Inne nuty Takie Tam Siedem Łez
  • Siedem Łez - Nie Musisz Być Zły
  • Siedem Łez - Chwile Z Życia
  • Przed oczami retrospekcje, rzeczy,
    Które w życiu miały swoje miejsce i znaczenie
    Mniejsze lub większe..
  • Siedem Łez - Rap Studencki
  • Siedem Łez, student, student
    Wy*****ć z kraju do zarób
    Realizacja planów do zarób (do zarób) paru dolarów
  • Siedem Łez - Dlaczego Płyną Łzy
  • czas policzyć łzy
    nie wiem, jak cztery plus trzy
    wyjście z tej gry zna tylko jeden
  • Siedem Łez - Pierwsza I Ostatnia
  • Sposób w jaki spoglądasz, jak przelotnie wzrokiem muskasz,
    Jak w ponętnym uśmiechu subtelnie układasz usta
    Z Twych oczu jak z lustra kreślę uczuć kontrasty
  • Siedem Łez - Wielki Sen
  • Czasem zastanawiam się, skąd te myśli w mojej głowie, co mi życie podpowie, gdy nad krawędź krocze, czy zostanie po słowie, przyjaciół parę przy grobie, garstka rodziny w żałobie, ile w życiu przeoczę z tych dni, co są reszty życia mego pierwszymi, czy się spełni wielki sen, o którym śnimy, może kiedyś, limuzyny i śmietanka z wyższych sfer, ucichną skurwysyny, za plecami dziwne szmery, może, za mą prace, życie wynagrodzi szczodrze, boże różnie stąpam, wiem, staram się dobrze, ale jak na LCD basy skaczą morale, stale, chłopaczyna w wirze codziennych szaleństw, tylko staram się utrzymać dystans, po całości, umieć żyć, śnić, rozkminiać różne mądrości i zaznać wielkiej miłości, którą teraz zdobyłem, po prostu żyć, jak żyłem, nie zapominać kim byłem, tym co wyznaczyłem szlakiem, kreślić kontur przyszłości, czasem żałuje rzeczy, które popełniłem w złości, ale przecież nie można głuchym być na wszystko stale, szansy szukać w morale, treści, złudnych opowieści, życia dzielić na części, palonymi mostami, trzech chłopaków, każdy inny, ale z gruntu tacy sami.
    Jak bilans zysków i strat, to ocenianych z perspektyw, bo to warto, pamiętaj, człowiek białą kartą i choć czas ludzi zmienia, hajs ludzi zmienia, każdy bit prowadzi, coraz bliżej do spełnienia.
    Czasem siedzę sam, a minuta jest godziną, myśli o dniach z przeszłości, myśli płyną jak we śnie, a ja w kolorach chce śnić, dosyć boleści i bez zaprzedania co bezcześci, w garści trzymać swoje, los uśmiecha się szyderczo, ilu już widziałem ludzi, co samotnie sterczą, jak słup soli, ślepy, głupcy, kochać życie, chociaż boli, wiem, wielu w roli kata, a ty chronić chcesz kark, złudny los figle płata, dokłada ciężar na bark, kolejny dzień to żart, ale przebrzmiał już śmiech, czasem mocny cios od życia, może odebrać ci dech, walcz, niepoprawnych trzech, co nie chylą nigdy czoło, młodzi absolwenci, a najlepsza szkoła życie, o proficie marzenia, o pełnych bankach, tu w kieszeniach, o koncertach, na których atmosfera wywołuje drżenia skroni, o tym nie żyć, jakby ktoś cię ciągle gonił, o tym, by za sobą pozostawić kłopoty, naprostować życia zwroty i odpocząć, usiąść, się zastanowić po co wszystko, po co, kiedy problemy się krocą, a ty na deski padasz, kiedy zamiast przyjaźni, u bliskich króluje zdrada, kiedy moral upada, coraz cięższy do zniesienia, a życie nie do przewidzenia, a klęska znaczy zmaza, Słoniu, persona tabula rasa.
  • Siedem Łez - Kłótnia
  • [Stopczyk]
    Mówią do mnie, chcą zabić marzenie
    Po co to pierdolenie, dobrze wiem, że jestem leniem
  • Siedem Łez - Ogień
  • Tego dnia (Sobczyk) obudził się wcześniej niż zwykle
    pełen energii i żądzy czynów
    kiedy tylko się umył i zjadł śniadanie
  • Siedem Łez - Siedem Złotych
  • Siedem Łez człowieku...
    Siedem prawd, siedem lat...
    To jak upragniony drugi koniec tęczy
    Na wyciągnięcie dłoni
  • Siedem Łez - Siedem Łez
  • [Tektyw]
    Pierwsza łza, nie płakał najechali na niego
    Tektyw broń swego, cisza
Siedem Łez - Trzy Razy Nie
Fajne? Polub To
Tekst piosenki [Słoniu]
Raz nie bo niełatwym torem życia wciąż kroczę
Jak po śladach na piasku, który wciąż wieje w oczy
W proroczym śnie, gdzie nie wszystko się iści
A kolejny wymarły gatunek optymiści
Przelane myśli, jak przelane potu morze
Skrapiające trud perspektyw w dobrym kolorze
To wiara w sens pobudek siódma rano ta
I nadzieja w sercu do siódmej następnego dnia
Niepoprawny na drugie tak przez życie ochrzczony
Przez nieprzystosowanie jak dar z dumą noszony
I nierzadko piętnowany przez resztę społeczności
Podcinającej skrzydła ambitnej odmienności
Szarości smug co przesłania im oczy
Gdy z wygasłym wzorkiem chłopak na krawędzi kroczy
I w zmowie milczenia gdy potrzebne jedno słowowo
Wzniecające do życia, płomień w sercu na nowo
Po raz trzeci nie bo ja nigdy nie przestanę
Być takim jakim jestem i brnąć w nieznane
Zawiłym torem kreślonym dłoniom przeszłości
Na białej karcie dwóch stron osobowości
Prawdziwego oblicza dzień za dniem tego miasta
Ludzi i losu co profitem nie szasta
Gdy poziom nerwów wzrasta jak zmrok zapada
Trzyrazynie siedem sprawdź to łez brygada

[Stopczyk]
Trzyrazynie, nie z nami te numery bruner
Nie do sprzedania za fortunę
Obetnij w krzywym zwierciadle odbicie
Widzisz portfel, skrycie płaczesz nad całym życiem
Ja mam konkret, bo jestem szczęśliwy
A co by było gdyby, nie wiem
Nie poprawny i kawał skurwysyna tak jak Siwy
Ale sam znam siebie, Stopa trzynasty z parszywych
I ostatni sprawiedliwy na pohybel kosmopolitom
Jak Dagome nie dam się zatrzymać
Słowa bronię do ostatniej krwi, oni mówią "Stopek wariacie"
I wielu drwi ale mam swoich na poparcie
Ze Słoniem ramię w ramię bo ja o nim jak o bracie
Choć od dzieciaka wychowani w innej chacie
A Stopczyk niedościgniony w jednym temacie
Jak skręcić batona na czas, sprawdź się
Niepoprawny i tak nie ugrzecznicie mnie
Nie widzialny to sztuka jak kamuflować się
Nie do sprzedania bo nikt nie kupi mnie
Trzyrazynie no to nara nie

[Tektyw]
Nieśmiertelny, z tym mogę się zgodzić
Dusza w muzyce, czuję więc piszę
Uwięziony we własnym ciele jakiś czas w życiorysie
Stoję na czele tego co mnie otacza
Wyczuwam presję każdego słuchacza
Co robię wieczne będzie grać w odtwarzaczach
Bez przerwy dlatego Tektyw czuję się nieśmiertelny
Trzryrazynie Tektyw-ken niewidzialny
Dla tych co widzą mnie takim jakim być nie chcę
Myślę więc jestem nie ma mnie dla tych i nigdy nie będzie
Słyszeć znaczy widzieć tą kwestię Tektyw-ken
Jebać resztę pacjentów co źle mi życzą
Sztuka miejski kamuflaż nie widzą obraz czarny
Dlatego Tektyw czuję się niewidzialny
Lecz odsłania kawałek, który nie wszyscy słyszą
Nie do sprzedania razy tyisąc, sto, żadne kwoty
Nie zamienią słów bo co brak ci floty
Nie, tylko to są te rzeczy gdzie nie liczą się banknoty
I nie będę tańczyć nie jak mi zagrają
Będę grać a zatańczą ci którzy słuchają
Trzyrazynie chłopaki nigdy się nie sprzedają
Ale znają to coś co uważasz za słabość
Ty, to łzy, tylko zazdrość

Kategoria: Polski hip hop
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo