Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Wychowałem się tu gdzie tysiące dzieciaków
Nie dla każdego, ale dla mnie to atut
Tu setki tematów do robienia rapu
Takich jak ja wielu wychowanków
Z ludźmi w świat, jak miliony Polaków
W roli Lewy i ekipa nokautów
Wyspy są wasze, pozdrawiam chłopaków
Wracajcie do kraju z milionem funciaków
Druga sprawa - dom rodzinny
Choć coraz rzadziej w nim się widzimy

Kto jest winny, nie chcę wiedzieć
Zostają spotkania przy niedzielnym obiedzie
Co do miłości - nic się nie zmienia
Mam swą jedyną - na życie pewniak
Teraz własny dom, wyścig po hajs
Ale na robienie rapu zawsze znajdę czas

[x2]
Bomba za tych, którzy już odeszli stąd
Piona dla tych, którzy nadal z nami są
Zdrówko tych, którzy już niedługo wrócą
Ja wiem, że gdzie indziej jest ostateczny sąd

Parę lat wstecz pamięcią sięgam
Grupa dzieciaków do życia chętna
Każdy coś robił, sporty uprawiał
Futbol, zapasy, boisko i mata
Dzisiaj dorośli, każdy na swoim
Niektórzy nieobecni, bo ktoś ich zagonił
Nie ktoś tylko nikt, prosta zasada
Zwykłe zero nawet w oczach sąsiada
Jesteś lojalny to z tobą się bratam
Mój krąg zaufania to klika Aifam
Od kilku lat z nimi gadam, gadam
Pierwszy kawałek Skandal Vandal
Ostatnio BOR działa nadal
Jesteś za nami to jointa pal
Ktoś cię opluje to w mordę wal
Myślałeś, że ja kończę, a to jest mój start

[x2]
Bomba za tych, którzy już odeszli stąd
Piona dla tych, którzy nadal z nami są
Zdrówko tych, którzy już niedługo wrócą
Ja wiem, że gdzie indziej jest ostateczny sąd

Piona dla wszystkich, którzy są przy mnie
Razem z nimi twardo przez życie
Zdrowie za tych, których coś zatrzymało
Zmrożona seta rozgrzewa gardło
Bomba spalona za tych co odeszli
Nie ma was tu, na zawsze w pamięci
Trzy proste rzeczy dla wszystkich mi ważnych
Bomba, piona, zdrowie, spotkam się z każdym

Bomba za tych, którzy już odeszli stąd
Piona dla tych, którzy nadal z nami są
Zdrówko tych, którzy już niedługo wrócą
Ja wiem, że gdzie indziej jest ostateczny sąd

[x8]
Bomba, piona, zdrówko
Spytaj kogoś kim jestem, powie wiadomo - Gural
Chodź nie mam jeszcze ładnego domu - w górach
Bo akurat ciągle gram w szarych murach
Wszystko czego tu chcą, to skóra fura i komóra
Tutaj prawo to bzdura, którą uchwala burak ha
A w głowach ciągła autocenzura
Wsiadasz w auto, nie furaj, nie wiesz jak to nie kiraj
Twoje osiedle to nie południowy Irak
Wiesz, że sam sobie ważysz, ten piorunowy wywar
Nawet nie zauważysz, kiedy jakiś pojeb cie wykiwa
I powie jesteśmy kwita, będzie lipa
To pewne jak to, że po nocy świta
Karma wita, karma wraca, taka praca
Docierasz do punktu, z którego nie opłaca się zawracać
Przepowiadam tak jak baca, pogodę
Przyjdzie mróz skuje lodem, powieje chłodem
Wróci potem, wszystko to co było przedtem skurwielu
To coś jakbyś jechał metrem w tunelu
To coś jakbyś jechał metrem w tunele

REFREN

Dziś znów mam handre to K do G tandem
Znów PDG bander, jak Buba robię grande
Jak Chris Luda wiem, że dziś mi się uda
Chociaż mistrz czuwa to mieściówa z głośnika,
To jest klasyka
Coś jakbyś słuchał ? jak Maja i Onil do póki bit cyka
My nie składamy broni
Bo kto grał kiedyś, nie będzie od tego dziś stronił
To wraca jak karma - to dla nich to o nich
Chodź sytuacja marna czasem finansowo
A życie to walka, z czasem każdego dnia na nowo
Ważne by robić to z głową w każdej profesji
Upadłeś, wstaniesz, kochałeś, straciłeś, będziesz tęsknił
Na bank, ja zagram va banque
I powiem wszystko wraca na swe miejsce jak w Brazylii samba i kawa
I tobie życzę by comiesięczna gaża, była taka
By na stole był kawior i bażant
Lecz uważaj, najgorzej się spada z dużej wysokości
Gdy nadal, wścibski sąsiad co pozazdrościł
Byłeś na szczycie, teraz będziesz pościł, to takie życie
Babilon cię ugościł
Babilon cię ugościł

REFREN

Ja Man, chciałeś tego więcej to mam
Bo Raggamuffin, które potrafi leczyć cię sam
Bo nie dla brudnej mafii, tylko dla tych co znam
Byle by nie fafarafi woził się dziś jak pan
Taka karma i wiem o nią dbam
Ale widzi jak wiele tylko udaje i gra
Taka karma, nie zdarza się cud
Dopóki nie wybierze sobie tej jednej z dróg
Wszystko co robisz to nad sobą jest praca
Wszystko co robisz to do ciebie powraca
Niewiele więcej no bo to ja wiem teraz tu
Niewiele więcej potrzeba mi słów
Co przyszło odejdzie, upadnie co powstało
Jutro będzie dużo tego czego dziś jest mało
Ja i tak tą całość znam i co by się nie działo dalej gram
Co przyszło odejdzie, upadnie co powstało
Jutro będzie dużo tego czego dziś jest mało
Ja i tak tą całość znam i co by się nie działo dalej gram
Jest tak
Ej weź to sprawdź to, nie pierdol, że nie wyję pasją
Jak gram to wiatr buja las rąk aż nad to
Pasuje jak ulał, jak Pudzian, jako terminator
Kulam mój rap z energią jak akumulator
Wpisuje password, wyciągam paszport elpolako
Tego gówna nie kupisz w empiku ani na statoil
Wpisz raport, mój rap drażni dupę jak wibrator
Jestem desperatem z gitarą jak desperado
Dla sportu, nie fortu, ale z tendencją wzrostu
Dziś zapaliłem rap ten co topi góry lodu
To produkt mych robót choć mam koła beż chromu,
Bo środkiem transportu jeszcze ciągle autobus
Nie słyszałeś o mnie? No to masz kurwa pecha
Ja czuje się jak dzieciak, chociaż wiem dokąd zmierzam
Ty się złożysz jak leżak, bo będziesz leżał na plecach
To Twoja gleba, kto powiedział, że nie mam już szczęścia?

ref:.
Nie jeden raz chciałeś być tam
I żyć jak pan, a trafił to szlak
Miałeś swój plan
Jak zmienić świat
nie jeden raz jeszcze nie raz x2

Że nie znamy starej szkoły,
Matoły próbują wmawiać
I zastanawiam, namawiam uprawiam sagan
Spadaj!
To jest oldshool na wosku po polsku
Dziś newshool robi oldshool jak typy z (?)
Choć tu, włącz tu się do gry Uliczny syf palą,
To rapu dekalog paląc nano wrzuć analog
Ano klasyczny, czysty jak (?) łap styl łapsy
Lubicie plastik to fakty z nami
Przejmują majki, wyjadacze gracze raczej
Każda pętla wzięta z serca zapamiętajcie nie inaczej
Patrze na jej rape przez rok 95
Wiem gdzie pędzę,
Ręce znów wokół maika zaciśnięte rzeźbię rzeźnię
Masz tu rap, tu znasz sto kontaktów
Robię to co lubię, kiedy tych co mają w chuj fałszu
Akcja przejebana, nie ważne hajsy i full siana
Jesteśmy dla tej rap gra, a ta rap gra jest dla nas

ref:.
Nie jeden raz chciałeś być tam
I żyć jak pan, a trafił Cię szlak
Miałeś swój plan
Jak zmienić światto
Nie jeden raz jeszcze nie raz
Nie jeden raz x2
[Flakco]
Vamos de rodilla a rezar recen limpien sin cesar
Pecados que me clavan espina la siento en el dorsal
Camina así a la esquina mi hija quiero conversar tu rima
Confía que no lastima abre la boca y con saliva
Mójate los labios empieza hablar
Lo bueno lo mal lo que te hace sentir sal
Esto es una interrogación así que empieza a confesar
Yo domino como la azúcar habla yo te voy a curar
Cien ave maría virgen paria cargando hipocresía
Esperando el día en cambio en que tu rece por la vida mía

Fría como la cría de corona yo traigo la mía
Me la pongo encima y asenso a mi mundo de euforia
Cuando llego al trono veo un mundo que no existía
Busco la salida como salgo de mi monarquía
Pero para que mejor me quedo que dios lo bendiga
De rodilla a todos los reinos a mi no me importa tu vida
De rodilla a todos los reino a mi no me importa tu vida
Ya tu sabe busquen una maldita salida

[x2]
Subliminale, subliminale, to nie prawda
Subliminale, subliminale, sprawdź to
Subliminale, subliminale, to nie prawda
To nie prawda, prawda

[3 Credits]
The names credits and im looking for a pay day
Don't listen to what they say if its nay say
No respect for authorities cops no way
Like my polish people say HWDP
And Decks the man so fuck Tede
We all know he needs the love like ray j
I feel the tension feel the jealousy
Cause we're the better breed blue or blood its the pedigree
And you know my lyrics is staying true
Cuz im representin the streets S L U
My dominican too much adrenaline
Corporations wanna put me on ridilin
Its a global warning
Its fake and its phony like global warming
And nobody cares so we'll just think about that maniana
If you're asking me 'jarasz' im replying you 'jaram'
And im different from the norm
Everybody wants to make it rain watch me whether the storm like

[x2]
Subliminale, subliminale, to nie prawda
Subliminale, subliminale, sprawdź to
Subliminale, subliminale, to nie prawda
To nie prawda, prawda

[Clasho]
Loco bajate de esa nube, te tiene mal
Despues te mete en lio y no tendra a quien llamar
Y se ve feo, que otro hombre a mi me tenga envidia
Pegado a mi moviemiento peor que la policia
Y a mi risa me da cuando miran pa aka
Despues le hecho un ojo y se voltean para alla
Que que claro humilde como yo no hay ninguno
Si no quieren problemas pues ta bien yo dissimulo
Pa la tuyo para nada se compara con lo mio
Dicen que son mejores en su cara yo me rio
De la manzana podrida nos vamos pa Polonia
Un estilo New Yorkino toa las gatas se enamoran
Se impresionan asikalao con mis tenis blancos
Subiendo escalones como lo hizo benni blanco
Alcatraz subelo ensename las gatas
Las matas la traigo yo y ella se arrebata

[x2]
Subliminale, subliminale, to nie prawda
Subliminale, subliminale, sprawdź to
Subliminale, subliminale, to nie prawda
To nie prawda, prawda

Nieuczciwym *****ysynom ja dziś krzywdy nie wyrządzam
Bo wystarczy ich olewać, oni po jednych pieniądzach
Niech gadają za plecami, zawsze będą grać po kosztach
A my ponownie trasie nowojorska metropolia
Robię to już jakiś czas, w zasadzie jesteśmy zgredy
A dziś na bicie Decksa z nami Flakco, Clasho, 3 Credits
Wprost z Yonkers do Jeżyc wspólne rapy i trasa
To te dwa dumne miasta co reprezentują, sprawdź nas
To naturalny spontan poskładany na kolanie
Jest przesłanie, przekonanie, a ty stój japę chamie
Bo na próżne twe gadanie jeśli pragniesz nam zaszkodzić
W rapie mam kolejny poziom, a ty z czym chcesz się tu wozić?
W zasadzie wciąż walisz w *****a wuja, więc wy*****laj
Z tandetną gadką dla dzieci, wciąż się pała przechwala
Mówię co myślę, tobie radzę też precyzuj
Zyskujesz słuchaczy, widzów gdy mnie nie ma już w pobliżu *****o

[x2]
Subliminale, subliminale, to nie prawda
Subliminale, subliminale, sprawdź to
Subliminale, subliminale, to nie prawda
To nie prawda, prawda
Uderzyć mocno w twarz i wyrwać torebkę
pobić do nieprzytomności by wezwano karetkę
zabrać komuś kasę i szybko się zwinąć
wyzwać starą babę te pieprzoną repetę
czy jesteś taki podły czy uderzyłbyś kobietę
dopalić gliniarza te jebaną kupę ścierwa
zabrać mu broń, strzelasz, czy oberwał
wyjebać lepszy sprzęt to nie jest żaden problem
za sprzedane radia jeździłbym już oplem
ilu dokonasz jeszcze podłości,
skąd ta nienawiść, te typowe rozdrażnienie
dopadasz się do dzieciaka i opróżniasz mu kieszenie
jego lęk, płacz, całkowite przerażenie
kompletnie masz to w dupie, penetrujesz te kieszenie
ty razem bez bicia, bez pozbawienia życia
tak zarabiając trafisz kiedyś do kicia

Przemoc kurwa przemoc to gówno jest w nas
w naszych ciałach i umysłach, uaktywnia się co czas
Przemoc kurwa przemoc to gówno jest w nas
w naszych ciałach i umysłach, uaktywnia się co czas

Co dziennie na ulicach widzę obrazy
przemoc, gwałty, zacięty wyraz twarzy
narkotyki, samobójstwa, pobicia, wymuszenia
z dnia kurwa na dzień przepełniają się więzienia
z godziny na godzinę rodzą się afery
politycy się sądzą, na ulicach znów giwery
ja nie chce tak umrzeć, nie ma w tym mej winy
więc chrońcie przed nimi wasze rodziny
nienawiść i nędza, stres, brak zrozumienia
prowadzi to wszystko w kierunku wyniszczenia
kłótnie, rodziny i libacje do rana
coraz więcej przemocy mieści się w mieszkaniach
mam i ja takich znajomych co chleją wóde
i pizgają swoje żony, alkohol, narkotyki
potem cały miesiąc szynki,
a dzieci wegetują przeżywając z głodu męki
Dzieciństwo usnute głodem i łzami
jeden wilki kibel, nieszczęścia chodzą parami

Przemoc kurwa przemoc to gówno jest w nas
w naszych ciałach i umysłach, uaktywnia się co czas

Pieprzone zabójstwo pierdolona dzielnica
ta pieprzona rozrywka kurwa wszystkich tu zachwyca
pierdolnięte skurwiele z giwerami za pasem
wojują z każdym kto okaże się kutasem
zajebać w łeb, wystrzelić kilka razy
to przecież takie proste do tego nie trzeba urazy
zabić skurwiela bez żadnych odruchów człowieczeństwa
tak to ty potrafisz, czynisz takie straszne kurestwa
nie musi być kurwa specjalnego powodu by
skurwiel ze swoim życiem dokonał rozwodu

Przemoc kurwa przemoc to gówno jest w nas
w naszych ciałach i umysłach, uaktywnia się co czas

Żeby to ukoić, uśpić, rozładować
trzeba komuś przyjebać, nóż w plecy wpakować
najlepiej z boku być tego wszystkiego
bo jest to wielkie gówno, że bóg
nie podarował wszystkim równo.
telewizja jest brutalna, pokazuję nam jak żyć
morderstwo za morderstwem, gwałty i rozboje
wychodzisz na ulice no i robisz jak te gnoje
co na filmie sensacyjnym wypruwają sobie flaki
naśladowców jest huja, nawet małe dzieciaki
przeklinają, kradną i rzucają kamieniami
potem słyszysz wszędzie, że dzieci zabójcami
przemoc u nieletnich, źle się kurwa sprawy mają
zamiast do szkoły na juchte spierdalają
zabawki już dawno zastąpił alkohol do picia
tak pieprzona telewizja uczy kurwa dzieci życia
pokazują jak być złym, brutalnym i bezdusznym
zastanów się skurwielu gdzie swe dziecko kurwa puszczasz
od ciebie zależy jak wychowasz skurwysyna
bo jeśli o to nie zadbasz będzie cierpiała twoja rodzina
Jeżeli nasze słowa przemyślałeś i stwierdzasz,
że są głupie, skurwiały dupku okażesz się pieprzonym durniem.

Przemoc kurwa przemoc to gówno jest w nas
w naszych ciałach i umysłach, uaktywnia się co czas
Przemoc kurwa przemoc to gówno jest w nas
w naszych ciałach i umysłach, uaktywnia się co czas
Przemoc kurwa przemoc to gówno jest w nas
w naszych ciałach i umysłach, uaktywnia się co czas

Już dawno nie wstałem tak wcześnie, włączyłem telewizor a tam pieprzą o przemocy, gwałtach, pokazują te wszystkie miejsca, zacząłem się zastanawiać chyba nie wiedzą albo mają gdzieś co wyrabia się pod nosem.
Ja pamiętam to zbyt dobrze by postawić teraz na tym krzyżyk
kiedy jedyny problem to, to jak się wyżyć
Im bliżej dowodu tym dalej od forsy
Im dalej od zawodu tym bliżej do torsji
Kilka nadziei wsiąkło z bełtem w chodnik
Kumple mieli duże plany, miałem większe od nich
Dziś, włożyli swoje serce w dom gdy
Ja włożyłem to serce w głośnik i
Wciąż pamiętam tamten czas, gdy mówiłem nieraz
Dom, rodzina lepszy hajs nie jeszcze nie teraz
Gdy cały ten świat trwoniliśmy na melanż
I żaden z nas nie wiedział co to kariera
A teraz wiem już, dobrze wiem lecz szczęście łapie za kostki
Gdy cały świat krzyczy mi w twarz weź dorośnij
Coś Ci powiem, być może dziś upadnę znów brat
Ale gdy mnie złożą w grobie to z uśmiechem na ustach

Więc wypijmy za ten świat który nie chce nas teraz
Za ten bit, za ten rap co opętał nas nieraz
Za kobiety, które znasz a nie chcą Cię teraz
I za nie przespane noce gdy opętał nas melanż
Więc wypijmy za ten świat który nie chce nas teraz
Za ten bit, za ten rap co opętał nas nieraz
Za kobiety, które znasz a nie chcą Cię teraz
Ja wciąż upadam aby zacząć od zera

Wciąż upadam aby powstać choć świat odbiera mi bliskich
Czuję to w kościach bo czas ucieka jak Seabiscuit
Dziś z zrobiliśmy kilka kroków naprzód
A powinniśmy napluć w mordę światu nie cofnę czasu
Kilka Dam nie chce znać nas dziś już
Kilku z nas wciąż woli stać na winklu
Kilku ominęło ta trauma słowo
Lecz co roku musimy im stawiać nowy znicz nad głową
Ten czas ucieka jak rzeka, nie mogę go dogonić
Wciąż dalej nieba niż piekła stworzymy tam Olimp
Ja to ten dzieciak z przedmieścia co myślał jak zbroić
Czekał w wypiekach na lekcjach żeby w końcu ten świat zdobyć
Dziś wiem, że nie było mi to dane
Ale zrobiłem co mogłem żeby się śmiać nad ranem
I pewnie upadnę jeszcze nie raz i wierz mi
Że nie kupie tamtych lat za żaden hajs wierz mi

Więc wypijmy za ten świat który nie chce nas teraz
Za ten bit, za ten rap co opętał nas nieraz
Za kobiety, które znasz a nie chcą Cię teraz
I za nie przespane noce gdy opętał nas melanż
Więc wypijmy za ten świat który nie chce nas teraz
Za ten bit, za ten rap co opętał nas nieraz
Za kobiety, które znasz a nie chcą Cię teraz
Ja wciąż upadam aby zacząć od zera
Jak nowo narodzony

97/8 przełom wkurwione dzieciaki wykonali dzieło
podwórko - tam to się zaczęło
mój rap i ja nie raz nie dwa
na ludzi młodych wywiera wpływ
w walce o lepsze jutro wspieram ich
czczych obietnic dzieciakom nie składam
realia przedstawia rdzenny warszawiak
idzie nowy idzie lepszy
jak większość Włodi rapu nie spieprzy
tak się dzieje więc jestem tu konieczny
ty pseudo MC nie czuj się bezpieczny
rusz się siostro słuchaj bracie
moja ksywa Włodi tu na cut-cie
to ofensywa jakiej jeszcze nie znacie
dla ziomka piątka leszcze odpadacie

Nie zatrzymasz mnie jak wschodzącego słońca
Nie zatrzymasz mnie (nie zatrzymasz mnie)
Mój postęp będzie trwał bez końca x2

DJ i ja potwierdzamy prestiż
robimy rap z którego nie kpisz
tego ci brakuje za tym tęsknisz
jak nie tlisz to zaraz skręcisz
jeszcze jedno kobiety negliż
mężczyzną jesteś tego nie skreślisz
jak tagów toja wszechobecnych
czy wynagrodzeń za płytę nędznych
słuchaj ziom powiadam zaprawdę
dzieciaki są na mój rap podatne
dla nich nagrywam dopóki nie padnę
wielu chce bym przestał niech zgadnę
co zazdroszczą że się wybiłem ?
robię to o czym zawsze marzyłem
co mi nie jest miłe rzadko innym czyniłem
jak już mówiłem szacunek daje siłę

Nie zatrzymasz mnie jak wschodzącego słońca
Nie zatrzymasz mnie (nie zatrzymasz mnie)
Mój postęp będzie trwał bez końca x2

To dla ludzi z którymi trzymam
dla nich miłość z serca wyżymam
i nie przeginam że wrogowi dziękuje
bo siłę hoduję na tym co on knuje
dla nas zabawa na koncercie
dla ciebie gnoju noc w internecie
z koleżkami coś pozorujecie
na mój temat śmiecie co wy wiecie
elo młodzi spod przychodni
inspiracja dla mnie od nich
dzieci ulicy prawdy są głodni
nie gadżetów czy szerokich spodni
dla mnie rap jest substytutem
tego czym ulice są zatrute
chce mieć ręce wolne nie zakute
propagować radość a nie smutek
i na skutek mego działania
z okien bloków słyszę nagrania
szkoła przetrwania jestem na kolumnach
moja rodzina ze mnie jest dumna
dobra Włodi mikrofon zostaw
sytuacja innych staje się żałosna
jesteś winny kto im głos da ?
na pewno nie ja - to prosta riposta

Nie zatrzymasz mnie jak wschodzącego słońca
Nie zatrzymasz mnie (nie zatrzymasz mnie)
Mój postęp będzie trwał bez końca x3
On mówi wprost do niej doba za dobą
Ona widzi że on mówi gdzieś dokładnie obok
On prawdopodobnie rzeczywiście sobą jest
Ona wie że to słową ją zwiodą gdzieś
On metodą chce ją zjednać milknie jak spowiednik
Więc ona otwiera się na chwilkę przed nim
A on biedny słucha i nie słyszy nic mimo starań
Ona to widzi i słabnie jej wiara
On myśli zaraz przecież to język ten sam
Ona także widzi więzy gdzieś tam
I gdyby sprężyć się tak w myśli on to może przynieść pomoc
Ona też tak myśli a ja myśle gdzie metronom?
To ponoć on na 4/4 zwykł nudzić ją
Ona zaś na 3/4 mówi doń
jak papugi bo
ten dialog będzie martwy
póki razem nie przemówią na 7/4
[ Buka ]
znowu upadam i wstaję, co mi daje moc by dalej dojść
poznajesz te naje? nadaję dalej detale te wciąż
planetę walę odpalę lepiej te rakietę flow
niedbale highem w eter, impetem jak fire ball

whats the metter, 3 lata after, rap ten
forever love jak werter, makbet
flow tak cięte składnie, nie przypadkiem, sprawdź mnie
nie przepadnie dźwięk, tnie nie padnie w bagnie

wkręt, opanował moje dwie armie pragnień
wulgarnie wdarł mnie na tower momentalnie - ćpaj mnie
zoba nowa mowa fajnie mota fenomenalnie
my lova, dowalaj mnie przez kable

punch-liner, moje pierdolone flow krzyczy:
patrz na mnie! słyszysz - kszt kszt - sprawdź jee -
bany nie? jak on to robi - skrajnie
gdańsk na aimie, nie ściszysz go daj PLAY

Ref.
prawie dekada znów płonie biała flaga - nadal, nadal, nadal
estakada z podziemia zagłada - nadal, nadal, nadal
ponad dekada znów ziemia drży w posadach - nadal, nadal, nadal
ty walcz jak ja walczę punche w twarz BRAGA - nadal, nadal, nadal

[ Mati ]
znów rozpościeram skrzydła i wznoszę się ponad horyzont
wspaniały widok od lat tu ma babilon mam
i odcinam się chwytam miecz znam zaklęcie
ścinam głowy systemowej hydrze jednym cięciem

like a fucking angel immortal stylem władam
magia czarna jak noc zapada mrok
i nie biorę jeńców dla pokonanych biada w proch
obracam glob mind controll kill'em kill'em all!

undergroundu moc mam black bragga plaga rap
jak nieprzewidywalna szarańcza nadciągam ja
maestro doznań, arie na emocjach
gram tu ballady od dekady niesiona melodia

euforia owija cię jak wąż paladyna
grot asassina wbijam i zabijam
jak lord anakina bomba i hiroszima
a ty? - lina i szyja wina niczyja seeya

Ref.
prawie dekada znów płonie biała flaga - nadal, nadal, nadal
estakada z podziemia zagłada - nadal, nadal, nadal
ponad dekada znów ziemia drży w posadach - nadal, nadal, nadal
ty walcz jak ja walczę punche w twarz BRAGA - nadal, nadal, nadal

[ K2 ]
ty sprawdzaj to bo gotów jestem
jak pilotów kadra do odlotu w przestrzeń
dzieci pomiotu diabła, flow najlepsze leci do narodu
po kablach blok rozpieprzę ci tym flow!

sprawdź to i posłuchaj tego bo to ma feeling
i ma klimat do tego jak mililitry tequili men
mati, k2 i bukarini to granat i bazuka i minigun
- nie stawaj nam ognia linii, beng beng! beng!

ponad dekadę to kładę, z podkładem
jadę ja to jak auto przez autostradę
spada te low gradem bomb ci na dom, chatę
ja mam atom w łapie i detonator - łapiesz?!

patrz skurwysynu, to kolejne minuty nuty
muzyki co głośniki pali kawalinami tu
sprawdź to, mówię tobie sprawdź to flow
bo znów tu zwala z nóg ta fala słów

Ref.
prawie dekada znów płonie biała flaga - nadal, nadal, nadal
estakada z podziemia zagłada - nadal, nadal, nadal
ponad dekada znów ziemia drży w posadach - nadal, nadal, nadal
ty walcz jak ja walczę punche w twarz BRAGA - nadal, nadal, nadal
Łokieć masz już na przeproście, wyłamany bark,
zegar nakazuje pośpiech, nie jeden by zmarł,
krew napływa do oczu, skończył ci się fart
oddech zdechł, leży już w koszu, został ducha hart.
Los to żart, ciągle wiatr wieje w twarz
nigdy w plecy, ciągle grasz, trwasz,
ale nic już cię nie cieszy,
żaden z rozegranych meczy,
żaden z wyścigów,
wziąć się w pizdu i powiesić albo nażreć piguł.
Brak sensu, brak udźwigu, brak kondychy
Brat, tylko grad ciosów na twarz i kichy.
Jak się masz, ledwo dyszysz, bierz się w garść, na co liczysz?
Psia mać wiem, że stać cie na lepsze wyniki!
Poprawiasz statystyki ziom i wyrzucasz z siebie gniew,
przestajesz robić za tło,
obudził się w tobie lew,
jakoś idzie trzymać pion,
znaleźć ten zwierzęcy zew, ostatni głęboki wdech, do góry łeb!

Ref:
Serce wali jak dzwon, pompuje krew,
tętno rozsadza ci skroń prześladuje pech,
czujesz nadchodzący zgon,
sam byś już najchętniej zdechł,
ten kawałek to pomocna dłoń DO GÓRY ŁEB x2

Szmula wali cię po rogach,
chłopak wali cię w pysk.
Czujesz że nie ma Boga, a życie to syf.
Droga krzyżowa, zobacz ich jak się bawią tobą dziś.
Do góry głowa i jak robot naprzód idź
Z tego pieca nie ma chleba,
z tego już nie będzie nic.
Nie ma zmiłuj, nie ma przebacz,
w ogóle nie chce ci się żyć,
ciągle śpisz, mógłbyś zgnić
zaczyna cię mdlić,
nie jest git, nędzny kwit,
jak utrzymać godny byt?
Raj to mit !
Z serca rytm to zgrzyt, pstryk,
nie znikł problem, chodź to w ogóle nie podobne,
rozmieniasz się na drobne,
właściwie wszystko to problem.
List gończy w internecie, gdy wpisać cie w Google.
Nie ma opcji na rachunki, właściwie już toniesz,
nosił wilk razy kilka, teraz sam musisz ponieść.
Ledwo oddychasz, towarzystwo na ogonie,
lecz jeszcze nie zdychasz,
bierz los w swoje dłonie.

Mówię tobie ziomuś DO GÓRY ŁEB!
Essa i do przodu, DO GÓRY ŁEB!
Nie szukaj powodów, DO GÓRY ŁEB!
Patrz masz milion dowodów ,DO GÓRY ŁEB!

Ref:
Serce wali jak dzwon, pompuje krew,
tętno rozsadza ci skroń prześladuje pech,
czujesz nadchodzący zgon,
sam byś już najchętniej zdechł,
ten kawałek to pomocna dłoń DO GÓRY ŁEB x2
Kilka wersów miałeś bystrych jak chuj,
Czasem chce pogadać z ojcem ale milczy jak grób
Trzymam kurs, Ty sie ucz jak sie wraca,
Zeby wkurwić tych co postawili hajs na dzieciaka
Nie było mnie chwile, w Twoim głosie krzywda wielka
Prawda jest jedna, ja mam plecy, Ty masz plecak.
I wyśmiewam Ci ksywe nie chorobe nie no przestań
Czytałem gdzieś tam że stulejka jest bolesna.
Proponowali klipy ale po chuje pchać w ten beef tu
Jestem raperem, nie produktem marketingu
Step? Wyczuł hajs, setki reklam na plecy,
Więc tylko zmieniasz pozy za szkłem jak manekin.
Ej, w sumie sie zgadza, jesteś kolorowym chłopcem
Ciekawe o czym nagrasz płyte kiedy już dorośniesz
Rzuć rap, pisz biografie,
Bo kolejny numer o mnie zasilił Ci dyskografie
To jest Szczecin, za moim słowem idą moje pięści,
Ten beef skończysz jako treningowy worek w rzeźni
Chuj w odpowiedzi, się wystrzelał szczeniak kurwa
Zabrakło amunicji w palcach teraz strzelaj z dupska
Ty koncerty nie grasz, kobiety nie znasz
Kumpla chuj tak Cie jara że wrzucasz do sieci zdjęcia
Te posty, przestań, co Ty wiesz o intelekcie ?
Masz wkurwienie na twarzy i skurwienie na fejsie.

A tak sie robi refreny kurwa ! Yo, posłuchaj...

Chcesz być jak my ? Ale nie masz jak, nie masz jaj
Nie wystarczy... Sie przebierać za jebać rap,
Więc wystaw pysk... ale nie masz szans, nie ta gra,
Ręcznik na ring.. i tak klękaj nas przepraszaj

Chcesz być jak my ? Ale nie masz jak, nie masz jaj
Nie wystarczy... Tylko szczekać tak, nie ta gra
Lecisz na ryj...

Twój one shot, pomyślałeś 'Będę Bonsonem'
Nagram coś tak jak on, tylko pod swoim domem
Świruje gracza, wraca po czterech latach
I pajac skarał słuchacza wersami o materacach.
Za dużo bluzgów, mama w domu, miałeś przypał
Za wiele nie skumałeś, pewnie wciąż musiałeś ściszać
Argumenty, punch'e, gdzie masz, bo wciąż ich pragnie
Chuj, dupa, cycki - naga prawda o Twoim rapie
Moi kumple? Uwierz, nie chcesz obrazić
Przy wymianie butelek, weź wymień flow przy okazji
Co to za bitewny raper, co w dissie prosi o wpierdol
My zostaniemy lata, ci kolorowi polegną
Z domu wyszedłem sam, a Ty najpierw zarób hajsy
Bo na razie zarobiłeś w twarz na utrzymaniu matki,
Mówisz o związkach, może najpierw wyjdź na prostą
Kogo rzuciła panna gdy go wyśmiał Bonson ?
Jeśli każesz pluć w twarz to sie kiedyś może stać
Jak Cie spotkam to dopiero będziesz krzyczał 'To nie ja!'
Możesz klęknać przy nas, wtedy liźniesz troche fejmu
Bo sie zapowiadasz gorzej niż Twój koncert w Ełku,
Ty nie masz wersów więc to dla mnie na tyle
Powiedziałem na płycie to co Ty na mnie nawiniesz
Wysranym przypadkiem chciałeś być młodym wilkiem,
Sulin, dałeś dupy z zegarkiem na playlist'cie

Chcesz być jak my ? Ale nie masz jak, nie masz jaj
Nie wystarczy... Sie przebierać za jebać rap,
Więc wystaw pysk... ale nie masz szans, nie ta gra,
Ręcznik na ring.. i tak klękaj nas przepraszaj

Chcesz być jak my ? Ale nie masz jak, nie masz jaj
Nie wystarczy... Tylko szczekać tak, nie ta gra
Lecisz na pysk... ej lecisz na ryj
Lecisz na pysk..

Chcesz być jak my ? Ale nie masz jak, nie masz jaj
Nie wystarczy... Sie przebierać za jebać rap,
Więc wystaw pysk... ale nie masz szans, nie ta gra,
Ręcznik na ring.. i tak klękaj nas przepraszaj

Chcesz być jak my ? Ale nie masz jak, nie masz jaj
Nie wystarczy... Tylko szczekać tak, nie ta gra
Lecisz na pysk...
czy tez czujesz ta wiez? czy tez tworzysz z kims czesc?
czy tez tak masz ze wiesz ze znasz ze az to czujesz wrecz taa ty to przewidujesz wrecz

To rozumiesz, tolerujesz to po prostu, to siadasz, gadasz prosto z mostu-to SZCZEROSC! na luzie i nikt sie nie spina. Ten klimat jest jak w rodzinach, nierozlaczne spoiwa-to PRZYJAZN! bezinteresowna, czysta, nieskazona, spontaniczna, a nie wymuszona. Wlasnie ona swiadczy o tym jak kto na ciebie patrzy, jak nie marszczy nikt sie, to dziala to jak zastrzyk. Bo wiesz, ze to z serca, to z czystej zyczliwosci. To utwierdza cie w jakiej kto jest zazylosci. To SZACUNEK! To co powoduje ten stosunek, jak to, ze kazdy dba nawzajem o swoj wizerunek wiesz? Wiesz o co chodzi! Nic nie musisz, nic nie zmusza. To dowodzi, ze zbratala sie z dusza dusza taa..

czy tez czujesz ta wiez? czy tez tworzysz z kims czesc?
czy tez tak masz ze wiesz ze znasz ze az to czujesz wrecz taa ty to przewidujesz wrecz
czy tez czujesz ta wiez? czy tez tworzysz z kims czesc?
czy tez tak masz ze wiesz ze znasz ze az to czujesz wrecz taa ty to przewidujesz wrecz

Czy tez masz czlowieka, na ktorym mozna polegac, choc czasem jak dzieciak kazdy na cos ponarzeka? Masz czlowieka, ktorego darzysz zaufaniem, ktory, gdy co sie nie stanie to stanie z toba ramie w ramie? to LOJALNOSC! Jeden idzie za drugim, choc niejednemu gdzies zdarzylo sie po drodze pogubic. Lecz tu wrocic chce, rzucic cos, stara sie naprawic to. To dlatego go nie zostawisz. To BRATERSTWO! Na tym samym wozku jedziesz. Co by nie bylo, wiesz, ze nikt z was nie zawiedzie. Jedna MILOSC-to co to dusze polaczylo, zrodzilo sie i to wlasnie to stworzylo. Masz czlowieka, ze wiesz, ze jakby co poczeka, ze co by sie nie dzialo to los drogi wasze zbiega w jeden krok. To cos czego nie da sie tak zniszczyc, rozumiesz? To dotyczy tych najblizszych-to braterstwo, to braterstwo, to braterstwo...

czy tez czujesz ta wiez? czy tez tworzysz z kims czesc?
czy tez tak masz ze wiesz ze znasz ze az to czujesz wrecz taa ty to przewidujesz wrecz
czy tez czujesz ta wiez? czy tez tworzysz z kims czesc?
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo