Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Serce miasta, planeta moja własna
Prawie dziewiętnasta, czas przygody nastał
Słowo na dziś, to zapomnieć o wszystkim
Zebrać, poukładać skołatane myśli
Nie w głowie dziś mi są problemy jutra
Nie w głowie dziś mi bezsensowna burda
Wszystko się topi, żar leje się z nieba
Zimny browar, tylko tego mi potrzeba, wiesz…

Miasto ledwo dyszy w upale
Sierpniowy wieczór znów szykuje mi balet
Wokół twarze, które znam doskonale
Wiem, ze wrażeń nie zabraknie dziś wcale
x2

Ej, ruszam z przyjaciółmi
W poszukiwaniu miejsca
Czeka tam na pewno
Jest godzina jeszcze wczesna
Ja i moi ludzie, dziś na pełnym luzie
To nasza nagroda po pięciodniowym trudzie
Są tu wszyscy, wszyscy moi bliscy
Najcenniejszy skarb, co w ogóle się nie błyszczy
Wszyscy przyszli, wielcy optymiści
Nastawieni na to, ze ten wieczór ich wyczyści
Tak, to jest.. już tak to jest
Dzień adoracji kufla, pielgrzymki w kilka miejsc
Tak to jest… już tak to jest
Dziś razem z przyjaciółmi usuwamy stres

Miasto ledwo dyszy w upale
Sierpniowy wieczór znów szykuje mi balet
Wokół twarze, które znam doskonale
Wiem, ze wrażeń nie zabraknie dziś wcale
x2
W taką noc jak ta
Gwiazdy nie gasną
Mamy ful energii moc
Pulsuje miast
W taką noc jak ta
Miasto jest nasze
Sobotnia noc
Ma na nią patent

Za tańczymy jeszcze raz s rytmie gorącej salsy
Ten parkiet będzie nasz, mamy energii zastrzyk
Gorąca będzie noc, wiem to na pewno
Uśmiechasz się, więc trafiłem w samo sedno
Że wiesz, ze to dla nas odpowiednia chwila
Sobotnia noc, równa się chilaut
Gorąca noc, niech te chwile trwają wiecznie
Kocham to życie…
…ale kurwa, gdzie ja jestem?!
[masakra…]

Miasto ledwo dyszy w upale
Sierpniowy wieczór znów szykuje mi balet
Wokół twarze, które znam doskonale
Wiem, ze wrażeń nie zabraknie dziś wcale
x2
Gra świateł ,
(ja ,ja) ja nie boję się o stratę,
to nie jest moim światem
gra świateł,
ja nie boję się o stratę,to nie jest moim światem x2

Kamera - start
błysk flesza do okoła ścisk
Chcą zobaczyć znany pysk
on Cie śmieszy a obok miss
która poczuła ten zysk
On się wgryzł już nie puści
Sam się tu przez nich puści
Czy to Kris?
Chyba drwisz,media najwięksi oszuści
Lubią coś pokazać tak jak sami chcieliby zobaczyć schaza
Na nas spada my musimy płacić reputacją
Kładę nacisk to jest imitacją
Świat cudów? Nie bój się debiutu
pobawią się tobą jak laleczką woodu
Świat brudów,wydawca w ch*j żyd
Nikt z ludu go nie ujrzy
On w cieniu siedzi,zgarnia
A w podziemi armia i z tej strony do nas miliony zarzutów
Wiesz ja pie*dole tych fiutów
jeśli nie znasz mego życia nie dyskutuj
chciałes prasy,chciałeś klipu, ja wśród raptyków
którzy pracy się nie wstydzą , a ludzie?
Wierzą tylko w to co widzą.

W mediach my w medio flesz ,błysk ,błąd
Drużyna A nadajemy właśnie stąd stop świateł
przybiera z każdym batem by rozpie*dolić wszystko
I to ma byc naszym światem?
Zapomnij, brudne ulice naszych tekstów
Skwery pełne wosku jak chaty w czasie deszczu
Raz bez kontroli,dwa nie dla oka,trzy to dla ludzi prosto z serca nie na pokaz
Dla młodych gniewnych,bez celu,bez planu,
bo to w dum mokrych apogeum tego chłamu ,
To dla was ta muzyka a nie pod życzenie fonii
To brygada z krwi i kości - Kris ,Liber ,Doniu .

gra świateł ,
(ja ,ja) ja nie boję się o stratę,
to nie jest moim światem
gra świateł,
ja nie boję się o stratę,to nie jest moim światem x2

Są wszędzie, mają wzięcie
Skaczą jak małpy
Fala rapu weszła w bałtyk
Ale schowaj saldo skarbie,schowaj skarby
Euforia chce pozrywać nasze skarby
A ja oświetlony wolą przejde zgodnie z własna wolą
W ręku cola z lodem zamiast lodu z colą
Ci co to drugie wolą niech wstają
Niech ściskają kinoskopy
To coś więcej w tym jest wszystko popij
chcesz to weź to nie chcesz spróbuj zgnieść to
i schódź od razu z ekranu ,zastanów się nad treścią
ej, chciałbym stary żebys też mógł mieć ją
żebys miał argumenty idąc do mnie z wiescią
Teraz wiesz nie oślepią nas tandetne światła
Syreny,halogeny sceny i największy nakład,.
Wchodzę,tylko czy bógmacher przyjmie zakład
Stawiam głowę i nie sądzę żeby spadła
światła,z różnych ujęć,z różnych stron
Inny profil, nasze mordy i szklany kamertrofit
To kawałek o tym,czego nigdy nie odkryją światła...

gra świateł ,
(ja ,ja) ja nie boję się o stratę,
to nie jest moim światem
gra świateł,
ja nie boję się o stratę,to nie jest moim światem x2
Sweet focie i w kocie
Przecież Ty nie dygasz na robocie
Do dziś makijaż robisz sobie
Nie zmyjesz go z ryja przez najbliższą dobę
Co będziesz robiła? - wiemy oboje
Jak to że mam PLNY na sobie
Jest piątek dziś nie wrzucasz zwierzątek
Gruba impreza zwie się Twoim wall-em
O ja pierdole jest gruby balet
Psiapsióły wpadły - jedna nosi lale (PLNY)
Ta fota kosi ma 4 lajki
I koment do koleżanki za te najki
Doskonale leje sie winko
Uważaj dziewczynko na siebie tylko
Żyj szybko pieprz się młodo
I jeszcze daj na fejsie jakies foto.

ref.
Laj laj ile dasz za lajk
Ty tyle aż no to daj daj
Ej patrz tu każda tego chce
By każdy kto popatrzy widział je (x2)

2.
[?] Ty wrzuć focie tak
Tak się bawi polska młodzież
Pstryk - widze, pstryk - czuje to
Pstryk - o, obserwuje Twój wall
Parę kobitek jest, jest pite wiesz
Ale wy właśnie wychodzicie i ja też
Będę Cię widzieć F5 refresh
Zrobisz co zechcesz - możesz sobie nie chcieć
To silniejsze niż Ty w tym momencie
Zrób zdjęcie, wrzuć zdjęcie
Zanim dasz - zdaj raport z baru
Dobra nie czaruj wiemy co będzie

ref.
Laj laj ile dasz za lajk
Ty tyle aż no to daj daj
Ej patrz tu każda tego chce
By każdy kto popatrzy widział je (x2)

3.
Są zdjęcia w objęciach
Jakiegoś mencia co się napręża
Ty, Ty naprawdę jesteś głupia
Jak tak po klubach szukasz sobie męża
I koment wjeżdża, lajki się sypią
Jesteś niezła z tą swoją ekipą
I nie Ty pierwsza i nie ostatnia
I wiesz ja myśle że to jest masakra
To prawda jesteś jedną z tych lalek
Co tylko wygląda i nic dalej
O, otwórz głowę, zamknij oczy
On przekona się o tym tej nocy
To fajny chłopak jutro nie zadzwoni
Zapomnij o nim właśnie Cię pogonił
A teraz polub to na moim wallu
Ty takie rzeczy robisz bez oporu!!

ref.
Laj laj ile dasz za lajk
Ty tyle aż no to daj daj
Ej patrz tu każda tego chce
By każdy kto popatrzy widział je (x2)
Chciałaby być twoją małpolatką
Chciałaby walnąć alko pod klatką
Nie warto, małpo, te murki to nie raj
Kto siedział tam już dawno, ten dobrze je zna

(Okoliczny E-e-e-e-element... ;)
Robi coś dobrego, robi coś złego)

Tu Typy są nietypowe, na plus lub minus
Tam skąd pochodzę, rozliczają mnie ze słów, a czynów
A mojej bandy rola to zerwana banderola
Trochę Fanty, Cola i za fanty dola
Język pieniądza czasem dla nich to jedyne esperanto
By mieć spokój umysłu - oddali serca blantom
Każdy chciałby tam to szczęście, lepsze auto o dni
Lepsze, walczą z wielką desperacją
Spore zrycie, skazani na życie,
szare twarze w miejskich autobusach o świcie
Rzadko okazują miłość, wiedzą, że może zabić
Jest przekupna, a oglądać się za siebie to nawyk
Mają serca szczerze, obcym nic do tego
Same dobre mordy, a nie hipki lego
A alter-ego dotyczy każdego
Okoliczny robi coś dobrego, robi coś złego

(skrecze)

W innych blokach niż na Wspólnej toczy się życie
Wyrwać stąd jest się trudniej, niż skończyć z piciem
Życie kopie w dupę, trzeba zabić ból
Zostaje lufę nabić full i się wstawić w chuj
Zostawić tu i teraz, tak lubisz nieraz, co?
Odpowiedź jest w tych dwóch literach: no (nooo)
Coś dobrego, złego, weź nie pytaj
Wczoraj dobrze popłynąłem i źle jest dzisiaj
Sztuki chcą hajsu, studia to opcja
I marzą o własnych studiach paznokcia
Co weekend grana gruba odskocznia
I ciągle bardziej wóda niż koks, ta
Miejska dżungla, nie kumasz tego?
Nie, że na polo krokodyl, a na butach drzewo
Niebieskie ptaki nie śpiewają jak szczeka pies
Małpy wychodza ze sklepu, tam czeka sęp
Tak płyną dni, dobro-zło się miesza
A jak spytasz ich, o to kto gdzie mieszka
Nie dostań kociej mordy, "co ci do tego?"
Okoliczny robi coś dobrego, robi coś złego

(skrecze)

Najpierw piją tam, żeby zabić czas,
Potem piją, żeby ich nie zabił kac.
Na koniec po co piją - już sami nie wiedzą...
(Okoliczny robi coś dobrego, robi coś złego)
Może myślą, że tak się robi to niebo,
Że to nie dno i nie trzeba się odbić od niego.
Ja też tak żyję, nie mam nic do tego...
(Okoliczny robi coś dobrego, robi coś złego)
I ciągle jednak bardziej wóda niż koks,
Chociaż świat jest nasz i ma się udać, czy coś
Ale czy coś się udało, nie pamiętam niczego.
(Okoliczny...) wiesz jak jest...

(skrecze)

Małpolatka, wychodzi z klatki w klapkach
A żul pyta o fajki i ma Nike bez znaczka
Wyszedł z paczki, udaje, że jest parkingowym
a małpolatka dalej ma party w głowie
Jeden wiedzy chłonie, inny nos ma w łonie
Inny nosem chłonie, joł, bo koks jest w modzie
Bawi się, na narko wydaje całą pensję
A ty w kolejce po rentę z niemowlęciem pod ręke
Kiedyś snułeś plany siedząc na ławce po skręcie
Wielu z nich odeszło stąd pod byle pretekstem
Nie wytłumaczę, a ścierać się na darmo to bezsens
Wielu wpadło na pomysł, aby ogarnąć się wreszcie
W tym mieście jak w każdym historii jest masę
Życiowych tragedii, przypałów i afer
Ja dziś nie dam bomby i to coś nowego
Okoliczny robi coś dobrego, robi coś złego

(skrecze)
[Grizzlee]
W imię naszych prawd, w imię wszystkich Was
Którym ciężko było wstać a nie podali się, nie!
Tylko jeden szlak a w sercu jeden takt
I wątpliwości brak, tak osiągniesz swój cel

Bo to jest nasza szansa
Awans do lepszego życia i lepszych dni
Czeka nas ciężka praca
Lecz nagrodą za to jest wejście na szczyt! [x2]

[Kajman]
Miałem koleżkę z podstawówki – niezły wariat
Na przerwie każdej solówki miał bo lubił się prać
Nic z niego nie będzie, mówili nauczyciele
Jego świat, on i ja i ci co ich w gębę lał
Nieważne, na w-fie jak Cristiano Ronaldo
Grał tak, że oczy przecierała Pani Pedagog
To ten sam Krzysiek? Niedowierzała tak ona
Ten mieszał jednego, drugiego, trzeciego i gol
Uwierzył w to, choć oceny miał niedostateczne
Zachowanie nieodpowiednie i srał na etykietę
Poznał koleżkę co już grał w klubie za becel
Powiedział mu – jesteś niezły, przyjedź na testy koniecznie
Taaa, wystarczy wierzyć, że coś da się zmienić
Co niektórzy niestety zatracają swoje talenty
Wóda, koks i miłość do łatwych pieniędzy
Potrafią okaleczyć nawet najczystsze diamenty!

[Grizzlee]
W imię naszych prawd, w imię wszystkich Was
Którym ciężko było wstać a nie podali się, nie!
Tylko jeden szlak a w sercu jeden takt
I wątpliwości brak, tak osiągniesz swój cel

Bo to jest nasza szansa
Awans do lepszego życia i lepszych dni
Czeka nas ciężka praca
Lecz nagrodą za to jest wejście na szczyt! [x2]

[Kajman]
Na czym stanąłem? A że w kiwkach był Bogiem
A jak skrzydłem poszedł, piłki dorzucał prosto na głowę
Szybki coś al’a Rooney i w obronie van Buyten
Wypatrzyli go w małym klubie rekiny z ligi drugiej
I poszedł daleko od domu gdzie nowi kumple
Uczyli zawodu jak na luzie być w tabeli czubie
Awans się robi rozumiesz? - kiwał głową dureń
I zdobyli złoto, wchodząc do ligi przez boczną furtkę
Treningi? Przecież i tak zwyciężymy
Co noc dziewczyny miał, wódę chlał do późnej godziny
Nie myślał o trikach, odpuszczę dzisiaj nadrobimy
I tak leciał czas od piwa do piwa aż stał się nikim
Smutne, ale nie najgorsze
Wkrótce PZPN wydał czarną owcę i zrobił się burdel
Sekret drużyny sprzedał kundel i zamknął furtkę przed nosem
Jednym ruchem kończąc swoją karierę z hukiem!

[Grizzlee]
W imię naszych prawd, w imię wszystkich Was
Którym ciężko było wstać a nie podali się, nie!
Tylko jeden szlak a w sercu jeden takt
I wątpliwości brak, tak osiągniesz swój cel

Bo to jest nasza szansa
Awans do lepszego życia i lepszych dni
Czeka nas ciężka praca
Lecz nagrodą za to jest wejście na szczyt! [x2]
Pop roszę moczem, zrozum to poproszę jak
umieszczać możesz w jednym worze z nim ten rap?
Bo mam podłoże jak w 98' i zwinne palce mam
i ja chcę dalej tak ty
proszę man, idę do studia nie utrudniaj dzięki,
ja to niewiadoma z twoich równań
mam tyle planów każdy plan to dylemat
i robić mam ze stylem rap ty
proszę daj mi robić wychodzi mi to dobrze,
proszę ogarnij może to że siebie wnosze,
nie przeszkadzajmy sobie miej litość proszę,
po tej drodze idąc już na pewno z niej nie zboczę,

jak nie my to ktooo?
cieszy mnie widok tych wyciągniętych rąk
biegniemy pod prąd
a razem my to wielkie joł [x2]

przepraszam cię, nie zawsze ze mną lekko jest,
ja zawsze musze wyzej jedno piętro wejść,
taki charakter mam zodiakalny lew,
przepraszam cię, chodź zapalmy jazz,
sorawa, są brawa, to dla was,
tyle razy mogłem was zawieść
w ogóle nie pamiętam ile razy nawet
przepraszam że tak czasem jadę po nich
masz klasę hejtów no bo za tedasem stoisz,
mówili bądź sobą - i kurwa jestem
i przepraszam robie rap jak zechcę no i?

jak nie my to ktooo?
cieszy mnie widok tych wyciągniętych rąk
biegniemy pod prąd
a razem my to wielkie joł [x2]

dziękuję, wiem czasem cię kuję ale
nie okazuje się być kutasem i chujem wcale
dziękuję że wytrwałeś ze mną
nie jedno przed nami i napinamy dalej
dajesz pełen talerz ale szczęk,
sponsorowałeś ale opierdolił szamę wieprz,
dzięki same wiesz i za tą famę też
i że kawałki są słuchane na kolumnach wież,
to moja duma jest, jesteś fanem dzięx
i możesz czasem przejebane mieć ja to wiem,
ale przetrwałeś ze mną, ej kontrolujemy dźwięk

jak nie my to ktooo?
cieszy mnie widok tych wyciągniętych rąk
biegniemy pod prąd
a razem my to wielkie joł [x2]
[x2]
Żyjemy, tu żyjemy, łączy nas jedno
Nie tylko ta muzyka i ulice miasta
Łączy nas tutaj jedyna gorzka prawda
Że życie tu za tysiąc złoty to żadna szansa

Dzień w dzień zasypywanie reklamami
Kiedyś mleko, dziś ulotki pod drzwiami
Syf na tych klatkach mieliśmy i mamy
To opowieści o ulicach zapomnianych
Którym się kiedyś obiecało złote góry
Pamiętam pewexy za czasów komuny
Dziś mamy markety, tu jeden, tu drugi
Chuj z tym, życie drogie, mamy długi
Z muzyki mam złotówki, a nie kokosy
Stać mnie na frytki, u bukmachera losy
Życie tu zadaje ciosy często mocne
Idę tu samotnie po ulicach miasta
Chowając się przed deszczem w nieciekawych bramach
Gdzie wystarczy tak niewiele aby mieć problem
Z nich widzę życie, które jest niedobre
Bezdomni obok drogi sklepów proszą o drobne
Zachować spokój tu to nie takie proste
Nerwowe społeczeństwo, nienawiści rozruch
Bo ile można słuchać tych nic niewartych rozmów

[x2]
Żyjemy, tu żyjemy, łączy nas jedno
Nie tylko ta muzyka i ulice miasta
Łączy nas tutaj jedyna gorzka prawda
Że życie tu za tysiąc złoty to żadna szansa

Żyjemy tak jak każdy, każdy krok tu ważny
Miasto, cywilizacja, technika tu miażdży
Widzisz ja tu jestem ciągle w tym samym miejscu
Opisuję świat, wokół niej szukam sensu
Jestem tu teraz i byłem tu kiedyś
Doznałem dobrobytu, ale nie zapomnę biedy
Swoje ziom przeżyłem, teraz kolej na ciebie
Osiągniesz co chcesz gdy niczego nie zjebiesz
Trzeba zachować spokój, to opowieści z bloku
Nerwowe życie w tłoku, jak tu zachować spokój?
Podnoszę dumnie głowę, gotowy na przygodę
Ogarnij się człowiek, jak żyjesz powiedz, no powiedz
Się żyje tak jak zawsze, u mnie po staremu
Zapytasz czemu, tu stara bida, właśnie temu
Miasto się rozrasta, osiedla, drapacze chmur
Jeden M kwatera, ja ciągle jestem tu
Na centrali nowy projekt płonie aż po sam koniec
CDN, WBU, Czacha na mikrofonie
(CDN, WBU, Czacha na mikrofonie)

Tak żyję na osiedlu i widzę to codziennie
Teraz przelewam na papier to co siedzi we mnie
To co siedzi we mnie, to co siedzi w was i w nas
Na schodowej klatce słyszę znów ten hałas
To są te sąsiedzkie wojny, ale mi to zwisa
Wychodzę na zewnątrz, pada deszcz, krew na ulicach
Bezdomny tu z latarką ten kontener penetruje
A po drugiej stronie bogacz nawet nie współczuje
Idę dalej tą szarzyzną, chociaż mokry jestem cały
Jakaś dziewczyna na ławce pizga w żyłę złote strzały
Ludzie na to obojętni, zero reakcji, pomocy
Kolejnego strzału nie ma, bo zerwana duma w procy
Coś mi tu śmierdzi jak na wiosce u Stokłosy
Znowu jakiś kolo pali pod wiatą papierosy
Żyjemy w tym smrodzie w tej obłudzie, zakłamaniu
Żyjemy tu dalej, lecz na życie żadnych planów

[x2]
Żyjemy, tu żyjemy, łączy nas jedno
Nie tylko ta muzyka i ulice miasta
Łączy nas tutaj jedyna gorzka prawda
Że życie tu za tysiąc złoty to żadna szansa

Kolejny dzień, zero postępu, gdzie ten progres?
To jest życie, czy być może gorzej Boże
Wielu chce się poddać, nie dawaj im tej szansy
Na problemy ludzkie miej umysł otwarty
Nie boję się życia i ono mnie się też nie boi
Nie boję się słowa, które w prawdzie boli
Co cię wkurwia? życie próżne, bywa różnie
W naszych głowach świat wyróżnień
Przymusowo zapełnia pustkę (nie rozumiem)
Nie zrozumiesz to co trudne
Zapatrzony w siebie nie odnajdę tutaj życia
Zapatrzony w lustro, nie znajdę tu odbicia
Zamyślony w słowach, do tego się przyzwyczaj
Zagubiony w mieście, do tego się zaliczam
Wiara nam pozwala tu się modlić za was
Powiedz kiedy nastanie ten czas dla nas

[x2]
Żyjemy, tu żyjemy, łączy nas jedno
Nie tylko ta muzyka i ulice miasta
Łączy nas tutaj jedyna gorzka prawda
Że życie tu za tysiąc złoty to żadna szansa
raz,raz,raz aaa właśnie tak
weekend z życia dilera (dileeraa) sprawdź to

Stres trzyma go odkąd otworzył ślipia
Długa była noc,to już 15ta godzina
On wstał,niewiele kimał,patrzy w słuchawe
od osób trzech 30 nieodebrane
noż kurwa to Ci dzięki którym on zarabia
szkoda myśli se ale humor mu poprawia to że
sobota jest i że sobota się zbliża,
liczy na wampira co kira jak wpada w wira
przerwana cisza pod blokiem czeka taryfa
on wsiada i drzwi zamyka
ustawka trójka szarpana przez harpagana
2dni jego kichawa biała jak ściana
na głowę po kilka samar,melina z rana
masz tydzień na spłatę siana
pozdrówka nara i śmiga cierpem spowrotem
21 nokia melodia dzwoni ktoś znów chcę węża
30tka gwarantowana padnie tej nocy
ich melanż do jego mana tak to się toczy
nie jeden gotuje cracka dla większej mocy
świadomy jak ta zabawa się może skończyć

wszystko może się zdarzyć weekend dilera
kogoś kieszeń uwiera,noc nie umiera
melanż 24 w mieście co nigdy nie śpi
życie,życie,dragi,flota ludzi nęci
[x2]

obrał kierunek magazyn,uzupełnia zapasy
szare ulice Warszawy dziś trasą jego pracy
tranzyt między magazynem a klientem jest
jeszcze wcześniej spore zamówienie pęknie
biegnie,jaźwa uśmiechnięta,
cyfry w banii liczy by się nie przeliczył
zgarnąć sos nie wyjść z niczym
koks,koks,koks,weekend z życia dilera
diluje więc zyskuję ty tracisz bo jedziesz w melanż wiesz że kolędnicy ze stolicy
lubią się niszczyć,weekendowe balażki
wóda,jointy,z lodem whisky,sobotnia noc
się kończy,już zmęczony,mętny wzrok
jego patrzał podkrążony,
wita niedzielny poranek co,co jest grane
chociaż pełne kiermany,w bani paranoja,zamęt
wbija na baze myc,spac,zasuwa zamek,liczy sos
wszystko sie zgadza,teraz spanie

wszystko może się zdarzyć weekend dilera
kogoś kieszeń uwiera,noc nie umiera
melanż 24 w mieście co nigdy nie śpi
życie,życie,dragi,flota ludzi nęci
[x2]

W czwartek odebrał temat, pake nochala tydzień to opierdala,bo zapierdala.
Musiał wszystko pociachać, dokładna szala
skala w chuja nie wali, wszystko się zgadza,
taka jest jego praca to się opłaca. Dla niego, dlaczego? Nie pytaj, posłuchaj. Każdy ma życie i swoją drogę, jak się prowadzi,
jak poradzi sobie, to sam wie i nikt mu nie powie, inaczej.
Jesteś kowalem z towarem na chacie wybrałeś ten handel,
więc znasz konsekwencje i przypał prewencje wliczone w tą kwestie

warszawski styl,właśnie tak chłopaku,Ciemna Strefa sprawdź to RPK 2011 BGU

..zapach miasta..latam za sosem..latam za sosem..betonowy busz..busz..ide po drewno do lasu..

wszystko może się zdarzyć weekend dilera
kogoś kieszeń uwiera,noc nie umiera
melanż 24 w mieście co nigdy nie śpi
życie,życie,dragi,flota ludzi nęci
[x2]

ważne że biznes się kręci
Big up to I Massive
Onar, Pezet, sprawdź to
81 Płomień man, posłuchaj

To są elementy
Mówią ci którędy
Słuchaj, właśnie tak, man
Płomień 81

To są elementy, mówią ci którędy jak wybierasz
Pytasz co jest, to projekt jest kolejny
Te nawijki w tej sekwencji
Sprawdź to jak nie jesteś pewien łojoj
Pytasz co jest, co jest - Płomień 81

Co jest, co jest sprawdź to teraz man
Co jest, co jest, kto nawijki daje wam
To jest, to jest 81 Płomień
Nowator, tego chcą to co warte teraz włącz

W telewizji ciągle papka, w radiu papka
Polski satyryczny syf jak herbatka u Tadka
Ej, mam już dosyć, znów w tym gównie się papram
Mam niedosyt, znów w tym gównie się papram
To farsa, znowu panie proszą panów do tańca
Cała sala tańczy przy hip-hop'ie białego walca
Sorry, może przebić redaktorom opony?
Zróbcie to ze mną, pójdźcie ze mną zamiast do szkoły
Myślę wiesz - może podłożę im bombę
Myślę wiesz - może to zrobi im dobrze
Ej zniszczę nadajnik, zrobię to na ich oczach
Gdybym mieszkał w Stanach kupiłbym sobie Glocka
He-hej to nowy styl co uzależnia jak koka
Sprawi, że przeżyjesz nokaut, aż ci zdmuchnie brokat
Wiesz ten refren nie da ci spać po nocach
A stare gwiazdy niech nakręcą z Big Cycem pornosa

To są elementy, mówią ci którędy jak wybierasz
Pytasz co jest, to projekt jest kolejny
Te nawijki w tej sekwencji
Sprawdź to jak nie jesteś pewien łojoj
Pytasz co jest, co jest - Płomień 81

Co jest, co jest sprawdź to teraz man
Co jest, co jest, kto nawijki daje wam
To jest, to jest 81 Płomień
Nowator, tego chcą to co warte teraz włącz

Widzę klipy, słyszę hity, słyszę single
Nie chcę lipy, ja pierdolę ich nawijkę
Tych, którzy chcą być bardziej blisko niż u pana [?]
Tych, którzy na podwórku sępią kiepa [?]
Tych, którzy na podwórku myślą, że są gangsta
A ich flow nie leci tylko kurwa mać pełza
Mówię Onar baunsuj w swojej platynowej willi
Ty jesteś z podwórka, ale to nie jest Queen's Beach
Mam tak samo jak ty - swój rejon
Swój blok i ziomów, którzy z ciebie się śmieją
Bo bananowy dzieciak chce żyć jak na ulicy
Życie to największy skurwiel, który może cię przeliczyć
Więc się nie bujaj jak starej babie cycki
Tylko weź MPC, kartkę i żyj tym
Jeszcze słyszałem, że masz problem z „Weź to poczuj”
Bo mój ziom ruchał twoją dupę i mówiła - weź to poczuj
Weź daj spokój twój rap to burdel na kółkach
Sprawdź nowy Płomień w całej Polsce na półkach
Yo, yo, yo, wiesz

To są elementy, mówią ci którędy jak wybierasz
Pytasz co jest, to projekt jest kolejny
Te nawijki w tej sekwencji
Sprawdź to jak nie jesteś pewien łojoj
Pytasz co jest, co jest - Płomień 81

Co jest, co jest sprawdź to teraz man
Co jest, co jest, kto nawijki daje wam
To jest, to jest 81 Płomień
Nowator, tego chcą to co warte teraz włącz

To są elementy, mówią ci którędy jak wybierasz
Pytasz co jest, to projekt jest kolejny
Te nawijki w tej sekwencji
Sprawdź to jak nie jesteś pewien łojoj
Pytasz co jest, co jest - Płomień 81

Co jest, co jest sprawdź to teraz man
Co jest, co jest, kto nawijki daje wam
To jest, to jest 81 Płomień
Nowator, tego chcą to co warte teraz włącz
Yo , aha , ta .

Podjeżdżasz pod lokal Lambo'em ,
Ale zobacz , słoma ci wystaje z trampek .
Chcesz wyglądać jak tamten ,
Nie schodzić z anten .
Cóż , jemu się powodzi i masz "......" .
Cóż , to jego Lambo .
Łip łip i zamknął .
Twoje nigdy nie będzie ,
Czas pogodzić się z prawdą .
To nie przejdzie ,
Ten bilet kasowałeś w przeddzień ,
Chwilę temu go macałeś ręką w kiejdzie .
Teraz depczesz dywan , czerwony dywan ,
Jesteś ześcierwiony zanim wszystko się zaczyna .
Pierwsze wejście w klimat ,
Będziesz jeszcze bywać ,
Ciekawe jestem ile w mieście się utrzymasz .

Tu ludzie idą jak czołgi ,
Idą po stołki , to właśnie szoł-biz ,
Chyba nie wątpisz w to , co ?
To szoł-biznes ,
Po co go stworzył na swą podobiznę ? x2

Ej , widziałem wiele sezonowych gwiazdek ,
Sezon nowy i mamy nieco nowych zawsze .
I chuj wie co oni są , co ciekawsze .
Tak na nich patrze i kurwa mi się śmiać chce .
To latawce , dmuchawce , wiatr .
Salony warszawskie , całkiem nowy świat .
Chcesz w tym trochę pobyć ,
Chcesz zarobić hajs , Wwa ,
Tu takie możliwości masz , Wwa ,
Spełniasz sny , wchodzisz w szoł-biz
I zbłądzisz , ale co ja mogę , o tym sądzisz .
Ci co są dziś z tobą będą tobą rządzić .
I spoko , przecież wiem ,
Chciałeś się upodlić .

Tu ludzie idą jak czołgi ,
Idą po stołki , to właśnie szoł-biz ,
Chyba nie wątpisz w to , co ?
To szoł-biznes ,
Po co go stworzył na swą podobiznę ? x2

Kukiełka w menadżerów rękach ,
Kiedy chcą to klęka , pierdolona marionetka .
Jest przerób , sam o tym się przekonasz ,
Takich liczą w setkach , co ty ,
Ty się nie przepchasz ,
Takich jak ty są tysie , biedne misie
Robi się cieplej jak z Wolim i Tysiem ,
Może się nie przepchniesz ,
Ktoś cię przepcha pewnie ,
Skończysz jak ta kurewka , odeszła bezwiednie ,
Mówiłeś że dla kariery zrobisz wszystko ,
Że bariery to dziś nie jest przeszłość ,
Że to ( relikt ? ) , jeżeli tak myślisz wciąż ,
Życzę żeby ci nie wyszło , bez nienawiści , ziom
Nie zasługujesz , za bardzo pragniesz ,
Deal'ujesz z diabłem , upadniesz nagle ,
Nagniesz się , to nie darcie na Jam'a ,
To poważny temat , bardziej ekstrem'al .

Tu ludzie idą jak czołgi ,
Idą po stołki , to właśnie szoł-biz ,
Chyba nie wątpisz w to , co ?
To szoł-biznes ,
Po co go stworzył na swą podobiznę ?
(I feel like walking in the rain) [1]

Pozwól mi nie mówić nic i tylko patrzeć,
zanim znów stracisz oddech, gdy światło zgaśnie.
Daj mi chwile na mind sex i medytacje,
pozwól milczeć i w ciszy zjeść kolacje.
Nie chcę muzyki, codziennie myślę o loopach,
żadnych słów, niech to będzie chociaż minuta,
a potem znów powiem Ci, że możesz mi ufać, i
to nie jest tak, że już nie lubię Cię słuchać.
Nigdy nie mów mi, że noszę wciąż głowę w chmurach,
bo nie mam ochoty na rozmowy o bzdurach.
Wiem, że nie widzieliśmy się przez dobę akurat,
ale wybacz mi jeśli znowu trochę zamulam.
Wiesz, to nie jest tak, że próbuję gdzieś uciec,
a nawet jeśli, to możesz być pewna ze wrócę.
Wiem, że to złe, ale później dasz mi pokutę,
teraz posiedźmy w ciszy przez minutę.

Refren:
Cii! nic nie mów, nie, nie mów nic, (bo) nie chce mi się gadać [2]
Nie oczekuj dziś ode mnie, że nagle będę inny [3]
W głębi duszy czujesz [4] - powraca blask ciszy [5]

(I feel like walking in the rain [1])

Zadzwoń do mnie rano, ale proszę zrozum najpierw,
że moje życie to chaos i pasmo zmartwień,
czasem chcę słyszeć tylko te bębny z samplem,
aby ukoić nerwy i wygrać walkę.
Nie jestem pewny czy wiesz, o co mi chodzi, gdy mowie,
że potrzebuje kilku godzin, bo chyba się gubię.
Jeśli nie - to trudno, po prostu mi uwierz, że
siedzę cicho, bo widocznie czasem tak lubię.
Zostaw na później wszystko, co mówiłaś przed chwilą,
tylko patrz i spojrzeniem wyznawaj mi miłość.
Wiem, że dziś nie pierwszy raz siedzimy do późna
nie mówiąc nic i rozumiem, że Ciebie to wkurwia.
Pozwól naprawić mi to, co we mnie zepsute,
a będę Twój, kiedy tylko pokonam smutek,
i chociaż czasem to przynosi przeciwny skutek
teraz posiedźmy w ciszy przez minutę.

Refren:
Cii! nic nie mów, nie, nie mów nic, (bo) nie chce mi się gadać [2]
Nie oczekuj dziś ode mnie, że nagle będę inny [3]
W głębi duszy czujesz [4] - powraca blask ciszy [5]
Miała 19 lat, wierzyła że świat jest wielki
gdy trzymała w ręku indeks jednej z Warszawskich uczelni
pochodziła z miasta którego nie nazwiesz miastem
dlatego proszę zrozum jej niepowtarzalną szanse
zawsze byłą dumna z tego ile dał jej los
imponował jej ojciec i z bólem opuściła dom
wynajęła pokój w mieszkaniu starszej kobiety
i żeby trochę dorobić prała swetry i skarpety
chodziła na zakupy do Supersamu za rogiem
koleżanki pokazały jej zupełnie inną drogę
drogie kosmetyki, bieliznę z bilbordów miasta
pudrowane nosy, pieniądze szybkie jak auta
imponował jej wielki świat bez nadziei
by opłacić ekonomie, ruchali ją biznesmeni
dała ogłoszenie na jednej ze znanych stron
www gorące studentki kropka com

Chce żyć na poziomie,
grube portfele
to jest życie,
miłość to biznes
a to zła droga

Studia nie są tanie, ale jakoś sobie radzę
udzielam korepetycji i mam dodatkową pracę
tak mówiła matce, która całe życie dla niej
odkładała hajs by córka kiedyś poznała Warszawę
ta obiecywała jej, że przyjedzie z chłopakiem
który ma fabrykę kapsli coca-coli, dom i basen
tak obiecywała, że w końcu niedoczekanie
nie dotarła na jej pogrzeb który był dziś nad ranem
jeden problem mniej, jeden problem więcej
jeden zwykły dzień, zamienia w kamienie serce
jeden zwykły dzień, przynosi ludziom tragedie
ona śmiercią matki tłumaczy swą niezdaną sesje
społeczne presje rosną szybciej niż na drożdżach
w mieście gdzie wydajesz więcej, niż zarobić można
ta do dna przyciąga nas to co w pozoru lekkie
www szybka forsa, www zamów studentkę

Przejrzy na oczy
cały ten syf
to jest chore
niestety, to prawdziwe życie

Ona dodstała sms'a podczas zajęć z pijaru
od bogatego klienta który przyjechał do raju
wielki świat, biznesmen piór i krawatów
smsów z hoteli, szklanych biur i lewych faktur
udawany król, przeciętny inżynier kapuś
co donosił na kolegów za swoich młodzieńczych czasów
pali papierosa czeka na młodą studentkę
wali proch do nosa, polewa sobie wódeczkę
pisze smsy do niej co są dość wylewne
najpierw usta, później pupa ona pisze równie chętnie
elegancki hotel ona wbija na recepcje
i kieruje się do windy która jest obita w drewnie
chce do niego dzwonić, ale coś szarpie sygnał
gdy dostaje smsa, że pokój ma numer 300
słychać pukanie do drzwi, pukanie kurwy
spodziewał się wszystkiego tam, ale nie swojej córki

To jest chore...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo