Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Wierze w siłę i w ducha przeszłość to ma zaprawa
Ja mam żyłę jak tu pak do życia i grania
Dla was żyje i słucham gram według uznania
W zamian wypełniam płuca wam i słyszę hałas
Czego wymagasz od innych zacznij wymagać od siebie
Po co sprawiać sobie zawód lepiej, bierz co zechcesz
Nie patrz na łaków pracuj bierz od tego masz ręce
Oni na gówno mówią papu i wmawiają że to piękne
Mam pierdolony powód, by sie tu spełnić
Jak pit bul mam rodowód, na czyste wersy
Każda płyta to mój tlen który biorą na dechę
Oddaje cząstkę mnie, jakbym przeszczepiał nerkę
Będę mieć co zechce, Ty też mieć to będziesz
Wszystko co najlepsze, namalujmy to pędzlem
Pobawmy sie w poezje, pomyśl o tym co piękne
Dajemy wam serce to praca i entertainment
ref:
Być tym kim chcesz być wiedz że będziesz!
Bym kim chcesz być!
Będę tym kim chce być me serce jest tego pewne !
Bo nie wymagam od innych wole wymagać od Siebie! X2

Jak kochać to całym sercem, jak grać to do końca
Jestem tym kim jesteś będziesz miał to mi oddasz
Mówią że każdy werset tu jest jak kropla
To dam ich tyle żeby nigdy nie schnęły na owocach
Nie wymagam od ciebie żebyś zgadzał się ze mną
Twoje zdanie jest święte jak wierzysz w jego szczerość
Ci co mają wiedzieć wiedza że jestem pewnym punktem
Resztę wkładam w ciemno do końca jak konsument
Ty z trudem dajesz trochę jeśli ktoś płaci drobne
Sprawdź jakie to uczucie dając bezinteresownie
Choć wiem że są skurwiele co żerują na tym ciągle
I przychodzą do ciebie tylko kiedy maja problem
Zbyt dużo oczekiwań stawiając w życiu na ludzi
Za długo ich nazywać lepiej w porę się obudzić
Dziś, kumpel to kumpel a biznes to biznes i
Przez głupią spółkę możesz zrobić Se krzywdę

ref:
Być tym kim chcesz być wiedz że będziesz!
Bym kim chcesz być!
Będę tym kim chce być me serce jest tego pewne !
Bo nie wymagam od innych wole wymagać od Siebie! X2
N.W.A. i The Game mają swoje Compton
My mamy dworzec centralny tam klej i kompot
Pięć minut stąd są (co?) sejm i Pałac Kultury
Nienawidzę tych miejsc tak samo jak ci o których
Słyszę uwagi ochładzające stosunki [?] Warszawiaku
Potem dochodzi do bójki lub zadym, jednak dostaje coś w zamian
TenTypMes piona wiedz, że jestem z Poznania
Tak mówią dokładnie, a ja do sadki nawinę
Nas słuchają w miejskim bagnie, a to cały kontynent
To jeden wielki zbiór przynęt ta stolica
Dwie trzecie z nich to pic za resztę dorwą cię psy
A te panny dupy dają, bo poza miastem są piękne
Dopadają moje miasto - tu są tylko przeciętne
Dlatego potem szkolą się w ssaniu fiuta tutaj
Muszą, chcą tu mieszkać i chodzić w drogich butach

To jest definicja ha WWA, WWA
To Włodi Mes stolica
Ha ten rap tu gram - powtórz

To jest definicja ha WWA, WWA
To Włodi Mes stolica
Ha ten rap tu gram - jazda

Mam stare Nike, jeans'y i bluzę
Mam rap na słuchawki i parę dych luzem
O byle co się wkurzę no i główna zasada
Nikt nas nigdzie nie lubi to zła sława Warszawa
Ja nie mówię szeptem gdy mówię skąd jestem
WWA miasto rapu, miasto przestępstw
Stołeczne bloki szpetne - z tym nie zerwę
Osiem dzielnic, jedno miasto pod jednym herbem
To widać, słychać, czuć - jestem z miasta
Mówisz - rap gra - Warszawa blask da
Pod 0-22 dzwoń po szyk i klaskaj
Tylko daj ciężki bit z jakimś niskim basem
To usłyszy w słuchawce każdy producent
Tak jak ten co nie tlen szuka tutaj płucem
Więc powiem w skrócie o tym, co tu teraz zaszło
Skun ekipy rap w tym brak szans na fiasko

To jest definicja ha WWA, WWA
To Włodi Mes stolica
Ha ten rap tu gram - powtórz

To jest definicja ha WWA, WWA
To Włodi Mes stolica
Ha ten rap tu gram - jazda

Definicja stolicy to główny kontekst
Tu wiesz co się liczy - suma kont i seks
A na ulicy robisz błąd i łez mama nie obetrze
Ja nie boję się zmiany na lepsze
Znam tą drugą stronę kontra przepych
Tu też oszczędzają, przeczesują markety
Tu czasem mniej zarobisz, czasem więcej wydasz
To miejsce o którym marzysz i o które pytasz

A słyszałeś o klubach - spełnienie wielu marzeń
Nakoksowanych bananowców potem dorwą browniarze
Na wszystko patrzą lokalne lumpy
A w modzie są też piguły, które lubi licealna młodzież
W tym samym czasie gdzieś z boku nagrywa Włodi
Definicję warszawskiego hip-hopu
Nagrywa Włodi definicję razem z Mesem
Urodzony w WWA 82 podać ci PESEL?

To jest definicja ha WWA, WWA
To Włodi Mes stolica
Ha ten rap tu gram - powtórz

To jest definicja ha WWA, WWA
To Włodi Mes stolica
Ha ten rap tu gram - jazda
(Vixen)
Ziomuś, teraz wszystko albo nic yo

Ej, może nie jestem znany i może nigdy nie będę
Ale dalej mam plany by coś zmienić na lepsze
Robię non stop tracki chcę wywołać epidemię
Wolę widzieć swoją drogę niż usypywać ścieżkę
Nic nie robię z przypadku choć było ich kilka
Bo gdyby ich nie było to bym się tak nie rozwijał
Twoje życie to funclub, twoje życie to misja
Nie ma nic bez strachu, nie da się go omijać
Może gdybym dostał szansę by walczyć o medal
To pokazałbym im klasę i że gram z przeznaczenia
Ty stoisz jak stałeś, a ja muzykę mam w genach
Bo chowasz w rękawie damę, a ja mam w rękach jokera
Jeszcze nic nie podpisałem bo nie potrzebny był ciężar
Mam rapy zapisane w historii i w mym DNA
Może gdybym był inny to byłoby prosto
Ale wolę być sobą i płynąć pod prąd jak łosoś

(Sandra)
Wszystko to,
Wszystko to, co mam zdobyłem sam
Nic nie będziesz miął jak nie chcesz brać
Wszyscy tu myślą,że za płytki są pliki
A tak naprawdę nie mam więcej niż inni /*2

(Vixen)
Mam kurwa fire
Sprawdź to i kończ swoje pierdolenie
Bo masz bajer bez smaku jak po pijaku
Jedziesz na mnie? Fuck you
Zobacz na moją rękę, środkowy palec
Jest jak saturn, włożyłem pierścień
Jak wchodzisz na scenę rozpalasz ogień, chyba
Bo ludzie rzucają mięsem jakby przyszli na grila
A gdy ja dam tester są pod sceną ponoć
A finał wygląda tak, że ty masz w spodniach mokro
Wiem, że nie jestem królem i nie znajduję tej forsy
Choć pokazuję ci grube, bo nie mam palczy w drobnych
Rozkmiń tą muzę, te zwrotki dla dorosłych
Ja poczekam aż sie wczujesz,
Jak tam wzgórza mają oczy
Po czym ci powiem, że masz popływ niezły
Bo moje rymy zjadły z twej głowy wersy
Bo jak wczoraj pisałeś i miałeś dobre teksty
A teraz razem się pytają: Kurwa, gdzie my jesteśmy?

(Sandra)
Wszystko to,
Wszystko to, co mam zdobyłem sam
Nic nie będziesz miął jak nie chcesz brać
Wszyscy tu myślą,że za płytki są pliki
A tak naprawdę nie mam więcej niż inni /*2
Znów kolejny dobry chłopak idzie kurwa w puchę
tylko dlatego, że dla ziomków latał z buchem
wsadź se w dupę na psach skruchę
ja wybrałem takie życie i tak żyć tu muszę
rap, rodzina, rejony, którzy się śmieją
wytykają palcem a to jeszcze bardziej nakręca mnie
by kolejny dzień hołdem był dla tych podwórek
dla mord, które odurzone skunem
są esencji siłą właśnie tych podwórek
dla mord, które czekają tyle lat
by w końcu nasz rap ujrzał światło dzienne
dla mord, które cały czas wierzyły we mnie
mimo wszystkich wad, które siedzą we mnie
dla mord, które, dla mord, które
dla mord, które, dla mord, które

Żyją ze mną, są moją rodziną
proste, to te mordy, to te chwile
ich uroki, którymi człowiek żyje
betonowe bloki, gdy wszystko leci na łeb, na szyję
mało kto świeci przykładem
to bagno, w którym często gubię się sam w sobie
by po chwili odnaleźć się ponownie
tu na Ursynowie świadomie w 100%
tworzymy rap unikat przy mnie brat
przed nami świat, jebać machloje
idziemy krok po kroku po swoje do przodu
dzięki Bogu za to kilku ziomków w sercu
co od świtu do zmroku są przy boku, są przy boku

Pamiętasz o mnie - pamiętam dobrze
Pamięć rzecz święta - każdy to powie
Miej swoich bliskich - w sercu i w głowie
Niejedną mordę teraz pozdrowię
Tu na rejonie - w klubie czy w domu
Nie zapomnę, nie o tobie ziomuś
ty mi pomogłeś - i ja ci pomogłem
za krewne japy pijemy zdrowie

Patrzę ci w oczy, widzę to co u mnie
dlatego jestem pewien, że to rozumiesz
to życie tak podobne tu, ale jednak różne
tak podobne, bo ten rejon nas wychowuje
ale różne niespodzianki los nam sprawia
dlatego musisz sam o siebie zadbać
a ci co mają pomóc i tak to zrobią
lepiej się orientuj kto stanie za tobą
ja jestem pewien tych paru ludzi, paru braci
co wiedzą co znaczy iść ramię w ramię
im nie tłumaczysz wiedzą co jest grane
te wszystkie japy dobrze mi znane
życie zrzuciło nas w jednym momencie
zrzuciło nas w to samo miejsce
pamiętam te czasy gdy byłem sam
dlatego dziękuję wam za to, że was mam

Elo, twoi bracia, moje krewne japy
tutaj na ulicy ciągle widmo kraty
tutaj na ulicy my jak nocne mary
pozdro dla kumatych, dla gorących głów
dla mojej dzielnicy, elo Ursynów
to właśnie tu proza życia się rozgrywa
niejeden - interesy, niejeden - kryminał
to koleje losu, niestety tak tu bywa
niejeden nagrywa, niejeden tego słucha
osiedlowe rapy, warszawska nuta
dla wszystkich bliskich teraz tutaj hula
ona nakręca, jap nie zamula
dla wielu ludzi to napęd działania
spójrz w moje oczy, brak w nich zakłamania

[x2]
Pamiętasz o mnie - pamiętam dobrze
Pamięć rzecz święta - każdy to powie
Miej swoich bliskich - w sercu i w głowie
Niejedną mordę teraz pozdrowię
Tu na rejonie - w klubie czy w domu
Nie zapomnę, nie o tobie ziomuś
ty mi pomogłeś - i ja ci pomogłem
za krewne japy pijemy zdrowie
Jestem graczem, od kiedy sięgam pamięcią. Między swoimi narodzinami a śmiercią jestem graczem, taki mój los bracie. The game never change - wszystko w temacie. x2

Mam ten gen, to DNA. Ta gra jest we mnie jak szczypta dobra i zła. Pali się, żarzy łuna nad miastem, mam w sobie ten pierwiastek. To rap kastet, który wybija zęby. Istnieje ponoć magiczne flow, głoszą legendy. To prawda, jestem jego właścicielem. Luźny styl, tak jak książe z (...?). Moim celem jest rozbujać Twój zad. Dziś walczymy o przetrwanie, jutro zdobędziemy świat. Choć wad mam mnóstwo, nie mamy problemu Houston. Zwiększamy przewagę z każdą spadającą łuską. Spójrz w lusto, czy widzisz w nim gracza? Tu każdy zapierdala, by zdążyć na czas. To trzeba czuć, tego Ci nie wytłumaczę. Nie, jak to robię, że...

Jestem graczem, od kiedy sięgam pamięcią. Między swoimi narodzinami a śmiercią będę graczem taki mój los bracie. The game never change - wszystko w temacie. x2

Jestem graczem zakodowanym na zwycięstwo.
Agent 23 Ry, a nie armatnie mięsto. Często ludzie zachodzą w głowę, kiedy tej gry będzie game over. (Nigdy) Wszystko istnieje, kiedy my żyjemy. Nas nie da się zepsuć, nas nie da się zmienić. Z moich źrenic możesz wyczytać mnóstwo, to zwierciadło duszy, to dusz bratni (...?). Jestem graczem, taki mój los i karma. To moja armia, gardło to broń palna. Leci salwa spod magicznego pióra. Każdy wers to pull up, zostaje dziura. W tych murach, gdzie czas mija wolniej każdy robi coś, by nie dać o sobie zapomnieć, jak na pierdolonej wojnie tu bywa. No raczej - pozdro mówił Ry.

Jestem graczem, od kiedy sięgam pamięcią. Między swoimi narodzinami a śmiercią będę graczem taki mój los bracie. The game never change - wszystko w temacie. x2
Kiedyś marzyłem scena, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma
Każdy wieńczy sukcesy i milczy o niepowodzeniach
Dzieciaki mówią rap się sprzedał
Bo nie wiedzą co to pensja, rachunki i praca na kawałek chleba
Mówię do dorosłych ludzi, nieraz do wariatów
Oby wykroczenia zostały bez ustalonych sprawców
Życie nie rozpieszcza, ale uczy giń lub zarób
Chcieliby mnie zdeptać, mają pecha nie zostawiam śladów
Daje ci najlepszy towar, jeśli jesteś ze mną
Mój to czysta koka, reszta ma jakiś mefedron
A ich życie na krawędzi, dosyć czeskich filmów
Wpierdalają papkę jakby byli z cateringu
Ja wstydziłem się mówić, że rap nie dał mi profitu
I muszę pracować na etat, by móc pracować nad płytą
Dziś to pieprzę, widzę tylko bandę mami synków
Którzy boją się pobrudzić, tylko chodzą z groźną minką
Są chwile gdy ogarnia mnie zwątpienie
Nie mam siły, kurwa mać popieprzony bezsens
Cały świat przeciwko mnie, ja sam jeden
Wtedy anioł słodkim głosem tak do ucha mi szepcze

Życie to dar, a raj jest okupiony ciężką pracą
Możesz być nad nawet startując z niskiego pułapu
Nie marnuj szans, wiesz sam, że trzeba się tu wyzbyć strachu.
/x2

Więc muszę dużo zapierdalać, ale jakoś sobie radzę
Nie dziw się, że czasem jadę na podwójnym gazie
Jedno życie bracie, strzelaj w cel, repetuj
Ludzie więdną, tęsknią za odrobiną oddechu
Wiem coś o tym, już szepczą straceniec
Gadaj zdrów jak przejdziesz swoją drogę przez ciernie
Moją znoszę dzielnie, nigdy nie jest lekko
Znów budzę się w obcym miejscu, od domu kilkaset kilometrów
Skarżyć się bez sensu, rap bez precedensu
Przez ulice pełne bólu i kompleksów
Sam stoję tam często, choć próbuje być ponad
Jak czujesz się zawiedziony znajdź se innego idola
Wiem jak to wygląda, autografy, małolatki
Pytają czy można na ciele, bo nie wzięły kartki
Sam wiesz jak jest w klubach, wszyscy chcą się napić
Piwko z każdym i gdy już nie chcę walczyć słyszę

Życie to dar, a raj jest okupiony ciężką pracą
Możesz być nad nawet startując z niskiego pułapu
Nie marnuj szans, wiesz sam, że trzeba się tu wyzbyć strachu.
/x2

Diabeł krzyczy do ucha, anioł szepcze...
Gdyby nie te zwrotki, chyba nie miałbym nic więcej...
Tylko Bóg wie jeśli jest którą drogę wybrać...
Dziś z moimi ludźmi gramy, żeby wygrać...
raz,raz,raz aaa właśnie tak
weekend z życia dilera (dileeraa) sprawdź to

Stres trzyma go odkąd otworzył ślipia
Długa była noc,to już 15ta godzina
On wstał,niewiele kimał,patrzy w słuchawe
od osób trzech 30 nieodebrane
noż kurwa to Ci dzięki którym on zarabia
szkoda myśli se ale humor mu poprawia to że
sobota jest i że sobota się zbliża,
liczy na wampira co kira jak wpada w wira
przerwana cisza pod blokiem czeka taryfa
on wsiada i drzwi zamyka
ustawka trójka szarpana przez harpagana
2dni jego kichawa biała jak ściana
na głowę po kilka samar,melina z rana
masz tydzień na spłatę siana
pozdrówka nara i śmiga cierpem spowrotem
21 nokia melodia dzwoni ktoś znów chcę węża
30tka gwarantowana padnie tej nocy
ich melanż do jego mana tak to się toczy
nie jeden gotuje cracka dla większej mocy
świadomy jak ta zabawa się może skończyć

wszystko może się zdarzyć weekend dilera
kogoś kieszeń uwiera,noc nie umiera
melanż 24 w mieście co nigdy nie śpi
życie,życie,dragi,flota ludzi nęci
[x2]

obrał kierunek magazyn,uzupełnia zapasy
szare ulice Warszawy dziś trasą jego pracy
tranzyt między magazynem a klientem jest
jeszcze wcześniej spore zamówienie pęknie
biegnie,jaźwa uśmiechnięta,
cyfry w banii liczy by się nie przeliczył
zgarnąć sos nie wyjść z niczym
koks,koks,koks,weekend z życia dilera
diluje więc zyskuję ty tracisz bo jedziesz w melanż wiesz że kolędnicy ze stolicy
lubią się niszczyć,weekendowe balażki
wóda,jointy,z lodem whisky,sobotnia noc
się kończy,już zmęczony,mętny wzrok
jego patrzał podkrążony,
wita niedzielny poranek co,co jest grane
chociaż pełne kiermany,w bani paranoja,zamęt
wbija na baze myc,spac,zasuwa zamek,liczy sos
wszystko sie zgadza,teraz spanie

wszystko może się zdarzyć weekend dilera
kogoś kieszeń uwiera,noc nie umiera
melanż 24 w mieście co nigdy nie śpi
życie,życie,dragi,flota ludzi nęci
[x2]

W czwartek odebrał temat, pake nochala tydzień to opierdala,bo zapierdala.
Musiał wszystko pociachać, dokładna szala
skala w chuja nie wali, wszystko się zgadza,
taka jest jego praca to się opłaca. Dla niego, dlaczego? Nie pytaj, posłuchaj. Każdy ma życie i swoją drogę, jak się prowadzi,
jak poradzi sobie, to sam wie i nikt mu nie powie, inaczej.
Jesteś kowalem z towarem na chacie wybrałeś ten handel,
więc znasz konsekwencje i przypał prewencje wliczone w tą kwestie

warszawski styl,właśnie tak chłopaku,Ciemna Strefa sprawdź to RPK 2011 BGU

..zapach miasta..latam za sosem..latam za sosem..betonowy busz..busz..ide po drewno do lasu..

wszystko może się zdarzyć weekend dilera
kogoś kieszeń uwiera,noc nie umiera
melanż 24 w mieście co nigdy nie śpi
życie,życie,dragi,flota ludzi nęci
[x2]

ważne że biznes się kręci
Gra świateł ,
(ja ,ja) ja nie boję się o stratę,
to nie jest moim światem
gra świateł,
ja nie boję się o stratę,to nie jest moim światem x2

Kamera - start
błysk flesza do okoła ścisk
Chcą zobaczyć znany pysk
on Cie śmieszy a obok miss
która poczuła ten zysk
On się wgryzł już nie puści
Sam się tu przez nich puści
Czy to Kris?
Chyba drwisz,media najwięksi oszuści
Lubią coś pokazać tak jak sami chcieliby zobaczyć schaza
Na nas spada my musimy płacić reputacją
Kładę nacisk to jest imitacją
Świat cudów? Nie bój się debiutu
pobawią się tobą jak laleczką woodu
Świat brudów,wydawca w ch*j żyd
Nikt z ludu go nie ujrzy
On w cieniu siedzi,zgarnia
A w podziemi armia i z tej strony do nas miliony zarzutów
Wiesz ja pie*dole tych fiutów
jeśli nie znasz mego życia nie dyskutuj
chciałes prasy,chciałeś klipu, ja wśród raptyków
którzy pracy się nie wstydzą , a ludzie?
Wierzą tylko w to co widzą.

W mediach my w medio flesz ,błysk ,błąd
Drużyna A nadajemy właśnie stąd stop świateł
przybiera z każdym batem by rozpie*dolić wszystko
I to ma byc naszym światem?
Zapomnij, brudne ulice naszych tekstów
Skwery pełne wosku jak chaty w czasie deszczu
Raz bez kontroli,dwa nie dla oka,trzy to dla ludzi prosto z serca nie na pokaz
Dla młodych gniewnych,bez celu,bez planu,
bo to w dum mokrych apogeum tego chłamu ,
To dla was ta muzyka a nie pod życzenie fonii
To brygada z krwi i kości - Kris ,Liber ,Doniu .

gra świateł ,
(ja ,ja) ja nie boję się o stratę,
to nie jest moim światem
gra świateł,
ja nie boję się o stratę,to nie jest moim światem x2

Są wszędzie, mają wzięcie
Skaczą jak małpy
Fala rapu weszła w bałtyk
Ale schowaj saldo skarbie,schowaj skarby
Euforia chce pozrywać nasze skarby
A ja oświetlony wolą przejde zgodnie z własna wolą
W ręku cola z lodem zamiast lodu z colą
Ci co to drugie wolą niech wstają
Niech ściskają kinoskopy
To coś więcej w tym jest wszystko popij
chcesz to weź to nie chcesz spróbuj zgnieść to
i schódź od razu z ekranu ,zastanów się nad treścią
ej, chciałbym stary żebys też mógł mieć ją
żebys miał argumenty idąc do mnie z wiescią
Teraz wiesz nie oślepią nas tandetne światła
Syreny,halogeny sceny i największy nakład,.
Wchodzę,tylko czy bógmacher przyjmie zakład
Stawiam głowę i nie sądzę żeby spadła
światła,z różnych ujęć,z różnych stron
Inny profil, nasze mordy i szklany kamertrofit
To kawałek o tym,czego nigdy nie odkryją światła...

gra świateł ,
(ja ,ja) ja nie boję się o stratę,
to nie jest moim światem
gra świateł,
ja nie boję się o stratę,to nie jest moim światem x2
Pop roszę moczem, zrozum to poproszę jak
umieszczać możesz w jednym worze z nim ten rap?
Bo mam podłoże jak w 98' i zwinne palce mam
i ja chcę dalej tak ty
proszę man, idę do studia nie utrudniaj dzięki,
ja to niewiadoma z twoich równań
mam tyle planów każdy plan to dylemat
i robić mam ze stylem rap ty
proszę daj mi robić wychodzi mi to dobrze,
proszę ogarnij może to że siebie wnosze,
nie przeszkadzajmy sobie miej litość proszę,
po tej drodze idąc już na pewno z niej nie zboczę,

jak nie my to ktooo?
cieszy mnie widok tych wyciągniętych rąk
biegniemy pod prąd
a razem my to wielkie joł [x2]

przepraszam cię, nie zawsze ze mną lekko jest,
ja zawsze musze wyzej jedno piętro wejść,
taki charakter mam zodiakalny lew,
przepraszam cię, chodź zapalmy jazz,
sorawa, są brawa, to dla was,
tyle razy mogłem was zawieść
w ogóle nie pamiętam ile razy nawet
przepraszam że tak czasem jadę po nich
masz klasę hejtów no bo za tedasem stoisz,
mówili bądź sobą - i kurwa jestem
i przepraszam robie rap jak zechcę no i?

jak nie my to ktooo?
cieszy mnie widok tych wyciągniętych rąk
biegniemy pod prąd
a razem my to wielkie joł [x2]

dziękuję, wiem czasem cię kuję ale
nie okazuje się być kutasem i chujem wcale
dziękuję że wytrwałeś ze mną
nie jedno przed nami i napinamy dalej
dajesz pełen talerz ale szczęk,
sponsorowałeś ale opierdolił szamę wieprz,
dzięki same wiesz i za tą famę też
i że kawałki są słuchane na kolumnach wież,
to moja duma jest, jesteś fanem dzięx
i możesz czasem przejebane mieć ja to wiem,
ale przetrwałeś ze mną, ej kontrolujemy dźwięk

jak nie my to ktooo?
cieszy mnie widok tych wyciągniętych rąk
biegniemy pod prąd
a razem my to wielkie joł [x2]
[Verse 1]
Czasem mówię sobie ty powinieneś w tym być
Co ty robisz w tym, ty jebnij w drzwi i wyjdź stąd
Po prostu pierdol to wszystko ty
Po prostu ci ludzie nie myślą nic a nic
I nie wal tak prosto z mostu im, po prostu
Nie ma co się spodziewać wniosków w nich
To dawno nie jest oldschool
Dziś wiem, to bajka po polsku, której nie robił Walt Disney
Lecz nie ma tak że pizdnę w kąt to
Czekam na swoje konto
Pieprze bon ton i wierzę że trzeba mówić co się myśli
Tylu ludzi musiało nam to wyśnić

[Hook x2]
Tu nie ma ze to tamto
Tu tabu dawno jest banknot
Tu rapu nie da się zamknąć bo
Ja pierdole tą hiphopowa poprawność

[Verse 2]
Popycham ci kolejny wers znaczeń
To słychać, nie kumacie wers ssacze
Sracie w wersy patrzycie tylko na znaczek
To nie Versace,
To PLNY
Kumasz czacze? Jedziemy
Tu piszemy treść, jest na kilku poziomach
Znam kilku z nich co jeździ po ziomach
A jak ich spotyka to jest klejona piona
Miałem szanse sie przekonać, nie jeden raz
I coś mnie trzyma w tym by trwać wciąż
I w oczach widać im cyfry kiedy patrzą
I mogłem o tym już nagrywać dawno
Nie czekając, aż zaczną się zatapiać w bagno
To było pewne, że wpadną łatwo
I już sie chapie jak ktoś raz chapnął, łapiesz?
Pieniądze pachną w rapie zyskiem
Ty, przecież to takie oczywiste

[Hook x2]

[Verse 3]
Są rzeczy o których nie mówić jest sposób
żeby nie wkurwić tu paru osób od sosu
Przez kurwy z pornosów do nosów
I w chuj donosów, tylko człowieka wylosuj
Kolesie pozują razem do zdjęć tu
Jedna rodzina na zdjęciu, ich pięciu
Za parę chwil trzech z nich już jest nie ten
A chwilę później zostaje jeden
Badziewie kwituj uśmiechem, jak inni milcz
Będziesz z nimi na zdjęciu za pare chwil
I tak potem nikt nic nie skmini
Największy mistrz może być ze wszystkimi
Patrze na dół, nie kumam tych układów
I zamykam się w rapie bo mam ciąg do rapu
I tylko to synku trzyma mnie w tym tu
No i hajs od gimbów

[Hook x4]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo