Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Pora stopić plastik - podaj zapałki
To dla jednych zaszczyt a resztę to zmartwi.
Usiądźmy, skręćmy, porozmawiajmy
I odpalmy w sobie te płomienie prawdy
Bo taki sam jest każdy, biały i czarny, z Anglii, Senegalu, Peru czy Zambii.
Kraj jest nie ważny, wymieńmy się poglądami
To dam nam więcej niż jebana nienawiść.
Plastik roztapia się pod wpływem ciepła, trafia nas w serca najczystsza energia
To mieszka gdzieś w naszych myślach głęboko, ukryte pod plastikową powłoką.
Nie pytaj kto to, zapytaj co myśli
Bo równy wcale nie znaczy że identyczny.
Wyjdźmy wszyscy na zewnątrz z budynków
Niech deszcz zmyje z nas całą resztę plastiku.
Resztę wstydu, wszystkie pomówienia, resztę złych nawyków i uprzedzenia
To wiele zmienia w stosunkach między nami, bo jedynie doświadczenia powodują ten paraliż.
Zamilcz zanim miejska poezja wbije się w Ciebie, przebije Twój kevlar
Przestań się martwić, nikt nie jest wieczny, musisz być sobą aby być niezależnym.

Ref.:
Już czas żeby plastik spłonął,
rozpalmy ogień, zostańmy sobą.
To nasz czas, jedno słowo może zmienić świat, i zacząć na nowo. (x2)

Chcesz spalić plastik? Weź przestań!
Zdejmij najpierw cały ten ciężar
Zostaję z majkiem żeby zwyciężać, tu w grę nie wchodzi kreska - nigdy.
Myślisz "jestem sobą", czyżby?
Dopóki nosisz plastik jesteś kimś innym.
Co drugi bystry typ chce nas przechytrzyć zamienić nas w cyfry, bądźmy dobrej myśli.
Podobno pesymiści żyją krócej, topiąc plastik masz przyczynę i skutek.
Słupek rtęci rośnie więc wreszcie wyrzućcie ten plastik jak pięści w powietrze.
To konieczne, po pierwsze, dlatego że bezpiecznie mieć własne ego i pojęcie,
po drugie nie chcemy być mentalnie martwi, Hi-Fi pośród iluzji kawałek prawdy.

Ref.:
Już czas żeby plastik spłonął,
rozpalmy ogień, zostańmy sobą.
To nasz czas, jedno słowo może zmienić świat, i zacząć na nowo. (x2)
Często na jawie, przeżyte koszmary
Jutro będzie lepiej, nie traćmy wiary.
Wierze w to ja, wierzysz w to Ty, wierzymy wszyscy,
że przyjdą lepsze dni. 2x

1. Wiele osób spoglądających z góry
czują się lepsi od każdego, ktory
czuje się słabszy, od każdego innego
tracąc po prostu wiare w siebie samego
majac sile i zaparcie, w duchu możesz przeskoczyć
o kilka ruchów i stanąć do walki, ją wygrać bez trudu
Nie trać wiary w osoby Ci bliskie
marzenia trzeba spełniać, a nie niszczyc je wszystkie
Bo nie fart to nie fart, ale kiedyś pryśnie
co się musi zepsuć, żeby potem było dobrze
ważne nie tracić wiary i podążać po tej drodze
Ja wierze, a czy wierzysz i Ty, że spełniaja sie czasem
te cudowne sny, gdzie łzy w oczach widać,
tylko ze szcześcia, dalej na to czekam lecz bez żadnego napięcia (bez).

Ref. Często na jawie, przeżyte koszmary.. 2x.

2. Ej, chłopaku, ej obudź się zacznij nowy dzień
zatraciłeś się to weź, to ej to kurwa zmień
otwórz oczy i rozpocznij nowy rozdział w życiu - stop [?]
póki co na zawsze w naszych sercach jest hip hop
ten trop okazuje nowe problemy, nowe opcje
pierdol złe myśli, pokaż skrajne emocje
one siedzą w nas, wyznaczają proporcje,
by uwzględnić siłę, w ktorej jest dobra wiara
gdzie negatywne myśli pobierają wciąż ten haracz
przecież tu gdzie żyjesz liczą się prawdziwe fakty
i na próżno masz kolekcje ziomuś te kompakty
My nie traćmy nadziei, bądźmy wszyscy nad tym.

Nigdy nie traćmy nadziei, bądźmy wszyscy nad tym.

Ref. Często na jawie, przeżyte koszmary.. 2x

3. Syfiaste osiedla, nie paryskie bulwary, że
jutro bedzie lepiej, ja nie tracie wiary
to co tu mówię, wiesz, że w to wierzę
we wszystkie te słowa, zapisane na papierze
wierzę też w to, że znikną fałszywce
już nigdy nie zaufam, żadnej głupiej dziwce
tysiące jest przeszkód i jedna jest droga, jeden jest Bóg
czy to tylko zmowa? Jedna jest matka i zważ na te słowa
a ojcem jest ten, co swoje dziecko wychował
wierzę, że przebyta droga w życiu ma znaczenie.
W pokój na świecie, choc to bardziej jak marzenie
że z rodziną szczęście, w spokoju będę żył .
że do walki o lepsze jutro nie strace sił.
Dzisiaj masz swe tętno, jutro będzie lepiej
Pamiętaj zawsze chłopak! przegrany zawsze w mate glebnie.

Ref. Często na jawie, przeżyte koszmary.. 2x
W życiu nie biorę jeńców,wkurwia mnie ich głupota
Cepów zostawiam dla sepów,ich umysły gniją w blokach
Ci od powtarzania błędów dozgonnie mają tu lockout
na siłę nie szukaj leku,najpierw swoją dupę ocal
to nie kwestia egoizmu,boli mnie niektórych los
nie mieli szóstego zmysłu by zbudować szczęścia most
przekonani o tym że, upadek to ich wina
później dostrzegają tego który skrzydła im podcinał
znam te historie bo przeżyłem takie akcje
i bez wyrzutów sumienia chcę by mieli przejebane
życiowy beef, w żadnym wypadku w rapie
kiedyś policzek wyłapiesz ty fałszywy pseudo bracie
Twój największy przyjaciel,pierwszy wartości strażnik
trzymał kciuki żebyś odpadł w dupę tobie właził
dziś wpierdolę go w całości, bez wyrzutów sumienia
dla fałszu nie ma litości i to się nigdy nie zmienia

Ref.: x2
Dla tych co życzą mi źle, nie ma wyrzutów sumienia
jeśli zaciskasz pięść, nie mam wyrzutów sumienia
jeśli przelewasz krew, nie mam wyrzutów sumienia
ty z mojej drogi zejdź, u mnie zero zrozumienia

Gdyby broń była legalna niczym fono telegrafii
zamiast 300 minut, 300 kul z rewolwerem gratis
zabił byś braci, oddał wszystko za azyl
przez marzenia, pragnienia czy też zwykłą nienawiść
a gdyby głos z reklamy,zachęcał Cie do zbrodni
żebyś napierdalał w ludzi jak na Nintendo Donkey
kogo byś wykończył, kto tobie w oku zadrom
te słowa jak bomby sieją nie pokój w nas, kto
odważył by sie wstać broń przyłożyć do skroni
pistolet by rozwalić w chwilę połowę głowy
bezkarnie, bez praw, bez prasy i bez braw
w imię zemsty za prawdę, za braci i za kraj
twoje życie, twoje sprawy twój hajs
żaden z nas nie miał tyle co ty od starych na start
powiem tak, nie ma w życiu skrótów do nieba
jak widzę twoją mordę, nie mam wyrzutów sumienia

Ref.

Widzę syf na ulicach, brudny duchowy rynsztok
dzieci chcą być penerami w butach z białą łyżwą
porno od małolata, w chuju mieć swoją przyszłość
nawet za cenę wolności lepszego świata liznąć
patrzę na to wszystko, nie mam sumienia wyrzutów
i pierdole taki świat, gdzie życie zastępuje You Tube
korzystam z niego, robię Tobie pranie mózgu
przyciągam twą uwagę w klipach bez gołych biustów
i nie mam takiej misji, żeby prostować twe myśli
Twoja opinia mi wisi, jak się nie podoba wycisz
sumienie na off, skurwielom daję wycisk
obracam ich w proch, rozsypuje na ulicy
jeśli się znamy nie rób sobie ze mnie wroga
ja wiedziałem co jest pięć, już jako mało chłopak
tu prawo ustala pieść,a nie skurwysyny w togach
nie mam wyrzutów sumienia by wrogów eliminować
Mówią w tekstach Ten Typ to ekstrawertyk
Analizuje przyszłość pierdolnięty
Trywializuje przyszłość, a talenty
Trwoni jak hajs za którym wcale nie goni
Ta, biorę pod uwagę wiele wariantów
Odkąd w moim życiu nie ma awantur
To chociaż wcale nie muszę
Przewiduję autobiograficzne scenariusze
Za 3 lata w grze jestem co najmniej laufrem
Ale finansowo, no cóż nie całkiem
Finansowo bardziej pionkiem
I mam zrobić kawałek, który cały jest dzwonkiem
Z początku odmawiam, ale czyja to wina
Mam dwie córki, w drodze syna
Robię ten numer, dogaduję się z Nokią
Proponują mi wyjazd do Tokio, spoko
Lecę tam by płacić alimenty
W końcu moje dzieci mają kilku ojców
Ale dwie matki wykonały jeden manewr
Opłaciły sędziego na spółę, mam przejebane
W Japonii jara mnie uległość niewiast
Gejsze umieją zabrać mnie do nieba
Gram do kotleta polonijny old-school
Mówią hey MC, zarapuj coś po polsku

Żyję z dnia na dzień, wszystko jest wielką loterią
Na moim grobie napiszą - żył pół żartem/pił serio

Słyszałem, mogę kupić lepsze jutro
Ale nie traktuję jutra jakby było kurwą
Więc bezdzietnie żyję, nagrywam
Piję, obsrywam ten wyścig, jest świetnie
Pewnego dnia trafiam na bazar porażek
Tam gdzie nie chadzam, a jednak ważę
Za i przeciw i choć nikt mi nie kazał
Zaczynam wkręcać się w hazard
Wygrywam raz, drugi i chcę jeszcze
Drinki i typy osłabiają percepcję
I mówię wszystkim, że to moje hobby
Przyjaciele doradzają idź na odwyk
I popadam w długi, choć nigdy ich nie miałem
Rzeczywistość coraz cięższa się staje
I kiedy jestem już tak bliski upadku
Rozbijam jednego dnia 5 banków
Patrzę w górę, mówię Boże za co
Mają mnie za oszusta, ale i tak mi płacą
Wznoszę ręce do nieba, modlę się w podzięce
Nagle słyszę z dołu - chcesz więcej?

Żyję z dnia na dzień, wszystko jest wielką loterią
Na moim grobie napiszą - żył pół żartem/pił serio

Alternatywa jeszcze jedna
Moja płynność finansowa jest dość pewna
Mam to w dupie podobnie jak dziś
I nagle słyszę dzwonek do drzwi
"Znam twoje wersy na pamięć"
Jak na początek dziwne zdanie
Zdjęła okulary i nie mówi nic
Mam kaca, ale, o kurwa to Charlize
4 lata szlifowała moją mowę ojczystą
Bała się, że nie uwierzę, powiem "wyjdź stąd"
Przyleciała tu wczoraj, przecieram oczy
"Wiedziałam, że to może cię zaskoczyć"
Wchodzi i zostaje na noc
Leży obok mnie, to nie był sen myślę rano
Przenosimy się do wielkiej willi pod miastem
Jesteśmy razem, kochałem ją zawsze
Po dwóch latach dalej nie myślę o zdradzie
Często odwiedza nas mój stary przyjaciel
Często jeszcze widzę nasze zdjęcia w prasie
"Charlize Theron i Mes wciąż razem"
Nie sądziłem, że ma schizofrenię
Kiedy nagrałem ich razem u mnie w basenie
Mój człowiek wyłapał cios, upadł na beton
Ja wyjdę z końcem 2033

Żyłem z dnia na dzień, to wszystko było wielką loterią
Wygrawerowali mi w marmurze - żył pół żartem/pił serio
Ą, Ę.. Ą, Ę... Ą, Ę...
Yo!

Prosze Ciebie,
wiem, ze masz gie gie i klikasz niezle,
zintegrowany z kompem jakbys byl podpiety przez USB,
wiesz, gdzie wcisnac, zeby blysnac na forum,
i przylaczyc swoj glos do jakiegos choru, (he!)
ja to doceniam jak potrafie,
ze choc porzuciles papier,
to w Outlooku kultywujesz epistolografie,
i cieszy mnie to, ze wysoko mierzysz,
chociaz radosc przycmiewa to, ze zaraz sobie wylamie jezyk,
slowa pozwalaja na doslownosc,
ale jesli chodzi o polskie znaki to gowno,
ja na chlodno juz pare razy probowalem,
odnalezc sie i opanowac ten dialekt,
lecz chowam sie dalej, nie wiem jak to ogarnac mozna,
wiec mam do Ciebie malutenka prosba,
badz czlowiekiem laskawym tak,
i od czasu do czasu wcisnij prawy alt.
Ref.
Mam tak samo jak Ty
Miasto moje a w nim swoich ludzi
Mam tak samo jak Ty
Miasto moje a w nim swoje sprawy

Ludzie po domach W.Z.G.Ó.R.Z.E w samochodach
W rozmowach o nas przy telefonach
W ostatnich dniach tylko w Kielcach
H do H 3H liryczny morderca
Marna dla miasta które daje mu oddychać
Porównać Klika do klimatów TK
I jeszcze V.E.T.O. Pęku wkurwiony dzieciak
S.C.H.I.M.I.D.T. dobrze o tym wie
Ze Wzgórze i 3H to Warszawa i Kielce
Mam tak samo jak Ty miasto swoje a w nim
Prawdziwych skurwysynów i zajebisty rym
Jest dla mnie miastem niezłym warto przywitać w nim
Dla mnie wszystkim dla was WWA a dla nas Kielce
Czymś bliskim nie opowiem Ci o wszystkim
Każdy ma korzenie i na mieście odciski.

Mam tak samo jak Ty miasto moje a tam ludzi swych
Sprawy swoje swój projekt tu stoję mało kolorowe sny
3H WYP3 w sobie to mam na osiedlu wyluzowany
Zawsze rasta szary dzień szare mury to dwa miasta
Bo ja mam swoje miasto jak Ty a tam ludzi i dym
Trzymam się z tym wiem kto jest kim co jest z czym
Wiem co jest gdzie z kim trzymać się z kim być a z kim nie
Nie boje się zawsze robię tylko to co chce
Warszawski Deszcz W.Z.G.Ó.R.Z.E
Dawaj Mario x5

Ref. x2

Dzień zwykły mego miasta przed 15
Słońce w zenicie na ulicy od ludzi ciasno
Może pójdę tu może pójdę tam
Nie istotne chce kupić kielecki gram
Po godzinie spotykam znajomych od towcu
Propozycja zjarać parę blunto-gotowców
Na pewno będzie jazda i miła faza
Jestem wariatem kreci mnie ostra trawa
Siedem buchów z nikąd i jestem w parku
Osiadam na ławce sytuacja się wyjaśni
Pojawiają się kumple Igor K. I Berkryty[?]
Breaki to rozmów są naszych tematyki
Wieczorem w wianku albo u Wojtyny
45 obrotów na 1200 wrzuć winyl
Moje miasto moje miasto a w nim
Jestem zajęty tym by sobą być

Miasto moje proste miasto twoje
I tu świeci słonce i tu jest wspólny projekt
Podwórko przyciąga i nic się już nie zmienia
WYP 3H nie do przewidzenia
Duma rozpierdala mnie jak Vienia
Masz cos do powiedzenia to weź to powiedz
Jak nie milcz jak na milczeniu owiec
Nie wiesz o co chodzi to weź się kurwa dowiedz
Co powiesz na to ja kocham to co robię
Nie myślę o złych rzeczach czasem marzę sobie
Warszawski jest na dworze inaczej być nie może
Pałac Kultury i centralny dworzec
Proszę Cię zostaw mnie w spokoju jak możesz
A mogę.
W całym kraju wre ciągła walka o byt
Pochłaniam wiadomości bez radości
Znam dobrze tą historię tak samo jak Ty
CK Kielce miasto moje a w nim
Moi ludzie moje miejsca i muzyka
Południowo-wschodni styl i liryka
Hip hop w głośnikach życie i praca
Chociaż często stad wyjeżdżam zawsze powracam
Nie pytaj nie pytaj nigdy dla czego
Bo jestem gościem z Kielc ulicy wojska polskiego
To jest moje miasto dlatego je cenię
Tu się urodziłem takie mam pochodzenie
Tu jest moja ulica i nie jestem sam
Fakt bardzo wielu ludzi znam
Pozdrawiam CK życie płynie jak rzeka
Wszyscy narzekają ja nie uciekam
Zostaje mam tu układ nie zawodny
Rodzina Agro styl południowo-wschodni

Ref. x2
Boom! I to jest moje pięć minut,
Boom! I to jest moje pięć minut,
Boom! I to jest moje pięć minut,
Boom! I to jest moje pięć minut,

Boom! I to jest moje pięć minut!
Nagrywam w ch*j dobry rap
I kiwam się do bitu
Memento mori synu
Wiem jak to boli, bez kitu
Jak chcesz osiągnąć cel,
A problemów bez liku,
Miałem swój sen,
Gdy tu z posiadaniem nie roniłem łez,
Mówili mi bierz się w garść
ej man za marzeniami, leć,
Łap z samary stary los,
Zmieszany Harry Born
Teraz na fali gość co jeździ Ferrari,
Yo ! I to jest moja pięć minut
Nie mam czasu na kox ,dziwki i wylot gdzieś w pizdu
Robię show jak Pihu, zmieszany z Borysem dziś tu
Może trochę dla zbytu ale nie wpier*alam Ci kitów ( Nie),
Nie dla profitu, choć lubię jak kasa się zgadza,
Jak nawinął Chada " Jeden z Was " teraz Kajman !
Może to karma a może to ciężka praca
dała mi to co los zabrał, nie mam minut by to sprawdzać

Boom! I to jest moje pięć minut,
Boom! I to jest moje pięć minut,
Boom! I to jest moje pięć minut,
Boom! I to jest moje pięć minut,

Mam zamiar rozje*ać scenę,
pchnąć coś od siebie,
i zagarnąć to, co daje moc i jest cenne
Miłość ludzi, którzy naprawdę są wierni tej grze,
I kochają scenę Im daję non stop siebie,
To tylko kilka chwil,
Pięc minut i mija film,
To są moje najlepsze lata na "K2" był o tym rym,
Nie powiem basta nie dziś
gdy szansa mówi mi żyj,
Bierz Mój miecz i walcz
Jak kiedyś K44 z tym,
Kasa się zgadza, dzieciaki myśla o forsie
Chociaż gdy wyszedł Kajman, Mój portfel nie śmierdział groszem,
Większość myślała potem, że z Tomkiem mam kosę o flotę,
Koniec Juicy Jus ! Fonografice ch** w mordę,
Tak powiem, choć jak cygan za którym nie stoję,
Robię projekt, Nie dygaj, chwila i będziesz biegał co jest ? PIĘĆ
Przybij ziomek pięć, gramy koncert
Pięć lat razy pięć plus pięć, a ja wciąż robię tu !

Boom! I to jest moje pięć minut,
Boom! I to jest moje pięć minut,
Boom! I to jest moje pięć minut,
Boom! I to jest moje pięć minut,
Ha, wiesz co?
W sumie to nie chciałem do tego wracać, [kurwa, nie chciałem]
Ale sprowokowałaś mnie tym co powiedziałaś Mariuszowi. [na chuj to było]
Zastanawiam się w ogóle
Jak ty kurwa masz czelność po tym wszystkim
Wyświetlać się kurwa z takimi gorzkimi żalami
Kurwa nie chce cie znać
Kurwa nie chce mieć z tobą nic wspólnego
Ty szybciej gadasz niż myślisz
Chciałaś zaświecić, ale kurwa szybko zgasłaś

Jeszcze jedno słowo do ciebie Leszku
Słuchaj, wiesz ze kurwa szanuje cie jak brata,
Ale muszę uczciwie ci powiedzieć
Żeś kurwa w strasznie chujowy przedział się wpierdolił.

Kurwo nie pluj się do mnie, słuchaj jesteś przegrana
Fakt jest taki, że lepsza z ciebie dziwka niż mama
Przez pół życia nachlana, cały czas używana
Jestem pewny, że po tym będziesz płakać do rana
Mam się dobrze, zakoduj, moi ludzie w kaftanach
Jak zwykle nie w porę, na dodatek na chama
Ja zamykam się w domu, pisze to w 4 ścianach
A ty pewnie jak zwykle całe dnie na kolanach
Miałem zamiar ci pomóc, zapominam o planach
Nie ma to jak kobiety o manierach furmana
Lub na Pradze, tam przez Adama byłaś pognana
On naprawdę w porządku, ty wyrafinowana
Kto cie sprzedał? Ta twoja przyjaciółka Roksana
Otworzyła się pięknie, choć nie była pytana
Słuchaj zdziro, jak dla mnie twoje życie to kanał
Dziś się bawię i z przyjaciółmi pije szampana

Jestem suko zagorzeniem które w porę musisz dostrzec
Nie polecisz mnie zapewne więcej żadnej swojej siostrze
Masz tu przejebany hardcore a nie pierdolony gospel
Żadna kurwa nie zabawi się już więcej moim kosztem /x2

Ja nie jadam z kurestwem, a więc odejdź od stołu
Mam tu kurwa dla ciebie słowa ciężkie jak ołów
Dziś już nie mam oporów by napisać co myślę
Tu w tym miejscu wypada mi pozdrowić Powiśle
A tak ściśle to chodzi o sytuacje jedną
Kiedy myślę dziś o tym, z miejsca ręce mi więdną
Musisz poczuć się gorsza, musisz poczuć się winna
Jak Chylińska, lecz w sumie przeprosić powinnaś
Kochasz trochę inaczej, o nieobecnych gadasz
Jesteś suką, wcale nie dziwi fakt ze ujadasz
Mówi Chada, zapada w pamięć jak dobry dowcip
W sumie kurwa od zawsze tam gdzie pierwszoligowcy
Nie dam po sobie poznać, żalu, goryczy, gniewu
Nie chce więcej zaliczać się do twoich kolegów
Dzisiaj w jednym szeregu z tymi których szanuje
Robię swoje i wbijam lachę w to co tam knujesz

Jestem suko zagorzeniem które w porę musisz dostrzec
Nie polecisz mnie zapewne więcej żadnej swojej siostrze
Masz tu przejebany hardcore a nie pierdolony gospel
Żadna kurwa nie zabawi się już więcej moim kosztem /x2

Spływa słowo po słowie, wypowiedziane z sercem
Patrze w album i czuje te nieczyste intencje
To nie listy w butelce, tylko brutalny przekaz
Jestem wolny, zapomnisz to się kurwa doczekasz
Nie wywlekam tu brudów, prawdy się nie wyrzekam
Cieszy mnie każdy dzień w którym zapadasz w letarg
Dzwoni do mnie przyjaciel, mówi czasu nie marnuj
/Chada pierdol tą starą kurwę rodem z solarium
Szkoda każdej linijki/,
Ale ja nie odpuszczam
Musi poczuć się tak jakbym naszczał jej w usta
Wychowana na, wszystkim plotkom zawierzasz
Twoja szczęka, to kurwa jedna wielka proteza
Teraz zazdrość cie szarpie więc rozpuszczasz swój język
Jest nienawiść i gniew i nie ma nic pomiędzy
Stoisz jak na krawędzi, nie wiesz czego się złapać
Na osiedlach już wiedzą, to ta najgorsza szmata

Hahahaha, a tak przy okazji
Wiesz, pozdrowienia dla twojego brata
Ty już dobrze wiesz o co chodzi
Ja pierdole, się narobiło co?

Jestem suko zagorzeniem które w porę musisz dostrzec
Nie polecisz mnie zapewne więcej żadnej swojej siostrze
Masz tu przejebany hardcore a nie pierdolony gospel
Żadna kurwa nie zabawi się już więcej moim kosztem /x2
Hardcore, aha, ta BRX, 2001, KNT, Desant studio

Ref.: Poczułeś kiedyś zimny życia dotyk?
Tak zimny, że aż parzył hardcorowy jak gotyk
Nie jeden poczuł, bo nie jeden jest kotem
Ci co są wiedzą, że milczenie jest złotem

Zamknij mordę na kłódę, bo okażesz się brudem
Syfem, w kilka chwil możesz stracić ekipę
Mitem będziesz, w mit się obracasz - zdychasz
Wiesz jak to jest jak nie cieszy się micha
Ogólna kich, to jest to co cię zgubi
A wszystko dlatego, że jęzor miałeś długi
Spływasz jak strugi, milczysz teraz
Jedna myśl w głowie kesera sera
To już nie jest sprawa dla reportera
Bo każde drzwi ma zamknięte, nie otwiera
Nie otwiera, nie otwiera

Ref.: Poczułeś kiedyś zimny życia dotyk?
Tak zimny, że aż parzył hardcorowy jak gotyk
Nie jeden poczuł, bo nie jeden jest kotem
Ci co są wiedzą, że milczenie jest złotem

Teraz po uszy w tym wszystkim tkwisz
Jak nie wiesz to lepiej śpisz
Zamknij mordę, albo w język się gryź
To potem milczenie okaże się złotem
Mój cały skład ma dwa ważne loga
Pierwsze szanuj przyjaciół, drugie deptaj wroga
Do punktu dwa mamy dobry system
Powiem tylko, że plany są krwiste
Słyszysz, to słuchaj, bo to słyszeć trzeba
Czujesz, to poczuj, bo inaczej się nie da
Znam ludzi, którzy zrobią wszystko za kieliszek chleba
W głowach tych ludzi jest bieda, u nas HH
Setki awantur, na zębach blacha
Nerwy zszarpane jak na zapałkach dracha
Biegam po świecie z czarnym notesem
Nie muszę mieć lejda, bo jestem wice prezesem

Ref.: Poczułeś kiedyś zimny życia dotyk?
Tak zimny, że aż parzył hardcorowy jak gotyk
Nie jeden poczuł, bo nie jeden jest kotem
Ci co są wiedzą, że milczenie jest złotem
Refren (Sampel z Freda Payne - A Song For You) :
I've been so many places in my life and time
I've sung a lot of songs, I've made some bad rhyme
My life in stages with ten thousand people watching
And we're alone now and I'm singing this song

Pyskaty:
Przepraszam, że nie było mnie,
wiesz, bo to życie mnie rzuciło gdzieś,
między sukcesem, a klęską.
Tułam się po osi czasu często i nie wiem kto tu trzyma ster,
ale wiem, że Bóg śmiał się z moich planów,
gdy wybrałem Bronx zamiast Manhattanu i wiem to,
że choć czasem gubię sens pośród stada baranów,
wciąż umiem odnaleźć w tym piękno.
Dziś na walizkach znów przelicz hajs,
gardło zdarte od słów, szczery hype.
Wciąż pozwalam grać muzyce,
bo jej głos zawsze wprawia mnie w trans, to hipnoza mas - Barry White.
Hotel, wczorajsza wóda, ja sam tam,
choć wiem, że się na mnie wkurwiasz - Matt Parkman
Kto nie ma szczęścia w miłości, ma w kartach,
ale los dał mi z ręki dwie damy. Taa, fart mam.

Ref.
My life in stages with ten thousand people watching
And we're alone now and I'm singing this song. x2

Miuosh:
Znowu czuję twój zapach na ustach,
gdy patrzę jej w oczy, choć to kolejna z nocy, kiedy nie ma cię obok.
Mam na wyciągnięcie ręki szczęście,
cel widzę częściej, daję słowo,
oddałbym wszystko, żeby dziś być gdzieś z tobą.
Bit, pot i alkohol, wszystko się miesza.
Z niektórych rzeczy nawet Bóg nas nie rozgrzesza.
Krew spływa po gardle, wóda płonie jak rzeka,
a ty gdzieś pomiędzy oddechami na mnie czekasz.
Nie mogę zwlekać z tym, to jeszcze nie moment,
nie koniec, póki monotonia mnie nie wchłonie,
dopóki blask oświetla dłonie, tułam się po stronach świata,
dopóki jeszcze mam do czego wracać.
Tempo zatraca, nie wiem czy wczoraj, czy dzisiaj,
marzę, by nastała cisza, już nie chce mi się pisać.
Częściej widujesz mnie w klipach niż naprawdę gdzieś obok,
los napluł mi w pysk, chciałbym żyć i być sobą.

Ref.
My life in stages with ten thousand people watching
And we're alone now and I'm singing this song. x2

W.E.N.A.:
Znowu czuję tłum, setki uniesionych w górę głów.
Tak daleko od domu, zmęczony wrócę znów.
Nigdy taki sam, wiem jedno nie porzucę snów i nie chcę braw,
chcę się zdrzemnąć na poduszkę znów, gdzieś w hotelu rzucić bagaż,
chciałbym wrócić, błagam, nadaremne są moje starania,
hajs się musi zgadzać.
Sam w podróży wchłaniam wolność intensywnie i też się boję,
że z planów które układam nic nie wyjdzie.
Być gdzie indziej nie chcę, zrezygnować nigdy nie potrafiłem.
Jedyne czego pragnę, to wyciszyć się choć na chwilę.
Za to jak żyję wielu by zabiło deklarując miłość,
na razie milczą gdzieś daleko, stąd wydają wyrok.
Nie mam żadnej gwarancji, że rap wystarczy i że nie minę nagle.
Nic się nie zmienia w matni wokół mnie jedynie adres.
Nie widzę prawie domu, nawet nie wiem, czy w ogóle jest gdzieś.
Wychodzę grać, widzicie mnie? Podnieście w górę ręce!

Ref.
My life in stages with ten thousand people watching
And we're alone now and I'm singing this song. x2
[Małolat]
Myślę, że mam to już za sobą i nagapiłem się dość
Choć widzę jak wokoło idzie towar z rąk do rąk
I robią brudny sos, fucha do czasu jest klawa
Gdy wpadasz w ręce psom, bo wspólnik na ciebie nadał
Taki sztos, kobieta teraz rogi ci doprawia
Cały hajs zabrał ci sąd, pod celą czarna kawa
Tak się zdarza, nagapiłem się wystarczająco
Wokół szyi wiążesz krawat, ja cieszę się wolnością

[Pezet]
To miasto wciąż takie samo
Wczoraj byłaś młodą miss i jesteś młodą mamą dziś
Nic nie zdziwi mnie, właściwie nie kumam takich jak twój koleś
Który całe życie chce spędzić pod monopolem
I wstydzę się za to kim byłem, gdy byliśmy jeszcze w szkole
Moje uczucia dziś są gdzieś na dole
I wolę nie wchodzić w tą grę, bo nagapiłem się już dość
Jak wciągasz koks i staczasz się jak Kate Moss

[Małpa]
Mam pokój z widokiem do którego nie przywykłem
A nie mogę zamknąć okien jakby zawiesił się system
Krążę tam i z powrotem wzrokiem między blokiem a boiskiem
Gdzie dzieli flotę osiedlowy establishment
Dziś znowu sztucznie zmniejszam wielkość źrenic
Bo nie chcę patrzeć na świat, którego nie zdołam zmienić
Wiem, ile jest wart mój spokojny sen
I nagapiłem się już dość, na to co widzisz za szkłem

[Ref.]
Popatrz tu, spójrz, wszystko jest niby okej
Tu w tym mieście, tak jak wszędzie walą wódę i kokę
Widziałem wiele, ten świat uczy, którą drogę wybrać
Nic się nie zmienia, znam swój cel, chcę ten wyścig wygrać

[Małolat]
Jesteś sam, to nie przyjdzie kurwa pies z kulawą nogą
A jak skołowany jeden po drugim chcą melanżować
Ledwo stoję na nogach, gdy zbyt dużo wypiję
A nie raz ktoś przedawkował w międzyczasie kokainę
Nie będę się w to pakował, już dość się nagapiłem
Na tych co palą towar i na haju są co chwilę
Dealer kosi na nich sos i śmigają po odwykach
Jadą w żyłę czy w nos, czeka na nich już kostnica

[Pezet]
Nie mów nawet mi ile można na tym zgarnąć
Jak chcesz zarobić kwit, proszę bardzo, to jest za mną
I ciągnie się do dziś, a nie mamy siedmiu żyć
Więc fajnie że jest zysk, ale nie chce w pierdlu gnić
I gówno mnie obchodzi co i kto przywiózł na cargo
Nagapiłem się już dość na tych co mieli mieć Gallardo
A prokurator zajął im nawet ich starą Mazdę
Z resztą chyba żona przez to zostawiła cię niedawno

[Ref.]
Popatrz tu, spójrz wszystko jest niby okej
Tu w tym mieście, tak jak wszędzie walą wódę i kokę
Widziałem wiele, ten świat uczy którą drogę wybrać
Nic się nie zmienia, znam swój cel, chcę ten wyścig wygrać

[Małolat]
Dupy rżnięte mechanicznie, absolwentki dyskotek
Nie znalazłem chuja w śmieciach by wkładać w byle jaką procę
I choć ładnie się uśmiecha i mówi na ucho kotek
To znam takie jak one, za szluga oddały cnotę
Znam takie co lubią się rżnąć, wiedzą jak kusić
Mają wszystko, czego dusza zapragnie, prócz duszy
Nagapiłem się dość, na takie kurwa zimne suki
By za każdym razem omijać je szerokim łukiem

[Małpa]
Stoję pośród świadków, cudów i tragedii
Których ten rząd ma w dupie tak jak każdy poprzedni
Chcemy czegoś dokonać, zanim nasi krewni
Rozstawią pamiątki po nas po zakamarkach mebli
Choć nagapiłem się już dość, nie tracę wiary
Idę odebrać swój sos błogosławiąc kapitalizm
Mijam o mały włos zwątpienie, więc nie pierdol
Że mam opanować złość, bo nie jest mi wszystko jedno

[Ref.]
Popatrz tu, spójrz wszystko jest niby okej
Tu w tym mieście, tak jak wszędzie walą wódę i kokę
Widziałem wiele, ten świat uczy którą drogę wybrać
Nic się nie zmienia, znam swój cel, chcę ten wyścig wygrać
To dotyczy wszystkich, nie tylko tych z bloków
To dotyczy ciebie, mnie, dotyczy nas
Podejmiesz walkę czy będziesz stał z boku
Może wypić kielich goryczy już czas
Prawo ponad prawem, państwo w państwie
Manipulacja całych ludzi mas
Serwowane nam kłamstwo na kłamstwie
Otworzyć oczy obudzić się czas

Nie chce ci się tego słuchać ani o tym gadać już
Kiedy o tym słyszysz w kieszeni ci się rozkłada nóż
Jesteśmy Polakami naginamy jednym wózkiem
Chuj z tymi lewakami na czele z Tuskiem
Witaj na pokładzie statku, który idzie na dno
Kurwa powiedz, gdzie są te pieniądze, które oni kradną
Mamy biało-czerwone barwy jesteśmy w czarnej dupie
Jak myślisz, że dowiesz się prawdy - to jesteś głupiec
Ogarnia nas marna karma mas
Ofiarna utyka polityka, centralna wraz z nią
Umiera wiara, doskwiera marazm
Każda polityczna ściera ci wpiera że gra gitara
Jesteśmy ofiarami zbiorowej hipnozy wszyscy
Manipulować nami chcą jebani komuniści
Tępy naród wszystko łyka, jak młody pelikan
Czar obietnic szybko pryska, po wyborach znika

To dotyczy wszystkich, nie tylko tych z bloków
To dotyczy ciebie, mnie, dotyczy nas
Podejmiesz walkę czy będziesz stał z boku
Może wypiąć kielich goryczy już czas
Prawo ponad prawem, państwo w państwie
Manipulacja całych ludzi mas
Serwowane nam kłamstwo na kłamstwie
Otworzyć oczy obudzić się czas

Mamy policyjny kraj, rządzą nami komuchy
Najchętniej kurwy wsadziłyby tu wszystkich do puchy
Chuj do dupy władzy sądowniczej, co poradzisz?
Jak nie mają za co, to wsadzają za to, że nie mają za co wsadzić
Paragraf się znajdzie, chcą zamknąć mi gębę
To nagram tym bardziej to
Parszywy los tu na ogół cię dopada
Nigdy na komendzie psom, tylko Bogu się spowiadaj
Tu za trochę roślin wyroki padają bez litości
A mordercy własnych dzieci się bujają po wolności
Pedofile deklarują nadrabianie zaległości
Powinni kastrować kurwy dla jasności
Legalizować pedałów to najgorsza z opcji
Może jeszcze kurwa dacie cwelom prawo do adopcji
Kochana Polsko powiedz, kto w końcu wybawi cię
Bo to co się tu wyprawia już przestało bawić mnie

To dotyczy wszystkich, nie tylko tych z bloków
To dotyczy ciebie, mnie, dotyczy nas
Podejmiesz walkę czy będziesz stał z boku
Może wypiąć kielich goryczy już czas
Prawo ponad prawem, państwo w państwie
Manipulacja całych ludzi mas
Serwowane nam kłamstwo na kłamstwie
Otworzyć oczy obudzić się czas

Mamy państwo w państwie a co na to media?
Jebany manipulator dramato-tragedia, brednia
Jebana papka, weźcie to zabierzcie
Co mnie kurwa interere jakiś ślub Kwaśniewskiej
Co mnie kurwa interere komu robi Doda fuck it
Lepiej ludziom opowiedzcie o swoich dochodach
Pamiętaj dzieciaku nie wierz jak ci mówią, że nie modny
Duże media nie chcą rapu, bo jest dla nich nie wygodny
Tuszowanie rządowych afer to nie nowości
Temu wszystkiemu przygląda się oko opatrzności
Mam dość ich, dość pościć, dość złości
Tylko proś, proś, psia kość wciąż pościg
Za jebanym hajsem i życiem lepszej jakości
Sądy dalekie od prawa i sprawiedliwości
Kto jest temu winien jak nas los ugościł
Chcemy tylko kawałek nieba, odrobinę radości

To dotyczy wszystkich, nie tylko tych z bloków
To dotyczy ciebie, mnie, dotyczy nas
Podejmiesz walkę czy będziesz stał zboku
Może wypiąć kielich goryczy już czas
Prawo ponad prawem, państwo w państwie
Manipulacja całych ludzi mas
Serwowane nam kłamstwo na kłamstwie
Otworzyć oczy obudzić się czas
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo