Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Kiedyś bolało, teraz pierdole opinie
Ide na całość, nie raz niewole w sobie sadyste
wykonam slalom, nalot, dialog to mój występ
tak mnie zbudowano zamykano w Guantanamo fetyszystę.
Halo, dziendobry wita rezydent
do mnie na salon, suki sie walą - no to idę !
Witam panią, piękna mini to bogini,
kutas mi stanął, z dupy na japę chce finisz.
Chce mieć Ciebię na noc, zabierz mnie do swej krainy
chce cię pieprzyć, chce cię pieprzyć, pieprzyć !
Chce mieć ciebie całą, nagrywać jak to robimy
kocham dreszczyk, kocham dreszczyk, dreszczyk.
Niegrzeczna z ciebie suka, wykonuj każdą komendę
zajmij się moim popędem, daj znać a przybędę
fiut jest tym narzędziem, co rozkosz ci przyniesie
pytam czy dobrze ssie sie, to tak na marginesie.

Gdy psychicznie nie masz już sił,
nie masz już sił,
nie masz już sił,
Idź na całość wykrzesaj iskre,
moc w tobie tkwi,
moc w tobie tkwi,
moc w tobie tkwi
Gdyby nawet cały świat,
z toba walczył,
z toba walczył,
z toba walczył,
Idź na całosc pokonaj strach,
bądź twardy,
bądź twardy,
bądź twardy.

Nie patrz się w tył pył po sobie tylko pozostaw,
pomimo, że ktoś bił, kpił nie możesz się poddać,
obudził się świr, bezlitosna głodna postać,
przemierzył setki mil, by zgotować wrogom koszmar.
Wczoraj nie ma znaczenia, jutro za daleka przyszłość,
komora ciemna cela, bo dla władz jestem bandytą.
Zmora w stanie uśpienia budzi się by przejść Rubikon,
pora jest doskonała by przejąc lidera trykot,
tylko śmierć może mnie zatrzymać, wykluczyć z rajdu
czas na gre, poczuj gniew fanatyka tego rapu
wgniata w fotel ciebie to liryczny parkour
jebiesz (drutem?) , nie wiem, nie dotykam szlauchów.
Diabelskie wersety od opętanego klechy,
jaki żal za grzechy dawaj koke, dawaj kobiety!
cielesne uciechy, pieść ją, nieprzytomna leży,
ostra jazda bez trzymanki wciskamy gaz do dechy.

Refren.
Chłopaku głowa do góry,
a ty dziewczynko rób to co najlepiej potrafisz,
czyli ssij gooooooo !

Techniczny jak samuraj, specyficzny jak wichura
katastroficzny rytuał uliczny syn się tuła,
wybitny jak cała spóła, demoniczny, czarna dziura,
sadystyczny nie znieczula błękitny nad nami pułap.
Doskonale sztukę, bo umiem tylko rapować,
słowo działam jak komputer, lepiej go nie prowokować
głowo teraz to mam tupet zaczynam demolować
pogrom tych co w dupie z fiutem juz czas żeby konać
Cioto ile grzybów jest po deszczu,
tylu raperów na wejściu, pozerów, leszczu buty poleruj
manifestuj lub nic nie rób, stestuj siłę gejzeru
fejków - do karceru, mimo przeszkód do celu.
fofofofofofofofofofofofa, gafa,
kolejny raper w ustach chuja ma
Połowa mego życia to te pieprzone litery,
więc odpierdol się od tego, albo powycinam nery.

Refren.
Chłopaku głowa do góry,
a ty dziewczynko rób to co najlepiej potrafisz,
czyli ssij gooooooo !
On ma to na zawsze, na zawsze,
na zawsze, na zawsze, na zawsze.

Szybko mijają dni, szybko mijają lata,
on ma do czego wracać, on ma to na zawsze,
na zawsze, na zawsze, na zawsze, na zawsze.

To musi być coś więcej niż chemia, która napędza organizm,
mamy serca by kochać, uczucia by móc je ranić.
Gdzieś, pomiędzy tkankami i słowami jest dusza,
która zmusza nas do pokonywania kolejnych granic.
Stojąc z farbami, pod wagonem, na bocznicy
słyszał każdy szelest, pot spływał po ciele, niczym wosk ze zniczy.
Teraz świat będzie musiał się z tym liczyć,
gdy stąd patrzy wstecz, wydaje się jakby dotychczas żył z niczym.
Przecież szukać to istny bezsens, ej.
Ma tutaj miejsce, adrenalina cechuje niektóre egzystencje.
Bardziej niż cokolwiek i ktokolwiek by nie gadał czegokolwiek
i tak niczego nie pojmie do póki z nim tam nie stanie,
te pareset metrów, za rok będziesz znać na pamięć.
To jak ćpanie, wciąga na amen,
po czymś takim świat jest inny nad ranem.
I nie ważne, co się stanie, wie że już tutaj zostanie...

na zawsze, na zawsze,
na zawsze, na zawsze, na zawsze.

Szybko mijają dni, szybko mijają lata,
on ma do czego wracać, on ma to na zawsze,
na zawsze, na zawsze, na zawsze, na zawsze.


To musi być coś więcej niż chemia, która napędza organizm,
mamy serca by kochać, uczucia by móc je ranić.
Gdzieś, pomiędzy tkankami i słowami jest dusza,
która zmusza nas do pokonywania kolejnych granic.
Z kolegami słuchał rapu od lat, ale połowa nowych rzeczy to już chyba nie rap, dla niego.
Zna Biggiego, wie że niebo to limit,
nie świadczą o nas nasze plany, ale co z nimi robimy.
Drwili z niego od początku drogi, jedno to tego słuchać,
co innego olać wszystko inne i to robić.
Dobić się wyżej to nierealne w praktyce,
pierdol marzenia, masz przed sobą całe życie.
on nie oceniał ich, udowodnić coś wszystkim,
nocami, płonęły kartki ze skroni prawie iskry szły.
Mijały dni, przyszedł moment, wiesz, stanąłem przed mikrofonem,
wtedy wiedziałem, że to moje

na zawsze, na zawsze,
na zawsze, na zawsze, na zawsze.

Szybko mijają dni, szybko mijają lata,
ja mam do czego wracać, ja mam to na zawsze,
na zawsze, na zawsze, na zawsze, na zawsze.

na zawsze, na zawsze,
na zawsze, na zawsze, na zawsze.

Szybko mijają dni, szybko mijają lata,
ja mam do czego wracać, ja mam to na zawsze!
Więcej pokus niż czasu by po nie sięgnąć
Więcej grzechów niż sumienie zmieści na pewno
Wiem jedno, nie wiem ile przede mną jeszcze
Diabeł krzyczy do ucha a anioł szepcze
I kogo słuchać by pomysły były mądrzejsze
Jak dbać o czystość ducha
Gdy życiem chce się bawić w najlepsze
Więcej marzeń niż czasu by je spełnić
Więcej namiętności niż serce może zmieścić

Mam sto tysięcy pomysłów na płytę
Sto tysięcy wersów połączyłem z bitem
Sto tysięcy nocy nad kartką szlifując technikę
Semantyczny paganini łączy sto tysięcy liter
A sto tysięcy raperów ma piknik
Zamiast pisać oni robią klik klik
Sto tysięcy postów Eldo jest nędzny
Ty klikasz ja piszę płyty, gram koncerty
Sto tysięcy kobiet może chciało by być ze mną
Ale żadna nie przedstawi mnie matce na pewno
Chciałbym zarobić na płycie sto tysięcy(jak?)
Sto tysięcy ludzi przecież ściągnie ją z sieci(tak?)
Sto tysięcy razy słyszałem zagraj friko
Miej litość jestem tu z nową płyta
A jaka jest zobaczysz na scenie za chwilę
Dam ci mój rap w tempie sto tysięcy słów na godzinę

Więcej pokus niż czasu by po nie sięgnąć
Więcej grzechów niż sumienie zmieści na pewno
Wiem jedno, nie wiem ile przede mną jeszcze
Diabeł krzyczy do ucha a anioł szepcze
I kogo słuchać? by pomysły były mądrzejsze
Jak dbać o czystość ducha
Gdy życiem chce się bawić w najlepsze
Więcej marzeń niż czasu by je spełnić
Więcej namiętności niż serce może zmieścić

Sto tysięcy ludzi w miesiąc wyjeżdża z Polski
Na suksy za granice i wróci może co piąty
Politycy obiecują w TV będzie lepiej
Sto tysięcy obietnic, nie spełnili nawet jednej
Żyjemy w kraju stu tysięcy afer
Bez konsekwencji jeśli za rękę nie złapiesz
Żyjemy w świecie stu tysięcy atrakcji
By dobrze się bawić masz tu sto tysięcy okazji
Sto tysięcy dziewczyn chciało by być Paris Hilton
Sto tysięcy facetów chciało by być jej bielizną
Dla wielu takie marzenia to w życiu wszystko
Postać z drinkiem przy barze, wyjść z klubu z dziwką
Wolałbym żeby te sto tysięcy ludzi
Zaczęło być sobą i przestało się łudzić
Sto tysięcy pokus tak łatwo sens zgubić
Rozumu nie studzi choć wciskam gaz do podłogi jak Schumi

Więcej pokus niż czasu by po nie sięgnąć
Więcej grzechów niż sumienie zmieści na pewno
Wiem jedno, nie wiem ile przede mną jeszcze
Diabeł krzyczy do ucha a anioł szepcze
I kogo słuchać? by pomysły były mądrzejsze
Jak dbać o czystość ducha
Gdy życiem chce się bawić w najlepsze
Więcej marzeń niż czasu by je spełnić
Więcej namiętności niż serce może zmieścić

Sto tysięcy raperów, udało się nielicznym
Reszta marzy i na swoją szanse nie przestaje liczyć
Płyta kosztuje mniej od worka jointów
A proporcje są takie: płyta na sto tysięcy worków
Sto tysięcy planów na jutro, mam jeden plan
Brak planu, łapię chwilę, żyje tu nie gdzieś tam
W świecie oczekiwań i roszczeń życie jest proste
Sto tysięcy dni albo sto tysięcy sekund przede mną
To wieczna niespodzianka w życiu nie ma nic na pewno
Dystans, liczbą nie dam się gnębić
Mam sto tysięcy marzeń chcę je spełnić
Pędzę do miejsc, które chciałbym zobaczyć
Sto tysięcy zachodów słońca, w które chcę się gapić
Sto tysięcy dni nieskończonego szczęścia
Ja i ona cały mój wszechświat
Kiedyś nadzieja wypełniała moje kroki,
kiedyś codziennie czułem anioła dotyk
Moja dusza nie szukała swego miejsca
miała siłę jak Wlibranda Trotyl
Wierzyłem w miłość wartą poświęceń,
że jak dasz komuś serce, to dostaniesz trochę więcej
Ale nie chcę już tego, bo przestałem ludziom ufać
Miłość jest brudna, więc nie mam tego uczucia
Kiedyś miałem ideały, zarys świata i plany
naiwny szukałem lekarstwa na rany
Kiedyś widziałem trochę więcej niż drani,
ale kiedyś, bo wiem, że to były zwykłe omamy
Kiedyś widziałem jak Bóg był ubrany,
Byłem świadkiem jak szatan
zbierał grzechy do swych danych
Kiedyś zasypiałem z lekkimi powiekami,
teraz już nie wierzę w to co tańczy przed powiekami

Ref.
Kiedyś świat wydawał się łaskawszy,
niebo było blisko, jakby podane na tacy
Ale kiedyś stało się fikcją,
kiedyś, bo teraz tylko szatan nas straszy x2

Kiedyś, oczarowany byłem łzami swoich oczu,
widziałem sens, że obracało się to w popiół
Kiedyś krew w naszych żyłach była źródłem życia,
płonie tylko po to by w końcu przestać oddychać
Kiedyś wierzyłem w wiedzę,
że rozjaśni ciemność,
uwierzy w wierność,
że jeden grzech to nie grzeszność,
Kiedyś szukałem proroków, przez co
skończyłem szukać tej magii u siebie, wewnątrz
Kiedyś płakałem, głęboko w to wierząc,
że we łzach jest to coś, co wzruszy twoje ego,
Wierzyłem tak, w sumie całą wieczność,
wierząc w ludzi, a więc normalnie grzesząc
Wierzyłem, że kiedyś wytresuję swoje lęki,
że psychika będzie jadła mi z ręki
Kiedyś byłem w stanie się poświęcić,
to wszystko było przerostem formy od treści
Wierz mi!

Ref.
Kiedyś świat wydawał się łaskawszy,
niebo było blisko, jakby podane na tacy
Ale kiedyś stało się fikcją,
kiedyś, bo teraz tylko szatan nas straszy x2

Kiedyś wierzyłem w ludzki potencjał,
myślałem, że są inni niż zwykłe zwierzęta
Kiedyś nękał mnie sen, że to może się nie spełnić,
Tego dobra już nie można raczej wskrzesić
Kiedyś widziałem w kobiecie coś lepszego od nas,
widziałem delikatność, nieskończenie wiele dobra
Ale kiedyś byłem szczylem co nie myślał racjonalnie,
to co było nienormalne uważałem za normalne
Nie rozumiałem śmierci - po co w ogóle?,
przecież chyba każda wiara kojarzy się z bólem
Na Ziemi co drugi twardy chce być królem,
ale teraz wiem, że to zwykłe tchórze
Kiedyś chciałem być na wszystkich ustach,
teraz sam nie mogę na tym świecie ustać
Mam tyle złości w sobie i chcę wszystkich zbluzgać,
no ale jaki to ma sens, mieć szatana w ustach?

Ref.
Kiedyś świat wydawał się łaskawszy,
niebo było blisko, jakby podane na tacy
Ale kiedyś stało się fikcją,
kiedyś, bo teraz tylko szatan nas straszy x2
[Intro]
Mówię wam, chciałbym czasem mieć siłę jak lew,
zabić czas,
zniszczyć po drodze co złe i wylewając na kartkę to co chce.

[1 Zwrotka]
Rozkwita we mnie obraz mojej przyszłości,
gdzieś na dnie serc leży sens obfitości.
Ja siedzę myśląc "Trzeba zabić czas",
Czy mam jeszcze siłę? być może wyjdę z domu coś zostawię w tyle.
W mojej krwi wciąż ferment, wczorajsze promile, W głowie jazgot, barłok.
Nic nie czaję, znam to, mówię "To już ostatni raz, od dziś zero alko!".
Na górze hałas, kłótnia tam gdzie balkon.
Czy ten świat oszalał? czy to film o beznadziejności?.
Każdy szuka hajsu, dalej trwa ten pościg.
O codzienności świat, to w lustrzanych odbić.
Myślę "iść dalej, czy zwrotkę mam już podbić?".
Zerkam na gazetę, postawili kolejny czasu pomnik.
Ile w okół jeszcze paradoksalnych zmian bez końca?
Olej Czas nie łatwo temu sprostać!.

[Refren]
Elo, widzę wszyscy biegną z czasem, wciąż się śpieszą.
Nie kończąca podróż w świecie zła, przemocy!.
Walka z wiatrakami, straty nie przespanej nocy
Ile tego wciąż? jakieś sceny, wciąż kłopoty. 2x

[2 Zwrotka]
Czasem mam wrażenie że nikogo nie rozumiem.
To dzień żywych trupów, jakby wszyscy wyszli z trumien!.
Nie jedyny czystej wody strumień gaśnie, czy to ja jestem zamknięty w swoim świecie właśnie?!.
Jak jastrząb w klatce czekający na wolność, ile czasu musi minąć żebym odkrył zdolność?
która zniszczy wszystkie wskazujące wskazówki.
To czas jest moim panem, wiesz?
Składam ręce na znak pokoju, dziś mam wenę, dziś jestem w nastroju!
Patrzę w lustro, widzę swoją twarz zmęczoną.
Załatwianie spraw na biegu nie jest moją, mocną stroną.
Gdybym się nie zaszył w domu, nie byłbym sobą.
Męczy mnie pośpiech, obmyje twarz zimną wodą!.
Czas zmienia nas, lepiej popatrz na swoją twarz!.

[Refren 4x]
Koleżka był dentystą, bo skończył długie studia
Poczciwy i uczynny, chociaż dorastał w kłótniach
Nie był bogaty z domu, przy domu była studnia
W tym domu atmosfera na co dzień była brudna
Pracował w gabinecie europejskiej sieciówki
Kanały, aparaty, próchnica i licówki
Miał dziecko z własną żoną, co znał ją z podstawówki
W porządku była też, i nie bała się harówki
On dobry był chłopina, i kochał zwierzęta
Do schronisk porozwoził prezenty im na święta
Taka poczciwina generalnie uśmiechnięta
I choćbyś bardzo chciał to nie powiesz o nim pętak
Nie pił w ogóle nic, raz na rok zajarał skręta
Pech chciał, psy w ten dzień trafiły delikwenta
Siedzi pod celą teraz, co dobrze zapamięta
Pierwsza zwrotka specjalnie dla eks prezydenta!

Jointów nie pale, ale jestem pierwszy za legalem
Cały ten brudny syf obniży wtedy skale
Kraszony siuwaks, dzieci biegają z towarem
Drogi parlamencie kładziecie chuj na szale

Jak patrze na ten kraj z dentystą za kratami
I widzę tyle zła chodzącego ulicami
Nic nie dosięga go, a ono się prawem bawi
Zamyka się, żeby podwyższyć słupki zwykłych szczawi
Sondaże i populizm są źródłem tej ustawy
Czy ktoś wierzy, że Kwaśniewski nie jarał nigdy trawy
Tak kupił stare baby, co zapomniały całkiem
Że w młodości łykały legalną fete z aptek
Co dzień wpieprzają proszki silniejsze niż z Bogoty
Co dzień na czarnym rynku zostaje milion złotych
Co dziś zaskoczy mnie, kto będzie miał kłopoty?
Zawiną dwóch studentów, robiąc show dla idioty
Na koniec stanę sam na tle błękitnego nieba
Pierdole to jaranie, bo mi tego nie potrzeba
Ale wiem, że zalegalizować zioło tu trzeba
Druga zwrotka z dedykacją dla zwykłych zjadaczy chleba

Jointów nie pale ale jestem pierwszy za legalem
Cały ten brudny syf obniży wtedy skale
Kraszony siuwaks dzieci biegają z towarem
Drogi parlamencie kładziecie chuj na szale 2x
Jeśli nie potrafisz ziomuś na koncercie ruszyć dupy
chcesz stać jak te słupy, ukryty, jointem skuty
bo zamiast zabawy jesteś tu w ramach pokuty
to skasuj nasze nuty, weź nie słuchaj, nie przychodź
wydaj hajs na piwo, idź zabaw się z dziewczyna
jeśli umiesz oczywiście, pokaż jaki z Ciebie wzorzec
może z ciebie jest kochanek slaby tak jak hip hopowiec
i numero uno twój priorytet to pozory, mówisz lubisz terrorym
przebrany w szerokie szmaty, ty lubisz te klimaty, pity, biby, baty
kobiety ich zalety, podniety te kolory, wywieszony jęzory
z koleszkami masz tu sunie, piękna co nie ginie w tłumie
tylko się wyróżnia, zgrabna ta nóżka, kusi widokiem pępuszka
zagadaj ja słyszysz, przecież w gębie jesteś mocny
podbij z nią na koncert, spal konkurencji mosty
to zabieg przecież prosty, bądź mężczyzna nie worek
nie stój sztywno jak kolek, skumaj po co tu jesteś
chcesz przeżyjesz fieste, nie chcesz jesteś leszczem
zamulony pizgasz fete, ten syf masz za zaletę
Twój urok osobisty nie podziała na kobietę
Nimfe czyli fetke, nie wnikam w preferencje
Dziś w klubie znaczy częściej, co dzień inne miejsce,
lubię być na koncercie gdy jest git atmosfera
lepszy bal niż afera, człowiek wie wtedy że żyje
hip hop to tez zabawa nie ma miejsca na chryje
to jest to co lubię w klubie, się z tematem nie kryje
hip hop to tez zabawa nie ma miejsca na chryje

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Mam tu do zrobienia z chłopakami kawał sztuki
znaczna część nauki a do tego jest zabawa
często jest śmiesznie, często niebezpiecznie
szukasz dymu skurwysyn, lepiej nie chciej, strzesz się
te konflikty odwieczne, to dla nas nic nie znaczy
i ponownie mamy zwałe z miejscowych napinaczy
to wszystko tłumaczy, pierdole twoje jazdy
tylko twoja to jest brożka, chcesz ujrzeć w nas gwiazdy
a my w siódmym niebie, setki laif ekty na scenie
nie odciśnie ciśnienie, co nie spadnie jak u Pona
daje z siebie wszystko w pocie czoła nie skonam
nawet jeśli umęczony to z pewnością weselszy
z faktem, że ludzie skandują z nami większość naszych wierszy
łapy w górę, ludzie łapy, łapy w górę,
popierajcie i szanujcie wszyscy te hip hop kulturę
to lubię, nie truję, tym odbiorcy nie zdołuję
po przez bycie tym kim jestem się nie dowartościowuję
a moc które czuję, energie przekazuję
wprost do was od nas pozytywne wibracje
wiem, że mam racje, że mamy u was wsparcie
na starcie nie kłamie, dobrze wiesz nie przestane
rap jest tym lubię, tym co kocham, tak zostanie!
kochanie...

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Spytasz po co o tym mówię, bo lubię bo lubię
cała płytę mógł bym nagrać o sytuacjach w klubie
nie wykorzystam swej pozycji by mieć zyski
by wejść w tematy fikcji, by pomacać twe cycki
tylko dlatego, że jestem tym kim jestem
że jednym reki gestem mógłbym w moment je przywołać
przygadać, adorować, udać fajnego gościa
grać po to, to obciach, chcesz się oprzeć na korzyściach
będąc znanym chcesz cos zyskać, to lubisz ja mam dystans
jak każdy artysta, pono czeka sram na wizje
na twego wizażystę, na bajer z teledyskiem
nie dbam skurwysynu o tak zwany wizerunek bo go nie posiadam
i zyskuje tym szacunek, a ty po co wrzucasz te suki na klipy?
skoro żadnej z nich nawet nie wyliżesz cipy
ja mam dość tej lipy w stylu macho rodem z wioski
rym Częstochowski plus ludowy refren skoczny
u nas nowy hit z opcji pod tytułem życie
autentyczny piling słów co maja pokrycie
których słuchają ulice osiedla w dużych miastach
dopiero się rozkręcam, to dopiero namiastka
skończę gdy krzykniesz basta! Ratuj się ucieczką
do swych zmyślonych spraw które nazwiesz kiedyś klęską
kurwa...

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki
Marzę o furach...
dla mnie ta sztuka...
wiesz, wiesz, wiesz...
całkiem spox ta niunia,
wiesz...do bitów się bujam
znów szukam, jak ratunkowa szalupa dla mnie ta sztuka,
jak Hanuta słodka niunia wiesz, wiesz...
nie jakaś suka całkiem spox ta niunia, wiesz.

Widywałem tą laskę w pobliskim pubie, ciągle z tym samym ziomem
ziomek z gibonem, ich twarze to płomień.
Jej lakier do włosów i jej Davidoff,
jej usta z Algidą, płonące libido
Jej żakiet i piwo,
jej twarz z lizakiem,
jej widok zabrał mi klasę,
była z moim znajomym i dostanę szansę na flirt z czasem.
Wymiana spojrzeń, temat, uśmiechy...
Dostałem znaki jak Mojżesz –
to nic nie znaczy lecz cieszy.
Dobrze, bądź moją Obiecaną Ziemią,
nie jestem z tych, którzy wieczorem poznają, rano się żenią,
pieprze welon,
z Twoim Otello w górę kielon,
promile kamień w serce zmienią,
sexu znamy wierność...
Prawie zero nieszczerość skandal,
z bajerą zagram,
magiczna sprawa jak Gandalf,
egzotyczna jak samba.
Wiatr w żaglach
jak żandarm czuwa w tym wietrze chmura
jeśli to hańba to skończę z tym tak jak samuraj…

Marzę o furach, o dupach, do bitów się bujam,
znów szukam jak ratunkowa szalupa,
dla mnie ta sztuka wiesz, wiesz, wiesz,
jak Hanuta słodka niunia wiesz, wiesz,
nie jakaś suka – całkiem spox ta niunia, wiesz... x 2

Reszta to wyobraźnia,
takich jak Ty nie było w baśniach.
Nawijam rap, nie śpiewam jak kastrat, to chyba fakt
Dusisz jak astma,
to suszi rozpali nas dziś jak draska.
Bywa tak.
Pływasz w Campari,
poczujmy brak skali,
yo, ja, Ty i koleżanka stwórzmy trójkąt jak Pascal,
jak na gorących piaskach Acapulco to ukrop miasta.
Pieprzmy się w kółko, wiesz, sex pachnie jak vanilia,
dziś dowie się Twój typ i cała jego mafijna familia.
Solidna firma lecz w mych żyłach krąży brawura.
Ich furia to ich siła przyjedzie po mnie ambulans...

Marzę o furach... x 2

Marzę o furach...
dla mnie ta sztuka...
wiesz, wiesz, wiesz...
całkiem spox ta niunia,
wiesz...do bitów się bujam
znów szukam, jak ratunkowa szalupa dla mnie ta sztuka,
jak Hanuta słodka niunia wiesz, wiesz...
nie jakaś suka całkiem spox ta niunia, wiesz.
[Ten Typ Mes]
Taaa, bit - co za szogun!
Alkopoligamia.com
Deszczowy rap,
Nie ma śœwiatła.

Ja śœwiat pytam ciągle:

Can I kick it? To oczywiste, jakbym urodził się w Skopje,
A te szczeniaki to tylko szczeniaki. Tobie
Na nie pozbędę się miotów championów.
Kiedy mogę podarować kozacki rap, nie tylko swój - to chcę pomóc.
Nasze lodówki, ich wnętrza lubią negliż,
Ciągle muszę pilnować, byœśmy się nawzajem nie zjedli.
Pierdoleni kanibale na majkach,
Każde moje słowo ważę, jakbym billboardami grał w Scrabble'a.
Beefy w to się nie bawię ziom,
Młodzi muszą się wprawiać - ja siedzę w sztabie, mów mi "Amber Gold".
K. jednak nie usunęłaœś, fuck me,
Patrzę na nich, co z tego wyszło? Czworaczki
Plus jeszcze Theo więc lepiej na Nickolodeon przełącz.
My chcemy dać zrozumiesz alkoburdel w tym waszym archeo.
To freon dla cienkich wierszy.
Co ci tam płynie w œ środku? Dan mleko i Skittlesy?

Poprawiam kołnierz,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal.
Ten śœwiat nie pasuje do mnie,
Więc dymam go, chcę by stał się bliższy choć o cal
I o cal i o cal...

Poprawiam kołnierz ,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal.
Ten śœwiat nie pasuje do mnie, więc

[Kuba Knap]
Jestem trenującym drwiący uśœmiech typem, wiodącym luŸźne życie,
Obrońcy uciech, gorszącym nudne bitches.
Z '90 przyleciałem tu z Londynu jako dziecko,
A mam przelot jakbym frunął nie z Heathrow tylko z Death Row.
Uczucie, że kładę los na szale w ryzykownej
Grze, jakbym siedział w port Satriale's Pork Store szczerze wnerwia
I funduje mi takie noce,
że kumple patrząc mi w oczy, mówią do mnie "trenerze Strejlau".
Porażka to żaden wybór
I choćbym chodził głodny, nigdy się nie najem wstydu.
I nikogo nie chce głaskać, sorry.
Doklejasz mi etykietę? Polecam PARENTAL ADVISORY.
Stawiaj nas daleko od hasła œśredni,
Bo beef z tą ekipą to ból, jakbyśœ sam sobie wsadzał cewnik,
Boy. Ruszam na miasto z rezerwacją
Na cztery miejscówki dla najlepszych boys.

[Ten Typ Mes]
Poprawiam kołnierz,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal.
Ten œświat nie pasuje do mnie,
Więc dymam go...

[Mada]
Wiem, że to czujesz, przeszywa cię dreszcz zrozumienia,
Jesteśœ w moich butach - to rozmiar uniwersalny,
Jakbym był w miejscu, które znasz tylko z czapki,
Inteligentny jak Chuck D w wersach,
Bo gdy widzę, czym cię TV karmi, to nie dziwi
Mnie, że omijasz codziennie struggling jak Biggie.
SprawdźŸ ranking, chcesz poznać cel, patrz po krokach,
Każdy jeden to znak, jakbym tańczył c-walka.
Śœciągam ci SIM-locka z mózgu,
Alter ego, włamywacz, trepanacja w wersji true school.
Wczoraj pod wozem, za rok w nowym wózku, może
Chciałbyœś mieć taki luz tu, a gorzej,
Bo kończy się na chciałbyśœ.
VIP loże zasilają MC's, co są MVP.
Ja nie winię gracza, co? Winię grę,
Biorę winiacza, wchodzę z lacza po sos, nie winegret.

[Ten Typ Mes]
Poprawiam kołnierz,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal.
Ten œwiat nie pasuje do mnie
Więc Kajetan..

[Hade]
Kolejny kolo brzmi, jakby ktoœś mu zgasił kiepa na duszy.
Nie czujesz tego? Proponuję przetkać uszy,
Nie mówię, że to diss, nie mówię, że beef będzie,
Choć gdyby sam się pokusił to bardzo chętnie.
Mam alergię na brak serca w wersach
I kiedy to słyszę to, to mnie napędza,
By robić swoje, robię swoje, to flow jest moje,
Jego brzmi jakby je skomponowano we dwoje
I nie to, że my to bad boye,
Ale skurwysynom zaprezentujemy style rodem z wojen.
To przeboje te, które niby nagrał on,
Giną w tłumie, kiedy moja grupa wchodzi na punchline mode.
Robię rozgardiasz, bo najwyższy czas
Na naszym tle wychodzą, jakby kobiety przepuszczały ich w drzwiach,
A więc szanuj swoje uszy.
My mamy coś,œ czego żaden z nich się nie nauczy - węch.

[Ten Typ Mes]
Poprawiam kołnierz,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal.
Ten œświat nie pasuje do mnie,
Więc dymam go, chcę by stał się bliższy choć o cal...

Poprawiam kołnierz,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal.
Ten śœwiat nie pasuje do mnie,
Więc Karwel...

[LJ Karwel]
Nawijam o sobie, ale to ty czujesz dreszcze,
Twój brat nie gada nic, a siostra zbiera jego szczękę.
Pierwsza płyta, ale i tak zjedzie ją Youtube, który jest jak Ricky Martin -
Pełen jebanych fiutów, wal ich.
Gdy łapię majk, łapiesz paraliż, du-du-dukasz jak Kali,
Bo mam styl, o jakim marzysz.
Ty dniami i nocami siedząc nad kartkami i nic,
Chodź,Ÿ pomogę ci stary, znam pewne wyjśœcie - tam idŸź,
Dalej, idźŸ badŸź łakiem gdzie indziej,
Nawet twoja stara cię wygania pierdolonym kijkiem,
Znikniesz prawie jak kolana Tary Reid, przed jej cycem.
Milkniesz jakbym trzymał pilot i wciąż bawił się przyciskiem,
Bo to jest tak, że trzymam w swej dłoni œświat,
Byœ pomyśœlał pewnie sam tak, gdybyśœ był stąd, co ja. Mam
Lokalny stan œwiadomoœści, tak jak Nas.
LJ Karwel, pozdro prosto z miasta małp,

[Ten Typ Mes]
Pozdrawiam Gośœkę,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal...
[Tak kurwa ciągle kurwa, pytania jakieś kurwa,
jazdy, chuj nie wiadomo kurwa o co chodzi tej,
kurwa sprawdzanie kurwa telefonu,
kto kurwa napisał kurwa, kto dzwonił kurwa,
gdzie byłeś i w ogóle nie wiem, huj w dupę.
Raz dwa raz raz raz dwa o tym jak Rychu w chuja gra]

Ty znów zaczynasz jesteś dobra dziewczyna
bądź ze mną szczera przecież jesteś jedyna,
Ty znów rozkminiasz mówisz nie twoja wina
za znajomość z inną bez przerwy obwiniasz,
ja czuje się jak bila, która wciąż się odbija
zupełnie niespodziewanie nie wie w który dół się wbija
i moment, chwila zwariować tak można
zazdrość Ci nie obca, Twój facet czarna owca,
z miną pechowca przyłapany na kłamstwie odpowiem gniewem,
to zachowanie chamskie postąpić nierozważnie
znów z Tobą się drażnię, że jestem kobieciarzem
to stwierdzenie odważne, lecz czy trafne kochana
to lekkie nadużycie nazywać mnie tak skrycie,
prowadzić podwójne życie, już to przeżyłem
smak gorzkiej konsekwencji ja nie mam pretensji to
Ciebie za własne błędy, nie droga tędy, pytasz ile to trwa
coś jak menaże tła zdecydować się czas,
decyzja już podjęta kiedy w końcu zrozumiesz, że
zagrałem vabank inaczej żyć nie umiem.
jak rasowy hazardzista do innych zachować dystans,
dusza nieczysta, taki zawód - artysta ,w cenie płace trzysta tylko
z życia korzystam chcesz to dalej mnie obwiniaj,
mów o mnie świnia, nie moja wina, że takim mnie widzisz,
nie byłem aniołem, Chciałaś o wszystkim wiedzieć
no i wiesz mówi wesz już się boisz zaufać
brudne myśli modlitwą, proszę nie chce nisko upaść.

Pretensje, gorzkie żale, te bale, skandale,
że w chuja wale, nagrywam nielegale
z miną przestępcy przyłapany In flagranti
do tego daleko uwierz nie masz gwarancji,
umysł otwarty nie chce stracić kontroli,
zdrada to boli całe życie pierdoli, wyżyć się do woli
Za jaką cenę? - pytam, ja chce by
w moim życiu była jedna kobieta.

To drugi etap, już się robię czerwony
napewno kłamie, bo słabo napalony,
pewnie ma inną w tym klubie na Nią kiwnął
jego ryj to przynęta Ty dziewczyno naiwno,
ja chce by było dobrze staramy się owszem,
wole chwile radosne jak przebudzenie na wiosnę,
mówisz z tego wyrosłem to jednak zbyt proste,
nie wierzysz mi poszłem, doszłem
chcesz mnie obwąchać? jak suka wącha psa,
w twych oczach rozpacz, chcesz po mnie poznać,
że tam jednak coś zaszło nie wiesz z kim,
gdzie i jak to, to brakujące hasło tej jebanej krzyżówki
już zdążyłem się wkurwić, kto jest kto
rozwiązanie miłosnej łamigłówki tak robią półgłówki,
czy ja postradałem rozum zazdrość na pozór
to straszna rzecz zrozum zbyt miły dla innych
wzór czarujący, chlapnąłem coś niechcący z kumplami
w towarzystwie, a pamiętasz jak tam?, wiem słyszały wszystkie,
wiem zajebiste wzrokiem wodzą za mną, widzą co chcą
widzieć i to nie jest Ryszardo, wciąż myślę czy
warto, czym jest miłość na prawdę uprawiać
monogamię czy ostrą pornografię, wiesz że
potrafię nie przeczę skurwiel ze mnie, już nie
chce Twych łez obiecałem nie odejdę.

Pretensje, gorzkie żale, te bale, skandale,
że w chuja wale, nagrywam nielegale
z miną przestępcy przyłapany In flagranti
do tego daleko uwierz nie masz gwarancji,
umysł otwarty nie chce stracić kontroli,
zdrada to boli całe życie pierdoli, wyżyć się do woli
Za jaką cenę? - pytam, ja chce by
w moim życiu była jedna kobieta.

[W rzeczywistości żyj, żyjesz mówisz to przekleństwo,
prawda przyjdzie sama, a widzisz przyjdzie sama
W rzeczywistości żyj, żyjesz mówisz to przekleństwo,
prawda przyjdzie sama, a widzisz przyjdzie sama]
Przez cały czas ze mną cisza
Przez cały czas ze mną cisza
Nikt o tym nie słyszał,
Nikt o tym nie mówił,
To ta cisza, która krąży wśród ludzi.
Nikt o niej nie mówił,
Więc nikt o niej nie słyszał
Przez cały czas ze mną cisza.
Nikt o niej nie słyszał,
Bo nikt o niej nie mówił
To ta cisza, która czas gubić lubi.
Nikt o niej nie mówił,
Więc nikt o niej nie słyszał
Przez cały czas ze mną cisza.

Drapieżne chmury nad miastem wiszą
A ja siedzę tutaj sam otoczony ciszą
A w gazetach o mnie piszą
Że jestem rapiszą
A ja dalej siedzę otoczony tą samą ciszą
A co ci rządzeni chcą przysiągł
Znów ci rządzeni co chcą usłyszą znów
Niech się kiszą
Niech małpują jak małpiszon
Niech przeliczą swój kolejny tysiąc
A ja otoczony ciszą
Dziś cisza moją niszą
Ona nie czeka aż marzenia się ziszczą
Na nic nie liczę, siedzę i milczę
A wokół mnie ludzkie spojrzenia wilcze, ludzkie spojrzenia wilcze

Nikt o tym nie słyszał,
Nikt o tym nie mówił,
To ta cisza, która krąży wśród ludzi
Nikt o niej nie mówił,
Nikt o niej nie słyszał
Przez cały czas ze mną cisza

Nikt o niej nie słyszał,
Nikt o niej nie mówił
To ta cisza, która czas gubić lubi
Nikt o niej nie mówił,
Więc nikt o niej nie słyszał
Przez cały czas ze mną

Siedzę otoczony ciszą jak Robinson Crusoe
Za oknem obraz z kliszą Poznań- miejskie zoo
O i o co tutaj kaman
Jestem mikrofonu szaman
Życie tutaj to komediodramat
Dobra i zła karma, czasem cisza
Czasem huk jak z armat- nieruchoma klisza
Jadę na luzie, choć czasem trudno zrozumieć
Choć wokół ludzie, stoję samotny w tłumie
Gdzie tłoczne ulice, ja zgiełku nie słyszę
Choć tłum idzie, stoję słyszę ciszę
Słyszę ciszę, choć ciśnie-
Świat pełen ciśnień od początku aż po dziś dzień
Od początku aż po dziś dzień
Od początku aż po dziś dzień

Nikt o tym nie słyszał
Bo nikt o tym nie mówił,
To ta cisza, która krąży wśród ludzi
Nikt o niej nie mówił,
Więc nikt o niej nie słyszał
Przez cały czas ze mną cisza
Nikt o tym nie słyszał
Bo nikt o tym nie mówił,
O tej ciszy, która czas gubić lubi

Nikt o niej nie mówił.
Wiec o niej nikt o niej nie słyszał
Przez cały czas ze mną cisza

Siedzę otoczony ciszą jak Robinson Crusoe
Za oknem obraz z kliszą Poznań- miejskie zoo
O i o co tutaj kaman
Jestem mikrofonu szaman
Życie tutaj to komediodramat

Siedzę otoczony ciszą jak Robinson Crusoe...
mam nadzieję że zrozumiesz
taa właśnie tak Diox DHO

Ej Ty ! weź nie mów mi kim mam być
Po raz drugi sprzedane
Trzy razy D jak Bin Laden z Manhattanem
Jak kobiety z makijażem
Jak ja z moim składem daje sobie radę
Związany z hip-hopem
Jak rakiety z Wimbledonem
Jak Krause Bernabéu ja po sukcesy gonię
Ty może nie rozumiesz więc Ci powiem
Ja po to mam kobiety by z nią być
Nic na pokaz po to robię rap aby w nim tkwić
Sam popatrz nie wiozę się jak pan
Robiąc szpan bo mam Loga
Reprezentuję siebie nie ulicę
Wierzę w Boga
x2 Nie myślę już o tym co z dnia na dzień
Ból przynosi
Nie myślę już o tych których muszę o coś prosić
Trzy razy D Diox mori
Bez względu na to jak głośno będziesz mówić
I tak Cię nie usłyszę ...
Ej Ty ! weź nie cwaniakuj
Na mnie nie zrobisz wrażenia
Ja takich jak Ty chowam sobie po kieszeniach
Na sowim podwórko
Nawet kundel głośno szczeka
Nie wiesz o co chodzi nie czekaj
Usiądź słuchaj dbaj o spokój ducha
Dbaj o swoich bliskich
Nie każdy kto się błyszczy
Ma zawsze złote serce
Wielu ma intencje które kłócą się z dobrem
Ja pamiętam by prawdę trzymać w życia godle
Sam dobrze wiesz że najgłośniej szczeka
Pies który dawno stracił zęby nie tędy
Tędy kręty korytarz zaprowadzi nas
Po sukces patrzę komu ufam idę swoją
Drogą zawsze będzie stał ktoś z wyciągnięta dłonią
CHWD moim wrogom CHWD !
x2 Nie myślę już o tym co z dnia na dzień
Ból przynosi
Nie myślę już o tych których muszę o coś prosić
Trzy razy D Diox mori
Szampany kokaina drogie teledyski
Snickersy slim pasty tanie dziwki
Rolexy produkcje używki
Życzę wszystkim by horyzont się poszerzał
Pewnie być mnie sprzedał jako jesteś
Moim wrogiem
To jest numer dissów nie pozdrowień !
Zatańczę pod dyktando ale na Twoim grobię
Diox DHO trzy razy D Diox mori
Rozumiesz ?
Bez względu na to ilu ludzi będzie chciało
Mnie zniszczyć
Bez względu na to co się będzie działo
Zawsze bęz względny wobec nich
CHWD moim wrogom !
Pamiętaj Diox mori !
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo