Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Zamykam oczy, jak bym nagle zobaczył coś ohydnego
Mimo wszytko życie toczy się, obojętne dlaczego
Złe chwile tylko zapadają mi w pamięci
A te dobre jak sen, umykają gdy wchodzi cień
Nie pytaj mnie kim są ludzie w garniturach
Poco żyć, skoro i tak kiedyś zamknie się trumna?
Płoną znicze, ludzie płoną dusze w urnach
Zamykam oczy i wiem, że świat się nie skończy tutaj
Żyjemy w grupach, mimo wszystko idziemy po trupach
A że żywot własną walkę toczy, by w końcu upaść
Poco nam to? Reguły, zasady, prawa?
Bagnet na broń, zabijmy się w imię stada
Każdy powtarza te same błędy
W człowieku jest kasa, jak w taniej odzieży
Boimy się narażać, droga nie tędy
Czas nadać kierunek, by móc życie przeżyć

REF.
Zamknij oczy, kilkunastu nas
Obrało cele, prace[?], apostolski trans
Wiem, wiem
To wszystko masz przez ten hajs
I za ten hajs, ha, gdzie go masz? x2

Mam na imię Milioner, ana nazwisko [?[ludzi[?]
Umieram by się odrodzić, żeby w końcu stąd uciec
Jestem jak nowo narodzony głupiec
Na ziemie sprowadzony, bo się połapał w oszustwie
Kim są ludzie? I czy ziemia jest jedynym rajem?
Gdzie jest bóg, który wie że mu zginął Abel?
Kiedy zrobią z uczuć walutę, i ktoś straci palec?
Każdy symbol ma skruchę, tylko trzeba ją znaleźć
Ta, kiedyś myślałem że gdy umrę to skończy się świat
Dziś rozumiem, że nie do końca jest tak
Każdy ma drogę, którą biegnie
I tak w sumie, mogę przeciwstawić się tym faktom
Co jeśli dusze znikają z czasem?
I wkrótce nic nie zostanie z naszych marzeń?
Każdy z nas umrze, lecz nie wszyscy razem
Bo bóg jest, i ma na życie patent

REF.
Zamknij oczy, kilkunastu nas
Obrało cele, prace[?], apostolski trans
Wiem, wiem
To wszystko masz przez ten hajs
I za ten hajs, ha, gdzie go masz? x2
Nie raz chcę być najlepszy, nie wiem czemu, ale mam tak
Zbyt dumny z bycia MC - to już pierdolony standard
Chwytam za długopis, wiem, do rana się wyrobię
Przeleję na papier, to co chodzi po głowie
A ty żyj swoją ideą, bądź silny jak Heros
Nie życzę ci tragedii, a'la Amoros Perros
Chcę coś ludziom przekazać, moje życie jak hazard
Stawiam na jedną kartę, często innych przerażam
Z rozumu korzystam, nie, że jestem, łap dystans
Do siebie, do świata, czasem potrafię go złapać
Czas ostudzić emocje, wrócił do pracy zapał
Odpowiedni rytm złapał jak ślicznotkę za tyłek
Przecież żadna z tych debilek nie czekałaby z obiadem
Żaden z ich dotyków nie jest przesycony żarem
Żadne z tych spojrzeń nie wyraża uczucia
Troski, współczucia, przestań spokój zakłócać
Wokół taka cisza, że słychać bijący sikor
Włącza się film pod tytułem Charlie Cykor
Z myślą o rozwoju, nie z myślą o złocie
I procentach na koncie, tak zrobi zwykłe prącie
Dla tych nieprzyjaznych zdrowym zwrotem odważnym
Jestem poważny aż nadto, więc sprawdźmy

...Trwały klik, DJ Decks, trudny dzieciak już tu jest...

Trzy zwrotki, litery, SLU, to bycie szczerym
Na bok afery, ulice, wyższe sfery
SLU dobrze wiemy, kto w tej grze od początku
To dla ludzi seria wątków, mówię wam - wszystko w porządku

Wiem często jest tragicznie, krytycznie, hektycznie
Niepoprawny politycznie, za to poprawny lirycznie
SLU słyszeliście? na bank nie przestaniecie
Jak my, dobrze wiecie, jest si nasz skład w komplecie

Następny przykład na to jak człowiek stał się szmatą
Ubliżam tym psu bratom, którzy chcieli służyć radą
Ten syf cię zgubi, lecz ty zbytnio go kochasz
Nie chcesz tego rzucić, chcesz ciągnąć, popatrz!
Nic do ukrycia, ten rap kroniką życia
Raz klub, raz ulica, opisuję swe przeżycia
Stoję, patrzę na nią, wiem, że ona chce mnie zdobyć
Ona stoi za bufetem jak Martyna Jakubowicz
To już standard henesi, na pewno się ucieszysz
Chcesz ze mną zgrzeszyć, jesteś pewna? przemyśl!
Ja stały bywalec, gram koncert, zgarniam szmalec
Być wielki nie malec, grać ten rap doskonale
Zapewniać wygrane, nie przegrać, to na stałe
I żyć ze świadomością, że się nigdy nie powalę
Ok, ok, wszystko w porządku, pięknie
Żyć pełnią życia, jak każdy kiedyś zdechnę
Na rapie znam się biegle, w tym biznesy przebiegłe
Ja to wszystko obejdę, te umowy, aneksy
Jestem z ulicy, dla ulicy me wersy
Rezyduję w swej twierdzy, wbijam chuj tej komercji
Choć nie jestem podziemny to powiązany ze slangiem
Szacunek ludzi z ulicy, swe powołanie znalazłem
Każdemu damy szansę, tylko jedną, nie więcej!
Znów siedzę nad tekstem by ulepszyć profesję
Już na samym wstępie Rychu poruszył te kwestię
SLU dla nas trzy litery święte

Trzy zwrotki, litery, SLU, to bycie szczerym
Na bok afery, ulice, wyższe sfery
SLU dobrze wiemy, kto w tej grze od początku
To dla ludzi seria wątków, mówię wam - wszystko w porządku

Wiem często jest tragicznie, krytycznie, hektycznie
Niepoprawny politycznie, za to poprawny lirycznie
SLU słyszeliście? na bank nie przestaniecie
Jak my, dobrze wiecie, jest si nasz skład w komplecie

Być wielki, jestem! chcesz definicji wielkości?
Patrząc na sukcesy innych, do których samemu dążysz
Bez zawiści, normalnie, się nie wpierdalać nachalnie
Tam gdzie mnie nie chcą, być wciąż na swoim miejscu
Ze swoją orkiestrą i to chyba wszystko
Ja wolę mój rap z mej ulicy towarzystwo
A ty uhahany stoisz na sądowej sali
Wymachujesz kajdankami, nie znasz życia z kłopotami
To brak dobrego smaku, przemyśl chłopaku
Nawet, jeśli to klik, jest to pełne niesmaku
Proste buraku, nie dam wyprzeć się z rynku
Na rzecz pedalskich składów, ugrzecznionych maminsynków
Rap na maxi singlu, ty na okładce Bravo
W promocji dorzuć commer do szmatławca z balladą
I klawo, zarżnij rynek, wrzuć za free te wypociny
Jesteś słaby, więc tani i to są kurwa kpiny
Mówisz - jestem prosty, na rap nie mm wyłączności
Jednak wymagam tego czegoś - autentyczności
Tego dynamizmu, co wybucha tej jakości
Przekazu fachowego, tego brzmienia, surowości
Ty tego nie masz, przy mnie znowu się kurczysz
To ja Rychu Peja, prawdziwek, naturszczyk
To dla bandytów, dla żuli, dla ulic
Dla ludzi, dla dziwek, ich płatnych rozrywek
Tu gdzie spojrzenia krzywe i przyjazne uśmiechy
To dla ulic mego miasta w którym rozliczamy grzechy

Trzy zwrotki, litery, SLU, to bycie szczerym
Na bok afery, ulice, wyższe sfery
SLU dobrze wiemy, kto w tej grze od początku
To dla ludzi seria wątków, mówię wam - wszystko w porządku

Wiem często jest tragicznie, krytycznie, hektycznie
Niepoprawny politycznie, za to poprawny lirycznie
SLU słyszeliście? na bank nie przestaniecie
Jak my, dobrze wiecie, jest si nasz skład w komplecie
To bez znaczenia gdyby spojrzeć na to z Marsa,
ale mam w domu 17 tomów leksykonu Brockhausa.
Stuknęła im setka, albo nawet grubo nad to.
17 cegieł z których ciężko zbudować coś.
Ciekawość okropna każe z półki mi jedną wyjąć.
Mniejsza o to kim był Brockhaus, ale czyje to było?
Właściciel w pośpiechu uciekając nim nadejdzie koniec
zabrał wszystko. Został Brockhaus i das buch der deutschen kolonien.
O ironio! Zostańmy przy losach Brockhausa.
Otóż Ivan nim nie „zainteresowal sja”.
Opór budził ten zbiór dosyć ładny, a nawet
nie wzięli go ci, którzy tutaj później wpadli na szaber.
Jak diabli ma wadę, bo nawet czas omija go kołem,
tak że ćwiczy wolę, stojąc w regale gdzieś od dwóch pokoleń.
Jedyny spadek po byłych mieszkańcach kona.
Świat którego nie ma, zamknięty w 17 tomach.
Może to nie przypadek, czort wie?
Może ktoś zostawił go by pozostawić cokolwiek?
W tym miejscu gdzie historia tak niechętnie łączy,
Brockhaus, jedyny protokół zdawczy-odbiorczy.
Dziś w jednym z pokoi tkwi w tomy liczebny,
nieświadom roli jaka stoi jeszcze przed nim.
Bo gdy przyjdzie czas budować most, a przyjdzie jestem pewien,
ja dorzucam 17 cegieł.
[Kali]
Wyobraź sobie wokół mnie nienaruszalne terytorium
Orient, bo nie widać linii, możesz skończyć w prosektorium
Chuj mnie obchodzi ziomuś twoja nowa płyta
Jakbym chciał się kurwa dograć to na pewno bym odpisał
Mam wyjebane i mi zwisa przy penisie
Kto na kogo nagrał diss'a i co o kim w prasie pisze
Chcesz wrzucić mnie na kliszę? Pojebało w dupie ci się
Jak tym hardcorowcom twardym jak misie haribo
Urośnij na chwilę, jakie libido posativo
Stestuj to, Kali Firma pół na pół dobro i zło
Nawijamy kto tutaj nie mile widziany
Uliczna selekcja kosi kurestwo u bramy
Wydygany sztamy, pseudo damy i kasztany
Mają tutaj zakaz wstępu, nie pójdą z nami w tany
Czujesz co my czujemy, kochasz co my kochamy
Za twoje zdrówko mordo lolka odpalamy

[Dawidzior]
Zakaz wstępu lamusom w nasze kręgi,nasze grono
Zakaz wstępu tym co szponcą, farmazon chłoną ,wiadomo
To me ulice, podwórka i kamienice ej
Nasze tereny, scena rapu ludzie czynią w niej
Cały czas hardcore, w biegu na obrotach
Szybkie życie ziom nie, nie na pokaz
Jesteś charakterny podbij do nas, jesteś kiep
Farmazona ssiesz, chorągiewo to masz, to masz

Zakaz, zakaz wstępu
Zakaz, zakaz wstępu
Zakaz, zakaz wstępu
Zakaz, zakaz wstępu

[Mara]
Wypierdalaj mendo (won) z tą fałszywą grabą
Zakłamani mają sajgon, chłopcy z tym kurestwem jadą
Zakaz wstępu wszystkim pałom, co się wciąż plotkami karmią
Marne zbierasz plony, kiedy w piachu siejesz ziarno
W świecie, w którym jedną miarką mierzą przyjaźń i pieniądze
Chcesz tak łudzić banknoty a to urojone ciąże
Jakoś koniec z końcem wiążę, mam przyjaciół, z nimi krążę
Szczere słowo płynie z serca, tego nie kupisz za forsę
Na koniec jedno zdanie, dla psów i konfidentów
Ganja Mafia wjeżdża z buta dla was znaczy zakaz wstępu

[Oscar]
Zakaz wstępu tu mają lamusy i buraki
Muszą się ewakuować bananowcy i cwaniaki
Wydymani w swoje sraki szczerze pseudo to kozaki
Rozjebani na psach nie raz, a niby sztywne chłopaki
Ej, tamten i ten to poważni gracze
Ale jak się zapytają to pękają im zwieracze, raczej
Nie wypada robić bez papieru żadnych afer
Więc bądź inteligenty zatem trzym na kłódkę japę

[Miku]
Masz zakaz wstępu, nawet jak masz nakaz bierz buraka
Krawata co na katar, strzała, bo wyglądasz mi na pedała
Widzimy jak się patrzy tajna policyjna pała
Nie potańczy z nami żadna szmata
To banda kumata atak, piona dla wariata
Ganja Mafia jest twarda jak skała
Chłopaki na farta, niech karta się klei
Gra jest tego warta, i stawka jest nie mała
Zawodowcom piona, amatorom pała

Zakaz, zakaz wstępu
Zakaz, zakaz wstępu
Zakaz, zakaz wstępu
Zakaz, zakaz wstępu

[Kacper]
Ekipy bez lipy, tu wchodzą na bity nie mity, nabity mikrofon elity
Te mity, hity pękają jak cipy, nie będą mieć szczęścia już na tej ulicy
HTA, Fonos, Muzyka Dla Miasta, Oscar i Kali, Rap Ganja Mafia
Południe z wami bez żadnych granic, twardzi jak granit, odpalam dynamit
Mówię zakaz wstępu nie dla konfidentów, milczenie jest złotem
Więc wydarzeń nie komentuj, rap bez sentymentów, my wypalamy cel tu
Kolaboracja ulic i tworzymy mur odstępu

[Ruby]
Od razu na początku tłumacz nie jedną sprawę
Grube pozdrowienia dla wariatów w Amsterdamie
Wóda, gróda, nasze koleżanki
Ziomuś nie po stole tylko lej do pustej szklanki
Cukierki, zakaz wstępu nie jarzysz to orientuj
(Fonos!) Pozdrawiam konsumentów
Pozdrawiam chłopaków Katowice, Bytom, Kraków
Ganja Mafia, Nowy Sącz, Rybnik jest kwita
Śmiało podbij tu na diss'a
Zjedzą Cię scratche Feel-X'a
Salutuje tu ulica
Ziomuś, podbij tu na chees'a

Zakaz, zakaz wstępu
Zakaz, zakaz wstępu
Zakaz, zakaz wstępu
Zakaz, zakaz wstępu

[Dawidzior]
Zakaz wstępu dla pacjentów
Szmaty innych tych wykrętów
Jebać mendy, konfidentów
Festy niech wyginą z trendu
Zawistne typy, niech chuj ich trafia
Na ulicach gra HTA i Ganja Mafia

[Kacper]
Puść to głośniej, nie dla wszystkich
Tylko same szczere pyski
Braci bliskich przede wszystkim
Lamusy niech spalą gwizdki
Na dziś kończę, stówka bracia
Zakaz wstępu płonie raca ..płonie raca..płonie raca..płonie raca..płonie raca
Ref.Otworzysz oczy wiesz co światem teraz rządzi
Nagie anioły opętały nas i nie ma dokąd biec.
Otworzysz oczy wiesz co światem teraz rządzi
Byle z kim, byle szybko, byle gdzie jeśli forse masz spełnisz każdy sen.

1.Bo początek był taki bez gadania plemniki,
Na trawniku zostały mojego seksu wyniki,
Choć ta chwila trwała krótko i ulotną była,
To w pamięci mej została w pałe mi się wbiła.
Potem szło mi jak z płatka były czasy rock and roll\'a,
Na prywatkach kolejno były Anka i Ola,
Byłem bystry,bajer miałem niczego.
O miłości,o gwiazdach taki byłem kolego.
Teraz czasu się zmieniły,
Nikt nie smęci już o gwiazdach siadaj tutaj mała,
No i jazda tibidi jazda, koniec wieku,
Nie ma żadnych ideałów nikt nie prawi o miłości tamtych starych banałów.
A czternastki to się wstydzą wianka,
Nie ma mowy o wierności i to nie jest wzmianka,
Jak nie wierzysz,
To poszukaj na ulicy nie urzyczysz w tym wieku prawie żadnej dziewicy.

2.Kiedyś wolną miłość można było uprawiać tirliba, tirliba,
Spokojnie się zabawiać,
Teraz trzeba uważać,
Dużo więcej strachu, gdy dopadnie Cię HIV,no to lecisz do piachu.
Jestem gość kumaty,
No i wymyśliłem w wannie że zostane chyba przy jednej pannie,
Tirliba, tirliba wymyśliłem w wannie,
Tirliba, tirliba jutro ide do Wandy.
Więc kupiłem co trzeba, grubo wale \"Witaj Wandziu !\",
I od razu wyczułem że w jej chacie leci gandzią.
Ale to nieważne, w każdym bądź razie już za pare chwil byliśmy w wielkiej
ekstazie,
Ja bym tak z Wandą tak mógł tiriba do rana,
Ale ona wali do mnie \"spadaj zaraz będzie stara\",
Więc się wkurzyłem dokładnie,
Miałem być jeden, myśle pogadam albo sam już nie wiem.

3.Aniele opętałaś mnie,z Tobą tylko chce spać aż po samą śmierć.
I nie mów mi byle z kim byle szybko, byl gdzie,
Tak nie spełni się Twój wymarzony sen.
Nagi aniele opętałaś mnie,z Tobą tylko chce spać aż po samą śmierć.
I nie mów mi byle z kim byle szybko, byl gdzie,
Tak nie spełni się Twój wymarzony sen.
Sensimilla i nigdy nie dość mi
Lecz żywego ducha ciała przypadłości
Latam wysoko, nowe stany świadomości
Jeden buch uwalnia mnie od złości

Palimy, palimy, palimy jak opętani od lat
Kręcimy, kręcimy, kręcimy pacamy o tak
Leczymy, leczymy, leczymy tym rany
I napisem to najarany

My chcemy sadzić to, niemoc dał mi własny klon
My chcemy palić to dopóty nie nastąpi zgon
Chcemy na legalu palić to, polityku zapal i zmień ton
My chcemy palić zioło

Ładnych parę lat palę to
Nie prowadzę po pijaku, bo wolę Wysoki Lot
Każdy z nas to Intoksynator
Zjaram każdy Prototyp, zbiorę każdej ganji plon
Stale cały czas palę to
Każdym odpalonym skrętem eliminuję zło

Nieważne ile spłonęło
Jak chcesz to bądź dla mnie, skuna nigdy dość

Krakowskie blanty, lata dziewięćdziesiąte
Pierwsze studio machy, wtedy jeszcze nie z jointem
Marihuana, nazywana wtedy [?]
Fascynowała i zwiastowała postęp
Powstało [?] paru palaczy zioła
Szło z wiedzy wzrostem KRK stara szkoła
Już jako małolat brzydziłem się dragami
Słuchając dobrych rad upalałem się z ziomkami
Tak całymi dniami, dziś skręt to rutyna
Gdy to nawijam zwijam i nic mnie nie powstrzyma
Nie kończę gdy zaczynam, gloryfikuje w rymach (tak)
Parę lat palę dalej, jointa rozkminiam, bo

Palę parę lat, to mi daje relaks
Nie ostatnia niedziela, przerwa się nie zaczęła
choć czasem nieład, pożera dużo zioła
Zielarz [?] dużego lola nieraz
Minęło lat parę, jak jeden pakiet
Jeden gram nie sam ze smakiem
Staram się ją naruchać odkąd znam
Bo to miłość od pierwszego bucha teraz słuchaj
Po deskorolce już tylko kopcę
Paręset imprez [?] bo chcę
To jest dla mnie odrzutowcem w Polsce
Ten wysoki lot odkąd jaram, postęp

Ładnych parę lat palę to
Nie prowadzę po pijaku, bo wolę Wysoki Lot
Każdy z nas to Intoksynator
Zjaram każdy Prototyp, zbiorę każdej ganji plon
Stale cały czas palę to
Każdym odpalonym skrętem eliminuję zło
Nieważne ile spłonęło
Jak chcesz to bądź dla mnie, skuna nigdy dość
[tylko tekstyhh.pl]
Zapach, smak, lolo, po ścianie spływa kolor
Grube lolo stestuj, palę zioło, też skun
Parę lat palę, dla ciebie nie ma to sensu
Sensi bibuła, lekki strój mocnych wersów
Ciśnienie regulowane spalaniem lolków
Myślę wskazane od razu czuje się w porządku
Złe chwile lecą na bok jak badyle
Kminię do gwizdka centymetr, repeta za godzinę

Nie chwalę się nie żalę, parę lat palę
Nawet nie wiem kiedy to zleciało ale mi to dało napęd
Do składania gadek pod takty
Pozdrowienia dla tych których inspirują blanty
Od lat w konopi kompani
Dzięki wielkie chłopaki za dobre gramy
Kocham dym, grubo jestem nim ujarany
Tak jak wy, zwijam i odpalam nadal w tych stanach
Po to by nagrywka kolejna była udana

Ładnych parę lat palę to
Nie prowadzę po pijaku, bo wolę Wysoki Lot
Każdy z nas to Intoksynator
Zjaram każdy Prototyp, zbiorę każdej ganji plon
Stale cały czas palę to
Każdym odpalonym skrętem eliminuję zło
Nieważne ile spłonęło
Jak chcesz to bądź dla mnie, skuna nigdy dość

My chcemy sadzić to, niemoc dał mi własny klon
My chcemy palić to dopóty nie nastąpi zgon
Chcemy na legalu palić to, polityku zapal i zmień ton
My chcemy palić zioło
Sum-a-Sum-a-Rum [Sum-a-Sum-a-Rum]
nic pod przymusem
Sum-a-Sum-a-Rum [Sum-a-Sum-a-Rum]
robię to co chcę, nie to co muszę

[RAH]
Nigdy, przenigdy mi nie rozkazuj
nie chcę słuchać nakazów, zakazów
tego typów wyrazów nie znoszę
na tym bazuj od razu, Cię proszę
noszę w sobie niechęć (niechęć)
jak do brania na krechę (krechę)
taką już mam cechę (cechę)
niech to się niesie echem (echem)
mam swoje konekty, swoje projekty
sam tam stroje korekty
mam wiele perspektyw, mają defekty
lecz nie chcę słuchać dyrektyw
pytasz czy wolno mi?
ja mam swą wolność i
formą swawolną Ci
otwieram wszystkie drzwi
pytasz czy wolno mi?
już odpowiadam ci
ja mam swą wolność i
ona w mym sercu brzmi

[FO & RAH] x2
Sum-a-Sum-a-Rum [Sum-a-Sum-a-Rum]
nic pod przymusem [nic pod przymusem]
robię to co chcę [robię to co chcę]
nie to co muszę [muszę]

[Fo]

Jedziemy
skosztuj tej weny to liryczny przemyt
bez ściemy
gościu god damn it
ktoś kto miał problemy
sprzedał duszę za PLN-y
ja nie muszę, wiemy
co to, to nie my
ominiemy
to poruszy zenit
skoro ja nie muszę, to ty też nie musisz
słyszysz
i niech inni będą głusi
a w tej ciszy
zliczysz co masz policzyć
a masz co liczyć, znaczy się
każdy ma coś na co patrzy
po co to tłumaczyć
jedziemy
Wojtek, Sebastian
nośniki nastaw
głośniki, daj start, oj
to bity z miasta, boy
przyzwyczajaj się, styl wielki jak Jumbo Jet
robię co chcę, a ja je coco jumbo,
te mam to gdzieś
chcę to zrobię wieś
wejde jak Rambo, wiesz?
albo też jako Commando, uwierz

[RAH & FO] x2

Sum-a-Sum-a-Rum [Sum-a-Sum-a-Rum]
nic pod przymusem
Sum-a-Sum-a-Rum [Sum-a-Sum-a-Rum]
robię to co chcę, nie to co muszę
1. Chada
Kurwa, nie ma to tamto, słuchaj co teraz powiem
Bardzo cienka jest linia między ziomkiem a wrogiem
Dzisiaj razem z Sokołem krążę nad Twoim grobem
Z miłą chęcią skurwielu spędzimy Ci sen z powiek
Tu się dowiesz kto walczy, a kto wraca na tarczy
Patrzę w oczy dopóki cierpliwości mi starczy
Zamiast pieprzyć trzy po trzy idź ze starą na spacer
Twoje życie jest warte tyle ile zapłacę
Jakiś frajer się nudzi i wymyśla absurdy
W sumie ten świat jest piękny tylko ludzie to kurwy
Jeden taki co paplał, później szczękę drutował
Nie ma co, właśnie takich trzeba eliminować
Chcesz się dowartościować no to nie moim kosztem
Żeby później nie było, że Cię nie chciałem ostrzec
Dla mnie rap i ulica ciągle znaczy to samo
Przyjdź i powiedz mi w oczy, że mnie słusznie skazano

Ref. Brahu
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Na osiedlach i przez jebany internet
Autorów afer, plotek i toksyn
Prowokatorów, zer które nie mają dosyć
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Za plecami gdy tylko od nich odejdziesz
Autorów afer, plotek i toksyn
Którzy sieją zamęt, co dzień wieszają psy

2. Sokół
Obrabianie dupy , disy i choroby
Obrażone żony i zawracanie głowy
To nie dla mnie, ja pozostaję zdrowy
Ty stracisz zdrowie jak będziesz taki nerwowy
Jebać tych, co za plecami sieją ferment
Na audiencję i w czoło berłem
Ja tego nie śledzę, bo nie jestem z policji
Za mało życia żeby się przejmować wszystkim
Mam swoje sprawy i daje sobie radę
Chuj kładę na całą tą dziecinadę
Masz tu Chadę z Sokołem w tym temacie
I nim coś powiesz to zastanów się bracie
Ciężko na mnie jest zrobić wrażenie
Uwierz głęboko osadzone mam korzenie
Dbaj o rodzinę, przyjaciół i kieszenie
I jak masz taką samą kolejność to Cię cenię

Ref. Brahu
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Na osiedlach i przez jebany internet
Autorów afer, plotek i toksyn
Prowokatorów, zer które nie mają dosyć
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Za plecami gdy tylko od nich odejdziesz
Autorów afer, plotek i toksyn
Którzy sieją zamęt, co dzień wieszają psy

3. Chada
Znasz mnie lepiej niż ja sam, o kurwa oszaleję
Jak masz jakieś wątpliwości to ja je tu rozwieję
Pieprzony ferment, słyszę go często
Nie chowam głowy w piasek na wasze podobieństwo
U mnie to samo, wciąż długopis i papier
Ty wpisujesz znowu jakieś bzdury w moją biografię
Wiesz co jest cięte, znasz moje imię
Konfidenta stara kurwo to se poszukaj w rodzinie
Tutaj noc nie daje snu kiedy nawijam
Pragniesz zemsty bo się twoja żona ze mną zborsuczyła ?
Ja wymijam takich jak ty i szanują mnie tłumy
A prawda to jest taka, że mam znów powód do dumy

Ref. Brahu
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Na osiedlach i przez jebany internet
Autorów afer, plotek i toksyn
Prowokatorów, zer które nie mają dosyć
Jebać wszystkich tych, którzy sieją ferment
Za plecami gdy tylko od nich odejdziesz
Autorów afer, plotek i toksyn
Którzy sieją zamęt, co dzień wieszają psy
Ref.
Nie mam czasu umierać zmieniać się nie licz że odejdę
Odwaga pcha nas przed siebie
Zależy tylko od ciebie
Czy się na nią zdobędziesz
Pozostaniesz na tym świecie
Czy za wcześnie z niego odejdziesz

Czy jest zawsze dobrze cudownie świeci słońce
Czy zawsze tylko trzeźwo na zjawiska patrze
Zawsze z szacunkiem do siebie bo przecież
Jak bym ćpał to bym niszczył siebie sam
Mam obowiązek żyć pełnia dni
Zapewnić godne życie sobie i bliskim
Być człowiekiem silnym by nie skończyć na ulicy
Mam obowiązek pisać dobre rymy kontrolować mikrofon
I to co wychodzi w pełni krytykować bo mam to prawo
Jedno co tak naprawdę chodzi to ta pieprzona jakość
Ej tylu rozmieniło swoje talenty w życia pułapkach
Chcąc skręcić a tam za rogiem już czeka szatan
Jakikolwiek chłopak nie bierz tego dosłownie
To dragi głupota co jest nim to nie jest istotne
Ważne że jest gdzieś i czeka cierpliwie
Gdy zaczniesz żyć chciwie on zabierze cie
Nie pytaj co jest istotne chyba tak naprawdę
Zdrowy rozsadek szacunek do rodziny
Bo tylko ja masz tak naprawdę
I z nią odważnie radze sobie
Z tym życia bagnem przyjaciel taki który słucha
Przez trzeźwe nie brązowe oko

Ref.

Wszechobecna rzeczywistość skażona brudem
Oderwanie się od niej praktycznie graniczy z cudem
Przychodzi z wielkim trudem wymaga poświeceń
Nie sugeruj się tłumem ludzi będzie jeszcze więcej
Patrz się na siebie staraj się być człowiekiem
Bierzesz przykład z tych na których najbardziej ci zależy
Oszukasz ich a każdy z nich nie uwierzy
Już w żadne twoje słowo postąpiłeś bezpardonowo
Życie nie potraktuje cię ulgowo
Wtedy mogą cię dopaść wyrzuty sumienia
Dziwisz się to z braku zadośćuczynienia
To się będzie za tobą wlec próbujesz szybciej biec
Uciec od tego koszmaru to jak sen na jawie
Nie mam zamiaru utracić daru jaki otrzymałem
Pogrzebać talentu który tak długo szlifowałem
Wciąż nad nim pracuje to styl który ukazuje
Moja osobowość mój sposób bycia
Co procentuje na przyszłość na najbliższe lata
Mojego życia to mnie urządza z góry
Jednak wszystkiego nie przesadza
Odczuwam to jak brak pieniądza chcąc nie chcą
Żyjąc z miesiąca na miesiąc dobrze o tym wiedząc
Czując to codziennie się z tym budząc
Się nie podłamując po dzień dzisiejszy
Śmiało o tym rymując

Ref.

Jak można zostawić cześć siebie na tym świecie
I odejść jak nie po kolei trzeba mieć w głowie
By zrezygnować ja będę walczyć i wygrywać
By zakładać sobie cele i ich szczyty zdobywać
Inaczej ta ławka schodowa klatka zostanie ze mną
Do końca świata a chce spokoju przepięknej żony
Która nie ma pustej głowy przyjaciółki
Z która można mówić wszystko i spędzać wieczory
Popatrz dla mnie najważniejsze bezpieczeństwo
Święty spokój a szaleństwo pokazywać tylko
W rymach gdy tłusty bit a bit maszyna
Mieć coś w domu ja i rodzina prywatność
Za własne czyny odpowiedzialność
Z życia wygranych radość
Te światła miasta będą świecić
Bo energii pełne wolne
Od zazdrości prosto bijące serca
Modle się o szczęście kocham tych z którymi
Od zawsze na ta drogę która idę patrze
Wiem że czasem jestem nieprzyjemny
Ale bo gdy są problemy czynnik obronny
By nie zwariować potem jest normalnie
Kocham słońce kocham kochać
Kocham dobry rap kocham szacunek
Szanuje miłość kocham wiatr latem
Kocham wieczory z dziewczyną
Jestem sobą kocham siebie
Pieprze co sobie myślicie
Mimo wszystko co jest tutaj
Kocham życie

Ref. x2
Ty spytaj kto jest tu jeśli jesteś żółtodziobem,
stara gwardia Ci odpowie SLU wiadomo ziomek,
Rzuci Hasło Sztandarowe na koncercie jeszcze przed nim,
Nim wyjdziemy na scenę grać koncercik odpowiedni,
A dla niezorientowanych jeśli w ogóle tacy są,
Wydaliśmy ten bit w latach 90-tych YO,
Dziś dwie głowy wyższy facet ode mnie ściska mi grabę,
Mówiąc dzięki za wszystko na waszej muzie się chowałem ,
zaczynałem was słuchać gdy miałem 12 lat,
minęło kolejnych 10 a ja nadal w tym trwam,
dziś dzieciaki na ulicach grają nasze MP3,
bo często na nasz widok ziomuś w ruch idą komórki,
Odtwarzają przeboje czają uliczną modę
może kiedyś z nich wyrośnie świadomy słuchacz z Ipodem
Ci co cenią wygodę
słuchają w domach i klubach
a Ci lepiej ustawieni
w dobrych furach i biurach
i słuchają podwórka
elitarna część biedoty
i Słuchają nadal bloki
i na samym końcu wiochy
nawet jeśli nie trafiamy na playlisty w radiostacjach
ludzie wiedzą że numerem 1 SLU poważka

Ref. Kto ma renomę na blokach (Kto?)
Kto ma renomę na dzielniach (Kto?)
Kto robi gnój na koncertach (Kto?)
Kto tak publikę nakręca (Kto?)
Kto na rejonach napieprza (Kto?)
Kto wciąż te muzę ulepsza (Kto?)
Kto nadal robi to z serca SLU P do N kreska x2

Jak Erick i Parrish robią biznes milion bucksów,
tak Rychu i Daras trzepią kesz w polskim półświatku
niczym kuldżi rap i polo na raz mixtape Rychu solo
by ponownie stanąć razem SLU gancko pod kontrolą
Ja peja [?] dla ciebie szok
tak my kolejny rok
numer 1 hip-hop
i gdy ty digital bob ja analogowy rok
cały skład ekipy to wakom wsad kolejny kop
łooo widzę twą zdziwioną minę
podążamy za liderem
niczym Eric B z Rakimem
masz tu tęgą rozkminę
spytasz o czym nawijam
o tym że ten cały rap moją pasją znów zabija,
ty spróbuj poczuć klimat
o którym pojęcia nie masz
masz płyty,koncerty masz ciuchy nie doceniasz,
złe plony zbierasz
wylewając żółć na forach
ani słowa o muzyce, o muzyce ani słowa
a my jak czarodzieje bo powstało coś z niczego,
odpowiem po krótce kilka lat pracy mineło
to dla ciebie nic nie wartę
bo nie ty tak harowałeś
to dla naszych ludzi w rapgrze którzy mają ten charakter

Ref. Kto ma renomę na blokach (Kto?)
Kto ma renomę na dzielniach (Kto?)
Kto robi gnój na koncertach (Kto?)
Kto tak publikę nakręca (Kto?)
Kto na rejonach napieprza (Kto?)
Kto wciąż te muzę ulepsza (Kto?)
Kto nadal robi to z serca SLU P do N kreska x2

To przecież oczywiste najważniejszy jest Hip hop,
co najważniejsze oczywiście że nam wyszło
że każdy z was przez tyle lat był z nami blisko
Dwa zero dziesięć śmiało spoglądamy w przyszłość,
SLU jak B.T.P
jeden DJ i MC
to ten gangsterski styl przekształcony w styl miejski
dziś nowe wersy tak od 98 wspólnie
Kolejny miejski klasyk który prezentuję dumnie,
uliczne manuskrypt to ten lapidarny konkret
podkłady Decksa dla narracji tło godne
Decks to mój kumpel najlepszy funfel
Tworzymy muzyczną spółkę jak Simon i gar funkel
SLU gang jesteśmy członkami klubu
który nie jest dla wszystkich
chcesz się dostać? Spróbuj
SLU gangcko bez ściemy Terrorym dajemy
Reedukacja kto ma renomę wiemy

Ref. Kto ma renomę na blokach (Kto?)
Kto ma renomę na dzielniach (Kto?)
Kto robi gnój na koncertach (Kto?)
Kto tak publikę nakręca (Kto?)
Kto na rejonach napieprza (Kto?)
Kto wciąż te muzę ulepsza (Kto?)
Kto nadal robi to z serca SLU P do N kreska x2
Raz dwa (raz dwa) no i trzy (no i trzy)
WYP3 (WYP3) cały czas, tak słuchaj

Ref.:
Raz dwa (raz dwa) no i trzy
Dobra zaczynamy, znam zasady gry
Naszej gry (naszej gry), konwenanse olej
Mikrofon działa, człowieku moja kolej

[Wojtas]
Jesteście tutaj tak samo jak ja
W tych trzech przypadkach rap cały czas gra
Każdy z nas zna ten temat, to życiowa pasja
Hip-hop z zielonym elementem typu rasta
Uwaga to transmisja na żywo
Kolejne żniwo zbiera rap w polskim wydaniu
Ile ma mocnych nie opiszesz w jednym zdaniu
Na czym polega, na życiowym obeznaniu
Poglądy się zmieniają, wiesz z wiekiem
Każdy z nas jest przecież tylko człowiekiem
Muzyka może być dobrym lekiem
Daje relaks, potrafi odreagować
Legalna, bezpieczna, nie musisz jej chować
Musisz ją zrozumieć i choć trochę szanować
Więc daj głośniej jeśli czujesz potrzebę taką
Sto procent rapu dziewczynom i chłopakom daj
To jest jak haj, uzależnić potrafi
Więc uważaj bo może Ciebie trafi
To, tak to jeśli nie słuchasz to wyjdź stąd
Dla wszystkich znajomych Wojtas, Zajka, Borixon gra

Ref. (2x)

[Zajka]
Nie tak dawno temu, kilka lat wstecz
Gdy na murach pisało "Ruscy precz"
Nie tak dawno temu, kilka lat do tyłu
Gdy na rynku było mało hip-hop winylu
Nie tak dawno temu, kilka lat wstecz
Gdy ludzie żyli spokojniej, czas wolniej biegł
I jako nastolatek zacząłem rap rzec
Chamy na plecach nosili kresz dres
A ja zawsze miałem oryginały wiesz
Nowoczesny bit powodem jest dyskusji
Ale nikt z moich kumpli nie umiał grać na perkusji
A dziś raz dwa, raz dwa no i trzy
Dobra zaczynamy znasz zasady gry
Pamiętasz płyty: Centrum oraz Trzy
Precedens, oczywiście Ja Mam To Co Ty
Rap nie dla chamów ani nie dla buraków
Jesteś z miasta, słuchaj synu rapu
Słuchaj rapu, a komprende
Dziś sojuszu trzy pięści zaciśnięte
Dziś by robić płyty potrzebuję full przynętę
Jest hajs, tak ręka myje rękę
Rapu właśnie słyszysz eminencje

Ref. (2x)

[Borixon]
BRX słyszysz dźwięk trzech liter
Trzech osób, WYP3 kolejna próba głosu
Jestem tu od dawna, ten kawałek to dowód
Zostanę tu na zawsze, bo mój rap to jest powód
Przyjeżdżam do schronu, bo tutaj nie mieszkam
To jest zajebiste, cały czas bit przy koleszkach
Rozumieć się z nimi nie po słowach lecz po gestach
Nagrywając ciągle, stojąc po kostki w tekstach
Nie chce mi się przestać, nie chce mi się stać w miejscu
W tym roku udzielam się jeszcze w projektach pięciu
Nie licząc udziału w polskich rap składankach
To jest dla moich wariatów i o moich wariatach
Tak, słyszysz człowieku mój rap w słuchawkach
Czujesz człowieku jak pali się trawka
Widzisz człowieku mnie na ustawkach
To jest coś większego niż tylko zajawka

Ref. (2x)
Ściechy krechy wóda prostytutki i lesbijki
uniwersalne tematy hajsy i rozkminki
świat jest zepsuty z tą całą otoczką
grzecznych pseudoludzi oni wszędzie są
ułożona paniusia co praży przykładem
i kocha swego męża rypiąc się z sąsiadem
często na mszy świętej widują się z tym panem
ej co jest kurwa przecież to jest kurwa pojebane
druga sprawa to ksiądz co daje jej komunie
za jej hajs jeździ furą po wóde i sztunie
to są właśnie sprawy których nigdy nie zrozumiem
całej tej maskarady nie kupuje
reszta to już tylko skorumpowane bydło
to śmierdzące życie jeszcze wam nie zbrzydło
mam swoje wartości i to jest mój syndrom
mógłbym do was wpaść ale jak wszyscy wyjdą
zakłamanie tego świata mnie przeraża to skandal
musisz na to uważać bo ta zaraza to prawda
moge mówić otwarcie jaki jestem wam wszystkim
że lubie to i tamto w waszych oczach bede kim
a może wystarczy to tylko przemyśleć
i stwierdzić na koniec że ludzie są źli
a może nie wystarczy i nie wiem o czym gadam
ale moim zdaniem to jest wielka maskarada

To niektórzy ludzie niektórzy wbrew sobie
powiedzą tobie jak masz żyć
a sami robią różne dziwne rzeczy
to jest maskarada niech nie mówią już nic (x2)

Ściechy krechy martwy króle tak w ogóle to
za jakie grzechy mam być szczurem pod kapturem co
przecież i tak nie wierze w całą tą bzdure
szczerze pierdole szule cały ten swąd przez durex
ej mam odwage mówić co myśle
ludzie patrzą mnie słyszą ale nie wiedzą kto kim jest
fenomenalny sezon na biznes też
na prawo i lewo bo kto ci wytnie śmiej się
beng wieżdżam jak mostew wiem że
to te żałosne chwile dołują za oknem
ty nie idź tym tropem już mówiły siebie pokaż
prawdziwą morde bo wszczepią nam cipy
telewizja mami cedzi informacje
a z kilkoma typami gadamy o tym co jest ważne
bo mamy jazde by znać prawde i grać rap gre
dać wam szanse na walke

To niektórzy ludzie niektórzy wbrew sobie
powiedzą tobie jak masz żyć
a sami robią różne dziwne rzeczy
to jest maskarada niech nie mówią już nic (x4)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo