Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Bezimienni Bytom, Bezimienni Banda!

[Ostry]
Przekaż całej Polsce Bezimiennych płyta.
Bytom, Śląsk, rap i ulica.
Pamiętasz stare Lustro? Spełniałem swe marzenia.(pamietasz?)
Przyjaciołom piona, a kurwom do widzenia!( do widzenia!)
Świat zawirował, czas pierdolnął jak z procy.
Zasmakowałem krwi, poznałem życie nocy.( a jak )
Poznałem dobrych ludzi, konkretną ekipę.(piona chłopaki)
Wielu do dziś ze mną, a kilku ma już lipe.
Obserwuje słuchacz jak zmieniało się nam życie.(życie)
Masz to, na pierwszej, drugiej, trzeciej, czwartej płycie.(bedzie piąta)
Były problemy, wyszła płyta „Granda”.
Dobre chłopaki, powstała nasza banda.
Chłopak za kratami i to nas nie złamało.(cały czas)
Co nas nie zabije, wciąż nas wzmacniać miało.
Powstała powieść życia, dłuższa niż Prusa „Lalka”.
Dużo pomogła mi od Richiego salka.
Nie na darmo trzecia płyta nosi tytuł „Walka”.
Bezimienni Bytom, nieskażona marka.

[RYJEK]
2004 rok, pamiętasz Lustro człowiek?
Bytomskie społeczeństwo odczuło pierwszy ogień.
Z uderzeniem wtedy mocnym, weszliśmy na rejony.
Płyta „Verba Veritatis” zebrała swoje plony.
Brak mojej piony, na drugiej, trzeciej płycie.
Bo niestety różne scenariusze, pisze życie.
Czas na ukrycie dla mnie w obcym kraju.
I stopniami tych schodów nie doszedłem do raju.
Trzymiesięczna pucha i szybki wylot stamtąd.
I w kieszeni mojej, znów całkiem inny banknot.
Tam też zdążyli zamknąć,mnie po drugiej stronie.
„Granda” płyta, Polska deport wszystko poszło w jeden moment.
Płyta „Walka”, ja na n-kach i w kajdankach.
Przez dwa i pół roku, ten ciężar nosiłem na barkach.
Dla dobrych chłopaków teraz płyta czwarta.

Wszystko zaczęło się od "Verba Veritatis"
byłeś i widziałeś jak zmieniły się te czasy
tak jak wtedy tak i dziś bez sprzętu i bez kasy
prości ludzie dobre chłopcy zawsze pełni pasji.
lustro granda walka czas i moje życie
co mnie nie zabije to mnie wzmocni na tej płycie,
co mnie wzmocni na tej płycie .... na tej płycie.

2011 znów się pojawiamy nie zawiedziesz się
bo na lepsze wyszły zmiany ,
dbamy o postawy charakter wizerunek
wyjebane mamy by u obcych mieć szacunek.
Po dzień dzisiejszy z nami dobre chłopaki
Artur Kadłubek oraz bracia Zwierzaki,
Copa ...(??)... i Mariusz Radziszewski
wypijmy za nasz Bytom (za co?!) i za żywot miejski,
Kazik, Majonez oraz Damian Jonak
z tobą do ringu na mikrofonach,
dziękówa ekipy z innych miast Polski,
za waszą gościnę choć jestem Bytomski
To wszystko zawarte w naszym czwartym krążku,
jestem ze śląska a mówię po polsku,
klincz coraz większy wciąż się rozrasta,
sprawdź nas to muzyka miasta.

Wolność a razem z nią czwarta płyta,
"Co mnie nie zabije to mnie wzmocni"
i się nie pytaj,
będziesz widział człowiek będziesz brat również słyszał,
o anielskim sercu zwariowanego Ryjka.
Pozdro dziękówka za wszystko za szczery doping Bytomski polonisto,
dla Mariusza Welca za swoje osiągnięcia,
i za to że dynamit ma w swoich pięściach.
Dla pinkiego i karzełka za ich szczerą pomoc
że nie dali bym utonął za to z pioną
za całe moje grono i olimpijski klimat
za każdy temat który potem przełożyłem w rymach.
Szacunek dla wszystkich tutaj nie wspomnianych
dla tych to dla tych to to dla ludzi mi znanych .... Londyn Pozdro!!

Wszystko zaczęło się od "Verba Veritatis"
byłeś i widziałeś jak zmieniły się te czasy
tak jak wtedy tak i dziś bez sprzętu i bez kasy
prości ludzie dobre chłopcy zawsze pełni pasji.
lustro granda walka czas i moje życie
co mnie nie zabije to mnie wzmocni na tej płycie,
co mnie wzmocni na tej płycie .... na tej płycie.
Skazani na to by radzić sobie w życiu samu
Nieraz narażeni na setki problemów
Nie pytaj czemu oni powiedzą ci to samo
Ludzie którym na starcie nic nie dano
Walczą z zasadzkami jakie życie oferuje
Każdy przecież kombinuje tak jak może
Jeden lepiej drugi gorzej
Jeśli nic nie będziesz robił nawet Bóg ci nie pomoże
Wszystko coraz gorzej a w polskich nowych grach
Jak na przyszłość młodych ludzie to przechujowy znak
Weź to pod uwagę nie lekceważ tego
Siedząc na dupie na pewno nie zdziałasz nic dobrego
Tak jak nie jeden którego coś w życiu uczyło
Szanse na normalne życie przekreśliło
Jeden na plecach prawie całe życie spędza
Drugi się nie oszczędza a w brudnych bramach kurwa nędza
To nie jest miasto w którym każdy słucha księdza
Szalonego miasta musisz poznać potencjał
WYP3 szlaki już zostały przetarte
Wydeptane ścieżki do domu rano o czwartej
Pamiętasz tą najebkę już chyba nie pamiętasz tamtej
Wytarte buty od chodników i spodnie przetarte

Ref. x2
WYP3 to jeszcze nie wszystko
Wojtas Borixon na życiowych schodach
Nieraz wywracając się na przeszkodach
Teraz do góry temat zmienny jak pogoda

To zaczęło się dziać już chyba kilka lat temu
Każdy prze ten okres ułożył sprawy po swojemu
Bez pretensji co chciało życie daje mu
Jednemu dobrze drugiemu setki problemów
Teraz na dobre i na złe Wojtas Borixon
Wbrew innych domysłom robimy swoje
Nieraz upadki nieraz podboje
WYP3 ramię w ramię stoję ramię w ramię stoję

Koniec stresów koniec po co się dołować
Wszystko z czasem musi się wyklarować
Niepowodzenia na dobrą drogę skierować
Pozytywne nastawienie zakodować w głowie
WYP3 w trzeciej osobie
Wojtas Borixon na życiowych schodach
Porażki sukcesy jeszcze długa droga
W świecie w którym rządzi nienawiść i zgoda
Wszystko oparte na tych samych sposobach
Wyjść z każdej sytuacji i nie szukać wroga
Ominąć konflikty jeszcze nie raz się uda
Radość na twarzach na stole jointy i wóda
W ten sposób zabijana jest miejska nuda
Musisz odreagować to normalne
Patenty są legalnie i nielegalne
Każdy stosuje metody indywidualne

Ref. x4
WYP3 to jeszcze nie wszystko
Wojtas Borixon na życiowych schodach
Nieraz wywracając się na przeszkodach
Teraz do góry temat zmienny jak pogoda
Kiedy słuchasz serca, nie opuszczaj głowy,
i pamiętaj, żeby patrzeć pod nogi,
Od podejścia zależy co zrobisz,
wszystkie drogi jednak prowadzą w dwie strony... /x2

Hades :
Prawda rośnie wdeptana w ziemię,
Na mojej drodze ciągle mocne korzenie,
Biorę oddech by iść przed siebie,
Codziennie myśl, że to dziś coś zmienię,
Na bani film, albo błąd w systemie,
A skąd mam wiedzieć?[co?] sieje ziarno jak pożecz.
Wbijam je w glebę pneumatycznym młotem,
Wybrałem drogę w jedną stronę, a chuj z powrotem,
To nie mój problem, więc nie kuś mnie swoim złotem,
Nie mów mi co dobre, gdy sam idziesz na dno,
HAD nie jest robotem jak K.R.S. i Buckshot,
Gorące żarło, którego nie ściągam z rusztu,
Krwiste słowa opierdolić bez sztućców, na zdrowie!
W tym czasie podkręcę ogień,
Wybrałem tą drogę wiem, że idę w dobrą stronę...

Kiedy słuchasz serca, nie opuszczaj głowy,
I pamiętaj, żeby patrzeć pod nogi,
Od podejścia zależy co zrobisz,
wszystkie drogi jednak prowadzą w dwie strony... /x2

Sokół :
Czy wszystkie drogi prowadzą Cię do Rzymu?
Mnie nie, ja zawsze mam wybór skurwysynu,
Nie poddam się prądom, które wokół płyną,
Nie idę tą drogą, żeby nią zasłynąć,
Patrzę, widzę, często sam z tego szydzę,
W oczach tych zobacz salony i ulice,
33 lata tej drogi pokazały mi jakie mogą być różnice,
Nie rób nic tylko po to, żeby innym udowodnić,
To pułapka, nie rób nic pod nich,
Nieważne czy wnętrze Lexusa czy chodnik,
Ważny jest cel i kim jest Twój przewodnik,
Czasami czuje jakbym połkną żyletkę,
I nic nie poczuł jakbym miał z kamienia wnętrze,
Jeszcze karczmarzu daj wina gawiedzi,
Idę w taki sposób, by nie kłamać u spowiedzi...

Kiedy słuchasz serca, nie opuszczaj głowy
i pamiętaj, żeby patrzeć pod nogi,
Od podejścia zależy co zrobisz,
wszystkie drogi jednak prowadzą w dwie strony... /x2

Diox :
Moja droga jest prosta, prowadzi w jedno miejsce,
I choć, nie ma tam złota to trafię nią po szczęście,
Moi ludzie, których kocham, niezmiennie,
Dają mi moc i siłę by iść tam codziennie,
Dojdę tam, za rękę z muzą, którą gram,
I nie chodzi mi o złoty pałac, platynowy bar,
Tam gdzie szacunek, miłość i zrozumienie,
Mają większe znaczenie niż pełnie kieszenie,
Tam, gdzie Babilon jest wart tyle co bilon,
Wieje wiatr i pada domek z kart z jedną chwilą,
Świat ma wiele dróg, ja biorę tą jedyną,
Co daje mi więcej szans choć jest jedną na milion,
Ty wykorzystaj dobrze swój dar od Boga,
I nawet bez mapy podróżuj ciągle w stronę słońca,
Znienawidź nienawiść, naucz się kochać,
I przekaż to potomnym bracie, to dobra droga...

Kiedy słuchasz serca, nie opuszczaj głowy,
i pamiętaj, żeby patrzeć pod nogi,
Od podejścia zależy co zrobisz,
wszystkie drogi jednak prowadzą w dwie strony... /x2
Chciałbym móc wejść do twoich myśli
potem wyjść i spytać co naprawde myślisz
chciałbym znać twój kod do sejfu
potem zmienić go żebyś nie miał dostępu
chciałbym nigdy się tym nie znudzić
i mieć tu na biurku czerwony guzik
wyłączyć nim niektórych ludzi
i wyprać na świecie wszystkie brudy
chciałbym ale to nie jest real
nieraz tak mam jak zajaram ziela
to jest Borixon poznaj skurwiela
niektórych onieśmiela mój relaks
nagrywam rapy z przesłanką prostą
dobra nie cofaj jak poszło to poszło
mam nadzieje że reszta się ścieła
dziś robie tylko szum do dzieła

Szum dziś moge zrobić tylko szum
nowy Borixon jestem tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
a ty dziewczynko jesteś tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
ej chłopaki jesteście tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
BRX jestem tu

Siemano to jest druga część dziś
moge zrobić dla niej tylko szum wiesz
jestem o krok od sukcesu
tymczasem pozdrawiam dzieciaków biznesu
nie jara mnie już druga połowa
oni mają szum ale tylko w głowach
to jest moja nowa wersja lansu
szum zrobie w klubie baunsuj
licz pliki sraj w narkotyki
nie zrobisz tak dziś jutro jesteś nikim
ja jestem sobą dzieciak
zacieram bity i mieszkam w Kielcach
juicy juice jak blok ubrania i sok
i kurwy które chcą jeść nam z rąk
drugi raz powtórka hasło
moge zrobić szum sprawdź to

Szum dziś moge zrobić tylko szum
nowy Borixon jestem tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
a ty dziewczynko jesteś tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
ej chłopaki jesteście tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
BRX jestem tu (x2)
Hemp Gru,Wolny Świat,
Wolni Ludzie,Wolny Umysł

[Bilon]
A kryzys to wyzysk i po to jest stworzony,
fikcyjny terroryzm na potrzeby wojen,
moskiewski teatr z new yorku wieżowiec,
pada z nim człowiek, wokół milczenie owiec.
W poczuciu strachu dojrzewa pokolenie,
brutalna rzeczywistość, skażone pożywienie,
to korporacja, steruje mym istnieniem,
pieprze ten syf, zapadam się pod ziemię.
Z głodu padają ludzkie szkielety,
brakuje żywności a w szwach pękają sklepy,
czerwony dywan, błękitna krew zdobywa,
atomowa era, armia nie odpoczywa.
Toksyczna mentalność, światowa polityka,
nie mam na to wpływu, nikt o nic mnie nie pyta,
gdzie tu logika, bania znów mocniej zryta,
wolne wybory a świnie u koryta.
Zwyczajna lipa, wciskają nam ciemnotę,
świat gubi wartości, chodzi tylko o flotę,
dziś niczym Dawid toczę walkę z goliatem,
i w imię świadomości pochylam się nad światem.

Władza, Terror,Pieniądze, Agresja.
Powiedz ojciec, jak dziś żyje się uczciwym.
Rząd okrada ludzi.
Dzieciak, dzieciak to nie żarty.
Bestia na tronie.
Chcą byś złożył broń i poddał się bez walki.
Rządowa Mafia, czy to do ciebie trafia.
No powiedz kto, no kto za tym stoi.

Ref.
2x
Kiedy giełda padnie, Internet Zawiedzie.
Bank centralny trafi szlak, a karta nie przejdzie.
Spojrzysz człowieku w niebo, szukając blasku Słońca.
Plastikowe społeczeństwo zbliża się do końca.

[Wilk]
Skażone: gleba, woda i powietrze,
podstawowe prawa dla ludzi niedostępne,
jak apartamenty na czterdziestym piętrze,
ten luksus nie dla wszystkich zamienił byś się chętnie.
Ktoś oddaje serce i wypruwa żyły,
po co,po to aby jego dzieci lepiej niż on żyły,
system nada pesel, system nada NIP,
dla systemu jesteś tylko ciągiem cyfr.
Ma pan konto, może jakiś kredyt,
nie wiem skąd w społeczeństwie to poczucie biedy,
spójrz na Grecje, o co walczyły Ateny,
o euro, dolary, jebane plny.
raczej o wolność, nic nie zdławi tego krzyku,
nowa generacja, pokolenie niewolników,
Chcą kupić twoją duszę, chcą sprzedać cię jak stoisz,
podpiszesz po dobroci albo zmuszą cię jak wolisz.
Mogą Więzić, zabrać dziecko, pozbawią majątku,
znieważą, mają patent na każdego bez wyjątku,
teraz twój ruch, czy się poddasz transformacji,
wpisz duch epoki i szukaj informacji.

Władza, Terror,Pieniądze, Agresja.
Powiedz ojciec, jak dziś żyje się uczciwym.
Rząd okrada ludzi.
Dzieciak, dzieciak to nie żarty.
Bestia na tronie.
Chcą byś złożył broń i poddał się bez walki.
Rządowa Mafia, czy to do ciebie trafia.
No powiedz, kto no kto za tym stoi.

Ref.
2x
Kiedy giełda padnie, Internet Zawiedzie.
Bank centralny trafi szlak, a karta nie przejdzie.
Spojrzysz człowieku w niebo, szukając blasku Słońca.
Plastikowe społeczeństwo zbliża się do końca.
Są dziewczynki które tylko ciągle chcą drinki
jak widza piwo to robią głupie minki
dobre sztuki wypinają tyłki
a bazyle jak zwykle w tyle

KALI
Słyszałeś ona kusi
patrzysz na nią i wiesz ,ze twoja dziś być musi
może uciekła z pod kiecki mamusi
połyka czy się krztusi
zasadnicze pytanie
tak w ogóle co dwie panie to nie jedna
po sznurku do sedna oporna nie jedna
ładna czy szpetna
muchy w nosie bo zadarty to nie żarty
obok koleżanki które śmiało nazwę czarty
trzy setki pól extazy i na party
jest grono świń chuja nie wartych
tak , tak
się wozicie i szczujecie
co do czego to nie chcecie
się napije bzdury plecie
zdecyduj się
hmm , z ciebie to jest niezła wariatka
po co ta gadka
zrozum
cannabis to nasz tlen
łapiesz temat ten
jeśli tak to .... "

POPEK
( halo halo )
" Może byś się ze mną chciała mm , mm , mmm
mam dużo seksualnych odchyłów
gdy widzę cię od tylu , tylu
pijana czy pod wpływem pyłu , pyłu
całymi moimi naaaaaaaajaranymi
oczyma rozbierana ile jeszcze do rana
twoja scena dobrze została zagrana
pali głupa ze zaspana
moja morda cała uhihana
raały czas mm , mm , mm
pobudka , ja pierdole puszcza wódka
dawaj malutka bajera krótka
mmm , mmm siedź jak prostytutka "

KALI REFREN
" Są dziewczynki które tylko ciągle chcą drinki
jak widza piwo to robią głupie minki
dobre sztuki wypinają tyłki
a bazyle jak zwykle w tyle "

BOSKI ROMAN
" Na koncert hip hopowy podjeżdża limuzyna
w środku hardcore dolina i finał
trzęsie się już nie jedna dziewczyna
tak ta balanga się tutaj zaczyna
wiem co teraz zrobię wejdę do Jubilatki
są tam małolatki , nastolatki
na urozmaicenie są też mulatki
lansują się świnie maja odjazd wielki
na gotowiznę czekają już modelki , modelki
na lożach głównych penery, penery onal , anal numery
pokaz złoto papiery , papiery
ślicznotko nie znajoma
z nikim nie zrzeszona
podnieca cie mamona czy jesteś zarobiona
chcesz tego bitu chcesz tego głosu
chcesz poczuć to właśnie we właściwy sposób
okrążona w setki osób które wokół ciebie krąży
cały czas tylko do jednego dążysz
drążysz , drążysz i drążysz , drążysz , drążysz
w końcu będziesz w ciąży
pal , pal , pal towar póki kopie
wal , wal , wal świnie na topie
fachowa dupa Jennifer Lopez ,
pełnia księżyca , plaża w Saint Tropez
Boski się zachwyca dotyka cyca
dotyka cyca , dotyka cyca

REFREN KALI
" Są dziewczynki które tylko ciągle chcą drinki
jak widza piwo to robią głupie minki
dobre sztuki wypinają tyłki
a bazyle jak zwykle w tyle "

BOSKI ROMAN
" Pal , pal , pal towar póki kopie
wal , wal , wal świnie na topie
fachowa dupa Jennifer Lopez ,
pełnia księżyca , plaża w Saint Tropez
Boski się zachwyca dotyka cyca
dotyka cyca , dotyka cyca "

ŚWIĘTY
" Wpadłem po same uszy jak w bagno
wydostać stamtąd bardzo bym się pragnął
ale nie tym razem posłuchaj o czym gadka
tuz obok klatka nowa sąsiadka
gdzieś od tygodnia córka i matka
nie było już tak dawno ale jatka
stoję pod klatka nie za blisko bo wpadka
nagle wychodzi najazd stop klatka
jej widok moment mnie zatkał bo z zadka
trafia się taka fachowa małolatka
przesadnie śliczna , przesadnie gładka
uroda turbo mix kurwą Azjatką
jeans jej opinał się na pośladkach
usta w kolorze róży płatka
wpadłem po uszy jak w kompot śliwka
ale od dzisiaj liczy się tylko ta dziwka . "
Inne teksty piosenek tego wykonawcy:
Bazyle
Brat
Co robisz
Jeden buch
Kim Jestem W Twoich Oczach
Kombinacje
M.O Faja
Nasze postawy niezmienne
Przyjedź do KRK
Słowa na ulicy
Uważaj na cwaniaka
Wyprawa nocna II
Reprezentacja Bałut, Tabasko na zawsze
2007, 3059, 4823, tak właśnie
W tych wszystkich datach
Wczoraj jak i przed wczoraj zobaczysz
Fioletowe niebo i zielone słońce

Mam nienawidzieć ludzi, gdy ktoś wierzy w Islam
Już wolę być debilem, by z niewiedzy korzystać
Moi koledzy z boiska, każdy już po trzydziestce
Przez koks, co po niektórzy nie wiedzą, co jest pięć, wiesz
Mam nienawidzieć braci za ten thriller
Po amfetaminie, gdy detox czyści żyłę,
Choć nigdy tam nie byłem i cieszę się jak żyję
Ale powiedz mi czy za to wszystko mam ich nienawidzieć
Mam wiarę w dobre imię i siłę jak He-man
Choć nie jestem mimem i z czasem na pewno przeminę
Mam nienawidzieć za to, co robią na bani
Masz głowę na karku, nie dasz się srogo otumanić.
Mam nienawidzieć ludzi za kolor skóry
To tak jakbyś zaliczał disco polo do kultury
Być z epoką cenzury, czy to jest demokracja?
Czy koniec jest, gdy człowiek spłonie w demonstracjach
Mam nienawidzieć nas, za marzenia
Bo tu, jak każdy wiarę miewam
Ta wiara czyni cuda, których się dosięga
Mam nienawidzieć Boga za to, że każe mi klękać
Klęcząc oddaję duszę, grzechy pozostają w mięśniach
Mam nienawidzieć brata, za to że wierzyć przestał
A pomyśl, ile człowiek może przeżyć w lękach
Sugestia jest jedna i tu nie ma wyjścia
Oby z nas każdy trafił do czyśćca

Dziś szkoła uczy, ale nienawiści
Agresji, arogancji zwłaszcza do religii
Tu nie ma reguł, w tym peletonie biegu
Sam staniesz się ofiarą polowania na szpiegów
Dziś szkoła uczy, ale nienawiści
Agresji, arogancji zwłaszcza do religii
Tu nie ma reguł, w tym peletonie biegu
Sam staniesz się ofiarą polowania na szpiegów

Mam nienawidzieć Żydów, za spryt z bogactwem
Mam nienawidzieć czarnych, za rytm nad miastem
I tak złych nie znajdziesz, oni skitrani za murem
Powstałym na gruzach naszych umarłych komórek
Pokaż mi co umiesz, określę twoją przydatność
Jak robię rap, to na więcej mnie nie stać ziom!
Mam nienawidzieć nas, bo ktoś musi ponieść winę
Za to, że jakiś jeleń robi nam Argentynę
Jak Louis de Funes na chmurach płynę
Mam ziomal pyralginę, więc ten ból przeminie
Szukam sensu nie w płynie i mam nienawidzieć za to
Że jak wszystko przeminie czy z dymem zginę bako
Zginę jak polskie lato razem z wiatrem
Dym przez okno wpadnie, jeśli tylko lubisz brać tlen
Mam nie nawidzieć nas, wiem
My chcemy wolności, czyli coś do czego nasze władze nie dorosły
Jesteś zdolny, wiesz już wszystko (nie wiem)
Wiem, że nienawidzę za lenistwo (siebie)

Dziś szkoła uczy, ale nienawiści
Agresji, arogancji zwłaszcza do religii
Tu nie ma reguł, w tym peletonie, w biegu
Sam staniesz się ofiarą polowania na szpiegów
Dziś szkoła uczy, ale nienawiści
Agresji, arogancji zwłaszcza do religii
Tu nie ma reguł, w tym peletonie biegu
Sam staniesz się ofiarą polowania na szpiegów

Dziś szkoła uczy, ale nienawiści
agresji, arogancji zwłaszcza do religii...
Dziś szkoła uczy, ale nienawiści
agresji, arogancji zwłaszcza do religii...
Ciemno tu, przed chwilą poszłaś.
Zapomniałaś o papierosach,
mówiłaś coś że musisz odpocząć.
Ja, chyba że musimy zacząć od podstaw,
Nie pamiętam, nie słuchałem.
Chyba myślałem o Twoich oczach,
wytykaliśmy sobie jakieś banały,
Ty chyba płakałaś a ja krzyczałem.
Nie pamiętam, zapomniałem.
Pale fajka i przerzucam kanały,
Tęsknie za Twoim ciepłem i ciałem,
Wciągnąłbym kreskę choć jest poniedziałek.
Pusto w mieście, szósta nad ranem
Chciałbym się upić i usnąć za barem.
Nie wiem gdzie idę, gdzieś biegnę
i miałem przez chwile wrażenie, że gdzieś Cię widziałem
i nie obchodzi Cie to wcale,
nie wychodzi nam to wcale
Nie wiem gdzie idziesz i nie wiem co zrobisz,
ale jestem tutaj sam jak palec

Minęły dni, minęło sporo
Moje życie, moje wybory
Tak bardzo chciałem być z Tobą
i zawsze być już czuły i dobry
To takie złe gdzie idę i po co
To jaki jestem jest takie niemądre
I czuję się kurwa całkiem żałosny,
gdy myślę o Tobie nocą i błądzę
I chyba myślałem, że znasz mnie
I chyba wierzyłem głęboko,
ale jestem przecież tak niedorosły
I zbyt niedojrzały, żeby być z Tobą
Zbyt prosty byś mogła być ze mną
I nic nie wiem, niczego nie znam
Myślałem, że lubisz moje emocje,
ale teraz wiem że nie wiesz nic o mnie na pewno.
Tak wulgarnie łechtam, Twą podświadomość.
Nie masz tak na prawdę pojęcia, że stoję obok.
Mamy inny pogląd, ulegamy innym fobiom.
Wrażliwość nieraz męczy, wciska łez ogrom.
gryząc wargi, bawię się w mistrza sztuki.
Widzisz puste wyrazy, a ja białe kruki.
Dla nas dźwięki nuty, nieustanne próby.
Dla was to gołe dupy, sexy night cluby.
Zakopany w morzu nut, zapominam łapać tlen.
W tym tym natłoku atramentu, liczy się każdy wers.
Każdy dzień, który idzie w wiele różnych miejsc.
Chodź wielu jeszcze nie wie ile może wnieść.
Yoo...

Artystyczna dusza przekleństwo, czy dar!
Wszystko się rusza, jak ja kocham ten stan.
Słyszę więcej, widzę więcej, choć niekoniecznie wiem.
Czuję bicie wewnątrz, to jest mój dzień!

Artystyczna dusza przekleństwo, czy dar!
Wszystko się rusza, jak ja kocham ten stan.
Słyszę więcej, widzę więcej, choć niekoniecznie wiem.
Czuję bicie wewnątrz, to jest mój dzień, dzień!

Pali mi się w rękach.
Kończę jedną płytę, w myślach już następna.
Nie wiem która, nie liczę ich w sentymentach.
Liczy się autkom, liczy proces w elementach.
Nie liczy się nic innego, jak to, że daje uciec.
Swym emocjom, wrażliwości, czasem ludzie,
nie pojmują tego stanu, nie wiedzą co to bodziec.
Same wersy nie czynią z Ciebie mistrza, słusznie.
W głownie mam sztorm, po za głową pełno mord,
które chcą wiedzieć, skąd to wszystko wziął ten chłop,
który nic nie umie, scena go wyklęła,
a on dalej w ten syf brnął, co za ziom.
Nikt go nie lubi, nikt go nie słucha, nikt nie kupuje płyt.
Jego muzyka - to posłuchaj jego nuty, to jest syf.
Ja biorę gryz mocny, zatykam uszy,
bo jestem artystą nie z mody, a z duszy.

Artystyczna dusza przekleństwo, czy dar!
Wszystko się rusza, jak ja kocham ten stan, yo.
Artystyczna dusza przekleństwo, czy dar!
Wszystko się rusza, jak ja kocham ten stan.

Artystyczna dusza przekleństwo, czy dar!
Wszystko się rusza, jak ja kocham ten stan.
Słyszę więcej, widzę więcej, choć niekoniecznie wiem.
Czuję bicie wewnątrz, to jest mój dzień!

Artystyczna dusza przekleństwo, czy dar!
Wszystko się rusza, jak ja kocham ten stan.
Słyszę więcej, widzę więcej, choć niekoniecznie wiem.
Czuję bicie wewnątrz, to jest mój dzień, dzień!
Zaczynam znowu, mam nowy powód, posłuchaj ziomuś
To kolejny rok po tym jak wyszliśmy ze schronu
Kolejny krok do przodu, a razem ze mną (tak)
Wszyscy ci, którzy byli pewni tego czego chcą
Pozdrowienia jak zwykle dla wszystkich przyjaciół
Są blisko, nie muszą płacić za nasz hip-hop
Nie muszą, bo ten hip-hop jest w nas od dawna
Nie ma możliwości żeby ktoś nam go zabrał
To był ten old-school, pieprzony old-school
W którym popaliłeś sobie wszystkie mosty, wnioskuj
W którym zatańczyłeś swój pieprzony nokturn
Ja to *****ę i planuję koncert w Spodku
Chciałbym cię zobaczyć w środku i powiedzieć witam
Ale wcześniej zadam ci dwanaście krótkich pytań
Krótkich pytań, na które chcę znać odpowiedŹ
Wiesz o co chodzi? co? po prostu pytam sobie

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?

W momencie, w którym zacząłem słuchać rapu
Wiedziałem, że muszę iść na całość, nigdy na pół
Na pół to mogliśmy zamówić pizzę z dodatkiem
Mój rap nie był przypadkiem, chciałem prażyć rapem
Nową płytą zamykam ten okres
Odczuwam progres, myśl sobie co chcesz
Czy jest to złe czy dobre, ja jestem nadal ziomblem
Nie jestem gwiazdą, która tańczy pasodoble
To jest nasz hip-hop, sprawdŹ jego poziom
Możesz to zrobić zamiast opijać go ognistą wodą
Oni to robią, oni tu stoją i patrzą na nas
Chcę żeby pokazali co to szkoła stara
LWWL dotyka rękami chmur
To dla was za wysoki mur, dla mnie to dopiero próg
Rozwinę skrzydła, zabiorę pod nie kogo trzeba
Nowy Borixon, sprawdŹ, to działa, do dzieła
Dwanaście pytań, moich pieprzonych pytań
To całe ja i cała moja kolejna płyta
Odpowiedzi jak zwykle udzieli nam codzienność
Tak już jest tutaj, taka jest kolejność

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?
Okej, teraz go zarymuję

Są nowiny
Skurwysyny... dziewczyny...
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny

Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili
Pokaż że się mylili
Nie czekaj ani chwili
Dłużej
Życie to nie zawsze droga
Na niej róże
Duże Pfk, raz na dole, raz na górze
I potrafię słodko-kwaśny
Być jak chilli gdy się wkurzę
To nie do wiary!
To czary-mary!
Słyszę w oddali
To surrealizm, jak Salwador Dali
eM A Gie I Ka
Tak jak Mulder i Scully
Za was jointa spali
Tym co się odwrócili
Pfk nie są mili
Jak Milli Vanilli
Czyli
Zapraszam skurwysyny
Na me narodziny
To nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny

Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest

Życie to teatrzyk
Nikt się nie ogląda
Każdy patrzy
Jak zdobyć główną rolę
Najlepiej raz, dwa, trzy
I pierdolę
Wolę być otwarty, odkryty
Na stole karty
Chcieli mnie pogrzebać
Oho! Wolne żarty!
Czy zajmujesz się biznesem
Czy hip hopem
Tu i tu łapią okazję podróżując autostopem
I pochopne opinie
Egzotyczne jak pinie
Spójrzmy prawdzie w oczy
Z tego nikt się nie wywinie
Skurwysynie ej, uważaj,
Kiedy znajdziesz się na minie
Będzie bum! Bum!
Czy słyszysz ten tłum?
Gra eM A Gie I Ka
Znów robi szum
I szura
Nie jak huragan, wichura
A wbrew zasadom, wbrew fizyki prawom
Ruszam się żwawo
A więc bijcie brawo Skurwysyny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest

Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
Są nowiny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest już

Wyrok wydali
Wyrok wykonali
Żywcem pogrzebali
Mnie to wali
Na fali, skurwysyny
Co? Co? Kpiny? To nowiny!
Czyżby zrzedły wam miny?
Dźwięki maszyny
Z powrotem na szyny
eM A Gie I Ka
Powoli na wyżyny
I przypomnę wam styl
W którym jestem jedyny
Raz, dwa, trzy, no i wy
Skurwysyny
Brak tematów czy podziały ponad porozumieniem
Tak czy tak, miło było
Dla was wszystkich być natchnieniem
Bo za te wszystkie lata
Tu jest rekompensata
Znów jestem skory
Zbijać score'y jak na automatach
A dlaczego
Znowu ufam memu superego?
Nie pytaj, tego nie wie nikt
Bo nikt nie wie tego
Że mam coś czego nie masz ty
A to coś wspaniałego
I szukaj tego czegoś
W moich tekstach zawartego
To kwestia szczerości nie żaden wybór
Ja, eM A Gie I Ka
Ekskalibur I nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest

Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest już
Oka oka jestem Dab a oto mój brat Joka
Powiedz coś Joka

Autostrada musi być szeroka

A co jedziesz?

Tak jade na autostrade
W tyle zostawiam na obcych blachach Łade
Namawiam nie wchodz mi w parade
PKS Katowice Łódz więcej nie zdradze

A ja owszem powiem
Zadzwonił Spinache mój człowiek

Dab za 3 lata już dwudziesty pierwszy wiek
Bity rymy i cokolwiek
Wciśniemy na taśmie przycisk REC
Nagramy wspólny numer na płyte Lek

Naturalnie jestem jak pojazd sterowany zdalnie
Przybywam tam gdzie dobre rzeczy zrobić mam
Gdzie smaczny bat i kubek wina Tak
I wychodze i wsiadam i siedze i rozmawiam
Bo znam to od lat (to fakt)

Jak sobie przypomne tamte klimaty
Jade z środka polski załatwić sprawy
Pociąg, samochód
Wchód bądz zachód
Mam w ręku atut ide naprzód Patrz tu
Głęboka noc obce miasto
W hotelu nam było za ciasno
Znasz to? Znam to! Tu nie ma to tamto

Jutro coś nagram więc gram
No i rim no i ram
No bo gdzie dobry haszysz za dwa pięć
Spokojnie jutro też jest dzień
Będzie impreza ja o tym dobrze wiem
Na hale uderzam
Kierunek hala
Póki nic mi nie nawala
Odbierasz na tych samych falach
Czy odbierasz na tych samych falach?

Jade leniwie opieram sie o lade
By kupić dżem albo marmoleade
Za oknem deszcz albo deszcz z gradem
Marze nie zmoknąć ale czy dam rade?
Co z objadem
W domu czeka ktoś
Jade jade żeby zjeść coś
(żeby zjeść coś...)
Teraz problemy zostawiłem za sobą
Mam nadzieje że pojedziemy równą drogą
Wyboje zdarzyć się też mogą
Ominiemy je
Zawsze wolałbym wrócić do domu na kolacje
Tam były oryginalne z podróży akcje
Wspominać je będe zawsze
Jade choć na innych nie najeżdżam
To nie mój teren ja z tamtąd zjeżdżam

Uderza
Teraz runda pierwsza
Decydująca
Robie to od początku i zrobie to do końca
Jade dwudziesta zero zero
Stereo Hiphop nie bolero
Choć bolero nie jest cholerą
Jade jestem poza układem
Jade jakoś dam sobie rade
Mówie tak jak jest
Po co kurwa ściema
Nie rób scen
Jaka kurwa wspólna scena
Takiej nie ma i to jest normalne
Takie akcje są dla mnie banalne
A Autostrada musi być szeroka
Cztery cztery do setki mówił Joka
Kto sie nie liczy
Tego nie dotyczy ta śpiewka
ścinam MC jak drwal ścina drzewka
Ostatnio grabki
Oraz konewka
Pielęgnowanie teraz pewka
Bo jestem pewny że za rok
Wejde z uśmiechem na swój blok
Potem opowiem wydarzeń tok
A niektórymi zawładnie szok

Jok A, De A Be, Ka Cztery cztery To Sie Wie!
eS Pe I eN A Ce cHa E, Cheese Senior
A za nami nasi ludzie

Pojechałem potem wpadłem i zostałem
Lecz od dawna jeżdże na tych samych prawdach
Jak na nartach gdzieś po stoku
A brat stoi na widoku nie potrzebny wzrok jak sokół
Oczywiste to co widzisz
Jeśli mówić się nie wstydzisz
To mów to i zrób to co myślisz

Kaliber 44 i Thinkadelic
Może ci to nie pasuje lecz tego nie zmienisz
A jeśli dobre rymy cenisz
Oto one zjednoczone bez żadnych nagonek
W twoją strone
Jedziemy tam gdzie piękne słońce
W podróży każdy z nas od kilku lat
Mamy wydeptany już swój szlak
Obrana droga w świat
Takie bity że aż słów mi brak
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo