Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Juras :
Osiem lat treningu, kikboxingu
Zrobiło swoje, to jest moje,
Mam niewidzialny miecz i zbroję,
Moja pasja to codzienne treningi,
Nauka techniki, taktyki, tarcze i sparingi
Walki tajniki odkrywam jak nieznany wiking
Kto lubi wycisk i jest pracowity ma wyniki
Z tym jest związane bieganie,
Dbanie o zdrowe odżywanie,
Wyjeżdżanie na zgrupowanie kadry,
Wysokie Tatry kilka godzin marszo-biegu,
W lecie na szczycie góry lepie kulkę ze śniegu,
Rzucam w przepaść 2 i 0,5 tysiąca metrów w dół,
Schodzę po łańcuchach żeby nie spaść tu,
Dopóki jestem młody mogę wszystko zmienić,
Mogę być coraz lepszy bo sami się kreujemy,
Gdy dopadają mnie codzienność i problemy
Zostawiam je w tle idę na trening

To jest pasja, to jest to co mnie trzyma,
Moja odskocznia, najpiękniejsza dziewczyna,
To jest pasja, mój latający dywan,
To coś co pozwala mi żyć na wyżynach,
To jest pasja ,woda dla spragnionych życia,
Pomaga mi odnaleźć w sobie wyższe uczucia,
To jest pasja, która płynie w moich żyłach
i daje mi moc że czuję się na siłach.

Ero :
Wczesne lata dziewięćdziesiąte, początek Ero dorasta,
Pokocha deskorolkę, rap i klimat tego miasta,
Wtedy jego pasja dopiero się rodzi,
Umie użyć flamastra bez niego z domu nie wychodzi
Nagle cały teren w tagach w głowie nowe kształty liter,
Pierwsze sesje freestyle'owe na pożyczonym bicie,
'96 tworzy w ekipie tak jak on ludzi z pasją,
Jot do Wu do Pe to hasło które dobrze znasz ziom,
On tworzy kolory, chromy, panele i ściany
I ten unikalny styl po którym chce być poznawany
Trening, tysiące kartek by złożyć hołd kulturze,
Niejeden by się dorobił na samej makulaturze,
Dziś na emeryturze lecz nie odcina kuponów,
Wciąż zaraża swoją pasją za pomocą mikrofonu,
Ziomuś, hip-hop mnie porwał i już się nie wyleczę,
On pomógł mi znaleść swoje miejsce na tym świecie

To jest pasja, to jest to co mnie trzyma,
Moja odskocznia, najpiękniejsza dziewczyna,
To jest pasja, mój latający dywan,
To coś co pozwala mi żyć na wyżynach,
To jest pasja, woda dla spragnionych życia,
Pomaga mi odnaleść w sobie wyższe uczucia,
To jest pasja, która płynie w moich żyłach
i daje mi moc że czuję się na siłach.
[Cira]
Na szczycie Kilimandżaro siedzę z wiarą i myślę,
kto narysował Rysy, kto nurt wyśle Wiśle
Szukam szeptu który powiedzie na samą górę
Sobie bądź Królem ja spokojnie się wtulę w chmurę

[Hukos]
Za nami chodzi śmierć zapięta na trzeci guzik
To dla nich daje ten wers, pamiętam by kochać ludzi
Zabawy były the best, chce portfel z wężowej skóry
Zostawię tą grę jak Eis, nie powiesz "Hukos był królem"

[Cira]
Ta, mogę żyć chwilą, do póki patrzy na mnie Syjon
Pokornie biorę słowo Syna i wysyłam miłość
W ogóle nie chcę lansu, nie wciskaj Cirze
Jestem pyłem i prochem ale chcę być trochę wyżej

[Hukos]
Mogę mieć flow leniwe, daje im moc linijek
Bo nie mam wciąż na tyle żeby tu siąść na chwilę
Proszę Cie ziom, daj wite, boże broń zwątpiłem
Liczą nam sos za płyty a ściga nas Provident

[Hukos&Cira]
Wyżej! Podwórka, ekipy, wszystkie osiedla
Wyżej! Fruniemy ku niebu, droga jest pewna
Wyżej! Marzeń nie da się odgrodzić murem
Wyżej! Pniemy się w górę x2

[Hukos]
Ta, matka już we mnie nie wierzy, nie pyta mnie już o dzieci
Kiedy się w końcu ożenisz i kiedy bank da Ci kredyt
Rap gra to ciągle nie przemysł, karta się w końcu odmieni
Wyślemy matki do Grecji, pieprzyć szampana i krewetki

[Cira]
Zostawiam cały syf, po co się przyzwyczajać
Nie moja baja bujać tam, bo ja nie chcę się szlajać
To co sercu drogie zmienię w drogę, mogę przyrzec
Znowu nawinę, by być odrobinę wyżej

[Hukos]
Wrony latają stadem, orzeł szybuje samotnie
Jestem artystą, nie jadłem i dla nich to jest cudowne
Te ich niezdrowe fobie kiedy mijam ich golfem
Bo gdybym jechał Porsche, pękła by żyła na czole

[Cira]
Kasuje farmazony, ferment i farmę głupoty
Pojąć high Everestu i cierpienie Golgoty
A po tym złapać wdech krystalicznego powietrza
Upoić się Krynicą jak obietnicą szczęścia

[Hukos&Cira]
Wyżej! Podwórka, ekipy, wszystkie osiedla
Wyżej! Fruniemy ku niebu, droga jest pewna
Wyżej! Marzeń nie da się odgrodzić murem
Wyżej! Pniemy się w górę x2
KOBRA:
W sumie nic nie zmieniło się,
kolejny rok kurwa nic nie zmieniło się,
kiedyś myślałem, żeby mieć na życie plan,
dziś, siedzę na ławcę w modnych najkach, #Forrest_Gump.
Ludzie przychodzą i odchodzą wciąż,
nie pamiętam kilku twarzy chociaż byli stąd,
na starych zdjęciach uśmiechamy się jak dzieci,
a to 15 lat temu było, kurwa jak ten czas leci.
Nie nadążam rwać już kartek,
gdy patrzę w kalendarz cały czas mam tu czwartek jakiś rok wstecz.
Zegar stanął na dwunastej, lecz nie chce mi się pchnąć go do przodu,
zresztą pierdolić ten czas, wiesz?
Codzień powtarzam jeden schemat w kółko,
rzygam tym, ale nie mogę zmienić nic - trudno,
chcę wreszcie żyć, a nie żyć jak tu inni chcą,
lecz nie możemy nic dziś, nie możemy nic dziś.

Ref. BLEJK:

Choć powoli mogłem iść to wciąż biegłem,
chciałem tylko gonić sny, mieć coś więcej,
niż ten urwany film, błędy i porażki,
po swojemu żyć chcę, biegnę dziś po hajs, Ty,
proszę nie mów nigdy więcej, że chcesz ze mną stać,
nie dali mi szans wiesz, to zostałem tu sam jak palec,
nie widzę barier dziś, to dowód na to, że powoli spełniam sny.

KOBRA:
W temacie kobiet, nic nowego nie opowiem Ci,
złapała mnie ta jedna i jak psu założyła smycz.
Już nie pobiegnę dalej, niż mój sięga łańcuch,
mogę tylko stać i szczekać jak ten pies w kagańcu.
Ironia - za płotem, suki szczują dupą mnie,
mogę być szują i jak szuja wpychać chuja w nie,
lecz wpycham chuje w nie, i piję z gwinta whiskey,
i chuj z tymi sukami, i z tym płotem i ogólnie z wszystkim.
Nie wierzę w nic, czego nie mogę dotknąć,
idąc wstecz łatwiej się o własną nogę potknąć.
A gdy jest źle, czasem lepiej własny język połknąć,
bo gdy pójdę precz, to już tylko jedną drogą - pod prąd.
Wybierz: Led Zeppelin czy ACDC?
Autostradę w dół, czy do nieba schody widzisz?
Oderwany od realiów świata żywych,
zostawiam przyziemne sprawy i problemy innych, innym.

Ref. BLEJK:

Choć powoli mogłem iść to wciąż biegłem,
chciałem tylko gonić sny, mieć coś więcej,
niż ten urwany film, błędy i porażki,
po swojemu żyć chcę, biegnę dziś po hajs, Ty,
proszę nie mów nigdy więcej, że chcesz ze mną stać,
nie dali mi szans wiesz, to zostałem tu sam jak palec,
nie widzę barier dziś, to dowód na to, że powoli spełniam sny.

ZEUS:
Nim stanę przed pytaniem,
każdy nastawia się na przeżywanie,
każdy się pręży, gen zwycięzcy pieprzy przegrywanie,
wiele miesięcy i lat, tracisz na przepychanie się,
w kolejce by potem Cię dopadło przemijanie.
I rusza przewijanie, rewind #Stillmatic,
nie chce się wierzyć brat, że nas ten czas też trawi,
z chwilami jest jak z ziarnami piasku między palcami.
Nieważne jak mocno chwycę, życie wciąż uciekami, w dal.
Do sal szpitalnych od szkolnych korytarzy,
do szans niewykorzystanych od całej tony marzeń.
Anioły stabilizacji, demony pożądania,
stoją na każdej ze stacji tej trasy z powołania.
A ja? Mam raczej mile niż metry do mety,
ale wciąż idę nawet jak minę ją o milimetry.
Przeżyję życie, jak Ci co chcieli coś zmienić,
podnoszę z ławki tyłek, sam do siebie krzyczę: Forrest biegnij!

Ref. BLEJK:

Choć powoli mogłem iść to wciąż biegłem,
chciałem tylko gonić sny, mieć coś więcej,
niż ten urwany film, błędy i porażki,
po swojemu żyć chcę, biegnę dziś po hajs, Ty,
proszę nie mów nigdy więcej, że chcesz ze mną stać,
nie dali mi szans wiesz, to zostałem tu sam jak palec,
nie widzę barier dziś, to dowód na to, że powoli spełniam sny.
Zamknij gębę, chcesz Mylffona z Esende ?
Po-po-po-podnieś rękę
Po-po-po-pompuj bit to będę
Słychać dęte, czarne konie idą stępem
To ja Twój idol na mikrofonie
I nie pytaj mnie co z Doniem, bo chuj z Doniem
Bo jak strzelać, już to do celów wyższych
Jak też tak myślisz podnieś obie dłonie
Czekaj kolego, dzwonię
Przecież nie ja do niego, on przyjedzie do mnie
Ty, jak też tak miewasz podobnie
To teraz podnieś lewą dłoń, lub wybraną dowolnie
Opuść, teraz fani hip-hop'u
Zakochani w rapie co wdziera się od spodu
Poproszeni są o podniesienie obu rąk teraz
I jedziemy, jak odliczę od zera
0,1,2,3

Ref:
Hände, hände, hände hoch !
Z Esende do Wielkiego Joł
Po-po-po podnieś ręce
Jak czujesz to sercem !

Lubię czuć dotyk hajsu w palcu
Należysz do tych ? To teraz prawą ręką bansuj
Lubię mieć czill i nie mieć spin
I Pan Graniecki nie odpuszcza w tańcu
To już czas, ta podnieś lewą
Biba będzie tu zczaj jak należysz do tego
Jest ewo, ewolucji czas
(B,L,A,S,K cała reszta) BLASK !
Tak beszta tylko Tas zapamiętaj
Już czas, dajesz, do góry prawa ręka
Jesteś ze mną teraz machasz ją
A jak machasz jesteś ze świata Wielkie Joł
Podnieś obie, dwie victorie zrób
Teraz jedna w dół, na drugiej zostaw Wu
Jednak jest tu Joł, są moi ludzie tu
Jest tu Wielkie Joł są moi ludzie tu, mów

Ref:
Hände, hände, hände hoch !
Z Esende do Wielkiego Joł
Po-po-po podnieś ręce
Jak czujesz to sercem !

Rap, rap to jest broń
Podnieś pra-pra-prawą dłoń
Taki traf, nie potrzeba braw
Chcę zobaczyć przed sobą las rąk
Też masz to? Kleisz klimat?
Coś zaszło jeżeli głową kiwasz
To Esende Mylffon oryginał
Mefistotedes jesteś w moim piekle witam
To co mówię rób, za pomocą rąk dwóch
Rób ruch, rób ruch, rób, rób
Zapierdala fala z prawej w lewo
Zapierdala fala z lewej do prawego
Masz aparat? I teraz rób video
Wielkie Joł, dla was od Tedego
Jeszcze to, dla każdego z wrogów
Środkowe palce, waszych rąk obu

Ref:
Hände, hände, hände hoch !
Z Esende do Wielkiego Joł
Po-po-po podnieś ręce
Jak czujesz to sercem !
(Gutek) Ref. (x2)
I nie ważne nie, czy ciemno czy jasno,
nasze jest, nasze jest to państwo.

(TeDe)
Nie rozumiesz nas to trudno,
Przyjechałem tu na baus nie na urlop.
Wakacyjność - czujesz ukrop.
Kto jest komercyjną...? Ty...
Czy ciemno, czy jasno, przy czym nie dotyczy nas to.
Wiesz...? My robimy to z innych przyczyn.
Widzisz...? Nasze jest to państwo.
Tak się twardo stąpa po ziemi
Oto hardcore, kompakt, remix.
Miasto jest nasze - to urosło,
To państwo jest nasze.
Polsko - chyba my Cię trzymamy w szponach.
Dynamit,
Wszędzie słychać o nas,
My jesteśmy na pierwszych stronach,
To państwo należy do nas – ziomal.

(DaB)
Powiedziałem dwa słowa – powiem trzecie:
To miasto jest nasze - to już wiecie,
To państwo jest nasze – tego chcecie,
Przeczytasz na afiszach i w gazecie.
Był przeciek on nas dotyczy,
Państwo padło – niezły wyczyn,
Spróbuj zgadnąć kto na to liczył,
Miej jasność – państwo to nasza własność!

(Gutek) Ref. (x2)
I nie ważne nie, czy ciemno czy jasno,
nasze jest, nasze jest to państwo.

(TeDe)
Nie unikniesz na co dzień Hip-Hop’u,
Włącz muzykę, w samochodzie szyby opuść,
Daj głośno pojedź na miasto.
Ziomuś – to jest nasze państwo!
Tą miejscówką Hip-Hop zawładnął.
Wielkie Joł, joł Cię dopadło,
Sprawdź to – zwiększamy zasięg
Oto remix – państwo jest nasze.

(DaB)
A ja mam tak samo jak Ty,
Swój kraj – takie fakty,
Chodnikowe płyty to kompakty.
Hip-Hop’u praktyk, daje hasło,
Tą muzyką już oddycha całe państwo,
Z litą ekspansją, a będzie rosła,
Proś posła by Polska to zniosła,
Dab i Tede do ‘Miasta’ podkładu,
Państwa nie starczy – napadnę sąsiadów.
Szukaj śladów tam gdzie macham flagą:
Wiedeń, Londyn, Nowy Jork czy Chicago.
Polska jest nasz – to chyba proste,
Ja nastawiam się na szybki postęp.
Był odstęp, a teraz słychać w głośnikach,
-sprawdź co na Ciebie czyha,
Przy tych wynikach i dzięki zacięciu:
To państwo jest nasze - ***

(Gutek) Ref. (x4)
I nie ważne nie, czy ciemno czy jasno,
nasze jest, nasze jest to państwo.
Oczy patrzą na mnie
Włodi słodko kłamie
Ulica na planie
Ja w głównej roli
Z nieprzymuszonej woli
Co powiesz mi gdy
Przeproszą za krzywdy
Nie ma bólu nigdy
Bez bitwy
Syty z biednym pod jednym niebem
Dzielą nie tylko chlebem
Nikt nie wybucha gniewem
To prawdziwe
To niemożliwe nie wiem
Nie czuję głodu
nie ma powodów do nienawiści, złych myśli
Matek pozbywających się płodów
Przywódcy narodów są uczciwsi
Jeden Bóg
Nie ma bogów
Ludzie tak czyści, że w domach drzwi otwarte
Wszystkie kobiety miłości są warte
Zniknął społeczny parter
I od pracy zdarte twarze
Marzę
Małemu duży pomocą służy
Bez skurwiałych pseudo prawa stróży
Dzień wypłaty jest słońcem po burzy
Ulic przez kraty nikt nie ogląda
Nie ćpają po kątach dzieciaki heroiny
Rozbite rodziny?
O czym my mówimy?
Tego nie ma w ogóle
Łzy na koszulę kapią tylko ze szczęścia
Każda ulica nocą jest do przejścia
A bliskich odejścia nie są okrutne
I tu zwrotkę utnę

Ref.x2
Jeden mach jestem w snach
Słodkich tak, że chciałbym tu zostać
Łatwo jak piach jest je rozwiać
Jeśli tylko prawdę chcesz poznać

Oco chodzi?
Teraz Pele słodko zwodzi
Patrzę przez okno
Wszyscy ludzie wiecznie młodzi
Każdemu się powodzi
Punkt istotny
Bo nie znane jest pojęcie bezrobotny
I każdy jest ochotny
Dniem i nocą służyć pomocą
Miłość jest tu mocą
Nikt nie płacze z zimna umierając na śniegu
Nie znajdując noclegu
Bo przyjaźń i dobrobyt idą w pierwszym szeregu
Proste i logiczne
Potwierdzają słowa dane statystyczne
Zamieszki uliczne znane tylko z opowieści
Nie do końca pewnej treści
Elo Włodi, czy w głowie się mieści?
Z każdym żyje się jak z bratem
System pomocną dłonią a nie katem
Nie znanym też tematem przemoc w rodzinie
Nic ci tu nie zginie
A sam czas jakby wolniej płynie
Tym zdaniem sumując nic dodać i nic ująć
To jest ten świat bez problemów
Nic nie mów
Nie wczuwaj się w treść
To słodkie kłamstwa nie pozwól im się zwieść
To dołączę i chyba na tym skończę
Elo

Ref.x2
Jeden mach jestem w snach
Słodkich tak, że chciałbym tu zostać
Łatwo jak piach jest je rozwiać
Jeśli tylko prawdę chcesz poznać

WWW samo życie pl klip

Słodki miód
Szybko znów zrozumiałam
Że prawda choć gorzka jest
Od słodkich kłamstw droższa jest

Teraz każdy słuch wyostrza
Oto wersja prostsza od słodkiej uboższa
I codzienności bliższa
Bez przykładów
Jak jest od razu każdy się domyśla

Słowa dwóch nadwiślan
Nikt tu już nie zmyśla
To nie nasza działka
Nie ta część kawałka
Ten co się nałkał, napłakał w ukryciu
Zda sobie sprawę jak jest w życiu
Nie zawsze jak byś chciał

Nieraz to o czym marzysz
Słodkim kłamstwem byś zwał
Nasz rap będzie grał zawsze po gorzkiej stronie
Sens daje istnieniu
Jest jak lód w serca złudzeniu

Wciąż otwiera oczy młodszemu pokoleniu i nam też
Sam wiesz jak jest

Ref.x2
Jeden mach jestem w snach
Słodkich tak, że chciałbym tu zostać
Łatwo jak piach jest je rozwiać
Jeśli tylko prawdę chcesz poznać
Świt, świt, świt staje w blasku,
szyb, szyb, szyb i daje miastu,
rytm, rytm,rytm to zwiastun,
dziś ulica zagra znów /2x

Byle winyle na chwile wprawić w ruch
byle te style byłe na tyle dobre tu
by tyle ile wokół głów, wykonywało jeden ruch - ten sam ruch

Pomalowane mury, widzisz styl
wykonywane triki, żyjesz tym
powyginane figury, czujesz rytm
wyrymowane wersy, uwierz im

Szczyt, szczyt, szczyt nad nami
rytm, rytm, rytm gra dla nich
nikt, nikt, nikt nie zna granic
całymi dniami sprawie oddani /2x

Bo nie dotyka muzyka laika,
tylko pusta krytyka na chodnikach znika szybko
gdy z głośnika do głośnika miłośnika bit
ten przenika betonowego Tytanika rytmem

Pomalowane mury, widzisz styl
wykonywane triki, żyjesz tym
powyginane figury, czujesz rytm
wyrymowane wersy, uwierz im

Cień,cień, cień wokół bloków
dzień, dzień, dzień tonie w mroku
wiem, wiem, wiem ulica tętni
odejdą jedni przyjdą następni

Kiedy gadali inni oni wybudowali swój styl
nie da medali ani by słuchali ocen z ust tych
co nie dowierzali kiedyś nietolerowani
dziś wszyscy przygotowani na nich z gratulacjami

Pomalowane mury, widzisz styl
wykonywane triki, żyjesz tym
powyginane figury, czujesz rytm
wyrymowane wersy, uwierz im

Świt, świt, świt staje w blasku,
szyb, szyb, szyb i daje miastu,
rytm, rytm,rytm to zwiastun,
dziś ulica zagra znów /2x

Szczyt, szczyt, szczyt nad nami
rytm, rytm, rytm gra dla nich
nikt, nikt, nikt nie zna granic
całymi dniami sprawie oddani /2x

Cień,cień, cień wokół bloków
dzień, dzień, dzień tonie w mroku
wiem, wiem, wiem ulica tętni
odejdą jedni przyjdą następni
Zbyt oldschoolowy rocznik, na zbyt newschoolowych bitach
Znowu się witam, Polsko! Wjeżdżam z kopyta
Ciągle ktoś o coś pyta Po co siedzisz i smęcisz?
Nie zadawaj pytań na które nie chcesz znać odpowiedzi
Jesteś raperem (co?) Nazywasz się graczem (co?)
Ode mnie nie usłyszysz nigdy że sobie nie poradzę
Za trudne? Czy zabrakło sił?
A może ziomeczku po prostu za mały skill
Jak dają bit To go poskładam
Nie ważne trap, sampel dub I tak go zjadam
Ja rapem gadam Rapem oddycham
Rapem żyję Nieśmiertelny w głośnikach
Chciałbyś mnie zabić? to wymierz lufę w skroń
Naciśnij spust, i tak mój rap przeżyje, ziom
To nie powiew świeżości Ten styl ciągle się szerzy
Od 05 koleżko, jestem świeży
Minęło wiele lat od Barta w Atomic TV
Od pierwszych nagrań na taśmach domowym hi-fi
Fristajlowania na klatkach i w parkach, i
Pierwszego taga, dziś to są martwe dni
Skute lodem, wielu sobie pluje w brodę
Niektórzy chcieliby tu być, inni ucieć w porę
Po której stronie jesteś ty? Nikt ci tu nie powie
Cały ten syf czuję nawet w sobie
Z nieba nie lecą nam pieniądze jak u Cash Money
Jeśli masz plany na zarobek możesz skończyć ze łzami
Co moment pojawiają się nieznani, nowi
Gotowi odgryźć ci ramię razem z tym, co zarobisz
Wydawca ci nie zrobi dziś na gruby sos szwindlu
Za parę groszy chętnie cię spuści w kiblu
W morzu promocji i klipów, i zapowiedzi
Możesz być jednym z rekinów lub nie żyć

Ref. x2
Minęły czasy koleżeństwa i szczerych słów
Zamiast zajawki jest w sercach śnieg i lód
Idziesz po hajsy przez deptak ze ściętych głów
A dawne ideały robią puff

Za wiele lat robię rap żeby ufać raperom
Zawieje wiatr i dawna pewna stówa się zamienia w zero
Nie liczył się hajs, minęło nam trwale
Dziś liczy się hajs, wielu gra jak za karę, łapiesz?
Wracają dziś dinozaury, co przez dekadę
Nie nagrały nic i skamieniały syf pchają na ladę
Wypierdalaj z tym szajsem stąd
I skończ się wozić z legalem jak do dziś nie znalazłeś flow
Miałeś CD gdy byle przygłup miał album
Dziś twój najlepszy wers by skończył w kiblu undergroundu
Wiele dzieciaków dziś cię miażdży stylem
Bo jesteś słaby, wzbudzasz tylko tani sentyment
Wydałeś klasyk? Jeśli mam być szczery
Klasykiem się nie staje chłam przez datę premiery
Pieprzyć ten bajzel, chcesz być w tej bajce?
Z tobą nie zamierzam dzielić się hajsem

Ref. x2
Minęły czasy koleżeństwa i szczerych słów
Zamiast zajawki jest w sercach śnieg i lód
Idziesz po hajsy przez deptak ze ściętych głów
A dawne ideały robią puff

Robię rap, zamień w tym wyrazie „p” na „k”
Tak, niedaleko jest od rapu do raka
I to potrafi złamać na pół pewniaka co czuł się jak król świata
A wraca na dwór jako sługa
Droga na górę jest bardzo długa
Kto ma ułomną naturę nie ma co szukać tu szczęścia
Zostawi tylko smród u wejścia
Bo Bóg się nie zjawi tu, gdzie się bawi bestia
Niejeden mój kolega zjebał wiele
Kumpli sprzedał, by coś mieć dla siebie
Nie wyszło to i tak, a on jest teraz śmieciem
I ma tylko szacunek dziecka, co go nie zna – w necie
Najtrudniejsze w tej grze jest zostać sobą
I nie dać się omotać pełnym pochwał słowom
Wszystko wokoło to zakazany owoc, serio
A sobą jest tylko twoje ego i pazerność

Ref. x2
Minęły czasy koleżeństwa i szczerych słów
Zamiast zajawki jest w sercach śnieg i lód
Idziesz po hajsy przez deptak ze ściętych głów
A dawne ideały robią puff
Wychodzę z fury, przednie reflektory oświetlają mi drogę jeszcze chwilę i zgasną.
Tak jak w wielu nadzieja i ambicja tak łatwo jest na zawsze zasnąć.
W mig w niedzielę pustą unosi się wstyd. Ktoś modli się by się nie zrzygać na mszy.
Tu każdy jak dyma kręci komórką film. No chyba że zdradza żonę czyli nie kręci nikt.
Tak bardzo chciała poznać smak szampana od hotelowej wykładziny zdarła kolana.
Puchną chłopcom jaja od hormonu wzrotsu. Panie non stop zdziwione od botoksu.
Młodzi kolunie noszą kobiece fryzury. Średnice młodych szpuli są jak grube rury.
Zepsute miasto Kocham Cię mocno.
Inni to nazwą toksyczną miłością.

Zepsute miasto.. nie ostrożnym bije dzwon.
Zepsute miasto.. niepokornych ludzi dom.
Zepsute miasto.. nieostrożnym bije dzwon.
Zepsute miasto.. niepokornych ludzi dom.

Warszawa, stolica moja WWA.
Warszawa... Warszawa...

Zaparkujesz w centrum to masz farta i dziesięć reklam burdeli na wycieraczkach.
Potem szukasz swego auta i nic z tego. Od kilku godzin w częściach schodzi na allegro.
Dla dziewczyn do wzięcia weekendu super znów nic nie pamiętasz wiąż na fiutach supeł.
Seks jak sikanie jest, squirt na skruche i bez ASP i wejdziesz głęboko w sztukę.
Gdyby chcieć rzucić w każdą kurwę kamieniem, trzeba rozebrać by mury tego miasta.
Kozak nie jeden miękł pod ich spojrzeniem potem sam skomlał pusty jak kabza.
W czterech gołych ścianach bez ozdób wyczuwał w nozdrzu swąd spalonych mostów.
Zepsute miasto snów znów wita wódka dla wielu jest tu jak biovital.

Zepsute miasto.. nie ostrożnym bije dzwon.
Zepsute miasto.. niepokornych ludzi dom.
Zepsute miasto.. nieostrożnym bije dzwon.
Zepsute miasto.. niepokornych ludzi dom.

Warszawa, stolica moja WWA.
Warszawa... Warszawa...

Czas zapierdala po ruchomych schodach, lewą zatrzyma się jak jebnie centralnie w drzewo.
Tu stoisz tylko w korkach i w kolejce, do kasy na parkingu chyba, że stoisz w metrze.
W korporacjach uczą lizania dupy, a kiedy szef Cię zwalnia tracisz wszystkie ruchy.
Firmowe łózko, telefon i samochód, do nogi suczko bez żadnych fochów.
Kariera stoi tu otworem lub klęka. Specjał zrobisz to dziś stojąc na rękach.
Amerykański sen tu w Warszawie. Hej! Czy byłaś już ruchana w tej sprawie?
Nawilżacz, koks, wódka i viagra, a w planie by wydymać je na fajny instagram.
Zepsute miasto ma też wiele zalet, ale nie o tym dziś jest ten kawałek.

Zepsute miasto.. nie ostrożnym bije dzwon.
Zepsute miasto.. niepokornych ludzi dom.
Zepsute miasto.. nieostrożnym bije dzwon.
Zepsute miasto.. niepokornych ludzi dom.

Warszawa, stolica moja WWA.
Warszawa... Warszawa...
Karolina Refren:
A ty pokaż swoją obojętność x4

Pono:
Ostrożnie z ogniem bo parzy
Każdy marzy o plaży
Co się wydarzy
Zależy od ciebie
W gniewie wiele nie zrobisz
Pogubisz się i obyś się odnalazł
Zdobyć wszystko na raz to kara
Zajarasz się nie zdziałasz więcej nic
Obojętny widz Zip strony trzyma
Czy na przykładzie
Czy na Pona radzie się uczysz
Musisz wykluczyć emocje
Wybrać opcje której dasz rade zdołać
Przestań żałować tych co chcą cię pokonać
To codzienność kolejność dnia bezwzględność
To forma przetrwania
Gra która wartość zasłania
Trwa bez przerwy
Zaciśnij zęby bądź obojętny na film
Kto jest następny
Bo ty możesz być nim
I ten wir cię wciągnie
Rada ostrożnie z ogniem
Temperatura rośnie
Zachowuj się godnie
Nie głośniej niż reszta
Bo Koro Cie zbeszta
Jako najcięższa kara
Świat zasad wysuszonych jak Sahara

Fu:
Kurewska prawda fakt nie pieprzenie
Obojętność uzależnienie hardcore
Czy dość tego wszystkiego masz
Czy odważysz się splunąć komuś w twarz
Daj spokój stań z boku nie prorokuj
Trwa wojna nigdy pokój
Bo ktoś jest niepozorny
Życie mu trafi
Jak się wkurwi przypierdolić potrafi
Załap więc załatw niepotrzebne sprawy
I bez obawy
Że później coś się stanie
Złe zagranie
Obojętne równanie
Za pare złotych spuścisz lanie
Słabszych w potrzebie wokół palca owijanie
Się nie opłaca

Karolina Refren:
A ty pokaż swoją obojętność x4

Wilku:
Tak
Pozostań tobą jeśli nie masz nic do stracenia
Nie próbuj zmącić spokoju mego sumienia
Wiesz skąd pochodze to warszawskie podziemia
Tylko moja więź wydostaje się z cienia
Moi ludzie za mną i nic się nie zmienia
Żyjemy w piekle bo piekłem jest ziemia
Kropla prawdy w oceanie zapomnienia
Pokolenia podążające drogą zatracenia
Wybierają zło które w nich się zakorzenia
Pokaż obojętność jeśli nie chcesz zrozumienia
Nie ważne co myślisz joint da ci do myślenia
Uwalniam swój umysł od złudzenia
Wszystko bez sensu lecz nic bez znaczenia
Jebać urojenia jak wrażenia
Wilk bez znieczulenia prezentuje prawdziwy syf
Życie w którym tkwisz w czasie dziwnych dni
To mówie byś nie popełniał błędów innych
Bo wobec własnej sugestii jesteś bezsilny
Wciąż szukasz wrogów wciąż szukasz winnych
Pamiętaj [pamiętaj] tylko Bóg jest nieomylny

Włodi:
Obojętne mi jest czy ten kawałek chwalisz
Obojętne mi stan jointa którego palisz
Obojętne mi jest czy na życie się żalisz
Obojętne mi jest to czego się boisz
Obojętne mi jest to czy na ulicy stoisz
Obojętne mi jest to czy leszcza dzisiaj zgnoisz
Obojętne mi jest to dzieciak skąd pochodzisz
To wszystko jest mi dzisiaj obojętne
Zostało przyjęte elo bez bubla
Uliczna wersja brudna
Hg [Hg] Ewenement [Ewenement] Zipera [Zipera] elo [elo]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo