Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Wszystko przemija, odchodzi w zapomnienie
Możliwe, że te rymy stracą też sens i znaczenie
Czas szybko ucieka i nasz się pewnie skończy
Więc próbuje opowiedzieć o tym co nas wszystkich łączy
Sekundy, minuty, godziny i dni
Bezpowrotnie spod kontroli spierdalają mi
Nie można nic zrobić by ten czas jakoś odzyskać
Nie mogę przestać myśleć, że wskazówka się przemieszcza
Oddala, nie cofa tylko szybko rwie do przodu
Nie mogę się pogodzić z tym uczuciem zawodu
Jakiego? - pytasz, przecież nic się nie dzieje
Czas kradnie nam życie, a ty masz jeszcze nadzieje
Na zdobycie czegokolwiek, na dotarcie do końca
W tak bardzo krótkim czasie jedna chwila cię wyniosła
I to na razie wszystko, tylko żeby to nie prysło
Nie pękło, nie jebło na pół jak ziarenko
Które szybko zasadziłeś i czekasz na profity
Bity są dobre i myśli swobodne
Szybko przelatują, jak ten czas ulatują
Kłują w oczy, do złudzenia są podobne
Jak marzenia, jak pragnienia jak spotkania przygodne
Łagodne jest zjawisko które się właśnie zrodziło
Bez jednego strzału z nikąd wszystkie chmury przepędziło
Ale czas nadal ucieka, kradnie chwile upragnione
Spełnione zostało to co docenione
Ostatecznie jednak nie zostało wyniesione
Pozostało w podziemiu, podzieliło w oka mgnieniu
Na wrogów, sympatyków, sceptyków, zwolenników
Mógłbym tu wyliczać odbiorców bez liku
Lecz na to nie pora i nieodpowiedni czas
Choć chcę wciąż być na topie i nie mówić nigdy pas
To właśnie teraz, w tej odpowiedniej chwili
Zarzucam szybko refren kochani moi mili

Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila

Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila

Na moim narożniku się nadal nic nie zmienia
Choć nie ma mnie tutaj nie ma tu już mego cienia
Czas zapierdala, ale tu jakby się zatrzymał
Choć zniszczona okolica to zachował się klimat
Który jest nie do zniesienia, który nas tu wszystkich trzyma
Nie puszcza, nie pociesza, nie rozpieszcza i nie wzrusza
Nie śmieszy, nie cieszy, nie pomaga nic ulepszyć
Robię co chcę, a że ciebie nie stać nie
To weź to zaakceptuj i puść do przodu mnie
Nie blokuj, nie toruj, nie rozpuszczaj brzydkich plotów
Gotów jestem wszystkiemu stawić czoła
Zapobiec wszystkim sporom narastającym dookoła
To i tak nie powstrzymam nadchodzących zmian
Bo ten czas szybko przemija, coraz mniej już życia mam
I wierzcie mi ludzie nie wytrzymam tego dłużej
Ze straconą każdą chwilą czuję się jeszcze gorzej
I nie mogę nic powiedzieć i nie mogę się dowiedzieć
Czy osiągnę to co chcę, czy może zrobię coś źle
Wypadnę z obiegu i wykończę się
Bo żyję chwilą, nie poddaję się schematom
Katuję wciąż mikrofon, nie zadaje się ze szmatą
I dla was dziś właśnie prezentuję swój styl
Szybko, w pośpiechu, by nie stracić cennych chwil
I nawet jeśli teraz niczego nie dokonam
To wiem, że próbowałem i spokojnie sobie skonam
Więc wychodzę na ulicę, by obwieścić tajemnicę
By przybić z wami piątkę, by wspomóc okolicę
Dzielnicę hmm...ukochaną mą ulicę
Na której się wciąż chowam, którą na co dzień widzę
Pustka dookoła, szarzyzna jebana
Ludzka masa alkoholem wspomagana
Popękane mury, czasu odciśnięte piętno
Piękno, tutaj to pojęcie abstrakcyjne
Tutaj wszystko dookoła jest jakieś kurwa dziwne
Pokręcone, pokrzywione, czarno-białe i matowe
Nie można powiedzieć żeby było to cudowne
Jest jak jest, ale tu się nic nie zmienia
Te same ryje w bramach, takie same wspomnienia
Uniesienia, przeżycia, sytuacje i libacje
Naprawdę mówię prawdę każdy przyzna mi tu rację
Chociaż czas nam ucieka, chociaż czas nam ulatuje
Tutaj nic się nie zmienia, każdy życie swe marnuje

Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila

Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
1. Chada
To moje życie, w którym miałem tą przerwę
W chuj gnoju przerzuciłem zanim znalazłem perłę
Widziałem wiele na placu zwanym Szembek
Skończyłem z ekscesami i z pierdolonym ścierwem
Zamykam gębę tym wszystkim podłym szujom
Już nie postąpię tak jak oni oczekują
Nic dodać i nic ująć, po prostu życia proza
Choć tu na tych osiedlach wymiękł niejeden kozak
Trzymam ciśnienie, masz tu kolejny tytuł
I nigdy się nie ugnę pod ostrzałem krytyków
Życie to hazard, zrozumiesz jak przejebiesz
Nie da ci tego co chcesz lecz to co ma dla ciebie
Wiem to na pewno, nie ma się co wykłócać
Nie łatwo jest wybaczyć, gdy ranne są uczucia
Dziś razem z nimi z osiedla adeptami
Przedstawiam wam to życie pod pełnymi żaglami

Ref. Jopel
Moje życie, moje, nie twoje
Moje zostaw w spokoju, za swoje uderz się w twarz
Ludzie mojego pokroju znają najgorszą z prawd
Tak czytają cię na ogół jak piszesz się dla nich sam

Moje życie i twoje fakt, niezależnie czy na bicie, na stree'cie taki jest rap
Będą słuchać mnie ulice, bo krzyczę im prosto w twarz
Nawet te najgorsze z prawd i daje im swoje ja

2. Jopel
Jopel to alkoholik, ćpun i stary kurwiarz
Chuj gorszy dla nich, od nich bo jedno co ich wkurwia
Że choć nie patrzą w lustra przy rannej toalecie
To patrzą na mnie kurwa i często widzą siebie
Jestem dla ciebie tylko jeśli jesteś dla mnie
Zanim wspomnienia pogrzebiesz to cię najpierw z nich okradnę
Jestem tu nie spadłem, jednocześnie słowo
Będąc jedną nogą w bagnie, drugą z niego wychodząc
Ja nastawiony wrogo, mam swoje powody
Tu każdy z was jest sobą i tak jak każdy robi
Dla ciebie rap to hobby, ja serio pruję żyły
Moje życie to te zwrotki i mówię ci bez lipy
Na bicie trafiam w sedno a nie jak oni w bity
Nie próbując, a będąc tnę prawdziwie prawdziwych
Dla tych którzy są ze mną, za mną jestem przy nich
Nie podoba się pierdol, bo nie jestem życzliwy

Ref. Jopel
Moje życie, moje, nie twoje
Moje zostaw w spokoju, za swoje uderz się w twarz
Ludzie mojego pokroju znają najgorszą z prawd
Tak czytają cię na ogół jak piszesz się dla nich sam

Moje życie i twoje fakt, niezależnie czy na bicie, na stree'cie taki jest rap
Będą słuchać mnie ulice, bo krzyczę im prosto w twarz
Nawet te najgorsze z prawd i daje im swoje ja

3. Chada
To moje życie, które zakończy zgon
Jak nie rozumiesz kurwa to mózg przełącz na ON
Przyjaciół krąg topnieje niczym sople
Na szczęście są też tacy jak kurwa Komar z Joplem
Wiem, to okropne, że wieszam swoich jeńców
Ale w kurwę kredytów mam nadal w twoim sercu
Scenariusz życia ziomuś nie ma co kadzić
Na pewno w żadnej z ról nie chciałbyś się obsadzić

4. Jopel
Mijałem takich jak ja i brzydziłem się nimi
Gardziłem takim jak ty i gardzę do tej chwili
I choć się nie różnimy zanadto, aż tak bardzo
Tacy jak ty takimi samymi jak my gardzą
Taka jest równowartość sumień człowieka w sumie
Też chciałbym się uśmiechać, lecz chyba już nie umiem
Nie mów, że nie rozumiem, nie jestem obojętny
Ci którzy myślą chujem na chuju zjedli zęby

Ref. Jopel
Moje życie, moje, nie twoje
Moje zostaw w spokoju, za swoje uderz się w twarz
Ludzie mojego pokroju znają najgorszą z prawd
Tak czytają cię na ogół jak piszesz się dla nich sam

Moje życie i twoje fakt, niezależnie czy na bicie, na stree'cie taki jest rap
Będą słuchać mnie ulice, bo krzyczę im prosto w twarz
Nawet te najgorsze z prawd i daje im swoje ja
Ściechy krechy wóda prostytutki i lesbijki
uniwersalne tematy hajsy i rozkminki
świat jest zepsuty z tą całą otoczką
grzecznych pseudoludzi oni wszędzie są
ułożona paniusia co praży przykładem
i kocha swego męża rypiąc się z sąsiadem
często na mszy świętej widują się z tym panem
ej co jest kurwa przecież to jest kurwa pojebane
druga sprawa to ksiądz co daje jej komunie
za jej hajs jeździ furą po wóde i sztunie
to są właśnie sprawy których nigdy nie zrozumiem
całej tej maskarady nie kupuje
reszta to już tylko skorumpowane bydło
to śmierdzące życie jeszcze wam nie zbrzydło
mam swoje wartości i to jest mój syndrom
mógłbym do was wpaść ale jak wszyscy wyjdą
zakłamanie tego świata mnie przeraża to skandal
musisz na to uważać bo ta zaraza to prawda
moge mówić otwarcie jaki jestem wam wszystkim
że lubie to i tamto w waszych oczach bede kim
a może wystarczy to tylko przemyśleć
i stwierdzić na koniec że ludzie są źli
a może nie wystarczy i nie wiem o czym gadam
ale moim zdaniem to jest wielka maskarada

To niektórzy ludzie niektórzy wbrew sobie
powiedzą tobie jak masz żyć
a sami robią różne dziwne rzeczy
to jest maskarada niech nie mówią już nic (x2)

Ściechy krechy martwy króle tak w ogóle to
za jakie grzechy mam być szczurem pod kapturem co
przecież i tak nie wierze w całą tą bzdure
szczerze pierdole szule cały ten swąd przez durex
ej mam odwage mówić co myśle
ludzie patrzą mnie słyszą ale nie wiedzą kto kim jest
fenomenalny sezon na biznes też
na prawo i lewo bo kto ci wytnie śmiej się
beng wieżdżam jak mostew wiem że
to te żałosne chwile dołują za oknem
ty nie idź tym tropem już mówiły siebie pokaż
prawdziwą morde bo wszczepią nam cipy
telewizja mami cedzi informacje
a z kilkoma typami gadamy o tym co jest ważne
bo mamy jazde by znać prawde i grać rap gre
dać wam szanse na walke

To niektórzy ludzie niektórzy wbrew sobie
powiedzą tobie jak masz żyć
a sami robią różne dziwne rzeczy
to jest maskarada niech nie mówią już nic (x4)
(To jest rap!
Przekaz tylko dla prawdziwych...
jestem po to by prawdę przynieść ci...
To, to galanterka, a nie zabawa!
Sprawdź ! Posłuchaj jak to robi pierwsza liga!)

B.R.O.

Zanim spytam ile płyt masz na półkach, powiedz mi
Czego lubisz słuchać w "empetrójkach" Poleć mi
Też lubię zapach nowych ubrań. Mówię Ci
Lecz zapachowi płyt nic nie dorówna. Uwierz mi
Lubię gdy wchodzę na OLiS i widzę tam płyty rap,
choć TV nie pozwoli tu, żeby je kurwa grać,
no żesz kurwa mać, to te chore nawyki mediów,
bo nie doceniają muzyki która stoi na wysokim szczeblu.
Doceń naszą pracę jak lubisz nasze nagrania
zamiast ściągać muzykę ściągaj z dziewczyn ubrania!
Kupujcie polskie płyty, media uciekną w cień
bo założymy własne radio "ChujImWDupę.FM"

Zawik

Powiedz jak cenny jest jeden wers,
w momencie kiedy dobrym punchem
jesteś w stanie porwać kilka milionów serc
Powiedz jak cenny jest jeden numer,
w momencie gdy odstawiasz drina bo znów zawładnął klubem.
Powiedz jak cenna jest jedna płyta,
w momencie kiedy po imprezie sąsiad tylko o nią pyta.
To nie kiepski frazes, kupujcie polski rap,
by kiepską passę wrócić na dobry track!
Nie stronimy od eksperymentów
dajemy Ci multum patentów, byś miał płytę w ręku
Jak chcesz walić ją z internetu,
to lepiej zajeb to kurwa ze sklepu.

Fotoz Muz

Jak nie my tantiemy zgarniemy, to je inni zgarną
Hajs na bity, feat'y, klipy, potrzebne PLN-y bo tu nie ma nic za darmo
KUPUJCIE POLSKIE RAP PŁYTY !
(ououo!) Bo to dla Was ta energia ta muzyka co ma moc!

El Shiwo

Tak to my, czy nie myślisz żyjąc w ulicznych blaskach,
jestem z tych co daje moc, jak neony miasta
Teraz to nastaw na 30 decybeli
Spójrz na miny tych co przez moment osłupieli
Chcesz się w czymś udzielić ? Inwestuj w polskie projekty
Przesłuchaj, się zastanów nie zaprzestań na MP3.
Wiadomość do nietutejszych co Cię tak to kurwa dziwi
kilku typów z charyzmą nie pcha się do żadnej VIVY.
Widzisz; to jest coś w czym tkwi nasza esencja
Ta cisza kiedy słyszę bit i, bicie serca
Pamiętaj, gdy to zaczęło się kręcić!
Więc kup to CD, bo w tych miejscach nie ma miejsca na alibi.

Ramona 23

Wkładam w rap całe serce, od Boga dostałem flow,
spadam na marnych MC jak z jasnego nieba grom
oddajemy w wasze ręce rap który leczy,
dziś mniej płyt na półkach więcej kopii w MP3,
nikt nie zaprzeczy, ten biznes śmierdzi jak truchło,
ale jest kilka ekip które grają dobre gówno,
brakuje tu słów bo garstka to docenia
Kupisz płytę czy 2 paczki szlugów, jeszcze masz dylemat !?
Liczysz na rap Ten rap liczy na Ciebie
My zrobimy wszystko żeby nie zginąć reszta nas jebie
Kupujcie krążki na których rap z Polski
By być częścią gry ! Pozdro, nawijał RY !

Refren.:

Jak nie my tantiemy zgarniemy, to je inni zgarną!
Hajs na bity, feat'y, klipy, potrzebne PLN-y bo tu nie ma nic za darmo!
KUPUJCIE POLSKIE RAP PŁYTY !
(ououo!) Bo to dla Was ta energia ta muzyka co ma moc!

Fugol.

Wolałbym tych wersów nie pisać,
chociaż szczyt bez sensu ciska nam na usta
nie wyciska słowa typu artysta, chciałby czuć się doceniony,
wiedząc że muza obroni, sama z siebie chce ją tworzyć,
a przez lata wkład włożony zwróci się kiedyś z nawiązką
chcesz mieć silną scenę polską ? też wesprzyj to rzemiosło,
by mogło się rozwijać, chcesz by wyszła nowa płyta ?
też byś pomógł ją wydać, bo na tak
drogie hobby nie wiem brat kto zarobi
chcesz mieć rap, nie love song'i to wspieraj artystów Polskich
Kup CD, pomóż w promocji, niech ta idea nas łączy,
każdy gówno warty hejter cóż że nikt słuchać go nie chce,
w zawiści pseudo MC, tkwili w necie gdzie ich miejsce.

Czaper

Dobra energia plus styl i przekaz, czyli znowu to ja
z połączenia 3 mocy bez pozy na bad boy'a,
Ci słabi polegli wierz mi lub czują lęk,
I dziś lecę na pętli wyżej od Flying Steps
To nie sen czy wysoki lot po dragach
To Collegium Elemente jedna z dobrych propagand
Nadal, trwa nasz dzień zapisujemy zeszyty,
chcesz mieć to gówno na półkach KUPUJ POLSKIE RAP PŁYTY !
wduś przycisk przybędę w mig wpierdolić tych łaków
z taktem bez etatu nadzieja polskiego rapu,
dziś gra tu, przez szmat czasu tak do perfekcji,
mam prestiż i w chuj styl jak albumów w kolekcji. Yo!

(To jest rap!
Przekaz tylko dla prawdziwych...
jestem po to by prawdę przynieść ci...
To, to galanterka, a nie zabawa!
Sprawdź ! Posłuchaj jak to robi pierwsza liga!)

Kuba

Zawsze wracam gdy ktoś próbuje pluć na moją grupę,
Lubię zapach pustych ulic one serio mają tupet,
Gdyby miasto mogło mówić pewnie wybrałbym milczenie,
Mój pot, mój styl ! Moje poświęcenie !
W starych płytach niosę prawdę oraz starodawny herb.
Nie myślę o końcu jeszcze przyjdzie czas na śmierć !
Naładowany magazynek, mikrofon to rewolwer,
Klasyka mego miasta Tobie mówimy game over!
Polskie płyty na półkach polskich kolekcjonerów
I nie mówię o tych które grają na tanim weselu,
Nadlatuje nowa bomba zróbcie miejsce dla elity,
Wspieraj dobry rap, kupuj dobre Polskie płyty !

Refren.:

Jak nie my tantiemy zgarniemy, to je inni zgarną!
Hajs na bity, feat'y, klipy, potrzebne PLN-y bo tu nie ma nic za darmo
KUPUJCIE POLSKIE RAP PŁYTY !
(ououo!) Bo to dla Was ta energia ta muzyka co ma moc!


Wice Wersa

Najbliższa droga to iść tam dają za darmo
A trzeba kochać rap by doceniać jego wartość!
Trzeba kochać rap by mieć wpływ na jego wizerunek,
Wpakować własny hajs by powalczyć o szacunek, w tłumie
Rozumiesz, w sumie nie chcemy Twojej jałmużny,
Tylko żebyś zrozumiał żebyś nie opróżniał próżni
Ten rynek ginie skoro nie ma hajsu od słuchaczy
Żeby te zasady skumać nie trzeba być Dariuszem Rossatti
Dogmaty ja wyniosłem z chaty nawet dla tych bez miliona monet
Chcesz żeby to hulało sprawnie ma być płacone
udowodnione, dla Was pchamy duszę serce w bity !
Chcesz by nie umarł Hip-Hop KUPUJ POLSKIE RAP PŁYTY !

Mówią hajsu za rap brać nie przystoi
pierdolony świat paradoksu i paranoi
Super hajsu słaby jak kryptonit a na "Vivce" wciąż Mezozoik
Ilu masz fanów tyle przychodu taka prawda, standard,
ale rap gra tu nie przepadła ! Kocham rap
i chce żyć z tego co kocham !
choć są tacy co plują w gniazdo jak Lindsay Lohan
Wkład i profity mamy tu wszyscy, masz i Ty !
KUPUJĄC NASZE POLSKIE RAP PŁYTY !
WiceWersa tercet rap zajął me serce !
To my dzień za dniem jest nas więcej !

Refren.:

Jak nie my tantiemy zgarniemy, to je inni zgarną!
Hajs na bity, feat'y, klipy, potrzebne PLN-y bo tu nie ma nic za darmo
KUPUJCIE POLSKIE RAP PŁYTY !
(ououo!) Bo to dla Was ta energia ta muzyka co ma moc!

Dondi

Nie jestem po to by ci kazać kupować gęstą produkcję z Polski
Sam kupuje tylko tego kto jest dobry
Ta szacunek, kupując ten nośnik
Zajebiste uczucie gdy go wyjmuje z folii,
choć nie pasją człowieku, nie chce tego państwo zróbmy bastion w drugim obiegu
Dla zamkniętych głów to przeciwległy biegun.
Tu karierowicze polegli w biegu
Żyję rapem, nigdy nie żyłem z rapu
Jestem, mówię o tym każdy musi gonić za szelestem.
To nie komercja źle to ująłeś.
Zrozumiesz ile to pracy jak zrobisz chociaż jeden projekt

Dono

Kaseta, vinyl, cd! Klipy masz tu na dvd oldschool rap newschool rap
i łap ten towar w łapy, towar przeszedł swe etapy bit dla każdej daty !
Jest ulica jest technika jest i DJ jest publika
Cały regał masz tu w czym wybierać, od południa po pomorze
zachód-wschód Polski Hip-Hop rośnie w siłę,
Polski Hip-Hop daje naprzód, Jak masz za co weź go wesprzyj !
jak ci pasi, krążek kup ! Rap to sztuka ! Broni się bez nagród !
My poeci milion słów ! Rap kultura ! Co no, to już leci, mówi Dono !
Chcę oddychać ! Chcę po prostu być, tworzyć, satysfakcję mieć,
są nowości lecę , Ty i leć,
zachowaj nie puść w sieć
warto oryginalny nośnik mieć !

Refren.:

Jak nie my tantiemy zgarniemy, je to inni zgarną!
Hajs na bity, feat'y, klipy, potrzebne PLN-y bo tu nie ma nic za darmo
KUPUJCIE POLSKIE RAP PŁYTY !
(ououo!) Bo to dla Was ta energia ta muzyka co ma moc!


(To jest rap!
Przekaz tylko dla prawdziwych...
jestem po to by prawdę przynieść ci...
To, to galanterka, a nie zabawa!
Sprawdź ! Posłuchaj jak to robi pierwsza liga!)

Refren.:

Jak nie my tantiemy zgarniemy, je to inni zgarną!
Hajs na bity, feat'y, klipy, potrzebne PLN-y bo tu nie ma nic za darmo
KUPUJCIE POLSKIE RAP PŁYTY !
(ououo!) Bo to dla Was ta energia ta muzyka co ma moc!
To bez znaczenia gdyby spojrzeć na to z Marsa,
ale mam w domu 17 tomów leksykonu Brockhausa.
Stuknęła im setka, albo nawet grubo nad to.
17 cegieł z których ciężko zbudować coś.
Ciekawość okropna każe z półki mi jedną wyjąć.
Mniejsza o to kim był Brockhaus, ale czyje to było?
Właściciel w pośpiechu uciekając nim nadejdzie koniec
zabrał wszystko. Został Brockhaus i das buch der deutschen kolonien.
O ironio! Zostańmy przy losach Brockhausa.
Otóż Ivan nim nie „zainteresowal sja”.
Opór budził ten zbiór dosyć ładny, a nawet
nie wzięli go ci, którzy tutaj później wpadli na szaber.
Jak diabli ma wadę, bo nawet czas omija go kołem,
tak że ćwiczy wolę, stojąc w regale gdzieś od dwóch pokoleń.
Jedyny spadek po byłych mieszkańcach kona.
Świat którego nie ma, zamknięty w 17 tomach.
Może to nie przypadek, czort wie?
Może ktoś zostawił go by pozostawić cokolwiek?
W tym miejscu gdzie historia tak niechętnie łączy,
Brockhaus, jedyny protokół zdawczy-odbiorczy.
Dziś w jednym z pokoi tkwi w tomy liczebny,
nieświadom roli jaka stoi jeszcze przed nim.
Bo gdy przyjdzie czas budować most, a przyjdzie jestem pewien,
ja dorzucam 17 cegieł.
[Refren]
Ciężar swój zrzuć, uskutecznij bunt,
bądź zdrów jeśli działasz zgodnie ze swą racją.
Cały czas - jebać policje, jebać.

(Bilon)
Wolny obrót, Bilon bez litości, stop klatka.
Hemp Gru bez nerwów płynie przez tą chwile jest w twoim zasięgu.
Jedność bez cięgów, łączy nas ten dźwęk.
Połącz się z nim i wczuj się w jego bieg. Bracie, jointa kręć.
Elo deks projekt HG promotorzy rap.
Bez litości na jawie i we snach
By twe złości poszły się jebać,
to twoj moment by wkurwienie swe pogrzebać.
W góre myśli, bardziej jasno, porządny ptak nie sra w swoje gniazdo.
Elo, świeżak mixtape, idealny system, zawijaj od razu, HWDP jest cenrum przekazu, JLB tu.

[Refren]
Ciężar swój zrzuć, uskutecznij bunt,
bądź zdrów

(Wilku)
Teraz Wilku, Hemp Gru, elo, dj. Decks.
Następny joint, następny tekst. Już wiesz rap mistrzem
Co liczy się? Dobry sex oczywiście, niunia sprawia,
że czuje się zajebiście.
Rzeczywiście są tacy co chcą plany pokrzyżować,
nie ma co się przejmować ziomek,
takich gnojków nie musisz żałować.
Typowa reakcja, zazdrość, zawiść,
ludzie zamiast się bawić czują nienawiść.
Dzieciaku, codzienne troski zostaw za dzwiami,
usiądź między nami i delektuj się dźwiękami.
Nasza muzyka w głośnikach przenika na wskroś.
Ja czuje radość.
Masz dość?
Nie wnikam.
W oczach czytam, ten sam ból nosze non stop. Bracie, siostro, WDZ bez znieczulenia. Znasz ten smak?
Grudzień 2002, WWA.

[Refren]
Ciężar swój zrzuć, uskutecznij bunt,
bądź zdrów jeśli działasz zgodnie ze swą racją.
Cały czas - jebać policje, jebać. ]x2
Walcz, walcz, dawaj, dawaj
Kontra, blok, nie przestawaj
Cios, cios, upadaj i wstawaj
Blok, blok, przyjmuj i zadawaj

Szybkie wymiany ciosów, nie każdy to wytrzyma
To jest prawdziwa walka
opisana w rymach
Począwszy twarzy grymas, lecz zaciśnięte zęby
Zmęczenie wychodzi po gongu kolejnym

Odporna morda i pięści twarde
Charakter z podwórka trzymają gardę
Waleczne serce i głowa na karku
Ciężkie treningi, by wyjść bez szwanku

Wielkim zwycięstwem człowieka, to własny strach pokonać
Trzeba oszczędzać głowę, pod swoją gardę chować
Tu walka bez fikcji, bez udawanych ciosów
W sercu krzyk wojownika, wśród dopingujących głosów

[x2]
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka więc walcz

Charakter, odwaga, pewność i technika
Do walki podchodź szanując przeciwnika
Zgubna jest pycha, ignorancja i gniew
W ringu rękawice, na ulicy bez
Pełna koncentracja, ochraniacz do gęby
Tarcza - zwarte łokcie, zaciśnięte zęby

Łokcie zakrywają miękkie brzucha części
Na dystans trzymają niebezpieczne pięści
Dziś tylko zwycięstwo i nic nie wchodzi w grę
Choć przeciwnik też bardzo wygrać chce
Wjazd i pierwsze starcie
Głowa obok sierpa trochę też na farcie
Ostre wymiany, kolejna minuta
Pięści nie skutkują, przyjęty cios z buta
Ostatki sił, choć wytrenowany
Tu nie grasz w zespole, więc nie licz na zmiany
Chwila słabości, krew już smakuje
Nigdy się nie poddam, on to samo czuje
Ponowna koncentracja, otarty pot z czoła
Jest tylko on, nic nie istnieje dookoła
Celnie w miękki korpus wyszła seria ciosów
Jest na kolanach, znaleziony sposób
Ambicja, charakter - atuty dobrej marki
Szacunek przeciwnikom za podjęcie walki

[x2]
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka więc walcz

Pamiętasz hasło garda? do czego ona służy?
Wyłapałeś plombę, niech się druga nie powtórzy
Trzeba mieć charakter twardy, gdy niekorzystne karty
Choć dwóm zawodnikom naraz nie dają zwycięstwa laury
Jest wygrany i przegrany, choć przegrana żadna hańba
Szacunku zawsze warta jest podjęta walka
A to niejedna miarka, z którą się mierzy tchórzy
Co jak dojdzie co do czego, to spierdala, aż się kurzy
Trening, wysiłek duży, w walce ci posłuży
I nie ma co źle wróżyć, musisz pokonać go sercem
Raz odwaga, a dwa mięśnie, wierzysz w siebie? dobrze będzie
Mam w życiu swoje miejsce, to ring codziennych zdarzeń
Tu tak, jak na ulicy, nie wybierasz przeciwnika w parze
Dobry? się okaże, po pierwszych zadanych ciosach
Starcie ostre, jak kosa, pot kapie, jak rosa
A ty trzymaj styl kozak i na zawsze pamiętaj
Raz dostaniesz w łeb, to brachu nie pękaj
Walka dalej trwa, na bank zdążysz się odegrać

[x2]
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka, prawdziwa walka
To jest walka więc walcz
Prosze wybacz mi wszystkie te szalone dni,
tyle krzywd wyrządzonych przez to wszystko mi wstyd.
Przyrzekałem że się zmienię poprawię, będę dobry,
nie do końca przegrany na wiele złego odporny.
Jestem typem straceńca który chce rozgrzeszenia,
wiele moge pozmieniać, często brakuje siły,
Wsparcia poparcia wiem że istnieje szansa.
Nie przywykłem do różańca choć potrafię być pokorny.
Podobno jestem zdolny nie chce tego zmarnować,
Życie chce szanować i wiem jak się zachować.
Nie chce później żałować gdy przyjdzie się pożegnać,
Życie podsumować, nie chce mego życia przegrać.
Sie zarzekałem że to żadna możliwość,
Przeklinałem przeklnę zdradę biedę chciwość.
A wspierałem nadal wspieram tych co bez zmian w potrzebie,
Bezinteresownie nie chce za to żyć w niebie.
Wracam do sentencji że życie błogosławieństwem,
ale jak i nie cierpie i tu nie chodzi o materię.
i wiem że zanim zwiędnę moge czegoś dokonać,
Jak wyjść na prosto poradź wielu ludzi wciąż błądzi,
I ci głupii i mądrzy psują co dzień dar życia.
Na świecie który często jest piękny i zachwyca,
Zadziwia nas ludzi fascynuje swym pięknem,
jestem zwykłym śmiertelnikiem co obcuje wciąż z piekłem.
Już tu na ziemii co zrobić by to zmienić,
z dnia na dzień się uczę jak innych pracę cenić,
szanować ludzi często muszę się natrudzić,
by nie wybuchnąć gniewem nie wiem czy mam potrzebę.
być wrogiem i czy w niebie znajdzie się tam dla mnie miejsce,
wiem mam podłe serce i los mnie nie oszczędzał,
i dlatego mam wrażenie że jestem typem bez serca,
nie powiem bądź jak klęknę, chyląc głowę bardzo nisko.
nie raz krzyżowałem rękę, znam święte pismo,
lecz pytam Cię to wszystko tu gdzie głód śmierć tak blisko?
morze wylanych łez czy Ty o wszystkim wiesz?
pyta cię zwykła wesz wielu rzeczy świadoma,
jak kłamię niech skonam tu jest sodoma gomora,
jak mam w sobie pokonać mego własnego demona,
który ściąga mnie na dno osacza mnie już dawno,
zawładnął mą duszą wiem nieczystości kuszą.
Dobre alternatywy szybko znaleźć się muszą

Boże pomóż mi [x5]

Być uduchowionym czy mieć pociąg do mamony,
pieniądz bogiem tego świata tak pomyśli tylko chory.
Lecz wielu tak myśli, zbyt wielu- epidemia
zbyt wielu nie ma zasad i skrupułów i bez cienia,
zażenowania jeden drugiemu zasłania,
upragniony cel oto ludzkości dramat.
priorytet to konsumpcja to świat umarłych już,
widzę co nóz tych co nie czują trwogi.
Plują na ubogich którzy są tak bogobojni
panie bądz dla nich chojny, o mnie też czasem wspomni,
dziś nikt już nie poluje tylko po to by przeżyć,
zaostrzone apetyty psują ludzi niestety.
tak niedoskonały jest śmiertelnik czy wiedziałeś?
czy do życia powołałeś ten kolejny gatunek,
bym ja go musiał nazwać że to zwierzę w ludzkiej skórze
znaczna część to tchórze, kolejna zwyrodnialcy.
są ich całe masy podzieleni na klasy,

czy słyszysz te hałasy te masowe protesty,
czy człowiek musi niszczyć tylko po to by przeżyć?
wciąż nie chce w to wierzyć, ten świat nie może przetrwać,
jesli takie wydarzenia wciąż dominują w mediach,
raczej dramat nie komedia, to wybuchnie jak Etna.
Słowa z ulicy getta, których nikt nie pamięta,
taylko ja chce tu przetrwać, mimo własnych słabości,
braku doskonałości, chce tu żyć pragnę być mocny,
stanowczy lecz dobry chce miłości nie wojny.
dla mych ludzi pokorny, i dla tych którzy znaczą
więcej niż ja z ich wiedzą się zaznaczą,
na kartach historii zrobią coś dla ludzkości,
tymczasem ja będe przybijał ludziom na koncertach piątki,
to jak znak pojednania, jak poczucie wspólnoty,
dziś nie w głowie głupoty, to głęboka refleksja,
bo egzystencja intryguje i nie chce przestać.

Boże pomóż mi[5x]
Lat 16 piękna, młoda buzia - to jest nie z tej bajki
Ja bohater a Ursynów miejscem akcji
Pamiętam jak chłopaki tu jarali pierwsze blanty
A ja zbierałem hajs na najlepsze Nike
Pamiętam kłótnie matki z ojcem
I ...szczęście matki z ojcem
To pierwsze było częściej niż prywatki z Grolschem
Pamiętam pierwszy melanż, pierwsze nastolatki z jointem
Na jednej z takich imprez dwie gówniary zaszły w ciążę
Na jednej z takich imprez my mieliśmy zrobić wyścig
Gówniarze - małolatki, lecz jej starzy wcześniej przyszli
Człowiek, gdy dorośnie wtedy częściej myśli
Wtedy byłem gnojem i nie chciałem więcej niż nic
{Hah} Ten wyścig skończył się tak, że się nie zaczął
"W dupę" poznawałem świat, nie wiem jakoś
Nie lubię Siebie za to i żałuję chyba
Bo zawsze, kiedy chcę się związać z kimś mam z tym przypał
Zawsze...
Wtedy był czas, były imprezy
Tamtych Nike'ów nie kupiłem, lecz kupiłem begi
Wtedy twarze były młodsze
Jarzysz ? Melanże, triki na deskorolce
Lecz to się nigdy już nie zdarzy

Gubisz ostrość, wspomnień kalejdoskop...

{Ay} Wielu z tamtych zna mnie jako spokojnego chłopca
Który czasem zmieniał się w opornego gościa
Tłumił emocje, bazgrał mury
Wtedy nikt nie umiał nic zrozumieć z mej natury
Wtedy zew natury wzywał mnie na górę, gdzieś nad chmury
Wiesz, wtedy świat nie obchodził nas wogóle
Kiedy byłem bez matury i myślałem, żeby rzucić szkołę
Wtedy właśnie wyszedł drugi płomień
Byłem kiedyś głupim gnojem i jakiś czas potem
Myślałem tylko o tym, żeby upić się i chlać w Sobotę
Myślałem, żeby zgubić gdzieś świat w Sobotę
Płynąłem z tym na drugi brzeg
I cały czas to robię
Cały czas w tyle głupich miejsc wracam
Nie mam już nic z tej brawury, mam tylko kaca
Pamiętam jak przez maniury chlałem jak psychopata
Pamiętam to jak dziś, dziś to wszystko wraca
Wszystkie wtorki pod Remontem
Domówki w każdy Piątek
Pamiętam każdy melanż jak ostatni koncert
Wielu z tamtych nie zna mnie, wielu nie trawi
Ale nie było ich tam ze mną
A to się nigdy już nie zdarzy...

Gubisz ostrość, wspomnień kalejdoskop [3x]
Łapię chwile i cieszę się jak mogę
Mam plan w głowie nie na kartce, którą strawi ogień
Tak wiele jest rzeczy, po które wciąż wyciągam ręce
I powoli brnę przed siebie zabierając ciągle więcej
Jedna chwila może dać mi szybko szczęście
Ale może też w sekundę zabrać to, co najcenniejsze
Taki porządek i nic na to nie poradzę
Więc chwilo trwaj, jestem na twoje rozkazy
Czasem żałuję jak chwila leci obok
I nieważne czy jest dobra czy to zakazany owoc
Gdy pojawia się szansa żeby żyć jak najpełniej
To korzystam a świat wtedy chowa się najgłębiej
Tak wiele pokus by nakarmić swoją duszę
Tyle samo okazji żeby w grzechu się zanurzyć
To wszystko dla ludzi, wybierz sam według uznania
A i tak jedna chwila zadecyduje za nas

Tyle radości może dać ci jedna chwila
Ta jedna chwila, która cementuje przyjaźń
Inna z kolei zniszczy nagle coś trwałego
I pogrąży cię szybko w monotonii dnia szarego
Bez nich życie to tylko pusta wędrówka
Bez nadziei i wiary na polepszenie jutra
Kto to skumał to i tak będzie je chwytał
A czas się zatrzyma, ty wnieś radość do życia

Chwila, za oknem rześkie powietrze i nie chcę od życia więcej
To jakby cela, ale taka, w której jest przyjemnie
To ten moment, gdy wchodzi tłusty bas
Otwieram swój umysł na chwilę z dźwiękiem i nie chcę więcej
Litery, słowa, sens, zapach papieru
Obce wszechświaty, zakręty losu bohaterów
I nagle czuję, że sam mógłbym pisać te słowa
Bo tak bliska staje się myśl autora
I nie chcę więcej, życie to rzadko świeczki
Na torcie baloniki, często nerwy i po uśmiechu głupie sprzeczki
Potem tak mocno się kochamy i czujemy równowagę
Rozumiemy, jakie jest to ważne
Patrzę na moje miasto, z mieszkania Józka łapię myśl
Że Starzyński byłby dumny, jeśli mógłby teraz żyć
I widzieć wielką Warszawę, wycieram łzę
I nagle rozumiem jasno, kim jestem i nie chcę więcej
Zobacz jakie się bujają laski,
w twoim ulubionym klubie,
nogi długie,
stary myślisz,to właśnie lubie
walisz dużo lodowatą wóde
obcinka,selekcja naturalna,
patrzysz która będzie idealna,
ta choroba nie jest uleczalna,o nie
hehe.
Skóra gładka,długie czarne włosy,
słodkie usta i duże oczy,

towar pełen rozkoszy,będzie twoja stary jeszcze
tej nocy,
robisz podjazd,czego się napijesz,
jak się bawisz i jak Ci na imię,
dobre wrażenie robi na niej twoja kasa,
twoja fura i twoja własna chata.

Ref.
Jaka kochanie twoja cena,wolisz w dolarach czy
wolisz w PLNach,
cena za miłość,dom i rodzinę,powiedz nim wpakuję
się na mine.
Jaka kochanie twoja cena,mówisz że kochasz,a ja
czuje że to ściema,gdybym nie miał tego co
posiadam,to niechciała byś nawet ze mną gadać.

Matka mówi,a ojciec potwierdza,
od uczucia ważniejsza jego pęga,
twoje serce gówno ma do tego
masz mieć faceta ostro zarobionego,
z własnym kwadratem,furą i biznesem,
jeśligo niekochasz to pokochaj jego kieszeń,
bo miłość to bzdura,istnieje w filmach i tanich
lekturach,
kilka spodkań,
intymne sytuacje,
wpadasz stary w miłosną pułapkę,
rok może dwa,i poznajesz prawde,
brzydkie staje się to co było ładne,
puszcza cię w kanał,sędzia dzieli kase na pół,
zaliczasz dół,
wyciągasz gnata,sześć złotych kul,
tak stary zmieniasz sie w kata,

Ref.
Jaka kochanie twoja cena,wolisz w dolarach czy
wolisz w PLNach,
cena za miłość,dom i rodzinę,powiedz nim wpakuję
się na mine.
Jaka kochanie twoja cena,mówisz że kochasz,a ja
czuje że to ściema,gdybym nie miał tego co
posiadam,to niechciała byś nawet ze mną gadać.
(x2)
A o to stan haelucynogenny
stan stąd odległy chyba posępny
a oto stan haelucynogenny
oo odizolowane rapy foremne
A o to stan haelucynogenny
stan stąd odległy chyba posępny
stan stąd odległy chyba posępny

Płyta ta rap to nie jednolita planetoida
czuj zwyczajnie i nie pytaj i nie wnikaj
oto hel galaktyka apstraktuje karykatura
bitu tu nie zabite sęki
spod niespokojnej ręki
leją sie szkiełkiem powiginane ksiegi
umysł masz tęgi siegnij imaginacji potęgi

A o to stan haelucynogenny
A o to stan haelucynogenny
oo odizolowany rapy foremne
A o to stan haelucynogenny
A o to stan haelucynogenny

[sens tu niby ninja
pojawia się i znika jak wątek u Davida Lyncha] x2
[sens tu niby ninja
pojawia się i znika jak wątek u Davida Lyncha] x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo