Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Bosski
To jest moje życie, tak to jest moje życie
Lepiej dobrze je poznajcie nim pochopnie ocenicie
Nie zapomnijcie prędko bo ja robię ten rap dla was
Uliczna droga, piękno nie szpani-sztuczne sztuczne prawa
Zakłamana kariera? Nie, więc skończ pierdolić brednie
Szacunek za szacunek i Bosski dalej biegnie
Zły umysł szybko więdnie, zawiśnie tutaj wszędzie
Prawa karmy kozaku, za nic nie obejdziesz
Ja pobierałem lekcje, ciężkie życia lekcje
By ogień w sercu i zasady dał być człowiekiem
Rap jest tutaj dla mnie, lecz ja jestem tu dla was
By wam motywację i przesłanie dawać

Ref.
Moje życie, to nauka w stylu hardcore
Moje życie, pod tytułem "Tu nie łatwo"
Honor i szacunek, zawsze oddawałem braciom
Moje życie, moje słowa winnych karcą
Moje życie, pasja, szukanie tu sensu
Moje życie, prawda wychodząca zza zakrętu
Moje życie, wola aby zmienić coś najlepsze
Moje życie, siła, które mi nie uniesiecie

Juras
Moje życie, było wykręcone osiedlowe akcje
Fascynacje złem rzadko wychodzą na zdrowie
Dzisiaj wiem, to było głupie
Dwukrotne spotkanie ze śmiercią
I wielokrotne otarcie się o puchę
Jakimś cudem przetrwałem i porwał mnie rap
Zrozumiałem, że śródmieście to nie cały świat
Pojechałem w Polskę, na nie jeden koncert
Zarobiłem forsę i wydałem forsę, uwierzyłem w postęp, proste
W między czasie źle działo się dla sióstr,
Starzy wyjadacze zaliczyli dół i grób,
Kogoś okradali kumple bo był bezbronny
Po kim byś się nie spodziewał ten został koronnym
Ja porzuciłem ten świat bezlitosny, poszedłem w kick-boxing
I zostałem sześciokrotnym mistrzem Polski
Kadra Polski i duma ze spełnionych marzeń
Własna sekcja, Street Fighter, a co będzie dalej czas pokaże
Na razie realizuje pasję i mam plany
Z Firmą nagrywamy, nowy poziom osiągamy,
A co dalej z moim życiem usłyszycie
To na nowej płycie, jeszcze w tym roku
Trzymaj się bracie, pokój

Ref.
Moje życie, to nauka w stylu hardcore
Moje życie, pod tytułem "Tu nie łatwo"
Honor i szacunek, zawsze oddawałem braciom
Moje życie, moje słowa winnych karcą
Moje życie, pasja, szukanie tu sensu
Moje życie, prawda wychodząca zza zakrętu
Moje życie, wola aby zmienić coś najlepsze
Moje życie, siła, które mi nie uniesiecie

Popek
Odpierdolcie się ode mnie, odpierdolcie się od nas
Co się kurwa gapisz? jak bym Cię okradł
Media z nas zrobiły, ofiarnego kozła
To jest nasze życie i naszym musi zostać
Firma jest mocna, Firma jest prosta
Firma jest ostra, Firma jest z ulicy i tak musi zostać
Firma pod podręcznikiem ulicznego naukowca
Przestań za mną wszędzie łazić, prosza
Nie rób zemnie gwiazd, po co ta szopka?
Jestem zwykłym typem, ksywa Popek, kropka
Tu masz moje życie, jedna zwrotka
To dla mojej matki, ojca
To dla naszych fanów
To dla naszych ziomków i kompanów
To dla naszych ukochanych maniur
To dla naszych ziomków na skazaniu
To jest część naszego życia w jednym nagraniu
Część naszego życia w jednym nagraniu, właśnie tak

Ref.
Moje życie, to nauka w stylu hardcore
Moje życie, pod tytułem "Tu nie łatwo"
Honor i szacunek, zawsze oddawałem braciom
Moje życie, moje słowa winnych karcą
Moje życie, pasja, szukanie tu sensu
Moje życie, prawda wychodząca z zasad kręgu
Moje życie, wola aby zmienić coś najlepsze
Moje życie, siła, które mi nie uniesiecie
L.U.C Jak Dziadek w Kiosku
Całe życie w ruchu

Mam dom ale go mam w tygodniu na 2 dni
Kocham go bywam tam jak narkoman w poradni
Random mota mi dni jak numerek w szatni
Znam to jak pijak, stabilizacji brak mi
Dyktando kalendarza, który trzyma w matni

Mam to, widzę cel, jak mordercy płatni
Gram to śmigam falą do uszu bratnich
Prawdomówny rymoskrupulatnik
Plan to grać wam więc przemierzam kładki
Auto sunie telepią resory klatki

Łatki pod kołami papka, tak tak
Studio i bus to moja klatka kratka
W kółko jak po ustach pomadka gradka
PKP roladka taxi stop klatka

scena hotelefon klatka gram
bo to moja matka gładka spam foto sucha gadka
plan klatka śni się motorynka dziadka
samoloty z rzadka scena próba klatka
wa na pot kana pułapka kamikadze jabłka
do busa kanapka i znowu klatka

Przemieszczam się z pomieszczeń do pomieszczeń
ile jeszcze tychże pomieszczeń zmieszczę
słońce czy deszcze pędzę tu i tam
za oknem ktoś przewija tło po co?
przecież je już znam

w kieszeni pęk tłucze Tabcin klucze porwane chaos migracji
ja znów kradnę w akcji
karty klucze do szaf hotelowych łóżek do ubikacji na stacji
pociąg relacji Ziemia - Jowisz do Saturacji
ciało nie nadąża do mózgu narracji
cykle rotacji nieogarnięty jak zabudowa stołecznej urbanizacji

oczy jak żul po libacji
zmiany lokacji polski syf organizacji
wczoraj Mariacki nocą Wroc już Gdynia na trakcji
dzwoni kobieta pyta za ile na kolacji będę

Kochanie jakoś tak nagle stoję nad Bałtykiem we mgle
a między nami jakby ktoś trzymał klawisz spacji
międzyludzkie przepaście...

przemieszczam się z pomieszczeń do pomieszczeń
ile jeszcze tychże pomieszczeń zmieszczę
słońce czy deszcze pędzę tu i tam
za oknem ktoś przewija tło po co?
przecież je już znam

a między nami jakby ktoś trzymał klawisz spacji
międzyludzkie przepaście...

przemieszczam się z pomieszczeń do pomieszczeń
ile jeszcze tychże pomieszczeń zmieszczę
słońce czy deszcze pędzę tu i tam
za oknem ktoś przewija tło po co?
przecież je już znam
[Bilon]
Cięzar swój zrzuć, uskutecznij bunt bądz zdrów,
jeśli działasz zgodnie ze swa racją cały czas jebać policje jebać.

Wolny obrót Bilon? bez litosci stop klatka HEMP GRU
bez nerwów płynie przez ta chwile jest w twoim zasięgu
jedność bez dziegów łączy nas ten dzwięk
połącz się z nim i wczuj się w jego bieg bracie jointa kreć
Elo Dex projekt HG promotorzy rap
bez litości na jawie i we snach by swe złości poszły się jebać
to twój moment by wkurwienie swe pogrzebać
w górę myśli bardziej jasno pożadny ptak
nie sra w swoje gniazdo
elo swieżak mixtape idealny system zawijaj od razu
hwdp jest centrum przekazu JLB tu

[Wilku]
teraz wilku hg elo Dj Decks
nastepny joint nastepny tekst
juz wiesz rap mistrzem co?
co liczy sie dobry sex oczywiscie
niunia sprawia ze czujesz sie zajebiscie
rzeczywiscie sa tacy co chca plany pokrzyzowac
nie ma co sie przejmowac ziomek
takich gnojków nie musisz załowac
typowa reakcja zazdrosc zawisc
ludzie zamiast sie bawisc czuja nienawisc
dzieciaku codzienne troski zostaw za drzwiami
usiadz miedzy nami i delektuj sie dzwiekami
nasza muzyka w głosnikach przenika na wskros
ja czuje radosc masz dosc nie wnikam
w oczach czytam ten sam ból nosze non stop
bracie siostro WDZ bez znieczulenia
znasz ten smak grudzien 2002
Zostaw ją, Zostaw ją ziomuś,
zostaw ją, zostaw ją ziomuś,
zostaw ją, zostaw ją ziomuś,
zostaw ją, zostaw ją...

(Kajman)
Siema ziomuś, zakochałem się znowu,
znasz doskonale mnie, zrozum, miałem niebanalny powód,
ona jest niemożliwa chciałbym ją pokazać wszystkim,
i nie ukrywam, że ciągle przeszywa moje myśli,
i te.. __________róż,
mógłbym zdmuchnąć kurz, tak żeby sypały się iskry,
od samego ust oblizywania mam doznania,
tylko luz sprawia, że sama nie widzi drania
Tego jest więcej, czasami już widzę ją w roli matki,
kiedy do ucha szepcze czułe słówka mam drgawki,
spojrzeniem przeszywa mnie jak Trinity w matrix,
i wrażenie mam, że myślami jest tam gdzie majtki,
i nie jest głupia, co to to to nie ona
jest typem omnibusa mówią na nią Spona
Rozumiesz mój stan?Wpadłem po uszy ziomal
zrywam rozpustę z Tobą, bo ją kocham.

Zostaw ją, Zostaw ją ziomuś,
zostaw ją, zostaw ją ziomuś,
zostaw ją, zostaw ją ziomuś,
zostaw ją, zostaw ją...

(Ten Typ Mes)
Hmm.. ogólnie to podziwiam ten styl,
jak o niej opowiadasz prawie jakbym tam był
tyle, że raz widziano Cię na mieście odkąd
postanowiłeś zniewieścieć bujając się z żonką,
Wciskasz ten miłosny kit
po prostu zaznaczyłeś kumpli i wcisnąłeś "delete"
bywało tak wcześniej, jesteś na nie podatny
kobiety likwidujące sektor prywatny,
niech wyjdzie zrobi sobie babski wieczór,
my spotkamy się na najbie, czy nie wiem, na meczu?
Gaiger wskazuje, że jest radioaktywna,
milcząca, wiecznie wkurwiona i sztywna.
Lubisz takie potem chlejesz wódę ze szklanek,
bo ze swojego życia zrobiłeś jej życia aneks,
poprzednia chciała żebyś był większy... rzuuuć tę siksę,
Ty zamiast tego zacząłeś się kłóć, -"idź se"
powiedziała Ci, a potem następna,
-"chudzi kolesie, tacy to podnoszą mi tętno".
Ty, żyj dumny ja dzisiaj nie dam Ci upaść,
ale przemyśl to za pół roku już Cię nie wysłucham.

Zostaw ją, Zostaw ją ziomuś,
zostaw ją, zostaw ją ziomuś,
zostaw ją, zostaw ją ziomuś,
zostaw ją, zostaw ją...

(Kajman)
Są takie chwile, kiedy facet musi klęknąć.
Przywilej mężczyzny który się łączy z partnerką.
Gorzej kiedy po ślubie się staje jędzą
i później o niej dowiadujesz się czegoś nowego
Czy to był błąd, pytasz się wciąż jak stary głupiec,
masujesz kciukiem cenny kruszec na prawej ręce.
Za późno kolego, teraz już jesteś w dupie.
Wpadłeś Frodo, Sam Cię nie uratuję więcej.
Ona jak Szeloba sidła swoje wije zobacz
jak Cię owinęła, coraz mniej masz klasy ziomal
i kasy w spodniach, nie bądź sentymentalny.
Już dawno bujasz się w rogach które ci przynosi z pracy.
Chociaż masz na tacy fakty zdjęcia, na nich akty.
Twój umysł i tak nie przyswaja informacji.
Chciałeś tego - masz, ziomal nie mów, że ostatni.
Dowiedziałeś się, że Twoja żona to kawał szmaty.

Zostaw ją, Zostaw ją ziomuś,
zostaw ją, zostaw ją ziomuś,
zostaw ją, zostaw ją ziomuś,
zostaw ją, zostaw ją...
Elo.
Sprawdź to...

Odwieczny problem,
gdy płuco zbyt lekkie,
masz ciśnienie synu,
czas wypełnić bletkę,
dokleili nam metkę,
dawno dawno temu,
się jara,
HWDP,
,nienawiść do systemu.
Dziś już wiesz, czemu hejter znowu toczy pianę,
oddajemy serce, wszystko zgodnie z planem,
ten joint na rynku już dziesiąty rok.
HG na zawsze dobra marka ziom,
chcą byś złożył broń i poddał się bez walki
spiorą banię, wcisną kit, stary mantyk,
rząd kłamie
lecz w końcu nieświadomość minie,
skąd bierze się ta moc, ukryta w roślinie?
Sprawdź to lub wprowadź życie szare,
mówię skręć, odpal, odleć jak najdalej,
THC kluczem otwierającym umysł,
jesteś wolny, to masz powód do dumy, brat...

(Refren)
Afgan, Holender, Jamaica Stone,
Outdoor, Indoor - kruszymy to.
Cannabis Sativa,
sensi wciąż gra.
Hemp Gru, Mokotów ,Polska, WWA.

Afgan, Holender, Jamaica Stone,
Outdoor, Indoor - kruszymy to.
Cannabis Sativa,
sensi wciąż gra.
Hemp Gru, Mokotów ,Polska, WWA.

Dzisiaj zaczynam, Doktor Joint pękł,
Hemp Gru reprezent,
dobry skręt, piękny seks,
elo kotku dziś bez spięć,
otwieram pięść,
teraz pokoju znak, chociaż z którymi kosę mam
i tak ją będę miał.
Kto nie ma wrogów,
nie ma też przyjaciół
Padlinę sęp rozerwie, a gawron zakracze,
takie jest przeznaczenie,
załoga odpalacze, naturalny high,
dobry smak, dobry blant,
czasu nie tracę, niczego nie tłumaczę,
kto zostanie ze mną, jutro dopiero zobaczę,
dziś płuco raczę,
raz, dwa, trzy sztach - elo Diilmach.
Poukładany świat JLB,
nie nieskazitelni,
za to zasadom wierni,
nie ma w tym bredni,
leszcze, berety z głów,
a dla braci pokój,
leci kolejny buch.
Elo, elo.

(Refren)
Afgan, Holender, Jamaica Stone,
Outdoor, Indoor - kruszymy to.
Cannabis Sativa,
sensi wciąż gra.
Hemp Gru, Mokotów ,Polska, WWA.

Afgan, Holender, Jamaica Stone,
Outdoor, Indoor - kruszymy to.
Cannabis Sativa,
sensi wciąż gra.
Hemp Gru, Mokotów ,Polska, WWA.

Pisząc ten tekst zacznę go pozdrowieniami,
dla wszystkich dobrych mord na koncertach poznanych,
za wasze zdrowie joint, jest odpalany,
za zdrowie wszystkich tych, którzy wytrwale czekali,
zwołaj ziomali na balet zapraszamy,
dziś w Twoim mieście ten melanż rozkręcamy,
jeden coś popija, drugi lolka pali,
wszyscy w jednym celu tutaj się zebrali,
zjedz skręta człowiek, chyba żeś to słyszał,
Hemp Gru ekipa powie znów coś o szczytach,
kiedy jaramy towar, w bibułkę go kręcę,
dodaję tytoniu ale tylko troszeczkę,
jest takie miejsce tutaj w Europie,
gdzie ludzie legalnie kopcą konopie,
u nas to niedopuszczalne, dla Nich to nie problem,
by na co dzień spotykać się z Doktorem Jointem.

(Refren)
Afgan, Holender, Jamaica Stone,
Outdoor, Indoor - kruszymy to.
Cannabis Sativa,
sensi wciąż gra.
Hemp Gru, Mokotów ,Polska, WWA.

Afgan, Holender, Jamaica Stone,
Outdoor, Indoor - kruszymy to.
Cannabis Sativa,
sensi wciąż gra.
Hemp Gru, Mokotów ,Polska, WWA.

Co komu więcej gandzia daje, co zabiera,
niech sam wybiera, niech sam wybiera,
a nie ktoś inny za Niego decyduje.
czy robi coś złego, ja nie akceptuje tego nie.
Co komu więcej gandzia daje, co zabiera,
co komu więcej gandzia daje, co zabiera,
co komu więcej gandzia daje, co zabiera,
Niech sam wybiera, niech sam wybiera (wybiera).
Świat się nie skończy jeśli będziesz go szanował,
Świat się nie zburzy jeśli będziesz pielęgnował,
Jak matka dziecko tak potem dziecko matkę.
W domu panuje pokój, a serce jest otwarte.
Świat się nie skończy jeśli będziesz go szanował,
Świat się nie zburzy jeśli będziesz pielęgnował,
Jak ojciec dziecko, tak potem dziecko ojca.
To człowiek wolny i nie ma świata końca.

Wilku
Bądź szczęśliwy, bądź bogaty, tego Ci życzę,
Zdrowia i miłości, ziom na to samo liczę,
Chcę spokoju, więc na niego pracuje godnie,
Wiem czego chce oddychać swobodnie,
W tym kraju gdzie koleżki się sprzedają i wymyślają wciąż historie nowe,
Możesz siedzieć i nie wiedzieć za co ziomek,
Złapiesz się za głowę, gdy uznają Ciebie winny w moment.
Zapytasz jakim prawem przecież jestem nikim,
Wydział śledczy wie jak podbijać statystyki,
Robotę ma sędzia, prokurator i adwokat,
Hajs się zgadza nie ważne, że na pokaz.
W kantynie, też się płaci hajsem,
Biznes jak każdy, kto w tym macza palce,
Niedługo jak w stanach ,wszyscy będą siedzieć w pierdlu,
Chciałeś Amerykę? Masz bez żadnych reguł!
To co w sercu wylewam na papier,
Pieprzyć cukier co mówił, że z prawem na bakier,
Napierdalam jak zły, DIIL GANG dziwko,
HEMP GRU, tylko prawdziwy HIP HOP!


REF.
Świat się nie skończy jeśli będziesz go szanował,
Świat się nie zburzy jeśli będziesz pielęgnował,
Jak matka dziecko tak potem dziecko matkę.
W domu panuje pokój, a serce jest otwarte.
Świat się nie skończy jeśli będziesz go szanował,
Świat się nie zburzy jeśli będziesz pielęgnował,
Jak ojciec dziecko, tak potem dziecko ojca.
To człowiek wolny i nie ma świata końca.

Bilon
Anno Domini dwa zero jeden dwa.
Rok Smoka, to nowa epoka robota,
Viva la Viva EMOKA
Matka już nie szlocha, a ja życie kocham.
Wołam chłopak, zbudź się! Zobacz!
Ostatnia część trylogii, HEMP GRU zamyka rozdział.
Kto od losu dostał, ważne wartości poznał!?
Wie dobrze jak działać, leci po swojemu non-stop!
Bosko stąpać po glebie, mocno, ostro, tępić dziadostwo!
Jak w starych przepowiedniach, Majowie już dziś kończą.
To rok dwunasty trzeciego tysiąclecia,
Nostradamus odleciał, w twych rękach siła dzieciak,
By nie zatonąć w śmieciach, by nie rozlewać krwi,
Nie stracić twarzy, swobodnie godnie żyć,
Olewać syf, czego pełna jest planeta.
Pamiętaj, ze też pełna cudów nasza matka Ziemia,
Na Glorie czeka i świadomość człowieka,
Kończy się Rok Smoka, a dalej płynie rzeka...

REF X3
Świat się nie skończy jeśli będziesz go szanował,
Świat się nie zburzy jeśli będziesz pielęgnował,
Jak matka dziecko tak potem dziecko matkę.
W domu panuje pokój, a serce jest otwarte.
Świat się nie skończy jeśli będziesz go szanował,
Świat się nie zburzy jeśli będziesz pielęgnował,
Jak ojciec dziecko, tak potem dziecko ojca.
To człowiek wolny i nie ma świata końca.
Ref/ Stare zasady, stara dobra szkoła,
To mam w sercu, o pomstę wołam!
Gdy konfident na mojej ulicy
Wydaje ziomków z całej dzielnicy. x2

1/ To się wszystko zaczęło rok 2001
Po latach wracam z Prażki (?) do siebie
Kraków, Podgórze, wiele się zmieniło
Da się odczuć, że długo mnie nie było
Tak, stary, duże zaległości
Strzały na Sczepańskim i Wolności
Nie wiadomo gdzie bezpiecznie chodzić
Z kim rozmawiać i interesy robić
Podzielone całe moje miasto
Już nie lubię chodzić Floriańską
Rynek to już nie to samo
Dziś przeze mnie strefą nielubianą
Więc wracam na moją dzielnicę
Tutaj dobrze znam każdą ulicę
Tu najlepiej, bo tu się wychowałem
Tu zasady poznawałem

Ref/ Stare zasady, stara dobra szkoła,
To mam w sercu, o pomstę wołam!
Gdy konfident na mojej ulicy
Wydaje ziomków z całej dzielnicy. x2

2/ Tylu kozaków i każdy najlepszy
O co chodzi, każdy bzdury pieprzy
Każdy wielki, nie do pokonania
Każdy twardy, nie do złamania
Być w porządku w życiu, a nie tylko w słowach
Moja dewiza życiowa
Wielu mówi "HWDP"
I na mówieniu zwykle kończy się
A potem daje jeden drugiego
Drugi trzeciego, trzeci czwartego
Tak, i bajka się nie kończy
Bo za piątym już idzie list gończy
Szósty, siódmy, ósmy są na oriencie
Bo ten czwarty miał każdego zdjęcie
Tak, takie to kozaki
Współpraca z psami, ziomków do paki

Ref/ Stare zasady, stara dobra szkoła,
To mam w sercu, o pomstę wołam!
Gdy konfident na mojej ulicy
Wydaje ziomków z całej dzielnicy.

3/ Kraków, Odeon, nie do wiary
Byłem w szoku, zaufaj mi stary
Dobrych ludzi rzadko się spotyka
Zwłaszcza kiedy w całym mieście lipa
Stare zasady, stara dobra szkoła
Ewenement kiedy do okoła same hieny, szczury
Psy i konfitury, to są fakty a nie bzdury
Chłopaki z klasą, gestem i honorem
Nie jednemu oni wzorem
Spytaj firmy tak, Kwej Omen WWO (?)
Tak, odpowiedzą to samo
Wielki szacunek Kazek dla ciebie
Wróci ten czas, szczerze wierzę
Znów się spotkają ulicy żołnierze
Bo nieśmiertelne jest to przymierze

Ref/ Stare zasady, stara dobra szkoła,
To mam w sercu, o pomstę wołam!
Gdy konfident na mojej ulicy
Wydaje ziomków z całej dzielnicy. x2
Gdy los cię rzuci gdzieś w daleki świat
Gdy zgubisz szczęście swe i poznasz życia smak
Zatęsknisz do rodzinnych stron
I wrócisz tu, wrócisz, gdzie twój dom

Gdy tylko zamykasz powieki myślami wracasz do domu
Jesteś jak pieprzony Slumdog, tylko bez milionów
Jakby ktoś cię dusił, na głowę zarzucił worek
Folię wdychasz do płuc do pracy budzi cię dzwonek
Z niezłą pensją homeless, czujesz ten ból
Życie pędzi na ciebie, ty tylko uciekasz spod kół
Ćpasz po cichu nadzieję, coś ci mówić wróć
Szprycujesz się tym, jak narkoman miedzy palce stóp
Nigdy jak niewolnik, zawsze jak król
Ta sentencja w sercu zapisana
Znów nocna zmiana, na rękach wiecznie brud
A wódka tu gdzie jesteś nie smakuje już tak z rana
To jak spadanie w szybie, obijasz się o ściany
Parszywy świat, gdzie rozmawia się liczbami
Bez planów na dziś, niesie krzyż ludzi garstka
Jedyna szansa, by się wyrwać jakoś z miasta

Pod niebem wielkich miast swój zgubisz ślad
Osiągniesz to, co chcesz, za rok, za parę lat
Lecz gdy zdobędziesz wszystko już
Z dalekich stron kiedyś wrócisz tu

Patrzysz w okno, pijesz wódkę, przegryzasz ją petem
Trunek ratuje ci skórę, wlewasz kolejną setę
Pamiętasz, kiedyś kochałeś jedną kobietę
Dziś masz cztery ściany, pochowany w obcym świecie
Stara farba przebija się spod tapety
Stare wspomnienia dają o sobie znać
Choćbyś kładł kolejne warstwy to niestety
Przeszłość wraca by skręcić ci kark
Ręce pod głową są dziś twoją poduszką
Zimne kojo, na którym leżysz to marne łóżko
Nie masz pewności, lepszego życia Obietnica
Często jest jak czek, czyli bez pokrycia
Niby to samo słońce, niby ten sam księżyc
Lecz nie ma ludzi, którym chcesz podać dłoń
Cały czas w drodze, walczysz żeby zwyciężyć
Pieniądz nie śmierdzi, nie ma miejsca jak dom

Pod niebem wielkich miast swój zgubisz ślad
Osiągniesz to, co chcesz, za rok, za parę lat
Lecz gdy zdobędziesz wszystko już
Z dalekich stron kiedyś wrócisz tu
Powrócisz tu ..

Dłoń miażdży twoją duszę, idziesz w miasto tańczysz
Wokół ludzie, ich problemy bite z jednej sztancy
Wiesz już dziś, że nie jest lepiej tam gdzie więcej płacą
A chęć ucieczki jak zawsze jest kiepskim doradcą
Tęsknota cię dobija, łapie w swoje sidła
Czujesz ten ciężar tylko on cię uskrzydla
Samotność przeznaczeniem, ale pary masz za dwóch
Daleko poza krajem - polski duch
Wola przetrwania jest dla nas Boga darem
Twoja samotność jak erka pędzi na sygnale
Sam jak palec, w pustym narożniku
Nie odejdziesz bez walki, dasz sobie radę w życiu
Szkoła przetrwania, którą zna wielu z nas
Czekamy na jutro, aż nadejdzie lepszy czas
Pierś rozdziera serce, to nie jest żaden sen
To ciebie trafia, to trafia kurwa w cel
Bo ten przekaz, nie dla mas
Tylko dla tych co jarają cały czas
Nie koka, nie hera, nie kwas
Wystarczy mały buch

Jeden buch z fajki wodnej odmula
Więc zaprzestań papierosy palić
Czemu nie chcesz jarać skuna z fajki
Oj widzę , że twe oczy nazbyt są wytrzeszczone
Jeden buch z fajki wodnej odmula
Więc zaprzestań papierosy palić
Czemu nie chcesz jarać skuna z fajkiiii

Siemasz kwiatuszku prezentujesz się konkretnie
Shiva, shiva pachniesz ponętnie
Zajmę się tobą chętnie troche ciebie życiem tętnie
Chłonę cię skrzętnie, potrzebuje permanentnie
W kreacji OCB robisz grubą furorę
Towarzystwo twe więzieniem karane
Kto cię spróbował raz nie przejdzie obok obojętnie
Nie ma takiej siły by nam palić zabronili
My te topy wciąż kruszymy tak od wielu lat
Powiedz im by odbili by nam palić nie bronili
Swego ducha tym karmimy w bongu ganja a nie crack
Więc jaraj, jaraj, nanana jajajaraj, ooo jaraj

Jeden buch z fajki wodnej odmula
więc zaprzestań papierosy palić
Czemu nie chcesz jarać skuna z fajki
Oj widze , że twe oczy nazbyt są wytrzeszczone
Jeden buch z fajki wodnej odmula
Więc zaprzestań papierosy palić
Czemu nie chcesz jarać skuna z fajkiiii

Bo ten przekaz, nie dla mas
Tylko dla tych co jarają cały czas
Nie koka, nie hera, nie kwas
Wystarczy mały buch
Więc jaraj, jaraj, nanana jajajaraj, ooo jaraj
Aha a ta ta ta ram Aha, aha a ta ta ta ram
Raz, raz, raz Aha, aha
A ta ta ta ram A ta ta ta ram
F.I.S.Z. Aha, aha A ta t ta ram

A chodź byś zgrywał twardziela i stroił miny
To ja Ci mówię, że potrzebna jest ta druga połowa,
Bo tak jak mówił Płomień nic nie działa jak miłe słowa
Co uspakajają duszę i ciało, bo ciepłych słów zawsze jest za mało,
A ja mam ich cały strumień, bo dbać o tę drugą połowę umiem.
Choć różnie bywało, cos nie powinno mieć miejsca, jednak się stało,
Lecz z czasem gdzieś uleciało
Uleciały niemiłe sprawy, które kuły zagoiły się rany i minęły smutki,
Które po głowie się snuły tak bez sensu,
Wszystko to pakuje gdzieś na same dno kredensu,
Bo tak dobrze mieć Ciebie tak blisko,
Mówić o tym, co boli, co gryzie sumienie, mówić po prostu wszystko.
Ja wiem, że to brzmi trochę sentymentalnie, czasami tak banalnie,
Lecz ja nie wstydzę się mówić o tym, co czuję
Mogę szczerze mówić o miłości, choć tak wielu to krępuje.
Kiedy wracam zmęczony, praca w studiu, nauka, takie tam,
To dziękuje, dziękuję, że nie jestem sam.
Przy niej odpoczywają moje zmęczone mięśnie
I ciepło, uśmiech, za który oddałbym wszystko.
Nie zrozumiesz, o czym mówię,
Może nigdy z nikim nie byłeś tak blisko,
Bo to nie jest romantik i talo disko,
Lecz ta jedna kobieta znaczy dla mnie po prostu wszystko.
A kiedy jestem sam nie wytrzymuję tego długo
Nie bawi mnie nic i wszystko traci smak, takie mdłe

I szybko zapominam to, co złe... łooo
I szybko zapominam to, co złe.

Jestem tu sam
Aha aha
Pośród czterech białych ścian łuhuu
Mdli mnie, mdli mnie wszystko... a wszystko
Raz, raz
Usypia mnie deszcz, który uderza w okno z całych sił.
Uhuuu z całych sił,
I mdli mnie, mdli mnie wszystko.

A tyle kobiet kryje się za grubą warstwą makijażu
Choćbyś bardzo chciał to nie odczytasz nic z jej twarzy.
Udają Bóg wie, kogo wdzięczą się na każdym kroku.
Podkreślają ile mają zalet, kręcą gdzieś na boku.
Są niebezpieczne, parzą jak pokrzywy,
A wdzięku mają tyle, co muszla klozetowa.
Ciało zastępuje głowę, więc po co tu głowa?
Mam kolegę, Który mówił, że nie wyobraża sobie
Żyć dłużej z kobietą, to są jego słowa
Uwielbiał znajomości na jedną noc
Każdy wie, o czym mowa
Nie znał ich imion, nie pamiętał twarzy,
Lecz nigdy nie wierzyłem, że tylko o tym marzy
Zabijał smutki i swoje żale, twierdził twardo,
Że nigdy nie kochał i nie żałuje wcale
I nocne kluby tu pełno dymu, alkoholu opary
I pełno takich, co za makijażem kryją swoje smutki i obawy.
Przyszły poszukać trochę zabawy.
On się tu dobrze czuł.
Ja mówię: "Hej nie ma sprawy"
Konwersacje, wymienione pierwsze racje, obserwacje
Im bardziej zepsuta tym lepsze ma notacje
Później znikają gdzieś w oparach dymu, alkoholu i nikotyny
Następnego dnia nie miał już tak zadowolonej miny
Ja mówię: "Co jest"? A że on mówi mało,
Mówi, że nic się nie stało, ja teraz wiem,
Że kiedyś był ktoś, kto odszedł, na kim kiedyś mu zależało.
Teraz źle się czuje z tym i go mdli
Teraz te szybkie znajomości,
Bo kiedyś tam tak bardzo bał się miłości

Dla niego: raz, raz, raz.
Jestem tu sam
Aha, aha
Pośród czterech białych ścian uhuuuu
Mdli mnie, mdli mnie wszystko.
Aha wszystko, raz raz, raz.
Usypia mnie deszcz,
Raz, raz,
Który uderza w okno z całych sił,
Uhuuu z całych sił,
I mdli mnie, mdli wszystko.
Raz, raz, raz.

Więc teraz wiem ile mieliśmy szczęścia,
Że znaleźliśmy się w tym całym tłoku
Mieszkałaś gdzieś zupełnie w innym osiedlu
Tak oddalonym od mojego bloku.
Razem przezwyciężymy trudne chwile,
Bo razem jest lepiej, tak miło
Nie chcę już wspominać tych dni,
W których Ciebie nie było.
Tak wielu krępuje rozmowa o miłości
Jestem przesiąknięty miłością do szpiku kości
Ja żyję miłością to mnie napędza
To taka pozytywna wibracja
Wiem, że po mojej stronie leży racja.
Ja wiem to, Ty wiesz to na pewno,
Bez tego byłbyś martwy, sztywny jak drewno.

A ta ta ta ram
Ja wiem to, Ty wiesz to na pewno,
Bez tego byłbyś martwy, sztywny jak drewno.
Ja wiem to, Ty wiesz to na pewno,
Bez tego byłbyś martwy, sztywny jak drewno.
Ja wiem to, a Ty wiesz to na pewno,
Bez tego byłbyś martwy, sztywny jak drewno.
Ja wiem to, Ty wiesz to na pewno.
Krople deszczu na skroniach
Patrzę na Wisłę a kartki mokną w dłoniach
Patrzę na życie, miasto śpi bezpiecznie w domach
Gdzie w każdym z nich mieszka niejedna historia
Czasami wkradam się jak złodziej w czyjeś życie
W brudach brodzę w śmierci i śmiechu zachwycie
Czasem zazdroszczę, czasem nienawidzę
Wiem, że każdy ma swoją drogę ja o swojej wam pisze
I słucham ludzi, w ich oczach widzę siebie
Może naiwnie w solidarność między nami wierzę
W czterech ścianach zaklęty niejeden dramat
Przeklęty, który chcesz wyrzucić z siebie
Wiele bólu, który trochę już zaśniedział
Ale wciąż krzyczy by ktoś o nim opowiedział
Nawet, jeśli będą mówić, że pamiętać nie warto
To my i kamienie jesteśmy świadkiem z przypadku

Chcę wyrzucić z siebie gniew, wyruszam w miasto
Uciekam z miejsca, w którym czuję się zbyt ciasno
Warszawa nie śpi, dzisiaj będzie moją parą
Za ręce przez bruk, nocny spacer ku gwiazdom
Przemierzam miejsca, które znam na pamięć
Tysiące kroków tylko po to by sens znaleźć
Spokojna noc, powoli zanurzam się w ciszy
I tylko wiatr rozwiewa niespokojne myśli
Niby samotnie, jednak mam tu słuchaczy
Dookoła kamienie, które niejedno widziały
I myślę gdyby kamienie mogły mówić
Powiedziałyby prawdę tak różną dla ludzi
To cichy świadek, więc opowiem mu historię
Możesz krzyczeć tu ze mną, wyrzuć to, co siedzi w tobie
Nie bój się, one nigdy nas nie skrzywdzą
To nie ludzie, których oczy ciągle nic nie widzą

Tak wiele bólu dzieje się za kurtyną
Wśród ścian, które milczą
Choć czasem, gdy nastawisz ucho krzyczą, jasne staje się wszystko
Blizny z przeszłości drogą by zrozumieć przyszłość
Odpowiedzi czasem leżą tak blisko
Wystarczy sięgnąć by wiedzieć, co jest przede mną
Zbieram brudy samemu brudząc ręce
Patrzę w mrok, mrok patrzy w moje serce
Wiem więcej, ale też mniej mogę znieść
Gdzie jest spokój, kuszą drzwi, w które można wejść
W każdej chwili wolność popłynie z każdej żyły
Lecz to za łatwe wciąż mam w sobie tyle siły
By żyć, oddychać pełną piersią
Chociaż czasem mam dość i oddech przychodzi ciężko
Niech żyje życie nawet, gdy wszystko przepadnie
Ja usnę, ale kamienie będą mówić za mnie

Tak niewiele mi potrzeba żebym znalazł swój spokój
Chcę budzić się rano i mieć kogoś przy boku
Chcę znów zaufać nie dostawać ciosów w plecy
Bo życie to chwila ja tą chwilą chcę się cieszyć
Staram się walczyć z własnymi słabościami
Jestem jedynie człowiekiem i często nie znam granic
Wierzę mocno, że wszystko wkrótce się ułoży
A dziś mówię kamieniom o tym, co najbardziej boli
Tyle razy uciekałem i nie chciałem rozmawiać
Zawsze sam z problemami tak z życiem chciałem się zmagać
Jednak z czasem zauważyłem tę różnicę
Że gdy krzyczę głośno to mam sumienie czyste
I nawet, gdy milczysz i nie chcesz mnie słuchać
A moje słowa to dla ciebie tylko pustka
Wiem co robić i szybko znajdę nowy powód
By wyjść z domu i odwiedzić me kamienie znowu
-Nawet się mnie nie spytasz, gdzie idę ?
- Gdzie idziesz ?
- A chuj cię to obchodzi !

Dokładnie tak. Dokładnie tak ziom. Tak prywatnie jestem, zwykłym typem z Warszawy. W uszy wkładam słuchawki, a rap to mój nawyk. Niszczę stawy od basów, lubię gdy grają głośno. Chcesz rap ? Nie ma sprawy, dam ci go na ostro. Miasto prywatne tu wyszło nareszcie, teraz pewnie kojarzysz moje vlepki na mieście. To nie pletki i wiesz że to towar z innej bajki, są tu koty w butach, ale to R- maxy NIKE. To nie żarty, podziemie gra grubo. Ktoś wróży krótką karierę, ja gram tu już długo. I chodź by nie wiem co zostanę wciąż tu bo, jestem jak MEGAHIT na Polsacie, reszta to HUGO ej. Moje studio pozwala mi odetchnąć, a moja ekipa poniekąd jest moją sektą. Mam flow, nie lecę na bicie jak lektor. Prywatny rap z Polski, na pewno nie na eksport.

Normalny typ plus normalne miejsca. Szybkie bicie serca w poszukiwaniu szczęścia. Ten rap mnie napędza jak winyle westa. Prywatnie jestem sobą i wszystkich innych kwestiach. 2x

Warszawa to miasto rapu, jak jazzu Nowy Orlean. Tak jak rodziny, miejsca urodzenia nie wybieram. Ktoś trafił za ocean, ja w środek Europy. A pewnie od tamtego składam dużo lepsze zwroty. Mam motyw żeby być tutaj coraz lepszym, wiesz o czym mówię jeśli znasz moje teksty. Beksy nie płaczą, bo BR nagrał znów. Setki tysięcy słów trafią dziś do waszych głów. Plus mój wokal znów niesie tu prawdę, wolę mieć własną twarz niż zakładać maskę. I niech ten akcent zostanie w tych sercach, bo chodź uniwersał, ja nie zwalniam tempa. Cała ta płyta to osobista jazda, prywatna muzyka, prywatnego miasta. To miejski rytm, no i idę o zakład, że limitowane 100 płyt to za mały nakład.

Normalny typ plus normalne miejsca. Szybkie bicie serca w poszukiwaniu szczęścia. Ten rap mnie napędza jak winyle westa. Prywatnie jestem sobą i wszystkich innych kwestiach. 2x

Prywatnie, osobiście - mniejsza z tym. Chodź nie jestem magikiem, zamieniam słowa na rym. Ty lubisz dym w płucach, ja lubię styl w rapie, bo tak samo jak bucha tę muzykę też łapiesz. Mam papier, pole manewru to A4. Mój rap nowo narodzony, a twój to emeryt. Jestem szczery do bólu, nie kłamie jak kretyn. Życie to wyścig szczurów, każdy biegnie do mety. Niestety tak jest, prywatnie mam dosyć, bo lepiej niż RAP płyty dziś schodzą pornosy. Wciąż kosy i beefy, na lewo i prawo, pierdole ta reszta może tylko bić brawo. Poranek witam kawą, wieczorem bywa różnie. Gdy jest już trochę później, słucham muzy za nim usnę. Tak się rozluźnię, bo za oknem Bagdad, a kiedy wstanę rano pewnie znowu coś nagram.

Normalny typ plus normalne miejsca. Szybkie bicie serca w poszukiwaniu szczęścia. Ten rap mnie napędza jak winyle westa. Prywatnie jestem sobą i wszystkich innych kwestiach. 2x
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo