Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Czasem wątpię w to ze możemy mieć wszystko
Mamy miłość ale nienawiść zawsze trzyma ja za rękę
Mamy siebie ale nie wiem czy mamy coś więcej
Kilka tematów do rozmowy, czas do spotkań
Mamy zazdrość która pozera nas od środka
Mamy stres, ból do siebie w sercach głęboko skryty
Mamy marzenia to największe do popisu pole
Czasem się modle by ten kolejny dzień nie był końcem
Ale pamiętam ze następnego dnia tez wstaje słońce
Wątpię w ciebie czasem już myślę ze odejdziesz
Ze nie wytrzymasz mnie za to kim jestem
Ja nie potrafię zmienić swoich myśli w moment
Ja nie potrafię więcej
Uwierz ze to co robię jest wszystkim co potrafię
Gdybym mógł dać więcej- dałbym bądź pewna
Czasem mam wrażenie ze zostanę sam bez ciebie
Ze nie zniesiesz tego co potrafię zrobić w nerwach
Ale pamiętam ze nosisz przebaczenie

ref.
Czasem jest tak ze myślę sobie- dziś to koniec
Wątpię w rap wątpię w siebie wątpię w ciebie wątpię w nas wątpię w świat

Wierzyłem w niego jakiś czas, on mnie zgubił,
poznałem przez to wiele ludzi, pokazali mi co robię źle,
nadszedł czas się nawrócić, wiele głupot w głowie,
koncerty, moje życie z mikrofonem, bitwy,
brawa, linijki, serce na kartkach, gdzieś w szufladach,
miliony godzin, którym towarzyszyła wiara,
mogę to zrobić, ukryty we mnie krzyk,
to jest coś, co mówi- możesz wątpić, ale nie możesz odejść.
Miliony legend o każdym z nas przeminą, jak wiatr,
więc idźmy do kart historii, wpisać się piórem walki,
wieczny instrument? melodie w sercach, melodie z życia,
czuje zwątpienie, tylko to czuje dzisiaj.

ref.
Czasem jest tak ze myślę sobie- dziś to koniec
Wątpię w rap wątpię w siebie wątpię w ciebie wątpię w nas wątpię w świat
Kto ma czas niech słucha teraz
Moje bugi i grass, moje bugi na raz
Mam w sobie mnóstwo historii z dawką energii
Z miejsca tak jak inne w betonowej pustyni
gdzie w zimę pokój zimny, w lato gorący jak w piekle
W wieżowcu- z lat siedemdziesiątych blokowcu
Całe życie na czwartym piętrze w jedenastopiętrowcu
Możesz spotkać ludzi wkurwionych wściekle
Jak młodzież licealna co na przerwie biega na białą setkę
Słuchaj, może zrozumiesz z tego więcej
Gdy breakdance opanował mój umysł moje serce
Wszyscy wierzyliśmy w swoje szanse
To był Brook and Glass, pierwsza edycja
Electro i break kielecka propozycja
Baton, Wembley, Goły, Sipinsu, Norbert
Wszyscy na punkcie tańczenia mieli straszną korbę
Muzycznie NWL Bugie i PMD skład
Słuchał każdy z nas początek dziewięćdziesiątych lat
Rok temu zawalił się jednak ten świat
W N B Y jednego już z nich brak
Nikt nie był winny, chce uprzedzić podejrzliwych
Wypadek wyjątkowo nieszczęśliwy

Na początku lat dziewięćdziesiątych
poznałem pierwsze rapowe nagrania
wtedy to poczułem moc tej muzyki
w kieleckim MCK kaset wymiana
Nowe twarze, nowe znajomości
poznałem kilku kumatych gości
Zabawa w rymy, w języku polskim
i demo kaseta w śladowej ilości.
Nikt nie wiedział co później się stanie,
że demo wzbudzi zainteresowanie
propozycja na nagranie płyty
szansa jakich mało dla mojej ekipy.
Sample, bity praca nad materiałem dużo
THC miałem szansę poznałem
Kilka koncertów i zmiana składu
w centrum dla ludzi układu słonecznego
teraz trzy dla każdego kumatego gościa
masz szanse na coś- bierz nie pozostań
jak inni przy wątpliwościach
drugi raz szansy możesz już nie dostać (dostać)

To jest moje kilka słów teraz (teraz)
drugi raz szansy możesz już nie dostać (dostać) x4
Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy, ludzi ulicy
Wiesz co się liczy? dla was rap ćwiczy, to dla całej miejskiej dziczy

To dla wszystkich naszych ludzi, którym ten rap się nie nudzi
Czas się obudzić by wyjaśnić co trzeba
Dla chujowych rapów gleba, trochę piachu - ich nie ma
Znów się odzywam gdyż zachodzi potrzeba
Popowe popierdółki, które emitują radia
Tak jak oni skurwiałe, ode mnie dla nich pogarda
Nadal mamy farta, nadal sprzyja nam karta
W rękawie wciąż asy to nie sprzedać się dla kasy
I mnóstwo pracy, to studia, ulice
Niebezpieczne życie, znam je - żadne odkrycie
Dzisiaj na bicie, otwarcie nie skrycie
Opowiadam to przeżycie, zapierdalam za przeżyciem
Intensywność zdarzeń, nie nadarzam by notować
Nadal jest hardcore, kocham - nienawidzę, zobacz!
Ja nie będę się hamować za cenę popularności
Zero populizmu raczej duży procent złości
Jesteśmy chamscy, prości, tak szczekają żałośni
Którzy nie dorośli nawet nam do pięt, chuje zazdrośni!
Dużo miłości dla ludzi i tych miejsc
W których zdarza się być i nie po to by mieć
Dziś mówię - cześć! - każdemu kto zasłużył
Każdemu co nie stchórzył, który dobrze mi wróżył
Podczas niejednej burzy podał pomocną dłoń
A nie celował mi w skroń, więc Boże wszystkich nas chroń
Nawet jeśli rzadko proszę jak PB nadzieję niosę
I dzisiaj dołożę do tego moje trzy grosze

Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
P do Ń kreska, bez tego zostajesz z niczym
Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
Dla was rap ćwiczy, to dla całej miejskiej dziczy
Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
Wiesz co się liczy? wiesz, wiesz co się liczy?

Miastem rządzi mafia - to do mnie nie trafia
Bo po drugiej stronie barykady ziomek będzie lepiej
I ten co klepie biedę szybko znajdzie tu robotę
Jebać hołotę, która z psami w komitywie
Tak rośnie, okiem łypnie, bo się na oglądał filmów
Ty Benny Blanco z bronksu szybko zrzucę cię z ringu
Dziś na dopingu, nadmiar testosteronu
Prawdziwy rap dla ulic aż do samego zgonu
Dosłownie powtarzam, się porażkami nie zrażam
Sukces artystyczny, kurwa bez komentarza
Bo recenzję mi wystawi każdy Viertel i podwórko
Każdy winkiel i tak w kółko życie kręci się jak winyl
Na trzydzieści trzy i pół obroty to wrzucimy

Szacunek dla tych ludzi, którzy musieli się trudzić
Żeby wyjść na powierzchnię, poczuć powietrze rześkie
Spokojny sen, rodzinne życie bez scen
I przyjaŹnie bez ściem - to sobie wszystko ceń
Broń tego dzielnie, broń się, bij wrogów celnie
Poznań miasto dzielne, to jedyne dla mnie miejsce
Pieprzę groteskę jak instytucje miejskie
Społeczeństwo co nie chce zmiany na lepsze
Wyrastając w konfidenctwie na nic was nie będzie stać
Umiecie tylko dać, z dupy strzelić kurwa mać
A tu trzeba se ułożyć powolutku plan następny
Jak Glon pieprzę ból, R.A.P., trzeba być dzielnym

Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
P do Ń kreska, bez tego zostajesz z niczym
Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
Dla was rap ćwiczy, to dla całej miejskiej dziczy
Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
Wiesz co się liczy? wiesz, wiesz co się liczy?



Te miasto penerami wypełnione jest po brzegi
Nawet słabe składy mają prawo się tu cenić
W pewnym sensie mój styl życia to jest wciąż ten sam nielegal
Bo ja wiem kto się tu sprzedał, tytułował się kolega
Beef za beefem tak to idzie, chociaż twórczość nie na dissach
Nie lubiano kiedyś Rysia jak w Stanach Jadakiss'a
A ty jeśli chcesz mnie skreślić, w chuja walić, mówię - jeśli
Będę niczym skurwiel najgorszy jak Joe Pesci
Nawet bez ferajny, tylko ja - adrenalina
Nikt nie zatrzyma furiata, znów zadyma?
Miasto w ryzach nas trzyma, miasto, które ma klimat
Plus styl i klasa, kasa, miasto zaprasza
Suki też pierwsza klasa tak jak siostry Williams w deblu
Wciąż stanowię temat plot na tym jebanym osiedlu
Jedna gra zmieni świat na przestrzeni tych lat
I to każdego z nas, dziś jestem z tego rad
Tylko słowa prawdziwe, bo frajer da fałszywe
Nie oprę swej kariery o beef przez jakąś ksywę
Styl miejski nie wieśniacki, wiem, że jestem chamski
Na ulicy nie wyłapię za przysłowiowy damski
Nie kumasz mojej jazdy więc się nadal z tego śmiej
Nie jestem słodziutki niczym [?]
Hej, uliczna sława, która dumą napawa
Od charakternych brawa, a krytyka od gamoni
Czas ich rozgonić, niech wracają do zagród
Na wsie niech nie robią obciachu naszemu miastu
Psy znów mi mówić - cham, stój! - tak nie można, wierz mi Darku
Jeśli nie my tych leszczy, to kto zwróci honor miastu?

Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
P do Ń kreska, bez tego zostajesz z niczym
Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
Dla was rap ćwiczy, to dla całej miejskiej dziczy
Wiesz co się liczy? szacunek ludzi ulicy!
Wiesz co się liczy? wiesz, wiesz co się liczy?
Stałem tam sam, pośród zgliszczy i chciałem już odejść.
I powiedziałem sobie, że tego nie zrobię, bowiem -
Nie będę swoim wrogiem, gdy jestem swoim Bogiem.
Bóg jeden wie jak bardzo miałem wtedy żal do kobiet
Stałem tam sam, a dookoła mnie wyścig myśli.
Żarty się skończyły, trzeba było coś wymyślić:
Szkoła - nowy pułap połapać się w misji
I nie pić. Nie pić, bo mógłbym połamać wszystkich
Zlecić: opiekę nad sobą przyjaciołom.
Nie przeżyłbym gdyby koło mnie zrobiło się goło
- Lecisz?
- Lecę: spadam razem z Pezetem
W locie wychodzę na czoło, chociaż nie mam dzieci przecież.
"Źle Ci?" - terapia psycholog, długie gadki.
Telefon do matki, przyjechała z wódką, z Colą.
Ojciec nie wie nic bo nerwy zdrowie mu pierdolą.
Wychodzi moje drugie solo, szukam wyjścia z klatki

Pamiętaj!
Nigdy się nie poddawaj:
kiedy upadasz- wstawaj
Błedy popełniają wszyscy
I ja też, pamiętaj
Nigdy nikt Cię nie zniszczy
Nie masz się czego obawiać
Świeci słońce, gdy przestaje padać deszcz

Setki ludzi na koncertach - mdleeją
Nie uwierzyłbyś w rzeczy, które się tutaj dzieeją.
Gram dla ludzi o otwartych sercach z nadzieeją,
Że oni oszaleeją, a nie ja eyo liryczny morderca
To ja. Z moją odyseeją, mój świat, jego podstawy się chwieją
Został mi tylko rap. Leci z okien aut pod blokiem.
Hejterzy się śmieeją. Mogą nawet z Caps-Lockiem FUCK IT
Pozdrawiam Dorotę, robię na co mam ochotę.
Nic nie znaaczą. Słowa nienawiści na wartości
Teraz traacą. Życie bez miłości, gdy każda sekunda booli
Bardziej niż rana w soli, bo litry wylewać naa co?
Życie bez litości próbuje nas czasem złaamać, jak kości.
Nie można się załamać chociaż czasem to jest draamat
Ja podróżuję sam, a Ona podróżuje sama. Spotkamy. Się
W tej albo innej rzeczywistości...

Nigdy się nie poddawaj:
kiedy upadasz- wstawaj
Błedy popełniają wszyscy
I ja też, pamiętaj
Nigdy nikt Cię nie zniszczy
Nie masz się czego obawiać
Świeci słońce, gdy przestaje padać deszcz

Pamiętaj!
Nigdy się nie poddawaj:
kiedy upadasz- wstawaj
Błedy popełniają wszyscy
I ja też, pamiętaj
Nigdy nikt Cię nie zniszczy
Nie masz się czego obawiać
Świeci słońce, gdy przestaje padać deszcz

Spokojnie oddychaj...
Zapal i weź łyka!
"Co słychać na wojnie" - analizuj ryzyka
Spokojnie, płynie monotonnie muzyka
Wtedy, kiedy oczy zamykam zanikam
Znika publika, ból wspomnień
Czysta matematyka decyduje o mnie
Uczucia i co z nich wynika
Upojnie przenika. Nie ukojenie
Wiem, że to pojmiesz
Spokojnie oddychaj...
Zapal i weź łyka!
"Co słychać na wojnie" - analizuj ryzyka
Spokojnie, płynie monotonnie muzyka
Wtedy, kiedy oczy zamykam zanikam
Znika publika, ból wspomnień
Czysta matematyka decyduje o mnie
Uczucia i co z nich wynika
Upojnie przenika. Nie ukojenie
Wiem, że to pojmiesz

Pamiętaj!
Nigdy się nie poddawaj:
kiedy upadasz- wstawaj
Błedy popełniają wszyscy
I ja też, pamiętaj
Nigdy nikt Cię nie zniszczy
Nie masz się czego obawiać
Świeci słońce, gdy przestaje padać deszcz

Pamiętaj!
Nigdy się nie poddawaj:
kiedy upadasz- wstawaj
Błedy popełniają wszyscy
I ja też, pamiętaj
Nigdy nikt Cię nie zniszczy
Nie masz się czego obawiać
Świeci słońce, gdy przestaje padać deszcz
INTRO:

2cztery7
Złe nawyki
Pjus ale z Ciebie typ
Donatan ale z Ciebie typ
Stasiak znowu to zrobiłeś ale z Ciebie typ, wiesz?
Hm, co?
Dobra

I ZWROKA: PJUS

Odebrałem wychowanie?
Hmm całkiem niezłe
Umiem się zachować
Gadam też z sensem
Inteligencją (czym?)
Nie dam się zbić z panteonu
Trudno co robić, że kilka złych mam nawyków
Nie żyłem pod kloszem więc wiem co to błoto
Wpadłem tu i tam i nie chodzi tu o to, że (co?)
Palce w nosie
Robię DIC (haha)
Za to częściej o to, że się dymam z kimś (oł)
Wiem niektórzy myślą że jestem hustlerem, bo
Zmieniam kobiety mam na raz kilka partnerek
Ale hardcore zaczyna się dopiero w sumie
Gdy mówisz jednej, że idziesz do tej drugiej
Nawyk mówienia prawdy mówią że jest zły, bo
Można kogoś stracić albo dostać w kły
Jak w oczy dym tak wiem że kłuje
Więc zamiast kłamcą
Jestem tylko chujem!

REFREN: MES, SOSH

Ale ze mnie typ, ale ze mnie typ
Znów nabroiłem coś,
Ty nie wiesz co masz powiedzieć
To jeden z moich nawyków i wiem, że jest zły
Ty próbuj zmienić mnie ale czy to się powiedzie?

Ale ze mnie typ ale ze mnie typ (uuuuuuu)
Znów nabroiłem coś
Ty nie wiesz co masz powiedzieć (co mam powiedzieć?)
To jeden z moich nawyków i wiem, że jest zły (mhm)
Ty próbuj zmienić mnie ale czy to się powiedzie? (nie, nie, nie)

II ZWROTKA: MES

Ale ze mnie zbój
Czyj to był pomysł, żeby iść z nią na boisko w nocy
Strzelić jej gola?
Nie wiem pewnie mój
Mam nawyki lubię o nich mówić przy was
Lubię popić
Krzyknąć czy powyzłośliwiać
Rzuciłem studia przez rap i kobiece kształty
Nie jestem przez to wykształcony (wiem gdzie jest Bałtyk?)
Nie zaimponuję nikomu pozującemu na artystę
Moje życie jest zbyt pełnokrwiste
Trzy lata tylko czysta (artysta)
A były czasy, że w moim nosie
Mogłeś urządzić zimowe igrzyska
Wciąż się spóźniam bezustannie, bo
Jem obiad, czytam forum w wannie
Kręcę filmy ale cyfra słabo rejestruje ruchy
Potem ciężko mi odróżnić ich brzuchy od dupy
A propo łóżka nie chce mi się go ścielić
Słyszę nie, ale w nocy nie słyszałem nie liż

REFREN: MES, SOSH

Ale ze mnie typ ale ze mnie typ (uuuuuuu)
Znów nabroiłem coś
Ty nie wiesz co masz powiedzieć (co mam powiedzieć?)
To jeden z moich nawyków i wiem, że jest zły (mhm)
Ty próbuj zmienić mnie ale czy to się powiedzie? (nie, nie, nie)

III ZWROTKA: STASIAK

Dla tych paru kobiet mówię o was
To wada, że nie boli
Ale alkomonogamia mną włada
To przesada
Mówią on z nią jest już pieć lat
Będę starzał się z nią no bo ona to ma
Nie wypada urywać tych flirtów na starcie
Mówią spadaj jak dowiedzą się o tym fakcie (spadaj?)
To tak jest że odchodzą z niczym, smutne
Jak ziomy, których dziwki zostawiają w stójce
Cóż więc chleje dalej, ale ze mnie typ (typ)
Sto osiem kilo jak nie zjem jestem zły (zły)
Ty nie lubisz tego junk food, bo śmierdzi
Jak król wrócił codziennie byłem na audiencji
Ale to jest bit, ale to jest bit
Donatan wie jak smażyć coś w stylu G (g)
I tylu dziś nienawidzi tego chyba przez nas (przez nas)
Mes, Pjus, Stasiak i Donatan morderca

REFREN: MES, SOSH

Ale ze mnie typ ale ze mnie typ (uuuuuuu)
Znów nabroiłem coś
Ty nie wiesz co masz powiedzieć (co mam powiedzieć?)
To jeden z moich nawyków i wiem, że jest zły (co, aha) (mhm)
Ty próbuj zmienić mnie ale czy to się powiedzie? (nie, nie, nie)

OUTRO: MES, SOSH

Oooooooo
Ale ze mnie typ
Oooł oooł mhm
ale ze mnie typ
0-22.com
Oooooooo
Ale ze mnie typ
Alkopologamia.com
Oooł oooł
L.U.C Jak Dziadek w Kiosku
Całe życie w ruchu

Mam dom ale go mam w tygodniu na 2 dni
Kocham go bywam tam jak narkoman w poradni
Random mota mi dni jak numerek w szatni
Znam to jak pijak, stabilizacji brak mi
Dyktando kalendarza, który trzyma w matni

Mam to, widzę cel, jak mordercy płatni
Gram to śmigam falą do uszu bratnich
Prawdomówny rymoskrupulatnik
Plan to grać wam więc przemierzam kładki
Auto sunie telepią resory klatki

Łatki pod kołami papka, tak tak
Studio i bus to moja klatka kratka
W kółko jak po ustach pomadka gradka
PKP roladka taxi stop klatka

scena hotelefon klatka gram
bo to moja matka gładka spam foto sucha gadka
plan klatka śni się motorynka dziadka
samoloty z rzadka scena próba klatka
wa na pot kana pułapka kamikadze jabłka
do busa kanapka i znowu klatka

Przemieszczam się z pomieszczeń do pomieszczeń
ile jeszcze tychże pomieszczeń zmieszczę
słońce czy deszcze pędzę tu i tam
za oknem ktoś przewija tło po co?
przecież je już znam

w kieszeni pęk tłucze Tabcin klucze porwane chaos migracji
ja znów kradnę w akcji
karty klucze do szaf hotelowych łóżek do ubikacji na stacji
pociąg relacji Ziemia - Jowisz do Saturacji
ciało nie nadąża do mózgu narracji
cykle rotacji nieogarnięty jak zabudowa stołecznej urbanizacji

oczy jak żul po libacji
zmiany lokacji polski syf organizacji
wczoraj Mariacki nocą Wroc już Gdynia na trakcji
dzwoni kobieta pyta za ile na kolacji będę

Kochanie jakoś tak nagle stoję nad Bałtykiem we mgle
a między nami jakby ktoś trzymał klawisz spacji
międzyludzkie przepaście...

przemieszczam się z pomieszczeń do pomieszczeń
ile jeszcze tychże pomieszczeń zmieszczę
słońce czy deszcze pędzę tu i tam
za oknem ktoś przewija tło po co?
przecież je już znam

a między nami jakby ktoś trzymał klawisz spacji
międzyludzkie przepaście...

przemieszczam się z pomieszczeń do pomieszczeń
ile jeszcze tychże pomieszczeń zmieszczę
słońce czy deszcze pędzę tu i tam
za oknem ktoś przewija tło po co?
przecież je już znam
Nie da się zaprzeczyć też robiłem złe rzeczy
zachowywać się jak kretyn zdarzyło się niestety
na cały świat złorzeczyć, gadać od rzeczy
nie potrafiąc się cieszyć potem wstydzić sie peszyć
chociaż ludzką rzeczą grzeszyć budzisz sie gdy jest za późno
gdy starania szły na marne gdy kłopotów znów mnóstwo
burdy pijackie kłamstwa i cudzołóstwo
by ponownie odchorować zapatrzony w nowe bóstwo
oto konsekwencje życia bez przemyśleń na luźno
oto co się będzie działo gdy juz będzie za późno
źle ocenisz sytuacje to popłyniesz raczej szybko
sam się krzywdzisz w zatraceniu nazajutrz będzie ci przykro
i wnet wyprzesz te refleksje mając do bliskich pretensje
skupiony na używkach i przypadkowym seksie
dziś wieczór całkiem nieźle uczta bogów na olimpie
dziś 100% masz rozrywke jutro tonąc chwycisz brzytwe
bierzesz udział w tej gonitwie zastanawiasz sie czy warto
znów na kacu roztrzęsiony sam na sam z poranną ćwiartką
bez wsparcia ojcze matko za jakie grzechy cierpieć
musze ja śmiertelnik w tym uzależnień piekle

(ref. x2)
podaj mi dłoń jeśli jesteś przy mnie
sam w noce i dnie na dnie bezczynnie
nie mam siły już tak żyć
w objęciach mroku gnić
podam ci dłoń kiedy będziesz przy mnie
bo też byłem tam moje sumienie winne
pomoge ci z tego wyjść
przestań śnić zacznij żyć

przekraczając wszelkie normy nie stosujesz ograniczeń
jak wypije to krzycze jak nie kirze mam kurwice
życie to nie koncert życzeń jeśli gra pod twe dyktando
miej świadomość że uczyni to niezmiernie rzadko
wpadka za wpadką człowiek uwierz nie warto
przez utrate kontroli minąć się z życiową prawdą
czujesz aż nadto ten niekorzystny bilans
notujesz więcej strat niż zysków to zabija
dostaniesz świra prędzej czy później to pewne
nie odzyskasz dawnego życia bo już poległeś
szczebel za szczeblem się pniesz taka kariera
pod tytułem upadek z którego się nie pozbierasz
zacząć od zera wiem przeraża cię ten temat
w walce o lepsze życie w czasie gdy głód doskwiera
ty skup sie lepiej tera bo do szczęścia ci potrzebne
siły do pracy nad sobą by się wyrwać z uzależnień
czy to hazard seks miekkie bądź zdrów nie stań się fejkiem
zapijane wódą prochy nie wygrają z twoim lękiem
chcesz by ściema góre wzieła miałeś obrać droge inną
przestań się zatracać w końcu uznaj swą bezsilność

(ref. x2)
podaj mi dłoń jeśli jesteś przy mnie
sam w noce i dnie na dnie bezczynnie
nie mam siły już tak żyć
w objęciach mroku gnić
podam ci dłoń kiedy będziesz przy mnie
bo też byłem tam moje sumienie winne
pomoge ci z tego wyjść
przestań śnić zacznij żyć

czasy niewinności mamy dawno już za sobą
dziś kolejne słowo o tym że możesz na nowo
wystartować wiedze zdobądź bilans sporządź przestań krzywdzić
siebie i bliskich co przetrwali pośród czystki
jęśli chcą wybaczą wszystkich ran od razu nie zabliźnisz
podejmiesz dialog juz osiągasz korzysći
byli kumple i kieliszki teraz jestem sam lecz wszyscy
w czasie gdy ex kompani tak upadku swego bliscy
ja nie skreśle z listy ziomków których znam połowe życia
ale skreślać marzenia na to nie dam przyzwolenia
szans na przebudzenie nie masz nie chcesz określić swych potrzeb
postępujesz nierozsądnie a myślisz że robisz mądrze
a ja cie Boże proszę chce byś ludzi mych ocalił
gdybym wcześniej cie chwalił też bym całkiem nie nawalił
ludzką rzeczą zbłądzić z błędów wyprowadzić boską
konsekwencja to mistrzostwo nie chce w życiu cierpieć ot co...

(ref. x2)
podaj mi dłoń jeśli jesteś przy mnie
sam w noce i dnie na dnie bezczynnie
nie mam siły już tak żyć
w objęciach mroku gnić
podam ci dłoń kiedy będziesz przy mnie
bo też byłem tam moje sumienie winne
pomoge ci z tego wyjść
przestań śnić zacznij żyć
[Eska]
Zaczęła się cała opowieść i cały czas płonie..

[KaeN]
Sieje spustoszenie w ziemie uderza zabójcza broń,
Drzemie we mnie zagrożenie zmierza zabójca na tron,
Przeznaczenie na scenie wybuchowy nowy ton,
Porażenie, uderzenie to pięciotonowy słoń,
Oburza tchórza, wkurza to, że w chuju Ciebie mam,
Się zachmurza duża burza, lamus jebie siebie sam,
Mam wiele gniewu, wiele cwele, miele gówna,
Znam cenę grzechu, wiele dziele, mele puszczam
Smakołyki prosto od babuni,
Dla krytyki szoguni,
Pilnuj siostro córuni,
Eksploduje chuje bo za długo mnie to gryzło,
Atakuje chuje bo za długo we mnie kisło.

Ref.
Wiem, że idę w dobrą stronę, to jest dobro -to jest klasyk-
Nie pierdole się z tym co nie jest mi po drodze noo..

[KaeN]
Chciałeś, żebym poddał się, już na zawsze pozostał dnem,
Nic już nie zatrzyma mnie no bo spełniam własny sen.

Ref.
Wiem, że idę w dobrą stronę, to jest dobro -to jest klasyk-
Nie pierdole się z tym co nie jest mi po drodze noo..


[Eska]
Powiedz mi gdzie jest ta siła, która może mnie zatrzymać
Koniec kropka była opcja, dobiegła końca finał
Nowy rozdział się zaczyna, życie pisze ten scenariusz
Życie to chwila, czas przemija na zegarku
Zacieram dłonie, podwijam rękawy bo mam cel
Idę po swoje, mam plany włączam realizacje
Z miejsca gdzie stoję chłonę pozytywne wibracje
Trzy litery godłem RSA robię swoje akcje
Rzucone kości matki, otwarte karty ojca, brata
Życie nie zna litości, nos mam utarty od dzieciaka
Wyruszam w pościg bo nikt nam nie da nic, to walka
Bicie serca w szybkości, stopy i werbla, tu Zajawka

Ref.
Wiem, że idę w dobrą stronę, to jest dobro -to jest klasyk-
Nie pierdole się z tym co nie jest mi po drodze noo..

[KaeN]
Chciałeś, żebym poddał się, już na zawsze postać dnem
Nic już nie zatrzyma mnie no bo spełniam własny sen.

[Eska]
Wiem, że idę w dobrą stronę, to jest klasyk
Nie pierdole się z tym co nie jest mi po drodze noo..
Byłem wciąż rozmarzony
Nosiłem wtedy szerokie spodnie
Nie piłem, a jeśli to mało - żyłem
I żyć mi się chciało, byłem zwykłym przechodniem
Mało wiedziałem o świecie i sobie
Nie miałem jeszcze nikogo na stałe
Tyle przez ten czas stało się
Chciałem cały dzień pełną parą biec do niej
Miałem wiarę niezachwianą
Lęk pojawił się kilka lat później
Nic nie zostało z niej, stało się
Mówią trudno, ja myślę, że chyba jest trudniej
Ciało - niejedno poznałem
Po kilku latach, gdy trochę już grałem
Wydawca postawił płyty na półce
Ja nie byłem dojrzały, a już znałem konsumpcję
Pierwszy hajs wydawałem na wódkę
A imprezy trwały do rana
I chyba dostałem to co zawsze chciałem mieć
Chwilę przed tym nim to przeszło w destrukcję
Pokrótce kim byłem co miałem
Myślę o tym całe dnie, całe
Moje życie teraz mam przed oczami
I chociaż rzuciłem, teraz chyba zapalę

Byłem małym chłopcem naiwnym
Serce i ciało poznały blizny
Byłem skurwielem, stałem się zimny
Permanentnie zdradzałem dziewczyny
Czyjeś emocje, uczucia deptałem
Robiłem sobie z nich kpiny
Wpadłem w złe towarzystwo, chlałem i ćpałem
Byłem pewien siebie jak nigdy
Stałem przed tłumem, oni krzyczeli moje imię
Myślałem, że to nigdy nie minie
Upadłem i wstałem nieraz
Oglądam siebie teraz jakbym grał w jakimś filmie
Byłem czarną owcą w rodzinie
Chwilę dobrym synem, człowiekiem
Byłem w Stanach i w Londynie, na dużych salach
Grałem też rap jak Eminem
Spała, gdy wracałem nad ranem
Gdy spadałem też była przy mnie
Grałem wtedy koncerty gdzieś w kinie
Dla osób dosłownie trzech, dużo piłem i
uprawiałem spacer po linie
Jak Johny Cash i myślałem - to minie
Bo poznałem kobietę, która jest lekiem
Chyba zapalę, choć rzuciłem to przecież

Like dirty shadows of memory
A thousand secrets no one will ever know
I don't know where it will take me
I'm running fast to a place to call my own

Like dirty shadows of memory
A thousand secrets no one will ever know
I don't know where it will take me
I'm running fast to a place to call my own

Byłem w miejscach, gdzie szampan był drogi
Parkowały tam szybkie samochody
Mnóstwo pięknych kobiet i szpan
Marmurowe podłogi i bar
Miały drogie ciuchy, długie nogi i
Urodę rodem z teledysków Dody
Szybko schodziły na drugi plan
Gdy kończyła się noc i pryskał czar
Byłem tam, żyłem ponad stan
A tym laskom daleko było do dam
Byłem też spłukany i głodny i
Choć nie wie nikt o tym tak jak o łzach
Które czasem same napływały do oczu to
Kilka razy wychodziłem na dach
Nie wiem po co, może po to by skoczyć
Ale jestem tu, przez odwagę lub strach
Bywałem zerem i globtroterem
I menelem z pustym portfelem
Dobrym kochankiem, kiepskim partnerem
I na odwrót, gdy nie piłem zbyt wiele
Nie wiem czego mi brak, wiem niewiele
Czasem żyłem jak w snach, jak Van Halen
Byłem wolny jak ptak i skończony nie raz
Lecz nigdy słabym raperem

Like dirty shadows of memory
A thousand secrets no one will ever know
I don't know where it will take me
I'm running fast to a place to call my own

Like dirty shadows of memory
A thousand secrets no one will ever know
I don't know where it will take me
I'm running fast to a place to call my own
[Bilon]
Cięzar swój zrzuć, uskutecznij bunt bądz zdrów,
jeśli działasz zgodnie ze swa racją cały czas jebać policje jebać.

Wolny obrót Bilon? bez litosci stop klatka HEMP GRU
bez nerwów płynie przez ta chwile jest w twoim zasięgu
jedność bez dziegów łączy nas ten dzwięk
połącz się z nim i wczuj się w jego bieg bracie jointa kreć
Elo Dex projekt HG promotorzy rap
bez litości na jawie i we snach by swe złości poszły się jebać
to twój moment by wkurwienie swe pogrzebać
w górę myśli bardziej jasno pożadny ptak
nie sra w swoje gniazdo
elo swieżak mixtape idealny system zawijaj od razu
hwdp jest centrum przekazu JLB tu

[Wilku]
teraz wilku hg elo Dj Decks
nastepny joint nastepny tekst
juz wiesz rap mistrzem co?
co liczy sie dobry sex oczywiscie
niunia sprawia ze czujesz sie zajebiscie
rzeczywiscie sa tacy co chca plany pokrzyzowac
nie ma co sie przejmowac ziomek
takich gnojków nie musisz załowac
typowa reakcja zazdrosc zawisc
ludzie zamiast sie bawisc czuja nienawisc
dzieciaku codzienne troski zostaw za drzwiami
usiadz miedzy nami i delektuj sie dzwiekami
nasza muzyka w głosnikach przenika na wskros
ja czuje radosc masz dosc nie wnikam
w oczach czytam ten sam ból nosze non stop
bracie siostro WDZ bez znieczulenia
znasz ten smak grudzien 2002
Ref.:
Ja i Ty stworzeni dla siebie, ja i ty, ty jesteś dla mnie, ja i ty powiedz ile jeszcze, ile jeszcze 2x

Jesteś Ty a podchodzisz spostrzegasz mnie źle, a po wzroku wodzisz. Lubię patrzeć Twoje piękne oczy, blond włosy zmieniłaś się od ostatniego razu, tylko czułaś przy mnie smak posmak od razu Ja wiem, że ty wiesz, że ty wiesz, że ja wiem ile będzie jeszcze tych pierdolonych ściem Robisz mój słodki krem ja słodki dżem pamiętasz, co mówiłaś, jaki był ten sen po tej gatce wiesz, jaki był następny dzień ooooo, jakie były fazy ooooo ile drżałaś razy na drugi dzień hamowałaś się do pewnego stopnia marzyłaś o tym od tygodnia i tak, co dnia ktoś wciąż dorzucał do ognia a w gardle wciąż był sucho mi jak w nocy upalne SanDeMi

Ref.:
Ja i Ty Stworzeni dla siebie ja i ty, ty jesteś dla mnie, ja i ty, powiedz ile jeszcze, ile jeszcze 2x

Choć ze mną zaproszę cię na lody waniliowe dobre słodycze są obok w sklepie już gotowe ty wiesz, co ja lubię najlepiej wiedzieć musisz swoim zapachem dobrze kusisz mnie przecież wiesz lubię obdarowywać cię prezentami, błyskotkami a wtedy lubisz się przytulać do mnie mówić ciepłe słówka do uszka wtedy masz ochotę idziesz do łóżka gorąca myszka w twoich ustach jak rozpusta Moja żabko twoje ciałko moje całko widzisz życie bez siebie nie ma sensu wiec nie jedz więcej bezów nie

Ref.:
Ja i Ty Stworzeni dla siebie ja i ty, ty jesteś dla mnie, ja i ty, powiedz ile jeszcze, ile jeszcze 2x

Czy pamiętasz na moście serce wyryte spinką niebo było niebieskie jak w Acapulko słońce grzało ostrą żarówkom opalałem twoje ciało pięknie dla ochłody wpatrywałaś się w wiele źródeł czystej wody jestem zawsze gotowy by przy twoim boku pić bardziej ze spritem i trochę lodu zawsze będziesz ze mną w zmowie ty mi zrobisz masaż a ja później zrobię tobie dobrze wiesz co ci zrobię niech głośno to powie najlepiej odpowie czasy były gorące gdy prażyło słońce prażyło popkorn włóż doktor wzdłuż twojego ciała czerwonych róż szedłem i dalej nie wiem bo byłem w niebie ej koteczku te słowa tobie klepie Ej koteczku te słowa tobie klepie

Ref.:
Ja i Ty Stworzeni dla siebie ja i ty, ty jesteś dla mnie, ja i ty, powiedz ile jeszcze, ile jeszcze 2x

Ty przecież wiesz ze nie kontroluje się ty przecież wiesz ze nigdy nie skrzywdzę cię ja wiem, że ty pragniesz tylko mnie te kilka słów dla ciebie słodka 2x

Ej słonko powiem ci słodko bądź moją kotką moją błyskotkom moją grzechotką która usypia mnie Ty i ja to dla ciebie właśnie tak
Ref/ Stare zasady, stara dobra szkoła,
To mam w sercu, o pomstę wołam!
Gdy konfident na mojej ulicy
Wydaje ziomków z całej dzielnicy. x2

1/ To się wszystko zaczęło rok 2001
Po latach wracam z Prażki (?) do siebie
Kraków, Podgórze, wiele się zmieniło
Da się odczuć, że długo mnie nie było
Tak, stary, duże zaległości
Strzały na Sczepańskim i Wolności
Nie wiadomo gdzie bezpiecznie chodzić
Z kim rozmawiać i interesy robić
Podzielone całe moje miasto
Już nie lubię chodzić Floriańską
Rynek to już nie to samo
Dziś przeze mnie strefą nielubianą
Więc wracam na moją dzielnicę
Tutaj dobrze znam każdą ulicę
Tu najlepiej, bo tu się wychowałem
Tu zasady poznawałem

Ref/ Stare zasady, stara dobra szkoła,
To mam w sercu, o pomstę wołam!
Gdy konfident na mojej ulicy
Wydaje ziomków z całej dzielnicy. x2

2/ Tylu kozaków i każdy najlepszy
O co chodzi, każdy bzdury pieprzy
Każdy wielki, nie do pokonania
Każdy twardy, nie do złamania
Być w porządku w życiu, a nie tylko w słowach
Moja dewiza życiowa
Wielu mówi "HWDP"
I na mówieniu zwykle kończy się
A potem daje jeden drugiego
Drugi trzeciego, trzeci czwartego
Tak, i bajka się nie kończy
Bo za piątym już idzie list gończy
Szósty, siódmy, ósmy są na oriencie
Bo ten czwarty miał każdego zdjęcie
Tak, takie to kozaki
Współpraca z psami, ziomków do paki

Ref/ Stare zasady, stara dobra szkoła,
To mam w sercu, o pomstę wołam!
Gdy konfident na mojej ulicy
Wydaje ziomków z całej dzielnicy.

3/ Kraków, Odeon, nie do wiary
Byłem w szoku, zaufaj mi stary
Dobrych ludzi rzadko się spotyka
Zwłaszcza kiedy w całym mieście lipa
Stare zasady, stara dobra szkoła
Ewenement kiedy do okoła same hieny, szczury
Psy i konfitury, to są fakty a nie bzdury
Chłopaki z klasą, gestem i honorem
Nie jednemu oni wzorem
Spytaj firmy tak, Kwej Omen WWO (?)
Tak, odpowiedzą to samo
Wielki szacunek Kazek dla ciebie
Wróci ten czas, szczerze wierzę
Znów się spotkają ulicy żołnierze
Bo nieśmiertelne jest to przymierze

Ref/ Stare zasady, stara dobra szkoła,
To mam w sercu, o pomstę wołam!
Gdy konfident na mojej ulicy
Wydaje ziomków z całej dzielnicy. x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo