Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Powietrze stoi. Jestem kosmosu pestką
w puchowodowo-poduchowej zbroi.
Z szumu zrobię sobie kołdrę- szum koi.
Wtem rozpłynie się co konieczne,
myśli odwieczne procedury skuteczne.
Zamykam siebie na klucz,
przemykam drogi mleczne,
z siłą hiper-ultranapędu.
Teleportuję się wokół siebie,
czy do inter galaktycznego pędu.
Nie ma ludzi, nie ma trendów,
telefonów, sukcesów ani błędów.
Nie ma, więc nie ma pędu,
tylko ja i dymu pięć kłębów.
Patrzymy jak nuda rośnie,
wciąga skompresowane minuty obłędu.
W szepcących szmerach
otwiera się imaginacji spektaklosfera.
Chcesz? Zostań nowoczesnym ascetą,
Jak nie, olej ten kabareton,
Zapewniam każdego na mur beton,
masz prawo przeto, ogłoś swe Veto. x2

[Rahim]
Gdy nie mam przekonania, lub czegoś nie chcę
mówię nie, bez wahania się nie pieprzę.
Mogą z tej okazji nazwać mnie leszczem,
wolę to, niż dać złapać się w kleszcze.
Czy jakiekolwiek mentalne sidła,
gdyż powodują nowinne prawidła,
idące w parze jak nić i igła,
a nie te podcinające skrzydła.
Nie wiem kim stałbym się wówczas,
gdybym swój czas tracił na czyjeś głupstwa.
Schemat odległy od nieróbstwa,
temat podległego pospólstwa.
Przytakują ustami ze strachu
albo godzą się na wszystko z rozmachu,
akceptują cudzych myśli zasób
za swoje zdanie wezmą do piachu.
Chcesz?

Chcesz? Zostań nowoczesnym ascetą,
Jak nie, olej ten kabareton,
Zapewniam każdego na mur beton,
masz prawo przeto, ogłoś swe Veto. x2

[Rahim]
Masz pełne prawo mówić "nie" sprawom
które Cię dławią, słabią, nieciekawią
winno być klawo, zgodnie z zajawą
a przede wszystkim z pragnień oprawą

[Fokus]
Trzeba mieć miecz lub karabin
Umieć się postawić, czyli
Mieć swoje zdanie, umieć za nie zabić,
Czyli chcieć się przeciwstawić
Nie bać się i nie dać i zajebać w mordę
wtedy kiedy trzeba, nie ma przebacz, co nie Seba?

[Rahim]
Jak doszedłeś do takiego wniosku?

[Fokus]
Potrzebuje mieć własną opinię tak po prostu.
Utrzymuje je i ripostuje, by je bronić,
dedukuje sam, a nie powtarzam tak jak oni.

[Rahim]
Świadomym będzie, ten kto tego liźnie,
zupełnie jak z życiem na obczyźnie,
na początku może być nieco dziwnie
ale wierz mi, warto żyć asertywnie?

Chcesz? Zostań nowoczesnym ascetą,
Jak nie, olej ten kabareton,
Zapewniam każdego na mur beton,
masz prawo przeto, ogłoś swe Veto. x2

[Łona]
Wrodzona skromność no i pasterz
każe mi zwrócić uwagę na pewien aspekt.
Szczegół, właściwie nie ma większej sprawy
ale mam bogate wnętrze, a w tym wnętrzu większe wady.
I wada za wadą, na banie mi kładą,
że pragną działać i to nie jedna ale cały tabun.
Chcą wolności, teraz, zaraz, mówię im wtedy:
"Milczeć chuje, nie pozwalam!"
Walczę resztką sił, odrobiną,
z tym co we mnie płonie, żeby na mnie wpłynąć.
I to Veto mnie oczyszcza jak ogień,
rzadko nie pozwalam, częściej nie pozwalam sobie.
Trzymam na wodzy ten mały depozyt
cech co mi dały niewesołe prognozy.
One walczą i nie znam ich wszystkich metod
Ale póki co mówię "Nie pozwalam, Veto."

Chcesz? Zostań nowoczesnym ascetą,
Jak nie, olej ten kabareton,
Zapewniam każdego na mur beton,
masz prawo przeto, ogłoś swe Veto. x2
Ktoś kiedyś mi powiedział, ważne żebyś w przód szedł,
Byle byś w miejscu nie siedział man.
Każdy okres traktuj jak przedział w jednym jesteś sam,
W innym wiary w chuj wziąć się nie da.
Wiem, ważne żebyś się nie zjebał, nie wystukał,
Trzeba być sobą dalej nie będą szukać.
świat to nie teatr chociaż życie to sztuka,
Tu z oczu prawda ma płynąć a z tekstów nauka [ej].
Luka ma zostać po tobie gdy odejdziesz,
Echo słów, nawet gdy Bóg krzyknie cięcie.
Pierdol co ma wzięcie, rób co w środku czujesz,
Nikt tu ręki ci nie poda jeśli sam się nie szanujesz.
To sobór kreuje, a trzeba cisnąć non stop,
I za chuj się nie łamać nie ważne jak by nie było ostro.
Najpierw nienawidzą, plują potem chłoszczą,
Życie jest dziwką, a śmierć jest jej siostrą.

To ten rap, dał mi więcej niż bity,
Dał mi więcej niż teksty dał mi pomysł jak żyć!
Właśnie tak, jak tu jesteś to słuchaj,
Jeśli słuchasz to zrozum, jak rozumiesz to myśl! x2

Możesz mówić co chcesz prawda ma jedną twarz,
Nie liczy się to co masz ale jak tym grasz.
Mówili mi nie patrz na ogół, honor to powód,
O wielkości człowieka świadczy ilość jego wrogów.
Nie stój po cichu z boku jeśli wiesz, że masz racje,
To kosztuje troche po latach masz satysfakcje.
Ziom, ciężke akcje na przód planuj,
Mocno lecisz to wychamuj, szanuj zasady przyjaciół szanuj.
Zastanów się nad każdym krokiem,
Życie to więcej niż jeden dzień, trwa dłużej troche.
Pierdol zwłoke, co ma wisieć nie utonie,
Sam powiedziałeś start no to sam powiesz koniec.
Miej czysty umysł i takie też miej dłonie,
Ci spokojniejsi mają lżejsze skronie.
Nie kłam przed mikrofonem, ziom to nie popłaca,
Co jak co rap to życie co mu dasz w końcu zwraca.

To ten rap, dał mi więcej niż bity,
Dał mi więcej niż teksty dał mi pomysł jak żyć!
Właśnie tak, jak tu jesteś to słuchaj,
Jeśli słuchasz to zrozum, jak rozumiesz to myśl! x2
Walcz, walcz, dawaj, dawaj
Kontra, blok, nie przestawaj
Cios, cios, upadaj i wstawaj
Blok, blok, przyjmuj i zadawaj

Szybkie wymiany ciosów, nie każdy to wytrzyma
To jest prawdziwa walka
opisana w rymach
Począwszy twarzy grymas, lecz zaciśnięte zęby
Zmęczenie wychodzi po gongu kolejnym

Odporna morda i pięści twarde
Charakter z podwórka trzymają gardę
Waleczne serce i głowa na karku
Ciężkie treningi, by wyjść bez szwanku

Wielkim zwycięstwem człowieka, to własny strach pokonać
Trzeba oszczędzać głowę, pod swoją gardę chować
Tu walka bez fikcji, bez udawanych ciosów
W sercu krzyk wojownika, wśród dopingujących głosów

[x2]
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka więc walcz

Charakter, odwaga, pewność i technika
Do walki podchodź szanując przeciwnika
Zgubna jest pycha, ignorancja i gniew
W ringu rękawice, na ulicy bez
Pełna koncentracja, ochraniacz do gęby
Tarcza - zwarte łokcie, zaciśnięte zęby

Łokcie zakrywają miękkie brzucha części
Na dystans trzymają niebezpieczne pięści
Dziś tylko zwycięstwo i nic nie wchodzi w grę
Choć przeciwnik też bardzo wygrać chce
Wjazd i pierwsze starcie
Głowa obok sierpa trochę też na farcie
Ostre wymiany, kolejna minuta
Pięści nie skutkują, przyjęty cios z buta
Ostatki sił, choć wytrenowany
Tu nie grasz w zespole, więc nie licz na zmiany
Chwila słabości, krew już smakuje
Nigdy się nie poddam, on to samo czuje
Ponowna koncentracja, otarty pot z czoła
Jest tylko on, nic nie istnieje dookoła
Celnie w miękki korpus wyszła seria ciosów
Jest na kolanach, znaleziony sposób
Ambicja, charakter - atuty dobrej marki
Szacunek przeciwnikom za podjęcie walki

[x2]
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka więc walcz

Pamiętasz hasło garda? do czego ona służy?
Wyłapałeś plombę, niech się druga nie powtórzy
Trzeba mieć charakter twardy, gdy niekorzystne karty
Choć dwóm zawodnikom naraz nie dają zwycięstwa laury
Jest wygrany i przegrany, choć przegrana żadna hańba
Szacunku zawsze warta jest podjęta walka
A to niejedna miarka, z którą się mierzy tchórzy
Co jak dojdzie co do czego, to spierdala, aż się kurzy
Trening, wysiłek duży, w walce ci posłuży
I nie ma co źle wróżyć, musisz pokonać go sercem
Raz odwaga, a dwa mięśnie, wierzysz w siebie? dobrze będzie
Mam w życiu swoje miejsce, to ring codziennych zdarzeń
Tu tak, jak na ulicy, nie wybierasz przeciwnika w parze
Dobry? się okaże, po pierwszych zadanych ciosach
Starcie ostre, jak kosa, pot kapie, jak rosa
A ty trzymaj styl kozak i na zawsze pamiętaj
Raz dostaniesz w łeb, to brachu nie pękaj
Walka dalej trwa, na bank zdążysz się odegrać

[x2]
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka więc walcz
Zamykam oczy, jak bym nagle zobaczył coś ohydnego
Mimo wszytko życie toczy się, obojętne dlaczego
Złe chwile tylko zapadają mi w pamięci
A te dobre jak sen, umykają gdy wchodzi cień
Nie pytaj mnie kim są ludzie w garniturach
Poco żyć, skoro i tak kiedyś zamknie się trumna?
Płoną znicze, ludzie płoną dusze w urnach
Zamykam oczy i wiem, że świat się nie skończy tutaj
Żyjemy w grupach, mimo wszystko idziemy po trupach
A że żywot własną walkę toczy, by w końcu upaść
Poco nam to? Reguły, zasady, prawa?
Bagnet na broń, zabijmy się w imię stada
Każdy powtarza te same błędy
W człowieku jest kasa, jak w taniej odzieży
Boimy się narażać, droga nie tędy
Czas nadać kierunek, by móc życie przeżyć

REF.
Zamknij oczy, kilkunastu nas
Obrało cele, prace[?], apostolski trans
Wiem, wiem
To wszystko masz przez ten hajs
I za ten hajs, ha, gdzie go masz? x2

Mam na imię Milioner, ana nazwisko [?[ludzi[?]
Umieram by się odrodzić, żeby w końcu stąd uciec
Jestem jak nowo narodzony głupiec
Na ziemie sprowadzony, bo się połapał w oszustwie
Kim są ludzie? I czy ziemia jest jedynym rajem?
Gdzie jest bóg, który wie że mu zginął Abel?
Kiedy zrobią z uczuć walutę, i ktoś straci palec?
Każdy symbol ma skruchę, tylko trzeba ją znaleźć
Ta, kiedyś myślałem że gdy umrę to skończy się świat
Dziś rozumiem, że nie do końca jest tak
Każdy ma drogę, którą biegnie
I tak w sumie, mogę przeciwstawić się tym faktom
Co jeśli dusze znikają z czasem?
I wkrótce nic nie zostanie z naszych marzeń?
Każdy z nas umrze, lecz nie wszyscy razem
Bo bóg jest, i ma na życie patent

REF.
Zamknij oczy, kilkunastu nas
Obrało cele, prace[?], apostolski trans
Wiem, wiem
To wszystko masz przez ten hajs
I za ten hajs, ha, gdzie go masz? x2
(To jest rap!
Przekaz tylko dla prawdziwych...
jestem po to by prawdę przynieść ci...
To, to galanterka, a nie zabawa!
Sprawdź ! Posłuchaj jak to robi pierwsza liga!)

B.R.O.

Zanim spytam ile płyt masz na półkach, powiedz mi
Czego lubisz słuchać w "empetrójkach" Poleć mi
Też lubię zapach nowych ubrań. Mówię Ci
Lecz zapachowi płyt nic nie dorówna. Uwierz mi
Lubię gdy wchodzę na OLiS i widzę tam płyty rap,
choć TV nie pozwoli tu, żeby je kurwa grać,
no żesz kurwa mać, to te chore nawyki mediów,
bo nie doceniają muzyki która stoi na wysokim szczeblu.
Doceń naszą pracę jak lubisz nasze nagrania
zamiast ściągać muzykę ściągaj z dziewczyn ubrania!
Kupujcie polskie płyty, media uciekną w cień
bo założymy własne radio "ChujImWDupę.FM"

Zawik

Powiedz jak cenny jest jeden wers,
w momencie kiedy dobrym punchem
jesteś w stanie porwać kilka milionów serc
Powiedz jak cenny jest jeden numer,
w momencie gdy odstawiasz drina bo znów zawładnął klubem.
Powiedz jak cenna jest jedna płyta,
w momencie kiedy po imprezie sąsiad tylko o nią pyta.
To nie kiepski frazes, kupujcie polski rap,
by kiepską passę wrócić na dobry track!
Nie stronimy od eksperymentów
dajemy Ci multum patentów, byś miał płytę w ręku
Jak chcesz walić ją z internetu,
to lepiej zajeb to kurwa ze sklepu.

Fotoz Muz

Jak nie my tantiemy zgarniemy, to je inni zgarną
Hajs na bity, feat'y, klipy, potrzebne PLN-y bo tu nie ma nic za darmo
KUPUJCIE POLSKIE RAP PŁYTY !
(ououo!) Bo to dla Was ta energia ta muzyka co ma moc!

El Shiwo

Tak to my, czy nie myślisz żyjąc w ulicznych blaskach,
jestem z tych co daje moc, jak neony miasta
Teraz to nastaw na 30 decybeli
Spójrz na miny tych co przez moment osłupieli
Chcesz się w czymś udzielić ? Inwestuj w polskie projekty
Przesłuchaj, się zastanów nie zaprzestań na MP3.
Wiadomość do nietutejszych co Cię tak to kurwa dziwi
kilku typów z charyzmą nie pcha się do żadnej VIVY.
Widzisz; to jest coś w czym tkwi nasza esencja
Ta cisza kiedy słyszę bit i, bicie serca
Pamiętaj, gdy to zaczęło się kręcić!
Więc kup to CD, bo w tych miejscach nie ma miejsca na alibi.

Ramona 23

Wkładam w rap całe serce, od Boga dostałem flow,
spadam na marnych MC jak z jasnego nieba grom
oddajemy w wasze ręce rap który leczy,
dziś mniej płyt na półkach więcej kopii w MP3,
nikt nie zaprzeczy, ten biznes śmierdzi jak truchło,
ale jest kilka ekip które grają dobre gówno,
brakuje tu słów bo garstka to docenia
Kupisz płytę czy 2 paczki szlugów, jeszcze masz dylemat !?
Liczysz na rap Ten rap liczy na Ciebie
My zrobimy wszystko żeby nie zginąć reszta nas jebie
Kupujcie krążki na których rap z Polski
By być częścią gry ! Pozdro, nawijał RY !

Refren.:

Jak nie my tantiemy zgarniemy, to je inni zgarną!
Hajs na bity, feat'y, klipy, potrzebne PLN-y bo tu nie ma nic za darmo!
KUPUJCIE POLSKIE RAP PŁYTY !
(ououo!) Bo to dla Was ta energia ta muzyka co ma moc!

Fugol.

Wolałbym tych wersów nie pisać,
chociaż szczyt bez sensu ciska nam na usta
nie wyciska słowa typu artysta, chciałby czuć się doceniony,
wiedząc że muza obroni, sama z siebie chce ją tworzyć,
a przez lata wkład włożony zwróci się kiedyś z nawiązką
chcesz mieć silną scenę polską ? też wesprzyj to rzemiosło,
by mogło się rozwijać, chcesz by wyszła nowa płyta ?
też byś pomógł ją wydać, bo na tak
drogie hobby nie wiem brat kto zarobi
chcesz mieć rap, nie love song'i to wspieraj artystów Polskich
Kup CD, pomóż w promocji, niech ta idea nas łączy,
każdy gówno warty hejter cóż że nikt słuchać go nie chce,
w zawiści pseudo MC, tkwili w necie gdzie ich miejsce.

Czaper

Dobra energia plus styl i przekaz, czyli znowu to ja
z połączenia 3 mocy bez pozy na bad boy'a,
Ci słabi polegli wierz mi lub czują lęk,
I dziś lecę na pętli wyżej od Flying Steps
To nie sen czy wysoki lot po dragach
To Collegium Elemente jedna z dobrych propagand
Nadal, trwa nasz dzień zapisujemy zeszyty,
chcesz mieć to gówno na półkach KUPUJ POLSKIE RAP PŁYTY !
wduś przycisk przybędę w mig wpierdolić tych łaków
z taktem bez etatu nadzieja polskiego rapu,
dziś gra tu, przez szmat czasu tak do perfekcji,
mam prestiż i w chuj styl jak albumów w kolekcji. Yo!

(To jest rap!
Przekaz tylko dla prawdziwych...
jestem po to by prawdę przynieść ci...
To, to galanterka, a nie zabawa!
Sprawdź ! Posłuchaj jak to robi pierwsza liga!)

Kuba

Zawsze wracam gdy ktoś próbuje pluć na moją grupę,
Lubię zapach pustych ulic one serio mają tupet,
Gdyby miasto mogło mówić pewnie wybrałbym milczenie,
Mój pot, mój styl ! Moje poświęcenie !
W starych płytach niosę prawdę oraz starodawny herb.
Nie myślę o końcu jeszcze przyjdzie czas na śmierć !
Naładowany magazynek, mikrofon to rewolwer,
Klasyka mego miasta Tobie mówimy game over!
Polskie płyty na półkach polskich kolekcjonerów
I nie mówię o tych które grają na tanim weselu,
Nadlatuje nowa bomba zróbcie miejsce dla elity,
Wspieraj dobry rap, kupuj dobre Polskie płyty !

Refren.:

Jak nie my tantiemy zgarniemy, to je inni zgarną!
Hajs na bity, feat'y, klipy, potrzebne PLN-y bo tu nie ma nic za darmo
KUPUJCIE POLSKIE RAP PŁYTY !
(ououo!) Bo to dla Was ta energia ta muzyka co ma moc!


Wice Wersa

Najbliższa droga to iść tam dają za darmo
A trzeba kochać rap by doceniać jego wartość!
Trzeba kochać rap by mieć wpływ na jego wizerunek,
Wpakować własny hajs by powalczyć o szacunek, w tłumie
Rozumiesz, w sumie nie chcemy Twojej jałmużny,
Tylko żebyś zrozumiał żebyś nie opróżniał próżni
Ten rynek ginie skoro nie ma hajsu od słuchaczy
Żeby te zasady skumać nie trzeba być Dariuszem Rossatti
Dogmaty ja wyniosłem z chaty nawet dla tych bez miliona monet
Chcesz żeby to hulało sprawnie ma być płacone
udowodnione, dla Was pchamy duszę serce w bity !
Chcesz by nie umarł Hip-Hop KUPUJ POLSKIE RAP PŁYTY !

Mówią hajsu za rap brać nie przystoi
pierdolony świat paradoksu i paranoi
Super hajsu słaby jak kryptonit a na "Vivce" wciąż Mezozoik
Ilu masz fanów tyle przychodu taka prawda, standard,
ale rap gra tu nie przepadła ! Kocham rap
i chce żyć z tego co kocham !
choć są tacy co plują w gniazdo jak Lindsay Lohan
Wkład i profity mamy tu wszyscy, masz i Ty !
KUPUJĄC NASZE POLSKIE RAP PŁYTY !
WiceWersa tercet rap zajął me serce !
To my dzień za dniem jest nas więcej !

Refren.:

Jak nie my tantiemy zgarniemy, to je inni zgarną!
Hajs na bity, feat'y, klipy, potrzebne PLN-y bo tu nie ma nic za darmo
KUPUJCIE POLSKIE RAP PŁYTY !
(ououo!) Bo to dla Was ta energia ta muzyka co ma moc!

Dondi

Nie jestem po to by ci kazać kupować gęstą produkcję z Polski
Sam kupuje tylko tego kto jest dobry
Ta szacunek, kupując ten nośnik
Zajebiste uczucie gdy go wyjmuje z folii,
choć nie pasją człowieku, nie chce tego państwo zróbmy bastion w drugim obiegu
Dla zamkniętych głów to przeciwległy biegun.
Tu karierowicze polegli w biegu
Żyję rapem, nigdy nie żyłem z rapu
Jestem, mówię o tym każdy musi gonić za szelestem.
To nie komercja źle to ująłeś.
Zrozumiesz ile to pracy jak zrobisz chociaż jeden projekt

Dono

Kaseta, vinyl, cd! Klipy masz tu na dvd oldschool rap newschool rap
i łap ten towar w łapy, towar przeszedł swe etapy bit dla każdej daty !
Jest ulica jest technika jest i DJ jest publika
Cały regał masz tu w czym wybierać, od południa po pomorze
zachód-wschód Polski Hip-Hop rośnie w siłę,
Polski Hip-Hop daje naprzód, Jak masz za co weź go wesprzyj !
jak ci pasi, krążek kup ! Rap to sztuka ! Broni się bez nagród !
My poeci milion słów ! Rap kultura ! Co no, to już leci, mówi Dono !
Chcę oddychać ! Chcę po prostu być, tworzyć, satysfakcję mieć,
są nowości lecę , Ty i leć,
zachowaj nie puść w sieć
warto oryginalny nośnik mieć !

Refren.:

Jak nie my tantiemy zgarniemy, je to inni zgarną!
Hajs na bity, feat'y, klipy, potrzebne PLN-y bo tu nie ma nic za darmo
KUPUJCIE POLSKIE RAP PŁYTY !
(ououo!) Bo to dla Was ta energia ta muzyka co ma moc!


(To jest rap!
Przekaz tylko dla prawdziwych...
jestem po to by prawdę przynieść ci...
To, to galanterka, a nie zabawa!
Sprawdź ! Posłuchaj jak to robi pierwsza liga!)

Refren.:

Jak nie my tantiemy zgarniemy, je to inni zgarną!
Hajs na bity, feat'y, klipy, potrzebne PLN-y bo tu nie ma nic za darmo
KUPUJCIE POLSKIE RAP PŁYTY !
(ououo!) Bo to dla Was ta energia ta muzyka co ma moc!
Wódeczka! Nigdy dość nie mów!
Witam się z nią jak z kobietą tuż po przebudzeniu
Cała ekipa od rana napruta.
Oglądasz to z otwartą gębą przez dziurkę od klucza.
Ja tu solo. Mi tak wolno!
Wiesz, że zawsze wspieram Polmos.
Nie dla mnie kochana prohibicja,
gracja, dykcja czy aparycja.
Któraś nad ranem – zalani w pałę,
bo dla nas zawsze jest happy hour.
W tym stanie nie zamarza nawet w grudniu.
Kolejka za moich ziomków na południu.
Jeszcze raz zdrówka, co najmniej sto lat!
Za tych zatrzymanych, co przekręcą alkomat.
Za tych na myjce, tych jutro na siłce,
walczących z kacem i tych tracących pracę.

Ref: Czystego, mocnego picia
Dopóki starczy nam życia x2

Dziewczyny! Wszystkie bez lipy
wyrzućcie w górę swoje staniki.
Chłopaczyny, chłopaczyny…
One wiedza co robią, wiedzą co lubimy.
Z-z-z-z złap mnie na melanżu po północy.
S-s-s-s spojrzysz może diabłu w oczy.
Na wódki falach, w wódki oparach pływam.
Z balkonu moja mama obcina mnie chyba.
Dla mnie wsio ryba. Pijana twarz.
,, Mamo wstyd to kraść, z kobietą spać”
Pod nocnym kolejka. Walę z nimi bombę –
To moi ziomusie, ziomale, ziomble!
Idę zygzakiem, zaczynam taniec.
Nauczyłem się spać tam, gdzie mnie noc zastanie.
Jeszcze nie teraz, jeszcze nie doszli.
Co do moich możliwości nikt nie ma wątpliwości.
O! Żeby każdy dzień to była niedziela!
Od rana do nocy – dwa cztery / siedem melanż.
I bym całował dziewczyny, leniwie leżał.
To był aparitive, dzieciak słuchaj teraz…

Ref: Czystego, mocnego picia
Dopóki starczy nam życia x2

Trzymaj pion ziom, na więcej cię stać!
Trzymaj pion jeszcze możesz coś wlać!
Ożesz ich mać, dobiłem dna.
Zaczyna się na patriotyczną nutę grać.
Polska! Jeszcze raz Polska!
Ktoś źle usłyszał – przyniósł nam Bolsa…
Nie pijesz z nami – to jesteś nieswój.
Myślałeś, że Premium, to co? Bankowy zespół?!
Jesteś abstynent? Picie jest karą?
Dla ciebie parą byłby chłopak z gitarą.
Co kraj – obyczaj, ale tego nie czaję.
Mów od razu – pijesz czy sprzedajesz?
Mylisz krok, uważaj co się wydarzy.
Uśmiechasz się niewłaściwą stroną twarzy.
Pije za wszystkich, wiesz, mam ten dar.
Ostatnia kolejka, zamykają bar.

Ref: Czystego, mocnego picia
Dopóki starczy nam życia x2
Łapię chwile i cieszę się jak mogę
Mam plan w głowie nie na kartce, którą strawi ogień
Tak wiele jest rzeczy, po które wciąż wyciągam ręce
I powoli brnę przed siebie zabierając ciągle więcej
Jedna chwila może dać mi szybko szczęście
Ale może też w sekundę zabrać to, co najcenniejsze
Taki porządek i nic na to nie poradzę
Więc chwilo trwaj, jestem na twoje rozkazy
Czasem żałuję jak chwila leci obok
I nieważne czy jest dobra czy to zakazany owoc
Gdy pojawia się szansa żeby żyć jak najpełniej
To korzystam a świat wtedy chowa się najgłębiej
Tak wiele pokus by nakarmić swoją duszę
Tyle samo okazji żeby w grzechu się zanurzyć
To wszystko dla ludzi, wybierz sam według uznania
A i tak jedna chwila zadecyduje za nas

Tyle radości może dać ci jedna chwila
Ta jedna chwila, która cementuje przyjaźń
Inna z kolei zniszczy nagle coś trwałego
I pogrąży cię szybko w monotonii dnia szarego
Bez nich życie to tylko pusta wędrówka
Bez nadziei i wiary na polepszenie jutra
Kto to skumał to i tak będzie je chwytał
A czas się zatrzyma, ty wnieś radość do życia

Chwila, za oknem rześkie powietrze i nie chcę od życia więcej
To jakby cela, ale taka, w której jest przyjemnie
To ten moment, gdy wchodzi tłusty bas
Otwieram swój umysł na chwilę z dźwiękiem i nie chcę więcej
Litery, słowa, sens, zapach papieru
Obce wszechświaty, zakręty losu bohaterów
I nagle czuję, że sam mógłbym pisać te słowa
Bo tak bliska staje się myśl autora
I nie chcę więcej, życie to rzadko świeczki
Na torcie baloniki, często nerwy i po uśmiechu głupie sprzeczki
Potem tak mocno się kochamy i czujemy równowagę
Rozumiemy, jakie jest to ważne
Patrzę na moje miasto, z mieszkania Józka łapię myśl
Że Starzyński byłby dumny, jeśli mógłby teraz żyć
I widzieć wielką Warszawę, wycieram łzę
I nagle rozumiem jasno, kim jestem i nie chcę więcej
Ściechy krechy wóda prostytutki i lesbijki
uniwersalne tematy hajsy i rozkminki
świat jest zepsuty z tą całą otoczką
grzecznych pseudoludzi oni wszędzie są
ułożona paniusia co praży przykładem
i kocha swego męża rypiąc się z sąsiadem
często na mszy świętej widują się z tym panem
ej co jest kurwa przecież to jest kurwa pojebane
druga sprawa to ksiądz co daje jej komunie
za jej hajs jeździ furą po wóde i sztunie
to są właśnie sprawy których nigdy nie zrozumiem
całej tej maskarady nie kupuje
reszta to już tylko skorumpowane bydło
to śmierdzące życie jeszcze wam nie zbrzydło
mam swoje wartości i to jest mój syndrom
mógłbym do was wpaść ale jak wszyscy wyjdą
zakłamanie tego świata mnie przeraża to skandal
musisz na to uważać bo ta zaraza to prawda
moge mówić otwarcie jaki jestem wam wszystkim
że lubie to i tamto w waszych oczach bede kim
a może wystarczy to tylko przemyśleć
i stwierdzić na koniec że ludzie są źli
a może nie wystarczy i nie wiem o czym gadam
ale moim zdaniem to jest wielka maskarada

To niektórzy ludzie niektórzy wbrew sobie
powiedzą tobie jak masz żyć
a sami robią różne dziwne rzeczy
to jest maskarada niech nie mówią już nic (x2)

Ściechy krechy martwy króle tak w ogóle to
za jakie grzechy mam być szczurem pod kapturem co
przecież i tak nie wierze w całą tą bzdure
szczerze pierdole szule cały ten swąd przez durex
ej mam odwage mówić co myśle
ludzie patrzą mnie słyszą ale nie wiedzą kto kim jest
fenomenalny sezon na biznes też
na prawo i lewo bo kto ci wytnie śmiej się
beng wieżdżam jak mostew wiem że
to te żałosne chwile dołują za oknem
ty nie idź tym tropem już mówiły siebie pokaż
prawdziwą morde bo wszczepią nam cipy
telewizja mami cedzi informacje
a z kilkoma typami gadamy o tym co jest ważne
bo mamy jazde by znać prawde i grać rap gre
dać wam szanse na walke

To niektórzy ludzie niektórzy wbrew sobie
powiedzą tobie jak masz żyć
a sami robią różne dziwne rzeczy
to jest maskarada niech nie mówią już nic (x4)
A o to stan haelucynogenny
stan stąd odległy chyba posępny
a oto stan haelucynogenny
oo odizolowane rapy foremne
A o to stan haelucynogenny
stan stąd odległy chyba posępny
stan stąd odległy chyba posępny

Płyta ta rap to nie jednolita planetoida
czuj zwyczajnie i nie pytaj i nie wnikaj
oto hel galaktyka apstraktuje karykatura
bitu tu nie zabite sęki
spod niespokojnej ręki
leją sie szkiełkiem powiginane ksiegi
umysł masz tęgi siegnij imaginacji potęgi

A o to stan haelucynogenny
A o to stan haelucynogenny
oo odizolowany rapy foremne
A o to stan haelucynogenny
A o to stan haelucynogenny

[sens tu niby ninja
pojawia się i znika jak wątek u Davida Lyncha] x2
[sens tu niby ninja
pojawia się i znika jak wątek u Davida Lyncha] x2
Pork:
Nigdy nie chciałem być merem, wolałem raczej skurwielem
Za sterem z grubym portfelem i w teren - żyje się raz!
Choć notabene dziś tak nie jest i choć myślisz, że wiesz wiele,
Być raperem to nie wyścig za portfelem i blask.
Nikt z nas nie chciał być celem, jak on nie chciał wpaść w herę,
Kraść by seledynowym Hammerem... Cóż, ginie się raz!
Nikt z nas nie chciał być zerem, raczej numerem jeden,
Choć cyfra graniczy z zerem - Eden ty wybierasz!
Olałem pracę, wybrałem rap, za to płacą mi fakt,
Więc rap jest moją pracą, dopóki płacą, zrozum to tak, brat!
A że wybrałem, dlatego prawdą twarde dyski palę
I to trwa jak zapach spalenizny w Salem,
Mam jak Syzyf kamień, noszę go jak mycki w Shire,
Jak blizny stale, ma to parę wad i zalet, pierdolę wyścig karier.
Chcę nadal patrzeć dumnie w dal jak Nasa, wybrałem szum membran
Jak mumie piach i co dzień jak bumerang to wraca.

Ref, Pork:
Dopiero tak teraz to do mnie dotarło,
Więc od teraz nazywam to karmą,
Nie ma tu nic za darmo, świat, gdzie częściej nie wiadomo, czy warto,
Dalej szczerze wierze, że warto i choć niewiele mam to wiem,
Że inni wiele by dali, by mieć to, co ja mam, yo!

Nullo:
Nie będę kłamcą, zarobiłem centów parę,
Lecz gdybym był wydawcą jeździł bym Jaguarem jak Camey,
Choć nie sprzedałem się w reklamie - mam mieszkanie,
Miałbym dwa razy większe, gdyby złoty był dolarem!
Miałem parenaście w życiu kobiet, wiarę w pasję, to co robię.
jedna kocha się w człowieku, druga w jego samochodzie.
To samo co dzień, teraz lans jest w modzie,
Niestety hajs to złodziej, nie każdy z nas to powie...
Przepraszam, że sprzedaję Ciebie jakbym był alfonsem,
Ale mężczyzna jest jak dobry bank - musi robić forsę!
Ja dzięki tobie rosnę, ty dzięki mnie oddychasz
26 lat w moich uszach gra muzyka.
I nie ma takiego dnia w roku, żeby tu nie grał rap wokół.
Dla bloków, dla ziomków, dla wrogów prawdą tu...
Żaden znak stopu, piach w oku, banknotów brak
Nie może mi tego odebrać brat, co mi daje rap!

Ref, Pork:
Dopiero tak teraz to do mnie dotarło,
Więc od teraz nazywam to karmą,
Nie ma tu nic za darmo, świat, gdzie częściej nie wiadomo, czy warto,
Dalej szczerze wierze, że warto i choć niewiele mam to wiem,
Że inni wiele by dali, by mieć to, co ja mam, yo!

Szad:
Ja jestem stąd, bo mój dom, to te szare ulice..
Ta sama woń i te twarze, które stale tu widzę...
Przemilczane różnice, choć parę zalet tu widzę,
Żaden Pulicer nie zastąpi mi tych kartek ze szkicem...!
Ja jestem stąd i rozliczę to na własny rachunek
I nie ważne, że dla nich, ja to wygasły gatunek.
Już chyba czas, by zrozumieć, obrać trafny kierunek
Tu, gdzie każdy daje Ci rady, ale nie każdy daje szacunek!
Ja jestem stąd, bo mój dom to te stare historie,
Owiane mgłą października - zleci parę nim pojmiesz...
Podrabiane cyrkonie grają tu białe symfonie,
A omotane widownie tu przyswajają syf chłonnie...
Jestem stąd i jest mi dane iść wolniej...
Już jako mały szczyl wiedziałem, że to nie dla mnie być kimkolwiek.
Zajmować się czymkolwiek - nie zostanie nic po mnie?!
Wolę patrzeć przytomnie, jestem stąd! Przypomnę!

Ref, Pork:
Dopiero tak teraz to do mnie dotarło,
Więc od teraz nazywam to karmą,
Nie ma tu nic za darmo, świat, gdzie częściej nie wiadomo, czy warto,
Dalej szczerze wierze, że warto i choć niewiele mam to wiem,
Że inni wiele by dali, by mieć to, co ja mam, yo!
[Refren]
Ciężar swój zrzuć, uskutecznij bunt,
bądź zdrów jeśli działasz zgodnie ze swą racją.
Cały czas - jebać policje, jebać.

(Bilon)
Wolny obrót, Bilon bez litości, stop klatka.
Hemp Gru bez nerwów płynie przez tą chwile jest w twoim zasięgu.
Jedność bez cięgów, łączy nas ten dźwęk.
Połącz się z nim i wczuj się w jego bieg. Bracie, jointa kręć.
Elo deks projekt HG promotorzy rap.
Bez litości na jawie i we snach
By twe złości poszły się jebać,
to twoj moment by wkurwienie swe pogrzebać.
W góre myśli, bardziej jasno, porządny ptak nie sra w swoje gniazdo.
Elo, świeżak mixtape, idealny system, zawijaj od razu, HWDP jest cenrum przekazu, JLB tu.

[Refren]
Ciężar swój zrzuć, uskutecznij bunt,
bądź zdrów

(Wilku)
Teraz Wilku, Hemp Gru, elo, dj. Decks.
Następny joint, następny tekst. Już wiesz rap mistrzem
Co liczy się? Dobry sex oczywiście, niunia sprawia,
że czuje się zajebiście.
Rzeczywiście są tacy co chcą plany pokrzyżować,
nie ma co się przejmować ziomek,
takich gnojków nie musisz żałować.
Typowa reakcja, zazdrość, zawiść,
ludzie zamiast się bawić czują nienawiść.
Dzieciaku, codzienne troski zostaw za dzwiami,
usiądź między nami i delektuj się dźwiękami.
Nasza muzyka w głośnikach przenika na wskroś.
Ja czuje radość.
Masz dość?
Nie wnikam.
W oczach czytam, ten sam ból nosze non stop. Bracie, siostro, WDZ bez znieczulenia. Znasz ten smak?
Grudzień 2002, WWA.

[Refren]
Ciężar swój zrzuć, uskutecznij bunt,
bądź zdrów jeśli działasz zgodnie ze swą racją.
Cały czas - jebać policje, jebać. ]x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo