Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Skazani na to by radzić sobie w życiu samu
Nieraz narażeni na setki problemów
Nie pytaj czemu oni powiedzą ci to samo
Ludzie którym na starcie nic nie dano
Walczą z zasadzkami jakie życie oferuje
Każdy przecież kombinuje tak jak może
Jeden lepiej drugi gorzej
Jeśli nic nie będziesz robił nawet Bóg ci nie pomoże
Wszystko coraz gorzej a w polskich nowych grach
Jak na przyszłość młodych ludzie to przechujowy znak
Weź to pod uwagę nie lekceważ tego
Siedząc na dupie na pewno nie zdziałasz nic dobrego
Tak jak nie jeden którego coś w życiu uczyło
Szanse na normalne życie przekreśliło
Jeden na plecach prawie całe życie spędza
Drugi się nie oszczędza a w brudnych bramach kurwa nędza
To nie jest miasto w którym każdy słucha księdza
Szalonego miasta musisz poznać potencjał
WYP3 szlaki już zostały przetarte
Wydeptane ścieżki do domu rano o czwartej
Pamiętasz tą najebkę już chyba nie pamiętasz tamtej
Wytarte buty od chodników i spodnie przetarte

Ref. x2
WYP3 to jeszcze nie wszystko
Wojtas Borixon na życiowych schodach
Nieraz wywracając się na przeszkodach
Teraz do góry temat zmienny jak pogoda

To zaczęło się dziać już chyba kilka lat temu
Każdy prze ten okres ułożył sprawy po swojemu
Bez pretensji co chciało życie daje mu
Jednemu dobrze drugiemu setki problemów
Teraz na dobre i na złe Wojtas Borixon
Wbrew innych domysłom robimy swoje
Nieraz upadki nieraz podboje
WYP3 ramię w ramię stoję ramię w ramię stoję

Koniec stresów koniec po co się dołować
Wszystko z czasem musi się wyklarować
Niepowodzenia na dobrą drogę skierować
Pozytywne nastawienie zakodować w głowie
WYP3 w trzeciej osobie
Wojtas Borixon na życiowych schodach
Porażki sukcesy jeszcze długa droga
W świecie w którym rządzi nienawiść i zgoda
Wszystko oparte na tych samych sposobach
Wyjść z każdej sytuacji i nie szukać wroga
Ominąć konflikty jeszcze nie raz się uda
Radość na twarzach na stole jointy i wóda
W ten sposób zabijana jest miejska nuda
Musisz odreagować to normalne
Patenty są legalnie i nielegalne
Każdy stosuje metody indywidualne

Ref. x4
WYP3 to jeszcze nie wszystko
Wojtas Borixon na życiowych schodach
Nieraz wywracając się na przeszkodach
Teraz do góry temat zmienny jak pogoda
Zaczynam znowu, mam nowy powód, posłuchaj ziomuś
To kolejny rok po tym jak wyszliśmy ze schronu
Kolejny krok do przodu, a razem ze mną (tak)
Wszyscy ci, którzy byli pewni tego czego chcą
Pozdrowienia jak zwykle dla wszystkich przyjaciół
Są blisko, nie muszą płacić za nasz hip-hop
Nie muszą, bo ten hip-hop jest w nas od dawna
Nie ma możliwości żeby ktoś nam go zabrał
To był ten old-school, pieprzony old-school
W którym popaliłeś sobie wszystkie mosty, wnioskuj
W którym zatańczyłeś swój pieprzony nokturn
Ja to *****ę i planuję koncert w Spodku
Chciałbym cię zobaczyć w środku i powiedzieć witam
Ale wcześniej zadam ci dwanaście krótkich pytań
Krótkich pytań, na które chcę znać odpowiedŹ
Wiesz o co chodzi? co? po prostu pytam sobie

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?

W momencie, w którym zacząłem słuchać rapu
Wiedziałem, że muszę iść na całość, nigdy na pół
Na pół to mogliśmy zamówić pizzę z dodatkiem
Mój rap nie był przypadkiem, chciałem prażyć rapem
Nową płytą zamykam ten okres
Odczuwam progres, myśl sobie co chcesz
Czy jest to złe czy dobre, ja jestem nadal ziomblem
Nie jestem gwiazdą, która tańczy pasodoble
To jest nasz hip-hop, sprawdŹ jego poziom
Możesz to zrobić zamiast opijać go ognistą wodą
Oni to robią, oni tu stoją i patrzą na nas
Chcę żeby pokazali co to szkoła stara
LWWL dotyka rękami chmur
To dla was za wysoki mur, dla mnie to dopiero próg
Rozwinę skrzydła, zabiorę pod nie kogo trzeba
Nowy Borixon, sprawdŹ, to działa, do dzieła
Dwanaście pytań, moich pieprzonych pytań
To całe ja i cała moja kolejna płyta
Odpowiedzi jak zwykle udzieli nam codzienność
Tak już jest tutaj, taka jest kolejność

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?
1. Taka sama krew w Twoich żyłach, taka sama w moich! Niczego się nie boje Ty też się nie boisz! Jesteś taki jak ja, i z tego jestem dumnu mój synu. Pragnę Ci powidzeć już dzisiaj. Szczerze i prawdziwie, jak na spowiedzi bez kitu i uczciwie. W moim życiu bylo wiele chwil na krawedzi, dragi alkohol dużo nielegalnej pęgi. Fałszywych hien do okoła wielke stado. Przjaznie bez sensu zakonczone zdradą. Życie pokazało mi swą najbrudniejszą twarz wiele razy.

Ref. Dla Ciebie synu! Wszystko to co robię, każdy Twój wróg bedzie zawsze moim wrogiem. Możesz liczyć na mnie w każdej sytuacji, bo Cie kocham! Dla Ciebie synu! Mogę kochać i zabijać, zrobie wszystko i nic mnie nie zatrzyma bo Cie kocham! Ty jesteś moim swiatłem w brudnym kanale nazwanym światem.

2. Matkę, kobietę, swoje dzieci kochaj tak jak ja. Niech bedzie to dla Ciebie twój własny raj. Rodzina nr dwa to Vatos Lotos Clan pamietaj, taak! Nie ufaj nikomu poza swoja klimą, ręki nie podawaj konfidentom niech zginą! Rób to, co kochasz, a nie to co Ci każą. Twoi wrogowie niech się w piekle smażą. Szanuj tych, co szanują Ciebie, bądź zawsze w porzo, bądź nr jeden na ulicy! Wierze w Ciebie mój synu bo cie kocham!

Ref. Dla Ciebie synu! Wszystko to co robię, każdy Twój wróg bedzie zawsze moim wrogiem. Możesz liczyć na mnie w każdej sytuacji, bo Cie kocham! Dla Ciebie synu! Mogę kochać i zabijać, zrobie wszystko i nic mnie nie zatrzyma bo Cie kocham! Ty jesteś moim swiatłem w brudnym kanale nazwyanym światem.

//Dla Ciebie synu...
//Dla Ciebie synu...

Ref. Dla Ciebie synu! Wszystko to co robię, każdy Twój wróg bedzie zawsze moim wrogiem. Możesz liczyć na mnie w każdej sytuacji, bo Cie kocham! Dla Ciebie synu! Mogę kochać i zabijać, zrobie wszystko i nic mnie nie zatrzyma bo Cie kocham! Ty jesteś moim swiatłem w brudnym kanale nazwyanym światem.

//Jestem dumny, że Karramba jest moim ojcem...
//Jestem dumny, że Karramba jest moim ojcem...

DLA CIEBIE SYNU!
Hemp Gru,Wolny Świat,
Wolni Ludzie,Wolny Umysł

[Bilon]
A kryzys to wyzysk i po to jest stworzony,
fikcyjny terroryzm na potrzeby wojen,
moskiewski teatr z new yorku wieżowiec,
pada z nim człowiek, wokół milczenie owiec.
W poczuciu strachu dojrzewa pokolenie,
brutalna rzeczywistość, skażone pożywienie,
to korporacja, steruje mym istnieniem,
pieprze ten syf, zapadam się pod ziemię.
Z głodu padają ludzkie szkielety,
brakuje żywności a w szwach pękają sklepy,
czerwony dywan, błękitna krew zdobywa,
atomowa era, armia nie odpoczywa.
Toksyczna mentalność, światowa polityka,
nie mam na to wpływu, nikt o nic mnie nie pyta,
gdzie tu logika, bania znów mocniej zryta,
wolne wybory a świnie u koryta.
Zwyczajna lipa, wciskają nam ciemnotę,
świat gubi wartości, chodzi tylko o flotę,
dziś niczym Dawid toczę walkę z goliatem,
i w imię świadomości pochylam się nad światem.

Władza, Terror,Pieniądze, Agresja.
Powiedz ojciec, jak dziś żyje się uczciwym.
Rząd okrada ludzi.
Dzieciak, dzieciak to nie żarty.
Bestia na tronie.
Chcą byś złożył broń i poddał się bez walki.
Rządowa Mafia, czy to do ciebie trafia.
No powiedz kto, no kto za tym stoi.

Ref.
2x
Kiedy giełda padnie, Internet Zawiedzie.
Bank centralny trafi szlak, a karta nie przejdzie.
Spojrzysz człowieku w niebo, szukając blasku Słońca.
Plastikowe społeczeństwo zbliża się do końca.

[Wilk]
Skażone: gleba, woda i powietrze,
podstawowe prawa dla ludzi niedostępne,
jak apartamenty na czterdziestym piętrze,
ten luksus nie dla wszystkich zamienił byś się chętnie.
Ktoś oddaje serce i wypruwa żyły,
po co,po to aby jego dzieci lepiej niż on żyły,
system nada pesel, system nada NIP,
dla systemu jesteś tylko ciągiem cyfr.
Ma pan konto, może jakiś kredyt,
nie wiem skąd w społeczeństwie to poczucie biedy,
spójrz na Grecje, o co walczyły Ateny,
o euro, dolary, jebane plny.
raczej o wolność, nic nie zdławi tego krzyku,
nowa generacja, pokolenie niewolników,
Chcą kupić twoją duszę, chcą sprzedać cię jak stoisz,
podpiszesz po dobroci albo zmuszą cię jak wolisz.
Mogą Więzić, zabrać dziecko, pozbawią majątku,
znieważą, mają patent na każdego bez wyjątku,
teraz twój ruch, czy się poddasz transformacji,
wpisz duch epoki i szukaj informacji.

Władza, Terror,Pieniądze, Agresja.
Powiedz ojciec, jak dziś żyje się uczciwym.
Rząd okrada ludzi.
Dzieciak, dzieciak to nie żarty.
Bestia na tronie.
Chcą byś złożył broń i poddał się bez walki.
Rządowa Mafia, czy to do ciebie trafia.
No powiedz, kto no kto za tym stoi.

Ref.
2x
Kiedy giełda padnie, Internet Zawiedzie.
Bank centralny trafi szlak, a karta nie przejdzie.
Spojrzysz człowieku w niebo, szukając blasku Słońca.
Plastikowe społeczeństwo zbliża się do końca.
Noc, 2:06, 26 lipca
Chodź, tu masz treść ujętych słów w linijkach
Umiemy czuć i żyć jak nas uczono w domach
Wmówili nam, że przyszłość to ponoć niewiadoma
Nie mam uszu jak sonar czy mózgu jak Einstein
Ale wiem kto jaki ziomek szuka dróg
tu po hajs
Patrz, czego byś chciał, brat? ameryki w szkole
Gdzie co drugi uczeń marzy by mieć nabity pistolet
Chwalimy się poziomem choć przy spuszczonych zasłonach
Ojciec to alkoholik, a syn skończony narkoman

Kto kogo wychował? mieć zamiast twarzy odbyt
Córkę, co przez całe życie typom wali kolby
Powiedz kto w kogo zwątpił, na siebie zobacz
Brat ja tak naprawdę już nie wierzę w słowa
Katolik, Jehowa, Żyd czy muzułmanin
Każdy by cię zabił choćby dla swojej wiary
Ale w co ja wierzę? w to, że tu siedzę
2:35 zegarek
okiem śledzę, nie mam uprzedzeń
Tylko to flow za którym idę tam gdzie Czesław Niemen
Wiedza, blok mówi sama za siebie

[x2]
To nasz dom (nie ma miejsca jak dom)
To nasz dom (jak tu żyć sam najlepiej wiesz)
To nasz dom (nie ma nie ma miejsca jak dom)
To nasz dom (da się da się żyć jakoś)

Minęła 3:00, księżyc dawno schłodził nawierzchnię
W tym mieście najczęściej zazdrość rodzi agresję
W ciągłym niebezpieczeństwie brat co ja Jack Dowell
W ciągłym niebezpieczeństwie brat tylko jest frajer
Na wieki wieków amen, masz tu religijnych w kurwę
Co by pokochali ciebie, ale w parku sztywnych w trumnie
Praca - Londyn, brzmi dumnie, ale za jaką flotę
Przy tym kursie się wydaje, że ci dziś płacą błotem
Ale gnić tu z powrotem ci przejdzie z alkoholem
Gdy zobaczysz tu jak dziwki robią w sejmie przedszkole
Żyć pazernie w żywiole to wylizał byś banknot
0-300 sobie zamów syfilisa od Mango
To pierdolony zamach na wolność
Bo to co kręci młodych to dziś anal i porno
Byle baran chce dojść do celu z zyskiem
Ryzyko to ten szrot co za dwie stówy tobie wypnie silikon
Oddaj to emerytom, a odnajdziesz to w radiu
Jeśli tak wygląda Bóg to mów mi tu BIG Notorious
Prawda chwilą jak są (pozory najczęściej mylą)
(Tak jak to, że skromni ludzie głowy chylą)

[x2]
To nasz dom (nie ma miejsca jak dom)
To nasz dom (jak tu żyć sam najlepiej wiesz)
To nasz dom (nie ma nie ma miejsca jak dom)
To nasz dom (da się da się żyć jakoś)

To nasz dom
Chciałbym móc wejść do twoich myśli
potem wyjść i spytać co naprawde myślisz
chciałbym znać twój kod do sejfu
potem zmienić go żebyś nie miał dostępu
chciałbym nigdy się tym nie znudzić
i mieć tu na biurku czerwony guzik
wyłączyć nim niektórych ludzi
i wyprać na świecie wszystkie brudy
chciałbym ale to nie jest real
nieraz tak mam jak zajaram ziela
to jest Borixon poznaj skurwiela
niektórych onieśmiela mój relaks
nagrywam rapy z przesłanką prostą
dobra nie cofaj jak poszło to poszło
mam nadzieje że reszta się ścieła
dziś robie tylko szum do dzieła

Szum dziś moge zrobić tylko szum
nowy Borixon jestem tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
a ty dziewczynko jesteś tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
ej chłopaki jesteście tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
BRX jestem tu

Siemano to jest druga część dziś
moge zrobić dla niej tylko szum wiesz
jestem o krok od sukcesu
tymczasem pozdrawiam dzieciaków biznesu
nie jara mnie już druga połowa
oni mają szum ale tylko w głowach
to jest moja nowa wersja lansu
szum zrobie w klubie baunsuj
licz pliki sraj w narkotyki
nie zrobisz tak dziś jutro jesteś nikim
ja jestem sobą dzieciak
zacieram bity i mieszkam w Kielcach
juicy juice jak blok ubrania i sok
i kurwy które chcą jeść nam z rąk
drugi raz powtórka hasło
moge zrobić szum sprawdź to

Szum dziś moge zrobić tylko szum
nowy Borixon jestem tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
a ty dziewczynko jesteś tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
ej chłopaki jesteście tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
BRX jestem tu (x2)
Bezimienni Bytom, Bezimienni Banda!

[Ostry]
Przekaż całej Polsce Bezimiennych płyta.
Bytom, Śląsk, rap i ulica.
Pamiętasz stare Lustro? Spełniałem swe marzenia.(pamietasz?)
Przyjaciołom piona, a kurwom do widzenia!( do widzenia!)
Świat zawirował, czas pierdolnął jak z procy.
Zasmakowałem krwi, poznałem życie nocy.( a jak )
Poznałem dobrych ludzi, konkretną ekipę.(piona chłopaki)
Wielu do dziś ze mną, a kilku ma już lipe.
Obserwuje słuchacz jak zmieniało się nam życie.(życie)
Masz to, na pierwszej, drugiej, trzeciej, czwartej płycie.(bedzie piąta)
Były problemy, wyszła płyta „Granda”.
Dobre chłopaki, powstała nasza banda.
Chłopak za kratami i to nas nie złamało.(cały czas)
Co nas nie zabije, wciąż nas wzmacniać miało.
Powstała powieść życia, dłuższa niż Prusa „Lalka”.
Dużo pomogła mi od Richiego salka.
Nie na darmo trzecia płyta nosi tytuł „Walka”.
Bezimienni Bytom, nieskażona marka.

[RYJEK]
2004 rok, pamiętasz Lustro człowiek?
Bytomskie społeczeństwo odczuło pierwszy ogień.
Z uderzeniem wtedy mocnym, weszliśmy na rejony.
Płyta „Verba Veritatis” zebrała swoje plony.
Brak mojej piony, na drugiej, trzeciej płycie.
Bo niestety różne scenariusze, pisze życie.
Czas na ukrycie dla mnie w obcym kraju.
I stopniami tych schodów nie doszedłem do raju.
Trzymiesięczna pucha i szybki wylot stamtąd.
I w kieszeni mojej, znów całkiem inny banknot.
Tam też zdążyli zamknąć,mnie po drugiej stronie.
„Granda” płyta, Polska deport wszystko poszło w jeden moment.
Płyta „Walka”, ja na n-kach i w kajdankach.
Przez dwa i pół roku, ten ciężar nosiłem na barkach.
Dla dobrych chłopaków teraz płyta czwarta.

Wszystko zaczęło się od "Verba Veritatis"
byłeś i widziałeś jak zmieniły się te czasy
tak jak wtedy tak i dziś bez sprzętu i bez kasy
prości ludzie dobre chłopcy zawsze pełni pasji.
lustro granda walka czas i moje życie
co mnie nie zabije to mnie wzmocni na tej płycie,
co mnie wzmocni na tej płycie .... na tej płycie.

2011 znów się pojawiamy nie zawiedziesz się
bo na lepsze wyszły zmiany ,
dbamy o postawy charakter wizerunek
wyjebane mamy by u obcych mieć szacunek.
Po dzień dzisiejszy z nami dobre chłopaki
Artur Kadłubek oraz bracia Zwierzaki,
Copa ...(??)... i Mariusz Radziszewski
wypijmy za nasz Bytom (za co?!) i za żywot miejski,
Kazik, Majonez oraz Damian Jonak
z tobą do ringu na mikrofonach,
dziękówa ekipy z innych miast Polski,
za waszą gościnę choć jestem Bytomski
To wszystko zawarte w naszym czwartym krążku,
jestem ze śląska a mówię po polsku,
klincz coraz większy wciąż się rozrasta,
sprawdź nas to muzyka miasta.

Wolność a razem z nią czwarta płyta,
"Co mnie nie zabije to mnie wzmocni"
i się nie pytaj,
będziesz widział człowiek będziesz brat również słyszał,
o anielskim sercu zwariowanego Ryjka.
Pozdro dziękówka za wszystko za szczery doping Bytomski polonisto,
dla Mariusza Welca za swoje osiągnięcia,
i za to że dynamit ma w swoich pięściach.
Dla pinkiego i karzełka za ich szczerą pomoc
że nie dali bym utonął za to z pioną
za całe moje grono i olimpijski klimat
za każdy temat który potem przełożyłem w rymach.
Szacunek dla wszystkich tutaj nie wspomnianych
dla tych to dla tych to to dla ludzi mi znanych .... Londyn Pozdro!!

Wszystko zaczęło się od "Verba Veritatis"
byłeś i widziałeś jak zmieniły się te czasy
tak jak wtedy tak i dziś bez sprzętu i bez kasy
prości ludzie dobre chłopcy zawsze pełni pasji.
lustro granda walka czas i moje życie
co mnie nie zabije to mnie wzmocni na tej płycie,
co mnie wzmocni na tej płycie .... na tej płycie.
Aha
Hemp Gru (hu)
Kaczy Proceder
Firma
Dixon37
Taki jest wyrok ulicy

Jeszcze raz króciutko i co ty kurwo na to?
Ulica sztywniutko wysyła elo braciom
Firma, Dixony i Hemp Hemp Gru
Czy jeden czy więcej niż tysiąc słów
Czy jeden czy skreśla życie twe w moment
Jeśli sam ziomek nie działasz świadomie
Nikt ci nie pomoże w tym bagnie utoniesz
Jeśli jesteś szują, zaklaszczą me dłonie.

Niedopuszczalne jest dopuścić się do zdrady
Ten wyrok zapada gdy ktoś łamie zasady
Takiemu śmieciowi nie podaje się tu graby
Jeśli grasz nie fair to notuje straty.
Bo jeśli jesteś czysty to notuje zyski
Szanuj człowiek siebie, miej szacunek do swych bliskich
Postępuj rozważnie i nie wyrządzaj krzywdy
A osiągniesz poziom możliwie najwyższy.

Raz ulica sprawiedliwie donosicieli karze
Jak na ławie oskarżonych sprzedanych na lewo twarze
Chcesz to ci pokażę złości mej powody
Wyrok w imieniu ojczyzny, lecz gdzie kurwać są dowody
Bezinteresowna zawiść albo chciwość to powody
Że jedni ludzie drugim kurewskie robią szkody
Uliczny zarobek kusi: kieszeń, dragi, samochody
To co mogę ci doradzić - trzymaj facet, nie trać głowy.

Firma-krk-Dixon37-Hemp-Gru-JLB-Kaczy-Proceder
Firma-krk-Dixon37-HG-JLB-Kaczy-Proceder [x2]

Uliczne wyroki za twe na ulicy kroki
Smutek ogarnia głęboki, bez kompromisu, bez zwłoki
So nieważne, że przeżyjesz jak z honoru twego zwłoki
Jeśli tu źle postąpiłeś, szacunku się pozbawiłeś.

To dlatego długo tak
Robimy hardcorowy rap
Aby wskazać tobie znak
Abyś postępował tak
Aby bez kulawej wstawki po tobie pozostał ślad
Priorytetem jest szacunek my myślimy tak od lat.

I znów Mokotów, rapu aktywny styl
Kręci ten młyn, jest z nami doktor dym
Wyrok ulicy kapuście mówi giń
Zdąży on zapaść nim zdążysz zamknąć drzwi
Zakończy marne dni za te wszystkie łzy
Bez znieczulenia i bez litości krzty
Cemność zapada, to jest podziemia styl
Do ciebie, człowiek, surowej prawdy krzyk

Wielu myśli, że rozumie, wielu myśli, że to czuje
Wielu pragnie władać sceną ale ja ich nie kupuję.
Komercyjne gwiazdy wyginają się na klipach,
A na mikrofonie płynie padaka i lipa
Wykozaczone łajzy mają groźne miny w klipach
Ale nas nie oszuka żadna podrabiana pipa
Dobry chłopak może egzystować
A frajer, który sprzedał, musi się schować.

Firma-krk-Dixon37-Hemp-Gru-JLB-Kaczy-Proceder
Firma-krk-Dixon37-HG-JLB-Kaczy-Proceder [x2]

Ktoś wydaje wyrok śmierci prosto z więzienia
Tu nie ma odroczenia, nie ma przedawnienia
Jak kogoś mocno wkurwisz, no to do widzenia
Chcesz przewalać gangsterów? życzę powodzenia.
My robimy swoje, mija kolejny rok
To jest właśnie Firma, pięciogłowy smok
Tu nie wszystkie problemy pozałatwiasz szmalcem
Okradłeś swego ziomka, to połamią ci palce

Tu tu tu jest krótko
Sprzedałeś - chuj ci w dupę szmato
Będziesz jebany do końca życia
I co ty na to
Cisnę z kurestwem, nie pytaj czy warto
Przez taki kurwy system zabiera wolność braciom
HWDP śmierć konfidentom
Każdy kapuś nosi frajerskie piętno
To o lamusach co na komendzie miękną
Po wyrok na tych co przerywają ciszę świętą

Hemp Gru, Dixon tu, żyjemy tu
Tu na ulicy gdzie miejsce miał niejeden bunt
Wśród tych osiedli wśród przyjaciół gród
Gdzie żyjesz według zasad od narodzin aż po grób
I chroń Cię Bóg byś nigdy ich nie złamał
Zaufał ci brat na słowo, a ty żeś skłamał
Przekręciłeś go na sos, rozjebałeś się na pałach
Czego byś nie miał w planach, pamiętaj, spotka cie kara

Firma-krk-Dixon37-Hemp-Gru-JLB-Kaczy-Proceder
Firma-krk-Dixon37-HG-JLB-Kaczy-Proceder [x2]
(Liber)
Jedni milczą, drudzy wyją, krzyczą pod zgnitą pryczą z nabitą szprycą chór
szczytom ekstazy. Czekam, co się jeszcze zdarzy, ilu z nas przestanie
marzyć. Myślę, kiedy padnie pierwszy, wtedy reszta wstanie, przejży, może
finisz będzie lżejszy, może się ockną na styk narazie nie ma szpryc, ale
chwieje się szyk nie wiemy jaki będzie szczyt. Nie widać granic, trzeźwi
najebani, coraz częściej tacy sami - zboczeńcy i kapłani zakamuflowani,
jak daleko się posunie rozwój?? Z rozmów do czynu chaos, anarchia. Rozbój
i strach brak oparcia. Religia nie wystarcza, dla chłopaka najważniejsze
to, co trzyma w palcach, nie to, co słyszy na mszy. Może ja uwierzę, może
ty. Niektórzy nie chcą uwierzyć, obserwując ten syf. Nierząd z kamerą
wśród zwierząt. Terroryści grożą, że uderzą, rosną mafie, znikają małe
sklepy. Wierzy i modli się papież. Na jakim to jest wszystko etapie?? Mowa
o całym świecie, mowa o naszym rapie. Czy to APOGEUM??

Ref.: Świt, kolejny wschód słońca nad głową,
Szczyt, może ten szczyt mamy już za sobą
może ten szczyt mamy już za sobą,
za sobą, za sobą.
Świt, kolejny wschód słońca nad głową,
Szczyt, może ten szczyt mamy już za sobą,
Może odejdzie i narodzi się na nowo, na nowo

(Liber)
Rym do bitu u styku trudny do odczytu. Ile zgrzytów w nocy i świtów
upałych bitów. Ile jeszcze do szczytu pobytu na rynku zbytu. Ile dzionków
do końca rapowych rządów ziomków. Naraznie płyt na gazie na fazie, znaczy
w ciągu, od gongu wejścia do odejścia gongu. Oto chwila czynu, jak
maksimus w polskim koloseum. Pięć minut maksimum formy APOGEUM może
dopiero przyjdzie. Wyrocznia będzie chojna, cykliczna forma jak sinusoida.
Odejdzie i powróci, jak wiosna na tych ziemiach. Prażki, upadki i wzloty
na przemian.

Ref.: Swit...
Nie potrzeba mi już więcej wrogów
Za wiele czasu poszło na marne
Kiedy patrzę teraz na to bardziej z boku
Widzę, że to było czasem gówno warte
Za wiele przepychanek bez sensu
Tylko się szarpię w miejscu
Zamiast wykorzystać szansę
Złapać tę falę i biec w przód
Dzień już tak nie jest dla nas łaskawy
Jak wtedy, gdy byliśmy dziećmi, wierz mi
Mamy teraz o wiele ważniejsze sprawy
Świat się już z nami nie pieści, kiedy
Rano patrzę na swoją twarz w lustrze
Mówię sobie sam „masz dar, skup się"
Weź się w garść i każdego dnia
Pracuj na ten plon, który zbierzesz pojutrze
Niewiele osiągniesz w sekundę
W tyle gasną ci, co sprzedają skórę
Przestań się dziwić, że masz ciągle pod górkę
Skoro się pchasz na samą górę
Chcesz umrzeć? To możesz zawsze
Ale jaki to ma sens, skoro
Pewnego dnia to cię i tak dopadnie
To jest poza twoją kontrolą

Ref.
Co będzie jutro tego nie wie z nas nikt (nikt)
Bywa trudno, nim się wejdzie na szczyt (szczyt)
Nie jest za późno, póki tlen jest we krwi
Nie wiem co myślisz ty,
mi jest żal tych zmarnowanych dni

Ty to nazwij jak chcesz, potrzebuję detoksu, rezurekcji
Potrzebny mi lek, choć kropla porządku
W morzu chaosu, który już mnie męczy
Mam dosyć już marnowania energii na bzdety bez znaczenia
Zbyt wiele rzeczy nie daje mi nic
A tylko coś ze mnie zabiera
Za moment mi stuknie trzydziestka
I sam siebie pytam „co dalej?”
Nie jestem durniem z osiedla
Wiem, że mam talent
Dlatego tak łatwo się nie poddaję
Ale czasem już naprawdę w to wątpię
Gdy wkładam w to pracę, uwagę i forsę
I chociaż udaję, że jest dobrze
Czuję coraz bardziej to, że źle skończę, stop
Potrzebny mi oddech
Bo naprawdę mnie to gówno zabije
Potrzebuję siebie z powrotem
I znam też niejedną osobę
Która cieszy się z tego, że żyje
Przemierzyłem sam w najciemniejsze noce, największy las
Nie wiem, czy było warto, to nie przyszło łatwo
Ale teraz chcę wyjść na światło dnia

Ref.
Co będzie jutro – tego nie wie z nas nikt (nikt)
Bywa trudno, nim się wejdzie na szczyt (szczyt)
Nie jest za późno, póki tlen jest we krwi
Nie wiem co myślisz ty, mi jest żal tych zmarnowanych dni

Chcę ujrzeć świt, nie chcę umrzeć dziś
Chcę ujrzeć świt, nie chcę umrzeć, nie dziś
Chcę ujrzeć świt, nie chcę umrzeć dziś
Chcę ujrzeć świt, chcę ujrzeć świt, świt

Jeżeli byłeś tu, gdzie ja, albo nadal tu jesteś
Jeśli patrząc na siebie mówisz „
To już nie ja, umarło coś we mnie i nic mi się nie chce”
Nim zaciśniesz tę pętlę na szyi
Połkniesz te kilka tabletek w chwili
Kiedy cię dopada zwątpienie wylicz
Choć jeden raz, kiedy świat cię zadziwił
Wiem, czasem to wredny skurwiel
Raczej nie siedzi potulnie
I kiedy już plecak masz pełen wkurwień
Dorzuci chętnie furie
Cóż, tak już jest
Nie szukam w tym głębszego sensu
Wkurwiam się też
Ale trzeba to przyjmować po męsku
Jak chce się przyglądać pięknu
Jak chce się oglądać w dzień
Czasami trzeba pokonać sporo lęków
Czasami dostać w łeb
I to jest okej, chociaż czasem to trudne
To nas uczy pokory
Wszystko czasami i dla mnie jest szarobure
Trzeba chcieć ujrzeć kolory

Co będzie jutro – tego nie wie z nas nikt
Bywa trudno, nim się wejdzie na szczyt
Nie jest za późno, póki tlen jest we krwi
Nie wiem co myślisz ty, mi jest żal tych zmarnowanych dni

Chcę ujrzeć świt, nie chcę umrzeć dziś
Chcę ujrzeć świt, nie chcę umrzeć, nie dziś
Chcę ujrzeć świt, nie chcę umrzeć dziś
Chcę ujrzeć świt, chcę ujrzeć świt, świt

Ref.
Co będzie jutro – tego nie wie z nas nikt (nikt)
Bywa trudno, nim się wejdzie na szczyt (szczyt)
Nie jest za późno, póki tlen jest we krwi
Nie wiem co myślisz ty, mi jest żal tych zmarnowanych dni
Ras Luta:
Nie wierz kiedy mówią Ci: już więcej nie zostało nic,
że cierpimy na próżno
Nigdy nie przestawaj śnić o tym co przyniesie świt
Na miłość nie jest za późno x2

PMM:
Mama wpoiła mi miłość, "Synu nikt nie jest gorszy,
patrz gdzie stawiasz kroki, pomyśl zanim osądzisz,
wybierz w zgodzie z sumieniem, za Ciebie będę się modlić"
Poszedłem za twoim słowem- pozorów nie ma w miłości
Zbyt mało w nas troski, bywamy bezlitośni
Dla wygody i potrzeb bardziej chciwi i groźni
Chory konsumpcjonizm rządzi, prowadzi do zbrodni
Ciężko nam przeprosić, wybaczyć, ustąpić
Rozgrzeszyć, darować wciąż dla siebie obcy
Nie chcemy się zrozumieć i godzić, wolimy błądzić
Powiedz, wobec podziałów ile rzeczy nas zjedna
Chcemy mieć wszystko szybko, dostać się na piedestał
Uczą poniżania kobiet, agresja rośnie wśród młodych
Dzielą ludzi na kategorie by więcej władzy zdobyć
Ile można ocalić by nas to nie zabiło
To nie prawda, że jest za późno na miłość

Ras Luta:
Nie wierz kiedy mówią Ci: już więcej nie zostało nic,
że cierpimy na próżno
Nigdy nie przestawaj śnić o tym co przyniesie świt
Na miłość nie jest za późno x2

O.S.T.R:
Nikt nie jest idealny, masz blanta, zapalmy
Gdzie ta miłość? Ludzie- małpy
Dżungla, walka na palmy, ju jitsu, Al Bundy
Zatrzymaj w wyobraźni, moją bronią przekaz-chwytaj dzień młody,
Jutro na nas nie zaczeka, mamy więź z życiem w tem wydech trzyma nas
Wiem, widzę dzisiaj jak sens płynie w żyłach, a
Czy to miłość, życia smak? Fakt to nie mój interes
Ten świat potrafi brać miłość, to przyzwyczajenie stary
Żart, strach przed osamotnieniem, nie ma nas
No bo jak mamy być jak nie ma Ciebie świat?
W full kolorze seks w postaci QWERTY
Wilki walczą o swoje, obce narzucając trendy
Ziemia mówi nam :"spierdalaj", trzęsie się jak Ali,
Sami, wszystko będzie na nas, apokalipsa bez granic
Oszukani przez los, wspomnę nim zapadnie wyrok:
To nie prawda, że jest za późno na miłość

Ras Luta:
Nie wierz kiedy mówią Ci: już więcej nie zostało nic,
że cierpimy na próżno
Nigdy nie przestawaj śnić o tym co przyniesie świt
Na miłość nie jest za późno x2

PMM:
Czy potrafimy być szczęśliwi, kiedy niszczy nas egoizm?
Zatracamy się w tym, co nas chwilowo ukoi
To szybki seks, a miłość może zmienić wszystko
Zamiast kolejnych eks lepiej zmień towarzystwo
Tablety Cię ogłupiają, alkohol robi to samo
Naprawdę nie pamiętasz, czy nie chcesz pamiętać rano ?
Co się stało? Odebrało Ci świadomość widzę, i nie wierzę, że dobrze Ci ze wstydem
Miłość może zmienić świat a świat zmienia nas samych
Zanim odejdziemy stąd, wyznacza dokąd zmierzamy
Więcej empatii dla starszych, współczucia dla biednych
Nim znieczulica sprawi, że będziemy obojętni
Świat bez miłości jest światem martwym
Wybierzmy radość i życie zamiast pragnienia śmierci
Zduszeni chłodem i nic nie wartym wierzeniem ślepo w to, że jakoś się nam poszczęści
Popełniamy błędy i szukamy perspektyw
Podstawieni pod ścianą nie godzimy się z tą chwilą
Dopóki możemy coś zmienić
To nie prawda, że jest za późno na miłość

Ras Luta:
Nie wierz kiedy mówią Ci: już więcej nie zostało nic,
że cierpimy na próżno
Nigdy nie przestawaj śnić o tym co przyniesie świt
Na miłość nie jest za późno x2
Onyx:

[Fredro Starr]
Ugh, yeah word up word up
Ugh-huh.Ugh-huh
Yeah yeah
Word Up
Yo, it's one for the struggle
Two for the pain
Three for the niggas with bullets in their brains
Word Up braat
O.N.Y.X and Slums Attack
Yo, yo

Ayo, the first time I got to Poland
I saw the guys patrolling blocks emotional cold as same
As the as the blocks in ocean
Blockler was just ready to took a look on the niggas in the wrong way
Several hours come out to be a long way
Long days turned out into shorter nights, because all my life I have to fight
In order to escape from self-suicide
Gats up, to the sky, burned on the hip
Hollow tips for the politics
Niggas better learn quick
Real recognize real
Hip-Hop, respect that, salute
Eyes red, ready to shoot
Bulletproof, the mic buff
My Nike boots, are shopped off
Slums Attack, guns react
With automatics cause an ave
I'm making back up
Sixteens in the clip
Sixteens when I spit
Sixteens in the whip
I'm for the trouble
Two for the pain
Three for the niggas with bullets in their brains

Ref.:
Dziewięćdziesiąte lata, odległe miejsca, on słucha!
Oni wykonują, łączy ich hip-hop sztuka.
On drapie płyty, próbuje tworzyć, igły zdziera!
Hip hop elementy, każdy z nich z nich pożera show!
Koncerty, teledyski, bariera marzeń.
Ludzie z pasją doprowadzają do tych zdarzeń.
Tworzą historie, O.N.Y.X, TEWU, SLU, wspólny projekt.

Peja:
Rozpoznaj combo z la bomby, nagrany jakiś czas temu.
Colabo SLU, ONYX, człowieku nic złego nie mów.
Kilka lat temu pamiętam, z Darkiem lot przez Atlantyk,
ten pierwszy raz miałem ciarki, spełniam marzenia z braćmi.
Ten pierwszy wylot do stanów, widok wieżowców projecty.
Zamurowało pięć dzielnic, oto wizyt efekty.
Tworzę historię, powiedzmy, mamy dziś dużo szczęścia,
od dziecka słuchałem rapu, chciałem ten rap napieprzać.
Dziś wspólnie z braćmi na scenie, złączeni porozumieniem.
Rap stał się naszym tłumaczem, rap to me przeznaczenie.
A Bacdafucup natchnieniem, do życia grałem pirata,
93 ważna data, wtedy powstał Slums Attack.
W walkmanie bez przerwy latał Fredro i Sticky,
ciężkie czasy dla kliki, chodziłem zły i przybity.
Dzisiaj profity i hity, nagrania dają nam kopa.
Zapamiętaj to chłopak, sen możesz zrealizować!

Ref.:
Dziewięćdziesiąte lata, odległe miejsca, on słucha!
Oni wykonują, łączy ich hip-hop sztuka.
On drapie płyty, próbuje tworzyć, igły zdziera!
Hip hop elementy, każdy z nich z nich pożera show!
Koncerty, teledyski, bariera marzeń.
Ludzie z pasją doprowadzają do tych zdarzeń.
Tworzą historie, O.N.Y.X, "Slam" SLU, wspólny projekt.

[Sticky Fingaz]
I murder, I murder, I murdering on the beat
Now turn the lights so everybody see
I'm not to be, not to be, not to be fuck with!
One time you figured it out, it's too late bitch!
I shoot rappers up, ha-ptfu spit them out!
I got the choppers in waiting boy, don't let me send them out!
So many guns that I'm own, that I can't read them out!
Trust me dog, you don't wanna my name in your mouth!
I'm dot on their foes, they have dot on their clothes
You nothing but 0s, you gonna be fuckin' exposed!
Got the whole crowd tryna to see me up on their toes!
You get swish G's out, i'm leaving nothing but holes!
I'm man in depress with,one hand on a Dessert
In the land of desperate, I'm the man you shouldn't mess with!
I'm live for war, you die in peace
And when it comes to Sticky Fingaz nigga is zajebisty!

Tewu:
To historia, brak granic, to, to Colabo!
Ocean, zderzenie, fali rymów, Colabo!
Ziemia, powietrze, pióro Colabo!
Nuty, szacunek, one love, Colabo!
To historia, brak granic, to, to Colabo!
Ocean, zderzenie, fali rymów, Colabo!
Ziemia, powietrze, pióro Colabo!
Nuty, szacunek, Hip Hop, Colabo!
[Scratche]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo