Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Znów kolejny dobry chłopak idzie kurwa w puchę
tylko dlatego, że dla ziomków latał z buchem
wsadź se w dupę na psach skruchę
ja wybrałem takie życie i tak żyć tu muszę
rap, rodzina, rejony, którzy się śmieją
wytykają palcem a to jeszcze bardziej nakręca mnie
by kolejny dzień hołdem był dla tych podwórek
dla mord, które odurzone skunem
są esencji siłą właśnie tych podwórek
dla mord, które czekają tyle lat
by w końcu nasz rap ujrzał światło dzienne
dla mord, które cały czas wierzyły we mnie
mimo wszystkich wad, które siedzą we mnie
dla mord, które, dla mord, które
dla mord, które, dla mord, które

Żyją ze mną, są moją rodziną
proste, to te mordy, to te chwile
ich uroki, którymi człowiek żyje
betonowe bloki, gdy wszystko leci na łeb, na szyję
mało kto świeci przykładem
to bagno, w którym często gubię się sam w sobie
by po chwili odnaleźć się ponownie
tu na Ursynowie świadomie w 100%
tworzymy rap unikat przy mnie brat
przed nami świat, jebać machloje
idziemy krok po kroku po swoje do przodu
dzięki Bogu za to kilku ziomków w sercu
co od świtu do zmroku są przy boku, są przy boku

Pamiętasz o mnie - pamiętam dobrze
Pamięć rzecz święta - każdy to powie
Miej swoich bliskich - w sercu i w głowie
Niejedną mordę teraz pozdrowię
Tu na rejonie - w klubie czy w domu
Nie zapomnę, nie o tobie ziomuś
ty mi pomogłeś - i ja ci pomogłem
za krewne japy pijemy zdrowie

Patrzę ci w oczy, widzę to co u mnie
dlatego jestem pewien, że to rozumiesz
to życie tak podobne tu, ale jednak różne
tak podobne, bo ten rejon nas wychowuje
ale różne niespodzianki los nam sprawia
dlatego musisz sam o siebie zadbać
a ci co mają pomóc i tak to zrobią
lepiej się orientuj kto stanie za tobą
ja jestem pewien tych paru ludzi, paru braci
co wiedzą co znaczy iść ramię w ramię
im nie tłumaczysz wiedzą co jest grane
te wszystkie japy dobrze mi znane
życie zrzuciło nas w jednym momencie
zrzuciło nas w to samo miejsce
pamiętam te czasy gdy byłem sam
dlatego dziękuję wam za to, że was mam

Elo, twoi bracia, moje krewne japy
tutaj na ulicy ciągle widmo kraty
tutaj na ulicy my jak nocne mary
pozdro dla kumatych, dla gorących głów
dla mojej dzielnicy, elo Ursynów
to właśnie tu proza życia się rozgrywa
niejeden - interesy, niejeden - kryminał
to koleje losu, niestety tak tu bywa
niejeden nagrywa, niejeden tego słucha
osiedlowe rapy, warszawska nuta
dla wszystkich bliskich teraz tutaj hula
ona nakręca, jap nie zamula
dla wielu ludzi to napęd działania
spójrz w moje oczy, brak w nich zakłamania

[x2]
Pamiętasz o mnie - pamiętam dobrze
Pamięć rzecz święta - każdy to powie
Miej swoich bliskich - w sercu i w głowie
Niejedną mordę teraz pozdrowię
Tu na rejonie - w klubie czy w domu
Nie zapomnę, nie o tobie ziomuś
ty mi pomogłeś - i ja ci pomogłem
za krewne japy pijemy zdrowie
Ref:
Panie i Panowie, właśnie nadszedł ten dzień,
trzeba zatrzymać gniew, uratować życia sens.
Nie poddawaj się, zmieniaj zdarzeń bieg,
Twoja przeszłość, nie może niszczyć Cię. /2x

Spróbuj zatrzymać gniew, uciszyć stres odetchnąć,
by obudzić się, gdzie chwile złe Cię nie dosięgną,
na zawsze uwierz, że warto stawiać na jedność,
a z muzyką na słuchawkach, zabijemy obojętność.
Zdziwiłbyś się człowiek jakbym rzucił kilka ksyw,
to o ludziach, których dobrze znam, gdy słuchasz ich.
Nienawiść chcą sprzedawać, dali jej maskę, dobra,
pchają stragan bazarowy bałagan swojego boga.
Jara ich hajs i sława, napędza koks i trawa,
stali się sztuczni, dobrze wiedzą jak smakuje zdrada.
Proch obleka ich lęki, chcą myśleć, że są wielcy,
gadają o miłości, a gniew ich stale męczy.
Nie muszę się z tym godzić, znajduję prostsze drogi,
i omijam miejsca, które mogłyby bliskim zaszkodzić,
jeśli chcesz zabić wszystkich to zacznij od siebie,
albo obierz inny cel i zapanuj nad gniewem.

(Hades)

Jestem chodnikowym wilkiem jak B.I.S.Z, kocham krew,
na nią oczy mi się błyszczą jak led, ale zamykam je.
Opanuj strach i powstrzymaj gniew, mówi mój wewnętrzny głos,
Majk to mój gwiezdny miecz, chuj mnie obchodzi ich szelest.
Masz i pomyśl, wchodzę z buta, skurwysyny wywracają stoły,
boom, boom, bap, zero, dziewięć, jeden, zero, dwa, dwa.
Cały czas przed siebie, no bo niby jak?
Zabijam gniew, zapalniczka pompuje gaz, głośnik pompuje bas,
dźwięk, cztery ściany, ja, zwyczajny dzień, dniem wielkich zmian,
bez obietnic, nic się nie dzieje od tak, możesz mnie skreślić,
dodać do strat, ciężko nie być wściekłym, ale mnie wkurwia nawet ten fakt.
Raperzy nie są niebezpieczni, KRS-One
Jacy młodzi gniewni? Panie, to żaden z nas.

Ref:
Panie i Panowie, właśnie nadszedł ten dzień,
trzeba zatrzymać gniew, uratować życia sens.
Nie poddawaj się, zmieniaj zdarzeń bieg,
Twoja przeszłość, nie może niszczyć Cię. /2x

W świecie pogardy, moją czujność chcą uśpić,
próżność tańczy z chamstwem, zaczynam się dusić.
Chcą mi wróżyć, coś mi wmówić, w furii gubią sens.
Gniew prowadzi ich bose stopy po rozbitym szkle.
Hieny wychodzą na żer, ścisk szczęk, tracisz tlen,
strzeż rodzinę przed złem, nim ją wezmą za cel,
widzę, obłęd w ich oczach, leczą gniewem kompleksy.
Z wyrachowania, zjedzą więcej niż mogą zmieścić.
Nieszczere gesty, chęć zemsty, omijam ich ścieżki,
dają naiwnym truciznę, czerpiąc z nich korzyści.
Ich śmieszny prestiż zbudowany, by błyszczeć,
idzie pod gilotynę, bo przestaliśmy milczeć.
Na ulice wyjdę, krzyknę 'Nie zabierzesz mi wolności,
prędzej zginę!', niż zawisnę w próżni, cudzych potrzeb.
Gubię pościg paranoi, nie mam broni, mam odwagę.
Z wyboru buntownik, oddam życie za sprawę.
(Yo.. ta.. ej)

Świat oblepia kłamstwo, oślepia hajs go, ej
Co wyście narobili mili państwo
Coś jest nie tak, miało być tak sweet - co?
Koledzy milczą, słychać tylko Hip-Hop
Muzyka prawdy, za oknem jest już widno
Bierzesz kołdrę, jesteś sam, jest ci zimno
Rozkmina za rozkminą, czyja to wina?
Taki smutny finał, taka fajna dziewczyna
Patrzysz w lustro, widzisz typa co schrzanił, chyba?
Nie byłeś jednak taki zakochany zanim
Wszystko wyszło, byłeś dobrej myśli
Teraz jest już po wszystkim (przekaz..)

ref. x2
Gasną lampy, nie ma tamtych
Tam są blanty, ale żeś przejebał z tamtym
Taki byłeś pan romantyk
Siedzisz sam w tym pośród ścian tych..

(Ej) nosisz ten sweter, szyty nieprawd ściegiem
Już nie jesteś taki pewien siebie - co?
Wyszły te brudy, co się miały nie prać
nie wiem co to są za brudy, ale musiał to być cios..
W oczach masz przerażenie, zimny smutek
Mie będziesz silny, kiedy spotkasz z innym tą dupę
Bo on tam będzie za ciebie, masz tupet
Będziesz o nią zazdrosny, choć to ty byłeś fiutem
to musiało na jaw wyleźć
Dowiedziała się w końcu, że ją zdradziłeś
Ty, nigdy ci tego nie mówiłem, chyba?
Ale fajną miałeś tą dziewczynę, wybacz

ref. x2
Gasną lampy, nie ma tamtych
Tam są blanty, ale żeś przejebał z tamtym
Taki byłeś pan romantyk
Siedzisz sam w tym pośród ścian tych..

(Ej) o co ty masz do niej pretensję,
Było nie dymać, stań na chwilę na jej miejsce,
Ból rozrywa serce, ledwo oddychasz
To co było napewno raczyło się rozsypać
Ta wielka miłość, gdzie ona jest teraz?
Nic nie słychać, a tych gruzów nie pozbierasz
I jest ci smutno, wszystko się stłukło
Choler (ej), to nie ona okazała się kurwą
Mówi się "trudno", tak, łatwo przyszło, łatwo poszło
Słodka rozkosz, teraz jest tak gorzko
Przecież miało to po tobie tak spłynąć
(Ej) była naprawdę fajną dziewczyną

ref. x2
Gasną lampy, nie ma tamtych
Tam są blanty, ale żeś przejebał z tamtym
Taki byłeś pan romantyk,
Siedzisz sam w tym pośród ścian tych..

(Ej) jak się ludzie zdradzają, to nic z tego nie będzie
"Kiedy znajdziemy się na zakręcie" - grało przed dzień
Miałeś się nią zająć, wyszedłeś
Przed wejściem czekał gość z tematem w kiejdzie
I znowu gruby balet, kurwiny, kolesie
A jej mówimy, że "gramy na ps-ie" z kumplem
W tym czasie ty kurwę jedziesz, ci ludzie to wiedzą
To musiało wyjść przecież, kurde
Jedna rzecz mnie męczy, tyle dziewczyn
Zdołałeś wypieprzyć, wiem, że ci nie wstyd, lecz,
Ta jedna rzecz tak mnie dręczy więc,
Jak się do niej potem wraca - to jak to jest?

ref. x2
Gasną lampy, nie ma tamtych
Tam są blanty, ale żeś przejebał z tamtym
Taki byłeś pan romantyk,
Siedzisz sam w tym pośród ścian tych..
Bo ja zawsze tutaj będę na nic twoje groźby w słowach
Frajerów pierdolę jak monitoring na stadionach
Więc uwaga na łobuza - łobuz może nabić guza
Sam problemów nie szukam lecz zbastować trudna sztuka
Tak jak moja liryka wciąż brudna jest taktyka
Ale nigdy z partyzanta wolę twarzą w twarz mieć farta
Mogę wygrać lub przegrać, psycha rozjebana, zdarta
Działek ci to powie kłótnia kłótnią, darcie mordy
W samych tylko żartach jestem trudny nie wygodny
Dlaczego taki jestem? A jaki mam być?
Nikt mi nie pokazał jak przez życie mam iść
Sam sobie radź! (nóż kurwa mać)
Osadzony w realiach muszę radę dać!
Przestań chlać, wróć do szkoły, zdobądź zawód - te pierdoły
Nie dotyczą mnie jak socjal-bony z OPS'u
Żyjąc w stresie pragnę stresu tak jak człowiek głodny seksu
Z tym akurat jest w porządku limit w granicach rozsądku
Sex jest jak narkotyk tu zaciera się ślad wątku - w porządku
Byle do piątku, weekend zawsze jest abstrakcją, tylko nieraz ewelacją
Tam gdzie gramy się nie nudzą, mogę przejść się trasą różną
Przyjechać, przylecieć jeśli tylko tego chcecie
66-16 uderzy teraz właśnie, chociaż czas na nowe produkcje
Stare zakłócają waśnie, legendy i ploty, upadki i wzloty
O tamtym i o tym, mądre rzeczy i głupoty
No co ty? Pytasz z miną idioty
Nie wiedziałeś, że to żyje? Że rozkwita rośnie w siłę?
Dobrze w chuj i luta klik razem z Any obla stylem
Żadnym szczylem, po prostu rymuję
Swoich rymów nie studiuje, nie poprawiam, kombinuję
Z małej głowy słowa strzelam i nie biję na oślep - wszystko ma podstawy ośle
Jeśli tego nie rozumiesz to nie jesteś żadnym gościem
Sykuś ma w tej kwestii dużo do powiedzenia
Wiem na kim mam polegać same dobre skojarzenia
Że nie lubię Owidiusza to niczego nie zmieniam
Nikogo nie skrzywdzę, bo dla swoich jestem - się masz
W porządku w chuj, a nie jakiś tam gnój
To tylko uliczny rynsztok, kiedyś było cool
Piękna trawa i huśtawki i przed każdą chatą ławki
Nawet tego nie pamiętam, wszystko się poszło jebać
Czołg przyjechał i odjechał, popękany chodnik przetrwał
To i my tu damy radę pewnie nigdy nie wyjadę
Nie dla mnie grilowanie w ogródku przy altanie
Zresztą nie ma co żałować, tutaj dobrze jest szanować
Przecież umiem to co mam, bo o to dbam
Jak ogrodnik o swe plony wciąż jestem zadowolony
Chociaż z miną winowajcy niejednokrotnie skojarzony
To aktorskie zadatki, ściema to pijackie gadki
Zawsze można wytłumaczyć po co piję, czemu żyję
Tysiąc usprawiedliwieniem, a sumienie tylko jedne
Nie raz przed obliczem blednie chociaż wiara załamana
Wciąż się wierzy w coś od rana tysiąc myśli co się przyśni
A co spełni, misję grzechu czas wypełnić
To na tyle, jestem w tyle, czas ucieka, życie czeka
Nie? Jakie obrazy przyszłości nijakie
Taką dolinę nieraz załapać potrafię
Taką dolinę nieraz załapać potrafię
Taką dolinę nieraz załapać potrafię
Taką dolinę nieraz załapać potrafię
Serce miasta, planeta moja własna
Prawie dziewiętnasta, czas przygody nastał
Słowo na dziś, to zapomnieć o wszystkim
Zebrać, poukładać skołatane myśli
Nie w głowie dziś mi są problemy jutra
Nie w głowie dziś mi bezsensowna burda
Wszystko się topi, żar leje się z nieba
Zimny browar, tylko tego mi potrzeba, wiesz…

Miasto ledwo dyszy w upale
Sierpniowy wieczór znów szykuje mi balet
Wokół twarze, które znam doskonale
Wiem, ze wrażeń nie zabraknie dziś wcale
x2

Ej, ruszam z przyjaciółmi
W poszukiwaniu miejsca
Czeka tam na pewno
Jest godzina jeszcze wczesna
Ja i moi ludzie, dziś na pełnym luzie
To nasza nagroda po pięciodniowym trudzie
Są tu wszyscy, wszyscy moi bliscy
Najcenniejszy skarb, co w ogóle się nie błyszczy
Wszyscy przyszli, wielcy optymiści
Nastawieni na to, ze ten wieczór ich wyczyści
Tak, to jest.. już tak to jest
Dzień adoracji kufla, pielgrzymki w kilka miejsc
Tak to jest… już tak to jest
Dziś razem z przyjaciółmi usuwamy stres

Miasto ledwo dyszy w upale
Sierpniowy wieczór znów szykuje mi balet
Wokół twarze, które znam doskonale
Wiem, ze wrażeń nie zabraknie dziś wcale
x2
W taką noc jak ta
Gwiazdy nie gasną
Mamy ful energii moc
Pulsuje miast
W taką noc jak ta
Miasto jest nasze
Sobotnia noc
Ma na nią patent

Za tańczymy jeszcze raz s rytmie gorącej salsy
Ten parkiet będzie nasz, mamy energii zastrzyk
Gorąca będzie noc, wiem to na pewno
Uśmiechasz się, więc trafiłem w samo sedno
Że wiesz, ze to dla nas odpowiednia chwila
Sobotnia noc, równa się chilaut
Gorąca noc, niech te chwile trwają wiecznie
Kocham to życie…
…ale kurwa, gdzie ja jestem?!
[masakra…]

Miasto ledwo dyszy w upale
Sierpniowy wieczór znów szykuje mi balet
Wokół twarze, które znam doskonale
Wiem, ze wrażeń nie zabraknie dziś wcale
x2
Nigdy nie powiem, że nie mam nic
mam rodzinę, przyjaciół, rap i po co żyć
ale na ulicach ludzi mnóstwo, materialno-duchowe ubóstwo
zacznij zauważać, taka prawda - Polska to pierdolnik nie bałagan
zobacz co się tu wyrabia, ilu ludzi musi po śmietnikach zapierdalać,
a to chore państwo nawet z tego ich okrada
zamykając, likwidując, co za szmata tak kazała?
Takie są realia, renty - śmiech,
emerytury ludziom, którzy za te mury oddali swą krew,
tak tu jest i choć młodzi nie poddają się, to tak właśnie jest!

Uliczny styl, by móc ścigać dobrej kasy,
inny by zajebał za Air Max'y Classic.
Mogę pomarzyć, mówić co mi się podoba,
o tym tylko rapować, bo zżera mnie choroba, zobacz
ulica klub, komuś znów skacze gul tu
kolejny kurs, więcej niż kilka stów
znów patrzysz kogo pobić, zabić nastrój,
zgnoić, skurwić, stłamsić, zaszczuć.
Znasz tu tych, którzy mieszkają po blokach,
znasz dobrze tych co mogą Cię dopaść,
tych po wyrokach i wciąż bez alibi
ja tylko patrzę, choć chcę być tam z nimi.

Jeden nie ma nic wiesz, drugi ma ambicje,
jeden robi biznes, a drugi chce bić się,
co jest nam bliskie? Popatrz nad Wisłę!
Co? TAK TU JEST! Tak tu jest! [x2]

[0-22 lokalizacja Warszawa]
Idę w kierunku Królestwa Niebieskiego,
w imię wizerunku jedynego, prawdziwego
we mnie siła godła narodowego,
patrz, skrzydła rozpościera symbol orła,
to moje miejsce, serce, mowa,
czysta zajawa, ambicja zdrowa,
szybki mach na rejonach Emokah i Ursynowa.
Jedni żyją myślą twórczą, inni żyją myślą samobójczą,
tak jest tu nad Wisłą,
którą płyną ścieki ludzkich myśli,
ten kto je oczyści zaspokoi smak ambicji.

A teraz wjeżdża Wilku, pseudonim WDZ, ziom
jebać lamusów co głupoty pieprzą
i choć jest ciężko nie narzekam, daję prawdziwy rap,
kolejny dill to fakt, kolejny pakt brat.
Tak tu jest, żyjemy na ulicy
trzeba kombinować każdego to dotyczy
chcesz monety liczyć? Ziom, nie tędy droga
kanapka w ręku mój biznes, moja flota,
barman szybko rozpoznaje twarze królów na banknotach,
tak bawią się dixony i JLB popatrz
Szlaufy biegają już z kiślem w majtkach,
są jointy, drinki, cipki - życie jak bajka.

Jeden nie ma nic wiesz, drugi ma ambicje,
jeden robi biznes, a drugi chce bić się,
co jest nam bliskie? Popatrz nad Wisłę!
Co? TAK TU JEST! Tak tu jest! [x2]
Pop roszę moczem, zrozum to poproszę jak
umieszczać możesz w jednym worze z nim ten rap?
Bo mam podłoże jak w 98' i zwinne palce mam
i ja chcę dalej tak ty
proszę man, idę do studia nie utrudniaj dzięki,
ja to niewiadoma z twoich równań
mam tyle planów każdy plan to dylemat
i robić mam ze stylem rap ty
proszę daj mi robić wychodzi mi to dobrze,
proszę ogarnij może to że siebie wnosze,
nie przeszkadzajmy sobie miej litość proszę,
po tej drodze idąc już na pewno z niej nie zboczę,

jak nie my to ktooo?
cieszy mnie widok tych wyciągniętych rąk
biegniemy pod prąd
a razem my to wielkie joł [x2]

przepraszam cię, nie zawsze ze mną lekko jest,
ja zawsze musze wyzej jedno piętro wejść,
taki charakter mam zodiakalny lew,
przepraszam cię, chodź zapalmy jazz,
sorawa, są brawa, to dla was,
tyle razy mogłem was zawieść
w ogóle nie pamiętam ile razy nawet
przepraszam że tak czasem jadę po nich
masz klasę hejtów no bo za tedasem stoisz,
mówili bądź sobą - i kurwa jestem
i przepraszam robie rap jak zechcę no i?

jak nie my to ktooo?
cieszy mnie widok tych wyciągniętych rąk
biegniemy pod prąd
a razem my to wielkie joł [x2]

dziękuję, wiem czasem cię kuję ale
nie okazuje się być kutasem i chujem wcale
dziękuję że wytrwałeś ze mną
nie jedno przed nami i napinamy dalej
dajesz pełen talerz ale szczęk,
sponsorowałeś ale opierdolił szamę wieprz,
dzięki same wiesz i za tą famę też
i że kawałki są słuchane na kolumnach wież,
to moja duma jest, jesteś fanem dzięx
i możesz czasem przejebane mieć ja to wiem,
ale przetrwałeś ze mną, ej kontrolujemy dźwięk

jak nie my to ktooo?
cieszy mnie widok tych wyciągniętych rąk
biegniemy pod prąd
a razem my to wielkie joł [x2]
[Grizzlee]
W imię naszych prawd, w imię wszystkich Was
Którym ciężko było wstać a nie podali się, nie!
Tylko jeden szlak a w sercu jeden takt
I wątpliwości brak, tak osiągniesz swój cel

Bo to jest nasza szansa
Awans do lepszego życia i lepszych dni
Czeka nas ciężka praca
Lecz nagrodą za to jest wejście na szczyt! [x2]

[Kajman]
Miałem koleżkę z podstawówki – niezły wariat
Na przerwie każdej solówki miał bo lubił się prać
Nic z niego nie będzie, mówili nauczyciele
Jego świat, on i ja i ci co ich w gębę lał
Nieważne, na w-fie jak Cristiano Ronaldo
Grał tak, że oczy przecierała Pani Pedagog
To ten sam Krzysiek? Niedowierzała tak ona
Ten mieszał jednego, drugiego, trzeciego i gol
Uwierzył w to, choć oceny miał niedostateczne
Zachowanie nieodpowiednie i srał na etykietę
Poznał koleżkę co już grał w klubie za becel
Powiedział mu – jesteś niezły, przyjedź na testy koniecznie
Taaa, wystarczy wierzyć, że coś da się zmienić
Co niektórzy niestety zatracają swoje talenty
Wóda, koks i miłość do łatwych pieniędzy
Potrafią okaleczyć nawet najczystsze diamenty!

[Grizzlee]
W imię naszych prawd, w imię wszystkich Was
Którym ciężko było wstać a nie podali się, nie!
Tylko jeden szlak a w sercu jeden takt
I wątpliwości brak, tak osiągniesz swój cel

Bo to jest nasza szansa
Awans do lepszego życia i lepszych dni
Czeka nas ciężka praca
Lecz nagrodą za to jest wejście na szczyt! [x2]

[Kajman]
Na czym stanąłem? A że w kiwkach był Bogiem
A jak skrzydłem poszedł, piłki dorzucał prosto na głowę
Szybki coś al’a Rooney i w obronie van Buyten
Wypatrzyli go w małym klubie rekiny z ligi drugiej
I poszedł daleko od domu gdzie nowi kumple
Uczyli zawodu jak na luzie być w tabeli czubie
Awans się robi rozumiesz? - kiwał głową dureń
I zdobyli złoto, wchodząc do ligi przez boczną furtkę
Treningi? Przecież i tak zwyciężymy
Co noc dziewczyny miał, wódę chlał do późnej godziny
Nie myślał o trikach, odpuszczę dzisiaj nadrobimy
I tak leciał czas od piwa do piwa aż stał się nikim
Smutne, ale nie najgorsze
Wkrótce PZPN wydał czarną owcę i zrobił się burdel
Sekret drużyny sprzedał kundel i zamknął furtkę przed nosem
Jednym ruchem kończąc swoją karierę z hukiem!

[Grizzlee]
W imię naszych prawd, w imię wszystkich Was
Którym ciężko było wstać a nie podali się, nie!
Tylko jeden szlak a w sercu jeden takt
I wątpliwości brak, tak osiągniesz swój cel

Bo to jest nasza szansa
Awans do lepszego życia i lepszych dni
Czeka nas ciężka praca
Lecz nagrodą za to jest wejście na szczyt! [x2]
Chciałaby być twoją małpolatką
Chciałaby walnąć alko pod klatką
Nie warto, małpo, te murki to nie raj
Kto siedział tam już dawno, ten dobrze je zna

(Okoliczny E-e-e-e-element... ;)
Robi coś dobrego, robi coś złego)

Tu Typy są nietypowe, na plus lub minus
Tam skąd pochodzę, rozliczają mnie ze słów, a czynów
A mojej bandy rola to zerwana banderola
Trochę Fanty, Cola i za fanty dola
Język pieniądza czasem dla nich to jedyne esperanto
By mieć spokój umysłu - oddali serca blantom
Każdy chciałby tam to szczęście, lepsze auto o dni
Lepsze, walczą z wielką desperacją
Spore zrycie, skazani na życie,
szare twarze w miejskich autobusach o świcie
Rzadko okazują miłość, wiedzą, że może zabić
Jest przekupna, a oglądać się za siebie to nawyk
Mają serca szczerze, obcym nic do tego
Same dobre mordy, a nie hipki lego
A alter-ego dotyczy każdego
Okoliczny robi coś dobrego, robi coś złego

(skrecze)

W innych blokach niż na Wspólnej toczy się życie
Wyrwać stąd jest się trudniej, niż skończyć z piciem
Życie kopie w dupę, trzeba zabić ból
Zostaje lufę nabić full i się wstawić w chuj
Zostawić tu i teraz, tak lubisz nieraz, co?
Odpowiedź jest w tych dwóch literach: no (nooo)
Coś dobrego, złego, weź nie pytaj
Wczoraj dobrze popłynąłem i źle jest dzisiaj
Sztuki chcą hajsu, studia to opcja
I marzą o własnych studiach paznokcia
Co weekend grana gruba odskocznia
I ciągle bardziej wóda niż koks, ta
Miejska dżungla, nie kumasz tego?
Nie, że na polo krokodyl, a na butach drzewo
Niebieskie ptaki nie śpiewają jak szczeka pies
Małpy wychodza ze sklepu, tam czeka sęp
Tak płyną dni, dobro-zło się miesza
A jak spytasz ich, o to kto gdzie mieszka
Nie dostań kociej mordy, "co ci do tego?"
Okoliczny robi coś dobrego, robi coś złego

(skrecze)

Najpierw piją tam, żeby zabić czas,
Potem piją, żeby ich nie zabił kac.
Na koniec po co piją - już sami nie wiedzą...
(Okoliczny robi coś dobrego, robi coś złego)
Może myślą, że tak się robi to niebo,
Że to nie dno i nie trzeba się odbić od niego.
Ja też tak żyję, nie mam nic do tego...
(Okoliczny robi coś dobrego, robi coś złego)
I ciągle jednak bardziej wóda niż koks,
Chociaż świat jest nasz i ma się udać, czy coś
Ale czy coś się udało, nie pamiętam niczego.
(Okoliczny...) wiesz jak jest...

(skrecze)

Małpolatka, wychodzi z klatki w klapkach
A żul pyta o fajki i ma Nike bez znaczka
Wyszedł z paczki, udaje, że jest parkingowym
a małpolatka dalej ma party w głowie
Jeden wiedzy chłonie, inny nos ma w łonie
Inny nosem chłonie, joł, bo koks jest w modzie
Bawi się, na narko wydaje całą pensję
A ty w kolejce po rentę z niemowlęciem pod ręke
Kiedyś snułeś plany siedząc na ławce po skręcie
Wielu z nich odeszło stąd pod byle pretekstem
Nie wytłumaczę, a ścierać się na darmo to bezsens
Wielu wpadło na pomysł, aby ogarnąć się wreszcie
W tym mieście jak w każdym historii jest masę
Życiowych tragedii, przypałów i afer
Ja dziś nie dam bomby i to coś nowego
Okoliczny robi coś dobrego, robi coś złego

(skrecze)
Taa, Buczer, Buczer, RPS, RPS
Rysiu, Kobra, Wiara Czyni Cuda
Wrrr, wrrr, wrrr!
White House Na Bicie.

[Buczer:]
'Wiara czyni cuda' - dla mnie to nie pusty slogan,
ale musisz wierzyć ziomuś nie wystarczy dar od Boga,
żeby osiągnąć sukces, urzeczywistnić marzenia
wszystko jest w zasięgu ręki, wystarczy myślenie pozmieniać
Kim byłbym dzisiaj gdybym nie uwierzył w siebie? co?
Zapier** bym na etacie za marne grosze, ziom
kim byłbym dzisiaj? chłopaku przestań
gdybym założył, że za wysoko jest postawiona ta poprzeczka.
To wiara w to, że może być lepiej nie gorzej,
sprawia to że mój wzorzec dziś puszcza w Polskę mój krążek,
to wiara w to, że może być lepiej nie gorzej,
sprawia to, że łoże na loże w zwycięstwo hajs łoże
Dziękuję za wszystko co od ciebie dostałem:
za ziomków, za hip hop, za wiarę, za talent,
za to, że hip hop był największą inspiracją,
jest przede wszystkim przyjacielem, a nie tylko wydawcą.

Obierz dobry kierunek czy jest właściwy zobaczysz.
Czy mi wyszło sam widzisz.
Bu, Bu, Buczer Dwa Oblicza.
RPS, To moja wiara sprawiła, w sklepach leży moja płyta.
Zdala od skur**, sam na siebie byłem zdany.
Wła, wła, właśnie tak.
RPS!

[Peja:]
To moja wiara sprawiła że się rozwijam i zmieniam,
ludzi szanuję, doceniam, nie oceniam złych czynów,
z dala od skur** czerpiących siłę z upadków,
dziś oni sami padają nie mogąc ruszyć ze startu
A wiara sprawia że kminię bo warto wybaczać innym,
każdy popełnia błędy nie każdy czuję się winny,
nie bądź dziecinny człowieku, przestań winić za czyny,
tych którzy lepiej od ciebie radzą se z życiem codziennym
Ja powiem droga nie tędy, nie tędy droga gdy Boga,
nie znajdzie na swojej ścieżce bo się mnie Bogiem obwoła,
przerysował realia, rzeczywistość wypatrzył,
ty obierz dobry kierunek czy jest właściwy - zobaczysz.
Bo za normalność ty chciałeś nagrodę najlepiej Nobla,
a w zamian nie chce nic oddać to zwykły nierób nie kozak,
chu** poza, pretensję, roszczeniowa postawa,
zamiast zarabiać o wieży w cuda bez wiary dramat.

Obierz dobry kierunek czy jest właściwy zobaczysz.
Czy mi wyszło sam widzisz.
Bu, Bu, Buczer Dwa Oblicza.
RPS, To moja wiara sprawiła, w sklepach leży moja płyta.
Zdala od sku**, sam na siebie byłem zdany.
Wła, wła, właśnie tak, tak!
Kobra!

[Kobra:]
Wiara czyni cuda dla mnie tylko wiara w siebie,
ego płata figle więc ci mówię zejdź na ziemie,
i kim byłbym dziś gdybym zrezygnował z marzeń?
siedział przy drożnym barze sam zapity w trupa
Szlajał się po klubach z napizganą lambadziarą,
z lekko przypałową dziarą wyżej dupy w krótkiej mini,
nie grał bym dla ludzi, innych ludzi za to winił,
sam dla siebie bym był nikim tak do końca po sam finish.
Czy mi wyszło?
Sam widzisz w sklepach leży moja płyta,
na najlepszych polskich bitach od najlepszych producentów,
jebać 50 Cent'ów co żałują kilku centów,
żeby kupić kozaka oszczędź na jakości mixtape'ów
Nie słuchałem gróźb, sam na siebie byłem zdany,
chłopak rapem zajarany, łukiem omijałem kościół,
może kiedyś na kolana padnę, krzyknę: "Kościół",
nie wierzę w kogoś więcej niż we własne możliwości
Sweet focie i w kocie
Przecież Ty nie dygasz na robocie
Do dziś makijaż robisz sobie
Nie zmyjesz go z ryja przez najbliższą dobę
Co będziesz robiła? - wiemy oboje
Jak to że mam PLNY na sobie
Jest piątek dziś nie wrzucasz zwierzątek
Gruba impreza zwie się Twoim wall-em
O ja pierdole jest gruby balet
Psiapsióły wpadły - jedna nosi lale (PLNY)
Ta fota kosi ma 4 lajki
I koment do koleżanki za te najki
Doskonale leje sie winko
Uważaj dziewczynko na siebie tylko
Żyj szybko pieprz się młodo
I jeszcze daj na fejsie jakies foto.

ref.
Laj laj ile dasz za lajk
Ty tyle aż no to daj daj
Ej patrz tu każda tego chce
By każdy kto popatrzy widział je (x2)

2.
[?] Ty wrzuć focie tak
Tak się bawi polska młodzież
Pstryk - widze, pstryk - czuje to
Pstryk - o, obserwuje Twój wall
Parę kobitek jest, jest pite wiesz
Ale wy właśnie wychodzicie i ja też
Będę Cię widzieć F5 refresh
Zrobisz co zechcesz - możesz sobie nie chcieć
To silniejsze niż Ty w tym momencie
Zrób zdjęcie, wrzuć zdjęcie
Zanim dasz - zdaj raport z baru
Dobra nie czaruj wiemy co będzie

ref.
Laj laj ile dasz za lajk
Ty tyle aż no to daj daj
Ej patrz tu każda tego chce
By każdy kto popatrzy widział je (x2)

3.
Są zdjęcia w objęciach
Jakiegoś mencia co się napręża
Ty, Ty naprawdę jesteś głupia
Jak tak po klubach szukasz sobie męża
I koment wjeżdża, lajki się sypią
Jesteś niezła z tą swoją ekipą
I nie Ty pierwsza i nie ostatnia
I wiesz ja myśle że to jest masakra
To prawda jesteś jedną z tych lalek
Co tylko wygląda i nic dalej
O, otwórz głowę, zamknij oczy
On przekona się o tym tej nocy
To fajny chłopak jutro nie zadzwoni
Zapomnij o nim właśnie Cię pogonił
A teraz polub to na moim wallu
Ty takie rzeczy robisz bez oporu!!

ref.
Laj laj ile dasz za lajk
Ty tyle aż no to daj daj
Ej patrz tu każda tego chce
By każdy kto popatrzy widział je (x2)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo