny.
Wyjdźmy wszyscy na zewnątrz z budynków
Niech deszcz zmyje z nas całą resztę plastiku.
Resztę wstydu, wszystkie pomówienia, resztę złych nawyków i uprzedzenia
To wiele zmienia w stosunkach między nami, bo jedynie doświadczenia powodują ten paraliż.
Zamilcz zanim miejska poezja wbije się w Ciebie, przebije Twój kevlar
Przestań się martwić, nikt nie jest wieczny, musisz być sobą aby być niezależnym.

Ref.:
Już czas żeby plastik spłonął,
rozpalmy ogień, zostańmy sobą.
To nasz czas, jedno słowo może zmienić świat, i zacząć na nowo. (x2)

Chcesz spalić plastik? Weź przestań!
Zdejmij najpierw cały ten ciężar
Zostaję z majkiem żeby zwyciężać, tu w grę nie wchodzi kreska - nigdy.
Myślisz "jestem sobą", czyżby?
Dopóki nosisz plastik jesteś kimś innym.
Co drugi bystry typ chce nas przechytrzyć zamienić nas w cyfry, bądźmy dobrej myśli.
Podobno pesymiści żyją krócej, topiąc plastik masz przyczynę i skutek.
Słupek rtęci rośnie więc wreszcie wyrzućcie ten plastik jak pięści w powietrze.
To konieczne, po pierwsze, dlatego że bezpiecznie mieć własne ego i pojęcie,
po drugie nie chcemy być mentalnie martwi, Hi-Fi pośród iluzji kawałek prawdy.

Ref.:
Już czas żeby plastik spłonął,
rozpalmy ogień, zostańmy sobą.
To nasz czas, jedno słowo może zmienić świat, i zacząć na nowo. (x2)
Beton jest szorstki jak nasze dłonie, chłodny jak usta kobiet
a historie które znam mijają się z Bogiem.
Sami mówimy o sobie choć nie ma o czym gadać
o szczyt walczysz latami w pół dnia z niego spadasz w dół.
Przesada w chuj pół na pół i dwa tyskie
nie ważne jakie problemy, za chwilę zapomnisz wszystkie je.
To wszystko czego chce ten dzieciak, tutaj na własnych śmieciach
tak żywot ten nam zleciał.
Na te piękności sprzed lat świat patrzy z wyrzutem
nikt już nie myśli o nich nawet, gdy myśli fiutem.
Po marzeniach został smutek, jedyny skutek tych marzeń
i pub, nasze własne centrum leczenia oparzeń.
Numer 2, z dala od wwa, serce śląska
gdzie przyszłość jak gleba jest ciemna i grząska, wiem.
Tu krótsze są promienie słońca,
jesteśmy inni, nikt nie pokochał nas do końca.

Dopóki jesteś tu ze mną to miejsce coś znaczy,
póki jeden z nas stoi reszta będzie z nim tańczyć
i nawet gdyby cały świat był nam wbrew (wiesz jak jest)
to nasza ziemia nasza matka i krew. x2
(nasza matka i krew...)

Słońce jest nisko jak my, wiatr chłodzi nasze skronie
gdyby świat nie był okrągły, to byłby jego koniec.
Szorstkie dłonie ścierają pot z czoła
doby są coraz krótsze, coraz ciężej im podołać.
Boga nie wołam już, wiesz? Mam zdarte gardło.
lux ex Silesia w tętnicach carbo
Artur mnie trzyma w pionie, inaczej bym poległ
upadki są coraz głośniejsze i dziwnie znajome.
Skronie pulsują, jak tych paru miast arterie
i dzieci ślepo wierne ślepo wierzą, w co niby pewne.
Niektóre chwile są piękne, to oddech nam daje
a ich wspominanie po latach staje się zwyczajem.
Ciśnienie nie ustaje wiesz, ono wzrasta
zamiast złotówek mamy w kieszeniach korony na kapslach.
Na pamięć znamy te miasta krew obija się o krtań
jesteśmy inni, nikt nie pokochał nas do końca.

Dopóki jesteś tu ze mną to miejsce coś znaczy,
póki jeden z nas stoi reszta będzie z nim tańczyć
i nawet gdyby cały świat był nam wbrew (wiesz jak jest)
to nasza ziemia nasza matka i krew. x2
(nasza matka i krew...)
Znowu zachodzi słońce jestem w jednym z miast,
stoję na peronie dworca, który mierzy czas,
wiem, że jesteś sama tak jak ja jestem sam
trzymam w ręku telefon numer doskonale znam
Numer sprzed lat, numer który wiele słyszał
obietnice bez pokrycia, które pękły jak klisza
przed oczami mam obrazy, których nikt nie widział,
ale wszystko to proch gdy na ziemię spada kryształ
myślę by zadzwonić wciskam pierwszą z cyfr
kilka lat życia mija, nim wybiorę drugą z nich
wszystko się przewija mija jak sekundowy film
mija czas, mijam ja, życie mija w kilka chwil
widzę Twoją twarz w obrazach naszej przeszłości
Twoje oczy, gdy mówiłem szczerze o miłości
Twoje oczy, gdy układaliśmy wspólnie plany
te w których nie było nienawiści i zdrady

Tak wiele mam Ci dziś do powiedzenia
Wiem, tamten czas minął bezpowrotnie
Tak być musiało, Ty najlepiej sama wiesz
Tamte dni to przeszłość, dziś to wszystko wraca..

Zanim wybiorę trzecią z cyfr w telefonie
wchodzę w kolejną dobę, puste serce jak peron
wypełniam je nadzieją, że kiedyś Ci opowiem
i wybaczysz mi wszystko między prawdą a betonem
każdy mój wers był dedykowany Tobie
w jej oczach widzę błysk, dziś sam nie wiem co niosę
upadki tak niskie, że nie dostrzegę okiem ich
patrząc na ziemię ze wstydu spuszczając głowę i
kolejne dwie wybieram ruchem z pamięci
cztery pięć sześć pięć cztery, świat się kręci
wiem ile nadziei zbudowałem przez lata
wiem ile zrujnowałem, widzę że świat zawraca
wiem ile trosk, łez, bólu wiele niosłem
zapiszę to na wosk(?) to Ty tworzysz historię
zanim wybiorę ostatnie dwie i zadzwonię
numer jeden, podpowiada książka w telefonie

Tak wiele mam Ci dziś do powiedzenia
Wiem, tamten czas minął bezpowrotnie
Tak być musiało, Ty najlepiej sama wiesz
Tamte dni to przeszłość, dziś to wszystko wraca..

Dzwoniłem wiele razy, nie raz z problemami
Twój głos dodawał mi zawsze nadziei i wiary
nadziei w lepsze jutro, wiary że damy radę
z lojalnym składem tylko Ty dałaś radę
ja nie koniecznie jak spinacz o siódmej rano
jestem z tych co późno zasypiają, późno wstają
Ten kac jest moralny, ten stan jest fatalny
ten plan, który miałem nie staje się triumfalny
przedostatnia cyfra, ja czuję się ostatni
gdy wybieram ostatnią to tonę na dnie jak statki
strach na pokładzie, gdzie jestem kapitanem
ja wziąłbym Cię za rękę i chętnie poszedł dalej
nie mam odwagi pytać czy mi wybaczysz
nie mam odwagi mam tylko strach w oczach
nie mam odwagi pytać czy mi wybaczysz
chcę Ci powiedzieć, że zawsze będę Cię kochał

Tak wiele mam Ci dziś do powiedzenia
Wiem, tamten czas minął bezpowrotnie
Tak być musiało, Ty najlepiej sama wiesz
Dziś to wszystko wraca.. Przepraszam..
Pokolenie autopromocji, wszystko chce tu i teraz
nie ma czasu na pieprzenie o cierpliwości
życie to bieg, kto nie biegnie umiera
nie ma czasu na zabawy w podchody, mamy tylko chwile na seks
albo w to wchodzisz albo cie tu nie ma, sorry
cały fejs już wie że jesteś eks
jesteś wyzwoloną kobietą jak przystało na nastolatkę
powiedz wszystkim poprzednim piętnastu partnerom też wklejałaś taką gadkę?
Masz zajawkę na grę w słoneczko? Chcesz słoneczko? Zaproszę tu paru kumpli
To że latasz z zadartą kiecką nie oznacza, że się kurwisz, luz chill
Nikt ci nie zabroni się puścić, cóż każdy tu chce żyć wygodnie
Daleko temu do prostytucji, to tylko czasem lód za spodnie
Facetom staje mózg w poprzek, masz swój okręt i jesteś na fali
Trudno tylko znaleźć w szkole takich kolegów co Cie nie dotykali

Ref.
STOP! Nie wiem gdzie zmierza ten świat, ale chyba to już nie mój kierunek
To mnie razi jak prąd, ja chyba znowu wolę iść pod prąd zamiast skakać w strumień
chyba nie czuje tego jak wy i nie potrzebuje tu już MTV
i Blu-Ray w miejscu tego DVD i nowej dupy co sobotę, a Ty?

Kiedyś miałeś jedną kasetę, każdy numer znałeś na pamięć
Teraz ściągasz jak popierdoleniec na raz całe dyskografie
I gigabajt po gigabajcie zapychasz dysk sam już nie wiesz czym
Tak z kilka lat by zajęło ci przesłuchanie choć raz twoich mp3.
Stary player cd kurzy się w kącie, a ty
spędzasz ponownie półtorej godziny przy kompie,
głowiąc się, co wyrzucić z ipoda. Mija dzień i się zmienia pogoda.
Trudno dobrać jest playliste. Mieścisz 55 płyt – chcesz wszystkie
Nie wyjdziesz stąd, bo nie wyjdzie to. Wciąż nie widzisz, że to dziwne, co?
Nie kojarzysz połowy ksywek, a co dopiero ich nowych nagrywek.
Dasz się pociąć za płytę roku, co? By ją zapomnieć za tydzień.
Też czasami myślę jak Ty i chce tych płyt. Najlepiej każdej i dzisiaj,
ale to jest wielki kit, uwierz mi. Na wszystko nam nie starczy życia

Ref.
STOP! Nie wiem gdzie zmierza ten świat, ale chyba to już nie mój kierunek
To mnie razi jak prąd, ja chyba znowu wolę iść pod prąd zamiast skakać w strumień
chyba nie czuje tego jak wy i nie potrzebuje tuż już MVP
i Blue Ray w miejscu tego DVD i nowej dupy co sobotę, a Ty?
Dziś zmienię swoje życie na lepsze,bo pieprze to wściekłe tempo.
Najpierw zjem obiad z rodziną, a na ten player płytę wrzucę tylko jedną
i wyjdę na zewnątrz, przejść się. Wciągnę powietrze do płuc i spojrzę w słońce
i wrócę się kochać z kobietą, która wie, że tylko dla niej tu jest miejsce koło mnie.

Dziś możemy mieć tak wiele, ale po co niby jest nam aż tyle?
Może czasem zamiast za wszelką cenę biec na przedzie lepiej zostać w tyle?
Podobno liczą się chwile tylko, bo podobno życie mija szybko.
Skoro tak, po co nam jeszcze większy pęd, jeszcze większy stres, i to wszystko?
Po co nam ten fałszywy obraz modelki z bulimią czy anoreksją,
wygładzonej przez photoshopa, zabijającej samoocenę dziewcząt?
Po co nam to chore tempo, co nie daję nam nawet już jeść z rodzinami?
Wszystko na wczoraj, wszystko prędko. Piekło będzie też z mikrofali?
A może piekło jest już tu, nadawane w HD "TV Belzebub"
My miotamy się w szale i sam nie wiesz już ile masz,
ale mówisz sobie: "więcej kup"
Facebook - widzisz ile w nim boga? To już kult, czy to tylko wygoda?
Czy musimy mieć wszystko? Zobacz. Może czasem ci wystarczy połowa.

Ref.
STOP! Nie wiem gdzie zmierza ten świat, ale chyba to już nie mój kierunek
To mnie razi jak prąd, ja chyba znowu wolę iść pod prąd zamiast skakać w strumień
chyba nie czuje tego jak wy i nie potrzebuje tuż już MTV
i Blue Ray w miejscu tego DVD i nowej dupy co sobotę, a Ty?
Dziś zmienię swoje życie na lepsze,bo pieprze to wściekłe tempo.
Najpierw zjem obiad z rodziną, a na ten player płytę wrzucę tylko jedną
i wyjdę na zewnątrz, przejść się. Wciągnę powietrze do płuc i spojrzę w słońce
i wrócę się kochać z kobietą, która wie, że tylko dla niej tu jest miejsce koło mnie.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo