Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Myślę sobie, że to życie wielu nazwie gównem,
Niestety tonę przyjacielu właśnie w gównie,
Nie zapraszam Cię do niego,
Moje strasznie cuchnie,
Wolę do Twojego, Twoje pachnie cudnie.
Według Ciebie wybrał bardzo złą drogę głupiec,
Co do Twojej drogi - jebać ją mogę w dupe.
Przytemperowałbym ten za duży trochę tupet.
Ty nie zatrzymasz siły, burzy, niosę zawieruchę,
Widzę, że otacza puste bydło mnie,
Coraz bardziej przeraża to widowisko w tle,
Coraz bardziej się zaraża, idzie wszystko źle,
Pozdrowienia dla Judasza, lecę szybko, mknę.
Myślę, że matka natura zrobi czystki tu,
Żadnego nie będzie szczura tylko czysty stół,
Nie dla niego lana bzdura bo to bystry gnój,
To nie z nim walenie w chuja, pośle wszystkich w chuj.

ref:
Czasem myślę że stoje na placu sam!
Że coraz więcej każdy chce, ale nie wiele każdy dał!/x2

Uważaj na te kurwy co wszędzie węszą,
strzelają z ucha i wiecznie depczą,
Tylko takim rurom trzeba łapki poobcinać,
Takich pełno tutaj łazi, a przecież widać,
Od razu po gębie poznaje sukinsyna,
Że w mieście południowy styl, co Ty na to?
To o tym, że wkurwia mnie jebany kapo,
Wie o tym KaeN i ziomuś Kamro,
Nie damy się tej suce co ciągle wyje,
A wiele ich tutaj w mieście żyje,
Co sprzedadzą nawet własną rodzoną matkę,
Napisać kapo życia przyczepić Ci na plecach kartkę,
Walnąć blachę na bok i wbić agrafkę,
Myślę, że tacy żyć tutaj zawsze będą,
Bo przecież nie więcej jak jebany (?)
Jak Juras za free sprzeda wszystko za nic,
Jak Juchas pierdole tych wszystkich drani,
Odizolowani mają jakieś chore kompleksy,
Myślę, że w tej kwestii jestem sceptyk,
To do Was kieruję te teksty,

ref:
Czasem myślę, że... /x2

Czasem myślę że, wszystko zjebie się,
Nie podoła mnie, nie podoła mnie, jebać to !
Każdego dnia nie chcę dotknąć dna,
Bo moje DNA coś takiego w sobie ma,
Że wiara w lepsze jutro zawsze była we mnie,
Ja umrę bez niej, jak ona beze mnie,
Wtedy będzie dawno po sprawie,
Jadę z wiarą ramię w ramię, ramię w ramię,
Pogoda ducha i sztywne zasady,
Stale dają mi siłę by wspomnienia były miłe,
Bym miał do czego wrócić ,z uśmiechem na twarzy się obudzić,
A ty defetysto popij swe smutki wódka czystą,
I zamów sobie pogrzeb i krzycz - O mój Boże jak tu źle !
Takich ludzi strzegę się, takich ludzi strzegę się,
I jestem o tym święcie przekonany, że osiągnę wszystkie swoje plany.
Bo zawsze myślę, że wszystko będzie git,
Każdy problem znikł, każdy problem znikł.

ref:
Czasem myślę, że.../x2
Dokładnie tak ziom !
2011 B.R.O, Młody Grzech- RAP W POLSCE !

To Polski rap zbudowany na Moleście,
spalony Płomieniem oblany WarszaFskim Deszczem
Pogrążony w beefach w dissach chuj wie w czym jeszcze,
Znajdziesz go na osiedlach w każdym mieście. x2

To rap kontrastów pochodzący z różnych miast.
Pełen blasku, oklasków i gromkich braw.
Od ulicy do kariery i ogromnych tras,
Pełen wiary i nadziei ze nadejdzie czas,
Muzyka mass która znasz z telewizji.
To dwulicowa twarz, co chce hajs pierwszej linii,
To czysty biznes tak w mojej opinii,
A my nawet w podziemiu zawsze byliśmy silni,
Znajdziesz tu sample jak OSTRy czy Małpa,
I crank kiedy PTP weźmie za majka,
Jak lubisz true school jest HI FI Banda,
Wracasz do starych lat, odpal "Molesta- Skandal",
Kilka wytwórni tutaj trzęsie grą od StoPro ,
przez PROSTO do Wielkie Joł,
Od Step'u przez Asfalt, rap leci do miasta
Jedna kultura, jedna miłość, jedna zajawka

To Polski rap zbudowany na Moleście,
spalony Płomieniem oblany WarszaFskim Deszczem
Pogrążony w beefach w dissach chuj wie w czym jeszcze,
Znajdziesz go na osiedlach w każdym mieście. x2

To rap kontrastów który tutaj głośno oddycha,
Bo masz tu na majku i Tedego i Rycha,
Pezeta i Chade, Małolata i Piha,
Gurala, Sokoła- wszyscy lubią pisać.
I nie od dzisiaj piszą o nas na łamach,
Bo tak jak Mes na Przeciętność robimy Zamach
O tych raperach słyszysz na blokowisku,
Oni wspólnie powinni zjeść "Śniadanie Mistrzów".
Wchodze na bit znów, znam też uliczny rap,
Hemp Gru czy Firma, RPK cały skład,
Szukasz refleksji co wciąga jak narkotyk?
To odpal Opowieści z tysiąca i jednej nocy
Potrzebujesz mocy? to rap wrzucasz "Do fury"
Nie lubisz ograniczeń? to włącz Bez Cenzury
Bez brawury flota działa jak lek,
Dlatego wiesz kto od dawna jest "Na szlaku po czek"

To Polski rap zbudowany na Moleście,
spalony Płomieniem, oblany WarszaFskim Deszczem
Pogrążony w beefach w dissach chuj wie w czym jeszcze,
Znajdziesz go na osiedlach w każdym mieście. x2

To rap kontrastów tak samo w kwestii producentów
Różnych zajawek, stylu rapu i patentów
Co do sentymentów, to wiem że to skumasz bo też
napewno słuchasz świętych sampli od Noon'a.
I słuchałeś Volt'a, Micha, Donatana
Ich bity walą mocniej niż wystrzały z minigun'a
Nawet raperzy w stanach chcą bity Matheo'a
A w Polsce musisz znać płyty Łony i Webbera
Pisze strony o raperach, których znają tu na blokach
Co grają na stoprocent jak Wini i Sobota
I kminisz, że mój wokal jest mocny tak na oko
I wiesz kto na tej scenie od zawsze jest zawsze spoko,
Pytasz o DJ'i to chyba oczywiste: Kostek, Macu,
Decks, Deszczu Strugi no i Twister
Każdy miał misje, wiec czułeś to brzmienie
B.R.O, Młody Grzech- nowy duet na scenie,

To Polski rap zbudowany na Moleście,
spalony Płomieniem, oblany WarszaFskim Deszczem
Pogrążony w beefach w dissach chuj wie w czym jeszcze,
Znajdziesz go na osiedlach w każdym mieście. x4
Trzeci Wymiar, sztuka jak capoeira
K.A.S.T.A. na Europy peryferiach
Dolny Śląsk zapisany w wav'ach
Cała Polska - ukryty w niej rap

Trzeci Wymiar, sztuka jak capoeira
K.A.S.T.A. na Europy peryferiach
Dolny Śląsk zapisany w wav'ach
Cała Polska - ukryty w niej rap

Znów te czarne chmury nad miastem
Ten rymów kastet i mic ten (wiesz co?)
To jak kazanie na ostatnią kastę
Tak jak rymmajster reprezentuję PDG dynastię
Wyjaśniam kwestię, teraz w chuj nas jest
W projektu, no bo to atak K.A.S.T.A. Paktu
Łamię kod dostępu, rap ten tu jak haker
Z prawem na bakier, mój rap to flow paker
No bo ma słów szpadę, punch'e i braggarapier
A ty nie patrz mu w oczy, źle potoczy się historia
dziś serwuję diss, jutro masz memoriał
To nie teoria, patrz, to praktyka
Mój kolejny punch dochodzi, celu dotykam
Mogę tak stale, to się kontroli wymyka
Posłuchaj hip-hopu prosto z chodnika
Z głośnika wnika w ciebie to przesłanie
No bo to słów kilka - K.A.S.T.A., ostatnie rozdanie
No bo to sześciu MC - sześć różnych styli
Kumasz? ale mogę się mylić
No bo to sześciu MC - sześć różnych styli
Kumasz? ale mogę się mylić

Bum, uwaga, jak Talib robię zamach
Wyrwę ci flaki jak crack, im gra tu bragga
Mam mistrzowski pierścień jak Kareem Abdul Jabbar
Patrz jak jednym wersem twój cały album zjadam
Bum, uwaga, ta płyta dokona masakry jak huragan
Słów powaga, ta płyta pokona konszachty jak Mustafa
To dziś wypada ta data debaty rady K.A.S.T.A. Squadu
Siadamy, gadamy, badamy tematy wskazanych zmian dla rapu
Bum, uwaga, panowie, panie na zawirowanie
Tak Nullo łamie, ma nullomanię na kumulowanie słów
Regulowane, stymulowane gadanie
Z ubolewaniem zostanie anulowane
Bum, to nie monolog, tu jest nas sześciu
Mój skład to kolos, a twój - pikolo, leszczu
Jak solo pleksus, sześć różnych styli
Myśl jak prorok, stres tu wiesz, mogę sie mylić

Wszechświat, Ziemia, Europa, Polska, Wrocław
Bermudzki Sektor satelita namierza z wolna
Na kancie oka, hmm, w basenie foka
Na drugim kancie, 600S na rancie wiesz?
Szerokie kapcie, na pełnym baunsie
Znasz mnie, najpierw słychać bas, a potem patrzcie
Wróć, to chyba nie ten rejon
Powrót na parafię, mury znów się śmieją
Śmierć wszystkim frajerom!
W tej krainie obcy ginie, WKS'ik i się nie wywinie
Zbyt prawdziwe, by być piękne i szczęśliwe
To nie wróg publiczny, ani [gugulef yo?]
To prawdziwe ścierwo z ulicy, twardzi zawodnicy
A banici rymu (rymu) i ci, co z tyłu (tyłu)
Rozjebiemy tę chujową scenę do samego pyłu
Niegdyś Lodówa i K.A.S.T.A. wespół z płynem
Dzisiaj sześciu MC's znowu szasta stylem

Trzeci Wymiar, sztuka jak capoeira
K.A.S.T.A. na Europy peryferiach
Dolny Śląsk zapisany w wav'ach
Cała Polska - ukryty w niej rap

Trzeci Wymiar, sztuka jak capoeira
K.A.S.T.A. na Europy peryferiach
Dolny Śląsk zapisany w wav'ach
Cała Polska - ukryty w niej rap

Podwórkowi poeci, dzieci bram, ulic sieci
Przeciwnych zamieci, ciągłych pytań, odpowiedzi
To K.A.S.T.A., Trzeci Wymiar, nie dziw się, że to w nas siedzi
Odziedziczyliśmy świat, który już dawno nas wyprzedził
To czysty hip-hop, oczywisty hip-hop
Pijany gry styl, uruchom instynkt, a potem płyń z tym szybko
Niewielu dba, żeby na mic'u być jak porywisty cyklon
Dlatego nie mogę do tego dopuścić, żeby ten gry styl zniknął
Tu krytyka wytyka błędy, a muzyka zamyka gęby
Logika nie tyka tępych, a panika dotyka spiętych
Ta tematyka to te patenty, matematyka słów
Elementy każdej zwrotki...weź sobie cofnij
Co, wciąż masz dylemat? czy ja mam flow, czy go nie mam?
Nie masz za wiele do powiedzenia na ten temat
No bo to sześciu MC's, każdy ma własny stilo
Ale zawsze mogę należeć do tych, którzy się właśnie mylą

Siemasz brat, to te sześć różnych styli
Rym przy wódzie tkam
Robię wjazd jak na dwudziestkach
Chociaż przejebany w chuj mam stan
I tonie w długach kraj
A w telewizji chujnia, man
Rym podwójny mam, nie szukaj winnych
Potrójny, poczwórny i każdy inny
I mam patenty wiesz? pizgam rym jak jebnięty
Dawaj portfel, kluczyki i dokumenty od samochodu
Mam tyle samo chłodu, co w lodowcu lodu
To spiskowcy znowu, łamacze kodu
Powiew świeżego rapu bryzy, omijam ryzy
Pierdolę wyzysk (no bo) jestem jak Brygada Kryzys
I by dotrzeć nie potrzebuję wizy
I nie mam schizy, fachowców analizy są do pizdy
Jebać to, na szyi figaro lśni
W dłoni cygaro i niech się tli
Niech to nie pasuje im, jeśli nie chce im to pasować
A widzisz, ja tak lubię prowokować
To sześć styli, sześciu MC's, lecz mogę się mylić
To sześć styli, sześciu MC's

To nie Atlanta, Meksyk, Bristol, Paryż, Szanghaj
I nie Jamajka, na mic'ach, to nie ta flanka
Nie Sztokholm, Oslo, Hong-Kong, czy SriLanka
To Wałbrzych, Poznań, Wrocław - 3W, K.A.S.T.A.
To ten chory postęp i tłusty lol w akcji
Jadę jak RollerCoaster, czy Luc Besson w Taxi
To jest ten projekt, proste, tu luz i flow tańczy
To są te rapsy, gdzie tracki gną się od punch'y
A ty, myślisz jak nicpoń, więc idź stąd
Na bit znów wjadę jak Lincoln
Odpalam nitro jak w NeedForSpeed
Zagram jak Pink Floyd, pewny jak KingStone
Pewny jak Dixon, łamię jak King-Kong bit

Trzeci Wymiar, sztuka jak capoeira
K.A.S.T.A. na Europy peryferiach
Dolny Śląsk zapisany w wav'ach
Cała Polska - ukryty w niej rap

Trzeci Wymiar, sztuka jak capoeira
K.A.S.T.A. na Europy peryferiach
Dolny Śląsk zapisany w wav'ach
Cała Polska - ukryty w niej rap
Technix, westax, te dni extra
Bez mąki, bez ekstaz, bez S-klas, bez lex'a
Mistrzowie estrad, pierdolić S Club 7
Ta opowieść na Ursynowie mieszka, nasz eden jest tam
Nowy level jeden i ten sam Pezet
Kolejny lejbel jestem pewien miejsca wśród legend
Liryka lepsza, z błotem kiepskich besztam
Słabi MC's chcesz powierzchni, zmieść ich w tekstach
Miejski peklarz co dzień zalicza młodzież
Pięknych dziewczyn setki, które noszą w sobie ogień
Robię swoje z tą kliką, nie wiesz ilu jest ich
Kasuję w pamięci tych, którzy wymiękli
Sypię rymy od ręki bez minimum limitu
Tak jak innym tu brak mi słów i minut
Inni już są na szczycie
Lecz prawdziwy szczyt dopiero widać
Ta pierwsza liga jest prawdziwa

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

Rozpieprzę cię w parę minut
Głowa wiesz jest pełna rymów
Mamy też lex skurwysynu
W mieście pod sto projekt
Zjednoczył los nas troje
Przy mikrofonie głos mam
Dla was ta zwrotka to postrach
Hip-hop już dużą moc, nie kopiuj
Te słowa działają jak opium
Obrońcy są tu obok
W końcu do gry wchodzą, to trzech dobrych logo
Daję słowo to dotrze do was, mocne słowa podam
Jak reklamowy slogan i bez obaw lek mam nowy
Zobacz! w naszych tekstach lekcja mowy

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

Na koncertach adrenalina nas rozpieprza
To łączy nas jak sekta, bo na co dzień spokój w nas mieszka
Na sceny deskach chcemy przestać liczyć ceny
W handlowych centrach nie wydaliśmy ani centa
Przemysł nie zmieni mnie nic, ściemy przemilcz
To ostatni gwizdek by być gdzieś gdzie chcemy
Bo w pierwszej lidze ekipa to lider, nie pytaj gdzie idę
To wielki kaliber, elita wita was bliżej
W tych szykach rymy paliwem są
Mogę przyrzec to, żywe widzę tło
Czasem gryziesz dno i idziesz stąd
Chcesz być wyżej, a ja wciąż nie mogę przestać
To jest tak, idę dalej mimo niebezpieczeństwa

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach
Tak zaczynam mowe tą, dobre chłopaki tu są
Wszyscy dobrze to wiedzą, każdy pies jest fają
W każdy dzień oraz nocą jebać barwę niebieską
Grą jest nasza uliczną, każdy pies jest fają

Niech się inni przyznają, leszcze się sprzedają
Firmowcy powtarzają każdy pies jest fają
Niech się inni przyznają, leszcze się sprzedają
Firmowcy powtarzają każdy pies jest fają

Daj marichuanę, daj skuna topa spalimy lolka
Jaraj to sensi nie koka
Nie ma to jak Bonio man, uskuteczniam aż nie mam oka
W płuca mnie uderza chmura głęboka (więc)
Rozrabiaj skuna, rozrabiaj haszysz byle by nie trwało to sto lat
Przytkaj dyfer pal poluma małolat
Skuna top, skuna moc, pali lola Bolek i Tola
(O kurwa policyjna radiola ty weź to schowaj)

Z przepisów drogowych robimy se jaja
Ciągle powtarzamy, że każdy pies to faja
Z przepisów drogowych robimy se jaja
I ciągle powtarzamy, że każdy pies to faja, bo

Z przepisów drogowych robimy se jaja
Ciągle powtarzamy, że każdy pies to faja
Z przepisów drogowych robimy se jaja
I ciągle powtarzamy, że każdy pies to faja, bo

Bardzo lubię kiedy słychać dancehallowy wokal
Kiedy ludzi masa i pęka w szwach lokal
Mocny bas cały czas i bombowa stopa
Porywa ciało, duszę jak wystrzał z glocka

Bardzo lubię kiedy słychać dancehallowy wokal
Kiedy ludzi masa i pęka w szwach lokal
Kiedy niebieska faja nie stawia tu swego oka
Każdy pies to faja to rozkminka głęboka

Zajebiste świnie to na co teraz patrzę
Pytasz mnie czy jaram bongo bucha stargam zawsze
Lecz gdy kolejny gruby lolek w ręcę twej się kręci
Uważaj, bo w oknach podstarzali konfidenci
Więc wsiadamy w auto kierowca grubo szpeja kręci
Uwaga społeczniacy jadą ganji konsumenci
Bo z przepisów drogowych robimy sobie jaja
I ciągle powtarzamy, że każdy pies to faja

Z przepisów drogowych robimy sobie jaja
Ciągle powtarzamy, że każdy pies to faja
Z przepisów drogowych robimy sobie jaja
Ciągle powtarzamy, że każdy pies to faja

Od stóp do głów, nienawidzę psów
Te śmiecie by chciały znać każdy nasz ruch
Teraz stoję i nawijam z płuc ulatnia się buch
Pluję na szefów wszystkich policyjnych grup

Bo każdy tutaj pierdoli psiarnię
Ciśniemy z nimi w tekstach ordynarnie
I niech nawet stara społeczniara fakt ten ogarnie
Tym kurwom za dużo uchodzi bezkarnie
I pozdrowienia dla każdej eleganckiej ekipy
Dla dobrych chłopaków co słuchają tej płyty
Rozumiem, że nie odmówicie nam racji
Pierdolicie psiarnie, nie lubicie mezokracji

I bardzo cieszę się jak ludzie nasze teksty znają
Ciągle powtarzają, że każdy pies jest fają
Bardzo cieszę się, że w kryminałach teksty znają
I ciągle powtarzają, że każdy gad jest fają

Jestem tam, Boski Roman gdzie tańczy ładna dziewczyna
Piękne piersi, dobry skun - to dziś moja maksyma
Tak się zaczyna kobiecina się wypina
Wygina, a mi już cieknie ślina
Punaani, punaani poka, poka mi malutka
Mam nadzieję, że dostępu nie blokuje kłódka
Jest Johny Walker, Martini jest Wódka
Zielony skun i brunatna grudka

Z przepisów drogowych robimy se jaja
Ciągle powtarzamy, że każdy pies to faja
Z przepisów drogowych robimy se jaja
I ciągle powtarzamy, że każdy pies to faja, bo

Z przepisów drogowych robimy se jaja
Ciągle powtarzamy, że każdy pies to faja
Z przepisów drogowych robimy se jaja
I ciągle powtarzamy, że każdy pies to faja

Bardzo lubię kiedy słychać dancehallowy wokal
Kiedy ludzi masa i pęka w szwach lokal
Kiedy niebieska faja nie stawia tu swego oka
Każdy pies to faja to rozkminka głęboka
Dzwonki mp3
Zdradliwa wena, raz jest, raz jej nie ma.
Choć pot stępuje na czoło jak morena
Zżera mnie trema, myślę o tym o czym nie powinienem,
W tym momencie chyba się przekręcę.
Coraz goręcej i pióro drży w ręce,
Rozpoczęte dzieło i coś się zacięło.
A ile to już lat minęło, od kiedy wszystko się zaczęło
Rewolucja jak z mono do stereo.
Inne pomysły bombardują wyobraźnie
Jak meteorytów deszcz chłopcze chcesz jeszcze ?
Cóż proszę bardzo jedni łakną inni wzgardzą
Od lat iluś popularny jak Smok Miluś
HIP HOP ma wyróść jak dąb przed domem wielki
Ciągle kręcić i nęcić jak cukierki
Poprawiam usterki, zmieniam jak fale radia
Nutki stoją w rządku jak honorowa gwardia.
Spróbuj się wychylić a utrę Ci nosa
Figa z makiem trafiłeś jak na kamień kosa
Masz złe intencje - poniesiesz konsekwencje
Słuchaj głosu serca tym lepiej im prędzej
Bo to jest ważne co jest w każdym,
Lecz głęboko
Nie potrzebne jest tutaj szkiełko i oko
Kształtowanie siebie i rozwijanie
Zdążanie do doskonałości w granicach możliwości
Posiadanie moralności i techniki
Bo życie to nie tylko atak ale i uniki

Zdradliwa wena raz jest raz jej nie ma
Ja ją prowokuję bo to moja domena
Dla mnie jest HIP HOP i dla mnie jest scena
A co dla ciebie zapytaj siebie
Zdradliwa wena raz jest raz jej nie ma
Ja ją prowokuję bo to moja domena
Dla mnie mikrofon i dla mnie jest scena
A co dla Ciebie zapytaj siebie
Boję się oddać i boję się brać,
boję się rozstań, więc boję się nas.
Boję się dojrzeć, bo boję się lat.
Boję się dobra i boję się zła.
Boję się latać, bo boję się spaść.
Boję się przegrać, więc boję się grać.
Boję się umrzeć i boję się żyć,
Boję się zostać i boję się iść

Ref.
Nie bój się, bo kiedy jesteś ze mną to mogę Ci obiecać,
że wszystko będzie dobrze,
Nie boję się, bo kiedy patrzę na Ciebie to wiem, że lepiej być nie może.

Boję się siebie więc boję się nas
boję się kochać, bo boję się strat,
boję się kłamać bo boję się wpaść. boję się prawdy, a prawdę już znasz.

Ref.
Nie bój się, bo kiedy jesteś ze mną to mogę Ci obiecać,
że wszystko będzie dobrze,
Nie boję się, bo kiedy patrzę na Ciebie to wiem, że lepiej być nie może.
To od dawna się kroiło brałeś te krzywe ryło
Tu tak nie ma Borixon powiedz wstyd dla skurwiela
Ile życia na krechę ile […] uśmiechem
Pytam się ile ile ile w niewiedzy żyjesz
Tu ręka rękę myje serce dla serca bije
W jedną stronę bilę stoczyłeś się po równi pochyłej
Wykolejony czym wysadzony
Bo wszystko dla kapony dla mamony odrywać kupony
Włącz i reflektory zdziwiony nas stół karty
Cwaniaku o ksywie dzięki Bogu za farty
Tu rozliczenia idą zawsze fifty-fifty
Dostać wziąć pożyczyć jebać twój tryptyk
Wsypa teraz ludzi unikasz impas
Czujesz że powstanie do odrobienia dystans
Że przysługa swojemu nie kurwie która korzysta
Bo myśli że to tylko jakaś mp3 lista
Kiedyś paczka zajebista jak kryształ czysta
Nagle coś utknęło stanęło to nie mielizna
To dzień kiedy umarłeś
Pękła nić psychiczna
Została zachwiana równowaga metaboliczna
Takie wyjścia zgubne z gruntu
Mus to mus nie stawiać żadnych warunków
Na koniec zapamiętaj gdzie to usłyszałeś
Kielce Borixon
Przysługa za przysługę 17 Białystok

Białystok tym co żyjesz zawsze dziel się po równo
Nie rób gówna fałszywi robią gówno
Tak jest daj przysługę ktoś odpłaci się tym samym
Siedemnastka i Borixon w duecie zgranym
O tym samym mówimy jedną drogę wybieramy
Rozumiemy się choć długo się nie znamy
Białystok z tego miasta 17 przekaz doskonały
Dzięki za te chwile które za nami zostały
Jeden cel rap przez nas jest obrany
Nagrywacie dla nas my też nagramy
Przysługa za przysługę no i vice versa
Najważniejsze jest że robimy to z serca
Żadna komercja nie wchodzi w grę
Kaleczyć rzemiosło
Nie idę tą stroną chociaż wielu innych poszło
W naszym wypadku do tego nie doszło
Kielce Białystok drzewo przyjaźni wyrosło

Ref. x4
Przysługa za przysługę tak ma być
Przysługa za przysługę dzięki temu łatwiej żyć

Dobrze pamiętam siebie na tej mokrej ulicy
Późny wieczór w mroku bloków zarysy
Garstka przyjaciół z czasem nasze drogi się rozeszły
Wtedy to wszystko nie zaszło by bez nich
Wtedy każdy był winien każdy miał dwa słowa
Każdy do dziś nie wie dlaczego tak się zachował
Zaczepiony dwie szprychy żaden nie przewidział
Lala ma pleksy [?] od bezczynności chwila
Jak w monopolu po browar wypierdol za szmatę
Za powtarzanie głupot że mnie nie znacie
Powinienem był tam być ponieść konsekwencje
Dostać od życia surową lekcję
Przysługa rozumiem ale za jaką cenę
Ranga zależy od tego jak duże jest poświęcenie
Nadal nie wiem jak wyrównać rachunek
Czego nie zrobię przysługa nie równa przysłudze
Nie zapominam mam nadzieję że dług spłacę
Nadarzy się ku temu okazja życie pokaże
Potrzebna będzie pomoc coś się nie uda
Borygo 17 za przysługę przysługa

Ref. x4
Przysługa za przysługę tak ma być
Przysługa za przysługę dzięki temu łatwiej żyć
[Intro: Artur Rawicz]
Wkurwiło cie jak przeczytałeś też informację prasową o sobie, że jesteś wschodzącą gwiazdą hip-hopu?
{...}do konta przypięty taki rurociąg z hajsem, dlatego ty jesteś{...}

[Proceente]
Chciałem cię zapytać o pobyt w Wielkiej Brytanii...

[Mateusz Natali]
Co myślisz że wniesiesz tą płytą?

[VNM]
Kawalerka w centrum Warszawy,
TV, konsola na którą nie mam czasu,
Wóda, popita i spioła
Złota płyta na ścianie I dylemat,
czy to to na co czekałem tu tyle lat,
Czy wypełni tą pierdoloną nisze mi,
Mieszkam tu, bo rozstałem się z dziewczyną, z którą nawet już nie piszę dziś,
I nie wiem czy będę jak Bay tu walił Porto,
I za parę lat nie będę śpiewał o niej, tak jak Drake o Paris Morton,
Przysięgam nie wiem tego,
Na razie wiem, że Nekst Best to kres nie jednego ego,
Pisali o mnie w Czechach, Stanach, na MTV Iggy,
Mam bity z Niemiec, w Polsce już mnie nic nie dziwi

Mój telefon dzwoni non stop, myspace płonie non stop,
Kocham fanów, ambitnie tylko robię dla was,
Dla hejterów mam jedynie uśmiech, dwukropek, nawias

[Ref.]
Tysiące ludzi widzą tylko w mediach mnie,
I wielu z nich chciało by tu wiedzieć kim jestem,
Pytają czy mój sen spełnił się,
Wiedzieliby, gdyby byli skąd jestem,
Spojrzenia ludzi nieraz męczą mnie,
I bywa, że czuję się nieswojo w tym mieście,
Ale i tak nie żałuję, Ty wiesz dlaczego, Ty wiesz dlaczego

[VNM]
Magister czeka, na razie mam absolutorium,
A jedynie piszę, kiedy daję tu w pokoju volume, (a)
Chyba nie stanę na tej szkoły podium,
Ale co mi po niej skoro zostawiam te zwroty w ogniu, ta,
I tak mam pracę po niej, chodzę tam 2 lata do niej,
Piszę rapy po niej, aż mnie palą skronie,
Jestem wyczerpany nie zmęczony, ale piję ostro, ta,
Bo telefon dzwoni non stop,
Wpływ rodzice kiedyś mieli na mnie,
Dziś są dumni ze mnie, ale wiem, że chcieliby innej kariery dla mnie,
Niunie wchodzą i wychodzą bez śniadania,
Tu rano mnie napierdala bania, znów było sypane tu, ta
Znajomi myślą, że zmieniłem się,
Zmienił się stan mojego konta, ja nawet na chwilę nie,
Chyba, że to skille te, szybko jak po speedzie,
Tu bije mi serce, żyję, będę żył nim to zabije mnie, ta

[Ref.]
Tysiące ludzi widzą tylko w mediach mnie,
I wielu z nich chciało by tu wiedzieć kim jestem,
Pytają czy mój sen spełnił się,
Wiedzieliby, gdyby byli skąd jestem
Spojrzenia ludzi nieraz męczą mnie,
I bywa, że czuję się nieswojo w tym mieście,
Ale i tak nie żałuję, Ty wiesz dlaczego, Ty wiesz dlaczego

[VNM]
Mój telefon dzwoni non stop, Mój telefon dzwoni non stop,
Mój telefon dzwoni non stop, zaraz go chyba wypierdolę przez okno
Czy to jest to czego chciałem? Czy to jest to czego chciałem?
Nie wiem co czeka na mnie,
ale wiem, że niczego innego niż mikrofon tutaj nie ma dla mnie

[Ref.]
Tysiące ludzi widzą tylko w mediach mnie
I wielu z nich chciało by tu wiedzieć kim jestem
Pytają czy mój sen spełnił się,
Wiedzieliby, gdyby byli skąd jestem,
Spojrzenia ludzi nieraz męczą mnie,
I bywa, że czuję się nieswojo w tym mieście,
Ale i tak nie żałuję, Ty wiesz dlaczego, Ty wiesz dlaczego

[VNM]
Mój telefon dzwoni non stop, Mój telefon dzwoni non stop,
Mój telefon dzwoni non stop, zaraz go chyba wypierdolę przez okno,
Czy to jest to czego chciałem? Czy to jest to czego chciałem?
To samo...
Mijają lata, wciąż o tym samym miejscu gadam
To parzy mnie jak napalm nawet kiedy słyszę brawa
Ten rok jest gorszy, chudszy coraz mniej forsy dla nas
Poprzednia płyta jeszcze huczy jeszcze się tym jarasz
Jeszcze kilka koncertów zapierdalam wciąż
I cały czas rap w sercu łapiesz, jadę zaraz stąd
Jest coraz ciężej, więcej pracy coraz więcej planów
I na nogach twardo nam już coraz ciężej stanąć
Jak nie ruszam w trasę szukam pracy i szukam farta
U mnie, jak u ciebie, też już się wykrusza paczka
Wątpiłem wczoraj, piłem wczoraj, dziś mam kaca
Rzuciłem tamtą zdzirę dawno, topi się asfalt
Upał męczy, znowu tutaj wracam na noc
W pokoju tylko kupa śmieci, muszę spać za ścianą
Mieszkać z mamą, a chce iść tam w San Marzano
U mnie jak u ciebie wciąż to samo

Wciąż to samo, zmienia się pogoda i wiek
Wciąż to samo, tamtych tylko szkoda ci jest
Wciąż to samo, kilka nowych twarzy no i szary tydzień
Wciąż to samo, ale co jutro może przynieść

Wracasz z pracy puszczasz płytę i nic nie tracisz
Zamknij oczy spójrz jak pisze kto w mieście gra dziś
Masz ostatni dzień roboty jutro weekend wolny hawir
Albo miałeś w szkole dziś ostatni egzamin
Dziś, jesteśmy w mieście możesz przyjść na melanż
Wreszcie byle od soboty do soboty teraz
Ja pracuje zagram koncert pójdziemy na browar
Już nie piecze słonce, pada śnieg nie ma nas w szkołach
Każdy mieszka z mamą lub w akademikach
Podbij do stolika to wyciągnę ci spod lady drinka
Jest tak samo, u mnie i u ciebie, też mam nowa niunię
I też wstaję rano jaki zostaje na noc u niej
Też pracuje, pisze teksty i nagrywam rap
Wciąż upływa czas i nam nie ubywa lat
Czas zbierać żniwa, a chłopaki wciąż rap grają
U mnie jak u ciebie wciąż to samo

Wciąż to samo, zmienia się pogoda i wiek
Wciąż to samo, tamtych tylko szkoda ci jest
Wciąż to samo, kilka nowych twarzy no i szary tydzień
Wciąż to samo, ale co jutro może przynieść
[Zajka]
Zawinięty w bibułę od głowy do stóp
To z kraju wiatraków jest wyrób
Nie paliłeś tego to weź sobie kup
To temat co w głowie robi wielkie łup
Wypaliłem w życiu wiele tych sztuk
To temat klasyk powraca znów
Ktoś do mieszkania robi puk puk
Teraz Wojtek powie kilka słów

[Wojtas]
Szybko wyrwij ustnik ze szlug
Zobaczysz zaraz stanie się cud
Bryła afganu ciężka jak lód
Czy zapalniczkę dać byś mi mógł
Pierwszy buch będzie właśnie za tych
Co w samochodach lubią palić wariaty
Drugi, trzeci, czwarty i piąty
Za tych co w plenerze kręcą jointy

[Borixon]
Przyjechali po Tomka co towar go wciąga
Jointem się zaciąga, tak to wygląda
Załączam songa, cały czas w gibon gra
Zmontuje szalke uzbrojony w sample
Na bluzie pankle, na konsoli gram se
Hip-hopowy mam cel, w górze palce
Po temacie kaszle co tu robię patrzcie
Jesteś ładna kładź się, a mój gibon pal się

Ref.:
Zawijaj się, zawijaj
Zawijaj się, zawijaj
Zawijaj się, zawijaj
Zawijaj się, zawijaj

[Zajka]
Brudne południe robi płyty znów
WYP3 płoną jointy już
Veto, WYP3 Crazy klub
A oni są z pod V, a my jesteśmy spod W
Krukowi oka nie wykolę kruk
Płonie ganja aż się lepi druk
RRX puszcza joint w ruch
Zawijaj się, nie rozumiesz naszych słów

[Wojtas]
To był wieczór, widok na miasto
O tej porze tam skręty nie gasną
Zalegalizować tej miejscówki hasło
Rap w głośnikach Uno Fiacie
Dziesięć minut po zjaranym temacie
Turysta zapytał, palicie czy jaracie?
Z psem, pod czterdziestkę, koleś w krawacie
Podpierdolki na temat trawy
Coś z nim nie tak, za bardzo ciekawy
Jest pierwsze skojarzenie, tajny pies
Nie chce już nigdy widzieć tego ryja
Wiesz o czy mówię, niech się zawija

[Borixon]
Co się stało się nie odstanie
Kilku moich kumpli zajęło się stukaniem
Ja lubię ten stan, ten stan jest dla mnie
Zawiń go starannie, zawiń go dokładnie
Daj żar, podpal, pociąg, wciągaj
Dobry stan osiągaj, pal gibonka
Nie tylko w płuca wsiąka, też ma mołka
Tam pali lajta, ja wole stronga
Chmura dymu nad schroniwem się rozciąga
Joint odpalany od drugiego jointa
Ze mną pali też Michał, pali Wojtas
Ja jestem Tomek więc zawijaj się o Tomka

Ref.

Czerwone oczy zdradzają stan
Marihuana, toksycznych rzeczy nigdy nie popieram
Wolę się nastukać, znaleźć się na wyżynie
Kiedy mam dość rapu chcę do domu, dom nie ma kół.
Z dala od hałasu chcę się przespać i coś zjeść.
Całemu światu chcę powiedzieć "przestań!",
a tu prawie że mieszkam w PKP. Chcę
jeden-dwa-trzy-cztery-pięć-sześć ścian,
które znam, żeby otaczały mnie.
Jeden-dwa-trzy-cztery-pięć-sześć ścian
otacza mnie sześcian, ciebie też, wiesz jak.
Ten rap to poezja, odbierz to jak chcesz,
brat. Każdy wers, każdy odgłos werbla.
Liście lecą z drzew, za oknem pada deszcz, wiatr
niesie jesień przez osiedla, a ja to mam gdzieś.
Cześć, jestem Fokus, nie lubię samolotów,
lubię mój pokój, święty spokój, tyskacze i seks,
i raczej gram kilkaset imprez w roku, dlatego
ci tłumaczę, dlaczego tak, a nie inaczej jest.
Przecież wiesz, bo pewnie mieszkasz w bloku też.
Wracasz na lokum zjebany jak pies.
Można porzygać się od hip hopu (fest) -
ileż można do umywalki biec.
Można by rzec - to nie jest sport dla kotów, to jest
ministerstwo odlotów i to z dziwnych miejsc, poczuj.
Szkoda gadać, daj spokój. Tak więc, kiedy
wracam, mam chęć osiągnąć zen jak Sokół.

Lubię mój wszechświat, ma sześć ścian i to jest tak:
Podłoga i sufit plus cztery ściany z boku.
Oprócz kilku osób nikt tam nie ma wejścia,
Wyobraź sobie sześcian, a w środku siedzi Fokus.

Lubię
mieć banana, laptop na kolanach. Tworzyć od
rana do zmroku hip hop tak, żeby nie skłamać. Obcy
ludzie w weekend w planach, bit w membranach. Tu gdzie
ja i Ana nie ma czasu - zasuwamy na nas. Ale
wspólnie, na swoich programach. Tak ogólnie - sprawdź
wytwórnię nie do wyjebania - bez oprowadzania.
Jakbym rzucił granat. U mnie każdy taki skurwiel
ma ból nie do opisania, (bo) kiedy wchodzimy do
klubu dumnie, patrzy się, gdzie chuj wie, zna nas.
Mniej zazdrości, a więcej miłości durnie, common.
Płyń strumieniem świadomości, nie dissuj jak złamas,
sport to połamane kości, a nie twarz w reklamach. Biorę
swoje oszczędności coś ci powiem - dzisiaj
zamykam się sam na sam gdzieś w swojej głowie, bowiem wiem, że
nie ma innej możliwości. Człowiek musi mieć tę
chwilę normalności, powiew tej świeżości, zdrowie.
Zamykam się w sobie, wszystko wokół znika, to nuta o
ścianach, podłogach, sufitach tutaj. Mi ta
minutami płynąca muzyka wczuta niczym sita
uczy czytać jak batuta, co to sztuka życia, motto
do odkrycia, zaskoczonych witam. Głośno krzyczę
coś przez okno, żebyś coś usłyszał. Toż to cały
świat w zasięgu twej ręki stoi tam! Ja zostaję
tutaj i tak mam nośność na bitach, brat.

Lubię mój wszechświat, ma sześć ścian i to jest tak:
Podłoga i sufit plus cztery ściany z boku.
Oprócz kilku osób nikt tam nie ma wejścia,
Wyobraź sobie sześcian, a w środku siedzi Fokus. x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo