Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[Pezet]
W ciągu dnia nie ma mnie, śpię albo nudzę się
Po trzeciej kawie budzę się ledwo, mam w dupie, że
To głupie i złe, bo lubię te chwile, gdy ty lubisz sen
Ja w pubie lub klubie gdzieś gubię się, więc proszę cię
W dzień do mnie nie dzwoń, podnoszę się gdy robi się ciemno
Bo lubię gdy niebo jest czarne nade mną
Najgorsze, że naprawdę uwielbiam gdy miasto staje się bestią
Przestaje być sobą i często oddaje się całe i chwieje się przez to
Dzień - z jego pracą i pensją, noc - jak drinki z palemką
Kolorowa i piękna, i bledną przy niej wszystkie dni, bo przyspiesza mi tętno
Dzień, długi dzień, kiedy minie? Z jego firmą i dywidendą...
Noc długich rzęs, ciemnych szminek, z zimną wódką i krótka sukienką
Dzień - jest pusto i ciężko, chciałbym żeby usnął jak dziecko
Noc jutro pewnie przeminie, teraz siedzi sama z pustą butelką po winie
He, bywa samotna i smutna, byleby tylko przetrwać do jutra
Noc - niebezpieczna, okrutna, lubię ją, jestem z nią, choć jest trudna
Od południa zawsze wolałem północ i noc, choć obłudna,
Zawsze była dla mnie ciekawsza niż studia i praca, i gdy zaprasza mnie - wpadam kurwa

[Fokus]
Tylu rzeczy nie wiem na pewno, wątpię w coś nieustannie
Ale kiedy robi się ciemno, wiem to na pewno... (noc jest dla mnie!)
Kiedy niebo ciemnieje nade mną, czasem mi ciężko, czasem mi fajnie
Niech nie gasną latarnie, lubię miasto gdy nie może zasnąć... (noc jest dla mnie!)

[Pezet]
Tylu rzeczy nie wiem na pewno, wątpię w coś nieustannie
Ale kiedy robi się ciemno, wiem to na pewno... (noc jest dla mnie!)
Kiedy niebo ciemnieje nade mną, czasem mi ciężko, czasem mi fajnie
Niech nie gasną latarnie, lubię miasto gdy nie może zasnąć... (noc jest dla mnie!)

[Fokus]
Przesiąknięci tym do cna, straż nocna trwa kiedy biorę oręż do ręki
DJ kręci wosk, poznasz nas, to znasz nas, rozpoznasz nas MC's
Rezydenci, nie sprostasz, bas miękki, riposta, strażnicy pieczęci
Pretendenci chcą dorwać nas, nie stać was, kto tu do rana dotrwa panienki
Co? Tępi do potęgi nas ograć, kiedy w czerń zamienia się błękit zza okna,
To rzecz nieprawdopodobna, dotykamy sedna i do dna rtęci nie dopędzisz
Bo jesteś za cienki, trzymaj się twojej koleżanki sukienki, z dala od mojego ognia
Pierdolnięci do stopnia, że mogą kark skręcić żyjąc na krawędzi tygodnia
To nie ta liga, będziesz leżał i rzygał, przecież stary wyga nie biega w sztafecie
Dowiecie się co wygadywał na necie, chyba zaśniecie gdy padniecie na dywan
Na mecie pojebie cię, zobacz jak się nazywam, nie wiecie? Przeczytacie w gazecie
Fokus na nowym Pezecie nagrywa, na dubstepie, poczekacie - jebniecie
Temat się nie urywa, nic się nie zmienia, noc, rośnie ciśnienie
Trzęsienie ziemi na scenie, wciąż mocniejsze uderzenie i księżyc w kieszeni
Jesteśmy do tego stworzeni od podstaw, przesiąknięci do końca korzeni
Żyjemy z ciemnej strony Ziemi od słońca odwróceni, dla nas nadir to zenit

[Pezet]
Tylu rzeczy nie wiem na pewno, wątpię w coś nieustannie
Ale kiedy robi się ciemno, wiem to na pewno... (noc jest dla mnie!)
Kiedy niebo ciemnieje nade mną, czasem mi ciężko, czasem mi fajnie
Niech nie gasną latarnie, lubię miasto gdy nie może zasnąć... (noc jest dla mnie!)

[Fokus]
Tylu rzeczy nie wiem na pewno, wątpię w coś nieustannie
Ale kiedy robi się ciemno, wiem to na pewno... (noc jest dla mnie!)
Kiedy niebo ciemnieje nade mną, czasem mi ciężko, czasem mi fajnie
Niech nie gasną latarnie, lubię miasto gdy nie może zasnąć... (noc jest dla mnie!)

[Pezet]
W nocy miasto pierze forsę, może pierze grosze
Może robi to legalnie, ale szczerze wątpię
Wierzy Porsche, wierzą dolce
Ja lubię noce, choć bywają jeszcze gorsze
Lubię mocne emocje i nocą
Mogę mieć je, bo same przychodzą
W moim mieście widziałem już sporo
Może tak bym pieszo poszedł nieznaną mi drogą
W dzień moje oczy są zamknięte
W nocy, choć błądzą, to widzą więcej
Noc to nie rozum, to serce
Dzień - wszystko to, czego nie chcę
Dzień, muszę go jakoś przetrwać
Żeby móc się tu jakoś rozerwać
Noc jak "Skowyt" Allena Ginsberga
Kocham ją, choć łatwo z nią przegrać
Halooo, halooo, haloooo...gdzie są wszyscy?
Gdzie ja jestem?
ja czy ty wy czy my ja czy ty wy czy my ja wy czy ty czy my wy ja czy ty wy my czy my
gdzie ja jestem?
Jezus jak tu dziwnie!!
Ale schiza, schiza na maxa man, schiza na maxa
ale ty masz popaprane w głowie
jejuuuu
poradnik magazyniera sobie właśnie czytam na luzie na maxa plastelinowe różne sobie takie potworki robię z plasteliny
kosmici! To na poważnie
kto tu jest kosmita?
ja czy ty wy czy my ja czy ty wy czy my ja wy czy ty czy my wy ja czy ty wy my czy my
wkładam sobie na głowę dziś kalosze
[RAH]
Po co ja tu? [po] po co ja światu?
z tym złym fatum - szlak w krąg desperatów
ratuj me oblicze! gdyż niż mam i cienko kwiczę
stratuj stryczek! gdyż krzyż nam postawią i znicze
a życzę sobie zasnąć i liczę że nastanie jasność
w psychice czarne myśli zgasną,
powróci światłość - wtedy zrozumiem
bo póki co nie umiem rozgryźć części choćby tej fobii
w sumie - pogrążony w zadumie, wad tłumie, lat albumie
wiesz deszcz łez lunie
po co ja tu? [po] po co ja światu?
nie katuj, daj atut na to gro dylematów
one ssą jak Nosferatu
dość batów, dość matów
ratuj nim skończę z tym lub w domu wariatów

Nie jeden nie wie co to psychiczny eden
siedem dni zlewa się w jeden..
nie jeden nie wie co to psychiczny eden
siedem dni zlewa się w jeden..
nie jeden nie wie co to psychiczny eden
siedem dni zlewa się w jeden..
nie jeden nie wie co to psychiczny eden
siedem dni zlewa się w jeden..

konieczność pójścia w ostateczność
przejścia w wieczność
wymóg jeden - skuteczność..

..konieczność pójścia w ostateczność
..przejścia w wieczność
..wymóg jeden [jeden]..

nie ma jak w to bagno wdepnąć i nie wymięknąć
klepnąć się w ramię, ujrzeć piękno
chodź szepnąć mi podpowiedź wstrętną
jak stąd odejść bez zbędnych podejść??
rozejm z piekła rodem, najgorzej
łoże śmierci i eksperci od schorzeń
mimochodem co dzień zamęt, lament
zmienia w popiół diament
czas na testament
amen

Nie jeden nie wie co to psychiczny eden
siedem dni zlewa się w jeden..
nie jeden nie wie co to psychiczny eden
siedem dni zlewa się w jeden..
nie jeden nie wie co to psychiczny eden
siedem dni zlewa się w jeden..
nie jeden nie wie co to psychiczny eden
siedem dni zlewa się w jeden..

Na tym etapie idę na terapię po mózgu mapie,
aby odnaleźć swą siłę i chwile miłe..
..na tym etapie idę na terapię po mózgu mapie
położyć schyłek chwilom gdy wątpiłem..

rzeknij no doktorku, co mi dolega?
momentami uskrzydlony jak Pegaz
poza tym mega problem dostrzegam
wszystko na nie, wszystko złe..

Seba, biegasz myślami tam gdzie nie trzeba
stąd pomysły te, że żyć się nie da
spójrz na płyt regał
spójrz na złoty medal
i twa scheda
pora smutki pogrzebać..

więc dalej na wreda
brnę przez życie swe jak torpeda
i znów mi się chce
wszystko na tip-top poukładałem jak pedant
i nie daj Boże bym diabłu duszę sprzedał..

Po tym etapie rzucam tą terapie po mózgu mapie,
bo odnalazłem swą siłę w sajko rapie..
po tym etapie rzucam na papier
to co wykapie ze mnie nawet gdy się strapię..
Przez cały czas ze mną cisza
Przez cały czas ze mną cisza
Nikt o tym nie słyszał,
Nikt o tym nie mówił,
To ta cisza, która krąży wśród ludzi.
Nikt o niej nie mówił,
Więc nikt o niej nie słyszał
Przez cały czas ze mną cisza.
Nikt o niej nie słyszał,
Bo nikt o niej nie mówił
To ta cisza, która czas gubić lubi.
Nikt o niej nie mówił,
Więc nikt o niej nie słyszał
Przez cały czas ze mną cisza.

Drapieżne chmury nad miastem wiszą
A ja siedzę tutaj sam otoczony ciszą
A w gazetach o mnie piszą
Że jestem rapiszą
A ja dalej siedzę otoczony tą samą ciszą
A co ci rządzeni chcą przysiągł
Znów ci rządzeni co chcą usłyszą znów
Niech się kiszą
Niech małpują jak małpiszon
Niech przeliczą swój kolejny tysiąc
A ja otoczony ciszą
Dziś cisza moją niszą
Ona nie czeka aż marzenia się ziszczą
Na nic nie liczę, siedzę i milczę
A wokół mnie ludzkie spojrzenia wilcze, ludzkie spojrzenia wilcze

Nikt o tym nie słyszał,
Nikt o tym nie mówił,
To ta cisza, która krąży wśród ludzi
Nikt o niej nie mówił,
Nikt o niej nie słyszał
Przez cały czas ze mną cisza

Nikt o niej nie słyszał,
Nikt o niej nie mówił
To ta cisza, która czas gubić lubi
Nikt o niej nie mówił,
Więc nikt o niej nie słyszał
Przez cały czas ze mną

Siedzę otoczony ciszą jak Robinson Crusoe
Za oknem obraz z kliszą Poznań- miejskie zoo
O i o co tutaj kaman
Jestem mikrofonu szaman
Życie tutaj to komediodramat
Dobra i zła karma, czasem cisza
Czasem huk jak z armat- nieruchoma klisza
Jadę na luzie, choć czasem trudno zrozumieć
Choć wokół ludzie, stoję samotny w tłumie
Gdzie tłoczne ulice, ja zgiełku nie słyszę
Choć tłum idzie, stoję słyszę ciszę
Słyszę ciszę, choć ciśnie-
Świat pełen ciśnień od początku aż po dziś dzień
Od początku aż po dziś dzień
Od początku aż po dziś dzień

Nikt o tym nie słyszał
Bo nikt o tym nie mówił,
To ta cisza, która krąży wśród ludzi
Nikt o niej nie mówił,
Więc nikt o niej nie słyszał
Przez cały czas ze mną cisza
Nikt o tym nie słyszał
Bo nikt o tym nie mówił,
O tej ciszy, która czas gubić lubi

Nikt o niej nie mówił.
Wiec o niej nikt o niej nie słyszał
Przez cały czas ze mną cisza

Siedzę otoczony ciszą jak Robinson Crusoe
Za oknem obraz z kliszą Poznań- miejskie zoo
O i o co tutaj kaman
Jestem mikrofonu szaman
Życie tutaj to komediodramat

Siedzę otoczony ciszą jak Robinson Crusoe...
Kiedyś bolało, teraz pierdole opinie
Ide na całość, nie raz niewole w sobie sadyste
wykonam slalom, nalot, dialog to mój występ
tak mnie zbudowano zamykano w Guantanamo fetyszystę.
Halo, dziendobry wita rezydent
do mnie na salon, suki sie walą - no to idę !
Witam panią, piękna mini to bogini,
kutas mi stanął, z dupy na japę chce finisz.
Chce mieć Ciebię na noc, zabierz mnie do swej krainy
chce cię pieprzyć, chce cię pieprzyć, pieprzyć !
Chce mieć ciebie całą, nagrywać jak to robimy
kocham dreszczyk, kocham dreszczyk, dreszczyk.
Niegrzeczna z ciebie suka, wykonuj każdą komendę
zajmij się moim popędem, daj znać a przybędę
fiut jest tym narzędziem, co rozkosz ci przyniesie
pytam czy dobrze ssie sie, to tak na marginesie.

Gdy psychicznie nie masz już sił,
nie masz już sił,
nie masz już sił,
Idź na całość wykrzesaj iskre,
moc w tobie tkwi,
moc w tobie tkwi,
moc w tobie tkwi
Gdyby nawet cały świat,
z toba walczył,
z toba walczył,
z toba walczył,
Idź na całosc pokonaj strach,
bądź twardy,
bądź twardy,
bądź twardy.

Nie patrz się w tył pył po sobie tylko pozostaw,
pomimo, że ktoś bił, kpił nie możesz się poddać,
obudził się świr, bezlitosna głodna postać,
przemierzył setki mil, by zgotować wrogom koszmar.
Wczoraj nie ma znaczenia, jutro za daleka przyszłość,
komora ciemna cela, bo dla władz jestem bandytą.
Zmora w stanie uśpienia budzi się by przejść Rubikon,
pora jest doskonała by przejąc lidera trykot,
tylko śmierć może mnie zatrzymać, wykluczyć z rajdu
czas na gre, poczuj gniew fanatyka tego rapu
wgniata w fotel ciebie to liryczny parkour
jebiesz (drutem?) , nie wiem, nie dotykam szlauchów.
Diabelskie wersety od opętanego klechy,
jaki żal za grzechy dawaj koke, dawaj kobiety!
cielesne uciechy, pieść ją, nieprzytomna leży,
ostra jazda bez trzymanki wciskamy gaz do dechy.

Refren.
Chłopaku głowa do góry,
a ty dziewczynko rób to co najlepiej potrafisz,
czyli ssij gooooooo !

Techniczny jak samuraj, specyficzny jak wichura
katastroficzny rytuał uliczny syn się tuła,
wybitny jak cała spóła, demoniczny, czarna dziura,
sadystyczny nie znieczula błękitny nad nami pułap.
Doskonale sztukę, bo umiem tylko rapować,
słowo działam jak komputer, lepiej go nie prowokować
głowo teraz to mam tupet zaczynam demolować
pogrom tych co w dupie z fiutem juz czas żeby konać
Cioto ile grzybów jest po deszczu,
tylu raperów na wejściu, pozerów, leszczu buty poleruj
manifestuj lub nic nie rób, stestuj siłę gejzeru
fejków - do karceru, mimo przeszkód do celu.
fofofofofofofofofofofofa, gafa,
kolejny raper w ustach chuja ma
Połowa mego życia to te pieprzone litery,
więc odpierdol się od tego, albo powycinam nery.

Refren.
Chłopaku głowa do góry,
a ty dziewczynko rób to co najlepiej potrafisz,
czyli ssij gooooooo !
(Borixon)
Moja dzielnica jest w porządku, wobec siebie
Ja jestem w porządku wobec niej, mam nr 9
Za plecami szargają mordami, za nami
Ja jestem z chłopakami, wy jaramy wszystkie gramy
I jestem w porządku wobec swojego "ja"
Umacniam się w tym przekonaniu, ciągle każdego dnia
Wychodzę przed dom, i widzę ten obraz
Wiesz jaki obraz? Do samochodu i odjazd
Życie depcze wyobraźnie, depczę ją jak siemasz
Depcze nam marzenia, dziś nie mam nic do stracenia
Jestem w porządku wobec siebie dziś, jutro, pojutrze
Po szybkim dowidzenia, słyszysz mnie wkrótce
Moje ziomki są w porządalu, w poszukiwaniu szmalu
Pędzą, hamuj mamy w chuj czasu ziomalu
Mamy za sobą, spore grono ludzi
Moje nowe "solo" zapowiadam tu dziś

REF.
(Kajman)
Jestem w porządku, wobec siebie oraz ziomków
Tak, jestem w porządku tak, jestem w porządku
Idę drogą kompromisu i rozsądku
Tak, jestem w porządku tak, jestem w porządku
Chociaż życie ma wiele chujowych wątków
Tak, jestem w porządku tak, jestem w porządku
Mam te siłę, którą dostałem od przodków
Tak, jestem w porządku tak, jestem w porządku

(Kajman)
Moje ziomki liczą na mnie, 24 na 7 dni
Jestem w porządku, wobec siebie i ich
Nie wiesz czy dziś, nie przyjdzie im utoczyć krwi, za ciebie
Więc lepiej żyj, w zgodzie ze swoim sumieniem
Jest pełno kurew które życzą mi źle, ja to rozumiem
Czuję gdy wstempluję
Nie istotne to, chłopak ja mam intencje
Ich dopaść, już prędzej powiem, popatrz kim jestem
Większość ludzi gdy budzi się, musi gębę studzić
I studzi by potem marudzić cały dzień
boi się popatrzeć w lustro, żeby nie widzieć prawdy
Oszustwo, znam ich, kim są? Zgadnij
Idę drogą gdzie jutro widzę przejrzyście
W zgodzie ze sobą, smutno patrzeć na takie życie
Usłyszeć "siema" wole, niżeli "bujaj się"
Za huja "frajera", nie wstawisz przed moim nazwiskiem

REF.
(Kajman)
Jestem w porządku, wobec siebie oraz ziomków
Tak, jestem w porządku tak, jestem w porządku
Idę drogą kompromisu i rozsądku
Tak, jestem w porządku tak, jestem w porządku
Chociaż życie ma wiele chujowych wątków
Tak, jestem w porządku tak, jestem w porządku
Mam te siłę, którą dostałem od przodków
Tak, jestem w porządku tak, jestem w porządku

(Norek)
Czy znasz pyski, wszystkich naszych ziomków?
Którzy są tu, razem z nami od początku
Są w porządku, i wspierają nas ciągle
To moi ziomble, szanujemy się wzajemnie
Mówię co wemnie, i co wokół mnie codziennie
Czuje się pewnie, parę stów i jest pięknie
Dla wrogów bezczelnie, wśród przyjaciół lojalnie
Nie byłoby tak, to by było fatalnie
Na starcie geneza, wyrobiona rapu teza
Obrać stały kierunek, wciąż wiedzieć dokąd zmierzam
Nie walcząc o przymierza, nie specjalnie się zwierzać
Mówić to co czuje, pod bit rapem uderzać
Nowe kraje przemierzać, swoim stylem namieszać
Tych biedaków pocieszać, co na start nie mieli szansy
Tak samo jak ja, każdy z nich ma swój świat własny
Lecz zdołałem zebrać siły by się przeciwstawić fatum
Przeznaczenia nie oszukam, się pokarze światu
Krzyczę się nie chowam, jak strusia w piasek głowa
To nie leży w mej naturze bo wiem jak się zachować
Siebie szanować, to z cała resztą mi wyjdzie
Omijam tych co zarobić chcą na ludzkiej krzywdzie
Gdy emocje opadają bardziej racjonalnie myślę
Gdy ulegam pod naciskiem, z gniewem walczę gniew zwyciężam
Trzymać się ściśle ostatniej deski ratunku
Atak najlepsza obroną będę walczył do skutku
Atak najlepsza obroną nadal spora dawka smutku

Chcesz zapytaj Rycha czy pożarła Rycha pycha?
Ta geneza to wstęp, nieśmiertelna klasyka
Chcesz zapytaj Rycha czy pożarła Rycha pycha?
Ta geneza to wstęp, nieśmiertelna klasyka

Więcej szmalu i problemów mam to też nie wiedzieć czemu
Mam się tłumaczyć każdemu, że inaczej to wygląda
Że to nie tylko klipy, koncerty hajs na kontach
Że robota cały rok, bez jakiejkolwiek zaliczki
Ślęczenie nad kartkami z treścią pozbawioną fikcji
Przy świetle zapalniczki, na prędkości nakreślone
Gdzieś na klatce schodowej, gdzie światło wyłączone
Było dzieło dokończone, sukcesem uwieńczone
Kocham to do tego stopnia, niczym tego nie zastąpię
Studio, nigdy nudno tętni życiem, piękne gówno
Tylko prosto w dziesiątkę trafia Rychu z pracą żmudną
Związany z tym od rana dla mnie ważne nagrania
W drodze do muzycznych świątyń wykazuję swe starania
Wszystko robić by chciał na raz, na początek surowizna
Podkład pijot łatwizna plus liryczny terrorysta
Tak R.A.P. powstaję nowa blizna
Skazana na sumienie bohaterów moich nagrań
Zawarte obserwacje Rycha Peji z mego świata
Czym chata bogata, chociaż nie zawsze tak było
To i tak się jakoś żyło, nawet nie raz lepiej było
Pieniądz czyni mnie próżnym, jego brak do działań zmusza
Do różnych puszek wrzucam choć sumienie mnie nie rusza
W sercach głazy rozkruszam, a dzieciaków nie pouczam
Do niczego ich nie zmuszam, jeśli same nie chcą słuchać

Chcesz zapytaj Rycha czy pożarła Rycha pycha?
Ta geneza to wstęp, nieśmiertelna klasyka
Chcesz zapytaj Rycha czy pożarła Rycha pycha?
Ta geneza to wstęp, nieśmiertelna klasyka

Tracę kontakt z ulicą i to na własne życzenie
Bo ulica dziwnie patrzy, bo sukcesu noszę brzmienie
Każde zawistne spojrzenie tylko dlatego że jestem
Chciałbyś mnie oceniać choć nie znałeś mnie przedtem
Bo gdy hip hop nie był modny, nikt nie miał szerokich spodni
To Peja z Ajsmenem byli tego rapu głodni
Dla otoczenia chłdni, zarażali swą pasją
Królik z Adamo się zetknęli z fascynacją
Plus ekipa z westu razem z nimi getto braster
A Medi Top z Dżersi był prawdziwym autblastem
Z rapem na miasto w eskulapie wtedy dicho
W tropsie seks z muzyczna kichą wszyscy śmiali się z politą
Fani patrząc krzywo niech Peja będzie przeklęty
Bo prawdziwy rap to był dla nich wtedy istny [?]
Daimont z psychozami Boss i Diper nic nie kumasz?
Chociaż ten rap był grany nie za czasów old schoola
Nie czas się rozczulać tylko poszydzić z tych wszystkich
Dla których rap jest cool, chcą z rapu czerpać zyski
Ja lider starej szkoły każę wam odrobić lekcje
Tu idzie o historie, klasykę, perfekcje
Weź wypierdalaj jak nie lubisz rapu, pieprz się
Tyle pał się tym zajmuję, nic nie wiedząc o tym więcej

Nie znasz tego rapu, odpierdol się od rapu
Nie czujesz tych klimatów, odpierdol się od rapu
Nie wczuwasz się za bardzo, to wczuj się w moje fatum
A prawdziwy rap zostaw dla dobrych wariatów

Nikt mnie nie lubi i jest ok
Nikt mnie nie lubi i jest ok (ok., ok., ok., ok. )
Nikt mnie nie lubi i jest ok
Nikt mnie nie lubi i jest ok (ok., ok., ok., ok. )
Ty i ty i ty i ty i ty …
Byłem z dziewczyną, którą jarał nowy strumień,
Moment uwaga i miała miliard w rozumie.
Słuchała rapu, ja stawałem się raperem,
Głównie by jej imponować, bo dawała mi tak wiele.
Korepetycje z rapu po godzinach:
Z N.W.A, Healtha Skelta (?) i Gravediggaz.
I gdzie są te dla których rap to nie R.Kelly,
Które jara styl Cosmo, ale tego z paneli.
Które wolą spalić lolka nad Wisłą,
Niż mieć sporo bubli, które lśnią i błyszczą.
Które chcą czuć, nie gonić za pozycją.
Kryzys na rynku, a ja mam farta mimo wszystko.
Po swojej drodze życia iść ze zgrają,
Tych szczególnych, którzy inspirację mi dają.
Znasz na bank kogoś, z kim chwilę trwają
Zbyt krótko, że nawet całe życie to za mało.

(Chorus) 2 X

Ty i ty i ty i ty i ty
Ty i ty i ty i ty i ty
Ty i ty i ty i ty i ty

Za kinem Relax jest sklep z płytami
Tam znalazłem rap i za to propsy dla nich.
A potem dziki szał pierwszych odkryć:
Pierwsze zwrotki i spełnienia smak zbyt słodki.
Uzależniony, kiedyś wszystko na żywioł,
Teraz tak by 100% pro zagrać na żywo.
To była 45-ka Rocksteady, z rysunkową okładką
Po latach ktoś mi ją zwędził.
Dywan zniknął z podłogi w pokoju,
Basy dudniły, a sąsiad nie miał spokoju,
Ani dnia więcej. Znam wiele podobnych historii
O opętaniu, z którego nie chcesz się uwolnić.
Nocny świat, w którym rytm jest królem,
A ktoś na pewno będzie chciał sprawdzić, co umiesz
W kole możesz dostać gruby rachunek,
Azizi Hustla, Kingz of Warsaw – szacunek.

(Chorus)

Ty i ty i ty i ty i ty
Ty i ty i ty i ty i ty

Niewielu znam twardzieli, większych niż ten typ
Którzy tyle cierpieli, wciąż myślę że to sen zły.
Jedynie mara, która męczy,
a to 100% real, któremu nie możesz zaprzeczyć.
W niewielu kwestiach mamy zdanie podobne,
Aksjologiczne bieguny, lecz to nieistotne.
Łączy nas przeszłość dziś i jutro
I miłość do liter, kiedy nie możemy usnąć.
Myślę ile siły musiał wygrzebać,
By nie odpuścić i rezygnacji się nie dać.
Ile mądrości w dystansie do spraw,
Których nie pozmienia i na które wpływu nie ma.
To tylko aspekt - drobne ziarno,
mała część osobowości, którą trudno ogarnąć.
Twórca słów wróci wkrótce na fonii,
Toujours vivre , tylko głupiec w to wątpi.
Słyszysz brudne, cięte dźwięki, mocne bębny, nic ponadto
Oprócz pętli mocnych werbli, w nich to miasto tętni, nic ponadto
Brudne wersy, czysty hardcore, bit w słuchawkach
Dźwięk jest tępy, mocny, pełen toksyn
Oddech lepki, mokry, ciężki, ostry
Dźwięk jest brudny, oddech trudny - dusi
Dźwięk jest głuchy, jakbyś dostał w łeb obuchem
Tekst jest prosty, dźwięk jest krótki - cichnie
Tekst samotny jak ostatni mocny w nocnym
Chryste, ostatni dźwięk, ciało masz zimne
Dźwięk jest już gdzieś indziej, ale znowu tu przyjdzie

Słyszysz czysty hip-hop, czysty flow, sprawdź
Dźwięk, który przyszedł po pop
Słyszysz czysty hip-hop, czysty flow, blisko
Non-stop, dźwięk, który zabija wszystko

Laser czyta płytę rozgrzaną do czerwoności
Słyszysz dźwięk w tym bicie, ale jakbyś słyszał kroki
Odwracasz głowę, odwracasz głowę znów
Chyba coś do ciebie mówią bloki, uuu
Słyszysz cięte sample, pętle, pancze
Zakurzone wersy, werble, hi-hat
Słyszysz skrecze, cuty, nic poza tym
Analogowe dźwięki archaiczne jak antyk
Dźwięk jest twardy, wrócił i zostawi trupy
Dźwięk zatruty, jakby ktoś dodał cykuty
Słyszysz loopy, pieprzyć nuty, dźwięk cię dopadł
Szary, brudny, przyszedł po śmierć w twoich oczach

Słyszysz czysty hip-hop, czysty flow, sprawdź
Dźwięk, który przyszedł po pop
Słyszysz czysty hip-hop, czysty flow, blisko
Non-stop, dźwięk, który zabija wszystko

Ulice mokre, ciało zlane zimnym potem
Play, reverse, CD w tą i z powrotem
Wciąż dźwięki szorstkie jak frotte
Tekst i flow, wersy gorzkie i ostre są
Znów bębny, hi-haty, werbel jak strzał z berety
Konsola, mikrofon, mixer, dwa decki
Dźwięki, westax aka i technix
Chropowaty brudny dźwięk, który krąży we krwi
Hej, ciężki oddech, mętny wzrok
Nogi pijane, chwiejny krok
Dźwięk zatruty jak cyjanek, yo
Znowu słyszysz ten dźwięk, czysty hip-hop
Nie przejmuj się - to zabija szybko

Słyszysz czysty hip-hop, czysty flow, sprawdź
Dźwięk, który przyszedł po pop
Słyszysz czysty hip-hop, czysty flow, blisko
Non-stop, dźwięk, który zabija wszystko
Joka
Proszę lody bambino i dwa razy capuccino
Margerite na rate ja trenuje tu karate
I w lising puszczam słowa
Hardkorowa moja głowa
Polska mowa, jest bardzo dziś nie zdrowa
Nowa moda wujem Samem zarażona ona
W języku Michaela Jacksona I Antygona
W Nowym Jorku
Niedługo dubbing na Bolku i Lolku
Wnioskuj Joka rymuje po polsku
W języku Michaela Jacksona Antygona w Nowym Jorku
Niedługo od wtorku dubbing na Bolku i Lolku
Więc wnioskuj Joka rymuje po polsku
Wnioskuj Joka, Joka rymuje po polsku
Wnisokuj Joka rymuje po polsku
Wnioskuj Daaab rymuje po polsku

Dab
Czyżby rymy są jak grzyby
Na polanie rosną same coś do dupy to zbieranie
To schylanie, trudne jest
Wybieranie tych jadalnych bardzo żmudne jest
Sturbowany jestem srodze, bo po drodze
Zaliczyłeś do koszyka
Przepięknego sromotnika
Który znika właśnie teraz w paszczy twojej jamy
A mimika twa, niewzruszona nadal trwa
Jako świadectwo że umysł masz jak dziecko
Uchodzić za mistrza chcesz
A rozumy wszystkie zjesz wtedy wiesz
Jesteś najlepszym grzybiarzem w okolicy
Tamten sie nie liczy sami przeciwnicy
I nawet jeśli nie wiesz który z grzybów jest trujący
Nieszkodzi, niechcący dajesz etykiete koleszkom z tej łąki
Wnioskuj y Dab rymuje polsku x3
Wnioskuj Magik rymuje po polsku

Magik
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
Rym nie zginie
Szeleszcząc na wietrze
Jak liść niesiony przez powietrze do celu płynie
Język obcy obciąć czas na gilotynie, o nie trafia mnie
Nie, nie, nie wstydź sie
Ja nie strzępie języka
wrzucając słowa do śmietnika, przenika
Tajemniczej księgi czytelnika
W polskim mieście, treści nasuwa wnioski Magika
Wnioskuj ja rymuje po polsku x3

Jonasz
Wnioskuj, ja rymuję po polsku
Wnioskuj, ja rymuję po polsku
Wnioskuj, ja rymuję po polsku
Wnioskuj, Jajonasz rymuje po polsku

Zaraz, zaraz, skąd ten ambaras?
Chyba stąd, wszyscy naraz sądzą, że są z USA'u
Nie, nie, nie, błąd, ojejejej, hejże ha
W mojej grze as, natomiast w twojej raz po raz pas
Więc wśród nas znajdź swoją twarz
Pokaż polskie oblicze jej stary
Ni mniej, ni więcej
Ja mam zasady, do staropolskiej rady
produkcji
Bez żenady się stosuje tak co dzień, bo z niej
Redukcji drogą wnioskuję, by hip-hopową mową
Odpowiednie polskiej rzeczy nadać polskie słowo
W rzeczy samej otóż to i sprawdź to
Marzę o furach...
dla mnie ta sztuka...
wiesz, wiesz, wiesz...
całkiem spox ta niunia,
wiesz...do bitów się bujam
znów szukam, jak ratunkowa szalupa dla mnie ta sztuka,
jak Hanuta słodka niunia wiesz, wiesz...
nie jakaś suka całkiem spox ta niunia, wiesz.

Widywałem tą laskę w pobliskim pubie, ciągle z tym samym ziomem
ziomek z gibonem, ich twarze to płomień.
Jej lakier do włosów i jej Davidoff,
jej usta z Algidą, płonące libido
Jej żakiet i piwo,
jej twarz z lizakiem,
jej widok zabrał mi klasę,
była z moim znajomym i dostanę szansę na flirt z czasem.
Wymiana spojrzeń, temat, uśmiechy...
Dostałem znaki jak Mojżesz –
to nic nie znaczy lecz cieszy.
Dobrze, bądź moją Obiecaną Ziemią,
nie jestem z tych, którzy wieczorem poznają, rano się żenią,
pieprze welon,
z Twoim Otello w górę kielon,
promile kamień w serce zmienią,
sexu znamy wierność...
Prawie zero nieszczerość skandal,
z bajerą zagram,
magiczna sprawa jak Gandalf,
egzotyczna jak samba.
Wiatr w żaglach
jak żandarm czuwa w tym wietrze chmura
jeśli to hańba to skończę z tym tak jak samuraj…

Marzę o furach, o dupach, do bitów się bujam,
znów szukam jak ratunkowa szalupa,
dla mnie ta sztuka wiesz, wiesz, wiesz,
jak Hanuta słodka niunia wiesz, wiesz,
nie jakaś suka – całkiem spox ta niunia, wiesz... x 2

Reszta to wyobraźnia,
takich jak Ty nie było w baśniach.
Nawijam rap, nie śpiewam jak kastrat, to chyba fakt
Dusisz jak astma,
to suszi rozpali nas dziś jak draska.
Bywa tak.
Pływasz w Campari,
poczujmy brak skali,
yo, ja, Ty i koleżanka stwórzmy trójkąt jak Pascal,
jak na gorących piaskach Acapulco to ukrop miasta.
Pieprzmy się w kółko, wiesz, sex pachnie jak vanilia,
dziś dowie się Twój typ i cała jego mafijna familia.
Solidna firma lecz w mych żyłach krąży brawura.
Ich furia to ich siła przyjedzie po mnie ambulans...

Marzę o furach... x 2

Marzę o furach...
dla mnie ta sztuka...
wiesz, wiesz, wiesz...
całkiem spox ta niunia,
wiesz...do bitów się bujam
znów szukam, jak ratunkowa szalupa dla mnie ta sztuka,
jak Hanuta słodka niunia wiesz, wiesz...
nie jakaś suka całkiem spox ta niunia, wiesz.
Kiedyś było inaczej, inne życie małolata,
a w dorosłe życie wkraczał wtedy kiedy umarł tata.
Pamięta jak mówił "Synu lekcje odrobiłeś?,
bądź w domu na ósmą, dzisiaj nic się nie uczyłeś."
A on na podwórko, w piłkę grać z kolegami,
pierwszy wyjazd na mecz, no i powrót z siniakami.
Wtedy było fajnie, niczym się nie przejmowałem
Było źle to nie płakałem, że jest dobrze udawałem
Ale jak długo można? Nic nie mówić jak masz doła?
Problemy w domu z hajsem, podwórko i szkoła.
Spotkania na ławce i bezcelowe picie...
Zastanów się nad tym, czy tak ma wyglądać życie?
Debile nie widzicie, jak wszystko można stracić
Iść zawsze do przodu, żeby tylko się wzbogacić.
Nie zaznasz szczęścia, jeśli widzisz je w mamonie
Radością dla mnie słowa, moja pięść na mikrofonie
Hajs w życiu jest potrzebny i nie ma co pierdolić,
Może szczęścia nie daje, ale lepiej żyć pozwoli
Ile dziecku odmówisz?
Co nie kupisz czekolady?
Tanie chińskie zupki w paczce, bo nie starczy na obiady
Za TV nie zapłacone, przyjdą przetną kabel
Człowiek patrzy na człowieka, jak na Kaina Abel
Życzę teraz wszystkim ludziom, żeby Wam się udało
Gdy dostaniesz coś od życia, żeby Ci nie było mało
Bo tak już się zdarzało, po kolei upadało
Ale od Ciebie zależy i to tylko Twoja sprawa
Zapamiętaj jedną rzecz!
Życie to nie jest zabawa, Życie to nie jest zabawa

Ref.
Kiedyś było inaczej
Zapamiętaj dobre chwile
Porażkami się nie przejmuj
Chociaż było ich tyle /x4

Kiedyś było inaczej, czy się zmieni? - tego nie wiem
Jadę dalej swoją drogą, nie oglądam się za siebie
Bo to, co teraz robię, robię tylko dla Ciebie
Dla siebie, przyjaciół i dla reszty bliskich osób
Agresywka,napisanie dla mnie to jest właśnie sposób
Wciąż z uniesioną głową, to samo grono osób
Ale było inaczej, że jest lipa opowiadam
Boże pomóż przetrwać wszystko, na kolanach Ciebie błagam
Żeby wróciły te dni, kiedy uśmiech był na twarzy
Żebym spokojnie zasypiał i znowu zaczął marzyć
Bym nie odszedł z tego świata niezapamiętany
To jest właśnie ta ekipa, ta ekipa z zasadami
Kartka nadziei dla Ciebie, przecież wszyscy się zmieniamy
Życie jak matematyka, trudne to zadanie
Wybijanie pięścią szyby, to nie rozwiązanie.
Nie opuszczaj pięści w walce, życie trudnym przeciwnikiem
1:0 dla Ciebie mecz kończy się wynikiem
Poziom życia w Polsce opadł poniżej minimum
600 złoty na początek w pracy to jest maximum
Dzięki mamo za wszystko i przepraszam za problemy.
Kiedyś było inaczej, ale dalej żyjemy, ale dalej żyjemy,
ale dalej żyjemy. Kiedyś było inaczej, ale dalej żyjemy...

Ref.
Kiedyś było inaczej
Zapamiętaj dobre chwile
Porażkami się nie przejmuj
Chociaż było ich tyle /x4

Kiedyś było inaczej, teraz zalewam się płaczem
Jeśli wiara czyni cuda, musisz wierzyć że się uda
Trzymaj wiarę swą przy sobie, moje słowo powie Tobie
Nie ma przecież tego złego co by na lepsze nie wyszło
Jest Ci teraz ciężko? Teraz życie poszło?
No to dla Ciebie piszę, te słowa są pisane
Moje rymy, moje zdania na tą kartkę wylewane
Tylko 100% prawdy
Tylko 100% wiary
Patrze dookoła, ten świat nie jest doskonały
To są nasze marzenia, widzisz? Czy to boli?
A jak sądzisz, co czuję, kiedy chłopak się spierdolił?
Kiedy dobry chłopak, mądry sam robi se przeszkody
Patrze na nich wszystkich i nikogo już nie widzę
Chłopaki dajcie spokój, nie chce mówić że się wstydzę
Mamy tylko jeden sezon, tylko tyle dostaliśmy
Tylko od nas zależy jak to wszystko skończyliśmy
Zupełnie inaczej - Tak inaczej kiedyś było
Dużo czasu uciekło, wiele rzeczy się zmieniło
Kiedyś tylko skarpa, teraz część bardziej środkowa
Kiedyś bardziej do dołu, teraz tendencja wzrostowa
Choć już nie raz błądziłem, życie tak oszukiwałem
Czasem się zastanawiam,jak je zdołać przetrwałem?
Wiele minionych chwil, za stracone uważam
Jednak w sumie one czegoś jednak nauczyły
By zawsze biec do celu, nawet gdy opadły siły
Od samego początku, zawsze do celu dążyłem
A czy do niego doszedłem?
Jeszcze tego nie odkryłem, Jeszcze tego nie odkryłem...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo