Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Kiedy słuchasz serca, nie opuszczaj głowy,
i pamiętaj, żeby patrzeć pod nogi,
Od podejścia zależy co zrobisz,
wszystkie drogi jednak prowadzą w dwie strony... /x2

Hades :
Prawda rośnie wdeptana w ziemię,
Na mojej drodze ciągle mocne korzenie,
Biorę oddech by iść przed siebie,
Codziennie myśl, że to dziś coś zmienię,
Na bani film, albo błąd w systemie,
A skąd mam wiedzieć?[co?] sieje ziarno jak pożecz.
Wbijam je w glebę pneumatycznym młotem,
Wybrałem drogę w jedną stronę, a chuj z powrotem,
To nie mój problem, więc nie kuś mnie swoim złotem,
Nie mów mi co dobre, gdy sam idziesz na dno,
HAD nie jest robotem jak K.R.S. i Buckshot,
Gorące żarło, którego nie ściągam z rusztu,
Krwiste słowa opierdolić bez sztućców, na zdrowie!
W tym czasie podkręcę ogień,
Wybrałem tą drogę wiem, że idę w dobrą stronę...

Kiedy słuchasz serca, nie opuszczaj głowy,
I pamiętaj, żeby patrzeć pod nogi,
Od podejścia zależy co zrobisz,
wszystkie drogi jednak prowadzą w dwie strony... /x2

Sokół :
Czy wszystkie drogi prowadzą Cię do Rzymu?
Mnie nie, ja zawsze mam wybór skurwysynu,
Nie poddam się prądom, które wokół płyną,
Nie idę tą drogą, żeby nią zasłynąć,
Patrzę, widzę, często sam z tego szydzę,
W oczach tych zobacz salony i ulice,
33 lata tej drogi pokazały mi jakie mogą być różnice,
Nie rób nic tylko po to, żeby innym udowodnić,
To pułapka, nie rób nic pod nich,
Nieważne czy wnętrze Lexusa czy chodnik,
Ważny jest cel i kim jest Twój przewodnik,
Czasami czuje jakbym połkną żyletkę,
I nic nie poczuł jakbym miał z kamienia wnętrze,
Jeszcze karczmarzu daj wina gawiedzi,
Idę w taki sposób, by nie kłamać u spowiedzi...

Kiedy słuchasz serca, nie opuszczaj głowy
i pamiętaj, żeby patrzeć pod nogi,
Od podejścia zależy co zrobisz,
wszystkie drogi jednak prowadzą w dwie strony... /x2

Diox :
Moja droga jest prosta, prowadzi w jedno miejsce,
I choć, nie ma tam złota to trafię nią po szczęście,
Moi ludzie, których kocham, niezmiennie,
Dają mi moc i siłę by iść tam codziennie,
Dojdę tam, za rękę z muzą, którą gram,
I nie chodzi mi o złoty pałac, platynowy bar,
Tam gdzie szacunek, miłość i zrozumienie,
Mają większe znaczenie niż pełnie kieszenie,
Tam, gdzie Babilon jest wart tyle co bilon,
Wieje wiatr i pada domek z kart z jedną chwilą,
Świat ma wiele dróg, ja biorę tą jedyną,
Co daje mi więcej szans choć jest jedną na milion,
Ty wykorzystaj dobrze swój dar od Boga,
I nawet bez mapy podróżuj ciągle w stronę słońca,
Znienawidź nienawiść, naucz się kochać,
I przekaż to potomnym bracie, to dobra droga...

Kiedy słuchasz serca, nie opuszczaj głowy,
i pamiętaj, żeby patrzeć pod nogi,
Od podejścia zależy co zrobisz,
wszystkie drogi jednak prowadzą w dwie strony... /x2
Aha
Hemp Gru (hu)
Kaczy Proceder
Firma
Dixon37
Taki jest wyrok ulicy

Jeszcze raz króciutko i co ty kurwo na to?
Ulica sztywniutko wysyła elo braciom
Firma, Dixony i Hemp Hemp Gru
Czy jeden czy więcej niż tysiąc słów
Czy jeden czy skreśla życie twe w moment
Jeśli sam ziomek nie działasz świadomie
Nikt ci nie pomoże w tym bagnie utoniesz
Jeśli jesteś szują, zaklaszczą me dłonie.

Niedopuszczalne jest dopuścić się do zdrady
Ten wyrok zapada gdy ktoś łamie zasady
Takiemu śmieciowi nie podaje się tu graby
Jeśli grasz nie fair to notuje straty.
Bo jeśli jesteś czysty to notuje zyski
Szanuj człowiek siebie, miej szacunek do swych bliskich
Postępuj rozważnie i nie wyrządzaj krzywdy
A osiągniesz poziom możliwie najwyższy.

Raz ulica sprawiedliwie donosicieli karze
Jak na ławie oskarżonych sprzedanych na lewo twarze
Chcesz to ci pokażę złości mej powody
Wyrok w imieniu ojczyzny, lecz gdzie kurwać są dowody
Bezinteresowna zawiść albo chciwość to powody
Że jedni ludzie drugim kurewskie robią szkody
Uliczny zarobek kusi: kieszeń, dragi, samochody
To co mogę ci doradzić - trzymaj facet, nie trać głowy.

Firma-krk-Dixon37-Hemp-Gru-JLB-Kaczy-Proceder
Firma-krk-Dixon37-HG-JLB-Kaczy-Proceder [x2]

Uliczne wyroki za twe na ulicy kroki
Smutek ogarnia głęboki, bez kompromisu, bez zwłoki
So nieważne, że przeżyjesz jak z honoru twego zwłoki
Jeśli tu źle postąpiłeś, szacunku się pozbawiłeś.

To dlatego długo tak
Robimy hardcorowy rap
Aby wskazać tobie znak
Abyś postępował tak
Aby bez kulawej wstawki po tobie pozostał ślad
Priorytetem jest szacunek my myślimy tak od lat.

I znów Mokotów, rapu aktywny styl
Kręci ten młyn, jest z nami doktor dym
Wyrok ulicy kapuście mówi giń
Zdąży on zapaść nim zdążysz zamknąć drzwi
Zakończy marne dni za te wszystkie łzy
Bez znieczulenia i bez litości krzty
Cemność zapada, to jest podziemia styl
Do ciebie, człowiek, surowej prawdy krzyk

Wielu myśli, że rozumie, wielu myśli, że to czuje
Wielu pragnie władać sceną ale ja ich nie kupuję.
Komercyjne gwiazdy wyginają się na klipach,
A na mikrofonie płynie padaka i lipa
Wykozaczone łajzy mają groźne miny w klipach
Ale nas nie oszuka żadna podrabiana pipa
Dobry chłopak może egzystować
A frajer, który sprzedał, musi się schować.

Firma-krk-Dixon37-Hemp-Gru-JLB-Kaczy-Proceder
Firma-krk-Dixon37-HG-JLB-Kaczy-Proceder [x2]

Ktoś wydaje wyrok śmierci prosto z więzienia
Tu nie ma odroczenia, nie ma przedawnienia
Jak kogoś mocno wkurwisz, no to do widzenia
Chcesz przewalać gangsterów? życzę powodzenia.
My robimy swoje, mija kolejny rok
To jest właśnie Firma, pięciogłowy smok
Tu nie wszystkie problemy pozałatwiasz szmalcem
Okradłeś swego ziomka, to połamią ci palce

Tu tu tu jest krótko
Sprzedałeś - chuj ci w dupę szmato
Będziesz jebany do końca życia
I co ty na to
Cisnę z kurestwem, nie pytaj czy warto
Przez taki kurwy system zabiera wolność braciom
HWDP śmierć konfidentom
Każdy kapuś nosi frajerskie piętno
To o lamusach co na komendzie miękną
Po wyrok na tych co przerywają ciszę świętą

Hemp Gru, Dixon tu, żyjemy tu
Tu na ulicy gdzie miejsce miał niejeden bunt
Wśród tych osiedli wśród przyjaciół gród
Gdzie żyjesz według zasad od narodzin aż po grób
I chroń Cię Bóg byś nigdy ich nie złamał
Zaufał ci brat na słowo, a ty żeś skłamał
Przekręciłeś go na sos, rozjebałeś się na pałach
Czego byś nie miał w planach, pamiętaj, spotka cie kara

Firma-krk-Dixon37-Hemp-Gru-JLB-Kaczy-Proceder
Firma-krk-Dixon37-HG-JLB-Kaczy-Proceder [x2]
Rozećpany, przegrany, przyczajony, wygrzany
Na przyszłości brak skazany
Poddał się jeszcze przed gongiem
Nie stanął do walki nie rozstawał się z bogiem
Każdy zna taką historie ja do moich braci gadam
Którzy samodzielnie nie potrafią wyrwać się ze stada
Dobra rada nic poza tym nic nie mogę Ci rozkazać
[Peja lubi dużo gadać]
Też nie prawi Ci morałów
Ja do przodu pomału z oczu znikają komple
Horyzont coraz szerszy, ale serce boli smutne
Opowieści, nie chcę ich bez końca trawić
Gdybyś mógł się poprawić kilka błędów naprawić
Jedź z nami na koncert, stały motyw brak funduszy
Mnie to ruszy rzucam hasło żarcie przejazd masz ode mnie
Zrobię dużo byś na moment nie egzystował w piekle
Gdzie krew, wycie syren plus trzy desperacja
Beznadziejna sytuacja, co dzień psy wegetacja
Dobrze znam tego uroki, lecz poznałem też smak życia
Nie tylko w kamienicach, bramach, klatkach i piwnicach
I nie tylko na prześwitach i nie tylko na ulicach bo nie jedna granica
W pasku mam kilka pieczątek
Życie jest za krótkie a to dopiero początek

Nie mogę Ci nic kazać, więc nie powiem Ci zmień się
Ty sam zdecydujesz czy chcesz zmiany na lepsze
Nie mogę Ci nic kazać, więc nie powiem Ci zmień się
Sam zdecydujesz czy chcesz zmiany na lepsze
Żeby w Twoim krótkim życiu działy się rzeczy piękniejsze, ciekawsze
Żebyś zaczął żyć nareszcie
Nie bądź załamany, nie bój się tej zmiany
Ona wyjdzie Ci na dobre Ci mówię nie zaszkodzi
Jak Joasia Brodzik wieczorowej kreacji
Świecami przy kolacji marzysz żeby się zdarzyło
Wiedząc że Cię nie stać na co, na przystawki
Odchodzisz od tematu przykuwając się da ławki
Zmieniasz obiekt pożądania podglądając swe sąsiadki
Młode matki zadbane, ustawione, szalone
Mówisz gdybym miał gablotę, przestań tak myśleć
Mówisz gdybym miał zielone, umysł sobie zaśmiecisz
Gdybyś tylko chciał, mógłbyś być ojcem jej dzieci [czas leci]
Powtarzam im bez przerwy
Mówisz nie na moją kieszeń, mówisz nie na moje nerwy
Zbyt dużo masz rezerwy a zbyt mało, czego werwy
Nie bój się bez przerwy, zmiany są nie uniknione
Jeśli mogę Ci w czymś pomóc to te słowa są złożone
Właśnie po to byś pomyślał, na kompromis przystał
Całe życie jest przed Tobą, więc dlaczego nie korzystasz

Nie mogę Ci nic kazać, więc nie powiem Ci zmień się
Ty sam zdecydujesz czy chcesz zmiany na lepsze
Nie mogę Ci nic kazać, więc nie powiem Ci zmień się
Sam zdecydujesz czy chcesz zmiany na lepsze
Żeby w Twoim krótkim życiu działy się rzeczy piękniejsze, ciekawsze
Żebyś zaczął żyć nareszcie

Widziałem Cię tu wczoraj, pewnie zobaczę Cię jutro
Jesteś tą osobą której wyrwać się stąd trudno
Lepiej spalić joint'a i krytykować innych
Lepiej mieć pretensje, a samemu być nie winnym
Stoisz, patrzysz, zazdrościsz lecz nic robić nie chcesz
Patrzysz na dziewczyny, myśląc kiedy mieć ją będę
Najpierw musisz zarobić, ale nie wiesz jak to zrobić
Na koncie coś odłożyć, bo biednym być nie chcesz
Mówisz że inni to leszcze, a kim Ty jesteś jeszcze
Nie możesz stąd uciec, musisz poddać się nauce
A zrozumiesz już wkrótce, że masz możliwości różne
Byle Twoje cele nie były zbyt próżne
Nie bój się dążyć do zmiany na lepsze
Otwórz swoje oczy, zobacz horyzonty szersze
Męczy Cię praca, nie chcesz jej już
Więcej chcieć znaczy więcej móc
I nie zrobię tego, bo to dla mnie zbyt trudne
Ja nie zrobię tego, bo to dla mnie zbyt nudne
Nie chcę o tym myśleć, łatwiej będzie zapomnieć
Masz tylko jedno życie, o tym chcę przypomnieć
I tyle będzie Twoje ile w nim zyskasz
A co raz stracisz, tego raczej nie odzyskasz
Jest w tym święta racja i możesz mi to przyznać
Przyjrzyj się z bliska, na czym tracisz na czym zyskasz
Może łatwa droga, to płytka mielizna
Przyjemna łatwizna z którą nie wiele zyskasz
Chcesz poczuć życia smak, czy przejść obojętnie tak
Nie myśląc nawet jak, mogło być gdybyś chciał
Gdybyś tylko wiarę miał

Nie mogę Ci nic kazać, więc nie powiem Ci zmień się
Ty sam zdecydujesz czy chcesz zmiany na lepsze
Nie mogę Ci nic kazać, więc nie powiem Ci zmień się
Sam zdecydujesz czy chcesz zmiany na lepsze
Żeby w Twoim krótkim życiu działy się rzeczy piękniejsze, ciekawsze
Żebyś zaczął żyć nareszcie
Jeśli nie potrafisz ziomuś na koncercie ruszyć dupy
chcesz stać jak te słupy, ukryty, jointem skuty
bo zamiast zabawy jesteś tu w ramach pokuty
to skasuj nasze nuty, weź nie słuchaj, nie przychodź
wydaj hajs na piwo, idź zabaw się z dziewczyna
jeśli umiesz oczywiście, pokaż jaki z Ciebie wzorzec
może z ciebie jest kochanek slaby tak jak hip hopowiec
i numero uno twój priorytet to pozory, mówisz lubisz terrorym
przebrany w szerokie szmaty, ty lubisz te klimaty, pity, biby, baty
kobiety ich zalety, podniety te kolory, wywieszony jęzory
z koleszkami masz tu sunie, piękna co nie ginie w tłumie
tylko się wyróżnia, zgrabna ta nóżka, kusi widokiem pępuszka
zagadaj ja słyszysz, przecież w gębie jesteś mocny
podbij z nią na koncert, spal konkurencji mosty
to zabieg przecież prosty, bądź mężczyzna nie worek
nie stój sztywno jak kolek, skumaj po co tu jesteś
chcesz przeżyjesz fieste, nie chcesz jesteś leszczem
zamulony pizgasz fete, ten syf masz za zaletę
Twój urok osobisty nie podziała na kobietę
Nimfe czyli fetke, nie wnikam w preferencje
Dziś w klubie znaczy częściej, co dzień inne miejsce,
lubię być na koncercie gdy jest git atmosfera
lepszy bal niż afera, człowiek wie wtedy że żyje
hip hop to tez zabawa nie ma miejsca na chryje
to jest to co lubię w klubie, się z tematem nie kryje
hip hop to tez zabawa nie ma miejsca na chryje

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Mam tu do zrobienia z chłopakami kawał sztuki
znaczna część nauki a do tego jest zabawa
często jest śmiesznie, często niebezpiecznie
szukasz dymu skurwysyn, lepiej nie chciej, strzesz się
te konflikty odwieczne, to dla nas nic nie znaczy
i ponownie mamy zwałe z miejscowych napinaczy
to wszystko tłumaczy, pierdole twoje jazdy
tylko twoja to jest brożka, chcesz ujrzeć w nas gwiazdy
a my w siódmym niebie, setki laif ekty na scenie
nie odciśnie ciśnienie, co nie spadnie jak u Pona
daje z siebie wszystko w pocie czoła nie skonam
nawet jeśli umęczony to z pewnością weselszy
z faktem, że ludzie skandują z nami większość naszych wierszy
łapy w górę, ludzie łapy, łapy w górę,
popierajcie i szanujcie wszyscy te hip hop kulturę
to lubię, nie truję, tym odbiorcy nie zdołuję
po przez bycie tym kim jestem się nie dowartościowuję
a moc które czuję, energie przekazuję
wprost do was od nas pozytywne wibracje
wiem, że mam racje, że mamy u was wsparcie
na starcie nie kłamie, dobrze wiesz nie przestane
rap jest tym lubię, tym co kocham, tak zostanie!
kochanie...

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Spytasz po co o tym mówię, bo lubię bo lubię
cała płytę mógł bym nagrać o sytuacjach w klubie
nie wykorzystam swej pozycji by mieć zyski
by wejść w tematy fikcji, by pomacać twe cycki
tylko dlatego, że jestem tym kim jestem
że jednym reki gestem mógłbym w moment je przywołać
przygadać, adorować, udać fajnego gościa
grać po to, to obciach, chcesz się oprzeć na korzyściach
będąc znanym chcesz cos zyskać, to lubisz ja mam dystans
jak każdy artysta, pono czeka sram na wizje
na twego wizażystę, na bajer z teledyskiem
nie dbam skurwysynu o tak zwany wizerunek bo go nie posiadam
i zyskuje tym szacunek, a ty po co wrzucasz te suki na klipy?
skoro żadnej z nich nawet nie wyliżesz cipy
ja mam dość tej lipy w stylu macho rodem z wioski
rym Częstochowski plus ludowy refren skoczny
u nas nowy hit z opcji pod tytułem życie
autentyczny piling słów co maja pokrycie
których słuchają ulice osiedla w dużych miastach
dopiero się rozkręcam, to dopiero namiastka
skończę gdy krzykniesz basta! Ratuj się ucieczką
do swych zmyślonych spraw które nazwiesz kiedyś klęską
kurwa...

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki
Ah...codziennie patrzę na ludzi
Wszyscy mają hobby , trochę sobie pomarudzić
Niech mi z oczu zejdą
Dziś chcę poczuć optymistyczny flavour
Fruzie obok pesymisty obojętne przyjdą
Dlaczego jestem pozytywnie nastawionym Mc ?
Ehe...Bo kobiety zawsze będą za kimś takim tęsknić
Z frustratem choćby o największej pensji
Żadna fruzia nie pójdzie na dancing
Nie mówiąc już o pójściu gdzie indziej
Nie każdy ma to co natura dała Lindzie
Ale ona ma ochotę a ty nie masz humoru
Nie...w moich piosenkach jest za dużo hardcore
Nie masz wyboru człowieku , czacha dymi
Pamiętaj że kobiety kochają optymizm
Zaraz powiem czemu każdy problem ma rozwiązanie
Jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu
Nie ma problemu , trudno nie zrozumieć tego systemu
Zobacz ilu supermanów ,ah żadna fruzia nie chce z nimi gadać
Bo są sfrustrowani

Ref. (2x )

Nie narzekam chociaż jestem niższy niż Clint Eastwood
Chociaż nigdy nie dołączę do grona kulturystów
Chociaż nie znam setek przysłów , nie narzekam
Bo fruzie wolą optymistów

Nawet jeśli nie jest to końca prawdą , powtarzaj sobie
"Ee...kobiety mnie pragną"
Człowieku , spójrz w przyszłość
Widziałeś żeby ktoś jakąś fruzie zauroczył swoją depresją ???
"Cześć jestem Franek , mam doła i depresję sporą"
Nie człowieku , to jest przecież jakiś horror
To nie tędy dróżka , jeśli chcesz żeby jakaś fruźka poszła z tobą do kina
Codziennie , widzę jak dobry chłopaczyna , życie desperata rozpoczyna
A wszyscy wiemy że fruzie lecą na takich , Jak do ciepłych krajów ptaki, kiedy tylko nadchodzi zima
Choćby było nie wiem jak źle , nie poddawaj się
Choćby zaszła jakaś straszna awaria
Pamiętaj : Fruzie wolą optymistów
A nawet jeśli nie to dobrze wierzyć w ten optymistyczny wariant

Ref. (2x )

Nie narzekam chociaż jestem niższy niż Clint Istwood
Chociaż nigdy nie dołączę do grona kulturystów
Chociaż nie znam setek przysłów , nie narzekam
Bo fruzie wolą optymistów
Wybory, wybory taka nasza karma
Musisz decydować na czym polega twa walka
Wybory to słowa na nie zapisanych kartach
Raz doradzi Tobie Anioł, a raz może Szatan x2

(Decyzje, decyzje o nie) x4

Minął już czas kiedy podejmował za mnie je ktoś
Nie jestem "Bajtlem" wiem co to jest odpowiedzialność
Za swoje czyny poniose konsekwencje
Nie mniej, nie więcej tylko do siebie pretensje
Jest koniec marca, a od stycznia wszystko leży
Tyle złych decyzji, że aż nie chce mi się wieżyć (a ja)
Pije to piwo, które ciągle sobie waże
Było tyle marzeń, a jest seria gównianych zdarzeń
Czy to tylko moja wina nie wiem tego Ku**a ale
Wychodzi ze mnie syf jak dziwa na bulwar
Nie mogę na nikogo zwalać dobrze wiem to, ale
Boli mnie serce, które jeszcze nie pękło
Patrzę na życie, które cieknie mi przez palce
Dałem siebie robić w ch**a i stałem padalcem
Nie wiem czy posklejać wszystko jeszcze mi się uda
Jak narazie dla mnie jest tylko wina i fura.

(Decyzje, decyzje o nie) x4

Było by fajnie pisać uniwersalnie dla was
Dziś nie potrafię, a mnie te rapy żrą jak kwas
Mam milion myśli, a żadna nie jest fajna
Tylko banalna, tak bardzo chciałbym móc cofnąć czas
To się nie uda, nie ma co nawet pieprzyć
W internecie, w pracy, w domu, wszędzie niezły meksyk
Oczekuje od siebie, że będę lepszy
Może mądrzejszy, albo zdurnieje do reszty
Pytanie tylko co czeka mnie za rogiem?
Tysiąc decyzji, które wciąż leżą odłogiem
Waham się przy jednych, a innych się boję
W miejscu trwam jak Lahm łapie paranoje
Nie mogę wiecznie tak, bo czas ucieka
Umówię na wizytę się, ponoć to niezły lekarz
I pytam siebie, ziom na co jeszcze czekasz
Daab taki jaki jest nie pozytywny przekaz

Ref.
Wybory, wybory taka nasza karma
Musisz decydować na czym polega twa walka
Wybory to słowa na nie zapisanych kartach
Raz doradzi Tobie Anioł, a raz może Szatan x2

Nie ufasz sam sobie, to Cię życie skarci
Intuicja wielkim darem pisał Joseph Murphy
Wybór cechą życia, nie wybiera człowiek martwy
Pamiętaj, że wybór mówi ile twój bieg warty
Nie zdecydowane dusze morza życia nie przepłyną
Ja wyboru dokonałem zanim los mnie oddał rymom
Wyginął w magii impasu i nigdy nie zasłynął
Zbyt ostrożni (o nie) dylematy ich zabiją
Życie to wybór, każda chwila to decyzja
Czasem mniejsze zło się liczy, a czasem liczy precyzja
Zły wybór też dobry, bo gdy musisz rany lizać
To najlepszą na tym świecie dostajesz lekcje od życia
Marny los człowieka, wspiera intuicja
To nasz (.......??)by była różnica
(..........??) wrażliwości kwestią
To subtelna siła pisał o niej Henri Bergson

(Decyzje, decyzje o nie) x4

Ref.
Wybory, wybory taka nasza karma
Musisz decydować na czym polega twa walka
Wybory to słowa na nie zapisanych kartach
Raz doradzi Tobie Anioł, a raz może Szatan x2
Dzień dobry..
O co chodzi??
przyszedłem do córki..
do mojej córki??
No.
Jak ty wyglądasz? Skąd ty wziąłeś te rzeczy?
Moja córka z takimi jak ty sie nie zadaje..
to porządna dziewczyna.
Twoja cór.. twoja córk..

Twoja córka nie jest taka całkiem doskonała
Nigdy nią nie była chociaż czasem sie starała
Pamiętam jeszcze kiedyś dawno w podstawówce
Odbierala kabla pod ławką na klasówce
Pokrótce opowiem panu o co tutaj biega
Na przykład córka twoja bardzo lubi na szweda
6/9, jeździec, perskie oko i te sprawy
We wszystkim niemal doszła do niebywałej wprawy
zabawy lubi też inne, nie zaprzeczam
Skóry, łańcuchy, nie wspominając pejcza
Lubi także bardzo, kiedy jej przypalam ciało
Wszystko to robi, jednak ciągle jej za mało !

Twoja cór.. twoja córk..
Jeszcze słowo i zawołam policję,
mówiłem ci już to porządna dziewczyna
chodzi do kościoła, śpiewa w chórze..

Co sie tyczy kościoła - to bardzo prosta sprawa
Bardziej od kazania jara ją zabawa
- włóż - wyjmij - włóż - wyjmij i tak dalej
A chór kościelny w łóżku uprawiała stale
Orale, anale to dla niej chleb powszedni
Byle żul z podwórka jest dla niej odpowiedni
Jedni ja macali, a inni pieścili,
Ale prawie wszyscy z osiedla pierdolili!
Bywało też czasem, że z psem się mocowała
Dogiem, pitbulem zawsze radę im dawała
Jakby tego było mało sprawdzała raz konia
Z tego co pamiętam, zawsze chciala miec słonia...?!

Twoja cór.. twoja cór.. twoja cór..
Ja cię kurwa dopadne szczylu.
Mam w piwnicy pistolet i łopatę.
Nikt po tobie nawet nie zatęskni.

Pewnie każdy z was zapyta: "co to kurwa za nagranie?!!!"
Ja odpowiem bardzo krótko wam panowie i panie:
Wzór historii tej jest mianowicie taki:
"Bułkę w bibułkę a chuja do łapy!"
Wiele takich kobiet stąpa po tym dziwnym świecie
I nie ma co tłumaczyć pewnie bardzo dobrze wiecie
Uczą cie jak żyć, mówią - "jestes za wulgarny"
A z nich towar na anioła jest kurewsko marny!!!
Banalny więc jest morał tej krótkiej opowieści -
"Nie wszystko jest złotem co sie z wierzchu świeci!"
Morał jest banalny mojej krótkiej opowieści -
"Nie wszystko jest złotem co sie z wierzchu kurwa świeci!!!"
Są dziewczynki które tylko ciągle chcą drinki
jak widza piwo to robią głupie minki
dobre sztuki wypinają tyłki
a bazyle jak zwykle w tyle

KALI
Słyszałeś ona kusi
patrzysz na nią i wiesz ,ze twoja dziś być musi
może uciekła z pod kiecki mamusi
połyka czy się krztusi
zasadnicze pytanie
tak w ogóle co dwie panie to nie jedna
po sznurku do sedna oporna nie jedna
ładna czy szpetna
muchy w nosie bo zadarty to nie żarty
obok koleżanki które śmiało nazwę czarty
trzy setki pól extazy i na party
jest grono świń chuja nie wartych
tak , tak
się wozicie i szczujecie
co do czego to nie chcecie
się napije bzdury plecie
zdecyduj się
hmm , z ciebie to jest niezła wariatka
po co ta gadka
zrozum
cannabis to nasz tlen
łapiesz temat ten
jeśli tak to .... "

POPEK
( halo halo )
" Może byś się ze mną chciała mm , mm , mmm
mam dużo seksualnych odchyłów
gdy widzę cię od tylu , tylu
pijana czy pod wpływem pyłu , pyłu
całymi moimi naaaaaaaajaranymi
oczyma rozbierana ile jeszcze do rana
twoja scena dobrze została zagrana
pali głupa ze zaspana
moja morda cała uhihana
raały czas mm , mm , mm
pobudka , ja pierdole puszcza wódka
dawaj malutka bajera krótka
mmm , mmm siedź jak prostytutka "

KALI REFREN
" Są dziewczynki które tylko ciągle chcą drinki
jak widza piwo to robią głupie minki
dobre sztuki wypinają tyłki
a bazyle jak zwykle w tyle "

BOSKI ROMAN
" Na koncert hip hopowy podjeżdża limuzyna
w środku hardcore dolina i finał
trzęsie się już nie jedna dziewczyna
tak ta balanga się tutaj zaczyna
wiem co teraz zrobię wejdę do Jubilatki
są tam małolatki , nastolatki
na urozmaicenie są też mulatki
lansują się świnie maja odjazd wielki
na gotowiznę czekają już modelki , modelki
na lożach głównych penery, penery onal , anal numery
pokaz złoto papiery , papiery
ślicznotko nie znajoma
z nikim nie zrzeszona
podnieca cie mamona czy jesteś zarobiona
chcesz tego bitu chcesz tego głosu
chcesz poczuć to właśnie we właściwy sposób
okrążona w setki osób które wokół ciebie krąży
cały czas tylko do jednego dążysz
drążysz , drążysz i drążysz , drążysz , drążysz
w końcu będziesz w ciąży
pal , pal , pal towar póki kopie
wal , wal , wal świnie na topie
fachowa dupa Jennifer Lopez ,
pełnia księżyca , plaża w Saint Tropez
Boski się zachwyca dotyka cyca
dotyka cyca , dotyka cyca

REFREN KALI
" Są dziewczynki które tylko ciągle chcą drinki
jak widza piwo to robią głupie minki
dobre sztuki wypinają tyłki
a bazyle jak zwykle w tyle "

BOSKI ROMAN
" Pal , pal , pal towar póki kopie
wal , wal , wal świnie na topie
fachowa dupa Jennifer Lopez ,
pełnia księżyca , plaża w Saint Tropez
Boski się zachwyca dotyka cyca
dotyka cyca , dotyka cyca "

ŚWIĘTY
" Wpadłem po same uszy jak w bagno
wydostać stamtąd bardzo bym się pragnął
ale nie tym razem posłuchaj o czym gadka
tuz obok klatka nowa sąsiadka
gdzieś od tygodnia córka i matka
nie było już tak dawno ale jatka
stoję pod klatka nie za blisko bo wpadka
nagle wychodzi najazd stop klatka
jej widok moment mnie zatkał bo z zadka
trafia się taka fachowa małolatka
przesadnie śliczna , przesadnie gładka
uroda turbo mix kurwą Azjatką
jeans jej opinał się na pośladkach
usta w kolorze róży płatka
wpadłem po uszy jak w kompot śliwka
ale od dzisiaj liczy się tylko ta dziwka . "
Inne teksty piosenek tego wykonawcy:
Bazyle
Brat
Co robisz
Jeden buch
Kim Jestem W Twoich Oczach
Kombinacje
M.O Faja
Nasze postawy niezmienne
Przyjedź do KRK
Słowa na ulicy
Uważaj na cwaniaka
Wyprawa nocna II
(Liber)
Jedni milczą, drudzy wyją, krzyczą pod zgnitą pryczą z nabitą szprycą chór
szczytom ekstazy. Czekam, co się jeszcze zdarzy, ilu z nas przestanie
marzyć. Myślę, kiedy padnie pierwszy, wtedy reszta wstanie, przejży, może
finisz będzie lżejszy, może się ockną na styk narazie nie ma szpryc, ale
chwieje się szyk nie wiemy jaki będzie szczyt. Nie widać granic, trzeźwi
najebani, coraz częściej tacy sami - zboczeńcy i kapłani zakamuflowani,
jak daleko się posunie rozwój?? Z rozmów do czynu chaos, anarchia. Rozbój
i strach brak oparcia. Religia nie wystarcza, dla chłopaka najważniejsze
to, co trzyma w palcach, nie to, co słyszy na mszy. Może ja uwierzę, może
ty. Niektórzy nie chcą uwierzyć, obserwując ten syf. Nierząd z kamerą
wśród zwierząt. Terroryści grożą, że uderzą, rosną mafie, znikają małe
sklepy. Wierzy i modli się papież. Na jakim to jest wszystko etapie?? Mowa
o całym świecie, mowa o naszym rapie. Czy to APOGEUM??

Ref.: Świt, kolejny wschód słońca nad głową,
Szczyt, może ten szczyt mamy już za sobą
może ten szczyt mamy już za sobą,
za sobą, za sobą.
Świt, kolejny wschód słońca nad głową,
Szczyt, może ten szczyt mamy już za sobą,
Może odejdzie i narodzi się na nowo, na nowo

(Liber)
Rym do bitu u styku trudny do odczytu. Ile zgrzytów w nocy i świtów
upałych bitów. Ile jeszcze do szczytu pobytu na rynku zbytu. Ile dzionków
do końca rapowych rządów ziomków. Naraznie płyt na gazie na fazie, znaczy
w ciągu, od gongu wejścia do odejścia gongu. Oto chwila czynu, jak
maksimus w polskim koloseum. Pięć minut maksimum formy APOGEUM może
dopiero przyjdzie. Wyrocznia będzie chojna, cykliczna forma jak sinusoida.
Odejdzie i powróci, jak wiosna na tych ziemiach. Prażki, upadki i wzloty
na przemian.

Ref.: Swit...
"I teraz, jak na początku - jesteśmy tylko awangardą Polski"

I nie zmienia się nic

Od dwóch lat materiał na 3 płytę składam,
Robię, gadam, Słabe Studio odwiedzam
Zrobię wszystko co w mojej mocy
By mój materiał nawet mnie zaskoczył
A to największa nagroda
Jest mi szkoda, gdy ktoś robi mi ciśnienie
I tego nie zmienię - chce być nieograniczony jak marzenie
Więc proszę bierz, masz to czego chciałeś - tego szukałeś
Więc masz to...

Bierz takie jakie jest - na to czekałeś, tego szukałeś
Więc masz to proszę chap!
Bierz takie jakie jest - na to czekałaś, tego szukałaś
Więc masz to proszę chap!
Bierz takie jakie jest - na to czekałeś, tego szukałeś
Więc masz to proszę chap!
Bierz takie jakie jest - na to czekałaś, tego szukałaś
Więc masz to proszę chap!

Przywołuję - Juwenalia w Białym Stoku
Był maj 98 roku
Feel-X, Joka, dAb na scenie
Ja z Wujkiem na początku trochę z boku - wtem błysk i połączenie
Wspólne zaistnienie, koncertowy sqad
Włączony mikrofon i żarzący się bat
Żadnych strat, praca nad nowym materiałem wre
Przypomnieć chcę, że czas mocno depcze nam po piętach
Droga choć prosta wydaje się kręta
Ginę w otmętach i w otchłani we wspólnej bali
K 44, W.S.Z., C.N.E. nagrani

"I teraz,- jesteśmy tylko awangardą"

Na początku trzeciej płyty dAb mi puścił bity
I stanąłem jak wryty dobry jak cipka Lolity
Z rytmu nie wybity - piszę rymy
Co do blantów nie wyżyty i mojej dziedziny
A więc zapalimy, wszystko załatwione,
Za godzinę dzwonek, skręcone i spalone
Próba z mikrofonem, a jak o tym mówię cały czas
Masz to co chciałeś masz to co chciałeś masz

Więc bierz takie jakie jest - na to czekałeś
Masz to co chciałeś, masz to co chciałeś masz
Więc bierz takie jakie jest - na to czekałaś, tego szukałaś
Więc sprawdź to
Bierz takie jakie jest - na to czekałaś
Masz to co chciałeś, masz to co chciałeś

To właśnie chciałem wam powiedzieć, że
W Świętej Pamięci studio odnalazłem się
Jedni robią płytę trzecią - dla mnie to pierwsza
Rymowana proza wycięta z wiersza
Jestem taki Cygan co nie wróży z ręki
Jestem taki Cygan co śpiewa piosenki
Możesz mnie zobaczyć w swojej głowie jak usłyszysz mój głos
A mój głos, a mój głos jest ważny - Wujek nie poważny
Bierze to co inni chcą dać, ale czy oni tego się spodziewają,
Jeśli nie kumają po kieszeni mocno się zieleni - masz to

Bierz takie jakie jest - czy na to czekałeś
Masz to co chciałeś, masz to co chciałeś masz
Więc bierz takie jakie jest - czy tego szukałaś
Masz to co chciałaś, masz to co chciałaś masz
Więc bierz takie jakie jest - czy na to czekałeś
Masz to co chciałeś, masz to co chciałeś masz
Więc bierz takie jakie jest - czy tego szukałaś
Czy o tym myślałaś, czy tego chciałaś?

"I teraz, jak na początku - jesteśmy tylko awangardą Polski"
(słychać po dźwięku)
I nie zmienia się nic

"I teraz, jak na początku - jesteśmy tylko awangardą Polski"
(słychać po dźwięku)
I nie zmienia się nic (Hip-Hop)
Stereotypy, kopnijcie akompaniament
Hej
Gramy na dorocznym festiwalu dobrej energii
ha, ha, tez ją mam

Zawiódł, mnie kumpel, powiedział mi że jestem tym
Co złamał zasady i dla niego odpadł z gry
Nie ma zgody między nami co do sprawy tej
Nie chce mi się o tym myśleć, czy aby nie
Przyjdzie dzisiaj list od zioma zza krat
Fuck, same rachunki w jeden dzień za prąd i gaz
SMS przychodzi , może dobra wieść
„Spóźnia mi się okres” – a gdzie „Piotrek cześć”?
Paranoja, bo ledwo niewiastę znam
Żaden ze mnie zuch, choć mam zastęp dam
Brzuch zaczyna boleć jak dekadę temu
Zdanie do następnej klasy było największym z problemów
Przyklejam uśmiech, jakbym był z USA
W tak dzień, co się od początku psuje sam
Wynajduję drobne choć nie lubię brzęczeć
Zamienię je na Desperados i jakoś to będzie

Z tym, co w sobie mam, nie przydarzy się
Nic gorszego, niż to co znam
Nic gorszego, niż to co ty (to, co wiem)
Z tym, co w sobie mam
Gorycz, żar i gniew
Zdołam przekłuć na mój zwycięski dzień
Z tym, co w sobie mam
Z tym, co w sobie mam

Normalnie wściekałbym się i wpadał w furię
Urządzał awantury nie lada
A dziś chcę zapomnieć o tych porażkach
Nie popsuje mi dnia żaden kasztan
I gdy przejdę obok, ty mnie nie trącaj
Nie wymagam wiele, chcę trochę słońca
Skrzyknę kolegów i chodźmy do parku
Stasiak sprzeda parę nowszych żartów
Pjus mi przypomni czym jest nieszczęście
Choć uśmiech na jego twarzy widzę częściej
Muśnie mnie wiatr, ubrudzę się trawą
Krzywo kopnę piłkę, ta wpadnie do stawu
Poczuję się jak mała cząstką przyrody
Wyfruną z głowy powody rozstań, porody
Bo z tym, co w sobie mam czeka mnie
Coś innego niż upadek, wierzę, że pora na to

Z tym, co w sobie mam, nie przydarzy się (powiedz, że nie)
Nic gorszego, niż to co znam (powiedz, że nie)
Nic gorszego, niż to co ty
Z tym, co w sobie mam
Gorycz, żar i gniew
Zdołam przekłuć na mój zwycięski dzień

Żaden kot nie reaguje na moje kici kici
Płyty, których słucham, skaczą jak na złość
Przechodzień dzisiaj każdy, jakby źle mi życzy
W górze ani jednej kiecki, w górze tylko zadarty nos

Nie chcę fałszywych ludzi, chcę fałszywych alarmów
Dziewczyno, obyśmy spinali się na darmo
Myśl pogania myśl, każda jest czarna
Tylko dym z cygaretek siwy jak Jim Jarmush
Nagrzesz, wytarmoś, potem się odnajdę
Bazgrzę linearną opowieść, fajnie
Ale teraz nie wiem do kogo modlę się o krew
Czuję bezradność, słyszę śmiech
Boję się być ojcem, wypluj słowo
Sam w pierestrojce wzrastałem bez niego
Czym mam kontynuować ten cykl od nowa?
Boży dar? Boski był tylko Diego

Z tym, co w sobie mam, nie przydarzy się
Nic gorszego, niż to co znam
Nic gorszego, niż to co ty
Z tym, co w sobie mam
Gorycz, żar i gniew
Zdołam przekłuć na mój zwycięski dzień
Z tym, co w sobie mam
Z tym, co w sobie mam
Czym dla Ciebie jest świat?
Białe babie lato unoszone przez Twój podmuch
Tak, ot tak
Pokaż skrawek Twoich ust,
pokaż Swój mózg
Może słowa te za małe są
Przecież jestem tylko łzą, przecież jestem tylko wszą
Nieliczne czarne babie lato
O, powiedz mi, powiedz, powiedz mi powiedz
Przecież ja nie jestem pewien, może oni łżą
Ojcze! Tato! Jakie Twoje imię jest?!
A może Ś.P. Brat Joka odpowiedź już zna...
A może nie, a może tak
A może tak, tak, tak, tak! Aaa...

Przyznaj się, że Ciebie nie ma - to legenda x4

Zawsze szybko umierają tacy jak ja
Tacy sami lecz ciągną nitki inny kolor
Wiedzcie, że jest
Bo ktoś musi być
Bo tak łatwiej żyć
W to można uwierzyć... pierdolą
do widzenia w piekle
do zobaczenia w piekle
Ona podała mi dłoń i ja dla niej klęknę
Ja dla niej padnę
Ani słowa ze strony ludzi i ja to odgadłem
Mnóstwo słów o Tobie:
Mówione, pisane, czytane i tak się nie dowiem
Bo tajemnicą owiane jest to:
Dobro czy zło
Białe lepkie babie lato...
Czarne lepkie babie lato...
Białe lepkie babie lato...
Czarne czyste babie lato!
100 stóp nad ziemią wyciągnięta ma dłoń
Będę mówił - dawno wyrzygałem knebel
I mój głos, i moja Wieża Babel
Ja urządzę post, otworzę drzwi od klatki
Ja spojrzę na Ciebie, ja moimi oczami
Ja spojrzę na Ciebie nie oczami mojej matki
I zobaczę coś... A może tam nic nie ma?
A może ktoś powie - to legenda...
Ale ze mnie wsza... Ś.P. Brat Joka!
No i..., no i..., no i...
Podaj mi dłoń, podaj mi rękę... (podaj mi rękę)
Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma
Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma
Bądź a klęknę!
No i podaj mi dłoń, podaj mi rękę...
Podaj mi dłoń
Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma
Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma
Bądź a klęknę!
No i... Podaj mi dłoń i podaj mi rękę...
Podaj mi dłoń
Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma
Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma
Bądź a klęknę!
Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma x3
Czemu, czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma
No i podaj mi dłoń...
I podaj mi dłoń...
A podaj mi dłoń...
A podaj mi dłoń...
Podaj mi dłoń i podaj mi rękę...
Podaj mi dłoń
Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma
Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma
Bądź a klęknę
Podaj mi dłoń i podaj mi rękę
Bądź a klęknę x6
Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma x3
Czemu, czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma
Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma x4
Bądź a klęknę x4
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo