Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Młody M:
Łatwo zgubić się w półmroku, pójść nie w tą stronę
Aniele, proszę Cię, nieś światło, wskazuj drogę
Daj mi widzieć sens, zawsze umieć znieść trwogę
Boże, proszę, ja chce już znać odpowiedź
x 2

Kotku, życie to chwila, więc przygoda jak powieść
Co mogę dodać powiedz, te plaże, jointa i słońce
Ty masz we włosach magnolie, jeszcze jest rosa na dworze
Muska nas tak delikatny, chłodny powiew
Ten obraz mam w głowie, resztę tamują pieniądze
Po drodze do raju nie tracę tchu, muszę dobiec
I chcę być bliżej, tu gdzie nasze tajemnice
One są na tych ulicach gdzie ciągle mijam policję
I więcej kamer i telefon zdradza pozycja, maile,
Rozmowy już nie w cztery oczy już nie są osobiste
Czasem chcę uciec, muszę prawdziwie istnieć
Pozostać tu to dla mnie dalej ocierać się o granicę
I krzyczę na bicie, daję Ci widzieć prawdziwie
Niebezpieczeństwa, paraliż i liny dają nam a stryczek
Coraz mniej wiary w dobro, życie słodkie jak likier
To konfrontacja marzeń z chodnikiem, taa

Łatwo zgubić się w półmroku, pójść nie w tą stronę
Aniele, proszę Cię, nieś światło, wskazuj drogę
Daj mi widzieć sens, zawsze umieć znieść trwogę
Boże, proszę, ja chce już znać odpowiedź
x 2

Wiem, że masz miejsca, te gdzie mieszkać w nich to marzenie
To głos serca, wiesz, ja też mam sny o nich codziennie
Już sam nie wiem czy są prawdziwe czy to złudzenie
Bo wychodzę na rewir i mocno czuję zwątpienie tu
Czuję zmęczenie tu, brak snu i ból
Ile zmarnowałeś nocy już na whisky i lód?
I czasem myślę, 'muszę wyjechać jak najdalej',
Bo wiesz co, ja też już tyle nocy zmarnowałem
Przyjdzie taki dzień, wiem, że przestanę się martwić
Odpuszczę wreszcie te wszystkie nieskończone sprawy
Zjadam zęby przez stres, czasem mam dziwne jazdy
I tylko czekam na moment aż w końcu coś się wyjaśni
A presja czasu, znasz to, jakby był szybszy
Oczekiwania rosną nadal nie masz pozycji
Więcej pracujmy, mniej pijmy, znajdujmy czas na modlitwy,
I na wzajemną pomoc, wiesz, że sam jestem bezsilny

Justyna:
Ty i ja
Pokonamy przeciwności zawsze
Ja i Ty
Poradzimy sobie razem
Ty i ja
Jeden cel, jeden plan, jeden styl
Ja i Ty
Jeden sen, jeden rytm
x 3
Czujesz odrazy do tych co Ciebie skrzywdzili
Ale ile złych twoich ruchów było do tej chwili
Patrzysz na świat tylko z jednej strony
bądź obiektywny bo na razie oślepiony
Dla ciebie każdy sprzeciw to powód do agresji
ciągle problemy doprowadzi do obsesji
Bezsensowne kłótnie na idiotyczny temat
jak bitwa na froncie ciagly słowotok
po wyładowaniu popłynie łez potok
szczerość jej boskim darem lecz używaj jej z umiarem
pomyśl dwa razy zanim coś bliskiemu powiesz
pytanie czy bolało tego nigdy się nie dowiesz
czasem braknie odwagi by przyznać się do błędu
lecz z takim podejściem nie wyjdziesz z zamętu
kilka błędnych slow i ból przeszywa znów
myślisz sobie przecież swoim torem chodzę
ale gdzie są przyjaciele przecież miałeś ich po drodze
nie ma zniknęli odeszli z twego życia
odwrócili się od ciebie nie ma nic do ukrycia
stop! to ty się nagle od nich odwróciłeś
oceny swoich racji im bardzo zawyżyłeś
idziesz sam jak Odys przed siebie
nie wiesz gdzie jak długo to potrwa tak długo jak zrozumiesz

ref: x 4
Słowo i ból są jak kat
słowo twoja bron ból twój brat

jedno słowo może zmienić twój świat
bo słowo i ból są jak brat
pomyśl nad tym wszystko to wszystko to słowa
podstawowa zasada słowa jest rozmowa
ilu skrzywdziłeś swoim głupim pierdoleniem
z kolejnym dniem coraz większe brednie
każde słowo z twoich ustach więdnie
przepraszam nie wybaczam muszę zauważyć zmianę
wszystko co mowie jest z tamtąd pobrane
wyprute z gardła słowa mogą pozostawię ranę
słowa nie zabawka i nie dla debila
bo ból psychiczny bolesny jak fizyczny
przykre słowa od pięknej ukochanej
w rzeczywistości są jak otwarte złamanie
bo życie nie jest na ekranie i nie cofnie się nagranie wiec uważaj na slow wymawianie x2

ref: x 4
Słowo i ból są jak kat
słowo twoja bron ból twój brat
Abradab:
Skoro idziemy gdzieś to musimy też powrócić
Jeden chciałby to wiedzieć czego inny nie chce uczyć
Wszyscy szukamy cyfry, a znajdujemy w niej pomysły
Mamy wyczulone na nie zmysły
Co dzień stąpamy po cienkim lodzie
Rośniemy w siłę jak włosy na brodzie
Jak to?
Przypatrz się na to, mojej metodzie
Tak to robi niech każdy z was się dowie

Marika: :)
Wiem, że Ty dobrze znasz tak jak ja znam to
Musisz więcej czuć i w bloku grzejesz się do zmian
Nie chcesz dłużej być jak fantom
Przerośnięte serce silnych chce emocji gram
Im dłużej żyjesz tym masz więcej pytań
Obraz widzisz szerszy a dogmatów coraz mniej
Telefony dzwonią, ludzie krzyczą
Kolekcjonuj chwilę
Dużo kochaj i się śmiej

Dzisiaj uległ nowy świat
Jutro może nie być nas

Yanaz:
Unity, unity, unity, unity tour
Zasadzimy ziarno, zasiejemy żur
Muzyką burzymy nawet najtwardszy mur
Darz bór, Polsko darz bór
Za chwilę wsiadamy, jedziemy naładować was energią
Z karabinu RA TA TA TA strzelamy słów serią
Koncerty, nawijki z pełną werwą
Unity tour - przejmujemy ster yo, yo, yo

PaXon:
Kolejny raz robimy zjednoczoną akcję
Wspólnie rozsyłamy pozytywną wibrację
To nasz świat i nasze aranżację
Znajdziesz mnie tam gdzie dymu co kolację
Wspólne nagrywki, wspólna trasa
Znajdziesz tam Marikę, Abradaba, NDK no i Zgasa
Nasz ogień nigdy nie wygasa, ej
Fire play, wpadaj na bibę
Spotkamy się play znów reggae

Marika: :)
Dzisiaj uległ nowy świat
Jutro może nie być nas

Nic się nie kończy dopóki jesteś
Bez zmian, możesz wyprowadzić jednym gestem
Testuj każdy dzień i każdą chwilę
(...)
W Tobie jest siła
(...)
Ref:
Nie wiem co
Nie wiem kto
Nie obchodzi mnie to
Może RE może DO
Może gówno i pstro

Nie wiem co
Nie wiem kto
Nie obchodzi mnie to
Może RE może DO
Może gówno i pstro

Nie wiem co
Nie wiem kto
Nie obchodzi mnie to
Może RE może DO
Może gówno i pstro

Nie wiem co
Nie wiem kto
Nie obchodzi mnie to
Może RE może DO
Może gówno i pstro

1:
Pstrokate myśli te powkręcane jak prysznic na parze odłamek korzyści jak z liści na głowie nie znanej osobie to wole czyścić myśli me chować byle gdzie to nie zdrowe Panie doktorze. Co mam innego zrobić ? Kurwa. Więc pod parasolem obmyśliłem chronie mam w dupie co dzieje się tuż koło mnie wyrzucam za okno wilgotność nad czołem przemokło już wszystko pod mym balkonem.
Biadole Bia Bia biadole
Pierdole Pie Pie Pierdole

Ref...

2:
Pstrokate myśli nie każdy je czyści, ja czyszcze jak Leon z dwóch stron jak stereo pogieło mnie to , czy to mnie pogieło ? czyścicielstwo żeby było Czysto
I nagle Bont Myśli two by wu myśle błysło jak cifem raczej , acze , klinem walcze z syfem , baldachimem ktyje łepetyne żyje carpe diem
Warse Karce kijem
Spacje zawsze wcisne ,
O Tutaj
I tutaj
i tutaj
(i tutaj)[nie wiem co] [tu nie]

Ref:

Nie wiem co
Nie wiem kto
Nie obchodzi mnie to
Może RE może DO
Może gówno i pstro

Nie wiem co
Nie wiem kto
Nie obchodzi mnie to
Może RE może DO
Może gówno i pstro

Nie wiem co
Nie wiem kto
Nie obchodzi mnie to
Może RE może DO
Może gówno i pstro

Nie wiem co
Nie wiem kto
Nie obchodzi mnie to
Może RE może DO
Może gówno i pstro....
Ja mówię jak jest.. różni ludzie, różnie myślą.
Ja mówię jak jest..

Ile ludzi tyle win, nikt nie jest nieomylny
obudzi się w Tobie mistrz, jak pozwolisz żyć chwili
tego nie zabroni nikt - być tym prawdziwym
aby wytropić jak psy, kości fałszywych.
Mówię jak jest, to wypływa ze źródła
bo robię co chcę choć presja tutaj duża
nie wszystko można mieć, bo nie wszystko jest dla nas
a każdy bieg za snem niszczy kolana.
Jestem świadomy, że nie dotrę do wszystkich
choć zwrotki piszę się nie prościej niż myślisz,
mógłbym zrobić z nich książki i ciągnąć zyski
nawet gdy brak mi forsy (ej) to są pomysły.
Ja nie widzę niczego co mogło by mnie oblać
zobacz, nawet gdy niebo zrzuca koszmar
tego co mówi, że ma ciężko - dobije choroba
ja chcę cieszyć się jak dziecko, kiedyś z dokonań

Ja mówię jak jest i jak chciałbym by było
ale sam wiesz jak jest, różni ludzie różnie myślą
możesz to bierz, nim możliwości znikną
niech płynie z naszych serc jak najdłużej miłość. / x2

Idź w przód przed siebie, czuj puls, decyduj
i myśl tu, bierz pensję, kuj w łeb jak chirurg
choć mistrzów dziś jest więcej ale po paraliżu
bo z ich przysłów to też niesie tylko brak stylu
mogę być tu bo wiedz, że Twój strach nie popłaca
kształć styl swój i siebie bo co dałeś to wraca
gram, latam i wiem, że bezpiecznie nie polatam
ponad kumulusami wszędzie czekają wyzwania
i ryzyko straty - bez niego, bezsensu walczyć
jestem tu dla tych co chcą z zakrętu wyjść cali
to centrum prawdy, nie chce odwetu jak talip
chce leku co naprawi wszystkim na przekór, zawiść.

Ja mówię jak jest i jak chciałbym by było
ale sam wiesz jak jest, różni ludzie różnie myślą
możesz to bierz, nim możliwości znikną
niech płynie z naszych serc jak najdłużej miłość. / x2

Różni ludzie, różne myśli..
jest tyle wyjść ile dróg
bo zasługujemy wszyscy
na szczęście a nie na cud! / x2
Ref.
Ja pomagam, ty pomagasz,
Cuda które potrafimy razem sprawiać,
Rany goić szczęście dawać,
Obojętnym tu nie możesz pozostawać,
Ja pomagam, tu jak mogę
Bo wybrałem, ulicznego rapu drogę,
Jestem dla was, nie dla siebie,
Aby tu na ziemi, było nam jak w niebie

Bosski
Ulica ma siłę, zatem ja pomagam
Po to robię rap, na pytanie odpowiadam,
Egocentryzm i ego to lipa oraz biada,
Otwórz się dla innych i gdy trzeba to pomagaj,
Za Twoje uczynki, karma Ci zapłaci
Odda także krzywdy, zatem nie olewaj braci,
Ludzie o nas mówią "Ulica to bzdura,
zdegenerowanych chamów, pusta subkultura"
Lecz to tu jest prawda, tu brak hipokryzji
Tutaj sztucznie żyć nie możesz lub być kimś na niby
Rosną jak po deszczu grzyby, bracia w świecie zasad
Motor napędowy honor, szacunek i klasa

Ref.
Ja pomagam, ty pomagasz,
Cuda które potrafimy razem sprawiać,
Rany goić szczęście dawać,
Obojętnym tu nie możesz pozostawać,
Ja pomagam, tu jak mogę
Bo wybrałem, ulicznego rapu drogę,
Jestem dla was, nie dla siebie,
Aby tu na ziemi, było nam jak w niebie

Tadek
Pomóż drugiemu w potrzebie, a do Ciebie to wróci
Jeśli pomoc Twa pomoże, ból i biedę tu ukrócić
Na tym to polega, by każdy cokolwiek dał,
Jak policzysz to razem, to się zbiera gruby strzał,
Pomyśl, że linie ubóstwa, co raz więcej z nas dotyczy
Pomyśl, o tych których los przepełnia czarę goryczy
Zrób coś dla wspólnego dobra, bo każdego to dotyczy
Szczęścia które możesz stworzyć, nikt na pieniądz nie przeliczy
Tutaj mafia, elit nas pozbawia co dzień mnóstwa
Udogodnień w naszym życiu, a wielu cierpi z ubóstwa
Ale możesz tutaj sam, próbować ten świat zmienić,
Czasem wystarczy drzazgi wybrać z dna kieszeni

Ref.
Ja pomagam, ty pomagasz,
Cuda które potrafimy razem sprawiać,
Rany goić szczęście dawać,
Obojętnym tu nie możesz pozostawać,
Ja pomagam, tu jak mogę
Bo wybrałem, ulicznego rapu drogę,
Jestem dla was, nie dla siebie,
Aby tu na ziemi, było nam jak w niebie

Bosski
Ta muzyka daję siłę, moim rapem daję wiarę
Nie umieraj puki żyjesz, razem cieszmy się tym darem
Pozytywne nasze fale, rozprawiamy się z koszmarem,
By żyć ale smutku zalew, ciesz się życiem z nami stale

Tadek
Komuś wiecznie jest za mało, ktoś najmniejszy drobiazg ceni
Dużo pracowitych biednych, dużo zarobionych leni
Pomyśl co może dać szczęście, czas ucieka z każdym miechem
Może smutnych dzieci twarze, pokryjesz szczęścia uśmiechem

Ref.
Ja pomagam, ty pomagasz,
Cuda które potrafimy razem sprawiać,
Rany goić szczęście dawać,
Obojętnym tu nie możesz pozostawać,
Ja pomagam, tu jak mogę
Bo wybrałem, ulicznego rapu drogę,
Jestem dla was, nie dla siebie,
Aby tu na ziemi, było nam jak w niebie
kiedy w piątek idę ziomkowi rozjebać gębę na sony
w tekkena na sony, biorę piękne kokony i kręcę gibony
ja pierdole, chciałbym mieć tego sprzętu na tony
placek z haszem byłby tu często jedzony
tnę z ziomem na sony, płonie ten spliff i wnet
oczy mam jak te czerwone kropki - infra red
blow blow, strzały w banie
w bani już mam najebane na amen gramy do rana na zmianę
w nowego residenta, ej ziom zajebista wkrętka
kiedy w bani masz najarane wtedy zombiaków się bardziej lękasz

bardziej rozpierdalasz
wyostrzone zmysły to wątpliwa kara za to, że gibraltara zajarasz
w GTA 4 nasze typy to w chuj kozaki
mają kowbojski look, mogą wypruwać flaki
jak
się zjaram, przebieram ich dla kurwa draki
ale później przywracam im kowbojski look jak lucky
w studio robimy jointy, ale jaramy fifę, z kolei jak kręcimy jointy - to gramy w Fifę
w dychę, wreszcie lepsza od ProEvo
kto dostanie w pizdę, ten kręci następnego

ref:

słucham beamer, benz or bentley - robię placek z haszem
banan, marchew, jabłko - robię placek z haszem
proszek do pieczenia - robię placek z haszem
robię placek z haszem, robię placek z haszem

słucham beamer, benz or bentley - robię placek z haszem
banan, marchew, jabłko - robię placek z haszem
proszek do pieczenia - robię placek z haszem
robię placek z haszem, z haszem

dziesiąty gibsztyl beret mi zrył skleił powieki mi
po jedenastym lecę jak dzieci na happy meal
po 12 z głodu ślina tu leci mi więc po 13,
robię placek z haszem, robię placek z haszem robie placek z haszem,
ziomek odkłada pada zaraz smaży kiełbasę i kasze, na patelni
ambaras wielki, mi otwiera się sama samara w kielni, mówię zaraz bejbi
zaraz Cie zajaramy na dwóch, zawiniemy Cie w O C B
zapalimy
Cie - na bank
, wysoko wtedy tu polecę
jointy, konsola - dawno oddałem dusze temu
siekiera wisi - otwórz okno zażyć muszę tlenu
placek gotowy choć żaden ze mnie jest dietetyk
wiem, że jak go zjem, to od fazy będę jak kret ślepy
yummy yummy, dobre jak skurwysyn
mój placek z haszem, ziom kończę jak to słyszysz

ref:

słucham beamer, benz or bentley - robię placek z haszem
banan, marchew, jabłko - robię placek z haszem
proszek do pieczenia - robię placek z haszem
robię placek z haszem, robię placek z haszem

słucham beamer, benz or bentley - robię placek z haszem
banan, marchew, jabłko - robię placek z haszem
proszek do pieczenia - robię placek z haszem
robię placek z haszem, z haszem
Ref: x2
Tu szczęście można znaleźć
Tu pieniądze można stracić...
To stolica, miasto biednych i bogaczy
To stolica, miasto śmiechu i rozpaczy
To Warszawa pożyjesz, poznasz, zobaczysz

Nie każdy może tak żyć jak by chciał
Nie wszystkim ziści się życiowy plan
Choć nie wiem jak byś chciał żeby się ziścił
Nie poprawni optymiści są tam
Gdzie nieustannie trwa walka o korzyści
Gdzie marzenia porywa nurt Wisły
Wypluwa na brzeg tą rzeczywistość, która staje w gardle
Gdzie świta szary dzień żeby nagle utopić poźniej słońce
Gdzieś za betonowym horyzontem
Warszawa tutaj to wszystko ma swój początek
W tym mieście widać gołym okiem biedę i majątek
Wiarę, rozsądek, szaleństwo, obłęd, strach i nerwy
Tu ciągle ktoś goni coś, kogoś bez przerwy
Ludzie z Polski tu przyjeżdżają dla pieniędzy
Lecz ta obiecana ziemia nikogo z nich nie oszczędzi
Pracy nie ma, chyba, że Ci się poszczęści
albo ktoś Cię wkręci, bo inaczej to nie bardzo.

Ref: x2
Tu szczęście można znaleźć
Tu pieniądze można stracić...
To stolica, miasto biednych i bogaczy
To stolica, miasto śmiechu i rozpaczy
To Warszawa pożyjesz, poznasz, zobaczysz

Warszawa wiem, da się lubić czemu nie ?
Płynie dzień za dniem
Tutaj szczęście można znaleźć gdzieś
Zgubić serce i utracić dech
Stracić go na zawsze
Albo ocknąć się i biec
Albo ocknąć się i podobnie straćić i
Linia śmierci nie znajomy jest ten pisk
Jednym daje ukojenie, innym daje łzy
To Warszawa to życie, nie film i nie bajka
Jednego trafi szczęsćie, drugiego trafi prawda smutna
To codzienność, dla niektórych jest za trudna
Wiesz, tak Bóg chciał mówią
Ale ja nie wierzę
To Warszawa jednym daje, a drugim bierze wszystko
Oczy otwarte (warte ?) miasto tego cenię
Wieczór, we dnie, nocą to miasto bije mocą
żyje pulsem ulic, tętnem ludzi
Wiesz, więcej tu zarobisz lecz też więcej możesz zgubić
Przeżyj 7 dni w Warszawie, wtedy musisz ją polubić
Ja ją kocham, to moja obiecana ziemia i nie szlocham
Wiesz, to piękno na reklamach, a głupota w blokach
Klatka obdrapana, jeden, drugi dobry chłopak i
Dobrzy nie koniecznie żyją dobrze dziś
Myśl jak chcesz to nie tu
Myśl jak inni bo inaczej w dół, łapiesz ?
Jak za wolno dajesz pacierz, chwile (???) nie połapiesz, zrozum
To miasto jest idyllą, tylko na pozór
Tu się urodziłem, a się uczę codzień nowych sforów.

Ref:x2
Tu szczęście można znaleźć
Tu pieniądze można stracić...
To stolica, miasto biednych i bogaczy
To stolica, miasto śmiechu i rozpaczy
To Warszawa pożyjesz, poznasz, zobaczysz
Kolejny kłamca jak każdy z nas wiesz
Z bitem do tańca, cała szarańcza zrodzona spazmą nocną
Nagłaśnianych faktów sztucznych plastik
Otacza nas znów nie przewidując łaski
Wrzaski kwasem są oklaski hańbą
Dla tych, których nazywasz stara swoja bandą
Wiara czyni cuda mówią wiesz to proste
Masz coś fajnie byle by to nie był postęp
Riposty pakiet opcją pełną doskonałą
Zrobią tego ksero ciebie nazywając pałą
Będą szczerzyć zęby żeby tego było mało
Sprawią ci szufladę nazwa ją wymyślnie chałą
Całość zamknięta w ramach pomocy społecznej
Żeby czuć swoja wartość tak by poczuć się bezpieczniej
Może byłby w tym sens gdyby każdy z nich żył wiecznie
Całkiem inna sytuacja koniec bliski jest bezsprzecznie

Tendencja spadku niskie notowania wiary
Potem nakreślona linia otoczona smugą pary
Wiesz znasz ten obraz zarys tej rzeczywistości
Linczem kierowanych myśli pod postacią prawilności
Podłości nawias zwany barierą płodności
Wszyscy niby wciąż goniący, chociaż nie zaczął się pościg
Zbieżności wynik sumą euforycznych stanów
Problem czarnej owcy w stadzie beczących baranów
Ekranów pełnych ikon pięćdziesięciu stanów
Tak jak oni mordy, promo przy pomocy biznes planów
Masz plebs i panów czyją rolą jest być błaznem
Nieświadomi swej pozycji wciąż podchodzą z entuzjazmem
Marazmem opleć mnie to nie istotne
Zanim dopadnie mnie starość życie fałszem tutaj potniesz
Wiem jesteś, obok bo przecież powietrze ktoś wdycha
Tyle, że nie widać twarzy w miejscu moralności kicha

To taki test dla ciebie i dla twoich bliskich
Wciąż idących tym schematem pośród mnóstwa spraw śliskich
Test zamkniętych w pudle egoistów
Otoczonych z każdej strony dźwiękiem niezliczonych gwizdów
Tak myślą mową czynem ku zatraceniu
Byleby do celu dążyć prostą ku przeznaczeniu
Z wiarą w rzeczy płytkie panteon wielkich tyle
Że usłany cierniem pod stopami tamtych pięknych
Czyń powinność swoją, mieszaj mnie z błotem
Uświadamiaj wszystkich wokół obnażając swa prostotę
Szczerzy ludzie w szczerym świecie szczerej prawdy
Tkwiące tak po szyję w bagnie udające sędziów clowny
Nie jeden raz ktoś opisał tą historię
Wysnuwając jeden wniosek prostą życiową teorię
Dobre to, co znane nowość śmiertelnym jest grzechem
Hasło będące wykładnia kseruj podchodząc z uśmiechem
Generalnie wszystko zaczęło się dawno dawno temu,
Kiedy byłem jeszcze niczego nieświadomym krukiem
Generalnie wszystko zaczęło się...
Generalnie wszystko zaczęło się dawno dawno temu,
Kiedy byłem jeszcze niczego nieświadomym krukiem
Odziany w artefakty, stoczyłem walkę z bestią o 8 rękach i 74 awrrrr... twoich starych
Odziany w artefakty, stoczyłem walkę z bestią o 8 rękach i 74 nogach,
A że miałem styli milion, bez problemu mogłem pławić się w glorii zwycięstwa
Zamknięty w czterech ścianach ciszy
Trochę zbyt długo tam zabalowałem, co doprowadziło mnie do skrajnej depresji paranoidalnej,
Aczkolwiek walka trwała nadal
Pewnego ranka obudził mnie zombie, którego obecność wywarła na mnie
Niezapomniane wrażenie, co sprawiło, iż zacząłem się uczyć łaciny od początku
Nie pamiętam co działo się dalej do czasu aż obudziłem się w dziwnym mieście,
Którego nazwy nie pamiętam, aczkolwiek fatum chciało, że potłukłem lustro
Wypadając od drugiej strony, wprost do pokoju 003
Ha, to morduje na ulicach
Co?

Ref.
Zrzuć z pleców garb, poczuj ten gniew
Zaknebluj strach, odrzuć lęk
W miejscu stać ciężki grzech
Jebucki gnat, aż poleje się krew
Tu ludzie z wiarą, swoim to przekaż
Kochaj to życie, innego nie masz
Akademia walecznych serc
Drużyna mistrzów, aż poleje się krew

1.
Tu ludzkie pasożyty lęgną się jak larwy
Chłód i pustka uczuć jak w pierdolonej psiarni
To świat rozkładu i syfu synu
Szmatom plujesz w twarz, one nie wstydzą się wstydu
Tu gdzie na każdym kroku te kurwa gnoje
Idę jak swój do swego, niby po swoje
Tu gdzie boża iskra ginie, tylko słyszysz "święta matko"
Tu żywe srebro kończy w rowie, jak gaszone wapno
Mówisz "to koniec, poddaję się, kres"
Taka prawda nie może być prawdą, nawet jeśli nią jest
Rządź i dziel, dotrzymuj kroku
Kiedy zbliża się dzień, próby nie zamykaj oczu
Pracuj nad sobą tu nic awansem
Jakie nie zliczone ostatnie szanse
Chcesz sprawiedliwości to łap garść banałów
Bo tylko śmierć tu nie uznaje podziałów

Ref.
Zrzuć z pleców garb, poczuj ten gniew
Zaknebluj strach, odrzuć lęk
W miejscu stać ciężki grzech
Jebucki gnat, aż poleje się krew
Tu ludzie z wiarą, swoim to przekaż
Kochaj to życie, innego nie masz
Akademia walecznych serc
Drużyna mistrzów, aż poleje się krew

2.
Ty łbie, ty grzbiecie, łachudro ty znowu
Rodzinne srebra wynosisz z domu
Rozłóż zastawę i nakryj stół
Z bliskimi chlebem dziel się pół na pół
Ilu żałuje, ilu żałuje z nas
Lecz nie ma bogów, by cofnąć ten czas
Wiem, jak jest ciężko tą kurwę zwyciężyć
Wódka, jak ona przyjemnie tnie w język
O czym tak myślisz, co z tobą amigo
Siedzisz przy hotelu Nostalgia, przy autostradzie Donikąd
Kalendarz pożółkł, polecą ci te lata
Pomarszczona morda, umysł małolata
Nie słowa a czyny, dziś nic nie mów mi
Nie jedne bydle potrafi ronić łzy
Płukanie mózgu zamiast płukania żołądka
Do tego szamba koniecznie pompa

Ref.
Zrzuć z pleców garb, poczuj ten gniew
Zaknebluj strach, odrzuć lęk
W miejscu stać ciężki grzech
Jebucki gnat, aż poleje się krew
Tu ludzie z wiarą, swoim to przekaż
Kochaj to życie, innego nie masz
Akademia walecznych serc
Drużyna mistrzów, aż poleje się krew

3.
Życie przywiązało cię do haka, ciągnie cię za furą
Nie wiesz co dalej z pracą, serce czarną dziurą
Złap za szyję to szmatę oburącz
Patrz jak rwie się jej nić, zaczniesz żyć
Gdy człowiek głodny potrafi zjeść wszystko
Determinacja niech będzie amunicją
Za dużo sobie nie myśl, się nie zastanawiaj
Brzytwa ockhama - najprostsze rozwiązania
Klucze do mieszkania trzymaj zaciśnięte w pięści
I nigdy wiecej kurwom nie podawaj ręki
Wciskają się wszędzie korzenie chwastów
Idź w stronę tych słów, zaufaj światłu
Niech nie powstrzyma ciebie nic
Wszystko co w mocy, żeby lepiej żyć
Osiedla arytmia, harmonię burzy pech
Aż poleje się krew

Ref.
Zrzuć z pleców garb, poczuj ten gniew
Zaknebluj strach, odrzuć lęk
W miejscu stać ciężki grzech
Jebucki gnat, aż poleje się krew
Tu ludzie z wiarą, swoim to przekaż
Kochaj to życie, innego nie masz
Akademia walecznych serc
Drużyna mistrzów, aż poleje się krew
Tak, tak oni są tuż, tuż i gładko,
Co i rusz jak bluszcz pną się nie rzadko,
Czujesz ich, nie rzadko widzisz aurę,
Nie skamienieją, bo nie są dinozaurem,
Puls to plus, a jest tu takich więcej,
Kiedy pulsują to sukienki są w kolejce,
A kiedy idą to tylko tak do taktu,
Kiedy przechodzą kamienica zakłada kaptur,
Więc potraktuj ją jako ich lokum,
Niby w ukryciu a jednak na widoku,
To wymagania kokuj, więc w kontekście
Wszystko lux, ale nie jak na prospekcie.
Chodzą po nocy – nie zawsze tam gdzie gwarno,
Bo to, co warto, choć raz rzuć okiem na to.
Widzą na oczy, popatrzą i ogarną.
To cały świat oni są tu nie na darmo.
Chobcy tacy jak my – najzwyklejsi,
Myślą czasem czy nie brak im jakiejś części,
I to nie pięści, popatrzcie wokół częściej.
Chętnie dobry dzień, tak, a gdzie są dobre chęci?

Ref.
Tak traktuj rap jak transformator,
I to, co warto, choć raz rzuć okiem na to,
I to, co warto, choć raz rzuć uchem na to. [x2]

Myślisz, że co? Że jesteśmy inni?
A wszyscy są tacy, jacy zawsze być powinni,
Kiedyś, uczniowie pilni,
Teraz szkoły – brak szans na to,
Gdy zbliżam się do drzwi ich,
Mój rap to paralizator.
Lubię hip-hop, nie robię pryncypału,
Robię, więc go - nie robię przypału,
Dziś, kapel jak Gauss, to ulica po ulewie,
Chcesz to się załóż, że ja nic o nich nie wiem,
I to nie ignorancja ma, nie zła wola,
Ja słucham tego gówna, kurwa od przedszkola,
Będzie ze sto lat, dzień wstecz to zygota,
Zwarz to małolat, bo ktoś tu już dotarł.
Szlak przetarty jak dżins na kolanie,
Musisz prze karty mieć, by wygrać rozdanie,
A to co się stanie, to Twoja własna brocha,
Masz chęć na granie – weź mic`a i to pokaż.

Tak traktuj RAP jak transformator,
I to, co warto, choć raz rzuć okiem na to,
I to, co warto, choć raz rzuć uchem na to. [x2]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo