Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Technix, westax, te dni extra
Bez mąki, bez ekstaz, bez S-klas, bez lex'a
Mistrzowie estrad, pierdolić S Club 7
Ta opowieść na Ursynowie mieszka, nasz eden jest tam
Nowy level jeden i ten sam Pezet
Kolejny lejbel jestem pewien miejsca wśród legend
Liryka lepsza, z błotem kiepskich besztam
Słabi MC's chcesz powierzchni, zmieść ich w tekstach
Miejski peklarz co dzień zalicza młodzież
Pięknych dziewczyn setki, które noszą w sobie ogień
Robię swoje z tą kliką, nie wiesz ilu jest ich
Kasuję w pamięci tych, którzy wymiękli
Sypię rymy od ręki bez minimum limitu
Tak jak innym tu brak mi słów i minut
Inni już są na szczycie
Lecz prawdziwy szczyt dopiero widać
Ta pierwsza liga jest prawdziwa

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

Rozpieprzę cię w parę minut
Głowa wiesz jest pełna rymów
Mamy też lex skurwysynu
W mieście pod sto projekt
Zjednoczył los nas troje
Przy mikrofonie głos mam
Dla was ta zwrotka to postrach
Hip-hop już dużą moc, nie kopiuj
Te słowa działają jak opium
Obrońcy są tu obok
W końcu do gry wchodzą, to trzech dobrych logo
Daję słowo to dotrze do was, mocne słowa podam
Jak reklamowy slogan i bez obaw lek mam nowy
Zobacz! w naszych tekstach lekcja mowy

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

Na koncertach adrenalina nas rozpieprza
To łączy nas jak sekta, bo na co dzień spokój w nas mieszka
Na sceny deskach chcemy przestać liczyć ceny
W handlowych centrach nie wydaliśmy ani centa
Przemysł nie zmieni mnie nic, ściemy przemilcz
To ostatni gwizdek by być gdzieś gdzie chcemy
Bo w pierwszej lidze ekipa to lider, nie pytaj gdzie idę
To wielki kaliber, elita wita was bliżej
W tych szykach rymy paliwem są
Mogę przyrzec to, żywe widzę tło
Czasem gryziesz dno i idziesz stąd
Chcesz być wyżej, a ja wciąż nie mogę przestać
To jest tak, idę dalej mimo niebezpieczeństwa

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach
Wychowany przez wilki na dzielnicach zwyczaj
Z radiowozu dziwki chciałyby nas schwytać
Nie pytaj mnie czym jest ulica to "blikstrig" szybka piłka klik klik
hajs odznacza typa
To był zwykły dzień jak kolejny dzień
W ten upalny dzień był najlepszy cień
Ja i paru koleżków plus trzepak
Ktoś dostał w mordę z trepa
Potem straszy brat go oklepał
Normalna rzecz dziesięciolatków
Nagle zza winkla bloku wybiega dwóch starszych chłopków
ben Johnson przy nich mógłby płakać o wynik
biegli dwadzieścia metrów dalej do klatki na piętro
Tempo, tempo nikt nie wie co się dzieje
Ktoś dla żartów chyba powiedział że to złodzieje
Śmiech lecz śmiech się ucina biegną kurwy
Jeden trzyma klamkę psa trzyma ten drugi
Gdzie? Którędy? Podbili bez "dzień dobry"
Wredne mordy autorzy frajerskiej sondy
Trochę zdziwili się gdy:
Dziesięciolatki zrobiły głupie miny
i zabrały zabawki

REF.
Życie chce znów zniszczyć mnie
Wystawia mnie na te próby złe
Te próby złe chcą mnie zgubić, wiem
Gdy mordę stulić, wiem gdy mam odezwać się - x2

Jakieś pięć lat później to samo miejsce
Ja i kumple na ławce, już było trochę ciemniej
Mamy 15 lat, wiemy kto kręci osiedlem
Sami zarabiamy nieźle
Już za rok tytoń mnie wciągnie na lat 7
Matka z córą i wujem wpadnie w szok na pogrzebie
I tak stoimy tu codziennie, niema co robić
Nagle, stój! Łapcię go! Krzysiek oco chodzi?
I w tym momencie widzę typa, z całej siły bije kobietę
Drugi za torebkę chwyta, mają przypał
Witam, Pudziankowski(?) sqot wasz błąd
Tą drogą przystanka mogła w nocy wracać moja matka
Jego matka, twoja matka, będzie jadka!
Noi gratka, dla kilku typów co lubią się trzaskać
Tak tu jest synuś, historia na faktach
Więc zamknij ryj, i posłuchaj reszty rymów
Pościg, bieg wkurwionych gości, ej w złości
Wiadomości jutro mówią o tym
byli już na wyciągniecie ręki
Gdy przecięli skrzyżowanie na czerwonym
Ale chociaż bez torebki

REF.
Życie chce znów zniszczyć mnie
Wystawia mnie na te próby złe
Te próby złe chcą mnie zgubić, wiem
Gdy mordę stulić, wiem gdy mam odezwać się - x2
[Intro: Artur Rawicz]
Wkurwiło cie jak przeczytałeś też informację prasową o sobie, że jesteś wschodzącą gwiazdą hip-hopu?
{...}do konta przypięty taki rurociąg z hajsem, dlatego ty jesteś{...}

[Proceente]
Chciałem cię zapytać o pobyt w Wielkiej Brytanii...

[Mateusz Natali]
Co myślisz że wniesiesz tą płytą?

[VNM]
Kawalerka w centrum Warszawy,
TV, konsola na którą nie mam czasu,
Wóda, popita i spioła
Złota płyta na ścianie I dylemat,
czy to to na co czekałem tu tyle lat,
Czy wypełni tą pierdoloną nisze mi,
Mieszkam tu, bo rozstałem się z dziewczyną, z którą nawet już nie piszę dziś,
I nie wiem czy będę jak Bay tu walił Porto,
I za parę lat nie będę śpiewał o niej, tak jak Drake o Paris Morton,
Przysięgam nie wiem tego,
Na razie wiem, że Nekst Best to kres nie jednego ego,
Pisali o mnie w Czechach, Stanach, na MTV Iggy,
Mam bity z Niemiec, w Polsce już mnie nic nie dziwi

Mój telefon dzwoni non stop, myspace płonie non stop,
Kocham fanów, ambitnie tylko robię dla was,
Dla hejterów mam jedynie uśmiech, dwukropek, nawias

[Ref.]
Tysiące ludzi widzą tylko w mediach mnie,
I wielu z nich chciało by tu wiedzieć kim jestem,
Pytają czy mój sen spełnił się,
Wiedzieliby, gdyby byli skąd jestem,
Spojrzenia ludzi nieraz męczą mnie,
I bywa, że czuję się nieswojo w tym mieście,
Ale i tak nie żałuję, Ty wiesz dlaczego, Ty wiesz dlaczego

[VNM]
Magister czeka, na razie mam absolutorium,
A jedynie piszę, kiedy daję tu w pokoju volume, (a)
Chyba nie stanę na tej szkoły podium,
Ale co mi po niej skoro zostawiam te zwroty w ogniu, ta,
I tak mam pracę po niej, chodzę tam 2 lata do niej,
Piszę rapy po niej, aż mnie palą skronie,
Jestem wyczerpany nie zmęczony, ale piję ostro, ta,
Bo telefon dzwoni non stop,
Wpływ rodzice kiedyś mieli na mnie,
Dziś są dumni ze mnie, ale wiem, że chcieliby innej kariery dla mnie,
Niunie wchodzą i wychodzą bez śniadania,
Tu rano mnie napierdala bania, znów było sypane tu, ta
Znajomi myślą, że zmieniłem się,
Zmienił się stan mojego konta, ja nawet na chwilę nie,
Chyba, że to skille te, szybko jak po speedzie,
Tu bije mi serce, żyję, będę żył nim to zabije mnie, ta

[Ref.]
Tysiące ludzi widzą tylko w mediach mnie,
I wielu z nich chciało by tu wiedzieć kim jestem,
Pytają czy mój sen spełnił się,
Wiedzieliby, gdyby byli skąd jestem
Spojrzenia ludzi nieraz męczą mnie,
I bywa, że czuję się nieswojo w tym mieście,
Ale i tak nie żałuję, Ty wiesz dlaczego, Ty wiesz dlaczego

[VNM]
Mój telefon dzwoni non stop, Mój telefon dzwoni non stop,
Mój telefon dzwoni non stop, zaraz go chyba wypierdolę przez okno
Czy to jest to czego chciałem? Czy to jest to czego chciałem?
Nie wiem co czeka na mnie,
ale wiem, że niczego innego niż mikrofon tutaj nie ma dla mnie

[Ref.]
Tysiące ludzi widzą tylko w mediach mnie
I wielu z nich chciało by tu wiedzieć kim jestem
Pytają czy mój sen spełnił się,
Wiedzieliby, gdyby byli skąd jestem,
Spojrzenia ludzi nieraz męczą mnie,
I bywa, że czuję się nieswojo w tym mieście,
Ale i tak nie żałuję, Ty wiesz dlaczego, Ty wiesz dlaczego

[VNM]
Mój telefon dzwoni non stop, Mój telefon dzwoni non stop,
Mój telefon dzwoni non stop, zaraz go chyba wypierdolę przez okno,
Czy to jest to czego chciałem? Czy to jest to czego chciałem?
Wiem że życie daje czasem szanse gdy wdepniesz w bagno odwracasz kartę
Nieodwracalne decyzje do muru przyparte
Nie oznacza to zawsze czy to jest rozwiązanie
życ przecież dalej to już nie ma znaczenia
gdy się w sytuacji zabija wyrzuty sumienia
To historia człowieka z życia wzięta
który wybrał swój kierunek poszedł za głosem serca

Od małolata miał sprawe mocny zatarg
Ukrywał się często w oczach stalowa krata
Wyrok w zawieszeniu za kolo bliski katar
W deszczowy chłodny dzień powiedział ze trzeba z tym przestać
Wtedy ostatni raz widział na oczy przepaść
O jeden krok za daleko by starcic wszystko co w życiu ma
Jakikolwiek sens zbytnio czasem to co robimy nie końca jest dobre
Wbrew wspólnym zasadom tak nie jest to mądre
Czasem nie ma nic do stracenia a żyć trzeba
Tak żeby zmieniać się na lepsze koniecznie żeby uwzględniać wersje najbezpieczniejsze
Nie popaść w depresje jak zbankrutowany gość fajnie stać na nogach rozładować złość
Pójść na kompromis swoja ciekawość upoić wyborem który nie zawsze może ciebie uchronić

Poczekaj zwolnij nie biegnij tak przez Zycie
Uspokój się pomyśl spróbuj to przemyśleć
Nie daj się wciągnąć w wir codzienność
Gdy upadnie wstań zwalcz te przeciwności
Nie patrz na innych ze maja lepiej
Zrób cos żebyś mógł mieć jeszcze więcej
Każdy nowy dzień do działania mnie podsysa
Ty wybieraj rozsądniej żebyś miał więcej życia

Wiadomo jak jest Zycie bywa tez okrutne
Wywołuje śmiech lecz tez bywa smutne
I tak kończy się bieg wydarzeń dzieciaka
Lecz przychodzi ten dzień gdy to się już nie opłaca
Zaczyna się praca, morderczy wysiłek
Zycie dokłada do tego swój pakiet pomyłek
To jest ta władza nad zyciem, to nam daje siłę
To powoduje ze czujesz ze naprawdę żyjesz
To co robią inni motywuje silnych
Grunt by być pilnym tylko bóg jest nie omylny
A wszystko nie tylko to co w zyciu wyszło
Wszystko się opłaca bo składa się na przyszłość
Miłość, wiara, wszechmocna nadzieja
To trzyma przy zyciu każdego człowieka
Wiec dlaczego dzieciak jak zrobił cos nie tak
Od razu ma żyć jak pospolity biedak

Wiem że życie daje czasem szanse gdy wdepniesz w bagno odwracasz karte
Nieodwracalne decyzje do muru przyparte
Nie oznacza to zawsze czy to jest rozwiązanie
Zyc przeciez dalej to już nie ma znaczenia
gdy się w sytuacji zabija wyrzuty sumienia
To historia człowieka z zycia wzieta
który wybrał swój kierunek poszedł za głosem serca
Boję się oddać i boję się brać,
boję się rozstań, więc boję się nas.
Boję się dojrzeć, bo boję się lat.
Boję się dobra i boję się zła.
Boję się latać, bo boję się spaść.
Boję się przegrać, więc boję się grać.
Boję się umrzeć i boję się żyć,
Boję się zostać i boję się iść

Ref.
Nie bój się, bo kiedy jesteś ze mną to mogę Ci obiecać,
że wszystko będzie dobrze,
Nie boję się, bo kiedy patrzę na Ciebie to wiem, że lepiej być nie może.

Boję się siebie więc boję się nas
boję się kochać, bo boję się strat,
boję się kłamać bo boję się wpaść. boję się prawdy, a prawdę już znasz.

Ref.
Nie bój się, bo kiedy jesteś ze mną to mogę Ci obiecać,
że wszystko będzie dobrze,
Nie boję się, bo kiedy patrzę na Ciebie to wiem, że lepiej być nie może.
Skaczcie do góry, jak jebane kangoory
Nie bądźcie szczury i skaczcie do góry
Jak swego czasu House Of Pain "Jump around"
Jump - up, Jump - up, and get down
Liroy znow zapodaje jak walkie-talkie
To nie jest formacja i to nie są baboki
Rzeczywistość dookoła jest pojebana
Zagmatwana jak wiejska śmietana, na śniadanie lub do obiadu
Do zupy, za chwile mój beat nakopie ci do dupy
Więc rusz go do góry zanim to sie stanie
Czas zacząć nowe zamieszanie
Yes yes yo, yes yo, yes yo
To nie jest sen i nie są kalambury
Yes yes yo, yes yo, yes yo
Więc skaczcie do góry jak jebane kangury

Ref: Skaczcie do góry jak jebane kangoory! x3
Skaczcie do góry, skaczcie do góry x2

Teraz nie czas na politykę, to nie jest czas na logikę
Nadszedł czas na pieprzoną gimnastykę
Więc skaczcie do góry, najwyżej jak sie da zazuzi zazuza
Testin' raz dwa raz dwa testin' kick it!
Liroy psychopata znowu odpierdala myki
Nawyki zostały mi jednak takie same
Lubie robić kawałki odjechane
Zamotane psycho i tym podobne sprawy
58 w mojej ręce przyszła chwila rozprawy
Stawy czas nadwyrężyć
Najwyższa pora aby troche sie sprężyc - więc:

Ref. Skaczcie do góry jak jebane kangoory! x3
Skaczcie do góry, skaczcie do góry x2

Yo boom batta bingboom batta bing check it!
Liroy znowu w chałupie ponownie na scenie
Kolejny koncert, następne miasto
Znowu w gardle mi cholenie zaschło
Więc skaczcie do góry, skaczcie do góry
Czas wypierdolić za okno garnitury
Przedstawienie czas zacząć - show must go on
Zadam pytanie "Komu bije dzwon?"
A baba do mnie mówi: "jesteś chłopcze psychiczny"
Mnie to wali mam młot pneumatyczny
Drastyczny jest przebieg mojej choroby
Kiedy mam mikrofon nie mogę ręczyć za szkody
Mam pomroczność jasną, a może ciemną - nie pamiętam
W telewizji znowu ktoś wojnę rozpętał
A ja ciągle w mej głowie czuje ten dziwny szum
Skaczcie do góry boom batta bing boom

Ref. Skaczcie do góry jak jebane kangoory! x3
Skaczcie do góry, skaczcie do góry x2
1. Chada
Kurwa, nie ma to tamto, słuchaj co teraz powiem
Bardzo cienka jest linia między ziomkiem a wrogiem
Dzisiaj razem z Sokołem krążę nad Twoim grobem
Z miłą chęcią skurwielu spędzimy Ci sen z powiek
Tu się dowiesz kto walczy, a kto wraca na tarczy
Patrzę w oczy dopóki cierpliwości mi starczy
Zamiast pieprzyć trzy po trzy idź ze starą na spacer
Twoje życie jest warte tyle ile zapłacę
Jakiś frajer się nudzi i wymyśla absurdy
W sumie ten świat jest piękny tylko ludzie to kurwy
Jeden taki co paplał, później szczękę drutował
Nie ma co, właśnie takich trzeba eliminować
Chcesz się dowartościować no to nie moim kosztem
Żeby później nie było, że Cię nie chciałem ostrzec
Dla mnie rap i ulica ciągle znaczy to samo
Przyjdź i powiedz mi w oczy, że mnie słusznie skazano

Ref. Brahu
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Na osiedlach i przez jebany internet
Autorów afer, plotek i toksyn
Prowokatorów, zer które nie mają dosyć
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Za plecami gdy tylko od nich odejdziesz
Autorów afer, plotek i toksyn
Którzy sieją zamęt, co dzień wieszają psy

2. Sokół
Obrabianie dupy , disy i choroby
Obrażone żony i zawracanie głowy
To nie dla mnie, ja pozostaję zdrowy
Ty stracisz zdrowie jak będziesz taki nerwowy
Jebać tych, co za plecami sieją ferment
Na audiencję i w czoło berłem
Ja tego nie śledzę, bo nie jestem z policji
Za mało życia żeby się przejmować wszystkim
Mam swoje sprawy i daje sobie radę
Chuj kładę na całą tą dziecinadę
Masz tu Chadę z Sokołem w tym temacie
I nim coś powiesz to zastanów się bracie
Ciężko na mnie jest zrobić wrażenie
Uwierz głęboko osadzone mam korzenie
Dbaj o rodzinę, przyjaciół i kieszenie
I jak masz taką samą kolejność to Cię cenię

Ref. Brahu
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Na osiedlach i przez jebany internet
Autorów afer, plotek i toksyn
Prowokatorów, zer które nie mają dosyć
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Za plecami gdy tylko od nich odejdziesz
Autorów afer, plotek i toksyn
Którzy sieją zamęt, co dzień wieszają psy

3. Chada
Znasz mnie lepiej niż ja sam, o kurwa oszaleję
Jak masz jakieś wątpliwości to ja je tu rozwieję
Pieprzony ferment, słyszę go często
Nie chowam głowy w piasek na wasze podobieństwo
U mnie to samo, wciąż długopis i papier
Ty wpisujesz znowu jakieś bzdury w moją biografię
Wiesz co jest cięte, znasz moje imię
Konfidenta stara kurwo to se poszukaj w rodzinie
Tutaj noc nie daje snu kiedy nawijam
Pragniesz zemsty bo się twoja żona ze mną zborsuczyła ?
Ja wymijam takich jak ty i szanują mnie tłumy
A prawda to jest taka, że mam znów powód do dumy

Ref. Brahu
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Na osiedlach i przez jebany internet
Autorów afer, plotek i toksyn
Prowokatorów, zer które nie mają dosyć
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Za plecami gdy tylko od nich odejdziesz
Autorów afer, plotek i toksyn
Którzy sieją zamęt, co dzień wieszają psy
W cieniu fale reflektorów
Nie ujawnią czynów
Mieszkam pod showbiznesu mostem
Wiem już mimo protektorów
Obrałem daleki azymut
Oto kręta ścieżka której nie wciąga się nosem
Premium dyrek torów poprzez słupki
Wyników zmienia sztuki wymóg
Wszystko polane tortexowym sosem
Wielu szmalem animowanych mimów
Mówi mi bym ugiął się
I ruszył skosem
A więc przede mną rozdroże
I skutki zagmatwane

Aaa, Dwa metry pod ulicami
Paachnącymi komercji omamem
Puuchnącymi palcami tworzę tunel
Ucieczki przed spamem
Widzę ludzkie mózgi sine jak morze
Wyprane niezawodnie odwirowane
W hipokryzji zamęt
Na kolorowych kapitalizmu sznurkach
Jak majtki powywieszane
Niczym kartofle w mundurkach
Skonsumowane
Oto kolejny system co
Sztukę uczynił popytu chłamem
Dzidę i bombę zamienił
Na billboard i baner...

... Złodzieje tożsamości ...

Oto kolejny system który bez litości
Zgrabnie kradnie
Tożsamość i osobowości

... Złodzieje osobowości ...

Oto kolejny system który bez litości
Zgrabnie kradnie
Tożsamość i osobowości

Oto kolejny system ...
Bierz z życia to co najlepsze
Borixon
Dzień za dniem ciągłe zmiany
To nie jest tak jak w fantazji
Zmarnowanych wiele okazji
Nierozerwalnych przyjaźni
Nie tylko momentami sygnały szczerości odbieram
Od ludzi z którymi jestem staram śmieję się i wspieram
Nie wybieram tego to samo przychodzi
Jak po deszczu słońce ponad naszymi głowami wschodzi
Nie musisz słuchać jak cię to nie obchodzi
Każdy człowiek inaczej do życia podchodzi inaczej
Twój los jest w twoich rękach jak amen w pacierzu
Matka to powtarza stale każdy jest losu kowalem
A Propos tak jak umiesz wykorzystuj swój talent
Życie cię obdarzy wtedy złotym medalem

Ref. x2
Nie marnuj życia które jest przed tobą jeszcze
Bierz z niego to to to co najlepsze
Coś idzie nie pomyśli nie wymiękaj
Twój los jest w twoich rękach o tym pamiętaj

Więc zrozum to najlepiej od zaraz
Twój los jest w twoich rękach choć rzeczywistość szara
Na pewno będzie kolorowa jeśli się postarasz
Liczy się podejście do życia i z jakiej strony
Z czego się cieszyć i być zadowolonym
Nie musisz być wcale w czepku urodzonym
Żeby żyć jak człowiek doceń to co masz
Bo raz będzie lepiej drugi raz gorzej
Więc ciesz się ciesz życia póki możesz
Bo nikt przecież nie zna dnia ani godziny
Codzienne rozkminy w poszukiwaniu szczęścia
Albo będzie dobrze albo będą przejścia
Nieraz małe zejścia ale nie żałuję
Biorę od życia to to co potrzebuję
Za najlepsze chwile wszystkim wam dziękuję
Zobaczycie będą jeszcze lepsze obiecuję

Ref. x2
Nie marnuj życia które jest przed tobą jeszcze
Bierz z niego to to to co najlepsze
Coś idzie nie pomyśli nie wymiękaj
Twój los jest w twoich rękach o tym pamiętaj

Patrz i sądź co wyrzuci losu ręka
Życie toczy się jak kostka sześcienna
Sytuacje się gmatwają gordyjska pętla
Zaciska się czy z okrążenia wyrwę się
Najważniejsze to momenty szczęścia
Utrwalone w pamięci albo na zdjęciach
Stare nowe obrazy absorbują głowę
Przypominasz sobie tak przypominam sobie
Odsuwam na bok te wszystkie paranoje
Wszystko co złe wszystko czego się boję
Chwilami radości egzystencję goję
Każdy ma zwycięstwa i małe Troje
Niektórzy kataklizmy wpływają na mielizny
Los palący jak kwas agresywny
Zawsze byłem i zostanę optymistą
Do przodu a srebrny mikrofon moją misją
Biegnę nabieram kinetyczną energię
Atakuję przeszkody jak pit bulterier

Ref. x2
Nie marnuj życia które jest przed tobą jeszcze
Bierz z niego to to to co najlepsze
Coś idzie nie pomyśli nie wymiękaj
Twój los jest w twoich rękach o tym pamiętaj
[Refren]
Mówię po co, mówię na co
Głupkowaci ludzie znowu tu kozaczą
Mówią tobie jedno, robią tobie drugie
Chorągiewek, ja nie lubie
Mówię po co, mówię na co
Ból, ludzie umierają, matki płaczą
Powiedz gdzie tu sedno, bo się chyba gubie
Świat jest chory, ja wam mówię

1. Ej, czemu ludzie wciąż propagują zło
Media pokazują wciąż tego świata dno
Wszyscy biegną gdzieś po co i na co
Nie wiem sam ale wam opisuje tło
Oj, często mam dosyć tego
Życie dobija mnie sto na sto
Ale nie poddam się dawaj do przodu bo
Nielegalny rytm daje lolo

[Refren]
Mówię po co, mówię na co
Ból, ludzie umierają, matki płaczą
Powiedz gdzie tu sedno, bo się chyba gubie
Świat jest chory, ja wam mówię
Mówię po co, mówię na co
Głupkowaci ludzie znowu tu kozaczą
Mówią tobie jedno, robią tobie drugie
Chorągiewek, ja nie lubie

2. Ja nie mam kula, się nie zamulam
Komery lulam, to mi na chuja
A gadka czuła, że z rana rura.
Która wciąż budzi bo taka jest jej natura
To pop kultura to jakaś bzdura
Fałszywi koledzy potrzebni mi na chuja
Nie mnie, nie truje jak konfitura
Bo to za hajsem co zatraca was na fulla

[Refren]
Mówię po co, mówię na co
Głupkowaci ludzie znowu tu kozaczą
Mówią tobie jedno, robią tobie drugie
Chorągiewek, ja nie lubie
Mówię po co, mówię na co
Ból, ludzie umierają, matki płaczą
Powiedz gdzie tu sedno, bo się chyba gubie
Świat jest chory, ja wam mówię

3.Znam kilka zasad więc to święte
Dotrzymać słowa, to konieczne
Choć fałszywi zacierają ręce
Nie dać się tym co mówią najwięcej
Nie, bo po co to wszystko
Po co udawać choć inaczej wyszło
Nie, szacunku nie kupisz
Pomyśl dwa razy zanim znów się wygłupisz
Głęboko popatrz nam w oczy
Nie, nigdy nas nie zaskoczysz
Po co na siłę szukać wrażeń powiedz po co
Powiedz po co, powiedz po co

Na ulicy złote myśli jak tu jest i co tu zmienić
Jak ktoś jest elgancki powinieneś to docenić
W okół przemądżałego frajerstwa tłumy
Myślą że zjedli wszystkie rozumy
Zero skromności tylko przyrost chorej dumy
Będą z tobą zgodni jak Firma, nie grube sumy
Wydawał się normalny a to łeb zakuty
W głowach im tylko frajerskie skruty
Chcę być zawsze stwórcom harcorowej nuty
W okół myśli chore wszyscy idą bandziorem
Powiedz co zawadza że ludzie honor tracą
Czy przestaje im zależeć, czy dobrze im zapłacą

[Refren]
Mówię po co, mówię na co
Ból, ludzie umierają, matki płaczą
Powiedz gdzie tu sedno, bo się chyba gubie
Świat jest chory, ja wam mówię
Mówię po co, mówię na co
Co by nie robili zawsze tracą
Najpierw mówią jedno, chwilę drugie
Chorągiewek ja nie lubię
Ziom nie uciekaj,
nie ma przed kim
dziś zrobimy bit,
tylko znów nie wiem
gdzie mam dyskietki.
Przebacz te nerwy,
dobra tu bedzie hi hat,
wiesz jeden bit niech tak
wejdzie z wajbem, werbel znajde,
nie ten jest zbyt płaski dam ten,
wiem, że ten to zabrzmi teraz stopa,
dobra stopa jest przecież,
więc daj bit i połącz
ziom to na MPC,
dodaj niski środka i
przepuść przez lampy,
kocham oldschool jak pampy,
nie bój się to nie country,
techno też nie groszki paluszki,
ziom to tego nie chce,
więc sprawdż bo mam coś jeszcze.
Śmiga rap po mieście w wyobrażni,
minut 5 część już jest
w tej ki-stacji(K-Station),
więc sprawdż jeśli masz swój na bity patent,
mój to C,D,E,F,G,A,H,C- czysty jazz,
stop... nie ma jazzu.
Tabasko na bicie niszczy schemat zabiegów
sprawdż ten bas ziom, nic do ukrycia
brzmienie jest, padów test,
dziś szaleje na bitach
to ten motyw,
melodia co przyciąga jak
oczy 100 złotych rozpoznasz
tej floty smak jak i ten bas,
poczujesz od razu MPC 60 ki-stacja
ziom tu nie ma czarów.

REF:
Dopóki mam siłe to trwam tu,
dopóki nie zginę dam rap swój
nie kupi mnie, ziom żaden hajs chuj
jebać zastój nie pooo
to robie rap tu. (2x)


Wiesz co jest zabawne?
Nie chce być MC,
dla mnie MPC 60 plus AKAI pięcset zero
pięć tysięcy stereo
poczuj przełom
znajdżmy high head,
chcesz brzmienia?
ja mam je!
na dyskietkach w szafie,
skitrane by dać te
teraz i nigdy później,
by osiem bit szumiało
to przez całe popołudnie,
ziomek, zaraz
3 2 1 0 stop!
Najpierw aranż,
to trzeba się postarać
wyłącz werbel,
3 sekundy O.K.
niech spowrotem wejdzie hip-hopem
tętnie funkcjonuje jak sampler
ty dasz mi bit,
w mig ja dam Ci jazde
tu cała sala klaszcze, nie
tylko mój pokój pełen ziomków,
o których opowie ci protokół
ziom pierdol prezydenta, policje, polityków,
bo nikt cie tu nie wsadzi za robienie bitów.

Dla wszystkich producentów kontroluj się,
reprezentacja Bałut powraca,
dla wszystkich tych co kochają MPC 60.
Hiper konsumpcja,
Skonsumowała ludzi
Zostałem sam,
Ja i produktów tuzin,
Ultra komercja,
Uwięziła ludzi,
Może to kara za to,że nie chcieli się obudzić,
Pokornie gawędzę z czasem-chcę się go nauczyć,
Poznać jego moce, rozciągać go i kurczyć.
Spowalniam jego tętno,
Wydłużam ciszę piękną,
Jestem królem liter, między jawą a snem,
Niesamowite, wyzwolić się,
Posiadam wszystko, nawet niebieski tlen, śrubokrętowo papierowy krem, cebulowy dżem,
Posiadam wszystko, co nie chcę i chcę,
Kocham tę swą hagzyminację.

Między jawą,a snem,
Między jawą trawą, a snem.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo