Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Mam miłość (miłość) dla braci A.G.R.O. (o) dla wszystkich którzy
rytmem walczą to jest moja miłość i ją ochronię jak pierwszy wiosny
promień oświetla dłonie działa mikrofon wysyła do ciebie zagmatwany słowem
bitu gram (gram) cały świat rozumie rytm serca z głębi duszy prosto z
dna (z dna) jest rok (rok) jeden dziewięć dziewięć szósty (szósty)
słowo (słowo) rytm nigdy nie będzie pusty (pusty) powracam słowami
wracam myślami to walka stylów między stylami ty pragniesz być mc (tak)
ty chcesz mc (tak chce) to jest jak podróż w czasie break-d graffiti
Grand Master Flash i Cnem Apollo toasterzy słowo i przebijam się głową (
głową) dokonano przewrotu w muzyce estetyce energia (energia) i hip
hop penetruje ulice (ulice) rok steady crew sprawdź mą technikę bo to
jest hip hop non stop!

Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!

To hip (i) hop (hop) nigdy stop (stop) Wzgórze jest tu (tu) to
drugi nasz krok (krok) skok (skok) w rok (rok) dziewięćdziesiąt
siedem słuchaj zaufaj specjalnie dla ciebie układanie rymowanie dźwięku
szukanie tematów znajdowanie sensu(sensu) on jest (jest) ale musisz go
odnaleźć szukaj a znajdziesz już to słyszałeś tak (tak) niebezpieczny
jak crack (crack) Wzgórze daje swój drugi znak (znak) nasz styl to
aspekt oczywisty bit skreach rym wszystko wpada do myśli (myśli).

Pokazałeś mi (mi) jaki jest początek gry (gry) pokazałeś mi słowa
pokazałeś mi rym (rym) tak jak wtedy jeden dziewięć dziewięć cztery (
cztery) to był rok mój skok stąd do atmosfery stary (stary) teraz staje
obok ciebie (ciebie) moje usta już mówią (mówią) i muszę to (to)
powiedzieć teraz (teraz) dzięki tobie umiem już wybierać między dobrem a
złem i za kim stanąć mam no powiedz co się dzieje w twojej głowie (głowie
) zobacz kim ty jesteś i gdzie ja teraz stoje dla ciebie (ciebie) trudne
jest do zrozumienia że to jest mój skład (skład) to mój cały układ!

Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
To dla audio chwili
Koneserów jak nut w pięciolinii
Niech bas dudni w tej skrzyni
Weź graj tu też niskimi
Dymi się z kolumny aż skwierczą
Stary jamnik, mini-wieża to przeszłość
Wzmacniacz rozhula kolumny z miejsca
Drewno obite materiałem, metr dwadzieścia
Dwa głośniki, głębokie brzmienie
[?] robiony na zamówienie
Nie najnowszy sześcioletni zakup
Pisał ze mną już Funk - dla smaku
Słyszał niejedno, zna nowości
Rozkręcony do granic możliwości
I jeszcze jeden smaczek w nim jest
Ma też radio i RDS
Tylko po co mi to radio, kurwa
W stacjach radiowych śmigają gówna
Nie dorównasz choć marzy niejeden
Żeby włączyć audio, a tam (ha) Ninetyseven
Nie wiem kiedy, ale mam opcję
Włącz Spalonych Innym Słońcem

Stestuj audio, gramofony, mini-wieże, czy iPod
Do tego dodaj alko i sąsiadom powiedz pardon
Stestuj audio, gramofony, mini-wieże, czy iPod
A jak na CD grasz to kup oryginał co by się nie zacinał

Ja mam tu swój soundsystem
Choć w sumie słuchu brak
I choć mam wielką bliznę
To rap cisnę właśnie tak
Nie zabronisz mi ty wcale
Nie zabronisz mi, idź dalej
Nie zabronisz mi więc zobacz
Sztuczny jest słuch i brak zdrowia
To nie przeszkoda, to mój akt
Puść to siostrze lub bratu
Może któreś z nich rozpozna
Że Pjus słyszy lepiej od was
Bo choć masz audio w Audi
[?] słuchaj egzamin
I tak jestem lepszy, zgadnij
Bo Pjus słucha czym? audio
[tylko tekstyhh.pl]
Stestuj audio, gramofony, mini-wieże, czy iPod
Do tego dodaj alko i sąsiadom powiedz pardon
Stestuj audio, gramofony, mini-wieże, czy iPod
A jak na CD grasz to kup oryginał co by się nie zacinał

Audio old-school'owiec, będę szczery
Walkman'a nosiłem jeszcze w '04
Kasety w kieszeni plątały się zawsze
Zawadzały o nie klucze, nakrętki i kapsle
Więc Święty pożyczył mi discman kiedyś
Przejebane, jeden bieg na przystanek, uwierzysz?
Zepsuł się, to za zdradę walkman'ów
I do dziś nie wiem kurwa co ściemnić Świętemu
Mniejsza o niego, on ma dobre Carbio
Powiem wam jeszcze co rozumiem przez audio
Gdy młoda dama ma powyższe dobre
Pogłaśnia się dopiero jak trafi pod kołdrę
Będąc przy tym, co jest kurde poprawne
Zgłośnij, podgłośnij, daj głośniej, czy żadne?
Opinie prześlij na adres alkopoligamia.com
Ja idę zamówić audio

Stestuj audio, gramofony, mini-wieże, czy iPod
Do tego dodaj alko i sąsiadom powiedz pardon
Stestuj audio, gramofony, mini-wieże, czy iPod
A jak na CD grasz to kup oryginał co by się nie zacinał
1.Znam wielu tych zakompleksionych typów marnych,
Każdy z nich żyje w przeświadczeniu że jest kurwa słaby.
W życiu ciągle trzeba walczyć, i to jest jedyna prawda.
Niewykonalna misja jak z psami walka w klatkach.
Nic nie muszę udowadniać, wiem ile jestem wart.
Bez, marnej pozerski, dla pozerów leci fack.
Jestem facetem hetero w żyłach czysty testosteron.
Czarny charakter, oni nienawidzą mnie za szczerość.
Jedni chcą mieć fejm i w każdym klipie mieć swój ryj.
Proszę zabierz mi fejm, bo wole tu spokojnie żyć.
Przybijam pięść, kilka zdjęć, daj mi odetchnąć.
Chce spokojnie wypić wódkę i posiedzieć z mą kobietą.
Jestem fanem moich fanów, nad tym wersem się zastanów.
Bezgranicznie oddany, ale jebać psychopatów.
Ziom, gdzie jest mój dom? Kurwa chuj cię to obchodzi.
Oddaję się na płycie nie chcę żebyś w życie wchodził. (Ej)

Ref. Znienawidź mnie i połam markera.
Wypierdol moje zdjęcie ze swego portfela.
Jeśli jesteś psychofanem, ja widzę cię z daleka.
Możesz kupić mój rap, lecz mnie nie obejmuje cena. /x2

2.Kolejny raz, mówię wprost, jak żaden inny.
Bo przed tym się stracę, słuchaczy, nie mam kurwa schizy.
Jesteś normalny to wiesz że do ciebie nie gadam teraz.
Każde słowo leci do tych co mają najebane we łbach.
Oni chcą mieć mój numer i dzwonić do mnie jak to kumpla.
Obcy koleś mówi „Ziom na melanż się ze mną ustaw”.
Chcą odwiedzić mnie w domu, kurwa mój dom to nie skansen.
Pal gumę z taką gadką, zostaw mi życie prywatne.
To mnie nie śmieszy bardziej mnie to przeraża.
Ty nie czaisz tego że w mych oczach robisz z siebie błazna.
Moi fani jadą ze mną wszystkie wersy na koncertach.
Na scenie jestem dla nich, tylko dla nich w stu procentach.
Dobrze wiedzą o czym mówią, mają ułożone w głowie.
Jestem normalnym typem, nigdy nie chciałem być bogiem.
Jedyne o co proszę to zdrowy rozsądek.
Jebać psychofanów na koncertach i tych przed kompem.

Ref. Znienawidź mnie i połam markera.
Wypierdol moje zdjęcie ze swego portfela.
Jeśli jesteś psychofanem, ja widzę cię z daleka.
Możesz kupić mój rap, lecz mnie nie obejmuje cena. /x4
Mówią, że wiara nosi góry,
Bez przesady, ty! tego nawet Bóg nie da rady.
Nadal mamy joł, marzenia nazwij to.
Z nieba gwiazdy są czasami tak blisko nas,
gdzieś w pracy mozolnej, na ławce szkolnej, kiedy czas płynie wolniej
długie jak stalaktyty, te myśli przemierzają cale galaktyki.
my chcemy je mieć, mimo ze są nasze jak duma
to chcemy je widzieć i czuć jak Al. Kaida uran
móc materializować sny, gdyby nie ty nie potrafiłby tego nikt.
umiem marzyć, tu wielu nie prowadzi tej gry
z uwagi ze sny nie są wielkie wagi, a my?
my wierzymy ze każdy z nich waży wiele
nie wierzą nam i mówią na nas marzyciele.

Mówią, ze wiara czyni cuda, bierz to na serio,
bo cuda zdarzają się, kiedy marzenia w zasięgu chcesz
to wierz, ze się uda osiągnąć cel
marzyciele to ty, to my, choć niespokojne dni
oni chcą nam przeszkodzić, chcemy dotknąć sny
nie damy naszych skrzydeł odciąć im.

Tych co naprawdę rzeźbią w snach wąskie grono,
tych innych mocna ambicja, nie jest mocną stroną
marzenia ich chciały za wiele i dały niewiele im
małe niebieskie migdały, te sny
o potędze, o mercu, esce, nie to w sercu mieście
najlepsze miejsce gdzie to? skarb co to? i kto na pewno wie to?
prawdopodobnie nigdy nie obejdzie mnie to.
W tym kraju to czuć, cuchnie getto,
tu marzyciele łowią ze snów dwójkę netto,
albo w snach toną i blask gonią i czas trwonią,
ich plan spłonął i krzyczą na pomoc!
próżne marzenia spełzły na niczym,
dla niektórych nic nie znaczą jak te sny z ulicy
my wierzymy ze każdy z nich znaczy wiele,
nie wierzą nam i mówią na nas marzyciele.

Mówią, ze wiara czyni cuda, bierz to na serio,
bo cuda zdarzają się, kiedy marzenia w zasięgu chcesz
to wierz, ze się uda osiągnąć cel
marzyciele to ty, to my, choć niespokojne dni
oni chcą nam przeszkodzić, chcemy dotknąć sny,
nie damy naszych skrzydeł odciąć im.

Serce i mózg, ambicja, papier i kurz na drukarce
co ty plu?, litery i tusz, pisałem w noc, w dzień,
przed szkoła, czy po szkole.
czułem presje jakbym przy czole czuł pistolet.
Słuchało kilku tej muzyki, dziś kilkadziesiąt tysi. ma moje płyty,
gdybym pchnął wszystkie, które z netu ściągnęli za friko.
Z niunią merolem byśmy cisnęli ulicą.
Ta! jestem łowcą snu, o nie się nie modle, Bóg? Jestem osoba obcą mu.
Sam tutaj gonie te sny, nigdy nie żyły tu by gdyby nie my!
Dla innych one tu nic nie ważą, to nie znaczą nic,
mówią, że nie dadzą mi jeść i nie dadzą mi żyć.
Ja za to wierze, że mój sen da mi wiele,
nie wierzą mi i nazywają mnie marzycielem.

Mówią, ze wiara czyni cuda, bierz to na serio,
bo cuda zdarzają się, kiedy marzenia w zasięgu chcesz
to wierz, ze się uda osiągnąć cel
marzyciele to ty, to my, choć niespokojne dni
oni chcą nam przeszkodzić, chcemy dotknąć styl,
nie damy naszych skrzydeł odciąć im.
Hip hop to dla mnie wiele, ty myśleć jak ja nie musisz
Ale opowiem ci o nim więc nadstaw uszy
To nie jest tak,że dzisiaj chcesz jutro masz
Dwie godziny nad kartką w domu jutro fejm i hajs
Nie wystarczy przypadkowych słów potok
Wersy mają kopać w głowę jak Mirko Crocop
I to nie ważne czy na vivie twój klip leci
Bo można być królem undergroundu jak Smark i Tetris
Hip Hop to miłość, namiętność, szacunek
Nie kasa i łańcuchy liczy się to co umiesz
I nie musisz udowadniać ludziom swojej wartości
Bo oni zawsze będą zazdrościć
Siły, odwagi by chcieć w życiu coś stworzyć
Przekroczyć siebie i nie zejść z wybranej drogi
To jest styl, flow, orginalność
I dużo pracy tu nic nie ma za darmo

Wiem,że trudno określić kryteria
Kiedy będziesz kimś będziesz to wiedział, kropka
"Przecież ten hip hop jest prosty" tak mówisz?
To nagraj płytę, która będzie klasykiem dla ludzi
Dowiedz się czego słuchasz i skończ to
Podchodzenie do Dj'a on nie jest szafom grającą
Tak łatwo kupić parę spodni, płytę Jay-Z
Lecz chodzi o taniec,farbe, zwrotki i decki
Napis farbą "tu byłem" zrobi z ciebie toya
Kręcenie się na głowie nie zrobi z ciebie b boya
A w kółku nie dasz rady nawet z dyplomem
Kręć sie kręć Huher zabije cię samym toprockiem
Bartazz nawet nie wyjdzie, zniszczy cię wzrokiem
I choć masz dyplom rytm gubisz z pierwszym krokiem
To styl flow, orginalność
I dużo pracy, tu nic nie ma za darmo

Na płycie Blackmoon usłyszałem tłusty werbel
Pisałem jak jeszcze żył 2Pac a Biggie mówił "babe babe"
Teraz mam prawa do własnych płyt z Juzkiem label
Pierdolić przerwę jak smok z kopa znów tu wejdę
To werwa ze sceny nie zejdę
Ja dam ci mój flava do prosto do ucha jak Craig Mack
Hip Hop to podróż gdzieś w nieznane
I wiara w to, że tym kim chcę być w życiu tym zostanę
Tu zostanę bo tu dostałem
Cudowne życie tysiąca jeden niespodzianek
Hip Hopu nie poznasz ze słownika w gazecie
Na pewno nie dowiesz sie z onet.pl w internecie
Mówię hip hop ty myślisz o 50 Cent'cie
Bo jesteś psychofanem i w portfelu masz zdjęcie
Każdy ma wybór, nie chcę cię zmuszać
Na koniec powiem: Znajdziesz hip hop jeśli chce ci się go szukać
To styl, flow, orginalność
I dużo pracy, tu nic nie ma za darmo
1. Chada
Miał 28 lat, żył w bólu i niewoli
To wszystko szybko wymknęło mu się spod kontroli
Zaczął od miękkich, jak większość rówieśników
Lecz niestety to nie poskromiło jego apetytu
Spróbował twardych, koleżka go zaszczepił
Już po czasie płynął z nurtem bardzo zgubnej rzeki
Miał również problem, ojca alkoholika
To jego obwiniał za pobyty na odwykach
Wciąż szedł po swoje, nie słyszał, że się śmieją
Miał problem z ludźmi z miasta, z utraconą nadzieją
Nie miał odwagi marzyć, wybrał wysoki blok
Zwątpienie nie opuszczało go niemal na krok
Miał tego dość, w niebo skierował oczy
Ona tam była i kazała mu skoczyć
Zrobił ten krok, już dawno chciał się zabić
Tego nie da się naprawić

2. Hades
Miała wtedy 13 lat, w klasie uczyła się najlepiej
Same piątki z prac odrabianych na parapecie
Rodziców nie było stać na biurko, żyła na diecie
Starszy brat kradł, młodszy patrzył jak ojciec szcza pod siebie
Czuła strach, była samotna w pełnym domu, w domu zła
W jakim domu, raczej kurwa w jednym pokoju
I tak dziękowała Bogu za każdy dzień
W głębi serca chciała żeby jak najszybciej skończył się
Całe wakacje przesiedziała z młodszym bratem
Mama harowała na drugim etacie żeby mieć na spłatę
"Czemu ryczysz gnoju, spójrz ja nie płaczę
Świat jest piękny, świeci słońce" tak mówiła mu za każdym razem
Przyszedł wrzesień, nowa szkoła, nowe twarze
Nowe korytarze, gimnazjum i nowy wir wydarzeń
Parę nowych koleżanek, te wymalowane lale
Śmiały się, że jest pierdolonym brzydalem
Pluły do kanapek i pisały na ścianie, że robi lachę
Wołały do niej "brudasie", jakim kurwa prawem?
Tym razem zamiast być w szkole, leży na torach i krwawi
Umiera sama, ale tego nie da się naprawić

3. Z.B.U.K.U
Historia jak setki innych, pewnej dziewczynki
Właśnie chowała na ogródku zabawki do skrzynki
Tata smarował gwinty, mama jak zwykle w kuchni
Jeszcze nie wiedziała, że nie zobaczy już córki
Tuż obok furtki, stał szanowny sąsiad
Patrzył na małą Kasię, i kręcił cwel swego wąsa
I wszedł kurwa do środka, i nikt nie wie dlaczego
Ten pierdolony sąsiad dopuścił się najgorszego
Od lat był ojca kolegą, widział już Kasię nie raz
I nie raz pewnie myślał jakby się do niej dobierał
I co mi powiesz teraz? Że nadal świat jest piękny?
Jak stare chłopy gwałcą kurwa kilkuletnie dzieci
Nieważne jak rym leci ziom, wsłuchaj się w przekaz
Sam powiesiłbym z chęcią tą kurwę, a nie człowieka
Powiedz na co teraz matka czekać ma, ojciec się zabił
Niestety - tego nie da się naprawić
Nie raz chcę być najlepszy, nie wiem czemu, ale mam tak
Zbyt dumny z bycia MC - to już pierdolony standard
Chwytam za długopis, wiem, do rana się wyrobię
Przeleję na papier, to co chodzi po głowie
A ty żyj swoją ideą, bądź silny jak Heros
Nie życzę ci tragedii, a'la Amoros Perros
Chcę coś ludziom przekazać, moje życie jak hazard
Stawiam na jedną kartę, często innych przerażam
Z rozumu korzystam, nie, że jestem, łap dystans
Do siebie, do świata, czasem potrafię go złapać
Czas ostudzić emocje, wrócił do pracy zapał
Odpowiedni rytm złapał jak ślicznotkę za tyłek
Przecież żadna z tych debilek nie czekałaby z obiadem
Żaden z ich dotyków nie jest przesycony żarem
Żadne z tych spojrzeń nie wyraża uczucia
Troski, współczucia, przestań spokój zakłócać
Wokół taka cisza, że słychać bijący sikor
Włącza się film pod tytułem Charlie Cykor
Z myślą o rozwoju, nie z myślą o złocie
I procentach na koncie, tak zrobi zwykłe prącie
Dla tych nieprzyjaznych zdrowym zwrotem odważnym
Jestem poważny aż nadto, więc sprawdźmy

...Trwały klik, DJ Decks, trudny dzieciak już tu jest...

Trzy zwrotki, litery, SLU, to bycie szczerym
Na bok afery, ulice, wyższe sfery
SLU dobrze wiemy, kto w tej grze od początku
To dla ludzi seria wątków, mówię wam - wszystko w porządku

Wiem często jest tragicznie, krytycznie, hektycznie
Niepoprawny politycznie, za to poprawny lirycznie
SLU słyszeliście? na bank nie przestaniecie
Jak my, dobrze wiecie, jest si nasz skład w komplecie

Następny przykład na to jak człowiek stał się szmatą
Ubliżam tym psu bratom, którzy chcieli służyć radą
Ten syf cię zgubi, lecz ty zbytnio go kochasz
Nie chcesz tego rzucić, chcesz ciągnąć, popatrz!
Nic do ukrycia, ten rap kroniką życia
Raz klub, raz ulica, opisuję swe przeżycia
Stoję, patrzę na nią, wiem, że ona chce mnie zdobyć
Ona stoi za bufetem jak Martyna Jakubowicz
To już standard henesi, na pewno się ucieszysz
Chcesz ze mną zgrzeszyć, jesteś pewna? przemyśl!
Ja stały bywalec, gram koncert, zgarniam szmalec
Być wielki nie malec, grać ten rap doskonale
Zapewniać wygrane, nie przegrać, to na stałe
I żyć ze świadomością, że się nigdy nie powalę
Ok, ok, wszystko w porządku, pięknie
Żyć pełnią życia, jak każdy kiedyś zdechnę
Na rapie znam się biegle, w tym biznesy przebiegłe
Ja to wszystko obejdę, te umowy, aneksy
Jestem z ulicy, dla ulicy me wersy
Rezyduję w swej twierdzy, wbijam chuj tej komercji
Choć nie jestem podziemny to powiązany ze slangiem
Szacunek ludzi z ulicy, swe powołanie znalazłem
Każdemu damy szansę, tylko jedną, nie więcej!
Znów siedzę nad tekstem by ulepszyć profesję
Już na samym wstępie Rychu poruszył te kwestię
SLU dla nas trzy litery święte

Trzy zwrotki, litery, SLU, to bycie szczerym
Na bok afery, ulice, wyższe sfery
SLU dobrze wiemy, kto w tej grze od początku
To dla ludzi seria wątków, mówię wam - wszystko w porządku

Wiem często jest tragicznie, krytycznie, hektycznie
Niepoprawny politycznie, za to poprawny lirycznie
SLU słyszeliście? na bank nie przestaniecie
Jak my, dobrze wiecie, jest si nasz skład w komplecie

Być wielki, jestem! chcesz definicji wielkości?
Patrząc na sukcesy innych, do których samemu dążysz
Bez zawiści, normalnie, się nie wpierdalać nachalnie
Tam gdzie mnie nie chcą, być wciąż na swoim miejscu
Ze swoją orkiestrą i to chyba wszystko
Ja wolę mój rap z mej ulicy towarzystwo
A ty uhahany stoisz na sądowej sali
Wymachujesz kajdankami, nie znasz życia z kłopotami
To brak dobrego smaku, przemyśl chłopaku
Nawet, jeśli to klik, jest to pełne niesmaku
Proste buraku, nie dam wyprzeć się z rynku
Na rzecz pedalskich składów, ugrzecznionych maminsynków
Rap na maxi singlu, ty na okładce Bravo
W promocji dorzuć commer do szmatławca z balladą
I klawo, zarżnij rynek, wrzuć za free te wypociny
Jesteś słaby, więc tani i to są kurwa kpiny
Mówisz - jestem prosty, na rap nie mm wyłączności
Jednak wymagam tego czegoś - autentyczności
Tego dynamizmu, co wybucha tej jakości
Przekazu fachowego, tego brzmienia, surowości
Ty tego nie masz, przy mnie znowu się kurczysz
To ja Rychu Peja, prawdziwek, naturszczyk
To dla bandytów, dla żuli, dla ulic
Dla ludzi, dla dziwek, ich płatnych rozrywek
Tu gdzie spojrzenia krzywe i przyjazne uśmiechy
To dla ulic mego miasta w którym rozliczamy grzechy

Trzy zwrotki, litery, SLU, to bycie szczerym
Na bok afery, ulice, wyższe sfery
SLU dobrze wiemy, kto w tej grze od początku
To dla ludzi seria wątków, mówię wam - wszystko w porządku

Wiem często jest tragicznie, krytycznie, hektycznie
Niepoprawny politycznie, za to poprawny lirycznie
SLU słyszeliście? na bank nie przestaniecie
Jak my, dobrze wiecie, jest si nasz skład w komplecie
Ej Bytom, ej Ka-ce
Ej Siem-ce, chcecie więcej?
Ej Ruda, ej Chorzów
Ej Gliwice, ręcę widzę
Ej Tychy, Mikołów-łów
Ej Zabrze, was czas nadszedł
Cauy Śląsk, cauy Śląsk
Cała Silesia widzi przecież jak

Cauy Śląsk... (ręce w górę, ręce wyżej)
Cauy Śląsk... (ręce w górę, ręce wyżej, zróbcie hałas na Katowice)

Wiesz gdzie robi się rap trochę inaczej niż wszędzie
gdzie bity są naprędce a wałki na patencie
gdzie 90% na trackach zostawia serce
a 90% na koncercie, chcę ich więcej
gdzie co trzeci MC ma już pięć nielegali
w sumie fajnie jest coś wydać, ale ich tu to wali, synu
to miejsce działa prężnie z daleka od mainstream'u
bo nie trzeba nam tu hajsu, lansu, koksów i drinów
Z krainy kopalń i kominów szlagry do głośników
imprezy bez laserów, klipy bez zbędnych tricków
Mówią, że podobno bez wyników i, że u nich lepszy
jakby któryś z nich tu mieszkał też by te wyniki pieprzył
Wierz mi, że my wiemy o czym trzeba tutaj gadać
I w dupie mamy to czego podobno nie wypada
mamy psycho, trueschool, bauns i hardcore (ktoś ma więcej?)
Cauy Śląsk, larmo

Planeta Ziemia a na niej mój zakątek
siedzę se w nim, a czasem se wyglądnę
sprawdzić jak sprawy w innych rejonach
tymczasem dziś sunę jak na kole oma
tu z paroma gagatkami z Silesi
jadymy wedle tradycyjnej koncepcji
mnóstwo MC's, bit dla kompanów
mic krążył jak na melanżu butla balsamu

Różne izby, antryje, sienie, place
turyści przyjyżdzejcie sam z atlasem nie z kompasem
tramwaje, autobusy, bryki, skrzyżowania, ronda
hasioki, familoki, nowsze bloki, glajzy przi hołdach
dziurawe autobany, na dworcach zwierzęcy folwark
szkoły, poprawczaki, penitencjarne monstra
obalone znaki w akcji pierońskich glimhorda
huty, gruby, stadiony dalej hale sportowe
Wiesz jak to wygląda, bez komentarza odpowiedŹ
lud to wie, jak wszędzie Ruby w MaxFlo się udziela
piwnica mi bliższa niż oaza Rockefeller'a

I tak to do końca zbita, lita, trwale grubo szyta
nić połączeń naprzód dążeń, wizja w tym ukryta
masa styli, w pizdu flow, każdy jeden ma tu coś
każdy jeden ponad eter ma te siły by się wspiąć
To zjednoczona ziemia, którą zjednoczyły bity
tu na każdym z nich wokal ma większy sens uszyty
rymy, bity, połączenia, nity, gdzieś na tle Polska
wspólność zrozumienia, wszystko prosto ze Śląska

Supermiasto Silesia - centrum Katowice
ty liczysz na to ziom - ja na to liczę
widzę przyszłość w tym, widzę tą reanimację
bo siwydym unosi się na tym miastem
znasz akcje, na starcie sprawdŹ akcent
tam byłeś dzieckiem, tu byłbyś bajtlem
wiem to jest ciężkie więc staraj się bardziej
i tak bogactwa czarnej ziemi nie ogarniesz

Cauy Śląsk... (ręce w górę, ręce wyżej)
Cauy Śląsk... (ręce w górę, ręce wyżej, zróbcie hałas na Katowice)

Tak tu jest, tak tu masz, tak to łapiesz
Śląski rap na najwyższym pułapie
Śląsk powiększa zasięg raczej
a ty bierz i mierz wiesz to stestuj facet
tu inaczej niż w innych miejscach
kwestia bitów, styli no i wersów i przesłań
i innych czynników trafiających sedna
to tych paru MC, którzy nie potrafią przestać

Bo ja mam tu dla paktu parę wariantów
Trochę kontaktów od lat tu rap pełen faktów
I to tak tu wersy do taktów, dodatków
Tu mam faktur ile numerów kont w banku
Ten syf i ***** z tym syn jakie masz sny
To rap sezon nie trezor my insomnią na sny
Śląski rap tyle wart, śląski szczeniacki fart
***** za każdy kant znów na karku trzydzieści lat

Cała Silesia, miejska poezja mieszka w sercach
Nasza energia to bród, smród i rap na pętlach
To trud prób witamy hałasem na koncertach
Jak loop-troop nowoczesna miejska orkiestra
Cauy Śląsk, ekstra flow i jak [?]
Na wyższy level, to kenbel w ryj radiu ESKA
To rebel styl w tekstach chill na imprezkach
I skill, bez nas polska scena traci sens, aj

Yo, mówi papa Siemianowickiego rapa
To ja [?] jakbyś nie zdążył załapać
Misja kłapać dziobem, ot tak se to robię
Wizja dać to tobie, po to to robię
Zumazany bany sobie, tobie i my wam
130 kilo rapu przy pięć gram
[?] Górny Śląsk jest najwyższą półką
[?] yo nawija o tym w kółko
Cauy Śląsk stoi teraz za mną
Chopcy, najwyższe kominy ze starą kopalnią

Cauy Śląsk... (ręce w górę, ręce wyżej)
Cauy Śląsk... (ręce w górę, ręce wyżej, zróbcie hałas na Katowice)

Zza mikrofonu witam, SNKB banditaz
Solo Miuosha płyta cauy Śląsk tu zawitał
Kilka osób nawijta, bit produkcja Skizza
Wokali śląskich mix na jednym tracku wypas
Chwytasz? Śląsk, Śląsk tu wyznacza piętno
Zjednoczeni jak próby z konsekwencją
Pewni swego, dumni pełną gębą
To tylko początek, przed nami jeszcze niejedno

Tu rap kiera loto po hawirach motloch
Niejedno ścieżyna rymami podloł
Mo to ło co inne się modlą
Pierońsko wiarygodność
Toć to nosz grunt, Śloncki bunt
Bez te koncki mosz woncki punkt widokowy
Bier full fechtu narechtuj geltu
I bez brechtu ej wpadej do Katowic

Siemasz Śląsk to na koncert podniesionych rąk
Rymy, jeden banan pękł to palony joy
Co jest? krajobraz tu jest specyficzny
Tu na oknach kurz, szybciej brudzą się szyby
To powietrze tu ma inny skład chemiczny
I od dawna tu wszyscy do tego przywykli
Tu się żyje inaczej niż na przykład w stolicy
Siema Śląsk, zostajemy prawdziwi

Ty lepiej zyr ten zelter jak masz kaca
Bo ta krew kropla śląski rap wzbogaca
Jak Iran uran nie słodki Don Juan
Banan, chipsy, koczowniczy styl życia
[?] wszystko spoko traf
Nam jest dobrze jak jest, niepotrzebny szelest
Żeby zdobyć Mount Everest, złote fele pierdzielę
Wolę wolne style jak wolne niedziele

*****ę wyliczanie dzielnic to grząski symbol
Tu na Śląsku za każdym winklem spotkasz styl
Trzymamy władzę, ty musisz się liczyć z tym
PosadŹ zadek, Silesia nadaje rytm
Bez wpadek, bo zawsze wiadomo kto wygra
A ostra riposta potnie wroga jak brzytwa
Dziś centrum hip-hopu, podziemia, górnictwa
Mamy sztygarów rapu i młodych gniewnych gdy bit gra

Przeca wiesz, że mnie znajdziesz w tym bajzlu
Poleca z tym równo, bo zdupio czos na wajzlu
Bier to gówno i strać się z nim w tańcu
Na wierchu nos słychać, czytej na drugim krańcu
To powrót do korzeni, bo od bajtla na tej ziemi
Węgla, stali, szybów kopalnianych, powietrza na bazie chemii
Silesia na pełnym gazie kopie z buta w pełnym składzie
Chopie płonemy jak huta, chopie tera wszyscy razem

Cauy Śląsk... (ręce w górę, ręce wyżej)
Cauy Śląsk... (ręce w górę, ręce wyżej, zróbcie hałas na Katowice
Takie asy jak ja mają problem, ha
Niejeden jak zaszyty, gdy widzi kredens pełen wódy
Ja zaszyty pełne tekstów
Przeglądam oldschool'owych jak Ninja i Shredder próby
Zgłębienia podwójnej natury gracza chcę dokonać
Czemu wygrywa i czemu się stacza, zobacz
Mogę cały dzień dłubać przy wersach
Słuchać z winyla Coffy Roy'a Ayers'a
Palić na parapecie popijając kawę i wzlecieć myślami
Wyżej niż najwyższy budynek w tym mieście
Póki te myśli nie robią się ciężkie, zbyt ciężkie by nieść je
Wyrzuty sumienia zbyt gorzkie, by znieść je
I moja gorsza strona mówi do mnie - cześć, Mes
Wtedy włącza się czujnik wrażeń nudnawych
Zły nawyk, spójnik marzeń i jawy
Ile można tak siedzieć kurwa jak hrabia
Mam ochotę rozrabiać, a nie siedzieć i udawać
Że zło jest do ominięcia
Cały syf tego miasta czeka na mnie bym pozował z nim do zdjęcia

Ludzie, w których oczach widzę szaleństwo
Oni rozumieją mnie, a ja rozumiem ich
Zbyt długo w jednym miejscu nie możemy być
Tak nie umiemy żyć
Ludzie, w których oczach widzę niepokój często
przyszłość rzadko mają bezpieczną
Bo do problemów ciągnie ich jakaś siła
ciągle im mało,ryzyko płynie w ich żyłach, nie słabość

Gdzie jest prawda o życiu? nie czytam Lema
Choć to mistrz, ale ja chcę być przy problemach
Dotknąć ich, zmierzyć się z nimi
Bukowski, Celine jestem z nim, jestem z nimi wszystkimi
Chłonę i czerpię wiedzę z charakterów
Nie spotkasz ich w świetle jupiterów
Wielu z ciekawszym CV znajdziesz w marnej knajpie
Ale ty musiałbyś się odważyć najpierw
Podejść, wysłuchać, może był artystą
A może tylko przegrał w kasynach wszystko
A może tamci dwaj obok piją, aż umrą
Może ta piękna dama przy wyjściu jest kurwą
Lepsze lokale, kreski, cała ta pompa
Widziałem to, ale nie przenoszę tego na kompakt
Stąpasz po cienkim lodzie, dobrze o tym wiem
Ale to ciekawsze niż joga i słuchanie R.E.M.
Miejskie dzieciaki, różne orbity
Dla nich wszystkich nawijam prawdę pod bity
Agresywnych, o horyzontach wąskich jak ścieżka
Ale to oni wiedzą jak przetrwać by gdzieś mieszkać
Oczytanych studentów na ganji
Oni z kolei myślą, że hardcore to skok na bungee
Przenoszę was w mój punkt widzenia
Niejednoznaczny, więc nie możesz tego nie doceniać
Zacznij to robić dziś, ale co chcesz rób
I tak pokochają te wersy kiedyś odwiedzając mój grób (grób)
Aha, taa i tak pokochają te wersy kiedyś odwiedzając mój grób
[tylko tekstyhh.pl]
Ludzie, w których oczach widzę szaleństwo
Oni rozumieją mnie, a ja rozumiem ich
Zbyt długo w jednym miejscu nie możemy być
Tak nie umiemy żyć
Ludzie, w których oczach widzę niepokój często
przyszłość rzadko mają bezpieczną
Bo do problemów ciągnie ich jakaś siła
ciągle im mało,ryzyko płynie w ich żyłach, nie słabość

Spotkaj mnie na placowej ławce, piję
Mówią, że uciekam tak przed życiem
To śliskie, lecz piszę ze trzeźwym umysłem
Zwrotki ambitne nie muszą być hitem
Idąc przez ulicę po rewirach widzę miraż
Dobrobytu spektrum jak Lemon, DD Ninja
Sto rozterek w sercu, wybór często lipa
Wiesz, nie gdybam i tak będzie tak jak ma być
Taka myśl nawiedza niejeden pysk mi znany
Chcą mieć żywot normalny, bez odsiadki, bez kary
Bez bliskich zabranych przez śmierci łapy
Też chcę mieć to, o spokojny byt z dobrą kobietą
Chociaż większość, które znam nie nadają się do tego
Słowa kocham nie używam, wybacz
Chyba, że farmazon aby dziabnąć, znaczy się wydymać
Męska, szowinistyczna świnia powie feministka
Mam to w chuju i tak nie chcę za jakiś czas słyszeć
Twoja lalka to dziwka, krótka piłka
I gdy rozmyślam - żona, dom i dziecko
Wiem, że rano w oczach będzie dalej szaleństwo
Ema, do kolejnego
Nie cieszą mnie już zasrane promienie słońca
Od czasu gdy śmierć zabrała mego ojca
Matka też umarła jeszcze wcześniej niż on
Całe moje życie to jebane wielki dno
Teraz jestem sam
Na takie życie sram
Nie czas na gówna
Nie pierdol że coś kumasz
Nie oszczędzam zdrowia
Nie unikam nałogów
Przez następne przekręty
Przystwarzam sobie wrogów
Życie ha ha to pieprzony banał
Całą moją kasę szybko przepierdalam w kanał
Całonocne libacje kupa alkoholi
W taki właśnie sposób wykańczam się powoli
Bo kpie sobie z życia
I śmieje się ze śmierci
Dalsza egzystencja naprawdę już mnie męczy

Wasze życie niepodobne do mojego
Ja opowiem wam o swoim nie pytajcie dlaczego

Trudny dzieciak
Pierdolony zwyrodnieniec
Na wszystkich się odgrywam
Musicie o tym wiedzieć
Nie jest mi łatwo
I nigdy mi nie było
Nie miałem sielanki
Nie raz się ze złości wyło
Lecz nigdy nie uciekłem od zasranych problemów
Było ich dużo pozbyłem się wielu
Moje życie to stek nieporozumień
Dużo pomyłek nieudanych posunięć
Niedomówienia łzy znaki zapytania
Kłótnie w rodzinie konflikty od rana
Szkoła mnie nie chciała nie tolerowała
A moja dziewczyna ta dziwka się puszczała
Wszystko mnie obciąża nie daje zapomnieć
Nie pomaga tu alkohol nie umie wymazać wspomnień

Żal i smutek starczyłby dla bardzo wielu
Nie ściemniam nie przesadzam pierdolony przyjacielu
Ludzkie słabości to nie temat na piosenkę
Na takie gówno mógłbym ściemniać panienkę
Samobójstwo melancholia stan emocjonalny
Żyję na krawędzi ten ciężar jest ogromny
Modlę się nieraz do Tego na górze
By we wzburzeniu nie wyskoczyć
Z okna na podwórze
Może w innym wymiarze
Życie pokaże
Teraz zasuwam dalej tak jak umysł mi każe

Wasze życie niepodobne do mojego
Ja opowiem wam o swoim nie pytajcie dlaczego x2

Samotność rozterki nieopisana pustka
Zbyt długo już doskwiera znów otwieram usta
Jestem sam w tym bardzo dużym domu
Wsłuchuję się w tą ciszę i nie mówię nikomu
Że może mi źle że coś się ze mną dzieje
Zresztą od dawna nie mogę się porozumieć z przyjacielem
Muzyka jest jak pancerz czyni mnie twardym
Nie daje nic zapomnieć jestem bardzo uparty
Nikt mnie dobrze nie zna chyba tylko ja sam
Nie będę się rozczulał ja i tak na to sram
Nie mam zamiaru żalić się ulepszać świata
Chcę tylko miłości mej kobiety i brata
Rodzina harmonia podstawowe więzy
Bardzo dawno to straciłem
Myślę o tym bez przerwy
Drzwi się otwierają ja nie chcę uciekać
Nie będę się bronił prosił nie chcę też czekać
Na to co wkrótce w moim życiu się wydarzy
Do końca tego nie wiem czy się odważę
Żyć w tak młodym wieku jest tak samo jak umierać
Sam nie wiem co wybrać może jeszcze poczekać

Wasze życie niepodobne do mojego
Ja opowiem wam o swoim nie pytajcie dlaczego x2
Ludzie panoszą się po tym małym globie,
szukając śladów, czego tu nie było,
wierząc w pozory szczęścia skupiają się na sobie,
eliminując innych, głoszą postulaty.
Wierzą w swoich bogów, inni wierzą w innych,
religie podzieliły ludzi, a ludzie podzielili siebie,
stworzyli rządy i systemy, za które walczą,
i przekonanie wierzę, że po ich stronie jest racja.
Wartość i wolność, choć to niszczy zwykłą ludzką godność,
człowiek jest głupi, bo nie wyciąga wniosków,
nie uczy się na błędach, pali za sobą tysiące mostów,
i tak już jest po prostu, tak jest.

Trzeba tylko chcieć, by zmienić coś,
by w błędach widzieć sens, nie powtórzyć go,
by ludzie żyli w odpowiedzialności,
zamiast niszczyć, budowali sny.
Trzeba tylko chcieć, by zmienić coś,
by w błędach widzieć sens, nie powtórzyć go.

Systemy były i upadły,
ludzie żyli, ale też umarli.
Przyszli nowi co myślą inaczej,
że są twardsi niż bogowie,
ale skończą tak samo raczej,
bo ludzie nie mają za grosz pokory,
szacunku do innych z własnej woli.
Widzisz, to wszystko jest kołem zamkniętym,
w umysłach, sercach, rozumach, aby to przerwać.
Wystarczy jeden, co chce zmienić to,
by widzieć błąd, nie powtórzyć go.
Tak prosto, ale ciężko zarazem,
otworzyć oczy, pokonać ten marazm.

Trzeba tylko chcieć, by zmienić coś,
by w błędach widzieć sens, nie powtórzyć go,
by ludzie żyli w odpowiedzialności,
zamiast niszczyć, budowali sny.
Trzeba tylko chcieć, by zmienić coś,
by w błędach widzieć sens, nie powtórzyć go. x2
Nie każdy pieniądz
da ci przeżyć, to proste
Czy za ten stres mamy wierzyć w ten postęp?
To dla skurwieli co są szczerzy za forsę
Tutaj wasza mentalność z dupy leży pod kioskiem
Nie każdy MC to geniusz, a jednak
Każdy MC wciąż pieprzy, że z drugim nie przegra
Każdy MC wciąż pieprzy, że dziś tłumy zjedna
Tylko jak dasz mu mic'a to się gubi na bębnach
Nie każde flow płynie po naszej myśli
To raczej instynkt, by dać w japę zawistnym

Nie zapłacę ci tym, co w sobie posiada portfel
Choć znam tych co o hajsie mogą gadać co zwrotkę
Nie każdy DJ gra muzykę do taktu
Kurwa, DJ'e dzisiaj grają muzykę z kompaktów
Pokaż technikę miastu, trochę funku frajerze
Może DJ'em jesteś, ale tylko na papierze

[x2]
Nie każda noc przynosi ulgę powiekom
Chciwych, zdesperowanych, to zna w kurwę ten beton
Zamknij furtkę, bo przeciąg w końcu urwie ci jaja
Nie wszystko co błyszczy musi zawsze być dla nas

Nie każdy producent to Mozart, ty sam wiesz
Dziś producentem wchodzi koka, nie sample
Zamiast grać jednym palcem na korgu z VST
Lepiej wróć do liceum, jeszcze raz odrób lekcje
Nie każdy bit to od razu Jay Dilla
Brat, jebać techno, ja wybrałem ten klimat
Co się wyginasz, tutaj już brak podziemia
Dla mnie życie to rap, dla nich rap to kariera
Nie każdy track budzi słuch tu i duszę
Jeśli samplujesz z MP3 jesteś chuj, nie producent
Robisz gnój, pucuj ludzi i nic więcej ponad to
Dałbyś dupy, żeby tylko mieć Internet za darmo
Nie każdy beef wychodzi skill'som na przeciw
Brat, pierdol beef, dziś to wszystko marketing
Czekaj pizdo, zaświecisz jak psu jaja
Tylko powiedz kto słucha takich lapsów? pajac

[x2]
Nie każda noc przynosi ulgę powiekom
Chciwych, zdesperowanych, to zna w kurwę ten beton
Zamknij furtkę, bo przeciąg w końcu urwie ci jaja
Nie wszystko co błyszczy musi zawsze być dla nas
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo