Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ten świat na granicy upadku
Ten świat to speluna
Brak tutaj śladów głosów Chrystusa
To raj, to dom, azyl Szatana
Królestwo gdzie na podium stoi
Pieniądz i kurewstwo to jego zwycięstwo
Dziś widać prawdę
Jesteśmy stworzeni na jego podobieństwo
Człowiek - zepsuty, chory, wynaturzony, wyuzdany
Nowy, lecz przeterminowany
Rany młodej kobiety, nie szczędzili ciała
Twarz od żyletki pocięta cała
Ksiądz pedofil gwałcił pięciolatka
Bita, gwałcona przez trzech synów matka
Rodzinny dramat, szokuje, proste
Dwóch braci zabiło i poćwiartowało siostrę
Tajlandia to kraj uciech dla dewiantów
Około trzech tysięcy dzieci dziennie pada ofiarą gwałtów
Śmiecie, ponad 80 milionów dzieci ulic żyje na całym świecie
Niemcy - dożywocie dla ludożercy
Rosja - 49 ofiar seryjnego mordercy
W szkole w Stanach - kolejny zamach
Sprawa pedofilii w 52 krajach
Takich jak Leszek Pękalski jest wielu
Z martwą osobą uprawianie seksu
Szokujące filmiki, obrazy, sceny wojny
Człowiek pozbawiony jakichkolwiek ludzkich emocji

Ref.
Potrafimy coś zbudować, ale i niszczyć
Od zawsze tak było, tak było
że bardziej to drugie nam lepiej wychodziło
Czy Nostradamusa przepowiednie to brednie?
Wydaje mi się, że nie, wszystko zmierza ku końcowi
Nasze istnienie trwać może chwile
To my ponad wszystko przekraczamy granicę
Niszcząc ten świat, innych i własne życie

Ludzie zepsuci, wynaturzeni do granic
Ale gdzie są te granice? weŹ mi powiedz
Sranie na siebie, wymioty, sikanie
Kto to kręci? kogo to kręci?
Co to są za ludzie, których podniecają takie sceny?
Jak filmy porno z udziałem małych dzieci, lub zwierząt
To debilizm, jesteśmy zdolni do różnych czynów
Brak tu sumienia, poczucia winy
Jeden z wielu przykładów tutaj to Chiny
Psy i koty przewożone w magazyny
W ekstremalnych warunkach, to obraz piekła
Tam już na miejscu czeka je gehenna
Eksperymenty dla dobra człowieka
Testowana małpka dla perfum, dla lekarstw
Obdarte ze skóry na żywca dla mięsa
lub futra
zwierzęta przechodzą katusze
Ból niezrozumiały dla normalnych ludzi
Kiedyś odwrotnie ten krzyż się odwróci
To prawie pewne, bo zobacz co się dzieje
Holandia - to jeden z tych krajów
gdzie związki homoseksualne dostały
pozwolenie na adoptowanie
Co poczuje dziecko mając tatę i tatę?
Kiedy dorośnie też może być pedałem
To wcale nie jest śmieszne
Dziś wstałem wcześniej, włączyłem TV
Pierwsza wiadomość - 30 zabitych - samochód
pułapka
Niemowlę w śmieciach - znowu wredna matka

Ref.2x
Potrafimy coś zbudować, ale i niszczyć
Od zawsze tak było, tak było
że bardziej to drugie nam lepiej wychodziło
Czy Nostradamusa przepowiednie to brednie?
Wydaje mi się, że nie, wszystko zmierza ku końcowi
Nasze istnienie trwać może chwile
To my ponad wszystko przekraczamy granicę
Niszcząc ten świat, innych i własne życie
Zaczynam znowu, mam nowy powód, posłuchaj ziomuś
To kolejny rok po tym jak wyszliśmy ze schronu
Kolejny krok do przodu, a razem ze mną (tak)
Wszyscy ci, którzy byli pewni tego czego chcą
Pozdrowienia jak zwykle dla wszystkich przyjaciół
Są blisko, nie muszą płacić za nasz hip-hop
Nie muszą, bo ten hip-hop jest w nas od dawna
Nie ma możliwości żeby ktoś nam go zabrał
To był ten old-school, pieprzony old-school
W którym popaliłeś sobie wszystkie mosty, wnioskuj
W którym zatańczyłeś swój pieprzony nokturn
Ja to *****ę i planuję koncert w Spodku
Chciałbym cię zobaczyć w środku i powiedzieć witam
Ale wcześniej zadam ci dwanaście krótkich pytań
Krótkich pytań, na które chcę znać odpowiedŹ
Wiesz o co chodzi? co? po prostu pytam sobie

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?

W momencie, w którym zacząłem słuchać rapu
Wiedziałem, że muszę iść na całość, nigdy na pół
Na pół to mogliśmy zamówić pizzę z dodatkiem
Mój rap nie był przypadkiem, chciałem prażyć rapem
Nową płytą zamykam ten okres
Odczuwam progres, myśl sobie co chcesz
Czy jest to złe czy dobre, ja jestem nadal ziomblem
Nie jestem gwiazdą, która tańczy pasodoble
To jest nasz hip-hop, sprawdŹ jego poziom
Możesz to zrobić zamiast opijać go ognistą wodą
Oni to robią, oni tu stoją i patrzą na nas
Chcę żeby pokazali co to szkoła stara
LWWL dotyka rękami chmur
To dla was za wysoki mur, dla mnie to dopiero próg
Rozwinę skrzydła, zabiorę pod nie kogo trzeba
Nowy Borixon, sprawdŹ, to działa, do dzieła
Dwanaście pytań, moich pieprzonych pytań
To całe ja i cała moja kolejna płyta
Odpowiedzi jak zwykle udzieli nam codzienność
Tak już jest tutaj, taka jest kolejność

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?
Duży stres
Burzy krew
Kusi mnie!
Wróży źle
Wróży mgłe
Wróży że
Kruszy krew
Dusi gniew
Suszy łzę (Suszy łzę!)
Że na dnie, że nagle
Widze mnie
Wstydze sie
Brzydze że
Upadłem
Słysze szept (słysze szept)
Gryze piach
Widze w snach
Tu jest krach
Czujesz strach
Czuje w nas
Z bólem w świat
Pluje w twarz (pluje w twarz)
Tobie tu
W sobie lód
W grobie chłod
Potem grób
Boże cud
Prosze już
Ześlij tu
Naznaczony, pogrążony, posądzony, osądzony, osadzony, poniżony, uwolniony..!
O to grom - chmara Boga
No to dno - wiara w Boga
Wiara w zło - stara szkoła
Oto On! - Droga tego, samotnego wojownika
Chłodna dłoń dotyka jego... samego jego życia (jego życia!)
On umiera, on sie rodzi, on pożera, on nadchodzi właśnie teraz,
On dowodzi nieprzeszkodzi!

Ref.
Gdy zabraknie już mnie
Świat nie zatrzyma sie!
Będe daleko stąd
Po mnie zostanie głos! [x2]

Niose krzyż!
Piętno! - To moja Golgota
Herosem dziś dziecko, chroni zbroja herosa
Za ciosem idź pierdol wszelakie konsekwencje
Prosze byś serio porażał konkurencje
Zbiór zasad!
Nie podążaj moim śladem
Twór wkracza!
On pogrąża swoim stanem
Mur, zapał!
Rodze sie zabiera śmierć
Duch wraca!
Chcesz czy nie zabiera dech
Opętany, pojebany, zrujnowany, znowu BOSS
Nawąchany, jego stany, z tego znany znowu sztos
W progu złość! (w progu złość)
To mój bagaż
Mój bałagan
Moja saga
Moja szpada, którą władam, którą zadam dużą ranę
Tym tytanem pozostane, co pisane, co mi dane
To uchwale
Bogu chwale!
Naszej Ziemi ukochanej
Naszej Ziemi najeżdżanej
Na tej Ziemi Ja zostane - murem stane!

Ref.
Gdy zabraknie już mnie
Świat nie zatrzyma sie!
Będe daleko stąd
Po mnie zostanie głos! [x2]

Miejskie, choroby sieją zniszczenie
Ciężkie epizody szerzą epidemie
Bezsens tego, nadzieją wybawienie
Bezkres złego w imie czego znieczulenie
Do grobowej deski pozostane zbuntowany
Z tej obranej ścieżki nie zejde pokonany
Zbyt wiele oddałem, żeby tak po prostu polec
Zbyt wiele widziałem, żeby to był postu koniec
Ruszyłem na krucjate
Poczuj artylerie!
Zdobyłem aprobate
Wrogów przezwycięże
Obudziłem psychopate, to wygłodniały pitbul
Wypuściłem watache - stado wygłodniałych wilków
Mimo zmęczenia, podąża sie słania pielgrzym
Mimo zmęczenia, żądza zostania wielkim!
Drogi kompanie pozostaw symptomu w bród
Żebym wygrał kampanie
Tak mi dopomóż Bog!

Ref.
Gdy zabraknie już mnie
Świat nie zatrzyma sie!
Będe daleko stąd
Po mnie zostanie głos! [x2]
Ziom nie uciekaj,
nie ma przed kim
dziś zrobimy bit,
tylko znów nie wiem
gdzie mam dyskietki.
Przebacz te nerwy,
dobra tu bedzie hi hat,
wiesz jeden bit niech tak
wejdzie z wajbem, werbel znajde,
nie ten jest zbyt płaski dam ten,
wiem, że ten to zabrzmi teraz stopa,
dobra stopa jest przecież,
więc daj bit i połącz
ziom to na MPC,
dodaj niski środka i
przepuść przez lampy,
kocham oldschool jak pampy,
nie bój się to nie country,
techno też nie groszki paluszki,
ziom to tego nie chce,
więc sprawdż bo mam coś jeszcze.
Śmiga rap po mieście w wyobrażni,
minut 5 część już jest
w tej ki-stacji(K-Station),
więc sprawdż jeśli masz swój na bity patent,
mój to C,D,E,F,G,A,H,C- czysty jazz,
stop... nie ma jazzu.
Tabasko na bicie niszczy schemat zabiegów
sprawdż ten bas ziom, nic do ukrycia
brzmienie jest, padów test,
dziś szaleje na bitach
to ten motyw,
melodia co przyciąga jak
oczy 100 złotych rozpoznasz
tej floty smak jak i ten bas,
poczujesz od razu MPC 60 ki-stacja
ziom tu nie ma czarów.

REF:
Dopóki mam siłe to trwam tu,
dopóki nie zginę dam rap swój
nie kupi mnie, ziom żaden hajs chuj
jebać zastój nie pooo
to robie rap tu. (2x)


Wiesz co jest zabawne?
Nie chce być MC,
dla mnie MPC 60 plus AKAI pięcset zero
pięć tysięcy stereo
poczuj przełom
znajdżmy high head,
chcesz brzmienia?
ja mam je!
na dyskietkach w szafie,
skitrane by dać te
teraz i nigdy później,
by osiem bit szumiało
to przez całe popołudnie,
ziomek, zaraz
3 2 1 0 stop!
Najpierw aranż,
to trzeba się postarać
wyłącz werbel,
3 sekundy O.K.
niech spowrotem wejdzie hip-hopem
tętnie funkcjonuje jak sampler
ty dasz mi bit,
w mig ja dam Ci jazde
tu cała sala klaszcze, nie
tylko mój pokój pełen ziomków,
o których opowie ci protokół
ziom pierdol prezydenta, policje, polityków,
bo nikt cie tu nie wsadzi za robienie bitów.

Dla wszystkich producentów kontroluj się,
reprezentacja Bałut powraca,
dla wszystkich tych co kochają MPC 60.
[Ten Typ Mes]
Taaa, bit - co za szogun!
Alkopoligamia.com
Deszczowy rap,
Nie ma śœwiatła.

Ja śœwiat pytam ciągle:

Can I kick it? To oczywiste, jakbym urodził się w Skopje,
A te szczeniaki to tylko szczeniaki. Tobie
Na nie pozbędę się miotów championów.
Kiedy mogę podarować kozacki rap, nie tylko swój - to chcę pomóc.
Nasze lodówki, ich wnętrza lubią negliż,
Ciągle muszę pilnować, byœśmy się nawzajem nie zjedli.
Pierdoleni kanibale na majkach,
Każde moje słowo ważę, jakbym billboardami grał w Scrabble'a.
Beefy w to się nie bawię ziom,
Młodzi muszą się wprawiać - ja siedzę w sztabie, mów mi "Amber Gold".
K. jednak nie usunęłaœś, fuck me,
Patrzę na nich, co z tego wyszło? Czworaczki
Plus jeszcze Theo więc lepiej na Nickolodeon przełącz.
My chcemy dać zrozumiesz alkoburdel w tym waszym archeo.
To freon dla cienkich wierszy.
Co ci tam płynie w œ środku? Dan mleko i Skittlesy?

Poprawiam kołnierz,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal.
Ten śœwiat nie pasuje do mnie,
Więc dymam go, chcę by stał się bliższy choć o cal
I o cal i o cal...

Poprawiam kołnierz ,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal.
Ten śœwiat nie pasuje do mnie, więc

[Kuba Knap]
Jestem trenującym drwiący uśœmiech typem, wiodącym luŸźne życie,
Obrońcy uciech, gorszącym nudne bitches.
Z '90 przyleciałem tu z Londynu jako dziecko,
A mam przelot jakbym frunął nie z Heathrow tylko z Death Row.
Uczucie, że kładę los na szale w ryzykownej
Grze, jakbym siedział w port Satriale's Pork Store szczerze wnerwia
I funduje mi takie noce,
że kumple patrząc mi w oczy, mówią do mnie "trenerze Strejlau".
Porażka to żaden wybór
I choćbym chodził głodny, nigdy się nie najem wstydu.
I nikogo nie chce głaskać, sorry.
Doklejasz mi etykietę? Polecam PARENTAL ADVISORY.
Stawiaj nas daleko od hasła œśredni,
Bo beef z tą ekipą to ból, jakbyśœ sam sobie wsadzał cewnik,
Boy. Ruszam na miasto z rezerwacją
Na cztery miejscówki dla najlepszych boys.

[Ten Typ Mes]
Poprawiam kołnierz,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal.
Ten œświat nie pasuje do mnie,
Więc dymam go...

[Mada]
Wiem, że to czujesz, przeszywa cię dreszcz zrozumienia,
Jesteśœ w moich butach - to rozmiar uniwersalny,
Jakbym był w miejscu, które znasz tylko z czapki,
Inteligentny jak Chuck D w wersach,
Bo gdy widzę, czym cię TV karmi, to nie dziwi
Mnie, że omijasz codziennie struggling jak Biggie.
SprawdźŸ ranking, chcesz poznać cel, patrz po krokach,
Każdy jeden to znak, jakbym tańczył c-walka.
Śœciągam ci SIM-locka z mózgu,
Alter ego, włamywacz, trepanacja w wersji true school.
Wczoraj pod wozem, za rok w nowym wózku, może
Chciałbyœś mieć taki luz tu, a gorzej,
Bo kończy się na chciałbyśœ.
VIP loże zasilają MC's, co są MVP.
Ja nie winię gracza, co? Winię grę,
Biorę winiacza, wchodzę z lacza po sos, nie winegret.

[Ten Typ Mes]
Poprawiam kołnierz,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal.
Ten œwiat nie pasuje do mnie
Więc Kajetan..

[Hade]
Kolejny kolo brzmi, jakby ktoœś mu zgasił kiepa na duszy.
Nie czujesz tego? Proponuję przetkać uszy,
Nie mówię, że to diss, nie mówię, że beef będzie,
Choć gdyby sam się pokusił to bardzo chętnie.
Mam alergię na brak serca w wersach
I kiedy to słyszę to, to mnie napędza,
By robić swoje, robię swoje, to flow jest moje,
Jego brzmi jakby je skomponowano we dwoje
I nie to, że my to bad boye,
Ale skurwysynom zaprezentujemy style rodem z wojen.
To przeboje te, które niby nagrał on,
Giną w tłumie, kiedy moja grupa wchodzi na punchline mode.
Robię rozgardiasz, bo najwyższy czas
Na naszym tle wychodzą, jakby kobiety przepuszczały ich w drzwiach,
A więc szanuj swoje uszy.
My mamy coś,œ czego żaden z nich się nie nauczy - węch.

[Ten Typ Mes]
Poprawiam kołnierz,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal.
Ten œświat nie pasuje do mnie,
Więc dymam go, chcę by stał się bliższy choć o cal...

Poprawiam kołnierz,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal.
Ten śœwiat nie pasuje do mnie,
Więc Karwel...

[LJ Karwel]
Nawijam o sobie, ale to ty czujesz dreszcze,
Twój brat nie gada nic, a siostra zbiera jego szczękę.
Pierwsza płyta, ale i tak zjedzie ją Youtube, który jest jak Ricky Martin -
Pełen jebanych fiutów, wal ich.
Gdy łapię majk, łapiesz paraliż, du-du-dukasz jak Kali,
Bo mam styl, o jakim marzysz.
Ty dniami i nocami siedząc nad kartkami i nic,
Chodź,Ÿ pomogę ci stary, znam pewne wyjśœcie - tam idŸź,
Dalej, idźŸ badŸź łakiem gdzie indziej,
Nawet twoja stara cię wygania pierdolonym kijkiem,
Znikniesz prawie jak kolana Tary Reid, przed jej cycem.
Milkniesz jakbym trzymał pilot i wciąż bawił się przyciskiem,
Bo to jest tak, że trzymam w swej dłoni œświat,
Byœ pomyśœlał pewnie sam tak, gdybyśœ był stąd, co ja. Mam
Lokalny stan œwiadomoœści, tak jak Nas.
LJ Karwel, pozdro prosto z miasta małp,

[Ten Typ Mes]
Pozdrawiam Gośœkę,
Patrzę spode łba i odchodzę w dal...
Myślę sobie, że to życie wielu nazwie gównem,
Niestety tonę przyjacielu właśnie w gównie,
Nie zapraszam Cię do niego,
Moje strasznie cuchnie,
Wolę do Twojego, Twoje pachnie cudnie.
Według Ciebie wybrał bardzo złą drogę głupiec,
Co do Twojej drogi - jebać ją mogę w dupe.
Przytemperowałbym ten za duży trochę tupet.
Ty nie zatrzymasz siły, burzy, niosę zawieruchę,
Widzę, że otacza puste bydło mnie,
Coraz bardziej przeraża to widowisko w tle,
Coraz bardziej się zaraża, idzie wszystko źle,
Pozdrowienia dla Judasza, lecę szybko, mknę.
Myślę, że matka natura zrobi czystki tu,
Żadnego nie będzie szczura tylko czysty stół,
Nie dla niego lana bzdura bo to bystry gnój,
To nie z nim walenie w chuja, pośle wszystkich w chuj.

ref:
Czasem myślę że stoje na placu sam!
Że coraz więcej każdy chce, ale nie wiele każdy dał!/x2

Uważaj na te kurwy co wszędzie węszą,
strzelają z ucha i wiecznie depczą,
Tylko takim rurom trzeba łapki poobcinać,
Takich pełno tutaj łazi, a przecież widać,
Od razu po gębie poznaje sukinsyna,
Że w mieście południowy styl, co Ty na to?
To o tym, że wkurwia mnie jebany kapo,
Wie o tym KaeN i ziomuś Kamro,
Nie damy się tej suce co ciągle wyje,
A wiele ich tutaj w mieście żyje,
Co sprzedadzą nawet własną rodzoną matkę,
Napisać kapo życia przyczepić Ci na plecach kartkę,
Walnąć blachę na bok i wbić agrafkę,
Myślę, że tacy żyć tutaj zawsze będą,
Bo przecież nie więcej jak jebany (?)
Jak Juras za free sprzeda wszystko za nic,
Jak Juchas pierdole tych wszystkich drani,
Odizolowani mają jakieś chore kompleksy,
Myślę, że w tej kwestii jestem sceptyk,
To do Was kieruję te teksty,

ref:
Czasem myślę, że... /x2

Czasem myślę że, wszystko zjebie się,
Nie podoła mnie, nie podoła mnie, jebać to !
Każdego dnia nie chcę dotknąć dna,
Bo moje DNA coś takiego w sobie ma,
Że wiara w lepsze jutro zawsze była we mnie,
Ja umrę bez niej, jak ona beze mnie,
Wtedy będzie dawno po sprawie,
Jadę z wiarą ramię w ramię, ramię w ramię,
Pogoda ducha i sztywne zasady,
Stale dają mi siłę by wspomnienia były miłe,
Bym miał do czego wrócić ,z uśmiechem na twarzy się obudzić,
A ty defetysto popij swe smutki wódka czystą,
I zamów sobie pogrzeb i krzycz - O mój Boże jak tu źle !
Takich ludzi strzegę się, takich ludzi strzegę się,
I jestem o tym święcie przekonany, że osiągnę wszystkie swoje plany.
Bo zawsze myślę, że wszystko będzie git,
Każdy problem znikł, każdy problem znikł.

ref:
Czasem myślę, że.../x2
Trzeci Wymiar, sztuka jak capoeira
K.A.S.T.A. na Europy peryferiach
Dolny Śląsk zapisany w wav'ach
Cała Polska - ukryty w niej rap

Trzeci Wymiar, sztuka jak capoeira
K.A.S.T.A. na Europy peryferiach
Dolny Śląsk zapisany w wav'ach
Cała Polska - ukryty w niej rap

Znów te czarne chmury nad miastem
Ten rymów kastet i mic ten (wiesz co?)
To jak kazanie na ostatnią kastę
Tak jak rymmajster reprezentuję PDG dynastię
Wyjaśniam kwestię, teraz w chuj nas jest
W projektu, no bo to atak K.A.S.T.A. Paktu
Łamię kod dostępu, rap ten tu jak haker
Z prawem na bakier, mój rap to flow paker
No bo ma słów szpadę, punch'e i braggarapier
A ty nie patrz mu w oczy, źle potoczy się historia
dziś serwuję diss, jutro masz memoriał
To nie teoria, patrz, to praktyka
Mój kolejny punch dochodzi, celu dotykam
Mogę tak stale, to się kontroli wymyka
Posłuchaj hip-hopu prosto z chodnika
Z głośnika wnika w ciebie to przesłanie
No bo to słów kilka - K.A.S.T.A., ostatnie rozdanie
No bo to sześciu MC - sześć różnych styli
Kumasz? ale mogę się mylić
No bo to sześciu MC - sześć różnych styli
Kumasz? ale mogę się mylić

Bum, uwaga, jak Talib robię zamach
Wyrwę ci flaki jak crack, im gra tu bragga
Mam mistrzowski pierścień jak Kareem Abdul Jabbar
Patrz jak jednym wersem twój cały album zjadam
Bum, uwaga, ta płyta dokona masakry jak huragan
Słów powaga, ta płyta pokona konszachty jak Mustafa
To dziś wypada ta data debaty rady K.A.S.T.A. Squadu
Siadamy, gadamy, badamy tematy wskazanych zmian dla rapu
Bum, uwaga, panowie, panie na zawirowanie
Tak Nullo łamie, ma nullomanię na kumulowanie słów
Regulowane, stymulowane gadanie
Z ubolewaniem zostanie anulowane
Bum, to nie monolog, tu jest nas sześciu
Mój skład to kolos, a twój - pikolo, leszczu
Jak solo pleksus, sześć różnych styli
Myśl jak prorok, stres tu wiesz, mogę sie mylić

Wszechświat, Ziemia, Europa, Polska, Wrocław
Bermudzki Sektor satelita namierza z wolna
Na kancie oka, hmm, w basenie foka
Na drugim kancie, 600S na rancie wiesz?
Szerokie kapcie, na pełnym baunsie
Znasz mnie, najpierw słychać bas, a potem patrzcie
Wróć, to chyba nie ten rejon
Powrót na parafię, mury znów się śmieją
Śmierć wszystkim frajerom!
W tej krainie obcy ginie, WKS'ik i się nie wywinie
Zbyt prawdziwe, by być piękne i szczęśliwe
To nie wróg publiczny, ani [gugulef yo?]
To prawdziwe ścierwo z ulicy, twardzi zawodnicy
A banici rymu (rymu) i ci, co z tyłu (tyłu)
Rozjebiemy tę chujową scenę do samego pyłu
Niegdyś Lodówa i K.A.S.T.A. wespół z płynem
Dzisiaj sześciu MC's znowu szasta stylem

Trzeci Wymiar, sztuka jak capoeira
K.A.S.T.A. na Europy peryferiach
Dolny Śląsk zapisany w wav'ach
Cała Polska - ukryty w niej rap

Trzeci Wymiar, sztuka jak capoeira
K.A.S.T.A. na Europy peryferiach
Dolny Śląsk zapisany w wav'ach
Cała Polska - ukryty w niej rap

Podwórkowi poeci, dzieci bram, ulic sieci
Przeciwnych zamieci, ciągłych pytań, odpowiedzi
To K.A.S.T.A., Trzeci Wymiar, nie dziw się, że to w nas siedzi
Odziedziczyliśmy świat, który już dawno nas wyprzedził
To czysty hip-hop, oczywisty hip-hop
Pijany gry styl, uruchom instynkt, a potem płyń z tym szybko
Niewielu dba, żeby na mic'u być jak porywisty cyklon
Dlatego nie mogę do tego dopuścić, żeby ten gry styl zniknął
Tu krytyka wytyka błędy, a muzyka zamyka gęby
Logika nie tyka tępych, a panika dotyka spiętych
Ta tematyka to te patenty, matematyka słów
Elementy każdej zwrotki...weź sobie cofnij
Co, wciąż masz dylemat? czy ja mam flow, czy go nie mam?
Nie masz za wiele do powiedzenia na ten temat
No bo to sześciu MC's, każdy ma własny stilo
Ale zawsze mogę należeć do tych, którzy się właśnie mylą

Siemasz brat, to te sześć różnych styli
Rym przy wódzie tkam
Robię wjazd jak na dwudziestkach
Chociaż przejebany w chuj mam stan
I tonie w długach kraj
A w telewizji chujnia, man
Rym podwójny mam, nie szukaj winnych
Potrójny, poczwórny i każdy inny
I mam patenty wiesz? pizgam rym jak jebnięty
Dawaj portfel, kluczyki i dokumenty od samochodu
Mam tyle samo chłodu, co w lodowcu lodu
To spiskowcy znowu, łamacze kodu
Powiew świeżego rapu bryzy, omijam ryzy
Pierdolę wyzysk (no bo) jestem jak Brygada Kryzys
I by dotrzeć nie potrzebuję wizy
I nie mam schizy, fachowców analizy są do pizdy
Jebać to, na szyi figaro lśni
W dłoni cygaro i niech się tli
Niech to nie pasuje im, jeśli nie chce im to pasować
A widzisz, ja tak lubię prowokować
To sześć styli, sześciu MC's, lecz mogę się mylić
To sześć styli, sześciu MC's

To nie Atlanta, Meksyk, Bristol, Paryż, Szanghaj
I nie Jamajka, na mic'ach, to nie ta flanka
Nie Sztokholm, Oslo, Hong-Kong, czy SriLanka
To Wałbrzych, Poznań, Wrocław - 3W, K.A.S.T.A.
To ten chory postęp i tłusty lol w akcji
Jadę jak RollerCoaster, czy Luc Besson w Taxi
To jest ten projekt, proste, tu luz i flow tańczy
To są te rapsy, gdzie tracki gną się od punch'y
A ty, myślisz jak nicpoń, więc idź stąd
Na bit znów wjadę jak Lincoln
Odpalam nitro jak w NeedForSpeed
Zagram jak Pink Floyd, pewny jak KingStone
Pewny jak Dixon, łamię jak King-Kong bit

Trzeci Wymiar, sztuka jak capoeira
K.A.S.T.A. na Europy peryferiach
Dolny Śląsk zapisany w wav'ach
Cała Polska - ukryty w niej rap

Trzeci Wymiar, sztuka jak capoeira
K.A.S.T.A. na Europy peryferiach
Dolny Śląsk zapisany w wav'ach
Cała Polska - ukryty w niej rap
Technix, westax, te dni extra
Bez mąki, bez ekstaz, bez S-klas, bez lex'a
Mistrzowie estrad, pierdolić S Club 7
Ta opowieść na Ursynowie mieszka, nasz eden jest tam
Nowy level jeden i ten sam Pezet
Kolejny lejbel jestem pewien miejsca wśród legend
Liryka lepsza, z błotem kiepskich besztam
Słabi MC's chcesz powierzchni, zmieść ich w tekstach
Miejski peklarz co dzień zalicza młodzież
Pięknych dziewczyn setki, które noszą w sobie ogień
Robię swoje z tą kliką, nie wiesz ilu jest ich
Kasuję w pamięci tych, którzy wymiękli
Sypię rymy od ręki bez minimum limitu
Tak jak innym tu brak mi słów i minut
Inni już są na szczycie
Lecz prawdziwy szczyt dopiero widać
Ta pierwsza liga jest prawdziwa

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

Rozpieprzę cię w parę minut
Głowa wiesz jest pełna rymów
Mamy też lex skurwysynu
W mieście pod sto projekt
Zjednoczył los nas troje
Przy mikrofonie głos mam
Dla was ta zwrotka to postrach
Hip-hop już dużą moc, nie kopiuj
Te słowa działają jak opium
Obrońcy są tu obok
W końcu do gry wchodzą, to trzech dobrych logo
Daję słowo to dotrze do was, mocne słowa podam
Jak reklamowy slogan i bez obaw lek mam nowy
Zobacz! w naszych tekstach lekcja mowy

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

Na koncertach adrenalina nas rozpieprza
To łączy nas jak sekta, bo na co dzień spokój w nas mieszka
Na sceny deskach chcemy przestać liczyć ceny
W handlowych centrach nie wydaliśmy ani centa
Przemysł nie zmieni mnie nic, ściemy przemilcz
To ostatni gwizdek by być gdzieś gdzie chcemy
Bo w pierwszej lidze ekipa to lider, nie pytaj gdzie idę
To wielki kaliber, elita wita was bliżej
W tych szykach rymy paliwem są
Mogę przyrzec to, żywe widzę tło
Czasem gryziesz dno i idziesz stąd
Chcesz być wyżej, a ja wciąż nie mogę przestać
To jest tak, idę dalej mimo niebezpieczeństwa

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach

To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Kiedy zacznę nawijać to kurwa nie mogę przestać
To jest tak, ty wiesz, że jest tak
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach
Taaa, mój człowiek Fusznik, Ten Typ Mes
sprawdźcie co wyjdzie z fuzji tych dwóch flow!
Forma może wydać wam się pół serio, ale
treść jest sto procent poważna.
Panie i Panowie, "A pamiętasz jak?"
utwór pod tytułem Henryk Bista!

Czy coś Ci mówią te nazwiska, Henryk Bista
klasyk liga jak Black i Cristal tyle że wyższa
aktorzy, którzy nie reklamowali piwska, kaw
czy szamponów czy znasz takich ziomów?
Wojciech Pokora, taaa, nie jakiś Matt
kreowanie postaci, to był poważny fach
gdy grał inteligenta czy cwaniaka, przekręta
widzom opadała szczęka, sam pamiętam!
Dialogi ze "Zmienników",
mimikę z "Poszukiwany, poszukiwana"
odpowiedzialność jest na nas, przypomnieć te kreacje,
mistrzostwo w rolach, teraz każda jedną gra Wojtek Karolak
Wojtek? Sorry, Wojciech, nie tryb poufny
nie znam gościa, choć wyskoczył wczoraj z mojej lodówki
Pan Pokora, Pan Gołas mistrzowie solo i w asyście,
but the Oscar goes to Mister Henryk...

Ref.:
Bista, Bista, się liczył Bista, Henryk Bista
Bista, Bista, się liczył Bista, Bista, Bista
Bista, Bista, się liczył Bista, Henryk Bista
Bista, Wojciech Pokora i Wiesław Gołas

Wiesław Gołas za okupacji grał szwabom na nosach,
a teraz ma zachwycać mnie jakiś Bosak?
Kabaret, film, dobry serial, powtórki na feriach
te z Gołasem cenne jak biżuteria
deski teatrów, nie bawełna red carpet'ów
na ich spektakle nie starczało biletów
byli sławni, a nie popularni, czaisz?
Sławę zdobywasz, popularnym się stajesz
To klasycy jak agresja Fu, nakreślam tu, że są
the best jak Wu dla old school głów
Gołas z uśmiechem, który topił lodowce
Wiesław Gołas, sto lat! Unieśmy browce
Nie tylko "Czterej pancerni i pies", "Prawo i pięść" ,
"Droga" skołuj filmy i sam zobacz,
Mes dla starych asów ma "M jak miłość"
tyle że prawdziwą, a Ty się do niego przyłącz

Ref.:
Bista, Bista, się liczył Bista, Henryk Bista
Bista, Bista, się liczył Bista, Bista, Bista
Bista, Bista, się liczył Bista, Henryk Bista
Bista, Wojciech Pokora i Wiesław Gołas

Wreszcie pan Henyk talent bezcenny, jedyny
z tych kwiatów aktorstwa już zwiędły
"Piłkarski Poker" każdy wie, nikt go nie zastąpi nie
jeszcze długo, długo nie
W "Nic śmiesznego" tylko krótki epizod,
a rozjaśnia do dziś każdy telewizor
przewijam jego filmografię, aż się męczy myszka
"Ekstradycja" a nawet "Schindlera Lista"
to jest Henryk Bista! Dzieciak czapki z głów
a żony nowych aktorów zrobię stadem wdów
większość to lapsy, ale nie tylko barwa czerń
zobacz "Chrzest", zobacz "Wymyk" i zmień nawyki,
chodź do kina, pchnij film do przodu
nim starzy odejdą, a młode talenty umrą z głodu
Trela, Majchrzak, Wardejn Zdzisław,
Radziwiłowicz, Janda i oczywiście..

Ref.:
Bista, Bista, się liczył Bista, Henryk Bista
Bista, Bista, się liczył Bista, Bista, Bista
Bista, Bista, się liczył Bista, Henryk Bista
Bista, Wojciech Pokora i Wiesław Gołas

Fu! Oryginał, wielka piątka Fu!
Ten Typ Mes w interpretacji, czy jak kurwa to nazwać
Dystansu, "A pamiętasz jak?"
Alkopoligamia.com, 2002 - 2012!
Sensimilla i nigdy nie dość mi
Lecz żywego ducha ciała przypadłości
Latam wysoko, nowe stany świadomości
Jeden buch uwalnia mnie od złości

Palimy, palimy, palimy jak opętani od lat
Kręcimy, kręcimy, kręcimy pacamy o tak
Leczymy, leczymy, leczymy tym rany
I napisem to najarany

My chcemy sadzić to, niemoc dał mi własny klon
My chcemy palić to dopóty nie nastąpi zgon
Chcemy na legalu palić to, polityku zapal i zmień ton
My chcemy palić zioło

Ładnych parę lat palę to
Nie prowadzę po pijaku, bo wolę Wysoki Lot
Każdy z nas to Intoksynator
Zjaram każdy Prototyp, zbiorę każdej ganji plon
Stale cały czas palę to
Każdym odpalonym skrętem eliminuję zło

Nieważne ile spłonęło
Jak chcesz to bądź dla mnie, skuna nigdy dość

Krakowskie blanty, lata dziewięćdziesiąte
Pierwsze studio machy, wtedy jeszcze nie z jointem
Marihuana, nazywana wtedy [?]
Fascynowała i zwiastowała postęp
Powstało [?] paru palaczy zioła
Szło z wiedzy wzrostem KRK stara szkoła
Już jako małolat brzydziłem się dragami
Słuchając dobrych rad upalałem się z ziomkami
Tak całymi dniami, dziś skręt to rutyna
Gdy to nawijam zwijam i nic mnie nie powstrzyma
Nie kończę gdy zaczynam, gloryfikuje w rymach (tak)
Parę lat palę dalej, jointa rozkminiam, bo

Palę parę lat, to mi daje relaks
Nie ostatnia niedziela, przerwa się nie zaczęła
choć czasem nieład, pożera dużo zioła
Zielarz [?] dużego lola nieraz
Minęło lat parę, jak jeden pakiet
Jeden gram nie sam ze smakiem
Staram się ją naruchać odkąd znam
Bo to miłość od pierwszego bucha teraz słuchaj
Po deskorolce już tylko kopcę
Paręset imprez [?] bo chcę
To jest dla mnie odrzutowcem w Polsce
Ten wysoki lot odkąd jaram, postęp

Ładnych parę lat palę to
Nie prowadzę po pijaku, bo wolę Wysoki Lot
Każdy z nas to Intoksynator
Zjaram każdy Prototyp, zbiorę każdej ganji plon
Stale cały czas palę to
Każdym odpalonym skrętem eliminuję zło
Nieważne ile spłonęło
Jak chcesz to bądź dla mnie, skuna nigdy dość
[tylko tekstyhh.pl]
Zapach, smak, lolo, po ścianie spływa kolor
Grube lolo stestuj, palę zioło, też skun
Parę lat palę, dla ciebie nie ma to sensu
Sensi bibuła, lekki strój mocnych wersów
Ciśnienie regulowane spalaniem lolków
Myślę wskazane od razu czuje się w porządku
Złe chwile lecą na bok jak badyle
Kminię do gwizdka centymetr, repeta za godzinę

Nie chwalę się nie żalę, parę lat palę
Nawet nie wiem kiedy to zleciało ale mi to dało napęd
Do składania gadek pod takty
Pozdrowienia dla tych których inspirują blanty
Od lat w konopi kompani
Dzięki wielkie chłopaki za dobre gramy
Kocham dym, grubo jestem nim ujarany
Tak jak wy, zwijam i odpalam nadal w tych stanach
Po to by nagrywka kolejna była udana

Ładnych parę lat palę to
Nie prowadzę po pijaku, bo wolę Wysoki Lot
Każdy z nas to Intoksynator
Zjaram każdy Prototyp, zbiorę każdej ganji plon
Stale cały czas palę to
Każdym odpalonym skrętem eliminuję zło
Nieważne ile spłonęło
Jak chcesz to bądź dla mnie, skuna nigdy dość

My chcemy sadzić to, niemoc dał mi własny klon
My chcemy palić to dopóty nie nastąpi zgon
Chcemy na legalu palić to, polityku zapal i zmień ton
My chcemy palić zioło
To samo...
Mijają lata, wciąż o tym samym miejscu gadam
To parzy mnie jak napalm nawet kiedy słyszę brawa
Ten rok jest gorszy, chudszy coraz mniej forsy dla nas
Poprzednia płyta jeszcze huczy jeszcze się tym jarasz
Jeszcze kilka koncertów zapierdalam wciąż
I cały czas rap w sercu łapiesz, jadę zaraz stąd
Jest coraz ciężej, więcej pracy coraz więcej planów
I na nogach twardo nam już coraz ciężej stanąć
Jak nie ruszam w trasę szukam pracy i szukam farta
U mnie, jak u ciebie, też już się wykrusza paczka
Wątpiłem wczoraj, piłem wczoraj, dziś mam kaca
Rzuciłem tamtą zdzirę dawno, topi się asfalt
Upał męczy, znowu tutaj wracam na noc
W pokoju tylko kupa śmieci, muszę spać za ścianą
Mieszkać z mamą, a chce iść tam w San Marzano
U mnie jak u ciebie wciąż to samo

Wciąż to samo, zmienia się pogoda i wiek
Wciąż to samo, tamtych tylko szkoda ci jest
Wciąż to samo, kilka nowych twarzy no i szary tydzień
Wciąż to samo, ale co jutro może przynieść

Wracasz z pracy puszczasz płytę i nic nie tracisz
Zamknij oczy spójrz jak pisze kto w mieście gra dziś
Masz ostatni dzień roboty jutro weekend wolny hawir
Albo miałeś w szkole dziś ostatni egzamin
Dziś, jesteśmy w mieście możesz przyjść na melanż
Wreszcie byle od soboty do soboty teraz
Ja pracuje zagram koncert pójdziemy na browar
Już nie piecze słonce, pada śnieg nie ma nas w szkołach
Każdy mieszka z mamą lub w akademikach
Podbij do stolika to wyciągnę ci spod lady drinka
Jest tak samo, u mnie i u ciebie, też mam nowa niunię
I też wstaję rano jaki zostaje na noc u niej
Też pracuje, pisze teksty i nagrywam rap
Wciąż upływa czas i nam nie ubywa lat
Czas zbierać żniwa, a chłopaki wciąż rap grają
U mnie jak u ciebie wciąż to samo

Wciąż to samo, zmienia się pogoda i wiek
Wciąż to samo, tamtych tylko szkoda ci jest
Wciąż to samo, kilka nowych twarzy no i szary tydzień
Wciąż to samo, ale co jutro może przynieść
Zdradliwa wena, raz jest, raz jej nie ma.
Choć pot stępuje na czoło jak morena
Zżera mnie trema, myślę o tym o czym nie powinienem,
W tym momencie chyba się przekręcę.
Coraz goręcej i pióro drży w ręce,
Rozpoczęte dzieło i coś się zacięło.
A ile to już lat minęło, od kiedy wszystko się zaczęło
Rewolucja jak z mono do stereo.
Inne pomysły bombardują wyobraźnie
Jak meteorytów deszcz chłopcze chcesz jeszcze ?
Cóż proszę bardzo jedni łakną inni wzgardzą
Od lat iluś popularny jak Smok Miluś
HIP HOP ma wyróść jak dąb przed domem wielki
Ciągle kręcić i nęcić jak cukierki
Poprawiam usterki, zmieniam jak fale radia
Nutki stoją w rządku jak honorowa gwardia.
Spróbuj się wychylić a utrę Ci nosa
Figa z makiem trafiłeś jak na kamień kosa
Masz złe intencje - poniesiesz konsekwencje
Słuchaj głosu serca tym lepiej im prędzej
Bo to jest ważne co jest w każdym,
Lecz głęboko
Nie potrzebne jest tutaj szkiełko i oko
Kształtowanie siebie i rozwijanie
Zdążanie do doskonałości w granicach możliwości
Posiadanie moralności i techniki
Bo życie to nie tylko atak ale i uniki

Zdradliwa wena raz jest raz jej nie ma
Ja ją prowokuję bo to moja domena
Dla mnie jest HIP HOP i dla mnie jest scena
A co dla ciebie zapytaj siebie
Zdradliwa wena raz jest raz jej nie ma
Ja ją prowokuję bo to moja domena
Dla mnie mikrofon i dla mnie jest scena
A co dla Ciebie zapytaj siebie
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo